Czesc milczki:)
U nas tez piekna jesien, calkiem sloneczna i ciepla, nie az tak jak u Was, ale na kijki chodze w krotkim rekawku. Bo to jest bardziej nordic marszobieg niz spacer i niezle mozna sie spocic. Zreszta odkrywam plusy menopauzy (albo juz mam albo niebawem bede miec;) - wszyscy biegaja w swetrach i kurtkach a ja rozneglizowana:) Oszczedzam na odziezy i na ogrzewaniu w domu:)))
Parapetowa byla fajna, typowo polska, zasiadana i skrapiana, ale...no wlasnie mam male ale i mieszane uczucia. Ja sie chyba juz odzwyczailam od Polakow nocnych rozmow, zwlaszcza o polityce, o okropnych tubylcach (tutaj akurat Finach i Finkach), o tym jakie to polskie kobiety zaradne i porzadne gospodynie w porownaniu do tutejszych a dzieci musza byc w duchu polskosci wychowane, o kasie oczywiscie (kto co i za ile kupil, ile zarabia ew. placi swoim pracownikom,gdzie i za ile spedza wakacje), o ciapatych (z ktorymi niektorzy maja sporadyczny kontakt w pracy), o tradycyjnym podziale rol w rodzinie...czasami gryzlam sie w jezor i cale szczescie, ze na paru lampkach bialego wina poprzestalam a syna z autem zamowilam na 22-ga. Reszta podobno zakrapiala do 3-ej rano.
Nie chce wyjsc na niewdzieczna, bo gospodynie bardzo lubie, jej rodzinke zreszta tez i ogolnie bylo super, zarcie wrecz przepyszne a dzieciaki swietne. Tylko zabraklo mi takiego europejskiego dystansu do siebie i do innych. Chyba zdziczalam na tej emigracji:)
Kret w tym czasie bawi sie w rolnika bez zony na gospodarstwie po babci i zrywa tony lablek, sliwek, wykopuje ziemniaki i pomaga w naprawach. Nie wiem czy jakikolwiek bede miala z niego pozytek jak wroci:)
Milego poniedzialku i slonecznej pogody:)