a ja czytam twoje wpisy Silky, obserwuje twoje aktywności i podziwiam, ile masz w sobie i jak potrafisz sobie radzić, z tym, co trudne
Widze wiele pieknych, twórczych przestrzeni, które zagospodarowujesz, odwage bycia sobą niesamowite podejście i cierpliwośc do młodego, umiejętnośc oddania się pasjom i spełnieniom
i myślę, że to wszystko - paradoksalnie, daje ci siłe, by tkwić w tym, w czym jesteś
bo przeciez Silky - nie licząc relacji z Twoim mężem - to przeciez w każdej innej sferze zycia jestes szczęsliwą, spełnioną kobietą.
A zatem w całym oromnie pieknego, kolorowego życia zawala tylko jeden element
i od ciebie zależy - na jakim poziomie "wazności" , w danym momencie - ten element jest.
Kiedy o nim piszesz, opowiadasz - to znaczy, że podskoczył lekko w górę i zaprząta ci głowę
sądzę jednak, że przez wiele czasu, nie on stanowi sedno i sens Twojego zycia
i taka strategia i bogactwo, które tworzysz wokól siebie, pozwalają ci przetrwać
i mussu ma rację pisząc, że dopóki nie przezyjesz niczego innego, to nie zrozumiesz, co tracisz teraz..
Bo tobie się wydaje, że lepiej być nie może - bo skąd masz wiedziec, czy lepiej być może? jak w innej relacji nie byłaś?
więc twój świat i twoje życie to najlepsze, co masz.. czyż nie?/
i nie ma sensu mysleć o tym, że marnujesz lata, bo spotkasz kogoś - jak mussu, i będziesz wtedy szczesliwa naprawdę i otworzą ci sie oczy
muusu tego doświadczyła i jej zycie uwierało ją tak, że była przekonana, że musi być coś lepszego.....i to ma;)
a ty Silky
ty mysl tylko o jednym -czy naprawdę, w tym twoim cudnym, mądrym , wypełnionym przyjaźniami i miłością zyciu twój mąż jest zawadą? czy kimś, kto tworzy i stanowi o jakości twojego życia?
czy on Ci uwiera? czy on cię wspiera
co z nim jest lepsze?
a co z nim jest gorsze, dlatego, bo on jest?
pewnie prędzej czy pózniej pojawi się moment,m w którym powiesz DOŚĆ
w którym plusy nie przysłonią ci już minusów
sądzę, że to kwestia czasu
bo z tego co mówisz, tówj mąż ciągle próbuje nowych sposob ów
az w końcu wymysli taki, który dla ciebie będzie granicą nie do przejścia...
a ja wiem Silky, że Ty umiesz wybrac to, co dla ciebie najlepsze
i jak będzie trzeba, to wybierzesz
poradzisz sobie
a teraz??
kiedy dzieją się te niefajne rzeczy, niefajne rozmowy, kiedy czujesz się żle - zadaj sobie pytanie - czy ja tego chcę? jesli się na to zgadzam, to znaczy, że tego chcę? czy chcę się tak czuć? czy tak jest mi ok? czy to w porządku, że tak się czuję?
CZY TO W PORZĄDKU WOBEC MNIE, ZE JA WYBRAŁAM I JA ZDECYDOWAŁAM O TYM, ŻE POZWOLĘ KOMUŚ TAK SIĘ TRAKTOWAĆ?
i wtedy będziesz wiedzieć
czy to Cię uwiera i jak bardzo
bo masz wybór, cały czas
twój mąż też
w mojej terapii mówi się:
Jeśli coś działa, rób tego więcej.
Jeśli coś nie działa, rób coś innego.
Jeśli coś się nie zepsuło, nie naprawiaj.
proste i banalne
Co działa Silky? czasami zmiana nie pojawia się wtedy, gdy odrzucasz, zmieniasz, odmiawiasz
czasami pojawia się wtedy,m gdy zmieniasz nacisk na częsci układanki
jesli dotychczas reagowałaś w okreslony sposób na zachowania męża - a to nie działalo - rób coś innego....