Dzieki Kobiety. Przeczytam Efekt lustra.
28,016 2016-05-11 17:54:48 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-05-11 18:12:13)
28,017 2016-05-11 19:48:21
Trzymaj się Rena.
28,018 2016-05-12 03:20:52 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-05-12 03:56:13)
Dzieki bardzo. Z tym Mr. Hyde jest tak, ze ostatnio przychodzi na krotko, m.in. dlatego, ze nie ma z kim walczyc. Lilka Piszac o reczniku uzylam typowego sformulowania M., ktorego on uzywa w odniesieniu do nas. A Ty uswiadomilas mi, ze to z boksersiego ringu. No tak, M. walczy. Mowilam mu o tym wczoraj: "atak", "dopierdolic" no, nic dziwnego - M. jest na ringu. Ja nie walcze, dlatego nie ma tutaj miejsca na dlugotrwale bitwy. Ale tez nie pozwalam na dop....nie sobie. Pytajko nie jestem od tego uzalezniona, niech Bog broni, i nie chce takich epizodow w naszym zyciu. I nie boje sie zycia bez M. jesli czegos sie obawiam, to tego, ze Mr. Hyde nie zniknie . Ale dzisiaj sesnsowna rozmowa zainicjowana przez M. Wieksza swiadomosc tego co sie dzieje. Wasze wsparcie i to, ze moge tutaj pisac i ktos czyta, rozumie i jest - nie do przecenienia. To naprawde niesamowite, jak ludzie, ktorych nie widzimy staja sie bliscy w takich sytuacjach. Lilka jestes mi bliska i Pytajka i wszystkie Zakretki, ktore pisza o swoich zakretach i wpadaja na zakrety innych.
28,019 2016-05-12 10:03:00
Ja też to czuję Renatto, tę bliskość.
Chciałabym, żeby każdy tutaj mógł być sobą i mógł czuć się bezpiecznie.
W ten sposób uczymy się wzajemnie o sobie i o innych.
28,020 2016-05-12 11:31:38 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2016-05-12 11:37:07)
Czesc i ode mnie:)
Ja sie raczej do zakretu renatty nie odniose, bo nie widze wiekszego sensu, o ile jakikolwiek, ciagniecia tak zbudowanego zwiazku jak ten. Nie wyobrazam sobie pozostawania z kims, kto wyraznie oswiadcza iz chce rozwodu, kaze mi opuszczac swoj dom, grozi mi, mowi o dop...niu (sic!) a za dwa dni udaje, ze nic sie nie stalo i splynelo to po nim jak po kaczce woda (no moze po gesi, zeby sie politykom nie narazac:). To moja opinia wiec dalej tematu drazyc nie bede:)
Mam pytanie z gatunku medycznych: czy chodzicie na mammografie? Mnie przysylaja takie zaproszenia ale poki co raz bylam a nastepne olewalam. Tylko, ze latka leca, ryzyko wzrasta..a z drugiej strony moze lepiej nie wiedziec jakby co?
No i cudnej wiosny ciag dalszy trwa:) Juz ponad 12 dni bez kropli deszczu, troche musze podlewac.
We wtorek pierwszy raz poplywalam sobie w jeziorze, super bylo!
28,021 2016-05-12 11:59:49 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-05-12 12:00:23)
Mussu, ja znam negatywne opinie o mammografii z tej książki właśnie o której wspomniałam.
W tym sensie, że medycyna skupia się na wykrywaniu, nazywając to profilaktyką, a tak naprawdę to profilaktyka polega na zapobieganiu, a na tym tak naprawdę służbie zdrowia nie zależy i my musimy same o to zadbać.
Na pewno należy zapoznać się ze skutkami ubocznymi tego badania.
28,022 2016-05-12 14:50:40 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-05-12 17:05:42)
Co do mammografii, warto sie badac, raz na dwa lata nie powinno zaszkodzic. A USG nie wykrywa wielu zmian.
28,023 2016-05-13 10:00:57 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-05-13 10:02:34)
Drogie Zakrętki
Pozwoliłam sobie zaprosić na nasz Zakręt Kaję77.
Kaja bardzo potrzebuje naszego wsparcia, naprawdę BARDZO.
Liczę na Wasze serce i życiowe doświadczenie.
28,024 2016-05-13 16:19:51
Renatta
Zdrowy nie wybierze chorego. A jeśli już to zrobi, to szybko go zostawi. Więc rzuć światło na siebie. Dlaczego z nim jesteś? Co Tobie to daje? Jakie jest Twoje zaburzenie?
Nie wyzdrowiejesz żyjąc z chorym człowiekiem. Wiem, co mówię. Żyłam z borderleinem ponad 20 lat. Od półtora roku żyję sama i dopiero teraz zaczyna mi być dobrze.
To wszystko, co piszesz, to jedna wielka racjonalizacja. Ty nad niczym nie masz kontroli, nad niczym nie panujesz, nie rozdajesz żadnych kart, nie dbasz o siebie wcale.
A paradoksalnie, jak u nas się uspokoiło i mnie było super to dlatego, że borderlein .... znalazł sobie inną koorlewnę do zabawy.
Więc to, co mówi M. może być oparte na fakcie. I tak jak ja będziesz jakiś czas żyć ze świadomością: tyle się starałam, tyle wybaczałam, a on mnie zostawił przedtem wycierając o mnie nogi jak o wycieraczkę.
Szkoda fajnych ludzi.
28,025 2016-05-16 09:11:59 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2016-05-16 09:25:39)
Czesc w deszczowy poniedzialek:)
Ochlodzilo sie i pada ale to dobrze, za dlugo bylo upalnie i sucho a rosliny nie kaktusy;), pic tez musza. W tym roku wiosna przyszla jakies 2-3 tygodnie wczesniej, jest juz pieknie gesto zielono i kwieciscie, w lasach hektary kwitnacych konwali, az chce sie tam lazic i lazic i wdychac te aromaty:) Mieszkamy niedaleko takiego starego parku z malym kompleksem dworkowym - po jakims hrabim da bida de nedza zapewne;) i w takie piekne dni, jakie teraz mielismy, caly teren az roi sie od kocykow, piknikow, dzieciakow z pilkami, badmingtonem, psow latajacych za frizbee i ogolnie gawiedzi spragnionej slonca, powietrza i ruchu:) Lubie ten park bardzo, bo to nie takie sztywne warszawskie Lazienki, gdzie nie daj Bog stopa na trawke stanac i tylko alejkami czlek przechadza sie jak paw dostojnie. Ten park ma i rzeczke calkiem dzika (bo z jeziora wyplywa) ale z pieknymi mostkami i kawal pieknego otwartego terenu wlasnie do wypoczynku i relaksu i ogromne stuletnie prawie drzewa i kawal rezerwatu lesnego, takiego bardziej dzikiego z modrzewiami, sosnami, swierkami. W zasadzie to park, ktory pieknie wyglada o kazdej porze roku, moze z wyjatkiem konca listopada czy poczatku marca. Zima chodzimy tu na sanki, bo teren jest pagorkowaty, jesienia kolory az bilja po oczach na tym roznistym drzewostanie, sa tez jablka w starym sadzie pozostalym przy dworku - do wolnego zbierania, wiosna kwieciscie, pachnaco i kolorowo, latem mozna caly dzien wylegiwac sie na lakach pod debami albo skorzystac z altanek i murowanych grilli. A poza tym, to idealny teren na spacery z pieskiem, krok od domu i juz jestem w dzungli:)
Tyle mojej piesni i ody do natury:)
Co do mammografii, to jeszcze sie nie zdecydowalam, ale to glownie z lenistwa, bo klinika jest w centrum Helsinek i nie bardzo chce mi sie zasuwac az tam. Chyba, ze zrobie sobie dzien wolny, pojade najpierw pospacerowac po sklepach, wpadne na targ rybny, przejde sie promenada nad morzem a przy okazji przebadam sobie co nalezy. Na papa tez nie chcialo mi sie chodzic, az raz w koncu poszlam, no i na szczescie w dobrym momencie, bo cos jednak sie znalazlo i to cos dalo sie na tym etapie jeszcze malym zabiegiem usunac. Skutecznie, bo w tym roku juz mialam ostatnia kontrole, ktora potwierdzila, ze jest ok:). Ale podonbno nie leczone moze zle sie skonczyc.
Dobra, robota papierkowa czeka, nie znosze pisania strategi i biznes planow, ale jak mus to mus, zeby mnie pozniej ktos nie "audytowal" i odnalazl zlotego mercedesa;)
Piszcie czasem Zakretki, te "stare" rowniez, bo fajnie z Wami bylo a teraz foch i cisza w eterze.
Milego poniedzialku i calego tygodnia!
28,026 2016-05-16 11:26:30 Ostatnio edytowany przez kaja77 (2016-05-16 11:36:56)
Witam Dziewczyny,
trafiłam tu dzięki Lilce787
,
nie wiem od czego zacząć, ale na pewno jestem nie tylko na dużym zakręcie, ale wręcz wypadłam z łuku, bo na zakręcie to pewnie już byłam, jak po zdradzie męża dałam mu szansę,
teraz okazało się, że zmarnowałam kolejne kilkanaście lat z tym człowiekiem (łącznie 24) po to by teraz zostać porzuconą i okradzioną po prostu z dnia na dzień, bez słowa wytłumaczenia,
teraz już jestem po rozwodzie z jego winy - porzucenie rodziny,
pewnie tak bardzo nie mogę się teraz pozbierać, bo oszukał mnie drugi raz po tym jak błagał i prosił o szansę oraz obiecywał, że on nie da mi nigdy odejść,
a odszedł do dużo starszej i dużo bogatszej,
od ludzi wiem, że popłynął, że stał się pazerny i zachłanny, że zachłysnął się jej bogactwem i koneksjami, choć nam wg mnie oczywiście niczego nie brakowało,
nie potrafię się pozbierać choć byłam bardzo silna, to ja kiedyś pomagałam ludziom a sama sobie nie potrafię lub nie chcę pomóc, tak bardzo się zawiodłam na człowieku, którego tak bardzo kochałam, że boje się dalszego życia, boje się zaufać, ale tez boje się samotności,
nic mnie nie cieszy nic mi się nie chce od paru miesięcy po prostu wegetuję ![]()
po prostu boje się dalszego życia bo boje się co mi przyniesie,
wszystko co budowałam przez te lata prysło w drobny pył....
boje się że nie dam rady od nowa zacząć budować swój mały świat, nie wiem jak, nie wiem od czego zacząć,
nie chce takiego pustego życia dom - praca - dom ![]()
mam tylko syna, lecz nie chcę go przytłaczać sobą, on ma 20 lat i to jest teraz jego czas...
boje się że mój już minął ![]()
28,027 2016-05-16 12:14:13
Witam Dziewczyny,
trafiłam tu dzięki Lilce787,
nie wiem od czego zacząć, ale na pewno jestem nie tylko na dużym zakręcie, ale wręcz wypadłam z łuku, bo na zakręcie to pewnie już byłam, jak po zdradzie męża dałam mu szansę,
teraz okazało się, że zmarnowałam kolejne kilkanaście lat z tym człowiekiem (łącznie 24) po to by teraz zostać porzuconą i okradzioną po prostu z dnia na dzień, bez słowa wytłumaczenia,
teraz już jestem po rozwodzie z jego winy - porzucenie rodziny,
pewnie tak bardzo nie mogę się teraz pozbierać, bo oszukał mnie drugi raz po tym jak błagał i prosił o szansę oraz obiecywał, że on nie da mi nigdy odejść,
a odszedł do dużo starszej i dużo bogatszej,
od ludzi wiem, że popłynął, że stał się pazerny i zachłanny, że zachłysnął się jej bogactwem i koneksjami, choć nam wg mnie oczywiście niczego nie brakowało,
nie potrafię się pozbierać choć byłam bardzo silna, to ja kiedyś pomagałam ludziom a sama sobie nie potrafię lub nie chcę pomóc, tak bardzo się zawiodłam na człowieku, którego tak bardzo kochałam, że boje się dalszego życia, boje się zaufać, ale tez boje się samotności,
nic mnie nie cieszy nic mi się nie chce od paru miesięcy po prostu wegetuję
po prostu boje się dalszego życia bo boje się co mi przyniesie,
wszystko co budowałam przez te lata prysło w drobny pył....
boje się że nie dam rady od nowa zacząć budować swój mały świat, nie wiem jak, nie wiem od czego zacząć,
nie chce takiego pustego życia dom - praca - dom
mam tylko syna, lecz nie chcę go przytłaczać sobą, on ma 20 lat i to jest teraz jego czas...
boje się że mój już minął
Czesc Kaja, ile masz lat jesli moge spytac tak na wstepie?
Zwrocilam uwage na jedno Twoje zdanie: "od ludzi wiem, że popłynął, że stał się pazerny i zachłanny, że zachłysnął się jej bogactwem i koneksjami" - jesli tak, to czkawka mu sie ten nowy zwiazek kiedys odbije. Budowanie relacji na podlozu czysto finansowym to moze sie jedynie w banku udac, w zyciu wypala sie bardzo szybko.
Co do Twojej samotnosci - a czemu jej sie tak boisz? Samotnosc nie gryzie jesli sie do niej ladnie usmiechnac i zaprzyjaznic z nia:) Zreszta nie mozna byc bardziej samotnym niz zyjac w nieudanym malzenstwie. Kajdany juz zdjelas, teraz zwyczajnie odpocznij i poznaj swoje nowe zycie od tej lepszej strony, zycie bez klamstw i stresu. A co niesie przyszlosc, to tylko Bog jeden wie. W kazdym razie gorzej byc nie moze (chyba:).
28,028 2016-05-16 12:36:12 Ostatnio edytowany przez kaja77 (2016-05-16 12:41:06)
mam 44 lata,
pobraliśmy się z wielkiej miłości (nie musieliśmy - syn był zaplanowany i wyczekiwany
) w wieku 20(21) lat, może to było za wcześnie, jeszcze taki młody człowiek ma niewyklarowaną osobowość...
pewnie dlatego nie potrafię się pozbierać (tyle lat z nim byłam na dobre i na złe)
zawsze marzyłam o rodzinie, to dla mnie było najważniejsze, bo sama jej nie miałam, pamiętacie film "Kochankowie mojej mamy" z rolą Jandy - takie poniekąd było moje dzieciństwo,
zawsze wkurzało mnie że dla mojej matki to faceci byli najważniejsi,
może dlatego tak bardzo bałam się mężczyzn (choć odbierana byłam jako baba nie z jednym ale z dwoma jajami - ale to tylko pozory) a czasami wręcz ich nienawidziłam,
temu jednemu zaufałam i go pokochałam
a on mnie tak potwornie oszukał
,
wszystko ukartował sobie i zrobił to w białych rękawiczkach,
wakacje, spacerki za rączkę, marzenia i plany a pewnego dnia wyszedł do pracy i o pozwie o rozwód powiadomił mnie sms, żadnych rozmów, żadnego wytłumaczenia, ukrywał się do końca - tylko przypadek pokrzyżował mu plany, że wiem z kim jest,
boję je się że jestem kompletną idiotką skoro tak się dałam zrobić, a skoro tak jak mi może się udać ![]()
28,029 2016-05-16 13:46:53
wszystko ukartował sobie i zrobił to w białych rękawiczkach,
wakacje, spacerki za rączkę, marzenia i plany a pewnego dnia wyszedł do pracy i o pozwie o rozwód powiadomił mnie sms, żadnych rozmów, żadnego wytłumaczenia, ukrywał się do końca - tylko przypadek pokrzyżował mu plany, że wiem z kim jest,
nooo, tak do konca to nie wierze, ze nie bylo zadnych sygnalow wczesniej, pelna sielanka i nagle inna wyskakuje jak krolik z kapelusza. Na pewno cos musialac podejrzewac czy czuc, po co by zdradzil gdyby wszystko bylo cacy?
Nie pamietasz kiedy zaczelo sie psuc miedzy Wami?
28,030 2016-05-16 14:17:22
Cześć dziewczyny.
Dopiero teraz znalazłam czas, żeby tu zajrzeć.
Kaja, twój mąż nie jest wart ani jednej twojej łzy.
Daj sobie czas, nie będzie łatwo ale dasz radę.
Postaraj się robić to co sprawia ci przyjemność, znajdź jakieś hobby żeby zająć myśli.
Renata a co u ciebie?
28,031 2016-05-16 14:31:32 Ostatnio edytowany przez kaja77 (2016-05-16 14:41:55)
Czy była pełna sielanka, po zdradzie już było inaczej, ale samo to że przetrwaliśmy (a raczej ja przetrwałam) to był plus dla związku,
ja starałam się rozmawiać, co nas boli czego oczekujemy itp,
okazuje się, że to on udawał, on był fałszywy, on kłamał że mnie kocha i jest mu dobrze,
to mnie boli, że mimo moich starań on nic z siebie nie dawał,
że to co było między nami to fałsz i obłuda, tylko nie wiem dlaczego i od kiedy,
Pani wchodziła w nasze życie z butami od jakiegoś czasu, ale całkiem z innej strony, on zachwycał się jej kasą itp., widziałam jak się zmienia, jak gada tylko o jej pieniądzach, dla mnie to było chore,
lecz w życiu nie pomyślałam, że wymieni rodzinę na drogi samochód i hotele,
cyt. moich przyjaciół "czego temu ch.... brakowało?" niestety tego ja się nie dowiedziałam,
no chyba, że się zakochał, ale w to nikt nie wierzy, nawet ja,
on kocha tylko siebie,
czas pokaże, choć mam nadzieje, że mnie to już nie będzie obchodzić,
jak odszedł tylko ja podejrzewałam dla kogo, nikt inny mi nie wierzył, nawet adwokat,
niestety miałam rację,
i cała moja pewność siebie, kobiecość, wiara w człowieka itp poszła w diabły ![]()
no właśnie mi się nic nie chce to mnie przeraża, owszem do pracy chodzę jak człowiek, bo muszę, dbam o syna i dom, choć przychodzi mi to z trudem,
a poza tym nic nie muszę i nic mi się nie chce,
ciągle po głowie mi kołacze co jestem warta skoro mnie kiedyś zdradzał a teraz porzucił co ze mną nie tak?
28,032 2016-05-16 15:00:32
Witaj Kaja, witajcie wszystkie Zakrętki
Nie wiem co powiedzieć Kaja, to mi się nasuwa że zostałaś bardzo okrutnie potraktowana.
Zdradził i prosił o sznansę, a później znowu oszukał i to tak nieludzko.
To nie może być normalny człowiek. Naprawdę musi być chory na umyśle.
Wiem jak bardzo jest Ci teraz ciężko, ale Kaju na pewno bez niego będzie Ci lepiej, dużo lepiej.
To co teraz przeżywasz, te wszystkie emocje, utrata poczucia wartości są naturalne i występują u wszystkich zdradzonych.
Tylko u Ciebie jest to jeszcze mocniejsze, bo drugi raz.
Bardzo Ci współczuję.
28,033 2016-05-16 15:12:18 Ostatnio edytowany przez kaja77 (2016-05-16 15:13:05)
Dziewczyny,
ja już nie płaczę za nim, już wszystkie łzy wypłakałam,
szkoda mi tych lat zmarnowanych przy nim, tych marzeń i planów w które mnie wkręcił,
po co to robił,
to że mnie zdradzał, już oznaczało, że czegoś mu we mnie brakuje, ale dlaczego nie odszedł do tamtej, ja go nie trzymałam, ja wtedy dałam mu wolną drogę,
dlaczego mnie błagał, abym dała mu szansę, dlaczego tyle mi obiecywał, dlaczego i po co,
byłam głupia, że wierzyłam, że jak dam dobro to dobro otrzymam,
tego nie mogę znieść najbardziej, swojej głupoty ![]()
28,034 2016-05-16 15:36:53
Kaja to nie w Tobie mu czegoś brakowało tylko w sobie. I nadal mu brakuje, szuka ale nigdzie nie znajdzie, bo szmal szczęścia nie daje.
Stracił to co w życiu jest najcenniejsze - Twoją miłość, wierność i oddanie. Kiedyś to zrozumie.
On dla mnie jest po prostu zaburzonym człowiekiem, tacy potrafią ofiarę omotać doskonale.
Niczego sobie nie wyrzucaj, wiele osób daje tą jedną szansę, bo to jest po prostu ludzkie, bo się kochało, bo szkoda straconych lat, bo dzieci itd.
Najgorsze jest to że on perfidnie oszukał Cie drugi raz, bo wcale tej szansy nie chciał, od początku to była jedynie manipulacja na jego własny użytek.
Tak Kaju, wiele swojego cennego czasu zmarnowałaś, ale z tym już koniec.
Zrób wszystko żeby nie tracić już więcej na niego cennego życia.
Teraz będzie Twój czas, syn już dorosły ma swoje życie, a Ty jesteś młoda i masz całe zycie przed sobą.
Ja tak to widzę. Jest wiele osób które też zostały zranione i oszukane. Można sobie dać nawzajem miłość.
Można pokochać drugi raz, można dać się pokochać komuś i przeżyć swoje najlepsze chwile.
Tylko Kaju trzeba by jeszcze popracować nad sobą, żeby nauczyć się rezygnować z nieodpowiednich relacji. To ważne, żeby umieć nie tylko dawać, ale i brać.
Mam na myśli partnerstwo.
28,035 2016-05-16 20:54:40 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-05-16 21:01:28)
Kaja witaj u nas. Wyplacz sie, wykrzycz, wyrzuc zlosc i rozne trudne emocje a pozniej rozejrzyj sie dookola. Cos stracilas, ale nie wszystko. Teraz moze tego nie widzisz, przyjdzie czas, ze zobaczysz jak wiele jeszcze masz, a mozesz miec wiecej. Zaloba po stracie jest normalnym procesem i potrzebnym. A Ty stracilas wiele. Trzeba zalobe przezyc, ale nie pozostawac w niej na zawsze.
Nina u mnie powrot na zwykle dobre tory. Kolejna rozmowa po wizycie Hyde. Kolejny krok do przodu mysle. Ale oprocz zwiazku z M. mam tak wiele, ze incydnety z M., choc paskudne, nie sa w stanie przycmic mi radosci jaka daje zycie. Bo wiele wiele w nim wspanialosci dziewczyny. I ludzi i miejsc i mysli i doswiadczen, tych z M. rowniez.
A co do rozstan. Nie mam i nie mialam poczucia, ze milosc dana jest raz na zawsze. Wiem, ze moze sie skonczyc, wiem, ze czasem (czesto?) ludziom trudno jest sie do tego przyznac z wielu powodow - i klamia. Ludzie nie sa idealni. Ja nie jestem idealna. Zawsze jest bol, gdy traci sie osobe, z ktora chce sie byc. Zawsze jest to strata, po ktorej nastepuje zaloba. Ale milosci nie gwarantuje nic - slub, dzieci, kredyty. Nic. Milosc jest wolna. Daje sobie zgode na moje odejscie jak tez na bol, gdyby to M. odszedl.
28,036 2016-05-16 21:12:04
Czas leczy rany, nie wolno się poddawać. Też to przechodziłam.
28,037 2016-05-16 21:43:08
Witaj Moniloni
Dołączysz do nas?
28,038 2016-05-16 22:43:06
Dołączę do Was na małą minutkę :)Każdy człowiek w swoim życiu przechodzi te trudne chwilę czasem wręcz wywraca się wszystko do góry nogami najważniejsze aby w tym wszystkim nie poddać się i pomimo wszystko trwać wyprostowanym Kiedy zła passa nam minie czy to w sprawach sercowych czy też innych .Staniemy się wówczas silniejszy a może i twardsi a na pewno mądrzejsi .Wiele historii tu czytam i myślę sobie, że życie to nie tylko cierpienia i że wszystko należy od nas od naszego nastawienia do problemu a przede wszystkim od nas samych .Nie poddawajmy się a już nie mówmy o sobie ,że jesteśmy nic nie warci .To siła w nas i właściwy i realny pogląd na sprawy daje nam wygraną .Nawet jeśli jest ,to dramat ,z którym musimy się zmierzyć .Wierzmy w siebie i kochajmy najbliższych ....I podchodźmy do siebie samych z miłoscią . .Pozdrawiam.
28,039 2016-05-17 14:00:47
Tak, warto spoglądać na zdarzenia i na siebie z różnej perspektywy. Pozdrawiam Summertime ![]()
28,040 2016-05-17 15:27:33 Ostatnio edytowany przez Summertime (2016-05-17 15:31:01)
Witajcie,Kaja niestety i te najpiękniejsze na początku miłości się wypalają,mówi się, że wina leży po środku ja jednak mam inne zdanie zawsze ktoś zaczyna ,a potem to już jak w kostce domino wali się wszystko .Kiedy dwoje ludzi zaczyna sobie przeszkadzać nie warto się męczyć,należy się rozstać ,a kwestie swoich błędów przyjdą do Ciebie same w chwili gdy będziesz już po decyzji Tej poważnej .Wówczas nadchodzi czas refleksji i wszystko widać jak na dłoni .Życie jest zbyt krótkie by tkwić w pretensjach i niezrozumieniach warto sobie samemu otworzyć furtkę na lepsze jutro,to co było pięknego było i minęło, i niech pozostanie w pamięci z myślą czasu przeszłego, dziś prawda jest o wiele bardziej szara .Zawalcz o siebie o swoją wolność, o swoją niezależność.Pozdrawiam Wszystkich i Ciebie Lilka ![]()
28,041 2016-05-17 16:04:11
Życie jest zbyt krótkie by tkwić w pretensjach i niezrozumieniach warto sobie samemu otworzyć furtkę na lepsze jutro,to co było pięknego było i minęło, i niech pozostanie w pamięci z myślą czasu przeszłego, dziś prawda jest o wiele bardziej szara .Zawalcz o siebie o swoją wolność, o swoją niezależność.Pozdrawiam Wszystkich i Ciebie Lilka
To brzmi i fajnie i rozsadnie tylko jest jeden ambaras - zeby dwoje chcialo naraz. A to sie rzadko zdarza i stad pretensje, bol, oskarzenia, klamstwa.
Jestem tego zdania, ze jesli ktos jest gotowy juz do zdrady, to zanim to zrobi niech odejdzie. Tylko do tego potrzeba jaj a ilu z nas je tak naprawde ma?
28,042 2016-05-18 15:30:00
Cześć Zakrętki
Kaja jak się czujesz?
Co porabiasz?
Jak prace na działce?
Rena czytasz "Efekt lustra"?
28,043 2016-05-19 22:38:03
Kaja co jest?
Może spójrz na to co Ci zafundował Twój mąż w ten sposób: zniszczył mi co prawda sporą część życia, ale została mi jeszcze ta druga, lepsza część.
I nie mogę sama siebie jej pozbawić. Mogę natomiast ją wykorzystać najpełniej jak się da, mogę poznawać i rozwijać siebie, mogę w końcu zadbać o swoje potrzeby, mogę znaleźć nowych przyjaciół i bawić się z nimi do rana. MOGĘ WSZYSTKO. POŻYĆ SOBIE W KOŃCU MOGĘ.
I wtedy za 10, 15 czy 20 lat nie powiesz Boże żałuję że zmarnowałam ten cenny czas, tylko to były najlepsze lata mojego życia.
28,044 2016-05-20 08:01:59
Hej Lilka ![]()
jestem jestem tylko nie miałam kiedy napisać, w pracy czasem ciężko żeby nikt przez ramię nie zaglądał,
muszę koniecznie kupić swojego i tylko swojego laptopa
i nikt mi już nie będzie ględził, że ciągle go zaśmiecam,
masz rację, zaczynam powolutku dostrzegać uroki samodzielnego życia
,
sama sobie jeżdżę samochodem gdzie chcę i nikt mnie nie krytykuje, że za wolno za szybko za bardzo w prawo lub za bardzo w lewo itp.,
chodzę spać kiedy chcę i się w końcu wysypiam bo nikt nie tłucze mi nad uchem telewizji do rana,
oglądam co chcę i czytam co chcę i nikt nie sarka nad poziomem mym zainteresowań,
człowiek, który przez 24 lata nie przeczytał ani jednej książki, a poziom oglądanych przez niego programów nie wionął wysokimi lotami śmiał mnie krytykować -nię to ja się dawałam,
ale jak miał problem natury nie czysto technicznej to słyszałam - koooochanie ....,
gotuję i jem co chcę bo mamy z synem podobne smaki,
itp.
tak sobie myślę choć czasem to ... sama nie wiem co,
zaczynam się bać że wcale nie byłam taka szczęśliwa jak myślałam,
jeśli chodzi o facetów to teraz wszyscy mi się wydają jacyś tacy brrr bleee,
i jak mi ktoś z mojego otoczenia powie, że kiedyś mi się ułoży bo poznam kogoś to .......,
cieszę się, że odważyłam się tu zarejestrować, wasze spojrzenie na mój problem dużo mi daje, zaczynam na to patrzeć troszkę już z innej perspektywy
choć czasami przychodzą takie czarne chwile beznadziei
poczucia jakiegoś wybrakowania czy coś w tym rodzaju,
czasem przypominają mi się słowa chłopaczka z pracy że rozwódki to muszą być popier...... bo inaczej nie byłyby rozwódkami ![]()
28,045 2016-05-20 09:35:28 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-05-20 09:37:33)
Witajcie
Kaja poczułam już ciepełko bijące z Twoich słów, czuję że zrobiłaś już parę kroków na drodze do Nowej Kai.
Wbrew pozorom to Ty jesteś zwycięzcom, Ty zachowałaś swoje człowieczeństwo, swoje zasady, serce i całą siebie.
Te wszystkie emocje które przeżywasz muszą się pojawić, bo one niosą informację dla Ciebie, nie zaprzeczaj im tylko niech sobie przepłyną i nie zatrzymuj ich niech sobie odejdą. To jest proces i on się skończy. Wtedy będziesz już wolna i szczęśliwa.
Współczuję każdej dziewczynie tego chłoptasia, bo prezentuje on sobą moralne dno.
Mam takie ogóle spostrzeżenie żeby nigdy nie pozwalać przekraczać komuś własnych granic, żeby nie godzić się na to co nam nie pasuje, bo to nie prowadzi do niczego dobrego. Ja stosuje tę zasadę jakoś tak naturalnie i powiem Wam że dobrze na tym wychodzę. A jeśli kiedyś naginam swoje zasady dla kogoś, nawet męża to zawsze tego później żałuję, bo to mnie po prostu niszczy i nie jest dobre dla żadnej ze stron.
Doonna jeśli jeszcze tu zaglądasz to odezwij się, pewna netkobieta ma problem podobny do tego, który Ty miałaś ze Swoim mężem. Może szepnęłabyś Jej słówko, bo nie ma znikąd pomocy.
28,046 2016-05-23 10:54:22
Cześć dziewczyny.
Mnie dopadła alergia, przez dwa dni nie wzięłam leków i teraz mam za swoje.
Pogoda ładna a ja się męczę. Wczoraj jeszcze czułam jak przepięknie pachną bzy dziś z tym miałabym już problem.
Co tam u was ?
28,047 2016-05-23 12:44:55
Ja chyba tez mam jakies uczulenie, bo troche mnie oczy pieka i z nosa kapie jak jezdze rowerem, ale da sie to przezyc.
Bzy tez juz u nas kwitna, niebywale ze tak wczesnie:) A lasy zakwitly masowo konwaliami. Plywalam juz 3 razy w maju w jeziorze i jest coraz cieplej i fajniej:)
W sobote bylo tak upalnie, ze wybralismy sie na spacer nad morze, taka piekna lesna alejka tuz u wody:) nawet nasza psina zipala z jezorem do ziemii z tego goraca, na szczescie tutaj woda jest mniej slona wiec czasami sobie popijal z "Baltyku". A my schlodzilismy sie zimnym piwkiem w nadmorskiej kafejce.
Poza tym jest nadal pieknie, slonecznie, cieplo, wesolo:) Moj kolega z oddzialu w Polsce byl tu w czwratek i piatek i zauwazyl, ze jestem juz niezle opalona. Niestety przy tym naslonecznieniu nawet filtry 50 niewiele pomagaja i opalenizna sama z siebie pojawia sie:) nie zebym narzekala.
Na tarasie mam juz tyle wiszacych, pnacych, stojacych i plozacych roslin i kwiatow, ze pieknie to wyglada i stanowi atrakcje oraz bufet dla pszczol:) Syn juz sie za glowe lapie, ze tyle podlewania go czeka podczas naszych 3 tygodniowych wakacji:)) Pewnie polowa przezyje, druga pojdzie do smietnika.
W ogole jakos fajnie nam sie teraz zyje, bezstresowo i prawie wakacyjnie, oby tak kazdego dnia.
28,048 2016-05-23 16:40:35 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-05-23 16:41:25)
Cześć Dziewczyny
U mnie wszytko OK, poukładałam sobie sprawy
- z matką (w sensie ani mnie ziębi ani grzeje to co ona robi czy nie robi)
- z mężem - w zasadzie doszliśmy do całkowitego porozumienia (wypadałoby przed 40-stką)
- ze sobą (brak odchyłów od normy
).
Martwię się trochę, że tak mało zostało nas na placu boju.
Nie wróży to dobrze naszemu "Zakrętowi".
Przykro mi ![]()
28,049 2016-05-24 09:05:59 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2016-05-24 09:16:37)
Cześć Dziewczyny
U mnie wszytko OK, poukładałam sobie sprawy
- z matką (w sensie ani mnie ziębi ani grzeje to co ona robi czy nie robi)
- z mężem - w zasadzie doszliśmy do całkowitego porozumienia (wypadałoby przed 40-stką)
- ze sobą (brak odchyłów od normy).
Martwię się trochę, że tak mało zostało nas na placu boju.
Nie wróży to dobrze naszemu "Zakrętowi".Przykro mi
Sadze Lilka, ze "stara" gwardia zakretkowa poniekad chce nabrac dystansu, odpoczac od forum, albo zwyczajnie juz nie widza tu dla siebie miejsca ani potrzeby pisania. Trudno, jest to moze i smutne ale nalezy uszanowac. Ja tam zakretow raczej do prostowania od dawna nie mam wiec czasem wpadam i bajdurze o pogodzie, przyrodzie, wycieczkach i tak ogolnie. No i fajnie jesli jeszcze ktos sie odezwie, nie tylko echo. Netkafejki niestety maja to do siebie, ze z czasem wiekszosc z nich umiera smiercia naturalna albo wymienia sie sklad na nowy. Zobaczymy jak to z Zakretem bedzie.
Wzielam prace dzis do domu, bo wstyd kisic sie w biurze przy takiej pogodzie. Klikam wiec sobie z klientami, firma i Wami z ukwieconego tarasu a jamnibrador pilnuje mnie i trampoliny;) Zapowiada sie kolejny upalny i sloneczny dzien:) Popracuje zdziebko i pojde nazrywac kwiatow z laki.
A wlasnie - jak mi ktos jeszcze raz zacznie udowadniac, ze klimat sie nie zmienia, to osobiscie wysmieje. Natura zwariowala i to doslownie. U nas w tej chwili kwitna kwiaty kilku "generacji", ze tak sie wyraze. W lasach nadal sporo zawilcow (tych pierwszych) i jakichs fiolkow, do tego te hektary konwalii, na lakach i nad strumieniami niezapominajki, w ogrodach i u plotow szaleja bzy i wszelkie drzewa owocowe, czeremchy juz przekwitly, w parkach kwitna kasztany (u nas zwykle w czerwcu) a wczoraj podczas spaceru dostrzeglam rozwiniete niemal w pelni lubiny! I to byl prawdziwy szok, bo odkad tu mieszkam lubiny zawsze rozkwitaly na Midsummer czyli w okolicach 20 czerwca. Nigdy rownolegle z innymi wczesnymi kwiatami. Nigdy tez nie wsadzalam po 1-ym maja roz do doniczek ani surfinii, pelargonii i innych cieplolubnych. Ten rok jest wyjatkowy i bardzo mi sie to podoba:) Oby tylko zima sie nie zrewanzowala pozniej;)
No to milego!:)
28,050 2016-05-24 09:09:38
Czuję się wywołana na zakręt ;-)
witajcie w ten piękny słoneczny poranek!
u mnie spokój już od 10 tygodni - nie wiem co jest powodem i co sprawia, że się ten stan utrzymuje, ale korzystam z niego póki trwa
pogoda taka jak lubię - wczoraj było już +30C i słońce
powoli zabieram się do czyszczenia basenu podwórkowego, wstawiam obrzeża pomiędzy trawą a pasem kamieni
w pracy niewiele się niestety dzieje :-(
w sobotę razem z ekipą z moich "rzucań na matę" jedziemy na trening z MEGA mistrzami do Łodzi :-)))
będzie to mój pierwszy taki trening wyjazdowy z czego bardzo się cieszę
na lato zapisałam się na zajęcia z mieczem - już nie mogę się doczekać - teraz muszę tylko miecz kupić!
z mniej fajnych info - dużo ostatnio kradzieży u nas na wiosce - w promieniu 500m ukradli 2 auta, trzecie próbowali ale ktoś ich spłoszył, okradli jeden dom (z psem w środku!) i zuchwale dali się nagrać na monitoringu jak chodzą z latarkami i sprawdzają auta
aż strach się bać
chciałam ponegocjować z moim M następnego psa innej rasy(obecny oczywiście jeszcze żyje i ma się ok), ale wychodzi na to, że musimy mieć jakiegoś typowo stróżującego
a, znalazłam też sposób na nietuczące lody :-)))) pyszne, waniliowe i mogę zjeść bez problemu 1l dziennie i nie odbije się to na wadze
miłego dnia Wam życzę i uciekam troszkę do pracy
28,051 2016-05-24 09:21:46
Cześć
Ja dalej smarkata jestem.
Silky podziel się tym przepisem na lody.
Jak sprawuje się aparat. ?
28,052 2016-05-24 09:34:20
Cześć
Ja dalej smarkata jestem.Silky podziel się tym przepisem na lody.
Jak sprawuje się aparat. ?
No... nie każdemu przypadnie do gustu ;-)
waniliowa odżywka proteinowa dla sportowców rozpuszczona w mleku i wodzie i do zamrażarki - po ok 2h wyciągam i ubijam blenderem z końcówką do ubijania białek
po 2h jest jak szejk waniliowy z McDonalda, potrzymana dłużej i ubijana jeszcze kilka razy daje lody - nie dopuszczam do zamarznięcia na kość - wtedy nie jest takie smaczne
najlepsze jest gdy jest w konsystencji jak rozpuszczające się, miękkie i puszyste lody
odżywiam się prawie dukanowo więc te lody mi bardzo pasują
aparat? bardzo dobrze
widzę wyraźne zmiany, nie boli, nie kaleczy - jedyny minus, że zęby się bardziej brudzą i trzeba więcej czyścić
alergia - współczuję Wam wszystkim, którzy macie alergię. Mój M ma i młody też, choć zdecydowanie mniej. Ja na szczęście i póki co nie mam :-)
i uwielbiam zapachy kwiatów!!!
tylko nie mogę mieć żadnych ani w domu, ani w ogrodzie - ze względu na mojego M
28,053 2016-05-24 09:37:17
silky, witaj:)
No to fajnie, ze jest dobrze, oby tak dalej:)
30C to u nas tez jest ale dopiero wczesnym popoludniem i w sloncu, nawet pies zwija sie w cien, a on uwielbia tropiki (w Chorwacji czul sie jak delfin w wodzie:)
Co do kradziezy, to po tym jak nam smarkateria ukradla 2 lata temu rower Kreta teraz tez juz na noc zamykamy. A kiedys mogly stac odpiete caly rok.
Niemniej drzwi tarasowych nadal nie zamykam na klucz wiec nie jest tak zle. Mojemu synowi natomiast gwizdnieto tableta z auta (jego wina, bo nie sprawdzil czy drzwi dobrze zamkniete) na promie z Tallina do Helsinek. Pojechal na 1 dzien polazic po starowce i kupic koledze przy okazji zapas wina na urodziny, a ze byl to dzien w srodku tygodnia, to glownymi pasazerami promu wieczornego byli podobno Romowie. No i ktos sie jednak na poklad z autami dostal, zobaczyl uchylone drzwi i tablecik spod siedzenia sprzatnal.
Chociaz ogolnie Finlandia, to nadal bezpieczne miejsce. Tu jest taka trasa, ktora sobie w sobote potuptalismy https://www.google.fi/maps/@60.1540984, … 56!6m1!1e1 - jak masz czas, to "przejdz sie" sciezka przy morzu od przystani przy Ravintola Haukilahden Paviljonki az do Cafe Merenneitto (syrenka po naszemu;) i gdzieniegdzie przy tej sciezce widac domy z ogrodkami - bez murow, ogrodzen i zasiek. Oczywiscie nie wierze, zeby kamer albo jakichs alarmow nie bylo, ale mimo wszystko wyglada ladniej niz takie okolone murem 2 metrowym.
Silky, Ty sie nie boisz mieczem wojowac? Zmienimy Ci nicka na Xena:)) Wrzuc potem jakas niezobowiazujaca fotke, taka wiesz - full anonim ale z walki:)
28,054 2016-05-24 10:56:37
a ja się zewsiowałam kompletnie. juz przeprowadzka na wieś. podlewanie, sadzenie, sianie
ogródek praktycznie obriobiony
bo ja mam duzy warzywnik, rózne nasadzenia lakowe, łan słoneczników, obrzeże tarasu, winogrona, maliny i i w ogóle mase roboty
w pracy dużo się dzieje, cztery kontrole jednocześnie planów tysiące i jeszcze kilka
lece w niedziele do Kijowa na panel ekspercki - będziemy porównywac systemy polskie i norweskie w mojej działce;)
staram się ogarniać świat, ale trochę czasu nie starcza
przzydałoby sie schudnąć, ale zbyt zmęczona jestem
to wszystko przez alergie..
w formie ni9e jestem przyznaje, wiecvznie zmęczona
ale jakoś dam rade
pozdrówka dla was gorące\
28,055 2016-05-24 12:11:56
polski i norweskie w Kijowie:) dobre:)) nie ma to jak grunt neutralny.
Ciekawa jestem jak to z nastepna Eurowizja bedzie, bo podobnmo Ukraina chce zorganizowac na Krymie:) Maja jaja chlopaki i dziewczyny:)
Ty Endi wszystko sadzisz na wlasne potrzeby? tak, ze juz nie musisz korzystac ze sklepow? Roboty na pewno huk, ale jaka radosc, satysfakcja i smak:) Kury tez masz wlasne? Pewnie nie, bo jednak zima przenosisz sie do miasta. A takie wiejskie jaja od kur wolno spacerujacych nie maja sobie rownych:))
Ja wrocilam z poltoragodzinnego spaceru z psem i z bukieciskiem bzu, slicznie pachnie.
Az takiej alergii nie mam na szczescie. Do rozkwitlych dorzucam jeszcze akacje, tez juz w pelni krasy.
Teraz jade do sklepu po miesko i mlode, jeszcze z importu, ziemniaczki na obiad a potem na chwile poplywac, bo autentycznie rozpuszczam sie tu na tarasie. Woda w jeziorach siega juz u nas prawie 20C, jest bosko:)
Macie jakis dobry przepis na sos smietanowo koperkowy do klopsikow? Bo mam w planach male klopsiki z mnostwem wkrojonego kopru oraz te mlode ziemniaki i jakis sos by sie do tego przydal, a ja w sosach to d..wolowa jestem. Bardzo nie lubie takich na bazie maki wiec jakbyscie cos innego podpowiedzialy, to bede bardzo wdzieczna.
28,056 2016-05-25 02:16:36
Zakretki zajete praca w polu. ogrodzie i biznesie. I co moze byc lepszego na pozostawanie na prostej? U mnie tez sporo pracy, za trzy tygodnie jade na konferencje do New York City, co mnie cieszy ogromnie, choc wymaga ten udzial dodatkowej pracy. A oprocz tego letnia aura wiec korzystam z urokow przyrody tutejszej ile sie da. Po ostatnim incydencie z M. duzo madrych rozmow i sensownych krokow. U mnie wieksze zrozumienie. Coraz wieksza bliskosc, nie taka w reakcji na kryzys, tylko oparta na poznaniu.
Dzieki Silky za przepis. Mam takie proteiny. Robie z nich mix z pokruszonym lodem i bananem. Orzezwiajace i odzywcze. Mussu z sosem nie pomoge, ale tez chetnie skorzystam. Przydalby mi sie tez przepis na sos do szaszlykow.
Pozdrowionka mile.
28,057 2016-05-25 09:48:00
Poradzilam sobie i bez sosu:) Znalazlam tez przepis na blyskawiczny sos koperkowy bez maki wiec dzis moze dorobie.
Wczoraj i w zasadzie od paru dni uprawiam swoj wlasny triathlon, jezdze na rowerze do pracy, do domu, czasem jeszcze po zakupy albo rekreacyjniem, chodze na godzinne spacery z psem albo kijkami no i w ostatnich dniach dolaczylam plywanie:) Przyznam, ze kondycja poprawila mi sie dzieki temu wyraznie a spodenki luzniej sie dopinaja:) Lody uwielbiam latem, ale tylko w wersji klasycznej, z mleka albo smietany. Na szczescie duzo ich nie jem, bo nie mam tzw. slodkiego zeba. Czy jakos tak.
No i nabralam ochoty na wielkiego waniliowego albo jagodowego loda:)
28,058 2016-05-25 10:44:05
Cześć dziewczęta
Wczoraj upał, a dziś szaro i lekka mżawka. Potrzebuję jakiegoś kopa - dopada mnie jakieś otępienie, zawieszam się dziś na tych mniej przyjemnych wspomnieniach i odczuciach.
Może zrobię sobie kawę o smaku marcepanowym...
Muszę się zebrać do kupy i działać
Mussu - ten miecz, z którym będę ćwiczyć jest drewniany - bezpiecznie będzie ;-)
Endi - kiedy Ty znajdujesz czas na sprawy ogródkowe? Ja ledwo trawę ogarniam! Może mam złą organizację czasu :-( wiecznie mam coś w plecy
28,059 2016-05-25 11:27:24
Cześć dziewczęta
Wczoraj upał, a dziś szaro i lekka mżawka.
a u nas jeszcze cieplej niz wczoraj i slonce jak ostatnio kazdego dnia:) Wczoraj kochany dolaczyl wieczorkiem do mnie i razem polpywalismy, czyli zaliczylam podwojna porcje w jeziorze;) super jest, bo woda jak w lipcu juz a dzieciaki po szkole zbiegaja sie na plaze i powyciagaly juz materace i zabawa jak w wakacje. Zreszta u nas wakacje juz tuz tuz, za poltora tygodnia.
Potrzebuję jakiegoś kopa - dopada mnie jakieś otępienie, zawieszam się dziś na tych mniej przyjemnych wspomnieniach i odczuciach.
Może zrobię sobie kawę o smaku marcepanowym...
Muszę się zebrać do kupy i działać
idz na basen skoro pada, nic tak nie podnosci nastroju i budzi do zycia jak dobra porcja endorfin.
Mussu - ten miecz, z którym będę ćwiczyć jest drewniany - bezpiecznie będzie ;-)
na szczescie, bo pamietaj silky, ze kto mieczem wojuje...:) ale jak to tylko palka drewniana to ok.
Endi - kiedy Ty znajdujesz czas na sprawy ogródkowe? Ja ledwo trawę ogarniam! Może mam złą organizację czasu :-( wiecznie mam coś w plecy
bo Ty wiekszosc czasu na wypieki i pilnowanie diety poswiecasz:)) Chociaz ja tez nie bylabym w stanie ogarniac wiekszych arealow, pare zagonkow to jeszcze, ogrod przydomowy ok, ale nie tyle co Endi.
28,060 2016-05-25 11:50:04 Ostatnio edytowany przez silkytouch (2016-05-25 11:50:24)
silkytouch napisał/a:Potrzebuję jakiegoś kopa - dopada mnie jakieś otępienie, zawieszam się dziś na tych mniej przyjemnych wspomnieniach i odczuciach.
Może zrobię sobie kawę o smaku marcepanowym...
Muszę się zebrać do kupy i działaćidz na basen skoro pada, nic tak nie podnosci nastroju i budzi do zycia jak dobra porcja endorfin.
endorfiny będę miała wieczorem - idę na rzucanie na matę
póki co piję kawę i otworzyłam szeroko drzwi na balkon - już mi lepiej hehe
na basenie teraz u nas ciasno bo do mistrzostw Polski trenują i niełatwo się wcisnąć na tor. Ale pływam - płetwy, słuchawki i heja!
28,061 2016-05-25 12:33:22
Cześć dziewczyny,
co sądzicie o kierunku Turcja jako kierunek na wakacje w tym roku? Może któraś z Was była niedawno?
28,062 2016-05-25 12:38:54
Cześć dziewczyny,
co sądzicie o kierunku Turcja jako kierunek na wakacje w tym roku? Może któraś z Was była niedawno?
"moja ekipa" rozważa Czarnogórę/Albanię lub (pomysł z dziś) Maroko - ja nie orientuję się w polityce/bezpieczeństwie więc nie jestem autorytetem w tej dziedzinie :-(
my wybieramy się samochodami, pod namioty
dokąd jednak ostatecznie pojedziemy to nie wiem
zauważyłam, że sporo osób wycofuje się z zagranicznych wycieczek i na to lato pozostaje w kraju
pisałam Ci ostatnio maila - widziałaś?
28,063 2016-05-25 12:42:10
Ale pływam - płetwy, słuchawki i heja!
Sluchawki? tego sprzetu jeszcze w wodzie nie probowalam:)
28,064 2016-05-25 12:44:52 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2016-05-25 12:54:24)
Pytajka napisał/a:Cześć dziewczyny,
co sądzicie o kierunku Turcja jako kierunek na wakacje w tym roku? Może któraś z Was była niedawno?
"moja ekipa" rozważa Czarnogórę/Albanię lub (pomysł z dziś) Maroko - ja nie orientuję się w polityce/bezpieczeństwie więc nie jestem autorytetem w tej dziedzinie :-(
my wybieramy się samochodami, pod namioty
dokąd jednak ostatecznie pojedziemy to nie wiem
zauważyłam, że sporo osób wycofuje się z zagranicznych wycieczek i na to lato pozostaje w krajupisałam Ci ostatnio maila - widziałaś?
no ja akurat Turcje, Czarnogore, Albanie i Maroko tez bym sobie darowala, za duze ryzyko.
a szczegolnie Egipt i Tunezje. Chociaz niebezpiecznie moze byc wszedzie, np. TIR moze Cie na krajowej rozjechac. Brrrr...
Ja wlasnie negocjuje z moja znajoma agentka z biura podrozy. Kierunek poki co - Kreta. Ale to tylko na tydzien- 8 dni z mala w sierpniu zanim do szkoly pojdzie. Wczesniej jedziemy na 3 tygodnie w lipcu rodzinnie.
28,065 2016-05-25 12:51:47
silkytouch napisał/a:Ale pływam - płetwy, słuchawki i heja!
Sluchawki? tego sprzetu jeszcze w wodzie nie probowalam:)
super sprawa - szczególnie na basen, na łonie natury szkoda zagłuszać
nazywa się to Wodoodporny odtwarzacz MP3 SONY W273. Długo się zastanawiałam czy rzeczywiście jest wodoodporny - JEST :-)
jest wygodny, dobrze słychać, długo trzyma bateria - kurczę, zabrzmiało jak reklama ;-)
28,066 2016-05-25 12:53:08 Ostatnio edytowany przez silkytouch (2016-05-25 12:53:32)
Ja wlasnie negocjuje z moja znajoma agentka z biura podrozy. Kierunek poki co - Kreta.
Kreta, czy na Kret ;-)
Wywozisz Kreta na Kretę?
28,067 2016-05-25 12:57:53
Mussuka napisał/a:Ja wlasnie negocjuje z moja znajoma agentka z biura podrozy. Kierunek poki co - Kreta.
Kreta, czy na Kret ;-)
Wywozisz Kreta na Kretę?
raczej moje Kreciatko, bo Kret musi zostac pilnowac Kretowiska:)) On tak duzo urlaubu nie ma.
28,068 2016-05-25 12:58:55
Mussuka napisał/a:silkytouch napisał/a:Ale pływam - płetwy, słuchawki i heja!
Sluchawki? tego sprzetu jeszcze w wodzie nie probowalam:)
super sprawa - szczególnie na basen, na łonie natury szkoda zagłuszać
nazywa się to Wodoodporny odtwarzacz MP3 SONY W273. Długo się zastanawiałam czy rzeczywiście jest wodoodporny - JEST :-)
jest wygodny, dobrze słychać, długo trzyma bateria - kurczę, zabrzmiało jak reklama ;-)
Silky, ze tak glupio spytam? Odtwarzacz jest w sluchawkach czy do "kieszeni" wkladasz?:)) I jak mozesz wtedy nurkowac?
28,069 2016-05-25 13:09:20
Dziewczeta, a Minorke ktoras zna z opowiesci albo pobytu? Bo to tez jest w ofercie i na zdjeciach wyglada bosko:) Ale zupelnie nie znam tej wyspy.
28,070 2016-05-25 13:18:40
silkytouch napisał/a:Mussuka napisał/a:Sluchawki? tego sprzetu jeszcze w wodzie nie probowalam:)
super sprawa - szczególnie na basen, na łonie natury szkoda zagłuszać
nazywa się to Wodoodporny odtwarzacz MP3 SONY W273. Długo się zastanawiałam czy rzeczywiście jest wodoodporny - JEST :-)
jest wygodny, dobrze słychać, długo trzyma bateria - kurczę, zabrzmiało jak reklama ;-)Silky, ze tak glupio spytam? Odtwarzacz jest w sluchawkach czy do "kieszeni" wkladasz?:)) I jak mozesz wtedy nurkowac?
Wszystko co w wodzie potrzebujesz masz przy uszach
do ładowania i nagrywania muzyki służy coś a'la stacja dokująca - na USB do ładowarki lub do komputera. Linków wrzucać tu nie można, ale wujek google Ci pokaże. Niby do 2 metrów, ale nie próbowałam nurkować
28,071 2016-05-25 14:36:27
Hej dziewczyny ![]()
Cieszę się, ze u Was tak sielankowo, wakacyjnie, optymistycznie ![]()
U mnie póki co ostatnimi czasy kumulacja różnych rzeczy, niekoniecznie optymistycznych. Za dobrze by było, gdyby tylko miód był. I zdrowie, i finanse i inne cuda wianki fiksują. Mam nawet chwile zwątpienia, czy mi z Motylkiem jest dalej po drodze. No mamy gorszy czas w każdym razie.
Mamy ostatnio różnice w poglądach, odnośnie naszych dzieci, i naszych eks małżonków. Motylek daje sobie wejść na głowę byłej zonie, co się odbija na naszych relacjach. Do czasu byłam cierpliwa, dla dobra jego relacji z dziećmi. No ale do czasu. Nikt mi życia ustawiał nie będzie, ani narzucał pomysłów na życie.
To tak tylko ogólnie, nie będę zanudzać szczegółami ![]()
Albo się dotrzemy albo....
No w każdym razie długi weekend się szykuje, pogoda piękna, więc będziem się relaksować.
28,072 2016-05-26 08:28:07
Monia, przerobilam podobne historie z eksem i jego byla. Tez do czasu, potem powiedzialam wyraznie STOP. I zaczelo sie, najazd z jej strony i wlaczenie w to rodziny eksa "na pomoc".
Niemniej postawilam na swoim i musiala sie podporzadkowac oraz zaakceptowac fakt, ze juz nie rzadzi eksem a tym bardziej mna. Po czasie ucichlo.
Wydaje mi sie, ze powinnas juz teraz na "starcie" tych nieporozumien postawic jasne i wyrazne granice i niestety ale sztywno sie ich trzymac. Nie wiem dokladnie o co kaman, ale jesli Wam zalezy na wspolnej przyszlosci, to ta pani juz w zasadzie nie ma miejsca bytu w jego zyciu. Jesli dobrze pamietam dzieci juz z pieluch wyrosly i jakby co sa w stanie i napisac i zadzwonic i przyjechac same do taty. A byla niech sobie nowe zycie uklada, gdzies tam i z kims tam.
28,073 2016-05-26 15:09:33
Cześć
Monia miałam napisać wczoraj do Ciebie, ale byłam smutna po tym jak dotarło do mnie, że Endi mnie ignoruje.
Cóż nie mam wpływu na Jej decyzję więc pozostaje mi tylko ją zaakceptować. Niemniej jest mi bardzo przykro i źle się teraz czuję tu na Zakręcie.
Staram się nie pisać na forum kiedy jestem smutna, bo to nikomu na dobre nie wychodzi.
Dziś byłam na słoneczno-kwiatowej procesji Bożego Ciała. Pięknie było. Potem zażyłam kąpieli słonecznej w trakcie której myślałam o Moni i Motylku, a także o Mussuce i Kretku.
I okazało się, że doszłam do podobnych wniosków które napisała Mussu, a mianowicie, że musisz Monia wyznaczyć granice. Najpierw sama wszystko rozważyć, na co się zgadzasz a na co absolutnie nie, potem przedstawić zagadnienie Motylkowi i zapytać jak On to widzi. Moim zdaniem człowiek nie powinien postępować wbrew sobie, bo to prędzej czy później przynosi złe skutki.
I też mi się przypomniało jak to Mussu wyznaczyła granicę Kretkowi, wtedy jak Go wyrzuciła z domu za historię z ex. Umówili się co do szczerości a On nie dotrzymał słowa. Ja uważam, że Ona wtedy zareagowała właściwie, to znaczy tak by zrozumiał, że Ona nie będzie tego tolerować, rozmowa i mielenie jęzorem w kółko tego samego nic nie dają. A tak ,teraz On wie, że Mussu nie żartuje. Tak to mniej więcej było jeśli mnie pamięć nie myli.
Przykro mi Monia, że teraz masz gorszy czas. Czasami tak bywa w życiu, czasami to długo trwa. Niemniej trzeba czerpać z życia tyle na ile jesteśmy w stanie w danym momencie.
Jesteś silna i dasz radę Monia. Uważam też, że najlepiej będzie jak w pierwszej koljności zadbasz o potrzeby swoje i córki, bo kto to zrobi za Ciebie? Zbytnia uległość, podawanie siebie na tacy i zapominanie o swoich potrzebach z reguły źle się kończy.
Jeszcze takie moje spostrzeżenie do Mussu z mojej słoneczno-terapeutycznej sesji.
Mussu czytałam kiedyś wątki, które zakładałaś. Potem czytałam na temat uważność, a ostatnio Twoje jakże piękne wpisy o Twoim domu, miejscu w którym żyjesz, jak spędzasz czas, jednym słowem jak delektujesz się życiem. I tak to sobie dzisiaj poskładałam. Wyszło mi na to, że Ty w naturalny sposób masz dar uważnego życia, jakże cenny dar. Potrafisz stworzyć piękno wokół siebie, dla siebie i dla najbliższych, potrafisz pięknie żyć i inni mogą uczyć się tego od Ciebie. Być może to jest właśnie Twoja autoterapia. Twój świat mnie zachwyca.
Pozdrowienia dla Wszystkich
28,074 2016-05-27 09:05:36
Lo matko, az sie zarumienilam po tych komplementach:) Ja tam nie wiem Lilka czy mam jakis dar czy nie, zwyczajnie uwazam, ze zycie jest za krotkie, zeby byle czym sie przejmowac. A moze po prostu mialam duzo szczescie , ze ominely ,mnie nieszczescia i ze trafialam w zyciu w wiekszosci na fajnych ludzi i nie bylam zmuszana do zakretow. Nie wiem, ale prawda jest to, ze ciesze sie z duzych i malych rzeczy. Dzis jest tak piekny i sloneczny dzien od rana, ze jadac do pracy rowerem much sie najadlam po drodze, tak mi sie buzia sama szczerzyla:))
Tak sobie ostatnio myslalam o swoim miejscu na swiecie, konkretnie oo miejscu, w ktorym teraz jestem i doszlam do wniosku, ze naprawde je lubie i nie zamienilabym nawet na sloneczna riwiere..no moze na jakis czas ale nie na stale:) Nie od poczatku tak sie tu czulam, ale przyszedl moment, kiedy zaczelam odczuwac radosc z zamieszkania wlasnie tu, w tym miescie i w tym kraju.
Wczoraj zegnalismy jednego kolege z pracy, bo odchodzi na emeryture i poszlismy na kolacje firmowa do restauracji - tej samj, w ktorej swietowalismy z Kretem nasze zaslubiny;) Nawet stol i miejsce trafilo mi sie to samo. To jest sliczna restauracja tuz nad "naszym" jeziorem, z panoramicznych okien widok przepiekny na jezioro, labedzie, lodki i lasy z malenkimi domkami /saunami na brzegu. Moi koledzy, ktorzy wczesniej tam nie byli i dopiero wczoraj dowiedzieli sie, ze niedaleko stamtad mieszkam powiedzieli, ze nawet nie musze nigdzie na wakacje wyjezdzac ani domku letniskowego kupowac gdzies indziej (taki tu zwyczaj panuje, prawie kazdy Fin chce miec dacze nad woda i tak spedza weekendy i wakacje) ,bo mam wszystko, co do szczescia i wypoczynku potrzebne pod reka. I to prawda. Sliczne okolicznosci przyrody, spokoj, cisza, przyjazni ludzie dookola. Jesli jeszcze dolozyc do tego tak piekna jak teraz pogode, codzienne kapiele i "rejsy" nasza lodka, to niczego wiecej do szczescia nie potrzebuje. Tylko zdrowia, szczesliwej rodziny i pieniedzy, a poki co nie narzekam. A nawet jakby mi kasy zabraklo, to nie koniec swiata, bo zawsze cos potrafie wykombinuje;)
W kazdym razie lubie swoj dom, lubie to miejsce, ten kraj, ludzi tutaj, swoja prace, swoje zycie. I moze to jakos bije z tych moich postow.
Ale jakbym zaczela zanadto gwiazdorzyc i slodzic, to mnie prosze do porzadku przywolac!:) Co za duzo to niezdrowo.
Jak Wam dzien mamy minal? Ja swietowalam wczesniej i kolejna laurka i gadzeciki do kolekcji trafily:)) I za nic tych pamiatek nie moge wyrzucic wiec kupka rosnie:)
28,075 2016-05-27 09:26:25
Mussu pisz ile masz ochotę o tym pięknym miejscu, w którym żyjesz. Wspaniale jest otaczać się pięknem, dostrzegać je w bliskich i w małych rzeczach.
Czytając o różnych metodach terapeutycznych natknęłam się na uważność właśnie tzn. Skupianie się na tym co aktualnie robię, na co patrzę, co słyszę, dostrzeganie chwili którą żyję i ciszenie się nią. To przynosi wspaniałe skutki dla psychiki człowieka. Od razu Ty mi przyszłaś na myśl Mussu.
Ja zamierzam się tego nauczyć. Ja w swoim życiu miałam naprawdę mało momentów w których mogłam tak po prostu np. leżeć na trawie i patrzeć na chmury, odczytywać ich kształty i o niczym nie myśleć. Cieszyć się tak po prostu choćby pięknem przyrody. Ja niestety w większości przypadków zawsze się o coś martwiłam, choćby o to że marnuję czas.
Wczoraj spędziliśmy dzień na odpoczynku, spacerach po lesie, dostałam słodki upominek od córki.
Teraz zaczynam bardziej uważnie żyć, myślę że my w większym stopniu mamy wpływ na jakość naszego życia niż okoliczności miejsca i zdarzeń które nas spotykają.
Martwię się trochę, że mogę to wszystko stracić właśnie teraz kiedy moje życie nabiera rumieńców.
To znaczy nie chodzi mi już o siebie, ale o moją córkę. Ona bardzo mnie kocha i jest ze mną bardzo związana, zresztą jak każde dziecko.
A ja czekam na biopsję guza tarczycy.
Kiedyś Mussu pisałaś o tym, że ludzie nie potrafią mówić o dobrych rzeczach które ich spotykają, że się nie chwalą dobrem.Czy coś w tym stylu.
I coś w tym jest. Jest jakiś lęk, że to wszystko to tylko chwila, takie osobiste 5 min., które szybko się skończy.
28,076 2016-05-27 10:05:39
Ten guz tarczycy to u Ciebie czy u corki? Trzymam kciuki za pomyslny wynik.
A co do martwienia sie na zapas, tez to mam ale pewnie w mniejszej dawce. A czemu? Bo doszlam do wniosku, ze tam gdzie nie moge miec zadnego wplywu na przebieg zdarzen, martwienie sie NIC nie da, poza kolejnymi zmarszczkami.
A ze cos minie za 5 minut? No i dobrze, inaczej nuda by powialo. Poza tym mysl tak - skoro dobro szybko mija to zlo tez. Taka nasza zyciowa karuzela.
28,077 2016-05-27 10:51:25
Guz u mnie. Chciałabym pożyć przynajmniej tyle, żeby moja córka nie była dzieckiem. Nie chcę żeby cierpiała.
Jeśli chodzi o choroby to zawsze widzę wszystko w czarnych kolorach, co nie znaczy że się poddaję.
Robię zawsze wszystko co się da. Tylko strasznie się martwię.
Tak będę myśleć Mussu jak mówisz. Czytałam o tym. To jest logicznie proste, ale musi dojść do świadomości. W zasadzie już od niedawna tak zaczęłam. To znaczy ja mam coś takiego, że nawet małe rzeczy które mnie dotyczą sprawiają, że popadam w depresyjny nastrój. Tylko jak już teraz wiem o co chodzi, to po prosu czekam aż mi przejdzie, bo wiem że przejdzie.
Wtedy nie podejmuję żadnych rozmów z mężem ani z nikim. Mówię Mu tylko, że jestem teraz smutna, ale mi to przejdzie i żeby się nie martwił.
Od kiedy jestem świadoma tego co przeżywam i dlaczego, podchodzę do tego spokojnie.
28,078 2016-05-27 11:18:00
A tego guza nie da sie wyciac? Nie znam sie na tym wiec nie bede sie wymadrzac, ale jakos strasznie powaznie to zabrzmialo.
Co lekarze mowia?
28,079 2016-05-27 11:29:36
Bardzo się to ciągnie, bo terminy, w ogóle teraz jestem po USG i mam skierowanie do endokrynologa na biopsję. Terminy są na listopad. Więc muszę pójść do lekarza i poprosić go żeby mnie przyjął poza kolejnością, bo przecież nie będę czekać z guzem tyle miesięcy. Rodzinny mówił, że nie ma się co martwić na zapas, ale że guz lity to trzeba zbadać. Może będzie wszystko OK, nie wiem, tylko się martwię.
Dziękuję Mussuko.
28,080 2016-05-27 11:59:58
Bardzo się to ciągnie, bo terminy, w ogóle teraz jestem po USG i mam skierowanie do endokrynologa na biopsję. Terminy są na listopad. Więc muszę pójść do lekarza i poprosić go żeby mnie przyjął poza kolejnością, bo przecież nie będę czekać z guzem tyle miesięcy. Rodzinny mówił, że nie ma się co martwić na zapas, ale że guz lity to trzeba zbadać. Może będzie wszystko OK, nie wiem, tylko się martwię.
Dziękuję Mussuko.
jak Ci lekarz mowi, zeby nie martwic sie na zapas to sie nie martw.
Guzy tarczycy sa podobno rozne i nawet nie wszystkie trzeba leczyc. Poczekaj na wynik a jesli nie chcesz az do listopada czekac, to idz prywatnie. Kosztuje, ale bedziesz spala spokojniej.