Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 428 429 430 431 432 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27,886 do 27,950 z 29,007 ]

27,886

Odp: Kobiety na zakręcie
Przyszłość napisał/a:


End_aluzja,
Gdybyś potrzebowała kilku dodatkowych spostrzeżeń przy przygotowywaniu analizy transakcyjnej "związek po zdradzie", jestem do usług :-)

witaj przyszłośc, miło cię slyszeć. Jak rozumiem, u Ciebie ok??

kiedyś to napiszemy - o pułapkach gier w grach, o zdradzie, która staje się 'sposobem na zycie po zdradzie" na całe lata
o naszych obserwacjach
o róznych strategiach radzenia sobie ze zdradą
w ramach których większośc to nadal tkwienie w zdradzie, szukanie zastępczych tematów, wypieranie, zaprzeczanie, walka...
i tak dalej;)

Zobacz podobne tematy :

27,887

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

o róznych strategiach radzenia sobie ze zdradą
w ramach których większośc to nadal tkwienie w zdradzie, szukanie zastępczych tematów, wypieranie, zaprzeczanie, walka...
i tak dalej;)

No wlasnie. Przeczytalam wszystkie ostatnio wpisane tu historie i rozterki Zakretek i przyznaje, ze nadal jestem ciemna jak tabaka w rogu. Niewiele rozumiem z tego "nie chcem ale muszem" albo "chcem chociaz nie chcem" itd. Za skomplikowane to dla mnie. I to szukanie siebie w sobie, jak jakas nowa modna terapia. Zawartosc cukru w cukrze.

Chyba jasne jest dla kazdej z nas, ze trezba byc przede wszystkim przyjacielem SOBIE a potem innym. Nie bedzie sobie, to nie bedzie i innym. Albo ci inni i tak nie docenia i zostanie sie wtredy z pusta reka.

Dobra, nie filozofuje juz, bo dla mnie to czarna magia. I nie mam na mysli jedynie zdrady, ale te potworne rozterki samych z soba, depresje, mega doly, rozstaje, zakrety.

Nie obrazcie sie, ale czasem to sobie mysle, ze Wasi mezowie wyswiadczyliby niektorym z Was prawdziwa przysluge po prostu odchodzac na dobre. I nie zostawiajac Wam mozliwosci wyboru - z nim czy bez niego. Wtedy zycie staloby sie w koncu normalne i przyjemniejsze, po jakims czasie zalobnym oczywiscie.

Ale jesli osoby zdradzone powracaja i powracaja do tematu zdrady i leczenia sie z niej nawet po latach, to dla mnie jest to zycie w matrixie. Pomimo tematow zastepczych, pasji, odnajdywania siebie w sobie itd. to nie jest zycie takie jakie bylo PRZED - a powinno juz na tym etapie byc. Z nim czy bez niego. No albo calkiem inne i nowe zycie ale bez powrotow do tamtego wczesniejszego.

27,888

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

Ale jesli osoby zdradzone powracaja i powracaja do tematu zdrady i leczenia sie z niej nawet po latach, to dla mnie jest to zycie w matrixie. Pomimo tematow zastepczych, pasji, odnajdywania siebie w sobie itd. to nie jest zycie takie jakie bylo PRZED - a powinno juz na tym etapie byc. Z nim czy bez niego. No albo calkiem inne i nowe zycie ale bez powrotow do tamtego wczesniejszego.

To życie po zdradzie nigdy nie będzie takie jak przed  bo my już jesteśmy zupełnie innymi osobami.   To już jest nowe życie, inne ale nie znaczy, że gorsze.
Mussuka, chyba nie da się nie wracać do tego, zawsze gdzieś w pamięci pozostanie to co przeżyliśmy jedynie możemy nie rozmawiać o tym.

27,889 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-04-01 12:12:45)

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussuko

Kiedyś nie do końca Cię rozumiałam, ale teraz widzę że Ty masz rację, w 100%-ach.

Chciałabym, aby moja córka była kiedyś taka jak Ty, silna i niezależna, dbająca nie tylko o innych, ale i o siebie.
Ciesząca się każdą kroplą życia i dająca szczęście innym.
Ja kiedyś tego nie rozumiałam, dla mnie to był egoizm. Dla mnie oczywiste było, że powinno się dbać przede wszystkim o drugiego człowieka.
Przekonałam się na własnej skórze czym to skutkuje.

Nie opiszę tu swojej historii.
Po pierwsze nie mam odwagi.
Po drugie nie potrafię mówić o tym co przeszłam.
Nikomu o tym nie mówię, nawet mężowi.
W tamtym roku musiałam opowiedzieć mu jeden obraz ze swojego życia.
Musiałam, by go nie stracić.
Nie rozumiał dlaczego się tak zachowuję, a ja musiałam, po prostu musiałam katować siebie a przy okazji niestety i Jego.
Powiedzenie tych kilku zdań było cholernie trudne, bo słowa nie chciały wyjść z gardła.
Potem zapytał, dlaczego mi nie powiedziałaś przez tyle lat.
Nie potrafiłam po prostu, nie chciałam Jego litości, ani być postrzegana jak ofiara.
Zresztą nie przyznaję sobie prawa do rozczulania się nad sobą, nie mam prawa w obliczu prawdziwych tragedii ludzkich takich jak np. gwałcone dzieci, gwałcone i katowane kobiety jak w byłej Jugosławii, dzieci żołnierze w Afryce, ofiary łagrów i obozów, dziewczynki wydawane za mąż w wieku kilku lat, dziewczynki które przeszły obrzezanie itp.

Ale jednocześnie przyznaję to prawo innym.
Wiem, że to irracjonalne.

Mussu pamiętaj tylko o jednym.
Ludzie są podatni na uzależnienia, a wtedy już nie rządzą swoim życiem, rządzi nim nałóg.

A uzależnić można się od wszystkiego. Nawet od pomagania innym. Bywa, że nawet terapeuci się uzależniają lub bycie terapeutą to ucieczka.

No i jest jeszcze manipulacja, z której przez wiele lat możemy nie zdawać sobie sprawy.

Dlatego tak podziwiam Pytajkę, Jej zerwanie się z łańcucha uzależnienia to dla mnie czyn heroiczny.

Poczytałam trochę, bo chciałam wiedzieć. Teraz wiem dlaczego, to co dla nas jasne i oczywiste, dla Niej nie było wtedy.

Paradoksem jest, że tylko my sami możemy sobie pomóc.

A można to sobie ułatwić poznając zależności jakie rządzą naszym umysłem, najlepiej poczytać fachową literaturę i udać się do dobrego specjalisty,

bo dochodzenie samemu do wniosków zajmuje dużo więcej czasu.



I chciałabym jeszcze, żeby moja córka umiała podnieść się tak jak Monia, po ciosie zadanym w serce.

27,890

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Ale jesli osoby zdradzone powracaja i powracaja do tematu zdrady i leczenia sie z niej nawet po latach, to dla mnie jest to zycie w matrixie. Pomimo tematow zastepczych, pasji, odnajdywania siebie w sobie itd. to nie jest zycie takie jakie bylo PRZED - a powinno juz na tym etapie byc. Z nim czy bez niego. No albo calkiem inne i nowe zycie ale bez powrotow do tamtego wczesniejszego.

To życie po zdradzie nigdy nie będzie takie jak przed  bo my już jesteśmy zupełnie innymi osobami.   To już jest nowe życie, inne ale nie znaczy, że gorsze.
Mussuka, chyba nie da się nie wracać do tego, zawsze gdzieś w pamięci pozostanie to co przeżyliśmy jedynie możemy nie rozmawiać o tym.

Też tak myślę, Ninko. Z tym, że ja wcale nie chciałabym, jak PRZED. Bo dla mnie właśnie to nowe jest wyjściem z Matrixu.
P.S. Jeszcze tu jestem, czytam, nie uciekłam, chociaż korci. Jakoś uszło mi powietrze po tej wiwisekcji.

27,891 Ostatnio edytowany przez Madameschizofrenia (2016-04-01 13:10:02)

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

Nie obrazcie sie, ale czasem to sobie mysle, ze Wasi mezowie wyswiadczyliby niektorym z Was prawdziwa przysluge po prostu odchodzac na dobre. I nie zostawiajac Wam mozliwosci wyboru - z nim czy bez niego. Wtedy zycie staloby sie w koncu normalne i przyjemniejsze, po jakims czasie zalobnym oczywiscie.

...osiołkowi w żłoby dano...

Nie obrażę się i nawet spierać nie będę. Tak jest. To był akurat jeden z nielicznych wniosków, co do którego nie mam wątpliwości.
Ale gdyby tak się stało, ja nadal nie wiedziałabym, co mam w głowie nie poukładane. I historia mogłaby się powtórzyć. A ja nadal nie wiedziałabym, dlaczego.

27,892 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-04-01 19:11:51)

Odp: Kobiety na zakręcie

"Nie obrazcie sie, ale czasem to sobie mysle, ze Wasi mezowie wyswiadczyliby niektorym z Was prawdziwa przysluge po prostu odchodzac na dobre. I nie zostawiajac Wam mozliwosci wyboru - z nim czy bez niego. Wtedy zycie staloby sie w koncu normalne i przyjemniejsze, po jakims czasie zalobnym oczywiscie."

Niekoniecznie Mussu. Zycie moze staloby sie spokojniejsze, bo nie byloby z kim prowadzic gier, ale potrzeba gry wcale nie zniknie. A pojawic sie moze z wieksza sila w nowym zwiazku. Toksyczny zwiazek polega na grze, a nie na autentycznym byciu razem.  Dlatego gdy relacja jest toksyczna czy trudna, trzeba sie zastanowic, o co tak tak naprawde gramy. I rzeczywiscie - poszukac cukru w cukrze:-)

Benzyneria - opisalas ex i zobaczylam w nim mojego meza. Ja dodatkowo na jego terenie, w obcym kraju i w jego domu. A on wszystko wie  i robi  najlepiej -  zawlaszczanie kazdego odcinka zycia (zakupy, gotownanie? oczywiscie) w polaczeniu z jego obsesyjna potrzeba kontroli, bylo dla mnie - czlowieka niezaleznego z natury i stylu zycia - jak proba zamkniecia mnie w pudelku od zapalek. M. gral, chcial ugrac dla siebie bezpieczenstwo. Nie weszlam w jego gre, choc nie bylo latwo. M. uczy sie czuc bezpiecznie, majac za partnerke zycia osobe niezalezna. Jestesmy w drodze.

Lilka, rozumiem, ze powoli odslaniasz sie, jednak tylko troche. Ale wiesz co, warto zrzuciec z siebie wszytko, oczywiscie nie przed kazdym, ale dobrze miec choc jedna osobe, ktorej powiesz nawet najbardziej bolesne rzeczy, bo to je pozbawia mocy. Poki trzmasz w sobie tajemnice, one rosna do wielkich rozmiarow, wydobyte na swiatlo dzienne i odbite w oczach drugiego czlowieka, maleja.

Dziewczyny azymut radosc. Oprocz problemow, zdrad, gier, rozterek, psychofagow, bolesnych tajemnic, mamy duuuzo innych fajnych rzeczy. I nie zapominamy, by patrzec w ich strone jak najwiecej i jak najczesciej. U mnie pozytywnie piecze sie ciasto (pieke juz rownie dobrze jak M.:-),  pozniej jeszcze do pracy, a wieczorem spotkanie z blizszymi i dalszymi znajomymi i nieznajomymi jeszcze.

27,893

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussu

Chciałabym nie rozkminiać złożonego na bardziej złożone. Ale taka jestem i biorę to pod uwagę. Zawsze miałam problem z zamykaniem za sobą drzwi.
Natomiast jedna rzecz jest, moim zdaniem, istotna.
Czy ja rezygnuję z kogoś, czy ktoś rezygnuje ze mnie. To zasadnicza różnica jednak.
Ty zrezygnowałaś ze swojego męża i emocjonalnie już nie byłaś z nim od dawna. Dla Ciebie to od razu wyzwolenie było. I natychmiast zjawił się Krecik. I jest. Czyli prawie wcale nie byłaś sama. To kolejna ogromna różnica.
We mnie jest nadal dużo złości, jak ktoś  śmiał przestać mnie kochać i kopnął w przysłowiowe cztery litery. Najpierw oczywiście wycierając nogi i obrzucając mnie winą.
I to jest główny problem, że on od czterech lat konsumuje 17 lat młodszą pochwę. I jest szczęśliwy.
Cholipa, sprawiedliwości mi po prostu brakuje.
A u mnie musiał minąć długi okres żałoby po  miłości, przebaczenia byle komu i sobie (głównie naiwności i głupoty). A dopiero potem, czyli od niedawna, zdrowszy powrót do życia, do emocji.
Ty nie musiałaś uczyć się życia w samotności, bo nie było takiej potrzeby. A u mnie ten okres przejścia był i jest potrzebny.
Statystycznie raczej nie mam szans na ułożenie sobie życia z kimś. Dookoła mnie wiele samotnych, atrakcyjnych, mądrych i fajnych kobiet. Mężczyzn wolnych w zbliżonym wieku jest mało, o atrakcyjnych nie wspomnę. Nie wyobrażam sobie życia z kimś starszym ode mnie więcej niż kilka lat, życia z byle kim także nie.
Nie mam takiej komfortowej sytuacji życia z kimś kogo kocham.  To raczej dzisiaj marzenie bez szans na urzeczywistnienie.
A życie samotne łatwe nie jest, bo ja raczej stworzona do tego nie jestem. To nie był mój wybór. Ale dostosowuję się do sytuacji, w której jestem.
Jeśli przeżyjesz sama 1,5 roku, wtedy przyjmę Twoje słowa zupełnie inaczej. A na razie to Tobie tylko się wydaje, że u Ciebie byłoby inaczej. Szybciej i prościej.  I nie piszę tego z wyżyn mojej samotności, czy uszczypliwie. Nie, bo Ciebie bardzo lubię i szanuję. A nawet zazdroszczę Ci tej prostoty życia i myślenia.

27,894

Odp: Kobiety na zakręcie

Renatta

Wiesz, ja skłaniam się ku temu, ze zdrowy nie wybierze chorego. A nawet jak wybierze, to szybko da dyla. Najczęściej jest tak, że wybierają się osoby na podobnym poziomie popieprzenia. Co nie znaczy, że tak samo popieprzone. Raczej uzupełniające się w swoich popieprzeniach. I wtedy bawią się całe lata na całego. I to się nazywa toksyczny związek.
Więc jeśli związek jest toksyczny, to oczywiście widzę zaburzenie osobowości u niego. No, ale potem to i tak należy się przyjrzeć sobie. Zobaczyć swoje popieprzenie, pobujać się z tym popieprzeniem jakiś czas, i ... dokonać zmiany. Zmiana ku zdrowieniu oczywiście musi długo potrwać, i sama się nie dokonuje. Chyba przyszłość powoływała się na Karen Horney i osobowość neurotyczną. Przeczytałam tą książkę i dużo odnalazłam w sobie. Oczywiście, w każdym zaburzeniu czy chorobie najczęściej coś znajdujemy w sobie. Ale tutaj raczej chodzi o natężenie cech, długotrwałość itd. I to także jest ta praca w okresie burzy i naporu. Dla mnie skończyła się otwarciem oczu i serca na świat i ludzi. Inaczej patrzę, czuję, dużo bardziej lubię. Siebie i innych.
Najgorszy wariant to  ucieczka, zamrożenie emocji, zgorzknienie i rozpamiętywanie. To oczywiście obrona organizmu i może się pojawić. Ale należy się z tym zmierzyć, przeżyć. Dać sobie czas na ryki (ściśle określony czas), ale potem jak pisałam
"padłaś, powstań, popraw koronę i zasuwaj".
To jest czas na kobiety na zakręcie. Ale po zakręcie jest życie. Fajne życie. Jak fajne, to zależy od nas.
A jeśli żyję z kimś, to także od drugiej osoby. Bo jeśli ktoś nie zamierza zmierzyć się ze swoim  popieprzeniem, wzrastać, to ... należy mu podziękować za czas i drogę. Ale sama wiem, jak to trudno przychodzi.
Więc ja Mussu pewnie kupię koorlewnie kwiaty. Jak dojrzę do tego. Bo jak sobie wyobrażę jej przyszłość z 16 lat starszym dziadkiem, to aż się uśmiecham.
Bo ja sobie tego u siebie nie wyobrażam. Ale u niej jak najbardziej.

27,895

Odp: Kobiety na zakręcie

Renatto,  Benzyneria11!
Z drobnymi, drobniutenkimi modyfikacjami - z ust mi to.

27,896

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

Mussuko

Kiedyś nie do końca Cię rozumiałam, ale teraz widzę że Ty masz rację, w 100%-ach.

Chciałabym, aby moja córka była kiedyś taka jak Ty, silna i niezależna, dbająca nie tylko o innych, ale i o siebie.
Ciesząca się każdą kroplą życia i dająca szczęście innym.
Ja kiedyś tego nie rozumiałam, dla mnie to był egoizm. Dla mnie oczywiste było, że powinno się dbać przede wszystkim o drugiego człowieka.
Przekonałam się na własnej skórze czym to skutkuje.

Nie opiszę tu swojej historii.
Po pierwsze nie mam odwagi.
Po drugie nie potrafię mówić o tym co przeszłam.
Nikomu o tym nie mówię, nawet mężowi.
W tamtym roku musiałam opowiedzieć mu jeden obraz ze swojego życia.
Musiałam, by go nie stracić.
Nie rozumiał dlaczego się tak zachowuję, a ja musiałam, po prostu musiałam katować siebie a przy okazji niestety i Jego.
Powiedzenie tych kilku zdań było cholernie trudne, bo słowa nie chciały wyjść z gardła.
Potem zapytał, dlaczego mi nie powiedziałaś przez tyle lat.
Nie potrafiłam po prostu, nie chciałam Jego litości, ani być postrzegana jak ofiara.
Zresztą nie przyznaję sobie prawa do rozczulania się nad sobą, nie mam prawa w obliczu prawdziwych tragedii ludzkich takich jak np. gwałcone dzieci, gwałcone i katowane kobiety jak w byłej Jugosławii, dzieci żołnierze w Afryce, ofiary łagrów i obozów, dziewczynki wydawane za mąż w wieku kilku lat, dziewczynki które przeszły obrzezanie itp.

Ale jednocześnie przyznaję to prawo innym.
Wiem, że to irracjonalne.

Mussu pamiętaj tylko o jednym.
Ludzie są podatni na uzależnienia, a wtedy już nie rządzą swoim życiem, rządzi nim nałóg.

A uzależnić można się od wszystkiego. Nawet od pomagania innym. Bywa, że nawet terapeuci się uzależniają lub bycie terapeutą to ucieczka.

No i jest jeszcze manipulacja, z której przez wiele lat możemy nie zdawać sobie sprawy.

Dlatego tak podziwiam Pytajkę, Jej zerwanie się z łańcucha uzależnienia to dla mnie czyn heroiczny.

Poczytałam trochę, bo chciałam wiedzieć. Teraz wiem dlaczego, to co dla nas jasne i oczywiste, dla Niej nie było wtedy.

Paradoksem jest, że tylko my sami możemy sobie pomóc.

A można to sobie ułatwić poznając zależności jakie rządzą naszym umysłem, najlepiej poczytać fachową literaturę i udać się do dobrego specjalisty,

bo dochodzenie samemu do wniosków zajmuje dużo więcej czasu.



I chciałabym jeszcze, żeby moja córka umiała podnieść się tak jak Monia, po ciosie zadanym w serce.

Lilka. Z tym słodzeniem wszystkim, to ty mi podejrzanie lexpara przypominasz, który strasznie chciał być lubiany przez netludzi. Wszystkich podziwiasz, wszystkich rozumiesz w stu procentach.... Każdemu słodzisz. Jakoś tak dla mnie... To w tym za dużo takich przymilań, a mało treści...
Komplementowanie to także sztuka. Trudna.

27,897

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

o róznych strategiach radzenia sobie ze zdradą
w ramach których większośc to nadal tkwienie w zdradzie, szukanie zastępczych tematów, wypieranie, zaprzeczanie, walka...
i tak dalej;)



Ale jesli osoby zdradzone powracaja i powracaja do tematu zdrady i leczenia sie z niej nawet po latach, to dla mnie jest to zycie w matrixie. Pomimo tematow zastepczych, pasji, odnajdywania siebie w sobie itd. to nie jest zycie takie jakie bylo PRZED - a powinno juz na tym etapie byc. Z nim czy bez niego. No albo calkiem inne i nowe zycie ale bez powrotow do tamtego wczesniejszego.

Strategia radzenia sobie ze zdrada to sposób na życie zaraz po. Takie oczywiste pupapli, e które wpadają obydwie strony. Role, które powtarzają się schematycznie....

Musi. Moje życie jest zupełnie inne , niż przed zdrada.. Nie trzymam się jej. Nie wracam do niej. Nie rozmawiam o niej z moim mężem. Nie wykorzystuje jej, by coś sobie w życiu układać. Nie wykorzystuje jej, by pogrywać, coś zdobywać, trzymać męża na uwięzi poczucia winy i tak dalej. Wręcz przeciwnie.. Uważam, ze gdyby ta zdrada była obecna miedzy nami to nie byłabym z nim. To jest tak jak napisam madame.. Kiedy żyjesz tak, ze zdrada staje się ośrodkiem i centrum waszego związku, to nadal w niej tkwienie
Gdy staje się ona motorem pewnych zachowań, powodem sytuacji, przyczyna tego, ze " mój maź się zmienił" jest dla mnie teraz inny. Ja się zmieniłam- jestem teraz wobe. Niego taka i siaks.. To dalej w tej zdradzie głęboko siedzicie....

Na forum przywołuje swoje doświadczenie. To fakt.. Ale to nie znaczy, ze nim żyje. Wiesz mussu. Ja mam w sobie poczucie pewnej " mocy", która posiada każdy człowiek. Ta moc sprawia, ze mamy wpływ na swoje otoczenie a nasze życiowe doświadczenia kształtują nas. My natomiast, zmieniając się przez całe życie, zmieniamy naturalne układy w naszym otoczeniu, oddziaływanie nasze na wiele spraw. Jestem przekonana, ze czujesz to, bo inaczej nie siedziałybyśmy na forum i nie opowiadała o swoim życiu, doświadczeniu, swoim podejściu do tematów i tym, jak ty byś zrobiła w danej sytuacji.
I ja- w takim myśleniu- czuje, ze mogę komuś, kto przezywa to, co ja kiedyś - coś dać. Dać doświadczenie, " wyjątek"
W nurcie terapii, w którym pracuje, gdy ktoś jest w czarnej dupie i wiadomo, ze będzie gorzej... A tak jest po zdradzie np. Szuka się sposobów radzenia sobie w tak zwanych " wyjątkach" z przeszłości. A czy byłaś już w takiej sytuacji? On raczej nie... Wtedy się pyta. A czy znasz kogoś, w swoim otoczeniu, który był?

Bo kolejne pytanie brzmi. Co zrobiłaś, by to przetrwać. Albo co on zrobił, by to przetrwać. Jak sobie poradził. Co mu pomagało.

Wiem, ze będzie gorzej.. Bo zdrada ma swoją dynamikę,, tak jaksmierc w rodzinie, ciężka choroba, uzależnienie i wiele innych rzeczy. I czasami zmiana nie jest możliwia.. Lepiej nie będzie, bo najpierw musi być gorzej.  A tedy takie doświadczenia pozwalają przetrwać.
Wiec pisze madame, pisze donnie, pisze renacie, pisałam moni, Ninie, operacji i tak dalej.. Pisze.. Nie wiesz, jak to jest, bo dopiero weszłam w te face. Ja w niej radziłam sobie tak. Unikałam, albo unikaj tego.. Bo to okazuje się pułapka.

Moje życie jest nieporównywalne z tym, przed zdrada.

Ty piszesz, ze dla ciebie oczywiste jest lubienie najpierw siebie.  Tak jak przeczytałam ostatnio. Ludzie bedą cię traktować dokladnie tak, jak ty siebie traktujesz. Bo skąd maja lwiedziec, jak cię traktować?  smile ty im to pokazujesz.

Dla ciebie mussu tolczuwistos.  Doktorem prwniedoszlas, gdy poczułaś, jak uwiera cię  pierwsze małżeństwo. Benzyneria napisała, ze krecik pojawił się szybko.. Mógł mussu. Bo ty wiedziałaś, ze ciebie nieskrzywdzi. Bo to ty jedna sama możesz skrzywdzić siebie. A jak krecik będzie próbował, to powiesz: stop. Spadaj na drzewo.

Ty to wiesz. I rozumiesz. I mimo nierozumiejących i agresywnych rodziców. W opozycji do nich zbudowałeś samodzielna pozytywna wierząca w siebie osobę.

I kiedy piszesz o sobie i swoich doświadczeniach, podejściu do życia, to dla wielu ma to znaczenie poznawcze. Terapeutyczne. Myślą sobie.
To możliwe. Mussu ma racje. Można żyć kochając siebie i to nie egoizm, a szczęście. Dajesz przykład i naukę. Realna i prawdziwa, bo twoja
Ja robię to samo. Chociaż moje doświadczenia są rożne.
Ale nie są złe. Nie straży zły mnie w drodze. Nie kuczynily ze mnie ofiarę zdrady, która w niej tkwi i rozpacza.
Ja jestem dużo dalej
A kryzys mojego męża, paradoksalnie, świadczy o tym, ze on tez wylazl z roli " teraz będę dobrym mężem i poświęcę się, by naprawić zło"... Moj maz skupil się Na sobie, swoich potrzebach, odczuwaniu. Dzisiaj wiem, ze jest ze mną nie dlatego, bo lata temu mnie skrzywdzil i musial poświecić siebie i swoje potrzeby by mi zadośćuczynić. Ale jest ze mną, bo wybral i mu tak dobrze...
A ja? Po co miałabym tkwić  w życiu z dupkiem?
Pewnie, fajnie byłoby, gdyby zdrada się nie zdarzyła. Ale to jest nowe, inne życie. Stare nie wróci. I dzisiaj, jeśli rozstanie się z mężem to nie dlatego, ze zdradził mnie 600 lat temu i ja nie potrafię sobie z tym poradzić i jednak nasze życie nie jest takie, jak przedtem. Ale dlatego, bo tu i teraz nasze drogi się rozejdą.

27,898

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć Dziewczyny smile

Czytam to wszystko i tak myślę, co ja mogłabym dorzucić od siebie...

Może się powtarzam, imponuje mi osobowość Mussu, cała ona, uważam, że przez całe swoje życie odwaliła kawał dobrej roboty nad sobą, nad swoją osobowością, charakterem.
No i właśnie charakter, osobowość - każdy z nas rodzi się z jakąś bazą. Każdy z inną. Mnie i Mussu łączą niezbyt ciekawe wspomnienia dotyczące relacji w moim przypadku mojej z mamą a u Mussu jeśli dobrze pamiętam z rodzicami. Wiecie dlaczego dzisiaj nie jestem taka jak Mussu? Bo wtedy, na samym początku drogi, która nazywa się "życie" mój charakter, moja osobowość ukształtowała się w kierunku poczucia bezradności, kompleksów, i ogólnie pojmowanej beznadziejności. Przez kilkanaście lat trwał ten cały proces. U Mussu proces podążył w innym kierunku - Mussu swoje traumatyczne na swój sposób dzieciństwo, okres kiedy była nastolatką przekuła na siłę. Na szacunek do siebie, na pewność siebie. Uważam, że w naszej "bazie" już znalazły się różnice. Stąd kompletnie inne obrałyśmy ścieżki - nieświadomie, bo drudno mówić o świadomym działaniu dziecka do nastego roku życia.
Dzisiaj wrażliwość i empatia Mussu podsuwa jej zrozumienie dla tragicznej pozycji w której ja się znalazłam. Mussu jednak nie rozumie, jak w owej pozycji się znalazłam. Ano nie rozumie, bo nie szła ze mną przez naście lat tą moją krętą, pogrążoną w kompleksach, braku poczucia własnej wartości do siebie drogą.

Zmierzam do tego, że Mussu ma prawo jak każdy wyrażać swoje zdanie na każdy temat. Tylko my, dziewczyny z było nie było emocjonalnymi problemami nie odbierajmy tego negatywnie, bo Mussu jakkolwiek głupio w całym kontekście to zabrzmi, nie wie o czym mówi smile Nie wie, bo na szczęście nie musiała jak wiele innych kobiet przechodzić przez drogę każdej z nas.

To tak jak osoba widząca powie do niewidomego, że rozumie że jest mu ciężko z tą "ślepotą". Ano nie rozumie smile Tylko bazuje na swoich odczuciach i wyobraźni. Żeby wiedzieć musiałby przez x tygoni chodzić 24h z zakrytymi oczyma ... a i to nie jestem pewna czy dałoby taki obraz jak osobie niewidomej, bo jednak ta widoma będzie miała w swojej świadomości, że eksperyment się skończy i znowu będzie widziała.

Dzisiaj słońce, piękna pogoda i zapowiada się fajny dzień - czego Wam też życzę zakrętki smile

27,899

Odp: Kobiety na zakręcie

co tak dziołchy milczycie?

27,900

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

co tak dziołchy milczycie?

ba sie w ... nie mam czasu podrapac, tyle roboty nagle spadlo:) Na dworzu wiosna, ze hej:) w sobote opalalalismy sie na tarasie a wieczorkiem skoczylismy na hokej - dla ochlody:)

Wasze posty czytalam, ale nie wiem co odpisac wiec siedze cicho, zeby nie wyszlo, ze sie wymadrzam albo jeszcze przechwalam:)  Tylko jedno male sprostowanie do postu benzynerii - zanim poznalam ex meza bylam przez 7 lat sama, 6 z tego jako samotna mama. Wiem na czym taka samotnosc polega i chyba mimo wszystko wybralabym taka opcje. No ale to nie temat o mnie i moim dawnym zyciorysie, to juz bylo, minelo i sie nie wroci.

Sloneczne pozdrowienia, jutro znow pedze nad Dunaj:)

27,901

Odp: Kobiety na zakręcie

Hejka smile
Piękna pogoda zawitała do nas, no i mam nadzieję, że się rozgości na długo smile
Niestety mam problem ze zdrowiem mojej córki. Alergiczka, astmatyczka -  walczę z chorymi zatokami. O ile astmę udaje się utrzymać w ryzach o tyle walka z alergenami idzie opornie (wziewne). Często łapie różne infekcje i już przyznam, że błądzę jak ślepy we mgle. Nie jestem w stanie usunąć wszystkie alergeny, bo nie da się stworzyć w domu sterylnych warunków. Leki bierze regularnie, ale niewiele dają ulgi. Alergolog zaleca odczulanie, ale mam wątpliwości, bo słyszę, że rzadko daje pozytywne skutki. Dziś jeszcze ciągnę z nią do laryngologa, żeby coś poradził za zatkane, bolejące zatoki.
Zwariować można.

27,902 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-04-04 14:09:03)

Odp: Kobiety na zakręcie

A taka jeszcze moja myśl, odnośnie Lilki i Lexpara.
Każdy jest inny, każdy ma swój sposób wyrażania myśli i uważam, że powinniśmy mieć poczucie, ze możemy tu i posłodzić i pokrzyczeć jak potrzeba prawda?
A Lexpar? jestem mu dozgonnie wdzięczna, bo bardzo był pomocny w pewnym trudnym dla mnie momencie i dostałam od niego wiele fachowych porad rozwodowo -majątkowo-prawnych. Nie da się człowieka poznać na forum tak na 100 %.

27,903 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2016-04-04 14:47:26)

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Hejka smile
Piękna pogoda zawitała do nas, no i mam nadzieję, że się rozgości na długo smile
Niestety mam problem ze zdrowiem mojej córki. Alergiczka, astmatyczka -  walczę z chorymi zatokami. O ile astmę udaje się utrzymać w ryzach o tyle walka z alergenami idzie opornie (wziewne). Często łapie różne infekcje i już przyznam, że błądzę jak ślepy we mgle. Nie jestem w stanie usunąć wszystkie alergeny, bo nie da się stworzyć w domu sterylnych warunków. Leki bierze regularnie, ale niewiele dają ulgi. Alergolog zaleca odczulanie, ale mam wątpliwości, bo słyszę, że rzadko daje pozytywne skutki. Dziś jeszcze ciągnę z nią do laryngologa, żeby coś poradził za zatkane, bolejące zatoki.
Zwariować można.


monia, odczulanie nie jest na całe zycie, ale zafundujesz jej od 5-do 10 lat spokoju, w wyniku którego jej organizm będzie silny, a nie osłabiony alergiami, będzie brała mniej leków, co uratuje jej wątrobę i tak dalej

warto

co do lexpara, już wiem, o co mi chodziło

jak wiecie, ucze się terapeutyzować... w ramach tego duże znaczenie ma komplementowanie
i mówlismy o tym, że komplementowanie, by mogło byc przyjęte, musi dotyczyc konkretnych umiejętności,  a nie stwierdzen w rodzaju - jesteś cudowna, jestes piekna, jestes mądra.. ale mądre było to, że, jestem wrażeniem....

po proostu takie ochy i achy powodują, że ja sie spinam.. bo nie traktuję ich powaznie - ale to pewnie mój spaczony obraz rzeczywistości...;)
przepraszam zatem Lilka. Nie chciałam cię urazić. Nie powinnam mysleć o swoich odczuciach, bo ja to ja, prawda?
pozdrawiam was serdecznie

27,904

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Hejka smile
Piękna pogoda zawitała do nas, no i mam nadzieję, że się rozgości na długo smile
Niestety mam problem ze zdrowiem mojej córki. Alergiczka, astmatyczka -  walczę z chorymi zatokami. O ile astmę udaje się utrzymać w ryzach o tyle walka z alergenami idzie opornie (wziewne). Często łapie różne infekcje i już przyznam, że błądzę jak ślepy we mgle. Nie jestem w stanie usunąć wszystkie alergeny, bo nie da się stworzyć w domu sterylnych warunków. Leki bierze regularnie, ale niewiele dają ulgi. Alergolog zaleca odczulanie, ale mam wątpliwości, bo słyszę, że rzadko daje pozytywne skutki. Dziś jeszcze ciągnę z nią do laryngologa, żeby coś poradził za zatkane, bolejące zatoki.
Zwariować można.

no mozna, moja kolejna angine zalicza i znowu kuracja antybiotykami:( na szczescie juz najgorsze za nia, ale skad sie to cholerstwo stale bierze?

Pogode tez mamy sloneczna, ale sprawdzilam tez Bude i Peszt od jutra - +26! Juhuu, biore sandalki i posuwam na gore Gellerta napic sie wybornego tokaja:)

27,905 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-04-05 16:51:00)

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
lilka787 napisał/a:

I chciałabym jeszcze, żeby moja córka umiała podnieść się tak jak Monia, po ciosie zadanym w serce.

Lilka. Z tym słodzeniem wszystkim, to ty mi podejrzanie lexpara przypominasz, który strasznie chciał być lubiany przez netludzi. Wszystkich podziwiasz, wszystkich rozumiesz w stu procentach.... Każdemu słodzisz. Jakoś tak dla mnie... To w tym za dużo takich przymilań, a mało treści...
Komplementowanie to także sztuka. Trudna.

ZANIM to przeczytałam właśnie teraz, miałam napisać, że jak tak Was czytam to mam wrażenie, że Wy wszystkie macie rację i że bardzo Was lubię.

Zabolało Endi, bardzo...

Chcę tylko powiedzieć, że ja taka jestem na co dzień, zachwyca mnie czyjeś piękno, jak uśmiech, blask w oku, piękna sukienka, dobre słowo, pomoc, szczerość, dobroć i nie umiem tego zatrzymać w sobie, ja muszę to powiedzieć...

Widocznie pomylona jestem.

Jak chcesz sprawdzić czy wszystkim tak słodzę, to poczytaj wątek Spensa od końca.

27,906

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:
lilka787 napisał/a:

I chciałabym jeszcze, żeby moja córka umiała podnieść się tak jak Monia, po ciosie zadanym w serce.

Lilka. Z tym słodzeniem wszystkim, to ty mi podejrzanie lexpara przypominasz, który strasznie chciał być lubiany przez netludzi. Wszystkich podziwiasz, wszystkich rozumiesz w stu procentach.... Każdemu słodzisz. Jakoś tak dla mnie... To w tym za dużo takich przymilań, a mało treści...
Komplementowanie to także sztuka. Trudna.

ZANIM to przeczytałam właśnie teraz, miałam napisać, że jak tak Was czytam to mam wrażenie, że Wy wszystkie macie rację i że bardzo Was lubię.

Zabolało Endi, bardzo...

Chcę tylko powiedzieć, że ja taka jestem na co dzień, zachwyca mnie czyjeś piękno, jak uśmiech, blask w oku, piękna sukienka, dobre słowo, pomoc, szczerość, dobroć i nie umiem tego zatrzymać w sobie, ja muszę to powiedzieć...

Widocznie pomylona jestem.

Jak chcesz sprawdzić czy wszystkim tak słodzę, to poczytaj wątek Spensa od końca.

Lilka. Ja już zdążyłam za to przeprosić, a ja nie, to przepraszam cię bardzo.
Ja wiem z czego to wynika. Kiedy słyszę jesteś mądra, albo cudowna, albo coś tam.. To sie wewnątrz jeże i automatycznie mi sie nasuwa - wcale, ze nie.
Bo takie uniwersalne pochwały sprawiają, ze przeciętny człowiek ma ochotę zaprzeczyć, bo przecież każdy wie, ze nie zawsze jest mądry, piękny, cudowny i tak dalej.
Stad moja uwaga - przyznaje głupia i świadcząca o tym, ze jednak za mądra nie jestem.

Mnie sie podoba twoje zaangażowanie pi uważności, to ze czytasz wszystko i ze tu jesteś. Naprawdę bardzo

Wybacz lika i zapomnij mi....

27,907 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-04-05 20:03:18)

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia, przykro z powodu problemow zdrowotnych corci. Mam sugestie, zebys pomyslala, czy nie ma tez przyczyn psychologicznych tych problemow. Dzieci czesto tak reguja na trudne emocje. A Twoje szczescie mialo ich troche i na pewno ma nadal.

Pozdrawiam Zakrecone

27,908

Odp: Kobiety na zakręcie

A ja goraco pozdrawiam z upalnego Budapesztu:) dobrze, ze sandaly zapakowalam i jakies ciensze bluzki. Jest rewelacyjnie cieplo, wakacyjnie, relaksujaco. Teraz dopijam jakies tutejsze winko i klade sie wczesniej spac. Jutro "ciezki" dzien na nogach czeka:) Slodkich snow wszystkim Zakretkom.

27,909

Odp: Kobiety na zakręcie

Pierwsze przeprosiny typu " ha ha" ośmieszające

pozostawię bez komentarza.

Drugie przeprosiny typu "ale" usprawiedliwiające

tylko to usprawiedliwienie nie ma pokrycia w faktach.

Bo do każdego mojego wyrazu podziwu dla dziewczyn z forum było podane uzasadnienie, a często nawet elaborat.
Raz podane obowiązuje też do odwołania, więc nie ma potrzeby by je przytaczać przy każdej okazji.

Przepraszanie to też trudna sztuka
Wybaczanie jeszcze trudniejsza
A zapomnienie, Ty chyba wiesz najlepiej jak jest z zapomnieniem

Ale nie ma sprawy Endi, naprawdę nie ma sprawy, wybaczam
Tylko jak mogłabyś uwierzyć

nieszczera przecież jestem

Ja Twoje imię zawsze pisałam dużą literą.

27,910

Odp: Kobiety na zakręcie

Kochane Zakrętki
Przyjaciółki Moje

Dziękuję, że przyjęłyście mnie do swojego grona. Dzięki temu mogłam się wiele o życiu nauczyć.
Odkrywanie Was było jak odkrywanie wspaniałych nieznanych lądów.
Tak wiele chciałabym Wam powiedzieć na pożegnanie, ale lepiej zostawić to w sercu.
Tam miejsce szczególne na zawsze będą miały Monia&Co.

Lily

PS
Monia
Jeśli mi się uda to prześlę Ci na maila, moje doświadczenia w leczeniu alergii i zatok u dziecka.

27,911 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-04-06 10:45:31)

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

Kochane Zakrętki
Przyjaciółki Moje

Dziękuję, że przyjęłyście mnie do swojego grona. Dzięki temu mogłam się wiele o życiu nauczyć.
Odkrywanie Was było jak odkrywanie wspaniałych nieznanych lądów.
Tak wiele chciałabym Wam powiedzieć na pożegnanie, ale lepiej zostawić to w sercu.
Tam miejsce szczególne na zawsze będą miały Monia&Co.

Lily

PS
Monia
Jeśli mi się uda to prześlę Ci na maila, moje doświadczenia w leczeniu alergii i zatok u dziecka.

Lilka ja Cię proszę!!!

Różnie tu bywało, małe spięcia, niezrozumienia również, ale nie ma sensu się obrażać.
Każdy ma swój sposób wyrażania myśli, każdy jest inny.
Dajmy sobie szansę.
" Bo jak nie my, to kto ? "

ps. dzięki za sugestie w sprawie alergii

27,912

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia

Tu nie chodzi o obrażanie tylko o zaufanie.
Jak mogłabym po czymś takim cokolwiek napisać.

Nie da się drugi raz zapalić zapałki.

27,913

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

Monia

Tu nie chodzi o obrażanie tylko o zaufanie.
Jak mogłabym po czymś takim cokolwiek napisać.

Nie da się drugi raz zapalić zapałki.

Lilka napisałam do Ciebie maila smile

27,914

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

Monia

Tu nie chodzi o obrażanie tylko o zaufanie.
Jak mogłabym po czymś takim cokolwiek napisać.

Nie da się drugi raz zapalić zapałki.

Lilka no coś Ty smile
Nastąpiło pomiędzy Wami zakłócenie komunikacyjne i nic więcej.  Endi przeprosiła i pisząc jak wg Ciebie te przeprosiny wyglądały, możesz również Ją urazić a przecież nie o to chodziło, prawda? Wyraziłaś swoją opinię.

Odnoszę wrażenie, że ważnym dla Ciebie jest bycie lubianą. Ja też tak mam. Dlatego również tutaj dawno temu strzeliłam focha, bo ktoś, coś nieprzychylnie mi napisał, ja to odebrałam jako brak sympatii. To się nazywa "przewrażliwienie" na punkcie własnej osoby,u mnie było związane z niskim poczuciem własnej wartości. A jak to jest u Ciebie Lilka? smile

27,915 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-04-06 18:53:53)

Odp: Kobiety na zakręcie

Napisałam jak to widzę i co czuję, jak zawsze.

27,916 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2016-04-06 22:49:35)

Odp: Kobiety na zakręcie

oj kobiety, zakopcie ten topor, zycia i slonca szkoda.

lilka, ja sie nie odniose do slow Endi czy jej widzimisie, bo to jej prawo i wyjasnijcie to sobie same. Ale szczerze napisze, ze ja tez na samym poczatku mialam jakies niejasne uczucia i podejrzenia ktos Ty zacz:) I nie z powodu komplementow (no moze czesciowo), ale mialysmy tu taki niepisany zwyczaj, ze jak sie ktoras nowa pojawiala, to choc pare slow o sobie na wstepie pisala, bez szczegolow, takie skrocone CV powiedzmy. Jestem taka i owaka, lat tyle i tyle, stan cywilny i aktualny, problem mam z..- to naprawde jakos ulatwialo "poznanie" nowej zakretki.

I dla mnie tez bylo ciut dziwne, kiedy tak ni z tego ni z owego ktos "obcy" = nowy nie pisze nic a nic o sobie, ale zaczyna od komplementow. Wiesz, siec jest anonimowa i pelna roznych osob, stad moze czasem brak zaufania czy takie "najezenie". Ale ok, troche zaczelas sie otwierac, minimalnie jak dla mnie (Twoj wybor i prawo) i w koncu przestalam podejrzewac, ze jestes np. facetem:)

To tyle gwoli moze niejako usprawiedliwienia rozbieznosci naszych uczuc.

Nie gniewaj sie, tylko zwyczajnie badz tutaj i pisz tyle, na ile potrafisz. Nikt Cie sledzic nie bedzie, wiec nie musisz sie nas bac. W tej kafejce kiedys bywalo tez bardzo wesolo i tak zwyczajnie, wcale nie musimy ciagle sie w tych zdradach i naszych polowkach grzebac, jest tyle wiecej do przezycia.

Co napisawszy, klade sie spac, bo dzisiaj zrobilam maraton po Budzie w temperaturach iscie letnich (jak tu wszystko pieknie kwitnie i pachnie, nawet bzy rozkwitly) i padam jak nacpany koala z drzewa.

Spokojnej nocy i pieknych snow kazdej z Was:)

27,917 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-04-06 22:17:53)

Odp: Kobiety na zakręcie

Wiem Mussuko że miałaś,  czuć to nawet przez neta było. Nie przeszkadzało mi to.

O moim pojawieniu się tutaj już pisałam,  dodam tylko,  że to były silne emocje.
Ja myślałam, że gdybyście chciały coś o mnie wiedzieć to byście zapytały.

Dziękuję Mussu

27,918 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2016-04-06 22:50:41)

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

Wiem Mussuko że miałaś,  czuć to nawet przez neta było. Nie przeszkadzało mi to.

O moim pojawieniu się tutaj już pisałam,  dodam tylko,  że to były silne emocje.
Ja myślałam, że gdybyście chciały coś o mnie wiedzieć to byście zapytały.

Dziękuję Mussu

no przeciez ostatnio wlasnie pytalam:) nie konkretnie tylko Ciebie ale wszystkie "nowe" Zakretki. Bo wtedy lepiej sie poznajemy i lepiej mozemy siebie wspierac albo zwyczajnie zrozumiec.

Ale z drugiej strony nie mozna nikogo zmusic do wyznan ponad to, co sam jest w stanie napisac.

Dlatego tez nie pisalam, ze chcialabym znac historie kazdej z Was w detalach osobistych: imie ojca i matki itd., tylko na tyle, na ile pozwoli mi sie to "utozsamic" z dana osoba i jej problemem. Bo tak calkiem incognito, to widzisz lilka, na dlugo nie da sie:) Przeciez nie trzeba podawac zadnych danych osobistych, wystarczy opisac siebie i swoja historie, a to juz nas "zbliza" do siebie. Zaufaj moze tez troche i nam:)


Chyba jet laga mam po tej zmianie klimatu i spac nie moge:( Chcem ale nie mogem:)

27,919

Odp: Kobiety na zakręcie

Lilka
zapałka zgasła? jakbys mogła wybaczyć? utrata zaufania? wybaczenie trudna sztuka i tak dalej?nieszczere przepraszanie?

Szczerze mówiąc, to nawet nie mam zamiaru się odnosić do twoich ostatnich wpisów
albo mnie specjalnie prowokujesz i zależy Ci na tym, byśmy teraz wszystkie skupiły uwagę na twoich uczuciach, odczuciach, potrzebach i zadośćuczyniły te wielkie krzywdy, które uczyniła Ci niejaka End_end_aluzja ( a pisz sobie duża lub małą literą. to tylko ksywka. a nie imię), wyrażając swoją opinię na temat komplementowania
albo faktycznie nie wolno Cię dotknąć, ponieważ, jak napisała Pytajka, możesz mieć problem z samooceną i poczuciem własnej wartości i kłopot z przyjęciem tego, że opinia end_aluzji jest tylko jej opinią i nie zmienia tego, kim jesteś

Niezależnie zatem od tego, co zrobię i co napiszę, jak się zachowam, lub nie zachowam, to ty podejmujesz decyzje dotyczące interpretacji i oceny moich zachowań i postawy i Ty i tylko Ty zadecydujesz co z tym zrobisz. i tak naprawdę tylko ty poniesiesz za to odpowiedzialność.
Ponieważ ja nie siedzę w Twojej głowie, a Ty nie siedzisz w mojej
to nie masz pojęcia, co znaczyły dla mnie słowa, które napisałam i czy w ogóle były na tyle istotne, by o nich dalej dyskutować
ponieważ ja nie siedzę w twojej głowie, a Ty nie siedzisz w mojej, to nie mam pojęcia, co dla ciebie znaczyły te słowa i jak je zinterpretowałaś
ale masz pełne prawo do takiego zachowania i decyzji, jakie podejmiesz, a ja to uszanuję

i nie odezwę się więcej na ten temat.

27,920 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-04-07 08:46:29)

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
lilka787 napisał/a:

Wiem Mussuko że miałaś,  czuć to nawet przez neta było. Nie przeszkadzało mi to.

O moim pojawieniu się tutaj już pisałam,  dodam tylko,  że to były silne emocje.
Ja myślałam, że gdybyście chciały coś o mnie wiedzieć to byście zapytały.

Dziękuję Mussu

no przeciez ostatnio wlasnie pytalam:) nie konkretnie tylko Ciebie ale wszystkie "nowe" Zakretki. Bo wtedy lepiej sie poznajemy i lepiej mozemy siebie wspierac albo zwyczajnie zrozumiec.

Ale z drugiej strony nie mozna nikogo zmusic do wyznan ponad to, co sam jest w stanie napisac.

Dlatego tez nie pisalam, ze chcialabym znac historie kazdej z Was w detalach osobistych: imie ojca i matki itd., tylko na tyle, na ile pozwoli mi sie to "utozsamic" z dana osoba i jej problemem. Bo tak calkiem incognito, to widzisz lilka, na dlugo nie da sie:) Przeciez nie trzeba podawac zadnych danych osobistych, wystarczy opisac siebie i swoja historie, a to juz nas "zbliza" do siebie. Zaufaj moze tez troche i nam:)


Chyba jet laga mam po tej zmianie klimatu i spac nie moge:( Chcem ale nie mogem:)


Mussuko

I ja Ci odpowiedziałam. Elaboratem.
Napisałam tam o sobie, ale nikt poza Renatą nie zareagował, jak zwykle więc nie zdziwiło mnie to.
Nie liczyłam na to.
W tym poście były informacje jakimi chciałam się z Wami podzielić  po przeczytaniu książki Melody Beattie "Koniec współuzależnienia"
I za to dostałam z liścia od Endi.

Pisałam też wcześniej o sobie w małych fragmentach.
Tylko Renata pytała i ja Jej odpowiadałam.

27,921 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-04-07 08:53:28)

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Lilka
zapałka zgasła? jakbys mogła wybaczyć? utrata zaufania? wybaczenie trudna sztuka i tak dalej?nieszczere przepraszanie?

Szczerze mówiąc, to nawet nie mam zamiaru się odnosić do twoich ostatnich wpisów
albo mnie specjalnie prowokujesz i zależy Ci na tym, byśmy teraz wszystkie skupiły uwagę na twoich uczuciach, odczuciach, potrzebach i zadośćuczyniły te wielkie krzywdy, które uczyniła Ci niejaka End_end_aluzja ( a pisz sobie duża lub małą literą. to tylko ksywka. a nie imię), wyrażając swoją opinię na temat komplementowania
albo faktycznie nie wolno Cię dotknąć, ponieważ, jak napisała Pytajka, możesz mieć problem z samooceną i poczuciem własnej wartości i kłopot z przyjęciem tego, że opinia end_aluzji jest tylko jej opinią i nie zmienia tego, kim jesteś

Niezależnie zatem od tego, co zrobię i co napiszę, jak się zachowam, lub nie zachowam, to ty podejmujesz decyzje dotyczące interpretacji i oceny moich zachowań i postawy i Ty i tylko Ty zadecydujesz co z tym zrobisz. i tak naprawdę tylko ty poniesiesz za to odpowiedzialność.
Ponieważ ja nie siedzę w Twojej głowie, a Ty nie siedzisz w mojej
to nie masz pojęcia, co znaczyły dla mnie słowa, które napisałam i czy w ogóle były na tyle istotne, by o nich dalej dyskutować
ponieważ ja nie siedzę w twojej głowie, a Ty nie siedzisz w mojej, to nie mam pojęcia, co dla ciebie znaczyły te słowa i jak je zinterpretowałaś
ale masz pełne prawo do takiego zachowania i decyzji, jakie podejmiesz, a ja to uszanuję

i nie odezwę się więcej na ten temat.

Ty masz prawo do wyrażania siebie.

Tylko dlaczego mi go odebrałaś.

Napisałam do Ciebie wcześniej kiedy zrobiłaś mi uwagę na ten temat "Endi pozwól mi podziwiać ludzi".
Ale nie pozwoliłaś, choć do Ciebie się już więcej nie odnosiłam.

Nie jestem Pytajką i gdybyś czytała uważnie moje posty to byś to zauważyła.

Jak mogłabym dalej pisać nie mając prawa być sobą.
Przecież nie umiem być kimś innym i nie umiem udawać.

Mogłabym już wcale nie napisać po tym jak mnie potraktowałaś, ale nie chciałam odejść bez słowa.

Wybaczyłam, ale ból pozostał.

Ja również Cię żegnam.

27,922

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:
Mussuka napisał/a:
lilka787 napisał/a:

Wiem Mussuko że miałaś,  czuć to nawet przez neta było. Nie przeszkadzało mi to.

O moim pojawieniu się tutaj już pisałam,  dodam tylko,  że to były silne emocje.
Ja myślałam, że gdybyście chciały coś o mnie wiedzieć to byście zapytały.

Dziękuję Mussu

no przeciez ostatnio wlasnie pytalam:) nie konkretnie tylko Ciebie ale wszystkie "nowe" Zakretki. Bo wtedy lepiej sie poznajemy i lepiej mozemy siebie wspierac albo zwyczajnie zrozumiec.

Ale z drugiej strony nie mozna nikogo zmusic do wyznan ponad to, co sam jest w stanie napisac.

Dlatego tez nie pisalam, ze chcialabym znac historie kazdej z Was w detalach osobistych: imie ojca i matki itd., tylko na tyle, na ile pozwoli mi sie to "utozsamic" z dana osoba i jej problemem. Bo tak calkiem incognito, to widzisz lilka, na dlugo nie da sie:) Przeciez nie trzeba podawac zadnych danych osobistych, wystarczy opisac siebie i swoja historie, a to juz nas "zbliza" do siebie. Zaufaj moze tez troche i nam:)


Chyba jet laga mam po tej zmianie klimatu i spac nie moge:( Chcem ale nie mogem:)


Mussuko

I ja Ci odpowiedziałam. Elaboratem.
Napisałam tam o sobie, ale nikt poza Renatą nie zareagował, jak zwykle więc nie zdziwiło mnie to.
Nie liczyłam na to.
W tym poście były informacje jakimi chciałam się z Wami podzielić  po przeczytaniu książki Melody Beattie "Koniec współuzależnienia"
I za to dostałam z liścia od Endi.

Pisałam też wcześniej o sobie w małych fragmentach.
Tylko Renata pytała i ja Jej odpowiadałam.

Lilka, jakiego liścia? O czym Ty mówisz? Endi wyraziła swój pogląd, że dziwnym dla niej jest Twoje "słodzenie" wszystkim. Wiesz, co ja o sobie tutaj i na innych wątkach czytałam? Dużo gorsze rzeczy. W sensie bardziej drastyczne. Wtedy odebrałam to jako atak i przystąpiłam do kontrataku - dokładnie to co Ty teraz robisz smile I dopiero jak zaczęłam zdrowieć, zrozumiałam, że tam żadnego ataku na moją osobę nie było! Że dziewczyny, ehhh nawet Teo, która suchej nitki na mnie nie zostawiała, że one chciały dla mnie dobrze! Że wyrażały swoją opinię na temat sytuacji w której tkwiłam. I to miało związek z bardzo niską samooceną i brakiem poczucia własnej wartości powtórzę raz jeszcze, co tak naprawdę negowałam wówczas. Dzisiaj wiem, że tak było. Dzisiaj pracuję nad sobą, co raz bardziej siebie akceptuję i lubię. Nawet pomimo nadwagi, której chciałabym się pozbyć.
Zaakceptowałam też inną kwestię - inni ludzie nie definiuję naszego JA. Robimy to my sami. Jeśli ktoś mi powie, że jestem egoistką to uznam, ok, skoro tak uważasz. Ale ja wiem, że egoistką nie jestem smile

Lilka, w wątku nadziei napisałaś, że nie masz dużo przyjaciółek - to prawda? Możesz rozwinąć przyczyny takiego stanu rzeczy?

P.S. To, że ktoś czasami nie pyta, nie odnosi się do tego co piszesz, nie znaczy, że Ciebie nie lubi, albo że go to nie obchodzi, czasami dziewczyny mają mnóstwo obowiązków i umyka im napisanie czegokolwiek. Bo tak naprawdę, nie ma sensu na szybko pisać byle czego, warto po czasie napisać coś mądrego wink

27,923

Odp: Kobiety na zakręcie

Lilka trochę wspomnień specjalnie dla Ciebie wink

Pytajka napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

Pytajka--- jak dla mnie to jawnie prowokujesz. Jak jakiś troll. Za mądra jestes zeby w to wierzysz. Chcesz nas wyprowadzić z równowagi...

Troll? Dzięki. Gdybym była taka mądra, nie wpakowałabym się w sytuację bez wyjścia, bo go nie widzę.

Mam gorszy dzień, moment, nazwij to jak chcesz. Napisałam, żeby to z siebie wyrzucić, nie sądziłam że ktokolwiek uzna że trolluję, a tym bardziej, że chcę kogokolwiek na forum z równowagi wyprowadzić lub prowokować (w zasadzie do czego?).


Ale oczywiście szanuję, że powoduję tylko rozdrażnienie Was, więc od tej chwili postaram się już prywatnych wątków nie wkręcać u Zakrętek.

27,924

Odp: Kobiety na zakręcie

cd. ...

Pytajka napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

Widzisz pytajka? Osmielilysmy sie napisac co sądzimy o twoich relacjach. A ty sie obrazasz. Bierzesz zabawki. I wracasz do ... Swojego przemocowca. Cóż za brak zrozumienia z naszej strony.
A przeciez powinnismy cie poglaskac i powiedzieć. Masz racje o ty biedna??
Napisałam o trollowaniu w kontekście Twojej argumentacji. Bo nie wierze ze tak mądra świadoma swoich uczuć dziewczyna wierzy w to ze ze to ona jest winna temu ze ktoś ja bije.
Pytajka. Ja po prostu nie wierze. Dlatego uważam ze nas wkrecasz. A moze chcesz tak litość wywołać?
Nie jestes bezradna bezwolna bezsilna osóbka.
Masz swoje mieszkanie. Swoje pieniądze. Swoje zycie. I pasozyta. Grzyba. Nieudacznika. Agresywnego skurwysyna który emocjonalnie o fizycznie na tobie żeruje...
Pytajka..
Po co ci to?

A Endi chciała dobrze smile Tylko ja odebrałam to jako atak. Dzis inaczej rozumiem te wypowiedzi... mądrzej ...

27,925

Odp: Kobiety na zakręcie

hola, hola, STOP...

zaszlo nieporozumienie 
-  normalna sprawa, tym bardziej na forum kiedy nie ma okazji na intensywna wymiane zdan.

Nie przesadzajmy z tymi pozegnaniami, bo ,,zakret" to nie wycieczka i piekna przygoda ( chociaz czasemi bardzo piekna), tylko samo zycie...
     jestesmy tu ciagle,
albo przychodzimy w potrzebie,  jak do starego wiernego przyjaciela, na ktorego zawsze mozemy liczyc, na jego wsparcie i pomoc, na to ze wyslucha i doradzi,
albo pomilczy jesli uzna, ze tak jest lepiej,
albo da w pysk dla otrzezwienia smile   ...

i kazdy moze wyrazic swoje zdanie, na KAZDY temat,
inaczej  to miejsce tutaj, ktore od 4 lat stalo sie czescia mojego zycia, straci wartosc...

to jest wlasnie to Lilka, szczerosc w wyrazaniu swoich mysli...
nigdy nie obrazaj sie na szczerosc bo to blad, bedziesz czuc sie dobrze tylko wsrod ludzi ktorzy beda wobec Ciebie delikatni i zatajac bolesna ,,prawde", aby Cie nie urazic.
Napisalam ,,prawde" w cudzyslowiu, bo w uczuciach kazdy zna tylko swoja prawde.

Mam jeszcze pare mysli na ten temat, ale nie chce za bardzo roztrzasac tematu.
Endi przeprosila za urazenie uczuc, uwazam calkiem szczerze...
przepraszanie na forum za wyrazenie swojego zdania bylo by groteska.

Moim zdaniem Lilka jest bardzo uczuciowa i wrazliwa, zapewne ktos bardzo ja kiedys zranil,
ja tez taka bylam do nie dawna i to wlasni Endi pomogla mi spojrzec na zycie inaczej.
teraz biore wszystko takie jakie jest i nie buduje ideologi do kazdego slowa, czuje sie o wiele lepiej, a zycie jest latwiejsze.

Pozdrawiam z wiosenno - jesiennego Essen smile

27,926

Odp: Kobiety na zakręcie

Hej, czytam i nie wierzę... Mogę z całą pewnością stwierdzić że moje problemy natury emocjonalnej są znikome;)

Ja tylko na chwilkę,

Przyszłość miło że mnie pamiętasz, możliwe że po moim poście mogłaś odnieść wrażenie że jestem w depresji, jednak zapewniam Cię że tak nie jest. Faktycznie zdarza mi się zaliczyć zjazd formy, jednak w centrum sterowania wszystko jest ok. Żal mam ogromny do męża ale nic na to nie poradzę, jak pisze Endi i tłucze wszystkim do głowy to był jego wybór. Co do psychologów, psychiatrów, terapii mam mieszane odczucia, znam ich wielu prywatnie i wiem że nie są w stanie mi przekazać nic odkrywczego. Wierzę że są ludzie którzy potrzebują wyznaczenia kierunku, ja powoli go obieram i godzę się z pewnymi sprawami.

Muss tylko jedna uwaga, to nie my babki które badają zawartość cukru w cukrze wink podjęłyśmy decyzje o tym że nas mąż zdradzi - oni nie pytali się nas o zgodę... dlatego te rozkminy. Lubię mieć wpływu na kluczowe sprawy dotyczące mojego życia i moich dzieci a ta kwestia nie była ze mną przedyskutowana.

Wiosna a w zasadzie lato zawitało a ja próbuję się zmotywować do biegania z marnym skutkiem. Dlaczego człowiek z natury jest taki leniwy?

27,927 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-04-07 11:14:09)

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajko chciałabym napisać Ci co do Ciebie czuję, ale już wiesz że nie mogę.

Bardzo Ci dziękuję, że pomogłaś Nadziei. Ona pisała do mnie na maila i wiem, że była już blisko. Nadal jest.

Napiszę Wam jeszcze jedną moją obserwację, którą uważam za słuszną w 100%.

Każdy, ale to każdy bez wyjątku pisze tu przez pryzmat swoich doświadczeń.

Nie wiem czy uda mi się to dobrze wyjaśnić, ale to tak jakby wziąć do ręki szkiełko,

jedni wezmą czarne, jedni krwiste, jedni różowe i przez nie patrzą na świat,

to dlatego tak mnie odbieracie.

Wiem, że nie może być inaczej. To po prostu niemożliwe. I dlatego nie ma już sensu niczego pisać.

I wiem też, że ja patrzę na Was przez moje szkiełko, tylko nie umiem rozróżnić jakiego jest koloru.

27,928

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

Pytajko chciałabym napisać Ci co do Ciebie czuję, ale już wiesz że nie mogę.

Bardzo Ci dziękuję, że pomogłaś Nadziei. Ona pisała do mnie na maila i wiem, że była już blisko.

Napiszę Wam jeszcze jedną moją obserwację, którą uważam za słuszną w 100%.

Każdy, ale to każdy bez wyjątku pisze tu przez pryzmat swoich doświadczeń.

Nie wiem czy uda mi się to dobrze wyjaśnić, ale to tak jakby wziąć do ręki szkiełko,

jedni wezmą czarne, jedni krwiste, jedni różowe i przez nie patrzą na świat,

to dlatego tak mnie odbieracie.

Wiem, że nie może być inaczej. To po prostu niemożliwe. I dlatego nie ma już sensu niczego pisać.

I wiem też, że ja patrzę na Was przez moje szkiełko, tylko nie umiem rozróżnić jakiego jest koloru.

 

Oczywiscie, ze mozesz pisac co czujesz,
a ktos inny moze pisac co o tym mysli, co napisalas...
do diabla Lilka, co z Toba? - ja Cie lubie, wrzuc na luz i pisz co Ci na sercu lezy!

Masz tam jeszcze kupy zlosci to wywal je w slowach, moze Ci ulzy , moze dojdziemy do punktu rozwietrzajacego nagromadzone zageszczenie smile ...

no wlasnie, chodzi o te szkielka... wymiana obrazow, nie chcesz wiedziec jak to wyglada przez szkielko innych? - bo ja bardzo, dlatego tak zeruje na forum, bo zauwazylam, ze moje bylo do dupy i pokazywalo na szaro sad

27,929

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć
Lilka , jesteś osobą bardzo wrażliwą, chciałabyś  żeby wszystkim było dobrze.  Widać, że ktoś cię kiedyś skrzywdził i teraz jesteś bardzo delikatna.
Masz żal do Endi, że piszę do ciebie małą literą.  Ja staram się pisać tak jak ktoś napisał w nicku .  Ty masz nick z małej litery.
Ja przyznam się bez bicia, że  zanim piszę coś do nowych dziewczyn chciałbym je bardziej poznać, mieć pewność, że  nie udają kogoś innego.  Ten uraz mam po tym jak Szanowna pani s podszyła się  pod pewną zdradzoną osobę, żeby się do mnie zbliżyć.

Lilka pisz śmiało i nie obrażaj się  bo każdy może mieć inne zdanie

Dziewczyny dajcie jakiś przepis na coś co doda mi sił, tylko żebym nie miała problemów z jedzeniem przez ten aparat.

Silky jak u ciebie sprawuje się aparat.? Ja mam piękny metalowy uśmiech

27,930 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2016-04-07 15:15:08)

Odp: Kobiety na zakręcie

Taki plus, że się środowisko ożywiło;)
ale Pytajko, pomyślałam sobie, że długo tu jestem
i pojawiła mi się refleksja - jak wiele się stało w naszych zyciach, a przede wszystkim, jak wiele się od siebie nauczyłysmy
wyobrażacie sobie ten wątek bez energetycznej Mussu?  A pamiętacie pomarańczową, kawkę, teo...
zmieniłysmy sie bardzo
wyniosłyśmy od siebie nawzajem bardzo dużo
dla mnie jesteście powiernikami moich przezyć i radości, wiecie też  o moich chorym siostrzeńcu, wiecie o miłości do ziemi
gdy jest mi żle, mogę tu wywalić emocje .

dziękuję wam serdecznie, że jesteście

i tak na marginesie, sadze w weekend szparagi;)

27,931 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-04-07 15:36:48)

Odp: Kobiety na zakręcie

Doonna

Właśnie o to chodzi, że nie wolno mi pisać tak jak czuję.

Nie widzisz tego.

Endi miała prawo napisać co o mnie myśli.

Tylko dlaczego ja już nie miałam prawa napisać tego co czuje i jak to odebrałam - ja tego nie rozumiem, czy dobrze byłoby więc gdybym udała że nic się nie stało, przecież ja trzeci dzień chodzę do tyłu. Ja nie umiem udawać, choćby nie wiem jakie gromy miały na mnie spaść - NIE I KONIEC.
TYLKO SZCZEROŚĆ I PRAWDA, to coś co się liczy dla mnie bardzo, a tu zarzucono mi że oszukuję. Rozumiesz teraz.

Moje zdanie jest następujące
Jeśli jestem wśród przyjaciół to czy mam prawo najpierw obrzucać ich błotem a potem pytać o co chodzi, czy najpierw pytam o co chodzi a potem formułuję swoja opinię?

Czy myślisz, że jak mnie obrażają na innych wątkach to ma to dla mnie znaczenie - nie bo tego nie zrobił przyjaciel.

Nie podoba mi się to, że Endi mnie obraża i uważam, że nie przeprasza się mówiąc "zrobiłam to co prawda, ale wiesz miałam do tego prawo, bo taka jesteś".

Doonna cała moja obecność i cała moja nowa cenna wiedza o życiu wynika właśnie z tego, że patrzę przez to szkiełko innych.

A co do niku, wiesz inni jakoś dostrzegli, że bezrozumnie zalogowałam się na forum (jak pisałam pod wpływem silnych emocji), takich ników jest masa, wynikają one z braku doświadczenia.

I ja naprawdę rozróżniam kiedy ktoś pisze mój nik na zasadzie odwzorowania bo jest to lilka787 i robią tak osoby nowe na forum.
Sama jak byłam nowa to tak robiłam myśląc, że tak trzeba.

27,932

Odp: Kobiety na zakręcie

Nina, dziękuję i rozumiem, wiedziałam o tym bo pisałaś.

27,933

Odp: Kobiety na zakręcie

Co do nicku forumowego...
No ja tez mam z małej litery i nigdy mi nie wpadło do głowy poczuć się urażona, że ktoś mnie z małej litery napisze. Czasem ktoś pisze z dużej czasem z małej i git. Myślę, że to trochę czepianie się bzdur.

Lilko...Endi napisała co myśli, Ty napisałaś co myślisz  i jest ok.
Może miałyście słabsze dni, może źle ktoś coś zinterpretował, ale szkoda by było buzię na kłódkę zamykać i bać się odezwać.

Ech przypomniało mi się jak tu bywało wesoło. Nie raz monitor oplułam ze śmiechu. Jakie cuda tu wypisywałyśmy smile  Przyznam, że w wielu momentach to mnie przy życiu trzymało smile sucze, poteflony...itp, itd big_smile

Malwina by mogła nas zaszczycić czasem, brak tu jej bardzo sad no i Kawci też i innych.....

27,934 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-04-07 16:54:35)

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia

To nie chodziło o nik, to był tylko jeszcze jeden wyraz niechęci do mnie.


Też myślę co u dziewczyn, które tu wcześniej pisały i dlaczego już nie piszą.

27,935

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Taki plus, że się środowisko ożywiło;)
ale Pytajko, pomyślałam sobie, że długo tu jestem
i pojawiła mi się refleksja - jak wiele się stało w naszych zyciach, a przede wszystkim, jak wiele się od siebie nauczyłysmy
wyobrażacie sobie ten wątek bez energetycznej Mussu?  A pamiętacie pomarańczową, kawkę, teo...
zmieniłysmy sie bardzo
wyniosłyśmy od siebie nawzajem bardzo dużo
dla mnie jesteście powiernikami moich przezyć i radości, wiecie też  o moich chorym siostrzeńcu, wiecie o miłości do ziemi
gdy jest mi żle, mogę tu wywalić emocje .

dziękuję wam serdecznie, że jesteście

i tak na marginesie, sadze w weekend szparagi;)

Tak, ja jak sobie wspomne siebie sprzed kilku lat, kiedy było epicentrum horrou, w którym żyłam, mam wrażenie, że to były lata świetlne temu.
Dzisiaj, jak szukałam postów dla Lilki, tknęło mnie, że czytając siebie, wpisy z tamtych czasów właśnie robi mi się ...mhm ... nieprzyjemnie. Chyba wolę nie wracać do tego. Chcę cieszyć się, że jestem tu i teraz. Z wszystkimi tego konsekwencjami wink

27,936 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2016-04-07 18:38:31)

Odp: Kobiety na zakręcie

Energiczna i zlazona do bolu wszystkich kosci i stawow Mussu znow posyla upalnie gorace pozdrowienia. Jestem jak najbardziej za przywroceniem kafejce formatu "plucia na ekran":)

Mnie tez sie kiedys oberwalo, i tez od Endi:), ze sobie smichy chichy urzadzam, podczas gdy inna z Zakretek ma kryzys osobisty. Ale ja sie nie zmienie i moge cos czasem doradzic, tyle ile potrafie, ale i tak wychodze z zalozenia, ze sa rzeczy o niebo wazniejsze i wartosciowsze w zyciu niz jakas marna chlopina ze swymi dylematami w ktora strone ma skrecic i dlatego dlugo nad nimi nie umiem deliberowac. Stad moje posty ni z gruszki ni z pietruszki, ze zdradami i zakretami niewiele majace wspolnego.

A ile razy dostalam opier na innych watkach, to juz nawet nie zlicze:) I co? Ile ludzi tyle opinii, nie ma co sie przejmowac i brac gleboko do serca.

O, ja na ten przyklad nie za bardzo rozumiem czemu Endi w slupkach swoje posty pisze, ale jak tak woli i innym pasuje, to niech tak zostanie:)

A Ty Lilka, skoro lubisz slodzic, to slodz, teraz jak juz wiem, ze nie jestes facetem ani kobieta o ..innych zainteresowaniach;) to mi juz nie wadzi.

Twoj elaborat czytalam, ale chyba nie o takie zwierzenia mi chodzlo.  Tak naprawde, to poki co wiem, ze nie masz 40 lat i masz meza. I dzieci? Ale nic zupelnie poza tym. Wiec nadal pozostajesz lekko enigmatyczna, dla mnie, bo moze innym wystarcza tyle informacji.

Dobra, nie ma co zycia na klotnie o byle co tracic, dalyscie sobie po razie, teraz wrocmy do tego wesolego, jak bywalo nastroju.

Tez mi brakuje pomaranczowej, Kawki, Malwiny, hm. No ale skoro tak zdecydowaly to widac mialy powod.

Lece na wegierska obiado kolacje z klientami, w przyjemnej juz o tej porze temperaturce:) Jak sie nie sponiewieram tokajem, to moze jeszcze zajrze wieczorkiem.  Cudne to miasto, zwlaszcza Buda..moglabym tu zamieszkac, gdyby nie ten dziwaczny jezyk.

27,937 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-04-07 22:35:27)

Odp: Kobiety na zakręcie

Takie internetowe forum to i wsparcie w potrzebie i cakiem nizle miejsce do nauki o sobie samym. Pewna anonimowosc pozwala na wieksza szczerosc, ale nie tylko to. Liczy sie tez wiara, ze poczujemy sie zrozumiane, bo przeciez kazda z nas jest czy byla na zyciwym zakrecie. Wybieramy szczerosc i - czasami dostajemy po glowie. Nawet tutaj.

Gdy przeczytalam pierwszy post Endi o slodzeniu Lilki, zdziwilam sie. Nie odbieram Cie Lilko w ten sposob. Przyjmuje Twoj sposob bycia i dobrze sie z nim czuje. Ale tez nie czulam niecheci do Endi. To jest jej sposob bycia i tez dobrze sie z tym czuje. Jednak jej slowa skierowane do Ciebie zabolaly Cie i ja to doskonale rozumiem. I moim zdaniem, dobrze, ze o tym piszesz, ze nie skladasz uszu po sobie, tylko stajesz w swojej obronie. Bo jesli nie Ty, to kto? I pozytywna tez postawa Endi - ze przyznala na forum (przeciez juz nie takim anonimowym) swoja omylnosc i niedoskonalosc. I o to chyba chodzi, bysmy uczyly sie poznawac i akceptowac nie tylko swoje mocne strony ale tez i wlasna niedoskonalosc, ale nie pozwolaly innym ludziom (ani sobie samym) uzywac jej przeciwko nam.

A tutaj Kilka dni temu zawital mroz i spadl snieg. Dzisiaj juz go nie ma, ale wiosna, ktora byla juz calkiem pokazna dwa tygodnie temu czmychnela do mysiej nory.

27,938

Odp: Kobiety na zakręcie

O Pytajka mam tak samo, jak przypadkiem wpadne na moje stare posty, to az mnie skreca. Az mi wstyd za swoja glupote, tym bardziej, ze teraz juz zdazylam nastepnego faceta od cyca odstawic big_smile



Lilka nie wiem co Ci napisac  -
na temat Twojego niku nic nie pisalam, a z tego co sie orientuje, to raczej nigdy Cie nie urazilam z tej strony, wiec nie rozumiem czego mialam nie dostrzec ???

Masz prawo pisac i napisalas co myslisz.
A Endi ma prawo napisac  jak to odbiera...
czy to jest prawda czy nie to juz sama powinnas wiedziec,
to jak ktos Ciebie odbiera to tez jego sprawa.


Moim zdaniem Twoje przemyslenia sa za glebokie na zwykle obrazenie sie. Endi napisala cos tylko na temat komplementow, a Ty juz jestes wsrod ,, przyjaciol i obrzucasz ich blotem" - o za duzo emocji jak na jedna krytyke.
Mysle, ze w Tobie siedzi cos wiecej i zjada Cie od srodka. Krytyka byla tylko przyslowiowym ,,kijem w mrowisku". sad

27,939 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-04-07 22:02:58)

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziękuję Mussu
Pisałam też o matce i o mojej córce, o tym jak spędzam święta,  o postanowieniach noworocznych...
Mnie nie przeszkadzało to,  że Ty mnie nie zauważasz a Endi mnie nie lubi. Macie do tego prawo. Ja sobie spokojnie pisałam jak umiałam. Wiadomo że nie wszyscy czują do siebie chemię.
Kiedy właśnie zapytałaś ostatnio mnie i inne Zakrętki o nasze historie byłam zaskoczona.
Wasz stosunek do mnie nie przeszkadzał mi też wcale podziwiać Waszych wspaniałych cech.

Nie spodziewałam się jednak,  że w tym miejscu będę obrażana.

Nie żałuję,  że tu byłam i że dostałam tę gorzką lekcję
Nigdy nie mów co czujesz i
Nigdy nie mów nic miłego

Bo i tak Ci nie uwierzą.

Już tyle razy skrzywdzili mnie najbliżsi,  że nie mogę pozwolić na więcej,  bo czara sięgnie brzegu.

Endi nie gniewam się na Ciebie,  nie Twoja wina że taka jestem i nie mogłaś o tym wiedzieć. Gdybyś wiedziała to na pewno byś tak nie napisała.

Doonna nie zrozumiałaś mnie.

Rena,  jak zwykle umiesz nazwać rzeczy po imieniu. Ty jedna zawsze mnie rozumiałaś czasem lepiej niż ja sama.

27,940

Odp: Kobiety na zakręcie

Oczywiscie, ze Cie zrozumialam.
Swiadomie przedstawiam sprawe z innego punktu widzenia.

Twoje przyklady daleko odbiegaja od sytuacji z Endi i tyle.
Mozna wyrazic sprzeciw i swoje zdanie, ale w tej sytuacji przesadzasz.

Poza tym juz w drugim poscie probujesz mnie przyglupic, bo zapewne masz wrazenie, ze wzielam strone Endi, a ona podobno Cie nie lubi ( ja tego nie odczulam, ciekawe skad masz takie wnioski ?)

27,941 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-04-07 22:51:51)

Odp: Kobiety na zakręcie

Doonna
Ja Ciebie nie rozumiem,  nie mam bladego pojęcia o czym Ty piszesz.

Nie tylko Ty wzięłaś stronę Endi,  nie dziwię się temu bo jest tu o wiele dłużej.

Ty nie odczułaś,  bo nie do Ciebie i nie o Tobie pisała oraz dlatego że nie jesteś mną.

Tylko te dwie informacje od Ciebie zrozumiałam.

Nie wiem,  w którym miejscu chciałam Cię "przygłupić".

Nie chcę już wciągać się w żadne dyskusje. To nic nie da.

Dziękuję,  że starałyście się mnie zachęcić do pozostania na Zakręcie.

27,942

Odp: Kobiety na zakręcie

Lilka

Ty się weź i obraź do końca, bo świetnie Ci to idzie.
I daj dyla.
A wróć, jak dojrzejesz do normalnego dialogu. Bo to panopticum sie teraz robi, a Ty obrażasz sie na kolejne już osoby.
Wszyscy Ci wchodzą z masłem i próbują ugłaskać, a Ty z uporem maniaka ciągle swoje.
Ileż można kobieto!!!
Więc Do widzenia, do jutra, na razie.

27,943

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny,
angina mnie dopadła ... Kurcze, od świąt sama próbowałam się wyleczyć z przeziębienia, jak mi się wydawało, aż w końcu wczoraj poszłam do lekarza. Ochrzanił mnie, że z anginą normalnie funkcjonuję, zapytał jak do pracy w ogóle w takim stanie chodzę?
Facet swoją drogą nie zna realiów życia. Dzis jeszcze praca, bo nie ma koleżanki a od poniedziałku chorobowe. Ostatni raz mia lam anginę przed skończeniem 3 lat, wtedy jedna angina popychała drugą ... tak w kółko. Wycieli mi trzeci migdał i jak ręką odjął.
Skąd więc  teraz? Pojęcia nie mam.

Mussu-ja do Budapesztu jadę na majówkę smile Mam nadzieję, że pogoda dopisze. Po drodze wpadnę do Bratysławy. Tym samym jeden z moich punktów w planach na ten rok zostanie zrealizowany big_smile

27,944

Odp: Kobiety na zakręcie

Benzyneria

Nie wiem na jakiej podstawie wnioskujesz, że ja się tu na kogokolwiek obraziłam.

Mnie się wydaje że piszę jasno i czytelnie.

Jak widać tylko mi się wydaje bo mój przekaz nie dociera do odbiorców.

Dlatego nie ma sensu nic więcej już mówić.

27,945 Ostatnio edytowany przez JuliaKaa (2016-04-08 10:32:22)

Odp: Kobiety na zakręcie

Lilka787,

Pozwolisz , ze coś dodam. Myślę, ze świadomie czy przypadkowo Endi rzuciła Ci wyzwanie.
Abyś miła czy nie była prawdziwa.
Endi patrzy na Ciebie innymi oczami bo sama jest dla siebie prawdziwa do szpiku kości po tym co przeżyła i więcej widzi, więcej czuje, łatwiej rozpoznaje.
Narzuciłaś na siebie pewną woalkę przykrywającą to co w środku i wierzysz , ze ona jest prawdziwa ale niestety.
Podejmij to wyzwanie.
Może wtedy inaczej spojrzysz na to co wywołały w Tobie słowa Endi.

27,946 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2016-04-08 11:15:28)

Odp: Kobiety na zakręcie

"Nie tylko Ty wzięłaś stronę Endi,  nie dziwię się temu bo jest tu o wiele dłużej.

Ty mnie nie zauważasz a Endi mnie nie lubi.

Endi nie gniewam się na Ciebie,  nie Twoja wina że taka jestem i nie mogłaś o tym wiedzieć"

Lilka, wiem, że to przeczytasz, bo bardzo ważne jest dla Ciebie przekonywanie nas do swoich racji. Więc może już nie napiszesz, ale przeczytasz na pewno.

Lilka, po pierwsze - tak, pisze słupkami, lekceważę interpunkcję i znaki specjalne, w tym - duże litery. często piszę z urządzeń mobilnych, a na nich dużo dłużej operuje się dużymi literami i znakami specjalnymi. Wiem też, że nie sprawdzam naturalnych "uzupełnień systemu" moich lapsusów językowych i dlatego niektóre zdania tracą znaczenie.
Nie przyszłoby mi nawet do głowy używać małych i dużych liter w celu pokazywania mojego stosunku do innych ludzi. Szczerze mówiąc, w ogóle nie przychodzi mi do głowy, by znaczenie miało pokazywanie innym mojego stosunku do nich, ponieważ mój stosunek do kogoś to wyłącznie moja sprawa i drugi człowiek mógłby to przyjąc albo nie, zaakceptować, albo nie . Każdy jest niezależnym, wyjątkowym człowiekiem i sam określa swoje wartości, poczucie własnej wartości, zasoby, które ma.  Nie jestem Lilka manipulantką, która pogrywa sobie z ludźmi, albo uważa, że ma prawo ich kształtować na swój obraz i podobieństwo. Moje widzimisię i tak dalej...

piszesz,  "nie twoja wina, że taka jestem"... Lilka - ja nie mam pojęcia, jaka jesteś, to wiesz tylko ty. oczywiście, że to nie moja wina i nie mam wpływu na to, jaka jesteś, ani tym bardziej nie mam wpływu na to, jak odbierasz rzeczywistość, świat i mnie. To tylko i wyłącznie twoja decyzja i twoja sprawa.
Piszesz, że cię nie lubię - i to jest Lilko twoja interpretacja i opinia, a nie żaden fakt. jedynym faktem, jaki mogłabyś obiektywnie wywnioskować jest to, że ja - End-Aluzja - nie lubię bezwarunkowego komplementowania. I nie ma znaczenia, czy bezwarunkowe komplementowanie słyszę w twoich ustach, Ninki, Moni, Mussu, Donny i Renaty - nie ma znaczenia - nie lubię go, bo uważam, że nikt nie jest zawsze uniwersalnie piękny, mądry, doskonały, tylko, że potrafimy tacy być i każdego dnia podejmujemy decyzję, czy tacy będziemy. W danej sytuacji jesteśmy tacy, a wdanej sytuacji inni. Nie jesteśmy uniwersalnymi hasłami - ktoś jest mądry, a ktoś głupi, ktoś zaradny, a ktoś beznadziejny - jesteśmy określeni w określonej sytuacji.  dlaczego tak o to dbam, bo nie uważam także że ktoś jest uniwersalnie głupi, zły, beznadziejny, leniwy i tak dalej. I jedne uniwersalne prawdy i drugie - są zwykle krzywdzące dla ocenianego. Bo to jest ocena Lilka. jeśli nawet pozytywna - to jednak OCENA. a jakie ja mam prawo oceniac innych ludzi, ich decyzje, zachowania?? nie jestem nimi, nie przeżyłam tego, co oni. jeśli napisze komuś, podziwiam cię, postąpiłaś słusznie - to po pierwsze to moja ocena sytuacji, w której nie byłam. Bo równie dobrze cześć osób czytając zmagania Moni, mogłaby napisać, ale jesteś głupia, że się przez rok starałaś uratować małżeństwo. żadna z tych opinii, ocen i prawd nie określa w żaden sposób Moni, a jedynie moją postawę wobec tego,  co monia przeszła. ocena ponadto sprawia - że DAJEMY sobie prawo oceniania. Ja powiem Ci Doona, że jesteś mądra, to znaczy, że dałam sobie prawo oceniać Twoją mądrośc, bo pewnie ja wiem, co znaczy byc mądrym...


Nie masz żadnych podstaw do opiniowania, czy ja cię lubię czy nie. Interpretujesz i oceniasz. nałożyłaś sobie filtr/szkiełko na to, co napisałam, dokonałaś interpretacji i oceny.
napisałaś, że doona wzięła moja stronę, bo jestem tu dłużej - to także twoja interpretacja  zachowania donny i ocena, że w ogóle wzięła czyjąś stronę. To co czytałam wskazuje na to, że donna próbowała pokazać ci inny, swój własny punkt widzenia, który wcale nie oznacza brania żadnej ze stron, ani antagonizowania jednostronnego konfliktu, który zaangażował tak wiele osób próbujących zmienić twoje podejście i  interpretację wydarzeń.

Lilka - jaki jest powód, że przyjęłaś (fałszywe zresztą, bo nigdzie tak nie napisałam) założenie, że ja zarzucam Ci, że kłamiesz, że nie piszesz prawdy i że nie jestes z nami szczera? Inaczej, na jakiej podstawie przyjełaś, że TAKA jesteś, więc cokolwiek napiszesz i zrobisz, przechodzi przez fundamentalny filtr, który każe uczestnikom odrzucić to, co pisałaś, bo każdy przyjmuje apriori, że przecież jesteś nieuczciwa?

Lilka, nawet jakbym napisała - jestes Lilka taka a taka - to przecież to nie znaczy, że taka jesteś. To znaczy tylko i wyłącznie tak, że ktoś dokonał oceny wyraził swoją opinię.

pewnie zdecydowałas już, że odchodzisz z forum i pozostaniesz (twój wybór) z poczuciem, że jesteś niezrozumiana przez ludzi i ciebie krzywdzą. Ale Lilka - może kiedyś taka refleksja się w Tobie pojawi - wszystko to zadziało się w Twojej głowie. Nie w mojej.
i mogłabym teraz pisac, że nie lubisz mnie, pałasz do mnie nienawiścią, uważasz, że jestem twoim oprawcą - ale LILKA - absolutnie nie mam pojęcia, co czujesz, co myslisz i jak mnie będziesz traktować
to tylko i wyłącznie twój wybór i twoja decyzja.

Mussu pisała ci, że się ścinałyśmy nie raz. pewnie, jesteśmy inne i mamy inne podejście do świata. I to nie zmienia faktu, że uwielbiam pozytywne podejście do życia mussu, jej CARPE DIEM wyrażone w każdym zdaniu i dostrzegam, jaką wielką siłę ma ta dziewczyna, projektując swoje zycie w taki sposób i podejmując takie wybory, jakie podejmuje. I to nie zmienia faktu, że czasami, gdy ja jestem w dołku, a muusu pisze mi o jeziorze, a ja potrzebuję tak bardzo, żeby ktoś mnie pogłaskał po główce i zwalił winę za moje samopoczucie na cały świat, to czuję w sobie bunt - że muusu nie czyta mi w myślach i nie robi tego, CO JA CHCĘ...
ale wiem, że taka postawa jest absurdalna i mussu, ani nikt inny nie sa od tego, by stosować się do moich życzeń.  Gdyby mussu zaczęła teraz nagle pitu pitu jak mi ciebie żal - to bym sie martwiła, że cos się jej stało. Bo mussu nalezy do tych, którzy pokazują swoim życiem, że zawsze mozna zrobić jeden krok...chociaż jeden. ale ten jeden krok zmienia perspektywę tego, w jakim miejscu jesteśmy... i nie będąc nią - mam pełne prawo się tego od niej uczyć...

Lilka, jestem jaka jestem, Ty jesteś jaka jesteś. Ty możesz zrobić ze sobą i swoim życiem co chcesz, ja mam dokładnie takie same możliwości
i mam nadzieję, że kiedyś to zrozumiesz - to nie ja 'wygoniłam Cię" z forum, to nie ja "zmusiłam cię", żebyś stąd odeszła, to nie ja podważyłam twoja uczciwość, prawdomówność i szczerość
zrobiłaś to tylko i wyłącznie Ty - wobec samej siebie. I czuję smutek, gdy czytam twoje emocjonalne, zero-jedynkowe, oceniające wpisy - bo myślę sobie - za to Ty, dziewczyno, tak siebie karzesz? jakie doświadczenia życiowe sprawiły, że tak dzisiaj/teraz/ właśnie w tej chwili tak bardzo cierpisz?

Lilka - nie zasłużyłaś na to, nikt nie zasługuje, kochaj i szanuj siebie. Nie daj samej sobie siebie lekceważyć i źle oceniać.
trzymaj się

27,947 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-04-08 13:24:01)

Odp: Kobiety na zakręcie

Endi bardzo Ci dziękuję za ten wpis.

Nie rozumiem go jednak. Ale może kiedyś Twój przekaz do mnie dotrze.

Np. Ja widzę, że to Doonna napisała że wzięła Twoją stronę, nie ja - ja tylko odpisałam, że się Jej nie dziwię, bo to Ty jesteś gospodynią tego wątku, a zresztą ma prawo napisać co chce.
Np. Ja wywnioskowałam Endi już wcześniej ten fakt, że nie lubisz moich komplementów i przestałam, ale Ty nie, napisałam post do Mussu dzieląc się informacjami które właśnie zrozumiałam i przytaczając przykłady na dziewczynach - a odpowiedziałaś Ty, nie odnosząc się do treści tylko do moich słów uznania, które nie były do Ciebie.
Np. Ja właśnie to samo dostrzegłam w tym poście o Mussu a Ty mi to wypomniałaś.
Np. Ja tak jak Mussu nie zmieniłam się - od początku byłam taka sama.

Poza tym Ty mnie obraziłaś, a to nie to samo co wyrażanie opinii. Ty podważyłaś moją wiarygodność. Wróć i przeczytaj Swoje słowa.

Przyjmuję jednak do wiadomości, że nie było to Twoją intencją.

Już się nie gniewam. Ja wiem, że moja reakcja jest dla Was niezrozumiała, ale ona jest prawdziwa.

Można czegoś nie rozumieć, ale zaakceptować.

Dla niektórych to co czuję to są pierdoły, ale dla mnie to fundament.

Tak Endi odejście z forum to tylko i wyłącznie moja decyzja, ja Cię za nią nie winię.

Po prostu nie widzę sensu tu dalej pisać,
ponieważ nie odważyłabym się nadal używać mojego stylu pisania, a innego użyć nie potrafię
ponieważ mój przekaz trafia w próżnię
ponieważ nie pozwalacie mi wyrażać tego co czuję, a udawać nie potrafię.

Nie robię rzeczy co do których nie widzę sensu, po prostu tak mam.

Kocham Cię Endi i przepraszam, że nie uwierzyłam w Twoje przeprosiny.

27,948 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-04-08 11:52:25)

Odp: Kobiety na zakręcie
JuliaKaa napisał/a:

Lilka787,

Pozwolisz , ze coś dodam. Myślę, ze świadomie czy przypadkowo Endi rzuciła Ci wyzwanie.
Abyś miła czy nie była prawdziwa.
Endi patrzy na Ciebie innymi oczami bo sama jest dla siebie prawdziwa do szpiku kości po tym co przeżyła i więcej widzi, więcej czuje, łatwiej rozpoznaje.
Narzuciłaś na siebie pewną woalkę przykrywającą to co w środku i wierzysz , ze ona jest prawdziwa ale niestety.
Podejmij to wyzwanie.
Może wtedy inaczej spojrzysz na to co wywołały w Tobie słowa Endi.

Julia dziękuję, że do mnie napisałaś.
Nie rozumiem tych słów, będę jednak nad nimi myśleć.

27,949

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

Poza tym Ty mnie obraziłaś, a to nie to samo co wyrażanie opinii. Ty podważyłaś moją wiarygodność. Wróć i przeczytaj Swoje słowa.

Lilka, staram się być refleksyjna, uczyc się na włąsnych błędach, wyciągac wnioski
dlatego wróciłam i przeczytałam swoje słowa. oto one:


"Lilka. Z tym słodzeniem wszystkim, to ty mi podejrzanie lexpara przypominasz, który strasznie chciał być lubiany przez netludzi. Wszystkich podziwiasz, wszystkich rozumiesz w stu procentach.... Każdemu słodzisz. Jakoś tak dla mnie... To w tym za dużo takich przymilań, a mało treści...
Komplementowanie to także sztuka. Trudna."

Lilka, czytam i czytam. i nie mam pojęcia, czym cię obraziłam, odniosłam się do twojego określonego zachowania i wskazałam mój osobisty stosunek do niego.. Mój osobisty, sposób, w jaki ja przyjmuje te słowa. Wyraziłam opinię. na temat konkretnego zachowania.

ja cię nie obraziłam Lilka. nie użyłam żadnego ze słów, których używasz w swoich postach, wkładając je w moje wypowiedzi albo w moje intencje.

27,950

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć Zakrętki

Przyznać Wam muszę, że przez Wasz WSZYSTKIE tu o mało nie wstawiłam do piekarnika biszkopta na samych białkach. Tak się zaczytałam i starałam zrozumieć o co TU KAMAN, że w ostatniej chwili zorientowałam się, że nie dorzuciłam żółtek do ubitych białek. Oj, byłby klops. Jestem na styk z czasem, a obiecałam psiapsiółce na dziś popołudnie 2 ciacha. Biszkopt się właśnie piecze, a bezę zaraz zacznę ubijać.

Muszę iść na detoks - wciągnęły mnie znów słodycze :-(

aparat - ma się świetnie. Byłam niedawno na piaskowaniu bo już mi  się trochę nalot na zębach zrobił i minęło już prawie 6 mcy jak noszę moją biżuterię. Zęby wyraźnie się poprzesuwały, choć proste jeszcze nie są. Jestem szczęściarą bo nic mnie póki co nie boli i jem prawie wszystko (nawet jabłka w mniejszych kawałkach i orzechy włoskie)

Cóż więcej - WIOSNA!!!!! I tego się trzymajmy!!!

Posty [ 27,886 do 27,950 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 428 429 430 431 432 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024