"Nie tylko Ty wzięłaś stronę Endi, nie dziwię się temu bo jest tu o wiele dłużej.
Ty mnie nie zauważasz a Endi mnie nie lubi.
Endi nie gniewam się na Ciebie, nie Twoja wina że taka jestem i nie mogłaś o tym wiedzieć"
Lilka, wiem, że to przeczytasz, bo bardzo ważne jest dla Ciebie przekonywanie nas do swoich racji. Więc może już nie napiszesz, ale przeczytasz na pewno.
Lilka, po pierwsze - tak, pisze słupkami, lekceważę interpunkcję i znaki specjalne, w tym - duże litery. często piszę z urządzeń mobilnych, a na nich dużo dłużej operuje się dużymi literami i znakami specjalnymi. Wiem też, że nie sprawdzam naturalnych "uzupełnień systemu" moich lapsusów językowych i dlatego niektóre zdania tracą znaczenie.
Nie przyszłoby mi nawet do głowy używać małych i dużych liter w celu pokazywania mojego stosunku do innych ludzi. Szczerze mówiąc, w ogóle nie przychodzi mi do głowy, by znaczenie miało pokazywanie innym mojego stosunku do nich, ponieważ mój stosunek do kogoś to wyłącznie moja sprawa i drugi człowiek mógłby to przyjąc albo nie, zaakceptować, albo nie . Każdy jest niezależnym, wyjątkowym człowiekiem i sam określa swoje wartości, poczucie własnej wartości, zasoby, które ma. Nie jestem Lilka manipulantką, która pogrywa sobie z ludźmi, albo uważa, że ma prawo ich kształtować na swój obraz i podobieństwo. Moje widzimisię i tak dalej...
piszesz, "nie twoja wina, że taka jestem"... Lilka - ja nie mam pojęcia, jaka jesteś, to wiesz tylko ty. oczywiście, że to nie moja wina i nie mam wpływu na to, jaka jesteś, ani tym bardziej nie mam wpływu na to, jak odbierasz rzeczywistość, świat i mnie. To tylko i wyłącznie twoja decyzja i twoja sprawa.
Piszesz, że cię nie lubię - i to jest Lilko twoja interpretacja i opinia, a nie żaden fakt. jedynym faktem, jaki mogłabyś obiektywnie wywnioskować jest to, że ja - End-Aluzja - nie lubię bezwarunkowego komplementowania. I nie ma znaczenia, czy bezwarunkowe komplementowanie słyszę w twoich ustach, Ninki, Moni, Mussu, Donny i Renaty - nie ma znaczenia - nie lubię go, bo uważam, że nikt nie jest zawsze uniwersalnie piękny, mądry, doskonały, tylko, że potrafimy tacy być i każdego dnia podejmujemy decyzję, czy tacy będziemy. W danej sytuacji jesteśmy tacy, a wdanej sytuacji inni. Nie jesteśmy uniwersalnymi hasłami - ktoś jest mądry, a ktoś głupi, ktoś zaradny, a ktoś beznadziejny - jesteśmy określeni w określonej sytuacji. dlaczego tak o to dbam, bo nie uważam także że ktoś jest uniwersalnie głupi, zły, beznadziejny, leniwy i tak dalej. I jedne uniwersalne prawdy i drugie - są zwykle krzywdzące dla ocenianego. Bo to jest ocena Lilka. jeśli nawet pozytywna - to jednak OCENA. a jakie ja mam prawo oceniac innych ludzi, ich decyzje, zachowania?? nie jestem nimi, nie przeżyłam tego, co oni. jeśli napisze komuś, podziwiam cię, postąpiłaś słusznie - to po pierwsze to moja ocena sytuacji, w której nie byłam. Bo równie dobrze cześć osób czytając zmagania Moni, mogłaby napisać, ale jesteś głupia, że się przez rok starałaś uratować małżeństwo. żadna z tych opinii, ocen i prawd nie określa w żaden sposób Moni, a jedynie moją postawę wobec tego, co monia przeszła. ocena ponadto sprawia - że DAJEMY sobie prawo oceniania. Ja powiem Ci Doona, że jesteś mądra, to znaczy, że dałam sobie prawo oceniać Twoją mądrośc, bo pewnie ja wiem, co znaczy byc mądrym...
Nie masz żadnych podstaw do opiniowania, czy ja cię lubię czy nie. Interpretujesz i oceniasz. nałożyłaś sobie filtr/szkiełko na to, co napisałam, dokonałaś interpretacji i oceny.
napisałaś, że doona wzięła moja stronę, bo jestem tu dłużej - to także twoja interpretacja zachowania donny i ocena, że w ogóle wzięła czyjąś stronę. To co czytałam wskazuje na to, że donna próbowała pokazać ci inny, swój własny punkt widzenia, który wcale nie oznacza brania żadnej ze stron, ani antagonizowania jednostronnego konfliktu, który zaangażował tak wiele osób próbujących zmienić twoje podejście i interpretację wydarzeń.
Lilka - jaki jest powód, że przyjęłaś (fałszywe zresztą, bo nigdzie tak nie napisałam) założenie, że ja zarzucam Ci, że kłamiesz, że nie piszesz prawdy i że nie jestes z nami szczera? Inaczej, na jakiej podstawie przyjełaś, że TAKA jesteś, więc cokolwiek napiszesz i zrobisz, przechodzi przez fundamentalny filtr, który każe uczestnikom odrzucić to, co pisałaś, bo każdy przyjmuje apriori, że przecież jesteś nieuczciwa?
Lilka, nawet jakbym napisała - jestes Lilka taka a taka - to przecież to nie znaczy, że taka jesteś. To znaczy tylko i wyłącznie tak, że ktoś dokonał oceny wyraził swoją opinię.
pewnie zdecydowałas już, że odchodzisz z forum i pozostaniesz (twój wybór) z poczuciem, że jesteś niezrozumiana przez ludzi i ciebie krzywdzą. Ale Lilka - może kiedyś taka refleksja się w Tobie pojawi - wszystko to zadziało się w Twojej głowie. Nie w mojej.
i mogłabym teraz pisac, że nie lubisz mnie, pałasz do mnie nienawiścią, uważasz, że jestem twoim oprawcą - ale LILKA - absolutnie nie mam pojęcia, co czujesz, co myslisz i jak mnie będziesz traktować
to tylko i wyłącznie twój wybór i twoja decyzja.
Mussu pisała ci, że się ścinałyśmy nie raz. pewnie, jesteśmy inne i mamy inne podejście do świata. I to nie zmienia faktu, że uwielbiam pozytywne podejście do życia mussu, jej CARPE DIEM wyrażone w każdym zdaniu i dostrzegam, jaką wielką siłę ma ta dziewczyna, projektując swoje zycie w taki sposób i podejmując takie wybory, jakie podejmuje. I to nie zmienia faktu, że czasami, gdy ja jestem w dołku, a muusu pisze mi o jeziorze, a ja potrzebuję tak bardzo, żeby ktoś mnie pogłaskał po główce i zwalił winę za moje samopoczucie na cały świat, to czuję w sobie bunt - że muusu nie czyta mi w myślach i nie robi tego, CO JA CHCĘ...
ale wiem, że taka postawa jest absurdalna i mussu, ani nikt inny nie sa od tego, by stosować się do moich życzeń. Gdyby mussu zaczęła teraz nagle pitu pitu jak mi ciebie żal - to bym sie martwiła, że cos się jej stało. Bo mussu nalezy do tych, którzy pokazują swoim życiem, że zawsze mozna zrobić jeden krok...chociaż jeden. ale ten jeden krok zmienia perspektywę tego, w jakim miejscu jesteśmy... i nie będąc nią - mam pełne prawo się tego od niej uczyć...
Lilka, jestem jaka jestem, Ty jesteś jaka jesteś. Ty możesz zrobić ze sobą i swoim życiem co chcesz, ja mam dokładnie takie same możliwości
i mam nadzieję, że kiedyś to zrozumiesz - to nie ja 'wygoniłam Cię" z forum, to nie ja "zmusiłam cię", żebyś stąd odeszła, to nie ja podważyłam twoja uczciwość, prawdomówność i szczerość
zrobiłaś to tylko i wyłącznie Ty - wobec samej siebie. I czuję smutek, gdy czytam twoje emocjonalne, zero-jedynkowe, oceniające wpisy - bo myślę sobie - za to Ty, dziewczyno, tak siebie karzesz? jakie doświadczenia życiowe sprawiły, że tak dzisiaj/teraz/ właśnie w tej chwili tak bardzo cierpisz?
Lilka - nie zasłużyłaś na to, nikt nie zasługuje, kochaj i szanuj siebie. Nie daj samej sobie siebie lekceważyć i źle oceniać.
trzymaj się