kjersti napisał/a:Mussuka napisał/a:Monia, ksiazek uzywanych nie mozecie kupic? Ja jak zostalam sama z rachunkami to moj syn poszedl latem do pracy zeby sobie na ksiazki do liceum zarobic, bo u nas to koszt tez 500 tylko w Euro. Na szczescie mala dostaje do szkoly wszystko gratis od panstwa. Ale..kochana, to co pisalam wyzej - smazone placki lepiej nam smakowaly od chwili rozwodu niz kotlety, ktore nam koscia w gardle wczesniej stawaly w obecnosci Jego Wysokosci.I w atmosferze domu pogrzebowego.
a wyjazdy? Kurcze, wyjazd z eksem do super hotelu w Turcji pare lat temu - totalna porazka i klotnie kazdego dnia o kazda pierdulke. Wyjazd na camping z Krecikiem i latanie z recznikiem pod prysznice w deszczu - cudowny! Z nim i na Syberii byloby dobrze i bezpiecznie i cieplo;)
Mussuka, ale pensje też macie odpowiednio wyższe. W moim przypadku takie 500zł na książki dzisiaj to byłaby 1/3 wypłaty. Ale też nie narzekam. W weekendy zawsze jeździmy z dzieckiem w fajne miejsca, wydajemy na pierdoły...Cieszymy się sobą. Potem jak trzeba zacisnąć pasa, też cieszymy się sobą
kjersti, pensje i CENY sa relatywne. Owszem, gdybym zarobila 1500 ojro na reke to moglabym juz sprzedawac mieszkanie i isc do socjalu po jakis lokal zastepczy. Poniewaz zarabiam wiecej niz to 1500 to moge splacac kredyt na to mieszkanie (1150?) a jak sobie dodasz wszystkie inne rachunki to wierz mi, ze rzadko zostaje mi na miesiac az taka zawrotna suma jak 1500? na zycie:) A zyje i mam sie dobrze;) trzeba kombinowac jak i gdzie sie da i sie da.
Toteż kombinujemy
I póki co dziecko nie głoduje, a i na przyjemności starcza. Jakieś tam proporcje między wypłatami, a cenami zapewne są, choć ja się zastanawiam jakie, jeśli chodzi o Polskę. Przykładowo: Ja zarabiam teraz 1500zł na rękę. Gdybym była sama z dzieckiem musiałabym:
- wynająć lub kupić mieszkanie (wynajem kawalerki poniżej 40m to w moim mieście koszt od 1000 zł w górę plus czynsz plus rachunki, kupno - 40 m za minimum 250000zł - kredyt na 30 lat, rata porównywalna do wynajmu)
- nakarmić siebie i dziecko
- ubrać siebie i dziecko
- opłacić przedszkole (ok. 400 zł miesięcznie)
- opłacić komunikację miejską, telefon
Nie mówiąc o innych potrzebach. I teraz rozplanuj na to wszystko Mussuka, te moje 1500zł
Jeżeli dostawałabym alimenty od FA, bo ojciec dziecka by się uchylał - maksimum 500zł, do tego zasiłek na dziecko 170 zł i dodatek do zasiłku 68 zł. I tak nie starcza nawet na podstawowe potrzeby. Gdzie to wszystko jest relatywne?