Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 41 42 43 44 45 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2,731 do 2,795 z 29,007 ]

2,731

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
kjersti napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Monia, ksiazek uzywanych nie mozecie kupic? Ja jak zostalam sama z rachunkami to moj syn poszedl latem do pracy zeby sobie na ksiazki do liceum zarobic, bo u nas to koszt tez 500 tylko w Euro. Na szczescie mala dostaje do szkoly wszystko gratis od panstwa. Ale..kochana, to co pisalam wyzej - smazone placki lepiej nam smakowaly od chwili rozwodu niz kotlety, ktore nam koscia w gardle wczesniej stawaly w obecnosci Jego Wysokosci.I w atmosferze domu pogrzebowego.

a wyjazdy? Kurcze, wyjazd z eksem do super hotelu w Turcji pare lat temu - totalna porazka i klotnie kazdego dnia o kazda pierdulke. Wyjazd na camping z Krecikiem i latanie z recznikiem pod prysznice w deszczu - cudowny! Z nim i na Syberii byloby dobrze i bezpiecznie i cieplo;)

Mussuka, ale pensje też macie odpowiednio wyższe. W moim przypadku takie 500zł na książki dzisiaj to byłaby 1/3 wypłaty. Ale też nie narzekam. W weekendy zawsze jeździmy z dzieckiem w fajne miejsca, wydajemy na pierdoły...Cieszymy się sobą. Potem jak trzeba zacisnąć pasa, też cieszymy się sobą smile

kjersti, pensje i CENY sa relatywne. Owszem, gdybym zarobila 1500 ojro na reke to moglabym juz sprzedawac mieszkanie i isc do socjalu po jakis lokal zastepczy. Poniewaz zarabiam wiecej niz to 1500 to moge splacac kredyt na to mieszkanie (1150?) a jak sobie dodasz wszystkie inne rachunki to wierz mi, ze rzadko zostaje mi na miesiac az taka zawrotna suma jak 1500? na zycie:) A zyje i mam sie dobrze;) trzeba kombinowac jak i gdzie sie da i sie da.

Toteż kombinujemy smile I póki co dziecko nie głoduje, a i na przyjemności starcza. Jakieś tam proporcje między wypłatami, a cenami zapewne są, choć ja się zastanawiam jakie, jeśli chodzi o Polskę. Przykładowo: Ja zarabiam teraz 1500zł na rękę. Gdybym była sama z dzieckiem musiałabym:
- wynająć lub kupić mieszkanie (wynajem kawalerki poniżej 40m to w moim mieście koszt od 1000 zł w górę plus czynsz plus rachunki, kupno - 40 m za minimum 250000zł - kredyt na 30 lat, rata porównywalna do wynajmu)
- nakarmić siebie i dziecko
- ubrać siebie i dziecko
- opłacić przedszkole (ok. 400 zł miesięcznie)
- opłacić komunikację miejską, telefon
Nie mówiąc o innych potrzebach. I teraz rozplanuj na to wszystko Mussuka, te moje 1500zł smile Jeżeli dostawałabym alimenty od FA, bo ojciec dziecka by się uchylał - maksimum 500zł, do tego zasiłek na dziecko 170 zł i dodatek do zasiłku 68 zł. I tak nie starcza nawet na podstawowe potrzeby. Gdzie to wszystko jest relatywne?

Zobacz podobne tematy :

2,732 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-24 14:55:01)

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
monia&Co napisał/a:
Mussuka napisał/a:

oj, cos o tym wiem..male musze co roku kupowac jakis debilny zestaw Wesola szkola i przyjaciele..chyba z 5 czy wiecej ksiazek w zestawie. W tym roku zastrajkuje i nie zapisze jej na polski, bo i tak g..sie tam nauczyla, pani opowiada dzieciom o swoich dolegliwosciach zdrowotnych przez cala lekcje a one nudza sie jak mopsy. No i jeszcze zmienili miejsce lekcji co mi bardzo jest nie po drodze.

Kurcze boje sie strasznie o mala jak sobie poradzi jak sie do Polski przeprowadzimy, dla niej to bedzie totalny szok. Kulturowo-jezykowy. Chociaz ona sie dosc szybko aklimatyzuje ale jednak tu wyrosla.

Kochana sama ja ucz polskiego!
A kiedy powrót na ojczyzny łono?

ona juz i polski i czeski i niemiecki w te wakacje liznela:) Do kelnerki w barze wyjechala luzacko: nasle! (skrot od nashledano) az sie Krecik poplakal ze smiechu. Danke, bitte, guten morgen i takie tam ja wohl tez w try miga opanowala. Tylko wstydu mi narobila jak szla na spacerze z taka parasolka na rzemuku na ramie i w pewnym momencie zarzucila go sobie na ramie, wycelowala do Iris (znajomej Niemki) i krzyknela "hande hoch!". Bogu dzieki Iris to osoba z podwojnym ADHD i akurat cos glosno nawijala do Reinera swego subnego i gafe mojej corci przeoczyla.

Kochane dzieciaki!
Dla nich nie ma wstydu! Co w głowie to na języku!

2,733

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Chyba jakiejs szkoly prowadzonej przez zakonnice poszukam, bo wlos mi sie jezy jak slysze o rozrywkach naszych rodzimych gimnazjalistow!

Pod latarnią najciemniej big_smile

to zakonnicy tez bawia sie w sloneczko i takie tam niewinne gry mlodziezowe?:)

2,734

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
kjersti napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Monia, ksiazek uzywanych nie mozecie kupic? Ja jak zostalam sama z rachunkami to moj syn poszedl latem do pracy zeby sobie na ksiazki do liceum zarobic, bo u nas to koszt tez 500 tylko w Euro. Na szczescie mala dostaje do szkoly wszystko gratis od panstwa. Ale..kochana, to co pisalam wyzej - smazone placki lepiej nam smakowaly od chwili rozwodu niz kotlety, ktore nam koscia w gardle wczesniej stawaly w obecnosci Jego Wysokosci.I w atmosferze domu pogrzebowego.

a wyjazdy? Kurcze, wyjazd z eksem do super hotelu w Turcji pare lat temu - totalna porazka i klotnie kazdego dnia o kazda pierdulke. Wyjazd na camping z Krecikiem i latanie z recznikiem pod prysznice w deszczu - cudowny! Z nim i na Syberii byloby dobrze i bezpiecznie i cieplo;)

Mussuka, ale pensje też macie odpowiednio wyższe. W moim przypadku takie 500zł na książki dzisiaj to byłaby 1/3 wypłaty. Ale też nie narzekam. W weekendy zawsze jeździmy z dzieckiem w fajne miejsca, wydajemy na pierdoły...Cieszymy się sobą. Potem jak trzeba zacisnąć pasa, też cieszymy się sobą smile

kjersti, pensje i CENY sa relatywne. Owszem, gdybym zarobila 1500 ojro na reke to moglabym juz sprzedawac mieszkanie i isc do socjalu po jakis lokal zastepczy. Poniewaz zarabiam wiecej niz to 1500 to moge splacac kredyt na to mieszkanie (1150?) a jak sobie dodasz wszystkie inne rachunki to wierz mi, ze rzadko zostaje mi na miesiac az taka zawrotna suma jak 1500? na zycie:) A zyje i mam sie dobrze;) trzeba kombinowac jak i gdzie sie da i sie da.

Dokladnie tak, w Belgii zarobki powyzej 1500 powoduja obciecie wszelkich dodatkow/ulg wiec zyje sie ciezej. A ceny sa przerozne, wynajecie mieszkania to koszt od 600 EUR w gore, do tego oplaty. Na zycie niektorym zostaje 500 EUR; patrzac na tutejsze ceny biletow/jedzenia nie jest to duzo dla matki z dzieckiem.

2,735

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
monia&Co napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Chyba jakiejs szkoly prowadzonej przez zakonnice poszukam, bo wlos mi sie jezy jak slysze o rozrywkach naszych rodzimych gimnazjalistow!

Pod latarnią najciemniej big_smile

to zakonnicy tez bawia sie w sloneczko i takie tam niewinne gry mlodziezowe?:)

Nie wiem! Może jak ich dopadnie nuda?

2,736

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
Mussuka napisał/a:
kjersti napisał/a:

Mussuka, ale pensje też macie odpowiednio wyższe. W moim przypadku takie 500zł na książki dzisiaj to byłaby 1/3 wypłaty. Ale też nie narzekam. W weekendy zawsze jeździmy z dzieckiem w fajne miejsca, wydajemy na pierdoły...Cieszymy się sobą. Potem jak trzeba zacisnąć pasa, też cieszymy się sobą smile

kjersti, pensje i CENY sa relatywne. Owszem, gdybym zarobila 1500 ojro na reke to moglabym juz sprzedawac mieszkanie i isc do socjalu po jakis lokal zastepczy. Poniewaz zarabiam wiecej niz to 1500 to moge splacac kredyt na to mieszkanie (1150?) a jak sobie dodasz wszystkie inne rachunki to wierz mi, ze rzadko zostaje mi na miesiac az taka zawrotna suma jak 1500? na zycie:) A zyje i mam sie dobrze;) trzeba kombinowac jak i gdzie sie da i sie da.

Toteż kombinujemy smile I póki co dziecko nie głoduje, a i na przyjemności starcza. Jakieś tam proporcje między wypłatami, a cenami zapewne są, choć ja się zastanawiam jakie, jeśli chodzi o Polskę. Przykładowo: Ja zarabiam teraz 1500zł na rękę. Gdybym była sama z dzieckiem musiałabym:
- wynająć lub kupić mieszkanie (wynajem kawalerki poniżej 40m to w moim mieście koszt od 1000 zł w górę plus czynsz plus rachunki, kupno - 40 m za minimum 250000zł - kredyt na 30 lat, rata porównywalna do wynajmu)
- nakarmić siebie i dziecko
- ubrać siebie i dziecko
- opłacić przedszkole (ok. 400 zł miesięcznie)
- opłacić komunikację miejską, telefon
Nie mówiąc o innych potrzebach. I teraz rozplanuj na to wszystko Mussuka, te moje 1500zł smile Jeżeli dostawałabym alimenty od FA, bo ojciec dziecka by się uchylał - maksimum 500zł, do tego zasiłek na dziecko 170 zł i dodatek do zasiłku 68 zł. I tak nie starcza nawet na podstawowe potrzeby. Gdzie to wszystko jest relatywne?

Nie dostalabys 170 zł bo to dodatek dla samotnej matki..a w mysl przepisów samotna matka to krótko mówiąc taka co nie moze zasądzic alimentów.. czyli Fa max 500 zł. + 68 zł.. majątek po prostu.. a i tak w skladzie rodziny mając siebie i dziecko przekraczaśz i to 68 zł. tez nie dostaniesz.. fajny kraj..............

2,737

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
monia&Co napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Chyba jakiejs szkoly prowadzonej przez zakonnice poszukam, bo wlos mi sie jezy jak slysze o rozrywkach naszych rodzimych gimnazjalistow!

Pod latarnią najciemniej big_smile

to zakonnicy tez bawia sie w sloneczko i takie tam niewinne gry mlodziezowe?:)

Ja tam z bezpośredniego źródła informacji nie mam, ale o szkołach prowadzonych przez zakonnice nie krążą po kraju zbyt dobre opinie...Podobno zbyt duży nacisk kładziony jest na samą indoktrynację i "rolę kobiety" w rodzinie i społeczeństwie. Jeżeli mówimy o katolicyzmie oczywiście. Natomiast w szkołach publicznych tez nie dzieje się dobrze. Chociaż, ja bym nie przesadzała - nie wszędzie i u każdego tylko seks, narkotyki i alkohol smile Najwięcej i tak zależy od wychowania przez rodziców.

2,738

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Kurcze boje sie strasznie o mala jak sobie poradzi jak sie do Polski przeprowadzimy, dla niej to bedzie totalny szok. Kulturowo-jezykowy. Chociaz ona sie dosc szybko aklimatyzuje ale jednak tu wyrosla.

Bedzie Mussuka.

to jest totalne przestawienie.
Nie mowie juz o samej nauce, ale wszystkie inne aspekty.
Znam tutaj kilka rodzin , ktore tego dokonaly. Dzieci na poczatku szalaly. Wszystkie trzy  sa z dziecmi u psychologow, terapie i jakies adaptacje czy cos , rozmowy.
A to byly bardzo zdolne dzieci. Wyroznienia ze szkoly , zdaniem pedagogow tutaj  inteligentne ponad przecietna . Jedna nawet miala klase przeskoczyc. W Polsce sobie nie radzi...

ale ze co? poziom taki wysoki w Polsce czy fala je dopadla? Bo ja nie tyle o sama nauke sie boje ile o srodowisko szkolne i poza szkolne. Chyba jakiejs szkoly prowadzonej przez zakonnice poszukam, bo wlos mi sie jezy jak slysze o rozrywkach naszych rodzimych gimnazjalistow!

Mussuka ,w Polsce poziom może nie jest tak wysoki ,ale sposób nauczania do dupy.Nasze dzieci nie uczą się myśleć i rozwiązywać problemy tylko uczyć się na pamięć .Oglądałam testy trzeciej klasy i dzieci miały napisać wyraz przeciwstawny do' słonecznie' ,wszystkie prawie napisały 'deszczowo' i to było uznane za błąd bo miało być pochmurnie .

2,739

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:
kjersti napisał/a:
Mussuka napisał/a:

kjersti, pensje i CENY sa relatywne. Owszem, gdybym zarobila 1500 ojro na reke to moglabym juz sprzedawac mieszkanie i isc do socjalu po jakis lokal zastepczy. Poniewaz zarabiam wiecej niz to 1500 to moge splacac kredyt na to mieszkanie (1150?) a jak sobie dodasz wszystkie inne rachunki to wierz mi, ze rzadko zostaje mi na miesiac az taka zawrotna suma jak 1500? na zycie:) A zyje i mam sie dobrze;) trzeba kombinowac jak i gdzie sie da i sie da.

Toteż kombinujemy smile I póki co dziecko nie głoduje, a i na przyjemności starcza. Jakieś tam proporcje między wypłatami, a cenami zapewne są, choć ja się zastanawiam jakie, jeśli chodzi o Polskę. Przykładowo: Ja zarabiam teraz 1500zł na rękę. Gdybym była sama z dzieckiem musiałabym:
- wynająć lub kupić mieszkanie (wynajem kawalerki poniżej 40m to w moim mieście koszt od 1000 zł w górę plus czynsz plus rachunki, kupno - 40 m za minimum 250000zł - kredyt na 30 lat, rata porównywalna do wynajmu)
- nakarmić siebie i dziecko
- ubrać siebie i dziecko
- opłacić przedszkole (ok. 400 zł miesięcznie)
- opłacić komunikację miejską, telefon
Nie mówiąc o innych potrzebach. I teraz rozplanuj na to wszystko Mussuka, te moje 1500zł smile Jeżeli dostawałabym alimenty od FA, bo ojciec dziecka by się uchylał - maksimum 500zł, do tego zasiłek na dziecko 170 zł i dodatek do zasiłku 68 zł. I tak nie starcza nawet na podstawowe potrzeby. Gdzie to wszystko jest relatywne?

Nie dostalabys 170 zł bo to dodatek dla samotnej matki..a w mysl przepisów samotna matka to krótko mówiąc taka co nie moze zasądzic alimentów.. czyli Fa max 500 zł. + 68 zł.. majątek po prostu.. a i tak w skladzie rodziny mając siebie i dziecko przekraczaśz i to 68 zł. tez nie dostaniesz.. fajny kraj..............

Heh...fakt. Dzięki za poprawkę. Niechcący posądziłam nasz kraj o altruizm rzędu 170 zł big_smile

2,740

Odp: Kobiety na zakręcie

... nu nu.. i tak kraj duzo robi dla matek... dla rodzin.. ąż dech zapiera w piersi..

2,741

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

... nu nu.. i tak kraj duzo robi dla matek... dla rodzin.. ąż dech zapiera w piersi..

Wiesz Malwina, ja już nawet nie oczekiwałabym jakiegoś mega socjalu. Ale godnej pensji. Normalnej, pewnej umowy. Bo tu jest tak, że człowiek chce pracować...i dostaje ochłap. Więc szuka znowu. I tak w kółko. Umowa na czas nieokreślony jest przecież obecnie na wymarciu. Jakimikolwiek pakietami poza pensją mogą się chyba poszczycić tylko oddziały pracodawców zagranicznych. Normą jest praca przy wypełnianiu obowiązków z paru stanowisk, po godzinach (za które nikt nie płaci), na stanowisku ponoć specjalistycznym za 2000zł. I najlepiej jeszcze na umowie cywilnoprawnej big_smile

2,742

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

... nu nu.. i tak kraj duzo robi dla matek... dla rodzin.. ąż dech zapiera w piersi..

Wiesz Malwina, ja już nawet nie oczekiwałabym jakiegoś mega socjalu. Ale godnej pensji. Normalnej, pewnej umowy. Bo tu jest tak, że człowiek chce pracować...i dostaje ochłap. Więc szuka znowu. I tak w kółko. Umowa na czas nieokreślony jest przecież obecnie na wymarciu. Jakimikolwiek pakietami poza pensją mogą się chyba poszczycić tylko oddziały pracodawców zagranicznych. Normą jest praca przy wypełnianiu obowiązków z paru stanowisk, po godzinach (za które nikt nie płaci), na stanowisku ponoć specjalistycznym za 2000zł. I najlepiej jeszcze na umowie cywilnoprawnej big_smile

A ja bym chciala pracowac wsrod ludzi, ktorzy sa przychylni samotnej matce z dzieckiem. Bo taki na przyklad Amerykanin ma w d..., ze moje dziecko jest chore i, ze chce wyjsc normalnie po pracy, ze nie moge zostac po godzinach (moj partner duzo podrozuje, nie zawsze moze mi pomoc), bo ktos inny zawalil albo bo on ma wlasnie kaprys. I jako samotna matka jestem bardzo czesto zmuszona sluchac, ze nie ma gorszej rzeczy niz zatrudnienie samotnej matki, bo z tym tylko klopot. A przeciez ja jestem super zorganizowana, tylko pan szef ma tendencje do pracowania do czwartej nad ranem. Masakra. I to nie tylko on. Najpierw jest zle, bo kobieta moze zajsc w ciaze, a potem jest zle, bo dziecko moze zachorowac.

2,743

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:
kjersti napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

... nu nu.. i tak kraj duzo robi dla matek... dla rodzin.. ąż dech zapiera w piersi..

Wiesz Malwina, ja już nawet nie oczekiwałabym jakiegoś mega socjalu. Ale godnej pensji. Normalnej, pewnej umowy. Bo tu jest tak, że człowiek chce pracować...i dostaje ochłap. Więc szuka znowu. I tak w kółko. Umowa na czas nieokreślony jest przecież obecnie na wymarciu. Jakimikolwiek pakietami poza pensją mogą się chyba poszczycić tylko oddziały pracodawców zagranicznych. Normą jest praca przy wypełnianiu obowiązków z paru stanowisk, po godzinach (za które nikt nie płaci), na stanowisku ponoć specjalistycznym za 2000zł. I najlepiej jeszcze na umowie cywilnoprawnej big_smile

A ja bym chciala pracowac wsrod ludzi, ktorzy sa przychylni samotnej matce z dzieckiem. Bo taki na przyklad Amerykanin ma w d..., ze moje dziecko jest chore i, ze chce wyjsc normalnie po pracy, ze nie moge zostac po godzinach (moj partner duzo podrozuje, nie zawsze moze mi pomoc), bo ktos inny zawalil albo bo on ma wlasnie kaprys. I jako samotna matka jestem bardzo czesto zmuszona sluchac, ze nie ma gorszej rzeczy niz zatrudnienie samotnej matki, bo z tym tylko klopot. A przeciez ja jestem super zorganizowana, tylko pan szef ma tendencje do pracowania do czwartej nad ranem. Masakra. I to nie tylko on. Najpierw jest zle, bo kobieta moze zajsc w ciaze, a potem jest zle, bo dziecko moze zachorowac.

Skąd ja to znam smile Tutaj prawa pracownicze przysługują rodzicowi teoretycznie. Ponieważ wzięcie zwolnienia lekarskiego na dziecko spotyka się przeważnie z krzywym spojrzeniem i potem drży się o swoją umowę. Zawsze można "zlikwidować stanowisko" komuś na umowie na czas nieokreślony, a umowę terminową można wypowiedzieć bez podania przyczyny, więc...wystarczy, że pracodawcy zacznie bardziej przeszkadzać, że ma się dziecko. Znam tez przypadek postawienia ultimatum "podpiszesz rozwiązanie umowy za porozumieniem stron z terminem po Twoim urlopie albo likwidację stanowiska od razu" jako reakcję na złożenie przez pracownika-ojca wniosku o urlop na warunkach urlopu macierzyńskiego.

2,744

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:
kjersti napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

... nu nu.. i tak kraj duzo robi dla matek... dla rodzin.. ąż dech zapiera w piersi..

Wiesz Malwina, ja już nawet nie oczekiwałabym jakiegoś mega socjalu. Ale godnej pensji. Normalnej, pewnej umowy. Bo tu jest tak, że człowiek chce pracować...i dostaje ochłap. Więc szuka znowu. I tak w kółko. Umowa na czas nieokreślony jest przecież obecnie na wymarciu. Jakimikolwiek pakietami poza pensją mogą się chyba poszczycić tylko oddziały pracodawców zagranicznych. Normą jest praca przy wypełnianiu obowiązków z paru stanowisk, po godzinach (za które nikt nie płaci), na stanowisku ponoć specjalistycznym za 2000zł. I najlepiej jeszcze na umowie cywilnoprawnej big_smile

A ja bym chciala pracowac wsrod ludzi, ktorzy sa przychylni samotnej matce z dzieckiem. Bo taki na przyklad Amerykanin ma w d..., ze moje dziecko jest chore i, ze chce wyjsc normalnie po pracy, ze nie moge zostac po godzinach (moj partner duzo podrozuje, nie zawsze moze mi pomoc), bo ktos inny zawalil albo bo on ma wlasnie kaprys. I jako samotna matka jestem bardzo czesto zmuszona sluchac, ze nie ma gorszej rzeczy niz zatrudnienie samotnej matki, bo z tym tylko klopot. A przeciez ja jestem super zorganizowana, tylko pan szef ma tendencje do pracowania do czwartej nad ranem. Masakra. I to nie tylko on. Najpierw jest zle, bo kobieta moze zajsc w ciaze, a potem jest zle, bo dziecko moze zachorowac.

Standard!

Ale kiedyś trzeba dzieci rodzić!
Dziecko też człowiek - czasem zachoruje!

2,745

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
Kawencja napisał/a:
kjersti napisał/a:

Wiesz Malwina, ja już nawet nie oczekiwałabym jakiegoś mega socjalu. Ale godnej pensji. Normalnej, pewnej umowy. Bo tu jest tak, że człowiek chce pracować...i dostaje ochłap. Więc szuka znowu. I tak w kółko. Umowa na czas nieokreślony jest przecież obecnie na wymarciu. Jakimikolwiek pakietami poza pensją mogą się chyba poszczycić tylko oddziały pracodawców zagranicznych. Normą jest praca przy wypełnianiu obowiązków z paru stanowisk, po godzinach (za które nikt nie płaci), na stanowisku ponoć specjalistycznym za 2000zł. I najlepiej jeszcze na umowie cywilnoprawnej big_smile

A ja bym chciala pracowac wsrod ludzi, ktorzy sa przychylni samotnej matce z dzieckiem. Bo taki na przyklad Amerykanin ma w d..., ze moje dziecko jest chore i, ze chce wyjsc normalnie po pracy, ze nie moge zostac po godzinach (moj partner duzo podrozuje, nie zawsze moze mi pomoc), bo ktos inny zawalil albo bo on ma wlasnie kaprys. I jako samotna matka jestem bardzo czesto zmuszona sluchac, ze nie ma gorszej rzeczy niz zatrudnienie samotnej matki, bo z tym tylko klopot. A przeciez ja jestem super zorganizowana, tylko pan szef ma tendencje do pracowania do czwartej nad ranem. Masakra. I to nie tylko on. Najpierw jest zle, bo kobieta moze zajsc w ciaze, a potem jest zle, bo dziecko moze zachorowac.

Skąd ja to znam smile Tutaj prawa pracownicze przysługują rodzicowi teoretycznie. Ponieważ wzięcie zwolnienia lekarskiego na dziecko spotyka się przeważnie z krzywym spojrzeniem i potem drży się o swoją umowę. Zawsze można "zlikwidować stanowisko" komuś na umowie na czas nieokreślony, a umowę terminową można wypowiedzieć bez podania przyczyny, więc...wystarczy, że pracodawcy zacznie bardziej przeszkadzać, że ma się dziecko. Znam tez przypadek postawienia ultimatum "podpiszesz rozwiązanie umowy za porozumieniem stron z terminem po Twoim urlopie albo likwidację stanowiska od razu" jako reakcję na złożenie przez pracownika-ojca wniosku o urlop na warunkach urlopu macierzyńskiego.

Z ekonomicznego punktu jest to uzasadnione --- znaczy kapitalizm, hmmm, niektórzy o to walczyli, inni, się w tym świetnie znajdują, -- bezwzględność zawsze windowała ...niestety ale tacy ludzie przyciągają wyłącznie ludzi lubiących pieniądz, jak coś się posypie, to zostają sami ze sobą. taka przynajmniej mam nadzieję.

2,746

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
Kawencja napisał/a:
kjersti napisał/a:

Wiesz Malwina, ja już nawet nie oczekiwałabym jakiegoś mega socjalu. Ale godnej pensji. Normalnej, pewnej umowy. Bo tu jest tak, że człowiek chce pracować...i dostaje ochłap. Więc szuka znowu. I tak w kółko. Umowa na czas nieokreślony jest przecież obecnie na wymarciu. Jakimikolwiek pakietami poza pensją mogą się chyba poszczycić tylko oddziały pracodawców zagranicznych. Normą jest praca przy wypełnianiu obowiązków z paru stanowisk, po godzinach (za które nikt nie płaci), na stanowisku ponoć specjalistycznym za 2000zł. I najlepiej jeszcze na umowie cywilnoprawnej big_smile

A ja bym chciala pracowac wsrod ludzi, ktorzy sa przychylni samotnej matce z dzieckiem. Bo taki na przyklad Amerykanin ma w d..., ze moje dziecko jest chore i, ze chce wyjsc normalnie po pracy, ze nie moge zostac po godzinach (moj partner duzo podrozuje, nie zawsze moze mi pomoc), bo ktos inny zawalil albo bo on ma wlasnie kaprys. I jako samotna matka jestem bardzo czesto zmuszona sluchac, ze nie ma gorszej rzeczy niz zatrudnienie samotnej matki, bo z tym tylko klopot. A przeciez ja jestem super zorganizowana, tylko pan szef ma tendencje do pracowania do czwartej nad ranem. Masakra. I to nie tylko on. Najpierw jest zle, bo kobieta moze zajsc w ciaze, a potem jest zle, bo dziecko moze zachorowac.

Skąd ja to znam smile Tutaj prawa pracownicze przysługują rodzicowi teoretycznie. Ponieważ wzięcie zwolnienia lekarskiego na dziecko spotyka się przeważnie z krzywym spojrzeniem i potem drży się o swoją umowę. Zawsze można "zlikwidować stanowisko" komuś na umowie na czas nieokreślony, a umowę terminową można wypowiedzieć bez podania przyczyny, więc...wystarczy, że pracodawcy zacznie bardziej przeszkadzać, że ma się dziecko. Znam tez przypadek postawienia ultimatum "podpiszesz rozwiązanie umowy za porozumieniem stron z terminem po Twoim urlopie albo likwidację stanowiska od razu" jako reakcję na złożenie przez pracownika-ojca wniosku o urlop na warunkach urlopu macierzyńskiego.

Czyli to wszedzie tak jest, nie tylko tutaj. Tacierzynski w Belgii, w czesci gdzie mieszkam, nie jest popularny, moze na polnocy. Holendrzy i Flamandowie maja cos a la skandynawska mentalnosc i fajniejsze podejscie do dzieci. Szef Amerykanin badz Francuz wymaga od Ciebie pracy non stop, kiedy tylko ma kaprys wykorzystac Twoj potencjal. Czasami jestem taka zmeczona i mam taka paranoje, ze jak moje dziecko tylko zakaszle, to normalnie wali mi serce i panikuje, ze jest chora, a ja wlasnie w tym momencie nie jestem w stanie zalatwic zadnej opiekunki. A potem moja mama wsiada w samolot (opiekunka tutaj to 7.5 EUR za godzine). Ile oprocz nerwow kasy mnie to kosztuje to nie wspomne.

2,747

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
kjersti napisał/a:
Kawencja napisał/a:

A ja bym chciala pracowac wsrod ludzi, ktorzy sa przychylni samotnej matce z dzieckiem. Bo taki na przyklad Amerykanin ma w d..., ze moje dziecko jest chore i, ze chce wyjsc normalnie po pracy, ze nie moge zostac po godzinach (moj partner duzo podrozuje, nie zawsze moze mi pomoc), bo ktos inny zawalil albo bo on ma wlasnie kaprys. I jako samotna matka jestem bardzo czesto zmuszona sluchac, ze nie ma gorszej rzeczy niz zatrudnienie samotnej matki, bo z tym tylko klopot. A przeciez ja jestem super zorganizowana, tylko pan szef ma tendencje do pracowania do czwartej nad ranem. Masakra. I to nie tylko on. Najpierw jest zle, bo kobieta moze zajsc w ciaze, a potem jest zle, bo dziecko moze zachorowac.

Skąd ja to znam smile Tutaj prawa pracownicze przysługują rodzicowi teoretycznie. Ponieważ wzięcie zwolnienia lekarskiego na dziecko spotyka się przeważnie z krzywym spojrzeniem i potem drży się o swoją umowę. Zawsze można "zlikwidować stanowisko" komuś na umowie na czas nieokreślony, a umowę terminową można wypowiedzieć bez podania przyczyny, więc...wystarczy, że pracodawcy zacznie bardziej przeszkadzać, że ma się dziecko. Znam tez przypadek postawienia ultimatum "podpiszesz rozwiązanie umowy za porozumieniem stron z terminem po Twoim urlopie albo likwidację stanowiska od razu" jako reakcję na złożenie przez pracownika-ojca wniosku o urlop na warunkach urlopu macierzyńskiego.

Z ekonomicznego punktu jest to uzasadnione --- znaczy kapitalizm, hmmm, niektórzy o to walczyli, inni, się w tym świetnie znajdują, -- bezwzględność zawsze windowała ...niestety ale tacy ludzie przyciągają wyłącznie ludzi lubiących pieniądz, jak coś się posypie, to zostają sami ze sobą. taka przynajmniej mam nadzieję.

Z ekonomicznego jak najbardziej smile Ale jest jeszcze prawo podobno chroniące pracownika-rodzica no i zwykła, ludzka przyzwoitość...Rozumiem, jak ktoś czegoś nadużywa. Tylko, ze nawet normalnie korzystać strach.
Dobra tam. I tak niczego nie zmienię, jeśli chodzi o nasz kraj, ale mam wpływ na siebie samą. Dlatego się dokształcam, mąż zakłada działalność gosp., dorabia dodatkowo. Różowo nie jest, ale w końcu dojdziemy do stabilizacji finansowej. Tymczasem cieszymy się tym, co jest smile Zresztą, zawsze może być gorzej...

2,748

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:

I tak niczego nie zmienię, jeśli chodzi o nasz kraj, ale mam wpływ na siebie samą. Dlatego się dokształcam, mąż zakłada działalność gosp., dorabia dodatkowo. Różowo nie jest, ale w końcu dojdziemy do stabilizacji finansowej. Tymczasem cieszymy się tym, co jest smile Zresztą, zawsze może być gorzej...

No i fajnie że masz męża, który daje pomoc i wsparcie.
Dupa! Mój też miał być takim, który wspiera. Wiedziałam, że jak coś nie tak pójdzie to jest jeszcze on...

I stąd mój strach i kółko sie zamyka!
I nigdy mu tego nie wybaczę! Gadowi jednemu!

Sory!
Nie mogłam się powstrzymać!

2,749

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia.. ucha do góry.. czas pokaże,że na żadne dno nie pójdziesz.. ,że wszystko sie poukłada i bedziesz jeszce bardzo szczęśliwa.. to jest możliwe a więć tak będzie..

A ból.. ból.. minie.. zagoisz sie...

2,750

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
kjersti napisał/a:

I tak niczego nie zmienię, jeśli chodzi o nasz kraj, ale mam wpływ na siebie samą. Dlatego się dokształcam, mąż zakłada działalność gosp., dorabia dodatkowo. Różowo nie jest, ale w końcu dojdziemy do stabilizacji finansowej. Tymczasem cieszymy się tym, co jest smile Zresztą, zawsze może być gorzej...

No i fajnie że masz męża, który daje pomoc i wsparcie.
Dupa! Mój też miał być takim, który wspiera. Wiedziałam, że jak coś nie tak pójdzie to jest jeszcze on...

I stąd mój strach i kółko sie zamyka!
I nigdy mu tego nie wybaczę! Gadowi jednemu!

Sory!
Nie mogłam się powstrzymać!

Monia, ja teraz mam męża. Ale nie wiem co będzie za 10 lat - może już nie będę miała? A wcześniej byłam sama. Z dzieckiem. Urodziłam synka mając 21 lat i siano we łbie. Ojciec Małego to socjopata i tchórz. Nie miałam zawodu, doświadczenia, pracy, nic...Tylko świadomość jak nisko upadłam.  Gdyby nie moja mama wylądowałabym z dzieckiem pod mostem. Nie miałam nadziei na nic. Dziś jestem już w zupełnie innym miejscu. I nie mówię głównie o mężu. Jest on bardzo cennym dodatkiem do mojego życia oraz co ważniejsze - ojcem dla synka. Najważniejsze, że ja się podniosłam, wykształciłam, sama znalazłam pracę najpierw jedną, potem drugą, zmieniłam myślenie o sobie. Wybaczyłam sobie, polubiłam siebie. Spełniam się jako matka. Wierz mi, 5 lat temu to wszystko było dla mnie nie do pomyślenia.
Ty Monia nie masz sobie nic do zarzucenia. Byłaś oddaną żoną, kochającą, wierną, uczciwą, wspierającą. Dla faceta, który zdawał się być tego wart. Z którym byłaś szczęśliwa. A dziś jesteś silną, niezależną kobietą i wspaniałą matką. Jeszcze możesz zacząć wiele rzeczy kolejny raz. Jest wielka szansa, że z perspektywy paru lat stwierdzisz, że dobrze się stało. Ale poboleć musi, wiem...

Najgorsze to stać w miejscu, po kolana w g...nie.

2,751 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-24 15:51:03)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Monia.. ucha do góry.. czas pokaże,że na żadne dno nie pójdziesz.. ,że wszystko sie poukłada i bedziesz jeszce bardzo szczęśliwa.. to jest możliwe a więć tak będzie..

A ból.. ból.. minie.. zagoisz sie...

Kurde, brakuje we mnie wiary....szczęśliwa?
Nie wiem, nie wiem!
Ale nie stoję po kolania w goofnie! Chociaż coś!

2,752

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Monia.. ucha do góry.. czas pokaże,że na żadne dno nie pójdziesz.. ,że wszystko sie poukłada i bedziesz jeszce bardzo szczęśliwa.. to jest możliwe a więć tak będzie..

A ból.. ból.. minie.. zagoisz sie...

Kurde, brakuje we mnie wiary....szczęśliwa?
Nie wiem, nie wiem!
Ale nie stoję po kolania w goofnie! Chociaż coś!

Na dobry początek smile

2,753

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Monia.. ucha do góry.. czas pokaże,że na żadne dno nie pójdziesz.. ,że wszystko sie poukłada i bedziesz jeszce bardzo szczęśliwa.. to jest możliwe a więć tak będzie..

A ból.. ból.. minie.. zagoisz sie...

Kurde, brakuje we mnie wiary....szczęśliwa?
Nie wiem, nie wiem!
Ale nie stoję po kolania w goofnie! Chociaż coś!

Brakuje Ci wiary w 100% i wszystko widzisz czarno. Za fajna jestes babeczka, zeby sie tak meczyc. Na poczatku wszystko wyglada ponuro. Czytalam wlasnie Kjersti - u mnie bylo podobnie, z tym ze ja wyszlam z domu jak stalam i poprosilam mame, zeby zamieszkala ze mna (corcia byla malutka). Na poczatku nie mialam lozka, spalam na materacu, bo musialam kupic lozka dla corci i mamy oraz jakiekolwiek meble. I krok po kroku z tego gooofna wychodzilam. Na poczatku tez nie wierzylam w siebie, zupelnie jak Ty. Dzis wiem, ze to przez mojego eks. To on tak na mnie dzialal, ze ja normalnie bez niego zgine. I co, i dalam sobie rade.

2,754

Odp: Kobiety na zakręcie

Musze sobie Was Kochane stawiać za przykład!
I mówić sobie! Nie dam się! Nie dam się suczy i poteflonowi!

2,755

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Musze sobie Was Kochane stawiać za przykład!
I mówić sobie! Nie dam się! Nie dam się suczy i poteflonowi!

Oczywiście, że się nie dasz :)Tych chwil zwątpienia będzie coraz mniej.

2,756

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Musze sobie Was Kochane stawiać za przykład!
I mówić sobie! Nie dam się! Nie dam się suczy i poteflonowi!

Oczywiście, że się nie dasz :)Tych chwil zwątpienia będzie coraz mniej.

Kjersti tak się zastanawiam jakim cudem ty mnie tak rozszyfrowałaś,bo ja naprawdę byłam uzależniona od męża i to on o wszystkim decydował ,a ja się nigdy dla siebie nie liczyłam .Teraz jest inaczej ,ale są momenty ,że jeszcze się na tym łapię .

2,757

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Musze sobie Was Kochane stawiać za przykład!
I mówić sobie! Nie dam się! Nie dam się suczy i poteflonowi!

Monia kochana napisałam do ciebie na pocztę i czekam na odpowiedź.Tak swoją drogą to wy o tej porze w drodze do pracy czy jeszcze śpicie, a może już w pracy i przykładnie pracujecie?

2,758

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
kjersti napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Musze sobie Was Kochane stawiać za przykład!
I mówić sobie! Nie dam się! Nie dam się suczy i poteflonowi!

Oczywiście, że się nie dasz :)Tych chwil zwątpienia będzie coraz mniej.

Kjersti tak się zastanawiam jakim cudem ty mnie tak rozszyfrowałaś,bo ja naprawdę byłam uzależniona od męża i to on o wszystkim decydował ,a ja się nigdy dla siebie nie liczyłam .Teraz jest inaczej ,ale są momenty ,że jeszcze się na tym łapię .

Oj tam, rozszyfrowałam...:) Mechanizm uzależnienia jest mi znany z autopsji, poza tym interesuję się tym już od dłuższego czasu i umiem rozpoznać pewne powtarzające się cechy. Pozwoliłam sobie Ninko na ocenę, bo w Twoich postach rzuciły mi się w oczy niepokojące objawy.

Ja już przykładnie pracuję. Właśnie widać jak przykładnie. Szkoda, że nie mogę się zatrudnić tu, na forum big_smile

2,759

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
nina1234 napisał/a:
kjersti napisał/a:

Oczywiście, że się nie dasz :)Tych chwil zwątpienia będzie coraz mniej.

Kjersti tak się zastanawiam jakim cudem ty mnie tak rozszyfrowałaś,bo ja naprawdę byłam uzależniona od męża i to on o wszystkim decydował ,a ja się nigdy dla siebie nie liczyłam .Teraz jest inaczej ,ale są momenty ,że jeszcze się na tym łapię .

Oj tam, rozszyfrowałam...:) Mechanizm uzależnienia jest mi znany z autopsji, poza tym interesuję się tym już od dłuższego czasu i umiem rozpoznać pewne powtarzające się cechy. Pozwoliłam sobie Ninko na ocenę, bo w Twoich postach rzuciły mi się w oczy niepokojące objawy.

Ja już przykładnie pracuję. Właśnie widać jak przykładnie. Szkoda, że nie mogę się zatrudnić tu, na forum big_smile

Możesz mi dokładnie powiedzieć które to objawy ,bym mogła się ich pozbyć ?Bo może ja sama się oszukuję i nie chcę pewnych rzeczy dostrzegać .

2,760

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia dziś to przeczytałam i pomyślałam o tobie .


Uśmiech dziecka

Kiedy cię smutne życie ku ziemi pochyla,
kiedy złością dokoła zieje cały świat,
aby się rozpromienić - spojrzyj na motyla
albo ptaka posłuchaj lub powąchaj kwiat...

A jeżeli masz dziecko, najszczęśliwszy z ludzi,
które jest jako ptaszek i motyl i kwiat -
spójrz w oczy twego dziecka...W sercu ci się zbudzi
radość, której nie zaćmi najsmutniejszy świat...

Jest podłość i jest rozpacz, i troska, i żal....
Są złe siły dokoła i jest moc zdradziecka,
co więdnąć każe kwiatom, ptaki pędzi w dal...
Moc tę zwycięża jedno tylko; uśmiech dziecka....

2,761 Ostatnio edytowany przez kjersti (2012-07-25 07:49:40)

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
kjersti napisał/a:
nina1234 napisał/a:

Kjersti tak się zastanawiam jakim cudem ty mnie tak rozszyfrowałaś,bo ja naprawdę byłam uzależniona od męża i to on o wszystkim decydował ,a ja się nigdy dla siebie nie liczyłam .Teraz jest inaczej ,ale są momenty ,że jeszcze się na tym łapię .

Oj tam, rozszyfrowałam...:) Mechanizm uzależnienia jest mi znany z autopsji, poza tym interesuję się tym już od dłuższego czasu i umiem rozpoznać pewne powtarzające się cechy. Pozwoliłam sobie Ninko na ocenę, bo w Twoich postach rzuciły mi się w oczy niepokojące objawy.

Ja już przykładnie pracuję. Właśnie widać jak przykładnie. Szkoda, że nie mogę się zatrudnić tu, na forum big_smile

Możesz mi dokładnie powiedzieć które to objawy ,bym mogła się ich pozbyć ?Bo może ja sama się oszukuję i nie chcę pewnych rzeczy dostrzegać .

Ogólnie można powiedzieć, że jest to każda myśl i postawa sprowadzająca się do:
- nie wyobrażam sobie życia bez niego;
- on jest moim sensem życia;
- robię i planuję wszystko z myślą o nim;
- usprawiedliwiam jego krzywdzące zachowania wobec mnie;
- przesuwam swoje granice żeby tylko nie kończyć związku;
- nie widzę źródła swojego szczęścia i samorealizacji w sobie, a w nim;
- nie potrafię spędzać czasu sama ze sobą;
- mam wyrzuty sumienia kiedy robię coś tylko dla siebie;
- daję z siebie wszystko dla związku nie wymagając nic albo wymagając niewiele;
- jestem niekonsekwentna - np. wymagam, aby zaprzestał zachowania raniącego mnie, kiedy on to ignoruje, przestaję wymagać i dostosowuję się do niego;
- zapominam kim jestem - co lubię, czego nie lubię, jakie są moje zainteresowania, nie mam własnych znajomych, swojego świata, wszystko kręci się wokół niego;

I pewnie wiele innych...

2,762

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzień dobry Dziewczyny..melduje sie..

Mam doła.

kjersti ...  ja tez jestem uzależniona.. od dłuższego czasu.. mi to chodzi po głowie...dlatego ten człowiek jeszcze nazywa sie moim mężem i mieszka ze mną.

2,763

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

(...)ja tez jestem uzależniona.. od dłuższego czasu.. mi to chodzi po głowie...dlatego ten człowiek jeszcze nazywa sie moim mężem i mieszka ze mną.

A chcesz wyjść z tego uzależnienia?

2,764

Odp: Kobiety na zakręcie

Chce. Zaczynam mieć świadomość. Co robie. I czego nie robie. I wiem, pewnie mnie zakrzyczycie ale kieruje mną strach. Autentyczny.

2,765

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dzień dobry Dziewczyny..melduje sie..

Mam doła.

kjersti ...  ja tez jestem uzależniona.. od dłuższego czasu.. mi to chodzi po głowie...dlatego ten człowiek jeszcze nazywa sie moim mężem i mieszka ze mną.

Witaj Malwinko .Jeżeli postawiłaś już diagnozę i wiesz ,że to uzależnienie  to pora na terapie.

2,766

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dzień dobry Dziewczyny..melduje sie..

Mam doła.

kjersti ...  ja tez jestem uzależniona.. od dłuższego czasu.. mi to chodzi po głowie...dlatego ten człowiek jeszcze nazywa sie moim mężem i mieszka ze mną.

Malwinka, to widać już od dawna...od kiedy zaczęłaś przesuwać granice. Ale musiałaś sama to zauważyć, dopuścić ten fakt do siebie. Teraz, jak mówi Wielokropek pozostaje pytanie - czy chcesz z tego wyjść, czy wolisz żyć tak dalej. Bo (jak również mawia Wielokropek smile ) szczęście nie jest obowiązkowe.

2,767

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie krzyczę na Ciebie, bo od bardzo dawna (znam Cię od ponad roku) wiem, że motorem Twego postępowania jest strach. I zastanawiałam się, kiedy dojrzejesz do decyzji.

Jeśli chcesz podejmować decyzje na trzeźwo i wyjść z uzależnienia, masz do wyboru dwie drogi:
1. pracować nad sobą samodzielnie, posiłkując się starym wątkiem http://www.netkobiety.pl/t17705.html oraz lekturą mądrych książek (mogę przysłać Ci tytuły);
2. pracować nad sobą pod okiem specjalisty.

2,768

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
nina1234 napisał/a:
kjersti napisał/a:

Oj tam, rozszyfrowałam...:) Mechanizm uzależnienia jest mi znany z autopsji, poza tym interesuję się tym już od dłuższego czasu i umiem rozpoznać pewne powtarzające się cechy. Pozwoliłam sobie Ninko na ocenę, bo w Twoich postach rzuciły mi się w oczy niepokojące objawy.

Ja już przykładnie pracuję. Właśnie widać jak przykładnie. Szkoda, że nie mogę się zatrudnić tu, na forum big_smile

Możesz mi dokładnie powiedzieć które to objawy ,bym mogła się ich pozbyć ?Bo może ja sama się oszukuję i nie chcę pewnych rzeczy dostrzegać .

Ogólnie można powiedzieć, że jest to każda myśl i postawa sprowadzająca się do:
- nie wyobrażam sobie życia bez niego;
- on jest moim sensem życia;
- robię i planuję wszystko z myślą o nim;
- usprawiedliwiam jego krzywdzące zachowania wobec mnie;
- przesuwam swoje granice żeby tylko nie kończyć związku;
- nie widzę źródła swojego szczęścia i samorealizacji w sobie, a w nim;
- nie potrafię spędzać czasu sama ze sobą;
- mam wyrzuty sumienia kiedy robię coś tylko dla siebie;
- daję z siebie wszystko dla związku nie wymagając nic albo wymagając niewiele;
- jestem niekonsekwentna - np. wymagam, aby zaprzestał zachowania raniącego mnie, kiedy on to ignoruje, przestaję wymagać i dostosowuję się do niego;
- zapominam kim jestem - co lubię, czego nie lubię, jakie są moje zainteresowania, nie mam własnych znajomych, swojego świata, wszystko kręci się wokół niego;

I pewnie wiele innych...

Krejsi  tak rzeczywiście było ,ale zdrada otworzyła mi oczy i mam nadzieję ,że znajdę tyle siły aby to wszystko zmienić .Jak na razie  to dużo już zmieniłam ,ale jeszcze długa droga do pokonania,ale cały czas się uczę .

2,769

Odp: Kobiety na zakręcie

Myslę, że już cała sytuacja mnie zmusi do podjęcia działania. Ja zwyczajnie nie daje juz rady. Uważam, że zrobiłam wszystko co mogłam aby tej sytuacji nie było. A zaistniala. Czuje sie winna chociaz wiem,że nie powinnam absolutnie...

2,770

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
monia&Co napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

Kobiety! Normalnie nie moge ! wlasnie dowiaduje sie, ze jedna z moich pracowniczek
( ktora notabene DWA RAZY wychodzila za tego SAMEGO FACETA (!!) ROZWODZI SIE!

To by potwierdzalo teze, ze jak raz masz komus cos do zarzucenia , to juz nigdy o tym nie zapomnisz.


LUDZIE!

Dwa razy za tego samego?
O ja pierdziu!
To może do trzech razy sztuka?

no chyba mialabym ja za wariatke...

P.S.
przy okazji sobie przelecialam w myslach...chyba z trzy pary znam , ktore zyja z jednym i tym samym partnerem.

Ludzie , jak im nie pasuje- to odchodza. I DOBRZE!

i mnie znasz;)

2,771

Odp: Kobiety na zakręcie

ja myslę, że problemem twoim malwina jest nie uzależnienie od miska, ale uzależnienie od
"POTRAFIE BYĆ SZCZĘSLIWA W ZWIĄZKU I POTRAFIĘ ZAPOBIEC, BY NIE POWTÓRZYŁO SIĘ TO< CO Z MOIM BYŁYM"

i to -potrafię, dam radę, juz nigdy, nie dam się, nikt mnie nigdy ... spowodowało - że przesuwałaś granicę miskowi, a więc sobie - że to nie jest zdrada -bo przecież ty juz nigdy nie dasz się tak wpuścic w maliny...


problem jest taki, że to nie o miska chodzi. to nie na jego widok się wstrząsasz... na siebie jesteś zła.. zdAJESZ sobie sprawe, że przesuwanie tych granic było wbrew tobie samej. i jesoli teraz przegrywasz - to przecież przez twoje decyzje.
wiesz dlaczego?/

bo nie rozumiesz, że to misiek przegrał
że misiek podjał decyzje (i niewazne czy miał wyobrażnie co do konsekwencji) i konsekwetnie, od pierwszego razu, świadomie prowadził do tego, aby zakończyc związek z tobą

zakończyć - bo przecież nawet jak będzie burza z piorunami, tajfun i tornado - to będziecie innymi ludzmi w innym związku.. rozumiesz?/

ja to rozumiem
dzisiaj rozumiem
i wiem, że gdyby dzisiaj okazało się, że mój mąż zrobił coś co mogłoby mnie zranić
to ja się nie będe zastanawiała, czy wiedział, że mnie tym zrani..
to dla mnie oczywiste
w kompletnie nowej sytuacji moge zakomunikować moje uczucia RAZ- jak z tajlandią... 9gdyby po tej rozmowie postanowił jechać  - adieu)

więc gdyby zdarzyło się cokolwiek i mój mąz powiedziałby- nie wiedziałem, nie pomyslałem, nie spodziewałem się, nie chcioałem... to moja odpowiedź może być tylko jedna:

to z jakiego powodu, ty nie przewidziałeś konsekwencji swoich działań dla mnie- to tylko twoja sprawa

dla mnie fakt, że nie uświadamiałeś sobie, że mnie zranisz.. jest tak samo istotny jak sytuacja, gdybyś zrobił to przewidując konsekwencje...


Dzisiaj wiem jedno - i jesli ty malwina czujesz tak wiele złości, emocji, nienawiści i bólu - to znaczy, że twoje sprawy zakończone nie są. że twoje uczucia do miska są nadal bardzo gorące - bo za bardzo cię to obchodzi..

ale jesli misiek nie zrozumiał i nie rozumie nadal CO CI ZROBIŁ...
to masz dwie drogi

uświadom mu to w końcu. powiedz wszystko - co teraz czujesz, jak się czujesz, jaką czujesz odraże.. płacz, smarkaj w rękaw, krzycz, trzęś się, drżyj, zawodź, ciskaj gromy z oczu, rzucaj talerzami (nie w niego) podrzyj zdjęcie jakieś, wyrywaj włosy z głowy -POKAŻ CO SIĘ Z TOBĄ DZIEJE i co to dla ciebie znaczy

druga droga - to przeczekanie tego miesiąca, udając, że wszystko jest po staremu, a w tym czasie szukanie kupca na ziemie i wyprowadzanie miska z twojego zycia...

2,772

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:
kjersti napisał/a:
Kawencja napisał/a:

A ja bym chciala pracowac wsrod ludzi, ktorzy sa przychylni samotnej matce z dzieckiem. Bo taki na przyklad Amerykanin ma w d..., ze moje dziecko jest chore i, ze chce wyjsc normalnie po pracy, ze nie moge zostac po godzinach (moj partner duzo podrozuje, nie zawsze moze mi pomoc), bo ktos inny zawalil albo bo on ma wlasnie kaprys. I jako samotna matka jestem bardzo czesto zmuszona sluchac, ze nie ma gorszej rzeczy niz zatrudnienie samotnej matki, bo z tym tylko klopot. A przeciez ja jestem super zorganizowana, tylko pan szef ma tendencje do pracowania do czwartej nad ranem. Masakra. I to nie tylko on. Najpierw jest zle, bo kobieta moze zajsc w ciaze, a potem jest zle, bo dziecko moze zachorowac.

Skąd ja to znam smile Tutaj prawa pracownicze przysługują rodzicowi teoretycznie. Ponieważ wzięcie zwolnienia lekarskiego na dziecko spotyka się przeważnie z krzywym spojrzeniem i potem drży się o swoją umowę. Zawsze można "zlikwidować stanowisko" komuś na umowie na czas nieokreślony, a umowę terminową można wypowiedzieć bez podania przyczyny, więc...wystarczy, że pracodawcy zacznie bardziej przeszkadzać, że ma się dziecko. Znam tez przypadek postawienia ultimatum "podpiszesz rozwiązanie umowy za porozumieniem stron z terminem po Twoim urlopie albo likwidację stanowiska od razu" jako reakcję na złożenie przez pracownika-ojca wniosku o urlop na warunkach urlopu macierzyńskiego.

Czyli to wszedzie tak jest, nie tylko tutaj. Tacierzynski w Belgii, w czesci gdzie mieszkam, nie jest popularny, moze na polnocy. Holendrzy i Flamandowie maja cos a la skandynawska mentalnosc i fajniejsze podejscie do dzieci. Szef Amerykanin badz Francuz wymaga od Ciebie pracy non stop, kiedy tylko ma kaprys wykorzystac Twoj potencjal. Czasami jestem taka zmeczona i mam taka paranoje, ze jak moje dziecko tylko zakaszle, to normalnie wali mi serce i panikuje, ze jest chora, a ja wlasnie w tym momencie nie jestem w stanie zalatwic zadnej opiekunki. A potem moja mama wsiada w samolot (opiekunka tutaj to 7.5 EUR za godzine). Ile oprocz nerwow kasy mnie to kosztuje to nie wspomne.

No to ja pochwale moja Skandynawie, ze primo: zadnych nadgodzin nie ma jak nie ma sytuacji awaryjnej, a za nadgodziny placi sie 2x stawke (w weekend chyba nawet 3x), macierzynski czy tacierzynski to standard i nie wolno nikogo ruszyc, bo zwiazki sie takiemu szefowi do dupy zaraz dobiora i tak ukarza, ze mu sie to nie oplaci, a na chore dziecko przysluguje 3 dni wolnego bez zwolnienia a powyzej zwolnienie lekarski i moze to byc nawet dwa tygodnie. Do konca podstawowki. W gimnazjum uz kawaler czy panna kuruja sie sami w domu.
A zeby panom troszke dopiec to dodam, ze tu tatusiowie BARDZO chetnie opiekuja sie malenstwami i czesciej widuje sie tate na spacerze z wozkiem albo z bobasem w piaskownicy czy na basenie niz mame. Tacierzynski to juz standard.

Niestety tylko ja trafilam na eksa z innej widac kultury niz skandynawska. Na szczescie obecny partner lepiej spisuje sie w roli ojca niz ten biologiczny.

2,773

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:

Jeśli chcesz podejmować decyzje na trzeźwo i wyjść z uzależnienia, masz do wyboru dwie drogi:
1. pracować nad sobą samodzielnie, posiłkując się starym wątkiem http://www.netkobiety.pl/t17705.html oraz lekturą mądrych książek (mogę przysłać Ci tytuły);
2. pracować nad sobą pod okiem specjalisty.

oj tam oj tam, zaraz specjalista:) Wystarczy zrobic sobie UCZCIWE zestawienie wszystkich klamstw, matactw i krzywd, jakie Misiek SWIADOMIE Malwinie wyrzadzil, zbilansowac to na tle wspolnie przezytych niewielu jeszcze lat (tak wczesnie zabral sie za oszustwa!!) i powiedziec mu"kochany, nie ma to tamto, wszystko sobie przemyslalam i przeanalizowalam, z takim czlowiekiem, ktory mnie oklamuje - wszystko jedno z jakich pobudek ale swiadomie - nie potrafie byc, bo mu nigdy juz nie zaufam. A zwiazek bez zaufania to dupa a nie zwiazek. W zwiazku z czym, pakuj sie i do konca tygodnia znajdz inne lokum".

I tu konczy sie uzaleznienie i cala terapia.

2,774

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

No to ja pochwale moja Skandynawie, ze primo: zadnych nadgodzin nie ma jak nie ma sytuacji awaryjnej, a za nadgodziny placi sie 2x stawke (w weekend chyba nawet 3x), macierzynski czy tacierzynski to standard i nie wolno nikogo ruszyc, bo zwiazki sie takiemu szefowi do dupy zaraz dobiora i tak ukarza, ze mu sie to nie oplaci, a na chore dziecko przysluguje 3 dni wolnego bez zwolnienia a powyzej zwolnienie lekarski i moze to byc nawet dwa tygodnie. Do konca podstawowki. W gimnazjum uz kawaler czy panna kuruja sie sami w domu.
A zeby panom troszke dopiec to dodam, ze tu tatusiowie BARDZO chetnie opiekuja sie malenstwami i czesciej widuje sie tate na spacerze z wozkiem albo z bobasem w piaskownicy czy na basenie niz mame. Tacierzynski to juz standard.

Niestety tylko ja trafilam na eksa z innej widac kultury niz skandynawska. Na szczescie obecny partner lepiej spisuje sie w roli ojca niz ten biologiczny.

Ja mysle, ze gdybym byla zatrudniona w firmie z samymi Belgami, nie byloby tak zle, bo mialabym wiecej praw niz osoba przebywajac na kontrakcie. Mysle, ze amerykanski i francuski model pracy jest po prostu chory.
Ja tez mam dola. mialam jechac na wakacje z chlopem na 3 tygodnie, ale okazuje sie, ze sa takie przeszkody, ze on chyba nie moze jechac. Normalnie wczoraj sie rozplakalam. Z czystej zlosci. Moj facet jest rozwiedziony, eks zona wie, ze chcielismy wyjechac, uruchomila artylerie. Masakra. Siedze jak na szpilkach i czekam, co i jak, bo w piatek mielismy jechac, a wychodzi na to, ze czekaja go wakacje w sadzie i walka o kase na dzieciaki - maja dom do sprzedania, on chce , zeby kasa byla na dzieciaki, na studia itp. a ona chce kasy dla siebie. I zla jestem na niego, bo 7 lat po rozwodzie, a on sprawe odkladal na pozniej, dom byl wynajety. I teraz wlasnie sie zaczelo. W zeszlym roku tez nam rozwalila wakacje.

2,775

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
kjersti napisał/a:
nina1234 napisał/a:

Możesz mi dokładnie powiedzieć które to objawy ,bym mogła się ich pozbyć ?Bo może ja sama się oszukuję i nie chcę pewnych rzeczy dostrzegać .

Ogólnie można powiedzieć, że jest to każda myśl i postawa sprowadzająca się do:
- nie wyobrażam sobie życia bez niego;
- on jest moim sensem życia;
- robię i planuję wszystko z myślą o nim;
- usprawiedliwiam jego krzywdzące zachowania wobec mnie;
- przesuwam swoje granice żeby tylko nie kończyć związku;
- nie widzę źródła swojego szczęścia i samorealizacji w sobie, a w nim;
- nie potrafię spędzać czasu sama ze sobą;
- mam wyrzuty sumienia kiedy robię coś tylko dla siebie;
- daję z siebie wszystko dla związku nie wymagając nic albo wymagając niewiele;
- jestem niekonsekwentna - np. wymagam, aby zaprzestał zachowania raniącego mnie, kiedy on to ignoruje, przestaję wymagać i dostosowuję się do niego;
- zapominam kim jestem - co lubię, czego nie lubię, jakie są moje zainteresowania, nie mam własnych znajomych, swojego świata, wszystko kręci się wokół niego;

I pewnie wiele innych...

Krejsi  tak rzeczywiście było ,ale zdrada otworzyła mi oczy i mam nadzieję ,że znajdę tyle siły aby to wszystko zmienić .Jak na razie  to dużo już zmieniłam ,ale jeszcze długa droga do pokonania,ale cały czas się uczę .

nina, twoja sytuacja jest podobna do mojej. ale [podobna. wiesz dlaczego? nie chodzi o siłe rażenia, moment zdrady - ja tez byłam wtedy w ciązy, straciłam dziecka, mojego męża to nie powstrzymało....

twoja sytuacja jest tylko i wyłącznie podobna. wiesz dlaczego??

bo ja DAŁAM sobie prawo do złości na mojego męża. nie usprawiedliwiałam go, nie szukałam wyjasnień, nie szukałam usprawiedliwień. a co mnie obchodzi, że ....


Do siebie jestem złą o jedno - że chroniąc swoich najbliższych zawsze "udawałam" że jestem taka silna... teraz daję sobie prawo do słabości, bólu, niechęci (nie chce mi się...;))


nie ważne, czy wiedział, że mnie zrani, nie ważne, że spodziewał się, że się nie dowiem - dokonał wyborów, które były wymierzone we mnie -niewazne, na ile z głupoty, a na ile z zaplanowania...

miałam prawo byc złą. miałam prawo odsądzać go od czci i wiary, miałam prawo byc wściekła. miałam prawo trząść się ze złości, miałąm prawo zwijać się w kłębek i śpiewac fragment piosenki nosowskiej  " za oknem blady świt.. nie kocham cię już.."


a ty nina? czekasz, aż będzie wracał do domu i chronisz go przed swoim złym samoppoczuciem, dołkiem -żeby się tobą nie zmęczył?
patrzysz w jakim jest nastroju i grasz szczęsliwą zadowloną partnerkę?

NINA - czy ty jestes na niego zła? czy potrafisz przyznać, że niezależnie od tego, czy w tej sytuacji było mu cięzko czy nie, zachował się jak ostatni gnój, skurwyzyn, cham i prostak? wylazł z niego pateflon, sucz, gad, padalec, kaczy kuper?

bo ja potrafię - potrafię przyznać, że mój mąż zachował się jak mały ch.. jek. TAK! pokręciło go na maska, zagubił sens i priorytety.

i uświadamia to sobie

że nie jest ofiarą swoich decyzji...
jest ich sprawcą, jest prowodyrem wszystkiego, co się wydarzyło przez ostatnie  dwa i pól roku

jest winny.

jest głupi
jest mały


tak

zasłuzył;))

i to nie zmienia faktu, że moge to rozpatrywać w kategoriach błędu i dawac mu szansę i uczyc się z nim żyć..

ale - nie usprawiedliwiam
nie ja dzwigam ciężar tej zdrady tylko on..


i od początku - w każdej chwili miałam dwa wyjścia - i obydwa były tak samo realne. byc z nim, albo odejść. i żadna z tych opcji nie była niemozliwa
każdego dnia podejmowałam decyzję, czy będe dalej z nim..

same wiecie, ile się we mnie działo...

2,776

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Jeśli chcesz podejmować decyzje na trzeźwo i wyjść z uzależnienia, masz do wyboru dwie drogi:
1. pracować nad sobą samodzielnie, posiłkując się starym wątkiem http://www.netkobiety.pl/t17705.html oraz lekturą mądrych książek (mogę przysłać Ci tytuły);
2. pracować nad sobą pod okiem specjalisty.

oj tam oj tam, zaraz specjalista:) Wystarczy zrobic sobie UCZCIWE zestawienie wszystkich klamstw, matactw i krzywd, jakie Misiek SWIADOMIE Malwinie wyrzadzil, zbilansowac to na tle wspolnie przezytych niewielu jeszcze lat (tak wczesnie zabral sie za oszustwa!!) i powiedziec mu"kochany, nie ma to tamto, wszystko sobie przemyslalam i przeanalizowalam, z takim czlowiekiem, ktory mnie oklamuje - wszystko jedno z jakich pobudek ale swiadomie - nie potrafie byc, bo mu nigdy juz nie zaufam. A zwiazek bez zaufania to dupa a nie zwiazek. W zwiazku z czym, pakuj sie i do konca tygodnia znajdz inne lokum".

I tu konczy sie uzaleznienie i cala terapia.

Masz 100% racji, tyle tylko, że patrzysz na to z pozycji osoby niezależnej, decyzyjnej, przytomnej. Z takiej pozycji zrobienie bilansu jest prostą sprawą, a decyzja o zakończeniu związku jest tylko konsekwencją ujemnego wyniku tegoż bilansu.
Malwina jednak myśli inaczej od Ciebie, czego dowodem jest jej ponadroczne wahania i dylematy oraz zamykanie oczu na rzeczywistość, nawet teraz.

2,777

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

... nu nu.. i tak kraj duzo robi dla matek... dla rodzin.. ąż dech zapiera w piersi..

wiesz malwina - ale ten kraj... to my

brakuje nam odwagi i konsekwencji
pozwalamy, aby w naszym imieniu podejmowano decyzje złe dla nas
zgadzamy się na polityków, które mają różne motywatory - ale rzadko są nimi misje społeczne...
nie kształcimy elity politycznej, nie tworzymy ludzi światłych, świeckich, wykształconych, przygotowanych do rządzenia krajem
nie chodzimy na wybory
'nie działamy społęcznie
nie zabieramy głosu w waznych sprawach - bardzo waznych - czy któraś z was, matka małego dziecka - wie, jakie prawa daje ustawa om opiece nad dzieckiem do lat trzech??

i tak dalej i tak dalej

ten kraj to my

a my, świadome, mądre kobitki - siedzimy w domach..

jak na to nie patrzeć - to my jestesmy przyszłością tego narodu;)

i nasze dzieci - czy uczymy je obywatelskości??

2,778

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Jeśli chcesz podejmować decyzje na trzeźwo i wyjść z uzależnienia, masz do wyboru dwie drogi:
1. pracować nad sobą samodzielnie, posiłkując się starym wątkiem http://www.netkobiety.pl/t17705.html oraz lekturą mądrych książek (mogę przysłać Ci tytuły);
2. pracować nad sobą pod okiem specjalisty.

oj tam oj tam, zaraz specjalista:) Wystarczy zrobic sobie UCZCIWE zestawienie wszystkich klamstw, matactw i krzywd, jakie Misiek SWIADOMIE Malwinie wyrzadzil, zbilansowac to na tle wspolnie przezytych niewielu jeszcze lat (tak wczesnie zabral sie za oszustwa!!) i powiedziec mu"kochany, nie ma to tamto, wszystko sobie przemyslalam i przeanalizowalam, z takim czlowiekiem, ktory mnie oklamuje - wszystko jedno z jakich pobudek ale swiadomie - nie potrafie byc, bo mu nigdy juz nie zaufam. A zwiazek bez zaufania to dupa a nie zwiazek. W zwiazku z czym, pakuj sie i do konca tygodnia znajdz inne lokum".

I tu konczy sie uzaleznienie i cala terapia.

związek bez zaufania jest jak telefon bez zasięgu... mozna jedynie pograc w gierki...

2,779

Odp: Kobiety na zakręcie

Witam w ten upalny dzień!

Ale sie od świtu rzuciłyście na netbaby!

Ninko odpisałam!

2,780 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-25 09:33:08)

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
nina1234 napisał/a:
kjersti napisał/a:

Oczywiście, że się nie dasz :)Tych chwil zwątpienia będzie coraz mniej.

Kjersti tak się zastanawiam jakim cudem ty mnie tak rozszyfrowałaś,bo ja naprawdę byłam uzależniona od męża i to on o wszystkim decydował ,a ja się nigdy dla siebie nie liczyłam .Teraz jest inaczej ,ale są momenty ,że jeszcze się na tym łapię .

Oj tam, rozszyfrowałam...:) Mechanizm uzależnienia jest mi znany z autopsji, poza tym interesuję się tym już od dłuższego czasu i umiem rozpoznać pewne powtarzające się cechy. Pozwoliłam sobie Ninko na ocenę, bo w Twoich postach rzuciły mi się w oczy niepokojące objawy.

Ja już przykładnie pracuję. Właśnie widać jak przykładnie. Szkoda, że nie mogę się zatrudnić tu, na forum big_smile

To Ty w czynie społecznym tu się udzielasz? big_smile

2,781

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:

Monia dziś to przeczytałam i pomyślałam o tobie .


Uśmiech dziecka

Kiedy cię smutne życie ku ziemi pochyla,
kiedy złością dokoła zieje cały świat,
aby się rozpromienić - spojrzyj na motyla
albo ptaka posłuchaj lub powąchaj kwiat...

A jeżeli masz dziecko, najszczęśliwszy z ludzi,
które jest jako ptaszek i motyl i kwiat -
spójrz w oczy twego dziecka...W sercu ci się zbudzi
radość, której nie zaćmi najsmutniejszy świat...

Jest podłość i jest rozpacz, i troska, i żal....
Są złe siły dokoła i jest moc zdradziecka,
co więdnąć każe kwiatom, ptaki pędzi w dal...
Moc tę zwycięża jedno tylko; uśmiech dziecka....

Poryczałam się!
Sama najprawdziwsza prawda!

2,782

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:

Masz 100% racji, tyle tylko, że patrzysz na to z pozycji osoby niezależnej, decyzyjnej, przytomnej. Z takiej pozycji zrobienie bilansu jest prostą sprawą, a decyzja o zakończeniu związku jest tylko konsekwencją ujemnego wyniku tegoż bilansu.
Malwina jednak myśli inaczej od Ciebie, czego dowodem jest jej ponadroczne wahania i dylematy oraz zamykanie oczu na rzeczywistość, nawet teraz.

Ja wiem, chcialam jedynie pokazac Malwinie jak to prosto i szybko a zarazem konsekwentnie mozna zalatwic. W jeden wlasciwie wieczor. Poboli i przestanie a jak sie tego wrzodu nie pozbedzie to jedynie gangrena sie wda i bedzie tak cierpiec coraz bardziej i dluzej.

2,783

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
nina1234 napisał/a:

Monia dziś to przeczytałam i pomyślałam o tobie .


Uśmiech dziecka

Kiedy cię smutne życie ku ziemi pochyla,
kiedy złością dokoła zieje cały świat,
aby się rozpromienić - spojrzyj na motyla
albo ptaka posłuchaj lub powąchaj kwiat...

A jeżeli masz dziecko, najszczęśliwszy z ludzi,
które jest jako ptaszek i motyl i kwiat -
spójrz w oczy twego dziecka...W sercu ci się zbudzi
radość, której nie zaćmi najsmutniejszy świat...

Jest podłość i jest rozpacz, i troska, i żal....
Są złe siły dokoła i jest moc zdradziecka,
co więdnąć każe kwiatom, ptaki pędzi w dal...
Moc tę zwycięża jedno tylko; uśmiech dziecka....

Poryczałam się!
Sama najprawdziwsza prawda!

a ja zawsze rycze jak slucham piosenki ABBY "slipping through my fingers". Az nie chce zeby mala dorastala, bo teraz jest wlasnie taka milusinska, madrala a zarazem przylepa mamusi:))

2,784

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:
Mussuka napisał/a:

No to ja pochwale moja Skandynawie, ze primo: zadnych nadgodzin nie ma jak nie ma sytuacji awaryjnej, a za nadgodziny placi sie 2x stawke (w weekend chyba nawet 3x), macierzynski czy tacierzynski to standard i nie wolno nikogo ruszyc, bo zwiazki sie takiemu szefowi do dupy zaraz dobiora i tak ukarza, ze mu sie to nie oplaci, a na chore dziecko przysluguje 3 dni wolnego bez zwolnienia a powyzej zwolnienie lekarski i moze to byc nawet dwa tygodnie. Do konca podstawowki. W gimnazjum uz kawaler czy panna kuruja sie sami w domu.
A zeby panom troszke dopiec to dodam, ze tu tatusiowie BARDZO chetnie opiekuja sie malenstwami i czesciej widuje sie tate na spacerze z wozkiem albo z bobasem w piaskownicy czy na basenie niz mame. Tacierzynski to juz standard.

Niestety tylko ja trafilam na eksa z innej widac kultury niz skandynawska. Na szczescie obecny partner lepiej spisuje sie w roli ojca niz ten biologiczny.

Ja mysle, ze gdybym byla zatrudniona w firmie z samymi Belgami, nie byloby tak zle, bo mialabym wiecej praw niz osoba przebywajac na kontrakcie. Mysle, ze amerykanski i francuski model pracy jest po prostu chory.
Ja tez mam dola. mialam jechac na wakacje z chlopem na 3 tygodnie, ale okazuje sie, ze sa takie przeszkody, ze on chyba nie moze jechac. Normalnie wczoraj sie rozplakalam. Z czystej zlosci. Moj facet jest rozwiedziony, eks zona wie, ze chcielismy wyjechac, uruchomila artylerie. Masakra. Siedze jak na szpilkach i czekam, co i jak, bo w piatek mielismy jechac, a wychodzi na to, ze czekaja go wakacje w sadzie i walka o kase na dzieciaki - maja dom do sprzedania, on chce , zeby kasa byla na dzieciaki, na studia itp. a ona chce kasy dla siebie. I zla jestem na niego, bo 7 lat po rozwodzie, a on sprawe odkladal na pozniej, dom byl wynajety. I teraz wlasnie sie zaczelo. W zeszlym roku tez nam rozwalila wakacje.

Cholerka!
Współczuję!

2,785

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
monia&Co napisał/a:
nina1234 napisał/a:

Monia dziś to przeczytałam i pomyślałam o tobie .


Uśmiech dziecka

Kiedy cię smutne życie ku ziemi pochyla,
kiedy złością dokoła zieje cały świat,
aby się rozpromienić - spojrzyj na motyla
albo ptaka posłuchaj lub powąchaj kwiat...

A jeżeli masz dziecko, najszczęśliwszy z ludzi,
które jest jako ptaszek i motyl i kwiat -
spójrz w oczy twego dziecka...W sercu ci się zbudzi
radość, której nie zaćmi najsmutniejszy świat...

Jest podłość i jest rozpacz, i troska, i żal....
Są złe siły dokoła i jest moc zdradziecka,
co więdnąć każe kwiatom, ptaki pędzi w dal...
Moc tę zwycięża jedno tylko; uśmiech dziecka....

Poryczałam się!
Sama najprawdziwsza prawda!

a ja zawsze rycze jak slucham piosenki ABBY "slipping through my fingers". Az nie chce zeby mala dorastala, bo teraz jest wlasnie taka milusinska, madrala a zarazem przylepa mamusi:))

No moja to samo!
Ja spojrze na ten kochany ryjek, to sie rozpływam! Aż strach, że za chwilę będzie pyskatą nastolatką!

2,786

Odp: Kobiety na zakręcie

witajcie...

ale Wy naprodukowalyscie juz od rana tego... :-)

Malwina, to dobry poczatek, ze "uwidzialas" to w sobie.
Ale to tylko poczatek.Teraz wazne DZIALANIE.

Napisze to , co juz kiedys napisalam do naszej Moni: " zeby cos zmienic , trzeba COS ZMIENIC."


Ciagle mowienie i powtarzanie , te tak jest- jeszcze nic nie zmienia.

2,787

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

witajcie...

ale Wy naprodukowalyscie juz od rana tego... :-)

Malwina, to dobry poczatek, ze "uwidzialas" to w sobie.
Ale to tylko poczatek.Teraz wazne DZIALANIE.

Napisze to , co juz kiedys napisalam do naszej Moni: " zeby cos zmienic , trzeba COS ZMIENIC."


Ciagle mowienie i powtarzanie , te tak jest- jeszcze nic nie zmienia.

Wiesz jak to jest!
Ja sobie mówiłam, że u mnie będzie inaczej, mój przypadek jest inny....
Czasem człowiek na własnym tyłku musi doświadczyć, żeby coś zrozumieć....

2,788

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:
Mussuka napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Jeśli chcesz podejmować decyzje na trzeźwo i wyjść z uzależnienia, masz do wyboru dwie drogi:
1. pracować nad sobą samodzielnie, posiłkując się starym wątkiem http://www.netkobiety.pl/t17705.html oraz lekturą mądrych książek (mogę przysłać Ci tytuły);
2. pracować nad sobą pod okiem specjalisty.

oj tam oj tam, zaraz specjalista:) Wystarczy zrobic sobie UCZCIWE zestawienie wszystkich klamstw, matactw i krzywd, jakie Misiek SWIADOMIE Malwinie wyrzadzil, zbilansowac to na tle wspolnie przezytych niewielu jeszcze lat (tak wczesnie zabral sie za oszustwa!!) i powiedziec mu"kochany, nie ma to tamto, wszystko sobie przemyslalam i przeanalizowalam, z takim czlowiekiem, ktory mnie oklamuje - wszystko jedno z jakich pobudek ale swiadomie - nie potrafie byc, bo mu nigdy juz nie zaufam. A zwiazek bez zaufania to dupa a nie zwiazek. W zwiazku z czym, pakuj sie i do konca tygodnia znajdz inne lokum".

I tu konczy sie uzaleznienie i cala terapia.

Masz 100% racji, tyle tylko, że patrzysz na to z pozycji osoby niezależnej, decyzyjnej, przytomnej. Z takiej pozycji zrobienie bilansu jest prostą sprawą, a decyzja o zakończeniu związku jest tylko konsekwencją ujemnego wyniku tegoż bilansu.
Malwina jednak myśli inaczej od Ciebie, czego dowodem jest jej ponadroczne wahania i dylematy oraz zamykanie oczu na rzeczywistość, nawet teraz.

Bilans, zestawienie....

wszystko ładnie pięknie, ale gdy w grę wchodzą uczucia to nie jest takie proste....

2,789

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

witajcie...

ale Wy naprodukowalyscie juz od rana tego... :-)

Malwina, to dobry poczatek, ze "uwidzialas" to w sobie.
Ale to tylko poczatek.Teraz wazne DZIALANIE.

Napisze to , co juz kiedys napisalam do naszej Moni: " zeby cos zmienic , trzeba COS ZMIENIC."


Ciagle mowienie i powtarzanie , te tak jest- jeszcze nic nie zmienia.

Wiesz jak to jest!
Ja sobie mówiłam, że u mnie będzie inaczej, mój przypadek jest inny....
Czasem człowiek na własnym tyłku musi doświadczyć, żeby coś zrozumieć....

ponoc to jest tak , ze sie samemu tego nie widzi...

Ale JAK juz sie Uwidzi, to juz jakis krok do przodu

2,790

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
Mussuka napisał/a:

oj tam oj tam, zaraz specjalista:) Wystarczy zrobic sobie UCZCIWE zestawienie wszystkich klamstw, matactw i krzywd, jakie Misiek SWIADOMIE Malwinie wyrzadzil, zbilansowac to na tle wspolnie przezytych niewielu jeszcze lat (tak wczesnie zabral sie za oszustwa!!) i powiedziec mu"kochany, nie ma to tamto, wszystko sobie przemyslalam i przeanalizowalam, z takim czlowiekiem, ktory mnie oklamuje - wszystko jedno z jakich pobudek ale swiadomie - nie potrafie byc, bo mu nigdy juz nie zaufam. A zwiazek bez zaufania to dupa a nie zwiazek. W zwiazku z czym, pakuj sie i do konca tygodnia znajdz inne lokum".

I tu konczy sie uzaleznienie i cala terapia.

Masz 100% racji, tyle tylko, że patrzysz na to z pozycji osoby niezależnej, decyzyjnej, przytomnej. Z takiej pozycji zrobienie bilansu jest prostą sprawą, a decyzja o zakończeniu związku jest tylko konsekwencją ujemnego wyniku tegoż bilansu.
Malwina jednak myśli inaczej od Ciebie, czego dowodem jest jej ponadroczne wahania i dylematy oraz zamykanie oczu na rzeczywistość, nawet teraz.

Bilans, zestawienie....

wszystko ładnie pięknie, ale gdy w grę wchodzą uczucia to nie jest takie proste....

To JEST proste, tyle że bolesne.
To też kwestia wyboru sposobu życia.

2,791 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-07-25 10:21:36)

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

Ja mysle, ze gdybym byla zatrudniona w firmie z samymi Belgami, nie byloby tak zle, bo mialabym wiecej praw niz osoba przebywajac na kontrakcie. Mysle, ze amerykanski i francuski model pracy jest po prostu chory.
Ja tez mam dola. mialam jechac na wakacje z chlopem na 3 tygodnie, ale okazuje sie, ze sa takie przeszkody, ze on chyba nie moze jechac. Normalnie wczoraj sie rozplakalam. Z czystej zlosci. Moj facet jest rozwiedziony, eks zona wie, ze chcielismy wyjechac, uruchomila artylerie. Masakra. Siedze jak na szpilkach i czekam, co i jak, bo w piatek mielismy jechac, a wychodzi na to, ze czekaja go wakacje w sadzie i walka o kase na dzieciaki - maja dom do sprzedania, on chce , zeby kasa byla na dzieciaki, na studia itp. a ona chce kasy dla siebie. I zla jestem na niego, bo 7 lat po rozwodzie, a on sprawe odkladal na pozniej, dom byl wynajety. I teraz wlasnie sie zaczelo. W zeszlym roku tez nam rozwalila wakacje.

Kawencja, przerabialam podobny scenariusz wielokrotnie i czegos sie nauczylam: umiesz liczyc to licz na siebie. Byla mojego eksa tak nim manipulowala przez wiele naszych lat i w czasie wakacji, ze do dzis wspominam te poczatki jak horror. W sukurs stawaly jej moja owczesna tesciowa i siostra mojego eksa - bo dzieci z pierwszego malzenstwa sa najwazniejsze! No a moje, nasze mogly sobie na podworku pilke kopac i czekac na lepsze czasy.
Az do pewnego lata, kiedy znowu okazalo sie, ze na dzialke nie pojedziemy, bo cos tam cos tam eksowa wymyslila, potem dzialka byla zajeta przez siostre itp i w praktyce oznaczaloby to wakacje w miescie dla moich dzieciakow.
Po burzliwej dyskusji z eksem, gdy dowiedzialam sie, ze on palcem w bucie nie kiwnie, wlazlam na strone biura turystycznego, przejrzalam pare ofert i tego samego dnia wykupilam pobyt dla siebie i dzieci na Rodos. To byly cudowne wakacje.

OK, Twoj partner to inna inszosc ale tez troche wystawil Ci do wiatru. Wiec nie rozpaczaj tylko jakby co, pakuj sie z corka i jedz dokad Ty i ona macie ochote. Bez zalu i zlosci ale masz prawo do odpoczynku.

Zeby Ci smutno nie bylo to wlasnie dostalam mail od eksa, ze chce obnizenia alimentow, bo wedug niego 250? miesiecznie to za duzo!!! Zarabia ok. 4000? i tylko na siebie! Prosilam tez czy moze spedzic reszrte wakacji albo ich czesc z mala bo ja juz pracuje i moj Krecik teza mala jest sama w domu - moze ale na dzialke nie pojedzie, bo to za drogo. Dodam, ze przez 3 tygodnie bawil u siebie swoja nowa panne z dawnej Jugoslawii. Na ferie zimowe tez do niej lata a malej ani razu nie wzial nigdzie. Chcialam, zeby eks wzial ja do siebie na pare dni jak szkola sie zacznie, bo Krecik musi sie stawic tez w sadzie w CZ (eksowa chce zmiany nazwiska ich corki na swoje nowe a on sie nie zgadza) i prosil, zebym mu towarzyszyla w te podrozy (doslownie 3 dni szkolne). Eks odpisal, ze nie wie czy bedzie mogl ja wziac i podwozic do szkoly (6km) na 9-ta rano. Moglby nawet zawiezc ja na 8-ma i poczekalaby u nas w domu a potem poszla sama, bo mieszkamy przez plot os jej szkoly. Wiec wyjazd razem sie nie odbedzie, bo jednak balabym sie zostawic ja z bratem na te pare dni samych.

I tak to wlasnie moge liczyc..ale na siebie. Ale dola nie mam tylko noz mi sie w kieszeni otwiera i w sprawie alimentow juz sprawdzilam przepisy - prawo jest po mojej stronie wiec jakby co to widzimy sie w sadzie a ja przytaszcze kazdy kwit za ubranie, jedzenie, zabawki, ksiazki, sprzet sportowy, telefon malej, wyjazdy, oplaty zajec pozaszkolnych itp. + comiesieczne rachunki domowe. Zobaczy pajac czy mu tych alimentow jeszcze nie podniosa!

2,792

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

No moja to samo!
Ja spojrze na ten kochany ryjek, to sie rozpływam! Aż strach, że za chwilę będzie pyskatą nastolatką!

albo piekna i madra kobieta, ktora swoja mame zawsze bedzie kochala nad zycie:)

2,793

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:

Monia dziś to przeczytałam i pomyślałam o tobie .


Uśmiech dziecka

Kiedy cię smutne życie ku ziemi pochyla,
kiedy złością dokoła zieje cały świat,
aby się rozpromienić - spojrzyj na motyla
albo ptaka posłuchaj lub powąchaj kwiat...

A jeżeli masz dziecko, najszczęśliwszy z ludzi,
które jest jako ptaszek i motyl i kwiat -
spójrz w oczy twego dziecka...W sercu ci się zbudzi
radość, której nie zaćmi najsmutniejszy świat...

Jest podłość i jest rozpacz, i troska, i żal....
Są złe siły dokoła i jest moc zdradziecka,
co więdnąć każe kwiatom, ptaki pędzi w dal...
Moc tę zwycięża jedno tylko; uśmiech dziecka....

Witajcie drogie Panie, zdrdzicie czyje to dzieło

2,794

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
nina1234 napisał/a:

Monia dziś to przeczytałam i pomyślałam o tobie .


Uśmiech dziecka

Kiedy cię smutne życie ku ziemi pochyla,
kiedy złością dokoła zieje cały świat,
aby się rozpromienić - spojrzyj na motyla
albo ptaka posłuchaj lub powąchaj kwiat...

A jeżeli masz dziecko, najszczęśliwszy z ludzi,
które jest jako ptaszek i motyl i kwiat -
spójrz w oczy twego dziecka...W sercu ci się zbudzi
radość, której nie zaćmi najsmutniejszy świat...

Jest podłość i jest rozpacz, i troska, i żal....
Są złe siły dokoła i jest moc zdradziecka,
co więdnąć każe kwiatom, ptaki pędzi w dal...
Moc tę zwycięża jedno tylko; uśmiech dziecka....

Poryczałam się!
Sama najprawdziwsza prawda!

Monia mam nadzieje ,że ten płacz ze szczęścia ,że masz przy sobie córkę .Odpisałam ci i czekam z niecierpliwością na odpowiedź ,bo nie wiem czy już mogę się cieszyć .

2,795

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
nina1234 napisał/a:

Monia dziś to przeczytałam i pomyślałam o tobie .


Uśmiech dziecka

Kiedy cię smutne życie ku ziemi pochyla,
kiedy złością dokoła zieje cały świat,
aby się rozpromienić - spojrzyj na motyla
albo ptaka posłuchaj lub powąchaj kwiat...

A jeżeli masz dziecko, najszczęśliwszy z ludzi,
które jest jako ptaszek i motyl i kwiat -
spójrz w oczy twego dziecka...W sercu ci się zbudzi
radość, której nie zaćmi najsmutniejszy świat...

Jest podłość i jest rozpacz, i troska, i żal....
Są złe siły dokoła i jest moc zdradziecka,
co więdnąć każe kwiatom, ptaki pędzi w dal...
Moc tę zwycięża jedno tylko; uśmiech dziecka....

Witajcie drogie Panie, zdrdzicie czyje to dzieło

Julian Ejsmond

Posty [ 2,731 do 2,795 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 41 42 43 44 45 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024