cześć rozbita :-)
27,756 2016-03-03 11:06:10
27,757 2016-03-03 11:39:15 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-03-03 11:40:36)
Cześć Dziewczyny, witaj Rozbita
Sluu, czekamy na CD.
27,758 2016-03-03 12:02:18
Czesc Zakretasy,
Widze, ze powazne tematy wiec nie bardzo czuje sie w porzadku pchac sie ze swoim naladowanym nowa energia jestestwem, bo troche to byloby dziwaczne. Zatem krotko tylko donosze, ze snieg byl, mrozek lekki byl, renifery byly, Swietego odwiedzilismy, nogi umordowone ale cale, relaks na stokach, przy kominku i w saunie nieziemski:) A zdjecia wkleje na FB.
Teraz czas nadrabiac zaleglosci w pracy i na emeryturke zarabiac ![]()
Ale czytam Was i czasem robie wielkie oczy a czasem banana na buzi:) Pokomentuje jak sie troszke obrobie z zaleglosciami.
27,759 2016-03-03 12:16:16
Mussu
Kiedy młode dziewczyny pytają mnie co zrobić, bo nie mają pracy, zawsze pojawiasz się Ty w moich myślach.
Silna dziewczyna, która osiągnęła wiele w swoim życiu i umie z tego korzystać.
Mówię im wtedy, żeby brały życie w swoje ręce, żeby jechały tam gdzie jest praca i uczyły się tam języka, bo w życiu nie warto zadowalać się ochłapami.
27,760 2016-03-03 12:36:30
Mussako, ależ skoro jesteś szczęśliwa powinnaś to wyrażać bez żadnego skrępowania, wywalczyłaś to cieżką pracą i to jest Twoje zwycięstwo.
lilka787- jak zlapię trochę siły emocjonalnej dopiszę resztę.
Odpowiedzialność za własne życie, co jakby ją wziąć i mimo rozterek postawić na tą drugą kartę. Skoro tyle lat było źle to dlaczego następne miałyby to zmienić, dlaczego zakładam że nastąpi pogorszenie i stracę wszystko bez niego, jak ja mogłam tak mocno wbić sobie w tą główkę. Co sie stanie jak powiem w końcu głośne NIE. Oszaleję? Popadnę w ciężką depresję? Stracę pracę? Nikt już mnie nie zechce? Guuuupie myśli.
27,761 2016-03-03 14:16:09
Odpowiedzialność za własne życie, co jakby ją wziąć i mimo rozterek postawić na tą drugą kartę. Skoro tyle lat było źle to dlaczego następne miałyby to zmienić, dlaczego zakładam że nastąpi pogorszenie i stracę wszystko bez niego, jak ja mogłam tak mocno wbić sobie w tą główkę. Co sie stanie jak powiem w końcu głośne NIE. Oszaleję? Popadnę w ciężką depresję? Stracę pracę? Nikt już mnie nie zechce? Guuuupie myśli.
Glupie, blokujace Twoj rozwoj, mysli - pelna zgoda. Co sie stanie jak powiesz NIE? Zaczniesz swoje piekne zycie. Tak jak Pytajka, monia, Kawka (ktorej tu juz nie ma ale byla i pamietamy jej pieklo), ja i wiele wiele innych, ktore to "ryzyko" podjely i wygraly.
Nie wiem jaki byl Twoj cd. ale juz poczatek wystarczyl, zeby zdiagnozowac Twojego oprawce jako psychola. Wiec jak wspaniale musi byc uwolnic sie z jego szpon - pomysl o tym.
27,762 2016-03-03 16:16:35
CD- Lata w których kłótnie zdarzały się dość często. Stawałam się coraz bardziej umęczona psychicznie, nie rozumiałam co się dzieje. Pojawiły się somatyczne dolegliwości, okropne bóle głowy. Później dziwne widzenie, i ciach lęki. Rozchorowałam sie na nerwicę. Brak snu, praca ledwo utrzymywana, zawroty głowy, niedziałające a pogarszające stan leki. 3 miesiące najgorszego koszmaru mojego życia. On wciąż zdystansowany, nerwowy i taki emocjonalnie daleki. Oparłam sie na matce, która siedziała ze mną w nocy i wspierała jak mogła. On żył obok, jeździł na ryby, na mecze, a ja poczułam się sama. Postanowiłam że stanę na nogi i uda mi się uwolnić. Po pół roku miałam już grono znajomych z podobnymi nerwicowymi przejściami z którymi wiązały mnie ciepłe relacje. Poznałam też kogoś, kto okazał mi dużo ciepła i postanowiłam że odejdę i przejdę od razu w nowy związek. Z dzisiejszej perspektywy uważam że to był błąd, ale pierwsza próba odcięcia się dzięki temu się odbyla. Na początku potraktował to jako "zdradę stanu", jak mogłam coś takiego mu zrobić. Już tydzien później zmienił front i zaczął zaklinać na wszystko, że mnie kocha, że się zmienił, zrozumiał i wszystko zrobi żeby mnie odzyskać. Nieugięta byłam 3 miesiące, ale w końcu zaczęłam mieć wątpliwości. On, regularnie pisał do mojej mamy, dzwonił do pracy, ciągle był gdzieś niedaleko.
Stało się, zakończyłam nową relację. Ja wróciłam do mojego domu, za wcześnie było zamieszkać z nim. Musiałam uspokoić emocje. Te 3 lata spotykaliśmy się w wknd, czasem w tygodniu. Szybko moje odejście obrócone zostało znowu w skrzywdzenie go, a on był tym który nacierpiał się ale został przy swojej złej kobiecie.
Obecnie w nowym roku, powiedział że powinniśmy się rozejść, co przyjęłam na początku bardzo dobrze. 1,5 miesiąca żyłam sobie normalnie, on non stop pisał przedziwne rzeczy. Że wylatuje ze znajomymi w czerwcu na wakacje, kupuje samochód, dom, później jeszcze jakieś wakacje- codziennie zdawał relację ze swojego życia. Gratulowałam, ale podejrzewałam że to forma manipulacji. Później znów upominał mnie że jakoś nic sobie z tego nie robię że się rozstaliśmy. Chciał bym przyjechała, na zbliżenie, ale i tak powtarzał jak to dobrze teraz układa sobie życie. Totalny metlik.
po 1,5 miesiąca, zaatakował mnie lęk. Wystraszyłam się brakiem snu i kolejnymi atakami paniki, więc odezwałam się.
I znowu wróciliśmy do sytuacji, że mieliśmy się strać to naprawić. Resztę będę pisać na bieżąco, bo każdego dnia zdarzały się rzeczy o których nie sposób wspomnieć w tej historii.
W czym problem? Ano dopuszczam możliwość, że naprawdę jestem zła i że tylko postrzegam się jako ofiarę. Wtedy myślę, że on ma rację.
Mielgo dnia, kochane
27,763 2016-03-04 10:54:49
Ja Cie sluuu!
Tez mysle, ze byc moze to ja jestem zla.
Ale nawet jesli tak jest, to czy nie mam prawa byc szczesliwa?
Przeciez jesli jestem zla to nie swiadomie,
a wiec musze sobie zycie tak poukladac aby dobrze mi bylo...
to ja z soba musze przezyc swoje zycie.
Jestem dobra dla moich dzieci,
inni ludzie nie musza sie ze mna meczyc, maja wolny wybor czy chca przy mnie byc, czy nie.
Jeatem zla, bo zle oceniam? Bo zle wybieram? Bo nie zgadzam sie zeby bylo mi zle?
Jestem zla, bo ktos inny tak sie przy mnie czuje? ... ale ja tez sie zle czuje przy nim...
czy w takim razie on tez jest zly,
czy po prostu zle sie dobralismy?
27,764 2016-03-04 11:54:41
Doonna- tak to mój kielich goryczy, te przeświadczenie o byciu złą. Nie wiem na ile to było jego działanie bym miała mniemanie takie o sobie, na ile sama mam skłonności by widzieć się w roli ofiary.
Co mam do wyboru teraz? Odciąć się, odejść i zobaczyć czy przeżyję. Walczyć i też zobaczyć czy przeżyję. Smutne,
27,765 2016-03-04 12:54:26
Sluuu
Ja nie wiem co powiedzieć, jedyne co mi się nasuwa to "po co Ty sobie to robisz, po co pozwalasz się krzywdzić".
Wydaje mi się, że potrzebujesz fachowej pomocy.
Pytajka zwróciła się o pomoc do specjalisty i dziś jest WOLNYM człowiekiem.
Sama sobie nie pomożesz, ruszaj po pomoc a my będziemy Cię wspierać w chwilach zwątpienia.
27,766 2016-03-04 13:38:43
Jeśli chodzi o pomoc to mam psycholożkę od roku, jednak nie ona winna za mnie podejmować decyzje o czym wiem i ja i ona.
Dziś poczytam starsze posty, bo jeszcze nie jestem z Wami na bieżąco.
27,767 2016-03-04 14:06:31
To może zadaj sobie pytania:
Czy jesteś szczęśliwa ?
Czy chcę by tak wyglądało całe moje życie?
Czy chcę sama sobie zniszczyć życie, ten niepowtarzalny najcenniejszy skarb?
Czy u schyłku życia nie pomyślę, ale ja byłam głupia, jak mogłam tak zmarnować życie, a teraz już na wszystko za późno.
27,768 2016-03-04 15:52:21
Doonna- tak to mój kielich goryczy, te przeświadczenie o byciu złą. Nie wiem na ile to było jego działanie bym miała mniemanie takie o sobie, na ile sama mam skłonności by widzieć się w roli ofiary.
Co mam do wyboru teraz? Odciąć się, odejść i zobaczyć czy przeżyję. Walczyć i też zobaczyć czy przeżyję. Smutne,
Nie no, przy piatku i zalamujecie mnie. Tego nie da sie na trzezwo czytac dziewczyny. Jak ktokolwiek moze o sobie samym myslec, ze jest zly?O ile nie uslyszysz tego od przynajmniej 5-ciu osob, to wybij sobie to z glowy.
Pytalam podobnie Pytajke: w czyich oczach byla ta "zla". I odpowiedz bylka - tylko w jego i ew. wczesniej mamy. Jesli wiec czujemy sie zle albo jako te zle w towarzystwie konkretnego wampira emocjonalnego, to najlepszym wyjsciem i w zasadzie jedynym jest izolacja - calkowita albo chociaz maksymalna. Wampira sie nie bierze na przetrzymanie czy na pokonanie - strata czasu i krwi. Od wampira trzeba odejsc jak najdalej. I do tego nie potrzeba sil Goliata, wystarczy drobna damska raczka z dlugopisem i nowa para kluczy.
27,769 2016-03-04 16:13:02
inni ludzie nie musza sie ze mna meczyc, maja wolny wybor czy chca przy mnie byc, czy nie.
Doonna to nie Ty jesteś zła, tylko Tobie jest źle.
Nie wiem czy to przez Miśka jest Ci tak źle, czy też może jest to wynikiem Twojej traumy z mężem i niezależnie od okoliczności i tak byś się tak czuła, bo odczuwasz skutki tego co było i ten ból nadal w Tobie jest.
A Misiek tak jak piszesz ma wolny wybór i wybrał Ciebie, wybiera Ciebie co dnia, bo jest mu z Tobą dobrze.
27,770 2016-03-04 16:56:39
A co jeśli to ja jestem tym wampirem? Może tak walczyłam jak don Kichot w wiatrakami, których nigdy nie było? Są takie kobiety co histeryzują, a ich mężowie cierpią przez to. Ciężko mi siebie w tym momencie określić.
Dwa, jak u Pytajki, on jest prawnikiem, tylko nie 4, a 9 lat wspólnych perypetii.
27,771 2016-03-04 17:55:44 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-03-04 19:03:35)
Napisalam i wcielo tekst. Frustrujace. Ale generalnie u mnie OK. Jestem na prostej. Fajne uczucie. Oprocz relacji z M. jest tez sporo innych satysfakcjonujacych spraw. Tak ze ciesze sie zyciem na maxa. No i chce jeszcze siebie dopiescic i zadbac o urode, ktora podupadla z roznych powodow. Ciagle pare kilo nadwyzki, no i kompletny brak zabiegow pielegnacyjnych. Moze podzielicie sie nowymi odkryciami i doswiadczeniami. Na pewno zaczne od przejrzenia szafek i posegregowania kosmetykow i zaczne uzywac je w przemyslany bardziej sposob. Ale chetnie bym cos kupila albo odwiedzila gabinet. Taki mam plan na ten rok wiec poprosze o wszelkie wskazowki.
Sluu to zdanie wydaje mi sie kluczowe: "Tak jakby presja z jego strony i mój strach żeby nie stracić go (bo przecież wspaniały i lepszy odemnie)". Poczucie ze byl lepszy od Ciebie i starch, by go nie stracic to recepta na spieprzony zwiazek. Pracuj nad samoocena i odwaga zyciowa, ktorej Ci brakuje a co objawia sie nerwica. Psycholog nie podejmuje decyzji oczywiscie, ale pomaga dojsc do miejsca, w ktorym sama latwo i swiadomie podejmiesz najlepsze decyzje. Porzebna praca i czas. Ale jesli juz zaczelas te droge, to do przodu-)
Donna Tobie tez potrzebne spokojne miejsce (wewnetrzne) na podjecie decyzji - zostaje z Miskiem i akceptuje lub wplywam na jego miskowatosc, albo odchodze, bo lepiej czuje sie z dzikim wilkiem. Ale zanim taki spokoj i miejce na decyzje przyjdzie, zycie trwa i staraj sie czerpac z niego jak najwiecej wartosci. A masz duzo - dzieci, dom, samodzielnosc, praca itd.i td.
I dziewczyny mniej ocen - jestem zlym czlowiekiem czy nie - a wiecej (czulej) obserawacji siebie - czego chce, czego sie boje, jakie sa moje reakcjie itd.
Mussu moze podzielisz sie dodatkowymi wrazeniami z podrozy? bede tez wdzieczna za zdjecia, przyslij mi na mail renn_a@wp.pl please.
27,772 2016-03-05 15:22:21
Czy któraś z Was urzeduje w wawie?
27,773 2016-03-06 13:31:53
Szkoda że Was tu nie ma i tak cicho się zrobiło.
27,774 2016-03-07 09:17:04 Ostatnio edytowany przez silkytouch (2016-03-07 09:17:17)
Szkoda że Was tu nie ma i tak cicho się zrobiło.
Sluuu- tu zawsze tak w weekendy ;-)
Cześć Zakrętki
Zaczynamy nowy tydzień.
Jutro idę do psychologa!
Miłego poniedziałku i całego tygodnia
27,775 2016-03-07 11:49:06
Hej sillky touch,
No ja mam morderczy okres, schodzę z napięcia co drugi dzień.
Na bieżąco to wygląda tak, że mój odwolał spotkanie w piątek z powodu pracy, a o 21 napisał ze pije. Wkurzylam się nie powiem, tak wygląda naprawa związku, że umawia się na alko. Do tego nie odbierał, bo po co? Nie wiem z kim, gdzie, nie wiem nic. Cały nastepny dzień wałkowałam że mi się to nie podoba, a on drugi dzień stwierdził, że skoro się nie określiłam to on jedzie na "flaszkę" bo go zaproszono.
27,776 2016-03-07 12:19:25
Czesc Zakretki,
zyje sobie, staram sie zyc szczesliwie, beztrosko i z pasjami
)
Jeden problem powstal:
Kiedy to tak sobie zyje i probuje poukladac moj swiat wedle przepisu Endi,
to Misiek wchodzi mi w parade...
nawet bym sie nie pogniewala, ze chce sie dolaczyc do ,, mojego szczesliwego zycia",ale on chce
abym toczyla szczesliwe zycie przy nim, najlepiej na kanapie przed TV.
Czuje sie zle, tak jak bym go odrzucala,
a prawda jest taka, ze nasze drogi coraz bardziej sie rozchodza ![]()
Zyjemy jak stare malzenstwo, ktore nie ma sobie nic do powiedzenia,
w ktorym to zona ciagnie meza, aby wstal z fotela
i kiedy jej sie udaje, dziadek podnosi sie na chwile,
steka, narzeka,
idzie z babcia, ale babcia juz ma wyrzuty sumienia, ze go z tego fotela wyciagnela i mysli sobie, ze nastepnym razem pojdzie sobie sama...
tak to mniej- wiecej wyglada.
27,777 2016-03-07 13:39:27
Doona, a on nie ma jakiegos chorzenia albo jakiejs dolegliwosci, ktora przejawia sie tez utrata energii? Spi dobrze? Je zdrowo? Pali, pije, ma stres w pracy?
A tak w ogole, to ile Twoj "dziadek" ma lat?
27,778 2016-03-07 14:11:07
Doonna- a jeśli on lubi takie swoje życie, o ile nie utrudnia Ci Twoich szczęśliwości to może pozwolić mu być sobą?
27,779 2016-03-07 20:19:12
Ja tak mam, ale dopiero teraz czyli w wieku przed 40-stka. Dobre co. Teraz czuję się piękna i wszyscy dookoła się mną zachwycają, co ja robię że tak wyglądam.
Tak więc Doona i Operacja wszystko przed Wami, każda z nas jest piękna tylko najpierw musi to poczuć.Edit:
Za mądrą to uchodzę od dziecka, ale dla mnie nigdy to nic nie znaczyło. Nigdy nie stawiam siebie wyżej od innych. Razi mnie jak się ktoś przechwala lub poniża innych. Oczywiście nie odnoszę tego do słów Endi. Tu chodzi o taka wadę, że ktoś ciągle się przechwala albo w rozmowie uważa się za kogoś lepszego od innych i specjalnie daje to komuś odczuć.Doona ja co dzień muszę walczyć z brakiem energii. Mnie mobilizuje tylko zagrożenie. Wtedy walczę. Kiedy jest dobrze popadam w melancholię. Ja nie mam w sobie tej energii pt. chcę o której pisze Endi. Gdyby nie mój mąż byłabym jak Twój Misiek śpiący na kanapie. To jest moja ucieczka. Ucieczka do ciszy i spokoju, żeby nie myśleć i nic nie czuć przez chwilę. Czasami zrobienie prostej rzeczy wymaga ode mnie dużo wysiłku, ale robię bo wiem, że muszę. Ale to co innego niż chcę. Muszę przygnębia, a chcę daje szczęście.
Żeby coś robić aktywnie muszę mieć nadany regularny rytm, bo inaczej się gubię.
Lilka
Mam dokładnie tak samo i całe życie tak miałam. Mała energia życiowa. Zawsze łączyłam to z niskim ciśnieniem, ale to chyba nie to.
Endi
Z ciekawością odsłuchałam ten program. To chyba najciekawsze przedstawienie zdrady, jakie znam. Szczególnie przemówiło do mnie "Chcę czuć, że żyję".
I ja tak obecnie mam. Pragnę się zakochać, aby znowu czuć, że żyję. Przez ostatnie 5 lat miałam totalny dołek: najpierw z nową pracą, potem śmierć mamy, mobbing w pracy, romans męża, jego oddalenie i porzucenie mnie. A ostatnie półtora roku to podnoszenie się z totalnego doła. Od miesięcy usiłuję odnaleźć sens życia, nauczyć się żyć szczęśliwie w samotności. Ale tak na prawdę to romans, uczucie romantyczne dodałoby mi energii życiowej i radości życia. Ale jak się zakochać na zawołanie mając 53 lata i mało optymizmu?
27,780 2016-03-07 21:14:02
Jeśli się zastanawiacie dziewczyny nad toksycznością, to proszę przeczytajcie to
27,781 2016-03-08 09:50:50
Benzyneria, ja bym Ci powiedziała jak, ale skutki mogą być nieprzewidywalne (zwłaszcza jak to będzie nieodpowiedni facet), więc boję się doradzać.
Rzeczywiście mamy wiele wspólnego, czytaj: milion problemów na raz lub jeden po drugim, brak życiowej energii, pragnienie miłości.
27,782 2016-03-08 11:04:10
Wiecie, też energię życiową czerpałam z problemów. Dlatego lgniemy do problematycznych typów, by żyć, ale to nie jest zdrowe, o czym mówi prawie każdy podręcznik.
Czy można żyć inaczej? nie wiem. Linia kobiet w mojej famili to kobiety uzależnione, bez wyjątku. Całe życie uczyłam sie jak taką być, mimo że zarzekałam się że będę samodzielną kobietą.
Nie chcę już walczyć o szacunek, chcę go mięć.
27,783 2016-03-08 11:38:14
Czesc KoObiety i kobietki:)
Wszystkiego naj, duzo radosci, milosci i sily na kazdy nastepny dzien:) Taki flower power na dzis i na zawsze! Dziewczyny gora!:)
27,784 2016-03-08 13:23:01
Czesc KoObiety i kobietki:)
Wszystkiego naj, duzo radosci, milosci i sily na kazdy nastepny dzien:) Taki flower power na dzis i na zawsze! Dziewczyny gora!:)
Dzięki Mussuka
Ja życzę wszystkim przede wszystkim wiary w siebie i dużo, dużo zdrowia.
27,785 2016-03-08 15:27:48
benzyneria11- czytałam artykuł i od razu pomyślałam, że może jestem borderką. O matko ja juz mam papkę z mózgu.
27,786 2016-03-08 15:46:32
Nie chcę już walczyć o szacunek, chcę go mięć.
a masz go w sobie? Od tego miejsca nalezy rozpoczac naprawe. Od siebie samej. Przeciez jesli Ty siebie bedziesz szanowac ( a nie pisac : jestem zla, jestem border czy cos tam), to zyskasz szacunek u innych. To takie proste i takie trudne.
27,787 2016-03-08 15:54:22
Możesz droga Mussako rozwinąć, jak zacząć od szacunku własnego? Chodzi mi o przykład. Załóżmy, że moja relacja jest teraz na zakręcie, partner nie okazuje mi uczuć, ale być może ja również doprowadziłam do tego stanu rzeczy.
27,788 2016-03-08 15:56:55 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-03-08 19:05:30)
Mussu, co do szacunku do siebie to święta racja, pewnie dlatego wciąż jestem sobą.
Nawet matka nie odebrała mi szacunku do siebie.
Nikomu na to nigdy nie pozwoliłam. I inni to widzą, dlatego nie przekraczają moich granic.
A jeśli byłam na słabszej pozycji i ją jednak przekraczali to dostawali jasny komunikat, że to robią wbrew mojej woli.
Już jako kilkuletnie dziecko potrafiłem matce powiedzieć, że szacunek należy się każdemu człowiekowi, dziecku też i że nikt nie ma prawa stosować przemocy wobec kogokolwiek. Nie żeby mnie w szkole tego uczyli, nie te czasy. Po prostu od dziecka uważałam że nie robi się komuś tego czego samemu by się nie chciało. To był zawsze wyznacznik dla mnie co jes dobre a co złe.
Dzięki za życzenia.
Dla Nas wszystkich - prostowania zakrętów aż do skutku.
Dziewczyny górą !
27,789 2016-03-08 21:00:59 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-03-08 21:04:11)
Zyczmy sobie jak najlepiej. Nie tylko dzisiaj. Ha... a u mnie dolek po honeymoonie. M. sie wkurzyl, ze okazalam slabosc (okazalam fakt, liczac na to, ze otrzymam wsparcie) i powiedzial, ze on potrzebuje silnej kobiety (jakbym nie wiedziala). A na pytanie dlaczego - uslyszalam: zeby mi pomogla, gdy ja bede slaby (macho nie?). no i poszlo.... Stan jest taki, ze mowilismy o rozwodzie. Ale uwaga: "wezme cie do sadu, zniszcze cie, nie uwolnisz sie przez lata ode mnie, zdradzasz mnie, mam prawo do twoich assets w kraju i je wezme" itd. itp. I wiele innych rzeczy. Niestety zamiast wyjsc i nie wdawac sie w dyskusje, emocje mi puscily (a przy nim nie wolno przeciez) i zrobilismy regularna pyskowke. Wstyd. A ja dodatkowo ze stresu i leku nie moglam spac cala noc. No i teraz pytanie: czy ta moja/nasza praca z M. to orka na ugorze? Byly juz takie dobre plony. Ponad rok nie bylo tak powaznych objawow narcyza. Ponad rok fajnego zycia, a ostatnie miesace - wspaniale. Jeszcze sie nie poddaje.
27,790 2016-03-08 21:21:59
Zniszcze Cię? Nie wiem co to assets, ale skąd jego pomysł, że go zdradzasz. Współczuję stresu, oj ja wiem co to lęk, bezsenność i smutek. Trzymaj się i staraj się nie walczyć za wszelką cenę.
27,791 2016-03-08 23:43:04
Wszystkiego najlepszego kobietki ![]()
Mi ciezko idzie, az nie chce mi sie o tym pisac.
Caly czas sie zawodze na sobie samej. Slabiutka jestem ![]()
27,792 2016-03-09 09:38:49
Pisz Donna, wyrzuć ten smutki. Nie trzymaj w sobie.
27,793 2016-03-09 09:45:39
Cześć dziewczyny!
Spóźnione ale szczere życzenia dla Was Kobitki ![]()
Żebyście znalazły szczęście i spokój, których szukacie oraz żebyście nadal czerpały z życia wszystkie przyjemności, które do tej pory Was uszczęśliwiały ![]()
Dziewczyny, ważne, żebyście nie tłumiły w sobie emocji i uczuć związanych z tymi problemami. Jeśli nie tu, to może obok Was są osoby, z którymi otwarcie i szczerze możecie obgada c te problemy?
27,794 2016-03-09 10:29:21
Hej Pytajko,
Napisałam priv.
27,795 2016-03-09 12:51:12
Ja też dołączam do życzeń, a w szczególności spokoju, dystansu i siły:)
27,796 2016-03-09 13:41:03
Ale uwaga: "wezme cie do sadu, zniszcze cie, nie uwolnisz sie przez lata ode mnie, zdradzasz mnie, mam prawo do twoich assets w kraju i je wezme" itd. itp.
Renia
Jakim sposobem potrafisz kochać człowieka, który Cię straszy i szantażuje, którego się boisz.
Jak by się sprawy nie potoczyły już teraz zadbaj o swoje dobra, żebyś zawsze mogła powiedzieć że jesteś z Nim bo chcesz a nie dlatego że musisz.
27,797 2016-03-09 13:42:40
Rozbita, dlaczego jesteś rozbita?
27,798 2016-03-09 13:44:11
Monia jak u Ciebie i córki minął Dzień Kobiet?
27,799 2016-03-09 14:51:50
Renata wiem że wiele można znieść ale zastraszanie?
Postaram się jutro napisać dlaczego do Was dołączyłam.
27,800 2016-03-10 09:27:12
Pisz pisz Rozbita ...
Ja wczoraj odwiedziłam swojego. Zwyczajnie obejrzeliśmy film, później trochę rozmawialiśmy.
Czuję straszne przywiązanie, a z drugiej strony ten strach.
Psycholog mam w następnym tygodniu.
Czekam z utęsknieniem, choć te spotkania na NFZ raz na 3 tygodnie to słaba opcja.
27,801 2016-03-11 10:27:20
Ale tak na prawdę to romans, uczucie romantyczne dodałoby mi energii życiowej i radości życia. Ale jak się zakochać na zawołanie mając 53 lata i mało optymizmu?
w sobie się zakochac, od tego zacząć
traktowac siebie jak kochanka;) sprawiać sobie przyjemności, głaskać się po pleckach. poczuć, że zycie ze mną to wielka rzecz. Cieszyć się z każdego dnia ze sobą. czuc motylki na mysl o tym co mam co potrafie, co daję,
co ty na to benzyneria?
27,802 2016-03-11 10:28:44
Pisz pisz Rozbita ...
Ja wczoraj odwiedziłam swojego. Zwyczajnie obejrzeliśmy film, później trochę rozmawialiśmy.
Czuję straszne przywiązanie, a z drugiej strony ten strach.Psycholog mam w następnym tygodniu.
Czekam z utęsknieniem, choć te spotkania na NFZ raz na 3 tygodnie to słaba opcja.
to nie jest słaba opcja sluu, bo psycholog to nie jest twoje koło ratynkowe, a jedynie pewnien kompas
czas pomiedzy wizytami jest twój
psycholog nic za ciebie nie zrobi i nic z toba nie zrobi
tylko ty sama możesz
i masz w sobie wszystko, czego potrzebujesz - a psycholog ma ci pomóc to zobacvzyc
czyli jego rola nie jest wielka
twoja rola jest wielka
jesteś bogiem
dla siebie\'
27,803 2016-03-11 18:03:37 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-03-11 21:12:50)
Pije kawe w kawiarni "Na Zakrecie". To niezla nazwa na kawiarenke w realu. Moze zrobimy kiedys taka wspolnie? Za jakis czas bede w kraju, z energia i entuzjamem i z sila. Tak, dziewczyny z sila.
Nadal uciekamy z M. do przodu (jak ja lubie to wyrazenie). Ostatnia drama paskudna, i mimo ze znam M. jak lysego konia, to wciaz potrafil mnie niezle rozzloscic, a nawet przestraszyc. U M. natomiast po tym niechlubnym incydencie pojawil sie wstyd. To dobry znak. Tak ze uciekamy do przodu razem.
A oprocz razem, mam ciekawe i radosne zycie osobno, ktore tutaj zorganizwalam, choc w wybitnie niesprzyjajacych warunkach osobistych. I zachecam mlodsze i strasze kobiety - usamodzielnijcie sie zawodowo, finansowo, spolecznie, towarzysko, a uzaleznienie emocjonalne (chore) odejdzie samo a zostanie tylko to zdrowe.
27,804 2016-03-15 11:10:44
Czesc,
Pozdrawiam juz prawie wiosennie rozkwitajace Zakretki:) nie pisze teraz duzo, bo nowego nic sie w sumie nie dzieje, wiosna oczywiscie idzie choc u nas wolniej niz u Was (Monia widziala:), a poza tym praca wrecz rzuca sie na mnie. Wyjazd za wyjazdem, jutro Wrocek a potem dwa razy pod rzad Budapeszt. Tam to juz pewnie kwiatty i krzewy kwitna:)
Do swiat pierwsze porzadki zrobione a z reszta to sie zobaczy, no stress w kazdym razie, dywany sie wywali na slonko i wiatr, jajek nagotuje, bazie do wazonu wstawi i bedzie:)
Trzymajcie sie Zakretki i piszcie czasem.
27,805 2016-03-15 12:56:00
Cześć.
U mnie okna już umyte, pogoda na razie zimowa. Po niedzieli kupię bratki i posadzę koło domu.
Anemii chyba się już pozbyłam za to dorobiłam się oponki. Teraz muszę się wziąć za siebie.
27,806 2016-03-15 15:11:47 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-03-15 15:19:23)
Dzisiaj kawiarnia serwuje czerwona herbate z egzotyczna nuta - plastrami pomaranczy i imbirem. Za oknem szaro, pada deszcz i tak bedzie przez najblizszych kilka dni. Ale poprzedni weekend byl prawie wiosenny i taki ma byc ten najblizszy. Nie nacieszylam sie sniezna zima niestety, ale juz i tak czekam na wiosne. To taka optymistyczna pora roku no i przedsmak lata. A lato lubie najbardziej.
Swieta mam tutaj wyjatkowo dlugie, bo polaczone polskie i tutejsze trwaja od piatku do poniedzialku. Zaczynam myslec o swiatecznym menu. Jakies pomysly?
Nina, zdrowie przed uroda. Chyba ze moga isc w parze, to najlepiej. Mussu, satysfakcjonujaca praca i dobre relacje z bliskimi to filary szczescia. Monia rozumiem podrozujesz po Europie? Czy wirtualnie tylko? Lilka, dobry duchu Zakretu, serdecznie Cie pozdrawiam, dziel sie swoim optymizmem i umiejetnoscia zdrowej milosci. Prawie wiosenne Zakretki - tutaj kawa i herbata zawsze gorace.
27,807 2016-03-17 16:55:03
Zagladam wczoraj i dzisiaj na Zakret - a tu pusto. Dajcie troche info i podzielcie sie emocjami. Czlowiek nie jest samotna wyspa przeciez. Chociaz gdy cytuje to zdanie przypomina sie sie Hugh Grant w filmie "Byl sobie chlopiec", ktory ripostowal emocjonalnie - "Ja jesem samotna wyspa, jestem IBIZA". Swoja droge smieszna i nieglupia komedia, a do Granta mam jakas poblazliwa sympatie.
27,808 2016-03-18 11:33:01
Cześć
U mnie wszystko w porządku.
Pogoda w kratkę, ale wiosnę już widać. Powoli zabieram się za porządki w ogrodzie.
Przygotowujecie się już do świąt.?
27,809 2016-03-18 17:16:42
Cześć Kochane
Nie pisałam, bo strzępiłam jęzor gdzie indziej, ale żeby nie było, to nie była żadna zdrada
Powiem Wam Moje Drogie jedno czego się na forum nauczyłam - nic nie jest tym czym zdaje się być.
Moim zdaniem, jeżeli ktoś tkwi w dołku, to MUSI skorzystać z fachowej pomocy.
MUSI czy tego chce czy nie, czy się tego boi czy nie, czy się tego wstydzi czy nie.
Osoby w pełni zdrowe jak nasza Mussu raczej tego nie zrozumieją, i nie ma się im co dziwić, ponieważ nie były nigdy chore. Pozdrowienia Mussuko
Przeczytałam ostatnio dwie książki "Uratuj mnie" R. Reiland oraz "Koniec współuzależnienia" Melody Beattie.
Powinna je przeczytać każda z Was.
Powiem Wam jedno, samemu nie zawsze można sobie poradzić z własnymi problemami, tym bardziej jak się nie wie dokładnie co dolega.
Ja sobie poradziłam, ale zajęło mi to większość mojego życia (czyli te moje 38 lat). Mówię Wam to strata czasu. Szkoda życia.
Dla wszystkich Zakrętek polecam jedną, krótką i pewna drogę: psycholog, diagnoza, terapia = zdrowe i szczęśliwe życie.
A najlepszym tego dowodem jest nasza Nowa Pytajka.
Forum może być tylko i wyłącznie sposobem na chwilową ulgę, ale Was nie wyleczy.
Pamiętajcie, że im dłużej tkwicie w dole, tym trudniej z niego wyjść, a gdy zbyt długo będziecie czekać to stanie się to w końcu niemożliwe.
Jeśli psycholog nie spełnił Waszych oczekiwań, nie ma poprawy, nie ma diagnozy to trzeba go zmienić, może nawet na psychiatrę.
I tym optymistycznym akcentem kończę życząc Wam wspaniałego weekendu ![]()
27,810 2016-03-19 11:35:46 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-03-19 11:36:47)
Renatto
A czy w weekend Kawiarnia "Na Zakręcie" działa"?
Wiesz, że ja też myślałam o takim miejscu - oazie spokoju, relaksu i przyjemności.
Mam takie marzenie, że z mężem prowadzimy maleńki pensjonat, wśród pięknych gór.
Przyjeżdżają do nas goście i przyjaciele, każdy ze swoją historią.
Mój mąż kocha ludzi i kocha spokój. Byłby tam szczęśliwy, tam gdzie Jego korzenie.
Jeśli miałabym Go określić jednym zdaniem, to powiedziałabym, że jest dobry jak chleb.
A jeśli chodzi o filmy, to najbardziej lubię kreacje, które tworzy Anthony Hopkins i Jodie Foster.
Grają tak realnie, jakby to naprawdę się działo.
27,811 2016-03-19 13:49:40
Lilka, Pytajka też ma wzloty i upadki
I tak naprawdę droga do pokonania jest bardzo długa, kręta i pełna "pokus".
Poza tym ja ostatnio zamilkłam, bo mam małe zawirowanie przez exa. Niby się go pozbyłam z życia, ale jednak nie do końca go od siebie odcięłam ...
Ale uprzedzam pytania - absolutnie nie ma mowy o powrocie do tego co było ani do Niego
Te dylematy daleko za mną ![]()
27,812 2016-03-19 15:20:04
Witam...
Dołączyć chciałam...
....od tygodnia czytam - jeszcze tylko 662 strony
, kiedy to ogarnę? ! A półtora roku temu mogłam, taka i owaka, zacząć, czasu nie marnować.
Nie wiem, czy przyjmiecie, ale jużescie mi bliskie/bliscy.
...ze snu wariata - pozdrawiam...
27,813 2016-03-20 20:44:30
Moje drogie, zaglądam czasem. Mam pytanie, czy można tu wklejać linki do "konkurencyjnego" forum? Bo naprawdę czuję się nieco dziwnie jak tam czytam pewien wątek i ciekawa jestem czy to ze mną coś nie w porządku, czy świat oszalał.
27,814 2016-03-21 09:45:36 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-03-21 09:52:19)
Cześć Kochane Dziewczyny
Bardzo Was proszę przeczytajcie te książki, zwłaszcza tę o współuzależnieniu. To nie jest tylko o alkoholizmie, tam jest o wszystkim.
To może być pierwszy krok w walce o siebie.
Tam są odpowiedzi na pytania: dlaczego?
Pytajko, zdrowienie to proces, nie od razu jest cudowne uleczenie. Będą jeszcze chwile zwątpienia.
Ale już nigdy nie wrócisz do tego piekła w którym byłaś. Dla Ciebie polecam jeszcze tę książkę "Uratuj mnie", naprawdę poruszająca historia.
Nowe Dziewczyny witajcie i piszcie tu, żeby uwolnić swoje emocje, to jeden ze sposobów.
Nie zajmujcie się wątkami innych zbytnio. Innych jest trudno zrozumieć, przekonać, przecież każdy wie najlepiej.
Po prostu piszcie co Wam na sercu leży.
Ale pamiętajcie, że w trudnych chwilach niezbędna jest profesjonalna pomoc.
Zdrowienie to długi proces.
Czytanie fachowej literatury pomaga nam zrozumieć co i dlaczego się z nami dzieje.
Gorące całusy dla Wszystkich. Wiosna idzie ![]()
Madameschizofrenia
Nie ma potrzeby żebyś czytała cały wątek, chociaż ja tak zrobiłam. Chciałam wiedzieć co u Moni.
Dziewczyny, które pisały na początku w większości już nie piszą, dołączyły nowe.
Po prostu zacznij pisać o sobie, a dalej samo pójdzie.
Pamiętaj, że forum uzależnia, więc ostrożnie z tym.
27,815 2016-03-21 23:18:02
Lilka787, dziękuję.
Ja tu przyjdę, ja tu będę... po świętach. I wyspowiadam się, jeśli odwagi starczy.
A ten tydzień, jako że my oboje, małżeńskie pocharatance, wolny mamy, przebiega pod hasłem: ratuj się, kto, lub co (czyt. małżeństwo
), może. I gotuj w międzyczasie ![]()
Tak, uzależnia. To chyba jednak jedno z mniej szkodliwych uzależnień?
27,816 2016-03-22 12:01:41
Drogie Zakretki, "stare" i nowe, zaliczam miedzyladowanie i za chwile kolejna podroz, tym czasem sliczny wiosenny Budapeszt:) Poniewaz wracam za pare dni to juz dzis skladam Wam wszystkim slonecznych, radosnych i zdrowych swiat i niech Wam zajace cale kosze jajek naznosza:) I mezczyzni nie zapomna tradycyjnie skropic w Dyngusa:)
Tryzmajcie sie cieplutko i do zobaczenia po swietach:)
27,817 2016-03-22 12:39:05
zarobionam aż miło;)
a zeszły tydzień na chorobowym, więc się zaległosci uzbierały
27,818 2016-03-22 13:08:48
Drogie Zakretki, "stare" i nowe, zaliczam miedzyladowanie i za chwile kolejna podroz, tym czasem sliczny wiosenny Budapeszt:) Poniewaz wracam za pare dni to juz dzis skladam Wam wszystkim slonecznych, radosnych i zdrowych swiat i niech Wam zajace cale kosze jajek naznosza:) I mezczyzni nie zapomna tradycyjnie skropic w Dyngusa:)
Tryzmajcie sie cieplutko i do zobaczenia po swietach:)
Dzięki Mussuka
Życzę Wam, Kochani,
aby te święta wielkanocne
wniosły do Waszych serc
wiosenną radość i świeżość,
pogodę ducha, spokój, ciepło i nadzieję.
27,819 2016-03-22 16:49:39
Kochane Dziewczyny
Dołączam się do tych ciepłych życzeń Nineczki
Wypocznijcie, posłuchajcie swojego wewnętrznego "ja", posłuchajcie głosu swego serca, co ono mówi, zastanówcie się co czujecie i czego Wam potrzeba, bo to wszystko możecie sobie dać, spokój i harmonia jest na wyciągnięcie ręki, tylko sięgnąć.
Lily
27,820 2016-03-22 17:24:35
End_aluzjo!
Pisałam do Ciebie maila (nie wiem nawet,czy udało mi się go wysłać
), teraz widzę, że jeszcze tu bywasz, wkleję więc, a co tam... Przepraszam, jeśli powtarzam pytania, które już padły, cały czas "doczytuje". I błędy wybaczcie, z telefonu piszę.
"Witaj, End_Aluzjo...
Z góry przepraszam, jeśli próbuję grzebać w czymś, w czym już się nie powinno. Ale czytam i czytam Kobiety na zakręcie (kilkaset stron mi pozostało, chyba nie przebrne), przeczytałam Twoje wątki. ..
Nasze związki "PRZED" zupełnie różne, ale w Tobie tak bardzo odnajduję siebie, "PO" nasi małżonkowie tą samą drogą poszli. A ja półtora roku PO tak samo się szarpie. I jego również. .. I w tej szarpaninie zaczynam chyba wątpić w jej kres?
Nie mogę trafić na Twoją historię DZIŚ - czy możesz mi tylko odpowiedzieć, czy Wam, TOBIE to się udało? Czy dziś już nie masz rozterek z tym związanych? Czy to przestaje kiedyś siedzieć z tyłu głowy? Czy można kiedyś przyjmować od Niego wyznania, czułość ot tak, po prostu , bez zmilczanego lub wykrzyczanego: "Serio?!"...?
Nie odpowiesz - zrozumiem. I tak jestem Ci wdzięczna. Chociażby za to, że dzięki Tobie uświadomiłam sobie, że i w tak okrutny dla siebie i dla niego sposób mam prawo to przerabiać. Tak czuć... Tak ranić. Tylko... ja już tak nie chcę - wypalam się. I chłop tez mi gaśnie, widzę to (nie, on się nie skarży, bierze na klatę ). Ale boję się, że sił nam braknie. A ja, mimo wszystko, nie chcę tego spieprzyc jeszcze bardziej niż on spieprzył . I tak po ludzku, zwyczajnie - chcę być z nim szczęśliwa. Bo, że on będzie, jeśli mnie się uda, to już wiemy. Teraz ja tylko blokuje. Ech...
Dziękuję, że tu jesteś/byłaś (?)."
No i są jeszcze dzieciaki - im też w końcu stabilności i spokoju, nie-udawanego, trzeba ![]()
Wesołych Świąt, spokojnych i w zgodzie z sobą i ze światem wszystkim Paniom życzę.
Pozdrawiam