Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 425 426 427 428 429 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27,691 do 27,755 z 29,007 ]

27,691

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Wiecie co u Kawki?

prywatnie pisala jakos po Nowym Roku i tyle, co moge zdradzic, bez jej pozwolenstwa, to to, ze milosc i zycie rodzinne kwitna, dziecie swietnie sie aklimatyzuje, prace stala ma i ogolnie cieszy sie zyciem, swoim szczesciem oraz Helmutem:)

Zobacz podobne tematy :

27,692

Odp: Kobiety na zakręcie

Siema.
Jeśli mówimy o nieobecnych to mnie najbardziej zastanawia zniknięcie Hm... Tak nagle zniknęła z forum i z FB.Czy ktoś coś wie?
Mussu-prosimy o relację fotograficzną z wyjazdu.Odpoczywajcie,cieszcie się sobą,relaksujcie się.
Silky- ewidentnie panu nie pasuje Twoja samodzielność.Fajna postawa koleżanki,że potrafiła to zauważyć  się przyznać.Czy to się zaczęło wtedy,kiedy tak znacząco schudłaś czy to było niezależne?
Pytajko- bierzesz czy brałaś jakieś pastylki szczęścia?

27,693 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2016-02-18 12:31:05)

Odp: Kobiety na zakręcie

Operko, czy pastylki szczęścia? Mhm... Nie czuję się jakoś nakręcona. Bardziej pozwoliły mi się wyciszyć. Uspokoić. I spać w nocy smile

Edit - napisałam nazwę leków, ale system nie pozwolił mi dodać posta smile Nie miałam świadomości, że na forum to zakazane. Dobrze wiedzieć, inaczej mogłabym bana zaliczyć wink

27,694

Odp: Kobiety na zakręcie

Pastylki szczescia znajduja sie w endorfinach. A nasenne podobno w melisie, cieplym mleku badz kakao:) Oraz w porzadnej dawce zmeczenia fizycznego. Chociaz u mnie najlepiej na zdrowy sen podzialaloby zakneblowanie meza albo przeniesienie go do salonu na kanape.

Chodzimy z Kretem teraz co drugi dzien na basen, bo do lutego byl w remoncie po jakims pozarze, w sumie od poczatku zeszlego tygodnia bylismy 6 razy i naprawde odczuwam poprawe kondycyjna. Lepiej spie, szybciej do autobusu podbiegam, wiecej energii w ciagu dnia odczuwam. Spodnie tez jakby lekko luzniejsze w pasie:)

27,695

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussu,jeśli Ty masz jeszcze więcej energii po tym basenie,to zaczynam się Ciebie bać :-)). Wybieram się dziś z córką do sklepu sportowego to może kupię sobie jakiś kostium kąpielowy i też skoczę na basen.I tak raz w tygodniu wożę corkę i jej koleżankę,bo one dla zdrowotności chodzą.Myślę też o jakiś wygodnych butach sportowych do marszu.
Po tygodniu brania swoich pastylek bardzo się żle czułam.Ne wiem,czy to ze strachu przed chemią czy rzeczywiście były to skutki uboczne. Głowę to tak jakbym miała w imadle,zupełnie nie mogłam się skoncentrować,nawet w czasie rozmowy nie mogłam sobie przypomnieć imienia dziewczyny mojego syna,z którą jest 2,5 roku. Wszystkie lęki się wyolbrzymiły.Nic przyjemnego. A tyle osób to bierze i sobie chwali.Trzeba pewnie popróbować różnych.Chyba nie jestem aż tak zdesperowana.

27,696

Odp: Kobiety na zakręcie
operacja napisał/a:

Mussu,jeśli Ty masz jeszcze więcej energii po tym basenie,to zaczynam się Ciebie bać :-)).

ale nie bezposrednio po seansie:) moze juz gdzies pisalam, przepraszam za ew. powtorke, ale ja dosc monotonni eplywam, bo wskakuje i robie ciurkiem 50 basenow, tak od sciany do sciany bez przystawania. Nudne, ale dosc wyczerpujace, bo basen ma 25m, niewiele, ale jednak daje sie odczuc. Potem sauna, prysznic i po lekkiej kolacji w domu oczy mi sie juz kleja:) Ale odczuwam wiecej energii tak ogolnie, w ciagu dnia, rano wstajac, idac na spacer czy nawet w pracy, po pracy itp. Jakby lat i ciezaru ubylo, troche nawet doslownie;)

operacja napisał/a:

Wybieram się dziś z córką do sklepu sportowego to może kupię sobie jakiś kostium kąpielowy i też skoczę na basen.I tak raz w tygodniu wożę corkę i jej koleżankę,bo one dla zdrowotności chodzą.Myślę też o jakiś wygodnych butach sportowych do marszu.

swietny pomysl! Patrz, jakie mlode i madre. Kostiumow teraz bez liku, na pewno jakis ladny znajdziesz. Grunt to zaczac, a potem malymi kroczkami do przodu. Moj pracownik od pazdziernika do polowy stycznia zrzucil okolo 20kg, zmienil jedzenie - lekarz nakazal (zero smazenia i pieczywa) oraz zaczal biegac. Pierwszego dnia dostal zadyszki po 1 okrazeniu domu z ogrodem, teraz pare kilometrow dziennie smiga bez problemu. Ledwo go po tych 3 miesiacach poznalam.

operacja napisał/a:

Po tygodniu brania swoich pastylek bardzo się żle czułam.Ne wiem,czy to ze strachu przed chemią czy rzeczywiście były to skutki uboczne. Głowę to tak jakbym miała w imadle,zupełnie nie mogłam się skoncentrować,nawet w czasie rozmowy nie mogłam sobie przypomnieć imienia dziewczyny mojego syna,z którą jest 2,5 roku. Wszystkie lęki się wyolbrzymiły.Nic przyjemnego. A tyle osób to bierze i sobie chwali.Trzeba pewnie popróbować różnych.Chyba nie jestem aż tak zdesperowana.

jej, az mnie samej zrobilo sie niedobrze od przeczytania tego. Odstaw swinstwo i sprobuj metod naturalnych: zajecia, sport, zdrowe zywienie, dlugi sen, praca nad samoakceptacja poprzez pozytywne kontakty z pozytywnie zakreconymi osobami. Pieska sobie kup, zmusza do opieki, spacerow i kocha calkowicie bezwarunkowo i wiernie:)

27,697 Ostatnio edytowany przez operacja (2016-02-18 14:33:49)

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussu,pieska to ja mam.Co prawda mały z niego pożytek,bo to taki,o którym Endi ostatnio tak niesympatycznie pisała.York.Kiepski kompan do spacerów.
A leki odstawiłam.Idzie wiosna,będzie lepiej.A ten Twój kolega sam zaczął biegać czy z instruktorem?

27,698

Odp: Kobiety na zakręcie
operacja napisał/a:

Mussu,pieska to ja mam.Co prawda mały z niego pożytek,bo to taki,o którym Endi ostatnio tak niesympatycznie pisała.York.Kiepski kompan do spacerów.
A leki odstawiłam.Idzie wiosna,będzie lepiej.A ten Twój kolega sam zaczął biegać czy z instruktorem?

a jakby tak yourkowi kompana dorzucic? Nasz niby jamnik, ale taki jakis szybkobiezny, bo lapy ma od labradora.

Ten kolega biegac zaczal sam. Najpierw niecaly kilometr, tyle, co okrazenie jego domu, ogrodu i co tam jeszcze przylega. Potem dluzsze dystanse, przeplatane tez marszem. Po miesiacu (ale biega kazdego dnia) zasuwal juz jak stado huskich.
Jemu po badaniach okresowych lekarz powiedzial, ze albo wezmie sie za siebie (102 kilo wazyl wtedy) albo zona owdowieje. I tak sie tym przejal, ze sam sobie jakes ryze gotuje, ryby dusi, w ogole zywi sie tak, ze ja bym nie dala rady (smakowo glownie). W polowie stycznia wazyl juz 86 kilo i to bylo bardzo widoczne.

27,699

Odp: Kobiety na zakręcie

operko - nie gniewaj się na moją opinię o jorkach.. ja po proostu lubie mocne, silne, duże psy, bo jestem mocna, silna, duża kobieta (nie fizycznie tylko psychicznie) i takie maluszki mnie nie ruszają.. uwielbiam psią moc w mocarnych psach;) 

terapii się nie obawiaj
ale jak terapeuta ci nie podpasi, to nie chodż na siłę - terapia to taki wzajemny układ... musisz poczuć to coś.. do terapeuty

jak ci nie podpasi, przyjdż do mnie. ja niedługo kończe drugi stopień szkoły terapeutycznej...

moje pierwsze kroki i praktyka to pomysł na  powrót na oddział onkologiczny i funckja "cioci - terapeutki" dla mam starszych dzieci... i dla tych dzieci.
zamierzam się w takim wsparciu specjalizować. to byłoby oddanie czegoś dobrego - za to wszystko dobre, co dzieje sie w moim życiu

złe rzeczy tez się dzieją - ale przeciez nie będą kształtowac mojgo zycia, prawda??

27,700

Odp: Kobiety na zakręcie

Będą Endi tylko ważne w jakim kierunku.
Jesteś wielka Endi, bo przekułaś swoją słabość w siłę. Ty jesteś tym przykładem świadczącym, że wszystko jest w życiu po coś. Mają szczęście ci którzy Cię spotkają. Chciałabym mieć choć połowę tej energii do życia, którą Ty masz.

27,701

Odp: Kobiety na zakręcie

A po co jest zdrada Lilka?
Nie potrzebna, nie pomaga,
nie musze poczuc sie jak nic, zeby pozniej nauczyc sie z tym zyc. Nigdy juz nie bede tak szczesliwa jak przed zdrada. Moze Endi potrafi, ja nie,
mi na nic to swinstwo, nic nie wnioslo w moje zycie, nie jestem silniejsza, jestem bardziej przestraszona, bo teraz wiem jak latwo mnie zranic...
i na co mi to?

A z tym szczesciem po nieszczesciu, czy nie jest to przypadkiem tak, ze to nasza sila przetrwania nas podnosi? -
a kiedy nie mozna miec tego co sie chce, to zmusza sie siebie do bycia szczesliwym z tym co sie ma?

Ja tez mam takie pokusy, uszczesliwic sie na sile...
byc szczesliwa z tym co mam, bo moge sobie byc szczesliwa, tak jak Endi.
Ale ja sie nie zgadzam, ja chce byc szczesliwa z wyboru.
Powiesz Endi, ze Ty wybralas? -  Czy nie wybrala bys mezczyzne ktory nie zdradza?
Ja chce partnera ktory aktywnie spedza ze mna czas, z wlasnych checi,
nie takiego ktory robi to na sile. Mimo to moge sobie byc szczesliwa, moge z nim spedzac czas.

Teraz godzisz sie na cos czego nie chcesz,  poukladalas to ,,nie chciane" w swoim zyciu.
Dla mnie to nie jest szczescie, to takie ratowanie swojego zycia.

27,702 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2016-02-24 10:55:19)

Odp: Kobiety na zakręcie

zanim przeczytałam twojego posta Donna, chciałam odpisac tylko Lilce
Bo moja odpowiedź na Lilki brzmi - nie przekułam żadnej słabości w siłę
\ja, Lilka, zawsze byłam silna
po prostu

nie lubie tego tonu - podziwiam cię, bo udalo ci się
jestes świetna.. bo

żadnych bo, ponieważ, ..
jestem świetna, jestem mądra, jestem fajna, jestem silna

znam swoją wartość

Donna, czy wybrałabym? no jasne, że tak,
czy cofnęłabym czas?? tak - ale nie dlatego, że to by się nie wydarzyło, ale cofnęłabym je bardzo bardzo dawno temu i inaczej potoczyłabym swoim życiem. pewnie wdałabym się w czasie tego stypendium w związek z przystojnym Finem, pewnie, kiedy jeszcze na studiach przezywałam kryzys związku - nie zostałabym z tym facetem, z którym zostałam
byłabym odważniejsza, bardziej odkrywcza - bo już wtedy wiedziałabym, że miłość nie jest dana na całę życie, straciłabym wiarę w polówki pomarańczy i różne inne bzdety

czy jednak mimo to jestem nieszczęśliwa?
no w sumie to wcale nie jestem
nie jest mi przykro że moje życie okazało się nie usłane tak do końca różami, różowe jak z bajki i w rytmie tanecznym jak w królewnie śnieżce....
czemu mam być nieszczęśliwa?

nie warunkuje mojego szczęścia i spełnienia od innych,
piszesz Donnaa, że chcesz kogoś, kto spędza z tobą czas z chęcią, a nie bo musi
a skąd ty to wiesz donna? siedzisz w czyjes głowie?
skąd znasz czyjes intencje, uczucia, potrzeby??
ja ich nie znam
przyjmuje od ludzi to, co mi dają
przyjmuje to BEZWARUNKOWO
zakładam, że chcą mnie obdarzyć i nie oczekują niczego w zamian
bo ja obdarzam innych swoją uwagą, energią, sercem -NIE OCZEKUJĄC, że za to dostanę od nich COŚ

to ja decyduje o tym, jaka jestem
to ja decyduje o tym, co chce dawać
to ja decyduje o tym, co chcę brac
mam wybór
jak każdy wokół mnie

jakim prawem mam wymagac od innych by mnie uszczęśliwiały?/ ojej ojej byłabym szczęsliwa, ale nie moge, bo moja koleżanka nie miała dla mnie czasu dzisiaj, albo mój mąz nie chciał iśc do kina...

również uważam, że nikt nie ma prawa oczekiwać, że wezmę na siebie odpowiedzialność za jego szczęście (patrz np. moja teściowa). ojej ojej, to ja jestem winna temu, że mój mąż się nudzi biedaczek, bo mu czasu wolnego nie organizuje??!! to ja sprawiam, że mój maż jest nieszczęsliwy, bo za rzadko go draopię po pleckach??

odpada

ze sfery wielkiego dobrego egoizmu i egocentryzmu mówię tak: jestem odpowiedzialna za siebie i swoje szczęście
to ja wybieram jak żyję i co jest w moim zyciu najwązniejsze
to ja wybieram, czy rano będe uśmiechnięta, czy od rana skwaszona
to ja wybieram, czy ludzi obdarzę zaufaniem i wiara w nich, czy podejrzliwością i postawa roszczeniową.

jestem odpowiedzialna za swój własny wszechświat
i nikt nie będzie mi się w to wtryniał\
ale ze swoimi oczekiwaniami, ani ze swoimi humorami

och, bylabym szczęsliwa, gdybyś ty był kim innym, był inny, myslał inaczej, czuł inaczej, wyglądał inaczej, zachowywałby się inaczej??

Donna? gdyby twój Misiek przyszedł i powiedział - Donna, chcę być szczęsliwy, ale nie mogę, bo nie jestes różowym bydyniem z soczkiem malinowym??

to jak?? zostaniesz budyńkiem??
nie - bo NIM nie jesteś
tak samo twój misiek nie będzie inaczej nastawiony do świata niż jest -bo to jest jego świat i jego prawo
nie odpowiada ci to - ok - ale to twój problem, a nie jego
to ty musisz cos z tym zrobić, podjąć decyzję, jak chcesz życ, z kim chcesz zyć

on sie nie zmieni,

to nieuczciwie, by oczekiwać od innych ludzi, by stali się kim innym, bo mnie się wydaje, że potrzebuję czegoś innego, niz mam

to ja mam w takiej sytuacji problem

więc ja akceptuję swoje życie
nie płacze, że chciałabym cofnąć czas
nie narzekam, że wybrałabym inne zycie

bo jakbym chciała wybrac inne zycie, to bym wybrała. po proostru
prędzej, czy pózniej, ale bym ro zrobiła

Donna - ty jestes z Miskiem\
nie możesz sobie uczciwie powiedzieć - jestemn z nim, bo CHCĘ z nim być??

po co ci ten mur, pt. nie chcę, ale musze, nie mam wyboru??

masz wybór Donna
wiesz, skąd to wiem
bo jeślibyś podjęła decyzję, że ODCHODZISZ - to dzisiaj nie żyłabyś w poczuciu szczęśliwości w relacjach z nim, nie przejmowałabyś się tym, jaki on jest jaki nie jest
on by nie ISTNIAŁ.
mógłby fizycznie przy tobie być.. ale by nie istniał...

nie byłby ważny

a dla ciebie jest

Malwina- -Misiek jest waznym człowiekiem w Twoim życiu.
Donna Misiek jest waznym człowiekiem w twoim życiu....
Chcesz, by w nim uczestniczył, ponieważ angażujesz się w relacje z nim

czy to złe?
przecież nie

to prawdziwie, realne i twoje

akceptuj siebie, swoje potrzeby i wybory

bo już jutro - możesz podjąć inną decyzję

tak jak i ja
i mam tego tak głęboką świadomość, że czuję się wolna

bo mam wybór
nikt nie może mi go odebrać

bo zmiana następuje na poziomie mentalnym, a nie fizycznym

27,703

Odp: Kobiety na zakręcie

Endi chyba przechrzciłaś Donnę na Malwinkę tongue

Swoją drogą fajnie byłoby poczytać co u Malwinki sie dzieje.

27,704

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Endi chyba przechrzciłaś Donnę na Malwinkę tongue

Swoją drogą fajnie byłoby poczytać co u Malwinki sie dzieje.

Zmylił mnie MISIEK i czarnobiały awatarek... DONNA;)))

27,705

Odp: Kobiety na zakręcie

Donna, czy według ciebie Endi nie może być już szczesliwa ?
Czy dlatego, że zdradził ją mąż, że straciła dziecko, że siostrzeniec ma raka ,ma teraz cały czas rozpaczać?
Czy ktoś kto traci rękę lub nogę nie może być już szczesliwy ?
Czasu nie można cofnąć ,ale możemy dalej żyć. Żyć tak by nie mieć do siebie żalu, że czegoś nie zrobiłam na co miałam wpływ. To tylko tyle i aż tyle.

27,706

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:

Donna, czy według ciebie Endi nie może być już szczesliwa ?
Czy dlatego, że zdradził ją mąż, że straciła dziecko, że siostrzeniec ma raka ,ma teraz cały czas rozpaczać?
Czy ktoś kto traci rękę lub nogę nie może być już szczesliwy ?
Czasu nie można cofnąć ,ale możemy dalej żyć. Żyć tak by nie mieć do siebie żalu, że czegoś nie zrobiłam na co miałam wpływ. To tylko tyle i aż tyle.

mam jeszcze pękniętą łękotkę, worki pod oczami, oponke na brzuchu i grube łydki- nie moge dostać na nie wysokich kozaków ani kaloszy...
moja mama ma nerwice, teściowa ....., syn leniwy, mam dzisiaj lenia w pracy,a  roboty huk, zimny wiatr wieje dzisiaj, łeb mnie boli..

ale wiesz co Ninka? jak tam przeczytałam w zestawie?/
zobacz, jakbys mnie nie znała - i ktoś by ci powiedział - to jest Endi. Endi zdradzał maż, straciła dziecko i ma chorego na raka siostrzeńca..
to co bys pomyslała?/ ooo jaka nieszczęsliwa, dotknięta przez los.. jaka dzielna, że mimo to sie podniosła i zyje dalej..

rozumiesz Nina? w sumie, jak to przeczytać  - w takim zestawie - to bida jakaś...

ale zestaw jak zestaw...
to jest Nina, zdradzał ją maż w czasie, gdy cięzko chorowała na raka - Czy to jest Ninka twoja opowieść? no nie

tak samo, jak i tamta nie jest moja
\
może bardziej kompleksowo patrzymy na świat?

Może więcej widzimy? inaczej?
donna, spojrzysz na mnie szerzej??
jestem Endi - zdradził mnie mąż, , wychowuję wspaniałego syna, mam tysiące pasji, uprawiam ogródek, straciłam dziecko, lepię w glinie, robię na drutach, odnowiłam samodzielnie wielki kredens, mam całą bande wielkich przyjaciół, lubie swoją pracę, realizuje mase marzen i planów, własnie staje sie naprawdziwsza terapeutką, mój siostrzeniec choruje na raka, mam piekne czerwone buty, które przenoszą mnie do krainy OZ, uwielbiam długie kapiele i kawę do łózka, robie niezłe nalewki, gotuję bosko, w zanadrzu mam pasję projektowania ubrań, i kiedy rano wstaję, otrząsam się ze smutków jak mokry pies i mówię - to będzie dobry dzień....

27,707 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-02-24 22:39:22)

Odp: Kobiety na zakręcie

Jesli jestesmy swiadome wlasnych uczuc, a nasze mysli i zachowania nie sa z nimi w konflikcie, to nawet w obiektywnie trudnej sytuacji moze byc dobrze.  Poczucie nieszczescia czesto jest zwiazane z  chaosem i zagubieniem w emocjach, myslach,  nieumiejetnoscia radzenia sobie. Wtedy maja miejsce  impulsywne, destrukcyjne dzialania lub przeciwnie apatia czy depresja.

Operacja buduj poczucie wlasnej wartosci. Jesli chcesz oczywiscie cos zmienic. Nie koncentruj sie na mezu, jego brakach czy winach tylko stworz piekny i wartosciowy swiat Operacji. Twoj nick (nie wiem skad sie wzial, moze chodzi o zdrowie, wybacz nie pamietam) moze byc dobrym punktem wyjscia: przeprowadz opercje " Wzrost poczucia wlasnej wartosci". To moze byc piekna przygoda taka operacja, a efekt bezcenny.

Endi - Pieknie, Donna, zycze spokoju ducha i dobrych wyborow

27,708

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

zanim przeczytałam twojego posta Donna, chciałam odpisac tylko Lilce
Bo moja odpowiedź na Lilki brzmi - nie przekułam żadnej słabości w siłę
\ja, Lilka, zawsze byłam silna
po prostu

nie lubie tego tonu - podziwiam cię, bo udalo ci się
jestes świetna.. bo

żadnych bo, ponieważ, ..
jestem świetna, jestem mądra, jestem fajna, jestem silna

znam swoją wartość

Donna, czy wybrałabym? no jasne, że tak,
czy cofnęłabym czas?? tak - ale nie dlatego, że to by się nie wydarzyło, ale cofnęłabym je bardzo bardzo dawno temu i inaczej potoczyłabym swoim życiem. pewnie wdałabym się w czasie tego stypendium w związek z przystojnym Finem, pewnie, kiedy jeszcze na studiach przezywałam kryzys związku - nie zostałabym z tym facetem, z którym zostałam
byłabym odważniejsza, bardziej odkrywcza - bo już wtedy wiedziałabym, że miłość nie jest dana na całę życie, straciłabym wiarę w polówki pomarańczy i różne inne bzdety

czy jednak mimo to jestem nieszczęśliwa?
no w sumie to wcale nie jestem
nie jest mi przykro że moje życie okazało się nie usłane tak do końca różami, różowe jak z bajki i w rytmie tanecznym jak w królewnie śnieżce....
czemu mam być nieszczęśliwa?

nie warunkuje mojego szczęścia i spełnienia od innych,
piszesz Donnaa, że chcesz kogoś, kto spędza z tobą czas z chęcią, a nie bo musi
a skąd ty to wiesz donna? siedzisz w czyjes głowie?
skąd znasz czyjes intencje, uczucia, potrzeby??
ja ich nie znam
przyjmuje od ludzi to, co mi dają
przyjmuje to BEZWARUNKOWO
zakładam, że chcą mnie obdarzyć i nie oczekują niczego w zamian
bo ja obdarzam innych swoją uwagą, energią, sercem -NIE OCZEKUJĄC, że za to dostanę od nich COŚ

to ja decyduje o tym, jaka jestem
to ja decyduje o tym, co chce dawać
to ja decyduje o tym, co chcę brac
mam wybór
jak każdy wokół mnie

jakim prawem mam wymagac od innych by mnie uszczęśliwiały?/ ojej ojej byłabym szczęsliwa, ale nie moge, bo moja koleżanka nie miała dla mnie czasu dzisiaj, albo mój mąz nie chciał iśc do kina...

również uważam, że nikt nie ma prawa oczekiwać, że wezmę na siebie odpowiedzialność za jego szczęście (patrz np. moja teściowa). ojej ojej, to ja jestem winna temu, że mój mąż się nudzi biedaczek, bo mu czasu wolnego nie organizuje??!! to ja sprawiam, że mój maż jest nieszczęsliwy, bo za rzadko go draopię po pleckach??

odpada

ze sfery wielkiego dobrego egoizmu i egocentryzmu mówię tak: jestem odpowiedzialna za siebie i swoje szczęście
to ja wybieram jak żyję i co jest w moim zyciu najwązniejsze
to ja wybieram, czy rano będe uśmiechnięta, czy od rana skwaszona
to ja wybieram, czy ludzi obdarzę zaufaniem i wiara w nich, czy podejrzliwością i postawa roszczeniową.

jestem odpowiedzialna za swój własny wszechświat
i nikt nie będzie mi się w to wtryniał\
ale ze swoimi oczekiwaniami, ani ze swoimi humorami

och, bylabym szczęsliwa, gdybyś ty był kim innym, był inny, myslał inaczej, czuł inaczej, wyglądał inaczej, zachowywałby się inaczej??

Donna? gdyby twój Misiek przyszedł i powiedział - Donna, chcę być szczęsliwy, ale nie mogę, bo nie jestes różowym bydyniem z soczkiem malinowym??

to jak?? zostaniesz budyńkiem??
nie - bo NIM nie jesteś
tak samo twój misiek nie będzie inaczej nastawiony do świata niż jest -bo to jest jego świat i jego prawo
nie odpowiada ci to - ok - ale to twój problem, a nie jego
to ty musisz cos z tym zrobić, podjąć decyzję, jak chcesz życ, z kim chcesz zyć

on sie nie zmieni,

to nieuczciwie, by oczekiwać od innych ludzi, by stali się kim innym, bo mnie się wydaje, że potrzebuję czegoś innego, niz mam

to ja mam w takiej sytuacji problem

więc ja akceptuję swoje życie
nie płacze, że chciałabym cofnąć czas
nie narzekam, że wybrałabym inne zycie

bo jakbym chciała wybrac inne zycie, to bym wybrała. po proostru
prędzej, czy pózniej, ale bym ro zrobiła

Donna - ty jestes z Miskiem\
nie możesz sobie uczciwie powiedzieć - jestemn z nim, bo CHCĘ z nim być??

po co ci ten mur, pt. nie chcę, ale musze, nie mam wyboru??

masz wybór Donna
wiesz, skąd to wiem
bo jeślibyś podjęła decyzję, że ODCHODZISZ - to dzisiaj nie żyłabyś w poczuciu szczęśliwości w relacjach z nim, nie przejmowałabyś się tym, jaki on jest jaki nie jest
on by nie ISTNIAŁ.
mógłby fizycznie przy tobie być.. ale by nie istniał...

nie byłby ważny

a dla ciebie jest

Malwina- -Misiek jest waznym człowiekiem w Twoim życiu.
Donna Misiek jest waznym człowiekiem w twoim życiu....
Chcesz, by w nim uczestniczył, ponieważ angażujesz się w relacje z nim

czy to złe?
przecież nie

to prawdziwie, realne i twoje

akceptuj siebie, swoje potrzeby i wybory

bo już jutro - możesz podjąć inną decyzję

tak jak i ja
i mam tego tak głęboką świadomość, że czuję się wolna

bo mam wybór
nikt nie może mi go odebrać

bo zmiana następuje na poziomie mentalnym, a nie fizycznym

Endaluzjo

Jesteś wielka, cudny tekst.

27,709 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-25 10:39:11)

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć Dziewczyny

A ja myślę, że słowem pisanym trudno wyrazić co się miało na myśli.

Endi napisała, że złe rzeczy nie będą kształtować jej życia, a ja zauważyłam, że będą czy tego chce czy nie, ale po prostu mogą kształtować ku dobremu albo ku rozpaczy i zatraceniu.
Donna odniosła to do zdrady.
I z Donną się zgodzę, że zdrada jest niepotrzebna. Dla mnie zdrada jest gorsza niż śmierć, jest końcem romantycznej miłości.
Dla mnie była by jak koniec świata, ponieważ tylko na miłości mi w życiu zależy, a bez niej nic nie ma sensu.
Pewnie, że można i trzeba wybaczyć. Ale nie każdy to potrafi. I jak wiecie same najlepiej nigdy potem nie będzie już tak samo.
Można i pokochać ponownie, ale już inaczej.
Dlatego ja podziwiam Was dziewczyny (chciałam jeszcze napisać za co każdą z was, ale to już pewnie byłoby za dużo ),
podziwiam wszystkie za siłę jaką macie w sobie, niezależnie czy od urodzenia czy od zdrady.
Ta życiowa energia, którą najbardziej wyczuwam u Mussu i Endi to jest coś czego ja nigdy nie miałam.
Choć i bez niej osiągnęłam wiele.
Endi pozwól mi podziwiać ludzi, ja taka jestem i nie chcę się zmieniać.
Zastanawiam się nie raz co sprawia, że ludzie są wspaniali, tworzą piękne dzieła, potrafią pokonać własne słabości,
a co sprawia że stają się okrutni i zadają ból, niszczą innych.

Donna ja myślę, że Ty nadal cierpisz przez to co zrobił Ci mąż, dlatego nie możesz ruszyć naprzód, ja rozumiem że nie wystarcza ci Misiek,
może po prostu nie zadowala Cię namiastka miłości.  Może powinnaś przepracować te emocje na terapii.

Renatta pięknie pisze i wyjaśnia wszystko.

27,710

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Endi chyba przechrzciłaś Donnę na Malwinkę tongue

Swoją drogą fajnie byłoby poczytać co u Malwinki sie dzieje.

I u pozostałych kobiet na zakręcie. Nawet Pomarańczowa już nic nie pisze.

27,711

Odp: Kobiety na zakręcie

Renatto wysłałam maila do Ciebie.

27,712 Ostatnio edytowany przez operacja (2016-02-25 11:42:08)

Odp: Kobiety na zakręcie

I ja wtrącę swoje trzy grosze.
Endi potrafi być szczęśliwą osobą mimo wszystkich kłód rzucanych pod nogi,ona taka po prostu jest. Zamyka złe etapy życia,nie babrze się w błocie,które ktoś robi.Ale to jest sztuka,to życiowa mądrość.Dużo z nas,a na pewno ja , potrafi być szczęśliwa tylko w sprzyjających warunkach.Kiedy wszystko się układa. Kiedy życie nie płata figli.Mnie ten figiel podciął skrzydła,ale muszę się Wam przyznać,że gdyby nie zdrada to może znalazłabym sobie inny powód.Nie wiem.
Wierzę,że Endi jest tak prawdziwie szczęśliwa,z wyboru,tysiące rzeczy dają jej radość.Mnie zdrada trochę  przysłoniła inne fajne rzeczy. Nie potrafię tak jak ona.
I dlatego i Endi i Donna mają rację co do szczęścia. Takie jest moje zdanie.Mam rację?
Dodam jeszcze,że jestem zapisana do psychologa za miesiąc. No niestety takie kolejki.Może mój pogląd się zmieni na te sprawy,właściwie po to idę.
Boję się jednak,że w ostatniej chwili zrezygnuje twierdząc,że to nie dla mnie.

27,713 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-25 11:52:53)

Odp: Kobiety na zakręcie

Operacjo
Zrobiłaś już kolejny krok zapisałaś się do psychologa.
Zrobisz i następny - pójdziesz na wizytę choćby nie wiem jak Cię kusiło zrezygnować.
Pójdziesz i będziesz się potem dziwić czego ja się bałam.
Będziesz myśleć jak to dobrze, że poszłam po swoje zdrowie i szczęście.
A potem nam opowiesz jak było, o co pytał, co mówił. OK smile

Teraz jest Twój czas - czas Operacji.
Musisz przejść tą drogą którą już wiele dziewczyn przed Tobą przeszło: Ninka, Monia, Endi,Pytajka.
Sama przyznasz, że warto, będzie bolało, ale nie bardziej niż przez te ostatnie 5 lat.

27,714

Odp: Kobiety na zakręcie
operacja napisał/a:

I ja wtrącę swoje trzy grosze.
Endi potrafi być szczęśliwą osobą mimo wszystkich kłód rzucanych pod nogi,ona taka po prostu jest. Zamyka złe etapy życia,nie babrze się w błocie,które ktoś robi.Ale to jest sztuka,to życiowa mądrość.Dużo z nas,a na pewno ja , potrafi być szczęśliwa tylko w sprzyjających warunkach.Kiedy wszystko się układa. Kiedy życie nie płata figli.Mnie ten figiel podciął skrzydła,ale muszę się Wam przyznać,że gdyby nie zdrada to może znalazłabym sobie inny powód.Nie wiem.
Wierzę,że Endi jest tak prawdziwie szczęśliwa,z wyboru,tysiące rzeczy dają jej radość.Mnie zdrada trochę  przysłoniła inne fajne rzeczy. Nie potrafię tak jak ona.
I dlatego i Endi i Donna mają rację co do szczęścia. Takie jest moje zdanie.Mam rację?
Dodam jeszcze,że jestem zapisana do psychologa za miesiąc. No niestety takie kolejki.Może mój pogląd się zmieni na te sprawy,właściwie po to idę.
Boję się jednak,że w ostatniej chwili zrezygnuje twierdząc,że to nie dla mnie.

jedna zmiana operko
to nie zdrada przysłoniła ci fajne rzeczy w twoim zyciu\to ty zdradą przysłoniłas te rzeczy
złe wydarzenia nie mają woli, rak, ani nóg\to my j-im nadajemy moc
ty nadałas zdradzie prawo do tego, by zwolniła cię z odpowiedzialności dbania o własne szczęscie i bycie szczęsliwą

myslę, bo o tym rozmawialismy, że przed zdradą nie czułas się szczęsliwa i nie wiedziałas, co zrobić, by się szczęśliwa stać
ale wtedy czułaś się odpowiedzialna za to twoje szczęscie
a kiedy mąz cię zdradził - to to był świetny pretekst żeby odpuscić i przestać czuć się winna - że nie potrafisz być szczęsliwa
bo zdrada usprawiedliwiła to, że nie jesteś szczęsliwa i nie odpowiedziałas sobie przez tyle lat na pytanie - co oznacza szczęsliwa operka....

zdrada pojawiłą się jak gwiazdka z nieba i zwolniła cię z odpowiedzialności dbania o własny dobrostan

a poniewaz takie wzory masz w rodzinie
a poniewaz nikt ci nigdy nie powiedział - że jestes wielka, mądra, piekna i wiesz co dla ciebie najlepsze
nie potrafisz uwierzyć w to, że ty i tylko ty masz w sobie moc, by byc szczęsliwa


operko zadam ci tylko jedno pytanie

czy tego chcesz czy nie chcesz twoje dzieciaki powiela twój styl zycia, twoje postawy i schemat

czy chcesz, by twoja córka, tak jak ty, nie wierzyła w siebie?
bvy twój syn cały świat a nie siebie obwiniał za to, że zmienił w swoim zyciu tego, co mu nie odpowiadało?
czy - dla ich dobra - zgodzisz się dac im dobry przykłąd i POKAZAĆ im, że to każdy z nas ma wpływ na swoje zycie?/

przyjedx do mnie na weekend terapeutyczny - mam wolny;) wink

27,715 Ostatnio edytowany przez operacja (2016-02-25 12:38:03)

Odp: Kobiety na zakręcie

Pewnie,że nie chcę,żeby dzieci nauczyły się ode mnie jak sobie nie radzić z życiem.Mimo wszystko staram się,by nie widziały mojej słabości,bo przecież jest wiele spraw,z którymi radzę sobie doskonale.
Napisałam wcześniej,że gdyby nie było zdrady być może coś innego byłoby moją tragedią życiową.Postawa ofiary.Jest coś takiego??
Endi,Ty mówisz o najbliższym weekendzie? I tak na serio?
Ten mam już zaplanowany.Goscie przychodzą na kolację,fachowcy od remontu robić pomiary a w niedziele -teatr.
Jeśli mówisz poważnie o takim spotkaniu to chętnie,ale kiedy będziesz mieć następne wolne.
...
Jeszcze prośba-kolacyjne danie na ciepło,które robi sie w godzinę???

27,716

Odp: Kobiety na zakręcie

zrób tartę wytrawna...
prste i smaczne , dystyngowane i eleganckie\
ciasto francuskie lub kruche kup wczesniej 0- ja robię na francuskim

masa to pol litra smietany (ja daje jogurt naturalny_ 2 do 4 jajek, dwie, trzy łyzki mąki - sól, pieprz gałka muszkatołowa, daję trochę kurkumy dla koloru



i teraz - droga wolna - to moga byc podduszone pory i gruszka pieknie ułozona
to może byc zurawina i kamembert
to może być ser plesniowy i gruszka
ser plesniowy i szpinak
podsmazona cebulka i boczek

pomidorki koktajlowe i łosoś

co chcesz moja droga
\
baza zawsze ta sama - a skład pochodzi z nastroju;)


podam ci inne wolne terminy;)
odpłacisz mi sie praca w ogórdku;) a co;)

27,717

Odp: Kobiety na zakręcie

Dobry pomysł z tą tartą. Dzięki Endi.Niedawno moja córka zrobiła pyszną.To może ją wykorzystam,a ja zaoszczędzę w ten sposób godzinkę :-))

27,718

Odp: Kobiety na zakręcie

Hej kobiety, dołączam do Was, bo mimo że wypierałam swój zakręt, wciąż na nim sunę powstrzymując się przed wejściem w jego największy punkt.
Trochę poczytałam Was, ale mam jeszcze braki w Waszych historiach.

27,719

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć Sluuu
Dobrze, że przynajmniej masz świadomość zakrętu.

27,720

Odp: Kobiety na zakręcie

Witaj Sluuu, pisz co Ci w duszy gra (lub nie gra).
Lilka czy mozesz przeslac mail na adres: renn_a@wp.pl? Zalozylam nowy, bo do tego, ktory ostatnio podalam, nie pamietam hasla a z odzyskaniem  jest problem.

27,721

Odp: Kobiety na zakręcie
sluuu napisał/a:

Hej kobiety, dołączam do Was, bo mimo że wypierałam swój zakręt, wciąż na nim sunę powstrzymując się przed wejściem w jego największy punkt.
Trochę poczytałam Was, ale mam jeszcze braki w Waszych historiach.

Witaj Sluuu!!
Jestem, podglądam, podczytuję :-)

na froncie bz:góra-dół-góra-dół...
przygotowania do wakacji pełną parą, mapy zakupione, mój wkręcony na maxa

miłego dnia Wam życzę!

27,722

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziękuje za miłe przywitanie,

W duszy mi gra cała orkiestra sprzecznych emocji :-P

silkytouch- Ty się nie rozstałaś z swoim lubym?

27,723

Odp: Kobiety na zakręcie
sluuu napisał/a:

silkytouch- Ty się nie rozstałaś z swoim lubym?

ja nie
Pytajka się rozstała, ja wciąż się bujam.... od stanu, który myślę, że mogłabym zaakceptować na dłuższą metę (gdyby miał się utrzymać) do stanu gdy mam totalnie dość i mówię "koniec" (ale chyba zbyt mało zdecydowanie)

27,724

Odp: Kobiety na zakręcie

silkytouch- to mamy podobnie, też się bujam. Czekając na oświecenie :-P już nawet 2 miesiące nie byliśmy razem, ale lęki mi się nasiliły i spanikowałam.

Oh jak dobrze że piątek i fryzjer :-)

27,725

Odp: Kobiety na zakręcie
sluuu napisał/a:

Oh jak dobrze że piątek i fryzjer :-)

u fryzjera byłam w poniedziałek ;-)
dla mnie - jak fajnie, że piątek = długi trening aikido wieczorkiem :-)

27,726

Odp: Kobiety na zakręcie

Aikido :-) ja trenowałam karate 4 lata ale jako nastka jeszcze.
Jeszcze 2,5 godziny i do domku, wymiziam buldożka i siu do fryzjera.

27,727

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:
sluuu napisał/a:

Oh jak dobrze że piątek i fryzjer :-)

u fryzjera byłam w poniedziałek ;-)
dla mnie - jak fajnie, że piątek = długi trening aikido wieczorkiem :-)

I dla mnie fajnie, bo wieczorkiem zumba smile

27,728

Odp: Kobiety na zakręcie

Endi, jak ja bardzo bym chciala do Ciebie na weekend terapeutyczny. I do tego ogrodka i w ogole.
Jestes wspanialym czlowiekiem, myslisz pozytywnie, uwielbiam Twoje mysli.
Dziekuje, ze dzielisz sie nimi,
bardzo mi pomagasz poukladac sobie wszystko.

Czepiam sie tego co piszesz jak ostatniej deski ratunku, analizuje wszystko, przemyslam i wiem, ze mi pomagasz, a moze juz pomoglas, tylko ja jeszcze nie potrafie tego wcielic w zycie.
Pisz  dalej Endi, pisz o swoich myslach, nie wiem czy to ma dla Ciebie znaczenie, ze czerpie z Ciebie sile,
probuje zmienic moje negatywne na Twoje pozytywne. Ciezko mi idzie.


Mam troche zaleglosci w pisaniu ale nadrobie i poodpisuje , teraz na szybko chce Endi podziekowac i nie tylko Endi, bo od kazdej z was czerpie cos dla siebie.
Co ja bym bez was zrobila Zakretki, kazda z was jest inna i tak interesujace jest spojzec na zycie z tak roznych stron.

27,729

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć Wam,
Ja dziś pod kocykiem, zapukał okres, wiec leżę sobie i odpoczywam.
Wczoraj zadzwonili, że przeszłam do kolejnej tury rekrutacji  (juz w głowie scenariusze ze się nie nadaje z chorobą ). W obecnej pracy dostałam awans na menadżerke, ale i tak ta druga oferta jest lepsza pod względem finansowym.
Mój wyjechał na drugą prace. Często pracuje nocą, pochwalił się ze wieczorem sobie popili, dwa dni temu też pił sam,ale wdg niego nie ma problemu.
Wysyłam Wam moc energii.

27,730 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2016-02-29 09:59:45)

Odp: Kobiety na zakręcie
Doonna napisał/a:

Endi, jak ja bardzo bym chciala do Ciebie na weekend terapeutyczny. I do tego ogrodka i w ogole.
Jestes wspanialym czlowiekiem, myslisz pozytywnie, uwielbiam Twoje mysli.
Dziekuje, ze dzielisz sie nimi,
bardzo mi pomagasz poukladac sobie wszystko.

Czepiam sie tego co piszesz jak ostatniej deski ratunku, analizuje wszystko, przemyslam i wiem, ze mi pomagasz, a moze juz pomoglas, tylko ja jeszcze nie potrafie tego wcielic w zycie.
Pisz  dalej Endi, pisz o swoich myslach, nie wiem czy to ma dla Ciebie znaczenie, ze czerpie z Ciebie sile,
probuje zmienic moje negatywne na Twoje pozytywne. Ciezko mi idzie.


Mam troche zaleglosci w pisaniu ale nadrobie i poodpisuje , teraz na szybko chce Endi podziekowac i nie tylko Endi, bo od kazdej z was czerpie cos dla siebie.
Co ja bym bez was zrobila Zakretki, kazda z was jest inna i tak interesujace jest spojzec na zycie z tak roznych stron.


Kochane, rozmawiałam sobie w wekend z kilkoma naszymi zakrętkami. Pozdrawiam Was dziewczyny gorąco - wiem, że czytacie...

I tak się zastanawiałam, jak to jest, że ja jakoś szczęśliwa być potrafię, z mężem być potrafie, nie zakleszczyłam się w żalu i oczekiwaniach??

chyba odpowiedź jest banalnie prosta...
mój mąż nie jest centrum mojego wszechświata
centrum mojego wszechświata jestem ja
i nie jest to egocentryzm, egoiizm ani nic z tych rzeczy.. to po prosru fakt. Przecież to ja, i tylko ja, jestem dla samej siebie słońcem, które ogrzewa i produkuje energię zyciową...
Prawda czy fałsz??

i w tym moim wszechświecie krąży wokół mnie masa ludzi, rzeczy, zadań, celów i wartości...
każdy z innymi rolami, innymi trajektorniami, inna masą grawitacyjną


i zdrada mojego męża mogła zmienić jego trajektornie.. ale nie moje miejsce we wszechświecie, prawda?/
dlatego, kiedy myslę o Tobie Donna, o Silky, o Malwinie, o Alcedo - to myslę sobie tak

tylko my same mamy mozliwość zatrzymywania i ruszania własnego wszechświata
tylko my podejmujemy decyzje o tym, by nasz "układ społeczny" dązył do istnienia, czy do unicestwienia

To my stanowimy siłę grawitacyjną, która przyciąga i odpycha... a nie nasi partnerzy, znajomi, przyjaciele itp...

Dlatego to my bierzemy odpowiedzialność za to, że nie czujemy się dobrze tu i teraz...

bo widzisz Donna - piszesz, że przez męża coś tam, obecny misiek coś tam,
bo widzisz Silky - chcesz czegoś innego ale nie chcesz zmieniać swojego zycia
bo widzisz malwina
bo widzisz renatta...

Dlaczego nie przyjąć takiego ogólnego założenia...

to jest moje zycie
To są moje decyzje
To są moje spełnienia
moje potrzeby
moje braki
moje radości
moje smutki

czy moje życie jest lepsze/gorsze/inne, dlatego bo: misiek siedzi na kanapie, inny misiek był nieuczciwy, mąz endi zmierzył się z niedzwiędziem jak leo ale poległ, maz silky wywiera presje psychiczna by podporzadkowac sobie silky, ktora sila mentalna i witalnością go przerasta.......???!!!!

NIE.  moje zycie jest po prostu MOJE

nie jest dobre, nie jest złe
jest moje

i każda chwila w tym zyciu jest moja własna
każda jest doświadczeniem, zmienia mnie, wywołuje refleksje i mnie uczy

dlatego ucieszcie się z dzisiejszego dnia...
pomyslcie, ile się zdarzy pieknych rzeczy...

ile się zdarzy mądrych doświadczeń

pomyslcie, że dzieki temu jutro będziesz gdzie indziej.. inna... mądrzejsza... bardziej doświadczona..

czująca, wrażliwa i żyjąca pełnią zycia


tak tak - TWOJEGO własnego życia

żyjąca pełnią swojego własnego życia

27,731 Ostatnio edytowany przez operacja (2016-02-29 12:53:55)

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzień dobry!
Endi jak zwykle piękne słowa,piękne i mądre myśli.
Tym razem w podobnym tonie odpowiem(wlasciwie nie będzie to odpowiedź,ale tu dziś pasuje)i pochwale sie,ze w sobote poszłam na marsz. Od syna pożyczyłam słuchawki,właczyłam ulubione radio i ruszylam swoje kilogramy na trasę. Nie było by w tym nic dziwnego gdybym nie zaczęła biec. Oczywiscie nie cały dystans,tylko kilka razy po nie wiem ile metrow. Poki dawałam radę. Jestem z siebie dumna,bo nie próbowałam tego może ze 20 lat. Mam zamiar częściej to robić.
Milego dnia Zakrętki.
P.S..
A Mussu to nie powinna już wrócić?
A w ogóle to w ostatnim czasie byłam na wystawie,w kinie,w teatrze i jakoś  powoli wychodzę z tego dołka.

27,732

Odp: Kobiety na zakręcie

Tak moje drogie, odpowiadamy za swoje zycie i jego jakość, choc sama nie wiem czemu jednym to wychodzi a innym nie.
Chyba najgorszy jest konflikt wewnętrzny, chcę i niechcę, lub nawet nie wiem czego chcę. Nie wiem kim jestem i nie umiem podjąć decyzji bo zbyt dlugo byłam tylko obrazem oczekiwań innych. Rozwiązanie jest proste, poznać siebie, ale jak poznać siebie gdy to wszystko już tak dalego zaszło.

Jak pytam siebie czego chcę miewam momenty,że mówię ok zaczynam wszystko od nowa, konczę ten cieżki etap i idę dalej. Następnego dnia, juz mam wizję że bedę wszystko ratować. Wykańcza mnie to myślenie.

27,733

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny.
Witaj sluuu
Ja dzisiaj mam trochę spraw  do załatwienia.
W tym też przyjemne jak fryzjer.
Za oknem słońce już świecie coraz mocniej, ale wczoraj bez czapki jeszcze zmarzlam .

27,734

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny smile

Zima powróciła do stolicy Wielkopolski!

Co raz lepiej idzie mi z bieganiem - zaliczyłam 4 km bez odpoczynku big_smile super!
Nie udało mi się za pierwszym razem zdać ustnego na dp, ale o dziwo wcale mnie to nie załamało. Fajne doświadczenie, fajna komisja, ciekawi ludzie i przypomniałam sobie jak się jeździ pociągami smile
Także kolejna runda w kwietniu, no i wtedy to im dopiero pokażę wink

To tak u mnie.
Tutaj widzę ciekawe rozmowy się toczą. Endi, zamierzasz profesjonalnie pójść w terapie?

27,735

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajka- na dp? doradce personalnego.
Ja znów słabo przespana noc, konflikt wewnętrzny toczy się swoim torem. Raz przebłyski w jedną stronę, innym razem w drugą. Nie dziwie się że autorka wybrała dla bloga nazwę "moje dwie głowy", bo tak rzeczywiście jest.

27,736

Odp: Kobiety na zakręcie

tak
zamierzam

pierwsza grupa docelową będą rodzice i dzieci na onkologii.

27,737

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajka gratuluje podejscia do egzaminu, "slychac" w Tobie radosc, optymizm i sile. Endi - mysle, ze terapia to wazna praca i potrzebna. Nina - cieszysz sie z codziennych spraw - to taka wazna umiejetnosc, a nie kazdy ja ma. Sluuu - badz dla siebie wyrozumiala. Nie kazda Zakretka byla taka madra i spokojna w przeszlosci. Kazda ma zasoba okresy zawirowan, wahan, silnych emocji, ciagleo dialogu swoich dwoch glow. Wazne, by chciec ten spokoj osiagnac. Bo tam gdzie jest wola by cos osiagnac, znajdzie sie i sposob. Lilka wyslij prosze maila na adres renn_a@wp.pl. Do poprzedniego adresu nie moge dotrzec.

U mnie  mrozno, ale nie jakos ekstremalnie. Nie ma natomiast sniegu w okolicy i nie bylam jak dotad na nartach (jezdze na biegowkach). Natomiast namietnie uprawiamy z M. hiking czyli chodzenie na dlugich trasach. A po takim kilkugodzinnym marszu wygrzewam sie w Jacuzzi. Takie sobie proste przyjemnosci. A teraz kawa i do pracy.

27,738

Odp: Kobiety na zakręcie
sluuu napisał/a:

Pytajka- na dp? doradce personalnego.
Ja znów słabo przespana noc, konflikt wewnętrzny toczy się swoim torem. Raz przebłyski w jedną stronę, innym razem w drugą. Nie dziwie się że autorka wybrała dla bloga nazwę "moje dwie głowy", bo tak rzeczywiście jest.

Doradca podatkowy smile

Endi a gdzie robiłaś kurs/wartsztaty?

Renatto - bardzo dobrze znam syndrom dwóch głów, czasem miałam wrażenie, że dopadła mnie schizofrenia...

27,739

Odp: Kobiety na zakręcie

Operacjo
Czy mi się zdaje, czy słyszę radość w Twoich słowach?

Operacjo weź przykład z Pytajki i zacznij regularne wizyty u psychologa.
Popatrz na naszą Pytjkę wcześniej i teraz.
Popatrz jaka jest teraz szczęśliwa, świadoma swojej wartości, silna, jak potrafi bronić swojego zdania używając rzeczowych argumentów, jak wie co to asertywność. Ona teraz może uczyć innych. Tak się cieszę Pytajko, ze wyszłaś z tej matni.

No i oczywiście korzystaj z przyjaciołoterapii u Endi.
U Endi skorzystasz podwójnie, bo raz to profesjonalistka, a dwa ma doświadczenie w temacie.

Renatto wysyłam maila, choć trochę się waham.

Uśmiechnięte pozdrowienia dla wszystkich dziewcząt z Zakrętu smile

27,740

Odp: Kobiety na zakręcie

Lilka-tak,czuje sie lepiej. Najgorszy czas minal,ale na psychologa czekam,bo wiem jak krucha jest moja stabilnosc. Od dwoch dni znowu mecza mnie mysli,ze ja mezowi nie ufam i nigdy nie zaufam. Nie to zebym miala jakies zle sygnaly,ale tak po prostu. Niestety zawod ma taki jaki ma i za duzo jest poza domem. Trudno nie miec glupich mysli w takiej sytuacji.
Pomimo lepszego samopoczucia wracaja mysli o rozwodzie.

27,741

Odp: Kobiety na zakręcie

Operacjo
Ja myślę, że problem jest w Tobie i że da się go rozwiązać.
Twój mąż popełnił błąd, ale żałował i nie wrócił do tego.
Bardzo Cię zranił, bardzo, ale kiedy widzisz że się stara, to wybacz mu.
Tym czy do tego wróci nie przejmuj się na zapas.
Jeśli popełni drugi błąd, to Ty już szansy nie dasz, bo to nie miałoby sensu.
Nie będziesz mieć wtedy problemu z podjęciem decyzji o rozwodzie.

Ja myślę, że Ty powinnaś się skupić nad praca nad sobą, a zobaczysz jak Ci się myślenie zmieni.
Przewartościujesz swoje życie. Zaczniesz w końcu żyć. Nie warto marnować życia na rozpamiętywania.
Dość już zmarnowałaś.
A kiedy będziesz już silna i szczęśliwa, Twój mąż ujrzy Cie na nowo i zachwyci się Tobą raz jeszcze.
Wiele jeszcze dobrego możecie razem przeżyć, daj mu tę jedną jedyną szansę. I daj ją też sobie.

Tylko do tego prowadzi jedna jedyna droga - praca nad sobą z pomocą specjalisty.

Powiem Ci, że mam przyjaciółkę bardzo skrzywdzoną przez rodziców i ciągle przez nich szykanowaną, po próbie samobójczej, ma troje dzieci, w tej chwili jest w separacji z mężem. I nie było osoby która, by jej pomocną dłoń podała. Sama musiała to zrobić. Sama musiała sobie pomóc. I zrobiła to zgłaszając się na leczenie psychiatryczne wbrew wszystkim. Długo się leczyła, terapia za terapią, do dziś jest pod regularną opieką psychologa. Ale dała radę. Dziś to jest inna osoba. Dziś jest zdrowa i silniejsza od tych dręczycieli których ma wokół siebie. Ona, jak Pytajka dołowana regularnie, nie wiedziała że ma wartość jako osoba, dopiero dziś mówi że teraz to widzi, widzi że inni ludzie spostrzegali ją dobrze, a nie tak jaj jej rodzice. Ale żeby to zrozumieć musiała przejść długą drogę.

Jeżeli ona dała radę to Ty Operacjo również. Do dzieła Kochana!

27,742 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2016-03-02 12:31:01)

Odp: Kobiety na zakręcie

operacja dla ciebie
malwinka dla ciebie
alcedo dla ciebie
doona - trochę mniej dla ciebie ale z dobrym przesłaniem
ninka dla ciebie
sluu dla ciebie

obejrzyjcie
https://www.ted.com/talks/esther_perel_ … ever_loved

mozna wybrac polskie napisy

to świetna mowa, naprawdę
polecam\

27,743

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajka, dobrze robisz, ze ruszylas tak aktywnie do przodu ze swoim zyciem. Ja w Twoim wieku tez bylam pelna sily, gotowa na zmiany, nie bylo zmiluj. Teraz mam 44 lata i  ta energia ze mnie wyparowala.
Mam prace na 3 zmiany i trzy corki. Mysle, ze moglam zrobic wiecej wtedy kiedy jeszcze zylam z mezem, ze zmarnowalam moj czas.

Mussu, ja duzo robie sama albo z corkami, ale Ty najlepiej powinnas widziec jaka radosc sprawia aktywne zycie we dwoje, przeciez tak duzo i chetnie robisz razem z Krecikiem,
az czasem musze pozazdroscic (chociaz nie chce tongue ).

Moj przyjaciel jest wiecznie zmeczony. Ma prawie 50 lat, pracuje na  kierowniczym stanowisku w koordynacji komunikacyjnej. Fizycznie sie nie narobi, ale ma duza odpowiedzialnosc.
Wraca o godz. 17, umyje sie, zje, kawa i jest 18. Wtedy zasiada na kanapie, przed TV, w pozycji pol -  lezacej i odpoczywa...
przysypia przy tym co chwile, przesowajac sie do pozycji lezacej.
Ta jego aktywnosc  zamiera na chwile ok. godz 20, kiedy to wstaje, zeby przyniesc sobie ,,cos malego" na ,,lekka kolacje"   - jak on to potrafi nazwac porcje, z ktorej ja  przezyla bym 3 dni big_smile
Po ,, przekasce" wynosi swoje nakrycie i oddaje sie drugiej czesci odpoczynku, ktory definitywnie zakancza ok. godz 22, kiedy to idzie spac.

W sobote on nic nie robi, bo cyt: ,,chcialby spedzic jeden dzien w domu". W niedziele, cyt:,, Ale co Ty chcesz robic?"...  oczywiscie ja mu jasno deklaruje co chce robic juz wczesniej, tylko, ze w takich chwilach, kiedy brakuje mu argumetow do odmowy, nagminnie szwankuje mu pamiec big_smile

Jestesmy razem ponad 3 lata, jest spokojnym, pomocnym czlowiekiem. Pomaga mi. Lepiej mi z nim niz samej...  ale to juz wszystko.
Twoj kopniak Mussu mna ruszyl, ale za chwile przeczytalam Lilke i zal mi sie go zrobilo, no bo on mnie widac kocha sad
Ty Mussu radzisz glowa, Lilka sercem, a ja taka rozerwana po srodku wisze.

I dlatego bardzo pomogla mi Endi,
z jej zawilych, inteligentnych przemyslen wynioslam wiedze, ze ja mam wplyw na wszysto.
Moge wszysto zmienic. I jesli moj Misiek nie chce uczestniczyc w moim szczesciu, to bedzie gral taka role jaka mu odpowiada, czyli;  przyjaciel, wsparcie, pomocnik, no i czasem mezczyzna tongue
a ja bede sobie zyc szczesliwie, beztrosko i juz smile

Jeszcze sie tego ucze, jeszcze nie calkiem mi wychodzi, ale droge Endi mi wskazala.

Silky, szkoda, ze kasujesz swoje posty... ja tez nie moge sie z soba ogarnac,
byc moze jakas Twoja mysl by swiatelko rzucila,
a moze bys pomogla komus kto tego bardzo potrzebuje, czyta Cie, a Ty nawet o tym nie wiesz. Nie kasujcie dziewczyny. Wszystko sie moze przydac smile
Ja wam dziekuje w kazdym razie za kazde slowo, bardzo dziekuje wszystkim i kazdej z osobna smile

27,744 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2016-03-02 13:06:34)

Odp: Kobiety na zakręcie

doona, moja ty królowo

dostrzeżesz w sobie jeszcze masę zasobów, które masz i które służą tobie i temu, bys była szczęsliwa
ja jestem rok młodsza od ciebie

myślę sobie, że ta twoja wcześniejsza energia była nakręcana 'trybem walki"
cięzko się przestawić na taką energię niewymuszoną, oczywistą, dobrą, codzienną, służącą nam, a nie walce z czymś, kimś o coś

rozumiesz donna?
te energię i siłe w sobie masz
przestawisz ją na służenie tobie...;)
kiedy nie pojawia się słowo MUSZĘ, NALEŻY, TRZEBA
odnajdziesz siłę w słowie CHCĘ...

co do twojego partnera - to duży krok naprzód, który uczyniłaś
jestem tez przekonana, że on sie odnajdzie w tej twojej aktywności bardziej aktywnie... gdy nie będzie musiał, a będzie chciał
gdy nie będzie czuł, że to twoje oczekiwania a poczuje, że to jego chęć bycioa z tobą
nikt nie lubi być przymuszany...


ja jestem rok młodsza donna
mam duzo energii

rozmawiałam z koleżanką o nartach ostatnio - wiecie, czy wiatr we wlosach, czy jednak obawa, że cos się stanie

i doszłysmy do wniosku, że ludzie, któzy ekscytację i radośc i spełnienie potrafią znaleźć w codziennych sprawach... nie potrzebują zastrzyku adrenaliny....

więc nie kładż braku energii na karb wieku - bo to nie w porządku wobec innych 40 latek;))))

to dlatego donna, bo nakręcic cie musi cos innego... wyznaczone samej sobie cele, spełnienia, radości


dziewczyny... a teraz zmiana tematu

czy macie tak.. że czasami
w pełnym zachwyceniu
w pełnej radości
w pełnym szczęściu - myslicie sobie tak..
boże/matkoboska/ojezu/jacie jaka ja jestem piekna, cudowna, atrakcyjna, zmysłowa, mądra, świetna, wyczekiwana, najlepsza????Jaką ja jestem nagroda i rajem dla tego świata???


BO JA TAK MAM!!!!

27,745

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

dziewczyny... a teraz zmiana tematu

czy macie tak.. że czasami
w pełnym zachwyceniu
w pełnej radości
w pełnym szczęściu - myslicie sobie tak..
boże/matkoboska/ojezu/jacie jaka ja jestem piekna, cudowna, atrakcyjna, zmysłowa, mądra, świetna, wyczekiwana, najlepsza????Jaką ja jestem nagroda i rajem dla tego świata???


BO JA TAK MAM!!!!

 

Nie mam tak sad  Jeszcze pracuje nad pelnym zachwytem i szczesciem .
Piekna i cudo tez nie jestem, to mi lajdactwo meza z glowy wybilo.
Glupia jestem, bo se rady nie daje, ale napewno jestem nagroda dla moich corek smile

Endi Ty kobietko masz racje znowu. Napedzal mnie moj zaklamany malzonek, a szok i bunt zrobil reszte.
Cieszy mnie wiadomosc, ze to nie wiek mnie tak osadzil, tylko zapewne rozsadek i dazenie do stabilnosci.
Eh Endi, co ja bym bez Ciebie zrobila?

27,746 Ostatnio edytowany przez operacja (2016-03-02 14:18:02)

Odp: Kobiety na zakręcie

Chyba sie domyslasz Endi,ze tak nie mam. A  wprost przeciwnie.

27,747

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

dziewczyny... a teraz zmiana tematu

czy macie tak.. że czasami
w pełnym zachwyceniu
w pełnej radości
w pełnym szczęściu - myslicie sobie tak..
boże/matkoboska/ojezu/jacie jaka ja jestem piekna, cudowna, atrakcyjna, zmysłowa, mądra, świetna, wyczekiwana, najlepsza????Jaką ja jestem nagroda i rajem dla tego świata???


BO JA TAK MAM!!!!

Tak big_smile  jakoś rano mnie czasami rusza, jak jestem nieumalowana, potargana po nocy, patrze w lustro, uśmiecham się do siebie i mówięc na głos "laska, jesteś boska" ... psiak merda wesoło ogonem, czyli że w 100% się zgadza z tym co usłyszał wink

27,748 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-03-02 16:20:06)

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja tak mam, ale dopiero teraz czyli w wieku przed 40-stka. Dobre co. Teraz czuję się piękna i wszyscy dookoła się mną zachwycają, co ja robię że tak wyglądam.
Tak więc Doona i Operacja wszystko przed Wami, każda z nas jest piękna tylko najpierw musi to poczuć.

Edit:
Za mądrą to uchodzę od dziecka, ale dla mnie nigdy to nic nie znaczyło. Nigdy nie stawiam siebie wyżej od innych. Razi mnie jak się ktoś przechwala lub poniża innych. Oczywiście nie odnoszę tego do słów Endi. Tu chodzi o taka wadę, że ktoś ciągle się przechwala albo w rozmowie uważa się za kogoś lepszego od innych i specjalnie daje to komuś odczuć.

Doona ja co dzień muszę walczyć z brakiem energii. Mnie mobilizuje tylko zagrożenie. Wtedy walczę. Kiedy jest dobrze popadam w melancholię. Ja nie mam w sobie tej energii pt. chcę o której pisze Endi. Gdyby nie mój mąż byłabym jak Twój Misiek śpiący na kanapie. To jest moja ucieczka. Ucieczka do ciszy i spokoju, żeby nie myśleć i nic nie czuć przez chwilę. Czasami zrobienie prostej rzeczy wymaga ode mnie dużo wysiłku, ale robię bo wiem, że muszę. Ale to co innego niż chcę. Muszę przygnębia, a chcę daje szczęście.
Żeby coś robić aktywnie muszę mieć nadany regularny rytm, bo inaczej się gubię.

27,749

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajka- ile już jesteś na odwyku (od milosnym) ?
Operacja- a zapisałaś sie już do psychologa?

U mnie wciąż niewiadoma. Mam blokadę na wszystko, ani w jedną ani w drugą, konsternacja.
A już 1,5 miesiąca normalnie sobie żyłam z myślą że jestem wolna, a ciach mi walnęła nerwica w kompani z deprą i wystraszona odnowiłam kontakt. Plus taki że schudłam 3 kg, co na antydepresantach jest nie lada wyczynem.

27,750

Odp: Kobiety na zakręcie

Sluu
Napisz o swoim związku. Jeśli jesteś już gotowa na to.

27,751

Odp: Kobiety na zakręcie

Jestem zapisana w polowie marca do psychologa. Nie wiem co to za specjalista,nawet w internecie nie ma o niej ani slowa.
Dzis jestem w pracy,mam sporo czasu i przegladam posty i tematy z okresu,kiedy trafilam na forum.  Jak ogromna przemiane widzac w Endi(poki co glownie jej posty czytalam). Ona jak kazda z nas byla zagubiona a teraz jest silna kobieta. Pewnie silna byla rowniez przed,bo inaczej by nie udzwignela tego.

27,752

Odp: Kobiety na zakręcie
sluuu napisał/a:

Pytajka- ile już jesteś na odwyku (od milosnym) ?
.

W głowie zaczęłam sprzątać koło maja/czerwca 2015, odwaga żeby pójść krok dalej listopad 2015 ... zauważalnie lepiej zaczelam się czuć po ok 2 miesiącach i 5 spotkaniach z psychologiem.

27,753

Odp: Kobiety na zakręcie

9 lat, długich lat.
Mężczyzna starszy 5 lat, z pozycją społeczną, choc jak sie poznaliśmy to dopiero studiował.
Od razu chcial zamieszkać razem i tak sie stało, choć było to dla mnie stresujące i pierwszy raz opuszczałam dom rodzinny. Tak jakby presja z jego strony i mój strach żeby nie stracić go (bo przecież wspaniały i lepszy odemnie)
Pierwsze pół roku żyłam w permanentnym stresie, ciągle dzwoniła jego była, z którą przy mnie nie rozmawiał. Oczywiście mówil że ona wie że to koniec i dlatego dzwoni ect. Po pół roku dowiedziałam się od znajomej, że nie powiedział mi, że jak mnie poznawał to mieszkał jeszcze z byłą, przyznał się i argumentował, że nie chciał mnie stracić a ta informacja z pewnością by się do tego przyczyniła.

Jedziemy dalej, zamieszkaliśmy. Moja przyjaciółka zrobiła urodziny w klubie, zaprosiłam go, ale nie chciał iść, wiec poszłam sama. Okazało sie że się zjawił i obserwował mnie, po czym w trakcie mojego tańca z kolegą, klepnął mnie w ramię i wyszedł. Robiąc karczemną awanturę o to jak mogłam z kimś tańczyć.

Robila się nieprzyjemna atmosfera z jego współlokatorem, wiec przeprowadziliśmy się do mojego domu rodzinnego. Tak przyznam czułam się bezpieczniej. Zawsze miałam pod ręką bliskich. Mieszkaliśmy tam dlugo, 6 lat. Próbowałam żebyśmy kupili coś własnego, ale wiecznie nie chciał sie tego podjąć. Nawet samochód kupilam sama na kredyt, a on zarabiając więcej, nie miał ku temu chęci. Oczywiście, później chętnie z niego korzystał. Lubił alkohol, ale nie przypominał wtedy degenerata, jednak dzialy się różne dziwne rzeczy po wypiciu na przestrzeni tych lat. Raz zabral wszystkich facetów do baru i wyszli bez słowa, tak sie martwiłyśmy, bo pojechali samochodem pod wpływem, wrócili i okazało sie że uczestniczyli w bójce, a on się smiał.
Na wakacjach zrobil mi straszną scenę zazdrości, gdy ja grałam w dziewczynami w pilkę i ktoś się dołączył, nieproszony. Pakował sie wtedy na oczach wszystkich i kazał mi oddawać część pieniędzy. Oczywiscie później przepraszał,
Zdarzalo się też że gdy wracalismy z jego rodzinnych stron po ich rodzinnych braterskich piciach również, wysiadał mi z samochodu w trakcie jazdy i robił sceny.
Intymność- po czasie czułam, że to mój obowiązek, ciężko mi było czerpać z tego przyjemność. Miałam o to sporo kłótni.
Obrażanie się, zły humor- bardzo często sie obrażał i wyladowywal zły humor. Nie wyzywał,ale zachowywal się arogancko i potrafił sprawiać przykrość.
Często podróżowaliśmy, bardzo to lubiłam, zwykle ja byłam inicjatorką, myślę że on też lubił, ale zanim gdzieś pojechał, musiałam znosić jego anty argumenty.
Podejście do własnych rodziców- brak ciepła w stosunku do matki, wyrozumiałości i wsparcia (choć ona nie prosiła, wiec nie powinnam chyba rozliczać), ojciec- zmarł w wyniku nadużywania alkoholu w połowie naszego związku- mial do niego żal że pił i że był bardzo nerwowy (raczej surowe wychowanie).

Chciał ślubu, jeździliśmy nawet szukać sali, jednak zmarł jego tata wiec odłożyliśmy plany. Później kłótni było więcej i więcej, a mój strach przed związaniem węzłem małżeńskim wzrastał.

CDN- jutro dopiszę część drugą.

27,754

Odp: Kobiety na zakręcie

Witam, czy można się dołączyć?
forum czytam od dwóch lat, nawet gdzieś się uzewnętrzniłam. Po okresie małej stabilizacji emocjonalnej budzę się z letargu;)

Czytam Wasze historie z wypiekami na twarzy, chodź przyznam szczerze że po 200 stronie czytałam pobieżnie bo wiosna mnie zastanie a ja nie dobrnę do końca. Zakrętki z początku tematu są już na prostej, czyli zostały mi jeszcze 2 lata walki...  może nie walki, bo pewne spawy już uporządkowałam i postanowiłam, pozostaje mi wcielenie w życie mojego planu i nie zwariowanie. Może z Wami mi się uda?

27,755

Odp: Kobiety na zakręcie

Rozbita!

Witamy serdecznie w naszych progach smile

Pisz co Ci w duszy gra smile

Posty [ 27,691 do 27,755 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 425 426 427 428 429 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024