Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 424 425 426 427 428 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27,626 do 27,690 z 29,007 ]

27,626

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

Dlatego napisalam, ze rozumiem potrzebe milosci i bliskosci, ale jesli druga osoba nie moze mi tego dac, to nie jest dla mnie zadnym partnerem. W takim wypadku nie chce partnera, wybieram cudowna wolnosc i zycie ze soba. Dopoki nie znajde tego, ktory mi to wszystko da.

To jest sedno sprawy.

Zobacz podobne tematy :

27,627

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

Ale dziewczyny,

Czy to możliwe, żeby to wszystko znosić tylko po to żeby kogoś mieć?

Przecież ten partner niczego nie dawał Pytajce, niczego.

I ona miała świadomość całej sytuacji, a jednak nie potrafiła tego przerwać.

To musiało być uzależnienie.

Bo to jest niezrozumiale dla osób które siebie szanują, kochają, cenią. Przy pierwszej akcji, wywaliłyby faceta za drzwi.
Są jednak kobiety, które jak już wspomniałam z jakiś powodów same ze sobą mają problem.
Przykład. Dziecko alkoholika wdało się w związek z alkoholikiem. I co? Do czasu aż sobie nie uświadomi, że taki związek jest wyniszczający uzna, że skoro jej rodzice przeżyli razem x lat, to co w tym zlego, że ono także tak żyje.
Jestem w pełni świadoma, że Lilce, Mussu, nie mieści się do w głowie.

No ale, każda z nas w swoim czasie podejmuje walkę. I chcę wierzyć, że będą one wygrane smile

27,628

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Natomiast dzieciństwo w oim wydaniu takie a nie inne spowodowało brak szacunku, miłości akceptacji do samej siebie co pośrednio przyczyniło się do moich decyzji.

a czy w zyciu zawodowym, towarzyskim, w relacjach z innymi osobami tez tak siebie postrzegalas? jako te gorsza, nieudaczna, nie zaslugujaca na szacunek, uznanie, akceptacje, zrozumienie, wsparcie, pochwaly?

27,629

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Mussu ja nie winię nikogo. Ani mamy ani exa. Siebie samej również nie winię. Co nie zmienia faktu, że ja wiem, że cały związek i doświadczenia z nim związane są wynikiem mojej decyzji o byciu w nim.
Natomiast dzieciństwo w oim wydaniu takie a nie inne spowodowało brak szacunku, miłości akceptacji do samej siebie co pośrednio przyczyniło się do moich decyzji.
Mamie natomiast wybaczyłam,  zaakceptowałam, że to było. Dzisiaj budujemy fajną relację, krok po kroku. Świadomie.

Podziwiam Cię Pytajko, to mądre podejście do sprawy, dojrzałe. Nie każdy to potrafi. Zwłaszcza wybaczyć sobie swoją słabość.

27,630 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2016-02-10 11:22:41)

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
Pytajka napisał/a:

Natomiast dzieciństwo w oim wydaniu takie a nie inne spowodowało brak szacunku, miłości akceptacji do samej siebie co pośrednio przyczyniło się do moich decyzji.

a czy w zyciu zawodowym, towarzyskim, w relacjach z innymi osobami tez tak siebie postrzegalas? jako te gorsza, nieudaczna, nie zaslugujaca na szacunek, uznanie, akceptacje, zrozumienie, wsparcie, pochwaly?


Mussu jako dzieciak uciekłam w naukę. I to był jedyny obszar w którym wg mnie wówczas byłam dobra.
Inna sprawa, że zawsze ludzie mnie postrzegali jako mądrą, inteligentną, sympatyczną. W pracy równiez zawsze była cenionym pracownikiem, lubianym. Tylko wiesz, myślisz wtedy "skoro własna mama Ciebie nie ceni to obcy to zrobią?" - dlatego nigdy w to nie wierzyłam a sukcesy jak wczesniej wspominałam tłumaczyłam "szczęściem" a nie docenianiem siebie i wkładu pracy.

27,631

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Bo to jest niezrozumiale dla osób które siebie szanują, kochają, cenią. Przy pierwszej akcji, wywaliłyby faceta za drzwi.

ponawiam wczesniejsze pytanie - skoro widzisz, ze szanuja Cie wszyscy inni dookola (poza moze mama i "partnerem"), to nie wyciagasz zadnych wnioskow? Gdyby takich czynow na Twojej osobie dopuszczala sie jakas inna osoba (szef, kolega z pracy, przyjaciolka, kuzynka) - nie wystaewilabys za drzwi albo sama za nie wyszla? Wiec z jakiego powodu ow "partner" cieszyl sie takim immunitetem?

Pytajka napisał/a:

Są jednak kobiety, które jak już wspomniałam z jakiś powodów same ze sobą mają problem.
Przykład. Dziecko alkoholika wdało się w związek z alkoholikiem. I co? Do czasu aż sobie nie uświadomi, że taki związek jest wyniszczający uzna, że skoro jej rodzice przeżyli razem x lat, to co w tym zlego, że ono także tak żyje.
Jestem w pełni świadoma, że Lilce, Mussu, nie mieści się do w głowie.

Bingo - nie miesci mi sie w glowie, chociaz mam calkiem pokazna;) Jesli ogladam wegetacje ( a nie sielanke rodzinna) przez lat X, to na glowie staje, zeby sobie powtorki we wlasnym zyciu nie zafundowac.

Pytajka napisał/a:

No ale, każda z nas w swoim czasie podejmuje walkę. I chcę wierzyć, że będą one wygrane smile

niestety, nie kazda - przejzyj niektore watki. Rece opadaja, ale prawda odwieczna jest taka, ze tylko chcacemu sobie pomoc ktos inny moze te pomoc dac.

27,632

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Bo to jest niezrozumiale dla osób które siebie szanują, kochają, cenią. Przy pierwszej akcji, wywaliłyby faceta za drzwi.
Są jednak kobiety, które jak już wspomniałam z jakiś powodów same ze sobą mają problem.

Już chyba rozumiem, zbyt niska samoocena, sprawia że myślimy że nie zasługujemy na więcej.

27,633

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:
Pytajka napisał/a:

Bo to jest niezrozumiale dla osób które siebie szanują, kochają, cenią. Przy pierwszej akcji, wywaliłyby faceta za drzwi.
Są jednak kobiety, które jak już wspomniałam z jakiś powodów same ze sobą mają problem.

Już chyba rozumiem, zbyt niska samoocena, sprawia że myślimy że nie zasługujemy na więcej.

ale niska samoocena wypracowana jedynie na podstawie opinii czy podejscia jednej osoby - matki w tym wypadku? Przeciez nie zyjemy na wyspach bezludnych, oprocz naszych rodzicielek otaczaja nas setki ludzi, dziesiatki z nich wchodza z nami w trzne interakcje i tez wydaja swoje opinie. Jesli 90% z nich sa to opinie pozytywne, to jak mozna sobie zla samoocene wystawic?

Do dzis niepojetym dla mnie zjawiskiem sa zwiazki osob o bardzo wysokim IQ i cieszacych sie ogolnym powazaniem i sympatia innych ludzi z osobnikami, ktorzy ewidentnie krzywdza swoich partnerow i lamia wszelkie wpojone im (tym partnerom) zasady i to w bialy dzien na oczach tlumow. Czytalam opis takiej relacji pewnej mojej znajomej i nie moglam wyjsc ze zdumienia jaka wladze posiada w nas chec bycia w zwiazku. Za wszelka cene i pomimo tego co rozum podpowiada albo nawet wrzeszczy prosto do ucha.  Pomimo faktow udowodnionych, pomimo ostrzezen z zewnatrz, pomimo lkrzywd czynionych na codzien - ta sila okazuje sie czasem nie do pokonania. Jak amok, jak halucynacje pod wplywem twardych narkotykow, jak kurza slepota i utrata sluchu, wechu oraz pozostalych zmyslow i instynktow. Wspaniale, madre, szanowane i silne kobiety w relacjach ze swoimi pseudo partnerami staja sie jak bezwolne gumisie. Toi nie jest moja ocena ani krytyka tylko spostrzezenie, ktore mnie tak mocno zastanowilo po tej ostatniej lekturze.

27,634 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2016-02-10 12:27:07)

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
lilka787 napisał/a:
Pytajka napisał/a:

Bo to jest niezrozumiale dla osób które siebie szanują, kochają, cenią. Przy pierwszej akcji, wywaliłyby faceta za drzwi.
Są jednak kobiety, które jak już wspomniałam z jakiś powodów same ze sobą mają problem.

Już chyba rozumiem, zbyt niska samoocena, sprawia że myślimy że nie zasługujemy na więcej.

ale niska samoocena wypracowana jedynie na podstawie opinii czy podejscia jednej osoby - matki w tym wypadku? Przeciez nie zyjemy na wyspach bezludnych, oprocz naszych rodzicielek otaczaja nas setki ludzi, dziesiatki z nich wchodza z nami w trzne interakcje i tez wydaja swoje opinie. Jesli 90% z nich sa to opinie pozytywne, to jak mozna sobie zla samoocene wystawic?

Do pewnego momentu, dziecko czerpie wzorce tylko z rodziców, widząc tylko to co białe i to co czarne, sporo później dziecko zaczyna dostrzegać inne barwy życia.

27,635

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:
Mussuka napisał/a:
lilka787 napisał/a:

Już chyba rozumiem, zbyt niska samoocena, sprawia że myślimy że nie zasługujemy na więcej.

ale niska samoocena wypracowana jedynie na podstawie opinii czy podejscia jednej osoby - matki w tym wypadku? Przeciez nie zyjemy na wyspach bezludnych, oprocz naszych rodzicielek otaczaja nas setki ludzi, dziesiatki z nich wchodza z nami w rozne interakcje i tez wydaja swoje opinie. Jesli 90% z nich sa to opinie pozytywne, to jak mozna sobie zla samoocene wystawic?

Do pewnego momentu, dziecko czerpie wzorce tylko z rodziców, widzą tylko to co białe i to co szare, sporo później dziecko zaczyna dostrzegać inne barwy życia.

no wlasnie o to mi wczesniej chodzilo, o ten czas oderwania sie od pepowiny i zycia na wlasna reke, rowniez emocjonalnie:) Ty Pytajko bylas doceniana w szole, w pracy, odnosisz sukcesy, masz przyjaciol i kolezanki/kolegow, nawet nas tutaj - osoby, ktore oceniaja Cie pozytywnie - dlatego nas tak tu dziwilo, ze z taka osobowoscia poddalas sie torturom jakiegos wygwizdka, ktory, no wlasnie, ktory kogo soba reprezentuje tak na chlodno oceniajac?Polecilabys go z czystym sumieniem jakiejkolwiek przyjaciolce?

27,636

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

[
no wlasnie o to mi wczesniej chodzilo, o ten czas oderwania sie od pepowiny i zycia na wlasna reke, rowniez emocjonalnie:) Ty Pytajko bylas doceniana w szole, w pracy, odnosisz sukcesy, masz przyjaciol i kolezanki/kolegow, nawet nas tutaj - osoby, ktore oceniaja Cie pozytywnie - dlatego nas tak tu dziwilo, ze z taka osobowoscia poddalas sie torturom jakiegos wygwizdka, ktory, no wlasnie, ktory kogo soba reprezentuje tak na chlodno oceniajac?Polecilabys go z czystym sumieniem jakiejkolwiek przyjaciolce?

Wiesz, że najgorszemu wrogowi bym go nie życzyła. Nie mniej jednak dzisiaj myślę inaczej niż pół czy rok temu. Racjonalnie. Mam świadomość, której wtedy nie miałam.
Jako dziecko-nastolatka, zawsze sobie mówiłam "moje życie będzie inne, będę miała szczęśliwą rodzinę, i fajnego partnera". I co? I wpakowałam się w dokładnie to samo. W trakcie przechodziłam te same gehenny co w dzieciństwie, ja to bardzo dobrze znałam.
Ale wtedy nie wiedziałam, że mogę od tego od tak uciec. Prawdą jest, że do ok. 18-19 walczyłam o miłość mamy. Później miałam to gdzieś. I D. była taką wersją mojej mamy, którą znałam i z którą mogłam powtarzać cały schemat z dzieciństwa powtórnie. Nie celowo, nieświadomie.

27,637

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć smile
Tak sobie podczytuję co piszecie na temat uzależnień emocjonalnych. I powiem wam, ze niezbadana jest ludzka psychika.
Ja znam osobę, która jest bardzo inteligentna, po trzech kierunkach studiów, a uzależniona jest emocjonalnie najpierw od ojca i matki, a teraz od męża, z którym się męczy od 20 lat. Nigdy dobrego słowa nie usłyszała od żadnej z tych osób, ona kocha ich miłością bezgraniczną.
Doprowadzili ja do takiego stanu, ze wysiadł jej cały organizm, ma wiele różnych chorób o podłożu psychosomatycznym.  Przestała pracować, bo zdrowie jej na to nie pozwala. Uzależniona jest teraz finansowo od męża, który ma nad nią teraz jeszcze większa władzę.  Włos mi się na głowie jeży, jak czasem mi opisuje różne akcje w domu. A na to patrzy oczywiście jej córka, która jest w wieku mojej. Dziewczyna ma tez nieźle zrytą psychikę, i będzie kopią swojej matki w dorosłym życiu.
Strasznie to wszystko przykre. gdy próbuje ja namówić na terapię u psychologa, czy psychiatry to się oczywiście wymawia różnymi bzdurami.
A najlepsze jest to, ze córce do głowy kładzie, że najważniejszym jej celem w życiu jest znalezienie męża. Bo to podstawa; mąż, dzieci...

27,638

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:
Mussuka napisał/a:

[
no wlasnie o to mi wczesniej chodzilo, o ten czas oderwania sie od pepowiny i zycia na wlasna reke, rowniez emocjonalnie:) Ty Pytajko bylas doceniana w szole, w pracy, odnosisz sukcesy, masz przyjaciol i kolezanki/kolegow, nawet nas tutaj - osoby, ktore oceniaja Cie pozytywnie - dlatego nas tak tu dziwilo, ze z taka osobowoscia poddalas sie torturom jakiegos wygwizdka, ktory, no wlasnie, ktory kogo soba reprezentuje tak na chlodno oceniajac?Polecilabys go z czystym sumieniem jakiejkolwiek przyjaciolce?

Wiesz, że najgorszemu wrogowi bym go nie życzyła. Nie mniej jednak dzisiaj myślę inaczej niż pół czy rok temu. Racjonalnie. Mam świadomość, której wtedy nie miałam.
Jako dziecko-nastolatka, zawsze sobie mówiłam "moje życie będzie inne, będę miała szczęśliwą rodzinę, i fajnego partnera". I co? I wpakowałam się w dokładnie to samo. W trakcie przechodziłam te same gehenny co w dzieciństwie, ja to bardzo dobrze znałam.
Ale wtedy nie wiedziałam, że mogę od tego od tak uciec. Prawdą jest, że do ok. 18-19 walczyłam o miłość mamy. Później miałam to gdzieś. I D. była taką wersją mojej mamy, którą znałam i z którą mogłam powtarzać cały schemat z dzieciństwa powtórnie. Nie celowo, nieświadomie.

wlasnie jestes na dobrej drodze do fajnego zycia i fajnego partnera. Juz to przerobilas, teraz nie pozwolisz ponownie przeciagnac sie kanalem w te i nazad:) tylko nie zamykaj sie na innych, bo to tez jest taka reakcja obronna:)

27,639 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-10 13:08:52)

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajko ja walczyłam przez ok. 37 lat, i dopiero teraz jestem wolna.

Tak więc nie o to chyba chodzi.

Co innego wewnętrzne pragnienie bycia kochanym i brak możliwości pozbycia się go, a co innego przyzwolenie na niszczenie siebie przez innych.

Ja nigdy (od czasu aż stałam się na tyle silna) nie pozwoliłam na przemoc fizyczną wobec mnie.

Nigdy nie było we mnie przyzwolenia na jakąkolwiek przemoc wobec mnie.

Zawsze o siebie walczyłam i znałam swoją wartość.

Mimo przeciwności losu osiągnęłam wiele sama, ale ja zawsze o tym wiedziałam.

Matka mimo swoich usilnych starań matka nigdy nie odebrała mi mojej godności.

Dlatego opis Endi, jak jej mąż niesie pas aby matka wymierzyła mu sprawiedliwość, był dla mnie porażający.

Ja nigdy bym żadnego pasa nie przyniosła, to jest złamanie człowieka.

I nigdy nie uwierzyłam w to co mówi moja matka o mnie.



Mussu
Ja tez nie mogę zrozumieć dlaczego kobiety pozwalają siebie źle traktować, ale tu nie chodzi chyba o te "portki", przynajmniej nie zawsze,
to musi być coś silniejszego, jakiś mechanizm psychologiczny, który sprawia ze nie dostrzegają rzeczywistości, nie rozumieją co ludzie do nich mówią,
albo jakieś wyparcie, nie wiem co to jest, może uzależnienie od cierpienia.

W każdym bądź razie Pytajka pokonała to coś, dała radę choć nie było to łatwe.

27,640

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

A najlepsze jest to, ze córce do głowy kładzie, że najważniejszym jej celem w życiu jest znalezienie męża. Bo to podstawa; mąż, dzieci...

A jednak "portki"

Szkoda dziewczynki, dla matki już za późno.

27,641

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

A najlepsze jest to, ze córce do głowy kładzie, że najważniejszym jej celem w życiu jest znalezienie męża. Bo to podstawa; mąż, dzieci...

a co ona z ta podstawa zrobi, jesli sama sie na cmentarzu albo w psychiatryku znajdzie? To sa istotne elemnety zycia doroslej kobiety, ale nie podstawa. A czy ona sama moniu zauwaza jakis problem? Bo to, ze 3 fakultety, to niestety niewiele znaczy, dlatego pisalam o kurzej slepocie i drewnianej gluchocie.

27,642 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-02-10 13:22:25)

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
moniaCo napisał/a:

A najlepsze jest to, ze córce do głowy kładzie, że najważniejszym jej celem w życiu jest znalezienie męża. Bo to podstawa; mąż, dzieci...

a co ona z ta podstawa zrobi, jesli sama sie na cmentarzu albo w psychiatryku znajdzie? To sa istotne elemnety zycia doroslej kobiety, ale nie podstawa. A czy ona sama moniu zauwaza jakis problem? Bo to, ze 3 fakultety, to niestety niewiele znaczy, dlatego pisalam o kurzej slepocie i drewnianej gluchocie.

No niestety tam jest totalny beton, zaprawiony głęboką wiarą. Bo wiarą można sobie wszystko usprawiedliwić.  Że to Bóg zsyła na nią ten krzyż i musi go dźwigać. No i na ten argument nie mam kontry.
Dodam jeszcze że raz kiedyś coś w niej pękło i wezwała policję, bo mężuś się z rękoczynami do niej zabierał. Ale że miała trochę we krwi promili, to ją zabrali na 48 h a córka oczywiście była świadkiem wszystkiego.

27,643

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Dodam jeszcze że raz kiedyś coś w niej pękło i wezwała policję, bo mężuś się z rękoczynami do niej zabierał. Ale że miała trochę we krwi promili, to ją zabrali na 48 h a córka oczywiście była świadkiem wszystkiego.

Zabrali ofiarę zamiast kata, paranoja jakaś.

27,644

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:
Mussuka napisał/a:
moniaCo napisał/a:

A najlepsze jest to, ze córce do głowy kładzie, że najważniejszym jej celem w życiu jest znalezienie męża. Bo to podstawa; mąż, dzieci...

a co ona z ta podstawa zrobi, jesli sama sie na cmentarzu albo w psychiatryku znajdzie? To sa istotne elemnety zycia doroslej kobiety, ale nie podstawa. A czy ona sama moniu zauwaza jakis problem? Bo to, ze 3 fakultety, to niestety niewiele znaczy, dlatego pisalam o kurzej slepocie i drewnianej gluchocie.

No niestety tam jest totalny beton, zaprawiony głęboką wiarą. Bo wiarą można sobie wszystko usprawiedliwić.  Że to Bóg zsyła na nią ten krzyż i musi go dźwigać. No i na ten argument nie mam kontry.
Dodam jeszcze że raz kiedyś coś w niej pękło i wezwała policję, bo mężuś się z rękoczynami do niej zabierał. Ale że miała trochę we krwi promili, to ją zabrali na 48 h a córka oczywiście była świadkiem wszystkiego.

oj, to moze tam jest w ogole pierdolnik rodzinny, wiesz, ona sfrustrowana swoim zyciem i mezem, popija, potem zaczyna sie czepianie, klotnia, wrzask, dochodzi do rekoczynow albo prawie - jedno warte drugiego. Przykro mi, ale nie zal mi takich osob. Jedynie tej dziewczynki.

27,645

Odp: Kobiety na zakręcie

doonna. a co zalezy od ciebie? na co masz wpływ?
co możesz zmienić?
co wymaga twojej decyzji o zmianie
a co wymaga tylko i wyłącznie wdrożenia zmiany?

napisałaś kiedyś, że tak prę do przodu.
\wiesz, to nie jest prawda.
ja po prostu żyję :uczestnicząco:.

wiem, że odbiór rzeczywistości zalezy ode mnie. mojego nastawienia i tego, co zobaczę w każdym dniu
mam cięzką pracę, stresującą
czasami zdarzają się burze z piorunami
czasami sunie nawałnica
czasami powódż

doświadczenie mnie nauczyło, że to wszystko mija
czasami potem cos jest w zgliszczach i trzeba to odbudowac
a czasami po proostu w trakcie nawałnicy minimalizujesz szkody

ale doświadczenie uczy, że po burzy i tak jest słońca

w zasadzie ono świeci tez w czasie burzy, tylko czasami nie potrafimy tego dostrzec

ja potrafię
potrafię w szarym dniu dostrzec kolory
ba
potrafię więcej
sama potrafię być takim kolorem

potrafię patrzec na ludzi z poczuciem, że sa darem, że są fajni i mają coś, co warte jest mojej uwagi, uznania i zaufania

potrafię patrzec na siebie jak na piekną istotę z otwartym sercem i umysłem

potrafię cieszyc sie dniem, mimo, że wstawanie było trudne
albo od dwóch dni chodze z napięciem w plecach, bo rozwiązuję trudną sprawę....
ale ale ale
dzisiaj mam piekną żółtą bluzkę na sobie i zrobilam pare fajnych rzeczy
podzieliłam się tez z kolezanką obiadem
i poplotkowałam z jedną o teściowej
killku osobom nie pomogłam, ale wyszli ode mnie z poczuciem, że byli dla mnie wazni i ich nie zlekcewazyłam

więc?/
czy mój dzień był wyjątkowy? nie\
czy bola mnie plecy? tak
czy jestem zmęczona? bardzo
czy mam pomysł na fajne życie? mam

takie tam zwykłe powszednie zycie
w którym nie chce mi się ostatnio ćwiczyć fizycznie
zechciało mi się przytyc jakieś nadprogramowe cztery kilo

i boże drogi i dziewczyny

jaka ja piekna jestem
w tym swoim byciu i zgodzie ze sobą samą...

AMEN

27,646

Odp: Kobiety na zakręcie

Amen Endi smile

Lubię kiedy ludzie są szczęśliwi, Ty w końcu po tych wszystkich przeżyciach jesteś.

Kiedy Was czytam odzyskuję wiarę w ludzi.

27,647 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2016-02-10 17:51:29)

Odp: Kobiety na zakręcie

lilka. dlaczego do nas trafiłaś?

27,648

Odp: Kobiety na zakręcie

Tak mi się nasunęło w drodze do domu, że tłumaczenie komuś, kto absolutnie nie pojmuje "dlaczego" (np. Mussu), powodów właśnie takiego tkwienia w bardzo toksycznej relacji, to troche tak jak tłumaczyć daltoniście kolory, niewidomemu od urodzenia świat go otaczający ...
Ludzię są różni, inna osobowość, charakter, siła charakteru, poziom wrażliwości - to wszystko powoduje, że różnie patrzymy na te omawiane dzisiaj kwestie. Nie jesteśmy w stanie czegoś pojąć. I dobrze smile Dzięki temu świat jest kolorowy, różnorodny ...

27,649 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-02-10 22:55:32)

Odp: Kobiety na zakręcie

Tak to chyba jest Pytajka. Kazdy ma swoja wlasna droge, doswiadczenia i odpowiedzi na nie. Kazdy ma swoj subiektywny swiat, ktory czasem mniej, czasem wiecej spotyka sie ze swiatem innych osob, ale nigdy nie calkowicie, nawet u blizniat. Dlatego tak wazna jest empatia i szacunek dla innego czlowieka, dla jego innosci. Oczywiscie do zdrowych granic. Ale znow nie wszyscy potrafimy te zdrowe granice wyznaczyc i utrzymac ( z wielu powodow, zwykle maja w tym udzial inni ludzie, czesto rodzice, ale nie tylko). Wspaniale natomiast jest to, ze jako dorosli i odpowiedzialni za siebie ludzie mamy mozliwosc naprawienia tego, co ktos kiedys zrobil nie tak jak trzeba, to, ze mamy szanse cokolwiek by sie kiedys nie zdarzylo na zycie pelnia zycia. Lilka napisz o swojej matce na maila, tylko bardzo prosze na ten adres: renn-68@wp.pl.
Donna czy czujesz, ze masz relacje ze swoim partnerem? Czesto upodobania moga byc zupelnie inne i inny styl zycia, ale jesli ludzie znajduja jakas wartosc w danym kontakcie i czuja sie dobrze, gdy dana osoba jest w ich swiecie, to nadal jedna z glownych wartosci zwiazku jest spelniona. Czy czujesz, ze jestes z kims czy sama? Moze wciaz zyjesz w bliskosci emocjonalnej z bylym mezem i w takim razie nie ma miejsca na ten rodzaj bliskosci z inna osoba, niezaleznie od tego jaka jest. Moze jest cos innego. W stawianiu pytan i poszukiwaniu odpowiedzi pomoglaby Ci terapia. Szkoda zycia na bylejakosc.
Endi ciesze sie Twoim szczesciem i wiesz co, tez moge napisac, ze jestem i zawsze bylam szczesliwa, nawet gdy w jakiejs dziedzinie zycia cos dzialo sie zle. Cesze sie z tego ze zyje na Ziemi, ktora nieodmiennie mnie fascynuje tak jak i jej mieszkancy. Po prostu:-)

27,650 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2016-02-11 11:24:09)

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Tak mi się nasunęło w drodze do domu, że tłumaczenie komuś, kto absolutnie nie pojmuje "dlaczego" (np. Mussu), powodów właśnie takiego tkwienia w bardzo toksycznej relacji, to troche tak jak tłumaczyć daltoniście kolory, niewidomemu od urodzenia świat go otaczający ...

Swiete slowa tylko raczej w odwrotna strone:) Ja predzej nazwalabym osobe w takiej toksycznej relacji niewidoma i nieswiadoma kolorow zycia:) Ale rozumiem o co Ci chodzi. Tylko ja Pytajko, faktycznie nie karmie sie na codzien empatia na sniadanie, nie uzywam jej w nadmiarze a tylko wtedy kiedy czuje taka potrzebe, widze, ze tam jest potrzebna. Oczywiscie wspolczulam Ci traumatycznych przezyc (fajnie, ze w czasie przeszlym moge to pisac) ale nie rozumialam Twojego bycia z taka osoba jak D. Teraz kiedy Ty na to z boku spojrzysz, tez pewnie dziwisz sie sama sobie, a juz gdyby to byla inna kobieta, sama bys jej kolki na glowie ciosala, zeby z tego uciekala jak najszybciej.
Wiec ja nie rozumiem i nie mam takiego obowiazku rozumienia, dlaczego osoby dorosle i inteligentne godza sie na pozostawanie wiele lat w chorych zwiazkach, z ktorych moga bez zadnych przeszkod sucha noga w jednej chwili wyjsc. To nie znaczy, ze nimi gardze czy je obwiniam, ale nie rozumiem. Potrafie swietnie pojac fascynacje, stan odurzenia, tzw. zakochanie, pozniej moze uzaleznienie finansowe czy spoleczne, ktore powoduja te niemoznosc zerwania kajdanow, natomiast ciezko mi jest wyobrazic sobie, ze z wlasnej nieprzymuszonej woli pozwalam sie katowac dzien po dniu, calymi latami. Majac swiadomosc tej krzywdy i biernie jej sie poddajac. Nie rozumiem, poniewaz zaprzecza to wszystkim moim zasadom wspolzycia z ludzmi, jakiegokolwiek wspolzycia: zawodowego, rodzinnego, spolecznego. Az tak silna jest potrzeba przynalezenia do kogokolwiek, potrzeba uslyszenia raz na ruski rok, ze jest sie kochanym czy fajnym? Az tak potworna wydaje sie samotnosc? To jest to, co mnie najbardziej dziwi i czego za nic nie moge sobie przetlumaczyc z polskiego na nasze. Tlumaczenie, ze ludzie sa inni jakos brzmi ogolnikowo i malo precyzyjnie.

Dlaczego powinnam to rozumiec, wytlumacz mi prosze? Szczerze Ci odpowiem - nie chce tego zrozumiec. Bo wtedy zaczelabym ze zrozumieniem, zle pojeta empatia i przyzwoleniem potakiwac ofiarom i katom, czekajac az sobie za lat iles dojda do tej swojej sciany i glowe roztrzaskaja. Ja wole pokazac swoja ocene sytuacji, nie dla kazdego oka i ucha mila.

Pomyslalam tez, ze przeciez nawet male dziecko ma instynkt samozachowawczy i reaguje na bol i strach ucieczka albo chowaniem sie pod kolderke. Jesli dotknie goracego pieca to wrzasnie, cofnie paluszek i piec bedzie z daleka omijac. Wiec ciezko jest zrozumiec taka utrate zmyslu odczuwania bolu.



Pytajka napisał/a:

Ludzię są różni, inna osobowość, charakter, siła charakteru, poziom wrażliwości - to wszystko powoduje, że różnie patrzymy na te omawiane dzisiaj kwestie. Nie jesteśmy w stanie czegoś pojąć. I dobrze smile Dzięki temu świat jest kolorowy, różnorodny ...

tez tak sadze, inaczej bedziemy sie wzajemnie po pleckach poklepywac i wyplakiwac bez konca w rekaw, bez szans na jakakolwiek zmiane:)

27,651

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny .
Ja dzisiaj odpoczywam ,robota nie zając nie ucieknie ,jutro nadrobię .
Jestem zmęczona tym jeżdżeniem ze szpitala do szpitala .Teraz jestem na dopieszczaniu się ,muszę nabrać siły i pokonać znowu anemię , ale już mogę spać spokojnie i planować co będę robić za jakiś czas .
Mam zapas książek i mogę leniuchować .
Jestem szczęśliwa .

27,652 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-11 17:37:37)

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny

Nina na anemię najlepsza jest wątroba bo ma i żelazo i Wit.B12, oprócz tego czerwone mięso i żółtka,  te składniki wchłaniają się najlepiej z tych pokarmów. Poza tym do wchłania żelaza konieczna jest Wit. C, a więc do posiłków jednocześnie owoce i warzywa.
Zdrówka Ninko, bo wszystko inne już masz.
Ja też jestem szczęśliwa,  dziwne to ale przeciwności losu nie odbierają mi poczucia szczęścia,  może dlatego że mam miłość męża.
Palec pod budkę, kto jest szczęśliwy.

27,653 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-11 17:39:18)

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziewczyny myślałam o tym dlaczego tak jest,  że ktoś pozwala się krzywdzić i dlaczego nie docierają do niego niezbite argumenty. Ja myślę że i Pytajka i Mussuko i Renatta macie rację, bo powody takiego stanu rzeczy są różne, dla jednego to pieniądze,  dla innego te portki, ale też jest coś takiego jak uzależnienie. Coś takiego co sprawia że człowiek nie myśli racjonalnie tak jak wtedy gdy jest w sekcie. Przypomniał mi się film o sekcie w Stanach oparty na faktach. Do dzisiaj pamiętam scenę w której rodzice oddają może 10-letnią dziewczynkę ich guru aby spłodził z nią "mesjasza". Wielu rodziców się na to zgodziło . I kto odpowie dlaczego?

Najgorsze jest to że wtedy ludziom nie można w żaden sposób pomóc.

27,654

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

Wiec ja nie rozumiem i nie mam takiego obowiazku rozumienia, dlaczego osoby dorosle i inteligentne godza sie na pozostawanie wiele lat w chorych zwiazkach, z ktorych moga bez zadnych przeszkod sucha noga w jednej chwili wyjsc.
Tlumaczenie, ze ludzie sa inni jakos brzmi ogolnikowo i malo precyzyjnie.

Dlaczego powinnam to rozumiec, wytlumacz mi prosze? Szczerze Ci odpowiem - nie chce tego zrozumiec. Bo wtedy zaczelabym ze zrozumieniem, zle pojeta empatia i przyzwoleniem potakiwac ofiarom i katom, czekajac az sobie za lat iles dojda do tej swojej sciany i glowe roztrzaskaja. Ja wole pokazac swoja ocene sytuacji, nie dla kazdego oka i ucha mila.


Cześć smile

Mussu ale ja nigdzie nie napisałam, że masz obowiązek albo, że musisz to rozumieć. Właśnie pisałam, że rozumiem, że nie jesteś w stanie zrozumieć smile
Pisałam w szczegółach na czym ta inność polega - inny poziom wrażliwości, empatii, inna osobowość, inna siła charakteru, inne okoliczności w życiu, inny światopogląd ...

Przykład - są osoby w moim otoczeniu, które ze zdziwieniem patrzą jak wydaję trochę pięniędzy na weterynarza, gdy mi psiak zachoruje. Te osoby nie rozumieją, że dla mnie on jest jak członek rodziny, że go kocham, że dbam o niego jak się dba o dziecko wręcz ... I ja przyjmuję do wiadomości i akceptuję to, że dane osoby mają inny poziom empatii, wrażlwości jeśli chodzi o zwierzęta. Szanuję ich stanowisko. Nie rozumiem natomiast i nie zaakceptuję nigdy ludzi którzy znęcają się nad zwierzętami, bo moja empatia tak daleko nie sięga, żebym wszystkich wszystkim tłumaczyła, a to że ojciec bił, a to że był ofiarą innej przemocy. Dla mnie to nie jest sytuacja do zaakceptowania i podobnie jak Ty nie chcesz rozumieć tego o czym pisałaś tak ja nie chcę rozumieć tych osób i pobudek, które nimi kierują. I to jest moja decyzja i to jest moje prawo. Tak samo jak Twoje i każdej innej osoby smile

A jeśli chodzi konretnie o moją sytuację, tak, słabo reagowałam na Wasze sugestie, opinie, rady. Dlaczego? Bo nie potrafiłam wyjść poza swoją strefę komfortu. Jasne, fatalnie się czułam w związku ale było to mimo wszystko coś co dobrze znałam. Znałam mechanizmy w nim panujące. I stawałam okoniem, bo czułam jakbyście były przeciwko mnie, jakbyście Wy chciały mnie tego związku - czytaj strefy komfortu - pozbawić. Tak, wiem, to było słabe, poniżej jakiegokolwiek poziomu krytyki. Zachowywałam się jak rozkapryszona mała dziewczynka, której ktoś chce zabrać ulubioną zabawkę. Czy dzisiaj ponownie weszłabym w ten związek gdybym wiedziała to co wiem - nie, czy były dobre momenty, czy są dobre wspomnienia - tak, są.
Może właśnie ta relacja była w moim życiu po to, żebym wyprostowała to, co od dziecka było we mnie skrzywione? Chce wierzyć, że czemuś to miało służyć, że moje cierpienie w tym związku nie było daremne.

No to tyle.

A poza tym ciężkim tematem powiem Wam, że byłam dzisiaj na fajnym szkoleniu odnośnie negocjacji. Było o perswazji, o manipulacji, projekcjach ... Fajnie smile Sporo ćwiczeń, praktyki, po 6 godzinach mój umysł był bardziej wycieńczony niż po pracy. Życiowo również dobra baza, pozwala uświadomić sobie jak często ulegamy perswazji i manipulacji (nawet pozytywnej) zupełnie będąc nieświadomym tego.

27,655 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-11 19:09:42)

Odp: Kobiety na zakręcie

Endi
Zaczęłam szukać w necie informacji o aseksualności, znalazłam forum, czytałam wiele wątków, niektóre przykłady dotyczyły zdrady więc zaczęłam czytać te historie. Potem przeczytałam "Dramat " Moni,  który mną wstrząsną, ja nie rozumiem jak można zrobić coś takiego najbliższej ukochanej osobie. Może dlatego tak mnie to poruszyło, bo jej rodzina była wypisz wymaluj jak moja, a więc skoro jej kochający ją przecież mąż mógł to zrobić to i mój może. Potem odnalazłam Monię na Zakręcie,  chciałam wiedzieć czy jest już wszystko dobrze. Chciałabym dla Moni cofnąć czas.
Przecztałam cały zakręt, poznałam i pokochałam Was wszystkie.
Tu na Zakręcie możemy nawzajem zapraszać siebie do swych wewnętrznych  światów, a Wasze są dla mnie fascynujące.
Ja Was naprawdę podziwiam za to jak poradziłyście sobie z przeciwnościami losu,  każda inaczej i każda w dobry dla siebie sposób.

27,656 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-02-11 22:48:07)

Odp: Kobiety na zakręcie

"ale już mogę spać spokojnie i planować co będę robić za jakiś czas"

Nina, to wspaniale. 

Mam dzisiaj dzien lenistwa. Ale takiego pozytywnego. Chodze po domu, sprzatam, ustawiam kwiaty w wazonach, podlewam i dopieszczam doniczkowe (a mam ich ponad dwadziescia) a robota, ktora miala byc zrobiona lezy odlogiem. Ale dam rade, a takie blogie domowe lenistwo tez przydaje sie czasami. Aha i ugotowalam caly gar zupy. Gotuje duzo a pozniej rozlewam w pojemniki i zamrazam. Lubie miec pod reka domowa zupe. Jest dobra na trawienie. No ale juz zabieram sie do pracy. A czym jest empatia? Lub czym nie jest? Nie jest  wspolczuciem czy akceptacja tylko raczej "przymierzaniem butow  drugiego czlowieka". I choc czasem systemy wartosci i postawy roznych wlascicieli butow sa calkowicie rozbiezne i buty sa niewygodne, to wejsc choc na chwile w czyjes buty zawsze warto. To poszerza swiadomosc.

27,657 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2016-02-12 11:21:25)

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

A poza tym ciężkim tematem powiem Wam, że byłam dzisiaj na fajnym szkoleniu odnośnie negocjacji. Było o perswazji, o manipulacji, projekcjach ... Fajnie smile Sporo ćwiczeń, praktyki, po 6 godzinach mój umysł był bardziej wycieńczony niż po pracy. Życiowo również dobra baza, pozwala uświadomić sobie jak często ulegamy perswazji i manipulacji (nawet pozytywnej) zupełnie będąc nieświadomym tego.

Pytajka, a mozesz podeslac informacje o organizatorze i ew. kosztach takiego szkolenia? Tak mysle, ze i moim chlopakom przydaloby sie takie szkolenie, czasem musze im dodawac wiary w siebie, a powinni byc juz bardziej przebojowi:)

U nas wreszcie monsuny ustaly i wrocila, po raz kolejny tej zimy, zima:) Jest bialo i puszyscie:) Jeszcze za wiosna nie tesknie, jeszcze pozjezdzac troche musze, od marca bede czekac na roztopy:)

27,658 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-02-12 14:48:13)

Odp: Kobiety na zakręcie

Hejka smile
A mnie tam tęskno do wiosny, jestem zdecydowanie zwierzątko ciepłolubne. Powinnam gdzieś w Hiszpanii czy innych Włoszech mieszkać smile

Renatko, fajnie o tych "butach" napisałaś. Zaraz mi się przypomina piosenka Depeche Mode " walking in my shoes".

Lilka, wiesz co, tak się zastanowiłam, czy ja bym chciała cofnąć czas....i wyszło mi, ze jest mi dobrze tu i teraz, z tym a nie innym człowiekiem, więc nie rozkminiam, co by było gdyby smile


A teraz z innej beczki smile dziewczyny czy lubicie i świętujecie jakoś walentynki? czy rusza was ta cała romantyczno - czerwonoserduszkowa akcja?
Bo mnie jakoś nie bardzo. Chociaż niby romantyczką jestem, ale jakoś nie lubię takich ogólnonarodowych zrywów, gdzie "każą" kochać i świętować, bo data w kalendarzu nakazuje smile

27,659

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia fajnie to słyszeć od Ciebie, i tym samym wchodzisz "pod budkę" szczęśliwych.  Super
Wcześniej Walentynki nie miały dla mnie większego znaczenia,  teraz to się zmieniło,  ale tylko dla mnie,  dla mojego męża nie.

27,660

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny smile

Mussu - wysłałam maila odnośnie szkolenia.

27,661

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Cześć dziewczyny smile

Mussu - wysłałam maila odnośnie szkolenia.

a to dziekuje z gory i czekam:)

pozdrowienia z nadal zimowej polnocy:) Jakos obeszlyscie to landrynkowe swieto w koncu? Ja dostalam roze i tort w ksztalcie serca, a sama podarowalam takie smieszne kartki kazdemu i po czekoladzie z roznym nadzieniem i to tyle naszych rodzinnych walentynek:)

27,662 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-15 12:21:55)

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny
Ja dostałam czerwone róże i czekoladki, on perfumy,  które mu się podobały, a wieczorem wspólna kąpieli i sex big_smile
Czyli jednak zrozumiał,  że dla mnie ten dzień obecnie ma znaczenie.

27,663

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny

Ja mam dziś jakiś spadek formy. Fizycznie mam trochę zakwasy bo mnie koleżanka w sobotę wyciągnęła na zajęcia fitnesowe, ale to nie dla mnie. Jakoś nie złapałam atmosfery. Jak dla mnie za duży szał i lans.

Psychicznie też jakoś mi brak energii. Mój piękny pierw cały czas twierdził, że nie będzie brał urlopu w tym roku. Potem nagle zapowiedział, że bierze i że wymyślił żebyśmy pojechali do Czarnogóry (cel góry). Niby ok i powinnam się cieszyć bo wyjazd rodzinny (przecież o rodzinę mi chodzi, no nie?), ale jakoś mi nie do śmiechu.

Napisałam więcej ale skasowałam.
Bez sensu, sama muszę się ogarnąć ze sobą

27,664 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-15 14:58:55)

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:

Napisałam więcej ale skasowałam.
Bez sensu, sama muszę się ogarnąć ze sobą

Musisz Silky,  dla Was.

Tylko zastosuj inne środki,  bo te co stosowałaś do tej pory nie są skuteczne.

Znajdziesz sposób.

27,665

Odp: Kobiety na zakręcie

Hejka smile

U mnie bezwalentynkowo, bo mnie to święto tak jak pisałam śmieszy troszkę, a motylek tez jakoś nie przepada za zagranicznymi wynalazkami smile

Silky, ja czuję, że Ty masz już tego samotnego ciągnięcia wozu pt Wasze małżeństwo, po kokardę i stąd ten brak energii.

27,666

Odp: Kobiety na zakręcie

Apropos zakwasow, to ja ledwo odnozami w piatek i jeszcze bardziej w sobote poruszalam po katorgach, jakie nam instruktorka na uda wymyslila. Na szczescie w basenie tego nie odczuwam:) W zeszlym tygodniu bylismy 4 razy na basenie i plywanie idzie nam coraz lepiej:)

A za pare dni narty i sauna na przemian:)

silky, trzymaj sie cieplo, na wiosne odzyskasz energie. A Czarnogora brzmi fajnie:)

27,667 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-02-15 19:08:26)

Odp: Kobiety na zakręcie

Silky kochana mam wrazenie, ze nie bardzo wiesz, czego chcesz. Moze stracilas wiare w szczescie z mezem, niezaleznie od tego jak on bedzie sie zachowywal, moze Twoje uczucie jest juz slabe. Ale jesli zalezy Ci na rodzinie, na fajnym zyciu z mezem i synem, mysle, ze wciaz jest szansa, tylko badz madra. Teraz za was dwoje. Jesli maz decyduje sie na urlop, wspaniale. Czarnogora jest piekna (nie bylam, ale byli inni i opowiedzieli). Postaraj sie, by te wakacje byly dobre dla Waszej trojki.

U mnie Walentynki zdecydowanie dla doroslych. A jutro lecimy na kilka dni w cieple klimaty (Walentynki nie klimaty) wiec pewnie je przedluzymy. Do zobaczenia za tydzien. Trzymajcie sie zdrowo i optymistycznie.

27,668

Odp: Kobiety na zakręcie

Dobry wieczór.
Bardzo się cieszę,że to miejsce ciągle żyje.Tyle swojego bólu tu zostawiłam,tyle żalu ,ale rownież tyle fajnych osób poznałam.
Ninko,dużo zdrowia Ci życzę.Rozumiem,że ze zdrowiem troszkę się unormowało.
Rzadko tu piszę,bo niewiele mogę  wnieść.Ja to mały pikuś przy Was .Nie mam takiej mądrości życiowej.Trochę bezdradna jestem.Tyle ciekawych osób się pojawia.Historie nowych koleżanek mi się mieszają.Kiedy zaglądałam kilka razy dziennie wszystko przeżywałyśmy razem.Teraz musiałabym nadrobić wiele stron i zagłębić się w Wasze historie.Pewnie to nadrobię.
Niedawno pisałyście o uzależnieniu od faceta. Zastanawiam się czy mnie to dotyczy.Mam nadzieję,że jednak nie.Nie ukrywam jednak,że trochę bałam się zostać sama.Ufam,że pogoniłabym gada,gdyby przesadził.No ale zdrada to już przesada.Może to w takim razie uzależnienie.
Od "mojej" zdrady mija 5 lat.Boże,całe wieki.A jednak ciągle boli.Niezależnie od tego jak nam się układa boleć będzie zawsze.
Przez te lata moja psychika siadła.Wydaje mi się ,że Endi się wzmocniła,a ja gasnę.Mam ogromny problem z zaakceptowaniem siebie,czuję się bezwartościowa,a to wszystko przez zdradę.Zdecydowałam się w końcu na wizytę u psychiatry.Dostałam antydepresanty.Miały mi również pomóc w panowaniu nad zaburzeniami jedzenia.Nie wytrzymałam jednak tych pierwszych tygodni.Skutki uboczne dały mi do wiwatu,a nie mam siły na próbowanie kolejnych.Znowu staram się  podnieść sama.Tyle lat się satarałam.Może uda mi się tak jak Pytajce stanąć na nogi.Moja droga-szacun.Nie myślałam,że masz tyle siły w sobie.
Pozdrawiam wszystkie Zakrętki.Miło tu wrócić co jakiś czas.

27,669

Odp: Kobiety na zakręcie

Operacjo, Ty masz koszmarnie zanizona samoocene, ale czy tylko przez zdrade? Czy to znowu jakis problem wieloletni, wyniesiony skads tam?

Tak sie czasem zastanawiam, czy to dobrze, ze maz Ci o tej zdradzie w ogole powiedzial. Skoro dla niego to bylo tylko bzykniecie, bez planow na ciag dalszy, to moze lepiej bylo zachowac slodka tajemnice dla siebie? Ja bym tak wolala, pod warunkiem, ze to rzeczywiscie byulby jednorazowy numerek dla oczyszczenia organizmu a nie pelnokrwisty romans.

I nie szprycuj sie zadnymi lekami, bo one dzialaja doraznie, a Ty masz problem w duszy, w sobie. Potrafilabys zyc bez meza? Umarlabys bez niego? Na 100% nie (odpowiedz druga, nie pierwsza:). Wiec moze z takim zalozeniem zaczynaj kazdy dzien: z nim czy bez dam rade, bo jestem: mloda jeszcze, ladna, milutka w dotyku (zamiast gruba), mam super dzieciaki, fajny dom, stala prace, ludzie mnie chwala i lubia, nie mam wrednego charakteru i ...(pisz ile tego chcesz i uwierz, bo to przeciez zadna sciema). I nie chce byc: mlodsza o 20 lat albo tak zrobiona, chuda jak chart afganski, spalona na solarium, nie chce tipsow, klejonych rzes, przedluzanych blond wlosow, mini skorzanych spodniczek czy obcislych legginsow i szpilek 15 cm, bo to nie ja, nie moj styl. Lubie bys soba, najlepiej czuje sie ..... a jak komus to nie odpowiada, to niech spada na drzewo, nie moj problem tylko jego -meza w to wliczajac.

Operka, jak Ty sama, wlasnorecznie, nie zbudujesz swojego postumentu i sie na niego nie wgramolisz, to zadne dopalacze czy inne wesole rozowe pastylki nie zrobia tego za Ciebie. No i rusz sie z domu, dzieciaki masz duze, malzonek w rozjazdach, wyjdz i zacznij ze soba i dla siebie cos robic. Dzialalnoscia charytatywna sie zajmij, dolacz do kogos gdzies tam, zaangazuj sie w cos zebys slyszala mnostwo pochwal i poza mysleniem o zdradzie zajela glowe wazniejszymi kwestiami.

Tak mnie sie wydaje, no ale ponoc mam malo empatii w sobie:) i fakt, ze cale zycie lubilam chodzic jedynie we wlasnym obuwiu:)

27,670 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-16 14:05:00)

Odp: Kobiety na zakręcie

Operacjo nareszcie napisałaś!

Czekałam na Ciebie.
Znam Twoją historię, przeczytałam cały "Zakręt".
Pisz tutaj, bo to prawda, że słowo wypowiedziane (napisane) traci moc.
Pytajka pisała i dała radę.
Ty też dasz.
Po prostu pisz, nie bój się otworzyć.
Wiem, że to trudne, bo boisz się, ale przełam się bo my będziemy Cię wspierać.

Mussu dobrze pisze, daje konkretne rady, nie każdy musi mieć dużo empatii, dzięki temu ma inne spojrzenie i może mieć inne pomysły na rozwiązania.
Ja mam za dużo empatii, ale taka już jestem, chciałabym żeby wszyscy byli szczęśliwi.


Tez sądzę, że leki nic ci nie pomogą, bo nie uleczą Twojej duszy, czytałam fora dla DDA, ludzie tam pisali że branie leków nie pomaga tylko terapia i rozwiązanie problemu.

Mąż źle zrobił, że Ci powiedział.
W tej Twojej konkretnej sytuacji, Ty nie powinnaś się była dowiedzieć.
Ja mojemu zapowiedziałam, że gdy by mu rozum odjęło na chwilę i by mnie zdradził, to nie chcę tego wiedzieć, bo nie chcę tak cierpieć jak Ty.
Opowiedziałam mu Twoją historię. Tylko że mój mąż nie potrafi kłamać.

Operacjo, niech Twój powrót na forum to będzie pierwszy krok do nowego lepszego życia.

Endi, dała radę, choć była w gorszej sytuacji. Ty też dasz radę.

Masz do wyboru być szczęśliwą lub się katować. Przecież wybór jest oczywisty i zależy tylko od Ciebie. TYLKO OD CIEBIE.

My pokażemy Ci tylko drogę, którą warto pójść. Sama widzisz, że warto. Popatrz na Endi i Pytajkę. WARTO i tak nie masz już nic do stracenia, więc co Ci zależy spróbować. A jak spróbujesz to się uda, bo zawsze udaje się tym którzy próbują i nie zrażają się upadkami, które po drodze robią.

27,671 Ostatnio edytowany przez operacja (2016-02-16 15:58:53)

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzieńdoberek.
Rzeczywiście mam cholernie niską samoocenę.Zawsze był z tym problem,ale teraz to już rzechodzę samą siebie.I nawet nie wiem na co to zrzucić,co obwiniać.
Było kiepsko,a po zdradzie jest beznadziejnie.Po te leki poszłam,bo trochę mam przed oczami swoją mamę,która porządnie fiksowała na starość.Widzę czasami u siebie podobne zachowania.Przestraszyłam się bardzo swojego samopoczucia po tygodniu brana " tabletki szczęścia" i prędko tego nie powtórzę.
Ja akurat bardzo cenię rady Mussu,choć nie ze wszystkim się zgadzam,ale przecież to jest normalne . Mussu,wiesz na pewno,że szanuję Twoje zdanie i lubię dostawać od Ciebie wskazówki i zupełnie,ale to zupełnie nie rozumiem,że jeszcze nie pojechałaś po mnie tak porzadnie.Niektórym przecież już się dostało.
Generalnie-dam radę.
Przypomnę tylko,że on mi nie powiedział tylko ja znalazłam smsa,choć było już po. Obrazek mu się kużwa spodobał przesłany na urodziny. Paczcie jaka dusza artystyczna,cholera jasna.
Dużo się kłócimy obecnie ,chodzi o jego firmę.I niestety w takich chwilach mój żal wychodzi.Kiedyś przymykałam oczy na pewne sprawy,teraz nie widzę powodu,by to robić i powstają ciągle spięcia. Wiem też doskonale,że bez winy nie jestem.Cieżko mi jest nagiąć się teraz. Troche udry na udry,czy za udry-nie wiem.
Dobra,już nie wracam do tego. Zbyt fajne tu jest towarzystwo.
.
Lilka-dzięki za fajne słowa wsparcia.

27,672 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-02-16 16:19:13)

Odp: Kobiety na zakręcie

Hej smile

Rozumiem Cię operacjo, bo trudno przejść nad zdradą do porządku dziennego. Zawsze to gdzieś z tyłu głowy zostaje. Pewnie gdybym była z moim poteflonem, też ten temat by wracał czasem. Bo tego nie nie zapomni. Jedynie to można nauczyć się z tym żyć.
Operacjo, a może kilka wizyt u psychologa da Ci jakiś pogląd na to w jaki sposób sobie z tym radzić?

A na rozładowanie złości i pozytywne naładowanie akumulatorów polecam zumbę smile zakochałam się w tej formie aktywności smile
Daje taki mega power że szok smile
Najlepsze, ze chodzą na nią nastolatki i starsze panie, chudzinki i trochę większe. Zero kompleksów tylko super zabawa smile

27,673

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia,ja nawet dostałam skierowanie na terapie,ale nie mogę się przemóc.Najchętniej zostawiłabym to już za sobą.
Nie wiem czy pamiętasz,że kiedyś chodziłam na zumbę.Strasznie mi się to podobało.Przestałam ,kiedy zmarli rodzice i nie wróciłam już pożniej.Niestety kilka kg doszło i obawiam się,że stawy mogą nie podołać.Kondycyjnie też bym nie wytrzymała.Ale ciągle o tym myślę.Kto wie,może jeszcze spróbuję.Byłam kilka razy na łyżwach.Niestety tu też odczuwam swoją wagę.

27,674

Odp: Kobiety na zakręcie

Rozumiem, ze to trudne tak się zwierzać obcym ludziom. Ale może jednak się warto przełamać?

A zumba, no wyczerpująca to fakt, ale jak nie zumba to może joga albo pilates?
Cokolwiek, żeby się na chwilę od tego kieratu codziennego oderwać.

27,675

Odp: Kobiety na zakręcie

Czasami wydaje mi się,że daje radę sama.Bywają bardzo dobre okresy i nie wiem,co się dzieje,że wszystko wraca. Wszystko to bierze się chyba,tak jak zauważyła Mussu,z tragicznie niskiej samooceny,braku wiary w siebie,wstydu przed ludżmi.Pewnie to też jest zagadnienie dla psychologa.Kurcze,takie zajęcia w grupie dają tyle radości.Może powinnam w ten sposób sobie pomóc.

27,676 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-02-16 17:30:50)

Odp: Kobiety na zakręcie

Operacjo powinnaś!

Uważam, że terapia w grupie Ci pomoże.
Do tej pory próbowałaś sama, ale skutek marny.
Dlatego terapia to dobry pomysł, po prostu to zrób, a skutek murowany.
Nie odciągaj tego w czasie, bo ogarnie Cie bezsens.
Dziś poszukaj w necie informacji, a jutro się zapisz.

Poznasz ludzi, dowiesz się co ci dolega i jak rozwiązać Twoje problemy.

Zumba jest extra, ja mam fajny zespół, babskie imprezy i z kim pogadać o pierdołach.
Moim zdaniem możesz robić te same kroki co wszyscy, ale nie tak intensywnie, po prostu nie wysilać się na początku za bardzo.
No i zumba jest taka kobieca. Wróć na zumbę.

Człowiek to istota społeczna, samotność nie jest dobra dla ludzi.

27,677

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja mam skierowanie na terapie indywidualną na NFZ.Na prywatną raczej mnie nie stać.Kurcze,nie wiem już co zrobić.
Lilka-również chodzisz na zumbę?No,zawstydzacie mnie.

27,678

Odp: Kobiety na zakręcie

Witaj Operacjo:-)))

Spróbuj terapii, może akurat coś wyciągniesz dla siebie?

Ja nie chodzę na zumbę hehe. Tego typu zajęcia raczej mnie nie wkręcają. Ale nie siedzę bezczynnie i staram się zadbać o solidną dawkę endorfin. SPORT i ludzie bardzo w tym pomagają. Moja ostatnia fascynacja to aikido.

wiosna 2016... to już 3 lata mojego zakrętu!! To już prawie 3 lata jak Was poznałam...

27,679

Odp: Kobiety na zakręcie

Witaj Silky.
Tyle lat wracamy już do tego miejsca. Ja trafiłam 5 lat temu.Niby tyle czasu,ale pamiętam doskonale te chwile.
Silky,staram się być na bieżąco z Waszymi historiami,ale coś mogło mi umknąć.U Ciebie nie było zdrady? Wasze uczucie jest zawieszone na kołku ?
Pierwszy raz masz kontakt z aikido czy to dawna milość?

27,680

Odp: Kobiety na zakręcie

Operacjo to świetnie, że masz skierowanie na NFZ, bo ludzie na forach piszą, że tam są najlepsi specjsliści, a prywatni ciągną wszystko jak najdłużej, aby mieć więcej kasy.
Tylko zapisz się jutro, można telefonicznie, bo jak będziesz przedłużać, to Cię ogarnie niemoc, a i skierowanie się przedawni.
Zumba jest świetna , sprawia że czuję się ponętna.

27,681

Odp: Kobiety na zakręcie
operacja napisał/a:

U Ciebie nie było zdrady? Wasze uczucie jest zawieszone na kołku ?
Pierwszy raz masz kontakt z aikido czy to dawna milość?

Z tego co mi wiadomo, to nie było zdrady. Choć czasem sobie myślę, że to by wiele niezrozumiałych dla mnie sytuacji wyjaśnilo.

Aikido to moja nowa miłość, syn chodzi już drugi rok. Ja dopiero od początku lutego.
Obawiałam się jak mój mąż na to zareaguje bo grupa liczy 11 osób i jestem jedyną kobietą!
Ale jakoś to przełknął

27,682

Odp: Kobiety na zakręcie

Silky,mi bardzo podoba się capoeira.Nie wiem czy w ogóle bym się nadawała,ale problemu nie ma,bo w mojej mieścinie nie ma zajęć. Nadal nie masz FB? Czasami podpytałabym o słodkości.

27,683

Odp: Kobiety na zakręcie
operacja napisał/a:

Silky,mi bardzo podoba się capoeira.Nie wiem czy w ogóle bym się nadawała,ale problemu nie ma,bo w mojej mieścinie nie ma zajęć. Nadal nie masz FB? Czasami podpytałabym o słodkości.

Aż musiałam wujka gugla zapytać co to jest ta capoeira. Brzmi jak nazwa drinka hehe
Ale wygląda na ogromne wyzwanie!
Ja na aikido miewam regularnie problemy by powtórzyć jakiś prosty ruch rąk czy nóg! I to nie z braku kondycji a z jakiegoś zaćmienia w odwzorowaniu ruchu
Ale jak w końcu załapuje to jest spora satysfakcja! Grupa jest zaawansowana więc mam do kogo ciągnąć

FB wciąż nie mam. Czasem się zastanawiam, w sumie czasem mi tego brak. Póki co nie podjęłam tematu. Spodziewam się reakcji i nie mam na nią ochoty.
Ale o ciasta pytaj śmiało!!
dziś popełniłam tort bezowy i gniazdka - poszły do koleżanki :-)

27,684

Odp: Kobiety na zakręcie

No to ja przyznam, ze mnie te sporty walki jakos w ogole nie ruszaja. Najladniejsze w nich sa pejzaze, w ktorych zwykle fotografuje sie zawodnikow;) jestem chyba starej tradycjonalnej daty, bo nie pociagaja mnie te rozne nowinki sportowo-fitnessowe, a w ogole ze sportow tzw. grupowych zawsze lubilam jedynie taniec i gry zespolowe takie jak siatka, reczna, koszykowka. Na aerobic czy body mix czy jak to teraz zwal osobiscie od zawsze musze sie zmobilizowac i zmusic, bo wiem, ze cos trzeba ze soba w dlugie jesienno-zimowe wieczory robic, zeby sie nie zastac, ale to jedyna moja motywacja:) Przyjemnosc sprawiaja mi raczej sporty w terenie, moze gdyby trenowanie tych akrobacji odbywalo sie na plazy w Copa Cabana, to dalabym sie namowic:)

silky, mnie naprawde mocno szokuje fakt, ze dorosla kobieta nie moze posiadac swojego konta na jakims portalu spolecznosciowym (co innego randkowy, tu zrozumialabym opory partnera), bo boi sie reakcji meza. Ja nawet swoim dzieciom nie smialabym dac takiego zakazu, jesli widzialabym, ze nie uzywaja tych kont i portali w nieewlasciwy sposob. A co dopiero doroslej osobie. Ten Twoj dyktator domowy to naprawde jakis ma powazny problem z dominacja nad Toba.

Moge spytac jak obecnie wyglada jego udzial, czynny udzial, w zyciu Waszej rodziny? Ile godzin dziennie poswieca Tobie i synowi? Czy nadal koty i swinki morskie sa na miejscu pierwszym?

27,685

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

silky, mnie naprawde mocno szokuje fakt, ze dorosla kobieta nie moze posiadac swojego konta na jakims portalu spolecznosciowym (co innego randkowy, tu zrozumialabym opory partnera), bo boi sie reakcji meza. Ja nawet swoim dzieciom nie smialabym dac takiego zakazu, jesli widzialabym, ze nie uzywaja tych kont i portali w nieewlasciwy sposob.

Dobra, najwyżej wyjdzie że go tłumaczę. Myślę, że ma problem. Myślę, że ma problem z mega nadmierną zazdrością i brakiem zaufania. Z FB powstały mu w głowie pewne skojarzenia. Wg niego ja kiedyś przedkładałam FB ponad niego. Rok temu, gdy zebrał się by powiedzieć, że mnie kocha to ja po kilku dniach zrobiłam coś co go bardzo zabolało. Zrobiłam to zupełnie nieświadomie, co więcej ja wciąż nie umiem zrozumieć dlaczego on to tak odebrał. Ale odebrał, zabolało i ja nie mam na to już wpływu, nie zmienię tego. W wyniku jakiejś rozmowy na FB wyjęłam stare zdjęcia z liceum, ze studniówki. NA studniówce byłam oczywiście z ówczesnym chłopakiem, na innych zdjęciach też tam był, bo byliśmy w jednej paczce. Poskanowałam je i wrzuciłam na grupę klasową na FB i tyle. Niestety mój mąż zobaczył coś zupełnie innego. W jego oczach ja w wyniku jakiś podejrzanych kontaktów na FB wyjęłam zdjęcia starej miłości i wspominałam tego gościa. W sytuacji gdy między mną a nim było źle, gdy on cierpiał przeze mnie ja wróciłam wspomnieniami do poprzedniej miłości. Dla mnie było to zwykle oglądanie zdjęć, zupełnie nic ważnego emocjonalnie w kontekście damsko-męskim. Dla mojego męża była to ZDRADA.
Dlatego on jest tak nastawiony do FB i wszelkich portali społecznościowych. Staram się więc uszanować jego (jak dla mnie irracjonalny) strach przed FB.
Czasem mam wrażenie, jakby miał coś do ukrycia ze swojej przeszłości i bał się, że ja gdzieś, przez przypadek na coś mogę natrafić. Chroni przeszłości jak lew, nigdy NIC nie mówił, nie odpowiadał na jakiekolwiek pytania. Jakby jego życie zaczęło się w momencie gdy się poznaliśmy. Nie ma żadnych zdjęć z dzieciństwa, z lat młodzieńczych. Wiem o nim tylko tyle ile chciał mi powiedzieć. Ja natomiast czasem lubię powspominać stare dzieje, jak to było w szkole czy na studiach. Jest to jednak temat tabu w naszym domu.

Mussuka napisał/a:

Moge spytac jak obecnie wyglada jego udzial, czynny udzial, w zyciu Waszej rodziny? Ile godzin dziennie poswieca Tobie i synowi? Czy nadal koty i swinki morskie sa na miejscu pierwszym?

W poniedziałki zostaje z młodym jak idę na aikido, kładzie go wtedy spać. W weekend albo znajomi przychodzą do nas (wtedy on gotuje) albo razem idziemy do znajomych (jedno, znajome małżeństwo). Wkręcił się mocno w te wakacje i planuje - pokazuje mi co chwilę jakieś filmy, rozmawia co trzeba zrobić i o czym pomyśleć przed wyjazdem.
Na dzień dzisiejszy przytula w sypialni i inicjuje sex.
Wciąż uważa, że ja jestem winna sytuacji między nami, a on jest jej ofiarą. Nie przekonam go, że wina (a raczej odpowiedzialność) jest po obu stronach. Przez ten cały czas zrozumiałam, że nie jestem w stanie zmienić jego obrazu świata, swojej osoby. Nie przekonam go do tego co sama myślę i widzę. On widzi inaczej. A prawda jest zapewne po środku.
.

27,686

Odp: Kobiety na zakręcie

Silky,a jak u szanownego małżonka z poczuciem własnej wartości? Wygląda na to ,że mocno zaniżona. Podobnie jak u mnie. Chyba obawia się,że jesteś zbyt niezależna,a Ty mu to doskonale udowadniasz. Ja po aferze z suczą też poprosiłam męża o skasowanie profilu na NK,bo ona też tam była. Przeszło mi to i założył sobie profil na FB. U kogoś z jego znajomych ona też jest,ale nie mam już z tym problemu. Twoj mąż ma wyimaginowany problem,ale jeśli jest szansa na ułożenie relacji to możesz  nie nalegać jeszcze. Ale dla zdrowotności nie przeciągaj sprawy.

27,687

Odp: Kobiety na zakręcie
operacja napisał/a:

Czasami wydaje mi się,że daje radę sama.Bywają bardzo dobre okresy i nie wiem,co się dzieje,że wszystko wraca. Wszystko to bierze się chyba,tak jak zauważyła Mussu,z tragicznie niskiej samooceny,braku wiary w siebie,wstydu przed ludżmi.Pewnie to też jest zagadnienie dla psychologa.Kurcze,takie zajęcia w grupie dają tyle radości.Może powinnam w ten sposób sobie pomóc.

Operacja rozmowa z psychologiem lub psychiatrą na pewno ci pomoże.  Mi pomogła dopiero u psychiatry bo to przecież też psycholog tylko  w razie czego  może  też przepisać leki. Mojego bardzo polubiłam, do tego stopnia, że rozmawiamy nawet o wakacjach i paznokciach.  Na pierwszej  wizycie popłakałam się ale teraz mam miejsce gdzie mogę o wszystkim porozmawiać.
Operacja tak naprawdę wszystko zależy od nastawienia, to on w obliczu jakiejś tragicznej sytuacji móże wydobyć z nas to co najgorsze lub najlepsze. Gdzieś przeczytałam tekst   ( serce radosne działa dobrze niczym lekarstwo, lecz duch przygnebiony wysusza kości )

27,688

Odp: Kobiety na zakręcie
operacja napisał/a:

Silky,a jak u szanownego małżonka z poczuciem własnej wartości? Wygląda na to ,że mocno zaniżona. Podobnie jak u mnie. Chyba obawia się,że jesteś zbyt niezależna,a Ty mu to doskonale udowadniasz. Ja po aferze z suczą też poprosiłam męża o skasowanie profilu na NK,bo ona też tam była. Przeszło mi to i założył sobie profil na FB. U kogoś z jego znajomych ona też jest,ale nie mam już z tym problemu. Twoj mąż ma wyimaginowany problem,ale jeśli jest szansa na ułożenie relacji to możesz  nie nalegać jeszcze. Ale dla zdrowotności nie przeciągaj sprawy.

Jak u niego z samooceną tego nie wiem. Nie dzieli się ze mną swoimi myślami, uczuciami. Na zewnątrz jest pewny siebie, zawsze znający odpowiedź na każde pytanie, mający swoje zdecydowane zdanie na większość tematów. Cecha której u niego nie lubię to jego ocenianie i krytykowanie innych. Praktycznie każdy ma u niego przypiętą jakąś łatkę. Uważa, że on ma rację w każdej sytuacji.
W towarzystwie jest bardzo lubiany, szanowany. W okolicy bardzo ceniony zawodowo.
Niedawno jedna z naszych wspólnych znajomych powiedziała mi tak: "bardzo Cię przepraszam za to jak cię traktowaliśmy. Dla nas przez całe lata byłaś tylko żoną swojego męża, nie traktowaliśmy cię jako osoby samodzielnej".
Może coś w tym jest... ja przez lata raczej byłam w jego cieniu... to on brylował... to on robił karierę, był duszą towarzystwa... ja byłam wszędzie tam gdzie on, ale szłam w jego cieniu. JEgo znajmi stali się moimi znajomymi, jego towarzystwo moim towarzystwem.
2012/2013 coś się zaczęło zmieniać. Ja się w tym odnalazłam, on nie... On się wkręcił w swoje wyimaginowane podejrzenia... Dla niego stałam się 'zła, egoistyczna itd'. A ja czuję, że 'rozkwitłam, rozwinęłam się, odnalazłam nowe pasje".
Ja uważam to za krok wprzód, który mógłby być krokiem dla NAS, dla niego jest to CIOS wymierzony w NIEGO
Tak, przyznaję że się BARDZO zmieniłam od czasu gdy się poznaliśmy.

A co do psychologów/psychiatrów - też uważam, że warto z nimi porozmawiać. Na pewno nic nie stracisz! A może coś zyskasz?

27,689

Odp: Kobiety na zakręcie

silky, dla mnie sprawa jest dosc jasna - stracil pelna kontrole i wladze nad Toba i TO bardzo mu sie nie podoba. Wiec stosuje rozne metody szantazu i zrzuca wine na Ciebie. Jedno jest pewne - tacy ludzie raczej nigdy nie zmieniaja sie.

No i mnie mocno zaniepokoiloby to, ze facet "nie ma " przeszlosci. Bo miec to ja kazdy ma, tylko nie kazdy tak skrupulatnie ukrywa.

drogie panie, jutro wreszcie zostawiamy mury wielkiego miasta za soba i ruszamy w glab natury, czystej i niemalze dziewiczej:) Ciesze sie jak dziecko, bo dla mnie zima bez sniegu i nart nie istnieje:) A po feriach moze sobie zaczac topniec i splywac do Baltyku.

27,690

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny smile

Silky, nie bardzo wiem co napisać, bo do powiedzenia coś mam smile tylko to co opisałaś jak dla mnie stoi w sprzeczności z tym czego prywatnie ostatnio się od Ciebie dowiedziałam.
Więc nie wiem, czy teraz tendencja "świńskiej górki" nastąpiła?

Ja jestem absolutnie za terapiami. Chodzę do psychologa na terapie, psychiatra ustawiła mi leki. Właśnie wczoraj psycholog stwierdził, że powoli nie mamy o czym rozmawiać smile
Na mnie jednak terapia zadziałala dopiero, gdy odciełam się od toksyny, czyli exa. Wcześniej nie byłam w stanie psychicznie na trzeźwo wielu kwestii dostrzec, zrozumieć, bo byłam ciągle manipulowana.
Operacjo, odbuduj swoje poczucie własnej wartości. Nie próbuj, nie staraj tylko to zrób. Zanim porozumiesz się z mężem, walcz o siebie na terapii.

Bieganie mnie wciąga. Biegam 3-4 razy w tygodniu. 4-6 km. I łapię bakcyla big_smile

Mussu fajny wyjazd smile Liczę na jakąś fotorelację po wink
Wiecie co u Kawki?

Posty [ 27,626 do 27,690 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 424 425 426 427 428 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024