Operacjo, Ty masz koszmarnie zanizona samoocene, ale czy tylko przez zdrade? Czy to znowu jakis problem wieloletni, wyniesiony skads tam?
Tak sie czasem zastanawiam, czy to dobrze, ze maz Ci o tej zdradzie w ogole powiedzial. Skoro dla niego to bylo tylko bzykniecie, bez planow na ciag dalszy, to moze lepiej bylo zachowac slodka tajemnice dla siebie? Ja bym tak wolala, pod warunkiem, ze to rzeczywiscie byulby jednorazowy numerek dla oczyszczenia organizmu a nie pelnokrwisty romans.
I nie szprycuj sie zadnymi lekami, bo one dzialaja doraznie, a Ty masz problem w duszy, w sobie. Potrafilabys zyc bez meza? Umarlabys bez niego? Na 100% nie (odpowiedz druga, nie pierwsza:). Wiec moze z takim zalozeniem zaczynaj kazdy dzien: z nim czy bez dam rade, bo jestem: mloda jeszcze, ladna, milutka w dotyku (zamiast gruba), mam super dzieciaki, fajny dom, stala prace, ludzie mnie chwala i lubia, nie mam wrednego charakteru i ...(pisz ile tego chcesz i uwierz, bo to przeciez zadna sciema). I nie chce byc: mlodsza o 20 lat albo tak zrobiona, chuda jak chart afganski, spalona na solarium, nie chce tipsow, klejonych rzes, przedluzanych blond wlosow, mini skorzanych spodniczek czy obcislych legginsow i szpilek 15 cm, bo to nie ja, nie moj styl. Lubie bys soba, najlepiej czuje sie ..... a jak komus to nie odpowiada, to niech spada na drzewo, nie moj problem tylko jego -meza w to wliczajac.
Operka, jak Ty sama, wlasnorecznie, nie zbudujesz swojego postumentu i sie na niego nie wgramolisz, to zadne dopalacze czy inne wesole rozowe pastylki nie zrobia tego za Ciebie. No i rusz sie z domu, dzieciaki masz duze, malzonek w rozjazdach, wyjdz i zacznij ze soba i dla siebie cos robic. Dzialalnoscia charytatywna sie zajmij, dolacz do kogos gdzies tam, zaangazuj sie w cos zebys slyszala mnostwo pochwal i poza mysleniem o zdradzie zajela glowe wazniejszymi kwestiami.
Tak mnie sie wydaje, no ale ponoc mam malo empatii w sobie:) i fakt, ze cale zycie lubilam chodzic jedynie we wlasnym obuwiu:)