Hello
Czy wszystkie na feriach?
![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie
Strony Poprzednia 1 … 423 424 425 426 427 … 447 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Hello
Czy wszystkie na feriach?
![]()
Cześć!
Dziewczyny potrzebuję pomocy.
40 urodziny - śmieszny prezent-dobra koleżanka. Jakieś pomysły? ![]()
zależy do jakiej kwoty....
moja kolezanka kupiła mi taki zestaw - torba eko i farby do malowania na tkaninach
wiem, że sa takie zestawy z koszulka...
albo mozna zamówić spersonizowanego t-shirta specjalnie dla niej;)
Ja mam zawsze problem z prezetami, wiec nie potrafie pomoc ![]()
Wiecie co, wrzucilam na luz.
Pogode mamy ostatnio tak listopadowa, ze wszystkiego sie odechciewa, wiec dalam sobie spokoj z zajmowaniem sie miskiem.
Zyje sobie z dnia na dzien, nie interesuje sie nim, niech sobie siedzi na tej kanapie, a ja zajmuje sie moimi sprawami.
Pocieszam sie haslem: ,,aby do wiosny" , na wiosne swiat wypieknieje i wszystko sie zmieni ![]()
Pozdrawiam zakretki.
Malwineczko, a przedtem sie nim zajmowałaś?;))
ja cie rozumiem, bo ja tez się nudzę... dla mnie powrót po pracy nie oznacza, że człowiek zmęczony siedzi przed TV
zaczynam się nudzić
ja już czuje wiosnę i większa energetycznośc w powietrzu
więc mnie nosi
i kanapowe zycie nie dla mnie
więc czuję, że mnie dusi.. i że za moment uruchomię tysiące aktywności... \
Cześć dziewczyny ![]()
Dzięki Endi - zostałam przy dedykowanej koszulce. Do tego jakaś fajna kartka i myślę, będzie ok. Tym bardziej, że koleżanka absolutnie nie będzie się spodziewała czegokolwiek ![]()
Dziewczyny szaleję ![]()
Biorę udział w EKIDEN Poznań 2016. Maraton sztafetowy - drużyna złoży się z pracowników firmy (6 osób). Fajnie, bardzo podoba mi się pomysł, inicjatywa. W ramach samodoskonalenia wyraziłam chęć i czeka mnie 5400m do przebiegnięcia. Są ograniczenia czasowe, więc trzeba będzie to w miarę szybko pokonać. Nie mniej jednak już się cieszę na tą perspektywę.
Faktycznie coś pusto tu ostatnio. Wszystko ok u Was?
Cześć Dziewczyny
Fajnie Was czytać, czuje się że wszystko gra
Pytajko szczęście aż bije z Twojego posta, wreszcie żyjesz kochana i tak trzymaj.
Pomysł z koszulką jest super, ja bym się ucieszyła.
Jak spędzacie ferie, ja nie wyjeżdżam, z atrakcji tylko impreza ostatkowa się szykuje.
Silky, brakuje Twoich magicznych opisów, co porabiasz tajemnicza dziewczyno z tatuażem.
Nie pytam o M., za dużo ostatnio o facetach było.
Cześć Dziewczyny
Pytajko szczęście aż bije z Twojego posta, wreszcie żyjesz kochana i tak trzymaj.
.
Lilko, ja uczę się żyć na nowo, takie mam wrażenie. Autentycznie, jak dziecko odkrywam rzeczy, których osoba dorosła powinna być świadoma. Generalnie chodzi mi o dawanie sobie samej prawa do pewnych zachowań, wyborów.
No i uśmiech, pozytywne myślenie o sobie, o świecie ...
Staram się czerpać energię i dawać energię ![]()
Zapomniałam! W Poznaniu jest organizowane fajne wydarzenie: festiwal progressteron. W mojej opinii bardzo fajne przedsięwzięcie.
Pytajko, czerp życie pełnymi garściami, smakuj każdą chwilę, ucz się, baw, śmiej się, odkrywaj i kochaj.
Wszystko najlepsze jeszcze przed Tobą.
Jesteś wspaniałym przykładem że można obudzić się z letargu i zacząć żyć.
Poczytam o festiwalu.
Hej ![]()
No u nas już po feriach, dziecko niechętnie wróciło do szkoły.
Ja imprezowałam karnawałowo w ostatni weekend, jeszcze mam zakwasy w mięśniach i odciski na stopach.
Chyba coś złapałam, jakiś wirus, bo czuję się byle jak. Coś w ogóle mi odporność spadła, łatwo łapię różne paskudztwa. Od grudnia już się tak ciągnie. Wspomagam się różnymi specyfikami, może się jakoś ogarnę.
Hej Monia, pozytywnie zazdraszczam szalonych tańców.
Powinnaś wzmocnić się ziołami, proponuję Balsam Kapucyński lub coś w tym stylu, zioła z piołunem niszczą zarazki, tylko trzeba systematycznie brać.
Ja daję nawet dziecku po 1 łyżeczce na cukrze. U mnie sprawdzone.
Cześć dziewczyny
Jestem, czytuję Was
Nie pisałam bo trochę miałam napięty grafik, trochę nerwów (M) itd.
O M nie będę się rozpisywała.
Dbam za to o siebie :-)
Ferie już za nami, młody w szkole. Również niezbyt chętnie ale poszedł. Za to w ferie było BARDZO fajnie! Byłam z młodym na obozie sportowym nad morzem. Młody mój chodzi na aikido i stąd ten obóz. Super sprawa - było trochę dzieciaków, 3 mamusie, 1 babcia, 1 tata :-) Codziennie 2x dziennie po 2h treningu. Treningi dostosowane do możliwości. Na obozie były zajęcia z podstaw aikido. No i stało się :-) uległam czarowi wschodniej sztuki walki!
W poniedziałek byłam na pierwszym treningu. Wczoraj zakupiłam kimono!!! Przeorganizowałam swój czas. Ograniczyłam odrobinę konie do 2h w tygodniu i dodałam treningi aikido
Długo się zastanawiałam czy powinnam się zapisywać, czy wypada itd. Zajęcia są o 19:30. Miałam dylemat bo młody, bo szkoła, bo nie wiem kto z nim zostanie.
Uporałam się z dylematami, znalazłam rozwiązanie i jestem z siebie dumna!
Też czuję w powietrzu wiosnę :-)
Teraz siedzę nad przepisami i zastanawiam się co zrobić na tłusty czwartek - to już jutro!
Piszac zajmowalam sie nim, mialam na mysli: Zwracalam na niego uwage, pytalam o cos, cos proponowalam...
teraz sie nie interesuje
i wiecie co, on jest wciaz taki sam. Tak jakby nic sie nie zmienilo ![]()
Monia trzymaj sie cieplutko i na noc cieple mleko z miodem wypij ![]()
Endi, masz bardzo fascynujaca osobowosc, podziwiam Twoja wytrwalosc w parciu w przod...
ja jakos oklaplam, poddalam sie ![]()
Cześć
Fajnie że jesteś Silky.
Uwielbiam czytać opisy Twoich przeżyć, widzę oczyma wyobraźni Twój piękny dom, jak pracujesz przy kompie, jak jeździsz na koniu
, niemal czuję smak tych bajecznych ciast i aromat kąpieli. A teraz widzę Cię w kimonie do aikido. Silky jesteś wspaniała i masz wspaniałe życie. Jak w pięknej powieści.
I wiesz co myślę Silky, że skoro jesteś teraz taka silna, to jest to czas żeby zrobić coś w sprawie M., chciałabym żeby Ci się udało z M., bo go kochasz.
Nie odpuszczaj tego tematu. Znajdziesz sposób.
Dziewczyny, ja Was wszystkie podziwiam i cenię. Każda jest inna, każda ciekawa jak otwarta księga.
Jesteście super siłaczki o pięknym wnętrzu.
Po prostu tak czuję i muszę tak napisać. Kocham Was ![]()
ja wiem, że jesteśmy wyjątkowe i mam takie poczucie, że wokół mnie jest w ogóle wiele wyjątkowych kobiet.
niezrozumiałe jest, czemu zyja z facetami "gorszego sortu..." co nie;)))
to taki żarcik jest
oczywiście;)
niemniej w zeszłym tygodniu miałam juz taki niecny plan, by wrzucić tutaj jakiegos mrożącego krew w żyłach newsa... żeby pobudzić was do rozmów.. ale potem sobie uświadomiłam, że jesteśmy z innych rejonów i w innym terminie mamy ferie
więc ok. wybaczam wam milczenie owiec...
skrót informacji...
z teściami stosunki rzadkie i poprawne
dojrzałość - nie wiadomo ską - która pojawiła się w tej sferze spowodowała, że dałam sobie prawo nie tylko do tego, by utrzymywac z ludźmi relacje, ale także, by ich nie utrzymywac w sytuacji, gdy sa dla mnie desktrukcyjne...
jeslio relacje z moją teściową dawały mi, w moim odczuciu, wiele kosztów, bólu, żalu, poczucia niesprawiedliwości - to przeciez tylko ja mam wpływ na to, czy takie relacje chcę utrzymywać.. prawda?
nie oznacza to odcięcia się całkowitego i manifestacyjnego zamykania oczu na ich obecność - bo to też byłaby relacja - i to silna prawda?/
więc ja jestem otwarta na relacje z nimi jak na relacje.. z panią w sklepie.. czasami się widujemy, zamieniamy dwa słowa, czasami wymieniamy się opinią...
jest ok
wczoraj bvyliśmy u nich i w ramach wizyty temat zszedł na psa, którego chcemy nabyć (my, nie oni).. i rozumiecie - oni już wszystko o tej rasie wiedzą, oni znają potrzeby tego psa, oni ostrzegają, że pies nie może być sam w domu i tak dalej....
po pierwsze sobie pomyslałam, że uważacie, że ponad 40-letni ludzie są na tyle niedojrzali by traktowac psa jako zabawkę jest smieszne
po drugie pomyslałam, że to nie ich sprawa i nie ich decyzja i nie ich problem i w ogóle to moja prywatna sprawa
a po trzecie pomyslałam - ale ludzie jesteście popieprzeni i angazujecie czas, energie i emocje w rzeczy, które was nie dotyczą
po czwarte pomysłałam - nie obchodzi mnie co macie do powiedzienia na ten temat, jest mi to obojętne - jak traktujecie moją decyzję o posiadaniu psa, jak traktujecie tego psa, co sądzicie o nim.. w zasadzie - nie ma to na mnie żadnego wpływu
i tyle...
Witam poniedziałkowo ![]()
Endi jaka rasa psiaka?
Dziewczyny, idę dzisiaj na randkę
Jestem bardzo podekscytowana. W ogóle ostatnio zauważyłam u siebie, ile rzeczy zaczyna mnie cieszyć.
Nawet w poniedziałek rano z wielkim uśmiechem wkraczam do firmy ![]()
Pogoda w weekend była piękna. Nadrabiałam spacery z psiakiem. Korzyści dla niego i dla mnie ![]()
Cześć dziewczyny
Endi, ten Twój ostatni tekst jest bezcenny. Powinnaś być pisarką. Zresztą już jesteś.
Co do teściów - nareszcie!
Trzymaj się rzadkich wizyt i obojętnych tematów. I zasady nic nie muszę.
Mnie uwolnienie się od matki zajęło jakieś 38 lat. Obojętność to wspaniałe uczucie.
Pytajko cieszę się Twoim szczęściem. Baw się świetnie na randce, a i w pracy na pewno masz fajnych kumpli
Mussuka pewnie baluje w Laponii bo nic nie pisze, eh... chciałoby się zobaczyć tą piękną krainę.
Cześć
U nas dziś piękne słoneczko, może dzięki temu siły mi wrócą.
Pytajka cieszę się, że jesteś szczęśliwa.
Endi mądra kobieto ty sobie zawsze poradzisz.
Ninko życzę dużo siły, uważaj na siebie kochana.
U nas epidemia grypy. Trzeba unikać skupisk ludzi.
Nino Ty sobie też świetnie radzisz, nie zapominaj o tym ![]()
rozyjski terier czarny;)
Mussuka pewnie baluje w Laponii bo nic nie pisze, eh... chciałoby się zobaczyć tą piękną krainę.
nie w Laponii i nie baluje, tylko ciezki swoj kierat ciagnie, od targpow do targow. Tyle, co zdaze wpasc, przeprac sie i przepakowac i sru na kolejny terminal. Juz mnie w niektorych kafejkach na lotnisku w Vantaa i Monachium rozpoznaja, bo co pare dni kawe u nich zamawiam:)
Na szczescie teraz krotki przestoj i troche wiecej domowych pieleszy.
A do Laponii za niecale dwa tygodnie ruszamy:) Sprzet juz wystawiony i czeka na montaz bagaznika na dachu. Juz sie doczekac nie moge szusowania od rana do wieczora, z przerwa na mega hamburgera i grzanca - wyglodnialym narciarzom smakuja najbardziej na swiecie:)
Pytajka - szczegoly pliiis;)
Będzie się działo, będzie zabawa Mussu, strzel jakiś opis krajoznawczo- sytuacyjny z Laponii. Pozdro.
Tak, tak Pytajko relacja musi być. Tylko pamiętaj bądź z lekka tajemnicza i niedostępna. Z lekka. ![]()
Strzele, strzele, tylko poki co, w odroznieniu od lepszego sortu musze rzetelna praca zajac sie, bo mi sie przez te rozjazdy po zgnilej Europie zaleglosci narobilo:)
Oglnie Laponia to snieg, hektary lasow, krystalicznie czyste powietrze, piekne wzgorza (nie gory), serdeczni ludzie i wloczase sie samopas stadka reniferow - wsrod tego osrodki narciarskie full wypas - dla mnie raj na ziemii, ale tylko na czas ferii;) Za daleko, za zimno i za drogo:)
Endi toż to duży psiak
jeszcze większy od mojego
spodziewałam się jakiegoś yorka a tu proszę, jakie miłe zaskoczenie ![]()
Już jest na świecie, masz upatrzoną hodowlę, czy prywatnie od kogoś?
Mussu, facet poznany na sympatii. A co ja tam robie? Ano poznaję ludzi
Nie tylko brzydszej płci. Poznałam bardzo fajną dziewczynę, w moim wieku, z identycznym imieniem i z moją posturą
Super babka ...
Co do facetów, to chciałam poprostu pogadać, bez parcia na rozmowę czy randki właśnie. Chciałam odświeżyć swoje kontakty z mężczyznami po tym całym koszmarze. Nie ukrywam, że jestem zdystansowana, ostrożna, trochę podejrzliwa ...
Tak się złożyło, że umowiłam się z jednym dzisiaj. Zobaczymy jak wypadnie relacja na żywo, bo pisało się bardzo fajnie. Aczkolwiek dla mnie to takie troche "treningowe" randkowanie, żeby sobie przypomnieć ![]()
duży i piekny... znaleźlismy hodowle w okolicach śremu. miot planowany wiosną, czyli na lato.... uwielbiam duże psy
nie trawię jorków.. uważam, że ludzie uczynili wieklą krzywde tym psiakom
wogóle nie toleruje podejścia do psów maskotek, ubierania w ubranka, i traktowania psów jak laleczek, troche bardziej wymagających ...
psy maja ogromną zdolnośc adaptacyjną i w imię miłości do człowieka zmienią się nie do poznania...
a bezmyslni ludzie to wykorzystują
nie i jeszcze raz nie
pies to pies
jest pracowity, musi miec swoje zadania
inaczej prędzej czy pózniej taki nadopiekowany pies ma tylko jeden cel w zyciu - żarcie... jedyne co go motywuje to smakołyk, żarcie, miska, żebranie o jedzenie
odmawiam takiego traktowania psów.
pies ma swój świat, swoje potrzeby, swoje emocje. moim obowiązkiem jako opiekuna jest zapewnic mu ciągły rozwój, wyzwania, motywacje do pracy.. a nie cieplutkie ubranko, żeby sie psinka nie przeziębiła
pies ma swój świat, swoje potrzeby, swoje emocje. moim obowiązkiem jako opiekuna jest zapewnic mu ciągły rozwój, wyzwania, motywacje do pracy.. a nie cieplutkie ubranko, żeby sie psinka nie przeziębiła
no my jednak przy minus 25 C ubieramy naszego psiaka - krotkowlosego - w specjalne ubranko zimowe, takie, ktore chroni mu najbardziej narazone na wyziebienie miesnie. Oraz w kamizelke odblaskowa na poznowieczorne spacery.
rozyjski terier czarny;)
NO WOW :-)
AMBITNIE!! Piękne psy!!
Technicznie - ta hodowla zrzeszona w Związku Kynologicznym czy jakiś inny wynalazek? Zdradzisz nam nazwę?
gratuluję decyzji!! Mi marzy się znów dog niemiecki.... (teraz mam sznaucera olbrzyma)
mussu - tylko, że ja nie mówię o minus 25 stopniach, tylko np. plus czterech...i naszych pogodowych realiach
oczywiście, że są takie temperatury, które sprawiają, że psu zamarzają łapy i wtedy nie może chodzić na dlugie spacery;)
hodowla jest zrzeszona i porządna.
mussu - tylko, że ja nie mówię o minus 25 stopniach, tylko np. plus czterech...i naszych pogodowych realiach
oczywiście, że są takie temperatury, które sprawiają, że psu zamarzają łapy i wtedy nie może chodzić na dlugie spacery;)
moze nie moze ale musi:) ten rosyjski kudlacz to i na Syberie moze we wlasnym futrze jedynie jechac, nasz trzaslby sie jak w Parkinsonie:)
Wyglada na to, ze ten nowy rok jest dla nas przyjazny. Zadnych (odpukac) dramatow a nowe inspiracje i rozsadne podejscie do zycia. A gdzie rozsadek tam i o zdrowe i czyste uczucia latwiej. Pytajka usmiecham sie ze wzruszeniem, gdy Cie czytam, Lilka jestes taka pozytywna, Endi torujesz sobie prawo do szczescia i zycze Ci go, Nina Ty jestes wzorem dla mnie odbudowy swiata po traumie, Mussu zarazasz tworcza energia i oby tak dalej. Od kazdej z Was (od Moni, Silky i Donny i innych Zakretek) cos dostaje, od siebie daje wam cieple zyczliwe mysli o kazdej z Was. U mnie praca, domowe wieczory czasem ale tez wyjscia i wyjazdy tu i tam. Zima teraz lagodna, kilka stopni na plusie. Lilka moze napiszesz cos wiecej o mamie. Co zrobila, czy czego nie zrobila, ze lepiej ci z obojetnoscia?
rencia... nie czuję, żebym torowała.
czuję, że je sobie mam.
posiadaczką jestem
Cześć Dziewczyny ![]()
No więc spotkanie wypadło fajnie, chłopak inteligentny, kulturalny, znalazły się wspólne tematy do rozmów bez problemu
Ogólnie spędziłam bardzo miło czas.
Świetnie Pytajko ![]()
Cześć Dziewczyny
No więc spotkanie wypadło fajnie, chłopak inteligentny, kulturalny, znalazły się wspólne tematy do rozmów bez problemu
Ogólnie spędziłam bardzo miło czas.
super!!
tajemnicza miałaś być dla niego, nam opowiedz coś więcej :-)
inteligenty, kulturalny - hi hi, jaka dyplomacja. A przystojny??
u nas też szaleją jakieś wirusy. Dzieciaki w szkole, znajomi wokół. Dopada człowieka ból brzucha, czasem i gorączka. Mój młody już ok (nie był kilka dni w szkole), starszy przyzwoicie. Mnie na szczęście ominęło :-)
obecny tydzień u mnie pod znakiem pracy i wypieków. Czekają mnie 2 torty urodzinowe - oba na czwartek, w tym jeden na 40-tkę i ciasto do szkoły na dzień babci - na piątek. MAM wyzwanie.
Jeden tort już wiem jaki będzie: limonkowo-miętowy
nad drugim się zastananawiam.... może czekolada-mięta....
na dzień babci chyba zrobię pączki i babeczki.... albo... sama nie wiem co...
A jak nasze wczesno-wiosenne pospolite ruszenie wagowe?
U mnie bez większych zmian bo podjadam słodycze, ale coraz więcej frajdy czerpię ze sportu :-))
i mam wreszcie okularki na basen, które mi nie parują i mogę pływać bez ciągłego przecierania szybek!!
zmykam do pracy, miłego dnia!!!
super!!
tajemnicza miałaś być dla niego, nam opowiedz coś więcej :-)
inteligenty, kulturalny - hi hi, jaka dyplomacja. A przystojny??
Hehe ... Silky no ciężko mi stwierdzić słowo. Na pewno nie poraziło mnie tak jak przy pierwszym spotkaniu z D. Ale to dobrze. Bo dzisiaj wiem doskonale, że ładne opakowanie o niczym nie świadczy.
Nie jest brzydki, jest niski jak dla mnie, bo tylko odrobinę wyższy ode mnie... ma może 175-177 cm. Nosi zarost co mi nie przeszkadza ale ma taką śmieszną jak ja to określam "kozią bródkę", która jak ją widzę u facetów to zawsze się zastanawiałam o czym oni myśleli jak ją zapuszczali ![]()
Aaaa i jeszcze jedno - ja jestem gadułą, ale On mnie przebił!!!! Serio, buzia mu się prawie nie zamykała
Po doświadczeniach z "mrukiem" miła odmiana ![]()
Renatto, piszesz tak pięknie i spokojnie.
Napiszę w mailu o matce.
Silky, tort limonkowo-miętowy brzmi wspaniale, mniam...
Co do wagi, nie mam pojęcia ile ważę, ale czuję się dobrze z taką jaką mam.
Pytajko, mam wrażenie że jesteś jak ptak uwolniony z klatki. To wspaniale, że tak odżyłaś.
Dziewczyny na życiowym zakręcie - bierzcie przykład z Pytajki.
A jak nasze wczesno-wiosenne pospolite ruszenie wagowe?
U mnie bez większych zmian bo podjadam słodycze, ale coraz więcej frajdy czerpię ze sportu :-))
!
-11 kg ![]()
Wow Pytajko, gratulacje! Domyślam się że osiągnęłaś wagę idealną.
Wow Pytajko, gratulacje! Domyślam się że osiągnęłaś wagę idealną.
Nie
Mam dużo jeszcze do zrzucenia. Ale staram się to robić z głową i cieszą mnie najmniejsze efekty. Treningi biegania, które jutro zaczynam też zrobią swoje ![]()
O tak, aktywność fizyczna to jest to co dla ciała i ducha najlepsze. Bieganie jest super zdrowe. Chyba też zacznę jak już będzie ciepło.
I dodam, że jeśli czujemy się piękne to inni nas też tak postrzegają. Sprawdziłam, szkoda tylko że tak późno.
Silky napisz co to za gogle masz i cenę od razu. Czy Tobie nie robią się zmarszczki od zakładania okularów i wody na basenie? A może to ja mam obsesję.
silkytouch napisał/a:A jak nasze wczesno-wiosenne pospolite ruszenie wagowe?
U mnie bez większych zmian bo podjadam słodycze, ale coraz więcej frajdy czerpię ze sportu :-))
!-11 kg
Gratulacje!!! Super!!
Zostaw sobie jakieś ubrania zdjęcia z rozmiaru XL - świetnie motywuje w chwilach słabości gdy już jesteś blisko celu.
O tak, aktywność fizyczna to jest to co dla ciała i ducha najlepsze. Bieganie jest super zdrowe. Chyba też zacznę jak już będzie ciepło.
I dodam, że jeśli czujemy się piękne to inni nas też tak postrzegają. Sprawdziłam, szkoda tylko że tak późno.
Silky napisz co to za gogle masz i cenę od razu. Czy Tobie nie robią się zmarszczki od zakładania okularów i wody na basenie? A może to ja mam obsesję.
Za bieganiem nie przepadam - może dlatego, że nigdy nie próbowałam tak porządnie. Pływanie za to uwielbiam. Mój młody chodzi 2x w tygodniu na basen więc co by nie tracić czasu na siedzenie i czekanie to też wskakuję. Okularki musiałam kupić nowe, bo poprzednie mi młody posiał.
Poprzednio miałam Areny - leżały super, ale parowały. Koszt ok 70-80 zł
teraz mam speedo Aquapulse Max Mirror - koszt 120 ale zero parowania (póki co używane raz ;-)) Trochę dziwne te szkiełka odblaskowe i muszę się przyzwyczaić, że są trochę przyciemnione, ale leżą też super.
No i oczywiście jak pływać to tylko w płetwach!! Tak tygryski lubią najbardziej.
A zmarszczki? Hmmm.... od wody i okularów nie zauważyłam. Zauważyłam natomiast, że od marszczenia się na słońcu i od śmiechu to tak. Przed słońcem noszę więc okulary p/słoneczne. Śmiechu zaś nie unikam - wręcz przeciwnie!
Dla odmiany zauważyłam kilka siwych włosów. Cóż, czasu nie zatrzymamy....
Dzięki Silky, kupię sobie takie, bo moje aktualne też parują, a i płetwy też kupię
Silky czy masz wypróbowany jakiś czepek, w którym nie przemakają włosy jak się pływa pod wodą?
Ja mam gumowy, ale włosy i tak przemakają, no i ściska mi czoło patrz zmarszczki pionowe ![]()
Dzięki Silky, kupię sobie takie, bo moje aktualne też parują, a i płetwy też kupię
![]()
Silky czy masz wypróbowany jakiś czepek, w którym nie przemakają włosy jak się pływa pod wodą?
Ja mam gumowy, ale włosy i tak przemakają, no i ściska mi czoło patrz zmarszczki pionowe
Oj Lilka, Lilka - biedna pomarszczona od czepka i okularków hihihi
nie, ja pływam bez czepka - nie mam zbyt bujnej fryzury- takie do ucha, dołem podgolone ;-)
A Ty długowłosa?
uciekam przygotować ciasto na racuchy kukurydziane - zaraz jadę po dzieciaki, a jeden z nich jest bezglutenowy. Nie miałam dziś pomysłu na obiad. Nie miałam i nie mam, a jeszcze coś pięknemu muszę przygotować na wieczór. Mam polędwiczkę wieprzową w lodówce? Jakiś pomysł? Tak na szybko?
Gotowanie nie jest moją pasją
lilka787 napisał/a:Dzięki Silky, kupię sobie takie, bo moje aktualne też parują, a i płetwy też kupię
![]()
Silky czy masz wypróbowany jakiś czepek, w którym nie przemakają włosy jak się pływa pod wodą?
Ja mam gumowy, ale włosy i tak przemakają, no i ściska mi czoło patrz zmarszczki pionoweOj Lilka, Lilka - biedna pomarszczona od czepka i okularków hihihi
nie, ja pływam bez czepka - nie mam zbyt bujnej fryzury- takie do ucha, dołem podgolone ;-)
A Ty długowłosa?uciekam przygotować ciasto na racuchy kukurydziane - zaraz jadę po dzieciaki, a jeden z nich jest bezglutenowy. Nie miałam dziś pomysłu na obiad. Nie miałam i nie mam, a jeszcze coś pięknemu muszę przygotować na wieczór. Mam polędwiczkę wieprzową w lodówce? Jakiś pomysł? Tak na szybko?
Gotowanie nie jest moją pasją
tez bezczepkowa jestem a dlugie wlosy zwiazuje gumka, teraz juz mam co:) Okularkow uzywam jedynie w wodach slonych do snorklowania podpowierzchniowego:) U nas tez pospolite ruszenmie z kanap, basen mamy odnowiony i szalejemy dzien po dniu. Waga ma sie dobrze, ale jeszcze lepiej ma sie samopoczucie i powrot energii po tej dlugiej swiateczno-karnawalowej przerwie na ruch.
A tydzien temu bylam w Poznaniu, u was rzeczywiscie bardziej wiosna niz zima.
Pytajka, a cd. bedzie?:)
Ja mam długie włosy i basen gdzie trzeba czepek.
Wiem, że mi odbija ze zmarszczkami, ale ja ich nie chcę więcej niż muszę
Jest mi ładnie bez nich.
Chciala bym wam cos napisac, ale jestem ostatnio znowu na strasznym zakrecie.
Juz powoli dochodze do wniosku, ze moj maz tak mnie zruinowal, ze nie nadaje sie do zwiazku...
U nas szaleje sturm od wczoraj, grad, deszcz,wiatrzysko..
nie bede zanudzac, czytam was.
Lubie plywanie i bieganie, ale zyc mi sie odechciewa.
Najgorsze w tym jest to, ze ja wiem, ze moge to zmienic, ze powinnam ruszyc dupe i zaczac zyc...
i niby probuje caly czas, ale jakos juz nie potrafie.
To se ulzylam.
Dzieki za wysluchanie, odezwe sie jak bede miala cos madrzejszego do dodania.
Pytajka, a cd. bedzie?:)
Mussu nie umówiliśmy się wczoraj na kolejny raz m.in. dlatego, że mam bardzo mało czasu do egzaminu i się uczę.
Dzis podziękował za wspólnie spędzony wieczór, coś tam miłego o mnie napisał. Więc nie wiem, może będzie chętny. A ja? Na wspólne wyjście na piwo, niezobowiązująco - jak czas pozwoli to na pewno, na inną relację na chwilę obecną nie mam chyba ochoty ani nie jestem gotowa.
Donna,
jeśli coś Ciebie blokuje przed wywaleniem wszystkiego na forum, zawsze możesz np.do mnie maila napisać
Odpowiem na pewno ![]()
Ponieważ tak do końca nie wiem, dlaczego jesteś w ostatnim czasie w kiepskim nastroju to napiszę tylko, że masz w nas mentalne wsparcie ![]()
Poza tym tutaj nie zawsze ma się tylko mądre rzeczy do powiedzenia, często są one bez ładu i składu - chociażby mój przykład jest tego dowodem. Więc jak masz potrzebę pisz, czy tutaj, czy na maila pisz śmiało ![]()
Ściskam mocno!
Wlasnie Pytajko, to takie bez ladu i skladu.
Zawalilam sprawe po moim rozstaniu z mezem, nie dalam sobie czas, tylko od razu przeskoczylam w zwiazek z mezczyzna, ktory jest calkowitym jego przeciwienstwem.
Mialam dosc meza,
myslalam, ze przeciwienstwo mi dobrze zrobi, a okazalo sie, ze to nie to.
Nie dalam sobie czasu, zeby dojsc do siebie, poczulam sie dobrze przy facecie to przekoczylam.
Zazdroszcze Ci tej rozwagi teraz po rozstaniu ... ja bylam w takim amoku, ze predko musialam dostac potwierdzenie mojej wartosci i kobiecosci, a dal mi to ten mezczyzna.
Jestem z nim, ale tak jak bym nie byla, bo z niego wyparowala cala aktywnosc fizyczna ( poza lozkiem, tam nadal sie rusza ) i zle mi z tym.
Z jednej strony mysle tak jak pisala Lilka, ze milosc moze zakwitnac,
z drugiej strony mysle o tym co pisala Mussu, ze szkoda zycia na wegetacje.
Czas plynie, mlodsza juz nie bede, a jestem pelna energi i chce jeszcze przezyc milosc.
Widzisz, takie mam niby banalne rozterki, ale mnie to zaczyna dobijac...
mam 44 lata, czuje sie jeszcze mlodo.
U nas babki w moim wieku przerozne zabawy urzadzaja, wyjazdy i imprezy. Spotykaja sie z przyjaciolmi, ida na shoping i kolacje, a mnie sie samej nie chce.
Wiem jak to brzmi: ,,Ich will keine Schokolade, ich will lieber einen Mann".
Ot caly moj problem ![]()
Wlasnie Pytajko, to takie bez ladu i skladu.
...
Ot caly moj problem
Donno, nie ma czego "zazdrościć". Mój związek chyba nigdy nie był "normalny". Były zdrady, przemoc fizyczna, przemoc psychiczna, policja, niebieska karta, całkowity brak poczucia bezpieczenstwa przez całe 5 lat i wiele innych rzeczy, o których dzisiaj wstyd mi pisać. I uwierz mi, moje poczucie własnej wartości to było dno. Myślałam o sobie najgorsze rzeczy.
W 2014 roku w ogóle było mi wszystko jedno, w lutym zmarł mój tata w okolicznościach, które były bardzo bolesne. Ponieważ byłam z Nim bardzo zżyta, praktycznie rok kręciłam się wokół tej straty. Zaczęłam dochodzić do racjonalnych wniosków właśnie w ubiegłym roku. Koło maja, czerwca byłam już pewna, że nie chcę tak żyć. I pracowałam nad samą sobą, żeby podjąć decyzję i jednocześnie mieć świadomość, że będę musiała ponieść jej konsekwencje w postaci braku partnera - bo tylko tego się zawsze bałam. Wiedziałam, że pod względem "życiowym" poradzę sobie bez problemu.
Uświadomienie sobie, że wpadłam w taki toksyczny związek z powodów, które tkwią we mnie pozwoliło mi założyć sobie, że rok 2016 jest dla mnie
Podjęłam terapię u psychologa, okazało się, że mam nerwicę i depresję. Trafiłam do psychiatry. I pracuję, nad sobą, nad własnym szczęściem, zaczynam wierzyć w siebie (chociażby maraton sztafetowy). Dzięki temu nie wpadłam przez te ponad dwa miesiące w kolejny związek, który miałby mnie wyleczyć.
I teraz - byłaś może u psychologa? Wydaje mi się, że najpierw musisz nazwać te swoje "smoki", żeby je ogarnąć. Żeby być świadomą skąd to wszystko się wzięło. Często kobiety takie jak ja, Ty, borykające się z jakimiś wewnętrznymi bolączkami uważają za atrakcyjnych facetów trudnych, toksycznych, bo coś nam ta relacja przypomina. A dobrzy, spokojni, ułożeni są dla nas nudni. I nie wiem, ale może właśnie Twój partner/mąż jest fajnym, ciepłym facetem, może nie lubi aktywności fizycznej, ale nadrabia czymś innym, czymś co z jakiś powodów Tobie umyka?
Moja koleżanka kończy w tym roku 40stkę. Mentalnie to wciąż dwudziestoparolatka. Bo dba o samorozwój osobowościowy. Szuka właściwych ścieżek poprzez coaching, wykłady z ciekawymi dla niej prelegentami.
I co Ty na to? ![]()
Chciala bym wam cos napisac, ale jestem ostatnio znowu na strasznym zakrecie.
Juz powoli dochodze do wniosku, ze moj maz tak mnie zruinowal, ze nie nadaje sie do zwiazku...Lubie plywanie i bieganie, ale zyc mi sie odechciewa.
Najgorsze w tym jest to, ze ja wiem, ze moge to zmienic, ze powinnam ruszyc dupe i zaczac zyc...
i niby probuje caly czas, ale jakos juz nie potrafie.
To ze ruszyc Ci sie nie chce albo nie potrafisz to wina ex meza? Albo obecnego, czy moze prawda oczywista jest w Twoim ostatnim zdaniu - powinnam ale nie umiem. Jesli juz kogokolwiek chcesz winic za stan obecny swpojego samopoczucia Doona, to lepiej odwaznie stan przed lustrem. Ja strasznie nie lubiue kiedy ludzie zrzucaja wine za swoje niepowodzenia, zyciowe, finansowe, spoleczne, zwiazkowe, czy jakiegokolwiek rodzaju na inne osoby. A bo to trudne dziecinstwo, a bo to byli partnerzy, a bo to partia i rzad nie ta... - zawsze znajdzie sie winny i wytlumaczenie dla wlasnych slabosci czy nieumiejetnosci.
Nie gniewaj sie Doona za proste zolnierskie slowa, ale jesli Ty sama swojej dupy z posad nie ruszysz, to nikt za Ciebie tego nie zrobi. No chyba, ze na trzesienie ziemii czekasz.
Wlasnie Pytajko, to takie bez ladu i skladu.
Zawalilam sprawe po moim rozstaniu z mezem, nie dalam sobie czas, tylko od razu przeskoczylam w zwiazek z mezczyzna, ktory jest calkowitym jego przeciwienstwem.
Mialam dosc meza,
myslalam, ze przeciwienstwo mi dobrze zrobi, a okazalo sie, ze to nie to.Nie dalam sobie czasu, zeby dojsc do siebie, poczulam sie dobrze przy facecie to przekoczylam.
Zazdroszcze Ci tej rozwagi teraz po rozstaniu ... ja bylam w takim amoku, ze predko musialam dostac potwierdzenie mojej wartosci i kobiecosci, a dal mi to ten mezczyzna.
Jestem z nim, ale tak jak bym nie byla, bo z niego wyparowala cala aktywnosc fizyczna ( poza lozkiem, tam nadal sie rusza ) i zle mi z tym.
Z jednej strony mysle tak jak pisala Lilka, ze milosc moze zakwitnac,
z drugiej strony mysle o tym co pisala Mussu, ze szkoda zycia na wegetacje.Czas plynie, mlodsza juz nie bede, a jestem pelna energi i chce jeszcze przezyc milosc.
Widzisz, takie mam niby banalne rozterki, ale mnie to zaczyna dobijac...
mam 44 lata, czuje sie jeszcze mlodo.
U nas babki w moim wieku przerozne zabawy urzadzaja, wyjazdy i imprezy. Spotykaja sie z przyjaciolmi, ida na shoping i kolacje, a mnie sie samej nie chce.Wiem jak to brzmi: ,,Ich will keine Schokolade, ich will lieber einen Mann".
Ot caly moj problem
Nie, no masakra. 44 lata a piszesz jak emerytka po ataku lumbago. U Was babki to i tamto - a kto Tobie broni brac z nich przyklad? Masz jakies przyjaciolki czy kolezanki tam na miejscu? Jesli o sporty chodzi, to do czego jest Ci potrzebny Twoj kanapowy kartofel w tym przypadku? Zeby zaczal po paru minutach stekac i kwekac? Czy do sportow typu bieganie albo plywanie potrzebne jest towarzystwo czy bardziej silna wola, dobry stroj, odpowiednie miejsce. I chec zrobienia dobrze sobie samej. A onn, niech siedzi i korzenie zapuszcza. Predzej czy pozniej zauwazy, ze znikasz coraz czesciej z domu i cos zacznie w nim kielkowac. A jak nie, to masz spora szanse na poprawienie sobie kondycji, nastroju (endorfiny), sylwetki i nawet poznanie fajnych ludzi (ludzia) podczas tych wyjsc.
Tu nie ma co znowu tlumaczyc tym, ze za szybko przeszlas ze zwiazku w zwiazek, to kolejny wytrych i wymowka. Miedzy wyprowadzka mojego eksa a wprowadzka Kreta minelo raptem 3 miesiace i nie mialo to najmniejszego wplywu na przebieg nowego zwiazku. Inny czlowiek to inna bajka. No tyle, ze u Ciebie to wyglada na taki kijek zamiast siekierki. Tu nie o czas idzie a o dopasowanie. Mozesz z kims byc i dekade i w zyciu sie nie odnajdziecie razem, a mozesz poznac idealna polowke i zaczac wspolne zycie w pare chwil. Chociaz cos musialo sie miedzy Wami zmienic skoro na poczatku, jak piszesz, czulas sie dobrze przy nim. A on chyba nadal tak sie z Toba czuje. Moze tylko az za dobrze, za spokojnie, za pewnie - jesli wiesz o co mi chodzi. Jesli tak sie czuje, to chyba powinnas zasiac juz to ziarno niepewnosci, pomoze to dobrze, a jak nie to na pewno nie zaszkodzi.
Mam kilka pytan, ktore moze pomoga mi zrozumiec Twoj uklad, bo troche to wszystko pogmatwane jest. Ile on ma lat, jaki zawod, co robi w wolnym czasie, co razem robicie, jak dlugo jestescie razem?
No i Doona, na koniec, Ty nie czekaj na cud z nieba tylko naprawde rusz sie i zacznij zyc, z nim albo i bez niego. Konczy sie karnawal - albo go wyciagnij na tance jakies albo impreze u siebie zorganizuj, jak te kobiety, o ktorych piszesz. Nawet bez jego zgody. Albo w ostatecznym przypadku idz na impreze /tance z kolezanka. Na cala upojna noc. I zapisz sie na jakies spoirt, regularny, poza domem. Przestan patrzec na niego, albo zgnusnieje albo powstanie z umarlych. W pierwszym przypadku wspolnej przyszlosci nie zycze Tobie ani jemu.
Doonna
To co zrobił Ci mąż było niewybaczalne, dobrze że byłaś na tyle silna żeby nie pójść z nim na dno, z którego nie ma powrotu.
Mówisz, że za szybko związałaś się z "Miśkiem", ale z drugiej strony patrząc, to dzięki niemu mogłaś przetrwać ten najgorszy czas, no i trafiłaś na dobrego człowieka, to ważne. Po prostu na tamten czas ta relacja była dobra i potrzebna. Nie uważam żebyś go też w jakikolwiek sposób wykorzystywała. Dajecie sobie nawzajem tyle ile jesteście w stanie, a nie więcej.
Teraz jesteś już na innym etapie, pragniesz miłości i ja Cię rozumiem, myślę że są ludzie którzy pragną normalnej codzienności, nie stawiają na pierwszym miejscu porywów serca, ale są i tacy dla których robienie czegokolwiek bez miłości nie ma sensu.
Dla mnie to oczywiste że Ty chcesz z nim spędzać czas, i wiem że to mogłoby was do siebie zbliżyć, ale co zrobić żeby on się zmienił. Na pewno potrafi bo pisałaś że na początku się starał i były wspólne wyjścia. Przecież to tak niewiele, a jednak tak dużo.
Moim zdaniem człowiek nie zmieni się jeśli nie będzie jakiegoś bodźca ku temu, sprawdziłam na moim mężu. nie chcę tego tu opisywać, bo boję się że ktoś ze znajomych mnie rozpozna.
Ale wiem jedno on może się zmienić i jeszcze być szczęśliwym z tego powodu że to sprawiłaś, tylko potrzeba radykalnych kroków.
Pisałam to tez do Silky, bo dopóki nie ma zdrady zawsze jest szansa na lepsze życie.
Ja nie odpuściłam i wygrałam.
Nawet na samym początku mu powiedziałam, ja zawsze osiągam swój cel i zobaczysz że będzie tak jak chcę.
Teraz jest mi wdzięczny że się nie poddałam.
Z mojego punktu wiedzenia warto spróbować, ale robiąc nieustannie wszystko w tym kierunku, co dzień nie odpuszczać.
Jeśli jednak nie masz ochoty na to, albo czujesz że go nie chcesz to daj sobie prawo do szczęścia z innym człowiekiem.
A może mu to powiedz, kochanie wychodzę dziś z X do kina bo tobie się nie chce, więc chyba nie masz nic przeciwko, itd.
Tylko wyjdź z tym X, żeby było realnie.
44lata to niewiele, wszystko przed Tobą.
Pytajko
Powiedz proszę dlaczego nie odeszłaś mimo tych krzywd które doznałaś. Dlaczego?
To trudno zrozumieć, czy to jest uzależnienie?
Pytajko
Powiedz proszę dlaczego nie odeszłaś mimo tych krzywd które doznałaś. Dlaczego?
To trudno zrozumieć, czy to jest uzależnienie?
Tak. Ale mechanizm jest dużo bardziej skomplikowany. Nie zgadzam się z Mussu, że przeżycia z dziecinstwa, czy też późniejsze nie mają wpływu na nasze dalsze życie - mają i do ogromne. I jedni są bardziej podatni, inni mniej. Wiem Mussu, że miałaś ciężkie dzieciństwo, Ciebie to nie złamało tylko umocniło. Są tacy ludzie jak ja np. które niestety emocjonalnie sobie z pewnymi kwesiami nie poradziło. Nie byłam bita, molestowana, nie było alkoholizmu itp. Był natomiast chłód emocjonalny ze strony mamy, odkąd pamiętam i to miało wpływ na mnie. Co wychodzi teraz.
Lilka, szukałam miłości, akceptacji, bycia dla kogoś najważniejszą, jedyną. Tylko niestety sama siebie nie lubiłam, nie kochałam, nie szanowałam, nie doceniałam. Jak miałam jakieś sukcesy to zawsze mówiłam " miałam szczęście" zamiast " zapracowałam na to, to efekt mojej solidnej pracy" .. rozumiesz?
I dopiero jak ktoś pomógł mi sobie pewne rzeczy poukładać, uświadomić jest lepiej
Jest to co już mam dzisiaj ![]()
Pytajko, tak się cieszę że z tego wyszłaś, teraz już zawsze dbaj o siebie.
Jak Cię wtedy czytałam, to nie mogłam w to uwierzyć, że taka wartościowa, mądra, wykształcona dziewczyna może chcieć takiego osobnika jak twój były.
Myślę, że masz rację o różnych drogach po złym dzieciństwie, kiedyś przeczytałam nawet taki tekst, że są różne typy ofiar przemocy i zobaczyłam że ja jestem typem zwycięzcy, ale są tez inne typy.
Nie wiedziałam o Twoim dzieciństwie, ale jeśli czytałaś mój wczorajszy tekst o matce to wiesz że ja cię rozumiem.
Dziękuję, że odpowiedziałaś.
Pytajko
Powiedz proszę dlaczego nie odeszłaś mimo tych krzywd które doznałaś. Dlaczego?
To trudno zrozumieć, czy to jest uzależnienie?
pracowałam nad samą sobą, żeby podjąć decyzję i jednocześnie mieć świadomość, że będę musiała ponieść jej konsekwencje w postaci braku partnera - bo tylko tego się zawsze bałam.
- tu masz cala odpowiedz.
Dostaje mocnego w..wa kiedy obserwuje, jak bardzo nasze spoleczenstwo uzaleznilo kobiety od posiadania tego wlasnie partnera, tych portek u swojego boku, tego statusu "zony przy mezu", narzeczonej, dziewczyny czy jak tam zwal. To durnowate powiedzenie, ze niechby pil i bil byleby byl - kiedy to wreszcie zniknie z naszego myslenia i kiedy inni ludzie zaczna nas postrzegac jako pelnowartosciowe osoby NAWET w wersji single? Bo ja rozumiem potrzebe milosci i bliskosci z druga osoba, ale nie rozumiem potrzeby posiadania partnera tylko jako partnera. Jesli on mnie nie kocha, nie jest mi bliski, nie szanuje mnie - to ja sie pytam: po kiego mi taki pseudo partner? Pytajka sama napisala, ze pod kazdym innym wzgledem swietnie sobie radzila i radzi, wiec jesli partner nie dostarcza tej brakujacej do pelni szczescia dawki milosci i wsparcia, to niech na ksiezyc spada. Spadl i Pytajka zyje dalej i co wazne, ma sie duzo lepiej. Bo to nie byl jej partner tylko kula u nogi. W atrakcyjnym meskim opakowaniu ale nic ponadto.
No tylko idz i wytlumacz to babkom, ciotkom, matkom, Kaskom, Baskom i calemu .....swiatu (kropki celowo, bo musialabym pewne zgrupowania obrazic:).
Lilka, szukałam miłości, akceptacji, bycia dla kogoś najważniejszą, jedyną.
Ja tak mam.
I wymagam tego bezwzględnie.
Miałam szczęście, że trafiłam na mojego męża, bo dla niego tez jestem właśnie tą jedyną.
Ale w tej materii nigdy nie poszłam na najmniejszy kompromis. Tylko on i tylko ja.
Mussu
Ja to wszystko wiem i całkowita zgoda co do tych " portek"
Ale jest coś jeszcze - taka emocjonalna potrzeba bycia rozumianym, akceptowanym i kochanym takie wewnętrzne zjednoczenie.
Tego się nie da zastąpić niczym.
Ale też nie można tego mieć na siłę.
No i nie dla każdego to jest ważne.
Mussu
Jeśli Ci się chce to napisz do Maruli35 w wątku "Jak dalej żyć", w dziale zdrady. Myślę, że Ty możesz trzeźwo spojrzeć na jej problem, no i zawsze masz konkretne rozwiązania.
Ja się do tego nie nadaję.
Nie zgadzam się z Mussu, że przeżycia z dziecinstwa, czy też późniejsze nie mają wpływu na nasze dalsze życie - mają i do ogromne. I jedni są bardziej podatni, inni mniej. Wiem Mussu, że miałaś ciężkie dzieciństwo, Ciebie to nie złamało tylko umocniło. Są tacy ludzie jak ja np. które niestety emocjonalnie sobie z pewnymi kwesiami nie poradziło. Nie byłam bita, molestowana, nie było alkoholizmu itp. Był natomiast chłód emocjonalny ze strony mamy, odkąd pamiętam i to miało wpływ na mnie. Co wychodzi teraz.
nie twierdze, ze dziecinstwo nie ma wplywu na nasze emocje , ale nie zgadzam sie, ze mozna nim tlumaczyc swoje kolejne niepowodzenia. To troche takie mydlenie oczu: tata pil, to i ja pije, mama bila to i ja bije. Czlowiek dorosly jest juz na tyle swiadomy, ze odroznia pewne sprawy zle od dobrych, widzi co go ogranicza i powinien umiec juz sam pokierowac swoimi decyzjami i czynami. Mnie nie kochano albo moze nie okazywano uczuc, ale juz w wieku nastu lat wiedzialam, ze to nie ja jestem temu winna i ze ja swojej mamy nie zmienie, ale za to mam wplyw na swoje zycie.
Nie przekonasz mnie Pytajko, ze w chwilach kiedy plakalas, kiedy on Cie bil albo wyzywal, Ty nie bylas swiadoma tego co sie z Toba i Twoim zyciem dzieje i nie slyszalas wielokrotnie od innych osob - odejdz od niego, bo to ON jest zly. Wiec to, ze mimo wszystko i mimo tej wiedzy nadal z nim bylas to juz nie byla wina Twojej chlodnej relacji z mama, to byla tylko i wylacznie Twoja decyzja i mozesz o nia winic tylko sama siebie. Zreszta tu nie o winienie czy wybaczanie chodzi, tylko o przerwanie tego blednego kola uzaleznienia od przeszlosci i nic nie wartej terazniejszosci. Ty jednak tego dokonalas, ale poczytaj tu na forum ile jest takich kobiet zwiazanych dozywotnim wezlem ze swoimi oprawcami, ktore nawet po 100 latach beda szukac przyczyn nawet w pradziadkach ale same nie zmienia biegu wydarzen.
Nie mozemy i nie powinnismy obarczac wina za nasze zycie wciaz naszych rodzicow czy innych przodkow, bo nie ma recepty na idealne rodzicielstwo, na idealny wychow, taki, ktory zagwarantuje, ze z dziecka wyrosnie siny, pewny swojej wartosci, spelniony i szczesliwy czlowiek. Nawet z najbardziej wychuchanych rodzinek wyrastaja czasem potwory ludzkie. I odwrotnie. Nasze matki bylyu chjowane tak jakmim babki przekazaly - chlodno i w duchu kindersztuby, teraz mamy swobodny wychow, rob dzieciaku co chcesz i tak Cie kocham - czy te nasze dzieci za pare lat tez beda nas oskarzac za to kim beda w przyszlosci? Dlatego ja swoje dziecinstwo pozostawilam w pamietnikach, teraz jestem dorosla i tylko ja decyduje o swoim szczesciu.
Ale dziewczyny,
Czy to możliwe, żeby to wszystko znosić tylko po to żeby kogoś mieć?
Przecież ten partner niczego nie dawał Pytajce, niczego.
I ona miała świadomość całej sytuacji, a jednak nie potrafiła tego przerwać.
To musiało być uzależnienie.
Ja to wszystko wiem i całkowita zgoda co do tych " portek"
Ale jest coś jeszcze - taka emocjonalna potrzeba bycia rozumianym, akceptowanym i kochanym takie wewnętrzne zjednoczenie.
Tego się nie da zastąpić niczym.
Ale też nie można tego mieć na siłę.
No i nie dla każdego to jest ważne.
Dlatego napisalam, ze rozumiem potrzebe milosci i bliskosci, ale jesli druga osoba nie moze mi tego dac, to nie jest dla mnie zadnym partnerem. W takim wypadku nie chce partnera, wybieram cudowna wolnosc i zycie ze soba. Dopoki nie znajde tego, ktory mi to wszystko da.
Nie mozemy i nie powinnismy obarczac wina za nasze zycie wciaz naszych rodzicow czy innych przodkow, bo nie ma recepty na idealne rodzicielstwo, na idealny wychow, taki, ktory zagwarantuje, ze z dziecka wyrosnie siny, pewny swojej wartosci, spelniony i szczesliwy czlowiek. Nawet z najbardziej wychuchanych rodzinek wyrastaja czasem potwory ludzkie. I odwrotnie. Nasze matki bylyu chjowane tak jakmim babki przekazaly - chlodno i w duchu kindersztuby, teraz mamy swobodny wychow, rob dzieciaku co chcesz i tak Cie kocham - czy te nasze dzieci za pare lat tez beda nas oskarzac za to kim beda w przyszlosci? Dlatego ja swoje dziecinstwo pozostawilam w pamietnikach, teraz jestem dorosla i tylko ja decyduje o swoim szczesciu.
Mussu ja nie winię nikogo. Ani mamy ani exa. Siebie samej również nie winię. Co nie zmienia faktu, że ja wiem, że cały związek i doświadczenia z nim związane są wynikiem mojej decyzji o byciu w nim.
Natomiast dzieciństwo w oim wydaniu takie a nie inne spowodowało brak szacunku, miłości akceptacji do samej siebie co pośrednio przyczyniło się do moich decyzji.
Mamie natomiast wybaczyłam, zaakceptowałam, że to było. Dzisiaj budujemy fajną relację, krok po kroku. Świadomie.
Mussu
Racja co do odpowiedzialności za nasze życie.
Ale tez racja że dzieciństwo ma wpływ na to jacy jesteśmy, ale nie decydujący.
Decydujące jest nasze wewnętrzne "ja".
Pytajka wygrała ze swoją słabością i to się liczy.
Wielu tak jak piszesz buja się z problemem przez całe życie.
Strony Poprzednia 1 … 423 424 425 426 427 … 447 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024