Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 422 423 424 425 426 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27,496 do 27,560 z 29,007 ]

27,496

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

na zakwasie??
najpierw wychoduj zakwas, zajmuje to koło tygodnia
potem mając zakwas.. możesz piec dowolna ilośc chleba tak często, jak potrzebujesz.. z mąki, jaką chcesz użyć;) nawet w lidlu widziałam, że pojawiły się mąki - orkiszowe, żytnie itp. do pieczenia chcleba. z kilograma mąki masz dwa bochenki chcleba
i mąka to praktycznie jedyny koszt
chyba, że chce dodawac ziaren i takich tam

otrzymujesz zdrowy cxhleb na zakwasie, który jest dobry i jadalny przez tydzień

Jak robi się zakwas?
Chleb chcę zrobić z ziarnami.

Kupujesz mąkę żytnia.
Do słoika dużego wrzucasz dwie łyżki maki i pół szklanki wody. Zostawiasz na 24 h w ciepłym miejscu. Po tym czasie powinno to sie juz kisić. Wtedy dodajesz łyżkę maki ( pożywka i jedzonko dla drożdży) i wodę. To musi mieć konsystencje takiego bardziej zbitego nalesnikowefo ciasta. Codziennie dokarmiasz mąka. Jak masz za duzo. Odlewasz polowe do śmieci i dodajesz tak samo jak poprzednio. Po 5 dniach powinno byc w zapachu kwaśne. Takie octowe. Polowe przekładasz do słoika i chowasz do lodówki niech czeka na kolejny chleb. A z połowy pieczesz chleb. Polecam stronę lesny zakątek smile

Zobacz podobne tematy :

27,497

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

Endi jesteś wielka.

Moim zdaniem, jak jest zbrodnia musi być i kara.

Dlatego miałaś prawo ukarać męża właśnie w taki sposób, by poczuł Twój ból, by zrozumiał jaką krzywdę Ci wyrządził.

A kiedy już uznał swoją winę w całym jej wymiarze, wyraził szczery żal i odpokutował, to wtedy można ze szczerego serca wybaczyć.

I tylko wtedy. Takie są warunki.

Endi przeszłaś długą i ciężką drogę, ale pozostałaś sobą i myślę, że też wierna sobie.

Każda ze zdradzonych kobiet przechodzi tą trudną drogę w inny sposób, właściwy tylko dla niej.

To wielka sztuka przekuć cierpienie w swoją siłę Endi.

Teraz tak myślę, że ten ból zostaje mimo wybaczenia. Po prostu jest zbyt wielki.

Pozdrawiam

Tak Lilky. Zdrada jest strata. Jak czyjaś smierć. Żałoba przemija. Tęsknota pozostaje:)

27,498

Odp: Kobiety na zakręcie
ankinom napisał/a:

15 luty, godzina 12.30 - pierwsza rozprawa big_smile

powodzenia!

Od mego rozwodu minęło już kilka dobrych lat a pamiętam go jakby to było wczoraj. Ciekawe czy kiedyś w ogóle o tym zapomne .... ?

27,499

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
lilka787 napisał/a:

Endi jesteś wielka.

Moim zdaniem, jak jest zbrodnia musi być i kara.

Dlatego miałaś prawo ukarać męża właśnie w taki sposób, by poczuł Twój ból, by zrozumiał jaką krzywdę Ci wyrządził.

A kiedy już uznał swoją winę w całym jej wymiarze, wyraził szczery żal i odpokutował, to wtedy można ze szczerego serca wybaczyć.

I tylko wtedy. Takie są warunki.

Endi przeszłaś długą i ciężką drogę, ale pozostałaś sobą i myślę, że też wierna sobie.

Każda ze zdradzonych kobiet przechodzi tą trudną drogę w inny sposób, właściwy tylko dla niej.

To wielka sztuka przekuć cierpienie w swoją siłę Endi.

Teraz tak myślę, że ten ból zostaje mimo wybaczenia. Po prostu jest zbyt wielki.

Pozdrawiam

Tak Lilky. Zdrada jest strata. Jak czyjaś smierć. Żałoba przemija. Tęsknota pozostaje:)

Czesc kobietki,

Ja tak sobie mysle, ze tesknota i zal to pal szesc, jest cos gorszego, co pozostaje juz na zawsze w takich wypadkach - brak zaufania tak jak na poczatku, przed zdrada. Wybaczyc mozna, mozna nawet pieknie i zgodnie nadal zyc, ale ile znacie przypadkow, zeby osoba zdradzona jak feniks z popiolow odrodzila sie z ta sama naiwna wiara w niego, ze on nigdy mi tego nie zrobi? Dla mnie to chyba byloby najgorsze, ta stala niepewnosc, bo skoro potrafil raz, to...
Oczywiscie, to wcale nie wyklucza, ze ten co jeszcze ani razu tez tego nie zrobi, ale jednak poki ziemia niespalona, to jakos inna wiara w nas jest. Pozniej to juz takie wszystko niepewne i na dzien dzisiejszy tylko.

Endi, Ty ten chleb w normalnym termoobiegu pieczesz? Myslalam kiedys nad kupnem takiej maszyny do robienia chleba, teraz maja takie bajery, ze mozna sobie wypiekanie ustawic na dana godzine, jest funkcja utrzymania ciepla przez godzine wiec wstajecie rano a chlebunio pachnacy i jeszcze cieply:) Tylko podobno taki to malo zdrowy. No i ja najbardziej lubie chleb totalnie czarny albo z gatunku pumpernikiel a takiego chyba nie da sie upiec w domu.

Mrozek -12 trzyma, sniegu mnostwo, w weekend sanki i saune planujemy, narty poczekaja do ferii.

27,500

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć wszystkim

Fajny przepis na zakwas,  żytnie chleby są zdrowe,  wykorzystam. Dzięki

Ja myślę, że może tak być że zdradzi się tylko raz. Kiedy zobaczysz jak bardzo skrzywdziłeś bliską ci osobę i poczujesz je ból,  nie zrobisz tego więcej. Myślę że tak jest w przypadku męża Endi.
Weźmy dla porównania taki hipoteczny przykład. Jadę pod wpływem alkoholu i zabijam człowieka. Żałuję bardzo,  chcę cofnąć czas,  ale się nie da. Mogę tylko odpokutować i więcej nie pić. Więcej tego nie zrobić. Czy mamy prawo wybaczyć w takim przypadku? Ja myślę że tak. Bo jeśli taki ktoś jest człowiekiem,  to świadomość tego co zrobił jest dla niego karą do końca. Jeśli jest człowiekiem.

Zdradzić to tak jakby zabić cząstkę kogoś. Zabić miłość,  radość życia,  ufność i wiarę w ludzi.

Dzisiaj wreszcie biało i puszyście u mnie. Hejka   :-h.

27,501

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

Ja myślę, że może tak być że zdradzi się tylko raz. Kiedy zobaczysz jak bardzo skrzywdziłeś bliską ci osobę i poczujesz je ból,  nie zrobisz tego więcej. Myślę że tak jest w przypadku męża Endi.
Weźmy dla porównania taki hipoteczny przykład. Jadę pod wpływem alkoholu i zabijam człowieka. Żałuję bardzo,  chcę cofnąć czas,  ale się nie da. Mogę tylko odpokutować i więcej nie pić. Więcej tego nie zrobić. Czy mamy prawo wybaczyć w takim przypadku? Ja myślę że tak. Bo jeśli taki ktoś jest człowiekiem,  to świadomość tego co zrobił jest dla niego karą do końca. Jeśli jest człowiekiem.

Ale ja nie pisze o tym, czy zdrada sie powtorzy czy nie tylko o utraconym raz na zawsze calkowitym zaufaniu, jakim darza osoby zdradzone swoich partnerow przed zdrada. Do ponownej zdrady nie musi dojsc, ale ile watpliwosci i niepewnosci pokonuja te zdradzone po drodze?To jest wlasnie okrutna konsekwencja zycia po zdradzie ze zdrajca. Nie wszyscy sa w stanie temu podolac. Nawet niektorzy po rozejsciu sie nie beda w stanie drugiej osobie zaufac, albo zaufaja ale podejrzliwosc w nich pozostanie. To takie dozywotnie brzemie.



lilka787 napisał/a:

Zdradzić to tak jakby zabić cząstkę kogoś. Zabić miłość,  radość życia,  ufność i wiarę w ludzi.

Tylko, ze niewielu zdradzajacych tak o swoim czynie mysli. Bylo, stalo sie, szkoda, ze wyszlo na jaw, niepotrzebnie tyle wypilem, tez mi cholera ktos te laske musial podeslac akurat wtedy itd. Na tak glebokie refleksje i samobiczowanie o jakich piszesz, niewielu sie zdecyduje.

27,502

Odp: Kobiety na zakręcie

Racja Mussuko,  a szkoda. Ja odnoszę się tu tylko do przypadku Endi. Z tego co opisywała,  jej mąż żałował tego co zrobił,  ma świadomość jak bardzo ją skrzywdziłeś, odpokutował w pewnym stopniu winę i nigdy nie dał Endi powodu do niepokoju jeśli chodzi o zdradę. Dlatego i tylko dlatego,ma prawo mu wybaczyć. Tylko że już nigdy nie będzie tak samo. Ale czy gdyby odeszła cierpiała by mniej? Myślę że każdy trochę inaczej odczuwa tą stratę. Ja bym nie żałowała najbardziej tego zaufania,  ale tego że zniszczył naszą miłość i piękne, wspólnie życie. Chciałam tylko powiedzieć że rozumiem Endi,  mimo że nie umiałabym wybaczyć,  choć bym nawet chciała. Zresztą my nie byłyśmy w takiej sytuacji więc tak naprawdę nie wiemy jak byśmy postąpiły.

Mussuko, ja bardzo cenię sobie te dyskusje na zakręcie. Być może nawet dzięki Wam unikniemy z mężem zdrady ( zbliża się do kryzysu wieku średniego). Ja. Z wielu spraw nie zdawałam sobie sprawy,  nigdy na przykład nie myślałam, że któreś z nas może zdradzić.

27,503

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzien dobry w poniedzialek:)

Jaki piekny mamy swiat za oknem, sniezylo znow cala noc i jest przeslicznie bialo, cale galezie drzew jak pod czapami. Wczoraj bylo przyjemnie cieplo, bo tylko -6C i cudne slonce, normalnie nie dalo rady wysiedziec w domu wiec pare kilometrow zaliczylismy z kijkami, dziecko z kolezanka wybraly sanki i tez wrocily po paru godzinach rumiane jak swieze jabluszka:) Takie zimy to sa zimy a nie szaro buro i mokro:) Zauwazylyscie, ze dzien juz tez troszke sie wydluzyl? Wreszcie nie wychodze po ciemku z biura:) I sikorki obudzily sie ze snu zimowego, oblegaja nasz karmik i wiszace sloninki calymi rodzinkami:)

Poza ruchem na powietrzu wyczyscilismy tez caly dom po swietach, dekoracje poszly spac na strych, dywany wylezaly sie wlosiem na sniegu, kurze i podlogi starte, czuc nadchodzaca wiosne;) Troche to smieszne, ze przed swietami sprzatanie a po swietach powtorka.

Jak tam u Was karnawal przebiega? Jakies bale, prywatki w planach?
W naszych rejonach styczen jest tzw. miesiacem abstynencji - oczywiscie umownie:), dla oczyszczenia organizmu po przedswiatecznych i swiatecznych zakrapianych imprezach firmowych, kolezenskich i rodzinnych. Teraz wszystkich ogarnal szal odnowy biologicznej, sklepy sportowe przezywaja oblezenie, silownie, baseny i inne tego typu przybytki tez.

Zatem sportowo zycze duzo zdrowka i energii na dzis i caly tydzien:) Ja od srody zwiedzam piekna czeska Prage, pod reke z mezem;)

27,504

Odp: Kobiety na zakręcie

Hej smile

U nas też biało, mały mrozik. Dzieciaki zaczęły ferie smile
Dekoracje świąteczne tez już poszły do piwnicy.

Jedna imprezka karnawałowa się szykuje za dwa tygodnie. Więcej chyba nie przewiduje.

No a poza tym trochę w kiepskim nastroju jestem. Motylek miał poważną stłuczkę, na szczęście nikomu nic się nie stało. Z jego winy niestety, więc i mandat konkretny i auto już się do niczego nie nadaje. Na następny na razie brak forsy, więc pobujamy się trochę bez czterech kółek.

No ja jeszcze po ciemku z pracy wychodzę, no ale jeszcze troszkę smile

27,505

Odp: Kobiety na zakręcie

O zesz, no to nieciekawie, ale pal szesc zelastwo, czlowiek wazniejszy. Tyle, ze zakupy czy dalsze wyjazdy macie chwilowo utrudnione:( Ja dzis tez pohukiwalam lekko na Kreta, bo na jezdniach normalna slizgawka, u nas sie nie odsnieza, naturalnie topi sie wiosna i wraca czarny asfalt. Bez porzadnych zimowek z wyraznym bieznikiem ani rusz, ale i to nie gwarantuje, ze salta nie wywinie sie przy gwaltownym hamowaniu, na rondzie czy przy zmianie pasow. Syn juz pare "nauk" na wirazu pobral i tez noge poluzowal.

Monia, do ktorej Ty pracujesz?

27,506

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć.
Monia dobrze , że  motylkowi nic się nie stało.
U nas też piękna zima,tylko ja chyba już mam schizy przed badaniami i od soboty źle się czuję.  Na kijkach źle się poczułam i miałam problem żeby dojść do samochodu. Teraz też brakuje mi sił. Do końca tygodnia będę po badaniach.

27,507 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-01-18 12:30:01)

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

O zesz, no to nieciekawie, ale pal szesc zelastwo, czlowiek wazniejszy. Tyle, ze zakupy czy dalsze wyjazdy macie chwilowo utrudnione:( Ja dzis tez pohukiwalam lekko na Kreta, bo na jezdniach normalna slizgawka, u nas sie nie odsnieza, naturalnie topi sie wiosna i wraca czarny asfalt. Bez porzadnych zimowek z wyraznym bieznikiem ani rusz, ale i to nie gwarantuje, ze salta nie wywinie sie przy gwaltownym hamowaniu, na rondzie czy przy zmianie pasow. Syn juz pare "nauk" na wirazu pobral i tez noge poluzowal.

Monia, do ktorej Ty pracujesz?

No ja wkurzona jestem na chłopa, chociaż szczęśliwa że nic się nie stało. Bo jeździ jak wariat, no i są skutki. Jak jedziemy razem, to ja kurka duszę w podłogę w wirtualny hamulec i go ochrzaniam, że się na cmentarz spieszy. Ale oczywiście nie ma mowy żebym ja prowadziła, bo to przecież męskości odbiera big_smile

Ale masz rację Mussu, pal sześć żelastwo. Do lata coś skombinujemy smile
Pracuję do 17 tej.

27,508

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:

Cześć.
Monia dobrze , że  motylkowi nic się nie stało.
U nas też piękna zima,tylko ja chyba już mam schizy przed badaniami i od soboty źle się czuję.  Na kijkach źle się poczułam i miałam problem żeby dojść do samochodu. Teraz też brakuje mi sił. Do końca tygodnia będę po badaniach.

Trzymam kciuki Ninka smile Bądź dobrej myśli.

27,509

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:
nina1234 napisał/a:

Cześć.
Monia dobrze , że  motylkowi nic się nie stało.
U nas też piękna zima,tylko ja chyba już mam schizy przed badaniami i od soboty źle się czuję.  Na kijkach źle się poczułam i miałam problem żeby dojść do samochodu. Teraz też brakuje mi sił. Do końca tygodnia będę po badaniach.

Trzymam kciuki Ninka smile Bądź dobrej myśli.

i nie pracuj tyle, bo ja co Ciebie czytam, to to ugotowalam, to zawekowalam, tam pole obrobilam, tu oporzadzilam...zdrowy by sie wykonczyl przy takim tempie:)

Monia - o 17-tej u nas tez jeszcze lekka szarowa, ale coraz mniejsza szarowa. Ja koncze o 16-tej (waszej 15-tej), teraz juz calkiem jasno jest:)

27,510

Odp: Kobiety na zakręcie

No wasnie Ninka, za dużo bierzesz na bary smile

Mussu no tak, o naszej 15 tej to  całkiem jasno smile
Nie moge się doczekać wiosny smile

27,511

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Nie moge się doczekać wiosny smile

a ja jeszcze nie, poki co czekam na koniec sesji wyjazdowej - teraz czeka mnie maraton tylko z wymiana ciuchow na czyste i dalej w trase - i na ferie zimowe w chatce w Laponii:) Teraz zima jest na tyle piekna, ze nie szkodzi mi ani mroz ani snieg.

Szkoda, ze nie moge fotek telefonem robic, bo mam przepelniony;) i nie umiem wklejac, bo bym wam pokazala, jak malowniczo teraz mamy za oknem. Moje okno biurowe wychodzi na dawny sad i inne lisciaste, ktore teraz sa bielusienkie jak w bajce. Gdybym miala teraz czas, to pojechalabym do domu, wziela sanki i poszla na gorke do parku. Kto wie, moze uda mi sie Kreta wieczorem namowic na takie ekscesy:)

Wiosna niech do nas przyjdzie tak w polowie marca, albo na poczatku kwietnia, i niech bedzie zielona, kwitnaca ale nie upalna.Bo juz sie te pory roku tak mieszaja, ze nawet zwierzyna glupieje:)

27,512

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie dziwię się, ze nie chcesz wiosny, skoro masz Laponię w planach smile
Rewelacja smile

27,513

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Nie dziwię się, ze nie chcesz wiosny, skoro masz Laponię w planach smile
Rewelacja smile

chce wiosne, chce, ale jeszcze nie teraz:) poki co w planach mam sanki jesli mroz nie szczypnie mocniej pod wieczor. Teraz pada i pada i pada i niedlugo bez lopaty z biura nie wyjde:)

27,514

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja tez bym chciala chociaz na pare dni taka zime, ze pada i pada.
U nas spadlo przed wczoraj piec platkow, nawet trawe nie zakrylo a mrozik tak minimalny, ze lada chwila wszystko sie stopi. Zazdroszcze Mussu tych sanek, uwielbiam.

Wiecie co, powiedzialam wczoraj mojemu Miskowi, ze nie pasujemy do siebie, ze ja chce inaczej zyc sad
Zapytal co mozemy zrobic zeby bylo lepiej. Zaczelam od organizacji wspolnego czasu...
i na tym koniec, bo tak mnie wkurzyl, ze mu wygarnelam brak mojego zainteresownia jego osoba  i ze lepiej bedzie, jak sie wyprowadzi.
A wkurzyl mnie tym, ze calkiem bezczelnie i bez mrugniecia okiem zaprzeczal na wszystkie fakty ktore mu przedstawilam, a argumenty przekrecal na moja nie korzysc. Niby to on chce tylko nie ma kiedy.
Nie bardzo sie jednak rozumiemy.
W kazdym razie uniosl sie honorem, wyszedl do sypialni i przespal sie dwie godziny, a kiedy wstal to zachowywal sie tak jak zawsze , jak by nie bylo tematu, nawet mial dobry humor yikes
Martwi mnie to, czyzbym wpadla jak sliwka w g...o?
On chyba mysli, ze mi hormony graja i odczeka, albo nie traktuje mnie powaznie.

27,515 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-01-18 16:09:51)

Odp: Kobiety na zakręcie
Doonna napisał/a:

Zapytal co mozemy zrobic zeby bylo lepiej. Zaczelam od organizacji wspolnego czasu...

Doonna może na tym się skupcie. Zmieńcie tryb życia na aktywny i zobaczysz czy to coś zmienia między Wami.
Jak spróbuje to może mu się spodobać, takie aktywne spędzanie wolnego czasu.
No i powiedz, ze nie chcesz przytakiwania, tylko żeby miał własne zdanie.
Jedna rozmowa to za mało.

Trudno przyznać się otwarcie do własnych błędów, ale na pewno w duchu wie, że masz rację.

27,516 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-01-18 16:10:07)

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć Wszystkim

Ninko zdrowia życzę.
Monia trzymaj się.

Ja jestem właśnie po imprezie. Dawniej byłam jak Misiek Doonny tzn. nie lubiłam wychodzić, organizować, wolałam dom. A teraz jest zupełnie inaczej.
Tylko, że swoje zdanie to ja miałam odkąd zaczęłam mówić. I tylko siła argumentów może sprawić, że je czasem zmieniam.

27,517

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja prowadze bardzo aktywny tryb zycia, niestety sama albo z corkami.
On bardzo rzadko nie jest ,, zmeczony po pracy", albo ,,boli go glowa", albo ,,chce jeden dzien posiedziec w domu" albo ,,nie lubi" albo ,, dzisiaj mu sie nie chce"  ...    tak jak by mu sie mialo chciec jutro, albo chcialo wczoraj albo zachce sie za tydzien albo dwa ha ha.

Bede to ciagnac jakis czas jeszcze, ale czarno to widze. Mi sie juz powoli nawet jego zdania nie chce znac, z tej przyczyny, ze jego zdanie jest zawsze takie jak moje. Jedyny sprzeciw stawia kiedy czuje sie atakowany, a ja mam dosc wojen... spokoju mi sie chce, szczescia, radosci z wszystkiego i to razem, a z nim sie nie da.

27,518 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-01-18 19:07:15)

Odp: Kobiety na zakręcie

.....

27,519

Odp: Kobiety na zakręcie

Renata z seksem to jest dobrze, mam to czego chce i kiedy chce... gorzej u niego, on ma tez wtedy kiedy ja chce i to co ja chce, ewt. ma cos co wywiaze sie w trakcie a mi nie przeszkadza.
Nie wesolo. To sex, nie kochanie sie sad

Mysle, ze to straszne, co powiedzial Twoj maz. On chyba jednak dopuszcza mysl o rozstaniu.
Teraz kazda pierdola moze byc pretekstem. Wszystko wisi na wlosku.

27,520 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-01-18 19:11:40)

Odp: Kobiety na zakręcie

No tak Donna, to jest roznica. Tylko czy jest mozliwe miec zawsze wszystko to, co chcemy? Pytanie retoryczne. Tak czasmi bywa, ale na stale nie ma tego nikt, chyba ze buddyjskim sposobem zminimalizuje oczekiwania. Moze warto czasem? Tak glosno mysle, bo sama mam z tym problem.

A co do nas, to tak to jest. Ale wiesz co? Przeczytalam sobie znow moj poprzedni post - i skreslam go. Dzieki ze przeczytalas i jesli jeszcze ktos, to chetnie uslysze opinie. Ale skreslam go, bo widze "w calej jaskrawosci" jak bez sensu jest rozkimianie tych zdarzen. Ani ja nie jesem wciaz pewna naszej przyszlosci, ani on. To jest fakt. Ale pieprze to, zabieram sie za swoje zycie, bo te dylematy mnie tylko wciskaja w dol a i M. traci zdrowie przez nie.
Czy z M. czy bez moje zycie bylo, jest i bedzie piekne i tego sie trzymam.

Wznawiam project odchudzanie. Do konca ubieglego roku mialo byc -7, a bylo (z trudem) -3. Pozostaje jeszcze -4 do zrobienia. Od dzisiaj, od teraz. Zaraz wkladam czapke i buty i na piekny snieg (wlasnie wyjrzalo slonce). A pozniej praca, ktora zaniedbalam wczoraj przez slowne przepychanki. No way. Gdy znow zaczne pisac o moich perypetiach z M., prosze niech ktoras stuknie mnie wirtualnie w glowe i ustawi na wlasciwej sciezce.

27,521

Odp: Kobiety na zakręcie

Doonna teraz widzę, że Misiek taki był i będzie.
Jest jak czujesz - nie pasujecie do siebie.
Ciekawe co by zrobił gdybyś po prostu powiedziała, że go nie kochasz, a jedynie tworzycie układ.


Renatto nie wiem co to za osoba ta siostra, że wymusza spotkania. Nie umie się zachować, albo co bardziej prawdopodobne - mąci jak piszesz.
Dla mnie niedopuszczalne, żeby dla mojego męża rodzina była na pierwszym miejscu a potem ja, i odwrotnie - nikt i nic nie jest dla mnie ważniejsze od niego i dziecka.
Ale kłócimy się nie raz, to chyba w każdym związku tak jest, z tym że nie ma nigdy żadnej manipulacji, po prostu kłótnia o pierdoły.
Nie mam w tym doświadczenia, ale chciałabym żeby Wam się udało, tylko jak to zrobić?

27,522

Odp: Kobiety na zakręcie

Doona, ile masz teraz lat? 40+, ale ten plus malutki czy wiekszy? A zreszta niewazne, na rewolucje jest zawsze dobry czas i odpowiedni wiek.

Czytam opis Twojego Miska i zywcem widze swojego eksa - wypisz wymaluj czlowiek bez pomyslu na zycie, checi spedzania czasu razem, aktywniejszych form rozrywki, zostawiajacy caly bagaz inicjatywy i organizacji czegokolwiek na moich barkach. I do tego to wieczne zmeczenie, sennosc, apatia jakas i..seks do dupy (nie doslownie:). Nie technicznie, ale wlasnie tak z automatu. Boszszsze, jak ja sobie teraz przypomne ostatnie 2 lata wspolne, to az zaluje, ze tyle czasu stracilam. Ale widac ten na gorze moial juz plan wobec mnie w zanadrzu i musialam sie przemeczyc w tym letnim zwiazku do konca.

Nie namawiam Cie do rozstania, jesli Misiek ma jednak jakis potencjal, ale Doona, brutalna prawda jest taka: seks to nie wszystko, ale zycie bez seksu (prawdziwego) to ... Jedyne, co na tym etapie przychodzi mi do glowy to BARDZO wyrazna Twoja reakcja i dzialanie - nie krzyki, ale rozmowa o konkretach - albo cos w zyciu zmieniamy, glownie ruszamy 4 litery z posad, albo nasze drogi sie rozchodza. I jesli nic sie nie zadzieje, popros o separacje, wyprowadzke. Inaczej on zawsze zwali Twoje gadu gadu na pmsy, menopauze, zla pogode, kryzys w pracy, babskie gadanie i humory itp. Dopiero kiedy zauwazy, ze jestes zdecydowana i mowisz to na powaznie, moze cos sie zmieni.

Chociaz Bogiem a prawda, ja w takie odmiany z flegmatyka w choleryka raczej nie wierze:(.

Moze to nie ortodoksyjne, ale nie myslalas o poszukaniu sobie kogos innego? Prezciez tam gdzie jestes fajnego chlopstwa bez liku:)

27,523

Odp: Kobiety na zakręcie
renatta napisał/a:

No tak Donna, to jest roznica. Tylko czy jest mozliwe miec zawsze wszystko to, co chcemy? Pytanie retoryczne. Tak czasmi bywa, ale na stale nie ma tego nikt, chyba ze buddyjskim sposobem zminimalizuje oczekiwania. Moze warto czasem? Tak glosno mysle, bo sama mam z tym problem.

czy można mieć wszystko co chcemy? pytanie, czego chcemy i czy to, czego chcemy, zalezy od nas
ja sobie myslę, że najczęstszym problemem jest to, że obwiniany/pbarczamy innych tym, czego chcemy...
ja chce tego, więc bądź taki, ja potrzebuje, więc zrób
nie mam tego, co chcę, bo ty jestes taki
to twoja wina, że jest jak jest

a kto ponosi odpowiedzialność za poczucie bezradności, bezsensu i bezsilnego doony. jej misek? no jasne, że nie
to donna tak się czuje, to jej brakuje innych relacji, innej temperatury, miłości, akceptacji miska i akceptacji dla miska.
Donna - powiedzmy to sobie szczerze. facet jest jaki jest. jest kanapkowym misiem, leniem i pierdołą.
I ty go nie kochasz, nie chcesz, nie lubisz, nie cenisz, nie szanujesz
uważasz, że jest czymś złym, nieodpowiednim i odpowiedzialnym za wszystkie twoje nieszcześcia, braki i poczucie niespełniania
ale przecież to ty go wybrałas, ty zdecydowałas i ty decydujesz, by w tym tkwić dalej

chociaż ten facet nie wzbudza w tobie za bardzo cie,płych uzuć, nie masz o nim 'dobrych opowieści" nie potrafisz opowiedzieć o dobrych chwilach, nie masz bagażu fajnych wspomnień
masz nudę, marazm i żyjesz z kimś - kto CI AOBSOLUTNIE NIE ODPOWIADA. w żadnej sferze życia

więc doona - czego ty chcesz od Miska??
jesli nie potrafisz tego co chcesz, wymóc od samej siebie - to czemu czynisz go odpowiedzialnym za to, jaki jest?
oszukał cię kidykolwiek? był inny?? z tego, co mówisz, to nie
tylko na pozątku potrzebiowałas tej spokojnej, spolegliwej, miekkiej kanapy

a teraz już jej nie potrzebujesz
więc jesteś nieuczciwa wobec niego i niesprawiedliwa
bo to jest twój problem, a nie jego\\to ty się zmieniłaś i przestałaś go ackeptowac

oczywiście, masz do tego prawo

ale zaraz zaczniesz go nienawidzic, bo przez niego jestes nieszczęsliwa...
a nieszczęsliwa jestes przez samą siebie

więc weź dupę w troki, daj facetowi spokój, i sama zmień swoje zycie tak, by ci odpowiadało
\bo będziesz chodzić, stekać, narzekać i marudzić przez najbliższe dziesięc lat... i na końcu powiesz mu - to twoja wina, że byłam całe życie nieszczęsliwa

jesteś nieszczesliwa, saotna na włąsne zyczenie doona

27,524

Odp: Kobiety na zakręcie

masz Endi racje, bo to, jakie bedziemy miec zycie zalezy glownie od nas samych. Mozna sie z kims zwiazac mylac poczatkowo inne uczucia z miloscia ale kiedy okazuje sie, ze ni cholery nie po drodsze jest nam z ta druga osoba, bo jest po prostu inna niz chcemy, niz nam sie wydawalo, to nie ma co zwlekac i szukac wykretow tylko siebie i jego uwolnic..od siebie.

Moj eks byl wsciekly, zalamany, smutny, rozzalony i wszystko inne, kiedy zlozylam wniosek o rozwod. Ale powiedzialam mu, ze z czasem mi za te decyzje podziekuje, bo lepiej bedzie nam osobno niz razem. Rok nie minal od rozwodu, kiedy to zrozumial i docenil.

I podobnie jak Doona ani ja nie bylam z nim szczesliwa ani nie potrafilam jemu dac szczescia.

Tylko wydaje mi sie, ze Doona bardzo boi sie tego bycia samej albo startu od nowa. A tu ani jedno ani drugie nie jest takie straszne, jak nam sie wydaje albo inni to maluja. Duzo gorszy jest wariant cierpietnictwa w nieskonczonosc.

27,525

Odp: Kobiety na zakręcie

Doonna napisałam, że nie pasujecie do siebie, ale nie dlatego że jesteście inni, tylko bo Tobie z tą innością jest źle.
Można znacznie się różnić, a mimo to być ze sobą i kochać się, tak na zasadzie uzupełniania się. Ja i mój mąż bardzo różnimy się od siebie, ale ja go nie zmieniam, bo nie chcę drugiej siebie. Cenię go za to że jest sobą, a ponieważ go kocham nie jest mi wcale ciężko zrezygnować z czegoś lub robić z nim coś co tylko on lubi np. lubi filmy fantasy, ja nie ale idziemy razem do kina, bo co to za przyjemność samemu oglądać, a mnie nie ubędzie, przynajmniej będę wiedzieć o czym jest film, choć mi się nie podobał; i tak dalej lubimy jeść co innego więc gotujemy raz to co on lubi raz to co ja raz to co dziecko, ja lubię tańczyć on nie , ale jak jest impreza to ze mną tańczy bo uwielbiam jak mnie przytula w tańcu więc korona mu z głowy nie spadnie jak trochę potańczy, poglądy religijne, polityczne też inne, ale co to ma wspólnego z miłością do niego itd. Nie lubiłam wychodzić, bo nienawidzę organizować wyjazdów, no więc on zaczął organizować i wtedy ok, ja jadę i jestem zadowolona.
U Doonny jest inaczej, bo ona go nie kocha i się męczy z nim.
Mussu i Endi macie rację, w takim przypadku wspólne życie (męczarnia ) nie ma sensu.

27,526

Odp: Kobiety na zakręcie

Renatto
Piałaś, że wypominasz to co było złe M. i że cię to martwi.
Mnie się wydaje, że to normalne. Też miałam żal o pewną poważną sprawę do męża. Wypominałam przez rok zawsze jak tylko się kłóciliśmy.
Wydaje mi się że potrzeba czasu żeby wybaczyć, no i mój mąż niby przepraszał, ale zaraz dodawał że to też moja wina i to nie pozwalało mi wybaczyć.
Kiedyś przyznał że wie że to on zawalił. Od tego momentu nie wracam do tego, bo przeprosił szczerze a ja wybaczyłam i nie miałam z tym problemu.

27,527

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

Kiedyś przyznał że wie że to on zawalił. Od tego momentu nie wracam do tego, bo przeprosił szczerze a ja wybaczyłam i nie miałam z tym problemu.

skąd wiesz, że szczerze?
trułaś mu cały rok
w końcu powiedział to, co chciałas usłyszeć, czyż nie?
swoje wybaczenie uzalezniłaś od jego zachowania, zadośćuczynienia tobie.
Czy to, co powiedział, zmieniło wymiar tego, co zrobił?
nie.
czy szczerze przeprosił - nigdy się nie dowiesz
czy nie zrobi tego nigdy więcej? czas pokaże...

mamy naturalną tendencje do tego, by szukać usprawiedliwień dla naszych błędów. rzadko kiedy stac nas na to, by przyznać się do nich i ponieść wszystkie konsekwencje. Dużo lepiej się czujemy, gdy obwinimy o to otoczenie, sytuację, złe samopoczucie czy czyjeś zachowanie.

Ty liko zbudowałas w swojej głowie OCZEKIWANIA - orzez rok dążyłaś do tego, by ZROZUMIAŁ I PRZYJAŁ twój punkt widzenia na tę sprawę . \czekałaś, aż się pokaje, obsypie głowę popiołem i całą winę weźmie na siebie....

jak nastepnym razem przegnie, to będzie wiedział, jak uniknac ględzenia - całą winę od razu weżmie na siebie i 'szczerze" przeprosi...

czegoś się nauczył, wyciągnął wnioski...

27,528

Odp: Kobiety na zakręcie

Dlaczego o tym piszę? czemu się tak wrednie czepiam?
bo uzależniamy nasze zachowania, decyzje, pozucie szczęscia lub nieszczęscia od magicznego "BEDZIE TAK WTEDY JAK ONA/ON...
STANĘ SIĘ SZCZĘŚLIWA GDY ONA?ON
NIE PRZESTANE BYĆ NIESZCZĘŚLIWA,  JESLI ONA/ON zrobio/nie zrobi....
ZROBIE TO POD WARUNKIEM, ŻE ONA/ON..

i dzięki temu możemy sobie tkwić i siedzieć w czarnej dziurze, bo przeciez nie my!!! nie my ponosimy za to winę
to on!! to ona!! bo ona nie chce zrobic/nie chce się zmienic/ nie chce/ albo chce... i tak dalej
w takiej sytuacji siedzą doonna, rennata, silky nasza, alcedo, siedziała dlugo pytajka..

dlaczego?/ bo ciężko jest zmienić swoje własne zycie, prawda?
więc łatwiej załozyć, że swoje zycie powinna zmienić TA DRUGA STRONA
nie przychodzi nam do głowy, że:
jesli doonna czuje się nieszczęśliwa i nie ma pojęcia, dlaczego jeszcze wogóle jest z miskiem...
to może misiek zastanawia się nad tym, co donna powinna zrobić i jak się zmienić, żeby on w końcu w tym związku był spełniony?
więc doona będzie zyła w oczekiwaniach, że on misiek powinien - a my będziemy mówić - jasne dooona, naciskaj, niech się zmieni, jak kocha to się zmieni, twoje potrzeby sa najwazniejsze...

a misiek donnowy gdzies obok pisze, że zyje z kobietą, ktora go nie akcpetuje, która próbuje go przerobić na swoje potrzeby, dla której nic nie znaczy i która go nie rozumie... a my, w innym wątku napiszemy - Misiek - masz rację, to nieuczciwe, co ona robi wobec ciebie, nie ma prawa cię obwiniać za swoje niepowodzenia, lub wymagać od ciebie, bys był kim innym. masz prawo byc sobą...


\co??? nieprawda???

a co mówimy silky, gdy opowiada o swoim niedobrym mężu, który ma jej za złe, że jest samodzielna, aktywną kobietą, która ma swoje zdanie??
mówimy jej dokładnie tak.. silky, on nie ma prawa cię zmieniąc, wymagac od ciebie, powinien cie akcpetowac, jesli cię naprawde kocha, to powinien cię akceptować



więc donna.. jestes niedobrą zoną, taką jak maz dla silky. próbujesz go zmienić i nie szanujesz jego potrzeb...

bo nie ma zainteresowań? bo siedzi na kanapie? bo jest leniem?? a w czym jego stylk życia jest gorszy lub lepszy od twojego??

to tylko wybór, każdego z nas
i prawo, każdego z nas
by byc sobą...

27,529 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-01-19 21:45:26)

Odp: Kobiety na zakręcie

Endi mysle, ze czesciowo masz racje. Czesciowo, bo... rzadko pasujemy do siebie idealnie od poczatku. Czesto te mniej ciekawe cechy sa ukrywane i wychodza po slubie, czesto jest to wynikiem zmian, ktore zaszly u jednego z partnerow, a u drugiego nie. I wtedy jest moment prawdy. Czy obydwoje okopujemy sie i  mowimy nie dopasuje sie, bo taka/i jestem i chce zostac soba - to droga do konfliktowego albo obojetnego (kazdy zyje swoim zyciem) zwiazku. 
Czy  jedna osoba dopasuje sie do drugiej - czasem to dziala, ale rzadko i raczej to droga do nieszczesliwego zwiazku, czy tez obydwoje staramy sie cos zmienic, by sie do siebie dopasowac i to droga do dobrego zwiazku. Jesli dwie strony chca rezygnowac z czesci siebie, by byc z druga osoba - to dlatego, ze obydwoje widza wartosc w zwiazku.
Warto rozponac sytuacje w swoim malzenstwie:  jesli jest szansa na zmiane - wymagac jej ale tez patrzec co ja moge w sobie zmienic. Jesli nie ma, bo obydwoje, albo jedno chce uporczywie "pozostac soba" - albo zmniejszyc oczekiwania albo odejsc. Takie dopasowywanie, to czesto przekraczanie wlasnych slabosci a to jest rozwoj.

27,530

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja nie wierze w idealne dopasowania renatta. Wierze w szacunek. Zachowanie granic. Lojalność. Troskę o druga stronę.
Wierze w akceptacje.
Oczywiście moje życie pokazało mi, ze nawet ci, którym ufamy potrafią nas zawieźć.
Ale to ja podjęłam decyzje jak żyje i z kim żyje. I tak naprawde nikt inny.

Ja nie wierze w milosc do grobowej deski i zaufanie, ktore nigdy nie bedzie zawiedzione. Bo jak moge to wierzyć. Jeśli fakty i moje życie sa dowodem na to, ze bywa inaczej?
Ale nie jestem z moim mezem dlatego bo on chciał. Dlatego bo nie wiedziałam co zrobic.
Jestem z nim bo chciałam z nim byc. A to zupełnie zmienia postać rzeczy.
Nie jestem z nim mimo wszystko. Nie jestem z nim bo jednak.
Nie jestem z nim bo...
Jestem z nim bo chciałam.
I wszystkie konsekwencje tego stanu dotyczą mnie i tylko mnie. Oczywiście w tym zakresie, w jakim dotyczą mnie i tylko mnie/)
Wiecej na siebie wziąć nie zamierzam.

I jeśli w czymś jestem i tkwię to dlatego bo teraz tego chce.
Albo teraz tego potrzebuje.
W takiej sytuacji długo była Malwinka. Prawda Malwinka? Gdy nie mogłaś odejść od miska bo finansowo nie byłabyś w stanie funkcjonować. Wtedy potrzebowałas wlasnie tego.
A czego dzisiaj chcesz i potrzebujesz Malwino? Czy u ciebie jest dobrze?

27,531

Odp: Kobiety na zakręcie

Wlasnie tak jest Mussu, wszystko sie zgadza, apatia i sennosc tez pasuje. A sex do kitu, bo to tak bez uczucia, rozladowac napiecie, zrelaksowac sie, wypiac dupe i spac.

Rozmawialam z nim spokojnie, on wszystko niby rozumie, oczywiscie sie ze mna zgadza i bedziemy naprawiac wszystko. Po takiej rozmowie pojawia sie jeden zryw, pozniej to juz tylko podrygi udajace dzialanie,
a ostatecznie w przeciagu miesiaca wszystko malymi kroczkami wraca do normy.


Endi ogolnie masz racje, mi zle wiec ja powinnam to zmienic, ale...
on mnie bardzo pokochal i naprawde sie stara, ja juz mu wyjasnilam jak to wyglada z mojej strony,
mowilam, ze zasluguje na kogos kto go pokocha itd. on nie chce tego slyszec, zmienia temat, podlizuje sie, pokazuje te strone ktora mnie urzeka, nie wiem jak to opisac, ale tak bardzo sie stara zebym go nie odrzucila i mnie litosc bierze.
Tak , chyba jestem z nim z litosci, no i z wygody oczywiscie, bo to jednak chlop i niczego mu nie brakuje. Nie jest tez leniem jesli chodzi o prace, cenie jego zdolnosci, jego rozwage i oddanie.
Jest kolekcjonerem monet. Czyta ksiazki naukowe. interesuje go elektronika, biologia, mechanika, czyli wszystko to co mnie nie interesuje smile
Lubie go, lubie tez te kanapowe przytulanki, ale chciala bym przynajmniej raz na tydzien zrobic cos innego niz telewizja i masarz po kapieli.

Kiedy sie poznalismy, on byl soba, byl spokojny, ale duzo spacerowalismy, rozmawialismy, chodzilismy na basen, do lasu, parku na piknik, nad jezioro, na grzyby, na ryby, puszczalismy latawce, wloczylismy sie i odwiedzalismy znajomych.
Mam z nim przezyte dwa fajne lata,
a pozniej tak jakos sie postarzal sad

Troche strasznie to opisalas Endi,
on mi daje szczescie, ale ono trwa tylko chwile, bo czuje, ze chce czegos innego. To nie ma z nim nic wspolnego, on jest bardzo w porzadku, to ja jestem w poszukiwaniu.
Nie uciekam od niego, bo mi nie jest zle,
ja tylko chce wiecej niz on moze mi dac. Rozumiesz mnie Endi prawda? - nasza forumowa glebio madrosci.

Pisze szczerze, nie chce zanudzac  ,,zakretu"  ... jak spotkam to czego szukam, sprobuje odejsc. Pisze sprobuje bo wiem jakie mam serce.
Chyba Mussu ma racje, ze boje sie byc sama, bo nigdy tak naprawde nie bylam i tylko przelazlam z meza na Miska, a teraz znow chce przelezc tylko narazie nie mam na co...

- Jak tak siebie czytam to mysle o sobie naprawde bardzo nie fajne rzeczy big_smile

27,532

Odp: Kobiety na zakręcie

doona, ale w takim razie, czemu więcej chcesz od niego?

jeśli nie może ci tego dać, to dlaczego uważasz, że musi ci to dać?

a Ty? nie bierzesz odpowiedzialności za swoje potrzeby.
rennata mówi o tym, że są rzeczy, które są wspólne, są takie, które sa oddzielne, są takie, w których uczestniczymy za nasza zgoda i dla kogoś
rennata chodzi do kina na SF
ale ja np. uwielbiam pic kawe z kardamonem w tygielku zaparzana  i ją się idealnie pije z kimś
ale nie uważam, że mój maz ma ją pić ze mną.. bo on nie lubi takiej kawy

wole ją pic z ludźmi, którzy wraz ze mną doceniają aromat przypraw
lepiej się czuję
nawet jakby wypił ją razem ze mna.. to jaka miałabym z tego przyjemność?

27,533

Odp: Kobiety na zakręcie

Endi
To nie była błaha sprawa, to było coś co nie dawało mi żyć i funkcjonować, coś co niszczyło nasz związek, coś co niszczyło poczucie mojej wartości i kobiecości.
Był winny, tak jak oczywiste jest że zdradzacz jest winny.
Nie chciał podać przyczyny dlaczego tak zrobił, bo to godziło w jego męską dumę.
Ale mi po prostu nie przechodziło.
To nie było tak, że ja specjalnie mu trułam, nie.
Ale ponieważ czułam się podle, w kłótni ciągle to wypominałam.
Dopiero po szczerej rozmowie powiedział dlaczego tak zrobił i że to jego wina. Miałam argumenty, dowody, wina była jego.
To nie jest tak, że planuję że będę mu truć a on się przyzna i wtedy mu wybaczę.
Nie . To dzieje się naturalnie.
Napisałam Rene ten naturalny proces który przeszłam. Mnie to pomogło, może jej się przyda, a może nie.
Tak jak wcześniej nie umiałam sobie poradzić z emocjami, żalem, wybaczeniem, tak w momencie gdy uznał swoja winę i przeprosił szczerze, (a wiem że szczerze bo ciężko mu to przyszło i zresztą go znam), to wtedy mi przeszło tzn. nie wracam już do tego, uwolniłam się. To dzieje się samo, nie zależy ode mnie.
Tu nie chodziło o jakąkolwiek zdradę.

<Gdyby zdradził to zrobiłabym tak jak Mussu pisała na jednym wątku, co robią kobiety za granicą, w ten dzień wystawić walizy, a na drugi do adwokata zabezpieczyć przyszłość dziecku. Ja wiem że nigdy bym nie wybaczyła i że to mniej będzie bolało, niż życie ze zdrajcą. A nawet jak bym wybaczyła, to bym nie zapomniał i nie umiała z tym żyć. W tym przypadku przepraszanie i szczery żal już by nie pomogły, bo zniszczony by został fundament związku. Co nie znaczy że uważam że inni powinni postąpić tak samo, bo każdy robi według swoich potrzeb i  systemu wartości, Ty również i masz do tego prawo. >

Nawet jak mnie wtedy zranił nigdy nie przestałam go kochać.
Nawet jak było mi źle, było pod górkę bardzo, nigdy nie żałowałam niczego.
A że zrobił żle, to wiem że nikt nie jest idealny, ja też. Ale jak się coś zawaliło, to trzeba się przyznać i szczerze przeprosić. Bo jak nie to rana się nie goi. To nie jest tylko w stosunku do mężczyzn. Moja matka bardzo mnie skrzywdziła, nigdy nie przeprosiła za nic. Ja jej wybaczyłam, cóż jest po prostu słabym człowiekiem, ale przestałam ją kochać, i dopiero teraz już mnie nie boli, bo przestałam ją kochać, po prawie 40 latach, nic do nie nie czuję. Było trudno ale stało się samo. Tego się nie planuje. G
Gdyby to odcięcie się od innych i uniezależnienie emocjonalne od innych o których piszesz było takie łatwe, to nie było by tylu tragedii opisywanych na forach.
I nie było by twojego wątku Endi. Życie jest trudne, bo ludzie są skomplikowani, a przede wszystkim słabi.

Ja też jestem z mężem bo chcę, a nie muszę, jestem niezależna we wszystkim finansowo i mentalnie.
Ale ludzie popełniają błędy, ja za to nie skreślam człowieka.
Każdy jest inny, dla mnie ważne jest czy ktoś żałuje, po prostu tak jest.
Jeśli żałuje obojętnie kto to jest, przyjaciółka, ktoś bliski, czy w pracy, to ja nie pamiętam już złego, żal po prostu znika sam.
Tu nie chodzi o to że ktoś przychodzi i mówi jak bardzo mnie przeprasza, ale że widzę z jego twarzy gestów, postępowania, że przeprasza.
Ja też nie jestem idealna, tez się nie raz myliłam, byłam manipulowana przez matkę i źle robiłam i też żałuje i chcę żeby mi ktoś wybaczył.
Nie mówię tu o wielu przypadkach zdrad, których wybaczyć się nie da i nie musi być to zdrada fizyczna, bo np. to co Misiek robił Malwinie jest absolutnie nie do zaakceptowania i to nie prawda że sprawy finansowe ją z nim trzymały, bo ona nadal go po tym wszystkim chciała.

Endi taką byś miała przyjemność z picia kawy z kardamonem że on jest z Tobą , z jego obecności, a on z tego że widzi jak się delektujesz i jest ci dobrze, i z tego, że to świadczy że Cię kocha i chce być z Tobą. To znaczy ja bym taką przyjemność miała i mój mąż. Ty nie, bo Ty jesteś inna i co innego dla ciebie jest ważne.

27,534 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-01-20 11:22:04)

Odp: Kobiety na zakręcie
Doonna napisał/a:

ale chciala bym przynajmniej raz na tydzien zrobic cos innego niz telewizja i masarz po kapieli.

Doonna to da się przecież zrobić.
Trzeba znaleźć sposób.
Mówi że Cię kocha, a dla kogoś kogo się kocha to nie powinien być problem (wspólne, aktywne spędzanie czasu), to nie jest żadne poświęcenie, tylko normalna kolej rzeczy.

27,535

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

Endi taką byś miała przyjemność z picia kawy z kardamonem że on jest z Tobą , z jego obecności, a on z tego że widzi jak się delektujesz i jest ci dobrze, i z tego, że to świadczy że Cię kocha i chce być z Tobą. To znaczy ja bym taką przyjemność miała i mój mąż. Ty nie, bo Ty jesteś inna i co innego dla ciebie jest ważne.

Tu się zgadzam lilka. to własnie tak działa. jesli kogoś kochamy to cieszy nas to, co cieszy tę drugą stronę.

27,536

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
ankinom napisał/a:

15 luty, godzina 12.30 - pierwsza rozprawa big_smile

boisz sie czy cieszysz? kurcze, kiedy dojdziemy do etapu rozwodow bez rozpraw? tam, gdzie jest to mozliwe oczywiscie.

Jasne, że się cieszę smile...choć też boję, bo nie wiem z czym wyskoczy. Teraz nagle jemu zależy, on nie chce rozwodu, chce mieć wpływ na wychowanie dzieci etc. etc. - hehe po 11 latach się obudził smile

27,537

Odp: Kobiety na zakręcie

We wszystkim sie z Toba zgodzę lilka, ale nie tu:


lilka787 napisał/a:

............to co Misiek robił Malwinie jest absolutnie nie do zaakceptowania i to nie prawda że sprawy finansowe ją z nim trzymały, bo ona nadal go po tym wszystkim chciała.

Oczywiście, że to co Misiek zrobił, nie można akceptować, ale czy finanse, czy inne sprawy powodowały że Malwina go chce czy nie, to już wyłącznie wie ona sama.

27,538

Odp: Kobiety na zakręcie

Tak Monia tylko Malwina to wie, ale za każdym razem gdy ją krzywdził najpierw pisała ze to koniec ze tylko finanse, a potem z jej wypowiedzi znów wynikało że jednak znowu da mu szansę, pisała tak jakby jeszcze go chciała. Myślę, że ona chciała nie tego Miska który z nią był, tylko takiego jakim on nigdy nie był i nie potrafił dla niej być. Ja to nie mogę pojąć że kobiety pozwalają siebie tak traktować, ale wiem też że nigdy nie byłam w takiej sytuacji więc tak naprawdę nie wiem co ja bym zrobiła. Wiem tylko co powinnam wtedy zrobić, ale to nie to samo.

To miałam na myśli.

27,539

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

Tak Monia tylko Malwina to wie, ale za każdym razem gdy ją krzywdził najpierw pisała ze to koniec ze tylko finanse, a potem z jej wypowiedzi znów wynikało że jednak znowu da mu szansę, pisała tak jakby jeszcze go chciała. Myślę, że ona chciała nie tego Miska który z nią był, tylko takiego jakim on nigdy nie był i nie potrafił dla niej być. Ja to nie mogę pojąć że kobiety pozwalają siebie tak traktować, ale wiem też że nigdy nie byłam w takiej sytuacji więc tak naprawdę nie wiem co ja bym zrobiła. Wiem tylko co powinnam wtedy zrobić, ale to nie to samo.

To miałam na myśli.

Lilka, nie wiesz, co myslala, co chciała malwina
nie oceniaj sytuacji Malwiny i nie dziw się, że są kobiety, które pozwalają siebie tak traktować.
bo po pieerwsze nie wiesz jak
a po drugie  - to jest zupełnie sprzeczne z twoimi wcześniejszymi deklaracji, że mimo, że cie twój mąż tak źle potraktował i wina była jego, to nie przestałaś kochać....i nie żaljesz, że mu wybaczyłaś

może, jakbys opisała te sytuację, napisałabym - ja nigdy bym na to nie pozwoliła, jak mogłas pozwolić, by cię tak potraktował.. rozumiesz lilka?/
tylko ty i tylko ty przezywasz tę sytuację, czujesz ją w okreslony sposób i decydujesz, co z nią zrobisz....

27,540 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-01-20 16:19:27)

Odp: Kobiety na zakręcie

No zakretki sie rozkrecily. Fajnie wpasc na kawe (ja pije z cynamonem!). Ale nie oczekuje, ze M. bedzie pil taka sama. Nawet by mi do glowy nie przyszlo go namawiac. Wyznaje zasade: "zyj i pozwol zyc innym, pod warunkiem, ze ani Ty nie krzywdzisz innych ani inni Ciebie". A to ze ktos lubi inna kawe nikogo nie krzywdzi.

Ale wazne by wiedziec co jest dla mnie do zaakceptowania, a co nie. I z czego ten brak akceptacji wynika - jesli ze slabosci (leku, pychy, uporu itd.), warto zwiekszyc zakres akceptacji, ale jesli z rozsadku - trzymac sie swoich wartosci.

Jednoczesnie dobrze byc z kims, gdzie  wspolne pole jest wystarczajaco duze. I chociaz M. i ja lubimy nieco inna kawe to lubimy pic ja razem. Lubimy podobne filmy (z tym SF to Endi pojechalas),  spedzamy podobnie wolny czas i dlatego czesto razem i to jest wartosc. Tego nie ma u Donny i oczywiscie ogranicza to radosc z bycia razem. A moze u Donny wazniejsze jest to, ze Miska nie kocha. Nie wiem Donna, pewnie Ty wiesz.

Ankinom. Mysle, ze po rozwodzie bedzie lepiej. Ze w koncu odetchniesz z ulga.

Czy ktos w ogole wie co u Malwiny?

27,541

Odp: Kobiety na zakręcie

Endi

Ty mnie nie zrozumiałaś, bo pewnie nie wyraziłam się jasno. Masz w zupełności rację.

Tak , tylko Malwina wie. Tylko ona ma prawo podejmować decyzje jakie chce, a my nie możemy tego w żaden sposób oceniać. Ja nie oceniałam.
Zawsze byłam za nią, rozumiałam że nie da rady inaczej, ale widziałam tez że to nie jest dla niej dobre, że cierpi.

Możemy sobie tylko pogdybać, ale dopiero będąc na jej miejscu mogłybyśmy się przekonać co byśmy zrobiły i dlaczego. Ja to wiem doskonale.

I teraz już wiem, że choć Mussu pisze czarno na białym jak trzeba postąpić, daje gotowe, konkretne i dobre rady, to taka osoba nie skorzysta, bo widocznie to tak działa i nie da się pomóc. Taki schemat psychologiczny.

Tu nie chodzi o to że ja się dziwię konkretnie Malwinie, ja po prostu nie rozumiem tego zjawiska, które po tysiąckroć się pojawia na forum. Facet krzywdzi kobietę, a ona na to pozwala. Ja się dziwię w sensie nie rozumiem, jak ten facet to może robić jej i dzieciom. Jak ta kochanka tak może włazić i niszczyć czyjeś życie. Ja nie rozumiem tych ludzi. Czy oni nie mają sumienia? Odpowiedzcie mi dziewczyny dlaczego oni to robią. Z kochających mężów zamieniają się w potwory. Czy ja też bym była do tego zdolna? Czytając te wszystkie historie można stracić wiarę w ludzi. Do zeszłego roku ja nie miałam świadomości o takim zjawisku jak zdrada. Naiwna byłam.

27,542

Odp: Kobiety na zakręcie

Chyba najbardziej absurdalny zwrot, jakiego używamy brzmi- jak kobieta moze pozwalać by ja facet tak krzywdził.
Ale czy kobieta na to pozwala?  Czy ja pozwalam mojemu mężowi mnie zdradzać? Czy Malwina pozwalała miskowi na romanse? Czy Monia przyzwolila mężowi na biurowy romans? Zadna z nas na to nie pozwala. Zadna tego nie chce. Zadna sie nie zgadza.

My tylko jakos ogarniamy swoje życie potem.

27,543 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-01-20 18:39:33)

Odp: Kobiety na zakręcie

"Do zeszłego roku ja nie miałam świadomości o takim zjawisku jak zdrada".
Lilka, no prosze cie...

"Ja się dziwię w sensie nie rozumiem, jak ten facet to może robić jej i dzieciom. Jak ta kochanka tak może włazić i niszczyć czyjeś życie. Ja nie rozumiem tych ludzi. Czy oni nie mają sumienia? Odpowiedzcie mi dziewczyny dlaczego oni to robią. Z kochających mężów zamieniają się w potwory"

Nie do konca w potwory, raczej z kochajacych mezow staja sie niekochajacymi mezami albo/i kochajacymi inna kobiete. I dotychczasowa staje sie przeszkoda w realizacji nowej milosci. Sumienie wtedy jest "usypiane" usprawiedliwieniami (bo ona mnie nie rozumie, bo wcale ze soba nie spimy) a w ogole czy te oczy moga klamac? Zdradzacz znajduje tez wsparcie dla swoich czynow nie tylko u kochanki/kochanka ale zwykle u przyjaciol i rodziny.

Wiekszosc zdradzaczy poprzestaja na usprawiedliwieniach, oskarzeniach, przezruceniu winy  i przeniesieniu emocji i loza w inne miejsce, ale sa rzeczywiscie tez potwory. I potworne struacje. Szanowany pastor w USA uwazany za szczesliwego meza i ojca kilkorga dzieci, by byc z nowa miloscia i nie stracic dobrego imienia, zabil cala swoja rodzine. To jest potwor bez watpienia. Wiekszosc ludzi do tego na szczescie sie nie posuwa, choc i tak takich potworow jest za duzo i oni nie maja sumienia.

27,544

Odp: Kobiety na zakręcie

Chodzi o milosc.
Ja go nie kocham i dlatego nie chce mi sie z nim, tylko przy nim jak juz.

I te moja kawe tez moge pic sama, ale problem w tym, ze ja wlasnie bym chciala tak razem, szczesliwie, wlasnie to o czym pisze Lilka.
Wiem Endi, ze ja moje szczescie powinnam sama zbudowac, a nie czekac az on mi je da,
ale nie potrafie zapomniec jak cudownie jest kochac i nie potrafie sobie tego zycia w milosci odmowic.
Wlasnie mysle, ze gdyby moj Misiek wykazal troche wiecej inicjatywy, to byc moze bym go pokochala, bo przeciez te motylki i zauroczenie bylo, zaczelo kwitnac i u niego zakwitlo nawet, a u mnie zaczelo wiednac sad
Endi, a Ty kochasz?

Lilka, Twoj maz Cie nie zdradzil, ale zrobil cos co bylo ciezkie i uderzalo w Twoje poczucie wartosci i kobiecosci? -  zaciekawilo mnie to bardzo. Czy chodzilo w tym o inne kobiety, porno , dziwki ?

Mussu, ja juz w pol drogi do Abrachama smile

27,545

Odp: Kobiety na zakręcie

malwina, to pytanie, które sobie zadaje.
Oczywiście, że tak.
Kocham malwina.
Kocham miłością prostą, przyjemną, nieskomplikowaną.
Może płytką?
może taka pozbawioną cierpliwości i poswięcenia?
ale kocham malwina
i nie licząc oczywiście dzieci i rodziny - żadnego chłopa nie kocham bardziej niż on.
te miłość moznaby tylko zweryfikować z inna miłością....
ale nie przeszłą. Bo przeszłość nas oszukuje. przeszłośc oczyszczamy ze zlych wspomnień i pamiętamy to, co - z perpektywy czasu - okazało się najwazniejsze.
moi rodzice mają taką sosądkę, która paskudnie traktowała męża (w wieku moich dziadków ludzie), ciągle na niego narzekała, poniżała go.... koszmar
gdy ten zmarł, śpiewała peany na temat swojego kochanego męża i opowiadała, jak go kochała.. moją babcię trafiał wtedy szlag...

ale ona tak widziała swoją przeszłość
więc ja "nie pamiętam" swojej usłanej różami, mlekiem i miodem płynącej przeszłości i nie tęsknię do niej. realnie wiem, że były w niej takie momenty, jak naciski emocjonalne, żebym wróciła do pracy, mimo, że czułam, że to za wcześnie dla mnie i syna, niechec do wiekszej liczbvy dzieci, momenty oamotnień, samotności, niezrozumienia.. zawsze takie sa i się zdarzają. jestem z tym facetem ponad 20 lat. w tym czasie ja sie zmieniałam, on zmieniał i ciągle musielismy do siebie dorastać...

więc nie tęsknię do miłości z przeszłości - bo ona, jak każda - była szyta na miarę na tamten czas, tamto życie i tamtą dojrzałość...

Malwina, kocham mojego męża. czuje się zaopiekowana jego uwagą i miłością. dbam o niego i troszczę się. dobrze nam razem spędzać czas, pamiętamy o sobie i swoich potrzebach. potrafimy się razem smiac. wspieramy się w emocjach, jestesmy lojalni wobec siebie. dbamy o nasze relacje z synem i nigdy, nigdy nie "używamy" naszego dziecka, by pogrywac pomiędzy sobą...

ta miłośc może zostac zweryfikowana przez inna miłość - do "chłopa"
może kiedys spotkam kogoś i poczuje coś takiego, że bede wiedzieć - to jest miłośc.. tamto... to wspólne zycie, przyzwyczajenie i wygoda.. a nie prawdziwa miłość..

ale dzisiaj - nie będe żyć romantycznymi wyobrażeniami, opowieściami dziwnej treści, głową nabitą filmami romantycznymi i ksiązkami w stylu nad niemnem;)))

dzisiaj, żyje tu i teraz z facetem, z którym jade dzisiaj do krakowa - i jutro do południa mam czas na kawę z jakas zakrętkową krakowianką.. jest taka????!!!!

27,546 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-01-21 11:32:45)

Odp: Kobiety na zakręcie

Endi, Ty mnie nie rozumiesz, fakt nadal piszę niejasno, trudno tak internetowo oddać co się myśli.

Nie chodziło mi o to, że kobieta pozwala się zdradza i te sytuacje które Ty przytoczyłaś.

Jak kobieta może na to pozwalać, czyli np. on ją wielokrotnie jawnie zdradza, w żywe oczy się śmieje, poniża publicznie, szmaci na fejsie, bije, bije w ciąży żeby straciła dziecko, robi z niej wariatkę, nie chodzi o jeden raz, ale że wielokrotnie, bo ona wie że tak będzie, a pozwala, a po tym wszystkim mówi jeszcze że ona go kocha. Ja po prostu tego nie rozumiem , chodzi mi o to zjawisko - tłumacze sobie że to musi być jakieś zjawisko psychologiczne, albo uzależnienie, albo pranie mózgu. Absolutnie nie winię tych kobiet, ja po prostu nie rozumiem dlaczego.

Czytałam ostatnio wątki tych kobiet, które mąż zostawił w ciąży, pobił w ciąży, poniżał, wyśmiewał, pastwił się po rozstaniu. Dla mnie to są potwory. Tych przypadków jest dużo. Kochał 20 lat, kilkoro dzieci, a potem w jednej chwili bije ją żeby straciła dziecko, bo kochanka straciła. Potem traktuje ją w okrutny sposób ciągle. To jest potwór dla mnie. A ona pisze po tym, że go kocha. Ja tego nie pojmuję, ale solidaryzuję się w tym cierpieniu z nimi.
Jak to jest, że ja obca osoba czytając to chciałaby dla niej cofnąć czas, by nie cierpiała, a on ten który kochał ją przez 20 lat potrafi w jednej chwili stać się dla niej potworem. Oto mi chodzi, jak to możliwe jest.
Taki on najpierw potępia zdradzaczy,  a potem sam się nim staje. Najpierw przysięga miłość, a potem ją depta.

Mussu napisała kiedyś, że gdyby zdradzacz poniósł surowe konsekwencje typu wypad z mojego życia, płać na dzieci ile wlezie, nie ma powrotu jak cię kochanka rzuci, to byłby jasny przekaz dla pozostałych, co cię czeka gdy zdradzisz, co stracisz i może wtedy by się dwa razy zastanowił. A córki wiedziałby jak maja postąpić w przyszłości, że mają się szanować i być niezależne. I jeszcze jedna korzyść, jak widać na forach to jest mniej bolesne dla kobiety niż życie ze zdrajcą.
I żeby było jasne, ja zawsze jestem po stronie osoby skrzywdzonej, zdradzacz jest winny, nie ma tu tłumaczenia, że może ona zrobiła to czy tamto źle.

Renatto, ja wiedziałam, że ktoś tam kiedyś kogoś zdradził, ale nie wiedziałam, że to zjawisko jest tak powszechne, nie miałam pojęcia, jak bardzo kobieta cierpi i o tym wszystkim co jest po zdradzie.
Tak jak większość z nas myślałam sobie że to nie możliwe żeby mój mąż to zrobił, albo inaczej nawet ja nawet o tym nie myślałam, taki problem nie istniał w mojej głowie, mógł wychodzić z koleżankami na imprezę ja nie szłam, to nie moja paczka, zresztą byłam z dzieckiem w domu i nawet przez myśl mi nie przemknęło wtedy że z to okazja do zdrady. Teraz jest inaczej, nigdy bym się już na takie wyjście nie zgodziła, a gdy patrzę na szczęśliwe małżeństwo już nie ciszę się ich szczęściem, a myślę jeżeli cię już nie zdradza to wkrótce zacznie.

Renatto jest jak piszesz o tych zdradzaczach, ale w jedno nie wierzę, że on tą druga kocha, bo czy taki ktoś potrafi kochać.
Ja myślę, że mu rozum odebrało. Zazwyczaj ten rozum wraca po jakimś czasie, ale wtedy jest już za późno.


Endi

Pięknie to ujęłaś, tą miłość do męża.
Ty jesteś tym przykładem, że czasami dobre życie po zdradzie jest możliwe.
Bo jak pisała Malwina, nie ma dwóch takich samych historii.

Endi ja często nie rozumiem do końca tego co piszesz, to dla mnie jest trochę skomplikowane.
Ale ostatni tekst  rozumiem.

Doonna
Chciałabym napisać, ale się wstydzę. Myślę, że nie zrozumiałybyście tego, więc nie pomogłybyście, to po co pisać. Może tylko sami jesteśmy w stanie sobie pomóc.
Jest jak Endi napisała, tzn. pomyślałybyście jak ona mogła do tego dopuścić.
Nie chodziło o inną kobietę.
Wczoraj kłóciliśmy się o to do 4 rano. Myślałam, że to już nie wróci w mojej głowie, ale mi się przypomniało.
To ja mam z tym problem, on nie.

27,547 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-01-21 11:43:25)

Odp: Kobiety na zakręcie
Doonna napisał/a:

Wlasnie mysle, ze gdyby moj Misiek wykazal troche wiecej inicjatywy, to byc moze bym go pokochala, bo przeciez te motylki i zauroczenie bylo, zaczelo kwitnac i u niego zakwitlo nawet,

Ja myślę, że jest szansa, a szansę trzeba wykorzystać. Trzeba spróbować rozruszać Twojego Miśka.
Zmiany w ludziach są możliwe, ale potrzebny jest impuls, taki zapalnik.
Ludzi mogą zmienić się o 180 stopni, fakt że często na gorsze.
Ja sama po sobie wiem, że człowiek potrafi się zmienić i to bardzo i też w ważnych aspektach życia.
I Silky jest przykładem że tak, pamiętam jak pisała, że kiedyś nie była taka otwarta i inne cechy, a potem się zmieniła, stała się odważna, pełna pasji, nie wiem czy dobrze to ujęłam, ale Silky zmieniła się w bardzo pozytywny sposób (ja tak to odebrałam to co opisywała).

Czasem musimy coś stracić, żeby to docenić, żeby za tym zatęsknić, żeby się zmienić.

27,548

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

Mussu napisała kiedyś, że gdyby zdradzacz poniósł surowe konsekwencje typu wypad z mojego życia, płać na dzieci ile wlezie, nie ma powrotu jak cię kochanka rzuci, to byłby jasny przekaz dla pozostałych, co cię czeka gdy zdradzisz, co stracisz i może wtedy by się dwa razy zastanowił. A córki wiedziałby jak maja postąpić w przyszłości, że mają się szanować i być niezależne.


Lilka a Ty wierzysz w bajki?
Na gorsze zbrodnie niż zdrada są paragrafy, a jakoś to nie odstrasza, żeby kraść, mordować, gwałcić.

Alimenty? Hmm, niestety u nas panuje społeczne przyzwolenie na niepłacenie alimentów. A alimenciarze się przechwalają (oczywiście nie wszyscy) , jak to się udało wykiwać byłego współmałżonka, i nie płacić. A ściągalność alimentów jest po prostu porażająca. Kobieta, której eks mąż nie płaci alimentów, jeśli ma dochodu powyżej 725 zł na osobę, to nie zobaczy ani grosza z funduszu alimentacyjnego.
A jeśli nie przekracza, to dostanie maksymalnie 500 zł. Nic tylko sie uchlać ze szczęścia.

27,549 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-01-21 14:45:33)

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia już nie wierzę. Przestałam, jak przeczytałam Twoją historię. Była pierwsza i bardzo mnie poruszyła. Teraz wiem, że mnie może spotkać to samo. Każdą z nas. Dlatego już nie wierzę.

Ale myślę, że bezkarność rozzuchwala.
Prawo alimentacyjne powinno zostać zmienione na korzyść zdradzonego i dzieci, i wtedy jak by taki gostek musiał zapier. lać od rana do nocy to może by mu się zdradzać odechciało.

Ja myślę, że gdyby na przykład były wysokie kary dla morderców, gwałcicieli i pedofilii, bardzo wysokie, to było by dobrze, bo byli by odizolowani na zawsze i nie było by kolejnych ofiar, a tak mogą krzywdzić do woli.
Prawo jest złe, zbyt łagodne, ale dlaczego go nie zmieniamy, komu zależy na tym by takie było?

27,550 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-01-21 15:28:19)

Odp: Kobiety na zakręcie

Z drugiej jednak strony patrząc to masz rację Monia, bo skoro zdradzacz potrafi tak okrutnie potraktować swoich najbliższych, to pewnie nie pomyśli o skutkach zdrady, ani tym bardziej o alimentach. On wtedy myśli fiutem.

27,551 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-01-21 15:35:35)

Odp: Kobiety na zakręcie

No nic nie poradzisz Lilka. Taki lajf.
Mój zdradzacz sprawia wrażenie, jakby w tym jego miodzie coraz więcej dziegciu było. Takim tęsknym wzrokiem spogląda na nas, jak wpada do młodej, i powłóczystym krokiem wychodzi, jakby w dupie magnes miał. Ale to jego broszka, nie moja.

Ja mam ostatnio taki mały dylemacik odnośnie poteflona bliźniaczek, a mojej córki przyrodnich, tfu siostrzyczek.
A mianowicie są różne okazje typu chrzciny, święta czy teraz zbliżający się roczek maluchów. No i moja córka jest zapraszana na te okoliczności różne. Bo jest tak, wcale ochoty nie mam finansować jakichkolwiek prezentów, które Młoda miałaby wręczyć niby od siebie, Młoda nie zarabia, więc nie ma kasy (oprócz kieszonkowego).
Na chrzciny, ja litościwa dusza kupiłam jakiś drobiazg, żeby moje dziecię nie szło z pustymi łapami, no ale kolejne imprezy, no nie mam ochoty, wole wydać na swoje dziecko kurde  big_smile Teraz roczek, więc kolejna okazja sad
Młoda mogłaby ze swoich kieszonkowych, chociaż widzę że się nie pali do tego , bo zupełnie nie czuje więzi z tymi małymi. Może z racji różnicy wieku, a może z tego, że je widuje raz na ruski rok. Powiedziałam jej, że skoro nie chce nic kupować, niech narysuje jakieś dwa rysunki, oprawimy je w jakieś wstrętnie różowe rameczki i będzie dar od serca  tongue , prawie za free. Co Wy na to?

27,552

Odp: Kobiety na zakręcie

Świetny pomysł Monia!!
Tak to jest z pateflonem. Życie z maluchami i breczaca zazdrosna młoda partnereczka nie jest łatwe...

Ci durnie myślą ze złapali byka za rogi, a złapali .... No wlasnie. Co?

27,553 Ostatnio edytowany przez renatta (2016-01-21 19:14:20)

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia pomysl dobry.
Lilka, Endi i inne zranione kobiety niech krzywdy, na ktore nie dalysmy przyzwolenia, a ktore i tak nas dotknely, i nasze reakcje na nie, pozostana tylko odrobionymi lekcjami i dla nas i naszych mezow.
A teraz refleksje o milosci:  Milosc w zwiazku jest wazna i jest wyjatkowa. I jest jak zrodlo wody. Tylko nie jest dana na zawsze. Ani z jednej ani z drugiej strony. Dlatego nie potepiam ludzi, ktorzy przestaja kochac. Sam brak milosci nie krzywdzi. Krzywdza slowa i zachowania osoby, ktora nie umie sie  przyznac, ze ta wyjatkowa milosc sie skonczyla, przyznac sie partnerowi, sobie, swiatu. Przynac sie, podziekowac za wspolny czas, przeprosic za utracone nadzieje druga strone, zorganizowac i faktycznie zakonczyc relacje. Ewentualnie zmienic na innz forme za przyzwoleniem drugiej strony. Nie uniknie sie bolu, mozna i warto uniknac krzywdy. Pisze o relacjach miedzy doroslymi ludzmi. W przypadku dzieci brak milosci krzywdzi strasznie.

Piekna biala zima, slonce i wiewiorki za oknem. Chociaz sniegu malo.

27,554 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-01-22 10:57:44)

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć Dziewczyny

Monia, pomysł bardzo bobry.Twoja córka pięknie rysuje i bez sensu wydawać pieniądze, gdy wy ich potrzebujecie. Poza tym między nimi jest duża różnica wieku. Więc co najwyżej twoja córka może robić dla nich za darmową opiekunkę.
Ja bym też nie była za podtrzymywaniem tych relacji z bliźniaczkami, nie widzę powodu, tym bardziej że córka się nie pali.
Na pewno cierpi, ja na jej miejscu bym cierpiała widzą, że ojciec mnie zostawił a teraz poświęca swój czas i pieniądze na nowe dzieci, widząc że skrzywdził moja matkę. Tylko ty wiesz ja bardzo cierpiała. Mnie po drugiej stronie ekranu kapały łzy gdy o Niej pisałaś (a było to trzy lata po fakcie), a własny rodzony ojciec gdzie miał serce dla dziecka.

Monia ja właśnie tego nie mogę zrozumieć, że oni są tacy słabi, nie myślą co będzie potem, w ogóle nie myślą o tym jak kobieta i dzieci cierpią,wybierają własne dobro (chwilowe i płytkie), a najgorsze jest to że jak przychodzi opamiętanie (pod wpływem prozy życia) to jest już za późno.
Ja się pytam gdzie jest ta wielka miłość. Nie ma i nigdy nie było. Poświęcił wielką wartość dla swej żądzy.
Prawda jest taka, że gdyby Twój mąż nie schudł i nie spodobał się swojej wieloletniej koleżance z pracy, to nadal bylibyście szczęśliwą rodziną.
Dlatego winię też bardzo tą sucz, bo wyciągnęła swe staropanieńskie łapy po Twojego męża, napisałaś jej żeby się odpird.liła, widziała jak on się miota, bo przecież Cię kochał, ale nie nie odpuściła, gówno ją obchodziły łzy Twojego dziecka. To była miłość? Dobre sobie. Znała go tyle lat wcześniej, ale dopiero jak schudł a ona już lekko stara się zrobiła, to się nim zainteresowała. Żałosne. Lecz przyjdzie chwila grozy tuż przed śmiercią, gdy czy tego chce czy nie, stanie w prawdzie i zrozumie krzywdę którą Wam uczyniła i wierz mi, że zadrży z przerażenia. Ktoś kto był na tej krawędzi już wie.

27,555

Odp: Kobiety na zakręcie

Renatto

Opisałaś idealny koniec miłości, ale chyba nie możliwy do realizacji.
Ja piszę ze swojego punktu widzenia.
Bo gdyby mnie mąż przestał kochać, to nie bolało by mniej niż gdyby mnie zdradził.
To byłoby dla mnie jeszcze gorsze.

I czy miłość może się skończyć tak po prostu?
Ja myślę, że nie.
Ale można zabić miłość - zdradą.

Może być natomiast tak jak u Mussuki, że wspólne życie pokazało że do siebie nie pasują.
Mussu nie była szczęśliwa i odeszła. To jest OK, nie zdradziła, nie odeszła dla kogoś, chciała po prostu być szczęśliwa. Nie wiem jak było z uczuciami u Mussu. To ona już powie jeśli zechce.
To jest wyjątek.

Przeważnie jest tak że albo ktoś szuka doznań poza małżeństwem i zdradza na lewo i prawo, albo jest zbyt słaby by pozostać przy swoich wartościach w momencie gdy ktoś zaczyna go podrywać. Zaczyna grać w niebezpieczną grę, która najczęściej kończy się zdradą. A skutki są tragiczne dla rodziny.

27,556 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2016-01-22 13:33:21)

Odp: Kobiety na zakręcie

Lilka tak po prawdzie, to podobno on się poczuł taki piękny i męski i zaczął trenować swe uroki na pannie. Panna podobno z początku oporna była, no ale uległa w końcu jego urokowi nieodpartemu.
Ja już na to patrze od dawna z dystansem i bez emocji. Wiem jedno, ze pannica nie może wierzyć w jego kocham, w jego nie opuszczę cię, będę i jestem ci wierny. Żadnej pewności nie ma i mieć nigdy nie będzie. Bo tak, jak zostawił żonę dla niej, tak samo może ją zostawić dla kolejnej.
C`est la vie smile

Ja tylko mam na sercu teraz córkę, żeby sytuacja z ojcem nie wpłynęła na jej poczucie własnej wartości ,oraz postrzeganie mężczyzn i związków  w przyszłości. A tatusiowi pewnie kiedyś nawymyśla, albo zmusi do szczerej rozmowy, ale to pewnie jak będzie starsza.

27,557 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2016-01-22 14:30:39)

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Ja już na to patrze od dawna z dystansem i bez emocji.

I tak trzymaj Monia. Trudne to, ale Ty dałaś radę.
Ja bym nie potrafiła, tym bardziej Cię podziwiam.
Powiem Ci, że twoja postawa mnie ujęła, to jak mimo bólu zachowałaś klasę.
Bo zachowałaś, niczego sobie nie wyrzucaj, że coś mogłaś zrobić inaczej. Nie. W Twoim przypadku, wszystko zrobiłaś jak trzeba.

I super, że masz Motylka z romiarem 3XL smile
Powinnaś poteflonowi wspomnieć o tym tak mimochodem  big_smile
Teraz trzymam kciuki za Twój nowy związek.
Wtedy chciałam, żeby poteflon się opamiętał i błagał Cię o wybaczenie, chciałam żebyście znów byli szczęśliwi.

Pięknie Monia to ujęłaś, że masz córkę w sercu. Ona na zawsze będzie już najważniejsza z bliskich Ci osób.

Monia, Twoja historia najbardziej mnie poruszyła, dlatego że widzę bardzo wile podobieństw do mojej rodziny, nawet mój mąż też nie chciał drugiego dziecka i mam jedynaczkę przez co ubolewam. Teraz mu się zachciało jak mam prawie 40 i odchowane dziecko. Za późno.

Monia wspieram Cię duchowo we wszystkich Twoich sprawach i pisz czasem co u Ciebie.

Aha i nie wiadomo kto kogo poderwał. Nie wierz mu. Jak było to oni się nawet przed samym sobą nie przyznają.

27,558

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

I tak trzymaj Monia. Trudne to, ale Ty dałaś radę.
Ja bym nie potrafiła, tym bardziej Cię podziwiam.

Lilka, tyle wiemhy o sobie, ile nas sprawdzono\nie wierz, co potrrafisz...

i wiesz co?
łatwiej sie nam zmierzyć z rzeczywistością wtedy, gdy nie zakładamy - JA BYM NIE POTRAFIŁA
ale wtedy, gdy myslimy o sobie - wiem, że dam sobie radę...


nasza postawa i nastawienie dają nam siły i wiarę w samych siebie

dlatego Lilka - potrafiłabyś.. a po wszystkim ... potrafiłabyś jeszcze bardziej

27,559

Odp: Kobiety na zakręcie

Tak Endaluzjo
Dziękuję

Ja jestem silna, nie odpuściłam w życiu żadnej sprawy, nigdy nie poszłam na łatwiznę, a większość życia miałam pod górkę.
Tylko ten ostatni rok był dla mnie łaskawy. Z wyjątkiem tej jednej sprawy z mężem, ale pokonam to, tylko jeszcze trochę czasu.

Mam tylko ten jeden słaby punkt, chcę kochać i być kochana, bez tego nic by mnie nie cieszyło.
W tym roku będzie 20-sta rocznica odkąd jesteśmy razem, a ja wciąż kocham go tak samo, a może jeszcze bardziej. I wiem, że on mnie kocha. To nie tylko szepty w chwilach uniesień, ale przede wszystkim czyny, pokonywanie trudności, dbanie o mnie, o dziecko, o dom.
Na pewno wiesz o czym mówię, bo i u Ciebie tak było.
I u wielu tak było.
I nie mogę pojąć jak to możliwe, że on może zdradzić? Co to za siła jest, że z kochającego męża i ojca robi się bezrozumny zwierz.
Nie mówię tu o facetach, dla których zdrada to normalka, ani o tych co nie wyznają żadnych wartości, ani o psychopatach.
Tylko o tych kochających mężach i ojcach.

Endi, chcę wiedzieć dlaczego, żeby ochronić naszą rodzinę, bo tylko ona ma dla mnie znaczenie.

27,560

Odp: Kobiety na zakręcie

nie ma odpowiedzi na to pytanie
i żadna Cie nie zadowoli

Posty [ 27,496 do 27,560 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 422 423 424 425 426 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024