Endi, Ty mnie nie rozumiesz, fakt nadal piszę niejasno, trudno tak internetowo oddać co się myśli.
Nie chodziło mi o to, że kobieta pozwala się zdradza i te sytuacje które Ty przytoczyłaś.
Jak kobieta może na to pozwalać, czyli np. on ją wielokrotnie jawnie zdradza, w żywe oczy się śmieje, poniża publicznie, szmaci na fejsie, bije, bije w ciąży żeby straciła dziecko, robi z niej wariatkę, nie chodzi o jeden raz, ale że wielokrotnie, bo ona wie że tak będzie, a pozwala, a po tym wszystkim mówi jeszcze że ona go kocha. Ja po prostu tego nie rozumiem , chodzi mi o to zjawisko - tłumacze sobie że to musi być jakieś zjawisko psychologiczne, albo uzależnienie, albo pranie mózgu. Absolutnie nie winię tych kobiet, ja po prostu nie rozumiem dlaczego.
Czytałam ostatnio wątki tych kobiet, które mąż zostawił w ciąży, pobił w ciąży, poniżał, wyśmiewał, pastwił się po rozstaniu. Dla mnie to są potwory. Tych przypadków jest dużo. Kochał 20 lat, kilkoro dzieci, a potem w jednej chwili bije ją żeby straciła dziecko, bo kochanka straciła. Potem traktuje ją w okrutny sposób ciągle. To jest potwór dla mnie. A ona pisze po tym, że go kocha. Ja tego nie pojmuję, ale solidaryzuję się w tym cierpieniu z nimi.
Jak to jest, że ja obca osoba czytając to chciałaby dla niej cofnąć czas, by nie cierpiała, a on ten który kochał ją przez 20 lat potrafi w jednej chwili stać się dla niej potworem. Oto mi chodzi, jak to możliwe jest.
Taki on najpierw potępia zdradzaczy, a potem sam się nim staje. Najpierw przysięga miłość, a potem ją depta.
Mussu napisała kiedyś, że gdyby zdradzacz poniósł surowe konsekwencje typu wypad z mojego życia, płać na dzieci ile wlezie, nie ma powrotu jak cię kochanka rzuci, to byłby jasny przekaz dla pozostałych, co cię czeka gdy zdradzisz, co stracisz i może wtedy by się dwa razy zastanowił. A córki wiedziałby jak maja postąpić w przyszłości, że mają się szanować i być niezależne. I jeszcze jedna korzyść, jak widać na forach to jest mniej bolesne dla kobiety niż życie ze zdrajcą.
I żeby było jasne, ja zawsze jestem po stronie osoby skrzywdzonej, zdradzacz jest winny, nie ma tu tłumaczenia, że może ona zrobiła to czy tamto źle.
Renatto, ja wiedziałam, że ktoś tam kiedyś kogoś zdradził, ale nie wiedziałam, że to zjawisko jest tak powszechne, nie miałam pojęcia, jak bardzo kobieta cierpi i o tym wszystkim co jest po zdradzie.
Tak jak większość z nas myślałam sobie że to nie możliwe żeby mój mąż to zrobił, albo inaczej nawet ja nawet o tym nie myślałam, taki problem nie istniał w mojej głowie, mógł wychodzić z koleżankami na imprezę ja nie szłam, to nie moja paczka, zresztą byłam z dzieckiem w domu i nawet przez myśl mi nie przemknęło wtedy że z to okazja do zdrady. Teraz jest inaczej, nigdy bym się już na takie wyjście nie zgodziła, a gdy patrzę na szczęśliwe małżeństwo już nie ciszę się ich szczęściem, a myślę jeżeli cię już nie zdradza to wkrótce zacznie.
Renatto jest jak piszesz o tych zdradzaczach, ale w jedno nie wierzę, że on tą druga kocha, bo czy taki ktoś potrafi kochać.
Ja myślę, że mu rozum odebrało. Zazwyczaj ten rozum wraca po jakimś czasie, ale wtedy jest już za późno.
Endi
Pięknie to ujęłaś, tą miłość do męża.
Ty jesteś tym przykładem, że czasami dobre życie po zdradzie jest możliwe.
Bo jak pisała Malwina, nie ma dwóch takich samych historii.
Endi ja często nie rozumiem do końca tego co piszesz, to dla mnie jest trochę skomplikowane.
Ale ostatni tekst rozumiem.
Doonna
Chciałabym napisać, ale się wstydzę. Myślę, że nie zrozumiałybyście tego, więc nie pomogłybyście, to po co pisać. Może tylko sami jesteśmy w stanie sobie pomóc.
Jest jak Endi napisała, tzn. pomyślałybyście jak ona mogła do tego dopuścić.
Nie chodziło o inną kobietę.
Wczoraj kłóciliśmy się o to do 4 rano. Myślałam, że to już nie wróci w mojej głowie, ale mi się przypomniało.
To ja mam z tym problem, on nie.