ja się czuję jakbym całe życie była na zakręcie!
szukam pracy już 6 tygodni, jestem tym wykończona. w ostatniej było bardzo kiepsko. dobre zarobki ale szf traktował pracownika jak G. jestem strasznie zła, strasznie bo nienawidzę siedzieć w domu. głowa mi już pęka od tych nerwów. krzyczeć mi się dosłownie chce
ciale coś, ciągle. nie mam spokoju w moim życiu. no kurr chciałabym jednego roku w zupełnym spokoju i bez zmartwień, chociaż rok tak przeżyc.
27,301 2015-11-22 12:41:43
27,302 2015-11-22 23:54:24
Hej
Rozpisałam się więcej i mi wcięło :-(
zatem w telegraficznym skrócie:
takaja87 - witaj na zakręcie, rozgość się i pisz
benzyneria - czytałam to jak scenariusz dreszczowca! Cieszę się, że bezpiecznie wróciłyście do domu :-) ODWAŻNA z Ciebie kobieta!
lilka - "terapia albo rozwód" - już to przerabialiśmy. W ubiegłym roku w Boże Ciało mąż posadził mnie przy stole i powiedział, że chce rozwodu. Mój warunek - pierw terapia. Ponad pół roku terapi dało tyle, że on już nie chce rozwodu, wszystko inne jest gorzej niż było
Mussu - widzę! Widzę ten smutek i beznadzieję i czuję się rozmemłana i beznadziejna. Czuję, że nawet to mi nie wychodzi-uporządkowanie w końcu życia. Jedyne co umiem to rozczulać się nad sobą :-( mój nastrój dawno nie utrzymywał się tak długo na takim poziomie jak teraz - kiepsko się czuję sama ze sobą, siedzę w dole, w moich żaglach brak wiatru :-(
A M? On chwilowo jakby nigdy nic :-( tylko ja tym razem jakaś inna, apatyczna i zrezygnowana. Bo to co jest teraz to jest tzw. "dobrze" w naszych relacjach... Tylko mi brak już entuzjazmu... w końcu powiedział, że nic dla mnie nie ma... może muszę się wypalić do końca... sięgnąć dna by się odbić...
dziękuję Wam dziewczyny, że jesteście, za całe wsparcie, za ostre słowa, za wszystko!!!
a teraz zmykam bo mam na dziś jeszcze trochę pracy przy komp.
27,303 2015-11-23 12:11:21 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-11-23 15:51:31)
czesc poweekendowo i fajnie mroznie:)
pierwszy puszek tez juz mamy, poki co bardziej dekoracyjnie i z wyjsciem na sanki jeszcze troche przyjdzie poczekac:) Za to na polnocy przygrzalo niezle, prawie minus 20 i sniezylo nimalze wszedzie. W calym kraju juz zima, u nas taka byle jaka ale mam nadzieje, ze i tu przyjdzie:) Z kazdym dniem przybywa tych swiatelek swiatecznych, fajnie jest wieczorem na spacerach, zwlaszcza jak z kominow unosi sie dym palonego drewna, super:)
weekend fajnie minal, z jakiegos powodu nastroil nas do wiekszego sprzatania i w niecale 3 godziny jak burza przelecielismy dywany, okna, podlogi, firany i inne takie tam, przed swietami bedzie mniej do ogarniecia:) Rozpoczaelismy tez sezon skokow, niestety nie bylo za bardzo czym sie cieszyc, poki co nasi sie rozgrzewaja:(
silky, sama chyba wiesz, ze ciagniesz jak kon pod gorke woz zwany waszym malzenstwem, od ktorego juz jedno kolo dawno odpadlo, a widac, ze pozostale tez juz ledwo trzymaja sie osi. M. powiedzial juz ponad rok temu, ze chce rozwodu, teraz, ze nie ma juz nic dla Ciebie a Ty nadal wierzysz, ze miedzy Wami jest jakies uczucie? Nie wiem jakie to dno musi byc, ktorego masz siegnac, bo w moim odczuciu, to Ty juz od dawna na mieliznie siedzisz. Mloda kobieta nie pisze o sobie, ze jest apatyczna i zrezygnowana jesli czuje sie kochana. Wiec sama wiesz skad te odczucia u Ciebie. Nie ma milosci - nie ma radosci. A co to za zycie bez milosci?
27,304 2015-11-24 10:16:55
Cześć
Mroźny dziś ranek mamy, rękawiczki i czapka przygotowane.
Co robicie dziś na obiad? bo ja nie mam pomysłu.
27,305 2015-11-24 10:28:00
Cześć
Mroźny dziś ranek mamy, rękawiczki i czapka przygotowane.
Co robicie dziś na obiad? bo ja nie mam pomysłu.
Hej, ja mam od wczoraj zupę gulaszową, więc coś tylko dla dzieciaków, które gulaszowej nie lubią - może rybkę z patelni?
27,306 2015-11-24 10:32:42
nina1234 napisał/a:Cześć
Mroźny dziś ranek mamy, rękawiczki i czapka przygotowane.
Co robicie dziś na obiad? bo ja nie mam pomysłu.Hej, ja mam od wczoraj zupę gulaszową, więc coś tylko dla dzieciaków, które gulaszowej nie lubią - może rybkę z patelni?
a my mielismy w sobote przepyszne bramboraki (bardziej je lubie od naszych plackow ziemniaczanych) a na nich tez gulasz ale z kurczaka i grubo krojonej papryki w sosie paprykowo smietanowym, mniam:)jeden porzadny bramborak polany tym gulaszem i ozdobiony gesta smietana niezle zapycha:)
U nas mroz jeszcze niewielki, minus 6 bylo rano. Ale szron wszystko pieknie ozdobil, czuje sie zime i swiateczna atmosfere:)
27,307 2015-11-24 14:01:40
Ja już usmażyłam wątróbkę z cebulą ,a dla męża ugotowałam mięso drobiowe.
27,308 2015-11-24 14:46:42
skoro gastronomicznie, to mam pytanie: macie jakas sprawdzona maszynke elektryczna do mielenia miesa? Mysle nad prezentem dla mamy i najlatwiej byloby zamowic i wyslac to w Polsce. U nas tylko Kenwoody i Bosche sa.
Maszynka moze taka malo osobista, ale mama lubi rozne pasztety i pierogi tworzyc i reczna zawsze sie nameczy.
27,309 2015-11-24 16:27:34
Mniam, jak apetycznie. Lubie dobre jedzenie i lubie gotowac. Mussu czym roznia sie bramboraki od plackow ziemniaczanych? Placki robie i lubie. A dzisiaj gotuje zupe grzybowa z jesiennego grzybobrania.
Jesien juz tylko w garnku jednak i w pamieci, bo od kilku dni sypie nam tutaj troche sniegiem. Natomiast uwaga wszystkich skoncentrowana jest na oponach - prozaicznie ale i praktycznie. Ja tez po poludniu jade na zmiane opon, ale teraz mam kilka godzin pracy w domu. Milo. Grzyby pachna, mala chionka, ktora dostalam od klientki, blyszczy czerwonymi serduszkami, za oknem pruszy lagodnie snieg. No swiateczna atmosfera po prostu.
I w sercu tez jakos tak cieplo i godnie. Pozdrwiam Was wspaniale dziewczyny. Takaja trzymam kciuki za wyjscie na prosta.
27,310 2015-11-24 16:42:44
skoro gastronomicznie, to mam pytanie: macie jakas sprawdzona maszynke elektryczna do mielenia miesa? Mysle nad prezentem dla mamy i najlatwiej byloby zamowic i wyslac to w Polsce. U nas tylko Kenwoody i Bosche sa.
Maszynka moze taka malo osobista, ale mama lubi rozne pasztety i pierogi tworzyc i reczna zawsze sie nameczy.
Może któryś z Zelmerów? Ja mam od wielu lat i sobie chwalę. Co prawda tych wszystkich dodatkowych elementów do szatkowania nie używam, ale może ktoś inny by używał. Używam maszynkę, wypełnialiśmy kiełbaski i czasem tarłam ziemniaki na placki. Wybór pewnie szeroki, zależy od zasobności portfela i fantazji użytkownika.
27,311 2015-11-24 23:21:08
lilka - "terapia albo rozwód" - już to przerabialiśmy. W ubiegłym roku w Boże Ciało mąż posadził mnie przy stole i powiedział, że chce rozwodu. Mój warunek - pierw terapia. Ponad pół roku terapi dało tyle, że on już nie chce rozwodu, wszystko inne jest gorzej niż było
To znaczy, że terapia zadziałała pozytywnie tylko na niego? skoro zmienił zdanie? A dlaczego chciał rozwodu, jakie były argumenty?
Przepraszam, dawno tu nie zaglądałam (terapia i inne niespodziewane rodzinne zakręty) i nie jestem w stanie tak szybko nadrobić braków
.
27,312 2015-11-25 09:26:45
silkytouch napisał/a:lilka - "terapia albo rozwód" - już to przerabialiśmy. W ubiegłym roku w Boże Ciało mąż posadził mnie przy stole i powiedział, że chce rozwodu. Mój warunek - pierw terapia. Ponad pół roku terapi dało tyle, że on już nie chce rozwodu, wszystko inne jest gorzej niż było
To znaczy, że terapia zadziałała pozytywnie tylko na niego? skoro zmienił zdanie? A dlaczego chciał rozwodu, jakie były argumenty?
Przepraszam, dawno tu nie zaglądałam (terapia i inne niespodziewane rodzinne zakręty) i nie jestem w stanie tak szybko nadrobić braków.
Czy ja wiem... czy na niego terapia zadziałała? Tyle że stwierdził że nie potrzebuje rozwodu. Argumentem było, że ma mnie już dość. Nie znaczy to, że udało nam się znaleźć wspólny język. Za długo by opisywać wszystko. Mówiąc po krotce - wciąż rozchodzi się o to samo, o to, że ja swoim zachowaniem zniszczyłam mu życie, jakiś totalny brak porozumienia, współpracy, czegokolwiek, dwa światy.
Cześć wszystkim
u nas pierwsze płatki śniegu za oknem :-)
zima.... kolejna zima...
miłego dnia
mam dziś sporo pracy, a chcę jeszcze zdążyć na koniki przed 15 - dawno nie byłam
Pytajka, Endi - do raportu dziewczyny! Co u Was?
27,313 2015-11-25 09:27:22
Czesc:)
Po kolei: Rene, bramboraki to czeska odmiana naszych plackow ziemniaczanych a mnie smakuja bardziej niz te nasze tradycyjne (tzn. te, ktore ja albo mama przyrzadzamy), bo maja troche czosnku, majeranku a nawet kapke mleka dodana do masy ziemniakowej a ziemniaki starte sa na duzych oczkach i dzieki temu fajna jest ta chrupiaca konsystencja, nie taka rozlazla jak w naszych (moich:). Ale taki bramborak usmazony jeden na cala mala petelenke wystarcza mi calkowicie, zwlaszcza jesli jest z jakims garniszem dodatkowo.
Silky, wlasnie na Zelmery patrzylam i wybor jest od prostej maszynki do agregatu z turbo doladowaniem:) Ale skoro marka sprawdzona, to cos z tego wybiore:)
A teraz tak ogolnie: czytam czesto o tych przeroznych terapiach i tak sie zastanawiam, skad ta moda przyszla. Pewnie niektorym cos te terapie daja, znajac siebie nie mialabym zadnego z nich pozytku, bo mam charakter, ktory nie dopuszcza ingerencji osob trzecich w mije zycie i uczucia wiec musze z problemami radzic sobie sama. Ale jeszcze jakies 20 lat temu tylu przreroznych terapii nie bylo, zamiast posiedzenia w grupie, w parze czy solo u specjalisty szlo sie na spacer albo na kawe z przyjaciolka, na wodke z przyjacielem albo wyplakiwalo w rekaw mamy i jakos dalej zylo. A teraz co watek, co post to czytam, ze ktos idzie albo jest albo byl na terapii takiej to albo innej. Czy to nie przyszlo przypadkiem zza oceanu, te wszystkie psychoanalizy i sesje na kozetce? No i kasa z tego pewnie tez niezla plynie. Ja pamietam jedynie jakies kliniki AA i ew. dla osob z rodzin patologicznych, gdzie wystepowala agresja. Ale takich do naprawiania zwiazkow jak zyje nie pamietam. Czyzby nasze mamy twardsze byly, albo zwyczajnie nie bylo takiej oferty na rynku? Takie sobie srodowe dywagacje:)
Pogodowo wrocila jesien tu na poludniu, plus 4 i po sniegu ani sladu. Ale zapowiadaja biale swieta w calym kraju:))
27,314 2015-11-25 18:08:55 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-11-25 18:15:30)
Hello, dzisiaj zdaje raport z odchudzania: -1.7 kg po dwoch tygodniach. Jak Wasze osiagniecia, czy tez projekt zagubil sie posrod przyjemnosci i zgryzot (nie daj boze) dnia codziennego?
Silky czy jeszcze kochasz meza? Moze pisalas to juz, ale mi to umknelo gdzies.
Mussu, wyprobuje bramboraki, chocby dla samej nazwy. Juz widze miny znajomych gdy zaprosze ich na bramboraki i piwo. Ostatnio M. zrobil galaretke z nozek (uzywajac co prawda golonki, ale smak ten sam) - potrawa zupelnie tutaj nieznana i niektorzy patrzyli na nia podejrzliwie, ale dla nas pycha - smaki naszego dziecinstwa.
A co do wartosci terapii - calkowcie jestem za, szczegolnie pomocna jest terapia wlasna, indywidualna. Zdrowy czlowiek bardzo rzadko ma chory zwiazek bo albo inicjuje zmainy na lepsze, albo odchodzi. No i o wiele latwiej byc rodzicem, gdy czlowiek rozprawi sie z wlasnymi demonami i latwiej wychowac zdrowego czlowieka. Co do wartosci takiej nieformalnej, towarzyskiej grupy/osoby wsparcia, o tak pomaga, ale znow pod warunkiem, ze sa w niej w miare zdrowo myslace osoby. I oby takich jak najwiecej.
Znow slonce dzisiaj. Milego dnia.
27,315 2015-11-25 22:34:50
Silky czy jeszcze kochasz meza? Moze pisalas to juz, ale mi to umknelo gdzies.
Helo Rene - myślę i czuję, że tak, choć jestem już bardzo zmęczona sytuacją.
bramboraków nie jedłam i szybko nie zjem w związku z żelaznym postanowieniem ;-)
ale słyszałam już o plackach ziemniaczanych z ziemniaków tarkowanych na grubych oczkach. Te klasyczne - uwielbiam. W wersji ze startą cebulą jeszcze, podawane z solą i czasem z kwaśną śmietaną.
Wyniki projektu podam jutro rano ;-)
27,316 2015-11-26 09:22:49
Witajcie
Chciałam edytować wczorajszy wpis, ale system mi nie pozwala.
Moje wyniki pospolitego ruszenia to po 2 tyg - 3,5 kg :-)
największy mój sukces to fakt, że klapka odpowiedzialna za słodycze już mi przeskoczyła hihi. Zrobiłam przedwczoraj tartę czekoladową z karmelem (własnej roboty), orzechami laskowymi i ganache (czyli rodzajem polewy) z mlecznej czekolady i jej nie tknęłam, choć robilam pierwszy raz i byłam bardzo ciekawa. Powędrowała wczoraj do ludzi :-)
Dziś wykańczam przygotowany wczoraj tort urodzinowy dla dziewczynki. Klasyczny biszkopt, truskawkowa bita śmietana i dekoracja z masy dukrowej - Dora! Zobaczymy jak mi wyjdzie, pomysł już mam
A poza tym.... jutro wykańczam swoje dzieło na ciele :-))))) już się przyzwyczaiłam, że coś tam mam i nie oglądam się cały czas w lustrze hihi
miłego dnia zatem
ps.
co do terapii. Kiedyś, kiedyś, szczególnie w PL wielu rzeczy nie było. Myślę, że to dobrze że jest dostęp do takich usług, samej zdarzyło mi się korzystać. Myślę, że czasem warto porozmawiać z kimś z zewnątrz, kimś kto zna mechanizmy sterujące naszą psychiką, kto pozwoli nam spojrzeć na coś z innej perspektywy, pokaże nam że można znaleźć drogę itd. Nie poda rozwiązania, ale sprawi że może my sami je znajdziemy
27,317 2015-11-26 10:33:02 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-26 12:45:56)
Na dzień dzisiejszy czuję, że zostały mi już tylko 2 wyjścia:
- albo pogodzić się z tym co jest i żyć na jego warunkach
- albo podjąć decyzję o odejściu
Dałam sobie latem czas do końca roku.Mam wrażenie, że mój M to dwie, skrajne osobowości - jedna nastawiona jest do mnie pozytywnie, druga traktuje mnie jak najgorszego wroga.
I tak się przeplatają te fazy od 3 lat, z biegiem czasu wahania są coraz częstsze, coraz silniejsze, emocje w obie strony są coraz bardziej skrajne, z tym że te w złą stronę silniejsze niż w dobrą. W dobrą jest powiedzmy zwyczajna codzienność, uśmiech, przytulenie, sex (bez słów "kocham, zależy mi, chcę być z tobą" z jego strony) ; w tą złą są totalna cisza, bardzo nieprzyjemne słowa, wyzwiska, całkowita ignorancja i brak szacunkunie rozpisuję się już na ten temat. Analiza tego nie ma już sensu. To ja, sama, muszę sobie odpowiedzieć na pytanie - jak chcę dalej żyć, co będzie lepsze dla mnie, dla mojego synka...
Silkytouch
Powiedz mu wyraźnie o tym że ma czas do końca roku. A potem rozstajecie się i pozew o rozwód.
Z takiej sytuacji tylko taki potężny wstrząs może go wyrwać. On sam tego nie zmieni. I ty sama też nie. Musi poczuć co stracił.
Absolutnie nie możesz pozwolić siebie tak traktować przez niego. To przemoc. To Cię niszczy. Będziesz potem długo leczyć te rany, a słowa będą wciąż
wracać. Musisz to przerwać.
Takie zachowanie świadczy o tym że on ma jakieś zaburzenia. Jeśli terapia już była i nie pomogła, to chyba więcej już nic nie można zrobić.
Jeśli Twój synek będzie patrzył na to jak Cię mąż traktuje to w dorosłym życiu może powielić ten schemat.
Jesteś jak rajski ptak uwięziony w klatce. Daj sobie prawo do szczęścia i miłości. Nie da się żyć bez miłości, a Twój mąż po prostu nie umie kochać.
Ja bym jeszcze sprawdziła czy on Cię nie zdradza. Musiałbym mieć pewność w takiej sytuacji.
Przychodzi mi tu na myśl żona Daniela z tego forum, odeszła niby do matki z powodu DDA, on przeszedł piekło rozstania. Gdy wyszedł na prostą i poznał wspaniałą dziewczynę i jej powiedział, to ona wtedy się przyznała, że spotkała kolegę, zostawiła go i zastanawiała się którego wybrać.
Ja bym tak zrobiła na Twoim miejscu, ale wiem że każdy jest inny i ma prawo do własnego zdania i własnych decyzji.
Trzymaj się Silkytouch i pisz, bo to pomaga. Dziewczyny będą Ci doradzać i może wybierzesz coś dla siebie, coś co będzie najlepsze dla Ciebie.
27,318 2015-11-26 10:40:07 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-26 12:43:35)
Mysle podobnie, i mimo ze moj ostatni partner, z ktorym bylam 7 lat byl wyjatkowo empatycznym czlowiekiem to i tak jego meski i moj kobiecy wewnetrzny swiat roznil sie, ale tez pieknie uzupelnial. I o to chodzi zebysmy nie zmieniali mezczyzn w kobiety ale tez nie pozwolili zmieniac siebie na ich podobienstwo. We wszytkich kulturach (oprocz jednego malego obszaru gdzie jest matriarchat) panuje pzrekonanie, ze meska polowa ludzkosci jest wazniejsza, lepsza, rozumniejsza, efektywniejsza itd. Nie ma to zadnego uzasadnienia, ale klamstwo powtarzane wiele razy staje sie prawda. Jestesmy rowni ale inni. Silky Twoje kobiece cechy sa niezaspokojone w malzenstwie bo Twoj maz ich nie docenia, nie traktuje powaznie, tak jak wielu wielu mezczyzn. Mezczyzni zarzucaja nam na przyklad emocjonalnosc, a to nasza najwieksza zaleta i w korzystnych warunkach (na przyklad z "normalnym" mezczyzna) ta cecha jest podstawa do szczescia obydwojga partnerow i ich dzieci ewentualnie.
Mussu, pisze, co mi w duszy gra, bo to pomaga, czasem po przeczytaniu mam wrazenie, ze juz sobie te pomoc wzielam, a moze niekoniecznie dana wypowiedz posluzy innym.
Ja też tak myślę co do facetów i co do pisania. Dawno temu jak nie było forum to pisałam listy, takie do siebie i to mi pomagało. Nie umiałaby powiedzieć tego co piszę o sobie na forum, nikomu w rzeczywistym świecie.
27,319 2015-11-26 19:44:08 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-11-26 21:44:16)
No tak, a ja wracam wczoraj wieczorem do domu i co mi pachnie pieknie? Swiezo upieczone placki ziemniaczane (a mowi sie ze mezczyzni nie maja intuicji:-), nie bramboraki co prawda, ale chrupiace i pyszne. Jakos nie pomyslalam, ze jestem na diecie... Silky piekny wynik po dwoch tygodniach, u mnie taki sredni, ale masz przyklad z plackami. Ale i tak ograniczylam to i owo, no i jest jakis efekt i tego bede sie trzymac.
Silky jesli wciaz kochasz meza, to zawalcz o zmiany w Waszym zwiazku. Jesli dalas sobie dwie opcje: godzisz sie na zycie w nieszczesliwym zwiazku lub odchodzisz, to nie masz nic do stracenia a tylko do zyskania. Trwanie w tym co jest nie ma sensu (Lilka to obrazowo napisala). Moze zdecyduj sie na takie oswiadczenie - albo beda zmiany albo rozstanie.
Takie oswiadczenie ma byc jednak dokladnie przemyslane i przekazane. Najlepiej w trakcie krotkiej (max godzina) rozmowy. Moze byc taki scenariusz:
Zapros meza na rozmowe (bez dziecka). Powiedz, ze masz na nia godzine (to wazne, zebyscie nie zagubili sie w roztrzasaniu win itp. Nie pij alkoholu (w ogole) ale melise na przyklad. On tez niech ma trzezwy umysl.
Zacznij od tego, ze zalezy Ci wciaz na nim i na zwiazku. Powiedz, ze jestes jednak nieszczesliwa w malzenstwie, i nie chcesz dluzej zyc w ten sposob. Nie mow, co ci nie pasuje, bo on to juz to zapewne nie raz slyszal.
1. Zapytaj czy jest cos co ty moglabys zrobic, zeby polepszyc malzenstwo, ale popros o konkrety. Nie wchodz w dyskusje, gdy bedziesz czula sie oskarzana, a pewnie bedziesz. Sluchaj, co mowi Twoj maz, dopytaj co ma na mysli, jesli to zbyt ogolne. Jesli nie umie czy nie chce powiedziec konkretnie i poprzestaje na ogolnikach typu "nie chce, zebys mi niszczyla zycie" powiedz "OK" i nic wiecej. (Ten fragment rozmowy jest wazny, ale wymaga duzego opanowania, jesli nie czujesz sie na silach, przejdz od razu do punktu 2.)
2. Wymien, czego Ty potrzebujesz, by poczuc sie lepiej, ale konkretnie np. "chce zebys odpowiadal na pytanie, gdy je zadaje" zamiast "nie chce zebys mnie ignorowal" ; "nie chce slyszec ani jednego wyzwiska skierowanego w moja strone" zamiast "chce bys mnie szanowal" itd. Nie musisz mu tlumaczyc co Ci to robi i jak sie z tym czujesz. Po prostu komunikujesz co ma sie zmienic, zebys chciala z nim zostac. Na koniec powiedz jeszcze raz, ze chcesz byc szczesliwa i nie godzisz sie na bylejakosc i jesli nie bedzie poprawy, odejdziesz.
Sluchasz meza, jesli ma cos do powiedzenia, ale juz nie komentujesz. Jesli milczy, dziekujesz mu za rozmowe i idziesz do swoich spraw. To rozmowa informujaca, sama rozmowa nie ma na celu zalagodzenia, poprawy czy natychmiastowej zmiany. Licz sie tez z tym, ze maz powie, ze jemu na zwiazku nie zalezy i zmian nie chce.
Taka rozmowa ma sens, gdy rzeczywiscie jestes gotowa na rozstanie, gdy sytuacja sie nie polepszy. Jesli to tylko czcze pogrozki, nie ma sensu rozmawiac.
Raczej nie warto komunikowac terminu do kiedy podejmiesz decyzje, lepiej obserwowac czy sa zmiany, czy nie. Jesli maz powiela stare zachowanie, przypomniec krotko "nie zycze sobie takiego zachowania", jesli sa zmiany na lepsze - docenic i okazac zadowolenie.
Silky napisalam taki scenariusz, moze Ci sie przyda, a moze nie. Ale im dluzej jestes w takiej syutacji, tym trudniej bedzie o zmiane. Moze wiec jednak...
27,320 2015-11-27 11:10:03 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-27 16:19:53)
Cześć Dziewczyny
U mnie przyprószyło śniegiem. Ładnie jest.
Dziewczyny co stosujecie żeby nie mieć zmarszczek? Macie jakieś sprawdzone sposoby?
Robią mi się zmarszczki od śmiania się. Chciałaby to jakoś spowolnić.
Nie, nie będę narzekać.
Nie ma lekko, ale jak pisze Endi, Teo, Mussu, Kawencja i inne dziewczyny (jestem na 555 stronie) od nas zależy jak nasze życie wygląda. Nie chce zmarnować ani jednego dnia. Czas tak szybko płynie, czasem myślę, że nie zdążę nacieszyć się życiem.
27,321 2015-11-30 19:28:39 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-11-30 19:29:24)
No i co tak cicho? Na kawe sie zbieramy na poczatek tygodnia. Co U Was? U Ciebie Lika na pewno dobrze, skoro to zmarszczki od smiechu. U mnie jeszcze troche potrwa, zanim znow takie sie pojawia. Moj narcystyczny M. zachowuje sie o wiele lepiej niz kiedys, to fakt. Tylko ze ja juz nawet na niewielki jego "blad" reaguje jak byk na plachte. Moze mi to przejdzie, ale stracilam CALKOWICIE tolerancje na wszystko co wykracza poza zjawisko "wspanialy mezczyzna". Tak ze szala przechylila sie na druga strone. Ale na razie nie umiem inaczej. Teraz jestem jak bez skory i reaguje na male uklucia jak na strzaly z karabinu.
No a z innych spraw, rozwijam sie nieco zawodowo, co bardzo lubie i nieco zwiajm obietosciowo, co tez jest OK. Dzisiaj w planie praca w domu.
Dobrego tygodnia, mam nadzieje, ze zajrzycie tutaj wkrotce.
27,322 2015-12-01 10:06:45
Cześć dziewczyny. Co słychać?
Cześć Renatto
Fajnie, że Twój narcystyczny mąż trochę się ogarnął. Dobrze, że umiałaś postawić granicę. Myślę nawet, że ta druga strona potrzebuje tej granicy, choćby po to żeby nas bardziej cenić, że mamy w życiu coś do powiedzenia. W moim małżeństwie to ja muszę się bardziej kontrolować. Kocham mojego męża do szaleństwa od chwili gdy go pierwszy raz spotkałam. Mimo to czasami Go ranię choć nie chcę, muszę walczyć sama ze sobą, teraz już coraz rzadziej, ale od czasu do czasu nachodzą mnie czarne myśli. Na szczęście mój mąż jest jak opoka i nie pokonają go moje złe nastroje. Poza tym ma poczucie humoru, które uwielbiam i dlatego dużo się śmiejemy i coraz więcej z siebie samych, łapiemy dystans do naszych niecodziennych zachowań. W końcu czas najwyższy.
Paskudna dziś pogoda, brr...
27,323 2015-12-01 10:48:06
Cześć.
U mnie pada,a ja dziś leżę i nie bardzo mam siły żeby coś robić.
Dobrze ,że mam zapas książek to mogę cały dzień czytać.
Jak dojdę do siebie to będę piekła z dziećmi pierniczki na święta.
27,324 2015-12-01 16:42:41
Dziewczyny co stosujecie żeby nie mieć zmarszczek? Macie jakieś sprawdzone sposoby?
Robią mi się zmarszczki od śmiania się. Chciałaby to jakoś spowolnić.
Dziewczyno, zazdroszczę Ci takich zmarszczek! Teraz uświadomiłam sobie, jak dawno nie śmiałam się tak naprawdę serdecznie ![]()
Na Twoim miejscu pielęgnowałabym takie zmarszczki jak relikwie.
Co do terapii - może to i nowa moda, ale bardzo pomocna i skuteczna, czego doświadczyłam na sobie. Terapia sam na sam z psycholożką.
Niby wszystko wcześniej wiedziałam i uświadamiałam sobie, jednak kobieta zadała mi takie pytania, które z kolei sprowokowały mnie do zadawania sobie samej bardzo istotnych pytań.
Terapia bardzo owocna. I to nie tak, że ktoś mi mówi, co mam robić. To ja sama odkrywam siebie i swoje prawdziwe potrzeby.
Przeżyłam prawdziwe katarsis, polecam
Moja terapia jeszcze nie skończona, wydobywają się wielkie pokłady bólu, o których nie miałam pojęcia. Uczę się płakać.
Na śmiech przyjdzie pora.
27,325 2015-12-02 10:21:35
Dziewczyno, zazdroszczę Ci takich zmarszczek! Teraz uświadomiłam sobie, jak dawno nie śmiałam się tak naprawdę serdecznie
Na Twoim miejscu pielęgnowałabym takie zmarszczki jak relikwie.
Nigdy nie pomyślałam w ten sposób. Dzięki, że mi uświadomiłaś pewne sprawy.
Mnie w wewnętrznej przemianie pomogły wypowiedzi na forach. Czytam ten wątek od początku mimo że opisane są tu wydarzenia sprzed kilku lat i uważam, że to ważne poznać doświadczenia i zdanie innych osób w różnych kwestiach. Zawsze starałam się być coraz lepszym człowiekiem, ale teraz widzę, że nie zawsze wiedziałam jak to robić. Myślę, że w realnym świecie taka wzajemna i szczera wymiana myśli z tyloma osobami nie byłaby możliwa.
Toska to dobrze, że trafiłaś na skuteczną terapeutkę. Nie wiem jakie masz problemy, czy pisałaś o nich w tym wątku? Nie przeczytałam jeszcze całego.
27,326 2015-12-02 10:30:55
U mnie pada,a ja dziś leżę i nie bardzo mam siły żeby coś robić.
Jak się dzisiaj czujesz Ninko?
27,327 2015-12-02 11:08:54
nina1234 napisał/a:U mnie pada,a ja dziś leżę i nie bardzo mam siły żeby coś robić.
Jak się dzisiaj czujesz Ninko?
Dziś jest trochę lepiej ,ale nie doszłam jeszcze do siebie.Za kilka dni będę miała zdjęte szwy i pewnie będzie mniej bolało.
Czytam ostatnią książkę, którą mam.
27,328 2015-12-02 11:59:24
Witajcie deszczowo
u mnie w sumie nic ciekawego. Od wczoraj wieczora jakaś podminowana jestem i wszystko mnie irytuje. W nocy nie mogłam spać i wkurzałam się, że nie mogę spać. Oczywiście zamiast zasnąć, jeszcze bardziej nie mogłam spać. Wrr... i tak do 1:30, a o 7 pobudka. A ja tak lubię być wyspana....
Ninka, przepraszam - przeoczyłam Twój zabieg? Kuruj się!! A jak chcesz to mogę Ci coś do poczytania podesłać ;-)
gdzie się podziały pozostałe zakrętki?
miłego dnia :-)
27,329 2015-12-02 20:17:14
Nigdy nie pomyślałam w ten sposób. Dzięki, że mi uświadomiłaś pewne sprawy.
Mnie w wewnętrznej przemianie pomogły wypowiedzi na forach. Czytam ten wątek od początku mimo że opisane są tu wydarzenia sprzed kilku lat i uważam, że to ważne poznać doświadczenia i zdanie innych osób w różnych kwestiach. Zawsze starałam się być coraz lepszym człowiekiem, ale teraz widzę, że nie zawsze wiedziałam jak to robić. Myślę, że w realnym świecie taka wzajemna i szczera wymiana myśli z tyloma osobami nie byłaby możliwa.
Toska to dobrze, że trafiłaś na skuteczną terapeutkę. Nie wiem jakie masz problemy, czy pisałaś o nich w tym wątku? Nie przeczytałam jeszcze całego.
Pomagamy sobie wzajemnie ![]()
W realnym świecie rzeczywiście trudno o tak szczere rozmowy. I w tak dużym gronie kobiet z tak różnorodnym doświadczeniem.
W życiu miewałam różne problemy i zdarzało mi się sięgać po wsparcie forumowe, było to dość dawno i na innym forum. To wtedy była dla mnie bardzo wielka odskocznia od trudnej rzeczywistości. Potem w moim realnym życiu zmieniło się wiele, byłam szczęśliwa, bardzo zajęta.
Jednak od pewnego czasu znów źle się dzieje, choć wychodzę na prostą. Myślałam że poradzę sobie sama i było tak przez jakiś czas, ale po roku znów przyszła depresja i czułam, że sama nie dam rady, stąd terapia.
Teraz dokucza mi przede wszystkim samotność, brak najbliższej osoby. Jestem po zakończeniu drugiego związku. Pierwszy pękał z hukiem przez 7 lat. Drugi wygasał po cichutku przez 5 lat. Tak niepostrzeżenie. Pewnego dnia zorientowałam się, że nic prócz poprawnego seksu nas nie łączy. Nie było sensu ciągnąć. To był nieformalny związek, a nawet mniej niż nieformalny, bo i nie mieszkaliśmy razem, więc rozstanie nie wymagało wielkiego wysiłku. Choć oczywiście nie było łatwe, nigdy nie jest. I to była moja decyzja.
Mimo rozstania nadal rozpamiętuję ten związek i nie umiem poradzić sobie rozczarowaniem. Pamiętam swoją euforię w pierwszych latach, nadzieję, że będzie inaczej niż w pierwszym małżeństwie i było inaczej. A potem tak jakoś zmarnowaliśmy oboje to uczucie, po prostu. I przygniata mnie ta świadomość zmarnowania szansy. Z tym się teraz mierzę i oczywiście ze sobą, bo podświadomie obwiniam za tę sytuację też i siebie (nie umiem zbudować dobrego związku - dwie porażki itd.).
27,330 2015-12-03 02:27:35
Nina dochodz do zdrowia jak najszybciej, Toska podziel sie moze tym, co odkrywasz na terapii, Silky decyzja ma byc podjeta na koniec roku? Czy cos sie zmienilo? Lilka szczesliwa mezatko, wspolny smiech jest lepszym wskaznikiem powodzenia w malzenstwie niz dobry sex. Od dzisiaj zapuszczamy zmarszczki smiechu, powoli, bo niejednej z nas trudno to przyjdzie, ale probowac trzeba.
Raport: Po trzech tygodniach -2kg.
Pozdrawiam
27,331 2015-12-03 09:48:15
Dziś jest trochę lepiej ,ale nie doszłam jeszcze do siebie.Za kilka dni będę miała zdjęte szwy i pewnie będzie mniej bolało.
Ninko jak samopoczucie? Jaki to zabieg był? Jak ogólnie z teraz Twoim zdrowiem?
Jesteśmy z Tobą i przytulamy kochana.
27,332 2015-12-03 09:54:31 Ostatnio edytowany przez toska_t (2015-12-03 09:56:02)
Raport: Po trzech tygodniach -2kg.
Gratulacje
ja niestety od dwóch miesięcy przybyłam 2 kg, a miałam plan schudnąć 3 kg, więc tendencja odwrotna od zamierzonej u mnie. Wiadomo, taki efekt, jak się nie pilnuje tego, co się wkłada do ust...
no i mało ruchu, a seksu zero.
Co odkrywam na terapii? Na razie to były "stare demony" które mnie blokowały, z dzieciństwa i wczesnej młodości.
Miałam szczęśliwe dzieciństwo - tak zawsze myślałam. I dalej tak myślę. Jednak w czasie terapii dowiedziałam się, że były potężne blokady, które przeszkadzały mi w prawidłowych relacjach z ludźmi, też z mężczyznami. Nie były to jakieś traumy, wielu ludzi myśli, że tylko traumatyczne zdarzenia mają wpływ na naszą przyszłość. U mnie to jest tak, że samo uświadomienie sobie pewnych sytuacji i tego, jak one mnie zablokowały, wystarczyło do "oczyszczenia' mojego umysłu. Odczułam wielką ulgę, ale mam świadomość, że proces trwa. Teraz jednak wiem - mam wpływ na swoje myśli i emocje.
I to jest najważniejsze dla mnie odkrycie - mogę kontrolować swoje emocje, nawet niezależnie od uczuć. Przekonałam się, że zerwanie ostatniego związku było najlepszą decyzją, jaką mogłam podjąć w tej sytuacji. I podjęłam ją mimo tego, że nadal kocham tego mężczyznę i mimo że nie doznałam z jego strony żadnej krzywdy, i myślę że on też mnie kocha. Nasza sytuacja jest dość skomplikowana. Może z czasem wrócimy do siebie, na razie nie myślę o tym. Zajmuję się sobą.
Nina - dołączam się do życzeń powrotu do zdrowia ![]()
27,333 2015-12-03 09:57:22
wspolny smiech jest lepszym wskaznikiem powodzenia w malzenstwie niz dobry sex.
Od dzisiaj zapuszczamy zmarszczki smiechu, powoli, bo niejednej z nas trudno to przyjdzie, ale probowac trzeba.
Renatto świetnie to ujęłaś.
I niech to będą mikołajkowe prezenty dla Nas wszystkich.
27,334 2015-12-03 10:06:42
Raport: Po trzech tygodniach -2kg.
Pozdrawiam
u mnie (tak jak się spodziewałam) - stanęło. Po trzech tygodniach - 3,5kg
nie przejmuję się, nie zniechęcam - tak to już u mnie jest z tą wagą. Po szybkim spadku jest zatrzymanie - czasem nawet na 2 tygodnie. Mimo trzymania diety. Potem znów się ruszy :-) średnio, wychodzi mi w dłuższej perspektywie czasu 1kg/tydzień.
Wychodzi na to, że nikt się nie dołączył do naszego pospolitego ruszenia. Chyba, że dziewczyny już całkiem zniknęły - nie pokazują się tu
Miłego dnia dla wszystkich. Ja dziś w niedoczasie. Miałam sporo do zrobienia spraw z dodatkowej mojej fuchy i nie udało mi się :-( Miałam siedzieć przy komputerze, ale nim przy nim usiadłam, mój szanowny małżonek zdążył go zalać herbatą. Na szczęście niemocno, ale profilaktycznie nie uruchamiałam go do dziś rana. Mam więc w tył jakieś 6h pracy :-(
oczywiście hehe [:-(] moja wina, bo to ja zostawiłam swoją herbatę, przy swoim komputerze - a on tego nie widział bo nie zapalił światła i wlazł po ciemku do biura
Tak czy siak - korzystając z okazji wczoraj zrobiłam bezy to tortu bezowego i spędziłam mimo wszystko miły wieczór z mężem
miłego dnia dla Wszystkich! :-)
(''')>
27,335 2015-12-03 10:18:11
Cześć Toska
Dobrze, że poszłaś na tą terapię. Może wszystko sobie poukładasz i wrócicie do siebie jeszcze.
Ja myślę, że każdy człowiek potrzebuje drugiego do szczęścia. Dziewczyny tu często piszą: kochaj i dbaj o siebie. Tak, ale to nie wystarczy. Każdy chce kochać i być kochanym. Jeśli jest między Wami to uczucie to jest szansa że odżyje. Kiedyś dla mnie gadka, że o związek trzeba dbać to były puste, nic nie znaczące słowa. Było tak dopóki nie przekonałam się na własnej skórze, że to prawda jest. Może każdy musi się tak przekonać.
Toska, myślę że ty to silna dziewczyna jesteś, że potrafiłaś przerwać ten związek. Inne nie potrafią choć męczą się strasznie. Wszystko ma swój sens, może to potrzebne było abyście odnaleźli się na nowo. Ja już wiem, że to jest możliwe i że może być lepiej niż wcześniej. Można się drugi raz zakochać w tym samym człowieku, a wtedy już wiesz jakich błędów nie popełnić.
Pozdrawiam i wspieram
27,336 2015-12-03 10:23:05
miłego dnia dla Wszystkich! :-)
(''')>
Miłego Silky
Ja się nie odchudzam, bo liczy się piękno wewnętrzne ha ha ha
Silky wiem że dbasz bardzo o swoją urodę, więc mimo wszystko napisz jak dbać o buzię, żeby długo mogła się uśmiechać ![]()
27,337 2015-12-03 10:33:08 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-12-03 10:41:24)
Co u Was słychać " Matki Założycielki" Zakrętu?
Malwinka, Mussuka, Kawencja, Endi, Monia, Teo, Operacja, Alcedo, Żabusie, Rossanka, Krejsti, Aisa i wszystkie które tu pisały - tęsknimy za Wami!
To niehumanitarne tak zaniedbywać wątek!
Wszystkie dziewczyny z Zakrętu to siłaczki. Wspaniałe siłaczki. Przesyłam ciepłe uczucia dla wszystkich Zakrętek!
Dziewczyny, a może tak w związku ze zbliżającym się końcem roku zrobimy jakieś podsumowania? Co nam się udało i jakie mamy cele na przyszły rok?
Co Wy na to?
27,338 2015-12-03 13:34:10
silkytouch napisał/a:miłego dnia dla Wszystkich! :-)
(''')>Miłego Silky
![]()
Ja się nie odchudzam, bo liczy się piękno wewnętrzne ha ha ha
Silky wiem że dbasz bardzo o swoją urodę, więc mimo wszystko napisz jak dbać o buzię, żeby długo mogła się uśmiechać
czuję się lepiej gdy ważę mniej niż więcej - więc staram się trzymać (mniej więcej) fason ;-)
z tym, że bardzo dbam o urodę to duuuuuże naciągnięcie hehe
do twarzy mam swoją ukochaną serię kosmetyków - Kanebo sensai -niestety drogie jak pies! :-(
Nie każdemu każdy kosmetyk jednak pasuje
skóra mojej twarzy jest ogromnie wymagająca - z jednej strony miewa tendencję do przetłuszczania się, z drugiej wymaga bardzo intensywnego nawadniania. Do tego często reaguje zaczerwieniem na nowe kosmetyki.
Mam więc swoją sprawdzoną firmę i raz na jakiś czas tylko zmieniam krem
Dużo piję! Z kosmetyków koloryzujących to tylko podkład codziennie i jakaś delikatna szminka. Na rzęsy henna. A od wielkiego dzwonu jakieś lekkie smoky eye. Na codzień oczu nie maluję. Nie chadzam na solarium, staram się nie opalać twarzy
I koniecznie zawsze mam przy sobie okulary przeciwsłoneczne z filtrami - moja teoria głosi, że to świetny sposób przeciwzmarszczkowy - zwróćcie uwagę jak mocno marszczy się skóra wokół oczu gdy je mrużycie od słońca. Idealnie do powstawania zmarszczek mimicznych. W okularach znacznie mniej! Noszę więc okulary p/słoneczne przy sobie przez okrągły rok.
I co jeszcze? Mimo największego smutku umiem się uśmiechać. Czasem nie za mocno, ale wszyscy zawsze o mnie mówili, że ja zawsze jestem uśmiechnięta. MAM WIĘC ZMARSZCZKI OD UŚMIECHU i słowem 2 siwe włosy :-)
dziś mi jednak mniej do śmiechu. Zapisałam się na studia podyplomowe, ale dziś się dowiedziałam, że z powodu zbyt małego zainteresowania nie uruchamiają ich w tym roku, może za rok. SZKODA MI BARDZO! Bardzo mi na nich zależało! Miałam już w głowie fajny plan... i lipa :-(
27,339 2015-12-04 09:45:54
Cześć Dziewczyny!
Dzięki Silky za kosmetyczne wskazówki. Ja myślałam od dawna o robieniu naturalnych kremów, ale jakoś nie mam czasu. Może kupię jakieś robione kremy przez internet.
Silky podziwiam Cię, że masz energię do robienia tylu fajnych rzeczy. Ja nie mam takiej energii życiowej.
Czego chciałaś się uczyć na tych studiach?
Aha, pamiętaj żeby pić wodę tylko o niskiej zawartości minerałów, bo inna zamiast pomagać to szkodzi.
27,340 2015-12-05 18:04:59 Ostatnio edytowany przez toska_t (2015-12-05 18:06:19)
Wszystko ma swój sens, może to potrzebne było abyście odnaleźli się na nowo. Ja już wiem, że to jest możliwe i że może być lepiej niż wcześniej. Można się drugi raz zakochać w tym samym człowieku, a wtedy już wiesz jakich błędów nie popełnić.
Pozdrawiam i wspieram
Lilka dzięki za wsparcie ![]()
Myślę tak samo, potrzebuję dystansu i czasu. Jestem prawie pewna że tego samego potrzebuje i mój facet, choć w rozmowach nigdy nie przyznał się do tego.
Czas pokaże, jak sobie z tym poradzimy...
Co do Twojej propozycji podsumowania roku - to bardzo dobry pomysł. Jednak muszę trochę poważniej nad tym pomyśleć, na szybko nie widzę żadnych "osiągnięć" ani pozytywów, ale z pewnością są, zawsze są, tylko muszę głęboko poszukać. Chętnie poczytam o Waszych sukcesach dużych i małych. Ja mam tę trudność, że boję się sukcesów, nie doceniam ich u siebie, nie umiem być z nich dumna, bagatelizuję je. No cóż... będę nad tym pracować.
Piszcie dziewczyny o swoich fajnych momentach i sukcesach w 2015 może i mnie to zmotywuje do poszukania własnych i zobaczę, że wychodzę jednak na prostą z zakrętu.
Pozdrawiam wszystkie "zakrętki"
27,341 2015-12-07 10:56:32
Czesc i czolem w piekny sloneczny i prawie wiosenny poniedzialek.
Niech mi ktos zaprzeczy, ze klimat sobie pozmienialismy, to mu osobiscie rozesmieje sie prosto w twarz. Wichury mielismy nieludzkie od piatku do dzisiaj, za to temperatury bardzo nieskandynawskie. Wczoraj + 10. Skorzystalam i podczas spaceru z psiakiem postanowilam sprawdzic temperature wody w jeziorze, nogami wlasnymi. Pobrodzilam tak sobie z minutke do kolan i to bez wiekszego wstrzasu termicznego. Za to pozniej jakie fajne krazenie uruchomilo sie:), stopy grzaly jak rozrzazone cegly:) Tylko vzy to jest normalne, zeby w polowie prawie grudnia, w kraju "skandynawskim" lazic boso do jeziora? Pamietam, ze jeszcze rok temu, dwa lata, 5 lat wstecz zima to byla zima a nie zimopodobna wiosna. Jeszcze troche i kwiatki zaczna znow wylazic z cebulek. Drzewko rozane w doniczce na tarasie nadal kwitnie i wyglada dosc, ehem, dziwacznie na tle lampek swiatecznych.
I co gorsza ochlodzenia nie zapowiadaja:( Ja sie nie zgadzam, reklamacje wnosze do matki natury, niech odda nam piekna biala i mrozna zime.
27,342 2015-12-07 11:18:24
No ja również melduję się z wiosennym klimatem - +10C i słońce
Lilka - chciałam podyplomówkę z prawa zrobić, a dokładnie z legislacji. Spasowało mi to z moją wizją siebie za 2-3 lata. No i niestety okazało się, że za mało chętnych i nie uruchomili w tym roku. Na innych uczelniach też albo nie ma w tym roku, albo legislacja na poziomie samorządowym, albo tylko dla prawników - a ja hmmm... weterynarka ;-)
myślicie już o prezentach? Ja póki co wymyśliłam, że porobię różne ciastka, pierniczki, babeczki udekoruję i ładnie popakuję w ramach drobnych prezentów dla znajomych :-) teraz muszę znaleźć na to czas hehe
młody list do Mikołaja napisał - więc większego problemu nie będzie
27,343 2015-12-07 13:24:59
Cześć dziewczyny
Lilka nie mogę tu napisać jaki miałam zabieg skoro szanowna pani sucz mnie tu śledzi .
Dziś szwy zdjęte , ale rana bardzo źle się goi bo jeden szew wypadł wcześniej .Chciałam zrobić zakupy, ale tak mnie bolało po zdjęciu szwów ,że od razu wróciłam do domu .
Silki jak masz te książki w pdf to mi wyślij ,chętnie poczytam .A jak ci się nosi aparat ,bo mnie na razie boli .
Dziś mamy piękną wiosnę .
Pierniczki zgodnie z tradycją przez calą rodzinę zrobione .Dzieci wycinały a mąż oblewał czekoladą .
Mussuka a ty już szykujesz urodziny dla córki ?
27,344 2015-12-07 16:06:41
Tutaj tez nie ma sniegu i na plusie. W sobote bylo wrecz cieplo. Zrobilismy z M. z 10 km nowym szlakiem, a pozniej pizza w pizzerni na wzgorzu w jednym z miasteczek. Teraz bylo za zimno, by siedziec na tarasie, ale latem - chce tam jechac ponownie. Tak, bo robimy plany na kolejne lato i wiosne i jesien i... nastepne.
Lilka podsumowujac powoli rok: duza poprawa w malzenstwie, zdrowie bliskich i moje w normie, zachowani starzy przyjaciele i 1 nowy. Przychod z pracy zwiekszony o iles tam proc w porownaniu do roku ubieglego, satysfakcja z pracy i dobre relacje ze wspolpracownikami. Tyle zrobilam i daje mi to satysfakcje kazdego dnia. Bo nie bylo latwo. A cele? Na przyszly rok - wspaniale, satysfakcjonujace malzenstwo (to nasz wspolny cel M. i moj) i kontynuacja tego co bylo dobre w tym roku. No i jeden nowy projekt zawodowy.
Nina oszczedzaj sie i sluchaj organizmu, cialo wie, czego mu potrzeba, by sie leczylo. Toska, zycze dalszej pasjonujacej drogi do siebie i innnych ludzi, Mussu fajnie z tym brodzeniem po wodzie. Super hartowanie przed zima. Dalas mi pomysl. Lilka, Silky podzielcie sie tytualami ciekawych ksiazek. Dobrego tygodnia zycze wszystkim Zakretkom.
27,345 2015-12-07 18:07:14
Hej Dziewczyny ![]()
Mussu - fajna sprawa takie moczenie nóg w grudniowym jeziorze, osobiście jednak bałabym się, mam skłonności reumatyczne. Ale jak miło byłoby wspominać z ukochanym przy kominku i lampce grzanego wina za 10 lat, gdy przyjdzie ochłodzenie klimatu - "Pamiętasz, jak w grudniu 2015 brodziłam boso w jeziorze?"
Ja np. tak wspominam dzień 10 stycznia, gdy w 4 lub 5 klasie szkoły podstawowej wracałam do domu w cienkiej bluzeczce, bo było tak gorąco, że zdjęłam płaszcz i sweter. Potem przeżyłam jeszcze kilka śnieżnych i mroźnych "zim stulecia".
Renatta - zazdroszczę Ci tych wędrówek z M, mnie zostały tylko zdjęcia i wspomnienia z takich wycieczek z moim M. Teraz nawet sama nie mogę powędrować zbyt daleko, mam w domu pod opieką babcię, której nie można zostawić na dłużej, więc nie ma mowy nie tylko o wyjeździe, ale i o kilkugodzinnej wędrówce. Jednak nie narzekam, bo to mój wybór, tylko mi się tęskni czasem za wyjściem w siną dal...
Co do książek - ostatnio pod hasłem generalnych porządków dobrałam się do jednej półki z książkami, gdzie od lat nie zaglądałam. Postanowiłam przewietrzyć bibliotekę, oddać co zbędne, bo coraz mniej miejsca w domu. I znalazłam dwie bardzo stare książki, nie pamiętam skąd je mam i z pewnością ich wcześniej nie czytałam, więc przed oddaniem postanowiłam nadrobić. Obie o podobnej tematyce, choć dwoje całkiem różnych autorów. Kate Chopin "Przebudzenie" i William Faulkner "Dzikie palmy". I co dziwne obie pozycje bardzo pasują tematycznie do tego wątku "Kobiety na zakręcie"
Ot taki zbieg okoliczności.
Nie recenzuję, bo sama nie lubię znać wcześniej cudzych opinii, dla mnie były ciekawe.
Dobrego tygodnia Dziewczyny ![]()
27,346 2015-12-08 09:05:47
Mussuka a ty już szykujesz urodziny dla córki ?
zabieram mala na urodziny do Wrocka, bardzo chce zobaczyc jarmark swiateczny i rok temu jej to obiecalam. Zatem polazimy, popijemy grzanca (bezalkoholowego;), pojemy oscypkow i piernikow, obkupimy sie straganowymi pamiatkami a jak czasu starczy to moze do ZOO zajrzymy, po Ostrowie Tumskim pospacerujemy, wazne, zeby pogoda byla w miare przyzwoita.
27,347 2015-12-08 11:23:53
Hejka ![]()
Czy ktoś wie, gdzie się zima schowała ? Jeszcze trochę, to śnieg tylko w tv będziemy oglądać, ewentualnie w zamrażarce ![]()
U nas jarmark świąteczny już się zaczął, a w niedzielę mają być rzeźby lodowe pięknie podświetlone, jak co roku. Tylko kurka przy tej temperaturze, to za długo nie postoją. No ale się wybieram, bo urok tego naszego Betlejem Poznańskiego co roku mnie porywa. Pycha jedzonko, grzane wino itp.
No a dziecię moje jedzie sobie w piątek do Drezna na wycieczkę i każe mi o nieludzko dziwnej porze wstać, żeby ją odstawić. Odjazd o piątej ![]()
Brrr a ja potem w pracy zapałki w oczach ![]()
27,348 2015-12-08 11:36:52
hej hej
ja też jakoś lekko zestresowana. Co prawda moje dziecię tylko na wycieczkę do Gniezna pojechało a nie do Drezna, ale to jego pierwsza wycieczka szkolna. Pierwsza wycieczka bez mamusi hehe - no i mamusia przeżywa ;-)
jeszcze mu wieczorem rogaliki napiekłam co by miał coś dobrego na drogę
cały dzień mam więc dla siebie - i młody i starszy wracają po 19:00.
Mąż mój postanowił uprawiać sport :-) Cieszy mnie to, że zaczyna robić coś innego poza pracą i siedzeniem na tv. Raz już był, spodobało mu się, namówił go dobry kumpel. Co wymyślili? BOKS! Lekko w szoku jestem, ale coż.... niech chłopak spróbuje... Może mu wyjdzie na zdrowie ;-)
miłego dnia!
27,349 2015-12-08 15:25:38
( Ja sie nie zgadzam, reklamacje wnosze do matki natury, niech odda nam piekna biala i mrozna zime.
Popieram w pełni. U mnie na południu nie było dobrej zimy od kilku lat. W zeszłym roku nie było nawet z czego bałwana zrobić.
Takie kąpiele i brodzenie w zimnej wodzie to samo zdrowie. Jest nawet taka metoda leczenia opracowana przez doktora Kneippa.
Z braku dostępu do jeziora, można zawsze skorzystać z zimnego prysznica, a jak ujędrnia. Czytałam kiedyś, że udowodniono naukowo, że bieganie i zimno przedłużają życie.
27,350 2015-12-08 15:36:04 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-12-08 16:26:03)
No ja również melduję się z wiosennym klimatem - +10C i słońce
Lilka - chciałam podyplomówkę z prawa zrobić, a dokładnie z legislacji. Spasowało mi to z moją wizją siebie za 2-3 lata. No i niestety okazało się, że za mało chętnych i nie uruchomili w tym roku. Na innych uczelniach też albo nie ma w tym roku, albo legislacja na poziomie samorządowym, albo tylko dla prawników - a ja hmmm... weterynarka ;-)
myślicie już o prezentach? Ja póki co wymyśliłam, że porobię różne ciastka, pierniczki, babeczki udekoruję i ładnie popakuję w ramach drobnych prezentów dla znajomych :-) teraz muszę znaleźć na to czas hehe
młody list do Mikołaja napisał - więc większego problemu nie będzie
Ta podyplomówka to dla Ciebie Silky super sprawa, może w niedługim czasie uruchomią i będziesz mogła zacząć.
Podziwiam Cię za Twoje pasje. Myślę, że takie inteligentne dziewczyny są bardzo pociągające dla mężczyzn, którzy nie maja kompleksów.
Świetny pomysł na prezenty. Ja na pewno chciałabym dostać takie słodkości.
U mnie dla bliskich będą wyszukane alkohole i czekoladki.
Moja córka wciąż wierzy w Św. Mikołaja. Pisze list do Niego, a ja "wysyłam" do Laponii. Nie wiem jak jej powiedzieć, że to nie Mikołaj zostawia prezent. Nie umiem, bo wiem że się zawiedzie.
Jak Wy rozwiązałyście tę sprawę ?
27,351 2015-12-08 16:07:24 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-12-08 16:27:12)
duza poprawa w malzenstwie, zdrowie bliskich i moje w normie, zachowani starzy przyjaciele i 1 nowy. Przychod z pracy zwiekszony o iles tam proc w porownaniu do roku ubieglego, satysfakcja z pracy i dobre relacje ze wspolpracownikami. Tyle zrobilam i daje mi to satysfakcje kazdego dnia. Bo nie bylo latwo. A cele? Na przyszly rok - wspaniale, satysfakcjonujace malzenstwo (to nasz wspolny cel M. i moj) i kontynuacja tego co bylo dobre w tym roku. No i jeden nowy projekt zawodowy.
Super Renatto! Ja też napiszę, tylko jeszcze przemyślę.
Lilka, Silky podzielcie sie tytualami ciekawych ksiazek.
Ja ostatnio nie czytam, bo jak zacznę to nie mogę skończyć i robota stoi, a ja na to nie mogę sobie pozwolić. Jestem uzależniona od czytania.
Teraz widzę, że i od forum też. Mam postanowienie, że czytam i piszę tylko tu.
Chciałabym jednak nabyć książkę Tarantelli z forum. Dziewczyny podajcie tytuł, albo jakiś namiar, to sobie zamówię.
27,352 2015-12-08 16:11:24
Mąż mój postanowił uprawiać sport :-) Cieszy mnie to, że zaczyna robić coś innego poza pracą i siedzeniem na tv. Raz już był, spodobało mu się, namówił go dobry kumpel. Co wymyślili? BOKS! Lekko w szoku jestem, ale coż.... niech chłopak spróbuje... Może mu wyjdzie na zdrowie ;-)
Bardzo dobry pomysł, może endorfiny sprawią, że Twój mąż znów zobaczy życie w kolorowych barwach.
27,353 2015-12-08 16:23:54 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-12-08 16:31:21)
Lilka nie mogę tu napisać jaki miałam zabieg skoro szanowna pani sucz mnie tu śledzi .
Nóż mi się w kiszeni otwiera jak czytam o tej suczy.
Że też takie chodzą po tym świecie. Ja nie umiem tego zrozumieć, jak można komuś świadomie, dobrowolnie i z premedytacją niszczyć życie. Ja bym sobie na sumienie ludzkich łez nie brała.
Trzymaj się nam Nino zdrowo. Dobro w końcu zawsze zwycięża.
27,354 2015-12-09 10:05:15 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-12-09 10:06:17)
Witam Panie przy porannej kawie
Aisa, gdzie jesteś? Kto nam będzie robiła takie pyszne kawki jak Twoje?
27,355 2015-12-09 10:29:03
Moj maz był jako dzieciak wychowywany w ciągłym stresie i traumie. Awantura o wszystko. Łanie po każdej wywiadówce. Nie ważne ze 100 dobrych ocen. Jedna zła. Mama wracała z wywiadówki. Mówiła ze go zbije. O 19 kazała mu przynosić pas. Ustawiać krzesło. Przełożyć sie przez krzesło. I lała. W naszych czasach za czerwone pręgi na dupie miałaby sprawę. O przemoc. W tamtych czasach. ....
Endi przed chwilą to przeczytałam i jestem w szoku. Nikt kto tego nie przeżył nie jest w stanie wyobrazić sobie co czuje dziecko, które niesie pas dla siebie. Co innego jak Cię ktoś dorwie i Cię zleje, bo masz szansę uciekać schować się, może uda się przeczekać aż temu komuś przejdzie. Ale tu, to zdeptanie całkowite godności. To nieludzkie dla mnie. Jeśli On nosił ten pas to kim On był w swoich oczach? Takie przeżycia zostają w człowieku na zawsze. Ja przynajmniej nie musiałam mojej matce kabla nosić. Ja uwolniłam się mentalnie od matki dopiero w wieku 38 lat. Uwolniłam się od miłości do niej, od pragnienia bycia kochaną, potem od nienawiści. Teraz całkowicie w prawdzie mogę powiedzieć, że jest mi obojętna. A myślałam, że nigdy mi się to nie uda. Nie mieszkacie z rodzicami, na miejscu Twojego męża już dawno zerwałabym wszelki kontakt z nimi, po co się samemu katować ich obecnością.
Endi, jeśli popełniłam nietakt wracając do tego, to wybacz mi, ale zbyt mnie to poruszyło, żeby milczeć.
27,356 2015-12-09 10:46:15 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-12-09 13:46:08)
Ta milosc jest wystarczajaca, by miec dobre, szczesliwe zycie, choc rodzic zdradzil. Tylko wciaz nie ma wiezi z nim i zycie jest przez to zubozone o jedna z najwazniejszych relacji. A zalozmy, ze rodzic madrzeje, dojrzewa i moglby tworzyc relacje z doroslym dzieckiem, gdyby, no wlasnie, gdyby moglo mu jeszcze zaufac. Mussu pusc wodze fantazji, wiem, ze nie chcesz zmieniac relacji z matka, ale gdybys jednak - pofantazjujmy - zapragnela miec wiez z matka, co potzrebowalabys, slyszec, co widziec, czego doswiadczac w kontakcie z nia.
Ja gdy byłam jeszcze na tym etapie, że kochałam matkę mimo krzywd które doznawałam ( i doznaję do teraz), wybaczyła bym jej i zapomniała za jedno słowo kocham Cię lub przepraszam albo nawet zapominałabym o wszystkim gdyby przestała mnie krzywdzić. Tak miałam do mojego wieku 35 lat. Wybaczałam ciągle te 77 razy i pragnęłam żeby mnie pokochała. Potem czara goryczy przelała się, gdy zaczęła krzywdzić moje dziecko. Powstała we mnie nienawiść w czystej postaci z którą walczyłam przez 3 lata. Nie chciałam nienawidzić, nie chciałam tego czuć, ale nie potrafiłam tego zmienić. I kiedy się poddałam, powiedziałam sobie nie dasz rady więc się już nie staraj, to stało się to czego nigdy bym nie przewidziała. Obudziłam się rano i poczułam że już nie ma tego uczucia, że jestem wolna i szczęśliwa.
Takie tłumaczenie sobie, że matka tak robiła, bo nie umiała kochać, bo była chora na umyśle, bo to skrzywienie, bo może ktoś ja skrzywdził - to nic nie daje. To nie przynosi żadnej ulgi. Nic nie zmienia.
I jeszcze to - nie warto czekać na to kocham, albo przepraszam, bo ono nigdy nie nastąpi, tacy ludzie się nie zmieniają, to egoiści, którzy nie widzą nic poza sobą. Więc tutaj takie gdybanie, co musiała by zrobić matka faktycznie nic nie da.
27,357 2015-12-09 13:22:48
dziewczyny, jestem, pamiętam o was
dla mnie koniec roku to zawsze latawica straszna ze wszystkim, ledwie się wyrabiam
w pracy natłok jest zawsze
staram sie rozwijac, w tym terapeutycznie,w przyszłym roku chce kontynuować moje terapeutyczne "studia".
zycze wam wszystkiego najlepszego w tym pieknym grudniu ciepłym jak z bajki np. mi się rukola wyrosła młoda z nasion
pracuję nad zebiskami swoimi.. co czasami bywa cięzkie, ale dzieki temu będe mogła zdobywac wielkie zmarszczki ze smiechu
27,358 2015-12-10 10:11:04
Cześć dziewczyny, witam Was przy porannej kawie (''')>
zaczęłam przygotowania do świąt. Wczoraj przygotowałam farsz na pierogi z kapustą, dziś jak mój M pójdzie ćwiczyć swoje boksy, ja zasiadam do lepienia pierogów.
Zaplanowałam sobie, że zrobię z kapustą i pieczarkami (bo mój M grzybów leśnych nie je)i na słodko jedne z makiem, a drugie dla młodego z twarogiem (młody jada tylko z owocami lub serem) i do tego trochę uszek z pieczarkami do barszczyku, który zrobi moja mama.
Wigilia w tym roku u nas, szykowaniami się dzielimy.
Będą moi rodzice, babcia i mój brat z rodziną. Łącznie 7 do rosłych osób i 3 dzieciaków.
Szykuję listę konsumpcyjną i powoli kompletuję prezenty.
Staram się poczuć atmosferę świąt, ale pogoda temu nie sprzyja
Dla M wymyśliłam noże. Jak już wejdzie do kuchni to cuda w niej robi i wciąż marudzi, że nie mamy dobrych noży. Ma jeden swój, osobisty którego nie tykam, ale to mało. W zeszłym roku dostał ode mnie ten kurs kulinarny u K. Schellera, na który nie pojechał. Kurs przepadł :-(. W tym roku dostanie więc coś, co w razie "w" pozostanie w szufladzie i będzie służyć.
Postanowienie dietetyczne realizuję. Wczoraj zrobiłam kolejne zapasy dietetycznego pasztetu :-) słodyczom mówię NIE
efekty powolutku zaczyna być widać - jutro ważenie hehe
Wczoraj też siadłam w końcu na rower w domu. Co prawda "przejechałam" tylko 3 km, ale zawsze coś hehe
Na konie też już mogę wrócić bo tatuaż ładnie się goi :-)
z basenem jeszcze muszę poczekać.
wciąż mam niezaspokojoną potrzebę kontaktu z ludźmi, wyjścia z domu. Za dużo i za długo siedzę w domu. Większość czasu albo sama albo z synkiem. Od 6lat pracuję w domu. Mimo, że kocham swój dom to zaczynam się w nim dusić. Czuję, że muszę wyjść do ludzi... dlatego tak szkoda mi tych studiów, że nie uruchomili...
27,359 2015-12-10 10:11:53 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-12-10 10:13:13)
Witam Piękne Koleżanki przy porannej kawie i popełnionym wczoraj serniczku.
Moje podsumowanie tego roku:
plusy: zdrowe dziecko, odkrycie miłości małżeńskiej na nowo, zajefajny sex dla obojga nas, stabilizacja finansowa, świetna figura, nowa fryzura i ekstra wdzianka, na które wcześniej nie było mnie stać, całkowite uwolnienie się od toksycznej matki.
minusy: zaniedbywanie swojego zdrowia, za mało pracy na rzecz rozwoju mojej firmy.
Ciesze się, że jestem jaka jestem. Nie mam żadnych kompleksów z tytułu zbliżającej się 40-stki.
Ponieważ jestem szczęśliwa słyszę tylko ochy i achy na temat urody. I pytania: co ci się stało, że tak pięknie wyglądasz?
Chwilo trwaj!
Pisałyście kiedyś, że boimy przyznawać się do szczęścia. To prawda. Zawsze gdzieś w środku jest lęk, że to tylko chwila.
27,360 2015-12-10 10:15:30
dziewczyny, jestem, pamiętam o was
dla mnie koniec roku to zawsze latawica straszna ze wszystkim, ledwie się wyrabiam
w pracy natłok jest zawszestaram sie rozwijac, w tym terapeutycznie,w przyszłym roku chce kontynuować moje terapeutyczne "studia".
zycze wam wszystkiego najlepszego w tym pieknym grudniu ciepłym jak z bajki np. mi się rukola wyrosła młoda z nasion
pracuję nad zebiskami swoimi.. co czasami bywa cięzkie, ale dzieki temu będe mogła zdobywac wielkie zmarszczki ze smiechu
Dziękuję za życzenia i przesyłam też od siebie wszystkiego co najlepsze!!
Co robisz z zębiskami? Czyżbyś też została "aparatką" jak my z Niną?
27,361 2015-12-10 13:57:45
Hejka ![]()
Ja również mam w planach lepienie pierogów w weekend. I to w hurtowych ilościach, bo moje dziecię najchętniej tylko to by jadło w święta. No ale ja robię z kapustą i grzybami leśnymi, pieczarki dla mnie to profanacja tej potrawy
( bez obrazy Silky
)
Jejku jak przeczytałam, że chcesz mężowi podarować noże w prezencie to aż mnie zmroziło ![]()
Jakoś przesądna jestem w kwestii darowania noża w prezencie
a poza tym wyobraziłam sobie sceny małżeńskie w nożami w tle ![]()
Hehe no ale spoko, żarcik makabryczny taki ![]()
Prezenty się kupują, Wigilia będzie u mnie kameralna na szczęście, tylko we troje. No ale szykuje się nalot młodych motylków w drugie święto, więc za długo spokojnie nie będzie.
27,362 2015-12-10 14:12:52
ja po prostu robię mosty i różne uzupełnienia....bo braki takie, że jak teraz tego nie zrobię, to za pare lat posypie się wszystko
efekt antybiotyków w dzieciństwie, złego leczenia i strat zebow stałych - lata temu
więc wreszcie robię porządek
ja jak zwykle zapraszam na świeta cala rodzine
kupiłam cztery kaczki w lidlu... nie wiem jak je zmieszcze do piekarnika na świateczny obiad\pewnie bedzie trzeba jednak rozkroić
albo wyluzowac
\już kiedyś luzowałam kaczki
da się
efekt niezły
\ale po wyluzowaniu na 17 osób wystarcza dwie kaczki
\a [rzed wyluzowaniem nie wystarcza na pewno...
27,363 2015-12-10 14:35:19
Nigdy w życiu kaczki nie robiłam.
Wyluzowac kaczkę? O co kaman? ![]()
27,364 2015-12-10 14:44:58 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-12-10 14:45:53)
Wyluzować kaczkę czyli pozbawić ją kości, ale tak by nadal pozostała w całości. Mniej więcej.
Odpowiedziałam za Endi, bo ona już pewnie luzuje i nie ma czasu. ![]()
27,365 2015-12-10 14:45:45
Właśnie sobie wyguglowałam i stwierdzam, że to dla mnie wyższa szkoła jazdy ![]()