Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 417 418 419 420 421 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27,171 do 27,235 z 29,007 ]

27,171 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-11-04 15:14:00)

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajko, bardzo to przykre, ale wyglada na to, ze Twoj partner Cie nie szanuje i lekcewazy. I rzeczywiscie ma problem z emocjami i ze soba, skoro uzaleznil sie od silowni. 
Jesli uwazasz, ze to wartosciowy czlowiek, mimo tej zupelniej niezdrowej dynamiki, jaka wytworzyliscie, to wymagaj szacunku. Wymagaj i jeszcze raz wymagaj. Nie robilas tego, bo... balas sie, ze partner odejdzie. Nigdy nie bedziesz miala dobrego zwiazku opartego na leku.  Masz prawo rozmawiac o wszystkim, co jest dla Ciebie wazne, a o dziecku i przyszlosci jak najbardziej. Ale on tez ma prawo nie rozmawiac. U Was ustepujesz Ty, bo tak sie nauczylas, bo tak wydaje Ci sie bezpieczniej. Ustepujesz, ale wcale nie jestes z tym szcesliwa. Zawalcz o swoje zdanie, i swoje potrzeby. Jesli Twoj partner rzeczywiscie Cie kocha, to zmieni zachowanie, jesli nie, to odejdzie. To co jest teraz jest nie do zaakceptowania.

Jesli nie ma on cech, za ktore go cenisz, albo juz masz po prostu dosc, to doprowadz do jego wyprowadzki. Sorry, ale pies to wymowka. A nieprzyjemnie, o tak bedzie, bez watpienia. Pytajka jestesmy z Toba Kobieto.

Zobacz podobne tematy :

27,172

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Mieszkanie Twoje, wiec ma guzik do powiedzenia. Prosisz o klucze na koniec miesiaca i po sprawie. Czy bedzie sie stawial?

.

Nie wiem, ale podejrzewam, że może być bardzo nieprzyjemnie. W razie "w" pies zostaje ze mną, za chiny ludowe go nie oddam, D. o tym wie, kiedyś podczas rozmowy rzucił, że w takim układzie tydzien na tydzień podzielimy się opieką, dla mnie to też nie do zaakcaptowania.

Aha, czyli moze byc potrzebne wsparcie z zewnatrz w razie tych nieprzyjemnosci?

Psem bajeruje, kiedy by wtedy na te silke poszedl, skoro z psem trzeba wychodzic na dlugie spacery i to w godzinach kiedy on albo spi albo cwiczy?

27,173

Odp: Kobiety na zakręcie
renatta napisał/a:

Pytajko, bardzo to przykre, ale wyglada na to, ze Twoj partner Cie nie szanuje i lekcewazy. I rzeczywiscie ma problem z emocjami i ze soba, skoro uzaleznil sie od silowni. 
Jesli uwazasz, ze to wartosciowy czlowiek, mimo tej zupelniej niezdrowej dynamiki, jaka wytworzyliscie, to wymagaj szacunku. Wymagaj i jeszcze raz wymagaj. Nie robilas tego, bo... balas sie, ze partner odejdzie. Nigdy nie bedziesz miala dobrego zwiazku opartego na leku.  Masz prawo rozmawiac o wszystkim, co jest dla Ciebie wazne, a o dziecku i przyszlosci jak najbardziej. Ale on tez ma prawo nie rozmawiac. U Was ustepujesz Ty, bo tak sie nauczylas, bo tak wydaje Ci sie bezpieczniej. Ustepujesz, ale wcale nie jestes z tym szcesliwa. Zawalcz o swoje zdanie, i swoje potrzeby. Jesli Twoj partner rzeczywiscie Cie kocha, to zmieni zachowanie, jesli nie, to odejdzie. To co jest teraz jest nie do zaakceptowania.

Jesli nie ma on cech, za ktore go cenisz, albo juz masz po prostu dosc, to doprowadz do jego wyprowadzki. Sorry, ale pies to wymowka. A nieprzyjemnie, o tak bedzie, bez watpienia. Pytajka jestesmy z Toba Kobieto.

Dziekuje renatto, wiem, że ma w Was oparcie. Jak każda smile
Wymagam szacunku, nie ustępuje w kwestiach rozmów za często ale własnie wtedy konczy się to nieprzyjemnie, najczęściej moimi łzami i jego złośliwościami, górą lodową jak ja to zwykłam nazywać. Nie chcę tak żyć, wiem, że tego akceptować nie można.

27,174

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
Pytajka napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Mieszkanie Twoje, wiec ma guzik do powiedzenia. Prosisz o klucze na koniec miesiaca i po sprawie. Czy bedzie sie stawial?

.

Nie wiem, ale podejrzewam, że może być bardzo nieprzyjemnie. W razie "w" pies zostaje ze mną, za chiny ludowe go nie oddam, D. o tym wie, kiedyś podczas rozmowy rzucił, że w takim układzie tydzien na tydzień podzielimy się opieką, dla mnie to też nie do zaakcaptowania.

Aha, czyli moze byc potrzebne wsparcie z zewnatrz w razie tych nieprzyjemnosci?

Psem bajeruje, kiedy by wtedy na te silke poszedl, skoro z psem trzeba wychodzic na dlugie spacery i to w godzinach kiedy on albo spi albo cwiczy?


Z psem to nie bajer, w tygodniu na spacery nie ma czasu, ale bardzo nadrabia weekendami. D. czasami twierdzi, że do psa mamy więcej czułości, miłości niż do siebie. I zgadzam się z tym. W całej tej huśtawce mój psi przyjaciel jest bardzo ważny, myślę że dla nas obojga.

27,175

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

D. o tym wie, kiedyś podczas rozmowy rzucił, że w takim układzie tydzien na tydzień podzielimy się opieką




Z psem to nie bajer, w tygodniu na spacery nie ma czasu, ale bardzo nadrabia weekendami.

jak maja sie te deklaracje i rzeczywistosc do siebie?

Pytajka - konkretnie, co chcesz zrobic? wiesz, ze jest zle, bardzo zle, nie jestes szczesliwa, wiesz, ze to zly zwiazek - co planujesz?

27,176

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

jak maja sie te deklaracje i rzeczywistosc do siebie?

Pytajka - konkretnie, co chcesz zrobic? wiesz, ze jest zle, bardzo zle, nie jestes szczesliwa, wiesz, ze to zly zwiazek - co planujesz?

Nie wiem Mussu. Nie wiem co zrobię, niczego nie planuję w tej chwili. Ale wiem, że jest źle, że nie jestem szczęśliwa. Wiem, że on to wie i nic z tym nie robi. I to też jest ważna wskazówka dla mnie.

27,177

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajka

Czy widzisz siebie do końca życia w taki sposób żyjącą?
Ty wiesz, co powinnaś zrobić. A nie robisz, bo...?   
Na to pytanie powinnaś szukać odpowiedzi.

27,178

Odp: Kobiety na zakręcie

Pierwszy post. Ten tak zwany szacunek.
Należy sie. Co nie? On nie szanuje.
"Pytajka. On cie szanuje!! Wymagaj!!"

Jak mozna wymagać od kogoś szacunku? Co on faktycznie oznacza. Bo wiecie. Moja teściowa wymaga szacunku bo sie jej należy. I chociaż jestem dobrze wychowana. Kulturalna. Przepuszczam e drzwiach. Liczę sie z jej zdaniem. Nigdy nie wyśmiewam. W towarzystwie zaznaczam jej pozycje jako osoby starszej i siła rzeczy " szanowanej" to ona uważa ze jej nie szanuje.

Bo ona ma to w głowie.
Pytajkowy siłownik nie szanuje pytajki.

Dlaczego on ma ja szanować? W jaki sposob. Przeciez jeśli pytajka sprząta codziennie opryskana od grillowania steków kuchenkę bez słowa. Patrzy na niego jak w obrazek. Czuje sie nieszczęśliwa bo on. Bedzie szczęśliwa dopiero gdy on. To on ja moze doprowadzić do łez i ona jest karana za każde swoje zachowanie w którym ma inne zdanie niz on.... To o jakim szacunku my mówimy? Przeciez nie jest problemem pytajko ze on ciebie nie szanuje. Problemem jest to ze ty nie szanujesz siebie. Nie ustalasz swoich granic. Swoich potrzeb nie traktujesz poważnie.
Moja ukochana alanis morissete śpiewała kiedys taka piosenkę Pt sory to myself... Tam było przepraszam siebie ze traktowałam siebie gorzej niz jakiegokolwiek innego człowieka w moim swiecie. Ze traktowałam swoje potrzeby wybiórczo. Ze nie słuchałam swojego wewnętrznego głosu. Posłuchaj jej pytajko.

I przeproś siebie szczerze. Za to ze to ty sie krzywdzisz. Nie jest problemem jego brak szacunku. Problemem jest to, ze ty nie szanujesz siebie bo on cie nie szanuje. Bo uważasz ze tylko jego szacunek sprawi ze wreszcie bedziesz godna szacunku.
Pytajko. W dupie miej jego szacunek. W zyciu spotykasz masę osób ktore cie nie lubią nie znają nie szanują. I masz to w dupie. Bo ty szanujesz siebie. A to ich wybor. Z którym nie masz nic wspólnego. Ale zadawać sie z nimi nie musisz.
Pytajko. Jak traktujesz siebie? Czemu sie nie szanujesz? Czemu sie nie lubisz? Czemu nie wierzysz w to, ze zasługujesz na miłość? Czemu pierzesz? Czemu po nim sprzątasz?
Pytajko kochana. Wracasz do chaty. Jest syf. Odwracasz sie na pięcie. Wychodzisz. Idziesz na miasto cos zjeść. Stać cie. Jego nie. Przypominam.
Zostaw ten syf. Następnego dnia bedzie chxial usmażyć steka. Bedzie trza patelence umyć.

Wyrzuć brudna patelenke. Powiedz ze była w takim stanie ze postanowiłaś ja wyrzucić. I nie kupuj nowej. I jak kolejna pobrudzi i nie pomyje. Tez ja wyrzuć. Nauczy sie. Zobaczyć.
Rozumiem ze wraca z siłowni. Rzuca przepocone śmierdzące łachy. A musi ich byc tona. Dea wyjścia dziennie i spocony kocur ohyda. Nie pierz. Skończą sie szalone ciuszki. Wypierze. Albo bedzie śmierdział na siłowni. Nie twój problem.

Wiesz dlaczego ogarniasz jego życie jego sprawy pierzesz prasujesz sprzątasz?
Bo masz tak mało szacunku i miłości dla siebie ze wierzysz w to, ze jak przestaniesz byc przydatna. To on cie zostawi w pizdu.
I tak bardzo nie wierzysz w to, ze zasługujesz na miłość i szacunek.
Ze za chwile wmówisz sobie i nam do końca. Ze nie masz wyboru bo zabierze ci psa. I bedziesz sie psa kurczowo trzymać.
On go nie weźmie pytajka. Wiesz dlaczego??!!! Bo on po dwóch dniach. Bez twojego sprzątania psich kłaków. Jak my beda w dupę spocona psie Włochy wchodzić. To natychmiast zrezygnuje z mieszkania z takim psem.
Ty sie nie martw. Pies zostanie z toba.

A jak bedziesz sie miagwic ze nie możesz wykopać pacana za drzwi bo miłość do psa ci wiąże ręce. To ja ci mowię wyraźnie. sciemniasz.

Pytajka. Czemu sie nie kochasz? Jestes mądra młoda śliczna. Czemu nie zasługujesz na własna miłość?

27,179

Odp: Kobiety na zakręcie

I jesZcxe jedno pytajko. Takie pytanie.jak widzisz siebie i swoje życie za tezy lata?? Opowiedz o nim.

SCzegolowo. Co robisz. Jak wyglada twój dzien. Co czujesz. Jaka jestes za te trzy lata.
Potem zastanów sie. Co z tych rzeczy masz juz dzisiaj.
Potem zastanów sie. Co jest dla ciebie do osiągnięcia dzisiaj.
A potem ustal sobie plan. Po co sięgniesz w pierwszej kolejności. Co Zrealizujesz. 
Pytajko. Zamknij oczy. I zobacz siebie za trzy lata. Jaka jestes? A co by o tobie za te trzy lata opowiedziała twoja mama? A co by powiedział twój szef? A co by powiedziały kobiety na zakrętach? A co by o tobie powiedział twój siłownik pospolity??

Pytajko? Kim jest pytajka w 2018 roku w listopadzie?

27,180

Odp: Kobiety na zakręcie
benzyneria11 napisał/a:

Pytajka

Czy widzisz siebie do końca życia w taki sposób żyjącą?
Ty wiesz, co powinnaś zrobić. A nie robisz, bo...?   
Na to pytanie powinnaś szukać odpowiedzi.

Benzynerio nie, nie widzę siebie żyjącej w taki sposób. Bo sposób ten kłóci się z moją naturą.
Dlaczego nie rozstałam się do tej pory? Bo miałam nadzieję, bo wierzyłam, że te dobre chwile, tygodnie, miesiące są zapowiedzią zmian, Jego zmian. Zmian na lepsze, bez chamskich odzywek, z poszanowaniem relacji międzyludzkich, z wypracowaniem empatii.
I szukam, szukam odpowiedzi na pytanie co mnie trzyma.

27,181

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

A jak bedziesz sie miagwic ze nie możesz wykopać pacana za drzwi bo miłość do psa ci wiąże ręce. To ja ci mowię wyraźnie. sciemniasz.

Pytajka. Czemu sie nie kochasz? Jestes mądra młoda śliczna. Czemu nie zasługujesz na własna miłość?

Endi nie wiem co mam na to odpowiedzieć. Uczciwie przyznaję - nie wiem. Z jednej strony cisną mi się słowa "przecież ja siebie kocham, szanuję" a z drugiej strony przychodzi refleksja "dlaczego więc nie odetniesz tej toksyny, która sączy sie po całym ciele"?
Pies nie jest powodem, dla którego nie mogłabym się rozstać, wiem tylko, że opieka nad nim spowoduje jeszcze większy zgrzyt. Jestem egoistką - nie chcę się z psiakiem rozstawać, to takie moje  "dziecko", ktoś kto ma psy i je naprawdę kocha wie o czym piszę smile I wiem, że D. podchodzi do tematu identycznie. Aczkolwiek nie wykluczam, że Jego zainteresowanie psem wobec tylu rzeczy robionych dodatkowo osłabnie - zwyczajnie zabraknie czasu, chęci. Taka opcja również istnieje.

27,182

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

I jesZcxe jedno pytajko. Takie pytanie.jak widzisz siebie i swoje życie za tezy lata?? Opowiedz o nim.

SCzegolowo. Co robisz. Jak wyglada twój dzien. Co czujesz. Jaka jestes za te trzy lata.
Potem zastanów sie. Co z tych rzeczy masz juz dzisiaj.
Potem zastanów sie. Co jest dla ciebie do osiągnięcia dzisiaj.
A potem ustal sobie plan. Po co sięgniesz w pierwszej kolejności. Co Zrealizujesz. 
Pytajko. Zamknij oczy. I zobacz siebie za trzy lata. Jaka jestes? A co by o tobie za te trzy lata opowiedziała twoja mama? A co by powiedział twój szef? A co by powiedziały kobiety na zakrętach? A co by o tobie powiedział twój siłownik pospolity??

Pytajko? Kim jest pytajka w 2018 roku w listopadzie?

Za trzy lata?
Przede wszystkim chciałabym być kobietą zadowoloną z zycia, z codzienności, którą życie niesie. Chciałabym  przy spoglądaniu w lustro móc powiedzieć "jest mi dobrze, jestem szczęśliwa". Z czym to się wiąże?
Chciałabym być mamą, żoną. Chciałabym być w relacji opartej na szacunku, na miłości.
Chciałabym w dalszym ciągu być aktywna zawodowo, dokształcać się, rozwinąć skrzydła na własnej działalności.
Chcialabym mieć domek z ogródkiem smile I drugiego psa - towarzystwo dla mojego wariata smile

Dzisiaj realnie mogę osiągnąć tylko to, co związane z pracą.

27,183

Odp: Kobiety na zakręcie

Wczoraj wracając z pracy ze zdzwieniem stwierdziłam, że na naszym niebie pojawił się wzmożony ruch lotniczy. Nie sądziłam, że na Ławicy po remoncie taki tłok się zrobi. Zazwyczaj widoczne jednocześnie były jeden max dwa obiety lotnicze, wczoraj naliczyłam 4 które odlatywały i ze 2 które zdaje się krążyły co by udane lądowanie zaliczyć. 6 białych linii na czystym niebie. Widok fajny, nietypowy jak na Poznań smile

27,184

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Dzisiaj realnie mogę osiągnąć tylko to, co związane z pracą.

I tu chyba nie do końca :-(
sama pisałaś, że sytuacja w domu odbija się na jakości Twojej pracy, myśli uciekają gdzie indziej... W takich warunkach nie da się osiągnąć większych sukcesów, jak pisałaś trudno się uczyć, trudno podejmować decyzje, trudno się po prostu skupić.
Więc.... nie chcę Cię martwić, ale trudno będzie Ci rozwinąć skrzydła..

Witaj, jak dziś Twoje samopoczucie?

27,185

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajka, a ja Ci powiem, ze z tym psem to moze byc jeszcze cyrk...
Ty mu otwarcie mowisz, ze z psem sie nie rozstaniesz i on to w odpowiednim momecie wykorzysta
aby miec pretekst nie opuszczac wygodnego gniazdka ktore mu zapewniasz.

Obawiam sie, ze kiedy juz bedziesz tak daleko, ze kategorycznie zarzadasz wyprowadzki,
to on powie
,,dobra, ale tylko z psem" - nie dlatego, ze naprawde go chce, ale po to aby moc zostac bez uszczerbku na swoim ego.

Wiesz co, kiedy zdecydowalam sie wyrzucic mojego meza to mialam istny cyrk...

najpierw chcialam probowac poukladac sobie z nim zycie, to na moje ,,marudzenie" ( mam na mysli moje proby rozmowy z nim) reagowal zloscia i straszyl ze odejdzie.
Kiedy juz mnie porzadnie wkurzal i mowilam tak delikatnie zeby odszedl jesli nie potrafi sie zmienic, to to ignorowal,  najczesciej wychodzil do drugiego pokoju, albo piwnicy, garazu...

pozniej wprost rzadalam jego wyprowadzki to straszyl, ze dzieci zabierze
i ja popuszczalam

i tak latka lecialy na moich staraniach i jego wymigiwaniu sie.
Az ktoregos dnia powiedzialam, ze juz tak znienawidzilam zycie z nim, ze niech sobie zabiera co chce i sie wynosi...
powiedzial :  ,,jak chcesz" ...
i siedzial dalej.

Nie mial zamiaru zabierac zadnych dzieci, ani nic innego, on poprostu wcale nie mial zamiaru sie wyprowadzic, bo mu wygodnie bylo.

Ostatecznie po pieciu latach szarpaniny, wypychalam go praktycznie sila, nie obeszlo sie bez interwencji policji, a on pchal sie spowrotem drzwiami i oknami. Wtedy mowil  ze jestem podla, ze go wypedzam z domu i od dzieci ...  ze on dzieci nie opusci i jak chce to mam sama sie wyprowadzic ( z mojego mieszkania big_smile), ze on nigdzie nie idzie i mam sobie robic co chce sad

Mam nadzieje, ze Ciebie to nie spotka, ale z tego co wyczytalam, to mozesz sie spodziewac,
ze nim bardziej bedziesz go odrzucac, tym bardziej on bedzie sie trzymal.

27,186

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Wczoraj wracając z pracy ze zdzwieniem stwierdziłam, że na naszym niebie pojawił się wzmożony ruch lotniczy. Nie sądziłam, że na Ławicy po remoncie taki tłok się zrobi. Zazwyczaj widoczne jednocześnie były jeden max dwa obiety lotnicze, wczoraj naliczyłam 4 które odlatywały i ze 2 które zdaje się krążyły co by udane lądowanie zaliczyć. 6 białych linii na czystym niebie. Widok fajny, nietypowy jak na Poznań smile

A potem loty zawieszono, bo mgla konkretna spowiła miasto.
Wracając po 21 szej z zebrania ze szkoły big_smile ledwo co widziałam smile

27,187

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:
Pytajka napisał/a:

Dzisiaj realnie mogę osiągnąć tylko to, co związane z pracą.

I tu chyba nie do końca :-(
sama pisałaś, że sytuacja w domu odbija się na jakości Twojej pracy, myśli uciekają gdzie indziej... W takich warunkach nie da się osiągnąć większych sukcesów, jak pisałaś trudno się uczyć, trudno podejmować decyzje, trudno się po prostu skupić.
Więc.... nie chcę Cię martwić, ale trudno będzie Ci rozwinąć skrzydła..

Witaj, jak dziś Twoje samopoczucie?

Cześć Silky,

patrzę z perspektywy jak to wszystko układalam do tej pory. Mam za sobą studia podyplomowe, kursy rachunkowe zaawansowane, jestem w połowie drogi do dp, myślę, że gdzieś tam w głowie mam zakodowane, że ta praca, fakt że szef mnie ceni, że się rozwijam dodaje mi wiary i pewności, że sama sobie poradzę. I owszem, warunków do nauki ostatnio nie mam, ale ja wiem, że dopnę tego. Co własnej dg, to sprawa jest o tyle trudniejsza, że to wymaga zwyczajnie czasu, na zdobycie przede wszystkim kilku stałych klientów. Ale wierzę, że kiedyś mi się uda i cały czas się o to staram smile

A samopoczucie? Nijak. Wczoraj była "rozmowa" w trakcie której poprosiłam, żeby się wyprowadził, jak najszybciej. Coś przebąknął o przyszłym tygodniu. Ale nie jestem przekonana, że do tego dojdzie. Powiedziałam wprost, że nas już nic nie łączy. Ja to tak czuję.
Brak mi takiej stanowczości na zasadzie spakować jego rzeczy i wystawić za drzwi. Bo sama nie chciałabym być tak potraktowana. Ale nie wykluczam, że nie będę miała kiedyś wyboru. Jak już psychicznie nie wytrzymam.

27,188

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:
Pytajka napisał/a:

Wczoraj wracając z pracy ze zdzwieniem stwierdziłam, że na naszym niebie pojawił się wzmożony ruch lotniczy. Nie sądziłam, że na Ławicy po remoncie taki tłok się zrobi. Zazwyczaj widoczne jednocześnie były jeden max dwa obiety lotnicze, wczoraj naliczyłam 4 które odlatywały i ze 2 które zdaje się krążyły co by udane lądowanie zaliczyć. 6 białych linii na czystym niebie. Widok fajny, nietypowy jak na Poznań smile

A potem loty zawieszono, bo mgla konkretna spowiła miasto.
Wracając po 21 szej z zebrania ze szkoły big_smile ledwo co widziałam smile

Prawda smile
Wczoraj miał w celu spotkania biznesowego przyjechac klient, z którym nasz człowiek był umówiony na kolację. Kolacja się nie odbyła, bo Pan nie doleciał. Za to dzisiaj jedzą wspólne śniadanie biznesowe. Śmiałam się, że może jednak wczorajsza kolacja przeciągnęła się do śniadania Panów big_smile
Kolega żonaty, dzieciaty, ale ja bardzo tolerancyjna jestem smile
Takie biurowe żarciki ...

27,189

Odp: Kobiety na zakręcie
Doonna napisał/a:

Pytajka, a ja Ci powiem, ze z tym psem to moze byc jeszcze cyrk...
Ty mu otwarcie mowisz, ze z psem sie nie rozstaniesz i on to w odpowiednim momecie wykorzysta
aby miec pretekst nie opuszczac wygodnego gniazdka ktore mu zapewniasz.

Obawiam sie, ze kiedy juz bedziesz tak daleko, ze kategorycznie zarzadasz wyprowadzki,
to on powie
,,dobra, ale tylko z psem" - nie dlatego, ze naprawde go chce, ale po to aby moc zostac bez uszczerbku na swoim ego.

Wiesz co, kiedy zdecydowalam sie wyrzucic mojego meza to mialam istny cyrk...

najpierw chcialam probowac poukladac sobie z nim zycie, to na moje ,,marudzenie" ( mam na mysli moje proby rozmowy z nim) reagowal zloscia i straszyl ze odejdzie.
Kiedy juz mnie porzadnie wkurzal i mowilam tak delikatnie zeby odszedl jesli nie potrafi sie zmienic, to to ignorowal,  najczesciej wychodzil do drugiego pokoju, albo piwnicy, garazu...

pozniej wprost rzadalam jego wyprowadzki to straszyl, ze dzieci zabierze
i ja popuszczalam

i tak latka lecialy na moich staraniach i jego wymigiwaniu sie.
Az ktoregos dnia powiedzialam, ze juz tak znienawidzilam zycie z nim, ze niech sobie zabiera co chce i sie wynosi...
powiedzial :  ,,jak chcesz" ...
i siedzial dalej.

Nie mial zamiaru zabierac zadnych dzieci, ani nic innego, on poprostu wcale nie mial zamiaru sie wyprowadzic, bo mu wygodnie bylo.

Ostatecznie po pieciu latach szarpaniny, wypychalam go praktycznie sila, nie obeszlo sie bez interwencji policji, a on pchal sie spowrotem drzwiami i oknami. Wtedy mowil  ze jestem podla, ze go wypedzam z domu i od dzieci ...  ze on dzieci nie opusci i jak chce to mam sama sie wyprowadzic ( z mojego mieszkania big_smile), ze on nigdzie nie idzie i mam sobie robic co chce sad

Mam nadzieje, ze Ciebie to nie spotka, ale z tego co wyczytalam, to mozesz sie spodziewac,
ze nim bardziej bedziesz go odrzucac, tym bardziej on bedzie sie trzymal.

Donna historia niemal identyczna.
Wiem, że jeśli będę się awanturowała, żeby się wyprowadził to to nic nie da, wręcz skutek będzie odwrotny. Będę na spokojnie nalegać na wyprowadzkę. Jeśli będę czuła, że tak ma być. Zobaczymy, czy się wyprowadzi.
Mamy jakieś wspólne oszczędności, chciałam mu je oddać w całości albo w części, żeby nie miał argumentu, że Jego kasą dysponuję. Ale honorowo stwierdził, że nie chce tych pieniędzy, dlatego domniemam że sie nie wyprowadzi ...

27,190 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2015-11-05 10:55:42)

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Donna historia niemal identyczna.
Wiem, że jeśli będę się awanturowała, żeby się wyprowadził to to nic nie da, wręcz skutek będzie odwrotny. Będę na spokojnie nalegać na wyprowadzkę. Jeśli będę czuła, że tak ma być. Zobaczymy, czy się wyprowadzi.
Mamy jakieś wspólne oszczędności, chciałam mu je oddać w całości albo w części, żeby nie miał argumentu, że Jego kasą dysponuję. Ale honorowo stwierdził, że nie chce tych pieniędzy, dlatego domniemam że sie nie wyprowadzi ...

Pytajko, ja tak myślę, że on po prostu nie traktuje Cie poważnie. Ot baba ma PMSa i hormony jej fiksują. Kupie jej kwiatka i się wszystko po kościach rozejdzie.
Musisz mu dać ostateczny termin , powiedz że po tej dacie wymieniasz zamki w drzwiach i jeśli czegoś nie zdąży zabrać, to wystawisz przed dom.
Nie awanturuj się, nie nalegaj tylko podaj mu termin.
Aha i co ważne moim zdaniem. Od teraz sam po sobie sprząta, pierze, gotuje. Nie tykasz niczego. Niech będzie syf w domu, trudno. Chwilę sie przemęczysz. Jadaj na mieście, pierz tylko swoje itp
Wtedy facet poczuje, ze to nie sa żarty.

27,191

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Pytajko, ja tak myślę, że on po prostu nie traktuje Cie poważnie. Ot baba ma PMSa i hormony jej fiksują. Kupie jej kwiatka i się wszystko po kościach rozejdzie.
Musisz mu dać ostateczny termin , powiedz że po tej dacie wymieniasz zamki w drzwiach i jeśli czegoś nie zdąży zabrać, to wystawisz przed dom.
Nie awanturuj się, nie nalegaj tylko podaj mu termin.
Aha i co ważne moim zdaniem. Od teraz sam po sobie sprząta, pierze, gotuje. Nie tykasz niczego. Niech będzie syf w domu, trudno. Chwilę sie przemęczysz. Jadaj na mieście, pierz tylko swoje itp
Wtedy facet poczuje, ze to nie sa żarty.


Nie traktuje,
moj tez zawsze czekal kiedy mi przejdzie, nawet czasem cos tam udawal ze sie poprawil aby ucichlo, a pozniej dalej bylo tak samo sad
Z tam terminem tez probowalam, ciuchy wyrzucalam,
nawet sam pakowal walizy a pozniej je po kryjomu wnosil spowrotem...  to byly takie pokazowki, czy ewetualnie sie przestrasze, ze naprawde odchodzi.

A on ciagle wracal,
nawet jak  zamek zmienilam to  tylko stracilam bo mi go rozwalil i wszedl...
policje wezwalam, dali mu 10 dni szlabanu, a pozniej jako nie grozny a zameldowany w moim mieszkaniu osobnik, do tego moj maz i ojciec moich dzieci mial prawo wrocic.

Ale z tym sprzataniem i gotowaniem nie moglam wyprobowac bo dzieciaki w domu...
ale Ty sprobuj Pytajko i pisz jak reaguje.

27,192

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:
Pytajka napisał/a:

Donna historia niemal identyczna.
Wiem, że jeśli będę się awanturowała, żeby się wyprowadził to to nic nie da, wręcz skutek będzie odwrotny. Będę na spokojnie nalegać na wyprowadzkę. Jeśli będę czuła, że tak ma być. Zobaczymy, czy się wyprowadzi.
Mamy jakieś wspólne oszczędności, chciałam mu je oddać w całości albo w części, żeby nie miał argumentu, że Jego kasą dysponuję. Ale honorowo stwierdził, że nie chce tych pieniędzy, dlatego domniemam że sie nie wyprowadzi ...

Pytajko, ja tak myślę, że on po prostu nie traktuje Cie poważnie. Ot baba ma PMSa i hormony jej fiksują. Kupie jej kwiatka i się wszystko po kościach rozejdzie.
Musisz mu dać ostateczny termin , powiedz że po tej dacie wymieniasz zamki w drzwiach i jeśli czegoś nie zdąży zabrać, to wystawisz przed dom.
Nie awanturuj się, nie nalegaj tylko podaj mu termin.
Aha i co ważne moim zdaniem. Od teraz sam po sobie sprząta, pierze, gotuje. Nie tykasz niczego. Niech będzie syf w domu, trudno. Chwilę sie przemęczysz. Jadaj na mieście, pierz tylko swoje itp
Wtedy facet poczuje, ze to nie sa żarty.

Monia, obawiam się tego, że zacznie się starać, zaproponuje jakieś rozwiązanie sytuacji dla mnie korzystne i zadziała mechanizm jak u Silky, że jeszcze poczekam. Z resztą to już widzę się dzieje, wczoraj jak wróciłam było pozmywane, dzisiaj napomknął, że może nie pójdzie na siłownie, że sobie odpuści ... Boję się, że dam się "nabrać" a po jakimś czasie wszystko wróci tu gdzie jest.
Jestem w tym momencie niepoważna, wiem. Muszę twardo określić swoje warunki i tyle. Warunkiem bycia razem jest jego absolutna zmiana w traktowaniu mnie i tego związku.
Nie wiem co musiałby zrobić, żeby mnie przekonać, że jest to możliwe. Bo nie wierzę, że to możliwe.

27,193

Odp: Kobiety na zakręcie

A tak szczerze i z reka na sercu, to Ty Pytajko chcesz, zeby on sie wyniosl na dobre z Twojego domu i zycia? Czy tylko szantazujesz ta wyprowadzka, w nadzie, ze nagle go piorun kulisty trafi i on sie o 180 stopnii zmieni na dobrego, czulego, kochajacego, pomocnego w domu itd. mezczyzne - jednym slowem na swoje totalne zaprzeczenie?

Jesli chcesz a nie udajesz i testujesz, to ani pies ani wyrywane zamki ani inne banialuki nie powstrzymaja Cie przed realizacja Twojego postanowienia. Ja swojemu eksowi nawet sama odpowiednie mieszkanie do wynajecia od 1-go znalazlam i na ustalonym terminie wyprowadzki postawilam.

No, ale jesli jeszcze sie wahasz, jesli jeszcze nie masz pewnosci, szukasz odpowiedzi czy jak to tam zwal, to w sumie nie ma o czym dyskutowac. Za 3 lata bedziesz prawdopodobnie w identycznym jak dzis miejscu. Przykre i bolesne, ale prawdziwe.

27,194

Odp: Kobiety na zakręcie

Moj mnie tak 5 lat trzymal przy sobie,
wszystkie jestesmy takie Silky sad
ale ja juz doszlam do takiego mometu, ze wiedzialam,
ze go juz nie chce, ze nie chce czlowieka ktoremu juz nigdy nie zaufam, przez ktorego wylalam tyle lez.

27,195

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziewczyny nakręcam się. Niepotrzebnie. Ważnym dla mnie jest Wasze wsparcie, słowa, że myślę racjonalnie, że On mnie nie szanuje, nie liczy się ze mną.  Że to nie moje marudzenie, narzekanie są problemem, tylko On.
Potrzebowałam z zewnątrz potwierdzenia swoich własnych odczuć. Teraz muszę sie wyciszyć. Poukładać wszystko nawet nie w głowie ale w sercu, w uczuciach, w emocjach - tu mam problem. Może Endi masz rację, może to moje niskie poczucie własnej wartości blokuje mnie, napawa strachem i niepewnością. Może to głupio zabrzmi, ale czasami myślę, że dobrze by się stało, gdyby miał kogoś na boku i odszedł. Bo decyzja byłaby Jego. Tchórzostwo z mojej strony-wiem.
Dziękuję Wam smile

27,196

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

A tak szczerze i z reka na sercu, to Ty Pytajko chcesz, zeby on sie wyniosl na dobre z Twojego domu i zycia? Czy tylko szantazujesz ta wyprowadzka, w nadzie, ze nagle go piorun kulisty trafi i on sie o 180 stopnii zmieni na dobrego, czulego, kochajacego, pomocnego w domu itd. mezczyzne - jednym slowem na swoje totalne zaprzeczenie?

Jesli chcesz a nie udajesz i testujesz, to ani pies ani wyrywane zamki ani inne banialuki nie powstrzymaja Cie przed realizacja Twojego postanowienia. Ja swojemu eksowi nawet sama odpowiednie mieszkanie do wynajecia od 1-go znalazlam i na ustalonym terminie wyprowadzki postawilam.

No, ale jesli jeszcze sie wahasz, jesli jeszcze nie masz pewnosci, szukasz odpowiedzi czy jak to tam zwal, to w sumie nie ma o czym dyskutowac. Za 3 lata bedziesz prawdopodobnie w identycznym jak dzis miejscu. Przykre i bolesne, ale prawdziwe.

Masz racje w ostatnim zdaniu.
Chcę, żeby się wyprowadził. Dlaczego? Bo wówczas nie będę czuła upokorzenia, poniżenia, lekceważenia z Jego strony. Bo to bardzo boli.
Czy chcę, żeby się zmienił o 180 stopni, żeby nam sie poukładało? Oczywiście, że tak. Czy wierzę, że tak się stanie? Nie.

27,197

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Czy chcę, żeby się zmienił o 180 stopni, żeby nam sie poukładało? Oczywiście, że tak. Czy wierzę, że tak się stanie? Nie.

I dobrze, ze rozdzielasz mrzonki od swiata realnego. Ja tez bym chciala byc filigranowa seks blondyneczka ale pomarzyc to sobie moge.
Zadnego albo prawie zadnego czlowieka nie da sie przenicowac az na tyle, zeby nagle podszewka do gory chodzil. Nawet gdyby on tego bardzo sam chcial, a ten Twoj przeciez nie chce. Marzenia, zeby on sie zmienil to tak jak wiara w utopijne panstwa rownosci i bratniej milosci. Takie cuda sie nie zdarzaja.

No dobra, ja poczekam na ciag dalszy i rozwoj wydarzen u Ciebie.

27,198

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Jestem dzisiaj bardziej zła na siebie niż na niego. Że doprowadziłam do tego momentu, wiele razy żałowałam, że ratowałam dwa lata temu to co było do ratowania. Nim jestem rozczarowana, mam żal że tak mnie traktuje. Ale zła jestem na samą siebie.
Tylko kiedyś byłam inna, niedojrzała, wisiałam na nim, chciałam być centrum jego świata ... I wielu rzeczy nie rozumiałam. Te dwa lata zrobiły swoje. I pewnie dobrze, nowe doświadczenie, pod warunkiem że wyciągnę wnioski a nie będę twkiła w bagnie. To tak jak komentują wybory, nie chciałam siedzieć w bagnie po pas, wolałam po uszy, no to siedzie.

Trudno stało się, ale więcej czasu już nie musisz marnować.

27,199

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Za trzy lata?
Przede wszystkim chciałabym być kobietą zadowoloną z zycia, z codzienności, którą życie niesie. Chciałabym  przy spoglądaniu w lustro móc powiedzieć "jest mi dobrze, jestem szczęśliwa". Z czym to się wiąże?
Chciałabym być mamą, żoną. Chciałabym być w relacji opartej na szacunku, na miłości.
Chciałabym w dalszym ciągu być aktywna zawodowo, dokształcać się, rozwinąć skrzydła na własnej działalności.
Chcialabym mieć domek z ogródkiem smile I drugiego psa - towarzystwo dla mojego wariata smile

Dzisiaj realnie mogę osiągnąć tylko to, co związane z pracą.

I to wszystko będziesz miała, tylko pozbądź się człowieka który Cię unieszczęśliwia.

Z perspektywy czasu widać, ze wcześniej czy później osiągamy cel do którego wytrwale dążymy.


Zasługujesz na miłość i szczęście, nie odbieraj sama sobie tej szansy.

27,200

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Chcę, żeby się wyprowadził. Dlaczego? Bo wówczas nie będę czuła upokorzenia, poniżenia, lekceważenia z Jego strony. Bo to bardzo boli.
Czy chcę, żeby się zmienił o 180 stopni, żeby nam sie poukładało? Oczywiście, że tak. Czy wierzę, że tak się stanie? Nie.

I tego się trzymaj.
Posłuchaj dziewczyn, które mają doświadczenie w tej materii.

Tak z boku patrząc, nie widzę ani jednego powodu dla którego miałabyś być z tym człowiekiem.

On Cię nie szanuje, więc jak może Cię kochać?

27,201 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-11-05 19:40:00)

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajko, weszlam na Twoj watek o braku zaufania. Zaczelas go pisac po ok 1.5 roku zwiazku z obecnym partnerem, jak rozumiem. Juz wtedy bylo zle. Juz wtedy twoj partner Cie nie szanowal. I teraz pytanie, czy dlatego, ze przez ten czas stracilas w jego oczach przez swoj nazwijmy to trudny character, czy od poczatku nie traktowal Cie nalezycie. Jesli to pierwsze, to moze jeszcze warto popracowac nad soba, wlasnei nad lekiem przed porzuceniem i nad poczuciem wlasnej wartosci. Wkleje Cytat z Twojej wypowiedzi. 

"Ja się boje że spotka kogos lepszego, fajniejszego ode mnie. Ze zaiskrzy z kimś innym, że mnie wtedy zostawi. Boję się, że go strace, że inna mi go odbije, tym bardziej że jest przystojny, intelignenty, naprawde potrafi zrobić wrażenie ... A ja? jestem zwykła, dziewczyna jakich wiele, ani ładna  ani brzydka, z wadami i moze paroma zaletami, no nietrudno znaleźć kogoś lepszego ... Boje się ze w koncu kogos takiego spotka, a wtedy mi powie, ze wydawało mu sie ze mnie kochał i że chce być tylko ze mna ... A ja go naprawde kocham i nie chce go stracic."

Zwiazek oparlas na leku, on jest przeciwienstwem milosci. Jesli to wartosciowy mezczyzna a Wasza dynamika zostala zaburzona rowniez przez twoje wlasne problemy, to pracuj nad soba, by poczuc, ze to Ty jestes ta najlepsza i najfajniejsza, jaka twoj partner, czy ktokolwiek inny  mogl spotkac. Albo rownie dobra jak inne. Tylko z takim przekonaniem stworzysz dobry zwiazek.

A co to znaczy wartosciowy? Spojrz na niego przez chwile oczami osoby z zewnatrz, co ona by o nim powiedziala, co o nim mowia inni ludzie? Czy gdyby wasze relacje byly dobre, chcialabys budowac z nim rodzine? A jesli tak to dlaczego? Gdzies napisalas, ze jest przystojny, inteligentny i potrafi zrobic wrazenie. To przydatne cechy i mozna je uzyc w dobrym celu, czy on tak je uzywa? Czasem warto spojrzec z boku swojego zwiazku na osobe, z ktora jestesmy.

Jesli Twoj mezczyzna nie ma innych zalet poza tymi, ktore wymienilas lub/i od poczatku Cie nie szanowal, a troche mi tym pachnie, to odpusc go sobie i pracuj nad soba rowniez. Pisalas, ze nie pomogl Ci psycholog, idz zatem do innego. Wierze, ze od czasu cytowanego postu zmienilas sie tez sama, ale jeszcze chyba potrzebna praca.

27,202

Odp: Kobiety na zakręcie
renatta napisał/a:

Pytajko, weszlam na Twoj watek o braku zaufania. Zaczelas go pisac po ok 1.5 roku zwiazku z obecnym partnerem, jak rozumiem. Juz wtedy bylo zle. Juz wtedy twoj partner Cie nie szanowal. I teraz pytanie, czy dlatego, ze przez ten czas stracilas w jego oczach przez swoj nazwijmy to trudny character, czy od poczatku nie traktowal Cie nalezycie. Jesli to pierwsze, to moze jeszcze warto popracowac nad soba, wlasnei nad lekiem przed porzuceniem i nad poczuciem wlasnej wartosci. Wkleje Cytat z Twojej wypowiedzi. 

"Ja się boje że spotka kogos lepszego, fajniejszego ode mnie. Ze zaiskrzy z kimś innym, że mnie wtedy zostawi. Boję się, że go strace, że inna mi go odbije, tym bardziej że jest przystojny, intelignenty, naprawde potrafi zrobić wrażenie ... A ja? jestem zwykła, dziewczyna jakich wiele, ani ładna  ani brzydka, z wadami i moze paroma zaletami, no nietrudno znaleźć kogoś lepszego ... Boje się ze w koncu kogos takiego spotka, a wtedy mi powie, ze wydawało mu sie ze mnie kochał i że chce być tylko ze mna ... A ja go naprawde kocham i nie chce go stracic."

Zwiazek oparlas na leku, on jest przeciwienstwem milosci. Jesli to wartosciowy mezczyzna a Wasza dynamika zostala zaburzona rowniez przez twoje wlasne problemy, to pracuj nad soba, by poczuc, ze to Ty jestes ta najlepsza i najfajniejsza, jaka twoj partner, czy ktokolwiek inny  mogl spotkac. Albo rownie dobra jak inne. Tylko z takim przekonaniem stworzysz dobry zwiazek.

A co to znaczy wartosciowy? Spojrz na niego przez chwile oczami osoby z zewnatrz, co ona by o nim powiedziala, co o nim mowia inni ludzie? Czy gdyby wasze relacje byly dobre, chcialabys budowac z nim rodzine? A jesli tak to dlaczego? Gdzies napisalas, ze jest przystojny, inteligentny i potrafi zrobic wrazenie. To przydatne cechy i mozna je uzyc w dobrym celu, czy on tak je uzywa? Czasem warto spojrzec z boku swojego zwiazku na osobe, z ktora jestesmy.

Jesli Twoj mezczyzna nie ma innych zalet poza tymi, ktore wymienilas lub/i od poczatku Cie nie szanowal, a troche mi tym pachnie, to odpusc go sobie i pracuj nad soba rowniez. Pisalas, ze nie pomogl Ci psycholog, idz zatem do innego. Wierze, ze od czasu cytowanego postu zmienilas sie tez sama, ale jeszcze chyba potrzebna praca.

Renatto, tamte czasy to dla mnie lata świetlne temu. Nie ma tamtych problemów od prawie dwóch lat, czyli od czasu, gdy wszystko "wypłynęło". Ja również nie jestem już tamtą osobą.
Kiedyś myślałam w kategoriach " Boże jak on mnie zostawi, to ja tego nie przeżyję, nie chcę zeby odchodził, że nie chcę żyć bez niego itp.", dzisiaj myślę w kategoriach " nie chcę takiego życia z nim, chcę mieć spokój, chcę żeby odszedł, chcę zostać bez niego, bo chociaż będę sama, to nie będę doświadczała tego co mam teraz". Kiedyś "wisiałam" na nim, ale to też spowodowane było tym co on robił, bo ja wtedy podświadomie czułam, że coś nie tak jest, że ja nie jestem jedyna, że on mnie oszukuje.
W każdym razie to za mną. Nie lubię nawet do tego wracać, gdyż był to najgorszy okres w moim życiu. Naprawdę najgorszy. I nie chcę wracać do emocji, które mi wtedy towarzyszyły. Wówczas działy się tragiczne rzeczy.

Dzisiaj natomiast doszłam do takiego momentu, w którym robię ten rachunek zysków i strat. I są fajne i miłe chwile, wartościowe. Był przy mnie gdy przeżywałam koszmarne 3 tygodnie w związku z pobytem mojego taty w szpitalu przed śmiercią. Gdy nie mogłam znieść, że był on "warzywem", gdy na widok pielęgniarki odsysającej mu drogi oddechowe ja na przemian zanosiłam się od płaczu i mdlałam. Gdy miałam wyrzuty sumienia po śmierci taty, bo po cichu chciałam, żeby się jego koszmar skończył. Żeby to odczłowieczenie mojego taty dobiegło końca. On wtedy był przy mnie. Miałam w Nim 100% oparcie.

Pamiętam, co mu zawdzięczam. Ale równocześnie, dzisiaj staram się realnie ocenić dokąd mnie ten związek doprowadzi. Patrzę na niego, słucham jak sie do mnie odnosi i równocześnie myślę  "nie chcę tak żyć".
Co do mnie, jestem bardzo emocjonalną osobą, może nawet za bardzo. Wykazuję się także bardzo dużą empatią, może nawet za dużą. Ja te cechy traktuję jako moje wady, bo przez nie zawsze dostaję po tyłku a tyłek mam miękki. Psycholog z kolei widzi w nich zalety, zalety z których ktoś (D) postanowił zrobić sobie wygodne życie, które zostały wykorzystane w złym celu. Czasami tak ufnie podchodzimy do relacji z innymi, że w momencie, w którym doznamy z ich strony krzywdy, pojawia się lęk, dezorientacja, brak zrozumienia.

27,203

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajko, to wspaniale, ze jestes wewnetrznie w dobrym miejscu. Podejmiesz najlepsza dla siebie decyzje. Pozdrawiam cieplo.

27,204

Odp: Kobiety na zakręcie

Miłego weekendu dziewczyny
pyry poznanskie - zawiadamiam, że kupiłam sweterek z cicikiem
chetnie się z wami spotkam na kawce jakieś...
cicik zobowiązuje.. i trzeba się w nim POKAZAĆ

27,205

Odp: Kobiety na zakręcie

A co to jest cicik?

27,206

Odp: Kobiety na zakręcie

kożuszek, futerko, kurtka z cicikiem, kaptur z cicikiem, czapka z cicikiem, kapcie z cicikiem....

27,207

Odp: Kobiety na zakręcie

Oj jak ladnie cicikowato sie zrobilo:) fajne slowo.
na szczescie poki co pogoda nie wymusza jeszcze zakladania wiekszych cicikow na siebie:) cieplutko jak nie w listopadzie. Ogrod w sobote dokladnie wygrabilismy juz z koncowek lisci, lodka schowana na zime (buuah, pewnie do maja trzeba bedzie z nia poczekac) i w oczekiwaniu na zime wywiesilismy maly domeczek dla ptakow. Wisi sobie na wisience:) tuz za oknem, wiec mozna obserwowac pasace sie w nim ptaszki, glownie sikorki ale i wieksze sroki probuja sie do niego dostac.

A jak wasza kawka, spotkalyscie sie gdzies w pyrlandii?

27,208

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć
Ja kupiłam sobie czapkę z cicikiem .

U nas dziś pada i wieje, wczoraj drzewa leżały na drodze i trzeba było sobie radzić żeby przejechać.
Wczoraj poszliśmy  całą rodzinką na Bonda.

27,209

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:

Cześć
Ja kupiłam sobie czapkę z cicikiem .

U nas dziś pada i wieje, wczoraj drzewa leżały na drodze i trzeba było sobie radzić żeby przejechać.
Wczoraj poszliśmy  całą rodzinką na Bonda.

no wlasnie doszly mnie sluchy o tych wichurach, bo zamiast wiadomosci to hokej wczoraj w finskiej TV ogladalismy. Ja taki huragan zaliczylam 2 lata temu we Wroclawiu. Polecielismy z Kretem na imprezke choinkowa do naszej firmy i nastepnego dnia mieli wlaczyc swiatelka na jarmarku swiatecznym na rynku. I zamiast je wlaczac, to zaczeto je sciagac, bo bujaly sie dosc niebezpiecznie. Jarmarku zatem nie obejrzelismy ani tej slicznej niebieskiej choinki.

W tym roku zabieram mala na dwa dni w grudniu, na jej urodziny. Mam nadzieje, ze tym razem bedzie spokojnie.

27,210

Odp: Kobiety na zakręcie

Witajcie Zakrętki

jak po weekendzie?

Mnie dziś solidnie pupa boli! Byłam w sobotę na koniach w terenie z okazji Hubertusa i spadłam z konia. Nic poważnego mi się nie stało, wstałam otrzepałam się i pojechałam dalej. Ale wiek chyba robi swoje hihi bo po upadku mam sińca na pośladku, który z resztą mnie boli. Do tego boli mnie kość ogonowa, lewe udo i trochę mam zakwasy. Cóż.... sama tego chciałam... Nie żałuję jednak ani trochę bo zabawa była super, a tyłek się zaraz zagoi - jutro mam w planie kolejną jazdę ;-)

a poza tym? weekend na rodzinnym spotkaniu imprezowym - dosyś, dosyć. Pogoda raczej wiosenna niż jesienna. A! W decathlonie upolowałam młodemu spodnie narciarskie przecenione na 29PLN!!! Cena wręcz nieprzyzwoicie niska!!

nastroje u mnie ok, młody trochę broił więc ja muszę teraz być twarda i konsekwentna - zero bajek na 1,5 tyg, zero drobnych do szkoły na 3 tyg, zabrana część zabawek i co okazało się dla niego najgorsze - zabrane przytulanki. Za każdy dzień dobrego zachowania jedna przytulanka wraca do łóżka. Reszta zabawek wraca za tydzień, jak będzie grzeczny.
Robi się mały cwaniak z niego i raz na jakiś czas próbuje na ile może sobie pozwolić. A jaki hardy był jak mu odbierałam zasoby ;-) wymiękł dopiero przy przytulankach. Nie jakieś lego, samochody, czy przebranie z gwiezdnych wojen - przytulanki: miś Karmelek, miś Marzyciel, żabka Tofik, panda Panduś, foczka Fosia i inne (łącznie 10, z którymi śpi). Mój mały wielki sześciolatek... będę konsekwentna- dla naszego wspólnego dobra

miłego dnia Kochane

27,211

Odp: Kobiety na zakręcie

dajesz szesciolatkowi drobne do szkoly??!!

27,212 Ostatnio edytowany przez silkytouch (2015-11-09 15:36:59)

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

dajesz szesciolatkowi drobne do szkoly??!!

od niedawna. Dostaje 1-2 złote raz na kilka dni.
Zaczął dostawać jak któryś raz z rzędu opowiadał jak go koledzy częstowali andrutami w szkole. Sam nie prosił o kasę. Tata stwierdził więc, że w takim razie skoro inni chodzą do szkolnego sklepiku po andruty to i nasz młody nie powinien odstawać od grupy.
Czasem kupi sobie andruty, czasem lizaka, czasem jakąś tandetną zabawkę. Czasem kupi andruty i przyniesie do domu dla taty albo dla mamy :-)
z jednej strony nie jestem zbytnio za dawaniem kasy do szkoły, z drugiej strony chyba takie mamy czasy... na każdym rogu konsumpcja i reklamy
w każdym razie bułkę zrobioną w domu na śniadanie do szkoły zjada w całości, na obiady w szkole też chodzi - ma zapowiedziane, że jeżeli przestanie jadać "normalne" jedzenie, nie będzie kasy na extrasy
telefonu swojego nie ma, choć inni mają
na komputerze nie gra w ogóle choć inni grają
staram się znaleźć złoty środek w wychowaniu

27,213

Odp: Kobiety na zakręcie

no tak. czasy się zmieniły przez te iles lat. chociaż mój syn ma od dwóch lat przyzwoite kieszonkowe. 50 zł tygodniowo. a to dlatego, bo za to ma sobie kupic kino, kawiarnie, spacer, koszulke, prezenty na imprezy i osiemnastki równe i nie wyciaga poieniedzy. ja kupuje rzeczy stategiczne - buty, kurtka zimopwa, spodnie, porzadna bluza w sezonie... zachcianki, chciejstwa i rózne takie załatwia sam... reszte odkłada. a że wydawać nie lubi, to odkłada, np. na jakis procesor czy cos takiego..

27,214

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć smile

Dzisiaj rogale, zamówiłam symbolicznie jednego w pracy, aczkolwiek nie przepadam za nimi jakoś bardzo. Ale co słodkie to słodkie wink
Jutro dzień wolny, fajnie.
A pogoda - szkoda mówić, jesienna.
Miłego dnia smile

27,215

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Cześć smile

Dzisiaj rogale, zamówiłam symbolicznie jednego w pracy, aczkolwiek nie przepadam za nimi jakoś bardzo. Ale co słodkie to słodkie wink
Jutro dzień wolny, fajnie.
A pogoda - szkoda mówić, jesienna.
Miłego dnia smile

Rogale? to jakies swieto znowu, pewnie tego Marcina czy jakos tak? U kogo wolne, u tego wolne, u nas Dzien NIepodleglosci wypada w tym roku w niedziele:( Ale i tak tego swieta nie lubie wiec mi wszystko jedno.

U nas wczoraj lalo caly wieczo, tyle co zdazylismy na kijki isc a potem juz nie dalo sie nosa wytknac.Wscieklizny dostawalam, bo przez ten deszcz nasza satelita kiepsko odbiera (szczegolnie odkad wszystkie programy w HD porobili) i nie obejrzalam tego filmu o piratach somalijskich:( Za to dzis sucho i dosc pogodnie, znow rowerek do lask wrocil. Taki dziwny kontrast odczuwam, w ogrodkach coraz wiecej swiatelek swiatecznych a trawniki zieloniutkie i ja w letniej wiatrowce na rowerze do pracy - cos nie pasuje to do siebie:))

27,216

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
Pytajka napisał/a:

Cześć smile

Dzisiaj rogale, zamówiłam symbolicznie jednego w pracy, aczkolwiek nie przepadam za nimi jakoś bardzo. Ale co słodkie to słodkie wink
Jutro dzień wolny, fajnie.
A pogoda - szkoda mówić, jesienna.
Miłego dnia smile

Rogale? to jakies swieto znowu, pewnie tego Marcina czy jakos tak? U kogo wolne, u tego wolne, u nas Dzien NIepodleglosci wypada w tym roku w niedziele:( Ale i tak tego swieta nie lubie wiec mi wszystko jedno.

U nas wczoraj lalo caly wieczo, tyle co zdazylismy na kijki isc a potem juz nie dalo sie nosa wytknac.Wscieklizny dostawalam, bo przez ten deszcz nasza satelita kiepsko odbiera (szczegolnie odkad wszystkie programy w HD porobili) i nie obejrzalam tego filmu o piratach somalijskich:( Za to dzis sucho i dosc pogodnie, znow rowerek do lask wrocil. Taki dziwny kontrast odczuwam, w ogrodkach coraz wiecej swiatelek swiatecznych a trawniki zieloniutkie i ja w letniej wiatrowce na rowerze do pracy - cos nie pasuje to do siebie:))

Kapitana Phillipsa oglądałas? Ja też smile Co prawda byliśmy na tym w kinie, ale film był tak dobry, że obejrzałam ponownie.
Mussu a po jakiemu Ty z Krecikiem rozmawiasz?

27,217

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajka, no wlasnie nie obejrzalam, bo my mamy mala satelitke Cyfry + i jak mocno pada, to okropnie przerywa obraz:( A tak czekalam na ten fim. No coz, w sieci moze znajde i obejrze ale to nie to samo.

My rozmawiamy po polsku z dodatkiem czeskiego:) On jest hanys slaski i od Polski do domu rodzinnego mieli jakies 30km moze wiec otrzaskany jest z polskim. No i z dziecmi tez tylko po polsku, bo biegle mowia. Tylko mala czasem cos placze, np. wczoraj stwierdzila, ze jej kolezanka ma dwa siostry i jedna braciszke. No coz, moze innej orientacji to rodzenstwo niz natura zakladala:)

27,218

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

   No coz, moze innej orientacji to rodzenstwo niz natura zakladala:)

nie krakaj nie krakaj hihi

Witajcie
Ja wczoraj musiałam do apteki po jakieś solidne p/bólowe skoczyć bo mi kość ogonowa utrudniała życie. W zwiazku z tym jestem zmuszona z rozsądku odpuścić konie w tym tygodniu :-(
trudno

wieje, pada - brrr... mówią, że pogoda dla wisielców - gdzieś coś takiego słyszałam.

wczoraj wieczorem upiekłam sernik dietetyczny - bez cukru, na słodziku. Pierwszy raz robiłam go moim robotem, który mam od wiosny i pierwszy raz wyszedł mi aż TAK puchaty i pyszny!!
Idę więc na śniadanie - kawka i wielki kawał sernika

Bo wiecie... jakoś mi przybyło kilogramów od lata :-( Za bardzo się rozpieszczałam słodkim. I teraz trzeba znów powalczyć. Od efektu, jaki uzyskałam w 2013 mam już +10kg, a za dużo już. Wciąż jestem duuużo do przodu ale już mi się nie widzi. Zatem piszę oficjalnie, że wracam na dietę (Dukana) i mam w planie zrzucić 8-10 kg! Dopingujcie mnie proszę ;-)
wracam na dietę i próbujemy z M uruchomić w domu rower - znaczy kupiliśmy stojak do zwykłego roweru by trenować w domu -ciekawie jak to wyjdzie.
Ktoś ze mną wskakuje na żelazne postanowienie? W kupie raźniej!

miłego dnia

27,219

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:

Bo wiecie... jakoś mi przybyło kilogramów od lata :-( Za bardzo się rozpieszczałam słodkim. I teraz trzeba znów powalczyć. Od efektu, jaki uzyskałam w 2013 mam już +10kg, a za dużo już. Wciąż jestem duuużo do przodu ale już mi się nie widzi. Zatem piszę oficjalnie, że wracam na dietę (Dukana) i mam w planie zrzucić 8-10 kg! Dopingujcie mnie proszę ;-)
wracam na dietę i próbujemy z M uruchomić w domu rower - znaczy kupiliśmy stojak do zwykłego roweru by trenować w domu -ciekawie jak to wyjdzie.
Ktoś ze mną wskakuje na żelazne postanowienie? W kupie raźniej!

miłego dnia

silky, jak ogladalam jeszcze za Twojej dostepnosci na fejsie te wypieki, to wcale sie nie dziwie, ze nawet od podlizywania samych mas i kremow musialo Ci przybyc:) Ale skok 10 kg w ciagu 2-ch lat, to troche niepokojace. Wlasnie o tym czesto pisza w odniesieniu do Dukana i innych radykalnych diet. Tzw.klasyczne jojo, moje znajome, ktore na Dukanie pochudly tez niestety czesciowo albo i calkowicie odzyskaly to co potracily. Ja sie chetnie do dietki dolacze ale nie dukanowej, mnie sie ona zupelnie nie podoba i czulam sie po pierwszych dwoch, trzech dniach masakrycznie. Kapec w buzi, oslabienie, zatwardzenie i kurczakowstret. Uwielbiam za to warzywa wszelkie i moge z nich komponowac ile wlezie. Wec mozemy umowic sie tak - Ty wcinasz mieso i nabial, ja dorzucam sie z surowkami i warzywnymi tartami i mamy calkiem spojne menu:) No i ruch, codzienny. Rowerka dorzucac nie musze, bo poki pierwszy snieg nie spadnie to jeszcze w plenerze korzystam w mniej deszczowe dni. Kijki tez wrocily do lask, chodze na gimnastyke (ale tylko w czwartki, za malo) i jeszcze plywania mi brak, bo nasz ulubiony pobliski basen jest do stycznia w remoncie a do innych dalszych nie lubie jezdzic. W styczniu ruszy tez nowy zespol basenow i spa bardzo blisko mojej pracy wiec bede mogla sobie po pracy albo nawet w czasie lunchu czasem na male plywanko wyskoczyc:) I na wiosne bedzie forma jak ta lala:) Jak ta najwieksza matrioszka:)

27,220

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:

Bo wiecie... jakoś mi przybyło kilogramów od lata :-( Za bardzo się rozpieszczałam słodkim. I teraz trzeba znów powalczyć. Od efektu, jaki uzyskałam w 2013 mam już +10kg, a za dużo już. Wciąż jestem duuużo do przodu ale już mi się nie widzi. Zatem piszę oficjalnie, że wracam na dietę (Dukana) i mam w planie zrzucić 8-10 kg! Dopingujcie mnie proszę ;-)
wracam na dietę i próbujemy z M uruchomić w domu rower - znaczy kupiliśmy stojak do zwykłego roweru by trenować w domu -ciekawie jak to wyjdzie.
Ktoś ze mną wskakuje na żelazne postanowienie? W kupie raźniej!

miłego dnia

Ja! smile
Pierwszy raz mam na Sylwestra zaplanowaną imprezę taneczną (nie domówkę) więc w planie pojawia się kupno sukienki. Więc trzeba troszkę i schudnąć i ciało ujędrnić. I zaczynam jak tylko skończę rogala marcińskiego big_smile
Słowo honoru smile

27,221

Odp: Kobiety na zakręcie

No to sluchajcie, zeby nie skonczylo sie na czczym gadaniu i slowo stalo sie cialem, to nalezaloby zaczac od gruntownych pomiarow (bez wpisywania tutaj rzecz jasna:) i ustalenia ile kg w planie jest do zrzucenia w tym tygodniu, w nastepnym, do konca miesiaca itp. I sie tego trzymac, z malymi odchylami na miesiaczki i okazje rodzinne:)

Ja mam plan -5 kg do swiat, bo potem i tak czesc sie nadrobi, ale w styczniu znowu jade chyba na fajne targi do Pragi i kurcze..tylu tam przystojniakow sie kreci;)

27,222

Odp: Kobiety na zakręcie

To ja - 8 do -10 do 28 grudnia. smile

27,223

Odp: Kobiety na zakręcie

zdrowo to mak o,5 kg na tydzien, pic dwa litry wody, regularne piec posilkow dziennie, niełaczenie weglowodanwo i bialka i tak dalej..
wystarczy zmienic nawyki i sie ich trzymnac
ale regularne jedzenie to podstawa...
mam diety, indywidualne, opracowane dla mnie, jak chcecie wysle wam na priva. trzymacie sie ioch daje duze efekty
ale ale ale
jedna wazna rzecz

okreslajac te diety bylam zupelnie zdrowa, co sprawdzilam....
to wazne

27,224 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2015-11-10 14:05:47)

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć laski smile No ja tez dyche bym chciała w dół sad
Póki co waga jaja sobie ze mnie robi i ani myśli drgnąć.
Nie mam czasu i nerwów bawić się w robienie jakiś osobnych dań, sałatek do pracy itp.
Chodzę na zumbę raz w tygodniu. Wiem, że za mało. Najlepiej to minimum 3 razy. Ale sie od tej zumby uzależniłam, jak nie mogę pójść to cierpię.
No i niestety złe nawyki też robia swoje.
Ech kiedyś łatwiej mi było zrzucić, a teraz przy pędzącej do mnie nieubłaganie 40 tce nie ma tak dobrze sad
Ech laski ostatnie trzydzieste mi leci....

Oj nie widziałam postu Endi o kawce ;(
Ale cicik górą smile Córce ostatnio kupiłam taki sweterek smile

27,225

Odp: Kobiety na zakręcie

Ty Monia 10 kilo? Chyba, zeby skora i kosci zostaly:)

Monia, salatki mozna sobie zrobic do duzej michy juz wczesniej, taka zielona baze salatkowa, a rano albo i w pracy uzupelnic o cos jeszcze - tunczyka z puszki, rybe wedzona, twarog jakis, jajko skrojenoe, pomidory, ogorki. Taki pojemnik z salata moze spokojnie na dwa posilki w pracy wystarczyc, do tego jogurt jakis i jedziesz:)

Gorzej z tym ruchem, coraz ciemniej i chlodniej i tylka z domu nie chce sie czasem ruszyc. Na szczescie u nas w tej chwili piekne slonce wyszlo, wiec zaraz zmykam i pedaluje szybko, to jeszcze przed zmrokiem dotre do domu. A w Laponii juz snieg, widzialam:) moze i do nas w grudniu dotrze.

27,226 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-11-10 15:38:13)

Odp: Kobiety na zakręcie

No to mamy wspolny projekt. Ja chce 7 kg mniej. No ale do swiat moze byc -5.
Jak to mowil moj znajomy na wszystko najlepszy jest seks. Warto dolozyc do Dukana, kijkow, zumby czy salatek.  To co od dzisiaj? Kiedy nastepne wazenie? Moze za tydzien i relacje ile na minus. Minus pozytywny oczywiscie. Tutaj jeszcze slonecznie i cieplo, w zeszlym tygodniu bylo 20 stopni! No i jeszcze troche kolorowych liisci na drzewach i calkiem duzo pod nogami.

27,227

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

silky, jak ogladalam jeszcze za Twojej dostepnosci na fejsie te wypieki, to wcale sie nie dziwie, ze nawet od podlizywania samych mas i kremow musialo Ci przybyc:) Ale skok 10 kg w ciagu 2-ch lat, to troche niepokojace. Wlasnie o tym czesto pisza w odniesieniu do Dukana i innych radykalnych diet. Tzw.klasyczne jojo, moje znajome, ktore na Dukanie pochudly tez niestety czesciowo albo i calkowicie odzyskaly to co potracily.

wbrew pozorom to nie ciasta mnie skusiły, choć niektóre rzeczywiście zdarzyło mi się jadać. Największym moim wrogiem jest czekolada, orzechy i kabanosy. Do tego słodkie wino i lody. Tak długo jak się tego wystrzegam tak długo jest ok. Jak sobie odpuszczam to waga rośnie. Mogliby mi płacić za tycie!! Oj, byłabym bogata hihi
Podstawową dietę mam ok, bez słodyczy i przekąsek waga się trzyma. Ale gdy tylko przestaję zerkać na się w lustrze, gdy przestaję sie ważyć regularnie i więcej ćwiczyć wtedy automatycznie sięgam po słodycze. Puszka kajmaku na raz? żaden problem! Tabliczka czekolady + paczka orzechów + paczka kabanosów + butelka wina na wieczór - no problem
Ja po prostu mam złe nawyki, nad którymi muszę panować
Na Dukanie warzyw jest sporo! nie tylko mięcho i ser! 5 dni jedzenie białkowe, 5 dni jedzenie białkowe + warzywa.
mi ta dieta służy, ale NIE NAMAWIAM do niej - znam zagrożenia.

No to mamy pospolite ruszenie hihi
Ja mam 168 kg  i 70kg CEL: 60-62kg. sposób: Dukan + ruch (rower, konie, sex)
mój max, w 2012r. - 83kg
moje mini, w 2013r. - 59kg

ja ważę się codziennie i codzienni notuję. Porównuję w cyklach tygodniowych i miesięcznych.

27,228

Odp: Kobiety na zakręcie

Widze, ze plena koncentracja na odchudzaniu, bo tak cicho tutaj:-). Ja podeszlam powaznie do sprawy i wprowadzilam ulepszenia w diecie i dodatek dzisiaj rano. Projekt to projekt.

Kobiety drogie, przeczytalam w watku Gii rozmowe miedzy Tarantella a Kachna o tym czy i jak to forom jest pomocne. Dla mnie to takie miejsce kobiet, gdzie mozemy ujawnic swoja najbardziej kobieca strone i byc zrozumiane, to takie wspolczesne spotkania przy darciu pierza. Jesli mlodsze pokolenie nie wie co to bylo, wyjasnie. A porownanie z pierzem nienajgorsze, bo piora tutaj tez leca czesto. Tak ze takie bezpieczne miejsce, gdzie jestesmy kobietami i mamy obok siostry. Czasem mezczyzni tez tutaj zagladaja, ale to form naszej plci i ciesze sie, ze ktos wpadl na pomysl, by takie forum zrobic oraz ma piecze nad nim, by nie stracilo swojego poziomu. Takie refelksje mam przy swiecie niepodleglosci.

27,229

Odp: Kobiety na zakręcie

Witajcie przy porannej kawce (''')>
ale się wczoraj nagrałam w gry - warcaby, szachy, scrable, było sobie życie, chińczyk, dobble
mieliśmy w domu dzień gier jak to stwierdził młody

miłego dnia i pamiętajcie o planie ;-)
ja w ramach planu uskuteczniam serniki, dorsza na parze, tatara, kogel mogel na słodziku jak mi się mocno chce słodkiego

a przy okazji zdrowia
byłam we wtorek na kontroli w poradni gen-onk. Dostałam skierowanie na mamografię - podobno nieprzyjemnie? jeszcze nie robiłam
profesor mówił też o jakimś nowym teście genetycznym  - hameryka go robi, my tylko wysyłamy próbki.
Niestety NFZ nie płaci :-(
za 2 tygodnie mam do niego dzwonić to będziemy się umawiać
jak będziecie chciały to wtedy powiem Wam coś więcej
ja mam małą schizę na punkcie tej profilaktyki cyckowej bo 2 blisko spokrewnione kobiety zmarły w wieku ok 40l na nowotwór piersi.
łapię się więc wszystkich testów jakie można wykonać
póki co nic znaczącego u mnie nie znaleźli

27,230

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny.

Silky ja też mam problem z niezdrowym objadaniem się - w sytuacjach stresowych zajadam stres niestety sad Ponieważ tych u mnie nie brakuje to jest jak jest. No ale to nie znaczy, że czegoś z tym nie można zrobić, prawda? smile

Może cyferek JESZCZE nie przytoczę wink Ale mam nadzieje kiedyś się pochwalić, a co smile

Renatta, co do forum. Wszystko zależy od nastawienia osoby, której problem na forum jest "rozpatrywany". Sama reagowałam słabo na ostre słowa dziewczyn, bo czułam wówczas, że One zamiast mi pomóc to na mnie "najeżdżają". Że nie otaczają mnie opieką, wsparciem, zrozumieniem. Wynikało to z mojego przewrażliwienia, z momentu w którym się znalazłam, z psychicznym wykończeniem. Zniknęłam na jakiś czas z forum, żeby samej sobie to poukładać. I tak też zrobiłam.
I zrozumiałam i intencje i fakt, że nie każdy jest mną smile Że nie każda kobita będzie delikatnie, starając się nie urazić  stawiać do pionu smile I dobrze.

Aczkolwiek nie ukrywam, że wiele razy spotkałam się z wypowiedziami osób, które w mojej opinii kopały leżącego bo miały niskie mniemanie o tej osobie. I to było mega słabe.

Co do tempa chudnięcia - to też zależy indywidualnie od osoby. Jeśli jest to osoba z większą nadwagą, to kilogramy w czasie x będą szybciej spadały niż u osoby o normalnej budowie, która również podejmie próby zrzucenia paru kilogramów.
Ogólnie rzecz biorąc faktycznie zdrowo to 0,5-1kg na tydzień. Ale zdarza się, że osoba otyła chudnie tygodniowo nawet do 2 kg. Bo wystarczy, że odłoży fast foody, słodkie i zacznie ćwiczyć ok 3 razy w tygodniu. Wówczas kilogramy bardzo szybko do pewnego momentu lecą. Jak waga się w miarę ustabilizuje na górnej granicy wagi w normie, to tempo chudnięcia spada.

27,231 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-11-12 15:30:20)

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny, pozdrawiam Was wszystkie gorąco.

Jeśli macie chwilkę czasu i chęć, to zajrzyjcie na wątek Nautiliusa: "Nie wiem co już robić, Drogie Panie pomóżcie proszę"

Ja w tym temacie już wymiękam. Przydałoby się spojrzenie z szerszej perspektywy.

Mussuka Twój post 859 na wątku "Bajka się skończyła" to mistrzostwo świata; szkoda że Gia nie wzięła go sobie do serca. Mnie się wydaj że ten jej facet cały czas gra, a jak sprawa przycichnie to znowu będzie robił swoje. Może on grał przez cały ich związek i grać nie przestanie, bo mu w krew weszło.

27,232

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Aczkolwiek nie ukrywam, że wiele razy spotkałam się z wypowiedziami osób, które w mojej opinii kopały leżącego bo miały niskie mniemanie o tej osobie. I to było mega słabe.

Święte słowa. Na forum są też takie osoby, niestety.

Odwiedziłam kilka wątków, ale tylko u Was jest atmosfera zrozumienia i wsparcia. Chciałabym należeć do Waszego grona.

27,233

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziewczyny jeśli o chudnięciu mowa to ja przez 8 lat nie mogłam schudnąć po dziecku. Zawsze brakowało mi te 5 kg do ideału.  Jestem w wieku Moni i też zauważyłam że teraz chudnie się znacznie trudniej niż w młodości. Kochane obecnie mam wagę idealną, a oto moja recepta: raz w tygodniu zumba, raz basen i codziennie seksik. To działa naprawdę!

Z wcześniejszych skutecznych doświadczeń dietowych, to powiem, że skuteczne było wprowadzenie ograniczenia co do tłuszczu. Wyeliminować tłuszcze zwierzęce, pozostawiając jednak oleje bo są niezbędne w diecie. Tłuszcz dostarcza 2x tyle kalorii co cukier.

27,234

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

Kochane obecnie mam wagę idealną, a oto moja recepta: raz w tygodniu zumba, raz basen i codziennie seksik. To działa naprawdę!

.

Cześć lilka
U mnie też seks średnio raz dziennie, do tego kijki a jak nie mogę to ćwiczę .
Staram się ograniczać słodkie choć uwielbiam czekoladę .Mąż jest na diecie a ja przy okazji staram się zdrowiej odżywiać .

27,235

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć Nina

Jeszcze dodam, że jak tylko zaczęłam sobie odmawiać słodyczy, to od razu zaczęłam ich potrzebować jeszcze więcej , dużo więcej.
Doszłam do wniosku, że nie będę sobie niczego odmawiać, bo to na mnie źle działa.
Jak mam na coś ochotę to to jem, tylko nie przesadzam w ilości. Ale dzień bez słodyczy to u mnie dzień stracony.
Wolę nie jeść tłustych produktów, na których mi nie zależy np. majonez, bita śmietana.
A dobra czekolada (bez nadzienia) to jeden z wartościowszych słodkich produktów.


"seks średnio raz dziennie" - uwielbiam ten tekst big_smile

Posty [ 27,171 do 27,235 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 417 418 419 420 421 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024