Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 416 417 418 419 420 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 27,106 do 27,170 z 29,007 ]

27,106 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-10-29 16:01:00)

Odp: Kobiety na zakręcie

Dobrze mowicie Kobiety, i Endi i Mussuka i Benzyneria. Pisalam na poczatku, ze M. to typowy psychofag albo i nietypowy. Pewnie stanalby na czele psychofagow jak nic. Taka osoba uzaleznia swoja ofiare. Tak tak ofiare. Jeszcze jakies pozostalosci niej sa we mnie, ale coraz mniej. I oczywiscie odciecie od ludzi bylo i chcec przejecia pieniedzy i proba zdeptania mojej wartosci i proba uzaleznienia calkowitego.

To co robi M.  wynika z jego chrej czesci osobowosci. To, ze dalam sobie przez pierwsze 2 lata malzenstwa wejsc na glowe (choc nigdy nie stracilam na tyle przytomnosci umyslu by nie dbac o finanse czy rozwoj zawodowy),  wynika z moich deficytow, ktore mialy okazje ujrzec swiatlo dzienne w zwiazku z M. Moglam odejsc w kazdej chwili, on tez. Ciagle wybieramy bycie razem.

Mamy problemy teraz w jakichs 20 proc (biorac pod uwage czas)  a fajne zycie w 80 proc. Nie jest zle. Jest szansa, ze ta proporcja zniknie i bedzie 100/100 (No 95). Obydwoje ja widzimy, ale jak piszesz Benzyneria, kat moze byc tam, gdzie jest ofiara (choc nie musi oczywiscie). Ale ciagle jest jej troche we mnie. I rzeczywiscie Mussuka, chcialam jechac i trzeba bylo sie tego trzymac. A chodzenie po lesie zamienic na kawe na tarasie po parasolem z widokiem na jezioro i gory (pieknie tam jest). Ale zostalam, znajomi tez.  Kobieta w drodze to ja. Ciagle jeszcze w drodze do siebie.
Pytajka co tam Kobieto  u Ciebie, bylo dobrze ostatnio. Pisz. Silky za mloda jestes na reszte zycia z Twoim mezem chyba. Nina, Monia, Gia pozdrawiam milo. Benzyneria mam za soba dwie budowy i wiem o czym piszesz. Ale jaka to z drugiej strony byla frajda. Znow marzy mi sie jakas budowa. I mam plany. Wlasciwie mamy (wciaz razem).

Ja lubie Sally Hansen.

Zobacz podobne tematy :

27,107

Odp: Kobiety na zakręcie

dziewczyny, ale ja nie kupuje lakierów hansen.. nie iwestuje w drogie lakiery. eveline ma fajne kolory i małe lakierki po niecałe 5 złotych. kupuje tylko tzw. top coat - lakier nawierzchniowy, który daje efekt żelu. i mimo tego, że jestem aktywna.. lakier trzyma się tydzień a czasami nawet jest w stanie przetrwac roboty ogrodowe
z takich bezbarwnych lakierów utrwalających manikiur to ten okazał się najlepszy. najszybciej schnie, jest naprawde twardyi trwały

więc jeszcze raz.. nie wypowiadam sie na temat wszystkich tych lakierów - inwestuje tylko i wyłącznie w lakiery 'wykończeniowe" a ten wygrał z kilkoma innymi zdecydowanie

27,108

Odp: Kobiety na zakręcie
renatta napisał/a:

Mamy problemy teraz w jakichs 20 proc (biorac pod uwage czas)  a fajne zycie w 80 proc. Nie jest zle. Jest szansa, ze ta proporcja zniknie i bedzie 100/100 (No 95).

renatta, jak masz 80 procent ok, to jak to mozliwe, jeśli psychofagowe weekendowqe rozwazania zajmują ci już prawie cały drugi tydzień? to może to nie takie są proporcje?/
bo jak się ma 805 ok, to sie człowiek nie daje wciągnąć w te 20% śmiecia... a ja widzę to inaczej.. u ciebie albo schodzicie sobie z drogi i udajecie ze jakoś to gra 9to jest to 80%) albo cos wybucha - i się wtedy kręci - to jest to 20%
ale to typowa karuzela przemocowa.. eskalacja.... przemoc.. miodowy miesiąc... chwila spokoju.. znowu eskalacja....

27,109 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-10-29 16:21:15)

Odp: Kobiety na zakręcie

Endi wlasnie ja mie mam dobrego top-coat. Wlasciwie teraz nie mam zadnego, a chce kupic. Ten sprawdzony przez Ciebie to wlasnie Sally Hansen?

27,110

Odp: Kobiety na zakręcie
renatta napisał/a:

I rzeczywiscie Mussuka, chcialam jechac i trzeba bylo sie tego trzymac. A chodzenie po lesie zamienic na kawe na tarasie po parasolem z widokiem na jezioro i gory (pieknie tam jest). Ale zostalam, znajomi tez.  Kobieta w drodze to ja. Ciagle jeszcze w drodze do siebie.

jakie chcialam, zostalam? przeciez ten weekend dopiero nadchodzi. Ja pisalam o tym teraz a nie o tym, co juz stracony za Toba. Chcesz to jedz, a nie chcesz, zostan, ale dla siebie nie dla niego.

Ja rozumiem, ze haloween, duchy, cuda itd. ale Ty naprawde wierzysz w te 100%/100% ze bedzie dobrze? Chyba, ze Ty sie tak diametralnie uniezaleznisz od M. ze juz zadne jego zagrywki nie zrobia na Tobie wrazenia i splyna jak woda po kaczce. Ale do tego to chynaba transplantacja mozgu jest potrzebna, zeby sie tak o 180 stopnii zmienic.

Jesli nie chcesz od niego odchodzic to badz, ale naucz sie zyc bez niego. Nawet jak jest obok. I cos pod nosem mruczy.

27,111

Odp: Kobiety na zakręcie

tak, w czarnej butelce, dający efekt żelowych paznokci - i faktycznie są piekne, lśniące i równo pomalowane

27,112

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

dziewczyny, ale ja nie kupuje lakierów hansen.. nie iwestuje w drogie lakiery. eveline ma fajne kolory i małe lakierki po niecałe 5 złotych. kupuje tylko tzw. top coat - lakier nawierzchniowy, który daje efekt żelu. i mimo tego, że jestem aktywna.. lakier trzyma się tydzień a czasami nawet jest w stanie przetrwac roboty ogrodowe
z takich bezbarwnych lakierów utrwalających manikiur to ten okazał się najlepszy. najszybciej schnie, jest naprawde twardyi trwały

więc jeszcze raz.. nie wypowiadam sie na temat wszystkich tych lakierów - inwestuje tylko i wyłącznie w lakiery 'wykończeniowe" a ten wygrał z kilkoma innymi zdecydowanie

aaa, no to teraz wszystko jasne:) te pokrywajace sa bezbarwne to moga byc:)

27,113 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-10-29 16:51:25)

Odp: Kobiety na zakręcie

Endi: W domu nie roztrzasamy dlugo roznych spraw. Co prawda zeszla sobota byla do d. przez temat, ktory tutaj opisuje, ale life goes on i zycie z M. mamy na ogol mile i ciekawe,  co nie zmienia faktu, ze dynamika byla niezdrowa przez ponad dwa  lata i nadal sa jej pozostalosci. Dlatego tu jestem.

Mussuka no 95 przeciez chce, nie 100. Nie ma mowy, bym zgodzila sie na jakies byle co. Tak mam jeszcze sie nauczyc sporo, stad ta kobieta w drodze, i jak najbardziej zyc sama pieknie, niezaleznie od manipulacji M. Na szczescie  M.  tez sie uczy. Zobaczymy.
A weekend zostajemy - znajomi tez zostaja, oni tez nie mieli ochoty jechac w deszcz.

27,114

Odp: Kobiety na zakręcie
renatta napisał/a:

Endi: Z M. haslo Polnoc zepsulo nam sobote to fakt. Ale juz nastepnego dnia bylo OK - wyjazd do lasu blizej (odkryslismy nowy szlak i bylo przepieknie), wieczorem na grillu u znajomych (innych). Pozniej temat pojawil sie na 10 minut w tym tygodniu. Tak ze zycie jest mile i ciekawe, co nie zmienia faktu, ze dynamika byla niezdrowa i nadal sa jej pozostalosci. Dlatego tu jestem.

Mussuka no 95 przeciez chce, nie 100. Nie ma mowy, bym zgodzila sie na jakies byle co. Tak mam jeszcze sie nauczyc sporo, stad ta kobieta w drodze, i jak najbardziej zyc sama pieknie, niezaleznie od manipulacji M. Na szczescie  M.  tez sie uczy. Zobaczymy.
A weekend zostajemy - znajomi tez zostaja, oni tez nie mieli ochoty jechac w deszcz.


Ależ Ty już się godzisz na byle co Renata. A przez pierwsze dwa lata to w ogóle było chyba piekło. Ty strasznie relatywizujesz rzeczywistość. Albo też jesteś zaburzona i dramatyzujesz. Tak było np. u Malwiny. Jest to zgodne z zasadą, że zdrowy nie wybierze chorego. Jeśli on jest psychofagiem, a sama mówisz, że jest, to nie ma bata. Z Tobą także musi coś być nie halo. Bo wybrałaś psychofaga, żyjesz z nim pomimo świadomości tego, kim jest. I jeszcze bezpodstawnie przypuszczasz, że jesteś taka odporna, że dasz radę z nim żyć bez konsekwencji dalszej degradacji Twojej osobowości. A to jest niemożliwe. Bo to on ściągnie Cię do swojego poziomu i pokona doświadczeniem. Nie ma innego wyjścia. Jeśli jest psychofagiem, to on się nie zmieni. Co więcej, jego rajcuje taka gra. Bo dostarczasz mu wielu wyzwań, i to codziennie. Ale jest duża możliwość, że Ciebie także rajcuje taka gra. Wtedy jest ok. Bawicie się oboje i tak możecie trwać lata całe w wielkiej wojnie np. 30-letniej.

Z mojego doświadczenia napiszę, że bujałam się na emocjonalnej karuzeli z borderline/histrionikiem. Po latach mojej pracy nad sobą zaczęłam odmawiać tej jazdy. Raz, drugi, kolejny. Mnie było w tym super, jemu nudno i seks mu trochę siadł. Więc zaczął rozglądać się za inną zawodniczką. I wkrótce zaczął się kręcić na karuzeli z kimś innym. Bo on nie umiał żyć bez skrajnych emocji. Są ludzie tak zaburzeni, że właśnie MUSZĄ być stale w cykle: napięcie, eskalacja napięcia, wybuch, miesiąc miodowy, napięcie, eskalacja napięcia. I tak w kółko. Dlatego napisałam, że kiedy ofiara odmawia współpracy, kat nie może działać. Próbuje stale wprawić karuzelę w ruch, czasami nawet na chwilę się uda, ale to nie tak szybka jazda, za małe bujanie. Brak odpowiedniej dawki wyrzutu adrenaliny. Więc w końcu szuka innej ofiary. Bo inaczej żyć nie umie. Do tego często ofiara/kat wymieniają się rolami.

To jest bardzo uzależniający sposób życia. Bo ten wyrzut adrenaliny, czy tez innych podobnych, bardzo uzależnia.  Można z tego wyjść. Jeśli Ty odmówisz współpracy, to on będzie stale próbował i testował. Może się na chwilę przyczaić, ale będzie próbował. Albo on także zacznie się zmieniać. Ale musi to widzieć i bardzo tego chcieć. Jeśli dwie osoby widzą to i chcą, to jest szansa. Ale raczej nie da się tego zrobić bez pomocy z zewnątrz. Kogoś, kto będzie kierował tym procesem, będzie punktem odniesienia. Bo jeśli bez pomocy z zewnątrz, to ta niby praca może okazać się tylko kolejną zmianą prędkości, czy bujania karuzeli, która będzie się kręcić przez kolejne lata.

Musisz uważać na to, aby siebie dobrze zdiagnozować. Czy jesteś także zaburzona i jak mocno, czy raczej przypadkiem weszłaś w tą karuzelę. A to bez pomocy z zewnątrz znowu jest bardzo trudne. I znowu z własnego doświadczenia. Jestem rok bez toksyka. Niby jest stabilnie emocjonalnie. Ale ... są momenty, w których sama się nakręcam. I ciało reaguje, bo pamięta, i umysł wchodzi na obroty. Czasami to wyłapuję, czasami nie. I muszę się stale pilnować, być swoim Obserwatorem na co dzień. Trudno jest wrócić do tzw. normalności. Pewnie tarantella mogłaby o tym dużo powiedzieć. A z toksykiem na co dzień, to niemożliwe.
Bo w nie normalnej rzeczywistości nie da się żyć normalnie. Wiem, bo przerabiałam. I także łudziłam się, że toksyk wydoroślał, zmienił się, znormalniał.
A on znalazł sobie kogoś, z kim teraz buja się tak, jak nie bujał się od lat. Moja wieloletnia praca poszła ... się bujać.
Piszę to, bo czytam jak racjonalizujesz, łudzisz się, że masz kontrolę nad swoim życiem. A nie masz.

27,115 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2015-10-29 18:02:41)

Odp: Kobiety na zakręcie

Benzynerio, chyba nie uda mi się powiedzieć nic bardziej celnego i prawdziwego niż Ty już powiedziałaś. Samo sedno.

Może tylko dodam.

renatta napisał/a:

To co czerpie z tego zwiazku to na pewno samorozwoj i nie musze przynajmniej placic za jakies warsztaty:-).

Po primo - choć bardzo starasz się temu zaprzeczać, tracisz na takie życie zdrowie. A to nieco droższe niż jakiekolwiek warsztaty.
Po secundo - o samorozwoju można mówić tylko w warunkach stabilizacji i spokoju, które dają możliwość wglądu w siebie. Życie z toksykiem, jakkolwiek go nazwiesz, blokuje Cię na dowolne samopoznanie i samorozwój, bo gros energii poświęcasz na skupianiu się i reagowaniu na toksyczne zachowania męża (ale też i własne, bardzo wyniszczające) oraz prostowaniu sytuacji kryzysowych. Mówienie w takich okolicznościach o samorozwoju to jakby porównywać próbę utrzymania się na powierzchni wody z nauką pływania stylem motylkowy. Wie to każda osoba, która z takiego związku wyszła. Zaprzecza każda, która w nim trwa.

Nie doceniasz, renata, efektu „jednorękiego bandyty”. Im dłużej pociągasz za dźwignię, tym bardziej Ci zależy i trudniej się od tego oderwać, bo za dużo zainwestowałaś. Twórcy tej maszyny idiotami nie byli i zaprogramowali ją tak, żeby oddziaływała na psychikę w najprostszy możliwy, ale przywiązujący gracza do stołka, sposób – od czasu do czasu pozytywne wzmocnienie. Czyli wygrana w jakiejś śmiesznej kwocie. I dalej jechane. Z nadzieją, że skoro już tyle tych pociągnięć za wajchę było, to Prawdziwa Wygrana już-już zaraz musi nastąpić. Ilu znasz takich, którzy wygrali? Oprócz tych w filmach.

Jest też coś, co się nazywa zasadą Pareta. Co prawda ma zastosowanie w ekonomii, ale jak najbardziej do zastosowania w innych sferach. Przykłady:
•     20% klientów przynosi 80% zysków,
•     20% kierowców powoduje 80% wypadków,

U osób żyjących w takiej relacji 20% toksycznych sytuacji pochłania 80% ich zdrowia psychicznego, zaangażowania i czasu.

27,116

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:
nina1234 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

ja kupiłam hally hansen czy jak sie to nazywa, taki nawierzchniowy top gel... w czarnej butelce. wypuścili niedawno lakiery o efekcie żelowych i na to taki nawierzchniowy własnie. lakiery mam swoje, żel ten.. nawet moja teściowa myslała, że byłam o kosmetyczki na żelowym makijazu.. bio efekt świetny i utrzymuje się spokojnie tydzień. przy czym, w przeciwieństwie do żelu schodzi zwykłym zmywaczem. polecam. .

http://www.pepperandcoco.com/2015/01/sa … a-bez.html

Cześć
Ja zanim kupiłam zestaw do hybryd najpier zaopatrzyłam się w ten żel i lakier z tej firmy co ty .
U mnie się niestety niesprawdził, po dwóch dniach miałam już odpryski . Na początku myślałam, że może źle położyłami ,drugi raz malowałam i suszyłam przez dwie godziny . Efekt był trochę lepszy ale tylko o jeden dzień . Teraz używam go do paznokci u nóg . Tam się trzyma .

Ninka jaki masz zestaw do hybrydy? Zakupiłaś na allegro czy w jakimś sklepie specjalistycznym cały zestaw? Pamiętasz może jaki był tego koszt?

Ja kupiłam komplet semilac na allegro . Koszt ,od 150 zł,w zależności od tego ile jest kolorów lakieru ..

27,117 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-10-29 21:00:53)

Odp: Kobiety na zakręcie

Benzyneria napisalas:"To jest bardzo uzależniający sposób życia. Bo ten wyrzut adrenaliny, czy tez innych podobnych, bardzo uzależnia.  Można z tego wyjść. Jeśli Ty odmówisz współpracy, to on będzie stale próbował i testował. Może się na chwilę przyczaić, ale będzie próbował. Albo on także zacznie się zmieniać. Ale musi to widzieć i bardzo tego chcieć. Jeśli dwie osoby widzą to i chcą, to jest szansa."

Tak jest teraz u nas Benzyneria.

Tarantella wiem, ze masz ogromne doswiadczenie i wiedze i widze Twoja i Was wszystkich Zakretek troske o mnie jako o czlowieka i doceniam. Wybieram ciagle te droge, bo widze w niej sens. Jestesmy szesc lat razem i jest szansa na normalnosc. Obydwoje tego chcemy.

Do naszej relacji to M. wniosl  toksycznosc. W zwiazku na odleglosc nie zauwazylam ze az tak bardzo jest zle. A gdy pojawilam sie juz tutaj, wybralam, ze zostane i stawie temu czola. Te dwa lata moze nie byly pieklem, ale walka tak. I to jaka (chyba jednak nigdy nie bylam ofiara).  O mnie sama. Znow jestem radosna i silniejsza niz kiedykolwiek.

Ale to walka tez i o nas. M. walczy o nas tez. Tutaj jestesmy w drodze i on i ja. Ostatni rok jest duzo lepszy, wiec zmiany sa mozliwe. Terapii dla par czty terapii tylko dla M. nie bedzie. Zmiana dla psychofaga to utrata jego calej sily i tozsamosci. Moze ja przyjac jesli odbywa sie naturalnie i dostaje zaraz cos w zamian.

Ale pomoc z zewnatrz wlasciwie jest i bez niej nie dalabym rady. Dwie osoby - moj przyjaciel i druga - przyjaciel M. a teraz tez i moj. Obydwaj profesjonalni "pomagacze".

Jest duuzo lepiej. Licze na to, ze kolejny rok bedzie zupelnie zdrowy i szczesliwy. Ale gdyby nie, bo zmiany nie beda postepowac, albo M. tak jak maz Benzynerii, zateskni za adrenalina, to rozwiedziemy sie i tez bedzie dobrze. Kocham M., ale bedzie rownie fajnie zyc bez niego, a ludzi do obdarzenia miloscia jest wielu.

Potrzebne sa mi Wasze komentarze, bo jestescie moim alter-ego. Wyrazacie te obawy, ktore sa i u mnie, a ktore rownowaza sie z nadzieja. Dobrze je uslyszec/zobaczyc z zewnatrz.

27,118

Odp: Kobiety na zakręcie

Wróciłam ze spaceru z psami. Ciemno jak w d..e u murzyna. Bez księżyca. Nie lubię latarek i świecenia w ciemnościach. O wiele więcej widzi się w ciemności, nawet takiej mocnej.  Niby cisza, ale jednak pełno dziwnych głosów i szelestów. Nawet mój tchórzliwy pies był spokojny  i wyluzowany. No, czasami fajna jest ta moja samotność. Te samotne chwile w przyrodzie są piękne, takie monumentalne. Albo kiczowate jak kto woli. Dobry czas.

Renata
Bardziej chcesz przekonać nas czy siebie? Nieważne. Pisz o wszystkim, nawet o tym, co będzie dla Ciebie trudne i wstydliwe. Ten kto przeszedł przez to wychwytuje wiele niuansów. A może u Was będzie właśnie ten fajny przypadek wychodzenia z toksyczności? Dobrze by było. A na razie ciesz się tym, co masz. Martwienie się na zapas to kiedyś moja działka była.

To co piszecie o malowaniu paznokci brzmi ciekawie. Dobrze, że nie muszę w to wchodzić. Wystarczy mi temat budowa. Dzisiaj przerabiałam kładzenie dachówki. No, kolejność działań ważna jest.

27,119

Odp: Kobiety na zakręcie
renatta napisał/a:

Pytajka co tam Kobieto  u Ciebie, bylo dobrze ostatnio. Pisz..

Renatta, ja już jestem zmęczona zawirowaniami w tej relacji i najzwyczajniej w świecie nie chce mi się pisać. Nie chce mi się analizować Jego zachowania. Nie chce mi się. Szkoda mi energii na to. Wolę ją wykorzystać na siebie. Jakbym drążyła to nie daj Boże jeszcze bym Go usprawiedliwiała jak niegdyś ... Przekazałam Jemu swoje stanowisko " nie toleruje, nie akceptuje, takiego zwracania się do mojej osoby, nie podoba się? Na siłę nie trzymam". I już.

Zbliżają się małymi krokami moje imieniny, może na prezent sprawie sobie ten zestaw do hyrbydy? Myślę o tym bardzo długo, bo ponad rok ... zawsze kasy było mi szkoda. A teraz właściwie to czemu nie ? smile

Poza tym łapię też doła w wyniku zbliżającego się 1. listopada ... Zawsze beznamiętnie podchodziłam do tego świeta. Od zeszłego roku bardzo mnie dotyczy i emocjonalnie przeżywam bardzo. I wiem, że będzie ryk ... brrrr... Pierwszy raz od dawien dawna wolałabym, żeby było po tym weekendzie.

27,120 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-10-30 00:25:05)

Odp: Kobiety na zakręcie

"Nie chce mi się analizować Jego zachowania. Nie chce mi się. Szkoda mi energii na to. Wolę ją wykorzystać na siebie. Jakbym drążyła to nie daj Boże jeszcze bym Go usprawiedliwiała jak niegdyś ... Przekazałam Jemu swoje stanowisko " nie toleruje, nie akceptuje, takiego zwracania się do mojej osoby, nie podoba się? Na siłę nie trzymam". I już."

No i tak jest najlepiej:-).

"Poza tym łapię też doła w wyniku zbliżającego się 1. listopada ... Zawsze beznamiętnie podchodziłam do tego świeta. Od zeszłego roku bardzo mnie dotyczy i emocjonalnie przeżywam bardzo. I wiem, że będzie ryk ... brrrr... Pierwszy raz od dawien dawna wolałabym, żeby było po tym weekendzie."

Wspolczuje. U mnie tez to swieto znow stalo sie trudne od zeszlego roku. A wczesniej je lubilam.

27,121 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-10-30 09:55:14)

Odp: Kobiety na zakręcie

Wspolczuje zalu i smutku i utraty bliskich osob dziewczyny, ale pomyslcie moze, ze im TAM jest lepiej a pamiec o nich to tak jakby byli zawsze obok.


ja osobiscie nigdy nie lubilam i nigdy nie polubie tego swieta. Bo to dla mnie to zadne swieto ani okazja do pojscia na groby bliskich. Ktos sobie gdzies taka date ustalil i  teraz chordy wiernych albo i nie wala tlumami na wiece rodzinne u grobu. Brrr, nie znosze tej atmosfery. O wilele piekniej i glebiej przezywalam zawsze pojscie na grob bliskich w piekny majowy wieczor czy nawet lipcowe upalne popoludnie, kiedy jest cieplo, slkonecznie, pachnaco, wokol cisza i jedynie ptaki i pszczoly ja zaklocaja. W takiej chwili moglam nawet pare godzin sobie posiedziec i "pogadac" z babcia. Na zjazdach rodzinnych 1 listopada zwiewalam po paru minutach do domu. Zziebnieta i zniesmaczona "atmosfera".

Ale to moje osobiste spojrzenie na to swieto, nie bierzcie tego do siebie.

Rene, jestem w glebokim szoku - 6 lat, dopiero 6 lat (w tym ile razem w Kanadzie?) i juz takie dramaty za Toba. Moja egoistyczna natura tego nie ogarnia. Chyba zaczne studiowac ten ewenemwnt uzaleznienia sie od mezczyzny i moze napisze cos pt. Co kochamy w psycholach..albo Za co kochamy psychofagow.

Dla mnie to rownie odlegle jak temat: Szerszen jako zwierze domowe i jego tresura.

Na pazurach mam teraz takie cos:

http://i1340.photobucket.com/albums/o73 … C_0168.jpg - wytrzyma pewnie jakies 3 tygodnie, potem zmiana na inna fantazje:)

27,122

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

no to ja w zwiazku z tym niby swietem napisze, ze nigdy nie lubilam i nigdy nie polubie. Zreszta dla mnie to zadne swieto czy okazja do pojscia na groby bliskich. Ktos sobie gdzies taka date ustalil i  teraz chordy wiernych albo i nie wala tlumami na wiece rodzinne u grobu. Brrr, nieznosze tej atmosfery. O wilele piekniej i glebiej przezywalam zawsze pojscie na grob bliskich w piekny majowy wieczor czy nawet lipcowe uplane popoludnie, kiedy jest cieplo, slkonecznie, pachnaco, wokol cisza i jedynie ptaki i pszczoly ja zaklocaja. W takiej chwili moglam nawet pare godzin sobie posiedziec i "pogadac" z babcia. Na zjazdach rodzinnych 1 listopada zwiewalam po paru minutach do domu.

Witam piątkowo smile

Mussu ja również mam bardzo podobne podejście do Twojego. Ja zawsze beznamiętnie do tego świeta podchodziłam. Jechało się na grób babć, dziadków, zapalało znicz i już. Trwało to chwile. Nigdy nie dałam się zapędzić do uczestnictwa w tych mszach odprawianych na cmentarzach. Nie poczuwałam się ...

Ale w ubiegłym roku zmarł mój tata ... najbliższy mi członek rodziny, i niestety każde święto przypomina dotkliwiej, że Go nie ma. Bardzo często jestem na grobie, własnie żeby posiedzieć, podumać. Wtedy to tak na spokojnie podchodzę, jakby jednak gdzieś obok mnie był. Ale świeta to czas, kiedy nie ma taty fizycznie przy mnie i odczuwam to bardzo, może za bardzo z punktu widzenia innych, ale ja zawsze byłam za bardzo emocjonalna.  A 1. listopada będę, żeby nie czuł się "opuszczony", żeby okazać szacunek, który i tak okazuje za każdym razem jak jestem... nie wiem, czy jasno potrafię wyrazić to co bym chciała powiedzieć. Wiem, że tata życzyłby sobie mojej obecności, więc będę - może tak smile

Mussu brokacik ładny, ja niestety mam krótkie palce, małą płytkę paznokcia, więc wszelkie dodatki optycznie jeszcze mi je skracają - dlatego daruję je sobie.

27,123 Ostatnio edytowany przez silkytouch (2015-10-30 10:07:05)

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Mussu brokacik ładny, ja niestety mam krótkie palce, małą płytkę paznokcia, więc wszelkie dodatki optycznie jeszcze mi je skracają - dlatego daruję je sobie.

No kształtu Mussu tylko pozazdrościć! Na taki kształt to wszystko pasuje :-) a jakie wypielęgnowane skórki!

Czas na haloweenowe babeczki - nietoperze, duchy, pająki! Mam w planie poszaleć! Jutro robię imprezę dla dzieciaków :-)

1 listopada - pamiętam, jako dziecko mieszkałam przy cmentarzu. Bardzo lubiliśmy z bratem siedzieć w oknie i np. liczyć samochody, panie w berecie czy różne inne ciekawostki. Wieczorem jak już robiło się pusto lubiliśmy chodzić na cmentarz z rodzicami i zapalaliśmy świeczki na opuszczonych grobach. Taki późny wieczór, światło i zapach zniczy... Takie wieczorne spacery w zadumie....
Ale to co się dzieje w dzień - szybko bo się spóźnimy, kto ma większe kwiaty, gdzie masz zapałki, walka o miejsce na parkingu, obgadywanie która ciotka i sąsiadka ma ładniejsze futro, a której się w życiu nie układa i popatrz Kazik jak się kowalscy szarpnęli na pomnik - tego NIE ZNOSZĘ

miłego dnia (''')>

27,124 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2015-10-30 10:57:48)

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć smile

Podobnie jak wy, tez bardzo odczuwam brak bliskich mi osób w ten czas. Szczególnie taty, którego mi bardzo brakuje. Kurcze to już trzy lata minęły, jak odszedł. Mam poczucie, ze wiele rzeczy nie zdążyliśmy razem zrobić, przeżyć. Zwłaszcza, że tata był młody jeszcze, bo co to jest 62 lata. I przyznam, ze zawsze jak jestem na grobie, to te łzy wciąż lecą.

27,125 Ostatnio edytowany przez Lilka787 (2015-10-30 10:44:20)

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Witajcie smile

Wczoraj było tak pięknie na dworze, a dziś ponuro chmury, nic tylko do łózka wrócić smile

Benzynerio, powiem Ci, że jak już dojrzejesz do chęci poznania kogoś, to zaczną się pojawiać kandydaci smile
A co do mojej walki o poteflona, no cóż...widać musiałam taką drogę przejść. Ale nigdy więcej bym się tak nie szarpała to pewne.

A paznokcie i lakiery smile ech ja póki co daje odetchnąć moim, bo ostatnio mam słabsze i się rozdwajają. na razie je odżywiam i nie maluję. Źle mi z "gołymi" paznokciami, bo się przyzwyczaiłam, ale jak tylko się wzmocnią to znów będę szaleć smile


Droga MoniuCo

Pokochałam Cię od Twojego pierwszego postu (chociaż trafiłam na Twój wątek "Dramat" niedawno). Tak bardzo chciałam, żeby Ci się udało, tak bardzo przeżywałam kiedy Ty i Twoja córeczka cierpiałyście, a kiedy napisałaś, że Twój mąż odszedł, to płakałam jak bóbr. Nie wiedziałam co dalej z Tobą, aż napisałaś na wątku 80Kasia80. Ogromną radość sprawiło mi, że jesteś teraz szczęśliwa z Motylkiem. Cieszę się Twoim szczęściem. Czytam Was teraz kochane kobietki w wątku "Kobieta na zakręcie" (jestem dopiero na 215 stronie). Chcę żebyście wiedziały, że są gdzieś czytelniczki, które Was bardzo lubią i wspierają, a także uczą się od Was. Trochę się z Tobą Moniu identyfikowałam, bo my z mężem też bardzo się kochamy, też mamy córkę jak Twoja i też chciałam go odchudzić (ale już nie chcę! o nie! nie! ). My mamy inne problemy, ale to historia z innej beczki ( chociaż też o sex chodzi).

Moniu jesteś moją idolką!

Pozdrawiam Ciebie i wszystkie kobietki z tego wątku. Jesteście super babeczki.

Dzięki Wam człowiek nie jest sam ze swoimi myślami.

27,126

Odp: Kobiety na zakręcie

A tr hybrydy paznokci nie niszczą Nina? A ile czasu trwa robienie manikiur?

27,127

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

Droga MoniuCo

Pokochałam Cię od Twojego pierwszego postu (chociaż trafiłam na Twój wątek "Dramat" niedawno). Tak bardzo chciałam, żeby Ci się udało, tak bardzo przeżywałam kiedy Ty i Twoja córeczka cierpiałyście, a kiedy napisałaś, że Twój mąż odszedł, to płakałam jak bóbr. Nie wiedziałam co dalej z Tobą, aż napisałaś na wątku 80Kasia80. Ogromną radość sprawiło mi, że jesteś teraz szczęśliwa z Motylkiem. Cieszę się Twoim szczęściem. Czytam Was teraz kochane kobietki w wątku "Kobieta na zakręcie" (jestem dopiero na 215 stronie). Chcę żebyście wiedziały, że są gdzieś czytelniczki, które Was bardzo lubią i wspierają, a także uczą się od Was. Trochę się z Tobą Moniu identyfikowałam, bo my z mężem też bardzo się kochamy, też mamy córkę jak Twoja i też chciałam go odchudzić (ale już nie chcę! o nie! nie! ). My mamy inne problemy, ale to historia z innej beczki ( chociaż też o sex chodzi).

Moniu jesteś moją idolką!

Pozdrawiam Ciebie i wszystkie kobietki z tego wątku. Jesteście super babeczki.

Dzięki Wam człowiek nie jest sam ze swoimi myślami.

Wow Lilka miło mi, że kogoś zainspirowała moja historia.
Rozgość się na Zakręcie smile

27,128

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

A tr hybrydy paznokci nie niszczą Nina? A ile czasu trwa robienie manikiur?

Endi nie wiem jak samodzielnie, ale kosmetyczka całość robi w 40-50 minut. Frencha, bo kolor zapewne pójdzie szybciej.

Wydaje mi się, że paznokcie mogą się niszczyć przy zdejmowaniu hybryd acetonem. Ale to też kwestia indywidualna, mam koleżanke w pracy, która od lat regularnie ma hybrydy (również sama sobie robi) i paznokcie ma w dobrym stanie.

27,129

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:
Pytajka napisał/a:

Mussu brokacik ładny, ja niestety mam krótkie palce, małą płytkę paznokcia, więc wszelkie dodatki optycznie jeszcze mi je skracają - dlatego daruję je sobie.

No kształtu Mussu tylko pozazdrościć! Na taki kształt to wszystko pasuje :-) a jakie wypielęgnowane skórki!

Czas na haloweenowe babeczki - nietoperze, duchy, pająki! Mam w planie poszaleć! Jutro robię imprezę dla dzieciaków :-)

1 listopada - pamiętam, jako dziecko mieszkałam przy cmentarzu. Bardzo lubiliśmy z bratem siedzieć w oknie i np. liczyć samochody, panie w berecie czy różne inne ciekawostki. Wieczorem jak już robiło się pusto lubiliśmy chodzić na cmentarz z rodzicami i zapalaliśmy świeczki na opuszczonych grobach. Taki późny wieczór, światło i zapach zniczy... Takie wieczorne spacery w zadumie....
Ale to co się dzieje w dzień - szybko bo się spóźnimy, kto ma większe kwiaty, gdzie masz zapałki, walka o miejsce na parkingu, obgadywanie która ciotka i sąsiadka ma ładniejsze futro, a której się w życiu nie układa i popatrz Kazik jak się kowalscy szarpnęli na pomnik - tego NIE ZNOSZĘ

miłego dnia (''')>

Silky ja z dzieciństwa mam podobne wspomnienia. Lubiliśmy wieczorem sie włóczyć po cmentarzu z rodzeństwem i kuzynami.
Miało to swój klimat. Zresztą do teraz wolę pojechać wieczorem, niż w trakcie najwiekszego spędu.

27,130

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzięki za zaproszenie Moniu.

Witam wszystkie kobiety na zakręcie.

27,131

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja mam grób dzieci na cmentarzu, więc przez kilkanaście lat było i płaczliwie, i smutno. A potem puściło i było tylko smutno Teraz jeszcze bardziej smutno, bo chodzę tylko z dziećmi. Taki dodatkowy dzień związany z końcem rodziny. Właśnie się zastanawiam, jak w tym roku to rozplanować, aby był jakoś znośnie.
W dzieciństwie najbardziej lubiłam  dodatkowy przelot przez ogromny cmentarz  wieczorem. Z milionem lampek na grobach i ogromną łuną nad cmentarzem.
Ale też mamy rodzinny zwyczaj w ten dzień. Na ogrodzie były  groby 4 zwierząt, więc wieczorem zapalaliśmy dodatkowe 4 lampki w miejscach, gdzie leżą. Z zadumą i wspomnieniami. I to było bardzo sympatyczne. Potem siedziałam na fotelu i wpatrywałam się w te świecące lampki na ogrodzie. Nawet śmialiśmy się, że przy akcie wpiszemy wizytę rokroczną na Wszystkich Świętych. Ale myślę, że w tym roku zapalimy symboliczne lampki w nowym ogrodzie. I też będzie fajnie.

27,132

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

A tr hybrydy paznokci nie niszczą Nina? A ile czasu trwa robienie manikiur?

Moje paznokcie trochę ucierpiały. ..Hybryde nałożyłam trzeci raz ,aceton je osłabia, szlifowanie również. Zależy wszystko od płytki paznokcia, moja po chemii jest słaba.
Teraz odczekam dłuższy czas ,a odrosty pomaluęj podobnym lakierem .
Mi nakładanie zajmuje  koło godziny, ale to dlatego ,że nie mam wprawy . Za pierwszym razem jest szybciej bo nie trzeba zdejmować .
Popatrz na filmiki na YouTube jak się nakłada hybrydę, jest ich pełno . Są różne techniki nakładania, ja robię osobno kciuk i każdą dłoń osobno.

27,133 Ostatnio edytowany przez nina1234 (2015-10-30 13:10:35)

Odp: Kobiety na zakręcie
benzyneria11 napisał/a:

Ja mam grób dzieci na cmentarzu, więc przez kilkanaście lat było i płaczliwie, i smutno. A potem puściło i było tylko smutno Teraz jeszcze bardziej smutno, bo chodzę tylko z dziećmi. Taki dodatkowy dzień związany z końcem rodziny. Właśnie się zastanawiam, jak w tym roku to rozplanować, aby był jakoś znośnie.
W dzieciństwie najbardziej lubiłam  dodatkowy przelot przez ogromny cmentarz  wieczorem. Z milionem lampek na grobach i ogromną łuną nad cmentarzem.
Ale też mamy rodzinny zwyczaj w ten dzień. Na ogrodzie były  groby 4 zwierząt, więc wieczorem zapalaliśmy dodatkowe 4 lampki w miejscach, gdzie leżą. Z zadumą i wspomnieniami. I to było bardzo sympatyczne. Potem siedziałam na fotelu i wpatrywałam się w te świecące lampki na ogrodzie. Nawet śmialiśmy się, że przy akcie wpiszemy wizytę rokroczną na Wszystkich Świętych. Ale myślę, że w tym roku zapalimy symboliczne lampki w nowym ogrodzie. I też będzie fajnie.

Benzyniera przykro mi z powodu  dzieci, żaden rodzic nie powinien chować własnych dzieci.

27,134

Odp: Kobiety na zakręcie

Ninka

To już tyle lat. Mam dwoje dzieci żyjących, rany się zabliźniły.
Ja lubię ten dzień szczególnie w Polsce. Bo pokazuje jednak przywiązanie do wartości i tradycji. Kiedy tydzień przed widzę wiele samochodów przed cmentarzem i tylu ludzi na cmentarzu, tyle troski o groby, to dobrze się czuję. Pomijam te głupie historie, kto/co/jak itd, ale rodzina się spotyka. Dzisiaj rodzina (ta większa) spotyka się najczęściej na pogrzebach i na cmentarzach, już mniej na weselach. To dzień zrywu narodowego , tak jak wielka orkiestra. I fanie, i śmiesznie.

27,135

Odp: Kobiety na zakręcie
benzyneria11 napisał/a:

Ninka

To już tyle lat. Mam dwoje dzieci żyjących, rany się zabliźniły.
Ja lubię ten dzień szczególnie w Polsce. Bo pokazuje jednak przywiązanie do wartości i tradycji. Kiedy tydzień przed widzę wiele samochodów przed cmentarzem i tylu ludzi na cmentarzu, tyle troski o groby, to dobrze się czuję. Pomijam te głupie historie, kto/co/jak itd, ale rodzina się spotyka. Dzisiaj rodzina (ta większa) spotyka się najczęściej na pogrzebach i na cmentarzach, już mniej na weselach. To dzień zrywu narodowego , tak jak wielka orkiestra. I fanie, i śmiesznie.

Masz rację, teraz rodzina spotyka się przeważnie na cmentarzu .
Ja też jak na razie wspominam dobrze ten dzień, na cmentarz idę pieszo  wiec nie muszę martwić się gdzie zaparkować.
Zawsze spotykamy się z rodziną a mam bardzo dużą.

27,136

Odp: Kobiety na zakręcie

No ja mam do obskoczenia 4 cmentarze, 2 w dużym mieście i dwa po 40 km ode mnie. Z reguły rezygnuję w ten dzień z 2 poza i obskakuję te dwa największe, bo tam najważniejsze groby. A kiedyś latałam po czterech przez cały dzień.Więc teraz luzik i często zaliczamy obiad w drodze.

Dzisiaj biegałam po innym lesie, bo zmieniałam opony na zimę. Zgubiłam się i w sumie było kształcąco. Jak w sezonie gdzieś nie wjadę rowerem, to zaskakują mnie nowe domy, a dzisiaj zaskoczyło całe osiedle. Nawet ładnie położone, na polanie w lesie. Taki trochę niemiecki ordnung. Ja jednak wolę zagubione, śmieszne domki.  Dobiegłam do takiego pięknego domku drewnianego na ogromnej działce, zagubionego w lesie, z widokiem na zalew. Czasami zaglądam tam, jeśli mi po drodze. Niestety niezamieszkany i zniszczony trochę przez wandali. Wybite okno i drzwi frontowe. Po co?  Posiedziałam tam chwilę na ganku, pozachwycałam się widokiem, a potem zagubiłam się w lesie. I żadnego pożytku z psa, bo to ja musiałam się odnaleźć.
Najważniejsze, że już zima mnie nie zaskoczy, bo mam zimowe opony. A w sumie to czekam już na śnieg, bo lubię narty biegowe. Ostatnie dwie zimy były do de, bo bardzo mało śniegu. Biegałam tylko kilka razy. Więc teraz przebieram nogami. Zima, słońce, iskrzący się śnieg, las - no niech już będzie. I to zaraz.

27,137 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-10-30 20:44:14)

Odp: Kobiety na zakręcie

Swieto zmarlych lubie za nostalgiczny klimat, za to ze z rodzina, z ktora spotkania lubie, palilam swieczki i ukladalam kwiaty, wspominajac moich dziadkow i pradziadkow, a z mama kiedys robilam wience z galezi swierkowych. A wieczorem i kolejnego dnia chodzilam na inne groby i inne cmentarze. W ogole lubie cmentarze. Lubie czytac napisy na nagrobkach, chwile pomyslec, jak zyli ludzie, korych slad zostal. Wiem, ze przyjdzie bol w tym roku i moge sobie tylko wyobrazic, jak trudno bylo Tobie Benzyneria, ale czas ten dobry i czuly Bog bierze od nas bol i cierpienie w koncu.  Jade w niedziele  na piekny stary cmentarz. A jutro na smakowanie wina w starych winnicach w okolicach Niagara, celebrowac zycie.

Pozdrawiam niemal listopadowo.

27,138

Odp: Kobiety na zakręcie

Witam listopadowo smile

Ależ piękną pogodę mieliśmy w weekend, słońce grzało niesamowicie. Fajnie.

Dziewczyny, pierwszy raz zdarzyło mi się, że hybryda mi poodpryskiwała sad Inna kosmetyczka (nowo zatrudniona) robiła mi w salonie, do którego zawsze chodzę, więc podejrzewam, że to nie kwestia samych lakierów.
Wczoraj sama zdejmowałam hybrydę, bo już wypadało wink

Nie powiem, byłam zła. Nie dość, że wydałam kasę za manicure, który miałam mieć 2-3 tygodnie, to wytrzymał mi tyle co zwykły ...

No nic.

Miłego poniedziałku smile

27,139

Odp: Kobiety na zakręcie

Tez witam juz listopadowo i prawie wiosennie:) Temperatury trzymaja sie takie, ze mozna w samych sweterkach isc na spacer. W sobote dokonczylismy ostatnie grabienie i oczyszczanie trampoliny z lisci, potem jeszcze gralismy prawie do wieczoru w strzalki w ogrodzie, bo az zal bylo siedziec w domu w taka piekna pogode. 

Wczoraj zaliczylismy 3 godzinny spacer po lesie i wszyscy kutki posciagalismy, bo nam pot po tylkach splywal, w domu spojrzalam na termometr - + 15. W listopadzie!!! Kurcze, co to za zima bedzie.

U nas juz pojawiaja sie dekoracje swiateczne, wychodze wczoraj wieczorem z psiakiem a po drugiej stronie ulicy w ogrodzie wielka rozswietlona choinka:) Fajnie, nie bedzie tak czarno i ponuro.

Pytajka, a Ty nie mozesz tej hybrydy reklamowac? Skoro mialo sie trzymac 2-3 tygodnie, to jakas gwarancje na to daja i niech Ci teraz naprawia ten manicure.

27,140

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

T

Pytajka, a Ty nie mozesz tej hybrydy reklamowac? Skoro mialo sie trzymac 2-3 tygodnie, to jakas gwarancje na to daja i niech Ci teraz naprawia ten manicure.

Mussu, zastanawiałam się, czy nie pójść. Hybryda ma to do siebie, że "się trzyma", ja zdejmowałam po 2-3 tygodniach ze względu tylko i wyłącznie na odrost paznokcia, bo sama hybryda trzymała się idealnie. Dlatego teraz byłam bardzo zaskoczona.
W piątek wyjeżdzałam już do mamy, więc w sobote jak się to zadziało nie miałam jak zareagowac u kosmetyczki, wczoraj z kolei uznałam, że trudno, nie pójdę i nie będę się domagać naprawy tych hybryd, trochę dlatego, że nie chciałam z takimi paznokciami do pracy śmigać a po trochu dlatego, że nie lubię takich sytuacji spornych. Więc odpuściłam. Natomiast jeśli jeszcze kiedyś pójdę do nich na cokolwiek to tylko do kosmetyczki u której zawsze coś robiłam i nie omieszkam wspomnieć o tym incydencie paznokciowym.

Dekoracje świąteczne? Już ?OMG ... smile No klimatycznie się robi, aczkolwiek na mnie żadne dekoracje nie działają jak śniegu brak big_smile Dla mnie święta mogą funkcjonować bez dekoracji ale koniecznie pożądanym jest biały puch ... smile

27,141

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny.
Wczoraj pogoda dopisała, nie pamiętam żeby tak ładnie było kiedyś. Na cmentarzu spotkałam się z rodziną i ze znajomymi. Wieczorem pojechaliśmy jeszcze raz na cmentarze,pamiętam jak byłam mała, to ogień ze zniczy był widoczny z bardzo daleka ,teraz jest inaczej ale też ładnie.
Dzisiaj już mglisto , ale jeszcze  ciepło  .

27,142

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Dekoracje świąteczne? Już ?OMG ... smile No klimatycznie się robi, aczkolwiek na mnie żadne dekoracje nie działają jak śniegu brak big_smile Dla mnie święta mogą funkcjonować bez dekoracji ale koniecznie pożądanym jest biały puch ... smile

na bialy puch, to przyjdzie jeszcze troche poczekac:) Ja mam w tej chwili widok z okna na przepieknie blekitne niebo, jeszcze gdzieniegdzie kolorowe krzaczki i zupelnie zielone trawniki. Nawet w Laponii kapki sniegu jeszcze nie ma, a zazwyczaj w listopadzie juz pierwsze wyciagi ruszaly.

27,143

Odp: Kobiety na zakręcie

Witamy

Wczoraj było przepięknie. Pierwszy raz w życiu podjechałam pod cmentarz prawie bez stania. Cud po prostu.

Robimy zawsze rundkę po  grobach i zawsze na koniec jeszcze raz dzieci i moja mama, bo przy wyjściu. I u dzieci i mamy ślady, że był po nas  kurlewicz.  Moja córka od razu się spłoszyła i poganiała, żebyśmy szybko szli, bo nie chce się spotkać z tatą. I tak się nerwowo rozglądała na boki. Było mi jej żal, bo jeszcze to w niej mocno siedzi. Od ponad 4 miesięcy nie widziała go, nie odbiera telefonów, nie reaguje na maile. Powiedziała, że jest jeszcze tak wkurzona, że go nie chce oglądać. Nawet z autobusu wysiadła tydzień temu, jak zauważyła, że on tam jest. Dobrze, że jej nie zauważył. Czas, tylko czas.
Dzieci zdecydowały, że drugi cmentarz z rodziną ojca zlewają, więc po tym fajrant był. I obiad z córcią w miłym miejscu, a potem sympatyczny wieczór. I zapalenie lampek dla zwierząt w nowym ogrodzie. Czyli życie po prostu.

A dzisiaj dalszy ciąg pięknej pogody i poranny bieg z psem. Cudowne słońce i ta wielość żółcieni i brązów podpitych rudością i zielenią. I miliony liści na ziemi. Straszny hałas robiłam, kiedy tak szeleściłam.  Spotkałam myśliwego z dwoma ogarami. Sympatyczny człowiek. Miła rozmowa w cudownych warunkach przyrody. My wariaci od psów potrafimy o nich gadać godzinami. Nadal jest cudnie.
Dachówki na dachu już położone w sobotę, pozostały tylko lekkie wykończenia. I do wiosny spokój. Do jutra zdecyduję, gdzie pojadę z córką na wypoczynek. Pewnie wytypuję Egipt. Za tydzień wylot. Jakoś mało się cieszę, choć będzie tam fajnie. Brak mi jakiejś iskry Bożej, chęci do życia mało. Więc decyduję się na wyjazd, by załapać energię. A jak wrócę to może być śnieg.

27,144

Odp: Kobiety na zakręcie

Czesc Zakretki w piekny sloneczny i wcale nie jesienny listopadowy wtorek. Taki listopad to ja naprawde liubie, bez deszcu, szarosci, wilgoci, blota.
Poszlismy wczoraj wieczorem na bardzo dlugasny spacer z kijkami i zaskoczeni bylismy jak duzo juz jest tych dekoracji swiatecznych w oknach, na balkonach i w ogrodach. Nigdy tak wczesnie ich nie zauwazalam. Nie zeby mi to przeszkadzalo, jest kolorowo i weselej dzieki tym lampkom.

Monia, mam pytanie o Twoja corcie - jak ona odnajduje sie w gimnazjum? Ma tam jakies problemy w sensie nauki albo z kolegami? Pytam, dlatego, ze rozwinal sie watek dot. gimnazjow i szczerze jestem zaskoczona opiniami, ze to wylegarnia patologii. Jest az tak zle? Moja mala jest zadowolona z gimnazjum, syn ppo pierwszym krytycznym roku (ale to byla tez przeprowadzka na poludnie i zupelnie obce srodowisko) tez sie swietnie zaaklimatyzowal. Ja sama bylam z jego klasa na tzw. zielonej szkole i  wiekszych rozrob nie bylo, ok, byly papieroski, slownictwo i jakies wyglupy do muzyki, ale zadnego bicia, dokuczania, wandalizmu itp.

Ale poniewaz nie znam polskich gimnazjow to chce poznac opinie kogos, kto ma z tym kontakt na zywo i codzienny.

27,145 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2015-11-03 12:37:10)

Odp: Kobiety na zakręcie

cześć smile

Mussu powiem Ci tak. Moja dość szybko się zaaklimatyzowała w nowej szkole. Póki co żadnych problemów w relacjach z rówieśnikami nie ma. Nauki co prawda mają tyle, że czasem mam wrażenie, że to co najmniej liceum. ale póki co daje radę.
A jeśli chodzi o potencjalną patologię to odpukać niczego takiego nie ma.
W tej szkole kładą duży nacisk na działania profilaktyczne odnośnie np.  używek. Kiedys jakis chłopak przyszedł z e-papierosem do szkoły, to było bardzo niesympatycznie, łącznie z wizyta rodziców u dyrka. Kilka razy w roku przyjeżdża policja z pogadankami, no i z psem, który obwąchuje w szkole wszystko i wszystkich w razie W.
Dzieciaki noszą "mundurki" tzn każda klasa ma swój kolor t-shirta z logo szkoły i bez tego mundurka nie wpuszczają do szkoły. Dziewczynom nie wolno się malować, a jak zdarza się, że jednak są pomalowane, to zaraz nauczycielka wyciąga zestaw do zmywania i nie ma przebacz. Jak który za bardzo bryka, to np. zostaje po lekcjach i pomaga zamiatać liście wokół szkoły.
Ja myślę, że jakieś sensowne zasady i obostrzenia musza być w szkole, żeby się smarkaterii nie wydawało, że już tacy dorośli są.

27,146

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć
Mój syn też  poszedł do gimnazjum i jest zadowolony. Starszy był szczęśliwy jak zmienił otoczenie i poszedł do gimnazjum. Prawdą jest to ,że  dzieci mają dostęp do papierosów i alkoholu, ale  w podstawówkach też mają. Co do programu to masz Monia racje, sporo uczą się rzeczy niepotrzebnych . To czy w gimnazjum jest bezpiecznie czy nie zależy przede wszystkim od nauczycieli i rodziców.  Jak ktoś będzie udawał, że nic nie widzi to I przedszkole będzie niebezpieczne.

27,147

Odp: Kobiety na zakręcie

Czyli az takiej tragedii nie ma i moze za pare lat system by sie jeszcze lepiej zadomowil i nie trzebaby wracac do archaicznych pomyslow mieszania 6 latkow z 14 latkami.

Milo przeczytac cos fajnego i pozytywnego, a takiego "rezimu" jak w szkole moni mlodej, to nawet u nas nie ma:)) W sensie pozytywnym ten rezim:)

27,148

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć Dziewczyny

Chcę Wam powiedzieć, że ja Was wszystkie z tego wątku kocham!!!

Czytam Was od niedawna, a zaczęło się od Moni (od jej wątku 'Dramat"). Teraz jestem na 245 stronie. Ale nie odpuszczę ani stroniczki. Tylko się martwię co u niektórych, bo że u Moni jest dobrze to wiem i kamień z serca, że jest szczęśliwa. Jesteście bardzo potrzebne, nawet tym które nie zostały zdradzone (jeszcze!). Czytając Wasze historie można wiele wynieść dla siebie, mnie np. zaświeci się czerwona lampka w głowie jak mój mąż zacznie zachwycać się koleżanką z pracy, albo chodzić z telefonem do WC. Ja z moim mężem rozmawiałam na temat zdrady, opowiedziałam mu Wasze historie, tak trochę chciałam mu uświadomić, że to byłaby wielka tragedia dla mnie gdyby mnie zdradził, no i koniec wszystkiego między nami.
Jesteście wspaniałą grupą wsparcia dla siebie nawzajem i dla tych którzy Was czytają choć nie piszą.
Pozdrawiam szczególnie Monię, Mussu, Endi, Malwinkę, Operację, hm..., Kawencję, Pomarańczową, no i Daniela.
Pozostałych osób jeszcze nie znam.
Trochę Wam zazdroszczę, że macie siebie nawzajem. To wielkie szczęście mieć tyle przyjaciół, gdy jest się w potrzebie. Jak ciężko musi być tym osobom, które pozostają same ze swoim cierpieniem; znikąd porady, pocieszenia i wsparcia. A dawniej forum nie było. Dlatego dzięki dziewczyny, że jesteście!

27,149

Odp: Kobiety na zakręcie
lilka787 napisał/a:

Cześć Dziewczyny

Chcę Wam powiedzieć, że ja Was wszystkie z tego wątku kocham!!!

Czytam Was od niedawna, a zaczęło się od Moni (od jej wątku 'Dramat"). Teraz jestem na 245 stronie. Ale nie odpuszczę ani stroniczki. Tylko się martwię co u niektórych, bo że u Moni jest dobrze to wiem i kamień z serca, że jest szczęśliwa. Jesteście bardzo potrzebne, nawet tym które nie zostały zdradzone (jeszcze!). Czytając Wasze historie można wiele wynieść dla siebie, mnie np. zaświeci się czerwona lampka w głowie jak mój mąż zacznie zachwycać się koleżanką z pracy, albo chodzić z telefonem do WC. Ja z moim mężem rozmawiałam na temat zdrady, opowiedziałam mu Wasze historie, tak trochę chciałam mu uświadomić, że to byłaby wielka tragedia dla mnie gdyby mnie zdradził, no i koniec wszystkiego między nami.
Jesteście wspaniałą grupą wsparcia dla siebie nawzajem i dla tych którzy Was czytają choć nie piszą.
Pozdrawiam szczególnie Monię, Mussu, Endi, Malwinkę, Operację, hm..., Kawencję, Pomarańczową, no i Daniela.
Pozostałych osób jeszcze nie znam.
Trochę Wam zazdroszczę, że macie siebie nawzajem. To wielkie szczęście mieć tyle przyjaciół, gdy jest się w potrzebie. Jak ciężko musi być tym osobom, które pozostają same ze swoim cierpieniem; znikąd porady, pocieszenia i wsparcia. A dawniej forum nie było. Dlatego dzięki dziewczyny, że jesteście!

a serdecznie zapraszamy, tutaj miejsce sie zawsze znajdzie dla zblakanej duszy.

Ja tylko ze swej strony dodam, ze z tym zapalaniem sie czerwonych lampek, to tez trzeba byc ostroznym, zeby nie przedobrzyc i nie zobaczyc czegos, czego nie ma:) bo to sa historie kazda inna i niepowtarzalna, choc czasem podobne. Ostroznosc nie zawadzi, ja to mowie, ze gwarantowane na 100% to may jedynie smierc i podatki a nie dozgonna milosc, ale tez nie mozna popadac w paranoje, bo to moze wywolac niepotrzebnego wilka. Albo zameczyc samego podejrzanego.

Lece do domu gary grzac, chociaz pomyslu nie mam co do nich wrzuce:)

27,150

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

Czyli az takiej tragedii nie ma i moze za pare lat system by sie jeszcze lepiej zadomowil i nie trzebaby wracac do archaicznych pomyslow mieszania 6 latkow z 14 latkami.

Milo przeczytac cos fajnego i pozytywnego, a takiego "rezimu" jak w szkole moni mlodej, to nawet u nas nie ma:)) W sensie pozytywnym ten rezim:)

Moim zdaniem to byłaby głupotę teraz znów robić wielka rewolucje w szkolnictwie. Pomijam koszty całego przedsięwzięcia, ale zawsze to jakoś sie rykoszetem na dzieciakach odbija.
Co do reżimu hehe, no masz rację, że jest trochę, ale ja go podobnie jak Ty odbieram pozytywnie. Bo oprócz tego, szkoła ma do zaoferowania o wiele więcej. Zobaczymy jak to będzie dalej, ale z perspektywy tych pierwszych miesięcy jak na razie duży plus dla tej szkoły.
Mały minus że przesadzają z ilością sprawdzianów i testów. Młoda czasem nie wie za co się najpierw zabrać.

27,151

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

Lece do domu gary grzac, chociaz pomyslu nie mam co do nich wrzuce:)

U mnie dziś spagetti smile

27,152

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Lece do domu gary grzac, chociaz pomyslu nie mam co do nich wrzuce:)

U mnie dziś spagetti smile

U mnie też  big_smile

27,153

Odp: Kobiety na zakręcie

no to ja fasolke po bretonsku z cala masa kielbasek przeroznych i boczku przyrzadze, "lekko" i jesiennie:)

27,154 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-11-03 18:55:54)

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzisiaj tutaj tez pieknie. I wczoraj tez. Chodzilismy z M. po okolicach po calkiem kolorowych jeszcze lisciach, a i na drzewach jeszcze jest ich troche i natknelismy sie na dziko rosnaca jablon juz blisko domu. A na niej duze zolte jablka, w smaku jak antonowki, jesli znacie. Wrocilismy juz wyposazeni w plecak i plony jesieni  mamy juz w domu, a wlasciwie w garnkach. Zrobilismy marmolade bez cukru i jest slodka. Dodatkowo zrobilam zapiekanke z ryzu i jablek. Niesamowita frajda.

Lilka witam, tak to takie miejsce, gdzie ludzie daja Ci uwaznosc, ktorej w codziennym zyciu nie ma tak wiele.

27,155

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzięki dziewczyny, że mnie zauważyłyście. Potrzebowałam tego.
Renatto nie znam jeszcze Twojej historii, ale nadrobię!
Uważam, że taka wzajemna wymiana myśl pomaga zrozumieć siebie i innych.

27,156 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2015-11-04 11:27:06)

Odp: Kobiety na zakręcie

Hej,
napisałam b. długą wiadomość. Ale mnie serwer wylogował sad
Jest u mnie nieciekawie, łącznie z tym, że padły moje słowa o jego wyprowadzce.
Dziewczyny czuje sie jak jego sprzątaczka. Sam sobie gotuje, ale nie sprzata po sobie. Zebym mogła cos zrobić dla siebie, musze ogarnać bałagan. Dzień w dzień po 2, 3 razy dziennie.
Czuje sie lekceważona, ignorowana- po sprzeczce potrafi blokować mój numer, jest niemiły, ma chamskie i szczeniacki odzywki (rodem nastolatka), jest złośliwy w czynach. Jego odpowiedzi są takie,żeby nie było wiadomo jakie.
Ostatnio poruszyłam temat dziecka, dla niego moment był niedogodny. Probowałam drugi raz, to usłyszałam, że miałam mnostwo czasu wczesniej na rozmowy, a za 10 minut on sie zbiera na siłownie. Tylko ja nie mam szklanej kuli, ktora mi podpowie kiedy on bedzie mial ochote rozmawiac. Tak jest zazwyczaj, gdy poruszam tematy dla niego niewygodne. Potrafi się przestać odzywać i mimo, że proszę (czasami nawet zapłakana) żeby mnie tak nie traktował - on nadal mnie ignoruje. Czuję się upokorzona wtedy.
Upokorzona tym, że muszę się prosić o rozmowę z człowiekiem, który jest moim narzeczonym, z którym jestesmy pond 4lata razem. Nie moge naturalnie poruszyć ważnego dla mnie tematu, bo jesli dla niego nie jest on istotny to słysze, ze on o pierdołach nie bedzie rozmawiał i to ja mam problem, ze chce o tym rozmawiać. Wyjdzie do drugiego pokoju i traktuje mnie jak powietrze, mimo że wie, że mnie to boli, bo ja takiej ciszy pomiędzy nie znoszę.
Prosze zeby nie palił w moim aucie, zeby go nie zasmievcał - on to robi. Umawialismy sie ze na siłownie bedzie chodził 3-4 razy w tygodniu, nie przesadze jak powiem, ze chodzi 12-13 razy, czesto drugi raz w ciagu dnia po 21 i wraca po 23. Mowiłam, że nie chce zeby tak pozno wychodził, tym bardziej ze on w domu po pracy ląduje ok 16, wiec ma czas wczesniej. Nic z tego, jego argument-  wieczorami jest mniej ludzi i mniej czasu czeka na wolny przyrząd. Generalnie on robi co chce. Ja to tak widze.

Wczoraj zapytał co sie ze mna dzieje. ZE MNĄ. Bo marude, narzekam, jestem smutna, nic dla siebie nie robię,. płaczę. Moja odpowiedź, że to przez jego zachowanie, przez to jak sie do mnie odnosi, jak traktuje według niego jest błędna. A nawet jesli jakims cudem to przez niego, to NA PEWNO nie jest to jedyny czynnik. Powiedziałam, ze jak ma zamiar tak mnie dalej traktować, to lepiej, zeby sie wyprowadził. Obraził sie. Spi w innym pokoju.

Dziewczyny, czy ja przesadzam? Czy ja jestem taką młodszą wersją teściowej Endi? Czy jestem przewrażliwona na swoim punkcie w tych sytuacjach?
Czuje sie jakbysmy byli współlokatorami, nawet z seksem jest tragicznie. Są chwile miłe, jak tamta sobota. Ale one nie rekompensują mi tej codzienności. Czasem mysle, ze jest ze mna i mieszka z wygody, bo blisko ma do pracy, bo ma darmową sprzataczke, praczke. Czuję w sobie bunt, złość, rozczarowanie. I myśle, że lepiej będzie mi bez niego. Coraz częściej tak myślę.

27,157

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Hej,
napisałam b. długą wiadomość. Ale mnie serwer wylogował sad
Jest u mnie nieciekawie...

Hej Pytajka
Nie wiem co Ci napisać by zabrzmiało jakoś sensownie. Wiesz o czym pomyślałam? Że obie bujamy się na huśtawkach naszych M podobnie. Chwile sielanki przeplatane totalnym syfem. Wciąż robimy jakieś bilanse zysków i strat i NIC SIĘ NIE ZMIENIA :-(
za każdym razem gdy jest źle buntujemy się i obiecujemy sobie, ze to już ostatni raz
potem przychodzi sielanka, krótszy lub dłuższy miesiąc miodowy i zmienia się nasze nastawienie - już nam się wydaje, że tym razem będzie fajnie, że jest inaczej, że to co złe to już za nami
i znów nadchodzi BUM i znów jest źle

takie bujanie się w kółko, krok do przodu, dwa do tyłu, jeden w tył, dwa w przód, ale wciąż STOIMY :-(
stoimy w relacji z naszymi M
niby w nas coś się zmienia, ale i tak WCIĄŻ STOIMY

myślę, że dziewczyny napiszą coś mądrzejszego
póki co pamiętaj, ze jesteśmy tu z Tobą!

27,158

Odp: Kobiety na zakręcie

Silky wiem, że to huśtawka. Wiem, że to ciągłe bujanie się. Tylko nie rozumiem mechanizmu. Ja też jestem współodpowiedzialna za tą huśtawkę. Bo się na nią godzę, bo jestem w tej relacji. Pytanie "dlaczego"? Do czego mi to potrzebne? i czy w ogóle?
A jeśli nie, to dlaczego nie uciąć? I pytanie podstawowe, czy to ja zatruwam codziennosc czy on mi ją zatruwa?

27,159

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajko, nie daj sobie wmówić, ze to Ty masz jakis problem.
Z tego co mi się tu rysuje, po przeczytaniu opisu jego zachowań, to kompletny brak szacunku wobec Ciebie, lekceważenie Twoich potrzeb, lekceważenie uczuć.
Pomijam chamskie odzywki, obrażanie się. Ile on ma lat na Boga sad

27,160

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Pytajko, nie daj sobie wmówić, ze to Ty masz jakis problem.
Z tego co mi się tu rysuje, po przeczytaniu opisu jego zachowań, to kompletny brak szacunku wobec Ciebie, lekceważenie Twoich potrzeb, lekceważenie uczuć.
Pomijam chamskie odzywki, obrażanie się. Ile on ma lat na Boga sad

Dawniej bardzo wisiałam na nim, wiem, że to nie było normalne. I dzisiaj zastanawiam się, czy nie w porządku z mojej strony jest oczekiwanie, że on tą siłownię np. ograniczy. Bo słyszę, że "ograniczam". Ale zdrowy rozsądek podsuwa "ale w czym ograniczasz? Co niewłaściwego jest w tym, że przeszkadza mi rytm dnia : on wstaje o 5 rano, zeby na 6 pojsc na siłownie, po pracy robi sobie obiad po którym zazwyczaj kładzie sie spać na 2 godziny, bo musi ranne wstawanie odespać, po czym jak wstanie to przez pół godziny omijam go szerokim łukiem, bo rozespany jest drażliwy, po czym poświeci mi moze 1 godzine na zasadzie siedzenie na fotalach i wpatrywanie sie w program/film, po czym zbiera sie na siłownie i wychodzi i wraca jak ja już spię. Po czym skoro wyspany siedzi do późna. " Nie, w mojej opinii nie ograniczam go. Nie zgadzam się tylko na taki UKŁAD. Bo w czasie kiedy on spi ja sprzatam po jego porannym i popołudniowym gotowaniu. Bo wieczór de facto spedzam sama, bo nie moge porozmawiać, chyba że od czasu do czasu on łaskawie mi to umożliwi ale na swoich zasadach. Bo wreszcie wiem, że fajny związek wygląda z goła inaczej, bo mam koleżanki, bo z "zazdrością" słucham jak opowiadają o swoich związkach, mimo, że nie jest też to tylko cud i miód.

Monia tylko widzisz, jak mu mówię, że mnie szanuje, nie zwraca uwagi na mnie, na to co mówie, na moje uczucia, to słyszę - jak ty taka jesteś to o co Ci chodzi? mam ciebie nagradzać? Bo wg niego ja mu zatruwam codzienność, marnuje jego czas na rozmowy, męczę go pretensjami o sprawy o których już wspominałam. I nic nie trafia.  Żadna rozmowa, żadne tłumaczenia. NIC.

Jeśli kogoś dzisiaj drażnię swoimi wynurzeniami - przepraszam z góry. Naładowało mi się, chciałam gdzieś to wyrzucić, gdzieś gdzie ktoś obiektywnie się odniesie. Nawet jeśli po głowie dostanę.

27,161 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2015-11-04 13:27:41)

Odp: Kobiety na zakręcie

Wiesz co Pytajka, ja mam wrażenie, ze on jest od tej siłowni wręcz uzależniony. Nosz kurde, czy to normalne, żeby przedkładać siłownię nad relacje z ukochaną (podobno ) kobietą? Wszystko i wszyscy musza być podporządkowani jego grafikowi?
Ja rozumiem, ze ktos może mieć pasje, zainteresowania, ale czy cała reszta musi cierpieć z tego powodu?
No jak sie jest w związku, to jednak chyba trzeba sie liczyć z drugą osobą. I jakie nagradzać? Oczekiwanie uwagi i spędzanie razem troche czasu to jest nagroda? jak kurde przysmak dla pieska, bo aportował?

Ty a on tylko sobie robi ten obiad? A Tobie nic??

27,162

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Wiesz co Pytajka, ja mam wrażenie, ze on jest od tej siłowni wręcz uzależniony. Nosz kurde, czy to normalne, żeby przedkładać siłownię nad relacje z ukochaną (podobno ) kobietą? Wszystko i wszyscy musza być podporządkowani jego grafikowi?
Ja rozumiem, ze ktos może mieć pasje, zainteresowania, ale czy cała reszta musi cierpieć z tego powodu?
No jak sie jest w związku, to jednak chyba trzeba sie liczyć z drugą osobą. I jakie nagradzać? Oczekiwanie uwagi i spędzanie razem troche czasu to jest nagroda? jak kurde przysmak dla pieska, bo aportował?

Ty a on tylko sobie robi ten obiad? A Tobie nic??

Sobie, sobie bo jada steki, których ja nie znoszę. Czasami jak robi kurczaka to pyta, czy ma zrobić też dla mnie.
On uważa, że jak ja "marudze, narzekam, mam pretensje" to dlaczego on ma byc dla mnie miły? W jego mniemaniu w takiej sytuacji bycie dla mnie miłym to nagradzanie mnie za moje "niestosowne" zachowanie. Serio.
Gdybym wszystko robiła, gdybym nie poruszała swoich tematów byłoby super - miałby niemarudzącą dziewczyne, rozmawiałby tylko o tym, o czym sam by chciał. Miałby spokój jednym słowem. A że ja pyskata jestem, staje okoniem no to później jest góra lodowa.

27,163

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajka, a co Ci madrego mozna w takiej sytuacji napisac? Jak jestem na hustawce i zaczyna mi sie niedobrze robic, to ja zatrzymuje i zsiadam a nie pozwalam bujac soba dalej. Tylko tyle i az tyle.

Po opisie waszego "wspolnego" dnia wnioskuje, ze jesli tylko wyobrazisz sobie, ze siwat potrafi krecic sie nadal bez Twojego "narzeczonego" (pierscinek dal, date ustalil?), to z radoscia go wyeksmitujesz i odetchniesz pelna piersia.

Tylko takie jedno male acz zasadnicze pytanie do Cibie..i w zasadzie do silky tez: czy potrafisz zyc bez niego? Bo on tak.

Silka - kolejne uzaleznienie dzisiejszych chlopczykow. Zebym mogl ziomkom swoim pudzianem na trojcepsie zaimponowac. Bo to co robi ten Twoj chlopak, to juz nie jest dbanie o zdrowie i kondycje, to juz nalog. Taki jak alkoholizm czy pracoholizm.

27,164 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-11-04 13:42:06)

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Sobie, sobie bo jada steki, których ja nie znoszę. Czasami jak robi kurczaka to pyta, czy ma zrobić też dla mnie.

WTF??? I Tobie nie zapalila sie jeszcze latarnia morska z syrena o zasiegu oceanicznym???


Pytajka napisał/a:

On uważa, że jak ja "marudze, narzekam, mam pretensje" to dlaczego on ma byc dla mnie miły? W jego mniemaniu w takiej sytuacji bycie dla mnie miłym to nagradzanie mnie za moje "niestosowne" zachowanie. Serio.
Gdybym wszystko robiła, gdybym nie poruszała swoich tematów byłoby super - miałby niemarudzącą dziewczyne, rozmawiałby tylko o tym, o czym sam by chciał. Miałby spokój jednym słowem. A że ja pyskata jestem, staje okoniem no to później jest góra lodowa.

Sorki Pytajka, ale Ty serio chcialas sie z nim kredytem i nie daj Bog, dzieckiem wiazac? Z takim egoista?

27,165

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

Pytajka, a co Ci madrego mozna w takiej sytuacji napisac? Jak jestem na hustawce i zaczyna mi sie niedobrze robic, to ja zatrzymuje i zsiadam a nie pozwalam bujac soba dalej. Tylko tyle i az tyle.

Po opisie waszego "wspolnego" dnia wnioskuje, ze jesli tylko wyobrazisz sobie, ze siwat potrafi krecic sie nadal bez Twojego "narzeczonego" (pierscinek dal, date ustalil?), to z radoscia go wyeksmitujesz i odetchniesz pelna piersia.

Tylko takie jedno male acz zasadnicze pytanie do Cibie..i w zasadzie do silky tez: czy potrafisz zyc bez niego? Bo on tak.

Silka - kolejne uzaleznienie dzisiejszych chlopczykow. Zebym mogl ziomkom swoim pudzianem na trojcepsie zaimponowac. Bo to co robi ten Twoj chlopak, to juz nie jest dbanie o zdrowie i kondycje, to juz nalog. Taki jak alkoholizm czy pracoholizm.

Mussu ja to wiem. Wiem, że trudno coś mądrego napisać. Gdybym była z boku pukałabym się w czoło.
My tak niewiele rzeczy robimy razem i z przyjemnością, że nie wiem, czy jakakolwiek róznica by była po jego wyprowadzce, poza oczywistiościami, że miałabym psychiczny spokój, że nie jestem czyimś hm... nie chciałam uzyć słowa "śmieć"
, ale tak się własnie czasami czuje.
Ostatnio mu wprost powiedziałam, że przez to że nie chce się wyprowadzić uniemożliwia mi spokojne życie, szanse na poukładanie siebie, własnych spraw. On się na moje słowa obraża. Staje się tak nieprzyjemny, że dalsza rozmowa nie ma sensu, a jak zdecyduję się ją kontunuować, to leżę pokonana zapłakana sama. W takiej atmosferze nawet nauka mi nie idzie. W pracy też myślami jestem nie tam gdzie powinnam.

Co do siłowni-wszyscy mówią, ze przesadza, moja mama, jego mama, mój brat, ja. I nic. On uważa, że "zazdrościmy". Mi nie przeszkadza, że chodzi tam, ale częstlotliwość jest nie do zaakceptowania. fakt że wszystko tłumaczy zmęczeniem po siłowni. Nawet brak seksu. Mimo, że jak na siłownie nie chodził to te sprawy też były słabe. Tylko kolejnych wymówek szuka.

27,166

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
Pytajka napisał/a:

Sobie, sobie bo jada steki, których ja nie znoszę. Czasami jak robi kurczaka to pyta, czy ma zrobić też dla mnie.

WTF??? I Tobie nie zapalila sie jeszcze latarnia morska z syrena o zasiegu oceanicznym???

Mianowicie?


Mussuka napisał/a:
Pytajka napisał/a:

On uważa, że jak ja "marudze, narzekam, mam pretensje" to dlaczego on ma byc dla mnie miły? W jego mniemaniu w takiej sytuacji bycie dla mnie miłym to nagradzanie mnie za moje "niestosowne" zachowanie. Serio.
Gdybym wszystko robiła, gdybym nie poruszała swoich tematów byłoby super - miałby niemarudzącą dziewczyne, rozmawiałby tylko o tym, o czym sam by chciał. Miałby spokój jednym słowem. A że ja pyskata jestem, staje okoniem no to później jest góra lodowa.

Sorki Pytajka, ale Ty serio chcialas sie z nim kredytem i nie daj Bog, dzieckiem wiazac? Z takim egoista?

Kredyt nie był dla mnie problemem, bo pisałam na jakiej zasadzie procedura cała miałaby się odbyć. A dziecko? Chyba nie. Temat poruszyłam czysto teoretycznie, bo czuje że marnuje czas, cenny czas na to, żeby coś fajnego z tego życia mieć.

27,167

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajka - jak to on nie chce sie wyprowadzic? A to Twoje mieszkanie czy wspolnie wynajmujecie? Jak nie on to Ty.

Napisalam Ci o tej latarni morskiej, bo jak dla mnie taki podzial smazenia kazdy sobie, to dosc dziwne. Jakos nie wyobrazam sobie tego w domu, zeby kazdy sam sobie gotowal cos tylko dla siebie. Jak juz jestem w kuchni, to robie cos dla wszystkich, nawet jesli sobie troche inaczej. Kloci mi sie to z moim pojeciem partnerstwa w zwiazku. Tak sobie teraz wyobrazilam jak Kret wraca z pracy, wali kotleta - sztuk 1 - na patelnie, potem zasiada na sofie i go sobie sam zjada. A ja zaczynam gotowanie dla siebie i reszty, albo tylko dla siebie. Absolutnie niemozliwe.

27,168 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2015-11-04 14:27:53)

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

Pytajka - jak to on nie chce sie wyprowadzic? A to Twoje mieszkanie czy wspolnie wynajmujecie? Jak nie on to Ty.

Napisalam Ci o tej latarni morskiej, bo jak dla mnie taki podzial smazenia kazdy sobie, to dosc dziwne. Jakos nie wyobrazam sobie tego w domu, zeby kazdy sam sobie gotowal cos tylko dla siebie. Jak juz jestem w kuchni, to robie cos dla wszystkich, nawet jesli sobie troche inaczej. Kloci mi sie to z moim pojeciem partnerstwa w zwiazku. Tak sobie teraz wyobrazilam jak Kret wraca z pracy, wali kotleta - sztuk 1 - na patelnie, potem zasiada na sofie i go sobie sam zjada. A ja zaczynam gotowanie dla siebie i reszty, albo tylko dla siebie. Absolutnie niemozliwe.

To nie jest akurat w ten sposób. On dla mnie nie robi rzeczy, których ja nie lubię. np. stek .On jada ze względu na swoją dietę. Natomiast jak robi coś co wie, że zjem to pyta mnie czy mam ochotę i czy ma zrobić więcej. Tak samo jak się kawę albo herbatę robi smile Pytasz wtedy domowników czy również się napiją. I my tak robimy. Natomiast jak wiemy ze czegos nie lubimy to robimy dla siebie. Kiedyś było inaczej. Jadaliśmy to samo. Ale to było przed fit bzikiem.

Ja wynajmuję. On uważa, że wszystko jest ok, ze on chce być dalej razem i póki "mi nie przejdzie" wynosi sie do drugiego pokoju spać.

Mussu dla mnie jego podejscie do związku jest niepartnerskie. Czesto mam wrazenie ze on mi cos mówi, zobowiąże sie do tego tylko dla świetego spokoju a później słyszę "odwołuję" to co powiedziałem/obiecałem. To nie jest poważne i nie daje mi to poczucia bezpieczeństwa w związku.

27,169

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Ja wynajmuję. On uważa, że wszystko jest ok, ze on chce być dalej razem i póki "mi nie przejdzie" wynosi sie do drugiego pokoju spać.

Mussu dla mnie jego podejscie do związku jest niepartnerskie. Czesto mam wrazenie ze on mi cos mówi, zobowiąże sie do tego tylko dla świetego spokoju a później słyszę "odwołuję" to co powiedziałem/obiecałem. To nie jest poważne i nie daje mi to poczucia bezpieczeństwa w związku.

Mieszkanie Twoje, wiec ma guzik do powiedzenia. Prosisz o klucze na koniec miesiaca i po sprawie. Czy bedzie sie stawial?

Skoro sama widzisz, ze to bez sensu i nie ma partnertstwa, to po co to ciagnac? Stracisz kolejne lata swojej mlodosci na bycie z kims, kto Ciebie tak naprawde nie kocha, bo kocha glownie siebie. I swoje odbicie w lustrze.

27,170

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

Mieszkanie Twoje, wiec ma guzik do powiedzenia. Prosisz o klucze na koniec miesiaca i po sprawie. Czy bedzie sie stawial?

.

Nie wiem, ale podejrzewam, że może być bardzo nieprzyjemnie. W razie "w" pies zostaje ze mną, za chiny ludowe go nie oddam, D. o tym wie, kiedyś podczas rozmowy rzucił, że w takim układzie tydzien na tydzień podzielimy się opieką, dla mnie to też nie do zaakcaptowania.

Jestem dzisiaj bardziej zła na siebie niż na niego. Że doprowadziłam do tego momentu, wiele razy żałowałam, że ratowałam dwa lata temu to co było do ratowania. Nim jestem rozczarowana, mam żal że tak mnie traktuje. Ale zła jestem na samą siebie.
Tylko kiedyś byłam inna, niedojrzała, wisiałam na nim, chciałam być centrum jego świata ... I wielu rzeczy nie rozumiałam. Te dwa lata zrobiły swoje. I pewnie dobrze, nowe doświadczenie, pod warunkiem że wyciągnę wnioski a nie będę twkiła w bagnie. To tak jak komentują wybory, nie chciałam siedzieć w bagnie po pas, wolałam po uszy, no to siedzie.

Posty [ 27,106 do 27,170 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 416 417 418 419 420 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024