rennata, to nie do końca tak, że moi teściowie postanowili zerwac ze mną kontakty
oni, pod wpływem emocji i wygodnej dla siebie olceny sytuacji postanowili dokręcić śrubę i wyrazić stanowczo swoje oczekiania wobec mnie. jakich relacji oczekują, jak powinnam ich traktować, jaka ja jestem zła. jak ich lekceważę.. i że oni do tego NIE DOPUSZCZĄ.. bo nalezy im się szacunek i to nasz/mój święty obowiązek.. są na miłośc boską RODZICAMI mojego męża!!! a ja jestem ŻONĄ ich syna i mają swięte prawo wymagać ode mnie innej postawy....
oczekiwania były takie, że przyjdę przeproszę pokajam się i w w ogóle\
a ja się nie odezwałam, przekazałam im, że potraktowali mnie nieuczciwie, niesprawiedliwie i dziękuję za takie relacje.
Spotkałam się później z nimi i na pytanie dramatyczne, czemu nie zadzwoniłaś i nie przeprosiłaś- JA CZEKAŁAM.. chociaż na telefon.... odpowiedziałam - JA? za co miałam was przepraszać? za to, że byłam w totalnym dołku? przeżywałam kryzys? potrzebowałam być sama a wy nie potrafiliście tego uszanować? że stworzyliście intencje moich zachować, które są nieprawdziwe? że zinterpretowaliście moje zachowanie ustawiając sie przeciwko mnie?
nie zgadzam się na relacje, w których niezależnie od tego jaka jestem i co robię, ostatecznie i tak wmawiacie sobie i mi, że moja intencją jest rozbicie waszej rodziny. Nie jestem takim człowiekiem, jakim chcecie mnie widzieć. Nie mam zamiaru się angażować w relacje z Wami, bo cokolwiek robie i jak robię, to i tak regularnie, co mniej więcej pół roku słyszę, jaka to jestem zła, nieuczciwa wobec was, jak to celowo was ranię i jeszcze odsuwam waszego syna od was....
więc mówię wam nie, nie zgadzam się. nie będę w tym uczestniczyć. nie będę kozłem ofiarnym.
no i tak się to skończyło... oni nie osiągnęli tego, co chcieli - chociaż ciężko powiedzieć, czego chcieli...
ja nie sądzę, żeby mi się udało ich "oderwać" od wspólnych relacji - bo będą słodcy jak miód.... i pełni dobrych chęci
ale muszę od nowa zdefiniowac granice, bezpiecznie dla mnie
i - żeby nie było nieporozumień, powinnam je okreslić. ustalić i zakomunikować. w czytelny sposób
dla mnie granice
że spotykam się z nimi z okazji świąt takich jak urodziny (ich) imieniny (ich) (swoich nie wyprawiam. a jesli wyprawiam to w sposób nieformalny....)... swieta bożego narodzenia, święta wielkanocne, że w moim domu sa gośćmi... że nie odpowiadały im poprzednie relacje, to teraz mają mi sie nie wpieprzac w zycie... no jakoś tak...