Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 414 415 416 417 418 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26,976 do 27,040 z 29,007 ]

26,976

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:
Pytajka napisał/a:

A aparat z jakiego powodu zaadoptujesz?

Górę mam prostą, ale dół niestety nie. Nie widać tego, ale przez krzywy dół zaczyna mi się krzywić góra. Dolne zęby wypychają mi dwójki przed szereg. Na razie o mniej więcej milimetr, ale jeśli tego nie skoryguję to będzie się pogłębiać a tego nie chcę!
Za dzieciaka nosiłam aparat i miałam wszystko proste, ósemki mi skrzywiły dół. A teraz krzywy dół krzywi górę :-(

tak więc czeka mnie kaganiec na 2 lata - podobno to teraz modne hehe

Silky a jaki apart zakladasz,?pytam bo też się szykuję

Zobacz podobne tematy :

26,977

Odp: Kobiety na zakręcie

Nina - szczerze mówiąc nie wiem ;-)
poszłam do polecanej babeczki, nie dopytywałam się, zdałam się na jej doświadczenie i markę. W każdym razie wybieram wersję klasyczną - srebrną - nie estetyczną. Powodem wyboru nie jest cena a raczej wrażenie, że i tak widać aparat i tak, a z estetycznym z daleka widać, że coś jest nie tak z zębami tylko nie wiadomo co, dopóki się człowiek nie przyjrzy. Z klasycznym od razu wiadomo, że to kaganiec. Jakoś nie stresuję się tym, że ludzie będą widzieli - niech widzą. To będzie moja nowa biżuteria hehe

Wadę mam podobno prostą do korekty. Jak się dowiem co mi założyli to dam Ci znać ;-)

26,978 Ostatnio edytowany przez Doonna (2015-10-21 00:59:46)

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:

Nie wiem czy coś się zmieni. Próbowałam mu pokazać, że nie tylko ja odpowiadam za to jak jest. Że on również. Że jeżeli on nie będzie chciał czegoś zmienić, że jeżeli nie będzie chciał inaczej na mnie spojrzeć to i tak nic się nie zmieni choćbym ja i na głowie stała - nie może być tak, że tylko jedna strona się stara i próbuje, a druga tylko się przygląda, ocenia, stawia kolejne mury i piętrzy przeszkody. Patrzy i czeka aż ta pierwsza strona się potknie, a wtedy ma pole do popisu dla siebie, bo znów można coś wytknąć, czegoś się przyczepić. Bo znów można powiedzieć, że ta jedna, drobna sytuacja przekreśla wszystko inne itd.


Silky, ja tu uwazna czytelniczka jestem i zdziwilo mnie to co napisalas.
Dlaczego nadal myslisz, ze on chce cos zmieniac
poza Toba?    ...

on czeka az Ty sie zmienisz,
on czeka az Ty sama zaczniesz znowu byc taka jak kiedys,
zapewne jest bardzo z siebie zadowolony, a to Ty jestes ta co wszystko psuje...

widzisz jego fochy, bo nie jestes juz jego zmanipulowana ofiara,
masz tam jakies swoje zycie, rozmawiasz inaczej,
stawiasz sie,

jakies wamagania masz i do tego wszystkiego nie biegasz za nim i wciskasz sie w tylek...

jego ofiara mu sie zagubila a on tak nie chce, on tego potrzebuje.


To Ty sie zmienilas w jego oczach
na gorsze...
teraz oczekujesz, ze on bedzie Ci pomagal...
ale w czym,
ma sam sobie szkodzic?
On chce czegos innego, ten czlowiek nie pasuje do Twoich planow,
nie dziw sie, ze stawia mury.
On nie chce tego co Ty, on chce zeby bylo jak kiedys, a najlepiej jeszcze gorzej ( czyli lepiej dla niego).

Tak czy inaczej trzymam za Ciebie kciuki, co kolwiek zrobisz, nie daj sie znowu zlamac.
Mysle, ze nim wiecej czasu uplynie, tym trudniej bedzie Ci walczyc o swoje...
bo Ty walczysz kazdego dnia.
A tak ogolnie to nienawidze slowo ,,walczyc"...
po co walczyc kiedy mozna zyc spokojnie...

z kim walczyc? ...
z osoba ktora sie kocha? - albo moze walczy sie o cos?
o co ? - wypada zapytac.

O co walczyc Zakretki?

26,979

Odp: Kobiety na zakręcie
Doonna napisał/a:

Silky, ja tu uwazna czytelniczka jestem i zdziwilo mnie to co napisalas.
Dlaczego nadal myslisz, ze on chce cos zmieniac
poza Toba?    ...

on czeka az Ty sie zmienisz,
on czeka az Ty sama zaczniesz znowu byc taka jak kiedys,
zapewne jest bardzo z siebie zadowolony, a to Ty jestes ta co wszystko psuje...

widzisz jego fochy, bo nie jestes juz jego zmanipulowana ofiara,
masz tam jakies swoje zycie, rozmawiasz inaczej,
stawiasz sie,

jakies wamagania masz i do tego wszystkiego nie biegasz za nim i wciskasz sie w tylek...

jego ofiara mu sie zagubila a on tak nie chce, on tego potrzebuje.


To Ty sie zmienilas w jego oczach
na gorsze...
teraz oczekujesz, ze on bedzie Ci pomagal...
ale w czym,
ma sam sobie szkodzic?
On chce czegos innego, ten czlowiek nie pasuje do Twoich planow,
nie dziw sie, ze stawia mury.
On nie chce tego co Ty, on chce zeby bylo jak kiedys, a najlepiej jeszcze gorzej ( czyli lepiej dla niego).

Tak czy inaczej trzymam za Ciebie kciuki, co kolwiek zrobisz, nie daj sie znowu zlamac.
Mysle, ze nim wiecej czasu uplynie, tym trudniej bedzie Ci walczyc o swoje...
bo Ty walczysz kazdego dnia.
A tak ogolnie to nienawidze slowo ,,walczyc"...
po co walczyc kiedy mozna zyc spokojnie...

z kim walczyc? ...
z osoba ktora sie kocha? - albo moze walczy sie o cos?
o co ? - wypada zapytac.


Dokladnie tak jest, zgadzam sie z kazdym slowem powyzej, chlopczykowi odebrano jego potulnego misia i chlopczyk teraz na zmiane albo nozka tupie zeby mu misia oddano, albo grozi, ze sobie pojdzie i nowego kupi.  On innej zabawki nie chce.

I tylko tego Kurta zal:( Ze tez dalas sie silky wciagnac w te denne rozmowy i taka fajna okazje stracilas, ehh. I to dla kogo.

Doonna napisał/a:

O co walczyc Zakretki?

O swoje szczescie.

A tak ogolnie to dzien dobry wszystkim:) wrocilam z kolejnej podrozy, tym razem krajowej, na polnoc i ciesze sie piekna sloneczna i ciepla aura u nas na "poludniu":) Rano bylo dzis plus 8 i slonko wiec rower wrocil do lask:) Jeszcze troche popedaluje zanim pierwsze sniegi spadna.

Pytajka, mile sa wlasnie takie nieprzewidziane gesty, takie prosto z serca:) Obys ich teraz doswiadczala jak najwiecej i najczesciej i zeby jemu nigdy sie to nie znudzilo. Mnie wczoraj Kret odebral z lotniska, bo akurat ladowalam o takiej porze, ze konczyl prace i byl w drodze tak czy owak. I przyjechal na to lotnisko z rozami, jakbym po miesiacu a nie dwoch dniach wracala:) Maly gest a jak cieszy, prawda?:)

No to ja mu dzis w rewanzu upieke moja ulubiona szarlotke plesniaka, wszyscy to u nas w domu palaszuja z apetytem wiec dlugo nie postoi. A jeszcze jak ja podac ciepla z lodami piernikowymi, mmmm:)

26,980

Odp: Kobiety na zakręcie

ja sobie myslę tak, że dla Ciebie Silky te rozmowy to wstep do repfeksji i zastanawiania się
dla niego, to wyrażenie JEGO punktu widzenia i oczekiwań
jak za jakis czas powiesz i co dalej - on odpowie- JA CI przecież POWIEDZIAŁEM, jakie jest moje stanowisko i czekam, az się zmienisz...

benzyneria - masz rację, tydzień to żaden test samotności;)

a z tesciową w impasie
to znaczy wiecie, z moim meżem utrzymuje normalne relacje, z moim synem też. co dla mnie jest ok i jest rozwiązaniem idealnym. zaraz będą jednak jakies święta.. te sprawy.. i co wtedy??

26,981

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

a z tesciową w impasie
to znaczy wiecie, z moim meżem utrzymuje normalne relacje, z moim synem też. co dla mnie jest ok i jest rozwiązaniem idealnym. zaraz będą jednak jakies święta.. te sprawy.. i co wtedy??

a co ma byc? swieta zrob po swojemu, u siebie i dla swojej rodziny. A maz i syn jak chca, to niech dziadkow odwiedza w pierwszy albo drugi dzien. Zawsze musisz sie poswiecac kosztem wlasnych przyjemnych chwil, udanych swiat, przyjemnej atmosfery i Twojego dobrego nastroju? W imie czego i dla kogo?

26,982

Odp: Kobiety na zakręcie

Endaluzja

Ja jak Mussu. Robisz Święta, a chłopy niech idą tam na popołudnie. Ty masz luz, a oni jakoś to chyba dobrze zniosą. Trzymaj się tego dystansu teraz. Aż do chwili gdy uznasz, że możesz się z nimi spotykać bez dużych strat na sobie.
Nie musi być nigdy i zawsze przecież. Ale fajny zbieg słów, aż nieczytelny.

A Twój dom na wsi też zimowy jest? I w jakiej okolicy? Bo ja przy Pytajce i Moni.

Mussu
Skąd Ty asz tyle energii. Same wyjazdy: służbowe i wypoczynkowe. I tyle życia w Tobie. Dawaj trochę energii.

Silky
Musi się wypalić u Ciebie do końca, aby koszty rozstania były jak najmniejsze. Bo Ty rośniesz w siłę. Szkoda tylko, że odpuściłaś ten kurs. Już więcej nie odpuszczaj, bo to zabiera Ci energię. A bez energii trudno walczyć o życie.

Wczoraj podjęłam decyzję.
Kończę dach razem z dachówką, czyli pewnie na koniec października. Jeszcze zrobię tylko posadzkę w środku. I ... stopuję do wiosny.
Bo i tak lepiej, jak to przeschnie.
I już zmęczona jestem, tak po prostu. Czas o siebie zadbać. Marzy mi się jakiś ciepły wyjazd w listopadzie, czy grudniu. Więc stopuję budowę. I ... ulżyło mi.

A w poniedziałek na szkoleniu psów było fajnie. Spotkałam oczywiście kolegę z sąsiedniej wsi, razem z córką i psem (border collie). Było jakieś 10 psów, różnych. Po psie, tak jak po dziecku od razu widać, jak w domu jest. Więc pole do obserwacji było duże. Pies zachowuje się tak, że dokładnie reprezentuje swoim zachowaniem charakter właściciela. Wygląda to na profesjonalne działanie (to szkolenie). Nasluchałam się komplementów na temat mojego wkładu w zachowanie mojego psa. Bo szarplaninace są wymagającymi psami, trudnymi do obslugi. Są nieufne, niebezpieczne i samodzielne w myśleniu i działaniu. Prowadząca zastanawiała się wcześniej, czy właśnie mój pies się nada do szkolenia w grupie. Ale ja go socjalizuję od początku, więc nadaje się idealnie. Dzisiaj idę bez psa. Musze kupić nagrody (smakołyki) bo będą nas uczyć, jak psa nagradzać. No, fajnie będzie.

26,983 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2015-10-21 12:04:22)

Odp: Kobiety na zakręcie
benzyneria11 napisał/a:

A w poniedziałek na szkoleniu psów było fajnie. Spotkałam oczywiście kolegę z sąsiedniej wsi, razem z córką i psem (border collie). Było jakieś 10 psów, różnych. Po psie, tak jak po dziecku od razu widać, jak w domu jest. Więc pole do obserwacji było duże. Pies zachowuje się tak, że dokładnie reprezentuje swoim zachowaniem charakter właściciela. Wygląda to na profesjonalne działanie (to szkolenie). Nasluchałam się komplementów na temat mojego wkładu w zachowanie mojego psa. Bo szarplaninace są wymagającymi psami, trudnymi do obslugi. Są nieufne, niebezpieczne i samodzielne w myśleniu i działaniu. Prowadząca zastanawiała się wcześniej, czy właśnie mój pies się nada do szkolenia w grupie. Ale ja go socjalizuję od początku, więc nadaje się idealnie. Dzisiaj idę bez psa. Musze kupić nagrody (smakołyki) bo będą nas uczyć, jak psa nagradzać. No, fajnie będzie.

Piękna ta twoja rasa smile Fajnie, że doświadczasz psiego szkolenia, również chciałam udać się z moim, kiedy ten był jeszcze szczeniakiem, ale wtedy bardzo krucho było z kasą u nas, więc nie poszłam. Dzisiaj to prawie 3 latek smile
Masz problem z sierścią w domu i jakieś sposoby na nią? Ja mam goldena retrievera, więc sierść jest u nas częśtym gościem nie tylko na moim pupilu ale dosłownie wszędzie. Może jakieś suplementy diety? Wet poradził kiedyś  tabletki, ale poprawy nie zauważyłam niestety ... I tak obieram z sierści ...  wszystko wink

26,984

Odp: Kobiety na zakręcie

Mam problem nie tylko z sierścią, ale głównie np. z piaskiem. Bo mam dwa psy i budowę. Jak wracam z nad jeziora, to są mokre i zapiaszczone. Wycieranie trochę bez sensu, bo piasek schodzi i tak po 2 godzinach. Miałam z tym duży problem. Więc zainwestowałam w dobry odkurzacz. Wyprodukowany przed 2014 r, bo unia nam wyprostowała nie tylko ogórki, ale i odkurzacze. Mój ma 2200 Wat i moc ssania 300 W. Bo teraz moc może być tylko do 1600 W, i pisze się o odczuwalnej mocy ssania. Więc jest jak zwykle. I tak odkurzam praktycznie codziennie, bo moje psy wchodzą i wychodzą, kiedy chcą. A mieszkam w lesie i jest dużo piasku wszędzie, no i budowa.
Ale generalnie nie wariuję ze sprzątaniem. Nigdy nie wariowałam. Bo mam i ściany pobrudzone od psa, i meble pogryzione. Wczoraj mój pies znowu przegryzł przewód od lampy stojącej. Szczęśliwie wyłączony z prądu, bo to już druga taka akcja i ja pilnuję. Cóż, takie minusy.
Pytajka, jak akcja z mieszkaniem? Coś robisz w tym kierunku?

26,985

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:
benzyneria11 napisał/a:

A w poniedziałek na szkoleniu psów było fajnie. Spotkałam oczywiście kolegę z sąsiedniej wsi, razem z córką i psem (border collie). Było jakieś 10 psów, różnych. Po psie, tak jak po dziecku od razu widać, jak w domu jest. Więc pole do obserwacji było duże. Pies zachowuje się tak, że dokładnie reprezentuje swoim zachowaniem charakter właściciela. Wygląda to na profesjonalne działanie (to szkolenie). Nasluchałam się komplementów na temat mojego wkładu w zachowanie mojego psa. Bo szarplaninace są wymagającymi psami, trudnymi do obslugi. Są nieufne, niebezpieczne i samodzielne w myśleniu i działaniu. Prowadząca zastanawiała się wcześniej, czy właśnie mój pies się nada do szkolenia w grupie. Ale ja go socjalizuję od początku, więc nadaje się idealnie. Dzisiaj idę bez psa. Musze kupić nagrody (smakołyki) bo będą nas uczyć, jak psa nagradzać. No, fajnie będzie.

Piękna ta twoja rasa smile Fajnie, że doświadczasz psiego szkolenia, również chciałam udać się z moim, kiedy ten był jeszcze szczeniakiem, ale wtedy bardzo krucho było z kasą u nas, więc nie poszłam. Dzisiaj to prawie 3 latek smile
Masz problem z sierścią w domu i jakieś sposoby na nią? Ja mam goldena retrievera, więc sierść jest u nas częśtym gościem nie tylko na moim pupilu ale dosłownie wszędzie. Może jakieś suplementy diety? Wet poradził kiedyś  tabletki, ale poprawy nie zauważyłam niestety ... I tak obieram z sierści ...  wszystko wink

ja po poprzednim piesku, owczarku podhalanskim, powiedzialam siersciuchom stop i obecny jest dosc malo oblazacy. Przy tamtym odkurzacz zamortyzowal sie prawie w rok. A i tak siersc zostala na dywanie nawet po tym jak pieska oddalismy w inne rece (trzeba bylo niestety:(. Ta mala bestia teraz jest bardzo inteligentna acz uparta i ma swoj charakterek, szantazysty i aktora w jednym:).Nie szkolimy go specjalnie ale on jakos szybko niektore komendy zalapal. Np. zeszlej jesinie nauczylam go dosc szybko, w dwa dni moze, ze po wejsciu do domu po spacerze, nie leci z wywieszonym ozorem i ubloconymi lapami na sofe, tylko grzecznie siada na dywaniku w przedpokoju, czeka az "pancia" albo ktos inny najpierw sam sie rozbierze, potrem zdejmie jego robocza kamizelke odblaskowa, odsmyczy go, wytrze szmatka lapki, przyniesie mu ciasteczko i da je do pyska a potem wyda komende: idz. Dopiero wtedy nasz Estonczyk rusza do pokoju. Glupi nie jest, szybko by chwycil na takim szkoleniu, ale poza tym, ze szczeka na wszystko co obok domu sie rusza albo na odwiedzajacych gosci i poza wyrywaniem mi czasem rak ze stawow na widok suczki, nie mam do niego zadnych zastrzezen:)

Ile ten sarplaninac zzera? Bo wyglada na spore zwierzatko:)

26,986

Odp: Kobiety na zakręcie

"KObiety na zakręcie" - kurka, czym u Pań ten zakręt?
bo chyba nie zemstą byłego partnera, porywaniem dzieci, doprowadzaniem do ruiny psychicznej, fizycznej i materialnej...

i dobrze...lepiej popisać o problemach z pieskiem, dachem, niż o innych zakrętach, tych mocno zakręconych, których już nie można wyprostować sad

przepraszam za to

pozdrawiam
ajw

26,987

Odp: Kobiety na zakręcie
benzyneria11 napisał/a:

Mam problem nie tylko z sierścią, ale głównie np. z piaskiem. Bo mam dwa psy i budowę. Jak wracam z nad jeziora, to są mokre i zapiaszczone. Wycieranie trochę bez sensu, bo piasek schodzi i tak po 2 godzinach. Miałam z tym duży problem. Więc zainwestowałam w dobry odkurzacz. Wyprodukowany przed 2014 r, bo unia nam wyprostowała nie tylko ogórki, ale i odkurzacze. Mój ma 2200 Wat i moc ssania 300 W. Bo teraz moc może być tylko do 1600 W, i pisze się o odczuwalnej mocy ssania. Więc jest jak zwykle. I tak odkurzam praktycznie codziennie, bo moje psy wchodzą i wychodzą, kiedy chcą. A mieszkam w lesie i jest dużo piasku wszędzie, no i budowa.
Ale generalnie nie wariuję ze sprzątaniem. Nigdy nie wariowałam. Bo mam i ściany pobrudzone od psa, i meble pogryzione. Wczoraj mój pies znowu przegryzł przewód od lampy stojącej. Szczęśliwie wyłączony z prądu, bo to już druga taka akcja i ja pilnuję. Cóż, takie minusy.
Pytajka, jak akcja z mieszkaniem? Coś robisz w tym kierunku?

Nawet mi nie mów smile Ja przez ponad rok mieszkałam z dziurami w ścianach, bez listew przypodłowych, z poobgryzanymi framugami big_smile no ale, to są prawa szczeniaka i już, trzeba być tego świadomym ...

Akcja z mieszkaniem - nie wiem, czy wspominałam, że moja mama się "rozmyśliła" i stwierdziła, że ona nie chce razem, bo własnie sierść psa itp będą jej JEDNAK przeszkadzać (psa mam ponad dwa lata, o wspólnym mieszkaniu rozmawiamy ok. roku i nagle pomyslała, ze to problem) ... więc postanowiłam, że cóż, trzeba wykombinować na wkład własny swoją tylko pracą i tyle ... chyba, że mamie się ZNOWU odwidzi ... ale mnie męczą takie huśtawki, więc nie wiem, czy w razie czego nie podziękuję za powrót do propozycji. Rekomendacje, rekomendacjami, ostrożność też ważna, ale niestety ten wkład własny jest jakimś (czasem sporym) ograniczeniem ...

26,988 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2015-10-21 13:00:26)

Odp: Kobiety na zakręcie
my_2015 napisał/a:

"KObiety na zakręcie" - kurka, czym u Pań ten zakręt?
bo chyba nie zemstą byłego partnera, porywaniem dzieci, doprowadzaniem do ruiny psychicznej, fizycznej i materialnej...

i dobrze...lepiej popisać o problemach z pieskiem, dachem, niż o innych zakrętach, tych mocno zakręconych, których już nie można wyprostować sad

przepraszam za to

pozdrawiam
ajw

Poczytaj całość ... wątek utowrzony na naszych zakrętach, które na szczęście w wielu przypadkach się poprostowały smile I chociaż porwań dzieci chyba nie było, to cała reszta o czym piszesz owszem ... Ale jest nadzieja na lepsze jutro mimo wszystko.

26,989 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2015-10-21 13:29:58)

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

a z tesciową w impasie
to znaczy wiecie, z moim meżem utrzymuje normalne relacje, z moim synem też. co dla mnie jest ok i jest rozwiązaniem idealnym. zaraz będą jednak jakies święta.. te sprawy.. i co wtedy??

a co ma byc? swieta zrob po swojemu, u siebie i dla swojej rodziny. A maz i syn jak chca, to niech dziadkow odwiedza w pierwszy albo drugi dzien. Zawsze musisz sie poswiecac kosztem wlasnych przyjemnych chwil, udanych swiat, przyjemnej atmosfery i Twojego dobrego nastroju? W imie czego i dla kogo?


no co racja to racja.. ale wiesz, ta zła wyobraźnia już mi pokazuje biednego męża.. który będzie cierpiał, że z rodzicami w wigilie nie podzieli się opłatkiem przy wspólnym stole.. nie zje z nimi pierogów....


tak w sumie, to nie mam nawet nic przeciwko, ani naprzeciwko, żeby sobie te wigilie spędzili  z mamuncią i tatuńciem....

ja spędze z moją rodziną

w końcu rodzina jest najwazniejsza ha ha ha...

a razem możemy w pierwszy dzien świąt...


inaczej nawet
wigilie zrobimy tylko sami, w małej rodzinie....
a w pierwszy dzień wiat zaproszę całą rodzinę

no cos wymyslę


a jak mi będzie niepasować, to zniknę.....


mam znajomą, która tak robi.. gdy presja czasu i zycia robi się niedoogarnięcia... ona znika..... doskonałe to jest

chociaż nieodpowiedzialne;)

26,990

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
Mussuka napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

a z tesciową w impasie
to znaczy wiecie, z moim meżem utrzymuje normalne relacje, z moim synem też. co dla mnie jest ok i jest rozwiązaniem idealnym. zaraz będą jednak jakies święta.. te sprawy.. i co wtedy??

a co ma byc? swieta zrob po swojemu, u siebie i dla swojej rodziny. A maz i syn jak chca, to niech dziadkow odwiedza w pierwszy albo drugi dzien. Zawsze musisz sie poswiecac kosztem wlasnych przyjemnych chwil, udanych swiat, przyjemnej atmosfery i Twojego dobrego nastroju? W imie czego i dla kogo?


no co racja to racja.. ale wiesz, ta zła wyobraźnia już mi pokazuje biednego męża.. który będzie cierpiał, że z rodzicami w wigilie nie podzieli się opłatkiem przy wspólnym stole.. nie zje z nimi pierogów....


tak w sumie, to nie mam nawet nic przeciwko, ani naprzeciwko, żeby sobie te wigilie spędzili  z mamuncią i tatuńciem....

ja spędze z moją rodziną

w końcu rodzina jest najwazniejsza ha ha ha...

a razem możemy w pierwszy dzien świąt...

mozna i tak Endi, ale czy w obecnej chwili nie powinno byc Waszym obojga priorytetem scalanie Waszej rodziny, a nie zadowalanie uczuc rodzicow? Na szczescie swieta maja 3 dni i da sie odwiedzic i jednych i drugich i trzecich, ale w Wigilie fajnie, gdybyscie stworzyli sobie wlasna romantyczna, rodzinna, ciepla i spokojna atmosfere, taka, w ktorej przytulenie zasiadziecie przed kominkiem a nie bedziecie myslec co ten drugi robi albo nie daj Bog, robic dobra mine do zlej gry (gdyby Was tesciowie odwiedzili). Ten wieczor "poswieccie" dla siebie, reszte swiat moze isc na zmarnowanie:))

26,991

Odp: Kobiety na zakręcie
my_2015 napisał/a:

"KObiety na zakręcie" - kurka, czym u Pań ten zakręt?
bo chyba nie zemstą byłego partnera, porywaniem dzieci, doprowadzaniem do ruiny psychicznej, fizycznej i materialnej...

i dobrze...lepiej popisać o problemach z pieskiem, dachem, niż o innych zakrętach, tych mocno zakręconych, których już nie można wyprostować sad

przepraszam za to

pozdrawiam
ajw


Na zakręcie jestem od ponad dwóch lat, po porzuceniu od roku.  Nadal niestety w kryzysie żałoby. Już mam dość siebie mędzącej,  rozczłapanej. Wybrałam ucieczkę do przodu. Jak masz problem, to pisz. Pochylimy się nad tym.

26,992

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja sobie tak myślę, że zakręt zakrętem.. ale świat się toczy dalej... czy czujemy się na siłach, czy tez nie.. i kiedy czujesz, że do bani.. to są takie obszary, które i tak człowieku ogarniasz.. i o tym także jest ten wątek... że chociaż ciezko w jednym obszarze.. to w drugim obszarze jestesmy najsuprzymi babkami na świecie.. warto o tym nie zapominać...

26,993

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

no co racja to racja.. ale wiesz, ta zła wyobraźnia już mi pokazuje biednego męża.. który będzie cierpiał, że z rodzicami w wigilie nie podzieli się opłatkiem przy wspólnym stole.. nie zje z nimi pierogów....


Endi,  co z poprzednim wariantem? Dlaczego chcesz z niego zrezygnować poddając się emocjonalnemu szantażowi?

End_aluzja napisał/a:

i jesli za miesiąc/dwa/trzy - moja tesciowa zaprosi nas na coś.... to ja po proostu tam nie pójdę
i wtedy on będzie musiał powiedzieć teściowej - przykro mi, jej nie będzie - podjeła taką decyzję.

26,994

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć wszystkim smile

Od rozwodu mam alergie na jakiekolwiek wspólne  święta. To był moment, że obie z mamą zostałyśmy same. Ja rozwódka, mama wdowa.
Było mi ciężko na myśl, ze same mamy ten dzień spędzić. Mój młodszy brat, szczera dusza zaproponował wspólną wigilię. Czyli obaj bracia z rodzinami, ja, młoda i mama.
Ech mówię Wam, ile z tego tytułu było problemów. Moje bratowe, osoby konfliktogenne, szukały tysiąc powodów, aby tej wigilii nie zrobić. W końcu mój młodszy brat tak się wkurzył na własną żonę, że zapowiedział jej, że spędzi wigilię ze mną i mamą, a ją ma w czterech literach.
Nie chciałam być powodem kłótni w rodzinie, chciałam odpuścić temat, no ale brat się uparł, że choćby ze względu na mamę powinna się odbyć wspólnie.
Folklor był nie z tej ziemi, jedna obrażona, druga obrażona, roszczenia, oczekiwania bóg wie jakie. Powiedziałam, że nigdy więcej takich akcji.
Od tego czasu no i od pojawienia się motylka, wigilia tylko we własnym gronie plus mama ewentualnie. A i ona ma atrakcje, bo co roku jest u kogo innego na wigilii.

26,995

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny .
Ja dziś muszę się pochwalić,zrobiłam pyszną zupę z dyni i kapusty z imbirem i chilii .

26,996

Odp: Kobiety na zakręcie
Tarantella napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

no co racja to racja.. ale wiesz, ta zła wyobraźnia już mi pokazuje biednego męża.. który będzie cierpiał, że z rodzicami w wigilie nie podzieli się opłatkiem przy wspólnym stole.. nie zje z nimi pierogów....


Endi,  co z poprzednim wariantem? Dlaczego chcesz z niego zrezygnować poddając się emocjonalnemu szantażowi?

End_aluzja napisał/a:

i jesli za miesiąc/dwa/trzy - moja tesciowa zaprosi nas na coś.... to ja po proostu tam nie pójdę
i wtedy on będzie musiał powiedzieć teściowej - przykro mi, jej nie będzie - podjeła taką decyzję.

bo monia.. to ja od czterech lat organizuje wigilie i święta.. w tym sensie, że oczywiście mój brat jednego roku jest na wigilii u tesciowej, moja siostra też.. jednego roku mam na wigilii siostre z rodzina, kolejnego roku brata z rodziną, zawsze rodziców 9jednych i drugich) w pierwszy dzien swiat przyjezdza ten, ktorego nie bylo na wigilii, i wtedy cala rodzina siedzi przy stole..
rozumiesz monia??
moi tesciowie NIE MAJĄ ŻADNEJ rodziny... dziadkowie nie żyją, a z rodzenstwem NIE ZYJĄ...


zatem NIE ZAPROSZENIE ich na więta jest "odtrąceniem"...

a dlaczego ja mam odmówić sobie ogromnej przyjemności spotkania z rodziną, tańców, śpiewów, hulanek i radości???!!!

no taki mam problem....



a

26,997

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:

Cześć dziewczyny .
Ja dziś muszę się pochwalić,zrobiłam pyszną zupę z dyni i kapusty z imbirem i chilii .

Ninka, skoro poszłaś w kulinaria, to ja też napomknę, że dzisiaj będę robiła pasztet z  soczewicy ... mam nadzieję, że wyjdzie smile

26,998 Ostatnio edytowany przez Doonna (2015-10-21 14:34:45)

Odp: Kobiety na zakręcie

;; kobiety na zakrecie" , to nie jest zwykly watek,
to cala ksiega madrosci.

Kiedy jest zle, kiedy nie ma sie czego chwycic, wystarczy wpasc tutaj...
i zycie toczy sie dalej smile

Dziekuje wam Zakretki ze jestescie i musze sie przyznac, ze bardzo mi brak Malwinki...
swego czasu bardzo sie z nia identyfikowalam w kontekscie zdrad emocjonalnych.
Malwinko, jesli czytasz, to pozdrawiam Cie cieplutko i zachecam do podzielenia sie z nami swoim jakze dla mnie interesujacym zyciem smile



sorry, zauwazylam, ze temat swiat z tesciami sie toczy a ja tu dalej o zakretach :

No ja mam alergie na tescow od zawsze, a od kiedy moj ex mnie zjezyl,  tesciowie przestali mnie interesowac ...   a tym bardziej jego ,,smutna minka", ze ja nie chce ich widziec,
nawet odczuwalam jakas satysfakcje, ze on tez juz nie bedzie mial tak fajnie poukladana rodzinke.
Zachcialo mu sie rodzine rozwalac, to prosze bardzo tongue

26,999

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:

Cześć dziewczyny .
Ja dziś muszę się pochwalić,zrobiłam pyszną zupę z dyni i kapusty z imbirem i chilii .

NINA!!!! podziwiam, jestem pod wrażeniem, tym bardziej, że pamiętam cię jako kobitkę jedzeniowo ostrożną... i z długimi zebami na warzywka...

27,000

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
nina1234 napisał/a:

Cześć dziewczyny .
Ja dziś muszę się pochwalić,zrobiłam pyszną zupę z dyni i kapusty z imbirem i chilii .

NINA!!!! podziwiam, jestem pod wrażeniem, tym bardziej, że pamiętam cię jako kobitkę jedzeniowo ostrożną... i z długimi zebami na warzywka...

Oj tak oj tak smile smile

27,001

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

zatem NIE ZAPROSZENIE ich na więta jest "odtrąceniem"...

A to nie oni Cię odtrącili?
Pisałaś, że to oni podjęli decyzję o zerwaniu z Tobą kontaktu. Można założyć, że mieli na uwadze całe spektrum konsekwencji. Albo zwyczajnie chcieli po raz kolejny wypróbować Twoją konsekwencję.

27,002 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-10-21 14:29:00)

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
Tarantella napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

no co racja to racja.. ale wiesz, ta zła wyobraźnia już mi pokazuje biednego męża.. który będzie cierpiał, że z rodzicami w wigilie nie podzieli się opłatkiem przy wspólnym stole.. nie zje z nimi pierogów....


Endi,  co z poprzednim wariantem? Dlaczego chcesz z niego zrezygnować poddając się emocjonalnemu szantażowi?

End_aluzja napisał/a:

i jesli za miesiąc/dwa/trzy - moja tesciowa zaprosi nas na coś.... to ja po proostu tam nie pójdę
i wtedy on będzie musiał powiedzieć teściowej - przykro mi, jej nie będzie - podjeła taką decyzję.

bo monia.. to ja od czterech lat organizuje wigilie i święta.. w tym sensie, że oczywiście mój brat jednego roku jest na wigilii u tesciowej, moja siostra też.. jednego roku mam na wigilii siostre z rodzina, kolejnego roku brata z rodziną, zawsze rodziców 9jednych i drugich) w pierwszy dzien swiat przyjezdza ten, ktorego nie bylo na wigilii, i wtedy cala rodzina siedzi przy stole..
rozumiesz monia??
moi tesciowie NIE MAJĄ ŻADNEJ rodziny... dziadkowie nie żyją, a z rodzenstwem NIE ZYJĄ...


zatem NIE ZAPROSZENIE ich na więta jest "odtrąceniem"...

a dlaczego ja mam odmówić sobie ogromnej przyjemności spotkania z rodziną, tańców, śpiewów, hulanek i radości???!!!

no taki mam problem....



a

He he, a monia zamienila sie w Taske:)) Albo odwrotnie:)

Endi, a Ty musisz zawsze goscic u siebie? Moze raz w druga strone?

27,003 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2015-10-21 14:33:56)

Odp: Kobiety na zakręcie

W obliczu całej tej jazdy z teściami, no trudno powiedziałabym tak:  wspólnie z mężem podjęliśmy  decyzję wigilię spędzić w gronie własnym.
A całą rodzinę zaprosić w któreś święto. Jeśłi mąż chce się z rodzicami spotkać, niech on ich zaprasza. Ty tylko ewentualnie uprzejma będziesz cos pysznego podać.
O albo weź męża i syna i wyjedzcie sobie na święta np. w góry smile

27,004

Odp: Kobiety na zakręcie

tarantella, masz rację
to faktycznie oni postanowili przećwiczyć mnie.... i to oni wykazali sie całą gamą nieakceptowalnych zachowań, nie ja...

a co do świąt

Mussu - ja to uwielbiam

mój owarty dom... tłumy ludzi
jestem doskonałym organizotorem, ogarniam wszystko i wszystkich
potrafię tworzyć swobodną atmosferę w domu, sprawiać, by ludzie czuli się wyjątkowo..

kocham to.. to cała ja
rozumiesz?
święta to dla mnie cudowny pretekst na SPOTKANIA

27,005

Odp: Kobiety na zakręcie

Endi, to zapros tyle ludzi, zeby tesciowie w tlumie sie zagubili i nawet ich nie zauwazysz big_smile

A oplatkiem sie dzielicie przed wieczerza?

27,006

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussu,

takie mnie pytanie po tych fociach tknęło ... To Tobie krecik zalał mieszkanie i tak się poznaliście, czy to Kawci Helmut był? Jak wy się z Krecikiem odnaleźliście w tych fińsko-polsko-czeskich zawirowaniach? Tylko nie mów, że tu jeszcze inny kraj był w ten międzynarodowy akt zamieszany ... big_smile

27,007

Odp: Kobiety na zakręcie

Super focie ślubne smile

Pytajka, akcja z zalaniem to zdaje sie u Kawci była, ale nie z Helmutem tylko  z Zakutym smile smile

27,008

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Super focie ślubne smile

Pytajka, akcja z zalaniem to zdaje sie u Kawci była, ale nie z Helmutem tylko  z Zakutym smile smile

To wszystko pomyliłam smile

27,009 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-10-22 01:37:18)

Odp: Kobiety na zakręcie

Endi, mialam wrazenie, ze Ty i tesciowie poczyniliscie jakies rozstaniowe deklaracje. Jesli tak, to nie bardzo wiem, czemu myslisz o nich w kontekscie swiat. Chyba, ze slowa o zerwaniu relacji byly w emocjach, ale jednak chcesz kontakt utrzymywac. Jesli to sytuacja pierwsza, to robisz swieta jak zawsze, i nie zapraszasz tesciow, bo przeciez kontakty za "obopolna zgoda" zerwane. Maz idzie do rodzicow w wigilie jesli to mozliwe wczesniej, jesli nie, to nastepneg dnia (w zaleznosci jaka odleglosc). Jesli sytuacja druga - nie lubisz ich, ale kontakt jednak jakis chcesz miec, zapraszasz ich i traktujesz milo. Gosc to gosc.

Mam tak teraz z siostra M. Byl kontakt zerwany przez nia, gdy mialam duzy konflikt z M. trzy lata temu i pozniej nigdy nasze relacje nie wrocily do normy. Teraz jestesmy u siebie czasami ze wzgledu na M., ale zwykle jest wiecej ludzi i nie mam z tym problemu. Zadnego. Nie jest to na pewno rozwiazanie idealne, ale wystarczajaco dobre w tych warunkach.

A swieta i biesiady tez uwielbiam. Na najblizszy weekend jedziemy do znajomych na Polnoc, tam gdzie ostatnio. Teraz lasy przebarwiaja sie na niesamowite kolory. Nie moge sie juz doczekac. No i bedziemy biesadowali tez oczywiscie. Jutro pol dnia przeznaczam na gotowanie i pieczenie. Te wyjazdy sa takie wlasnie, kazdy przywozi zarelko, zeby jak najmniej obciazac gospodarzy gotowaniem.

Pozdrawiam wszystkie Zakretki!

27,010

Odp: Kobiety na zakręcie

rennata, to nie do końca tak, że moi teściowie postanowili zerwac ze mną kontakty
oni, pod wpływem emocji i wygodnej dla siebie olceny sytuacji postanowili dokręcić śrubę i wyrazić stanowczo swoje oczekiania wobec mnie. jakich relacji oczekują, jak powinnam ich traktować, jaka ja jestem zła. jak ich lekceważę.. i że oni do tego NIE DOPUSZCZĄ.. bo nalezy im się szacunek i to nasz/mój święty obowiązek.. są na miłośc boską RODZICAMI mojego męża!!! a ja jestem ŻONĄ ich syna i mają swięte prawo wymagać ode mnie innej postawy....

oczekiwania były takie, że przyjdę przeproszę pokajam się i w w ogóle\

a ja się nie odezwałam, przekazałam im, że potraktowali mnie nieuczciwie, niesprawiedliwie i dziękuję za takie relacje.
Spotkałam się później z nimi i na pytanie dramatyczne, czemu nie zadzwoniłaś i nie przeprosiłaś- JA CZEKAŁAM.. chociaż na telefon.... odpowiedziałam - JA? za co miałam was przepraszać? za to, że byłam w totalnym dołku? przeżywałam kryzys? potrzebowałam być sama a wy nie potrafiliście tego uszanować? że stworzyliście intencje moich zachować, które są nieprawdziwe? że zinterpretowaliście moje zachowanie ustawiając sie przeciwko mnie?

nie zgadzam się na relacje, w których niezależnie od tego jaka jestem i co robię, ostatecznie i tak wmawiacie sobie i mi, że moja intencją jest rozbicie waszej rodziny. Nie jestem takim człowiekiem, jakim chcecie mnie widzieć. Nie mam zamiaru się angażować w relacje z Wami, bo cokolwiek robie i jak robię, to i tak regularnie, co mniej więcej pół roku słyszę, jaka to jestem zła, nieuczciwa wobec was, jak to celowo was ranię i jeszcze odsuwam waszego syna od was....

więc mówię wam nie, nie zgadzam się. nie będę w tym uczestniczyć. nie będę kozłem ofiarnym. 

no i tak się to skończyło... oni nie osiągnęli tego, co chcieli - chociaż ciężko powiedzieć, czego chcieli...

ja nie sądzę, żeby mi się udało ich "oderwać" od wspólnych relacji - bo będą słodcy jak miód.... i pełni dobrych chęci

ale muszę od nowa zdefiniowac granice, bezpiecznie dla mnie


i - żeby nie było nieporozumień, powinnam je okreslić. ustalić i zakomunikować. w czytelny sposób
dla mnie granice
że spotykam się z nimi z okazji świąt takich jak urodziny (ich) imieniny (ich) (swoich nie wyprawiam. a jesli wyprawiam to w sposób nieformalny....)... swieta bożego narodzenia, święta wielkanocne, że w moim domu sa gośćmi... że nie odpowiadały im poprzednie relacje, to teraz mają mi sie nie wpieprzac w zycie... no jakoś tak...

27,011

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny smile

Uprzejmie melduję, że pasztet z soczewicy popełniony smile Wyszedł lepszy niż się spodziewałam, aczkolwiek odrobinę przesadziłam z ostrością. Rano nie mogłam się oprzeć, co by nie spróbować i zjadłam z ciemnym pieczywem ...pychota big_smile

Renatta zazdroszczę Tobie tych okoliczności przyrody smile

27,012

Odp: Kobiety na zakręcie
Doonna napisał/a:

Endi, to zapros tyle ludzi, zeby tesciowie w tlumie sie zagubili i nawet ich nie zauwazysz big_smile

A oplatkiem sie dzielicie przed wieczerza?

tak.

widzisz doona, ja nie wyobrażam sobie sytuacji, w której będe funkcjonowac w "fochu" i np. ich omijać skłądając życzenia świąteczne.. ja w ogóle nie jestem 'zapiekła". nie zywię uraz, nie pielęgnuję żalów. Stawiam na komunikację... jesli jest nieporozumienioe, to je wyjasniam
\nie mam problemów z okreslaniem granic, nie pozwolę wchodzić sobie na głowę.. a oni na moją niestety weszli.. i mam takie poczucie - że jakiś =ruch muszę/powinnam wykonać, że to nie w moim stylu byc z kimś w wojnie... nie w moim stylu nie wyjasniać konfliktów i stac w miejscu

27,013

Odp: Kobiety na zakręcie
Doonna napisał/a:

Endi, to zapros tyle ludzi, zeby tesciowie w tlumie sie zagubili i nawet ich nie zauwazysz big_smile

A oplatkiem sie dzielicie przed wieczerza?

chyba w takim wypadku, to najlepsze rozwiazanie, zrobic swoje, bawic sie i nie zwracac uwagi na ew. fochy. Apropos tego oplatka, swoja droga nie lubie jakos tej tradycji, to czy Wy skladacie takie gasienicowe zyczenia typu: zdrowka, pieniazkow, urody;), meza, dobrych ocen (dzieciakom i zeby grzeczne byly - ciekawe dla kogo te zyczenia?;) itd. czy zwyczajnie Wesolych Swiat, cmok i nastepny prosze? Bo ja juz od parunastu lat mowie wlasnie Wesolych, sciskam, przytulam, niektorych caluje i na tyle. Jakos znudzily mi sie te wymyslanki, czego komu nalezy zyczyc. Czasem mam tez ochote do tego ograniczyc zyczenia na kartkach, ale jakos nadal epistoly tworze, po czym oddycham z ulga, kiedy wszystkie juz leza napisane:)

Hej, ale to dopiero pazdziernik, jeszcze nas Helouwin czeka, potem to okropnie smutne i szare swieto (sorki, moje osobiste zdanie) a dopiero potem zaczne martwic sie o swieta. Szkoda, ze w sobote wypada drugi dzien, za krotko bedzie jak zwykle:(.

27,014 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-10-22 08:52:49)

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Mussu,

takie mnie pytanie po tych fociach tknęło ... To Tobie krecik zalał mieszkanie i tak się poznaliście, czy to Kawci Helmut był? Jak wy się z Krecikiem odnaleźliście w tych fińsko-polsko-czeskich zawirowaniach? Tylko nie mów, że tu jeszcze inny kraj był w ten międzynarodowy akt zamieszany ... big_smile

he:) u nas byl wulkan, nie zalane mieszkanie.

No i zawirowalo wtedy niezle, to fakt. Ja sobie Kreta importowalam z targow miedzynarodowych. Jak to jego dawny szef, a moj klient, powiedzial: Polka z Czecha Fina zrobila - normalnie czeski film:) A teraz odnajdujemy sie calkiem niezle, ja juz dawno przywyklam a Kretowi tez jest juz coraz lepiej i czuje sie jak u siebie a nie za granica. Bo wazne miec dom, prace i bliskich ludzi a wtedy mozna i na antypodach mieszkac.

jak sie robi pasztet z soczewicy?

Ja mam pomysl na dzisiejszy obiadek zeby usmazyc naleznikow ze szcypiorkiem (tak do ciasta go nakroic) ale musze jakies odpowiednie nadzienie wymyslec, macie jakies pomysly? Mysle o twarozku z papryka i moze troche wedzonej makreli do tego dac, ale nie wiem, czy na koniec psa tym nie bede musiala nakarmic:). Moze cos innego, tak na slono?

27,015 Ostatnio edytowany przez Doonna (2015-10-22 08:58:23)

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja potrafie lekcewazyc i ignorowac ludzi z ktorymi mam niesnaski,
poprostu ich nie zauwazam, sa przezroczysci w towarzystwie.
Ale z wigilia i dzeleniem oplatkiem, skladaniem zyczen, dzieleniem prezetow to juz bylo by trudniej lawirowac,
a takiej bliskosci tez bym nie chciala, wiec raczej bym uniknela calkowicie spotkania.


Czesc Mussu,
ja tez wesolych swiat zycze, do tego dorzucam dla corek, ze je bardzo kocham i usciski.
Nie wyobrazam sobie Wigili z kims kogo nie lubie, koszmar.

27,016

Odp: Kobiety na zakręcie
Doonna napisał/a:

Ja potrafie lekcewazyc i ignorowac ludzi z ktorymi mam niesnaski,
poprostu ich nie zauwazam, sa przezroczysci w towarzystwie.
Ale z wigilia i dzeleniem oplatkiem, skladaniem zyczen, dzieleniem prezetow to juz bylo by trudniej lawirowac,
a takiej bliskosci tez bym nie chciala, wiec raczej bym uniknela calkowicie spotkania.


Czesc Mussu,
ja tez wesolych swiat zycze, do tego dorzucam dla corek, ze je bardzo kocham i usciski.
Nie wyobrazam sobie Wigili z kims kogo nie lubie, koszmar.

ja tez nie, niestety mialam owa "przyjemnosc" pare razy i wiecej nie dam sie w sztywna atmosfere wrobic.

Zreszta ja odwrotnie niz Endi nie znosze tego calego harmideru biesiadnego, lubie spokoj i cisze wiec dla mnie tlum ludzi w domu oznacza natychmiastowa moja ewakuacje. Jako dziecko i bardzo mloda panienka jezdzilam z rodzicami czasem do dziadkow, a tam 5 ciotek z mezami, wujek z zona dziadkowie  no i gromada dzieciarni. Wtedy najchetniej czas spedzalam w oborce albo stajence czekajac az zwierzeta przemowia:) Przy wspolnym stole i tych gromkich dowcipach, plotach i rodzinnych pouczaniach czulam sie jakby mi ktos na grochu kazal kleczec.

Ale, np. bardzo lubie swieta firmowe, lubie spedy znajomych, ktorzy nie sa ze soba zadnymi wiezami powiazanie i nikt nikomu niejest nic winien, powinien itd.. Rodzinnie jestem jak samotny wilk:) Tym bardziej nie umialabym przelamac lodow z kims, kto by mnie notorycznie krytykowal i pchal sie w moje zycie bezpardonowo i w ubloconych buciorach. Moj dom = moje krolestwo i nie wszyscy maja do niego wstep.

A Ty Endi tak od zarania dziejow masz na pienku z tesciami czy od jakiegos czasu tak sie dzieje? Oni wiedza o zdradzie?

27,017

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

jak sie robi pasztet z soczewicy?


Zblendowana ugotowana włoszczyzna, zeszklona cebulka,, czosnek, ja od siebie dodałam kilka pistacji i suszonych pomidorów, ugotowana soczewica (ja zrobiłam z czerwonej), przyprawy jakie kto lubi, jajka, odrobina masła i wszystko zusammen do kupy wymieszać, do foremki i do pieca smile Jeszcze na wierzch słonecznikiem sypnęłam ... I voila smile Muszę przyznać, że wyszło pysznie. Ponieważ mój D. jest na diecie dość wysoko białkowej to również skorzystał z moich kulinarnych eksperymentów, więc tym bardziej mnie cieszy, że i jemu smakuje smile

27,018

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

Ja mam pomysl na dzisiejszy obiadek zeby usmazyc naleznikow ze szcypiorkiem (tak do ciasta go nakroic) ale musze jakies odpowiednie nadzienie wymyslec, macie jakies pomysly? Mysle o twarozku z papryka i moze troche wedzonej makreli do tego dac, ale nie wiem, czy na koniec psa tym nie bede musiala nakarmic:). Moze cos innego, tak na slono?


Uwielbiam nalesniki z serem, znaczy twarozkiem.
Dla corek robie na slodko, bo niestety u mnie to prawie wszystkie eksperymenty sa nie mile widziane,
a psa nie mam smile
Najlepiej smakuje to co znane i od zawsze lubiane smile

27,019

Odp: Kobiety na zakręcie
Doonna napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Ja mam pomysl na dzisiejszy obiadek zeby usmazyc naleznikow ze szcypiorkiem (tak do ciasta go nakroic) ale musze jakies odpowiednie nadzienie wymyslec, macie jakies pomysly? Mysle o twarozku z papryka i moze troche wedzonej makreli do tego dac, ale nie wiem, czy na koniec psa tym nie bede musiala nakarmic:). Moze cos innego, tak na slono?


Uwielbiam nalesniki z serem, znaczy twarozkiem.
Dla corek robie na slodko, bo niestety u mnie to prawie wszystkie eksperymenty sa nie mile widziane,
a psa nie mam smile
Najlepiej smakuje to co znane i od zawsze lubiane smile

hej smile
Skąd ja to znam. Ciężko rozwinąć skrzydła w kuchni. A mnie się nudzi gotowanie w kółko tego samego.

27,020

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:
Mussuka napisał/a:

jak sie robi pasztet z soczewicy?


Zblendowana ugotowana włoszczyzna, zeszklona cebulka,, czosnek, ja od siebie dodałam kilka pistacji i suszonych pomidorów, ugotowana soczewica (ja zrobiłam z czerwonej), przyprawy jakie kto lubi, jajka, odrobina masła i wszystko zusammen do kupy wymieszać, do foremki i do pieca smile Jeszcze na wierzch słonecznikiem sypnęłam ... I voila smile Muszę przyznać, że wyszło pysznie. Ponieważ mój D. jest na diecie dość wysoko białkowej to również skorzystał z moich kulinarnych eksperymentów, więc tym bardziej mnie cieszy, że i jemu smakuje smile

Dzieki Pytajka:) czyli wersja wege pasztetu? A jakie proporcje tzn ilosci? szczegolnie tej soczewicy? Obawiam sie, ze tyle u siebie nie dostane.

Twoj D. jest na diecie bialkowej? Czemu? Ze wzgledu na silownie?

27,021

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:
Doonna napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Ja mam pomysl na dzisiejszy obiadek zeby usmazyc naleznikow ze szcypiorkiem (tak do ciasta go nakroic) ale musze jakies odpowiednie nadzienie wymyslec, macie jakies pomysly? Mysle o twarozku z papryka i moze troche wedzonej makreli do tego dac, ale nie wiem, czy na koniec psa tym nie bede musiala nakarmic:). Moze cos innego, tak na slono?


Uwielbiam nalesniki z serem, znaczy twarozkiem.
Dla corek robie na slodko, bo niestety u mnie to prawie wszystkie eksperymenty sa nie mile widziane,
a psa nie mam smile
Najlepiej smakuje to co znane i od zawsze lubiane smile

hej smile
Skąd ja to znam. Ciężko rozwinąć skrzydła w kuchni. A mnie się nudzi gotowanie w kółko tego samego.

otoz to, na slodko to ja zawsze robie, teraz chce je na slono zrobic ale z takim farszem, zeby za suchy nie byl i jednoczesnie nie wyplywal z nalesnikow. Iraczej nie poprosze synka o pomysl, bo on wyznaje zasade, ze tylko smazone gleboko na masle ma smak. Cokolwiek to jest. Tak ich w szkole ucza:) Tylko kto potem bedzie za mna moj wielki tylek nosil?:)

27,022

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziewczyny piszecie o jedzonku i ślinka cieknie, a ja tylko czekoladę wedla w pracy mam i zero chęci aby ruszyć się po coś więcej.
Podrzućcie naleśniki wink

27,023

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
moniaCo napisał/a:
Doonna napisał/a:

Uwielbiam nalesniki z serem, znaczy twarozkiem.
Dla corek robie na slodko, bo niestety u mnie to prawie wszystkie eksperymenty sa nie mile widziane,
a psa nie mam smile
Najlepiej smakuje to co znane i od zawsze lubiane smile

hej smile
Skąd ja to znam. Ciężko rozwinąć skrzydła w kuchni. A mnie się nudzi gotowanie w kółko tego samego.

otoz to, na slodko to ja zawsze robie, teraz chce je na slono zrobic ale z takim farszem, zeby za suchy nie byl i jednoczesnie nie wyplywal z nalesnikow. Iraczej nie poprosze synka o pomysl, bo on wyznaje zasade, ze tylko smazone gleboko na masle ma smak. Cokolwiek to jest. Tak ich w szkole ucza:) Tylko kto potem bedzie za mna moj wielki tylek nosil?:)


Mussuka u mojej córy w szkole wg nowych przepisów zdrowego żywienia ( !! ) dyrektorka zabroniła nawet ogniska ze smażeniem kiełbasek na wycieczce !
Masakra,
chyba będą tofu jedli czy coś hehe

27,024

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
Pytajka napisał/a:
Mussuka napisał/a:

jak sie robi pasztet z soczewicy?


Zblendowana ugotowana włoszczyzna, zeszklona cebulka,, czosnek, ja od siebie dodałam kilka pistacji i suszonych pomidorów, ugotowana soczewica (ja zrobiłam z czerwonej), przyprawy jakie kto lubi, jajka, odrobina masła i wszystko zusammen do kupy wymieszać, do foremki i do pieca smile Jeszcze na wierzch słonecznikiem sypnęłam ... I voila smile Muszę przyznać, że wyszło pysznie. Ponieważ mój D. jest na diecie dość wysoko białkowej to również skorzystał z moich kulinarnych eksperymentów, więc tym bardziej mnie cieszy, że i jemu smakuje smile

Dzieki Pytajka:) czyli wersja wege pasztetu? A jakie proporcje tzn ilosci? szczegolnie tej soczewicy? Obawiam sie, ze tyle u siebie nie dostane.

Twoj D. jest na diecie bialkowej? Czemu? Ze wzgledu na silownie?

Pęczek włoszczyzny (zwykle 3-4 marchewki, 2 pietruszki, kawałek selera, por można dodać, ale ja nie lubię, więc nie dawałam do pasztetu), 1 szklanka soczewicy, 3 jajka, niecała łyzka masła, 1 cebula, ja dałam 3 ząbki czosnku, przyprawy według uznania. Podsmażyłam cebulke, dorzuciłam zblendowane warzywa, czosnek, swoje dodatki, do tego dodajesz ugotowaną soczewicę ( na 1 1 szklanke soczewicy dałam dwie szkalnki wrzącej wody i gotowałam 12-15 minut) i wszystko przyprawiasz. Ważne żeby na tym etapie w miare dobrze doprawić (bo później surowe jajka idą), odstawiasz z gazu, wrzucasz do miski i dodajesz masło mieszając całość, zeby sie rozpuściło. Po przestudzeniu dodajesz po 1 jajku za każdym razem mieszajac z masą.
Całość dałam do keksówki i na ok. 50 minut do piekarnika nagrzanego na 180-190 stopni. Kroi się go na zimno.

To tak mniej więcej smile

D. nie jest na dukanie ani żadnej innej diecie białkowej, tylko dużo białkowych rzeczy je ze względu na siłownie właśnie. Chce sobie rzeźbe zrobić smile Więc na budowanie mięśni to białko.

27,025 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2015-10-22 10:21:11)

Odp: Kobiety na zakręcie

Coś mi się podublowało w postach. No nic.

Naleśniki to ja bardzo lubię niedietetyczne - tzn. z czekoladą albo innym słodkim spoiwem smile

27,026

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie wiedza mussu o zdradzie. Wiesz. Kwestia górki nie dotyczy mnie ale raczej ich toksycznej relacji z synem ktory, mimo ze dorosły, ciagle kontrolowany przez matkę, ciagle szantażowany jej emocjami, zdrowiem i tak dalej. Co jakiś czas moj maz robi cos co rani moja teściowa i musi dac sie przeczołgać po podłodze zeby mu wybaczyła....
A co jakiś czas dostaje sie mi. Bo ja czegos nie zrobiłam. Albo zrobiłam. A ze ja nie dam sie ciągać po dywanach to albo jest foch kilka tygodni. Albo moj maz wysłuchuje jaka ja jestem zła....
I to    Tak jest rwgularbie

27,027

Odp: Kobiety na zakręcie
GIA_79 napisał/a:

Mussuka u mojej córy w szkole wg nowych przepisów zdrowego żywienia ( !! ) dyrektorka zabroniła nawet ogniska ze smażeniem kiełbasek na wycieczce !
Masakra,
chyba będą tofu jedli czy coś hehe

bo jak ludzie glupie, to nie rozumieja przepisow i zaczynaja w druga strone przeginac. Co innego wpychanie dzieciakom slodkich bulek, batonow i czipsow na codzien, a co innego porzadnie upieczona (i np. chuda) kielbaska z kromka chleba i aciamajda.

A moj syn te nauki pobiera wlasnie w szkole kucharskiej:) Z tym, ze jak gotowali takie zestawy dla szkol, to tez mieli odpowiednio dobrane gramatury i skladniki i np. soli prawie zero, tluszcze tez ograniczone do minimum. Moja cora je w szkole codzoiennie i czasami tez narzeka, ze cos bylo niesmaczne ale wiekszosc dan jej smakuje. No i jak nie pasuje np. jakis sos czy zupa, to jest jeszcze bar salatkowy i tam moze sobie nalozyc ile chce i co chce. A slodyczy w szkolach tutaj w ogole nie ma, nie ma tez sklepikow, co mnie bardzo cieszy, bo mlodej nie daje zadnej kasy do szkoly. Zjada sniadanie przed wyjsciem, lunch o 11.30 a o 15 jak wraca do domu, to sobie jogurt, owoca albo kanapke wezmie. Pozniej juz ja jestem i cos na cieplo zawsze robie. Glodna nie chodzi i batonami nie zapycha brzuszka.

A kielbaski w te niedziele opiekalismy na skalkach nad morzem, w Porkkala (jakby ktos sobie chcial googlowac;). Tak zglodnielismy po spacerze po tych polodowcowych gorkach, ze z marszu po dwie sztuki wrabalismy, prosto z ognia, na jalowcu wedzone:). Slonce slicznie przypiekalo, az mozna bylo kurtki posciagac i jak foki na skalach sie wylegiwac patrzac na calkiem spokojne tego dnia morze. I widoczna nawet Estonie:)

27,028

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Nie wiedza mussu o zdradzie. Wiesz. Kwestia górki nie dotyczy mnie ale raczej ich toksycznej relacji z synem ktory, mimo ze dorosły, ciagle kontrolowany przez matkę, ciagle szantażowany jej emocjami, zdrowiem i tak dalej. Co jakiś czas moj maz robi cos co rani moja teściowa i musi dac sie przeczołgać po podłodze zeby mu wybaczyła....
A co jakiś czas dostaje sie mi. Bo ja czegos nie zrobiłam. Albo zrobiłam. A ze ja nie dam sie ciągać po dywanach to albo jest foch kilka tygodni. Albo moj maz wysłuchuje jaka ja jestem zła....
I to    Tak jest rwgularbie

No to mi na to wyglada, ze to Twoj maz powinien jakas terapie zaliczyc, jak sobie radzic z wlasna matka. Ojcem tez. Bo jego emocje pewnie odbijaja sie potem na Was. Przyznam, ze Kreta relacja z mama tez nie do konca jest taka jak byc chyba powinna, tez jest szantaz emocjonalny i obraza majestatu. Ja na to gwoizdze koncertowo, ale jego czasem cos rusza. Tylko jesli jego ruszanie bedzie mialao wplyw na nasze stosunki, to to juz wesole nie bedzie. Poki co Kret jednak wykazuje sporo asertywnosci i szantaze odpiera dzielnie meska piersia. Zreszta te zagrywki sa latwe do "wyjasnienia" wiec juz tak histerycznie nie reaguje:)

27,029

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Pęczek włoszczyzny (zwykle 3-4 marchewki, 2 pietruszki, kawałek selera, por można dodać, ale ja nie lubię, więc nie dawałam do pasztetu), 1 szklanka soczewicy, 3 jajka, niecała łyzka masła, 1 cebula, ja dałam 3 ząbki czosnku, przyprawy według uznania. Podsmażyłam cebulke, dorzuciłam zblendowane warzywa, czosnek, swoje dodatki, do tego dodajesz ugotowaną soczewicę ( na 1 1 szklanke soczewicy dałam dwie szkalnki wrzącej wody i gotowałam 12-15 minut) i wszystko przyprawiasz. Ważne żeby na tym etapie w miare dobrze doprawić (bo później surowe jajka idą), odstawiasz z gazu, wrzucasz do miski i dodajesz masło mieszając całość, zeby sie rozpuściło. Po przestudzeniu dodajesz po 1 jajku za każdym razem mieszajac z masą.
Całość dałam do keksówki i na ok. 50 minut do piekarnika nagrzanego na 180-190 stopni. Kroi się go na zimno.

To tak mniej więcej smile

D. nie jest na dukanie ani żadnej innej diecie białkowej, tylko dużo białkowych rzeczy je ze względu na siłownie właśnie. Chce sobie rzeźbe zrobić smile Więc na budowanie mięśni to białko.

e, to latwizna w porownaniu do pasztetu tradycyjnego:) moze tez popelnie w weekend. Jak soczewice namierze gdzies w sklepach, bo to u nas malo znane.

To masz Pytajka dwa kaloryfery w sypialni?:)) no i dobrze. Niech facet dba o swoj image.

27,030

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajka smile super pomysł z tym pasztetem.
Kradnę pomysł smile

27,031

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
GIA_79 napisał/a:

Mussuka u mojej córy w szkole wg nowych przepisów zdrowego żywienia ( !! ) dyrektorka zabroniła nawet ogniska ze smażeniem kiełbasek na wycieczce !
Masakra,
chyba będą tofu jedli czy coś hehe

bo jak ludzie glupie, to nie rozumieja przepisow i zaczynaja w druga strone przeginac. Co innego wpychanie dzieciakom slodkich bulek, batonow i czipsow na codzien, a co innego porzadnie upieczona (i np. chuda) kielbaska z kromka chleba i aciamajda.

A moj syn te nauki pobiera wlasnie w szkole kucharskiej:) Z tym, ze jak gotowali takie zestawy dla szkol, to tez mieli odpowiednio dobrane gramatury i skladniki i np. soli prawie zero, tluszcze tez ograniczone do minimum. Moja cora je w szkole codzoiennie i czasami tez narzeka, ze cos bylo niesmaczne ale wiekszosc dan jej smakuje. No i jak nie pasuje np. jakis sos czy zupa, to jest jeszcze bar salatkowy i tam moze sobie nalozyc ile chce i co chce. A slodyczy w szkolach tutaj w ogole nie ma, nie ma tez sklepikow, co mnie bardzo cieszy, bo mlodej nie daje zadnej kasy do szkoly. Zjada sniadanie przed wyjsciem, lunch o 11.30 a o 15 jak wraca do domu, to sobie jogurt, owoca albo kanapke wezmie. Pozniej juz ja jestem i cos na cieplo zawsze robie. Glodna nie chodzi i batonami nie zapycha brzuszka.

A kielbaski w te niedziele opiekalismy na skalkach nad morzem, w Porkkala (jakby ktos sobie chcial googlowac;). Tak zglodnielismy po spacerze po tych polodowcowych gorkach, ze z marszu po dwie sztuki wrabalismy, prosto z ognia, na jalowcu wedzone:). Slonce slicznie przypiekalo, az mozna bylo kurtki posciagac i jak foki na skalach sie wylegiwac patrzac na calkiem spokojne tego dnia morze. I widoczna nawet Estonie:)


Rany Mussuka ! please bo mi żołądek wykituje wink chyba jednak zbiorę się do tego sklepu chociaż.

Co do żywienia w szkołach - najpierw radziłabym aby po prostu nauczyli się smacznie gotować. Jeśli tego się nie potrafi to wrzucenie jeszcze jakiś zmian to totalna klapa.

Wygooglowałam Porkkala i zazdroszczę pejzaży ! smile

27,032

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussu masz to szczęście,  że toksyczne mamuśki i
teściowe masz daleko od siebie smile

27,033

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Mussu masz to szczęście,  że toksyczne mamuśki i
teściowe masz daleko od siebie smile


monia ja mam taką teściową która po tym co nawywijał jej synalek skwitowała zdaniem
" czy ja nadwrażliwa nie jestem"

ręce opadają, teraz to już się śmieje z tego

27,034

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Mussu masz to szczęście,  że toksyczne mamuśki i
teściowe masz daleko od siebie smile

w rzeczy samej nie narzekam:) dzieki tej odleglosci udaje mi sie zachowac rownowage psychiczna, spokoj ducha i luzacki styl:) Czyli ujmujac to krotko - zyje dla siebie i tak jak mi wygodnie i pasuje.

27,035

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć dziewczyny .
Ja dziś gotuję fasolkę po bretońsku .

Moi rodzice i teściowie są bardzo blisko i też się bardzo przejmuję jak są jakieś fochy .

27,036 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2015-10-22 12:02:17)

Odp: Kobiety na zakręcie
GIA_79 napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Mussu masz to szczęście,  że toksyczne mamuśki i
teściowe masz daleko od siebie smile


monia ja mam taką teściową która po tym co nawywijał jej synalek skwitowała zdaniem
" czy ja nadwrażliwa nie jestem"

ręce opadają, teraz to już się śmieje z tego

.
No fakt przyjemna,  nie ma co:)
Nie rozumiem,  czy te kobiety są tak ślepo zapatrzone w swoich syneczkow?
Nie mialam możliwości poznać jaką by była teściową mama mojego eksa. Zmarła jeszcze przed naszym ślubem. Ale jako kobieta była świetna. Mam miłe wspomnienia z nią związane.

A jeśli o mamuśke motylka chodzi,  to cieszę się że mieszka daleko:) specyficzna kobieta,  aczkolwiek chyba mnie lubi smile smile

27,037

Odp: Kobiety na zakręcie

dla mnie zycie pod nosem czy to moich czy meza rodzicow to predzej czy pozniej recepta na konflikt, z jednej, drugiej czy trzeciej strony. Zreszta ja dosc szybko wyfrunelam z domu rodzinnego i dla mnie liczy sie calkowite usamodzielnienie i odcieta ostrym narzedziem pepowina. Okazyjne spotkania tak, zagladanie sobie w okienka czy do garow - NIE.

27,038

Odp: Kobiety na zakręcie

Taaa lepiej zachować tzw bezpieczną odległość wink

Hehe "perełek" mojej teściowej było więcej typu
"to tak jak w serialu ukryta prawda! ona się na niego uwzięła ! wiesz do czego takie kobiety są zdolne !" etc etc

Choć swoją drogą rozmowa o czynach mojego małżonka była sprowokowana przeze mnie bo owa teściowa przez kilka miesięcy nawet nie raczyła do mnie zadzwonić, zapytać choćby co u mnie i jej wnuczki..

Ale odcinając tą sytuacje to fajna, poczciwa kobieta - serio smile Może po prostu nie chciała się mieszać, a że syna usprawiedliwia cóż...

27,039

Odp: Kobiety na zakręcie

wklejam dowcip z fejsa:

Synowa dzwoni do tesciowej i pyta:
- mamo, jak dziecko ma kupe w pieluszce, to przebiera ojciec czy matka?
Tesciowa:
- oczywiscie, ze matka!
Synowa:
- To niech sie mama zbiera i szybko przyjezdza, bo synus tak zabalowal, ze do toalety nie zdazyl.

27,040

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

wklejam dowcip z fejsa:

Synowa dzwoni do tesciowej i pyta:
- mamo, jak dziecko ma kupe w pieluszce, to przebiera ojciec czy matka?
Tesciowa:
- oczywiscie, ze matka!
Synowa:
- To niech sie mama zbiera i szybko przyjezdza, bo synus tak zabalowal, ze do toalety nie zdazyl.

haha nieźle big_smile big_smile

Posty [ 26,976 do 27,040 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 414 415 416 417 418 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024