Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 412 413 414 415 416 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26,846 do 26,910 z 29,007 ]

26,846

Odp: Kobiety na zakręcie

Rano wróciłam z przebieżki z psem. Ale słońce. Nad jeziorem życie wre, ptactwo się trzepie. Jak co dzień o tej porze nikogo. Mój pies jak zwykle podglądał podwodne życie rybek. Włazi do wody i zastyga jak czapla z głową nad wodą. To go strasznie fascynuje. Jednak wolę, jak kogoś spotkam, najlepiej z psem.Wtedy mój ma zajęcie, a ja spokój.  Musiałam założyć do biegu kamizelką, bo jednak zimno już. Za chwilę czas na czapkę przyjdzie. Po drodze drwale palili ognisko, więc się przy nim ugrzałam trochę. W lesie nigdy nie jest cicho. Wczoraj spotkaliśmy blisko sarny. One w grupie szczekają jak psy. Uwielbiam ten harmider, tak pewnie odstraszają.
A teraz zjawili się budowlańcy, więc będzie hałas.
Już mi się odechciewa dzielić z Wami wrażeniami na trudne tematy. Lepiej o gotowaniu i pierdołach. Szkoda.

Zobacz podobne tematy :

26,847

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

No to faktycznie w niezłej tajemnicy ten ślub smile

jak romantyka to pelna geba:))

26,848 Ostatnio edytowany przez silkytouch (2015-10-09 12:29:07)

Odp: Kobiety na zakręcie
benzyneria11 napisał/a:

Już mi się odechciewa dzielić z Wami wrażeniami na trudne tematy. Lepiej o gotowaniu i pierdołach. Szkoda.

Hej, mnie się odechciewa z moim M wałkować wciąż to samo. On znów dziś "odjeżdża". A ja? A mnie się nie chce jechać z nim... w tę krainę pretensji i niefajnych emocji!!


benzyneria11 napisał/a:

Rano wróciłam z przebieżki z psem. Ale słońce. Nad jeziorem życie wre, ptactwo się trzepie. Jak co dzień o tej porze nikogo. Mój pies jak zwykle podglądał podwodne życie rybek. Włazi do wody i zastyga jak czapla z głową nad wodą. To go strasznie fascynuje. Jednak wolę, jak kogoś spotkam, najlepiej z psem.Wtedy mój ma zajęcie, a ja spokój.  Musiałam założyć do biegu kamizelką, bo jednak zimno już. Za chwilę czas na czapkę przyjdzie. Po drodze drwale palili ognisko, więc się przy nim ugrzałam trochę. W lesie nigdy nie jest cicho. Wczoraj spotkaliśmy blisko sarny. One w grupie szczekają jak psy. Uwielbiam ten harmider, tak pewnie odstraszają.
A teraz zjawili się budowlańcy, więc będzie hałas.

Ja słyszałam ostatnio, że w mojej okolicy zadomowił się żubr i nawet wilki są już w mojej gminie :-)

a co do teściów to chyba poszukam sanatorium. Teść to taki trochę "dzik", chyba łatwiej się odnajdą niż w typowym spa. Hmmmm.... ja bym się na SPA nie obraziła, ale to ma być dla nich nie dla mnie hihi
I tak szykuje mi się wizyta "w zastępstwie" na warsztatach kulinarnych u K. Shellera - jak załatwię. Mój M dostał ode mnie taki prezent na ostatnią gwiazdkę, ale cóż.... nie po drodze mu pojechać.... może więc pojadę ja - zawsze to okazja na ciekawe spędzenie wolnego czasu i poznanie ciekawych ludzi

26,849

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:

I tak szykuje mi się wizyta "w zastępstwie" na warsztatach kulinarnych u K. Shellera - jak załatwię.

Ja pitole! U TEGO Kurta? No to Ci silky szczerze zazdroszcze:)) Koniecznie podziel sie wrazeniami i doswiadczeniami po warsztatach:)

26,850

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
silkytouch napisał/a:

I tak szykuje mi się wizyta "w zastępstwie" na warsztatach kulinarnych u K. Shellera - jak załatwię.

Ja pitole! U TEGO Kurta? No to Ci silky szczerze zazdroszcze:)) Koniecznie podziel sie wrazeniami i doswiadczeniami po warsztatach:)

Tak, tak musu u TEGO Kurta ;-)
taki prezent dostał mój M pod choinkę i się na niego....- do roboty jedzie. JEGO strata!!!

Może być całkiem wesoło na tym szkoleniu! Ja i gotowanie... Hmmm.... mówiąc delikatnie - nie czuję tego! Jakoś nie mam inwencji twórczej i zmysłu do łączenia i tworzenia... Może TEN Kurt we mnie to obudzi!!?? Jakiś mój drzemiący talent..... Bo w sumie pieczenie mi wychodzi, więc dlaczego nie gotowanie!?
No i temat warsztatów też ciekawy, choć niełatwy - dziczyzna!! BARDZO lubię konsumować dziczyznę, może się więc nauczę i przyrządzać...

26,851

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:

Hej, mnie się odechciewa z moim M wałkować wciąż to samo. On znów dziś "odjeżdża". A ja? A mnie się nie chce jechać z nim... w tę krainę pretensji i niefajnych emocji!!

Silky a co z rocznicą? Coś planujecie, dla "ocieplenia" atmosfery? Skoro TAKA okazja? Jakieś wyjście, cos?

26,852

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:

Tak, tak musu u TEGO Kurta ;-)
.

Bosko smile Fantastiko big_smile

Szkoda, że ja nie mam cierpliwości do kuchni i wypieków, bo generalnie uważam to za super sprawę smile
Silky i jak wypieki? Nadal uskuteczniasz te cuda? FB nie ma to i bieżącego info nie ma wink

26,853

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

No to faktycznie w niezłej tajemnicy ten ślub smile

No Mussu, rzeczywiście smile
Podziwiam odwagę, ja kiedyś żartowałam, żę w Las Vegas ślub wezmę bez całej pompy, ciotek, wujków i kuzynów nie widzianych kilkanaście lat, nie lubianych i siejących zamet w rodzinie ... brrrrr  bo to tak przy okazji zwiedzania USA miałoby być i zarazem podróż poślubna  ... ekonomicznie wink USA przede mną kiedyś tam, więc kto wie?

26,854

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:
Mussuka napisał/a:
silkytouch napisał/a:

I tak szykuje mi się wizyta "w zastępstwie" na warsztatach kulinarnych u K. Shellera - jak załatwię.

Ja pitole! U TEGO Kurta? No to Ci silky szczerze zazdroszcze:)) Koniecznie podziel sie wrazeniami i doswiadczeniami po warsztatach:)

Tak, tak musu u TEGO Kurta ;-)
taki prezent dostał mój M pod choinkę i się na niego....- do roboty jedzie. JEGO strata!!!

Może być całkiem wesoło na tym szkoleniu! Ja i gotowanie... Hmmm.... mówiąc delikatnie - nie czuję tego! Jakoś nie mam inwencji twórczej i zmysłu do łączenia i tworzenia... Może TEN Kurt we mnie to obudzi!!?? Jakiś mój drzemiący talent..... Bo w sumie pieczenie mi wychodzi, więc dlaczego nie gotowanie!?
No i temat warsztatów też ciekawy, choć niełatwy - dziczyzna!! BARDZO lubię konsumować dziczyznę, może się więc nauczę i przyrządzać...


Jeju, zamienisz sie?:) To bedzie super przygoda. Ten Twoj M. to na dokladke nudziarz jak cholera.

26,855 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2015-10-09 13:44:27)

Odp: Kobiety na zakręcie

Benzyneria, ale dlaczego odechciewa?
Myślę, że warto czasem z siebie wywalić, oczyścić się na swój sposób.
Swoje przeszłaś, teraz próbujesz znaleźć równowagę.
Masz do tego piękne okoliczności przyrody smile
A może jakiś przystojny drwal wpadnie Ci w oko? smile

Swoją drogą zazdroszczę Wam tych pięknych okoliczności przyrody w zasięgu ręki smile
Ja mam co prawda blisko całkiem niczego park, ale w leśne ostępy to muszę dojechać smile

26,856

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:

Tak, tak musu u TEGO Kurta ;-)

Dżizas, Silky, ja się próbuję zapisać na te kursy i mogiła normalnie. Poluję, jak w starych dobrych czasach na kolorowy telewizor.
Na którą część idziesz?

W temacie teściów: http://www.sebastianeum.pl/
Nieco kościelnie ale bez przesady. Ni to spa, ni to ośrodek rehabilitacji, ni to sanatorium. W sam raz dla ludzi w ich wieku, którzy mogą mieć opory wobec klasycznego spa.
Jest basen, grota solna ale są też zabiegi stricte medyczne. Moja przyjaciółka wyekspediowała tam swoich rodziców, ku ich wielkiemu zadowoleniu.
Nie wiem tylko jak z terminami, bo ośrodek jest chyba dość oblegany.

26,857

Odp: Kobiety na zakręcie
benzyneria11 napisał/a:

Tarantello

Dzisiaj mija rok, więc pewnie dlatego takie podsumowanie.

Benzynerio, jak za rok napiszesz takie samo rocznicowe podsumowanie, to idę o zakład, że nie będzie w nim już miejsca dla byłego męża, jego panny i całego tego bałaganu. Szczerze, jestem pod wrażeniem tego, jak sobie radzisz. Nie tylko logistycznie ale i mentalnie.
A mój pies też nurkuje. Czasem jego piłeczki nabierają wody, toną i on wtedy potrafi taki właśnie numer wykonać z zanurzaniem pyska. Niby jamblador a wodołaz. smile

26,858

Odp: Kobiety na zakręcie

Tak apetycznie i kolorowo tutaj, a Benzyneria to po prostu dals czadu. No jak nie wielbic kobiet, choc jestem i bylam dotad przekonana o rownosci plci to czytajac Ciebie zastanawiam sie jednak czy ostatnie dzielo Pana Boga nie jest jednak najdoskonalsze. Cudnie sobie radziesz. Wiem, ze czasem jest ciezko, ale patrzmy na owoce.

U mnie powialo mrozem, Tarantella z petala pzrestraszylas nei tylko Monie. Prawda jest taka, ze nie raz balam sie, jak maz moze mi zaszkodziac. Ten typ tak ma - ratujac swoje dobre (wygorowanie dobre) imie na zewnatrz nie zawaha sie zniszczyc opinii malzonkowi, czy komu tam jeszcze. I nie widzi nic w tym zlego. No niedorozwoj emocjonalny i z psychofagiem, narcyzem czy psychopata rzeczywiscie nie mozesz sobie poszwolic na prawdziwa slabosc, na udawana tak - bedzie czul sie lepiej, ale jesli naprawde jestes slaba albo cie zniszczy albo porzuci.

Ale ja jestem silna, i wciaz go kocham. No i ludzie moga sie zmienic, wymaga to czasu. A jesli nie to pojde kiedys swoja droga. W ten weekend mamy swieto dziekczynienia. Uwielbiam to swieto. Jest typowo tutejsze i obowiazkowy indyk ma tutaj swoja (nie)chlubna tradycje, ale dla mnie to takie polskie swieto plonow. Do indyka podajemy pieczona dynie, brukselke, zielona fasolke, zurawine, grzyby, ziemniaki i co tam jeszcze nam przyjdzie do glowy. Rozbimy salaty, pieke szarlotke, podaje z lodami lub z bita smietana. Tylko ciasto robie sama, reszte pol na pol z M. Ktorego psychofagia ucieka przy czynnosciach kulinarnych. Gdy wroce do Polski bede adwokatem wprowadzenia Swieta Plonow. Rodzinnego swieta na poczatek jesieni. Co Wy na to?

26,859

Odp: Kobiety na zakręcie

Tarantello,
zajrzałam do Twojej historii ... zmierzchłe czasy na szczęście.
Początki wpisow są mi bardzo bliskie. Historycznie, ale jednak. I mam wrażenie, że coś w środku nadal mnie uwiera, kłuje. Gdzieś napotkałam na wpis o masie pozycji książkowych w pdf, które jak koło ratunkowe miały być Tobie rzucone smile
Posiadasz może jeszcze te książki? Kilka tytułów, które najbardziej Ciebie dotknęły? Czy mogłabym Ciebie prosić o przesłanie mailem, albo rzucenie tytułów i autorów, jeśli już ich w pdf nie posiadasz?

26,860 Ostatnio edytowany przez silkytouch (2015-10-09 23:35:04)

Odp: Kobiety na zakręcie

Hej, hej wieczorową porą

Pytajka - tak, ciacha cały czas piekę, większość rozdaje :-). Miałam ostatnio ważne spotkanie biznesowe, prezentacje firmy przed panami w garniturach (12 panów i 3 babeczki - dobrze, ze więcej facetów, jakoś łatwiej mi z facetami hehe). Dostałam zaproszenie na ich spotkanie jako gość, oni potencjalni moi klienci. Wcześniej, z gościem który mnie tam wkrecil rozmawialiśmy o moich wypiekach. Zrobiłam więc wejście smoka!! Czerwone szpilki (kupione na te okoliczność ;-)) i tort własnej roboty na spotkaniu firm farmaceutycznych ;-)
Nie ukrywam satysfakcji :-)

Rocznica - nie, nic nie planujemy, właściwie prawie nie rozmawiamy ze sobą. Mój M będzie tego dnia calutki dzien w pracy (niedziela, ale dla niego nie ma to znaczenia.

Dynia hokkaido - też się dziś skusiłam i kupiłam. Bardzo lubię dynię!! Z patelni na słodko albo zupa-krem z imbirem

26,861

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:

Hej, hej wieczorową porą

Pytajka - tak, ciacha cały czas piekę, większość rozdaje :-). Miałam ostatnio ważne spotkanie biznesowe, prezentacje firmy przed panami w garniturach (12 panów i 3 babeczki - dobrze, ze więcej facetów, jakoś łatwiej mi z facetami hehe). Dostałam zaproszenie na ich spotkanie jako gość, oni potencjalni moi klienci. Wcześniej, z gościem który mnie tam wkrecil rozmawialiśmy o moich wypiekach. Zrobiłam więc wejście smoka!! Czerwone szpilki (kupione na te okoliczność ;-)) i tort własnej roboty na spotkaniu firm farmaceutycznych ;-)
Nie ukrywam satysfakcji :-)

Rocznica - nie, nic nie planujemy, właściwie prawie nie rozmawiamy ze sobą. Mój M będzie tego dnia calutki dzien w pracy (niedziela, ale dla niego nie ma to znaczenia.

Dynia hokkaido - też się dziś skusiłam i kupiłam. Bardzo lubię dynię!! Z patelni na słodko albo zupa-krem z imbirem

Wyobrażam sobie miny całego grona jak ten tort zobaczyli smile

To z M. żyjecie jak za przeproszeniem współlokatorzy? Nic wspólnie nie robicie? (spacer, film, zabawa z małym, wspólne gotowanie tudzież jedzenie wink, jakieś wyjścia)

26,862

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

To z M. żyjecie jak za przeproszeniem współlokatorzy? Nic wspólnie nie robicie? (spacer, film, zabawa z małym, wspólne gotowanie tudzież jedzenie wink, jakieś wyjścia)

no tak to mniej więcej wygląda - żyjemy obok, pod jednym dachem, w jednym łóżku. Czasem siądę z M i coś razem obejrzymy, czasem zjemy rzem jakiś posiłek, czasem za przeproszeniem uprawiamy sex. W zasadzie tyle. On wciąż na nic nie ma ochoty. Wciąż powtarza, że dopóki mi nie zaufa to na nic nie ma ochoty, bo ja mu zabrałam całą radość życia itd. itd. itd.... Ostatnio znów wraca później z pracy. Dziś też nie wie, o której będzie, jutro nie ma go cały dzień.

26,863

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:
Pytajka napisał/a:

To z M. żyjecie jak za przeproszeniem współlokatorzy? Nic wspólnie nie robicie? (spacer, film, zabawa z małym, wspólne gotowanie tudzież jedzenie wink, jakieś wyjścia)

no tak to mniej więcej wygląda - żyjemy obok, pod jednym dachem, w jednym łóżku. Czasem siądę z M i coś razem obejrzymy, czasem zjemy rzem jakiś posiłek, czasem za przeproszeniem uprawiamy sex. W zasadzie tyle. On wciąż na nic nie ma ochoty. Wciąż powtarza, że dopóki mi nie zaufa to na nic nie ma ochoty, bo ja mu zabrałam całą radość życia itd. itd. itd.... Ostatnio znów wraca później z pracy. Dziś też nie wie, o której będzie, jutro nie ma go cały dzień.

Mhmhm ...a poruszacie temat rozstania w takim układzie? Bo jak długo to trwa? miesiące już?

26,864 Ostatnio edytowany przez silkytouch (2015-10-10 21:49:00)

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Mhmhm ...a poruszacie temat rozstania w takim układzie? Bo jak długo to trwa? miesiące już?

ostatnio temat był na tapecie
Mój M powiedział jasno, że nauczył się i przyzwyczaił tak funkcjonować, że nie widzi potrzeby rozstania się i ze w ogóle to o co mi chodzi - "przecież on mi nie robi nic złego"
Ze czego mi brak, przecież mam wszystko
Czego mi brak? Kochającego męża! Powiedziałam mu to
On swoje: miałaś wszystko - wyrzuciłas do kosza! Masz co chciałaś!

Ciezki mam dziś wieczór
Leżę w łóżku od 21 i próbuje zasnąć, niezbyt mi wychodzi

26,865

Odp: Kobiety na zakręcie

Silky u Was czas na terapie malzenska. Zwykle pomaga w takim impasie. Albo ruszyc do przodu razem albo oddzielnie. Moze tez sie okazac, ze dla obydwojga ta sytuacja jest w jakis sposob korzystna, mimo ze nieprzyjemna. Rozumiem, ze ciezko Ci odejsc i mimo ze wydaje sie, ze dla Ciebie byloby to ozywcze i mozliwe, ze po latach powiesz, ze to dobra decyzja, to moze jednak sprawdzic jak to widac z zewnatrz. My widzimy tylko jedna strone. Terapeuta widzi dwie i to jego ogromma przewaga nad tym forum w takiej sytuacji.

26,866 Ostatnio edytowany przez silkytouch (2015-10-11 09:12:48)

Odp: Kobiety na zakręcie
renatta napisał/a:

Silky u Was czas na terapie malzenska. Zwykle pomaga w takim impasie. Albo ruszyc do przodu razem albo oddzielnie. Moze tez sie okazac, ze dla obydwojga ta sytuacja jest w jakis sposob korzystna, mimo ze nieprzyjemna. Rozumiem, ze ciezko Ci odejsc i mimo ze wydaje sie, ze dla Ciebie byloby to ozywcze i mozliwe, ze po latach powiesz, ze to dobra decyzja, to moze jednak sprawdzic jak to widac z zewnatrz.

Walczyłam o pójście na terapię ponad rok. Gdy latem 2014 on powiedział, że chce rozwodu, ja postawiłam warunek - pierw terapia. Zgodził się. Na wstępie powiedział na terapii, że on uważa że to nie działa, że on nie wierzy w psychologię i nie ma ochoty się uzewnetrzniac. Niby jednak wyraził zgodę na terapię. Jeździliśmy 7 m-cy, prawie co tydzień. Skończyliśmy gdy babka próbowała skupić się na nim, gdy zaczęła mu zadawać niewygodne dla niego pytania. On stwierdził, ze to jednak nic nie daje i nie ma sensu
Zdążyło się też, że w bardzo ważnej sprawie skłamał, bo jak to powiedział potem - chciał mieć święty spokój, żeby go nie męczyła

Tak więc, terapię już przerabialiśmy
Nic mam już siły i pomysłu. Staram się zebrać w sobie siły, staram się uniezależnić od jego nastrojów itd. Mam fajną psycholog, byłam u niej kilka razy, gdy było mi na prawdę źle. Przejdę się do niej, porozmawiam. W ciągu dnia jest lepiej, gdy coś robię, mam zajęcie.

Miłej niedzieli!! Ja już u mojego w pracy. Zorganizował coś w pracy dla klientów, ale nie ma kogo z nimi zostawić, on i pracownicy pojechali działać w teren. Poprosił mnie o pomoc - siedzę od 8:30 do 17:00 w jego pracy, parzę kawę, uśmiecham się, jednym słowem - pilnuję bajzlu. Synek od wczoraj u kuzyna, rodzice w robocie

Piękne słońce za oknem!!! Piękne kolory!! Piękna złota jesień!! Poza tropikalnym latem taką jesień lubię najbardziej :-)

26,867

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:

Walczyłam o pójście na terapię ponad rok. Gdy latem 2014 on powiedział, że chce rozwodu, ja postawiłam warunek - pierw terapia. Zgodził się. Na wstępie powiedział na terapii, że on uważa że to nie działa, że on nie wierzy w psychologię i nie ma ochoty się uzewnetrzniac. Niby jednak wyraził zgodę na terapię. Jeździliśmy 7 m-cy, prawie co tydzień. Skończyliśmy gdy babka próbowała skupić się na nim, gdy zaczęła mu zadawać niewygodne dla niego pytania. On stwierdził, ze to jednak nic nie daje i nie ma sensu
Zdążyło się też, że w bardzo ważnej sprawie skłamał, bo jak to powiedział potem - chciał mieć święty spokój, żeby go nie męczyła

Tak więc, terapię już przerabialiśmy
Nic mam już siły i pomysłu. Staram się zebrać w sobie siły, staram się uniezależnić od jego nastrojów itd. Mam fajną psycholog, byłam u niej kilka razy, gdy było mi na prawdę źle. Przejdę się do niej, porozmawiam. W ciągu dnia jest lepiej, gdy coś robię, mam zajęcie.

Miłej niedzieli!! Ja już u mojego w pracy. Zorganizował coś w pracy dla klientów, ale nie ma kogo z nimi zostawić, on i pracownicy pojechali działać w teren. Poprosił mnie o pomoc - siedzę od 8:30 do 17:00 w jego pracy, parzę kawę, uśmiecham się, jednym słowem - pilnuję bajzlu. Synek od wczoraj u kuzyna, rodzice w robocie

Piękne słońce za oknem!!! Piękne kolory!! Piękna złota jesień!! Poza tropikalnym latem taką jesień lubię najbardziej :-)

To w takim razie kto ciągnie ten związek, skoro Twój mąż chciał się rozwieść? Terapia nie poskutkowała, więc On zrezygnował z rozwodu, czy Ty Silky uprosiłaś go by tego nie robił?
Silky dlaczego z Nim nadal jesteś? Jakie zyski przeważają w ogólnym rachunku?

26,868

Odp: Kobiety na zakręcie

Benzyneria. Przeczytałam twojego posta. Całego i uważnie. Uratowałas rodzine. Stworzylas stado--- zeby związać rodzine. Twoje dzieciaki- jak wnioskuje - w wieku " młodości dodaj mi skrzydła" - wpadają do ciebie bo JESTES. Stworzyłas sobie azyl i raj. Masz sile i mądrość.
Benzyneria. Ja cie po prostu kocham. Jestes piękna kobieta. Nie wiem, gdzie masz swój azyl. Ale jak blisko mojego azylu- to musimy sie spotkać:))) wymienimy sie atmosferami wyjątkowych miejsc, ktore stają sie częścią nas.
Wzruszyło mnie to, czym sie podzieliłas. I przeczytałam z tej twojej opowieści to, czego nie napisałaś. Ile w tym czasie było bólu, samotności. Ale ile dzielności i mądrości....

26,869

Odp: Kobiety na zakręcie

Endaluzja

Dzięki, też Cię kocham i to od dawna.  Bo przeczytałam cały wątek.
Tak odczytałaś także to, co pomiędzy. Nie jest łatwo i nie będzie. Ale nikt mi nie obiecywał, że będzie łatwo. A moje doświadczenie życiowe to nawet podpowiadało, że będzie bardzo ciężko. I było. Bo i myśli samobójcze w tych ostatnich dwóch latach były. I załamki, i ryki i wszystko.  Ale to zupełnie normalne jest i nie ma co tłumić tych uczuć. Bo stłumiłabym też wszystkie inne. Radość ze spaceru, z pięknych okoliczności przyrody, z moich zwierząt i z widoku dzieciaków pochylających się nad naszymi zwierzętami. A tyle tych pięknych rzeczy się zdarzyło przecież.
Najważniejsze są dzieciaki, rodzina. A z tym jest dobrze.
Z synem mam trochę dystans, bo on z dystansem podszedł do sprawy. Więc jak mała dziewczynka trochę boczyłam się. Ale przyjeżdża, zżera to co mu przygotowałam, wariuje z psem, robi z łaski to, o co go poproszę. Wrzeszczę na niego, że się nie angażuje, że nie sprząta, że rozwala... Czyli tak jak zawsze. Potem on wypad do narzeczonej i powrót w środku nocy. Budzi mnie, więc ja budzę go rano już od 6, bo spać nie mogę. Wpuszczam mu psa do łóżka i obserwuję, jak ten go liże, a długi się cieszy. I jest git. Znowu zżera i tak na okrągło leci. Lepiej go ubierać niż karmić.  Czasami idziemy razem nad jezioro tzn. ja biegnę, a on za mną idzie i mówi "Matka, tempo, tempo" itd. Kąpiel w jeziorze, czasami jego przyjaciele i koledzy. 
Z córką jestem bliżej, bo ona się obraziła na ojca. Przyjeżdża, leży ze mną w łóżku i oglądamy telewizję. . Bo telewizor mam tylko w sypialni. Czasami ryczę, a ona mówi "No nie. Matka, ogarnij się" Jest blisko, czasami aż za blisko. Po jednym dniu już włazimy sobie na głowę. Ona marudzi, że jest mnie za dużo, że nie ma tu intymności, że wszystko słychać, że synusiowi to gotuję, a ona sobie sama musi itd.  I tak marudzimy sobie na siebie. Po 2,3 dniach ona wyjeżdża.
W sumie to jest tak, jak mówiła mi koleżanka. Z uśmiechem ich witam i z uśmiechem żegnam. To taka naturalna kolej rzeczy.
Więc życie płynie i jest dobrze. A będzie jeszcze lepiej, bo spodziewam się dalszego ciągu zadowolenia. Bo z czasem nabieram dystansu. A emocje, cóż wloką się na końcu i tutaj zmiana będzie odczuwalna, ale z wolna i z ostrożna.

Cholipa, czekam na majstrów. Byli w sobotę. Wczoraj nie, ale dekarz zadzwonił, abym mu przywiozła kasę. Bo nie ma, a zamówił perfumy itd itd itd. a mówił to z alkoholowym zniekształcaniem mowy. Wysłałam go na Berdyczów. Więc dzisiaj pewnie przeciąganie liny jest. Nie wiem, czy dzwonić i szukać innego dekarza, czy dać czas do jutra i zobaczyć. Nie ma kasy, więc może jutro jednak będą. Co ja bym robiła, gdybym nie miała tej budowy? Życie byłoby nudne i nie byłoby dylematów "Ojciec prać?"

26,870

Odp: Kobiety na zakręcie

Witajcie.
Benzyneria-z przyjemnoscia przeczytalam Twojego posta choc piszesz o nielatwej drodze do szczescia. Bo chyba jestes juz szczesliwa. Imponuja mi tak madre kobiety,ktore zamiast zaglebiac sie w swojej niedoli pra  do przodu i walcza o siebie. Niestety to nie ja,ale jestes dla mnie wzorem,ze mozna stanac na nogach po totalnych przeczolganiu w blocie. Twoje zycie troche przypomina "Dom nad rozlewiskiem"choc nie lubie ani ksiazki ani filmu. Czy uwazasz,ze Twoje zycie jest podobne? Chce sie jak najwiecej uczyc od Was -od Endi,od Ciebie jak byc szczesliwa mimo wszystko.Pozdrawiam wszystkie Zakretki.

26,871

Odp: Kobiety na zakręcie

Operacja

Nic bardziej błędnego. Nie jestem szczęśliwa, ani nieszczęśliwa. Mam chwile załamania i mam chwile szczęścia. I godzę się zarówno na jedno jak i drugie.Z czasem załamania się coraz płytsze i krótsze. ale to też nie idzie fajnie prosto w górę. Jest różnie, ale to jest normalne. Więc jak kolos, to na glinianych nogach. Na razie. idę do przodu, bo zostałam do tego zmuszona przez wyprowadzkę męża. Coraz bardziej świadomie idę. I tak jak pisała Tarantella, za rok już jego nie będzie w moim podsumowaniu. Wtedy będzie ok. Będę tylko ja, a potem dopiero cały świat. Już to widzę i się na to cieszę. Bo mam zgodę na moją samotność, a raczej najczęściej mam. Myślę, że ta zgoda na to jest ważna.

Majstry są. Ściągnęli trochę dachówek na skraju dachu. I oczywiście zaczęło padać, więc jest jak zwykle.

26,872 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-10-12 16:25:21)

Odp: Kobiety na zakręcie

Silky, mozecie byc po prostu niedopasowani osobowosciowo. Skoro nie bylo waznych podowdow, a Twoj maz chcial rozwodu, jemu tez nie jest dobrze. Mozna to ciagnac, tak jak mowi maz, ale raczej wielkiego ognia, i nie mysle tutaj o namietnosci tylko ale i o przyjazni, chyba z tego nie bedzie. Takie wrazenie z zewnatrz. Terapeuta po 7 miesiacach spotkan ma znacznie lepsza ocene sytuacji. Jaka byla jej/jego opinia?

My z M. nie jestesmy dopasowani w waznym aspekcie. On jest osoba dominujaca i kontrolujaca, ja potrzebuje miec kontrole nad wlasnym zyciem i kierowac sie moimi decyzjami. Do tej pory M. zadal zebym ja sie dopasowala, od jakiegos czasu mowi o wspolnym dopasowywaniu sie.
Obydwoje nie jestesmy jednak szczesliwi, a czasami jestesmy wrecz nieszczesliwi probujac dopasowywas sie do siebie.  On bo zmusza sie, by liczyc sie z moim zdaniem i potrzebami a ja bo zmuszam sie rezygnowac z wielu moich potrzeb.

Maz prawdopodobnie bylby szczesliwy z zalzena od niego kobieta, a ja z partnerem. I pytanie - czy isc dalej razem czy odejsc? Na miejscu Silky chyba bym odeszla. Masz wiele lat przed soba i mozesz miec jeszcze wspaniala milosc, jesli bedziesz uwazniejsza przy wyborze partnera. Ja zrobilam to wiele lat temu, bo pierwszy maz tez byl dominujacy. I ciesze sie z tej decyzji. Tylko na reszte zycia znow wybralam podobna osobe. No i dylemat.

Ale life goes on. I wazne by mimo przeciwnosci losu tworzyc cos dobrego z tego co jeszcze jest. I pokazujemy tutaj wszystkie, ze tak zyjemy. Bol, lzy, rozpacz, o tak dobrze to znamy. Wstajemy jednak i budujemy domy, pieczemy ciasta, uprawiamy warzywa, tanczymy i kochamy. Wciaz kochamy dziewczyny. Kochamy zycie. I dopoki zyciu mowimy tak, jest pieknie.

Swieto Dziekczynienia jest dzisiaj, ale juz wczoraj mielismy pyszna i mila kolacje z indykiem w roli glownej na stole. Bo przy stole wszyscy mieli glowne role. Uwielbiam przyjecia. Organizowac i chodzic na nie tez. Bylo nas tylko 5 osob, ale mielismy bardzo przyjemny wieczor. A dzisiaj relaksujemy sie. Pogoda wczoraj i dzisiaj wspaniala.

26,873 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2015-10-12 20:46:52)

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:

Tarantello,
zajrzałam do Twojej historii ... zmierzchłe czasy na szczęście.
Początki wpisow są mi bardzo bliskie. Historycznie, ale jednak. I mam wrażenie, że coś w środku nadal mnie uwiera, kłuje. Gdzieś napotkałam na wpis o masie pozycji książkowych w pdf, które jak koło ratunkowe miały być Tobie rzucone smile
Posiadasz może jeszcze te książki? Kilka tytułów, które najbardziej Ciebie dotknęły? Czy mogłabym Ciebie prosić o przesłanie mailem, albo rzucenie tytułów i autorów, jeśli już ich w pdf nie posiadasz?

Bardzo zdrowy odruch masz, Pytajko. Jak uwiera, to trzeba się temu przysłuchać zamiast spychać i udawać, że samo minie.

Tamtych pozycji w pdf-ach już nie mam. Mimo ówczesnej żądzy biblioterapii, na dłuższą metę nie lubiłam czytać książek w tej postaci. Z różnych względów zdecydowanie preferuję książkę w jej pierwotnej formie. Takie książkowo-molowe natręctwo.

Nie wiem, jaki zakres literatury Cię interesuje. Z różnych etapów rozwoju sytuacji i własnej świadomości mogłabym wymienić różne pozycje. W jakimś stopniu każda była mi pomocna. Lista jest naprawdę obszerna i może najprościej będzie, jeśli prześlę Ci mailem dwie listy – moją i Niekochanej. Jeśli miałabyś życzenie – napisz na mojego maila.

26,874

Odp: Kobiety na zakręcie

Kiedy czytam co piszecie, to wiem, że jesteście na dobrej drodze. Mimo zakrętów. Tej dobrej uczciwej drodze, na ktorej mądrzy ludzie rozumieją, ze to oni podejmują decyzje. Każdą...
Operacja. Ty tez podejmujesz decyzje. Wiesz o tym, prawda?
Moj maz poszedł na terapie. Wrócił z odkryciem. Nie uwierzycie. Terapia pomogła mu zrozumieć, ze nic nie dzieje sie przypadkiem. To znaczy. Przypadki sie zdarzają... Ale my decydujemy co z nimi zrobimy. Jeśli człowiek zalicza panienkę/facecika- to nie dlatego, ze panienka facecik zdjął gatki- tylko dlatego bo człowiek podjął taka decyzje i to zrobił. Jeśli człowiek ukradnie ciastko w sklepie to zrobi to dlatego, bo to zrobił. Jeśli wstaje rano. I mowię. Gowniany dzien. To dlatego, bo wybrałam w tym dniu to, co gowniane, a nie to, co dobre. Jeśli mowię. Och. Nie wiem czego chce. To moje życie takie puste jakies- to przeciez ja zdecydowałam, ze w takim zyciu bede żyć. Bo orzeciez tylko ja mam moc, by je zmienić.
Moj maz poszedł na terapie i zrozumiał- to, co wydaje kobiety wiecie- ze to on i tylko on podejmuje decyzje jakie bedzie/ jest jego życie. Jakie bedzie podejmował decyzje- bo każda z nich wiąże sie z konsekwencjami. On wybierze czy dane zdarzenie potraktuje jako szanse czy zagrożenie.

A ja go słucham. I mowię. No co ty. Nie wiedziales o tym?? Jak mogłeś tego nie rozumieć? Jak mogło ci sie wydawać ze na wiele rzeczy nie masz wpływu? Jak mogłeś myślec ze cos sie zdarzyło po prostu bo sie zdarzyło???
Każdego dnia. Od samego rana. Dzieje sie milion rzeczy, ktore sa poza nami. Nawet głupia pogoda. To codzienna niespodzianka. Ale ja zdecyduje czy Zmokne. Czy wezmę parasol. Ja zdecyduje czy bedzie mi zimno. Czy ubiorę ciepła kurteczkę.

Każdego dnia kazdy człowiek na ulicy kazda sytuacja każda decyzja Spoleczna polityczna dzieje sie poza nami. Ale to my zdecydujemy co zrobimy. Mijając człowieka na ulicy. Mozemy sie uśmiechnąć albo zdobić minę. Mozemy iść na wybory. Albo nie iść.

Jeśli moja teściowa robi jazdę. To to jest jej decyzja i jej wybor. Nie moj. I cokolwiek ja zrobie. I jakkolwiek ona to odbierze. To tylko ona bierze odpowiedzialność za to, jak sie zachowa i co z tym zrobi...

Mozemy sie zatrzymać. Mozemy iść dalej. Mozemy podjąć decyzje. Mozemy jej nie podjąć...
Decydujemy.
 
Mozemy wstawać rano z myślą- to bedzie dobry dzien. Mozemy wstać rano z myślą- to bedzie ciężki dzien.
I wcale nie znaczy, ze jak wybierzemy dobry, to bedzie świecić slonce. Moze także padać deszcz. Ale deszcz podlewa rośliny?

Moj maz zrozumiał nagle ze on i tylko on ma wpływ na to czy bedxie szczęśliwy czy nieszczęśliwy. To on decyduje o tym, czy kocha czy nie kocha. To on decyduje o tym, co zrobi jutro. Pojutrze. I każdego innego dnia.

Dla mnie to takie oczywiste. Od lat. Tak żyje. Tak podejmuje decyzje.

I wydawało mi sie. Ze kazdy tak ma. A tutaj okazuje sie ze nie.
Ze niektórzy ludzie myślą ze nie maja wpływu na swoje życie. A przeciez to nieprawda. Prawda?

26,875

Odp: Kobiety na zakręcie

Endaluzja

Takie myślenie to myślenie osób niedojrzałych.
Mój mąż mówił mi, że to się podziało poza nim. On chyba cały czas podchodzi do tego, że on jest ofiarą tego wydarzenia. Bo to bardzo ułatwia sprawę. Ja niestety uważam, że jeżeli jego romans trwał prawie 2,5 roku przed wyprowadzką, to on podejmował prawie 800 razy decyzję, by być z tą kobietą. Każdego dnia podejmował kolejną decyzję. Taką samą. A potem przez kolejny rok także.  Można powiedzieć, że przynajmniej jest konsekwentny.
Ostatnio koleżanka powiedziała mi, że jej mąż zdziwiony powiedział, że dziwne że jego kochanka zaszła w ciążę. Zamiast dziwić się, że pomimo spania z nią nie zaszła, on dziwił się, że zaszła.

A co do podejmowania decyzji. To nie jest takie proste, kiedy są uczucia, dzieci, powiązania i wiele wspólnych lat. Bo nic nie jest czarno-białe. Sama miałam tak, że rano budziłam się i modliłam, aby on mnie nie zostawił. Bo ja byłam wiele lat temu sama przez 3 lata z małym dzieckiem. Wtedy czekałam tylko na księcia, który mnie wybawi. I wybawił na kolejnych ponad 20 lat. Więc teraz przypuszczałam co mnie czeka.
Teraz mam ponad 50 lat i jestem przezroczysta dla mężczyzn. A przynajmniej taka się czuję. I czuję się niejako skazana na samotność. Bo życie nie jest sprawiedliwe. Im starszy facet, tym łatwiej mu znaleźć nawet dużo młodszą i atrakcyjną kobietę. Im starsza kobieta, tym jest to trudniejsze. I pewnie tym mniej się chce.

Więc np. Silky namawiałabym na rozstanie. Bo jesteś jeszcze młoda, bo jeszcze wiele się Tobie chce. I masz szanse na naprawdę fajne życie i na spotkanie faceta, z którym i Tobie, i jemu będzie fajnie. No i masz na to sporo czasu. A Twój poziom życia tak bardzo się nie obniży, co jest także bardzo ważne. A to, co masz teraz przypomina bardziej wegetację, niż życie. W ogóle jakoś ja tego życia w Twoim mężu nie czuję. Czy jego praca jest dla niego pasją, w której spala się aż tak bardzo?
Czy on po prostu tak ma? Bo Ty masz w sobie pasję życia, to się czuje. Więc on jakby ściąga Cię w dół. A bycie z kimś powinno raczej budować. Ale rozumiem, że u Ciebie musi być gotowość na to. Niech to się więc wypali do końca.

U Operacji jest zupełnie inaczej.
Bo pomiędzy Wami jest jeszcze jednak budowanie jakiejś bliskości. Inne warunki materialne zupełnie. Więc i cena samotności będzie większa i trudniejsza. Szanse na ułożenie sobie życia z kimś innym dużo trudniejsze. Samotność zaś trudna do udźwignięcia. Tutaj mogłoby coś z zewnątrz przeważyć. Ale jak to w życiu to pewnie tak prosto to nie będzie. Więc ja to bardzo rozumiem. Też bym chyba jednak starała się budować to małżeństwo. Przecież miłość to nie jest jedyne uczucie, na którym można budować. Ja mojemu mężowi powiedziałam, że mamy dzieci, mamy rodzinę i możemy budować na przyjaźni, koleżeństwie. Przynajmniej u niego, bo u mnie uczucie było.

U Renaty też jeszcze inaczej.
Reniu - dla faceta zmieniłaś swoje życie zupełnie. Pojechałaś na koniec świata. Z nadzieją na wspólne wsparcie, budowanie razem starości i bezpieczeństwa. I akurat tego nie dostajesz od tego faceta,  I raczej nie dostaniesz. Bo on jest psychopatą, Ty o tym wiesz już. Od takich osób ucieka się tylko do przodu.Bo oni mogą tylko zmanipulować, o zmianie chorego raczej nie ma mowy. Tylko o wymuszeniu szacunku, współdziałania. A wymusić może tylko osoba zdrowa i silna. Więc jeśli osłabniesz, czy zachorujesz, albo on się tym znudzi, to podzieje się wszystko poza Tobą. Ale Ty o tym wiesz i to jest także ważne. No i jesteś tam już kilka lat, więc możesz budować sama tam na miejscu, jeśli zechcesz. W perspektywie masz pewnie raczej samotność i warto to brać pod uwagę.

A to tylko moje obserwacje z Waszych tylko wpisów na forum. A przecież to nie oddaje obrazu całości. Życie raczej szare jest niż czarno-białe. Ale za to kiedy człowiek dojrzeje do decyzji, to potem idzie jak burza. Mój mąż, kiedy podjął decyzję i się wyprowadził, postawił wszystko na jedną kartę. Robi wszystko, żeby zdobyć tą młodą kobietę, wiele manipulacji w tym widzę. Na razie chyba ją zdobył. No, ale zdobyć a utrzymać czyni wielką różnicę. Bo w dłuższym czasie manipulacje to dużo za mało. A on mocno zaburzony jest. Nawet ciekawa jestem, jak to się poukłada. Jego ojciec stworzył dobre, stabilne małżeństwo z jednym dzieckiem. Udało mu się. Ma dzisiaj 77 lat, jego żona 63. I są razem ponad 30 lat.
Z kolei, kiedy mój mąż podjął w końcu decyzję, ja również zyskałam moc działania. I lecę na tym do dzisiaj. Emocje mnie mocno blokują, bo ja tego nie chciałam. Ale ma się to co jest,  a nie to co się chce mieć. W każdym razie ja tak mam obecnie. Luksusem jest możliwość robienia tego, na co się ma ochotę. Ale pewnie warto to robić jeśli się wie, czego się chce. a o to chyba najtrudniej.

26,876

Odp: Kobiety na zakręcie

Rany KOBIETY!!
Jesteście niesamowite - jak najbliższa, kochana rodzina! Ileż mądrych słów.... Po ostatnich Waszych wpisach piszę z pewną wręcz nieśmiałością hehe

Wczoraj miałam wycieczkę do stolycy na szkolenie. Jeden dzień, 930km autem i 4h szkolenia. Ale było warto - spotkałam fajnych ludzi, podjęliśmy fajne tematy. Jak wracałam, kawałek za Warszawą zaczęła się psuć pogoda - wiecie co było wczoraj - śnieg i deszcz. Ja oczywiście na letnich oponach, bo kto by miał zimowe o tej porze. Powiem Wam, że miałam momenty, że miałam pietra - ciemno, śnieg, duży ruch, tiry i ja w tym wszystkim... Gdyby był po drodze jakiś hotel to bym się zatrzymała - taki miałam plan. Żeby było mi trochę raźniej obdzwoniłam chyba wszystkich znajomych hehe. Do M też dzwoniłam, że śnieg, że będę później niż planowałam. Koleżanka na bieżąco sprawdzała mi pogodę i kamerki po drodze :-)
Całe szczęście dojechałam cało i bezpiecznie :-)

Moja niedzielna rocznica ślubu przeszła bez echa. Cały dzień, oboje byliśmy w pracy. On bo sam sobie umówił, ja bo on sobie umówił i zapomniał, że trzeba tego pilnować więc zapytał czy mogę za niego. Wieczorem... Chciałam się przytulić, chciałam porozmawiać, ale bałam się zejść... Nie chciałam odrzucenia tego dnia... Napisałam tylko sms z sypialni: Pamiętasz...? 7 lat temu też było takie słońce, tylko było zdecydowanie cieplej... Pamiętam ten dzień... A Ty? Pamiętasz jacy byliśmy wtedy? Cały świat był nasz... Wszystko było przed nami...
Odpisał mi: Zapomniałem, że to dziś
Tyle

Tak sobie patrzę i myślę, że on codziennie wystawia sobie świadectwo... że ja coraz więcej i coraz wyraźniej widzę... ani razu wczoraj nie zapytał mnie o drogę (nie często jeżdzę trasy, taką długą pierwszy raz), o samopoczucie czy zmęczenie. Tak, jak wróciłam była kolacja - powiedział: masz łososia w lodówce jak chcesz. Tak, zrobił mi jedzenie, ale nie podniósł się nawet z kanapy jak przyjechałam...

Tak, codziennie widzę więcej i wyraźniej...

Dziś i u mnie robi się brzydka pogoda. Mam biuro z balkonem, zawsze zimą jest tu jedzenie dla ptaków - właśnie zauważyłam że przyleciała już sikorka! Przyleciała w to miejsce, gdzie zawsze mają co do dzioba włożyć. Zima za pasem...

Pasja życia - tak, chcę żyć! Chcę żyć pełną piersią!! Chcę się uśmiechać! Chcę kochać!

Miłego dnia Kochane - piję kawę i ogarniam pracę

26,877

Odp: Kobiety na zakręcie

Witam slonecznie,choc za oknem paskudnie.
Benzyneria,nawet nie przypuszczalam,ze z moich wpisow mozna tak trafnie okreslic moje relacje z mezem.Byc moze musialoby sie stac cos jeszcze gorszego,zebym od mojego odeszla,choc z nim szczesliwa nie jestem. Pewnie sytuacja finansowa ma tez znaczenie.Na ten aspekt otworzylas mi oczy.Ja w swoim malzenstwie czuje sie podobnie jak Silky,ale moj maz zachowuje sie zupelnie innaczej.Kiedy juz jest w domu chce by miedzy nami bylo tak jak kiedys,tylko ja tego nie potrafie.Pomaga mi,dogadza.I tak sobie tkwimy,zyjemy i chyba zadne szczesliwe nie jest,ale tez nie nieszczesliwe na tyle by odejsc.
Benzyneria piszesz ,ze do szczescia u Ciebie jeszcze daleko,ale tak ogromna swiadomosc siebie,madrosc zyciowa to naprawde skarb.
Silky-na tyle na ile Ciebie poznalam to rzeczywiscie szkoda czasu.Maz mial tyle czasu by cos zrozumiec,zadzialac i nic.Mysl o sobie,moze Ty masz sile i odwage na zmiany.
Mussu-domyslam sie dlaczego nie piszesz,ale  pozdrawiam serdecznie i daj znac co slychac w mroznej krainie.

26,878

Odp: Kobiety na zakręcie
Tarantella napisał/a:

Bardzo zdrowy odruch masz, Pytajko. Jak uwiera, to trzeba się temu przysłuchać zamiast spychać i udawać, że samo minie.

Tamtych pozycji w pdf-ach już nie mam. Mimo ówczesnej żądzy biblioterapii, na dłuższą metę nie lubiłam czytać książek w tej postaci. Z różnych względów zdecydowanie preferuję książkę w jej pierwotnej formie. Takie książkowo-molowe natręctwo.

Nie wiem, jaki zakres literatury Cię interesuje. Z różnych etapów rozwoju sytuacji i własnej świadomości mogłabym wymienić różne pozycje. W jakimś stopniu każda była mi pomocna. Lista jest naprawdę obszerna i może najprościej będzie, jeśli prześlę Ci mailem dwie listy – moją i Niekochanej. Jeśli miałabyś życzenie – napisz na mojego maila.

Wysłałam maila smile

26,879

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:

Tak sobie patrzę i myślę, że on codziennie wystawia sobie świadectwo... że ja coraz więcej i coraz wyraźniej widzę... ani razu wczoraj nie zapytał mnie o drogę (nie często jeżdzę trasy, taką długą pierwszy raz), o samopoczucie czy zmęczenie. Tak, jak wróciłam była kolacja - powiedział: masz łososia w lodówce jak chcesz. Tak, zrobił mi jedzenie, ale nie podniósł się nawet z kanapy jak przyjechałam...

Silky, jakie masz korzyści z bycia w tym związku?

26,880

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:
silkytouch napisał/a:

Tak sobie patrzę i myślę, że on codziennie wystawia sobie świadectwo... że ja coraz więcej i coraz wyraźniej widzę... ani razu wczoraj nie zapytał mnie o drogę (nie często jeżdzę trasy, taką długą pierwszy raz), o samopoczucie czy zmęczenie. Tak, jak wróciłam była kolacja - powiedział: masz łososia w lodówce jak chcesz. Tak, zrobił mi jedzenie, ale nie podniósł się nawet z kanapy jak przyjechałam...

Silky, jakie masz korzyści z bycia w tym związku?

Cześć smile

Myślę, że nie jest łatwo spojrzeć na związek dwojga ludzi z perspektywy księgowego Winien -  Ma. Tu dochodzą uczucia, emocje, wspomnienia, dom, dziecko. To wszystko co powoduje,że czujemy się ze sobą związani. Tak jak wyżej Benzyneria wspomniała, można być ze sobą z innych powodów, niż miłość. I tak chyba ten związek traktuje mąż Silky. Dom ogarnięty, jedzenie też, dziecko oprane i zaprowadzone do szkoły. No i świat zewnętrzny widzi tę pozorną sielankę. Tyle, że Silky potrzebuje zupełnie czego innego.
I codziennie coraz bardziej do niej dociera czego może oczekiwać.
A decyzje w końcu przyjdą.

26,881 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2015-10-13 12:52:36)

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:
Pytajka napisał/a:
silkytouch napisał/a:

Tak sobie patrzę i myślę, że on codziennie wystawia sobie świadectwo... że ja coraz więcej i coraz wyraźniej widzę... ani razu wczoraj nie zapytał mnie o drogę (nie często jeżdzę trasy, taką długą pierwszy raz), o samopoczucie czy zmęczenie. Tak, jak wróciłam była kolacja - powiedział: masz łososia w lodówce jak chcesz. Tak, zrobił mi jedzenie, ale nie podniósł się nawet z kanapy jak przyjechałam...

Silky, jakie masz korzyści z bycia w tym związku?

Cześć smile

Myślę, że nie jest łatwo spojrzeć na związek dwojga ludzi z perspektywy księgowego Winien -  Ma. Tu dochodzą uczucia, emocje, wspomnienia, dom, dziecko. To wszystko co powoduje,że czujemy się ze sobą związani. Tak jak wyżej Benzyneria wspomniała, można być ze sobą z innych powodów, niż miłość. I tak chyba ten związek traktuje mąż Silky. Dom ogarnięty, jedzenie też, dziecko oprane i zaprowadzone do szkoły. No i świat zewnętrzny widzi tę pozorną sielankę. Tyle, że Silky potrzebuje zupełnie czego innego.
I codziennie coraz bardziej do niej dociera czego może oczekiwać.
A decyzje w końcu przyjdą.

Monia, ja poprostu uważam, że jeżeli ktoś jest w związku, w którym jest nieszczęśliwy jest mu źle, i przepraszam, ale jednak rachunek zysków i strat generuje dużo więcej strat niż zysków, to może być to sygnał, że taka osoba ma problem z sobą, problem, którego nie dostrzega i to są różne kwestie, sama wiesz smile to może być niskie poczucie własnej wartości (to że osoba mówi o sobie jako o osobie z wysokim poczuciem własnej wartości niekoniecznie musi być prawdą i ona sama może o tym nie wiedzieć), to może być kobieta kochająca za bardzo i  szereg różnych ....

Dlatego pytam Silky jakie są te korzyści, bo jeśli zysków (wspomnienia, dziecko, finanse)... jest tyle samo co strat (samotność, pustka, łzy, brak szacunku...) to może jakoś to uzasadnia tkwienie w tej relacji, ale jeśli zdecydowanie więcej jest strat to uważam, że jest to głębszy problem.

Emocje i wspomnienia Silky ... jakby się dobrze wczytać, przypomnieć sobie wpisy z wątku, to Silky zawsze była zdominowana, mąż zawsze ją tak traktował, tylko niegdyś Ona się na to godziła, od jakiegoś roku, dwóch nie ma zgody Silky na tego typu zachowanie i mają impas. Nie wiem, czy Silky ma naprawdę więcej miłych wspomnień niż tych nieprzyjemnych ... to tak dla przykłądu.

Uczucia - uczucia męża są conajmniej wątpliwe, Silky od dwóch lat też chyba nie do końca jest pewna swoich.

Dziecko, czy Twój synek Silky nie odczuwa waszej podbiegunowek atmosfery w domu? Naprawde dziecko nie widzi, że rodzice nie żyją razem?

Być może Silky jest dalej z mężem i dalej jest podporządkowana jego humorom, bo podświadomie czegoś się boi? Dlatego pytam Silky, dlaczego jest z mężem? Dlaczego jak następują ciche dni nie powiesz " ja się nie zgadzam, nie zgadzam się na brak rozmów, na chłód emocjonalny wiejący z siłą halnego, jak nie jesteś w stanie traktować mnie jak człowieka, jak osobę ukochaną, to mi to powiedz a ja będę wiedziała co z tą wiedzą zrobić"?  Atmosfera w domu Silky i fakt, że małżeństwo jest razem pod jednym dachem dla mnie, z boku świadczą o tym, że Silky nadal jest podporządkowana.

Tak sobie gdybam tylko ....

I jeszcze jedno - zrobiło mi się smutno czytając opis Silky z wieczoru rocznicy. Ok, zapomniał - zdarza się, ale skoro Silky już mu przypomniała to nie mógł jakoś zareagować? Najprościej - kochanie zapomniałem, napijmy się lampki wina, obejrzyjmy fim, powspominajmy tamte szczęśliwe chwile sprzed 7 lat ... cokolwiek. Jeśli dobrze odczytałam mąż poza odpisaniem na sms nie zrobił nic sad Biorąc pod uwagę wiadomość Silky, która była ciepła, nostalgiczna ... podejrzewać tylko mogę jak jej było przykro.

26,882 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2015-10-13 14:35:22)

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajko, mnie również się zrobiło przykro, gdy czytałam wpis Silky.
Mężuś faktycznie gdyby zapomniał, to powinien później to "odrobić".
Ale olał sprawę.
To o czymś świadczy.
Silky to czuje na pewno. Być może jej czara goryczy się własnie przepełnia.

26,883

Odp: Kobiety na zakręcie

Mnie również się zrobiło przykro. Ale mniej niż gdybym zeszła do niego na dół, gdybym to powiedziała, a nie napisała. Nie spodziewałam się nic więcej. Po co to wysłałam? Bo chciałam się upewnić, upewnić co on zrobi... że nie będzie kolorowo...

Pytacie dlaczego nie odchodzę... jeszcze nie jestem gotowa... jeszcze nie doszłam do swojej ściany, choć tak blisko niej chyba jeszcze nigdy nie byłam. Wszystko to, co było 1-2 lata temu wydaje mi się dziś taką błahostką! Nasz kryzys trwa od przełomu 2012/2013. Wiele się w tym czasie wydarzyło, wiele się we mnie zmieniło. Ja się zmieniłam... Mój M też... tylko w inną stronę.

Pytajka - pytałaś o korzyści, o wspomnienia. Tak, ja mimo wszystko wciąż mam więcej dobrych wspomnień. I tu jest też problem, który zauważyła moja psycholog - ten człowiek, którego pamiętam i kocham, a ten z którym żyję to dwie, zupełnie różne osoby. Z tym się muszę uporać. Muszę stawić wreszcie temu czoła, dopuścić to do swojej świadomości. Ja wciąż czekam, że on nagle się obudzi jak ze złego snu, popatrzy na mnie, powie że kocha ,uśmiechnie się... że znów będzie fajnie, że będzie tak jak bym chciała...

Wychodzę z domu, uśmiecham się, mam ludzi wokół siebie, żyję. Wracam do domu - póki jestem sama jest ok, wraca M - robi się dziwnie "sztywno". Wiem, że synek to widzi. Wiem, że teraz czerpie jak gąbka wzorce zachowań. W jego życiu taty prawie nigdy nie było - zawsze w pracy. W pracy, jak to zawsze mówił, dla nas, by nam zapewnić to czy tamto.

Kiedy robi mi się najbardziej przykro? Gdy wyobrażam sobie te momenty gdy synek pyta o tatę, jeżeli mielibyśmy się rozstać. Ściska mnie na samą myśl. I wydaje mi się wówczas, że z punktu widzenia synka teraz nie jest źle - miedzy mną a M jest spokojniej niż jeszcze wiosną czy latem. Od 3 mcy nie było kłótni. Synek ma więc spokój, ma wciąż oboje rodziców, myślę że czuje się bezpiecznie. I myślę sobie - "czy mam prawo? czy to dobra droga - wykazanie się jednak egoizmem w tym momencie i zadbanie o swoje szczęście?" z resztą bez gwarancji sukcesu.

To kolejna rzecz, która mnie blokuje. Tak, boję się samotności. Wiem, że nie jestem głupia, że wzbudzam sympatię, mam znajomych, wiem że jestem atrakcyjna. Ale boję się... Boję się tych długich wieczorów...

Na przyszły tydzień umówiłam się ze swoją psych. Nie byłam u niej od 2 m-cy. Podczas ostatnich rozmów powiedziałam, że do końca roku chciałabym podjąć jakieś decyzje, uporządkować pewne sprawy. Powiedziałam wtedy, ze przy kolejnej tzw. dużej awanturze powiem kategorycznie dość, koniec. I co? I od 3 mcy nie ma już takich awantur. Od 3 miesięcy jest mniej lub bardziej bylejak, ale w ciszy...

Nie mam też zielonego pojęcia jak to wszystko zrobić, zorganizować. Mamy wspólny dom z kredytem. Mam zapytać kto odchodzi? Mam sama wynająć mieszkanie? Mam powiedzieć jemu by się wyprowadził? Jakie mam prawo od niego tego żądać? To nasz wspólny dom. Nie mam zielonego pojęcia jak to zrobić, nie mam planu...

Co więc robię teraz? Staram się zbudować możliwie dużo wokół siebie, zbudować mój świat, by wypełnić pustkę. Pustkę, która jeszcze się pogłębi i to bardzo! Bo choć nie ma go przy mnie psychicznie, emocjonalnie, to jednak fizycznie co dzień wraca do domu, zamieniamy kilka zdań, śpimy w jednym łóżku, czasem uprawiamy sex... Tak, ta pustka będzie jeszcze większa....

Niby wszystko w teorii wiem, gdy patrzę na to z boku to niby wszystko widzę... ale...

26,884

Odp: Kobiety na zakręcie
Tarantella napisał/a:
silkytouch napisał/a:

Tak, tak musu u TEGO Kurta ;-)

Dżizas, Silky, ja się próbuję zapisać na te kursy i mogiła normalnie. Poluję, jak w starych dobrych czasach na kolorowy telewizor.
Na którą część idziesz?

Jadę w tę niedzielę na "dziczyznę" - czyli temat dla mego podniebienia błogi, dla umiejętności daleki niczym horyzont ;-)
zdam Relację - to podobno bardzo sympatyczny człowiek

26,885 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2015-10-13 16:25:10)

Odp: Kobiety na zakręcie

Pamiętam doskonale te wszystkie lęki, które mnie powstrzymywały przed zrobieniem tego decydującego kroku. Czekałam na cud. Aż w końcu to eks nie wytrzymał i poszedł w siną dal.
I wtedy zostałam postawiona przed faktem dokonanym, musiałam powiedzieć dziecku, zorganizować jakoś to życie.
Nie są to miłe rzeczy, a szczególnie bolesne jest przekazanie dziecku, że rodzice się rozstają. I później pomóc dziecku przejść przez tą traumę.
Dlatego rozumiem Cie Silky, że odsuwasz to wszystko w bliżej nieokreślona przyszłość. Chociaż wiadomo, że nie można w nieskończoność, bo takie zycie Cie wykończy.

26,886

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja również Silky rozumiem. Silky skoro jednak masz do rozwiązania jakiś problem z psychologiem, rozwiąż go smile Właśnie o to chodzi smile

A dziczyzny zazdroszczę smile Widziałam kilka programów z Nim, wydaje się być przezabawny smile

26,887

Odp: Kobiety na zakręcie
silkytouch napisał/a:
Tarantella napisał/a:
silkytouch napisał/a:

Tak, tak musu u TEGO Kurta ;-)

Dżizas, Silky, ja się próbuję zapisać na te kursy i mogiła normalnie. Poluję, jak w starych dobrych czasach na kolorowy telewizor.
Na którą część idziesz?

Jadę w tę niedzielę na "dziczyznę" - czyli temat dla mego podniebienia błogi, dla umiejętności daleki niczym horyzont ;-)
zdam Relację - to podobno bardzo sympatyczny człowiek

Z jego strony zapamiętałam, że ma warsztaty: Mięso I i Mięso II, ale teraz popatrzyłam, że ma dziczyznę oddzielnie. Szczęściara smile Jak już się nauczysz, to w moje rejony możesz walić jak w dym. Moja gmina nie może sobie poradzić z ilością dzików. Ryją nam trawniki na osiedlach, lokalną ludność straszą i pod samochody bez pardonu wchodzą spacerowym krokiem. Czasem jak wychodzę wcześnie rano na spacer z psem, to spotykam całe ich stada. Maluchy są urocze, ale tatuś z mamusią... no dzięki. Jak fiat 126p. Gmina wystawiła specjalne odłownie i prowiantem kusi, żeby je powywozić do lasów, ale one się uparły na TU i już. Nikt im nie będzie mówił, gdzie mają ryć. I ja je rozumiem big_smile

Ja obstawiam śródziemnomorską i antipasti. Póki co bez powodzenia. Ciekawa jestem Twoich wrażeń.

26,888

Odp: Kobiety na zakręcie

a ja w weekend częstowałam zupa kremem z zielonych pomidorów, młodymi dyniami duszonymi na jarmużu z tymiankiem i quiche z gruszkami i serem plesniowym

Ktoś coś?? kursik moge zrobić...
zapisy przyjmuję

26,889

Odp: Kobiety na zakręcie

Kursik ? Ja!Ja!
Wiecie,ze ja nie jadlam jeszcze jarmuzu.Jakos nie mam odwagi.
A zielona pomidorowke to robi sie jak? Taka zupa krem?A z czym?
.
My kobiety to kurcze  takie sentymentalne jestesmy.Szkoda nam fajnych chwil i ludzimy sie,ze ksieciu sie zmieni.A oni tak czesto maja to w nosie.Bylo minelo.

26,890

Odp: Kobiety na zakręcie

zielona pomidorówkę robi  się z niedojrzałych, zielonych pomidórw, które raczył nagryźć przymrozek pierwszy jesienny;))))

26,891 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-10-13 18:21:54)

Odp: Kobiety na zakręcie

Ano wlasnie, Operacja. Mysle, ze roznimy sie znaczaco - kobiety i mezczyzni - i warto o tych roznicach pamietac. Dla kobiety wazniejszy bywa zwiazek i rodzina niz ona sama, dla mezczyzny czesciej on sam jest najwazniejszy dla siebie. Cos jest w tym powiedzeniu "dla kobiety dom jest swiatem, dla mezczyzny swiat jest domem". I pisze to ja - dla ktorej swiat jest domem ze stylu zycia. Ale pragnienie by miec stabilny czuly dom jest moja naturalna kobieca potrzeba.

Co do kursu,
Endi zrob nam kurs, zrob, pisze powaznie.  To bedzie swietne zajecie na jesienne wieczory. Jeden przepis do zrealizowana w tygodniu na przyklad. Mozemy zaczac od quiche z gruszkami i serem plesniowym? Choc ta zupa i dynie na jarmuzu...

26,892

Odp: Kobiety na zakręcie
operacja napisał/a:

My kobiety to kurcze  takie sentymentalne jestesmy.Szkoda nam fajnych chwil i ludzimy sie,ze ksieciu sie zmieni.A oni tak czesto maja to w nosie.Bylo minelo.


Operacja, bo to jest najsłabsze, co mozna myslec o innym człowieku, rozumiesz?
wyobraż sobie taką sytuację...
przychodzi twój mąż.. nie opisze na sobie, będzie łatwiej

przychodzi mój maż i mówi - wiesz.. kocham cię, chcę byc z tobą... ale nie jestem szczęsliwy. coś mi uwiera, coś mi nie pasuje. To nie twoja wina.. ani nie moja.. po proostu, ja potrzebuję, żebyś ty była mniej niezalezna/bardziej zalezna ode mnie. Czuję, że byłbym szczęsliwy, gdybys liczyła się tylko i wyłącznie z moim zdaniem, pytała mnie o wszystko i potrzebowała w każdej chwili. Chce czuć się potrzebny, więc chcę, żebys przestała byc taka samozielna, zorganizowana i silna.....

i co ja teraz moge operacja??
no tak.. moge od jutra "zacząć się zmieniać"... więc najpierw rano wstanę i spytam, czy jego zdaniem lepiej dzisiaj ic w czerwonych butach, czy czarnych do pracy. Potem zapytam, czy na drugie sniadanie powinnam zjeśc bułkę czy chclen. W ciągu dnia zadzwonię ze trzy razy - gdzie ty jestes.. co robisz.. bo ja nie wiem jak.. bo ja nie wiem co... oj oj boli głowka jestem słaba, przytul...
kiedy powie, jsteś brzydka..., poczuje się brzydka
kiedy powie, jesteś gruba, poczuję się gruba
kiedy powie, jesteś głupia - taka będę.. bo przecież potrzebuje go jak powietrza a on się czuje bezpiecznie tylko wtedy, gdy przeglądam się w jego oczach.. on tak bardzo chce być moim oparciem, wsparciem, panem i władcą, a ja MUSZĘ MUSZĘ stać się słabą kobiotką.. bo inaczej on nie bedzie mnie kochał


hm...

to może niech on poszuka sobie takiej niezaradnej mdzwiągwy??
nie dlatego, że ja nie jestem gotowa spęłniać jego marzeń

ale w ramach tego spełniania jego marzeń - NIE MOGĘ przestać być sobą....

to tak, jak kobiety, które czują się nieatrakcyjne w oczach partnera, który mówi im obrażliwe słowa, masz zmarszczki, obwisłe cycki i wielki brzuch.. a ona idzie do programu w stylu TVN i mówi - chce być atrakcyjna, chcę dla mojego partnera... i robi gwałt na samej sobie, żeby zadowolić debila, którego powinna dawno kopnąc w dupę.. i to tak z przytupem, celując między te.. no... klejnoty....

jesli jest tak, że nie odpowiada mi mój partner, że nie lubię jgo zachowań, że wkurza mnie jgo sposób bycia, to, jak zachowuje się w towarzystwie, że mi się fizycznie nie podoba... to trzeba zmienić partnera!!

w sensie nie człowieka w innego człowieka
ale jdnego człowieka na innego człowieka

więc takie złudzenia, roszczenia, marzenia - byłabym szczęsliwa, gdyby on się zmienił... sa zgruntu nieuczciwe, niespawiedliwe i kizywdzące... bo to ja jestem nieszczeliwa.. a nie on
i uwierzcie bo zaprawde powiadam wam - jego zmiana nic nie da..
bo jesli on się zmieni - na obraz i podobieństwo naszych marzeń - to może my bedziemy szczęsliwe - ale on już nie... sam ze sobą nie będzie szczesliwy

bo człowiek musi być spójny, musi być sobą
a jesli to, jaki jest nam nie odpowiada, to nie ma takiej mocy,m by nam odpowiadac zaczęło

silky teskni do kogoś, kogo nie ma... nasz kochany zimorodek też tesknił do relacji i uczuć, których tak naprawde nigdy nie miał.. nie od tego faceta.. ale wyobraza sobie, że, jesli to dostanie - wtedy będzie szczęsliwy

jakiej zmiany ty operacjo oczekujesz od swojego męża?
jaki miałbvy być, żebys TY poczuła się szczęśliwa??
\

26,893

Odp: Kobiety na zakręcie
renatta napisał/a:

Ano wlasnie, Operacja. Mysle, ze roznimy sie znaczaco - kobiety i mezczyzni - i warto o tych roznicach pamietac. Dla kobiety wazniejszy bywa zwiazek i rodzina niz ona sama, dla mezczyzny czesciej on sam jest najwazniejszy dla siebie. Cos jest w tym powiedzeniu "dla kobiety dom jest swiatem, dla mezczyzny swiat jest domem". I pisze to ja - dla ktorej swiat jest domem ze stylu zycia. Ale pragnienie by miec stabilny czuly dom jest moja naturalna kobieca potrzeba.

Co do kursu,
Endi zrob nam kurs, zrob, pisze powaznie.  To bedzie swietne zajecie na jesienne wieczory. Jeden przepis do zrealizowana w tygodniu na przyklad. Mozemy zaczac od quiche z gruszkami i serem plesniowym? Choc ta zupa i dynie na jarmuzu...


to nie jst zły pomysł.. zainspirowalas mnie renatta, pomyslę...

26,894

Odp: Kobiety na zakręcie
renatta napisał/a:

Ano wlasnie, Operacja. Mysle, ze roznimy sie znaczaco - kobiety i mezczyzni - i warto o tych roznicach pamietac. Dla kobiety wazniejszy bywa zwiazek i rodzina niz ona sama, dla mezczyzny czesciej on sam jest najwazniejszy dla siebie. Cos jest w tym powiedzeniu "dla kobiety dom jest swiatem, dla mezczyzny swiat jest domem". I pisze to ja - dla ktorej swiat jest domem ze stylu zycia. Ale pragnienie by miec stabilny czuly dom jest moja naturalna kobieca potrzeba.

Dzis rano w TVN mowiono o depresji mezczyzn.Oni duzo czesciej popelniaja samobojstwa niz kobiety w depresji m.in. dlatego,ze my  myslimy o rodzinie,dzieciach.Jestesmy bardziej odpowiedzialne,a oni samolubnie mysla tylko o sobie.

26,895 Ostatnio edytowany przez operacja (2015-10-13 20:17:03)

Odp: Kobiety na zakręcie

Endi-wiesz ja chyba nie wymagam jego zmiany.Bo byl fajnym mezem.Bardziej oczekuje wiecej starania o nasz zwiazek,wiecej naszego wspolnego czasu bysmy mogli odbudowac nasz most.Moj maz podjal decyzje o wlasnej firmie-to wiesz.Tak strasznie malo sie widzimy,ze robi sie dla mnie obcy.Zamiast sie przyblizac, odbudowywac relacje -ja nabieram coraz wiekszego dystansu,bo te dobre dawne wspomnienia sa wypierane przez te nowe-zle,ale bardziej zywe. Zbyt malo jest tych nowych dobrych.Dlatego nie mam powodu,zeby teraz odchodzic,ale nie jest mi dobrze.
..
Ta zmiana miala dotyczyc bardziej meza Silky.Jego zachowania wobec niej.
Endi-bez tego jej malzenstwo nie przetrwa.

26,896

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

jesli jest tak, że nie odpowiada mi mój partner, że nie lubię jgo zachowań, że wkurza mnie jgo sposób bycia, to, jak zachowuje się w towarzystwie, że mi się fizycznie nie podoba... to trzeba zmienić partnera!!

w sensie nie człowieka w innego człowieka
ale jdnego człowieka na innego człowieka

więc takie złudzenia, roszczenia, marzenia - byłabym szczęsliwa, gdyby on się zmienił... sa zgruntu nieuczciwe, niespawiedliwe i kizywdzące... bo to ja jestem nieszczeliwa.. a nie on
i uwierzcie bo zaprawde powiadam wam - jego zmiana nic nie da..
bo jesli on się zmieni - na obraz i podobieństwo naszych marzeń - to może my bedziemy szczęsliwe - ale on już nie... sam ze sobą nie będzie szczesliwy

bo człowiek musi być spójny, musi być sobą
a jesli to, jaki jest nam nie odpowiada, to nie ma takiej mocy,m by nam odpowiadac zaczęło\

Prawdziwe, mądre, piękne słowa smile Wydrukuję i włoże między "złote myśli" ... chciałabym kiedyś Endi osiągnąć taką mądrość i dojrzałość życiową jaką Ty prezentujesz smile

26,897

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:
Tarantella napisał/a:

Bardzo zdrowy odruch masz, Pytajko. Jak uwiera, to trzeba się temu przysłuchać zamiast spychać i udawać, że samo minie.

Tamtych pozycji w pdf-ach już nie mam. Mimo ówczesnej żądzy biblioterapii, na dłuższą metę nie lubiłam czytać książek w tej postaci. Z różnych względów zdecydowanie preferuję książkę w jej pierwotnej formie. Takie książkowo-molowe natręctwo.

Nie wiem, jaki zakres literatury Cię interesuje. Z różnych etapów rozwoju sytuacji i własnej świadomości mogłabym wymienić różne pozycje. W jakimś stopniu każda była mi pomocna. Lista jest naprawdę obszerna i może najprościej będzie, jeśli prześlę Ci mailem dwie listy – moją i Niekochanej. Jeśli miałabyś życzenie – napisz na mojego maila.

Wysłałam maila smile

Pojszło. Mam nadzieję, że dojszło.

26,898

Odp: Kobiety na zakręcie
operacja napisał/a:

Endi-wiesz ja chyba nie wymagam jego zmiany.Bo byl fajnym mezem.Bardziej oczekuje wiecej starania o nasz zwiazek,wiecej naszego wspolnego czasu bysmy mogli odbudowac nasz most.Moj maz podjal decyzje o wlasnej firmie-to wiesz.Tak strasznie malo sie widzimy,ze robi sie dla mnie obcy.Zamiast sie przyblizac, odbudowywac relacje -ja nabieram coraz wiekszego dystansu,bo te dobre dawne wspomnienia sa wypierane przez te nowe-zle,ale bardziej zywe. Zbyt malo jest tych nowych dobrych.Dlatego nie mam powodu,zeby teraz odchodzic,ale nie jest mi dobrze.
..
Ta zmiana miala dotyczyc bardziej meza Silky.Jego zachowania wobec niej.
Endi-bez tego jej malzenstwo nie przetrwa.

Ale co to znaczy operacja. Wiecej starania o wasz związek?
Wiem ze czesto go nie ma. Rozumiem ze ogarniasz dom i życie sama. I pytanie. Czy to on powinien sie bardziej starać? Czy moze ty operacja?
Przeciez piszesz ze to ty nabierasz dystansu. To ty czujesz mniej czułości do niego. Radości jak jest. Pewnie nie chce ci sie z nim gadać. A kiedy opowiada o firmie to nie jestes w tym z nim bo nie lubisz tej firmy i tego tematu....
Czy to on powinien bardziej sie starać. Czy moze ty go nie potrzebujesz?
Moze zle sie czujesz z tym ze potrzebujesz tego związku bo tak domykasz domowy budżet?
Operacja? Jak sie czujesz a jak chcesz sie czuć? Ty sama? Po czym poznasz. Sama w sobie. Ze te jego starania, ktorych oczekujesz. Przyniosły skutek?

26,899

Odp: Kobiety na zakręcie
operacja napisał/a:
renatta napisał/a:

Ano wlasnie, Operacja. Mysle, ze roznimy sie znaczaco - kobiety i mezczyzni - i warto o tych roznicach pamietac. Dla kobiety wazniejszy bywa zwiazek i rodzina niz ona sama, dla mezczyzny czesciej on sam jest najwazniejszy dla siebie. Cos jest w tym powiedzeniu "dla kobiety dom jest swiatem, dla mezczyzny swiat jest domem". I pisze to ja - dla ktorej swiat jest domem ze stylu zycia. Ale pragnienie by miec stabilny czuly dom jest moja naturalna kobieca potrzeba.

Dzis rano w TVN mowiono o depresji mezczyzn.Oni duzo czesciej popelniaja samobojstwa niz kobiety w depresji m.in. dlatego,ze my  myslimy o rodzinie,dzieciach.Jestesmy bardziej odpowiedzialne,a oni samolubnie mysla tylko o sobie.


Witajcie dziewczyny smile

operacja - bo jesteśmy bardziej odpowiedzialne i chyba bardziej MYŚLĄCE ! szkoda że do mnie ten tvn nie zadzwonił, rzuciłabym im jeszcze listy pożegnalne mojego m jak to się miał wieszać i nagrywać ostatnie pożegnania na kamerę dla córki - jesssu ale mieliby rozkminkę w studio hehe

Endi - rób ten kurs smile a najlepiej please przyjedź do mnie coś dobrego ugotować bo mi sił i koncepcji brak.

Buziaki dla Was smile

26,900

Odp: Kobiety na zakręcie
Pytajka napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

jesli jest tak, że nie odpowiada mi mój partner, że nie lubię jgo zachowań, że wkurza mnie jgo sposób bycia, to, jak zachowuje się w towarzystwie, że mi się fizycznie nie podoba... to trzeba zmienić partnera!!

w sensie nie człowieka w innego człowieka
ale jdnego człowieka na innego człowieka

więc takie złudzenia, roszczenia, marzenia - byłabym szczęsliwa, gdyby on się zmienił... sa zgruntu nieuczciwe, niespawiedliwe i kizywdzące... bo to ja jestem nieszczeliwa.. a nie on
i uwierzcie bo zaprawde powiadam wam - jego zmiana nic nie da..
bo jesli on się zmieni - na obraz i podobieństwo naszych marzeń - to może my bedziemy szczęsliwe - ale on już nie... sam ze sobą nie będzie szczesliwy

bo człowiek musi być spójny, musi być sobą
a jesli to, jaki jest nam nie odpowiada, to nie ma takiej mocy,m by nam odpowiadac zaczęło\

Prawdziwe, mądre, piękne słowa smile Wydrukuję i włoże między "złote myśli" ... chciałabym kiedyś Endi osiągnąć taką mądrość i dojrzałość życiową jaką Ty prezentujesz smile


No taki układ to byłby idealny. Spotkały się dwie osoby, które do siebie pasują. Tak po prostu. No jest super. Ale taki układ idealny zdarza się rzadko, żeby nie powiedzieć, że wcale. Dopóki są motylki tzw. zauroczenie, to zdecydowanie tak jest. A potem? I do tego ten fakt, że ludzie się zmieniają w czasie. W sposób mało przewidywalny. I jak nie spojrzeć, tam doopa w tyle.
A może to te oczekiwania są nierealne po prostu?
A może wystarczy wystarczająco dobre dobranie? Oczywiście nie mówię o układach ekstremalnych.
Życie to nie jest bajka, należy się starać zmienić, naprawić małżeństwo. Najdłużej jak się da. Ale czasami się nie da.
I nie można myśleć tylko o sobie. Jeśli moje szczęście miałoby być okupione krzywdą bliskich, to zdecydowanie jestem przeciw. Chyba, że wypaliło się z obu stron. I można to załatwić jakoś mniej boleśnie.  Ale należy próbować naprawiać, długo próbować.
To o czym pisze Endaluzja zdarza się rzadko

26,901

Odp: Kobiety na zakręcie
benzyneria11 napisał/a:
Pytajka napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

jesli jest tak, że nie odpowiada mi mój partner, że nie lubię jgo zachowań, że wkurza mnie jgo sposób bycia, to, jak zachowuje się w towarzystwie, że mi się fizycznie nie podoba... to trzeba zmienić partnera!!

w sensie nie człowieka w innego człowieka
ale jdnego człowieka na innego człowieka

więc takie złudzenia, roszczenia, marzenia - byłabym szczęsliwa, gdyby on się zmienił... sa zgruntu nieuczciwe, niespawiedliwe i kizywdzące... bo to ja jestem nieszczeliwa.. a nie on
i uwierzcie bo zaprawde powiadam wam - jego zmiana nic nie da..
bo jesli on się zmieni - na obraz i podobieństwo naszych marzeń - to może my bedziemy szczęsliwe - ale on już nie... sam ze sobą nie będzie szczesliwy

bo człowiek musi być spójny, musi być sobą
a jesli to, jaki jest nam nie odpowiada, to nie ma takiej mocy,m by nam odpowiadac zaczęło\

Prawdziwe, mądre, piękne słowa smile Wydrukuję i włoże między "złote myśli" ... chciałabym kiedyś Endi osiągnąć taką mądrość i dojrzałość życiową jaką Ty prezentujesz smile


No taki układ to byłby idealny. Spotkały się dwie osoby, które do siebie pasują. Tak po prostu. No jest super. Ale taki układ idealny zdarza się rzadko, żeby nie powiedzieć, że wcale. Dopóki są motylki tzw. zauroczenie, to zdecydowanie tak jest. A potem? I do tego ten fakt, że ludzie się zmieniają w czasie. W sposób mało przewidywalny. I jak nie spojrzeć, tam doopa w tyle.
A może to te oczekiwania są nierealne po prostu?
A może wystarczy wystarczająco dobre dobranie? Oczywiście nie mówię o układach ekstremalnych.
Życie to nie jest bajka, należy się starać zmienić, naprawić małżeństwo. Najdłużej jak się da. Ale czasami się nie da.
I nie można myśleć tylko o sobie. Jeśli moje szczęście miałoby być okupione krzywdą bliskich, to zdecydowanie jestem przeciw. Chyba, że wypaliło się z obu stron. I można to załatwić jakoś mniej boleśnie.  Ale należy próbować naprawiać, długo próbować.
To o czym pisze Endaluzja zdarza się rzadko

Nie pytajko widocznie źle to opisałam. To sie zdarza czesto. Duzo cześciej niz inne sytuacje.
Bo ja pisze o akceptacji. Nie o dopasowaniu. Nie wierze w dwie połówki pomarańczy. Ze ludzie do siebie pasują i ze musza sie odnaleźć. Ze każdemu pisany jest ten jedyny...
Ja wierze ze miłość to akceptacja i szacunek fo drugiego człowieka. Takiego jakim jest.
Wiecie czemu mussu jest permanentnie szczęśliwa z krecikiem mezem???:))) bo musu go lubi. I akceptuje. Bierze co on daje. Daje to co chce mu dac. Cieszy ja to, co on jej daje. A jego cieszy to, co otrzymuje od mussu. Myśle, ze krecik ma tysiące dziwnych zwyczajów i nawykow ( jak kazdy) myśle, ze mussu ma tysiące dziwnych przyzwyczajeń ( jak kazdy). Ale żadne z nich. Gdy sie spotkali na swojej drodze. Nie chciało zmieniać tego drugiego. Nie chciało kogoś innego.
Bo ja tak sobie myśle. Ze tylko tak da sie razem żyć.
Akceptując siebie. Akceptując partnera.

26,902

Odp: Kobiety na zakręcie

Witam wszystkie Zakretki, te ,,stare" i ,, nowe".

Nie bylo mnie, dlatego przesylam spoznione ale szczere i gorace zyczenia szczescia naszej Mussuka,
zyczenia wszystkiego najlepszego, najslodszego i najbardziej zwariowanego co mozna przezyc z nowo nabytym malzonkiem.

A teraz zabieram sie za czytanie smile

26,903

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
benzyneria11 napisał/a:
Pytajka napisał/a:

Prawdziwe, mądre, piękne słowa smile Wydrukuję i włoże między "złote myśli" ... chciałabym kiedyś Endi osiągnąć taką mądrość i dojrzałość życiową jaką Ty prezentujesz smile


No taki układ to byłby idealny. Spotkały się dwie osoby, które do siebie pasują. Tak po prostu. No jest super. Ale taki układ idealny zdarza się rzadko, żeby nie powiedzieć, że wcale. Dopóki są motylki tzw. zauroczenie, to zdecydowanie tak jest. A potem? I do tego ten fakt, że ludzie się zmieniają w czasie. W sposób mało przewidywalny. I jak nie spojrzeć, tam doopa w tyle.
A może to te oczekiwania są nierealne po prostu?
A może wystarczy wystarczająco dobre dobranie? Oczywiście nie mówię o układach ekstremalnych.
Życie to nie jest bajka, należy się starać zmienić, naprawić małżeństwo. Najdłużej jak się da. Ale czasami się nie da.
I nie można myśleć tylko o sobie. Jeśli moje szczęście miałoby być okupione krzywdą bliskich, to zdecydowanie jestem przeciw. Chyba, że wypaliło się z obu stron. I można to załatwić jakoś mniej boleśnie.  Ale należy próbować naprawiać, długo próbować.
To o czym pisze Endaluzja zdarza się rzadko

Nie pytajko widocznie źle to opisałam. To sie zdarza czesto. Duzo cześciej niz inne sytuacje.
Bo ja pisze o akceptacji. Nie o dopasowaniu. Nie wierze w dwie połówki pomarańczy. Ze ludzie do siebie pasują i ze musza sie odnaleźć. Ze każdemu pisany jest ten jedyny...
Ja wierze ze miłość to akceptacja i szacunek fo drugiego człowieka. Takiego jakim jest.
Wiecie czemu mussu jest permanentnie szczęśliwa z krecikiem mezem???:))) bo musu go lubi. I akceptuje. Bierze co on daje. Daje to co chce mu dac. Cieszy ja to, co on jej daje. A jego cieszy to, co otrzymuje od mussu. Myśle, ze krecik ma tysiące dziwnych zwyczajów i nawykow ( jak kazdy) myśle, ze mussu ma tysiące dziwnych przyzwyczajeń ( jak kazdy). Ale żadne z nich. Gdy sie spotkali na swojej drodze. Nie chciało zmieniać tego drugiego. Nie chciało kogoś innego.
Bo ja tak sobie myśle. Ze tylko tak da sie razem żyć.
Akceptując siebie. Akceptując partnera.

Endi, chyba omyłkowo skierowałaś wypowiedź do mnie smile 
Ja absolutnie zgadzam się z tym co napisałaś, podziwiam taką mądrość, której niestety ja jeszcze nie osiągnęłam. Bo ja bardziej lub mniej świadomie próbuje go zmieniać zamiast zaakceptować albo się rozstać ... Dlatego z podziwem patrzę na tak świadome kobiety, świadome nie tylko w teorii, bo łatwo jest rzucić słowo na wiatr a później robić inaczej.
Dlatego Ty i Mussu jesteście dla mnie silnymi, świadomymi siebie, swojej wartości, wartości życia babkami ... Super babkami smile I dobrze!!!

26,904

Odp: Kobiety na zakręcie

A tak w ogóle i przy okazji ... Mussu, gdzieś Ty się podziała??? Kafejka ożyła a Ty gdzie ??? big_smile

26,905 Ostatnio edytowany przez operacja (2015-10-14 18:45:09)

Odp: Kobiety na zakręcie

Czesc.
Endi ale przeciez kazda z nas w dniu slubu akceptowala w pelni  swojego poteflona. Nawet jego pierdy (przepraszam). Czy wyobrazasz sobie slubowanie z klauzula,ze masz zmienic to i to. Mussu jest teraz na takim etapie relacji malzenskich,na ktorym my bylysmy20 lat temu ale wiedze ma duzo wieksza i doswiadczenie,wiec moze zauwazy jesli mialoby sie cos zlego dziac.
Przeciez Silky 7 lat temu byla zapatrzona w swojego meza a teraz nie rozumie co sie dzieje. A Monia-chciala cos zmienic?

26,906 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2015-10-14 18:42:53)

Odp: Kobiety na zakręcie
operacja napisał/a:

Czesc.
Endi ale przeciez kazda z nas w dniu slubu akceptowala w pelni  swojego poteflona. Nawet jego pierdy (przepraszam). Czy wyobrazasz sobie slubowanie z klauzula,ze masz zmienic to i to. Mussu jest teraz na takim etapie malzenstwa,na ktorym my bylysmy20 lat temu ale wiedze ma duzo wieksza i doswiadczenie,wiec moze zauwazy jesli mialoby sie cos zlego dziac.
Przeciez Silky 7 lat temu byla zapatrzona w swojego meza a teraz nie rozumie co sie dzieje. A Monia-chciala cos zmienic?

Cześć operko smile

A to nie jest tak, że w przypadku Twoim, moim i  Moni to mąz/partner zawalił i to ich wyczyny nagle, z momentem ich powstania stały się nieakceptowalne? Że to Panowie dokonali zmian w relacjach? I te wydarzenia kładły się cieniem na związku?

Co do Silky wydaje mi się, że była zapatrzona w męża i stłamszona przez Niego, dopiero pracując nad sobą, nad wyzwoleniem się zaczęła dostrzegać to co było zawsze, tylko teraz Silky już tego nie chce akceptować? I chce to/Go zmienić? W innego, ciepłego, romantycznego, empatycznego partnera ... Którym wydaje się, On chyba nigdy nie był .... Tylko wtedy Silky to nie przeszkadzało ...

A Mussu smile No cóż, wydaje mi się, że to jest kobita, która wie, czego chce. Kiedyś wyszła za mąż, w pewnym momencie uznała, że z mężem jej nie po drodze jednak i postanowiła się rozstać, nie katowała się życiem pod jednym dachem na dłuższą metę. Nie chciała go zmieniać, nie zmieniała Go. A Krecik? Wydaje mi się, że trafił swój na swego big_smile I jeśli nie będzie trzęsienia ziemi na podobnej płaszczyźnie jak Twoja, Moni, moja i wielu innych to wróżę im wspólną starość i spacery już nie z kijkami ale z balkonikami za 40 lat wink (bez urazy Mussu, ale ja Was naprawdę tak widzę smile )

Ja tak troszę się wtrąciłam, mam nadzieję, że wybaczysz smile Bo chociaż nie potrafię jeszcze stosować w praktyce tego co Endi prawi, to uważam takie postrzeganie za zdrowe ... Więc się udzieliłam smile

26,907

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajka-ja tez uwazam,ze Mussu bedzie do konca ich dni szczesliwa z Kretem. Oboje juz wiedzieli co chca,mieli bagaz doswiadczen i decyzja byla duzo lepiej przemyslana.Chodzi mi o to,ze 21 lat temu akceptowalam swojego meza w 100 %. Nie mialam zastrzezen,wiec u mnie nie w akceptacji jest problem. Owszem obecnie nie akceptuje wszystkiego,bo mi szanowny malzonek wyjechal z takimi rzeczemi o jakich mi sie nie snilo 20 lat temu. To tez mam to akceptowac?

26,908

Odp: Kobiety na zakręcie
operacja napisał/a:

Pytajka-ja tez uwazam,ze Mussu bedzie do konca ich dni szczesliwa z Kretem. Oboje juz wiedzieli co chca,mieli bagaz doswiadczen i decyzja byla duzo lepiej przemyslana.Chodzi mi o to,ze 21 lat temu akceptowalam swojego meza w 100 %. Nie mialam zastrzezen,wiec u mnie nie w akceptacji jest problem. Owszem obecnie nie akceptuje wszystkiego,bo mi szanowny malzonek wyjechal z takimi rzeczemi o jakich mi sie nie snilo 20 lat temu. To tez mam to akceptowac?

Mhm ... nie wiem z czym małżonek teraz wyjechał smile

Operko, a czy ja dobrze pamiętam, że u Ciebie pojawiła się inna w związku? Bo może ten epizod, to wydarzenie sprawiło, że mniej przychylnie patrzysz na męża. Chodzi mi tylko o to, czy  zdrady i inne "podłe" zachowania naszych partnerów nie spowodowały, że patrzymy na nich inaczej, inaczej niż np. w dniu ślubu a więc i z akceptacją jest inaczej. Może włącza się taki rodzaj buntu? Podświadomie? Że kiedyś go akceptowałam a on zrobił mi takie świństwo, więc dlaczego mam teraz akceptować jego dziwactwa itp ?

26,909 Ostatnio edytowany przez operacja (2015-10-14 19:13:56)

Odp: Kobiety na zakręcie

Masz racje Pytajko. Np zdrada sprawila,ze patrze bardziej krytycznie na meza,nie przez rozowe okulary. I moze to mojego poteflona zaskoczylo i dlatego pozniej tez zachowal sie niefajnie,choc juz zupelnie w innej kwestii.Moje poklady akceptacji byly glebokie,moze to wlasnie rodzaj buntu,ze teraz nie nagne sie.
Tak-niestety pojawila sie ta druga.

26,910

Odp: Kobiety na zakręcie

Operacja.
Nie da sie. Naprawde nie da sie iść dalej, jeśli nie zaakceptuje sie partnera. W tym jego prawa do błędów. Do głupot. Wiesz w jakim sensie? Jeśli nie potrafisz powiedziec. To był błąd... Ale ide dalej z toba. To nie dasz rady.
Przeciez ty nadal żyjesz zdrada. I jego decyzjami, ktorych nie uzgodnił z toba. Wyobrażam sobis, ze w każdej sytuacji, w ktorej napięcie wzrasta, cos sie nie udaje, kasy brakuje- ty myślisz. To przez ciebie bo zrobiłeś to i to.
A to sprawia. Ze on nigdy nie bedzie dla ciebie dobry. Taki jaki jest.
Ja wiem ze ty go akceptowałas  w 100 procentach te lata temu.
Ale to nie jest ten sam facet. To facet po przejściach....

Posty [ 26,846 do 26,910 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 412 413 414 415 416 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024