Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 405 406 407 408 409 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26,391 do 26,455 z 29,007 ]

26,391

Odp: Kobiety na zakręcie
GIA_79 napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Upały były i w sobotę i wczoraj. Byliśmy nad jeziorem i na szczęście w porę się ewakuowaliśmy, bo jakbyśmy zostali z 15 minut dłużej, to powrót mógłby być niewesoły. Nagle zrobiło się ciemno a chwile wcześniej tylko białe obłoczki na niebie.
Klimat jak widać nam się zmienia i to nie są pogróżki ekologów, tylko już realne zmiany.
Nikomu nic się nie stało smile

monia my to samo ! wczoraj na działce byliśmy i wróciliśmy a kilka minut później tak się drastycznie pogoda zmieniła i lać zaczęło.
Ale duchota była cały dzień i jak stałam nad grillem to myślałam, że sama się zgriluję na maxa wink

wyguglowalam sobie troche informacji i rzeczywiscie masakra tam u Was jakas przeszla po niebie.

GIA - niepewnosc jutra, to chyba bedzie juz teraz Twoj krzyz do niesienia przez wiele nastepnych lat. Taka jest chyba najwieksza cena zycia u boku zdradzacza. Jest obok, dba, stara sie, mowi, ze zaluje, ze kocha, ze juz nigdy wiecej - ale czy mozna w to uwierzyc?

Zmieniajac temat - dziewczyny, jak pozbyc sie diabelskich mrowek w ogrodzie, ktore mi rozkopuja kwiaty doniczkowe na tarasie? Podejrzewam, ze zalozyly sobie siedlisko pod tarasem i w zwiazku z tym przeprowadzilam iscie nazistowska akcje estreminacji, wylewajac pod deski tarasu jakas mocno zraca substancje do przepychania rur. Tak zraca, ze zezarla skutecznie farbe z desek w tym miejscu. Ale nie jestem pewna ile z ocalalych mrowek nie wroci zemscic sie na moich roslinach. Nie moge stale demolowac tarasu ani gnebic roslinek podlewajac je albo wrzatkiem albo chlorem a te dziady uparte sa strasznie i ryja gorzej niz krety:(

Zobacz podobne tematy :

26,392

Odp: Kobiety na zakręcie

W temacie mrówek się nie wypowiem, bo nie mam ogródka smile

26,393

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć
Mussuka ja też mam pełno mrówek .Są takie granulki i proszki do posypania w sklepach ogrodniczych ,mrówki je wnoszą do gniazda i padają .Ja mam dużą  działkę i nie jestem wstanie wszystkich się pozbyć a one po jakimś czasie wracają i potrafią jak kret wynieść ziemię do góry .

26,394 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2015-07-21 14:05:57)

Odp: Kobiety na zakręcie

Gia? Ja napisałam ze jestes emocjonalna wariatka? Nie wydaje mi sie. Albo byłam w jakimś drlirium. Ja bym tak raczej nie napisała. Wiesz. To nie w moim stylu.
Ja szybko i w przerwie. Żyje na moich hektarach. Wczoraj kisilam. Ogórki. Marchewki i pomidory. Wiecie, gdzie szukać szczegółów. Odpoczywam. Wyprawialismy osiemnastki mojemu i siostrzencowi. Takie wspólne rodzinne. Nasz chory znowu przed kolejnymi zmianami w leczeniu. Jesteśmy dobrej myśli i o niego dbamy. Czasami tylko myśle- po co młodemu takie doświadczenia życiowe... Ech...
Pogoda w kratkę. Nie chce mi sie pielic. Mam zamiar przygotować jeszcze kawałek pola na potrzeby mini lawebdowego pola. Trzymajcie kciuki za moje chęci:)
Myśle o was. Gia. Donna. Nasze nowe zakretki- trzymajcie sie ciepło....:)

26,395 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2015-07-22 10:11:49)

Odp: Kobiety na zakręcie

Jezu.. człowiek zniknie na kilka dni a tu do odczytania kilka stron.. albo cisza.. albo materiał do przerobienia big_smile..  Ja tez po urlopie . Polegał na " przechowaniu" wnuka co by do przedszkola przez całe wakacje nie latał. Mimo, że lubie. Jeju dziewczyny jaki on cudny jest. Jak mnie wyluzował. Uśmiałam się bo komik z niego jest niezły..  i tak strasznie go kocham.. szok.. big_smile.. Teraz ma faze na ustalanie koligacji rodzinnych.. Kto czyja mamą, tata jest itd..  pytał mnie o moje babcie więc mówie mu,że już niestety nie mam. A miałaś? Miałam. A gdzie są?.. itd.. więc w końcu mówię, że nie zyją.. bo były już stare niestety. . Zatrybił zdzwiony. Za jakiś czas słysze tekst do mojego ojca a jego pradziadka. Dziadek Ty już trochę stary jesteś co?  Dziadek mówi no trochę tak. To Ty niedługo umrzesz..  big_smile

Do fryzjerki:  proszę Pani czy wszystkie Pani koleżanki już nie żyją?

Pyta kto do mnie dzwonił. Mówię  Twoja mama. A on na to; raczej  Twoja córka.. big_smile 

  itd.   itd..  itd..
Uwielbiam go....

Misiek przechodzi po raz enty metaformoze. Zaczęły się dni czułe, kochające i wręcz nadskakujące. To na mnie działa. Ale jest oczywiście ale bo ja już wyglądam kiedy będzie coś. Bo zawsze gdy zmienia swoja postawę cos to oznacza..

26,396

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Gia? Ja napisałam ze jestes emocjonalna wariatka? Nie wydaje mi sie. Albo byłam w jakimś drlirium. Ja bym tak raczej nie napisała. Wiesz. To nie w moim stylu.
Ja szybko i w przerwie. Żyje na moich hektarach. Wczoraj kisilam. Ogórki. Marchewki i pomidory. Wiecie, gdzie szukać szczegółów. Odpoczywam. Wyprawialismy osiemnastki mojemu i siostrzencowi. Takie wspólne rodzinne. Nasz chory znowu przed kolejnymi zmianami w leczeniu. Jesteśmy dobrej myśli i o niego dbamy. Czasami tylko myśle- po co młodemu takie doświadczenia życiowe... Ech...
Pogoda w kratkę. Nie chce mi sie pielic. Mam zamiar przygotować jeszcze kawałek pola na potrzeby mini lawebdowego pola. Trzymajcie kciuki za moje chęci:)
Myśle o was. Gia. Donna. Nasze nowe zakretki- trzymajcie sie ciepło....:)

Endi smile Fajnie, ze jesteś smile Hm..nawet jeśli mi się pokręciło z tą wariatką to nie szkodzi, bo ja teraz taką skalę rozpiętości nastrojów mam, że to i tak do mnie pasuje.

Endi Tobie się nie chce pielić a mi siedzieć dziś w pracy. A słońce w pełni kusi żeby gdzieś czmychnąć.

Lubisz chyba gotować, tak po wątkach kojarzę. Ja z kolei uwielbiam piec ciasta, choć w ogóle trochę wszystko zaniedbałam od tego co się wydarzyło. Zostawiłam swój świat na rzecz wyjaśniania i łamania sobie głowy nad moralami mojego małż. Czym dalej jednak tym bardziej myślę, że za wiele czasu poświęciłam na te łamigłówki.
Teraz wracam trochę do siebie, choć od wczoraj nastrój mi trochę siadł, bez konkretnej przyczyny w sumie..

Pozdrawiam wszystkie zakrętki smile

26,397

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie dajcie sie dziewczyny. Ja dzisiaj uratowałam lawendę, ktora dusiła sie w rożnych dziwnych miejscach. Teraz ma przestrzeń do rozwoju. Lawenda to kobieta a o kobiety trzeba dbać:).

Ja pogryziona pocięta potłuczona przez barszcz sosnowskiego.
Niemniej szczęśliwa.
Ide na impre w sobotę.
Ide w kiecce starej i bluzce bawełnianej.
Mam luz. Jestem piękna. I mądra....
Nie musze sie stroić.
Jestem soba
Cudo normalnie:)

26,398

Odp: Kobiety na zakręcie

Endi uważaj na ten barszcz !

Cóż ja też mam impre w sobotę smile Zobaczymy jak będzie.

U nas skwar dziewczyny straszny, choć wolę to niż jesienną pogodę.
Udanego dnia !

26,399

Odp: Kobiety na zakręcie

Jaki barszcz?

Do tej pory kojarzyl mi sie jedynie z zupa ale wyguglowalam i to co zobaczylam na zdjeciach az mi cisnienie podnioslo i wlosy na skorze. Toz to parzy do zywego ciala! U nas nie wystepuje, na szczescie.

Cora ma taki projekt letni z biologii, ze musi nazbierac roznych lokalnych roslinek letnich, ususzyc, wkleic i opisac. Wiec ciesze sie, ze tego barszczyku nie spotka na swojej drodze.

Co do lata i pogody, to u nas w duza krate i upalow brak. Ale zimno tez nie jest, kiedy slonko poswieci robi sie przyjemnie cieplo ale nie za goraco. Goraco bede miec za tydzien z kawalkiem.

Pogoda moze niezbyt tego roku, ale dostalismy w prezencie tego lata cale pole truskawkowe - za free:)) Tzn. ono nie jest nasze ale jest poniekad niczyje. Wlasciciele tych pol truskawkowych, gdzie kiedys mozna bylo uzbierac sobie i placilo sie grosze (na nasze, nie na Wasze:) wieksza czesc tych pol odsprzedali pod budowe domkow jednorodzinnych. Ku naszej rozpaczy i zalu po truskawkach:( Ale jedno male jeszcze sie zostalo i okazuje sie, ze nikogo tam nie zatrudnili, ani do pilnowania, ani do zbierania ani do sprzedazy tych wlasnorecznie zbieranych owocow. A truskawki obrodzily wyjatkowo i teraz co wieczor jezdzimy tam albo idziemy i objadamy sie nimi jak baki. To juz pewnie ostatni rok tego poletka i ktos je w koncu przejmie wiec poki mamy taki truskawkowy raj pod nosem i za darmo to korzystamy. Do bolu brzucha czasem:) Wczoraj Kret narobil pysznego koktajlu, dzis moze nazbieramy na jakies ciasto albo nawet do zamrozenia troche. Szkoda, zeby zgnily albo ptaki je wyzarly.

Lawende tez posadzilam w ogrodku, bo podobno mrowki odstrasza swoim zapachem. Nie wiem tylko czy w tej strefie klimatycznej przezyje.

26,400

Odp: Kobiety na zakręcie

Oj też bym chciała mieć swój ogródek, taki nieduży żeby się nie narobić. Ale póki co to mieszkam w bloku więc nic z tego sad

26,401

Odp: Kobiety na zakręcie
rossanka napisał/a:

Oj też bym chciała mieć swój ogródek, taki nieduży żeby się nie narobić. Ale póki co to mieszkam w bloku więc nic z tego sad

Rossanka, ja sie ogrodka dorobilam po 40:) wszystko przed Toba!

I moglabym miec jeszcze wiekszy niz mam, bo juz teraz brakuje mi miejsca pod rozne kwiaty, ktore chce wsadzic. A jeszcze gdybym mogla wlasny warzywniaczek miec, oj super by bylo:))

Moze kiedys z Kretem osiadziemy w domu jego sp. babci, bo ten dom jest wielki, z pieknym ogrodem i sadem, blisko lasu ale daleko od domu jego rodzicow (duuuzy plus:) i nie ma kto tam teraz zamieszkac na stale. Niech no tylko latorosli sie pozbede (wyedukuje). Moglabym wiesc zycie rolnicze gdzies w ladnym miejscu. Byleby bez hektarow pod obsiew i bez trzodki do wykarmienia:) pare kur, gaske, kaczke i kroliki moze.

I pomyslec, ze ja ponad pol zycia w metropoliach spedzilam:))

26,402

Odp: Kobiety na zakręcie

Jak będę mieć męża to będę mieć ogródek. Sama w domku się nie widzę. Za dużo roboty i obowiązków na jedną osobę.
Na razie na balkonie sobie sądzę w skrzynki smile

26,403

Odp: Kobiety na zakręcie
rossanka napisał/a:

Jak będę mieć męża to będę mieć ogródek. Sama w domku się nie widzę. Za dużo roboty i obowiązków na jedną osobę.
Na razie na balkonie sobie sądzę w skrzynki smile

A jak trafisz na zatwardzialego mieszczucha, ktory nosa poza centrum miasta nie bedzie chcial wystawic?;))

Ale samej w domu z ogrodem to fakt ciezko, chyba, ze to taki ogrod bardziej pod trawnik.

Gorzej z samym domkiem - remonty, naprawy - chyba, ze sie ma kuuupe kasy na fachowcow, to i w palacu z polami Elizejskimi mozna zamieszkac:)

26,404

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
rossanka napisał/a:

Jak będę mieć męża to będę mieć ogródek. Sama w domku się nie widzę. Za dużo roboty i obowiązków na jedną osobę.
Na razie na balkonie sobie sądzę w skrzynki smile

A jak trafisz na zatwardzialego mieszczucha, ktory nosa poza centrum miasta nie bedzie chcial wystawic?;))

Ale samej w domu z ogrodem to fakt ciezko, chyba, ze to taki ogrod bardziej pod trawnik.

Gorzej z samym domkiem - remonty, naprawy - chyba, ze sie ma kuuupe kasy na fachowcow, to i w palacu z polami Elizejskimi mozna zamieszkac:)

dlatego na razie wystarcza mi blok i to z wielkiej płyty.
A czy trafię na mieszczucha-ostatnio tak nudą ze szok. Gdziescie tych mężów poznały? Ja wychodzę na ulicę to się wszyscy chowają czy jak?; )

26,405

Odp: Kobiety na zakręcie

Widze ze Malwinka zechciała się pokomentować w mojej azylowni?
Gdzie są faceci? Jednego fajnego znam. Ale ma 18 lat. I to nie jest moj syn.
Jak patrzę na takich młodych ludzi to widze, ze, paradoksalnie ci fajni, porządni, uczciwi i zaangażowani młodzi faceci wzięcia nie maja.
Natomiast tacy, którzy uważają ze sa pępkiem swiata, i ze im sie należy, paradoksalnie nie maja problemu z relacjami.
Rossanka. Sie znajdzie. Jak przestaniesz szukać. I nie szukaj męża. Licz na siebie. Rozumiesz.
Nie możesz czekać ze swoimi planami i celami bo jak bedziesz w zeiazku bedzie łatwiej bedzie bardziej osiągalnie.
Po pierwsze. Partner a ty to dwie sprawy. On moze mieć inne plany i związek nie polega na tym ze partner przejmuje twoje marzenia i je pomaga ci realizować. To po pierwsze.
A po drugie. Jeśli nie jestes w stanie osiągnąć czegos sama to nigdy nie bedzie twoje.
A jak ci sie w zeiazku nie uda. I zostaniesz sama to nie bedzie cie stać na samodzielne życie i dalsza realizacje swoich planów.
Wiec sie nie bój rossanka. Wyznaczaj sobie cele. Realizuj marzenia. Mieszkasz w bloku. Pewnie masz balkon. Kiedys wyhodowałam na balkonie krzak pomidorów jednego kalafiora i pare innych warzyw.
Kto cie powtrzyma rossanka gdy bedziesz czegos chciała?
Najgorszym podejściem do marzeń jest " skala"
Marże o własnym ogródku. Ale to marzenie oznacza dom. Najlepiej 300 m kwadratowych duzy ogród z wielkim trawnikiem samochody dwa faceta i psa.
Czyli co? Nie możesz mieć ogrodu bo nie stać cir ba spłacanie kredytu za wielki dom??!
Rozumiesz rossanka? Niewiele jest marzeń ktorych nie da sie zrealizować.
Ja np marże o tym, by moj siostrzeniec nigdy nie zachorował a jego koleżanka ze szpitala żyła dalej i była radością jego rodziców. Ale tego zrealizować nie moge.
Ale wszystko inne- moge!!!
I tego sie trzymam.
A gdy ci sie wydaje, ze szaro i smutno- to pojawia sie strawberry fields. Jak u mussuki.
Jak myślisz rossanka? Ilu ludzi codziennie przejeżdża przechodzi koło tych truskawek i ich nie widzi??!!
A mussuka widzi. Rozumiesz co mam na mysli?

26,406 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-07-24 08:42:58)

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Jak myślisz rossanka? Ilu ludzi codziennie przejeżdża przechodzi koło tych truskawek i ich nie widzi??!!
A mussuka widzi. Rozumiesz co mam na mysli?

Oj Endi, nie wykracz z tymi przechodniami:) Bo nam pojda i wyzbieraja do cna wszystko:) A mussuka nie tylko widzi ale planuje dzis wiecej nazbierac i namrozic pare torebek na zimowe koktajle albo kisiele:)

A prawda jest taka, ze Finowie maja w naturze nie ruszac co nie ich, natomiast my z Kretem wykazujemy sie slowianska "zaradnoscia":) No moze i nieladnie, ale przeciez krzakow nie wyrywamy, zbuieramy jedynie owoce, ktorych jest full, a ktore zaczna gnic niedlugo przy tych dzdzach.  Tam jest niedaleko male osiedle szeregowcow i nawet dzieciaki z tych domkow nie szabruja tak jak my. Albo robia to o innej godzinie. W kazdym razie pole jeszcze nie zostalo ogolocone.

Co do marzen - jest dokladnie tak jak Endi pisze, zacznij moze Rossanko od malych i stopniowo przechodz do wiekszych, tam gdzie jest to mozliwe. Banku nie napadniesz ale ze swojego M-? mozesz czynic prawdziwe krolestwo i azyl.

Albo kup dzialke gdzies na wsi za grosze i postaw sobie kurna chate:) Jak w tym filmie ze Stenka "Ja wam pokaze" czy cos takiego:) Moze i bajka ale milo sie oglada. I na dodatek okazuje sie, ze nie swieci garnki lepia i nawet samotna kobieta moze sobie zafundowac piekny domek z ogrodkiem.

26,407

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Rossanka. Sie znajdzie. Jak przestaniesz szukać. I nie szukaj męża. Licz na siebie. Rozumiesz.
Nie możesz czekać ze swoimi planami i celami bo jak bedziesz w zeiazku bedzie łatwiej bedzie bardziej osiągalnie.
Po pierwsze. Partner a ty to dwie sprawy. On moze mieć inne plany i związek nie polega na tym ze partner przejmuje twoje marzenia i je pomaga ci realizować. To po pierwsze.
A po drugie. Jeśli nie jestes w stanie osiągnąć czegos sama to nigdy nie bedzie twoje.
A jak ci sie w zeiazku nie uda. I zostaniesz sama to nie bedzie cie stać na samodzielne życie i dalsza realizacje swoich planów.
Wiec sie nie bój rossanka. Wyznaczaj sobie cele. Realizuj marzenia. Mieszkasz w bloku. Pewnie masz balkon. Kiedys wyhodowałam na balkonie krzak pomidorów jednego kalafiora i pare innych warzyw.
Kto cie powtrzyma rossanka gdy bedziesz czegos chciała?
Najgorszym podejściem do marzeń jest " skala"
Marże o własnym ogródku. Ale to marzenie oznacza dom. Najlepiej 300 m kwadratowych duzy ogród z wielkim trawnikiem samochody dwa faceta i psa.
Czyli co? Nie możesz mieć ogrodu bo nie stać cir ba spłacanie kredytu za wielki dom??!

A nie nie, bierne siedzenie i czekanie to nie ja smile
Pewnie, że cały czas coś robie, nie licze na nikogo, bo jak sama sobie czegoś nie zorganizuje, nie naucze sie, nie zarobie to kto mi to da?
Nawet w małżeństwach - można się rozwieść czy owdowieć- zostanie się samemu i co dalej jeśli się nie ma swojego zaplecza?To to już wiem.
Choć przyznam, kiedys wydawało mi się, że jak pojawi się "ktoś"to rozwiąze moje problemy, zapełni pustke , zaopiekuje się,  - o matko jaka byłam niemądra:/
Nie o to wszak chodzi ale to pewnie wiecie.
Z tym domem , to jednak wolałabym z kimś, bo dla jednej osoby za dużo roboty i jakoś nie pociągają mnie duże metraże.Ale się zobaczy,
A mieszkanie- coż pomału, jeszcze troche i zbliżam się powoli do celu smile smile
A z tymi facetami to boję się dwóch rzeczy:że jak już jakiegoś poznam, to na dzieci będzie za póżno(choć ostatnio i tak wystopowałam, myśle- ok będe miała to dobrze, a nie - to trudno niech i tak będzie- na szczęście nigdy nie była z tych co to zaglądają każdemu do wózka i muszą koniecznie brać dziecko na ręce.)
A druga rzecz jakiej się boję, że jak "ktosia"spotkam, to go nie zauważe, ze go przeocze, albo że się o włos miniemy.Np los sprawi, że mamy się spotkać na ulicy przy parku, a ja w tym czasie wejde do spożywczaka po jedzenie czy coś w tym stylu.I niby się mamy spotkać ale sie nie spotkamy, bo on sobie przejdzie tą ulicą, a ja będę tracić czas w dziale mrożonek sad. Rozumiecie?Toką mam fazę ostatnio.
A z resztą i tak się nic nie dzieje , nudy ...:)
No i gorąco. smile

26,408

Odp: Kobiety na zakręcie

Hejka smile

Rossanko a próbowałaś pomóc sobie trochę w tych poszukiwaniach?
Mam na myśli np portale randkowe? Wiem, że masa tam dziwnych typów, ale i normalni tez się trafiają smile

26,409

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Hejka smile

Rossanko a próbowałaś pomóc sobie trochę w tych poszukiwaniach?
Mam na myśli np portale randkowe? Wiem, że masa tam dziwnych typów, ale i normalni tez się trafiają smile

Tak tak. Ale teraz zrobiłam sobie przerwę. Chcę odpoczac
; )
No i zaalarmowalam znajomych.
I wychodzę na różne imprezy często nawet sama.
I ciągle jeszcze nic. Nie wiem dlaczego. Pochowali się gdzieś wszyscy? A, chyba, ze zonaci. Tych to napotykam regularnie.

26,410

Odp: Kobiety na zakręcie
rossanka napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Hejka smile

Rossanko a próbowałaś pomóc sobie trochę w tych poszukiwaniach?
Mam na myśli np portale randkowe? Wiem, że masa tam dziwnych typów, ale i normalni tez się trafiają smile

Tak tak. Ale teraz zrobiłam sobie przerwę. Chcę odpoczac
; )
No i zaalarmowalam znajomych.
I wychodzę na różne imprezy często nawet sama.
I ciągle jeszcze nic. Nie wiem dlaczego. Pochowali się gdzieś wszyscy? A, chyba, ze zonaci. Tych to napotykam regularnie.

mnie jeszcze przyszly do glowy jakies takie imprezy dla singli, chyba sporo tego teraz sie organizuje, np. wycieczki zagraniczne i nie tylko dla samotnych itp. Moze cos takiego?

26,411

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
rossanka napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Hejka smile

Rossanko a próbowałaś pomóc sobie trochę w tych poszukiwaniach?
Mam na myśli np portale randkowe? Wiem, że masa tam dziwnych typów, ale i normalni tez się trafiają smile

Tak tak. Ale teraz zrobiłam sobie przerwę. Chcę odpoczac
; )
No i zaalarmowalam znajomych.
I wychodzę na różne imprezy często nawet sama.
I ciągle jeszcze nic. Nie wiem dlaczego. Pochowali się gdzieś wszyscy? A, chyba, ze zonaci. Tych to napotykam regularnie.

mnie jeszcze przyszly do glowy jakies takie imprezy dla singli, chyba sporo tego teraz sie organizuje, np. wycieczki zagraniczne i nie tylko dla samotnych itp. Moze cos takiego?

A to nie słyszałam. Tylko sa jakieś np taneczne wtorki dla singli. Kiedyś nawet była Ale dziwne bo było trochę par albo same grupki kobiet które się razem bawiły.
A na urlopie już w tym roku byłam.
No nic, jeszcze poczekam. Widać trzeba nam nadzieję cierpliwości.
Wy macie już partnerów to może pomyślałam sobie, ze coś doradzicie. Może coś robię nie tak.

26,412 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2015-07-24 10:41:03)

Odp: Kobiety na zakręcie

Mojego motyla złapałam w siatkę big_smile na imprezce urodzinowej koleżanki.
Ktoś cwanie wymyślił, że ja sama, on sam, to może coś by z tego wyszło. Dowiedziałam się po czasie, że to specjalnie dla mnie motylka ktoś zaprosił.  Jestem im wdzięczna oczywiście smile
A mówi się, że swaty odchodzą do lamusa smile

26,413

Odp: Kobiety na zakręcie
rossanka napisał/a:

A to nie słyszałam. Tylko sa jakieś np taneczne wtorki dla singli. Kiedyś nawet była Ale dziwne bo było trochę par albo same grupki kobiet które się razem bawiły.
A na urlopie już w tym roku byłam.
No nic, jeszcze poczekam. Widać trzeba nam nadzieję cierpliwości.
Wy macie już partnerów to może pomyślałam sobie, ze coś doradzicie. Może coś robię nie tak.

wpisz w google haslo wyjazdy dla singli - pierwszy wyskakuje oczywiscie TUI:) ale sa i inne imprezy. Np jest cos takiego jak strefasingla.pl - cos tam tworza i organizuja.

Nie wiem rossanko co i czy "robisz nie tak". A czy w takich sprawach jak spotkanie swojej drugiej polowki mozna cos robic tak albo nie tak? No mozna - np. zamykajac sie w 4-ch scianach, bedac uprzedzona do mezczyzn, stawiajac poprzeczke kazdemu tak wysoko, ze musialby z iglicy PKiN przez nia skoczyc, bedac tak zdesperowana na to zamazpojscie, ze bije to z oczu i calej mowy ciala odstraszajac kazdego partnera juz na wstepie - mozna wiec robic wiele nie tak. Ale jak zrobic to na "tak"? Chyba to co robisz - bywasz, wychodzisz, spotykasz sie, jestres naturalna, nie okazujesz parcia na slub, dzieci, domek z basenem i kortem, dbasz o siebie, jestes mila dla mezczyzn ale nie uwieszajaca sie na nich - teraz do tego potrzeba zwyczajnie szczescia od losu.

Nie wiem jak inne Zakretki poznawaly swoje polowki ale moje historie juz znasz, eksa poznalam przypadkiem na ircu (takie gadu gadu kiedys), obecnego na targach z moim klientem czeskim. Obaj wiec przyszli znikad i przypadkiem. Bez mojego szukania ich. I w najdziwniejszych etapach mojego zycia.

A ilu potencjalnych mezow minelo mnie w ciagu mojego zycia stajac w innej kolejce po adidasy albo pomarancze na swieta, to nigdy sie nie dowiem:)

wiele par to pary jeszcze z czasow szkolnych, mnie sie nigdy milosc w szkole nie zdarzyla, tzn. z kolega z tej samej klasy czy "budy":)

26,414

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Mojego motyla złapałam w siatkę big_smile na imprezce urodzinowej koleżanki.
Ktoś cwanie wymyślił, że ja sama, on sam, to może coś by z tego wyszło. Dowiedziałam się po czasie, że to specjalnie dla mnie motylka ktoś zaprosił.  Jestem im wdzięczna oczywiście smile
A mówi się, że swaty odchodzą do lamusa smile

Mnie też swatali. Tylko nic z tego nie wyszło, bo zanim nas poznali to jeden wrócił do byłej dziewczyny a drugi wyjechał za granicę. Nawet ich nie zdążyłam poznać. sad

26,415

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Mojego motyla złapałam w siatkę big_smile na imprezce urodzinowej koleżanki.
Ktoś cwanie wymyślił, że ja sama, on sam, to może coś by z tego wyszło. Dowiedziałam się po czasie, że to specjalnie dla mnie motylka ktoś zaprosił.  Jestem im wdzięczna oczywiście smile
A mówi się, że swaty odchodzą do lamusa smile

A wczesniej, to sie na trufle do lasu wybralas o ile pamietam;))

26,416

Odp: Kobiety na zakręcie
rossanka napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Mojego motyla złapałam w siatkę big_smile na imprezce urodzinowej koleżanki.
Ktoś cwanie wymyślił, że ja sama, on sam, to może coś by z tego wyszło. Dowiedziałam się po czasie, że to specjalnie dla mnie motylka ktoś zaprosił.  Jestem im wdzięczna oczywiście smile
A mówi się, że swaty odchodzą do lamusa smile

Mnie też swatali. Tylko nic z tego nie wyszło, bo zanim nas poznali to jeden wrócił do byłej dziewczyny a drugi wyjechał za granicę. Nawet ich nie zdążyłam poznać. sad

mnie tez, tylko ja reagowalam dosc agresywnie na wszystkie takie proby ze strony rodziny czy znajomych. Im bardziej oni mnie na kandydata namawiali i zachecali tym bardziej mnie to od niego odpychalo. Ale to glownie dlatego, ze zaden nie wypadl pomyslnie juz na pierwszym spotkaniu:)

Kiedys mialam tez epizod z biurem matrymonialnym, guzik wyszlo ale co sie ubawilam, to moje:) epizod z panem od stawow rybnych juz tu kiedys opisywalam:)

26,417

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Mojego motyla złapałam w siatkę big_smile na imprezce urodzinowej koleżanki.
Ktoś cwanie wymyślił, że ja sama, on sam, to może coś by z tego wyszło. Dowiedziałam się po czasie, że to specjalnie dla mnie motylka ktoś zaprosił.  Jestem im wdzięczna oczywiście smile
A mówi się, że swaty odchodzą do lamusa smile

A wczesniej, to sie na trufle do lasu wybralas o ile pamietam;))

Taaa dokładnie smile

26,418

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

wpisz w google haslo wyjazdy dla singli - pierwszy wyskakuje oczywiscie TUI:) ale sa i inne imprezy. Np jest cos takiego jak strefasingla.pl - cos tam tworza i organizuja.

Ok to zerknę tak z ciekawości.Nie słyszałam o czymś takim.

Mussuka napisał/a:

Nie wiem rossanko co i czy "robisz nie tak". A czy w takich sprawach jak spotkanie swojej drugiej polowki mozna cos robic tak albo nie tak? No mozna - np. zamykajac sie w 4-ch scianach, bedac uprzedzona do mezczyzn, stawiajac poprzeczke kazdemu tak wysoko, ze musialby z iglicy PKiN przez nia skoczyc, bedac tak zdesperowana na to zamazpojscie, ze bije to z oczu i calej mowy ciala odstraszajac kazdego partnera juz na wstepie - mozna wiec robic wiele nie tak.

Właśnie dziwne, w 4 ścianach jak piszesz nie siedzę, uprzedzona mam wrażenie nie jestem, poprzeczkę nawet podwyższyłam, bo była za nisko (na zasadzie byle kto aby6 był- nic dobrego z tego nie wynikło, próbowałam się zmusić ale było coraz to gorzej sad )_.
Zdesperowana nie jestem mam nadzieję, właściwie to z tych randek jeden był tylko psychopatą, reszta w miarę zwyczajna.Jeden się okazał inny niż w internecie.
Jeden był taki sam fajny na żywom niż w internecie i z tym chciałam kontynuować znajomość, ale ja mu znowu nie przypadłam do gustu.
Pozostali, nie wiem 5-6? To ja zrywałam znajomość, bo to nie było to.



Mussuka napisał/a:

Ale jak zrobic to na "tak"? Chyba to co robisz - bywasz, wychodzisz, spotykasz sie, jestres naturalna, nie okazujesz parcia na slub, dzieci, domek z basenem i kortem, dbasz o siebie, jestes mila dla mezczyzn ale nie uwieszajaca sie na nich - teraz do tego potrzeba zwyczajnie szczescia od losu.

To robie i nic się nie dzieje.

26,419

Odp: Kobiety na zakręcie
Obiektywna napisał/a:

Ooo Matko Bosko Częstochowsko !!!
Ja pierdzielę, co za podgardle ! Broda zrośnięta z klatką piersiową ! A na zdjęciach taki ładny był, amerykancki... sad
Już mi się mokro zrobiło a tu kopytko, buuu sad
No nie no... muszę się napić !

P.S. Monia - czatuję na Zoosk-u

czytam wasz wątek i czasem duszę się ze smiechu!
jestescie zarąbjaste babki

26,420

Odp: Kobiety na zakręcie

Jezu  jak się pozmieniało.. ledwo dałam rade tu wejść.. ufffffffff

26,421

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie można edytować?
a co to znaczy raportuj?  big_smile

26,422

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć smile

Ale dziwnie, ciężko się będzie przyzwyczaić smile

No ja dziś ostatni dzień w pracy i zaczynam błogie leniuchowanie smile
Pozdrawiam i będę zaglądać, jak wrócę z wywczasów big_smile

26,423

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Cześć smile

Ale dziwnie, ciężko się będzie przyzwyczaić smile

No ja dziś ostatni dzień w pracy i zaczynam błogie leniuchowanie smile
Pozdrawiam i będę zaglądać, jak wrócę z wywczasów big_smile

Do kitu ta nowa wersja. Nawet mi sie dzisiaj ani czytac ani pisac tu nie chcialo. Po co to zmieniac, jak dobrze bylo?

Ja tez juz odliczam godzinki do konca pracy. Od poniedzialku praze swe piekne cialo nad Morzem Jonskim

http://s3.flog.pl/media/foto/3362522_za … pwreck.jpg smile

Monia - udanego urlopu, pozostalym Zakretkom slonecznego weekendu i malo pracy w pracy:)

26,424 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-08-01 18:43:11)

Odp: Kobiety na zakręcie

Witajcie Zakretki. Endi - cudo najprawdziwsze, jak impreza, hektary, ogorki i inne wazne sprawy? Nina, tajemnicza czarodziejko, pokaze Ci Warszawe kiedys, jak sie spotkamy. Tesknie do tego miasta, choc wlasciwie z natury jestem kosmopolitka. Mussuka jako namietny turysta  zawitalam  i na Zakhyntos. Grecja to moja milosc. Peloponez, wyspy i wysepki - raj dla wszystkich zmyslow. Kiedys zapytalam Australijke, ktora przeniosla sie na stale na Krete, czy ten raj, ktory widze, to tylko percepcja turysty i ostrzymalam zdecydowana odpowiedz, ze i dla stalego (juz) mieszkanca to raj najprawdziwszy. Ja bylam czasem  1-2 miesiace w tym kraju, ale nie mieszkalam na stale. Ostatnio w 2009 roku, czyli tuz przed kryzysem. Ale juz pamietam w 2001 roku Grecy przewidywali kryzys, bo jak mowili o sobie "lubimy sie bawic, pic wino, nie chce nam sie pracowac, bo tu jest po prostu za pieknie na prace, ale kiedys, gdy wydamy unijne pieniadze, bedzie problem". Dla turystow wciaz to dobre miejsce a przede wszystkim zapewnia relaks i niezapomniane wrazenia. Blekitne zatoczki, malownicze nabrzeza, figowce ze swiezymi figami, migdaly prosto z drzew, chleb prosto z pieca, grilowane osmiorniczki na brzegu morza z cytryna i schlodzonym ouzo lub biala retsina i... inne atrakcje (ale nie z Grekami) przyszly we wspomnieniach. Mussuka, przywolalas wklejonym zdjeciem cieple (gorace) wspomnienia. Miejcie z cora dobry czas na Korfu.

A ja krotko o ostatnich wakacjach. Wrocilismy kilka dni temu. Poznalam calkiem niezle Floryde i kilka ciekawych/calkiem niezwyklych miast po drodze. Ale bylo tez duzo czasu na blogie plywanie w oceanie i slodkie leniuchowanie. Razem z M. ponad trzy tygodnie przez 24h dziennie dalo nam mozliwosc spojrzenia znow na siebie i na nas uwazniej. M. zadziwia mnie wrecz swoimi zmianami w mysleniu. Zadziwia, ale daje nadzieje na wspolna przyszlosc. Zobaczymy. W kazdym razie widze u niego zmiany w dobrym kierunku, chociaz wiem ze stare nawykowe reakcje beda wracaly. Zdarzylo sie to raz nawet na wyjezdzie, ale co optymistyczne, stosunkowo latwo bylam w stanie poradzic sobie z wynurzajaca sie znow ciemna moca. Wiem jedno, ze zwiazek z M. to i dla mnie pole do samorozwoju i w to w jakim tempie. Jeszcze kilka lat razem i chyba oswiecenia doznam.

Monia wypoczywaj milo, Gia jak Twoje sprawy? Zajrze na Twoj watek. Malwina ciesze sie Twoim szczesciem (tylko moge sobie wyobrazic jak pieknym)  babci. Mam nadzieje, ze wkrotce sama nia zostane. Rossanka czy jakis ruch na targach? Lato sprzyja nowym znajomosciom. Moja rada (starszej ciotki:-), dawaj szanse kazdej znajomosci, kazdemu napotkanemu mezczyznie w dogodnym dla Ciebie wieku pod warunkiem, ze jest wolny, zdrowy psychicznie i nie ma groznych nalogow. Naucz sie kazdego z nich po prostu lubic. Zobacz co maja w sobie, co mozesz lubic. Mow im  o tym. Usmiechaj sie, patrz w oczy, ubieraj sie na spotkania w to, w czym czujesz sie dobrze, nie proboj sprawiac na nikim wrazenia itd.itd.
Na dzisiaj chyba tyle. Pracowalam dzisiaj krotko i siedze jeszcze w biurze, a pogoda zachecajaco kusi. To zwijam sie stad i do domu. U mnie wczesne popoludnie.

26,425

Odp: Kobiety na zakręcie

Hej. Przywitac się chciałam smile.
Jestem też kobietą na zakrecie, chociaz ja o sobie mówię - kobieta z przeszłością, ale ciągle z przyszłością wink

26,426

Odp: Kobiety na zakręcie

Tu Endi Cudo!!!;)) witajcie, ja po urlopie, chociaż nie za bardzo z gotowością we wrzucanie się w wir zadań i wyzwań. A co tam.. gorąco jest;)

26,427

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć
Nie mogę się przyzwyczaić do tej nowej wersji .
Melduję ,że dżem z czarnej porzeczki oraz z czereśni zrobiony .Kompot z wiśni i czereśni również.
Dziś robię ogórki .
Szkoda tylko ,że nie jestem tu bezpieczna i jestem śledzona .

26,428

Odp: Kobiety na zakręcie

Renatta- dzięki za pamięć. Czy jest ruch? Ano nie. W sumie dawno nie było takiego bezruchu (w tej sferze), ale nie narzekam, bo mam co innego do roboty. Zawieszam interes, czytaj :skończyłam poszukiwania, a teraz sobie po prostu njespiesznie pożyje  big_smile.  Zmeczylo mnie to poszukiwanie. Widac jeszcze nie czas. Bo wszystko ma swoj czas. Także pewno kiedyś, gdzieś się spotkamy a kiedy to już nie wiadomo. Z resztą nawet mi się, przyznam szczerze,  nie chce o tym myśleć.
Póki co gorąco się zrobiło, w końcu to połowa lata dopiero.

26,429

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:

Cześć
Nie mogę się przyzwyczaić do tej nowej wersji .
Melduję ,że dżem z czarnej porzeczki oraz z czereśni zrobiony .Kompot z wiśni i czereśni również.
Dziś robię ogórki .
Szkoda tylko ,że nie jestem tu bezpieczna i jestem śledzona .

co to znaczy?

26,430

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
nina1234 napisał/a:

Cześć
Nie mogę się przyzwyczaić do tej nowej wersji .
Melduję ,że dżem z czarnej porzeczki oraz z czereśni zrobiony .Kompot z wiśni i czereśni również.
Dziś robię ogórki .
Szkoda tylko ,że nie jestem tu bezpieczna i jestem śledzona .

co to znaczy?

Endi to znaczy ,że szanowna pani s... nie życzy sobie żebym rozmawiała tu na jej temat .
A to jedyne miejsce gdzie o tym rozmawiałam ,nawet moja najlepsza koleżanka nie wie nic na jej temat .
Poza tym u mnie wszystko dobrze ,całe szczęście ,że mąż mnie wspiera .

26,431 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-08-05 16:03:14)

Odp: Kobiety na zakręcie

Rossanka, fajnie, ze masz do sprawy takie podejscie. Podzielisz sie tym, co Ci teraz zajmuje czas i uwage? Nina, jesli s. tu weszy, to rzeczywisie niemilo. Ale z drugiej strony, czy to rzeczywiscie moze Ci zaszkodzic? No i super, ze maz Cie wspiera.
Endi, Nina tez kocham robic przetwory  warzyw i owocow. Taki jesienny zwyczaj mielismy z poprzednim partnerem. I chociaz nie mam hektarow (jeszcze:-), to kupowanie warzyw i owocow na straganach bylo tez bardzo przyjemne.
Teraz z M. jezdzimy na pola truskawkowe, do ogrodow malinowych i sadow owocowych. Taka letnio-jesienna atrakcja. Zrywamy owoce, objadamy sie nimi i kupujemy do domu, pieke ciasta a troche zamrazam na pozniej. 
W ostatni weekend bylismy z M. pierwszy raz w sadzie morelowym. Sad jak z bajki, pogoda sloneczna, slodkie morele i - problem z M.
Sytuacja bylaby smieszna, gdyby nie stanowila stalego wzorca jego zachowan. Pozniej M. zastosowal silent treatment  (foch) do konca dnia. Nie chcial rozmawiac, nie jedlismy obiadu, nie poszlismy do znajomych. Dluzsze ignorowanie go nie daje (wiem z doswiadczenia) rezultatow. Foch sie przeciaga do kilku dni, M. wyszukuje coraz wiecej moich wad i prowokuje klotnie i rozstanie. Wieczorem zatem mowie, ze nie bede tolerowac takich zachowan i odejde, jesli nie przestanie. Taka to u mnie orka na ugorze ze zmiennymi efektami. Widze jednak, ze M. znacznie lepiej reaguje na moje slowa, ze jednak czasami dostrzega toksycznosc i nieadekwatnosc swoich zachowan. Od wczoraj M. jest znow OK.
A morele czekaja na jakis przepis. Macie jakies pomysly - moze strudel?. Trzeba  dodac do morelowej farsy pogodny (slodki) epilog.

26,432

Odp: Kobiety na zakręcie

Renatta-robie co moge smile

26,433

Odp: Kobiety na zakręcie

I tak trzymac Rossanka:-)

26,434 Ostatnio edytowany przez Doonna (2015-08-07 19:07:43)

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:

[Endi to znaczy ,że szanowna pani s... nie życzy sobie żebym rozmawiała tu na jej temat .
A to jedyne miejsce gdzie o tym rozmawiałam ,nawet moja najlepsza koleżanka nie wie nic na jej temat .
Poza tym u mnie wszystko dobrze ,całe szczęście ,że mąż mnie wspiera .


Cos okropnego, taki rzep.
Jak mozna tak wciskac nos w cudza korespondencje,
nie wychowane to paskudztwo.

Widzisz Ninka, strasznie musisz byc dla tej pani interesujaca, skoro z taka zawzietoscia Cie tropi i szpieguje...
zreszta wcale sie nie dziwie, tez Cie czytam od trzech lat smile

Z drugiej stony, to ona zapewne strasznie zakompleksiona, ponizona i glupia sie czuje,
nie majac nic madrzejszego do roboty od robienia z siebie idiotki.

Zapomnij o niej, to forum a nie koncert zyczen.


PS: Pozdrawiam wszystkie zakretki!

26,435

Odp: Kobiety na zakręcie
Doonna napisał/a:
nina1234 napisał/a:

[Endi to znaczy ,że szanowna pani s... nie życzy sobie żebym rozmawiała tu na jej temat .
A to jedyne miejsce gdzie o tym rozmawiałam ,nawet moja najlepsza koleżanka nie wie nic na jej temat .
Poza tym u mnie wszystko dobrze ,całe szczęście ,że mąż mnie wspiera .


Cos okropnego, taki rzep.
Jak mozna tak wciskac nos w cudza korespondencje,
nie wychowane to paskudztwo.

Widzisz Ninka, strasznie musisz byc dla tej pani interesujaca, skoro z taka zawzietoscia Cie tropi i szpieguje...
zreszta wcale sie nie dziwie, tez Cie czytam od trzech lat smile

Z drugiej stony, to ona zapewne strasznie zakompleksiona, ponizona i glupia sie czuje,
nie majac nic madrzejszego do roboty od robienia z siebie idiotki.

Zapomnij o niej, to forum a nie koncert zyczen


PS: Pozdrawiam wszystkie zakretki!

Donna ,mam gdzieś co ona sobie o mnie myśli .Tak naprawdę nie interesuje mnie co ona robi puki trzyma się od mojej rodziny z daleka .To co ostatnio o niej pisałam usłyszałam przypadkiem jak dwóch jej kolegów na jej temat gadało ,nie mieli pojęcia ,że wiem o kim mówią . Swoją drogą takich kolegów nie chciałabym mieć .Tak poza tym nic więcej o niej nie słyszałam ,nie interesuje mnie gdzie teraz mieszka i czy dalej pracuje tam gdzie kiedyś .Gdybym tylko chciała się dowiedzieć nie było by problemu ,bo moja koleżanka tam pracuje . Ale nigdy nie przyznałam się ,że miałam z nią do czynienia i nie pytam o nią bo mi to niepotrzebne .
Jaki ona ma powód żeby mnie ty śledzić nie wiem ,może czeka aż napiszę ,że mi w małżeństwie się nie układa .Jak tak będzie poinformuję ją nawet telefonicznie ale na razie jest bardzo dobrze .

Dziś zrobiłam sałatkę szwedzką do słoików ale taką z dodatkiem papryki .
Jutro pozbieram resztę ogórków na korniszone .

Idę powoli pakować się na urlop .

26,436 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-08-12 22:13:58)

Odp: Kobiety na zakręcie

Hej hej jak tam lato? U mnie roznie z moim M. Ech...

26,437

Odp: Kobiety na zakręcie
renatta napisał/a:

Grecja to moja milosc. Peloponez, wyspy i wysepki - raj dla wszystkich zmyslow. Kiedys zapytalam Australijke, ktora przeniosla sie na stale na Krete, czy ten raj, ktory widze, to tylko percepcja turysty i ostrzymalam zdecydowana odpowiedz, ze i dla stalego (juz) mieszkanca to raj najprawdziwszy. Ja bylam czasem  1-2 miesiace w tym kraju, ale nie mieszkalam na stale. Ostatnio w 2009 roku, czyli tuz przed kryzysem. Ale juz pamietam w 2001 roku Grecy przewidywali kryzys, bo jak mowili o sobie "lubimy sie bawic, pic wino, nie chce nam sie pracowac, bo tu jest po prostu za pieknie na prace, ale kiedys, gdy wydamy unijne pieniadze, bedzie problem". Dla turystow wciaz to dobre miejsce a przede wszystkim zapewnia relaks i niezapomniane wrazenia. Blekitne zatoczki, malownicze nabrzeza, figowce ze swiezymi figami, migdaly prosto z drzew, chleb prosto z pieca, grilowane osmiorniczki na brzegu morza z cytryna i schlodzonym ouzo lub biala retsina i... inne atrakcje (ale nie z Grekami) przyszly we wspomnieniach. Mussuka, przywolalas wklejonym zdjeciem cieple (gorace) wspomnienia. Miejcie z cora dobry czas na Korfu.

Czesc Ugotowane Zakretasy:)

Renatta, zacytowalam ten fragment, bo sama lepiej bym nie opisala:) Co za kraj, co za ludzie, co za luzacka atmosfera - ale oczywiscie trzba wziac pod uwage, ze nie wszedzie jest tak slodko jak my tygodniowi czy dwutygodniowi turysci widzimy.

Wypoczelysmy wspaniale, jestesmy tak opalone, ze z marszu mozemy u Don Vasyla wystepowac w chorku albo balecie. I jak to ladnie kontrastuje z tymi greckimi snieznobialymi i zwiewnymi szatkami, ktorych nie omieszkalam sobie pare nabyc. I blagam, nie piszcie mi, ze opalenizna postarza i takie tam:)) Ja osobiscie wole sniady odcien skory niz ten przypominajacy sciany szpitalne albo papier toaletowy z czasow PRL-u. Zawsze podobaly mi sie opalone latynoskie i poludniowe dziewczyny.
Ech...ale Grecy, w sensie plec brzydka, to nie moja bajka, stanowczo za brodaci i za niscy jak dla mnie. Choc pare fajnych okazow, nie powiem, przykulo uwage;) Przelotnie.

Natomiast, drogie kobitki, gdyby ktoras z Was miala jakiekolwiek kompleksy na tle swojej niedoskonalej figury, to serdecznie polecam terapie pt. wakacje z Brytyjczykami. Nasza miejscowosc byla pelna rodzinek z Jukeja, na szczescie spokojnych, nie byly to rozwydrzone nastolatki brytyjskie tylko rodzice z dziecmi ew. parki. Ogolnie ich potworna i dominujaca wszedzie liczba nie przeszkadzala, natomiast podziwialam calkowite wyluzowanie i totalny brak samokrytyki wiekszosci pan na plazy i przy basenie. U nas na plazach okopy jakies, labirynty z parawanow, zeby tylko nikt nigdzie nie zajrzal, a tam kobiety 50+, waga na oko 100+ i full wypas na lezaczkach, toplessy, stringi, no co kto sobie zyczy ogladac:))) Poczulam sie taka zgrabna i ladna przez ten tydzien, ze usmiech z geby nie zlazil.

A zatoczki, szmaragdowo-turkusowe wody..? Poczekajcie jak wrzuce pare fot na fejsa;) Jedyne, co mi troszke przeszkadzalo to potworne upaly, wiem, u Was teraz tez tropiki, nie zazdroszcze. Do nas tu na polnocy tez wreszcie lato zawitalo i jest przyjemnie 25-27C a wieczorem juz okolo 20C. Jak dla mnie wystarczy, bo ja lubie ruch na swiezym powietrzu a nie wylegiwanie sie przed klimatyzatorem, tak jak czasem musialysmy to robic na Korfu. W zasadzie to ja Grekkow rozumiem z ta niechecia do pracy;))


O jesieni nie chce nawet jeszcze myslec, jest pieknie cieplo, slonecznie, plaza i jeziorko znow funkcjonuja na pelnych obrotach, w lasach zatrzesienie jagod i malin (naprawde wysyp jak rzadko kiedy). Wakacje, chociaz z przerwa na prace, nadal trwaja.

Slonecznie i goraco pozdrawiam i posylam Wam troche morskiej bryzy znad Zatoki Finskiej:)

26,438

Odp: Kobiety na zakręcie
renatta napisał/a:

Hej hej jak tam lato? U mnie roznie z moim M. Ech...

a tak bardziej konkretnie to o co kaman z Twoim M:? Bo ja nigdzie nie doczytalam, co on wlasciwie ma na sumieniu, moze masz jakis swoj watek, to poczytam.

Ale tak sobie jakos podczas tych greckich wakacji pomyslalam, ze swiat i zycie sa takie piekne, ze raczej nie warto przejmowac sie glupotami innych osob i albo to ignorowac, albo poszukac innej alternatywy. Nie potrafilabym i nie chcialabym zamartwiac sie na dluzsza mete. Renatta, z Twoich innych wpisow wynika, ze poza M. to zyje Ci sie calkiem fajnie i z tego czerp radosc, a na niego moze po prostu kichaj. I tak juz go nie zmienisz.

Sady morelowe...ach, tez mi sie cos przypomnialo, tyle, ze byl to sad czeresniowy u babci Kreta..noca;) A morele maja u siebie w domu w ogrodzie, jedno tylko drzewko ale jak obrodzi, to mozna do rozpuku brzucha pojesc sobie tych slodyczy.

26,439 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-08-14 04:09:06)

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussuka, domyslam sie tylko jakie piekne laski wrocilyscie z corka z wakacji. Zadne SPA nie dawalo mi tyle fajnej energii i urody jak greckie wakacje. I co do Grekow, podobnie, chociaz zdarzaja sie klasycznie piekni i warci grzechu.  Chociaz tam zaraz grzechu... W Grecji bogowie sa przychyli ludziom i zawsze nam zazdroscili naszych ziemskich problemow. A co do problemow wlasnie, to mam w moim malzenstwie niestety stala zgryzote. Bralam slub z najwspanialszym mezczyzna  pod sloncem a wzielam z "psychofagiem". Nie ma sensu powtarzac zachowan, bo dziewczyny opisaly bardzo dokladnie. Chodzi o osobowosc, ktora niszczy osobe, z ktora jest w bliskim zwiazku stosujac niewidoczna na zewnatrz konsekewntna przemoc emocjonalna  Takie osoby maja pewne zaburzenia osobowosci, ktore M. umie u siebie rozpoznac i w chwilach otwartosci o nich mowic, ale to jest jak druga skora. Trzeba byloby swoja zedrzec i zaczac powoli odbudowywac nowa. Rzadko ktos umie sie na to zdecydowac, poza tym malo jest specjalistow skutecznie umiejacych pomoc takim osobom.  Zycie z M. to  horror czasami. Ale jestem. Warto? Moze warto. Nie znam odpowiedzi jeszcze. Dwa lata byly tak trudne, ze niemal przyplacilam je kliniczna depresja. Od roku lepiej.  A zycie tak, piekne niebywale, i miejsca na swiecie te dalekie i te najblizsze. Teraz chodze, staram sie codziennie, 6-8 km szlakiem wzdluz rzeki, ktora mam prawie pod domem. Roslinnosc jest tak bujna, oszolamiajaca kolorami, zapachami i ksztaltami, ze wracam ze spaceru jak po zazyciu procentow.

26,440 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-08-14 09:00:05)

Odp: Kobiety na zakręcie

O kurcze Rene (moge tak? mialam super kumpele Renatke i tak ja wolalysmy:), mieszkasz o ile sie nie myle gdzies po drugiej stronie oceanu (?), masz piekna przyrode dookola siebie, przyjaznych i usmiechnietych ludzi, raczej finansowo jestes ok, o dzieciach nie wiem, stara ani szpetna nie jestes, lubisz zycie, lubisz czerpac garsciami i tylko jedna jedyna zadra w Twoim zyciu - pomysl o tym. Ja nie wiem co on Ci robil i robi, ogolnie psychofag ale konkretnie nie wiem, nie moge sobie wyobrazic. Ale wiem na 100%, ze nikt nie bylby w stanie zepsuc mi mojego zycia, nie pozwolilabym mu na to. I Ty tez nie pozwol. To Twoje zycie, Twoje mijajace lata - huknij piescia w stol wreszcie i powiedz wyraznie, ze nie zyczysz sobie od te pory ZADNYCH jazd i psychicznego terroru. On ma Cie kochac, szanowac, dbac o Ciebie, sprawiac Ci radosc kazdego dnia - bo na to zaslugujesz. A jesli nie poskutkuje albo on powie, ze nie, nie jestes warta takiego zycia? Sorry Rene, ja bym dala kopa w zad. Bo najbardziej na swiecie kocham sama siebie i NIKT nie jest wart mojego bezsensownego cierpienia. Naprawde nikt. A najmniej jakikolwiek facet, o ile nie jest moim synem. A i syna bym za taki terror pogonila.

26,441

Odp: Kobiety na zakręcie

Apropos syna - straszny stres przezywam od dzisiaj do czwartku wieczorem, bo moje dorosle dziecko wybralo sie z kolega swoim autkiem w podroz do Krakowa. Dopiero co prawko dostal (w czerwcu) i juz taka dluga trasa. Wlasnie do Tallina doplyneli i zaczynaja jazde. Przyznam, ze boje sie o niego, bo ta cala Via Baltica to jeden TIR za drugim, a juz kierowcy litewscy potrafia niezle lamac wszelkie przepisy. Nakazalam jechac powoli i nieczego nie wyprzedzac, ale kto to wie co mlodym chlopakom do glow strzeli. Na szczescie obaj sa rozsadni, nie szarzuja, nie pija..no ale wariatow na drodze nie brakuje. Odsapne jak jutro wieczorem beda na miejscu i zaczna zwiedzanie. Od srody rano znowu nerwy.
Na dokladke to samochodzik paroletni i bez klimy:( Sam sobie kupil wiec tylko na taki bylo go poki co stac.

26,442

Odp: Kobiety na zakręcie

Witajcie po przerwie...

czytam co u Was  i fajnie, że wątek się rozwija ....  u mnie różnie, raz bywają spokojne dni, a raz nie... może z czasem napiszę..

pozdrawiam Was

26,443 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-08-15 19:45:20)

Odp: Kobiety na zakręcie

Tutaj Rene:-). Mussuka, dziecie wyjedzie i wroci szczesliwie, jak i z nami bylo, gdy wychodzilsmy spod rodzicielskich lepszych lub gorszych skrzydel. Jako matka martwisz sie i dobrze, tak ma teraz byc, oby tylko nie przesadzac. Pamietam, gdy moja 17-letnia wowczas corka pojechala z chlopakiem (starszym od niej co prawda) i jeszcze jedna para samochodem do Chorwacji, spac nie moglam. A teraz corka szczesliwie o 10 lat starsza i zakochana.
A co do mojej zgryzoty to tak, wale piescia w stol. Wczesniej w rozpaczy, pozniej w zlosci a teraz staram sie bez emocji, ale z wizja celu, ze sie tak wyraze. W skrocie powiem tak, zaraz po slubie stalam sie dla M. jego wlasnoscia. Bez prawa do decyzji, posluszenstwo wymuszane wszelkimi sposobami oprocz przemocy fizycznej (chyba tylko dzieki temu, ze tu, gdzie mieszkam, prawo chroni kobiety), odizolowanie od ludzi. Jednoczesnie M. dawal sobie prawo do wszystkiego. A ja  bylam na obcym sobie terenie. Moglam odejsc i chyba powinnam, ale z poczatku byl szok i proba rozumienia co sie dzieje, pozniej szukanie winy w sobie i proba zmiany - siebie (etap ktory niemal zakonczyl sie powazna depresja), pozniej  przebudzenie i - powrot do siebie samej.. Duzo pomogly mi poznane tutaj osoby. No i teraz jest OK w zasadzie, mam  swoje srodwisko niezalezne od M., znow jestem soba i nasze relacje z M. zaczynaja byc takie, jakie mialy byc od poczatku, czyli partnerskie.  Jednak zyje ze swiadomoscia kruchosci tego zwiazku i  obawami, do czego M. jest zdolny . Moja w miare juz dobra pozycja tutaj i dbanie o swoje sprawy pozwala mi na spokojny sen. Tak ze w duzej mierze zwiazek nie spelnia swojej funkcji. Jestem, bo ta ciemna strona M. wydaje sie spacyfikowana, a ma on tez te jasna i wartosciowa, ktora mnie do siebie przyciagnal i ktora zreszta jest widoczna dla innych. M. mowi, ze zalezy mu na zmianie swojego postepowania, widze, ze sa te zmiany. Tak ze jestem wciaz na zakrecie, ale juz jest on juz lagodniejszy.
Ale zeby juz nie smecic. U mnie wczesne przedpoludnie, tak mieszkam na drugiej polkuli, slonecznie i zielono i zaraz idziemy na rowery z M. a pozniej na lody do McDonalda. Odkrylismy te lody w podrozy po Stanach ostatnio i tutaj zdarzylo nam sie juz byc na nich ze dwa razy. A skad te lody w USA? Stany to super zorganizowany kraj dla podrozujacych samochodami. A ze jestem milosniczka czterech kolek i im dalszy dystans tym lepiej, czuje sie tam jak ryba w wodzie. Smieszne ale i bardzo sympatyczne sa przy drogach znaki z napisem Food. No i glodny czlowiek zjezdza we wskazanym miejscu, bo jest  tam jedzenie. Obowiazkowo Mc Donalds, Wendy i pare innych globalnych marek. No i tak to odkrylismy na przyklad pyszne lody.

26,444

Odp: Kobiety na zakręcie
Poprostu Daniel napisał/a:
moniaCo napisał/a:
Poprostu Daniel napisał/a:

Monia a moge zapytac czemu poteflon jeszcze nie zabral swohego taty do siebie? To juz nie powinno Cie dotyczyc.
A juz nie wyobrazalne jest ze on przychodzi kiedy chce. Zapowiedz mu ze wizyty najpierw niech konsultuje z Toba.

Nie zabrał, bo jak to mówi - nie mieszka u siebie....
Wymyslił, ze może ojcu wynajmie mieszkanie. Ale jak dla mnie to skazywanie starego człowieka na totalna samotność w czterech ścianach!

wcześniej miał plan kupić mieszkanie i wziąć ojca do siebie. Plan upadł, bo jego nowa teściowa im tak doradziła - po co bedziecie się w kredyty ładować, możecie mieszkać tutaj...tylko, że juz o ojcu nie było słowa!!

Monia ale to nie Twoj problem ze tak brutalnie napisze, to nie Twoj tata i nie Twoje sumienie. U siebie nie mieszka to zostawia tate u kogos ?
Monia zycze tez sily i zaparcia zeby pozwolic sobie zyc po swojemu bez pietna poteflonstwa i jego problemow.
Pozwol sobie zyc i nie miej wyrzutow sumienia. Nie jestes niania z hospicjum. Jezeli do Ciebie przychodzi partner a w tym czasie byly maz kapie w Twojej wannie swojego tate to jest co najmniej chore.
Trzymam kciuki !

MONIA nie ma pola do popisu bo to mieszkanie nie jest jej!!!!!!!!!!
gdyby było inaczej dziadek dawno by tam nie mieszkał!
taka jest prawda

26,445

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzien dobry wszystkim w piekny sloneczny acz nieco chlodny poniedzialkowy poranek:) Pozniej ma sie ocieplic ale rano na rowerze juz bez sweterka ani rusz. A jeszcze tydzien temu smigalam w szortach i bluzeczkach na ramiaczka. Ech, za krotkie to lato. Niemniej weekend byl na tyle goracy, ze pobyczylismy sie na lezaczkach w ogrodzie, poplywalismy a wczoraj spontanicznie kupilismy lodke. A wlasciwie ponton, z silnikiem. Tzn. zamowilismy, za tydzien powinna juz u nas byc. No ok, nie jest to wypasiony jacht jakie na wodach Korfu ogladalysmy z cora, marzac i zazdroszczac wylegujacym sie na nich osobnikom, ale jak na nasze akweny wodne i potrzeby zeglugowe (zegluga srodladowa i morska) zupelnie wystarczy. Nazywa sie toto Nawigator II a wyglada tak:

http://preeco.fi/3247-thickbox_default/ … tor-ii.jpg

Fajnie, bo bedzie mozna na ryby wreszcie wybrac sie gdzies dalej od brzegu.

podobno model bardzo stabilny, odpowiedni dla rodzin i mozna nia nawet na morze wyplynac:) Odwiedzilismy wiec wczoraj jedna ladna marine i spokojnie bedzie mozna sie tam wodowac i wyciagnac na suchy lad po rejsie. Juz sie doczekac nie moge pierwszej przejazdzki.

To tyle z polnocy. Na poludniu synek ma sie dobrze, dojechali bez problemu, dzielne chlopaki, ale pogode w Krakowie mieli wczoraj podobno bardziej sztormowa niz letnia. No i widzialam, ze Poznan znow ucierpial. Mam nadzieje, ze monia jakos swoj urlop bezkolizyjnie odbywa, albo juz odbyla.

Milego dnia wszystkim Zakretkom!

26,446

Odp: Kobiety na zakręcie
renatta napisał/a:

Tutaj Rene:-)
A co do mojej zgryzoty to tak, wale piescia w stol. Wczesniej w rozpaczy, pozniej w zlosci a teraz staram sie bez emocji, ale z wizja celu, ze sie tak wyraze. W skrocie powiem tak, zaraz po slubie stalam sie dla M. jego wlasnoscia. Bez prawa do decyzji, posluszenstwo wymuszane wszelkimi sposobami oprocz przemocy fizycznej (chyba tylko dzieki temu, ze tu, gdzie mieszkam, prawo chroni kobiety), odizolowanie od ludzi. Jednoczesnie M. dawal sobie prawo do wszystkiego. A ja  bylam na obcym sobie terenie. Moglam odejsc i chyba powinnam, ale z poczatku byl szok i proba rozumienia co sie dzieje, pozniej szukanie winy w sobie i proba zmiany - siebie (etap ktory niemal zakonczyl sie powazna depresja), pozniej  przebudzenie i - powrot do siebie samej.. Duzo pomogly mi poznane tutaj osoby. No i teraz jest OK w zasadzie, mam  swoje srodwisko niezalezne od M., znow jestem soba i nasze relacje z M. zaczynaja byc takie, jakie mialy byc od poczatku, czyli partnerskie.  Jednak zyje ze swiadomoscia kruchosci tego zwiazku i  obawami, do czego M. jest zdolny . zyc tak jak chceszMoja w miare juz dobra pozycja tutaj i dbanie o swoje sprawy pozwala mi na spokojny sen. Tak ze w duzej mierze zwiazek nie spelnia swojej funkcji. Jestem, bo ta ciemna strona M. wydaje sie spacyfikowana, a ma on tez te jasna i wartosciowa, ktora mnie do siebie przyciagnal i ktora zreszta jest widoczna dla innych. M. mowi, ze zalezy mu na zmianie swojego postepowania, widze, ze sa te zmiany. Tak ze jestem wciaz na zakrecie, ale juz jest on juz lagodniejszy.

Chcialabym Cie o cos zapytac: czy M jest Polakiem? I po ile mieliscie lat w chwili slubu?Zastanawiilkam sie po prostu czy to tylko jego charakter czy wplywy kulturowo-srodowiskiwe i pewna niedojrzalosc do zwiazku powodowaly te wczesniejsze zagrania. Ale moze nie, niewiele wiem wiec nie chce dywagowac.

Jesli jest poprawa, jesli nie jestes z nim, bo musisz, jesli jemu samemu zalezy na zmianie, to moze warto skupic sie na dniu dziesiejszym i pozytywach. A kiedy cos znowu nie wypali, to przeciec zawsze mozesz to skonczyc. I on chyba tez to wie.


renatta napisał/a:

Ale zeby juz nie smecic. U mnie wczesne przedpoludnie, tak mieszkam na drugiej polkuli, slonecznie i zielono i zaraz idziemy na rowery z M. a pozniej na lody do McDonalda. Odkrylismy te lody w podrozy po Stanach ostatnio i tutaj zdarzylo nam sie juz byc na nich ze dwa razy. A skad te lody w USA? Stany to super zorganizowany kraj dla podrozujacych samochodami. A ze jestem milosniczka czterech kolek i im dalszy dystans tym lepiej, czuje sie tam jak ryba w wodzie. Smieszne ale i bardzo sympatyczne sa przy drogach znaki z napisem Food. No i glodny czlowiek zjezdza we wskazanym miejscu, bo jest  tam jedzenie. Obowiazkowo Mc Donalds, Wendy i pare innych globalnych marek. No i tak to odkrylismy na przyklad pyszne lody.

Stany sa na mojej liscie krajow do zobaczenia. Mam dwie kolezanki z podstawowki zamieszkale na Florydzie i jedna regularnie nas zaprasza..moze w koncu sie skusze.
Jak tak piszesz o M, rowerach, zwiedzaniu, podrozach, odkrywaniu nowych smakow to widze nas z Kretem, po prostu na d..ch dlugo nie potrafimy usiedziec;) A skoro tyle was laczy, tyle razem lubicie robic...to ja juz nic kompletnie nie rozumiem z tego Twojego M, normalnie Dr Jeckyl i Mr Hyde:)

26,447

Odp: Kobiety na zakręcie
PIGWA napisał/a:
Poprostu Daniel napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Nie zabrał, bo jak to mówi - nie mieszka u siebie....
Wymyslił, ze może ojcu wynajmie mieszkanie. Ale jak dla mnie to skazywanie starego człowieka na totalna samotność w czterech ścianach!

wcześniej miał plan kupić mieszkanie i wziąć ojca do siebie. Plan upadł, bo jego nowa teściowa im tak doradziła - po co bedziecie się w kredyty ładować, możecie mieszkać tutaj...tylko, że juz o ojcu nie było słowa!!

Monia ale to nie Twoj problem ze tak brutalnie napisze, to nie Twoj tata i nie Twoje sumienie. U siebie nie mieszka to zostawia tate u kogos ?
Monia zycze tez sily i zaparcia zeby pozwolic sobie zyc po swojemu bez pietna poteflonstwa i jego problemow.
Pozwol sobie zyc i nie miej wyrzutow sumienia. Nie jestes niania z hospicjum. Jezeli do Ciebie przychodzi partner a w tym czasie byly maz kapie w Twojej wannie swojego tate to jest co najmniej chore.
Trzymam kciuki !

MONIA nie ma pola do popisu bo to mieszkanie nie jest jej!!!!!!!!!!
gdyby było inaczej dziadek dawno by tam nie mieszkał!
taka jest prawda

O matko z córką Pigwa, co Ty stare kotlety odgrzewasz?
Moje sprawy już dawno poukładane,  nie jesteś w temacie dziewczyno.

26,448

Odp: Kobiety na zakręcie

A tak w ogóle,  to część wszystkim smile
Już po urlopach niestety.
Smialismy się,  że nie trzeba było jechać do Hiszpanii, bo Hiszpania przyjechała do nas, przynajmniej jeśli chodzi o temperatury smile

Faktycznie nawałnica niezłych szkód narobiła. Mam nadzieje że już koniec takich ekstremalnych burz.

Pozdrawiam kochane Zakrętki smile

26,449

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

A tak w ogóle,  to część wszystkim smile
Już po urlopach niestety.
Smialismy się,  że nie trzeba było jechać do Hiszpanii, bo Hiszpania przyjechała do nas, przynajmniej jeśli chodzi o temperatury smile

Faktycznie nawałnica niezłych szkód narobiła. Mam nadzieje że już koniec takich ekstremalnych burz.

Pozdrawiam kochane Zakrętki smile

Hi hi:) no to podejrzewam, ze dolaczylas do grupy sniadych?:) Fajnie, ze urlop sie udal:)


Ale co do Hiszpani czy innych egzotykow, to ja jednak obstaje za egzotyka. Teraz duzo pisze sie i mowi ostatnio o takich widoczkach na nadbaltyckich plazach:

http://gryf24.pl/wp-content/uploads/201 … -plaza.jpg

a ja jednak wole wariant spokojniejszy:

http://www.wirtualnagrecja.pl/images/st … -beach.jpg

Pogoda rzeczywiscie dopisuje, ale klimatu takiego jak na poludniowych riwierach jeszcze nie umiemy stworzyc. I nie o kase ani lazurowe wody tu chodzi..o cos zupelnie innego. To grodzenie plazy o bladym swicie i te kilometry lachmanow zamiast zlotego piasku...ohyda.

Monia, czekamy na fotoreportaz z waszego jeziorka:)

26,450 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2015-08-17 11:58:06)

Odp: Kobiety na zakręcie

Pogoda w tym roku dopisała, więc kto żyw pędził nad morze. Całe szczęście że mnie tam nie poniosło,  bo chyba bym zwariowala wśród tego tłumu. Swoją drogą,  ja zawsze wolalam przejść się kilkaset metrów dalej,  niż dusić się przy głównych wejściach,  wśród przepełnionych koszy na śmieci i rozkrzyczanej dzieciarni smile

Fotki jakiś czas temu wrzuciłam na fb, dużo tego nie ma, bo jakoś w tym roku nie mieliśmy weny na fotografowanie. Tym bardziej ze moja córka ucieka od obiektywu,  jak diabeł od swieconej wody big_smile

Mussu pomysł z kupnem tego cuda do pływania jest ekstra smile sami myślimy o czymś podobnym. To jezioro nad którym byliśmy jest rewelacyjne do pływania. Na pewno wrócimy tam nie raz, nie dwa.

26,451 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-08-17 20:20:06)

Odp: Kobiety na zakręcie

Czesc Monia, Mussuka i wszystkie Zakrecone wracajace z urlopow. U mnie lato, ale nie takie ekstremalne jak w Polsce, za to bardzo przyjemne, jesli o okolicznosci pogody i przyrody, oczywiscie, chodzi.
Wczoraj niemal caly dzien na pikniku. Ludzie wszelkich ras, wyznan i orientacji relaksujacy sie  wsrod traw i kwiatow, dzieci brodzace po rzece w cieniu rozlozystych drzew, bawiace sie wiewiorki i psy (te oddzielnie). Obraz jak z ksiazeczek kolportowanych przez swiadkow Jehowy. Obraz rajskiego spokoju i szczesliwosci.
Gdyby tak moglo trwac i nie tylko tutaj i nie tylko teraz. Ja uwielbiam taka wielokulturowsc, ale niestety od lat jestesmy w stanie wojny kultur i to wojny na smierc i zycie. Wczoraj zastanawialam sie kiedy uslyszymy o kolejnym zamachu. Niestety nie czekalam dlugo.  Rano rozmawialismy z M., ze warto jezdzic i smakowac wszystkiego, co piekne i wartosciowe na swiecie (to wlasciwie moj wywod byl, ale on sie skwapliwie zgadzal), a pozniej przyszla wiadomosc o zamachu w Tajlandii. Bylam w tej swiatyni, lata temu. Jeszcze przed wojna. Smutno. Ech.. Zakrety dziejowe. A wracajac do osobistych:

Mussu pyta i Rene odpowiada:
czy M jest Polakiem?: Tak
I po ile mieliscie lat w chwili slubu?: Ja 40+ plus, on 50+
Zastanawiilkam sie po prostu czy to tylko jego character: Tak, charakter zle ukierunkowany przez drastyczne wczesne doswiadczenia
czy wplywy kulturowo-srodowiskiwe: Tak, wplywy, ale raczej srodowiskowe (stawiany przez innych na tzw. piedestale, z powodu niewatpliwych pewnych zalet)
i pewna niedojrzalosc do zwiazku: Calkowita niedojrzalosc do zwiazku z uwagi m.in. na powyzsze
Jesli jest poprawa, jesli nie jestes z nim, bo musisz, jesli jemu samemu zalezy na zmianie, to moze warto skupic sie na dniu dziesiejszym i pozytywach: Warto chyba
A kiedy cos znowu nie wypali, to przeciec zawsze mozesz to skonczyc: Tak
I on chyba tez to wie: Teraz juz wie
normalnie Dr Jeckyl i Mr Hyde:): Tak to jest
Mussuka polecam Floryde. Oprocz mozliwoscie zerkniecia z bliska na posiadlosci najbogatszych ludzi na swiecie, masz ocean jak marzenie, w srodku stanu bagna i stada aligatorow, ale znajdziesz tez kilka ciekawych miast. Warto jechac na Key West i do St Augustine. Bylam na plazy, ktora po Hawajach uznana jest za najpiekniejsza w Stanach. Dementuje. Ladniejsza od niej jest niedaleko zreszta od niej polozona plaza Key Lovers. No i jak sie nazywa!  Tak ze nie zapomnijcie jechac na Key Lovers niedaleko Naples.   
Monia polskie jeziora snia sie nam po nocach.

Tymczasem koniec przerwy na lunch, a ze dzisiaj pracuje w domu, to jedzonko zrobilam sobie pyszne.  Pozdrawiam serdecznie i zyjmy pieknie, poki zyjemy.

26,452 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-08-18 11:48:21)

Odp: Kobiety na zakręcie

Rene - najpierw ustosunkuje sie do aspektow geograficzno-politycznych, pozniej osobistych:)

Geograficznie to ja jestem taki strus pedziwiatr i tez chetnie podrozuje. Niestety, te zawirowania wielokulturowe, czy raczej wielowyznaniowe, powoduja, ze z niektorych rejonow rezygnuje. Np. teraz w lipcu, kiedy szukalam last minuty na ten sierpniowy wypad z cora, nasza sasiadka, ktora pracuje w biurze podrozy i ktora sprzedala nam to Korfu (szkoda, ze nie doslownie:)) proponowala tez Alanye i cos tam na Riwierze Tureckiej. Serdecznie podziekowalam, bo chociaz niby dla turystow zagrozenia brak, to ja tam nie zamierzam ogladac sie za kazdym brodatym na plazy i podejrzewac, ze to jakis ISISowiec z bomba w kapielowkach. Przeciez oni wiedza, ze turystyka to wielka podpora dla tej czesci Turcji, wiec jak beda chcieli kij w mrowisko wsadzic i zepsuc Turkom szyki, to tam wlasnie cos odpala. Turysci odwolaja wyjazdy i juz cel osiagniety.
Tajlandie, Malezje, Indonezje tez odpadaja - coraz czesciej ich linie lotnicze nie dowoza pasazerow na miejsce odpoczynku - z roznych przyczyn.

No i USA - juz dawno bym poleciala, bo kase mam, wize tez pewnie bym dostala..ale, no wlasnie. Zwyczajnie boje sie, kto tam jeszcze ze mna wsrod pasazerow bedzie lecial.

Ja i tak sporo latam w ciagu roku, z racji pracy glownie i chociaz nie jest to dla mnie pierwszyzna, to juz tu kiedys pisalam dziewczynom - zawsze jest jakis pierwiastek niepewnosci i radosc kiedy kola dotkna znowu pasa. Owszem, takie czartery wakacyjne tez sie moga rozpasc w przestworzach, ale chociaz zagrozenie ew. terrorysta na pokladzie jest wyeliminowane:). Jednak wole autem podrozowac, nie wszedzie sie da:(.

A te zagrozenia, swiete wojny, terrorysci - wiesz, kiedy mieszkalam w Londynie dawno temu, to najwiekszy strach w mieszkancach budzili nie brodaci muzulmanie tylko biali chlopcy z IRA (nie tego zespolu rockowego;). Na stacji, z ktorej codziennie wsiadalam do kolejki podmiejskiej podlozono kiedys bombe w toalecie. Ktos zginal, kilka osob rannych. Od tamtej pory ani razu nie skorzystalam z WC na zadnej stacji w Londynie a kazda stojaca wolno paczka, plecak, torba od razu budzily we mnie strach i zwiewalam jak najdalej od takiego bezpanskiego bagazu. Do dzis mam to samo na lotniskach. W naszym londynskim biurowcu, w ktorym pracowalam prawie 3 lata, wszystkie szyby mialy jakies zabezpieczenie antywybuchowe, bo naprzeciwko stal budynek MI5 a i nasz urzad byl na uslugach Her Majesty i Irlandczykom bardzo by podpasowal jako ew. target. A teraz Irlandia to taki spokojny i przyjazny wszystkim kraj:)) Jak to sie dzieje ludzkosci zmieniaja.

Moze kiedys i te wszystkie Bin Ladeny oraz inne Abdullahy jakiegos olsnienia doznaja i topor wojenny zakopia. Chociaz nie wierze, to ich swieta misja a poniewaz w nagrode czekaja na nich zastepy dziewic w raju, wiec pokusa zbyt wielka aby rezygnowac z tepienia niewiernych.

No, tyle w kwestiach nieprzyjemnych, teraz troche o Was.

Przyznam, ze mnie ten wiek wasz zaskoczyl, bo moze nie doczytalam gdzies, ale odnosilam caly czas wrazenie, ze te pierepalki z M to juz jakas dawna zaprzeszla przeszlosc, jeszcze jak byliscie swiezo po slubie, zoltodzioby takie. I M jawil mi sie jako taki niedojrzaly jeszcze maminsynek. Natomiast teraz widze, ze nie tak dawno temu wpadlas na ten zakret z nim. Wiec ciaglym obawom juz sie nie dziwie.
Coz, ciezko jest ulozyc sobie zycie z kims w wieku dojrzalym, bo taka osoba ma juz bardzo wyrobiony swoj schemat i sposob na zycie, nie jest tak latwo jak u par 20-letnich, ktore dopiero w dorosle zycie wchodza razem i wiele ucza sie wspolnie.On juz cos przezyl, Ty tez, doszly, jak piszesz drastyczne przezycia, jego wyrobiona pozycja i "marka" na rynku - to bardzo ryzykowny i ciezki przypadek na towarzysza zycia. Ja bym chyba nie zaryzykowala, tym bardziej podziwiam Twoja odwage.
Ale pokonalas, pokonaliscie, chyba ten najgorszy zakret, szkoda, ze przyplacilas to takim ciezkim stanem zdrowia. Teraz naprawde juz czas cieszyc sie owocami dojrzalego i wreszcie spokojnego zwiazku.
Ale Rene pamietaj..on z wiekiem bedzie czasem stawal sie bardzo upierdliwy, tak to juz ze "starszymi" panami (i paniami) bywa. Bo to zdrowie juz nie to, bo inne widzimisie, bo zal za mlodoscia, chec pokazania na co go jeszcze stac itp. Ja to nazywam starcze zdzecinnienie, chociaz Wam do starosci to jeszcze kupa czasu zostala:)

W niedziele widzialam takie fajne straszawe czy po prostu dojrzale pary jak sie na tych swoich jachcikach wypasionych czy zagloweczkach zgrabnych fajnie kokosza, gospodarza, leniuchuja, goszcza, popijaja drinki na dziobie i planuja kolejny rejs. Starsi, opaleni, usmiechnieci, delektujacy sie owocami swojego zycia - pomyslalam, ze tez tak kiedys chce. Zamknac rozdzial "praca, dzieci, dom", spakowac szorty, klapki, sztormiak, podniesc kotwice i ruszyc miedzy wysepkami coraz dalej i dalej, dokad zagle (albo raczej silnik:)) poniosa. We dwoje na morzu czy jeziorach, beztroskie plywanie, spartanskie zycie, noclegi codziennie w innym porcie:) Takie mam marzenie na starosc:)

26,453

Odp: Kobiety na zakręcie

Wow, jakie pustki...

U nas sloneczko, coraz cieplej z kazda godzina, chce sie zyc - a nie pracowac;)

Serce znowu w zawieszeniu, bo chlopaki ruszaja dzis z Krakowa do Suwalek - caly dzien jazdy ich czeka i to pewnie w upalach. Oby przynajmniej nie lalo na trasie. Ja to dopiero odetchne jak juz na tej Via Baltica za Ryga beda, tam juz kierowcy nie szaleja.

Napiszcie cos czasem z tych waszych zakatkow Polski czy swiata, fajnie tak przy porannej kawie cos przeczytac:)

26,454

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzień dobry wszystkim... ja tez już po urlopie... i nawet o dziwo czuje się wypoczęta... Pobyłam z moim ukochanym Gałganem ( ;-) ) i było wspaniale.. Złamał mi serce jak ze smutną minką oświadczył: ja zawsze jestem w przedszkolu... No to go przygarnęłam.. big_smile
Mojemu synowi trafiły się wakacje życia za śmieszne pieniądze( moja córka pracuje w fajnej firmie  ;-)  )  i popłynął z dziewczyną a my za rok. Obowiązkowo ..bo zakochałam się w takim właśnie podróżowaniu.. http://www.rejsy.pl/hotoffers  .. on akurat popłynął 10 dni po morzu śródziemnym Włochy, Majorka, Ibiza, Sardynia... super... a statek?  szok .:D

Zrobiłam ogórki w kilku wersjach... posprzątałam dom.. i wyleniuchowałam się bo wspaniały jest świat bez komarów prawda?   big_smile

26,455

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dzień dobry wszystkim... ja tez już po urlopie... i nawet o dziwo czuje się wypoczęta... Pobyłam z moim ukochanym Gałganem ( ;-) ) i było wspaniale.. Złamał mi serce jak ze smutną minką oświadczył: ja zawsze jestem w przedszkolu... No to go przygarnęłam.. big_smile
Mojemu synowi trafiły się wakacje życia za śmieszne pieniądze( moja córka pracuje w fajnej firmie  ;-)  )  i popłynął z dziewczyną a my za rok. Obowiązkowo ..bo zakochałam się w takim właśnie podróżowaniu.. http://www.rejsy.pl/hotoffers  .. on akurat popłynął 10 dni po morzu śródziemnym Włochy, Majorka, Ibiza, Sardynia... super... a statek?  szok .:D

Zrobiłam ogórki w kilku wersjach... posprzątałam dom.. i wyleniuchowałam się bo wspaniały jest świat bez komarów prawda?   big_smile

Czesc Malwa, fajnie, ze jestes na miejscu:))

I super, ze urlop spelnil swoje zadanie.

Co do tych rejsow, spojrzalam z ciekawosci i troche mnie zaskoczyly Karaiby czy Dubaj za jakies niecale 300€. Potem dopatrzylam sie, ze tam najpierw trzeda jakos sie dostac, a to z cena biletow lotniczych moze juz powiekszyc sie o jakis marny 1000€:)) Ale w ogole pomysl swietny, pod warunkiem, ze ktos nie ma choroby morskiej i statku nie zaatakuja piraci z Afryki Polnocnej. Duzo mieli czasu na ladzie na pozwiedzanie miejsc?

Posty [ 26,391 do 26,455 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 405 406 407 408 409 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024