Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 403 404 405 406 407 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26,261 do 26,325 z 29,007 ]

26,261

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:
moniaCo napisał/a:
Kawencja napisał/a:

Oj Moniu,
chyba pies ogrodnika, bo po tylu latach, to ja go nie podejrzewam o zadne uczcia, nawet nienawisc.. Palant, palant, bo dzieckiem gra, a to kurestwo dla mnie.

Mussu,
zabieram, ale raz na miesiac ja ma. I pewnie bedzie knul dalej

Nie mogę pojąć, jak można dziecku w głowie tak mącić. Co on jej gada, ze biedna tak reaguje. Kurcze, nie wiem co poradzić.

Ze mama ma dziwne pomysly i chce, zeby tatus ja rzadziej widywal. ze mamusia ma jakies widzimisie, ze tatus za nia tak barrrrrrdzo teskni. i takie pierdoly. Przychodzi do domu nieswoja i potem pare dni histerie. Ostatnio przestala sama zasypiac, musze z nia siedziec i masowac chwile po plecach.

No fatalnie, ale mała nie rozumie, że to głupie zagrywki tatusia.
Wiesz, jak tak dalej pójdzie, to faktycznie opinia psychologa i do sądu o ograniczenie widzenia z głupim ojcem.

Zobacz podobne tematy :

26,262

Odp: Kobiety na zakręcie

Kawcia. Sa na to sposoby. Trzeba pozwolić jej przeanalizować te strachy i dowiedzieć sie jak sobie z tym radzi. I to wzmacniać.
Ja drogie moje wlasnie sie uczę... Usilnie i silnie. Jednej z metod terapii. To sie nazywa terapia krotkotrrminoeana skoncentrowana na zasobach.
Polega na tym, ze człowiek uczy zasobów i wyjątków. Dobrych. I na nich buduje rozwiązania.
Nie mówisz o problemach ale dążeniach. Fajna sprawa.
Zofja i gia- wasza nadwrażliwość i branie wszysykiego do siebie jest normalne. Same sie złe ze soba czujecie i łatwo podważyć wasze samopoczucie czy zaufanie do samych siebie.
Jesteście w bardzo trudnym czasie. Pogubione. Zagubione. Rozbite miedzy przeszłością a przyszłością.
Prawdę ktos powiedział. Choćby ktos przewidział wasz scenariusz na przyszłość i powiedział gia- ty odejdź. Zofia zostań. To i tak nic to nie da. Musicie dojść do tego same.
Życie po zdradzie to inne życie. Naprawde. Ja jestem inna. Moj maź jest inny. Nasze relacje sa inne. Rozmawiałam z koleżanka ktora powiedziała mi ze wokół niej jest kilka par ze zdrada w tle. I w jej opinii tylko mnie i mojemu mężowi sie udało. I ona nie wie jak. I ma problem. Bo sie boi ze to upadnie. Jak w tamtych związkach.
Ze ludzie nie dają sobie rady ze zdrada w związku.
I ja myśle sobie. Czemu mi sie udało? Czemu czuje sie szczęśliwa? Czemu przeszłość mnie nie trzyma w kajdanach i nie przeraża?
Bo minęła. Nie zmienię jej. Juz była. Nie jest moja przyszłością ani teraźniejszością.
czy to oznacza ze uważam ze przeszłość nie miała znaczenia? Ależ miała.
Czy uważam ze nic sie nie stało? Ależ stało. Stało. Duzo sie stało.
Kto poniósł konsekwencje zdrady? Moj maź. Ja. Nasza relacja.
Jestem inna kobieta niz kiedys. Lepsza? Gorsza? Inna.
jestem z moim mezem zdradzaczem. Wiedziemy zwyczajne życie. Sprzeczamy sie o metody wychowawcze wobec syna. Realizujemy marzenia ktore sa wspólne. TrosCzymy sie o dom. Mamy wspólne ulubione seriale. Rano do łóżka dostaje kawkę. Uwielbiam długie kąpiele i domowe spa. Opowiadam o mojej pracy. On o swojej. On robi zakupy. Ja lubie gotowac.
Jesteśmy zwyczajni. Tu i teraz. W dobrych relacjach. Dbający o siebie. Kochający sie. Śmiejący sie razem.
Tak sobie żyjemy.
Nie z przeszłością. Ale w teraźniejszości.
Czy to było łatwe? Zakrętki najbardziej wiedza ze nie. Ale tez tarantella. Kachna. Aga33. Dziewczyny ktore wtedy tu były. Słuchały i szanowały moja drogę.

Wracam tutaj dla nich. Dla was zakrętki. Bo tak jak tarantella. Mam poczucie ze kazdy wątek jest o tym samym. Ze przecież juz wczesniej cos pisałam. Cos komentowałam. Swoje zdanie wyraziłam.
I myśle. Znowu? Znowu mam napisać... Pamiętaj. Zdradził bo chciał. Wybrał. Podjął decyzje.
Ja juz to przerobiłam.
Przerobiłam nawet to ze został ze mna i przy mnie bo chciał. Podjął taka decyzje.
A ja jestem z nim bo chciałam. Podjęłam taka decyzje.
Przerobiłam nawet pewność ze te decyzje moga sie w każdej chwili zmienić.
Przeszliśmy wiele. Zdrada dała nam doświadczenia i emocje, ktorych naprawde starczyłoby na pare żyć.
Nic z tego co czułam było nieważne. Wszystko sprawiło ze teraz jestem taka end_aluzja. Jaka jestem.
I co?
Dziewczyny ja naprawde siebie lubie. Lubie moje życie. Lubie moja postawę.
Potrafię opiekować sie soba. Potrafię sie śmiać. Potrafię sie lenić i pracować.
Czy jestem taka bo maź mnie zdradził? Czy pomimo tego? Czy jestem z nim dlatego bo mnie zdradził? Czy pomimo tego?
To nie ma znaczenia. Bo jestem tu i teraz.
Co przeszłam zeby tutaj dojść? Nic fajnego. Na tyle nic fajnego, ze wiem ze nigdy wiecej i drugi raz.
Wiem. Ze łatwiej by mi było odejść. Ta zmiana jest mniejsza strata. Niz obserwowanie jak umiera bliskość. Miłość. Zaufanie.
Rodzi sie nienawiść. Złość. Samotność.
Potem powstaje obojętność i poczucie ze ten człowiek jest obcy.
A potem go poznajesz. Zaczynasz sie z nim śmiać. I zaczynasz go lubić. Od nowa..
Gia. Zofia. Walczycie jak lwice o to, by wasze życie sie nie zmieniło. Ale ono juz sie zmieniło. I nigdy nie bedzie takie jak kiedys.
Czy zostaniecie z nimi. Czy odejdziecie.
To jest zupełnie inne życie.
Z mojego doświadczenia powiem jedno. urządzcie sobie pogrzeb. Zmarł wasz maź a wasza rodzina zgineła w wypadku. Amen.
To co jest teraz to nowa rzeczywistość.

Czy bedzie dla was dobra? No jasne. Jeśli będziecie dobre dla siebie.
Martwicie sie o dzieci.
A ja powiem tak. Jeśli człowiek nie potrafi zaopiekować sie nawet samym soba... To jak moze zaopiekować sie kimkolwiek innym?

26,263

Odp: Kobiety na zakręcie

Noooo Endi teraz to się poryczałam...zresztą często piszesz tak że porusza..

Muszę się streszczać bo mam tylko chwilę samotności.

Wiecie dlaczego długo tu nie pisałam ? Tak, podczytywałam. Ale nie pisałam...Nie pisałam bo nie chciałam do Was dołączyć..do grona kobiet zdradzonych..Tak długo próbowałam walczyć ze sobą, tak długo się łudziłam że uda mi się to WYMAZAĆ...Niemądre wiem...Ale wydawało mi się, że jak to opiszę...to będzie, zaistnieje jakoś, na tym forum, znajdzie się moja historia..
I będzie jedną z wielu takich historii do których myślałam w swojej hm..naiwności ? że nie dołącze..

Racje masz End_aluzja zapierałam się rękami, nogami, zapierałam się żeby tamtego życia nie stracić. Myślę, że nadal zresztą jeszcze się to za mną ciągnie...I z dystansu patrząc jak wierzyłam M że to koleżanka, że to tylko rozmowy..z dystansu sama widzę że może chciałam usilnie w to wierzyć..Prawda nie mieściłaby mi się w głowie..Nie potrafiłabym jej ogarnąć ..?
Właśnie często  teraz nie potrafie...

I kiedy myślę, ze wszystko juz wypłakałam, kiedy myślę " bądź silna" i zaciskam zęby to wywracam się nie raz...

Mój małż ciągle i usilnie walczy, ale ja czuje że brakuje mi sił.
Jak to jest nagle przestać być tą wyjątkową, jedyną dla kogoś ukochanego ?
Czuję się sponiewierana, i tą zdradą, ale najbardziej chyba tymi kłamstwami, tymi jego wykrętami " nie skończyłem od razu bo się bałem że Ci powie " etc etc. Podłe to jest bardzo...Bo widział, że codziennie od października się tym truje, a oboje i on i ta wywłoka kłamali jak z nut...W imię czego ? AAaaaa tego, żeby mój spokój w domu miał...

Sorry za nieskładność dzisiaj, ale piszę naprędce i za dużo też emocji we mnie teraz...

End_aluzja i pozostałe dziewczyny DZIĘKI ZA WSPARCIE I DZIĘKI ŻE TU JESTEŚCIE !

26,264 Ostatnio edytowany przez Kawencja (2015-06-10 23:08:41)

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Kawcia. Sa na to sposoby. Trzeba pozwolić jej przeanalizować te strachy i dowiedzieć sie jak sobie z tym radzi. I to wzmacniać.

Endi,
Piękne napisane choć to mnie nie dotyczy.

Napisz mi cos bliżej... Analizować rozmawiając z nią, czego się boi?

26,265

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzien dobry.
Endi-powinnas chyba nam tu wyjasnic podstawy tej terapii,kazdej by sie przydalo,a najbardziej temu sputnikowi,ktory sie na chwile pokazal :-)).
Wydaje mi sie,ze Gia to ciepla i madra kobieta,ja czytam jej wypowiedzi z przyjemnoscia,choc jest bardzo poraniona,zagubiona.Wydaje mi sie,ze da sobie z tym rade,ale potrzeba czasu.
GIA-ja nie bede Ci sugerowac zadnej decyzji,przyjdzie czas,to sama bedzies wiedziala,co robic.Ja bardzo dlugo akceptowalam prawde,ze zycie potrafi dowalic i czasami na to nie mamy wplywu..Niby w tym przypadku jakis wplyw masz,bo mozesz odejsc,ale czy wtedy bedzie lepiej?Zawsze bedziesz sie zastanawiala,ktore wyjscie bylo lepsze.
Dziewczyny,milego dnia zycze.

26,266 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2015-06-11 09:11:57)

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć Dziewczyny smile

Mussu zazdroszczę urlopu - że tak niedługo już będzie leżing plażing i inne -ing wink
Ja swoich wakacji nie mogę się doczekać - pierwszy raz w życiu urlop spędzę na Wyspach Kanaryjskich, ba, pierwszy raz uskutecznię przelot samolotem! Ale to dopiero 30 sierpnia ...
Juz planuję jak się kosmetycznie wyfiokować i Mussu super, że napisałaś o tej trwałej rzęs - nie miałam pojęcia, że coś takiego istnieje. Myślałam, żeby sobie jak Kawcia - doczepić do swoich, ale może faktycznie skuszę się na opcje wywinięcia ich.

No a tak mniej entuzjastycznie - w lipcu mam egzamin państwowy i jakoś tak ta nauka mi średnio idzie ... ehhhh
Ale jak zdam, w nagrodę dostanę super śliczną bransoletkę big_smile Więc jest o co walczyć wink

Co do zdrad i sytuacji nowych dziewczyn - hm... powiem tyle - przewrażliwienie jest ogromne, branie wszystkiego do siebie również. Sama to przerabiałam. Ale, osobiście wydaje mi się, że twarde stanowiska Mussu czy innych kobitek wynika ze zmęczenia juz tego materiału. Kiedy Monia, Endi borykały się z problemami, to były pierwsze tak szeroko opisywane/komentowane/rozkładane na czynniki pierwsze historie. Więc też cierpliwości w tłumaczeniu były większe.
Grunt to jak Endi prawi - przyjąć do wiadomości, że ten stan ktory jest (zdrady, rozżalenie, ból, wściekłość itp.) to stan faktyczny. Nie oszukiwać się, nie szukać w sobie winy (nawet jeśli nie byłyście partnerkami roku, tudzież dekady wink ). I absolutnie nie idealizować i nie usprawiedliwiać facetów!!! A kysz. Nie wolno! Nie ma usprawiedliwienia! Analizowanie ciągle i wałkowanie tego w głowie też nie ma sensu, bo się zamęczycie.


A propos urlopu - koniecznie musze schudnać a opornie mi to idzie .... Motywacja ogromna, łakomstwo niestety też ... sad

26,267

Odp: Kobiety na zakręcie

Pytajka-ja od dziecinstwa musze schudnac.Super skuteczna kuracje zafundowal mi maz,ale za repete dziekuje.

26,268

Odp: Kobiety na zakręcie

Hej dziewczyny smile

Pytajko zazdraszczam Wysp Kanaryjskich smile
Ale po ciężkich egzaminach się należy, a co smile
Kiedy trzymać kciuki??? smile

My skromnie wakacje, bo niestety wojaże zagraniczne są poza moimi możliwościami finansowymi.
Wyszukuje zawsze jakieś tanie i sympatyczne kwaterki w naszej pięknej ojczyźnie.
W tym roku nie jedziemy zbyt daleko. Ale za to nad piękne i czyste jezioro, wśród lasów i z dala od wszelkich tandetnych, jarmarcznych wakacyjnych atrakcji. Sama natura smile
Już się nie mogę doczekać, ale to dopiero na początku sierpnia smile

Co do odchudzania ech, się nie wypowiadam tongue

26,269

Odp: Kobiety na zakręcie

Czesc Zakretki:)

Temat zdrad omijam szerokim lukiem, bo jak Pytajka dobrze zauwazyla, troche mi sie juz przejadl:) No i ze stanowisko mam jakie mam, to mi jeszcze aureole i skrzydelka zafundowano;) Albo szpiegow za mna wysylaja:)))

Oj urlop fajna rzecz, tylko, ze teraz jestem w stanie totalnego amoku, zeby o niczym nie zapomniec, podomykac, pozamykac, powysylac, popolecac a w domu tez: popodlewac, posprzatac, powywalac, dopakowac, dokupic...juz nie moge sie doczekac jak wsiadziemy na prom i nic juz nie bedzie mozna zmienic i poprawic:)

Mnie sie udalo wklesnac troche (jakos i bez diety szczegolnie) a jeszcze wiecej wklesne plywajac godzinami i wylegujac sie na sloncu (bo wtedy nic nie jem).

Zatem moje drogie, moze jeszcze zajrze ale jesli nie, to serdecznie sciskam i zycze Wam tez duzo slonka i usmiechow (oby nie przez lzy) i do zobaczenia za pare tygodni.

26,270 Ostatnio edytowany przez GIA_79 (2015-06-11 10:11:11)

Odp: Kobiety na zakręcie

Zaczynam tutaj wsiąkać normalnie wink

Mussuka - udanego urlopu i naładowania się słońcem, widokami i przede wszystkim relaksem ! smile
Taaa nasze morze z kolei ma kapryśną pogodę, ale plaże zawsze mnie zachwycają zwłaszcza jak słońce wstaje i na plaży pustki, uwielbiam taki klimat.

MoniaCo - jakoś stajesz mi się bliższa przez te historię Twoją, jeszcze nie skończyłam czytać ale to co przeszłaś...cieszę się w każdym razie że wszystko się Tobie z czasem poukładało smile

operacja - skończę z Monią to przerzucam się "na Ciebie" wink
Czytając trochę Was chociaż poznaję, a trochę tez nie czuje się w tym wszystkim sama.

Pytajka - witaj smile właśnie: NIE ANALIZOWAĆ PO RAZ N-TY ! powtarzam to sobie, jednak z marnym skutkiem. Muszę jednak z tym walczyć, bo czasem czuję się tak zmęczona tym tematem, tym przerabianiem tego w głowie,  że nie mam nawet tak po prostu fizycznie siły na nic. Zajmuje się zatem mnóstwem mniej lub bardziej ważnych czynności żeby się wyłączać choć na chwilę.

26,271 Ostatnio edytowany przez Pytajka (2015-06-11 10:21:54)

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Hej dziewczyny smile

Pytajko zazdraszczam Wysp Kanaryjskich smile
Ale po ciężkich egzaminach się należy, a co smile
Kiedy trzymać kciuki??? smile

My skromnie wakacje, bo niestety wojaże zagraniczne są poza moimi możliwościami finansowymi.
Wyszukuje zawsze jakieś tanie i sympatyczne kwaterki w naszej pięknej ojczyźnie.
W tym roku nie jedziemy zbyt daleko. Ale za to nad piękne i czyste jezioro, wśród lasów i z dala od wszelkich tandetnych, jarmarcznych wakacyjnych atrakcji. Sama natura smile
Już się nie mogę doczekać, ale to dopiero na początku sierpnia smile

Co do odchudzania ech, się nie wypowiadam tongue

Poprosze o trzymanie kciuków 2 lipca smile Wiesz Monia, podatki w naszym kraju są tak zakręcone jak słoik z dżemem wink no łatwe i przyjemne to to nie jest ... Ale cóż, powiedziało się A, to trzeba i B ... i tak do Z smile

Co do wakacji to już myślę, co zabrać, co będę musiała kupić i ile kg zrzucić smile Ale cieszę się barrrdzo. Po ostatnich 4 latach będą to moje pierwsze wakacje, więc mam zamiar odpocząć jak nigdy ... I naładować baterie. I mieć wisimizm na wszystko!Należy mi się w końcu big_smile Obawiam się tylko, że psiaka będzie mi brakowało. Zostanie u mojej mamy na te dwa tygodnie ... A mama ma kota, który Armina sobie ustawił smile

A ja uwielbiam nasz Bałtyk, mimo że chłodny i trudno w pogodę trafić.

Monia, córcia już większa od Ciebie smile Jak tam nastroje na koniec szkoły? Bezstresowo poszło?

26,272

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussu... urlopuj się pełną piersią  big_smile

Ja mam roboty full i na dodatek rozchorowałam się dosłownie z godziny na godzinę.. w oka mgnieniu.. Gdyby nie to, że koleżance przyśnił się urlop to bym była na zwolnieniu bo mi kapie dosłownie z nosa..  masakra.

Ja w długi weekend mimo obecności wnuczka, który zawsze wyzwala we mnie dobry nastrój dostałam dwa razy dosłownych spazmów ze złości..( Aleks tego nie widział). Niby nic się nie działo ale mój jeszcze mąż ( MJM) potrafi mnie dość błahymi sprawami rozstroić  totalnie.

Był w szoku. Uspokoił mnie jakoś. A ja jego szoki mam w duupie...

Zeszła aktualnie ze mnie para i funkcjonuję normalnie.

To konsekwencje.. jedne z wielu, które po tym wszystkim towarzyszą latami......

26,273

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Zofja i gia- wasza nadwrażliwość i branie wszysykiego do siebie jest normalne. Same sie złe ze soba czujecie i łatwo podważyć wasze samopoczucie czy zaufanie do samych siebie.
Jesteście w bardzo trudnym czasie. Pogubione. Zagubione. Rozbite miedzy przeszłością a przyszłością.
Prawdę ktos powiedział. Choćby ktos przewidział wasz scenariusz na przyszłość i powiedział gia- ty odejdź. Zofia zostań. To i tak nic to nie da. Musicie dojść do tego same.
Życie po zdradzie to inne życie. Naprawde. Ja jestem inna. Moj maź jest inny. Nasze relacje sa inne. Rozmawiałam z koleżanka ktora powiedziała mi ze wokół niej jest kilka par ze zdrada w tle. I w jej opinii tylko mnie i mojemu mężowi sie udało. I ona nie wie jak. I ma problem. Bo sie boi ze to upadnie. Jak w tamtych związkach.
Ze ludzie nie dają sobie rady ze zdrada w związku.
I ja myśle sobie. Czemu mi sie udało? Czemu czuje sie szczęśliwa? Czemu przeszłość mnie nie trzyma w kajdanach i nie przeraża?
Bo minęła. Nie zmienię jej. Juz była. Nie jest moja przyszłością ani teraźniejszością.
czy to oznacza ze uważam ze przeszłość nie miała znaczenia? Ależ miała.
Czy uważam ze nic sie nie stało? Ależ stało. Stało. Duzo sie stało.
Kto poniósł konsekwencje zdrady? Moj maź. Ja. Nasza relacja.
Jestem inna kobieta niz kiedys. Lepsza? Gorsza? Inna.
jestem z moim mezem zdradzaczem. Wiedziemy zwyczajne życie. Sprzeczamy sie o metody wychowawcze wobec syna. Realizujemy marzenia ktore sa wspólne. TrosCzymy sie o dom. Mamy wspólne ulubione seriale. Rano do łóżka dostaje kawkę. Uwielbiam długie kąpiele i domowe spa. Opowiadam o mojej pracy. On o swojej. On robi zakupy. Ja lubie gotowac.
Jesteśmy zwyczajni. Tu i teraz. W dobrych relacjach. Dbający o siebie. Kochający sie. Śmiejący sie razem.
Tak sobie żyjemy.
Nie z przeszłością. Ale w teraźniejszości.
Czy to było łatwe? Zakrętki najbardziej wiedza ze nie. Ale tez tarantella. Kachna. Aga33. Dziewczyny ktore wtedy tu były. Słuchały i szanowały moja drogę.

Wracam tutaj dla nich. Dla was zakrętki. Bo tak jak tarantella. Mam poczucie ze kazdy wątek jest o tym samym. Ze przecież juz wczesniej cos pisałam. Cos komentowałam. Swoje zdanie wyraziłam.
I myśle. Znowu? Znowu mam napisać... Pamiętaj. Zdradził bo chciał. Wybrał. Podjął decyzje.
Ja juz to przerobiłam.
Przerobiłam nawet to ze został ze mna i przy mnie bo chciał. Podjął taka decyzje.
A ja jestem z nim bo chciałam. Podjęłam taka decyzje.
Przerobiłam nawet pewność ze te decyzje moga sie w każdej chwili zmienić.
Przeszliśmy wiele. Zdrada dała nam doświadczenia i emocje, ktorych naprawde starczyłoby na pare żyć.
Nic z tego co czułam było nieważne. Wszystko sprawiło ze teraz jestem taka end_aluzja. Jaka jestem.
I co?
Dziewczyny ja naprawde siebie lubie. Lubie moje życie. Lubie moja postawę.
Potrafię opiekować sie soba. Potrafię sie śmiać. Potrafię sie lenić i pracować.
Czy jestem taka bo maź mnie zdradził? Czy pomimo tego? Czy jestem z nim dlatego bo mnie zdradził? Czy pomimo tego?
To nie ma znaczenia. Bo jestem tu i teraz.
Co przeszłam zeby tutaj dojść? Nic fajnego. Na tyle nic fajnego, ze wiem ze nigdy wiecej i drugi raz.
Wiem. Ze łatwiej by mi było odejść. Ta zmiana jest mniejsza strata. Niz obserwowanie jak umiera bliskość. Miłość. Zaufanie.
Rodzi sie nienawiść. Złość. Samotność.
Potem powstaje obojętność i poczucie ze ten człowiek jest obcy.
A potem go poznajesz. Zaczynasz sie z nim śmiać. I zaczynasz go lubić. Od nowa..
Gia. Zofia. Walczycie jak lwice o to, by wasze życie sie nie zmieniło. Ale ono juz sie zmieniło. I nigdy nie bedzie takie jak kiedys.
Czy zostaniecie z nimi. Czy odejdziecie.
To jest zupełnie inne życie.
Z mojego doświadczenia powiem jedno. urządzcie sobie pogrzeb. Zmarł wasz maź a wasza rodzina zgineła w wypadku. Amen.
To co jest teraz to nowa rzeczywistość.

Czy bedzie dla was dobra? No jasne. Jeśli będziecie dobre dla siebie.
Martwicie sie o dzieci.
A ja powiem tak. Jeśli człowiek nie potrafi zaopiekować sie nawet samym soba... To jak moze zaopiekować sie kimkolwiek innym?

Ja jestem pod nieustannym wrażeniem Twojej życiowej mądrości.
Potrafię zrozumieć też podejście Mussuki, w moim otoczeniu w większości mam własnie takie reakcje. że mój mąż beze nie jest nikim, że zostaw odjedź, będzie robił to dalej. Ale czasem myślę, że to jak bardzo zmieniła się sytuacja między nami, ze skończyła się relacja niegrzeczny synek, opiekuńcza wszystko wybaczająca mamusia i złapanie bachora z ręką w nocniku ,to jak nagle bachor dorasta i zaczyna rozumieć, ze wszystkie decyzje jakie w życiu podejmuje niosą prędzej czy później konsekwencje...  to że ja te teraz też mogę ponieść konsekwencje swojego zachowania, a zachowuję się wobec niego koszmarnie, okrutnie i uwłaczająco i nie jestem z tego dumna, ale nie umiem nad tym zapanować...
Ta historia stoi w miejscu, na takim prawdziwym rozstaju dróg, nie wiadomo czy skręcę w lewo w prawo, czy się cofnę znowu i będę łykać antydepresanty i wywrzaskiwac swoje żale aż on dalej pójdzie sam...czy może przyjdzie dzień że pójdziemy razem do przodu i będziemy szli, na innych prawach, ale tak że będzie nam po drodze. Nie wiem. Nie będę się tu rozpisywać, najgorsze jest to, że my naprawdę byliśmy dla siebie przyjaciółmi, nigdy nie było letnio i byle jak...Tą miłość się czuło i widziało, a te straszne momenty dawno temu...bolało bardzo, wybaczyłam bo myślałam ze stoczył ze sobą wewnętrzną walkę i że żałuje, ale nie posunął się za daleko, cóż... to rzuca obrzydliwy cień na rzeczywistość tu i teraz. Ja zawsze byłam czarno biała uczciwa i przejrzysta, on jest szary i nie wiem czy znajdziemy wspólny odcień, czy już nigdy, ale w tej chwili...on nalega na psychologa, ja nie wiem czy to ma sens..
w każdym razie życie codzienne jest nie do zniesienia. Nie chcę każdego dnia budzić się i myśleć...nienawidzę..nie mam już na to siły.

Świeci słonce, mam wolny dzień to może pojadę po rośliny do ogrodu, jakoś zajmę czas, poobchodzimy się dookoła grzecznie, on na ugiętych łapach, ja z oczami w drugą strone i tak minie dzień, dwa dwieście??? bez sensu.

26,274

Odp: Kobiety na zakręcie

He he Mussu reisefieber masz big_smile

Malwinko duzo zdrówka życzę smile

Pytajko smile będe trzymać kciukole mocno smile
A moje dziecię tylko 4 cm niższe ode mnie, a ma dopiero 13 lat smile a ja w końcu do niskich się nie zaliczam smile
No w szkole jakoś ogarnęła, chociaż zero przejęcia stopnaimi. Luzik totalny smile
Właśnie kończy podstawówkę, organizujemy dzieciakom imprezkę na koniec. Mój boszzz przysięgam, że nigdy więcej nie dam się wciągnąć w organizację czegokolwiek big_smile

26,275 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-06-11 11:06:24)

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

He he Mussu reisefieber masz big_smile

Kurde i to jaki, normalnie wezme zaraz i pieprzne komputerem, komorka i cala dokumentacja o podloge, zawine sie i pojade wreszcie do kosmetyczki na kolejny upiekszajacy zabieg:) He he, odmladzajacy, jakby to niektóre trolle skomentowaly:) Zwykla regulacja brwi a potem manicure na odblask.

Monia, moja sie tez za bardzo nie przejmuje ale widze, ze wsrod ocen srednich sa i bardzo dobre, z tych przedmiorow, ktore lubi i ktore ja interesuja i to jest wazne. Z wszystkiego dobra byc nie musi.

Za poprawione stopnie dostala w nagrode te trampoline i teraz mamy wiecznie skaczaca gromadke dziewczynek u nas w ogrodzie:) Ja tez sobie czasem poskacze, fajne to i odchudza:)

26,276

Odp: Kobiety na zakręcie

Czesc i czolem.
Mussu wyslalam Ci na FB wiadomosc,na ktorys z profili,nie wiem jakie to ma znaczenie.
Jakbys mogla to spojrz.
Wy pewnie cieszycie sie z nadchodzacego weekendu,a ja szykuje sie na 2 dni pracy.Masakra.
Milego dnia.

26,277

Odp: Kobiety na zakręcie

Spotkałam się z koleżanką . Po 18 latach małżeństwa została sama z trójką dzieci. Mówi, że żałuje że nie chciała wybaczyć. Że za krótko walczyła i wydawało jej się że wszystko będzie lepsze od życia ze zdradą. A teraz już nie ma powrotu do dawnego życia i jest jej bardzo z tym źle. Że gdyby mogła cofnąć czas postąpiła by inaczej. Chciałabym mieć szklaną kulę...
Piszę to bo to chyba pierwszy taki głos na tych prawie 700 stronach.

26,278

Odp: Kobiety na zakręcie

Zofio.. bo nigdy nic nie wiadomo. Każdy ma inaczej poukładane emocje. Jedni przerobią i uporają się z bólem, inni nie. Ja jestem zwolenniczką racjonalnego ocenienia sytuacji. A KAŻDA bez wyjątku taka sytuacja jest bardzo złożona. Tu nie ma prostych schematów. Inaczej oceniamy sytuacje kogoś innego będąc z boku, inaczej kiedy sami jesteśmy w takich okolicznościach. Mówię tak bo tego doświadczyłam. Ja przy okazji pierwszego małżeństwa nie miałam nawet cienia wątpliwości w KAŻDEJ decyzji jaką podjęłam.  i Obie były dobre. Dałam szanse( sama się nie spodziewałam, że jest mnie na nią stać ). Zawiódł mnie. Rozwód. Bez dyskusji. I nie żałuję. Mam spokój w sercu, że JA zrobiłam tak jak czułam. Nie istotne co on z tym zrobił. Teraz jest inaczej bo zwyczajnie cała sytuacja jest inna. Po prostu. Odeszła bym ale z miliona jeszcze innych, dodatkowych powodów.... i odejdę.. przyjdzie ten piękny dzień.

26,279

Odp: Kobiety na zakręcie
Zofja napisał/a:

Spotkałam się z koleżanką . Po 18 latach małżeństwa została sama z trójką dzieci. Mówi, że żałuje że nie chciała wybaczyć. Że za krótko walczyła i wydawało jej się że wszystko będzie lepsze od życia ze zdradą. A teraz już nie ma powrotu do dawnego życia i jest jej bardzo z tym źle. Że gdyby mogła cofnąć czas postąpiła by inaczej. Chciałabym mieć szklaną kulę...
Piszę to bo to chyba pierwszy taki głos na tych prawie 700 stronach.

Zosiu, piszesz, że koleżanka za krótko walczyła. A pytanie czy jej mąż tez w tej walce brał udział?
Zastanawiam się ile to jest mało a ile dość. Chyba żadnych reguł nie ma.
Ja walczyłam rok. I powiem Ci, że gdybym mogła czas cofnąć, nie zmarnowałabym tego roku. Konsekwencje zdrowotne mam do dziś, choć od rozstania minęły trzy lata, bo nerwy zrobiły swoje. Tych upokorzeń nie zapomnę nigdy. I wiem, że nigdy więcej nie pozwolę na takie traktowanie.

26,280 Ostatnio edytowany przez Zofja (2015-06-17 20:43:29)

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Ja walczyłam rok. I powiem Ci, że gdybym mogła czas cofnąć, nie zmarnowałabym tego roku. Konsekwencje zdrowotne mam do dziś, choć od rozstania minęły trzy lata, bo nerwy zrobiły swoje. Tych upokorzeń nie zapomnę nigdy. I wiem, że nigdy więcej nie pozwolę na takie traktowanie.

Rozumiem. Naprawdę, też się tego boję, że nabiorę się na fałsz, albo stracę czujność i dam się omamić. Z drugiej strony, boję się, że to co się teraz dzieje, jak bardzo ten człowiek się stara, jednocześnie nie żebrząc, nie zrzucając ani na mnie ani na tą sucz odpowiedzialności, nie tłumacząc się słabością zaniedbaniem brakiem zrozumienia, tylko zwykłym sku...stwem i myśleniem ch...em. Boję się że ja przegnę i że chcąc go upokorzyć zemścić się jakoś, poniżyć stłamsić pokazać jakim jest podczłowiekiem, że ja zepsuję coś z czego mogłoby powstać w końcu to o czym marzyłam.
Z trzeciej zawsze będzie świadomośc tego jakim kosztem to powstało i będzie to we mnie budziło obrzydzenie...i wiesz, nadal czasem łapię się na myśleniu, przecież to jest niemożliwe, to się nie stało, nie on...
Konsekwencje zdrowotne, ja te 9 lat temu po nałykaniu się pigułek uszkodziłam mięsień sercowy, durna debilka chciałam się zabić mimo ze nie miałam pewności że to zrobił.. może dobrze się stało że wiem dopiero teraz. On uważa że ja to sobie wymyślam, ze te szopki z sercem miały inne podłoże, że bajka o pigułkach jest stworzona na potrzeby zdołowania go bardziej, fakt nie było go przy tym. A nie wracałam do tematu, wogóle ten temat omijałam przez te lata.

Jutro psycholog. Po 10 miesiącach piekła mąż stwierdził, ze jeśli ja chcę cierpieć bo lubię to on już nic nie może zrobić i jedyne co jeszcze  może to iść ze mną na terapię. A do tej pory uważał że takie rzeczy robią tylko inni ludzie, ci słabi, podatni na psychologiczne gadki i motywacyjne warsztaty,  jego to nie dotyczy. Zobaczymy jak to będzie wyglądać.
Miłego wieczoru nam wszystkim życzę. Mam michę truskawek drinka i rozpalony kominek...jakie to by było cudowne gdyby mężczyzna obok nie pukał  sobie paszteta w samochodzie będąc moim mężem...

26,281 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2015-06-18 09:52:43)

Odp: Kobiety na zakręcie

Hej Zosiu smile

Wiesz...po przeczytaniu Twojego wczorajszego wpisu takie mam wrażenie, ze Twój mąż chyba trochę Tobą manipuluje. Bo ten tekst, ze niby lubisz cierpieć...hmm nie fajny. Łaski Ci nie robi, ze pójdzie na terapię. Jego zasranym obowiązkiem jest robić wszystko, byś mu zaufała, ponownie uwierzyła.

A tak poza tym to dzień dobry smile
Pogoda nam się popsuła. Zimno i ponuro na świecie.

26,282

Odp: Kobiety na zakręcie

A bo on potrafi byc niefajny. Ale potrafi tez być fajny. Dziś mam mętlik w głowie. Chyba ucichnę na moment. Dzień Dobry i na chwilkę Dowidzenia smile

26,283

Odp: Kobiety na zakręcie

czytam sobie czytam i wiem, że miałam łatwiej choćby dlatego, bo nie miałam wątpliwości, co do postawy mojego męża.
ale myslę sobie też, że pułapką jest zastanawianie się co on mysli, co on czuje, jakie tak naprawdę ma intencje.Mozna w tym oszaleć
fakt jest jeden - licza się nie deklaracje i postawy, a faktyczne czyny
jak u Ciebie malwinko - deklaracje jednego typu, a postępowanie innego typu

i myślę sobie, jak musi być Ci cięzko - człowiekowi z sercem w dłoniach, która, za plecami obecnego partnera, organizuje sobie alternatywne zycie - bez niego...
myslę sobie, że to ci łamie serce każdego dnia.. bo to nie jest w twoim stylu....

Zofia - Ty TY i TY
tylko ty, twoje uczucia, potrzeby, stan - mają teraz znaczenie. uwierz doświadczonej koleżance.
skupianie się na meżu, jego deklaracji terapeutycznej, odbieranua terapii - to wciąż tematy zastępcze
przez to wszystko przechodzisz sama. jego postawa może jedynie sprawić, by ci nie przeszkadzał.. i byś zaufała mu na tyle, by dać mu potem szansę...

piszesz o codzienności, o mysleniu o zdradzie.. o tym, że wciąż z tyłu głowy pamiętasz. no tak to jest i to bardzo długo... wyzdrowienie pzychodzi wtedy, gdy rozumiesz, że to przeszłośc, której nie zmienisz... I SRUUUU
ale wyzdrowienie nie oznacza, że wtedy będziesz z nim szczęśliwa
szcześliwa będziesz wtedy, gdy nauczysz się być szczesliwa ze sobą...

26,284

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

czytam sobie czytam i wiem, że miałam łatwiej choćby dlatego, bo nie miałam wątpliwości, co do postawy mojego męża.
ale myslę sobie też, że pułapką jest zastanawianie się co on mysli, co on czuje, jakie tak naprawdę ma intencje.Mozna w tym oszaleć
fakt jest jeden - licza się nie deklaracje i postawy, a faktyczne czyny
jak u Ciebie malwinko - deklaracje jednego typu, a postępowanie innego typu

i myślę sobie, jak musi być Ci cięzko - człowiekowi z sercem w dłoniach, która, za plecami obecnego partnera, organizuje sobie alternatywne zycie - bez niego...
myslę sobie, że to ci łamie serce każdego dnia.. bo to nie jest w twoim stylu....

Zofia - Ty TY i TY
tylko ty, twoje uczucia, potrzeby, stan - mają teraz znaczenie. uwierz doświadczonej koleżance.
skupianie się na meżu, jego deklaracji terapeutycznej, odbieranua terapii - to wciąż tematy zastępcze
przez to wszystko przechodzisz sama. jego postawa może jedynie sprawić, by ci nie przeszkadzał.. i byś zaufała mu na tyle, by dać mu potem szansę...

piszesz o codzienności, o mysleniu o zdradzie.. o tym, że wciąż z tyłu głowy pamiętasz. no tak to jest i to bardzo długo... wyzdrowienie pzychodzi wtedy, gdy rozumiesz, że to przeszłośc, której nie zmienisz... I SRUUUU
ale wyzdrowienie nie oznacza, że wtedy będziesz z nim szczęśliwa
szcześliwa będziesz wtedy, gdy nauczysz się być szczesliwa ze sobą...

Endi ok, rozumiem. Ale powiedz jak nie skupiać się na mężu ? Jak nie skupiać się na tym dręczącym mnie ciągle pytaniu "DLACZEGO ?"
Wiecie, że ja nie potrafię o tym nie myśleć.
Oczywiście powiedzmy, że znam odpowiedź. Tzn prawdę jaką mi oznajmił typu
" czułem się niedoceniany, niedowartościowany" etc etc ( pisałam o tym w moim wątku )

A wczoraj kiedy zahaczyłam o ten temat usłyszałam nawet niekochany..
I zbaraniałam serio !
Oczywiście nie było sielanki przez 10 lat w każdej sekundzie, jestem impulsywna, zatem kiedy czekałam aby coś zrobi, naprawił i tak czekałam z miesiąc to naprawdę wybuchnęłam ale to był element - drobiazg dla mnie.
Jeszcze nieraz M śmiał się, że lubi ten mój wachlarz nastrojów.

Więc jaka jest recepta ? nie ma?
Dałam z siebie wiele..Rany nawet tak nie myślałam że coś daję, po prostu kochałam. Nie spychałam go na drugi plan po dziecku, nie pracowałam do nocy, organizowałam wiele wyjazdów, weekendów po to abyśmy byli RAZEM
Zawsze razem, ale też wszystko szło naturalnie, jakoś tak zapatrzeni w siebie

hehe wydawało mi się to "zapatrzenie"

I wczoraj kiedy po raz n-ty słuchałam jaki on to się czuł niedowartościowany...taaak ..niby moja wina bo znowu zaczęłam "ten temat" i pytania w stylu "po co" , "dlaczego"
słuchałam i kuliłam się w sobie, bo ok, powiedział mi to raz, drugi, ale teraz powinien już to przeskoczyć, skierować rozmowę  na inny tor, na mnie....Nie wiem..
Cały czas mam poczucie, że on robi się czasem bardziej poszkodowany niż ja...
Oczywiście potem płakał, słaniał się na nogach bo go serce bolało etc etc

Mam tyle w sobie żalu, goryczy, smutku, rozczarowania jego osobą. A dostaję jeszcze tą kwestię "że czuł się czasami niekochany" hm...więc po co mu taki związek ?
Miałabym teraz wychwalać pod niebiosa ????
A jak tego nie zrobię to co ???
Naturalne że teraz chcę skupić się na sobie, że wszystko się we mnie przepełnia, wszystkiego za dużo...

Więc będę teraz o niego dbała MNIEJ niż przed zdradą.. I co ? Znowu mnie zdradzi ??

26,285

Odp: Kobiety na zakręcie
GIA_79 napisał/a:

Więc będę teraz o niego dbała MNIEJ niż przed zdradą.. I co ? Znowu mnie zdradzi ??

Tego nie wiemy. Ja też nie wiem, ale wiem jedno, absolutnie pewna jestem, że do mojego zabrania foremek z tej piaskownicy, już nie będę potrzebowała POTWIERDZENIA. Wystarczy mi niepewność, podejrzenia, prowokowanie awantur i jakiekolwiek zachowanie mojego męża wskazujące na to że znowu jest inna kobieta.
Jest dorosły, albo zrozumie, że warunki się zmieniły i jest ze mną i tylko ze mną, albo znowu poszuka wrażeń gdzie indziej i będzie widywał swoje dzieci w weekendy. Proste.

Endi, nie umiem cytować dwóch postów, jakaś niekumata jestem więc tak:
Zofia - Ty TY i TY
tylko ty, twoje uczucia, potrzeby, stan - mają teraz znaczenie. uwierz doświadczonej koleżance.
skupianie się na meżu, jego deklaracji terapeutycznej, odbieranua terapii - to wciąż tematy zastępcze
przez to wszystko przechodzisz sama. jego postawa może jedynie sprawić, by ci nie przeszkadzał.. i byś zaufała mu na tyle, by dać mu potem szansę...

piszesz o codzienności, o mysleniu o zdradzie.. o tym, że wciąż z tyłu głowy pamiętasz. no tak to jest i to bardzo długo... wyzdrowienie pzychodzi wtedy, gdy rozumiesz, że to przeszłośc, której nie zmienisz... I SRUUUU
ale wyzdrowienie nie oznacza, że wtedy będziesz z nim szczęśliwa
szcześliwa będziesz wtedy, gdy nauczysz się być szczesliwa ze sobą...

Uczę się tego, po 23 latach skupiania się na nim, przestałam to robić.
czasem jest mi cholernie żal tego, że nie ma we mnie już cienia tych starych uczuć, podziwu, szacunku, miłości?
próbuje wypracować sobie jakiś inny system współpracy z nim. Na razie podchodzę do tematu trochę jak do prowadzenia przedsiębiorstwa ze wspólnikiem który mnie oszukał.
Inaczej w tej chwili nie potrafię, wyłączam emocje i jakoś leci, pytanie tylko czy to się sprawdzi, czy bedzie gwoździem do trumny.

26,286

Odp: Kobiety na zakręcie
GIA_79 napisał/a:

Mam tyle w sobie żalu, goryczy, smutku, rozczarowania jego osobą. A dostaję jeszcze tą kwestię "że czuł się czasami niekochany" hm...więc po co mu taki związek ?
Miałabym teraz wychwalać pod niebiosa ????
A jak tego nie zrobię to co ???
Naturalne że teraz chcę skupić się na sobie, że wszystko się we mnie przepełnia, wszystkiego za dużo...

Więc będę teraz o niego dbała MNIEJ niż przed zdradą.. I co ? Znowu mnie zdradzi ??

GIA - nie ma odpowiedzi DLACZEGO, żeby cię zadowolić.
to co mówi, to sa jego metody oczyszczenia i usprawiedliwienia siebie, co jest zuprełnie naturalne, każdy z nas to robi.. nawet, gdy robimy rzeczy nie dkonca w porządku - usprawiedliwiamy się. bo musieliśmy, bo ty zrobiłes tak.. bo...

więc nikt ci nie odpowie na pytanie DLACZEGIO
bo odpowiedź jest jasna - zrobił to, bo chciał, podjał taką decyzję, miał na to ochotę, ta ochota była w tym momencie wazniejsza niż ty i wasza rodzina.
po prostu - zrobił to - BO TO ZROBIŁ

chcesz, żeby ci powiedział - zrobiłem to, bo jestem głupi, malutki i myslę quutasem?? wtedy odetchniesz z ulgą? poczujesz się lepiej?? nie

Czy miałaś wpływ na tę zdradę? nie
czy mogłas robić coś inaczej, żeby cię nie zdradził? nie
czy dzisiaj masz jakikolwiek sposób, żeby zapobiec zdradzie w przyszłości? nie

czy scenariusz mógł wyglądac inaczej - NIE

tylko on miał wpływ na to co zrobił
i tylko on zadecyduje, czy zdradzi cię kiedyś czy nie
dla ciebie wazne jest to, żebyś ty wiedziała - co z ta zdradą zrobisz..
dojdziesz do momentu, w którym zrozumiesz - że nie ma takiej opcji, takiego zachowania, takiego poświęcenia i takiego twojego dostosowania się do jego potrzeb, żeby dac ci pewnośc, że to się nie powtórzy

nie ma takiej opcji
zrozumiesz, że zarówno on, jak i ty - każdego dnia podejmujecie decyzję - czy następnego dnia będziecie dalej razem

zrozumiesz, że nie masz wpływu na jgo wybory
on nie ma tez na twoje
bo to ty zadevcydujesz co zrobisz
i on zadecyduje co zrobisz

ty masz wpływ na to, co ty zrobisz z tym, co on zrobi

i tak dalej


nikt i nic nie zabezpieczy cię przed zdradą. przed zawodem
TY - nie zrobisz niczego, by tego uniknać
to może zrobić tylko twój mąz i to jest w jego zasięgu

tak jak i twoja decyzja, czy pójdziesz do łozka z kolega wpracy
i choćby twój mąz był aniołem - jak będziesz chciałą, to pójdziesz...

26,287

Odp: Kobiety na zakręcie
Zofja napisał/a:

czasem jest mi cholernie żal tego, że nie ma we mnie już cienia tych starych uczuć, podziwu, szacunku, miłości?
próbuje wypracować sobie jakiś inny system współpracy z nim. Na razie podchodzę do tematu trochę jak do prowadzenia przedsiębiorstwa ze wspólnikiem który mnie oszukał.
Inaczej w tej chwili nie potrafię, wyłączam emocje i jakoś leci, pytanie tylko czy to się sprawdzi, czy bedzie gwoździem do trumny.

pojawią się nowe uczucia Zofia
tego co jest, nie porównasz z tym co było\
a to co było, nie było takie, jak to co będzie;)
ale nakomplikowałam
w kazdym razie chodzi o to, że potem tworzy się coś nowego i to coś nowego jest dobre

a ta miłość, podziw, szacunek - pojawią się- w srtosunku do ciebie. zaczniesz się cenić, bardziej rozumieć, będziesz wiedzieć, na co cię stać i co potrafisz

kiedy jesteśmy w takiej pozycji - ja jestem ok - nie musimy okreslać ludzi przez pryzmat tego, czy zasługuja na nasz szacunek. nie będzie to potrzebne. nie w tym sensie, że będziesz się zadawała z ludżmi "niegodnymi" - ale w tym sensie, że okreslanie wartości drugiego człowieka przez to, że własnie ty oidczuwasz wobec tej osoby podziw czy szacunek - jest bezcelowe...
bo to sa twoje odczucia i twoja interpretacja
a człowiek sam stanowi o sobie
tak samo, jak twój maż - poprzez zdrade - pierwsza dziewięc lat temu i kolejną teraz - sam postanowił jaki będzie i co wybrał

on tak chciał, on to zrobił

26,288

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Czy miałaś wpływ na tę zdradę? nie
czy mogłas robić coś inaczej, żeby cię nie zdradził? nie
czy dzisiaj masz jakikolwiek sposób, żeby zapobiec zdradzie w przyszłości? nie

Endi uwielbiam Cię, serio wink Nawiasem mówiąc przeczytałam już sporo Twoich wypowiedzi i często mi one pomagają - dzięki raz jeszcze.

Ale Twoje pytania...Hm...szczerze ? Szczerze to ja się czasem zastanawiam, może powinnam go częściej doceniać, dostrzegać etc etc Może wtedy by tego nie zrobił ..?  I winię trochę siebie. Fakt, schylam przed Wami głowę - bijcie - czasem winię trochę siebie..

Tylko z drugiej strony myślę: jestem osobą bardzo ciepłą, baaaardzo czułą ( wręcz nieraz mój M mówił że bardziej wylewnej kobietki to nie spotkał ) z naprawdę większym temperamentem niż mój M..
Ok, starczy tych komplementów na swój temat wink

Zatem dostawał wiele...wiele mnie...

Nie wiem Endi co ja chciałabym od niego usłyszeć bo wszystko mnie boli, ale czasem nie potrafię przestać pytać..

On często się pyta jak mi jeszcze pomóc ...A ja nie wiem nawet co odpowiedzieć.
Nie wiem, bo często czuję ..wewnętrznie czuję że tego nie zniosę..
Że myślę kim byłam dla niego jeśli ukoronowaniem naszej 10 tej rocznicy był dzień później wyjazd z suczą na 2 noce do hoteliku..
Bo ciągle mam obrazy że przy niej się budził, zasypiał, adorował...

Mam za dużo tych obrazów i to nie pozwala mi iść naprzód.

26,289

Odp: Kobiety na zakręcie
Zofja napisał/a:

Na razie podchodzę do tematu trochę jak do prowadzenia przedsiębiorstwa ze wspólnikiem który mnie oszukał.
Inaczej w tej chwili nie potrafię, wyłączam emocje i jakoś leci, pytanie tylko czy to się sprawdzi, czy bedzie gwoździem do trumny.

Dobre porównanie z tym wspólnikiem Zofja wink
Wszystko testujemy, sprawdzamy, taka ostrożność i wycofanie..
Pytanie tylko na ile będzie nam to pasować ? I czy w dalszej perspektywie nie poczujemy że to jednak nie tak..że za bardzo się nagiełyśmy...

26,290 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2015-06-19 10:36:38)

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć smile
Tak sobie czytam i mnie naszło...
Widzisz Gia, dawałaś z siebie co mogłaś, wydaje mi się, że nie miał raczej powodów żeby narzekać. A jeśli cos mu nie pasowało, to po to się ma gębę, żeby ją użyć i wyartykułować swoje  potrzeby.
Co jeszcze masz zrobić, żeby jego ego trochę urosło? jak dopieścić, jak dogodzić...nosz kurde.

Zaraz mi się przypomniał film " Żony ze Stepford", pewnie widziałyście ten film.
Idealne żony: piękne, dogadzające, niewymagające, oddane mężom...niestety Gia, nie masz szans im dorównać.
Choćby z tego względu, że nie masz funkcji bankomatu. Jest scenka, gdy mąż wkłada żonie do ust kartę kredytową, i ta zaczyna wypluwać banknoty smile

Kochana no nie dorównasz...no chance!

26,291

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Cześć smile
Tak sobie czytam i mnie naszło...
Widzisz Gia, dawałaś z siebie co mogłaś, wydaje mi się, że nie miał raczej powodów żeby narzekać. A jeśli cos mu nie pasowało, to po to się ma gębę, żeby ją użyć i wyartykułować swoje  potrzeby.
Co jeszcze masz zrobić, żeby jego ego trochę urosło? jak dopieścić, jak dogodzić...nosz kurde.

Zaraz mi się przypomniał film " Żony ze Stepford", pewnie widziałyście ten film.
Idealne żony: piękne, dogadzające, niewymagające, oddane mężom...niestety Gia, nie masz szans im dorównać.
Choćby z tego względu, że nie masz funkcji bankomatu. Jest scenka, gdy mąż wkłada żonie do ust kartę kredytową, i ta zaczyna wypluwać banknoty smile

Kochana no nie dorównasz...no chance!

Jak to ja nie dorównam ?! wink Monia ! Jeszcze mnie nie znasz wink Może pluć banknotami nie potrafię ale posiadam wachlarz talentów - zapewniam wink

Tak Monia - jeśli mu coś nie pasowało mógł powiedzieć. Wiesz czemu nie powiedział ? Jak tłumaczy, zawsze chciał abym była szczęśliwa i nie chciał mnie obciążać swoimi pretensjami, twierdził że się może zrażę do niego
hehe no pewnie to lepiej mnie zdradził ot to nie nie zraża wcale ! Rany, masakra..


Poza tym, ok, nikt z nas nie jest ideałem i w związku zawsze mogą występować pewne deficyty.
Jednak jak mówiłam mojemu M: rozdmuchał sobie jeden element, JEDEN który jakoś mu nie pasował, nie OGROM ale JEDEN.
I jaki teraz mam jego obraz ? Ano taki że chciałby idylli, wiecznych motylków i głaskania po główce.
A jak tego głaskania będzie mało to co tam, zakręcę się koło jakiejś singielki i sprzedam jej bajkę jaki to nieszczęśliwy jestem buuuu!
Sorry sarkazm mi się włącza wink

26,292

Odp: Kobiety na zakręcie

No nie dziwię się, że się sarkazm włącza. Bo takie gadanie, jest zwykłym dorabianiem ideologii do k..stwa sad

26,293

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

No nie dziwię się, że się sarkazm włącza. Bo takie gadanie, jest zwykłym dorabianiem ideologii do k..stwa sad

Z tym się zgodzę dlatego też nasze wizyty u Pana terapeuty skończyły się na trzech. Bo na początku obserwowałam jak mój małż boi się pierwszej wizyty a później szedł już na większym lajcie bo terapeuta zaczął proces od tego " a może mu było w jakimś stopniu źle" a może to a może tamto...a może to jakiejś uwarunkowania rodzinne ..ze z dziada pradziada..
Nosz kur**

Przepraszam bardzo ! ja też czasem nie miałam czułości ile potrzebuje czy czegoś jeszcze, ale była masa innych czynników które sprawiały że byłam szczęśliwa - choć przecież mogłabym znaleźć jakiś mankament i ot co zdjąć majtki dla sąsiada wink  I miałabym wytłumaczenie !

Dla mnie - paranoja !

26,294

Odp: Kobiety na zakręcie

No to Twój pan terapeuta mógłby sobie rękę podać z moją terapeutką. Te same metody terapii. Co było źle, czego mu brakowało? Wszystko wokół niego...a mnie nie było w tym.

Widzisz Gia, dobra metoda. Powiedz jaśnie Panu, że byłaś niedogłaskana w czwartek 15 tego, i w związku z tym idziesz się dogłaskać gdzie indziej smile

26,295 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2015-06-19 15:58:08)

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć Dziewczyny! Cieszę się, widząc Was w dobrym zdrowiu i chylę czoła przed tym, co piszecie.

Gia, sorry, ale mocno mnie ubawiło to co napisałaś:

GIA_79 napisał/a:

Jak tłumaczy, zawsze chciał abym była szczęśliwa i nie chciał mnie obciążać swoimi pretensjami, twierdził że się może zrażę do niego
hehe no pewnie to lepiej mnie zdradził ot to nie nie zraża wcale ! Rany, masakra..

Może Dziewczyny pamiętają, był tu kiedyś taki wątek... chyba nazywał się Najgłupsze tłumaczenia po zdradzie. Jak poszukasz, to z pewnością znajdziesz. Coś w rodzaju konkursu na najbardziej imbecylne wykręty zdradzających. O ile pamiętam wygrał facet, który tłumaczył się opętaniem, które "leczył" chodząc do egzorcysty. Po jakimś czasie okazało się była to zasadniczo egzorcystka. Ale moim faworytem był taki pan, który tłumaczył się, że zdradził żonę, bo używała balsamu do ciała, którego zapachu on nie znosił. Ponieważ jednak bardzo ją kochał, a nie chcąc jej martwić i zmuszać do zmiany kosmetycznych upodobań, zaczął sypiać z taką, która używała innego balsamu smile)))

Gia, ja Cię proszę, nie słuchaj żadnych wykrętów. Jak mówi Endi, to już BYŁO i żadne gadanie tego, co zrobił nie zmieni. Każdy kolejny wykręt będzie głupszy od poprzedniego, bo naturalne jest, że Ty próbując ratować iluzję uprzedniego życia będziesz chciała uchwycić się jakiegoś usprawiedliwienia, a on będzie próbował, że a nuż coś "chwyci". Nie zadawaj pytań jemu tylko sobie - co jest Twoim priorytetem. Każdy ma jakieś inne. Dla jednych jest to zostawienie wszystkiego po staremu, bo nie mają i nie muszą mieć ochoty ani siły na wielkie logistyczne, finansowe czy jakiekolwiek zmiany. Dla innych ważny jest czynnik religijny - co Bóg złączył... Dla jeszcze innych nadrzędne są kwestie oceny społecznej statusu kobiety rozwiedzionej. Piąta kobieta stwierdzi, że lojalność w relacji i poczucie, jak by to określić, moralnego bezpieczeństwa przeważa wszystkie inne czynniki i w obliczu zdrady i kłamstw partner już nie rokuje. Jeszcze inna podejmie decyzję o odejściu ze zwykłego fizycznego obrzydzenia. Żadna motywacja "should I stay or should I go" nie jest zła, o ile jest podjęta w zgodzie z własnymi, uczciwie określonymi, potrzebami.

Masz niepowtarzalną okazję dowiedzieć się O SOBIE więcej niż wiedziałaś do tej pory. Zadaj więc sobie pytanie nie o jego motywacje, a o Twoje potrzeby.

26,296

Odp: Kobiety na zakręcie

Tarantella - fajnie, że jesteś smile W ogóle dziewczyny cieszę się, że Was tak przynajmniej "wirtualnie" poznałam.

I tak jeszcze wracając do terapeuty, to mój Monia właśnie przeraził się na wieść że podczytuję forum ! Jakby mógł to zabrałby mi kompa ! hehe Twierdząc że on też w internecie może być przystojnym blondynem i same "prawdy" pisać..
A ja go zapytałam " myśli Pan, że naprawdę kobiety piszące o zdradach robiłyby to dla rozrywki ??? Tak dla zabicia czasu tworząc historie które nie istnieją ???? "
Kiwnął głową....
Niesmak mi pozostał...zwłaszcza jak na 2 sesji stwierdził że nie powinnam o "tej sprawie" rozmawiać z przyjaciółką ..bo moze mi źle doradzić..bo nie była w takiej sytuacji etc etc

OK ! Ale gdyby nie moje 2 istoty "wspierające" po tym październiku to sfiksowałabym na pewno !


Tarantella napisał/a:

Gia, sorry, ale mocno mnie ubawiło to co napisałaś:

Tarantella też się sama z tego śmieję czasem. Ale tym balsamem to mnie rozwaliłaś na łopatki ! smile

Widzisz moje potrzeby na razie są nierealne..Nierealne ponieważ jeszcze marzę o poprzednim swoim życiu..Choć wiem, że już go nie ma..Pewnie to też mój charakter - zawsze byłam sentymentalna wink

Ale pomału staram się sobie odpowiedzieć na pytanie co dalej...co będzie dla mnie najlepsze..

Ściskam Was mocno dziewczyny !

26,297

Odp: Kobiety na zakręcie

Trzeba sobie uświadomić jeszcze ważną kwestie zostając lub rozprawiając się ze zdradzającym. Nie będzie chwili bez wątpliwości... zawsze pojawi się odruch, dźwięk telefonu, dziwne zachowanie, inny ton głosu, inne zachowanie KTÓRE ZRUJNUJE względny spokój. I to jest przynajmniej dla mnie najgorsze... To ukucie w sercu, ten nagły niepokój, wręcz lęk... i ten nerw.. że znów będę to przerabiać...

Endi.. nie mam z nim jedności, nie mam gruntu pod nogami, nie czuje tego,że jesteśmy razem... wiem tylko,że on na pewno nie chce ode mnie odejść a z jakiego powodu??? to już cała, długa i złożona historia.. Poczucie ,że NIE TAK MIAŁO WYGLĄDAĆ moje życie... rujnuje mnie... głownie psychicznie...

26,298

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć

Mnie rozłożyła grypa .Dziś już trochę lepiej ale wczoraj koszmarnie . Zawsze po jakimś czasie wpadam w panikę i strasznie się  boję .
To tak jak w każdej sytuacji strach zabija .

Malwina współczuję ci tego lęku ,ja teraz jestem spokojna ale był czas ,że ona nie odpuszczała i robiła wszystko żeby on z nią był . Teraz znalazła sobie następnego jelenia ,porzuciła własne dzieci (albo mąż jej odebrał ) i zrobiła sobie nowe .

26,299 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2015-06-22 11:42:41)

Odp: Kobiety na zakręcie

Ninko... koszmarna baba..  z tej suczy.. zresztą one tak już mają.. Jego sucz napisała sobie właśnie na FB tekścik: z mężem jest jak z naleśnikiem - pierwszego zazwyczaj należy wypie....lić .. A zdjęcie profilowe ma ślubne.. masakra jakaś..

Ninko zdrówka życzę...

26,300

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Ninko... koszmarna baba..  z tej suczy.. zresztą one tak już mają.. Jego sucz napisała sobie właśnie na FB tekścik: z mężem jest jak z naleśnikiem - pierwszego zazwyczaj należy wypie....lić .. A zdjęcie profilowe ma ślubne.. masakra jakaś..

Ninko zdrówka życzę...

To zdjęcie widocznie sobie zostawiała bo pewnie jest wyretuszowane no i tam pewnie nie widać ,że zamieniła się w ździrę .
Ciekawe co jej mąż na ten tekst ,pewnie nie ma pojęcia co ona tam wypisuje .

26,301

Odp: Kobiety na zakręcie

Mysle,że nie wie.. i myślę, że ona ma nowy romansik bo jakiś książe polubią wszystko co ona zamieści, komentuje, wzdycha i ją jedyną ma w znajomych  big_smile  Jezu jaki prymityw...

26,302

Odp: Kobiety na zakręcie

A pisałam, że się odchudzam....?    big_smile

26,303

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

A pisałam, że się odchudzam....?    big_smile

jaka dieta na tapecie?? big_smile

26,304

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwino, jeśli masz ochotę mogę się podzielić dietą pewnego dość znanego ostatnio pana na G...
Jest skuteczna. smile Tylko nie wiem jak mam to zrobić bo wkleić jej tu nie mogę.

26,305

Odp: Kobiety na zakręcie

WITAM NETECZKI
widzę że kafejka działa więc pytam czy mogę się przyłączyć
pozdrawiam bywalców
ja biorę się za czytanie od 1 strony

26,306

Odp: Kobiety na zakręcie
Zofja napisał/a:

Malwino, jeśli masz ochotę mogę się podzielić dietą pewnego dość znanego ostatnio pana na G...
Jest skuteczna. smile Tylko nie wiem jak mam to zrobić bo wkleić jej tu nie mogę.

Możesz przesłać mi na maila...

26,307

Odp: Kobiety na zakręcie

Dieta Dąbrowskiej.. big_smile

26,308

Odp: Kobiety na zakręcie
PIGWA napisał/a:

WITAM NETECZKI
widzę że kafejka działa więc pytam czy mogę się przyłączyć
pozdrawiam bywalców
ja biorę się za czytanie od 1 strony

Pigwa     w kupie raźniej.. zapraszamy  big_smile big_smile  siadaj i opowiadaj  ...

26,309 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2015-06-24 09:39:05)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dieta Dąbrowskiej.. big_smile

A co to? "Noce i dnie" będziem przerabiać?? smile

Ech a tak na serio to co tu zrobić, żeby zrzucić a się nie katować dietą i strasznymi ćwiczeniami ? smile

26,310 Ostatnio edytowany przez nina1234 (2015-06-24 10:00:45)

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Dieta Dąbrowskiej.. big_smile

A co to? "Noce i dnie" będziem przerabiać?? smile

Ech a tak na serio to co tu zrobić, żeby zrzucić a się nie katować dietą i strasznymi ćwiczeniami ? smile

Tak na serio to dużo seksu big_smile
Kiedyś słyszałam taki kawał
Żona namawia męża na jeszcze jeden numerek a mąż na to żeby dała mu spokój bo dla faceta  jeden raz to jak okrążenie kilka razy boiska sportowego ,na to żona odpowiada -chyba cię pogięło przez trzy minuty ?

26,311

Odp: Kobiety na zakręcie

cześć Ninka smile

Na brak seksu nie narzekam, tylko mnie coś odchudzać nie chce big_smile

26,312

Odp: Kobiety na zakręcie

mam taki zwyczaj że jak wchodzę na wątek to lubię wiedziec o czym piszecie
jak troszkę załapię,włączę sie do rozmów

26,313

Odp: Kobiety na zakręcie
PIGWA napisał/a:

mam taki zwyczaj że jak wchodzę na wątek to lubię wiedziec o czym piszecie
jak troszkę załapię,włączę sie do rozmów

Witaj Pigwa smile
Sporo tego masz do przeczytania smile ale zapraszamy, zapraszamy smile

26,314 Ostatnio edytowany przez nina1234 (2015-06-24 10:25:05)

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

cześć Ninka smile

Na brak seksu nie narzekam, tylko mnie coś odchudzać nie chce big_smile

To ja jeszcze znam dwa sposoby
MŻ
ŻP

Wczoraj odebrałam telefon i usłyszałam nagrany głos _tu wróżbita Maciej ,właśnie wybrałem dla ciebie kartę itd .
Przypomniało mi się Monia twoje wróżenie przez Teo i wróżbite tylko nie pamiętam czy ci się sprawdziło ?

26,315

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
moniaCo napisał/a:

cześć Ninka smile

Na brak seksu nie narzekam, tylko mnie coś odchudzać nie chce big_smile

To ja jeszcze znam dwa sposoby
MŻ
ŻP

Wczoraj odebrałam telefon i usłyszałam nagrany głos _tu wróżbita Maciej ,właśnie wybrałem dla ciebie kartę itd .
Przypomniało mi się Monia twoje wróżenie przez Teo i wróżbite tylko nie pamiętam czy ci się sprawdziło ?

Masz rację, mniej żreć, więcej sie ruszać smile
A co do wróżb, to w końcu nie doszło do tarota z Teo, a wróżba z tv się sprawdziła.

26,316

Odp: Kobiety na zakręcie

Moja z TV też..

26,317

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Trzeba sobie uświadomić jeszcze ważną kwestie zostając lub rozprawiając się ze zdradzającym. Nie będzie chwili bez wątpliwości... zawsze pojawi się odruch, dźwięk telefonu, dziwne zachowanie, inny ton głosu, inne zachowanie KTÓRE ZRUJNUJE względny spokój. I to jest przynajmniej dla mnie najgorsze... To ukucie w sercu, ten nagły niepokój, wręcz lęk... i ten nerw.. że znów będę to przerabiać...

Endi.. nie mam z nim jedności, nie mam gruntu pod nogami, nie czuje tego,że jesteśmy razem... wiem tylko,że on na pewno nie chce ode mnie odejść a z jakiego powodu??? to już cała, długa i złożona historia.. Poczucie ,że NIE TAK MIAŁO WYGLĄDAĆ moje życie... rujnuje mnie... głownie psychicznie...

ha Malwa!!!! ja po szkoleniu takim jestem, że ci mówię....
i mówię Ci tak...

on wcale nie jest z Tobą, bo nie chce odejśc
on jest z tobą, bo chce z tobą być...

to po pierwsze
po drugie

kiedy bywa inaczej? kiedy czujesz się z nim inaczej, niż, bez jedności i gruntu pod nogami?
czego potrzebujesz, by się czuć inaczej?

26,318

Odp: Kobiety na zakręcie

Jego nawrócenia????

Wkurza mnie ogromnie. Jest w delegacji od poniedziałku. Ja jutro jadę na Mazury z Córką i Wnukiem. Spotkamy się dopiero w niedziele. Nie tęsknie za nim!!! Za takim jakim teraz jest... w ogóle!.. Chce mi się płakać. Teraz przyjął taktykę ignorowania moich złych emocji. I mnie ogólnie. To zła taktyka bo powoduje,że opadam z sił zupełnie i dostaje wkurwa. Bo od razu staje mi przed oczami biling... Dziewczyny ja nie mogę z nim być.. marnuje czas i zdrowie.

26,319

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześć wszystkim smile

Malwinko, czekaj, bo ja czegoś nie rozumiem.
Wydawało mi się, że już podjęłaś decyzję o rozstaniu z nim. I że czekasz tylko na wyprostowanie się spraw finansowych. Popraw mnie, jeśli się mylę?

26,320

Odp: Kobiety na zakręcie

Tak. Ale liczyłam,że teraźniejsza codzienność będzie lżejsza.

26,321

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Tak. Ale liczyłam,że teraźniejsza codzienność będzie lżejsza.

Malwinko, ja myślę, że jeśli faktycznie już między Wami pozamiatane (chociaż serce boli na pewno), to spróbuj go traktować jak współlokatora po prostu. Bez oczekiwań i bez rozczarowań przynajmniej sad

26,322

Odp: Kobiety na zakręcie

Trudna sprawa....

26,323 Ostatnio edytowany przez renatta (2015-06-30 19:51:14)

Odp: Kobiety na zakręcie

Czy kafejka podaje jeszcze kawe i ciastka prosto z serca (chcialam napisac z pieca:-)?  Lato i pewnie kobiety sie urlopuja. A tu, jak zawsze, potrzeba delikatnosci i zdrowego rozsadku Moni; powiewu swiezosci i radosci z Finlandii; AndAluzjii slow trafiajacych w sedno; uroku Kawencji, ktora udowadnia, ze w kazdym szalenstwie jest metoda; sily ducha Silky i jej wiary; zwatpien i nadziei  Operacji; 100 procentowej kobiecosci Malwiny, pogodnego spokoju Pomaranczowej  i wszystkich kobiet ( i mezczyzn), ktorzy odwiedzili watek.

Moj zakret, co tam zakret, wiraz przy szybkosci 200 km na godz mial miejsce prawie trzy lata temu.  Szkoda, ze nie wiedzialam o Was wtedy, jednak wyszlam z wirazu i teraz jestem - silniejsza, dojrzalsza i - bardziej smutna. I to ostatnie smuci mnie;).

Maz to typowy opisany bardzo dobrze tutaj przyklad psychofaga i narcyza w jednym. Ucieklam do przodu jak pisze Tarantella, chociaz zostalam z mezem. Odeszlabym, gdyby byla zdrada fizyczna. Takiej nie bylo (lub o tym nie wiem), jednak maz zdradzil mnie na szereg innych sposobow.

Podjelam walke (z planem i celem) o nasz zwiazek, a wlasciwie o siebie w nim. Maz zmienil wiele przekonan, ktorymi kierowal sie idac przez zycie. Przeszedl taka terapie dla psychofagow w praktyce. Zmiany zaczely sie dawno, a od kilku miesiecy widze wyrazna poprawe. Maz jest taki teraz zwykly czlowiek z zaletami i wadami. Ale ja tylko wiem, jaki byl? /jest? i coraz czesciej odzywa sie niezgoda na "pozornie dobre malzenstwo". Raz czuje, ze moje zranienia nie zostaly opatrzone, zrozumiane i utulone przez meza i pewnie nigdy nie beda. Po drugie mam obawy, czy sytuacja sie nie powtorzy, jesli pozwole sobie na slabosc. Miewam stany obnizonego nastroju, trudne emocje zajadam ze znanymi konsekwencjami. Moze mniej sie czuje jak na zakrecie a bardziej jak w jakims sloiku z zakretka.

Nie zawsze tak jest. Mam okresy zupelnie dobrego nastroju, wiary w nas i czuje sie zupelnie szczesliwa. Chcialabym zrobic zdecydowany krok do przodu, ale chowam sie znow do sloika (z zakretka), biore tez opcje rozstania pod uwage. (Nie mamy problemow finasowych czy innych, ktore stoja na przeszkodzie). Wolalabym isc dalej i skorzystac z tego, co juz osiagnelismy, ale teraz na przeszkodzie sa moje emocje.

26,324

Odp: Kobiety na zakręcie

Kafejka jest. Istnieje. Działa. Podaje kawe.
Czasami nie ma czasu by pisać wiecej ale troska i uwaga zawsze tu sa.
Droga renatto uderzyla mnie jedna rzecz w twojej wypowiedzi.
Zacytuje;

. Raz czuje, ze moje zranienia nie zostaly opatrzone, zrozumiane i utulone przez meza i pewnie nigdy nie beda. Po drugie mam obawy, czy sytuacja sie nie powtorzy, jesli pozwole sobie na slabosc.


Kochana. Znam ten stan. Pamietam. Człowiek poszedłby do przodu. Ale jak tu iść. Skoro pamięć nam została. Skoro ryzyko jest.
Ale to ryzyko dotyczy nie tylko ciebie renatto. Czy mnie. Czy operacji. Ono dotyczy każdej kobiety. I pewnie każdego mężczyzny. Ale pytanie nie brzmi ; czy to sie stanie.
Pytanie brzmi; co zrobie? Jeśli to sie stanie?
Rozumiesz? Nikt nie da ci gwarancji ze nikt juz nigdy nigdzie i nijak. Ale ty możesz wiedzieć i rozumieć co to dla ciebie znaczy i co z tym zrobisz. To wlasnie da ci. Tak potrzebny. Spokój i pewność.

Cytuje raz jeszcze...

. Raz czuje, ze moje zranienia nie zostaly opatrzone, zrozumiane i utulone przez meza i pewnie nigdy nie beda. Po drugie mam obawy, czy sytuacja sie nie powtorzy, jesli pozwole sobie na slabosc.

A czego oczekujesz? Jak miałby cie opatrzyć? Zrozumieć? Czemu miałby zrozumieć co czujesz? Czy ty byłaś w stanie zrozumieć czemu zdradzał? Czy jestes w stanie zrozumieć innego człowieka? Stać sie nim? Możesz zrozumieć siebie. Ty możesz opatrzyć swoje rany. Tylko ty wiesz czego potrzebujesz. Czego potrzebujesz dla siebie. Od siebie kochana.

To nie maz sprawia ze ci smutno i źle. Tylko ty... Rozumiesz? To jest w tobie. W twojej głowie. Gdyby był teraz inny. To wcale nie powiedziane ze lepszy. Byłby inny. Ale on  a chodzi o ciebie.

26,325

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Tak. Ale liczyłam,że teraźniejsza codzienność będzie lżejsza.

Ale Malwinko. Nie moze być lżejsza bo jest emocjonalna... A gdy jest emocjonalna. To wiesz
Zawsze gdy sa emocje. Jest inaczej.
Czy to co czujesz to miłość? Żal? Nienawiść? Złość? W sumie nieważne. Ważne zw czujesz.
A gdy czujesz nie ekstra obojętna.
Ale Malwinko. Jedno ważne zadanie. Dla ciebie. Wyobraź dobie, ze wracasz so domu jak zwykle. Robisz w domu to co zwykle po powrocie z pracy. A potem idziesz spac. A w nocy dzieje sie cud. Ot tak. I wszystkie problemy, ktore teraz masz, wszystkie sprawy sie rozwiązały. Ale ty o tym nie wiesz, ze wydarzył sie cud. Bo spałaś.
Ale gdy sie rano budzisz jest inaczej. Zniknęły twoje problemy. Po czym poznasz, ze zdarzył sie cid? Opowiesz mi o tym?

Posty [ 26,261 do 26,325 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 403 404 405 406 407 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024