Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 401 402 403 404 405 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26,131 do 26,195 z 29,007 ]

26,131

Odp: Kobiety na zakręcie

Dobry wieczór smile
A może my za dużo analizujemy ...Faceci mają prościej lub inaczej ..są mniej skomplikowani wink
Wierzcie mi, że oddałabym wiele żeby właśnie nie analizować na tym etapie.
Iść do przodu i nie żyć przeszłością a przynajmniej ostatnimi miesiącami.

Wróciłam właśnie z deszczowego Zakopanego gdzie zabrał mnie małżonek na hm..romantyczny weekend..Cóż po tym co zrobił teraz próbuje..stara się..a ja właśnie ..analizuje..Brrr ..niech mi ktoś zabierze te myśli..

Dziewczyny - dzięki że przyjmujecie nowe twarze smile

Zobacz podobne tematy :

26,132

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzien dobry wszystkim.
Dzieki za zyczenia.Narobilam sie slodkosci,bo liczylam na wiecej osob,a teraz lodowka pelna ciast.I jak ja mam sie odchudzac??
GIA-przypomnij mi lub poinformuj ile czasu juz minelo?To,ze analizujesz,rozmyslasz,doszukujesz sie,chcesz wyjasnic to jest bardzo naturalne,to jest taki etap dochodzenia do siebie.Mi to szlo bardzo powoli,bo 4 lata.Mam nadzieje,ze Tobie uda sie uporac z emocjami wczesniej,bo szkoda Twojej psychiki,i tak nic nie wymyslisz.Moze szybciej uspokoisz umysl,by nie zniszczyc siebie.Mozna powiedziec,ze tamten etap mam za soba,ale zaowocowal on niestety depresja,sprobuj do tego nie dopuscic,bo nie warto.

26,133

Odp: Kobiety na zakręcie

operacja - nie odchudzać się tylko korzystać ze smaków wink ( piszę to wcinając orzechowe prince polo )
Ile czasu minęło..hm..niewiele..może opiszę tak na spokojnie w nowym wątku ale trudno tak w skrócie o tym wszystkim..ciężko..
Ogólnie..dowiedziałam się w październiku 2014 ..ale wtedy i mój małżonek i ta jego cichodajka twierdzili że to tylko relacja służbowa..Mój jak twierdził w listopadzie tą relacje ( 2 miesięczną ponoć ) zakończył ale lasencja nie dała za wygraną i w lutym puściła mu maila z linkiem do miłosnej piosenki ( tekst: ta miłość jest dobra, ta miłośc jest zła ...etc ) ..i tak dowiedziałam się że mnie jednak zdradził..wszystko się wydało..

26,134

Odp: Kobiety na zakręcie

GIA-to bylo strasznie niedawno,bardzo dluga droga przed Toba.Oby nie zajelo Ci to tyle czasu co mi.Teraz widze,ze nie warto tak cierpiec.
Czy czytalas moj watek? Wiele fajnych i madrych osob mi radzilo na kazdym etapie.Moze cos Ci pomoze.
Pisalas,ze byliscie ma romatycznym wyjezdzie.To bardzo dobrze,starajcie sie spedzac milo czas,ale przede wszystkim to o siebie zadbaj w sensie psychiki i daj sobie czas.To niestety trwa.

26,135

Odp: Kobiety na zakręcie

operacja - czytałam Twoje wątki jak również End_aluzji - pomagają ..Czas echh że też nie da się tego przeskoczyć..przespać...cokowiek byle zniknęło..
Opisałam w skrócie telegraficznym swoją historię, zerknijcie proszę..
http://www.netkobiety.pl/t85118.html

26,136

Odp: Kobiety na zakręcie

Czesc dziewczyny,

podrozowalam i troche balowalam na imprezie firmowej ale juz doszlam do siebie;) poprzemawialam, pogawedzilam, potancowalam sporo, az nogi bolaly. A po 4-ch godzinach snu pobudka, szybki prysznic, sniadanie i na lotnisko. Brrr.

Przedwczoraj wieczorem znalazlam na chodniku obok naszych schodow malutkie piskle, jeszcze nieowlosione nawet, taka rozowa kruszynka. Myslalam, ze nie zyje, chcialam wziac na reke i gdzies w krzaki polozyc, a on nagle zaczal sie ruszac, ciagac lapkami, dziobek otwierac. Do gniazda nie ma szans sie dostac, bo jest miedzy sciana wewnetrzna a zewnetrzna w takiej dziurze pod okapem dachu, za mala ta dziura, zeby reke tam wsunac. Wiec wzielam malca do domu do pudelka. Ustawilismy pudelko pod lampa, zeby go grzalo. Pincetka dostal pare fragmentow dzdzownicy, w nocy spal i bylam pewna, ze rano znajdziemy trupka. Ale nie, o dziwo zaczal popiskiwac, dziob rozdzaiwiac, wspinac sie na lapki. Taka radosc. Zmiksowalismy dzdzownice i pipetka dostawal do dziobka, ktory coraz szerzej rozwieral. Az nagle, nie wiadomo czemu, zaczal sie kurczyc, coraz mniej ruszac i coraz slabiej piszczec. Te noc jeszcze przetrwal ale dzis juz niestety zmarl. Glupio mi, bo to tylko ptasio malenki ale poryczalam sie nad nim jak bobr. Zreszta Kret tez, choc to niby taki twardy chlop.

Coz, z tego nauka, ze jednak nie wszedzie mozemy nature zastapic. On byl chyba wczesniakiem, bo straszna chudzinka i bardziej jak mikro smok niz ptak wygladal. Nie bylo szans.

Wiem, ze przy Waszych problemach, to jakas glupota, ale jakos mi smutno dzisiaj.

26,137

Odp: Kobiety na zakręcie
GIA_79 napisał/a:

operacja - czytałam Twoje wątki jak również End_aluzji - pomagają ..Czas echh że też nie da się tego przeskoczyć..przespać...cokowiek byle zniknęło..
Opisałam w skrócie telegraficznym swoją historię, zerknijcie proszę..
http://www.netkobiety.pl/t85118.html

GIA - przeczytalam tylko Twoj pierwszy post na tamtym watku, wiecej nie dalam rady, bo mnie wkurw zlapal. Ja Cie nie pociesze, sorki, dziewczyny znaja moje stanowisko w takich sprawach. Jeden wyskok moglabym darowac, dlugodystansowego dupcenia z premedytacja za nic. Ten pan juz by ze mna nie mieszkal. Tyle ja o tym, inne Zakretki maja wiecej doswiadczenia i lepiej Ci doradza co dalej i jak sobie z tym fantem radzic.

26,138

Odp: Kobiety na zakręcie

gia, przeczytałam twój wątek
u ciebie jak u mnie
zgodna para, super relacje i wielkie oczyska..
kochanie, ale ja ciebie tylko kocham i nie przestałem..
to nie wazne, nie ma znaczenia, nic nie znaczyło
\
znam to wszystko

co coi powiedzieć
z perspektywy paru lat..
teraz się z tego smieje
z tego, kocham tylko ciebie\wiesz dlaczego?/
bo to prawda.. oni kochaja tylko nas.. gdybys chciała jutro utnie sobie rekę, żeby ci to udowodnić
i oni naprawde nie sądzili, że dupczenie zniszczy ich "prawdziwą " ważną relację
i nie rozumieja, że by w dupie mamy dupcenie - ale boli nas kłamstwo, oszustwo, ściemia i NIE LICZENIE SIE Z NASZYMI POTRZEBAMI\
\czytaj sobie dalej moje posty\
bo przed toba kilka cholernych lat zakrętnych
po których wyjdziesz taka jak ja
\
możesz ze mną być, może mi byc z tobą dobrze, ale to ja decyduję o sobie, swoich uczuciach, swoich potrzebach
nauczysz się, że nic, co zrobi twój partner nie wpłynie na ciebie, twoją samoocenę, komfort zycia
a jak zacznie ci przeszkadzać, to go "wypier/...."
czyli dojdziesz do tego, o czym teraz mówi Mussuka
dojdziesz do tego, do czego ja doszłam
że relacje sa dwustronne, uczciwe i oparte o zasady
i jak ktos ci te zasady złamie.. to niech łamie, ale juz bez ciebie

widzisz mussu - my, naiwniaczki zakochane "pierwszy raz wielka miłością".. potrzebujemy własne życiowe dowiadczenia, by do tego dotrzeć;)\

26,139

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussuka - wiesz ile razy ja tak myślałam, ile razy się zarzekałam że jakby tak mnie dopadła taka sytuacja to nigdy..za żadne skarby, zatrzasnę drzwi etc etc...I co ..wydarzyło się..i okazało się jak to zwykle w życiu bywa że trudno wyrokować dopóki na własnej skórze się nie doświadczy..Choć czasem tak, chciałabym móc..przestać kochać, zamknąć drzwi..

End_aluzja - tak boli kłamstwo, oszustwo..Bo jak dalej kochać tak inną już osobę..Jak rozpocząć ją kochać z takim bagażem..Jak z nią być skoro na każdym kroku ..głupia piosenka..film...codzienność przypomina o tym co się wydarzyło..

W moim przypadku jest to jeszcze na tyle ciężkie że do prawy dochodziłam sama..i etapami byłam okłamywana...zapewnienia tylko koleżanka..dobrze się rozmawiało...później ..nie skończyłem tego od razu bo bałem się że ona ci powie itd itd..

I tak miałam otwartą ranę..co się zabliźniła to otrzymywałam kolejne informacje..i kolejne...i tak po tej ranie mi haratało..

26,140

Odp: Kobiety na zakręcie

no rozumiem GIA. u mnie to chociaż od razu przestał grac w gierki...
rozumiem co czujesz. wiem też, że jestes na początku tej drogi.
wiele razy w jej trakcie się zarzekałam, że gdybym miała zaczac jeszcze raz, to podjełabym inna decyzję. mijały dwa lata.. ja byłam w dupie czarnej wciaż. a jakbym nie była z nim, to wierzyłam, że pewnie już dawno byłabym na prostej.
Podałam ci informacje na skróty - końcówkę tego, do czego musisz dojśc sama. i to długi proces..

widzisz GIA. nie umiem ci powiedzieć, czy lepiej bylo zostać, czy lepiej byłoby odejść. uważam z jednej strony, że zostać jest trudniej. ale nie wiem, czy jakbym odeszła, to czy potrafiłabym żyć swoim zyciem i czy czasem nie żyłabym jego zyciem..
dlateczego z nim jestem?
najpierw to była wiara, że taka miłośc to przetrwa
potem okazało się, że właśnie TO - było czymś, co klasycznie zabiło i wykrwawiło w boleściach tę nasza miłość
potem byłam z nim, żeby go nie uwalniać.. żeby nie miał za łatwo.. ja cierpie, płączę a on co? kawalera będzie zgrywał? laseczki posuwał? luzik mu dam?
potem - głupio było powiedzieć jednak nie - skoro się tak stara, skoro nie dał mi powodu...
mniej więcej po czterech miesiącach powiedziałam, że nie będe pytać, nie będe dalej skłądac klocków. powiem mu, co poskłądałam. a on mi powie, czy to prawda.. a jesli jest jeszcze coś, jesli po tym styczniu, gdy się wydało, się z nią jeszcze kontaktował, to jest ostatnia szansa, by mi to powiedział. bo jesli po tym dniu wyjdzie jeszcze jakies kłamstwo, jakaś informacja.. to koniec..
wtedy byłam gotowa na "ustalenie zasad"
jesli spotkasz się z nia - to koniec
jesli skontaktujesz się z nią - to koniec\
jesli ona będzie kontaktowac się z tobą. oczekuje, że całkowicie zignorujesz jej próby kontaktu - jesli nie, to koniec
jesli będziesz wobec mnie nielojalny - to koniec
jesli pojawi się ktoś inny, jakas koleżanka, twoje kłamstwo, jakakolwiek sytuacja, która będzie sugerowała powtórkę - to koniec
jeśli robisz cokolwiek - pamiętaj - czy zgadzasz się na to, bym robiła to samo. jesli podrywasz dziewczyny w klubie - pomysl, że ja podrywam facetów, jesli macasz się z kims, ja robie to samo
nie rozumiesz moich uczuc i potrzeb, brakuje ci empatii to po proostu pomysl, że to dotyczy ciebie i czy ci to odpowiada...

potem miałam problem ze sobą - z taka pewną "moralnością" wartościami - przecież człowiek, który zdradził powinien zostać "ukarany", przeciez obiecałam sobie, że nigdy nie pozwole sobie byc \z kims takim - moja duma i próznośc cierpiały...

potem patrzyłam na niego jak na obcego człowieka - przeszłośc juz znikneła - w morzu łez, żalu, nienawiści....  i nie czułam nic

potem zaczelam go lubić...

potem nauczyłam się, czego potrzebuje...


mineło wiele lat GIA
bardzo wiele
wczoraj posprzeczaliśmy się o 'sprawy wychowawcze" dotyczące naszego syna...
małzonek pełen emocji, złości, pretenci, oczekujący mojej reakcji, naprawienia sprawy, dogadania , wyciągniecia konsekwencji wobec syna..
a ja na to - nie chcę w tym uczestniczyć. to wydarzyło się między wami...
do konca dnia wymowne milczenie, granie na emocjach - o ja taki biedny, niezrozumiany przez nikogo =, samotny w moich staraniach o syna, zostawiony sam sobie, nieszczesliwy...
a ja?
to nie moje emocje, nie mój problem. ja połozylam sie spać zadowolona, zrobiłam sobie pyszny masazyk, przygotowałam menu do pracy na kolejny dzień.
rozumiesz GIA? kiedyś bym sie przejeła, chciała mu pewnie poprawić humor
akle teraz mam to w dupie to nie moje emocje, a więc nie mój problem...

tak to własnie potem jest..

jestem ja a wokół mnie świat
silniejsza niz kidyś, bardziej zdecydowana - odwiażniejsza - bo GIA, po takich przejściach - już się tak nie boisz w życiu - masz poczucie, że najgorsze już przeszłaś
jestem ja - wiedząca o tym, że NIE MAM WPŁYWU na wiat wokółmnie - ale mam wpływ na siebie, swoje decyzje i swoje wybory i to one świadczą o mnie
gdy jutro ktoś mnie zrani, zdradzi, skrzywdzi - będzie to świadczyć o nim, nie o mnie - rozumiesz GIA

26,141

Odp: Kobiety na zakręcie

GIA to czy spróbujesz być z nim razem czy nie ,zależy tylko od ciebie .To twoje życie i twój wybór .Cokolwiek zrobisz nigdy już nie będzie tak jak kiedyś .
Jeżeli spróbujesz a nie wyjdzie będziesz wiedziała ,że zrobiłaś wszystko żeby związek uratować .
I masz rację zanim nas coś spotka wydaje nam się ,że wyjście z takich sytuacji jest dużo łatwiejsze .
Przed tobą jeszcze długa droga ,pełna bólu ,goryczy i złości ,ale przyjdzie czas ,że będzie dużo lepiej .

26,142 Ostatnio edytowany przez Zofja (2015-05-27 10:20:35)

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzień dobry drogie Panie
Czytam was od miesięcy, postanowiłam się nie odzywać dopóki nie przeczytam całego wątku, ale dziś jakoś tak wyszło, że zmieniłam zdanie. Chciałam Was poprostu pozdrowić i podziękować, za to że dzięki waszemu pisaniu zaczynam wracać do świata. Dziękuję: Malwino, Endaluzjo, Operacjo, Pytajko, Nino I wszystkim innym, których tak na szybko nie potrafię wymienić. Jestem na 600 stronie zdaje się, ale wydaje mi się że nieuczciwe by było nie odzywać się dalej, bo ja Was "znam" a Wy nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, że wiele Wam zawdzięczam. Miłego dnia smile

26,143

Odp: Kobiety na zakręcie

miłego dnia Zofja

26,144 Ostatnio edytowany przez nina1234 (2015-05-27 10:36:53)

Odp: Kobiety na zakręcie
Zofja napisał/a:

Dzień dobry drogie Panie
Czytam was od miesięcy, postanowiłam się nie odzywać dopóki nie przeczytam całego wątku, ale dziś jakoś tak wyszło, że zmieniłam zdanie. Chciałam Was poprostu pozdrowić i podziękować, za to że dzięki waszemu pisaniu zaczynam wracać do świata. Dziękuję: Malwino, Endaluzjo, Operacjo, Pytajko, Nino I wszystkim innym, których tak na szybko nie potrafię wymienić. Jestem na 600 stronie zdaje się, ale wydaje mi się że nieuczciwe by było nie odzywać się dalej, bo ja Was "znam" a Wy nawet nie zdajecie sobie sprawy z tego, że wiele Wam zawdzięczam. Miłego dnia smile

Witaj Zofjo .
Miło słyszeć ,że nasze pisanie komuś może pomóc .
Mimo że każda sytuacja jest inna to wiele można wyciągnąć z historii innych .

26,145

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

no rozumiem GIA. u mnie to chociaż od razu przestał grac w gierki...
rozumiem co czujesz. wiem też, że jestes na początku tej drogi.
wiele razy w jej trakcie się zarzekałam, że gdybym miała zaczac jeszcze raz, to podjełabym inna decyzję. mijały dwa lata.. ja byłam w dupie czarnej wciaż. a jakbym nie była z nim, to wierzyłam, że pewnie już dawno byłabym na prostej.
Podałam ci informacje na skróty - końcówkę tego, do czego musisz dojśc sama. i to długi proces..

widzisz GIA. nie umiem ci powiedzieć, czy lepiej bylo zostać, czy lepiej byłoby odejść. uważam z jednej strony, że zostać jest trudniej. ale nie wiem, czy jakbym odeszła, to czy potrafiłabym żyć swoim zyciem i czy czasem nie żyłabym jego zyciem..
dlateczego z nim jestem?
najpierw to była wiara, że taka miłośc to przetrwa
potem okazało się, że właśnie TO - było czymś, co klasycznie zabiło i wykrwawiło w boleściach tę nasza miłość
potem byłam z nim, żeby go nie uwalniać.. żeby nie miał za łatwo.. ja cierpie, płączę a on co? kawalera będzie zgrywał? laseczki posuwał? luzik mu dam?
potem - głupio było powiedzieć jednak nie - skoro się tak stara, skoro nie dał mi powodu...
mniej więcej po czterech miesiącach powiedziałam, że nie będe pytać, nie będe dalej skłądac klocków. powiem mu, co poskłądałam. a on mi powie, czy to prawda.. a jesli jest jeszcze coś, jesli po tym styczniu, gdy się wydało, się z nią jeszcze kontaktował, to jest ostatnia szansa, by mi to powiedział. bo jesli po tym dniu wyjdzie jeszcze jakies kłamstwo, jakaś informacja.. to koniec..
wtedy byłam gotowa na "ustalenie zasad"
jesli spotkasz się z nia - to koniec
jesli skontaktujesz się z nią - to koniec\
jesli ona będzie kontaktowac się z tobą. oczekuje, że całkowicie zignorujesz jej próby kontaktu - jesli nie, to koniec
jesli będziesz wobec mnie nielojalny - to koniec
jesli pojawi się ktoś inny, jakas koleżanka, twoje kłamstwo, jakakolwiek sytuacja, która będzie sugerowała powtórkę - to koniec
jeśli robisz cokolwiek - pamiętaj - czy zgadzasz się na to, bym robiła to samo. jesli podrywasz dziewczyny w klubie - pomysl, że ja podrywam facetów, jesli macasz się z kims, ja robie to samo
nie rozumiesz moich uczuc i potrzeb, brakuje ci empatii to po proostu pomysl, że to dotyczy ciebie i czy ci to odpowiada...

potem miałam problem ze sobą - z taka pewną "moralnością" wartościami - przecież człowiek, który zdradził powinien zostać "ukarany", przeciez obiecałam sobie, że nigdy nie pozwole sobie byc \z kims takim - moja duma i próznośc cierpiały...

potem patrzyłam na niego jak na obcego człowieka - przeszłośc juz znikneła - w morzu łez, żalu, nienawiści....  i nie czułam nic

potem zaczelam go lubić...

potem nauczyłam się, czego potrzebuje...

jak to czytam, to dochodze do wniosku, ze jednak wybralabym solidnego kopniaka na szeroka droge, miesiac ryczenia w poduszke, a potem swoje zycie i odbudowe normalnego swiata wokol mnie. Albo sama albo z kims innym. Nie chcialoby mi sie przerabiac calego tego wyzej opisanego procesu ponownego bycia z ..wlasnie z kim? Czasem warto nazwac rzeczy po imieniu.

Endi, Ty zostalas, bo balas sie byc bez niego, balas sie zostac sama. To jest motywacja 99% zdradzonych kobiet.


End_aluzja napisał/a:

mineło wiele lat GIA
bardzo wiele
wczoraj posprzeczaliśmy się o 'sprawy wychowawcze" dotyczące naszego syna...
małzonek pełen emocji, złości, pretenci, oczekujący mojej reakcji, naprawienia sprawy, dogadania , wyciągniecia konsekwencji wobec syna..
a ja na to - nie chcę w tym uczestniczyć. to wydarzyło się między wami...
do konca dnia wymowne milczenie, granie na emocjach - o ja taki biedny, niezrozumiany przez nikogo =, samotny w moich staraniach o syna, zostawiony sam sobie, nieszczesliwy...
a ja?
to nie moje emocje, nie mój problem. ja połozylam sie spać zadowolona, zrobiłam sobie pyszny masazyk, przygotowałam menu do pracy na kolejny dzień.
rozumiesz GIA? kiedyś bym sie przejeła, chciała mu pewnie poprawić humor
akle teraz mam to w dupie to nie moje emocje, a więc nie mój problem...

I to jest fajne Endi? Taka kompletna izolacja i stawianie firewallow w zwiazku dwojga "bliskich" osob?
A tak w ogole, to syn tego nie zauwaza, tej niby bliskosci a jednak rozdzielczosci emocjonalnej miedzy Wami?

End_aluzja napisał/a:

tak to własnie potem jest..

jestem ja a wokół mnie świat
silniejsza niz kidyś, bardziej zdecydowana - odwiażniejsza - bo GIA, po takich przejściach - już się tak nie boisz w życiu - masz poczucie, że najgorsze już przeszłaś
jestem ja - wiedząca o tym, że NIE MAM WPŁYWU na wiat wokółmnie - ale mam wpływ na siebie, swoje decyzje i swoje wybory i to one świadczą o mnie
gdy jutro ktoś mnie zrani, zdradzi, skrzywdzi - będzie to świadczyć o nim, nie o mnie - rozumiesz GIA

nie dla mnie takie zycie i taki siwat, to jak spacer w kombinezonie astronauty po obcej planecie, jestes bezpieczna, nie zaboli, nie musze sie bac, ale jednoczesnie czuje sie odcieta od innych stworzen. Jesli do tego prowadzi zycie obok osoby, ktora miala byc moja opoka a mnie najbolesniej jak mozna zranila, to naprawde nie wiem czy warto. Ja nie chce byc jak Hermaszewski czy Armstrong na ksiezycu, wole czuc pelnia siebie i radosc i milosc i bol i krzywde wokol mnie i odczuwac to tez w sobie.

Nina - masz racje, nie wiemy jak zareagujemy kiedy nas krzywda spotka, ale granice w kazdym aspekcie zycia sa niezbedne. Kazdy z nas ma jakies swqoje zasady, priorytety, wyznaczona trase, ktorej sie trzyma. Wyznaczasz ja przeciez na codzien i najbardziej tym, ktorych kochasz:) Twoje dziecko bez Twoich granic bedzie sie czuc zagubione, bezpanskie, smutne. A Ty sama? Gdzie jest Twoja granica dla siebie samej? Ile mozesz a ile powinnas?

Dlatego wiem, ze ciezko byloby mi zaakceptowac brak granic w zwiazku, brak konsekwencji. Jesli jest zbrodnia, jest i kara. Dopiero po jej odbyciu nastepuje powtorna proba wejscia do normalnego zycia i spoleczenstwa (tak to dziala u skazanych). Ta proba moze udac sie a moze nie, to, ze moj zdradzacz staralby sie odzyskac moje zaufanie i milosc nie znaczy, ze udaloby mu sie to. Ja nie wierze w sam szczery zal, postanowienie poprawy, wyrzuty sumienia itp., ktore naprawde podzialaja jak terapia odnowy na kogos, kto dopuscil sie NIEJEDNOKROTNIE najciezszej zbrodni wobec ukochanej osoby, a do tego nie sam przyznal sie, a zostal zlapany i doprowadzony. Taka osoba jesli nie poniesie zasluzonej kary..coz, czas pokaze. Moze w 1 przypadku na 100 rzeczywiscie sie nawroci, w pozostalych - udoskonali technike i lepiej zatrze slady. Nie potrafilabym jesc sniadania, obiadu i kolacji, wspolnie spedzac wieczorow i weekendow, planowac wakacji, spac obok i budzic sie rano obok kogos, kto mnie perfidnie oklamal i najmocniej skrzywdzil. Musialby odejsc. Albo na zawsze albo na tyle, zebym chciala z nim znowu byc, znow uwierzyc w niego. I w jego slowa.

Ja wiem, ze pisze niepolitycznie i nie tak jakbyscie chcialy czytac, ale pisze calkiem szczerze i tak jak na dzien dzisiejszy czuje, ze bym postapila.

Jeszcze tylko dodam, ze chociaz kazda zdrada to swinstwo najwieksze, to jednak ja rozrozniam je pod wzgledem okrucienstwa i kalibru. Niektorych zdrad nie bylabym w stanie do konca zycia wybaczyc. W tym Twojej GIA. Osobiscie nie moglabym nawet patrzec na takiego malego, zalosnego fiutka lzacego jak pies w samoobronie.

26,146

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzien dobry wszystkim.
Jak milo dowiedziec sie,ze tylu osobom pomaga ta nasza pisanina.Zofija-witaj.
GIA-przeczytalam Twoj watek ,ale wybacz mi nie mam sily sie zaglebiac,bo momentalnie wracaja moje zle wspomnienia.Zycze Ci duzo sily i uwierz,ze swiat idzie dalej,za jakis czas poczujesz sie lepiej,nie tak jak kiedys-inaczej.Moja rownowaga psychiczna jest tak krucha,ze podobne historie zupelnie ja burza.
Po wypowiedziach Endi I Mussu zaczelam sie zastanawiac dlaczego ja zostalam,bo oczywiscie jak kazda mowilam,ze zdrady nigdy nie wybacze i spakuje walizke na droge.A jednak tego nie zrobilam.Czy balam sie sama zostac?Na przykladzie Mussu,Kawki,Moni widac,ze partnerow mozna zmienic,nie zawsze pozostaje sie samym po nieudanym zwiazku.Wydaje mi sie ,ze ja go wtedy zwyczajnie jeszcze kochalam,pomimo bolu,zalu,nawet wstretu.Widzac jego staranie zylam nadzieja,ze wszystko bedzie jak dawniej.Teraz wiem,ze to nasze malzenstwo jest troche takie bezbarwne,bez emocji.I teraz nic z tym nie robie,bo juz mi sie nie chce.Rzeczywiscie nie jest na tyle zle,zebym robila jakas rewolucje.
Dzis mam smetny dzien,ogolnie ostatni czas jest jakis smetny.Endi rzucila sie w wir pracy,w wir walk o zdrowie dla J.,w wir upiekszania W.,a ja opadlam zupelnie z sil,nie widze dla siebie perspektyw,podsumowanie dotychczasowego zycia wypada blado.
Kurcze dziewczyny jak sie dzwignac z tego dola? Zupelnie nie potrafie sie skupic nawet na zwyklej,najprostszej ksiazkce (czyli nic nie czytam),zupelnie nie wychodza mi moje dziergadelka.Jakas cholerna wegetacja.
No dobra,koncze,bo moglabym dzis tak dlugo.

26,147

Odp: Kobiety na zakręcie
operacja napisał/a:

Dzis mam smetny dzien,ogolnie ostatni czas jest jakis smetny.Endi rzucila sie w wir pracy,w wir walk o zdrowie dla J.,w wir upiekszania W.,a ja opadlam zupelnie z sil,nie widze dla siebie perspektyw,podsumowanie dotychczasowego zycia wypada blado.
Kurcze dziewczyny jak sie dzwignac z tego dola? Zupelnie nie potrafie sie skupic nawet na zwyklej,najprostszej ksiazkce (czyli nic nie czytam),zupelnie nie wychodza mi moje dziergadelka.Jakas cholerna wegetacja.
No dobra,koncze,bo moglabym dzis tak dlugo.

A czy to nie jest wlasnie tak, ze to bycie  caly czas w niepewnym zwiazku wysysa z Ciebie te energie? No ok, on jest obok, stara sie, nic ,zakladamy, nie narozrabial, wzgledny spokoj i pokoj - ale w glowie masz caly czas to co bylo i niestety, niepewnosc powtorki. Przyznam szczerze, ze mnie by to psychicznie wykonczylo.
Mozna oczywiscie znalezc sobie odskocznie, swiat zastepczy i zajac glowe i rece innymi rzeczami - ale czy mozna juz na zawsze zapomniec o pragnieniu prawdziwej szczerej milosci? Tej "sprzed"? O pelnym zaufaniu "sprzed"? Czy praca albo hobby to zastapia? Wiec co robic, jesli tego zaufania i milosci juz tak naprawde nie ma (niby jest ale takie ciut wybrakowane)? Zajac sie czyms 24/7 zeby nie myslec, zeby nie tesknic, zeby nie przyszedl znow moment refleksji albo zwatpienia? A co, jesli sie nie ma na nic ochoty tylko na takie wspolne posiedzenie obok, pomyslenie sobie, pomarzenie, powspominanie dawnych lat? Dawne lata, marzenia, plany ? Przeciez to temat tabu od tamtej pory. Wiec milczenie razem staje sie meczace? To jak zyc, jak zyc panie premierze?
Nie mozna ujarzmic mysli i uczuc, nie da sie ich "ukierunkowac" tak, zeby nam zawsze dobrze i lekko na sercu i w duszy bylo. Nikt nie ma takiej stop klatki w glowie, zeby w momencie, gdy nadciagaja czarne chmury z "tymi" obrazami sprzed lat moc je odciac, wylaczyc i przestawic na inny, rozrywkowy, kanal. 
To jest cena zycia obok zdrajcy. I tylko nieliczni wychodza z tego bez szwanku. Dlatego rozumiem Twoja apatie operacjo. Z nim juz nigdy nic nie bedzie takie samo. Sa dwie drogi - isc dalej i niesc ten bagaz, albo skrecic na rozstaju w inna strone i probowac zyc bez bagazu. Ktora droga bedzie lepsza czy szczesliwsza - nikt tej gwarancji nie da nikomu, to wlasny wybor i wlasny ciezar.

26,148

Odp: Kobiety na zakręcie

Operacjo...z Tobą chyba mi było najbardziej po drodze. Żadne argumenty nie potrafią we mnie zakończyć tego wewnętrznego buntu,  wobec tego co się stało. U mnie to jest tak trochę dziwnie...stało się 9 lat temu, ale wiem od 10 miesięcy. Miotam się cały czas. Czytam o tym jak wy się miotałyście i w każdej z Was odnajduję cząstkę siebie. Miło mi że mogę już tu być oficjalnie. smile

26,149

Odp: Kobiety na zakręcie

Hej dziewczyny.
Próbowałam coś mądrego napisać, ale ciągle mazałam, bo wszystko brzmiało jak banał. Myślę,że każda sytuacja jest inna, bo każdy z nas jest inny.
Życzę Wam kochane spokoju w sercach.

26,150

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziewczyny dzięki za odpowiedź co do mojego wątku.
Tak długa droga przede mną ...

Sama bije się z myślami: lepiej samej czy lepiej z nim. To co nas łączyło było wyjątkowe..a może tylko ja tak myślałam.
Szkoda mi tych lat, szkoda mi córki, szkoda mi rozwalonej siebie.
Bo tak naprawdę każde wyjście niesie ryzyko kolejnej krzywdy..

Jeśli z nim zostanę zawsze będę miała wątpliwości..obawy ..lęki
Jeśli byłabym sama..i tak kolejnemu partnerowi nie zaufam tak na 100% bo przekonałam się że nawet największa  moim mniemaniu miłość może nagle prysnąć..

26,151 Ostatnio edytowany przez Zofja (2015-05-27 13:07:08)

Odp: Kobiety na zakręcie

My chyba zawsze myślimy, że to co nas łączy jest wyjątkowe. Ja żyję 23 lata z człowiekiem, który wydawał mi się bezwzględnie uczciwy, kierujący się takimi samymi zasadami jak ja. Wtedy kiedy się to działo, usłyszałam: "przecież wiesz, że nigdy bym  Ci tego nie zrobił, było blisko, ale ze względu na ciebie, na nas, nie doszło do niczego, ona też jest wobec ciebie lojalna".... tu słychać mój gorzki śmiech i kurtyna opada.

26,152

Odp: Kobiety na zakręcie

Zofja,moze nie powinnam pytac,ale zjada mnie ciekawosc jak to sie stalo,ze po tylu latach sie dowiedzialas?
Mussu,ale teraz nie mam juz sily,potrzeby ,zeby cos zmieniac.Chyba sie godze na to ,co jest.Nie jest zle,szalu nie ma d...py nie urywa.

26,153

Odp: Kobiety na zakręcie

Zofja opowiedz jak to u Ciebie było ? czy za trudne to jest ?
Ja też zaczęłam pisać tutaj po czasie, wcześniej podczytywałam.

Operacja - tylko qrcze mamy jedno życie i czy to znaczy że właśnie mamy się godzić na takie życie bez fajerwerków ? Myślę też o sobie, bo zostając z nim trochę tak będzie..

26,154

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussu. Znam tylko to życie, ktore mam.
Nie moge poprowadzić równoległego takiego, w którym odeszłam. I sprawdzić co lepsze.
Prawdę pisze operacja. Dajemy szanse bo kochamy. Bo wierzymy ze moze to jednak nie prawda. Nie do końca prawda. Nie cała prawda. Obwiniamy sucze ich prace.
Ale życie po zdradzie jest inne. Myśle ze także dla mojego męża. W trudnych chwilach nie moze tak liczyć na mnie jak kiedys. Bo ja kalkuluje...
Wiesz mussu. Prawda jest smutna. Moze tak smutna tak, jak piszesz. A moze bardziej. Jestem z nim bo jest mi to obojętne.
Z nim jest ok. Wygodnie. Przyjemnie. Bezpiecznie.
Łatwiej.
Piszesz o prawdziwej miłości. Namiętności. Bliskości. Ale ja w takim zeiazku byłam tylko raz mussu. I przez te ostatnich 5 lat nie spotkałam żadnego faceta- przy którym zaiskrzyło. O którym myślałam po spotkaniu. Którego chciałam zaciągnąć do łóżka. Żadnego, ktory obudzilby we mnie cos nowego. Motyle. Ciekawość.
Mussu. Nie umiem ci powiedzieć czy moj związek jest dobry czy zły. Ale do takiego jestem zdolna.

Gia- ja tez mówiłam ze zostałam z nim bo wiem ze nikomu nie zaufam juz. Ale to nieprawda. To jeszcze jeden pretekst zeby usprawiedliwić nasze decyzje.
Czy łatwiej ci byłoby zaufać nowej przyjaciółce czy takiej na ktorej sie zawiodłas?
Kazdy nowy facet gia. KaZdy. Byłby i jest lepszy od naszych mężów. Bo oni nas zdradzili.
A tamci nie.

Ale ja dzisiaj tez nie mam humoru. Pogoda do dupy.

26,155

Odp: Kobiety na zakręcie

GIA-moje zycie jest bez fajerwerkow,ale moze tez inne rzeczy sie na to skladaja.Przede wszystkim praca.ktora nie pozwala nam spedzac razem duzo czasu,gonitwa ,by firma przetrwala.A to nie sprzyja zwiazkowi,szczegolnie takiemu pokaleczonemu.Moze Tobie sie ulozy i moze te fajerwerki beda.Endi,a u Ciebie sa fajerwerki? Ale te zwiazane z mezem?

26,156

Odp: Kobiety na zakręcie
GIA_79 napisał/a:

.i tak kolejnemu partnerowi nie zaufam tak na 100% bo przekonałam się że nawet największa  moim mniemaniu miłość może nagle prysnąć..

a to akurat jest guzik prawda. Z tym brakiem zaufania i szablonowaniem mezczyzn. Kazdy czlowiek to jednostka. Powtarzaja sie zachowania i czyny ale nie ludzie.
Zreszta tylko naiwne bobo wierzy we wszystko w 100%:) Ja nigdy zadnemu partnerowi az takiego kredytu nie dalam. Zawsze zakladalam, ze nie jestem wyjatkowa, on tez nie i wszystko moze sie wydarzyc.

Ale co innego zyc z kims szczesliwie zakladajac, ze jednak swiety nie jest i kiedys skrzydla moga mu odpasc i wtedy zmierzymy sie z tym problemem, a co innego zyc z nim i z wiedza ze juz tego dokonal i sponiewieral Twoje uczucia i wiare.

Szkoda lat, szkoda corki - moze i tak ale czy przyszlosci nie szkoda? Jaka ona bedzie z nim - nie wiesz, jaka bez niego- tez nie wiesz. Zofija napisala, ze sie miota. Czy tak ma wygladac zycie? Miotanie cmy? Czy lot motyla? Cos musisz zdecydowac i czegos sie mocno trzymac.

I jeszcze jedno zasadnicze pytanie - czy Ty mu wierzysz, ze to juz definitywny KONIEC? Bo skoro tak cudnie wczesniej klamal, to moze klamie nadal pomimo tych pieknych slow o wywloce i brzydocie? I czy kiedykolwiek jeszcze bedziesz pewna jego slow? Dla mnie wiara i zaufanie to podstawa zwiazku, kiedy one zaczynaja sie chwiac, chwieje sie i cala reszta. A ja na trzesawisku nie potrafie zyc:).

26,157

Odp: Kobiety na zakręcie

Dowiedziałam się bo jest idiotą. Bo przypadkiem w dużym sklepie, stanęliśmy za nią w kolejce do kasy, on ominął pustą kasę z jedną osobą i poszedł dalej, a ja go zawołałam i zapytałam czemu nie tu? Ona gadała przez telefon, a ja się cały czas zastanawiałam skąd znam tego babsztyla. Bardzo się zmieniła. Potem nagle wróciły takie dobrze znane schematy z telefonem. Takie złe wspomnienia obudziły we mnie te zachowania, że weszłam w biling.  Setka smsów, numer się nie zmienił...Zapytałam ją jakim kur.... cudem znowu pojawiła się w życiu mojego męża,  co to do cholery ma znaczyć, jak długo jestem robiona w konia, a jeśli tak się kochacie że jednak ja wam przeszkadzam to proszę bardzo pakuje mężusiowi walizkę i jest twój... i dostałam uroczą odpowiedź, że ona ma swoje życie, ona go nie chce, nie chce o nim pamiętać a on się narzuca, kiedyś sprawił że jej na nim zależało, ale teraz wie, że  z jego strony to była tylko fizyczność. I najlepsze że napisała przepraszam za to co było...Nawet teraz jak to piszę to mam czerwoną mgłę przed oczami... Nie pamiętam jak przeżyłam pierwszy miesiąc po tym smsie..Głównie wymiotując i wyjąc. Zawsze bałam się tej prawdy, a on bazował na kłamstwie. Za to że mógł, ale tego nie zrobił większość moich życiowych decyzji podejmowałam w oparciu o to że jestem z kryształowym człowiekiem, ideałem, który umiał się wycofać zanim...bo mnie kochał...Bo jesteśmy wyjątkowi, od podstawówki razem, wielka miłość. Pocztówka dom, dzieci, ogród, pies, kot. Perfekcyjna pani domu i ideał rodziny....

26,158

Odp: Kobiety na zakręcie
Zofja napisał/a:

Dowiedziałam się bo jest idiotą. Bo przypadkiem w dużym sklepie, stanęliśmy za nią w kolejce do kasy, on ominął pustą kasę z jedną osobą i poszedł dalej, a ja go zawołałam i zapytałam czemu nie tu? Ona gadała przez telefon, a ja się cały czas zastanawiałam skąd znam tego babsztyla. Bardzo się zmieniła. Potem nagle wróciły takie dobrze znane schematy z telefonem. Takie złe wspomnienia obudziły we mnie te zachowania, że weszłam w biling.  Setka smsów, numer się nie zmienił...Zapytałam ją jakim kur.... cudem znowu pojawiła się w życiu mojego męża,  co to do cholery ma znaczyć, jak długo jestem robiona w konia, a jeśli tak się kochacie że jednak ja wam przeszkadzam to proszę bardzo pakuje mężusiowi walizkę i jest twój... i dostałam uroczą odpowiedź, że ona ma swoje życie, ona go nie chce, nie chce o nim pamiętać a on się narzuca, kiedyś sprawił że jej na nim zależało, ale teraz wie, że  z jego strony to była tylko fizyczność. I najlepsze że napisała przepraszam za to co było...Nawet teraz jak to piszę to mam czerwoną mgłę przed oczami... Nie pamiętam jak przeżyłam pierwszy miesiąc po tym smsie..Głównie wymiotując i wyjąc. Zawsze bałam się tej prawdy, a on bazował na kłamstwie. Za to że mógł, ale tego nie zrobił większość moich życiowych decyzji podejmowałam w oparciu o to że jestem z kryształowym człowiekiem, ideałem, który umiał się wycofać zanim...bo mnie kochał...Bo jesteśmy wyjątkowi, od podstawówki razem, wielka miłość. Pocztówka dom, dzieci, ogród, pies, kot. Perfekcyjna pani domu i ideał rodziny....

czyli to było 9 lat temu? czy trwało 9 lat?

26,159 Ostatnio edytowany przez Zofja (2015-05-27 18:27:14)

Odp: Kobiety na zakręcie

To było 9 lat temu. Pracowali razem, wprowadził ją do naszego towarzystwa bo była świetnym kumplem. Próbowałam nie być zazdrosna, ona była bardzo ordynarna, zero kobiecości, taki lump spod budki z piwem. Wyobraźcie sobie, że ona pierwszej wspólnej imprezie opowiedziała historię o tym jak to kiedyś poszła pracy ze sp..mą na włosach i dopiero w pracy zauważyła i myła włosy w umywalce. Dlatego do końca nie wierzyłam że mój mąż patrzy na nią inaczej niż na  strasznego,ordynarnego kumpla, taki facet z cyckami i c..pą. Podwoził ją do pracy, jeździli razem z dwoma kolegami bo wszyscy mieszkaliśmy blisko,a mój mąż miał duży rodzinny samochód...wielofunkcyjny jak się okazało, kiedy koledzy poszli przypadkiem w tym samym terminie na zwolnienie  Potem zaczęły się smski, wmawianie mi że widzę rzeczy które nie istnieją...Potem było źle, bardzo, ale po kilku dniach masakry usłyszałam że przyznaje, że był okropny, ale się zapędził że z głupich żartów wynikła sytuacja, która go przerosła, ale że nigdy by mi tego nie zrobił. Chciałam w to uwierzyć, ona odeszła z pracy. Przez te lata starałam się zapomnieć o rzeczach które ewidentnie potwierdzały że było tak jak myślałam...gdyby do niej nie zaczął pisać, nigdy bym nie miała dowodu

26,160

Odp: Kobiety na zakręcie
Zofja napisał/a:

ona była bardzo ordynarna, zero kobiecości, taki lump spod budki z piwem. Wyobraźcie sobie, że ona pierwszej wspólnej imprezie opowiedziała historię o tym jak to kiedyś poszła pracy ze sp..mą na włosach i dopiero w pracy zauważyła i myła włosy w umywalce. Dlatego do końca nie wierzyłam że mój mąż patrzy na nią inaczej niż na  strasznego,ordynarnego kumpla, taki facet z cyckami i c..pą.

no coz Zofija, Boguslaw Niechcic tez sie z panna sluzebna z czworakow przespal parokrotnie, a obok piekna i dystyngowana Barbare mial przeciez.
Cholera wie, co danych mezczyzn pociaga w kobiecie, jednych wlasnie klasa a inni marza o wydupceniu prostej ordynarnej baby. Moze to nic innego bylo, jak spelnienie durnych fantazji, ona tyle gadala o tym swoim wyuzdaniu i on w to wpadl, zechcial sam sprawdzic.
Co go oczywiscie nie tlumaczy i nie umniejsza krzywdy jaka Ci wyrzadzil.
Tylko to bylo juz dawno, czy jest jakis watek ciagnacy sie do dzisiaj?

26,161

Odp: Kobiety na zakręcie

A zmieniajac nieco rozhowory na radosniejsze, to donosze iz u nas wiosna taka jaka lubie najbardziej, wszystko kwitnie dookola jak szalone, drzewa, krzewy, lasy pelne konwalii (Kret narwal caly pek i obok lozka tez mi teraz pachnie przecudnie). Rododendrony, nino, juz za sekunde trzasna kwieciem, bo paki sa kolorowe i nabrzmiale jak baloniki stozkowate. Jest cieplo, byli8smy wiec juz poplywac choc dosc krotko jeszcze:) W tym roku mala postanowila nas przebic i polazla do jeziora w miniony piatek, o czym poinformowala mnie w trakcie uroczystej gali smsikiem : mama, bylam plywac w jezioze i nawet zanurkowalam". Prawie sie szampanem zakrztusilam jak to przeczytalam. Temperatura wody podobno wynosi aktualnie okolo 16C! Morsa mam w domu a nie dziecko:)
No i odliczam dni do wakacji, wreszcie lazurowe morze i ciepleko takie, ze nago mozna caly dzien paradowac:))

26,162

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussu :-) dawno. Była cisza i spokój 9 lat. Zapytałam debila jak mogłeś? Odpowiedź nie jestem z tego dumny....Ale na pytanie dlaczego skoro miał świadomość swojego sku....syństwa odezwał się do niej po tylu latach w dodatku pisał przez trzy dni, setka smsów...No na to pytanie Pan odpowiedzieć nie potrafi. Aż tej drugiej beczki, zazdroszczę tego Kreta, fajny jest :-)

26,163

Odp: Kobiety na zakręcie
Zofja napisał/a:

Mussu :-) dawno. Była cisza i spokój 9 lat. Zapytałam debila jak mogłeś? Odpowiedź nie jestem z tego dumny....Ale na pytanie dlaczego skoro miał świadomość swojego sku....syństwa odezwał się do niej po tylu latach w dodatku pisał przez trzy dni, setka smsów...No na to pytanie Pan odpowiedzieć nie potrafi. Aż tej drugiej beczki, zazdroszczę tego Kreta, fajny jest :-)

Za Kreta dziekuje:) Jest fajny, to prawda ale tez mamy doly i gorki, jak to w kazdym zwiazku:)

Poczekaj, to on sie po tych 9-ciu latach znowu z nia kontaktowal, teraz niedawno?

26,164 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2015-05-28 10:23:11)

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:

no coz Zofija, Boguslaw Niechcic tez sie z panna sluzebna z czworakow przespal parokrotnie, a obok piekna i dystyngowana Barbare mial przeciez.
Cholera wie, co danych mezczyzn pociaga w kobiecie, jednych wlasnie klasa a inni marza o wydupceniu prostej ordynarnej baby. Moze to nic innego bylo, jak spelnienie durnych fantazji, ona tyle gadala o tym swoim wyuzdaniu i on w to wpadl, zechcial sam sprawdzic.
Co go oczywiscie nie tlumaczy i nie umniejsza krzywdy jaka Ci wyrzadzil.
Tylko to bylo juz dawno, czy jest jakis watek ciagnacy sie do dzisiaj?

Hmm, z tym że rzeczona Barbara kochała się w innym, który się wziął ożenił z bogatszą. No i wybrała Bogusia z rozsądku, co by jej staropanieństwa nie wytykali.
I taki to związek był raczej z rozsądku, chociaż Bogumił kochał tę swoją Baśkę. Ona go ciut bardziej pragmatycznie. Więc siła rzeczy pożycie tez takie sobie było z rozsądku.
Nie żebym Bogumiła usprawiedliwiała smile

Cześć tak  w ogóle smile

26,165

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:
Mussuka napisał/a:

no coz Zofija, Boguslaw Niechcic tez sie z panna sluzebna z czworakow przespal parokrotnie, a obok piekna i dystyngowana Barbare mial przeciez.
Cholera wie, co danych mezczyzn pociaga w kobiecie, jednych wlasnie klasa a inni marza o wydupceniu prostej ordynarnej baby. Moze to nic innego bylo, jak spelnienie durnych fantazji, ona tyle gadala o tym swoim wyuzdaniu i on w to wpadl, zechcial sam sprawdzic.
Co go oczywiscie nie tlumaczy i nie umniejsza krzywdy jaka Ci wyrzadzil.
Tylko to bylo juz dawno, czy jest jakis watek ciagnacy sie do dzisiaj?

Hmm, z tym że rzeczona Barbara kochała się w innym, który się wziął ożenił z bogatszą. No i wybrała Bogusia z rozsądku, co by jej staropanieństwa nie wytykali.
I taki to związek był raczej z rozsądku, chociaż Bogumił kochał tę swoją Baśkę. Ona go ciut bardziej pragmatycznie. Więc siła rzeczy pożycie tez takie sobie było z rozsądku.
Nie żebym Bogumiła usprawiedliwiała smile

Cześć tak  w ogóle smile

Czesc Monia,

Ale sek wlasnie w tym, ze Bogumil w Basie jak w obrazek swiety patrzyl, a jednak w gatkach mu sie zagotowalo, jak mu jakas tam Maryska polnagim cycem w czasie zniw przed nosem zamajtala:) O ile dobrze pamietam owe sceny:))

Tak w ogole to kiedys tyle tych zwiazkow z rozsadku tworzono, ze w zasadzie nikogo nie dziwila ani nie gorszyla instytucja kochanki, kokoty czy czegos tam na boku dla pana dziedzica, o ile nie obnosil sie z tym na salonach a zostawial w garsonierze. No i malo kiedy taki pan dziedzic traktowal swa kochanice jako kogos wiecej niz zwykle narzedzie jego uciech cielesnych. O mezaliansach nie bylo mowy. Dlatego panie dziedziczki oko na te balamuty sznownego malzonka przymykaly bo i same zwykle migrena sie od obowiazkow alkowianych wykrecaly.

26,166 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2015-05-28 10:40:33)

Odp: Kobiety na zakręcie

Dodać można, że i same dziedziczki robiły sobie skoki w bok i nagle dzieciątka się rodziły niepodobne do nikogo smile
No, ale krew się wymieszała z jakąś zdrową, bo przy tych kojarzonych małżeństwach często kuzynostwo się pobierało i siłą  rzeczy  potomstwo słabe i chorowite się rodziło.

A co do migren. Właśnie  te wszystkie paniusie, odmawiające mężowi uciech, wykręcały się migreną. I teraz niestety migrena wywołuje głupie uśmieszki a cholerstwo to jest takie paskudne, że głowa mała.

No i słyszałam taki tekst: żona mówi do męża. Kochanie nie dziś, bo mam migrenę. A mąż na to: migrenę to mają wielkie panie, a Ciebie to może najwyżej łeb nap...lać smile

26,167 Ostatnio edytowany przez Zofja (2015-05-28 11:20:55)

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
Zofja napisał/a:

Mussu :-) dawno. Była cisza i spokój 9 lat. Zapytałam debila jak mogłeś? Odpowiedź nie jestem z tego dumny....Ale na pytanie dlaczego skoro miał świadomość swojego sku....syństwa odezwał się do niej po tylu latach w dodatku pisał przez trzy dni, setka smsów...No na to pytanie Pan odpowiedzieć nie potrafi. Aż tej drugiej beczki, zazdroszczę tego Kreta, fajny jest :-)

Za Kreta dziekuje:) Jest fajny, to prawda ale tez mamy doly i gorki, jak to w kazdym zwiazku:)

Poczekaj, to on sie po tych 9-ciu latach znowu z nia kontaktowal, teraz niedawno?

No dokładnie, natknęliśmy się na nią przypadkiem, mężuś zaczął nosić telefon przy tyłku i tajniacko klikać...siła skojarzeń  kazała mi sprawdzić biling. Może jej widok obudził wspomnienia? Chociaż szczerze mówiąc laska młodsza ode mnie 8 lat, wyglądała w tym sklepie jak stara zaniedbana baba...jakież dziwne że ten widok poruszył w nim wspomnienia. Na logikę powinien się otrząsnąć z obrzydzenia że kiedyś to coś go podniecało...mówię debil. W dodatku wiedział czym ryzykuje, wszystko się wydało, spadł z wysokiego konia. A ja leczę depresję.

26,168 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2015-05-28 11:26:02)

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Dodać można, że i same dziedziczki robiły sobie skoki w bok i nagle dzieciątka się rodziły niepodobne do nikogo smile
No, ale krew się wymieszała z jakąś zdrową, bo przy tych kojarzonych małżeństwach często kuzynostwo się pobierało i siłą  rzeczy  potomstwo słabe i chorowite się rodziło.

A co do migren. Właśnie  te wszystkie paniusie, odmawiające mężowi uciech, wykręcały się migreną. I teraz niestety migrena wywołuje głupie uśmieszki a cholerstwo to jest takie paskudne, że głowa mała.

No i słyszałam taki tekst: żona mówi do męża. Kochanie nie dziś, bo mam migrenę. A mąż na to: migrenę to mają wielkie panie, a Ciebie to może najwyżej łeb nap...lać smile

No wlasnie, zdrade mamy wpisana w gatunek ludzki od zarania dziejow. Tylko jak juz zdradzac, to kurna, chociaz z klasa.

Super taki kochajacy mezus, jak ten od migreny. Chociaz dla mnie jeszcze gorsze byloby gdyby to nagle ON zaczal miewac czeste napady migreny czy na..cego lba. Wtedy dopiero poszedlby pod lupe:)

26,169

Odp: Kobiety na zakręcie
Zofja napisał/a:
Mussuka napisał/a:

Poczekaj, to on sie po tych 9-ciu latach znowu z nia kontaktowal, teraz niedawno?

No dokładnie, natknęliśmy się na nią przypadkiem, mężuś zaczął nosić telefon przy tyłku i tajniacko klikać...siła skojarzeń  kazała mi sprawdzić biling. Może jej widok obudził wspomnienia? Chociaż szczerze mówiąc laska młodsza ode mnie 8 lat, wyglądała w tym sklepie jak stara zaniedbana baba...jakież dziwne że ten widok poruszył w nim wspomnienia. Na logikę powinien się otrząsnąć z obrzydzenia że kiedyś to coś go podniecało...mówię debil. W dodatku wiedział czym ryzykuje, wszystko się wydało, spadł z wysokiego konia. A ja leczę depresję.

Ozesz, ja caly czas myslalam, ze to zaprzeszla przeszlosc, ze Cie zdradzil 9 lat temu, 10 miesiecy temu przyznal sie (bo znalazlas ewidencje) i na tym koniec. A to ma jakis ciag dalszy, nieciekawie. I o czym on z nia tak hurtowo esemesowal?

26,170 Ostatnio edytowany przez Zofja (2015-05-28 22:09:55)

Odp: Kobiety na zakręcie

Otóż podobno pytał co słychać...A bo on powie prawdę? Ona mi odpisała, że mu mówi żeby dał jej spokój. Że kiedyś się łudziła że to było coś więcej, ale teraz wie że z jego strony to była tylko fizyczność. Mój mąż jest bardzo bezpośrednim flirciarzem, ja na to zawsze pozwalałam na bazie tego że wtedy mógł, ale nie skorzystał, a ja nie chcę być zazdrosną pindą....więc nie zdziwiłabym się gdyby po prostu jej napisał że jedzie na spotkanie do klientów i żeby czekała w ulubionych krzakach...

Dopisuję bo chyba zagmatwałam. U nas było tak, wtedy te 9 lat temu dowody zdrady były ewidentne, ale ja byłam głupia naiwna i kochałam tak że uwierzyłam że to żarty, że oni tak sobie ordynarnie żartują bo to przez moją zazdrość...ona pisała czy poruch...ą coś po drodze do pracy, on odpisał że mieliśmy już tego nie robić, ona na to przepraszam, a on wyrzuć starych na zakupy to przyjdę i będę Cię rż...ł przez pół dnia...Tak drogie panie, jestem kretynką.. prawie wtedy popełniłam samobójstwo, mimo że miałam dziecko..kajał się...błagał że to tylko takie ordynarne żarty, bo ona taka jest. Odeszła z pracy, nie mieli kontaktu..mam nadzieję.. Mówi teraz że to było tylko trzy lub cztery razy, nie pamięta...jak dla mnie ważne jest że więcej niż jeden...prawda? Wracał wtedy do domu, cąłował mnie W CZOŁO!!!  i mówił ze ma kłopoty w pracy, jest zmęczony, nie chce o tym gadać, stał się na jakiś czas zimny bez emocji. po kilku dniach takich akcji wykrzyczałam że odchodzę że wiem że jest z nią że to niemożliwe żeby tak mnie traktował bez innego powodu. Że następnego dnia ma się wyprowadzić. Siedział do nocy przy komputerze, gadał z nią ...Rano był innym człowiekiem powiedziął że zachowywał się okropnie, że na to nie zasłużyłam. Potem po jakimś miesiącu znalazłam te gadki na gg które wam przytoczyłam powyżej i zrobiłam piekło, chociaż to już wtedy było zakończone bo ona nagle zniknęła z naszego życia, przestała bywać tam gdzie my , nie przychodziła do mojego domu, nawet pytałam co się stało? Powiedziął że ona chciała zmienić otoczenie bo to było niezdrowe.. Potem dwa lata względnego wychodzenia z traumy. Mój mąż perfekcyjnie kłamał. Podejrzewam że gdybym wtedy w ogniu tego ku...stwa znalazła go na niej z opuszczonymi spodniami, powiedziałby że się potknął i gumka w gaciach akurat pękła. Potem życie, gdzieś w tle wieczna nieufność, wieczne zatargi, bo to flirciarz bezczelny...wieczny strach że to się jednak stało, wieczne uwagi, skoro wtedy tego nie zrobiłem to nigdy tego nie zrobię bo cię kocham, zacznij ufać...I nagle...tralala sam się debil wkopał, bo panna mi odpisała, nic nie było POZA FIZYCZNOŚCIĄ...umarłam wtedy...serio. teraz wstaję z martwych. Nienawidzę go... Aha i jeszcze tekst życia... muszę to napisać, powiedział mi wtedy te 9 lat temu że zabrnął w żartach za daleko, że prawie to zrobili, ale PRAWIE ROBI WIELKĄ RÓŻNICĘ... wytatuowałam sobie to tydzień po tym jak się dowiedziałam...w takim miejscu że kiedy jest intymnie,on  musi na to patrzeć...

26,171 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2015-05-28 23:21:00)

Odp: Kobiety na zakręcie

Zofia. Od zdrady mojego męża minęło piec lat. Piec lat jak wiem. Gdyby dzisiaj okazało sie ze wysyłał do niej setki esemesów albo do jakies innej dziuni- jutro bylibyśmy osobno.

Jestem tego pewna.
Nie byłoby żadnego powodu. Żadnego. Żebym chciała z kimś takim spędzić życie. Całe życie. Całe piękne moje życie.

Troche mi ten twój przypomina miska Malwiny. Chociaż malwinowy to bardziej erotoman gawędziarz...

26,172 Ostatnio edytowany przez Zofja (2015-05-29 07:57:10)

Odp: Kobiety na zakręcie

Dlatego się miotam. Bo mówi że wtedy za każdym razem czuł się fatalnie, ale brnął w to kilka razy, bo jak sam mówi myślał ch...em. A ja pytam teraz, skoro żałowałeś i brzydziłe? się sam siebie, jakim cudem odnowiłe? ten kontakt...Bo byliśmy kumplami, tak mówi. Bo Ty nie miałaś się nigdy dowiedzieć. Moim zdaniem chciał się połechtać tym co było. Bo 40 na karku, bo nuda, bo zobaczył swój stary pokrowiec na interes i poczuł się jak wtedy?  Adrenalina, wspomnienie tego jak fajnie było skręcać w krzaki nad Wisłą w drodze do pracy. Wiem że po tamtej zdradzie, nie dał mi nigdy powodów podejrzenia że jest ktoś inny. Teraz kiedy to wyszło, nasi przyjaciele są w szoku, bo mój mąż był zawsze stawiamy za wzór, idealny ojciec, idealny partner, co z tego że filtruje skoro jest wierny jak pies...I tu Endaluzjo właśnie jest pies pogrzebany, moje zdanie: rozgrzebałeś chłopcze kupę która już wyschła na tyle że zapomniałam że leży pod dywanem. Bo kontakt z pokrowcem na fujarkę był ważniejszy niż ja, dom, dzieci, cudowny świat który zbudowałam, o którym wielu ludzi może tylko pomarzyć...A z drugiej strony, on mówi że gdybym ja znała prawdę, nigdy by sobie nie pozwolił na odezwanie do niej...Takie głupie gowniarskie podejście, mama nie widzi to sobie jeszcze raz zkurewną pogadam, bo może znowu coś się będzie działo...Bo nudno.
Pogonić fiuta...Hmmm młodszy syn ma 8 lat, mój mąż jest naprawdę absolutnie idealnym ojcem, przynajmniej w tym temacie nie zawiódł. Owszem jest w tym trochę Miska Malwiny,  co ona by zrobiła gdyby zyskała dowód tego że to nie były tylko gadki??? Ja po 9 latach zyskałam potwierdzenie czegoś czego nigdy nie mogłam udowodnić, przez co on zyskał gigantyczne poczucie pewności siebie, rozdmuchał sobie ego i naprawdę zaczynał się u nas kryzys, 23 lata razem..nudził się. Podejrzewam, że jak nie kontakt z ta stara już używaną, spowodowany głupim przypadkiem, to byłaby jakąś nowa. Skoro raz się udało czemu nie spróbować znowu, moja żona nic nie wie, dała się uglaskać a ja łysieje, kończę 4 dychy to sobie jeszcze podniosę samoocenę...Od czasu kiedy rzuciłam mu w twarz telefon z tym smsem od niej i kazałam pakować walizki zmienił się tak bardzo że wszyscy są po jego stronie, gotuje mi prowadzi dom, robi wszystko to co ja robiłam, wiele lat w sposób perfekcyjny,  bo ja mam wszystko w du.... olałam, wszystko oprócz dzieci..codziennie udowadnia mi że jest wart drugiej szansy, że jestem dla niego ważna, że nie chce tego stracić, mówi że nikt nigdy nie był lepszy ode mnie, że jest idiotą, że nigdy sobie tego nie wybaczy...blabla....prawie ideał...Ale jak wiadomo, prawie robi wielką różnicę.

26,173

Odp: Kobiety na zakręcie

Widzisz. Problem jest taki. Ze skontaktował sie z nia bo miałaś sie nie dowiedzieć.
CZyli wiedział ze ciebie to zrani zaboli źle sie skończy ale uznał ze jest w stanie to przed toba ukryć. A jak ukryje to nic złego sie nie dzieje. Przecież jak sie nie dowiesz. To nic sie nie stało.
Moj maź tłumaczył ze ona nie była ważna. I był wobec mnie lojalny. Wiesz jak to okazywał. Jego zdaniem nigdy nie wszedł w typowy romans. Nigdy jej nie mówił o mnie. Ani nie brał jej na tanie gadki Zona mnie nie rozumie. I niczego jej nie obecywał.
Takie mechanizmy. Wiesz. Nie jestem jak inny to nie jest zdrada bo...

Zofia. On ci teraz wszysyko obieca. I powie. Co chcesz usłyszeć.
Ale to nie ma znaczenia. Absolutnie żadnego.
Nic co on zrobi. Jaki bedzie. Na co bedzie gotów nie wpłynie na to co czujesz jak sie czujesz co sie z toba dzieje.tylko ty masz na to wpływ.
Tylko ty musisz przez to przejść. Czasami jego obecność bedzie akceptowalna. Czasami nie so wytrzymania.
Ba końcu tej drogi staniesz silna. Mocna. Znająca swoją wartość. Pewna tego czego juz nigdy nie zaakceptujesz i czego od życia chcesz.
I nie ma znaczenia czy on wtedy bedzie przy tobie czy nie. Ta sytuacja dotknęła ciebie i zmienia ciebie.
Wiem, ze to brzmi paradoksalnie. Ale nic co on powie i zrobi nie pomoze ci przez to przejść. Poukładać sobie w głowie. Wiesz dlaczego?
Za moment zrozumiesz ze nie mozesz opierać swojego poczucia bezpieczeństwa na nim. A jedynie na sobie. Za moment dojdziesz do tego ze to co on mowi moze być szczere. Ale moze być tez elementem gry, ktora mu służy.
Tylko ty masz wpływ na to co czujesz i co z tym zrobisz.
I albo bedziesz umiała wybaczyć...albo nie.
Kiedys krążył tu taki tekst.
Czym jest wybaczenie.

Czym jest, a czym nie jest wybaczenie?
"wybaczyć" NIE oznacza:
    * zapomnieć
    * zrozumieć
    * usprawiedliwić
    * udawać, że nic się nie stało
    * zbagatelizować krzywdę
    * znów zaufać
    * zaprzyjaźnić się
    * być blisko z osobą, która nas skrzywdziła
    * zrobić niezasłużony prezent sprawcy krzywdy
    * zrezygnować ze sprawiedliwej kary
    * zrezygnować z obrony przed ponownymi krzywdami
"wybaczyć" oznacza:   
    * zrezygnować z pielęgnowania urazy
    * zrezygnować z zemsty (w tym karania samego siebie)
    * zrezygnować z "drewnianej nogi"
    * pogodzić się z tym, że nie będzie rekompensaty za doznane krzywdy
    * pogodzić się z tym miejscem w życiu, w którym jest się teraz.

26,174 Ostatnio edytowany przez Zofja (2015-05-29 08:23:06)

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Widzisz. Problem jest taki. Ze skontaktował sie z nia bo miałaś sie nie dowiedzieć.
CZyli wiedział ze ciebie to zrani zaboli źle sie skończy ale uznał ze jest w stanie to przed toba ukryć. A jak ukryje to nic złego sie nie dzieje. Przecież jak sie nie dowiesz. To nic sie nie stało.
Moj maź tłumaczył ze ona nie była ważna. I był wobec mnie lojalny. Wiesz jak to okazywał. Jego zdaniem nigdy nie wszedł w typowy romans. Nigdy jej nie mówił o mnie. Ani nie brał jej na tanie gadki Zona mnie nie rozumie. I niczego jej nie obecywał.
Takie mechanizmy. Wiesz. Nie jestem jak inny to nie jest zdrada bo...

on jej też nie mowił że ja go nie rozumiem, że jestem złą żoną ze mnie nie kocha, ona mnie znała, wiedziała jacy jesteśmy jak jesteśmy razem. to była specyficzna pinda, ona po prostu lubiła ten sport, albo myślała że dupą go sobie odbierze, bo on jej pomagał, bo ją wtedy zostawil facet narkoman, a mój mąz i ona byli taaaakiiimi kumplami,  a on biedny był z nią 10 godzin dziennie, młodsza 8 lat , co z tego że brzydka , ale jak on to mówi, młoda , chętna dupa...bardzo chętna i to nie są czcze gadki bo ja to wiem, wszyscy to mówili, tylko nikt nie patrzył na nią jak na kobietę, nasz przyjaciel, który tez z nimi pracował, powiedział do mnie przy moim mężu, Ja się dziwię że jemu przy niej w ogóle dygał, przecież to była obleśna ordynarna kretynka, kotlet zero seksapilu, i on tak bez viagry??/ bohater wink

End_aluzja napisał/a:

"wybaczyć" oznacza:   
    * zrezygnować z pielęgnowania urazy
    * zrezygnować z zemsty (w tym karania samego siebie)
    * zrezygnować z "drewnianej nogi"
    * pogodzić się z tym, że nie będzie rekompensaty za doznane krzywdy
    * pogodzić się z tym miejscem w życiu, w którym jest się teraz.

codziennie rano modlę się żeby udało mi się osiągnąć ten etap
tylko wiesz, dla niego temat już wyblakł, nie rozmawiajmy o tym...tak mówi, a ja codziennie rano widzę scenki które tyle lat temu doprowadzały mnie do rozpaczy, teraz jestem innym człowiekiem, ale na pewno nie szczęśliwszym...

26,175

Odp: Kobiety na zakręcie
Zofja napisał/a:

codziennie rano modlę się żeby udało mi się osiągnąć ten etap
tylko wiesz, dla niego temat już wyblakł, nie rozmawiajmy o tym...tak mówi, a ja codziennie rano widzę scenki które tyle lat temu doprowadzały mnie do rozpaczy, teraz jestem innym człowiekiem, ale na pewno nie szczęśliwszym...

Czy Ciebie pogielo Zofija? Mnie az mroczki przed oczami stanely jak czytalam Twoj opis wyzej. Co za kawal ch..ja, ku...zlamanego. Gofniarz a nie ojciec. Do rzyci niech sobie swoje starania schowa.

Zofija, on lgal, lze i bedzie lgal nadal, do konca swiata. Masz na to moje slowo i niech sczezne tu przed kompem zaraz jesli sie choc troche myle.

Jeszcze dzis trzasnelabym mu w pysk papierami rozwodowymi i kierunkowskazem jak za drzwi wyjsc. I nie wrocic nigdy.

Czy Ty w ogole szacunku do siebie nie masz? Wszyscy Twoi, Wasi znajomi wiedza, ze Cie zdradzal i to z jakas lachudra i to nie raz, on nadal ja mami bo mu kuska nie opadla, a Ty NIC? Kwa, kobiety, ja z tej karuzeli wysiadam, zanim mnie pomrocznosc jakas pdopadnie czytajac Wasze opisy..jaki to on dla syna, kwa, dobry ojciec. A synowi rozumiem zwisa i powiewa, ze przez tego wspanialego ojca ma tez kompletnie zalamana i bliska wariacji matke??? No ja nie moge tego na spokojnie czytac, ide na watek o prezydentach.

26,176

Odp: Kobiety na zakręcie

Hejka.

Sorry, ale jak to wszystko czytam, to mi sie ciśnie słowo ja pie...lę sad
Co za poteflony pie...ne sad

26,177

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Hejka.

Sorry, ale jak to wszystko czytam, to mi sie ciśnie słowo ja pie...lę sad
Co za poteflony pie...ne sad

Monia, racja, oni (niektorzy) sa tacy, ale ja Ci powiem - gdyby wreszcie niektore z kobiet krotko za pysk jednego z drugim wziely, do szamba wypieprzyly, gdzie ich wlasciwe miejsce, a nie pitolily, jak to to oni sie TERAZ staraja, moze by sie jeden z drugim kiedys zastanowil, zanim by fujare na swieze powietrze wyciagnal dla rozrywki i lepszego samopoczucia. Ale jak oni widza, slysza, czytaja dookola, jak to zony wybaczaja: bo dzieci, bo dom, bo rodzina, bo tyle lat razem, bo przysiega, bo srututututu kilo drutu - to co im sie potem dziwic, ze jak moga to korzystaja? Sluchaj stary, mnie zlapala ale jakos zalagodzilem to i Twoja pozlosci sie ale bedzie spoko..ot takie meskie pogawedki przy piwie.


Mnie cisnienie skoczylo jak wirtualnie "poznalam" tych dwoch od Zofiji i GIA, wiec nie wiem jaki tajfun przeszedlby przez okolice, gdybym na zywo jednego spotkala. Nie daj Bog jeszcze byla jego partnerka. Tak szybko i daleko fruwajacych smieci po nich nie zdolalby sztab smieciarek pozbierac.

26,178 Ostatnio edytowany przez Zofja (2015-05-29 10:36:54)

Odp: Kobiety na zakręcie

Macie rację...ja to wiem...Nie chce to pisać ale...ALE...Nie wiem co dalej będzie, czy to się nie rozpieprzy...z jednej strony wiem że to nie ma racji bytu po takim skur...syństwie...z drugiej, od 9 lat był grzeczny, gdyby jej nie spotkał pewnie nigdy bym się nie dowiedziała...karać jego i siebie teraz za coś co było 9 lat temu??? Z trzeciej strony, wrócił do tego...może chciał tyko pogadać, może nie...czyli znowu było ważniejsze niż ja...my...I takie myśli codziennie..

26,179

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Hejka.

Sorry, ale jak to wszystko czytam, to mi sie ciśnie słowo ja pie...lę sad
Co za poteflony pie...ne sad

Monia, racja, oni (niektorzy) sa tacy, ale ja Ci powiem - gdyby wreszcie niektore z kobiet krotko za pysk jednego z drugim wziely, do szamba wypieprzyly, gdzie ich wlasciwe miejsce, a nie pitolily, jak to to oni sie TERAZ staraja, moze by sie jeden z drugim kiedys zastanowil, zanim by fujare na swieze powietrze wyciagnal dla rozrywki i lepszego samopoczucia. Ale jak oni widza, slysza, czytaja dookola, jak to zony wybaczaja: bo dzieci, bo dom, bo rodzina, bo tyle lat razem, bo przysiega, bo srututututu kilo drutu - to co im sie potem dziwic, ze jak moga to korzystaja? Sluchaj stary, mnie zlapala ale jakos zalagodzilem to i Twoja pozlosci sie ale bedzie spoko..ot takie meskie pogawedki przy piwie.


Mnie cisnienie skoczylo jak wirtualnie "poznalam" tych dwoch od Zofiji i GIA, wiec nie wiem jaki tajfun przeszedlby przez okolice, gdybym na zywo jednego spotkala. Nie daj Bog jeszcze byla jego partnerka. Tak szybko i daleko fruwajacych smieci po nich nie zdolalby sztab smieciarek pozbierac.

Jasne, masz rację Mussu, tylko że nie każda ma taki charakter, taką siłe itp.
Sama wiem jak to ze mną było. Rok się bujałam z moim poteflonem. tez bo tyle lat wspólnych, bo córka itp itd

26,180

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Jasne, masz rację Mussu, tylko że nie każda ma taki charakter, taką siłe itp.
Sama wiem jak to ze mną było. Rok się bujałam z moim poteflonem. tez bo tyle lat wspólnych, bo córka itp itd

Monia, czy poteflon zdradzil Cie w tym czasie wielokrotnie z sucza czy tylko twierdzil, ze kocha i Ciebie i ja? Bo Ciebie rozumiem, Ty jeszcze walczylas, bo myslalas, ze on tylko sie zagubil.
W tych dwoch wypadkach watpliwosci nie ma juz ZADNYCH.
Poszli w dluga, zamoczyli kija i to nie raz i nie dwa. I nie skoancza na tym.

Blagam - nie zaslaniajcie sie nigdy dziecmi, one wiecej cierpia patrzac na cierpienie wlasnej matki niz widujac tatusia z doskoku co jakis czas.

26,181

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzięki Monia... to tak jest właśnie.

26,182 Ostatnio edytowany przez Zofja (2015-05-29 11:11:36)

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
moniaCo napisał/a:

Jasne, masz rację Mussu, tylko że nie każda ma taki charakter, taką siłe itp.
Sama wiem jak to ze mną było. Rok się bujałam z moim poteflonem. tez bo tyle lat wspólnych, bo córka itp itd

Monia, czy poteflon zdradzil Cie w tym czasie wielokrotnie z sucza czy tylko twierdzil, ze kocha i Ciebie i ja? Bo Ciebie rozumiem, Ty jeszcze walczylas, bo myslalas, ze on tylko sie zagubil.
W tych dwoch wypadkach watpliwosci nie ma juz ZADNYCH.
Poszli w dluga, zamoczyli kija i to nie raz i nie dwa. I nie skoancza na tym.

Blagam - nie zaslaniajcie sie nigdy dziecmi, one wiecej cierpia patrzac na cierpienie wlasnej matki niz widujac tatusia z doskoku co jakis czas.

Mussu Ty chyba jednak coś źle zrozumiałaś.

26,183

Odp: Kobiety na zakręcie

Zofia. Nie chodzi o to co zrobił 9 lat temu.
On to zrobił drugi raz. Recydywa. Wrócił do tego.
Nie ważne czy zamierzał umoczyć w krzaczkach czy sie podjarac w waszej łazience na esemesiki od niej.
On wlasnie zdradził cie po raz drugi.
Po 9 latach starań uznał, ze juz moze bo ty sie nie przyczepisz.
Z premedytacja z gotowością zdradził cie po raz drugi. Nie ważne czy Ziuta była chętna czy nie. Gdyby była. To uwierz. W krzakach nad Wisła byś go szukała.
On cie zdradził drugi raz.
I powinnaś powiedzieć. 9 lat temu umówiliśmy sie jak bedziemy razem żyć. Ty złamałeś te zasady. Odejdź.
Wiesz czemu jestem pewna ze gdyby moj maź zdradził mnie po raz drugi to natychmiast bym odeszła?
Nie dlatego bo go nie kocham bo dzieci bo te sprawy.
Dlatego bo nie chce żyć z kimś kto nie szanuje moich potrzeb uczuć i mnie nie kocha.
Nie miałabym zamiaru go pilnować albo czekać ba kolejna wpadkę i sie miotać.
Raz- mogł zdurniec mogł sie pogubić mogł - co absurdalne- ze dla mnie fakt ze sie gzi z koleżaneczkami ma znaczenie.
Ale po tych przejściach juz wie co czuje co to dla mnie znaczy.
I jeśli nie jestem dla niego ważna i nie jest gotów uszanować moje potrzeby i uczucia. Jeśli nie zamierza żyć ze mna i wspierać mnie w poczuciu szczęścia-- to ja naprawdę nie chce takiego faceta obok mnie.
Oni Zofia wiedza wszystko. Wiedza co znaczy zdrada. Widza nasz bol. Wiedza jak cierpimy.
I jeśli po tym wszystkim otrząsają fiuty i ruszają na polowanie- to nie sa warci zeby na nas patrzeć. Nie wspomnę o wspólnym życiu.
Ten facet nie zasługuje ba ciebie. A ty nie zasłużyłaś na życie z popaprańcem...
Zaufaj sobie i temu co czujesz.naprawde.
Jest nic nie wart.
Jako maź.
Moze być zajebistym ojcem. I nic mu w tym nie przeszkodzi.
Ale mezem i partnerem jest żadnym. Gowienko takie śmierdzące na dwóch nóżkach skaczące.
Jestes Zofia królowa. Zaufaj sobie.
Zaufaj swojemu prawy do szczęścia godności miłości.
Ten facet pokazał ci, ze jestes nic nie znaczącym, nie wartym szacunku, dbania o ciebie, troski o ciebie dodatkiem do jego życia.
Zrobił to drugi raz. Zdradził cie drugi raz.
To koniec Zofia.
Ob sie juz nie zmieni. Nie nauczy ze nie mozna cie zdradzać. Raz sie nie nauczył. To juz sie nie nauczy. Taka prawda.

26,184

Odp: Kobiety na zakręcie

I to jest dokładnie to co mu powiedziałam..to co myślę.

26,185

Odp: Kobiety na zakręcie

Najlepsze jest to że gdyby nie przytrafiło mi się to co mam teraz pisałabym jak Mussu..
Mój tez może do tego wrócic, wcale nie mam gwarancji, nic nie mam..

A byłam silna..i pisałabym Wam jak Mussu...wywal go, mniej swoją godność ! pokaż dziecku że nie dasz sobą pomiatać etc etc
Jednak nie potrafię teraz...miotam się i rozumiem Zofje...i przemawia do mnie co pisze Mussu...

End_aluzje taką prawdę że to już koniec..taką prawdę tak trudno na tym etapie przyswoić. Cholernie trudno.

26,186

Odp: Kobiety na zakręcie

Endi, madre slowa ale odnosze wrazenie, ze groch o sciane. Ja umywam rece, szkoda mi moich nerw. Za oknem cudna wiosna, ptaszki spiewaja, kwiatki pachna, slonko swieci, za pare godzin weekendzik a ja siedze i sie ze zlosci trzese? No thanks.

Jak ja bym chciala kiedys przeczytac tu na tym forum (nie w tym watku) konkretne zapytanie od kobiety w podobnej sytuacji - kochane zdradzal, klamal, sprzeniewierzyl moje uczucie pomimo obietnic i szans - doradzcie, jak najlepiej zalatwic rozwod, skad wziac prawnika i jak z sukcesem zakonczyc ten zalosny ochlap malzenstwa.

Ale nie, nie doczekam sie takiego wpisu. Zawsze to rozkminianie - czy ratowac, czy uwierzyc, czy dac szanse chociaz on tymi szansami sobie raz po raz dupe wyciera.

Dzieki, juz nie musze kawy dzisiaj pic.

26,187

Odp: Kobiety na zakręcie
GIA_79 napisał/a:

Najlepsze jest to że gdyby nie przytrafiło mi się to co mam teraz pisałabym jak Mussu..
Mój tez może do tego wrócic, wcale nie mam gwarancji, nic nie mam..

wlasnie ze masz, ze na 200% wroci do tego. I nalze znow, ze sie slabiutki poczul, po tym kryzysie z poprzednia kochanka. Wroc: wywloka.

Ile czasu czekasz z pojsciem do dentysty gdy Ci zab nap..la i jest do wyrwania, bo ratowac nie ma co? Bo boisz sie, co nie? Jak to bedzie gryzc bez tego zeba. W koncu idzisz, bo juz nie mozesz dluzej, wyrywaja i co? Okazuje sie, ze nie tylko gryziesz ale nagle bol minal.

Podobnie jest z Twoim sprochnialym i zgnilym od srodka JESZCZE (mam nadzieje niedlugo) mezem.

Chyba, ze lubisz cierpienie. Kazdy jakiegos swojego konika ma, ja lubie sporty, Endi gotowanie, Ty moze taplanie sie w mekach. Voila.

26,188

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussuka nie wiem czy doczekasz się takich postów odnośnie prawnika, bo kobiety zdecydowanie nie siedzą tu na forum tylko działają. Ale wierz mi ( ku Twojemu pokrzepieniu również ) że jeśli na takim etapie będę to o papiery rozwodowe tutaj zapytam wink Choć raczej nie musze, bo rodzinę "prawniczą" mam.
Nie pałasz do mnie sympatią, a ja owszem i chętnie spotkałabym się z Tobą żebyś natłukła mi do łba ! Naprawdę chętnie ! Żebym z tego bólu mogła wyjść i wrócić do swoich pasji, od dziecka gram na fortepianie ..i w październiku przestałam, zarzuciłam, zarzuciłam wszystko na rzecz wyjaśniania dupczenia się mojego męża.
Tak mam dosyć. Tylko nastroje zmieniają mi się jak w kalejdoskopie !

26,189

Odp: Kobiety na zakręcie

Odezwę się za rok, albo jeśli będę miała coś do powiedzenia, na razie nie chce nikomu ciśnienia podnosić. A w tej chwili jestem w czarnej dupie, pod każdym względem. Ale czytać będę dalej pozwolicie?

26,190

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie uciekaj Zofja...wiadomo, czasem się irytujemy na to co ludzie piszą, jak odbierają naszą sytuację. To normalne, bo każdy z nas inaczej w pewnych sytuacjach by się zachował. Irytują nas opinie inne od naszych, znam to.
Przytulas smile

26,191

Odp: Kobiety na zakręcie
moniaCo napisał/a:

Nie uciekaj Zofja...wiadomo, czasem się irytujemy na to co ludzie piszą, jak odbierają naszą sytuację. To normalne, bo każdy z nas inaczej w pewnych sytuacjach by się zachował. Irytują nas opinie inne od naszych, znam to.
Przytulas smile

Nie uciekam, zamykam się bo to co Mussu i Endi piszą, jest w mojej głowie codziennie od 10 miesięcy, ale jest też dużo innych rzeczy, tego się nie da wyjaśnić, ani usprawiedliwić jego uczynków. Tylko że jest dużo rzeczy które są warte ratowania...obiektywnie nie emocjonalnie, bo emocjonalnie to go nienawidzę i nie chce widzieć...Ale obiektywnie to jestem potwornie sprawiedliwa, taka choroba.

26,192

Odp: Kobiety na zakręcie
GIA_79 napisał/a:

Mussuka nie wiem czy doczekasz się takich postów odnośnie prawnika, bo kobiety zdecydowanie nie siedzą tu na forum tylko działają. Ale wierz mi ( ku Twojemu pokrzepieniu również ) że jeśli na takim etapie będę to o papiery rozwodowe tutaj zapytam wink Choć raczej nie musze, bo rodzinę "prawniczą" mam.
Nie pałasz do mnie sympatią, a ja owszem i chętnie spotkałabym się z Tobą żebyś natłukła mi do łba ! Naprawdę chętnie ! Żebym z tego bólu mogła wyjść i wrócić do swoich pasji, od dziecka gram na fortepianie ..i w październiku przestałam, zarzuciłam, zarzuciłam wszystko na rzecz wyjaśniania dupczenia się mojego męża.
Tak mam dosyć. Tylko nastroje zmieniają mi się jak w kalejdoskopie !

Gwoli wyujasnienia - nie palam do Ciebie sympatia w Twoim OBECNYM wcieleniu, ogolnie sadze, ze jestes madra i mila osoba z niezlym poczuciem humoru. Tylko kregoslup Ci sie rozlecial i za nic nie widzisz jak go sobie poskladac. Twoj , a fe, maz (nawet ciezko sie to pisze), jest jak emocjonalny wampir dla Ciebie, nie wierzysz, ale tyle kobiet pisalo Ci, ze ptrzez te meki przechodzily i ulzylo im dopiero jak sie gadow pozbyly. Bo to prawda, wracasz do domu, gzdie nie ma jego i..najpierw zal, strach a potem nagle ulga:) i to jaka! Bo juz nie musisz sie o nic martwic, o nic starac, niczego domyslac, bac, drazyc, wreszcie znow zyjesz:)

26,193

Odp: Kobiety na zakręcie

Zofia. Pisze ci to tylko z jednego powodu.
Ty wybierasz i ten wybor masz.
Ale podjąć go musisz bez oszukiwania siebie.
Nie możesz sobie wmawiać ze to ze teraz sie z nia kontaktował nie miało znaczenia. Miało.
Nie możesz mowić ale 9 lat byk spokój i zasłużył na szanse. Bo wystarczyła okazja. A on z niej skorzystał.
Możesz z nim być. Ale nie możesz szukać usprawiedliwień tłumaczeń dla niego. Patrzeć przed pryzmat jego żalu i zachowania.
Musisz powiedzieć. 9 lat temu kłamał oszukiwał i rżnął panienkę. Po 9 latach spotkał ja i zaczął od nowa.
Potrafi kłamać oszukiwać nie liczy sie z moim zdaniem.
Żyjąc z nim nigdy nie bede wiedzieć czy jutro pojutrze nie okaże sie ze kłamie oszukuje ściemnia przez ostanie kilka miesięcy.
I sie na to godzę. To akceptuje. Przyjmuje wszystkie uczucia z tym związane. Robię to bo..
I do tego nie wracaj. Chcesz z nim być. To bądź. Ale bądź z nim prawdziwym. A nie usprawiedliwionym.
Ja mojego tez usprawiedliwialam. Tłumaczyłam. Oceniałam wspaniałe tu i teraz. Udając ze nie było tego wczoraj.
Ale zdrowiejemy ze zdrady dopiero wtedy gdy przestaniemy sie kryć za tłumaczeniem uslrawiedliwianiem i oszukiwaniem samego siebie.
Moj maź mnie zdradził. Poznał koleżankę z pracy i sie z nia gzil. Ja zaszłam w ciąże a on sie dalej gzil. Straciłam dziecko a on sie dalej gzil.
Taki jest moj maź. To wlasnie zrobił.
I nic tego nie zmieni. Nawet jakby jutro jego skóra pokryła sie złota łuska i wyrosły mu anielskie skrzydła.
Tak było. To fakt.
Nic go nie odmieni nie wytłumaczy.

26,194

Odp: Kobiety na zakręcie

Moja przedmówczyni ma całkowitą rację. My czyli kobiety potrafimy kochać tak mocno, że wolimy być same sobie wrogiem i szukać błędu po swojej stronie niż nazwać wrogami tych, którzy nie potrafili nawet uszanować naszej bezgranicznej miłości. Zdrady nie należy usprawiedliwiać, a należy pozbyć się ze swojego otoczenia tego, który dopuścił się jej względem drugiej połówki.

26,195

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
GIA_79 napisał/a:

Mussuka nie wiem czy doczekasz się takich postów odnośnie prawnika, bo kobiety zdecydowanie nie siedzą tu na forum tylko działają. Ale wierz mi ( ku Twojemu pokrzepieniu również ) że jeśli na takim etapie będę to o papiery rozwodowe tutaj zapytam wink Choć raczej nie musze, bo rodzinę "prawniczą" mam.
Nie pałasz do mnie sympatią, a ja owszem i chętnie spotkałabym się z Tobą żebyś natłukła mi do łba ! Naprawdę chętnie ! Żebym z tego bólu mogła wyjść i wrócić do swoich pasji, od dziecka gram na fortepianie ..i w październiku przestałam, zarzuciłam, zarzuciłam wszystko na rzecz wyjaśniania dupczenia się mojego męża.
Tak mam dosyć. Tylko nastroje zmieniają mi się jak w kalejdoskopie !

Gwoli wyujasnienia - nie palam do Ciebie sympatia w Twoim OBECNYM wcieleniu, ogolnie sadze, ze jestes madra i mila osoba z niezlym poczuciem humoru. Tylko kregoslup Ci sie rozlecial i za nic nie widzisz jak go sobie poskladac. Twoj , a fe, maz (nawet ciezko sie to pisze), jest jak emocjonalny wampir dla Ciebie, nie wierzysz, ale tyle kobiet pisalo Ci, ze ptrzez te meki przechodzily i ulzylo im dopiero jak sie gadow pozbyly. Bo to prawda, wracasz do domu, gzdie nie ma jego i..najpierw zal, strach a potem nagle ulga:) i to jaka! Bo juz nie musisz sie o nic martwic, o nic starac, niczego domyslac, bac, drazyc, wreszcie znow zyjesz:)

Mussuka piszesz "emocjonalny wampir" ..no cóż, już wiem dlaczego oczarowała mnie swojego czasu saga Zmierzch wink
A "wywiad z Wampirem" z Bradem Pittem - klasyk ! uwielbiam do tej pory smile

Od października bije się z myślami, wegetuje, wyłączyłam się dla siebie - o to muszę teraz zadbać..o powrót do SIEBIE.

Posty [ 26,131 do 26,195 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 401 402 403 404 405 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024