no rozumiem GIA. u mnie to chociaż od razu przestał grac w gierki...
rozumiem co czujesz. wiem też, że jestes na początku tej drogi.
wiele razy w jej trakcie się zarzekałam, że gdybym miała zaczac jeszcze raz, to podjełabym inna decyzję. mijały dwa lata.. ja byłam w dupie czarnej wciaż. a jakbym nie była z nim, to wierzyłam, że pewnie już dawno byłabym na prostej.
Podałam ci informacje na skróty - końcówkę tego, do czego musisz dojśc sama. i to długi proces..
widzisz GIA. nie umiem ci powiedzieć, czy lepiej bylo zostać, czy lepiej byłoby odejść. uważam z jednej strony, że zostać jest trudniej. ale nie wiem, czy jakbym odeszła, to czy potrafiłabym żyć swoim zyciem i czy czasem nie żyłabym jego zyciem..
dlateczego z nim jestem?
najpierw to była wiara, że taka miłośc to przetrwa
potem okazało się, że właśnie TO - było czymś, co klasycznie zabiło i wykrwawiło w boleściach tę nasza miłość
potem byłam z nim, żeby go nie uwalniać.. żeby nie miał za łatwo.. ja cierpie, płączę a on co? kawalera będzie zgrywał? laseczki posuwał? luzik mu dam?
potem - głupio było powiedzieć jednak nie - skoro się tak stara, skoro nie dał mi powodu...
mniej więcej po czterech miesiącach powiedziałam, że nie będe pytać, nie będe dalej skłądac klocków. powiem mu, co poskłądałam. a on mi powie, czy to prawda.. a jesli jest jeszcze coś, jesli po tym styczniu, gdy się wydało, się z nią jeszcze kontaktował, to jest ostatnia szansa, by mi to powiedział. bo jesli po tym dniu wyjdzie jeszcze jakies kłamstwo, jakaś informacja.. to koniec..
wtedy byłam gotowa na "ustalenie zasad"
jesli spotkasz się z nia - to koniec
jesli skontaktujesz się z nią - to koniec\
jesli ona będzie kontaktowac się z tobą. oczekuje, że całkowicie zignorujesz jej próby kontaktu - jesli nie, to koniec
jesli będziesz wobec mnie nielojalny - to koniec
jesli pojawi się ktoś inny, jakas koleżanka, twoje kłamstwo, jakakolwiek sytuacja, która będzie sugerowała powtórkę - to koniec
jeśli robisz cokolwiek - pamiętaj - czy zgadzasz się na to, bym robiła to samo. jesli podrywasz dziewczyny w klubie - pomysl, że ja podrywam facetów, jesli macasz się z kims, ja robie to samo
nie rozumiesz moich uczuc i potrzeb, brakuje ci empatii to po proostu pomysl, że to dotyczy ciebie i czy ci to odpowiada...
potem miałam problem ze sobą - z taka pewną "moralnością" wartościami - przecież człowiek, który zdradził powinien zostać "ukarany", przeciez obiecałam sobie, że nigdy nie pozwole sobie byc \z kims takim - moja duma i próznośc cierpiały...
potem patrzyłam na niego jak na obcego człowieka - przeszłośc juz znikneła - w morzu łez, żalu, nienawiści.... i nie czułam nic
potem zaczelam go lubić...
potem nauczyłam się, czego potrzebuje...
mineło wiele lat GIA
bardzo wiele
wczoraj posprzeczaliśmy się o 'sprawy wychowawcze" dotyczące naszego syna...
małzonek pełen emocji, złości, pretenci, oczekujący mojej reakcji, naprawienia sprawy, dogadania , wyciągniecia konsekwencji wobec syna..
a ja na to - nie chcę w tym uczestniczyć. to wydarzyło się między wami...
do konca dnia wymowne milczenie, granie na emocjach - o ja taki biedny, niezrozumiany przez nikogo =, samotny w moich staraniach o syna, zostawiony sam sobie, nieszczesliwy...
a ja?
to nie moje emocje, nie mój problem. ja połozylam sie spać zadowolona, zrobiłam sobie pyszny masazyk, przygotowałam menu do pracy na kolejny dzień.
rozumiesz GIA? kiedyś bym sie przejeła, chciała mu pewnie poprawić humor
akle teraz mam to w dupie to nie moje emocje, a więc nie mój problem...
tak to własnie potem jest..
jestem ja a wokół mnie świat
silniejsza niz kidyś, bardziej zdecydowana - odwiażniejsza - bo GIA, po takich przejściach - już się tak nie boisz w życiu - masz poczucie, że najgorsze już przeszłaś
jestem ja - wiedząca o tym, że NIE MAM WPŁYWU na wiat wokółmnie - ale mam wpływ na siebie, swoje decyzje i swoje wybory i to one świadczą o mnie
gdy jutro ktoś mnie zrani, zdradzi, skrzywdzi - będzie to świadczyć o nim, nie o mnie - rozumiesz GIA