Malwina69 napisał/a:End_aluzja napisał/a:malwina. czytałaś mojego posta?
Tak.. dopiero teraz..
Jest jak zwykle jak piszesz..
Jest urażony, bo NIC sie nie działo a ja zrobiłam aferę na 100 fajerek.
Ze jestem nietolerancyjna, trzymam go w klatce, że od dłuższego czasu nam sie nie układało. Dokładnie ujął to co działo się przez ostatnie 7 miesięcy.
Nietolerancyjna-przecież powinnam zaakceptować wszystko na co on ma ochotę.
Trzymam go w klatce. - chciałby pewnie wyskoczyć nie tłumacząc się gdzie, po co i na ile.. wtedy nie byłoby klatki.
Nie układało się -zgadza sie, bo miał powiernice NIM zachwyconą, mizdrząca sie do niego, rozpływającą w zachwytach nad nim a ja pytałam czy starczy nam na rachunki...
A ja.
Ja mam zburzone wszystko. Moją godność, mój honor, mam zszarganą już całkiem samoocenę.. czuje się jak byle co.. Dlatego ,że mnie nie słyszał jak mu tłumaczyłam co sie dzieje, dlatego,że mnie oskarżał,że widzę rzeczy które SĄ.. a nie których nie ma...
ON nie jest Twoim mężem.
I jeszcze coś.. Boje się ,ze to zwykła, perfidna manipulacja. Jak on by wyglądał jakbym go nie przyjęła i doszło by do rozwodu? przecież powodem byłaby małolata, z która nie ma absolutnie żadnej przyszłości ( chyba że byłby totalnym idiota a nie jest) a tak.. dając sobie szansę przez miesiąc..może wyjdzie na to,że ja ta szanse zmarnuje i bedzie juz TYLKO moja wina..
Zle o tym wszystkim myślę. Byłam pewna ,że uciesze się, że wyjaśniliśmy i chcemy naprawiać. A jest mi bardzo źle.
malwina- po pierwsze - to niczego nie masz zszarganego - zrobiłaś co chciałaś i miałaś do tego prawo
po drugie - problem między wami to nie problem wydarzeń, rzeczy, które się działy.
to problem komunikacji - komunikacji, potrzeb i priorytetów -
jak pisałam wcześniej -misiek uznał, że jak ustalił granicę, że cię nie zdradzi - to miał prawo się pobawić..
Ty uznałaś, że jak misiek zaczyna zyć innym zyciem - to znaczy, że to zdrada....
on uważa, że nic się nie stało
ty uważasz, że stało się wszystko
dla ciebie ty masz rację
dla niego on ma racje
macie konflikt
konflikt na bazie waszych potrzeb i wartości
i sama tego nie rozwiążesz.
potrzebny wam ktoś, kto wytłumaczy miśkowi, co się dzieje z tobą, a tobie, co się dzieje z miskiem
malwina - ja wiem, że ty rozumiesz- rozumiesz podejście miska i jego zachowanie.
ale to nie oznacza, że ty masz to zaakceptować
i dla ciebie było oczywiste, że takie zachowania nie miały prawa mieć miejsca, a dla miska były... jak zakupy kawy w starbaksie... sie napił...
więc malwina - jesli chcesz z nim być, a dzisiaj roztrząsasz - czy to nie kolejna manipulacja, bo on chce się oczywiścić z zarzutów....
TO PORA NA TERAPIĘ
inaczej nic ci ten miesiąc nie da
bo przecież misiek nie słyszy i nie słucha twoich zdesperowanych krzyków
bo ty krzyczysz, wrzeszczysz do niego malwina - wyrzucając jego ciuchy, rozmawiając z jego matką i siostrą ze swoją córką....
ty wrzeszczysz, wydzierasz się,- bo gdy m ówiłaś, on nie słyszał...
Ale on tego nie przyjmuje. nie widzi i nie słyszy
dla niego - ty teraz histeryzujesz, przesadzasz i się pogubiłaś i jak smiałas w niego zwątpić
misiek nie umawiał się na związek, w którym nie jest ideałem
i jak smjiesz nie zauważać, że on ideałem dalej jest
MALWINA!!! bo on jest ideałem
nie rozumiesz, że jak durna siksa się kręciła, wystawiała dupkę i wszystko co miała na tacy a on nie skorzystał, to w jego mniemaniu - ON jest ideałem bo wybrał ciebie?/
a ty durna malwino - zamiast to docenić, robisz mu dantejskie sceny!!!
i tak to wygląda malwina
szach mat
nowa partyjka kochana - z terapeutą.
Bo ty my nie wytłumaczysz tego, czego nie wytłumaczyłas przez pól roku, a on nie wytłumaczy ci tego, co zrobił (jego zdaniem) dla ciebie i z miłości do ciebie przez ostatnie pól roku
daliście sobie miesiąc - rozumiesz?
a tyle w was pretensji, żalu i bólu...
malwina - żadne z was nie ma racji-bo każdy ma swoją...