Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 32 33 34 35 36 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 2,146 do 2,210 z 29,007 ]

2,146 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-07-18 16:01:15)

Odp: Kobiety na zakręcie

Ale oooooookkkkkkkkkkk.. Ja nie będe jak on. Dałam słowo. Próbujemy. Miesiąc to nie całe życie.
Może lepiej,że nie jestem nastawiona na sukces tylko porażkę.. mniej się rozczaruje??




PS. Ja nie wiem co powie Mussuka po powrocie z urlopu.. jak to wszystko przeczyta...

Zobacz podobne tematy :

2,147 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-18 16:01:49)

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja nie jestem gotowa, żeby on małą wprowadził w tamto zycie!
Nie chce żeby sucz tykała mojego dziecka!!!!!
Nie chcę żeby jej noga stanęła w suczym domu..........!!!!!!!!!!!!!!
NIEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!

2,148

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

Malwina, a myslisz, ze ona Ci powie prawde? Sama nie wiem, czy telefon do niej to dobry pomysl. Nie wyglada mi na babke, ktorej mozna wierzyc. szczegolnie po tym smsie pt. "Janusz jest moj". Przeciez to bylo na poziomie drobiu.

Malwina, wybacz glupoty, jakie wypisuje. Ja jestem dzis nieprzytomna. Ide zaraz do domu, bo moj zoladek mnie wykonczy. Przepraszam.

Kochana.. myślę,że mogłaby z chęcią zrobić złą robotę... dlatego zrezygnowałam z rozmowy z tym śmieciem.

2,149 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-07-18 16:06:29)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

malwina. czytałaś mojego posta?

Tak.. dopiero teraz..

Jest jak zwykle jak piszesz..

Jest urażony, bo NIC sie nie działo a ja zrobiłam aferę na 100 fajerek.

Ze jestem nietolerancyjna, trzymam go w klatce, że od dłuższego czasu nam sie nie układało. Dokładnie ujął to co działo się przez ostatnie 7 miesięcy.

Nietolerancyjna-przecież powinnam zaakceptować wszystko na co on ma ochotę.
Trzymam go w klatce. - chciałby pewnie wyskoczyć nie tłumacząc się gdzie, po co i na ile.. wtedy nie byłoby klatki.
Nie układało się -zgadza sie, bo miał powiernice NIM zachwyconą, mizdrząca sie do niego, rozpływającą w zachwytach nad nim a ja pytałam czy starczy nam na rachunki...


A ja.

Ja mam zburzone wszystko. Moją godność, mój honor, mam zszarganą już całkiem samoocenę.. czuje się jak byle co.. Dlatego ,że mnie nie słyszał jak mu tłumaczyłam co sie dzieje, dlatego,że mnie oskarżał,że widzę rzeczy które SĄ.. a nie których nie ma...

ON nie jest Twoim mężem.

I jeszcze coś.. Boje się ,ze to zwykła, perfidna manipulacja. Jak on by wyglądał jakbym go nie przyjęła i doszło by do rozwodu? przecież powodem byłaby małolata, z która nie ma absolutnie żadnej przyszłości ( chyba że byłby totalnym idiota a nie jest) a tak.. dając sobie szansę przez miesiąc..może wyjdzie na to,że ja ta szanse zmarnuje i bedzie juz TYLKO moja wina..

Zle o tym wszystkim myślę. Byłam pewna ,że uciesze się, że wyjaśniliśmy i chcemy naprawiać. A jest mi bardzo źle.

malwina- po pierwsze - to niczego nie masz zszarganego - zrobiłaś co chciałaś i miałaś do tego prawo

po drugie - problem między wami to nie problem wydarzeń, rzeczy, które się działy.
to problem komunikacji - komunikacji, potrzeb i priorytetów -
jak pisałam wcześniej -misiek uznał, że jak ustalił granicę, że cię nie zdradzi - to miał prawo się pobawić..
Ty uznałaś, że jak misiek zaczyna zyć innym zyciem - to znaczy, że to zdrada....

on uważa, że nic się nie stało
ty uważasz, że stało się wszystko
dla ciebie ty masz rację
dla niego on ma racje

macie konflikt
konflikt na bazie waszych potrzeb i wartości
i sama tego nie rozwiążesz.

potrzebny wam ktoś, kto wytłumaczy miśkowi, co się dzieje z tobą, a tobie, co się dzieje z miskiem

malwina - ja wiem, że ty rozumiesz- rozumiesz podejście miska i jego zachowanie.
ale to nie oznacza, że ty masz to zaakceptować
i dla ciebie było oczywiste, że takie zachowania nie miały prawa mieć miejsca, a dla miska były... jak zakupy kawy w starbaksie... sie napił...

więc malwina - jesli chcesz z nim być, a dzisiaj roztrząsasz - czy to nie kolejna manipulacja, bo on chce się oczywiścić z zarzutów....

TO PORA NA TERAPIĘ

inaczej nic ci ten miesiąc nie da

bo przecież misiek nie słyszy i nie słucha twoich zdesperowanych krzyków
bo ty krzyczysz, wrzeszczysz do niego malwina - wyrzucając jego ciuchy, rozmawiając z jego matką i siostrą ze swoją córką....

ty wrzeszczysz, wydzierasz się,- bo gdy m ówiłaś, on nie słyszał...


Ale on tego nie przyjmuje. nie widzi i nie słyszy

dla niego - ty teraz histeryzujesz, przesadzasz i się pogubiłaś i jak smiałas w niego zwątpić

misiek nie umawiał się na związek, w którym nie jest ideałem
i jak smjiesz nie zauważać, że on ideałem dalej jest

MALWINA!!! bo on jest ideałem

nie rozumiesz, że jak durna siksa się kręciła, wystawiała dupkę i wszystko co miała na tacy a on nie skorzystał, to w jego mniemaniu - ON jest ideałem bo wybrał ciebie?/

a ty durna malwino - zamiast to docenić, robisz mu dantejskie sceny!!!






i tak to wygląda malwina

szach mat


nowa partyjka kochana - z terapeutą.

Bo ty my nie wytłumaczysz tego, czego nie wytłumaczyłas przez pól roku, a on nie wytłumaczy ci tego, co zrobił (jego zdaniem) dla ciebie i z miłości do ciebie przez ostatnie pól roku

daliście sobie miesiąc - rozumiesz?
a tyle w was pretensji, żalu i bólu...

malwina - żadne z was nie ma racji-bo każdy ma swoją...

2,150

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Ja nie jestem gotowa, żeby on małą wprowadził w tamto zycie!
Nie chce żeby sucz tykała mojego dziecka!!!!!
Nie chcę żeby jej noga stanęła w suczym domu..........!!!!!!!!!!!!!!
NIEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!

Monia.. kochana... wiem co czujesz..   ja o tym pisałam na tym forum.. może pamiętasz.. to było dla mnie najgorsze... najwstrętniejsze doświadczenie życia..........

2,151

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Ja nie jestem gotowa, żeby on małą wprowadził w tamto zycie!
Nie chce żeby sucz tykała mojego dziecka!!!!!
Nie chcę żeby jej noga stanęła w suczym domu..........!!!!!!!!!!!!!!
NIEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!

Monia.. kochana... wiem co czujesz..   ja o tym pisałam na tym forum.. może pamiętasz.. to było dla mnie najgorsze... najwstrętniejsze doświadczenie życia..........

Ja pamietam Malwina. Na parkplatzu...

2,152

Odp: Kobiety na zakręcie

ale Malwina, pamietasz co mi wtedy napisalas ???

ze nie ma innego wyjscia.
Mimo bolu

2,153

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
Malwina69 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

malwina. czytałaś mojego posta?

Tak.. dopiero teraz..

Jest jak zwykle jak piszesz..

Jest urażony, bo NIC sie nie działo a ja zrobiłam aferę na 100 fajerek.

Ze jestem nietolerancyjna, trzymam go w klatce, że od dłuższego czasu nam sie nie układało. Dokładnie ujął to co działo się przez ostatnie 7 miesięcy.

Nietolerancyjna-przecież powinnam zaakceptować wszystko na co on ma ochotę.
Trzymam go w klatce. - chciałby pewnie wyskoczyć nie tłumacząc się gdzie, po co i na ile.. wtedy nie byłoby klatki.
Nie układało się -zgadza sie, bo miał powiernice NIM zachwyconą, mizdrząca sie do niego, rozpływającą w zachwytach nad nim a ja pytałam czy starczy nam na rachunki...


A ja.

Ja mam zburzone wszystko. Moją godność, mój honor, mam zszarganą już całkiem samoocenę.. czuje się jak byle co.. Dlatego ,że mnie nie słyszał jak mu tłumaczyłam co sie dzieje, dlatego,że mnie oskarżał,że widzę rzeczy które SĄ.. a nie których nie ma...

ON nie jest Twoim mężem.

I jeszcze coś.. Boje się ,ze to zwykła, perfidna manipulacja. Jak on by wyglądał jakbym go nie przyjęła i doszło by do rozwodu? przecież powodem byłaby małolata, z która nie ma absolutnie żadnej przyszłości ( chyba że byłby totalnym idiota a nie jest) a tak.. dając sobie szansę przez miesiąc..może wyjdzie na to,że ja ta szanse zmarnuje i bedzie juz TYLKO moja wina..

Zle o tym wszystkim myślę. Byłam pewna ,że uciesze się, że wyjaśniliśmy i chcemy naprawiać. A jest mi bardzo źle.

malwina- po pierwsze - to niczego nie masz zszarganego - zrobiłaś co chciałaś i miałaś do tego prawo

po drugie - problem między wami to nie problem wydarzeń, rzeczy, które się działy.
to problem komunikacji - komunikacji, potrzeb i priorytetów -
jak pisałam wcześniej -misiek uznał, że jak ustalił granicę, że cię nie zdradzi - to miał prawo się pobawić..
Ty uznałaś, że jak misiek zaczyna zyć innym zyciem - to znaczy, że to zdrada....

on uważa, że nic się nie stało
ty uważasz, że stało się wszystko
dla ciebie ty masz rację
dla niego on ma racje

macie konflikt
konflikt na bazie waszych potrzeb i wartości
i sama tego nie rozwiążesz.

potrzebny wam ktoś, kto wytłumaczy miśkowi, co się dzieje z tobą, a tobie, co się dzieje z miskiem

malwina - ja wiem, że ty rozumiesz- rozumiesz podejście miska i jego zachowanie.
ale to nie oznacza, że ty masz to zaakceptować
i dla ciebie było oczywiste, że takie zachowania nie miały prawa mieć miejsca, a dla miska były... jak zakupy kawy w starbaksie... sie napił...

więc malwina - jesli chcesz z nim być, a dzisiaj roztrząsasz - czy to nie kolejna manipulacja, bo on chce się oczywiścić z zarzutów....

TO PORA NA TERAPIĘ

inaczej nic ci ten miesiąc nie da

bo przecież misiek nie słyszy i nie słucha twoich zdesperowanych krzyków
bo ty krzyczysz, wrzeszczysz do niego malwina - wyrzucając jego ciuchy, rozmawiając z jego matką i siostrą ze swoją córką....

ty wrzeszczysz, wydzierasz się,- bo gdy m ówiłaś, on nie słyszał...


Ale on tego nie przyjmuje. nie widzi i nie słyszy

dla niego - ty teraz histeryzujesz, przesadzasz i się pogubiłaś i jak smiałas w niego zwątpić

misiek nie umawiał się na związek, w którym nie jest ideałem
i jak smjiesz nie zauważać, że on ideałem dalej jest

MALWINA!!! bo on jest ideałem

nie rozumiesz, że jak durna siksa się kręciła, wystawiała dupkę i wszystko co miała na tacy a on nie skorzystał, to w jego mniemaniu - ON jest ideałem bo wybrał ciebie?/

a ty durna malwino - zamiast to docenić, robisz mu dantejskie sceny!!!






i tak to wygląda malwina

szach mat


nowa partyjka kochana - z terapeutą.

Bo ty my nie wytłumaczysz tego, czego nie wytłumaczyłas przez pól roku, a on nie wytłumaczy ci tego, co zrobił (jego zdaniem) dla ciebie i z miłości do ciebie przez ostatnie pól roku

daliście sobie miesiąc - rozumiesz?
a tyle w was pretensji, żalu i bólu...

malwina - żadne z was nie ma racji-bo każdy ma swoją...

wiem.. i to mnie boli.. i gniecie.. czy warto jeszcze sie szarpnąć. Czy wysilić się i pokazać,że dam radę. Znów ja?????
Bo mnie najbardziej boli głupota. jego głupota. Gdyby znalazł kogoś i miało by to przyszłość.. prędzej bym to pojęła.. ale coś co prowadziło do donikąd???? on to wiedział od samego początku, on wie to teraz.. dlatego boje się GŁUPOTY... bardziej niż czegokolwiek...

2,154

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

ale Malwina, pamietasz co mi wtedy napisalas ???

ze nie ma innego wyjscia.
Mimo bolu

Tak.. nie ma.

Kwestia czasu. ja nie umialam tego przeskoczyc. Zupelnie. On mnie do tego zmusil ale summa summarum byłam mu wdzięczna. Sama tej decyzji nie podjęłabym NIGDY.

2,155 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-07-18 16:15:58)

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Ja nie jestem gotowa, żeby on małą wprowadził w tamto zycie!
Nie chce żeby sucz tykała mojego dziecka!!!!!
Nie chcę żeby jej noga stanęła w suczym domu..........!!!!!!!!!!!!!!
NIEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!

monia - pewnie!
przecież ty byś ją najchętniej udusiła, najchętniej byś zniszyła - najpierw ją - żeby potem spojrzeć triumfalnie w oczy twojego męża.. a potem jego - z tekstem - teraz to ja już cię nie chcę... i piła mechaniczna...


Monia - tom oczywiste, że nienawidzisz mysli, że sucz się usmiechnie do małej a mała się usmiechnie do susz
że mała wróci do domu i powie, wiesz mamo, to pani Sucz to całkiem miła jest


to oczywiste!!!
to zrozumiałe!!!
jestem w tym z Tobą całym sercem!!!!!


Monia -
Twoja córka tęskni za tatą, bo jej znany świat się zawalił. a jej znany świat to wiedza - co robi tata i mama (teraz pracują a teraz do mnie przyjdą, a teraz zjemy kolację) wiedza, gdzie oni spią, gdzie są ich łozka - przecież przychodzi do ciebie w nocy prawda?/ więc dla niej łozko, w którym śpisz ty to WAZNE MIEJSCE, lózko w którym spi tata to wazne miejsce....

Monia, dobrze byłoby, gdyby twój mąz żegnając się z małą zawsze jej powiedział, kiedy zjawi się mnastepnym razem - i żeby zawsze przychodził. żeby była tego pewna

Monia masz prawo nienawidzić tej suczy z całego serca, masz prawo w myslach wyrywac twojemu męzowi włosy z głowy DEPILATOREM ELEKTRYCZNYM (to musi byc bół)

ale relacja tata córka - to nie twoja relacja....

i jesli twój były mąż wybrał inne życie i odszedł do ciebie - to w tym innym zyciu musi być miejsce na waszą córkę
im szybciej tym lepiej

2,156

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Ja nie jestem gotowa, żeby on małą wprowadził w tamto zycie!
Nie chce żeby sucz tykała mojego dziecka!!!!!
Nie chcę żeby jej noga stanęła w suczym domu..........!!!!!!!!!!!!!!
NIEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!

monia - pewnie!
przecież ty byś ją najchętniej udusiła, najchętniej byś zniszyła - najpierw ją - żeby potem spojrzeć triumfalnie w oczy twojego męża.. a potem jego - z tekstem - teraz to ja już cię nie chcę... i piła mechaniczna...


Monia - tom oczywiste, że nienawidzisz mysli, że sucz się usmiechnie do małej a mała się usmiechnie do susz
że mała wróci do domu i powie, wiesz mamo, to pani Sucz to całkiem miła jest


to oczywiste!!!
to zrozumiałe!!!
jestem w tym z Tobą całym sercem!!!!!


Monia -
Twoja córka tęskni za tatą, bo jej znany świat się zawalił. a jej znany świat to wiedza - co robi tata i mama (teraz pracują a teraz do mnie przyjdą, a teraz zjemy kolację) wiedza, gdzie oni spią, gdzie są ich łozka - przecież przychodzi do ciebie w nocy prawda?/ więc dla niej łozko, w którym śpisz ty to WAZNE MIEJSCE, lózko w którym spi tata to wazne miejsce....

Monia, dobrze byłoby, gdyby twój mąz żegnając się z małą zawsze jej powiedział, kiedy zjawi się mnastepnym razem - i żeby zawsze przychodził. żeby była tego pewna

Monia masz prawo nienawidzić tej suczy z całego serca, masz prawo w myslach wyrywac twojemu męzowi włosy z głowy DEPILATOREM ELEKTRYCZNYM (to musi byc bół)

ale relacja tata córka - to nie twoja relacja....

i jesli twój były mąż wybrał inne życie i doszedł do ciebie - to w tym innym zyciu musi być miejsce na waszą córkę
im szybciej tym lepiej

End_aluzja, czapki z głów...Ja bym się głowiła do jutra jak to ubrać w słowa.
Monia, to nieuniknione jest...dla dobra Małej właśnie.

2,157 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-07-18 16:23:03)

Odp: Kobiety na zakręcie

tak, End_aluzjo, b. dobrze umiesz ubierac uczucia w slowa.


i to w taki sposob , ze trafiaja gdzie trzeba.
pieczatka i podpis

2,158

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

wiem.. i to mnie boli.. i gniecie.. czy warto jeszcze sie szarpnąć. Czy wysilić się i pokazać,że dam radę. Znów ja?????
Bo mnie najbardziej boli głupota. jego głupota. Gdyby znalazł kogoś i miało by to przyszłość.. prędzej bym to pojęła.. ale coś co prowadziło do donikąd???? on to wiedział od samego początku, on wie to teraz.. dlatego boje się GŁUPOTY... bardziej niż czegokolwiek...

on tego nie wiedział on samego początku i nie wie tego teraz.
bo on się nie zaangazował, on się bawił - i cię nie zdradził malwina - on cię nie zdradził.

to ty uważasz, że zawiódł, zdradził przekroczył granice

i jest tylko jedna opcja, żebyście byli razem - musicie ustalić wspólnie - na co sie w waszym związku zgadzacie, a na co nie
to znaczy -żebyście tak samo interpretowali wydarzenia

kiedy mój mąz powiedział, że ta zdrada się nie liczy, bo przecież ona nic dla niego nie znaczyła - powiedziałam - ale znaczyła dla mnie...
i jesli czasami będziesz się zastanawiał, czy to jest dla nas dobre, czy żle - to rozwaz, co ja moge czuć, jak to odebrac.. bo możemy podejśc róznie. mój mąz mówił mi z pasją, że nigdy nie powiedział jej złego słowa na mnie, że nigdy sie nie sprzeniewierzył mojej osobie, że nigdy jej niczego nie wyznał, niczego nie obiecywał.... więc NIC SIĘ TAK NAPRAWDĘ NIE STAŁO, że zakończył to natychmiast.. i tak dalej


a ja mu tłumaczyłam - ale stało się dla mnie - bo dla mnie to było to to i to....

ikażdy z nas ma w głowie swoje scenariusze, swoje wyjasnienia, swoje mitywacje i swoje wytłumqaczenia

ale MUSIMY to uzgodnić

musimy wiedzieć, że dla mnie coś- oznacza dokłądnie to,, a dla niego to coś - oznacza to samo


u was jest problem z komunikacją

więc nie dasz rady sama - bop misiek uważa, że powinnaś się odczepić.
a ty uważasz, że misiek cię podeptał i przenicował na lewa stronę

w tobie nie  jest najwazniejszy żal, że on gadał z głupią siksą - której dał twój numer....... żenada....
w tobie jest żal, że on cię ranił i że nie WIDZIAŁ że to robi...

o to masz żal

że cię nie rozumiał, że nie widział, że miał gdzies twoje uczucia, że nie słuchał, że nie słyszał, że ci nie wierzył, że cię zlekcewazył..

2,159 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-18 16:29:39)

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie przejdzie mi to przez gardło!
Że tatuś teraz sypia nie z mamusia w łózku, tylko z tamta panią, która naszą rodzinkę wiesz córciu rozp....liła razem z twoim tatusiem!!!!

2,160

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

w tobie jest żal, że on cię ranił i że nie WIDZIAŁ że to robi...

Jesteś pewna?
To nie był pierwszy taki numer, o czym wszyscy wiemy. Był kontakt z byłą. Malwina mówiła-ranisz mnie tym. Był telefon w gaciach, smski w krzakach - Malwina mówiła - przestań, to mnie boli. Potem raz jechała z pracy do domu go pakować, bo CZUŁA, że coś się dzieje...na podstawie jego zachowania. Nie WIDZIAŁ? Na pewno? Miał powiedziane i pokazane wprost - NIE RÓB TAK, TO MNIE RANI. I ranił dalej. Nie uważasz, że to teraz bardzo wygodna postawa dla niego, udawać, że on NIE WIDZI I NIE ROZUMIE  i zwalać wszystko na Malwinę? Po raz kolejny?

2,161

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Nie przejdzie mi to przez gardło!
Że tatuś teraz sypia nie z mamusia w łózku, tylko z tamta panią, która naszą rodzinkę wiesz córciu rozp....liła razem z twoim tatusiem!!!!

Jemu przejdzie. Oczywiście w innym wydaniu, ładnie zapakowane.
Monia, to on ma teraz budować swoje relację z Waszą córką, nie Ty. Ty masz ją wspierać, być przy niej, ewentualnie pomagać zrozumieć. To on ma zrobić dla niej miejsce w swoim nowym życiu. Ale Ty nie przeszkadzaj. Bo Mała go kocha i potrzebuje.

A że boli...Boli. Aż mnie skręca kiedy o tym pomyślę...

2,162

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia i jeszcze jedno - ty się nie bój nienawiści. nie wyrażaj jej oczywiście wobec suczy.. bo wiesz -poda cię do sądu - moja kolleżanka musiała suczy zapłącić za to, że ją obrażała, wyzywała od jakich tylko i takie tam

ale ty pamiętaj, że ta nienawiśc w tobie jest. ja pamiętam, kiedy czułam, jakbym we mnie byla jadowita żmija.. pamiętam ten mrok i nienawiść, do mojego męża, do jego flamy, do jego kolegów, że takie towarzywtwo, do jego pracy do wszystkiego i wszystkich.. pamiętam JAD.. o tak... znalazłam w sobie JAD.. potrafiłabym usmiercić - jednym słowem.. jednym gestem.....
ta nienawiśc w tobie jest
nauczysz się jeszcze wielu rzeczy o sobie

samo to, co myslisz czasami o twoim męzu o suczy, cię przeraża, prawda??

to, co ,myslisz o sobie, swojej śmierci - przeraża cię prawda??

przedtem skupiona byłas na uczuciach swojego męża i ratowaniu rodziny

teraz jego uczucia -nareszcie są poza tobą... a jednak mimo to od razu, aby mu dogryść, przyszło ci do gowy, żeby ograniczyć jego kontakty z córką - żeby mu uczuciowo dosrać

widzisz?/ dalej dbasz bardziej o niego niz o siebie

I Monia - alez nienawidź.. tak mocno jak potrafisz....

możesz:
im bardzo bardzo żle zyczyć - powiedz to na głos - powiedz - zyczę wam, żebyście zgineli w wypadku,
zyczę wam, żeby ona miała raka - albo nie, bpo on by się wtedy poświęcił, i był bohaterem, życzę, żeby on miał raka, a ona go wtedy wyrzuciła, a on przyjdzie skampleć pod mój próg - oj nie nie -bo wtedy ja bede musiała się nim zając, a w sumie tego nie chcę...

no to dalej - zyczę ci były mężu - abvys okazał sie impotentem, i nżeby cie to frystrowało, i żeby ona była upierdliwa, a ty żebys miał jeszcze większew problemy

zycze ci, żeby ona zawsze zostawiała po sobie syf i zuzyte podpaski w łazience - żebys zobaczył, jaka to sucz...

życze ci suczo -żeby on wiecznie kwękał, marusził i opowiadał, jaka to młoda jest super, a monika dzielna i cudowna, że tak sobie ze wszystkim poradziła i nawet - wiesz co?> ładnie wygląda ostatnio. laska się z niej zrobiła.. mówię ci..

heheheheh heheheh


możesz

narysowac sobie podobizne męża dupka i suczy kretynki - i spaskudzić - napluj... kurcze monia - napluj!~!!!;))

możesz spalić

możesz .. nasikać i wyrzucić do kibla..
zrób to monia

2,163

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja juz z domu nadaje. Monia, End_aluzja ma racje. Ja tez przechodzilam przez faze gryzienia, zolci i plucia jadem. A potem to przechodzi i zaczyna Ci bimbac. I wtedy czujesz ulge. Tak wiec cokolwiek, co moze Ci pomoc. Zlosc jest lepsza niz totalny marazm, ktory przechodzilas. Bo to nastepny etap. Wiec nie boj sie tego, ale pamietaj, zeby nie mieszac dziecka. wiem, ze to trudne, ale postaraj sie.

2,164 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-07-18 16:41:31)

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

w tobie jest żal, że on cię ranił i że nie WIDZIAŁ że to robi...

Jesteś pewna?
To nie był pierwszy taki numer, o czym wszyscy wiemy. Był kontakt z byłą. Malwina mówiła-ranisz mnie tym. Był telefon w gaciach, smski w krzakach - Malwina mówiła - przestań, to mnie boli. Potem raz jechała z pracy do domu go pakować, bo CZUŁA, że coś się dzieje...na podstawie jego zachowania. Nie WIDZIAŁ? Na pewno? Miał powiedziane i pokazane wprost - NIE RÓB TAK, TO MNIE RANI. I ranił dalej. Nie uważasz, że to teraz bardzo wygodna postawa dla niego, udawać, że on NIE WIDZI I NIE ROZUMIE  i zwalać wszystko na Malwinę? Po raz kolejny?

Kjersti.
taka mozliwośc tez jest- że misiek to totalny socjopata, który świadomie, z premedytacją oszukuje, zwodzi, kłaamie malwinie, który wie bardzo dobrze, co robił, co to znaczyło dla malwiny, ale potrafi wszystko obrócic na swoją korzyść

tym bardziej malwina i misiek potrzebują terapii

bo albo oczy trzeba otworzyć miśkowi... albo malwinie

2,165

Odp: Kobiety na zakręcie

kjersti

end_aluzja

( Boże jak dziś posty się mnożą..nie nadążam)

On wiedział ,że nie ma z nia przyszłości. WIEM to na milion procent. On sie zabawił. Zauroczył,ze jeszcze może sie spodobać.. hipokryta akurat bo jest cholernie przystojny i sie podoba non stop. Ale sie bawił bo było fajnie..

Ale nie wiedział że robi mi krzywdę.. odbierał mnie jak cos co mu przeszkadza w tej zabawie... jak coś co mu krzyżuje plany tej zabawy..bo miał właśnie napisać sms a ja się przyglądam co robi z telefonem...

Głupota.

2,166 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-07-18 16:44:34)

Odp: Kobiety na zakręcie

monia, możemy wymyslec ci tutaj niezłe wooodooooo;)

2,167

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

kjersti

end_aluzja

( Boże jak dziś posty się mnożą..nie nadążam)

On wiedział ,że nie ma z nia przyszłości. WIEM to na milion procent. On sie zabawił. Zauroczył,ze jeszcze może sie spodobać.. hipokryta akurat bo jest cholernie przystojny i sie podoba non stop. Ale sie bawił bo było fajnie..

Ale nie wiedział że robi mi krzywdę.. odbierał mnie jak cos co mu przeszkadza w tej zabawie... jak coś co mu krzyżuje plany tej zabawy..bo miał właśnie napisać sms a ja się przyglądam co robi z telefonem...

Głupota.

i jesli nie zroumiał, że cię krzywdził- to możesz skrzywdzić znowu i znowu i znowu i znowu
'

a jesli wiedział, że cię krzywdzi i dalej to robił - to może to robic znowu i znowu i znowu....

i dlatego albo on musi wiedzieć,

albo ty musisz wiedzieć, kim jest misiek
czy twoim przyjacielem, czy oprawcą

2,168

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Monia i jeszcze jedno - ty się nie bój nienawiści. nie wyrażaj jej oczywiście wobec suczy.. bo wiesz -poda cię do sądu - moja kolleżanka musiała suczy zapłącić za to, że ją obrażała, wyzywała od jakich tylko i takie tam

ale ty pamiętaj, że ta nienawiśc w tobie jest. ja pamiętam, kiedy czułam, jakbym we mnie byla jadowita żmija.. pamiętam ten mrok i nienawiść, do mojego męża, do jego flamy, do jego kolegów, że takie towarzywtwo, do jego pracy do wszystkiego i wszystkich.. pamiętam JAD.. o tak... znalazłam w sobie JAD.. potrafiłabym usmiercić - jednym słowem.. jednym gestem.....
ta nienawiśc w tobie jest
nauczysz się jeszcze wielu rzeczy o sobie

samo to, co myslisz czasami o twoim męzu o suczy, cię przeraża, prawda??

to, co ,myslisz o sobie, swojej śmierci - przeraża cię prawda??

przedtem skupiona byłas na uczuciach swojego męża i ratowaniu rodziny

teraz jego uczucia -nareszcie są poza tobą... a jednak mimo to od razu, aby mu dogryść, przyszło ci do gowy, żeby ograniczyć jego kontakty z córką - żeby mu uczuciowo dosrać

widzisz?/ dalej dbasz bardziej o niego niz o siebie

I Monia - alez nienawidź.. tak mocno jak potrafisz....

możesz:
im bardzo bardzo żle zyczyć - powiedz to na głos - powiedz - zyczę wam, żebyście zgineli w wypadku,
zyczę wam, żeby ona miała raka - albo nie, bpo on by się wtedy poświęcił, i był bohaterem, życzę, żeby on miał raka, a ona go wtedy wyrzuciła, a on przyjdzie skampleć pod mój próg - oj nie nie -bo wtedy ja bede musiała się nim zając, a w sumie tego nie chcę...

no to dalej - zyczę ci były mężu - abvys okazał sie impotentem, i nżeby cie to frystrowało, i żeby ona była upierdliwa, a ty żebys miał jeszcze większew problemy

zycze ci, żeby ona zawsze zostawiała po sobie syf i zuzyte podpaski w łazience - żebys zobaczył, jaka to sucz...

życze ci suczo -żeby on wiecznie kwękał, marusził i opowiadał, jaka to młoda jest super, a monika dzielna i cudowna, że tak sobie ze wszystkim poradziła i nawet - wiesz co?> ładnie wygląda ostatnio. laska się z niej zrobiła.. mówię ci..

heheheheh heheheh


możesz

narysowac sobie podobizne męża dupka i suczy kretynki - i spaskudzić - napluj... kurcze monia - napluj!~!!!;))

możesz spalić

możesz .. nasikać i wyrzucić do kibla..
zrób to monia

O Matko Boska  ............. musialam sie usmiechnąć a wiesz mi że strasznie mi dziś nie do śmiechu ale tak to napisalaś.. że ja wymiekam....

2,169

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
End_aluzja napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

kjersti

end_aluzja

( Boże jak dziś posty się mnożą..nie nadążam)

On wiedział ,że nie ma z nia przyszłości. WIEM to na milion procent. On sie zabawił. Zauroczył,ze jeszcze może sie spodobać.. hipokryta akurat bo jest cholernie przystojny i sie podoba non stop. Ale sie bawił bo było fajnie..

Ale nie wiedział że robi mi krzywdę.. odbierał mnie jak cos co mu przeszkadza w tej zabawie... jak coś co mu krzyżuje plany tej zabawy..bo miał właśnie napisać sms a ja się przyglądam co robi z telefonem...

Głupota.

i jesli nie zroumiał, że cię krzywdził- to możesz skrzywdzić znowu i znowu i znowu i znowu
'

a jesli wiedział, że cię krzywdzi i dalej to robił - to może to robic znowu i znowu i znowu....

i dlatego albo on musi wiedzieć,

albo ty musisz wiedzieć, kim jest misiek
czy twoim przyjacielem, czy oprawcą

i Tu taadaaaaaam    End_aluzja... daje Ci oskara, nobla, Złote globy, virtutii coś tam.. wszystko... to jest to!!!


To jest to czego sie boje... bo przyjaciel może zbłądzić pomylić się, potknąć, przeoczyć cos.. może!!! bo jest cholera człowiekiem!! jak ja...

ale oprawca mnie tylko wykończy........... NIC więcej...

I tego się właśnie boje!!!!!! 

ok.. rycze...  rycze jak cholera............. kur.....wa mać.....

2,170 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-18 16:49:44)

Odp: Kobiety na zakręcie

No z tym rakiem to trafiłaś!

Wcześniej wspominałam, że przy okazji zwichnięcia nogi na prześwietleniu okazało się że zmiany na kościach. Właśnie dziś był u lekarza i się dowiedziałam, że faktycznie zmiany są i musi mieć tomografię, ma się okazać czy cos złośliwego czy nie...
Ja mu raka nie życzę, bo nie chce żeby moje dziecko półsierotą zostało......

2,171 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-07-18 16:53:50)

Odp: Kobiety na zakręcie

Boże jak się zwyłam...........i usmialam... i zaraz zwyłam...........End_aluzja..

Jesteś wielka...

Ja juz wiem o co chodzi.

Juz wiem czego sie boje.

Ale wytrzymam miesiąc.

Musze.

2,172

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

i jesli nie zroumiał, że cię krzywdził- to możesz skrzywdzić znowu i znowu i znowu i znowu
'

a jesli wiedział, że cię krzywdzi i dalej to robił - to może to robic znowu i znowu i znowu....

i dlatego albo on musi wiedzieć,

albo ty musisz wiedzieć, kim jest misiek
czy twoim przyjacielem, czy oprawcą

i Tu taadaaaaaam    End_aluzja... daje Ci oskara, nobla, Złote globy, virtutii coś tam.. wszystko... to jest to!!!


To jest to czego sie boje... bo przyjaciel może zbłądzić pomylić się, potknąć, przeoczyć cos.. może!!! bo jest cholera człowiekiem!! jak ja...

ale oprawca mnie tylko wykończy........... NIC więcej...

I tego się właśnie boje!!!!!! 

ok.. rycze...  rycze jak cholera............. kur.....wa mać.....

No i własnie, możecie mnie tu zlinczować czy zamiśkować, ale ja to widzę tak: żadne nie wiedział. Ma inne priorytety. Bo co to oznacza, że przeszkadzałaś mu w napisaniu smsa. Mówiłaś, że Cię to rani, że tego nie chcesz? Mówiłaś. Ale on wybrał napisanie smsa, nie Twój spokój i wasze małżeństwo. Postawił nad Tobą tego smsa. Malwina, on nie szanuje Twoich uczuć. A skoro nie szanuje uczuć, to nie szanuje Ciebie. Skoro to była tylko zabawa - to dlaczego ryzykował Twoje cierpienie dla tej zabawy? BO TO BYŁO DLA NIEGO WAŻNIEJSZE NIŻ TY. Według mnie on widział i wiedział. I wybrał. Zabawę. Twoim kosztem.
Ja uważam, ze tego pogodzić się nie da. Bo jeżeli coś powtórzyło się już tyle razy, to teraz nagle nie zniknie. Zwłaszcza, że on nadal zwala winę na Ciebie. Coś nie jest wtedy błędem tylko rozmyślnym działaniem zgodnym z naturą, charakterem, czy czym tam chcecie.
Ale to ja.
Przytulam Malwina. I po prostu życzę słusznego wyboru...

2,173 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-07-18 16:58:30)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

To jest to czego sie boje... bo przyjaciel może zbłądzić pomylić się, potknąć, przeoczyć cos.. może!!! bo jest cholera człowiekiem!! jak ja...

ale oprawca mnie tylko wykończy........... NIC więcej...

I tego się właśnie boje!!!!!! 

ok.. rycze...  rycze jak cholera............. kur.....wa mać.....

a to, że tak długo i tak konsekwetnie, i tak ciągle i ciągle tłumaczyłaś miskowi, że to cię rani. a on mimo wszystkie nie rozumiał/udawał, że nie rozumie
może wskazywać na to, że wiedział, co robi.

i jesli teraz zmienił front, bo uważa, że poszło za ostro - to znaczy, że będzie się bardziej krył i bardziej uważał.


ale mozliwe też, że naprawde, jak ostatni dureń-NIE WIEDZIAŁ-ale nadal nie wie
nadal uważa, że to ty przesadzasz

i to jest PROBLEM - bo to nie jest kwestia takiej a nie innej linii obrony - to jest kwestia całkowitego, kompletnego, stałego i permanetnego lekceważenia twoich uczuć i potrzeb


bo mówiłaś?
pisałaś?
tłumaczyłaś?
jesli tych postów nie pisze ktoś za ciebie - to komunikatywnie jesteś zupełnie sprawna.. więc raczej niemozliwe jest, że cię ktoś nie zrozumie...
więc twój mąz nie chciał rozumieć. może dlatego, bo tak mu było wygodniej... a może dlatego bo miał oczy gdzie indziej...
i uszy gdzie indziej....

i jesli dzisiaj - ON NADAL widzi tylko twoje zachowania (przesadziłaś z wyrzuceniem jego ciuchów, informacją dla rodziny) a nie widzi przyczyn tego zachowania i twojego bólu - to nie nadajecie na tych samych falach i sami sobie z tym nie poradzicie...

2,174

Odp: Kobiety na zakręcie

a moje zdanie znasz Malwina.

2,175 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-07-18 17:01:01)

Odp: Kobiety na zakręcie

no i kjersti napisałyśmy to samo

bo odpowiedz miska może być też taka:
nastepnym razem będe bardziej uważał i bardziej sie krył.. jesli malwina nie zrozumiała, że to nic nie znaczyło i było dla mnie zabawą i jest taka prewrazliwiona, to ja się bardziej schowam....

będzie święty spokój....

2,176 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-07-18 17:04:37)

Odp: Kobiety na zakręcie

Tak.

Dziękuje Ci ..End_aluzja.. i wszystkim ..bardzo... Zginęłabym marnie.. i mówię poważnie.
Bardzo duzo jeszcze przede mną ale poczułam jakąś wewnętrzną siłę, ze wiem co zrobię...... i juz sie tego nie boje.

Dam rade.
  Albo wyjdziemy z tego gooofna cało i czyściutko.. albo to będzie szambo, w którym sam będzie pływał bo ja sie na to nie godze!!!!!!!!


I sie odkocham ..jakby coś..!!!!

Amen ..kur.. cze!!!

Musze znikać.. dziekuje Dziewczyny...


Idę BYĆ ŻONĄ.

2,177

Odp: Kobiety na zakręcie

i jeszcze jedno - jesli on nawet zaprzestanie takich sportów uprawiać, a będzie robił to dla ciebie a nie dlatego, że zrozumiał i że dla niego to też ma znaczenie - to to nie jest motywacja, która tobie wystarczy

2,178

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

No z tym rakiem to trafiłaś!

Wcześniej wspominałam, że przy okazji zwichnięcia nogi na prześwietleniu okazało się że zmiany na kościach. Właśnie dziś był u lekarza i się dowiedziałam, że faktycznie zmiany są i musi mieć tomografię, ma się okazać czy cos złośliwego czy nie...
Ja mu raka nie życzę, bo nie chce żeby moje dziecko półsierotą zostało......

pewnie i jeszcze skamlący sie pojawi w twoim progu, niech zdrów będzie jak ryba!!!

wink ale ona niech ma uczulenie na wodę- kranówę... będzie miała parchy na twarzy..
a jemu niech.. no wiesz... nie staje..... zmęczenie, depresja, leki na depresje.. niech sobie budują związek i chodzą w całkiem nowych ciuszkach!!!

MONIA!!!!!! WIEM!!!!

jak zadzwoni, powiedz mu, że sprzątasz szafę i niech zapyta swoją sucz, czy by nie chciałą całkiem nowych ciuszków, które ci za duże są, a na nią bedą w sam raz??!!!

ta mamałyga twój mąz na pewno jej to powtórzy płóączliwym, depresyjnym głosikiem: patrz jaka ta monia się złośliwa zrobiła....." hehehehe

2,179

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
monia&Co napisał/a:

No z tym rakiem to trafiłaś!

Wcześniej wspominałam, że przy okazji zwichnięcia nogi na prześwietleniu okazało się że zmiany na kościach. Właśnie dziś był u lekarza i się dowiedziałam, że faktycznie zmiany są i musi mieć tomografię, ma się okazać czy cos złośliwego czy nie...
Ja mu raka nie życzę, bo nie chce żeby moje dziecko półsierotą zostało......

pewnie i jeszcze skamlący sie pojawi w twoim progu, niech zdrów będzie jak ryba!!!

wink ale ona niech ma uczulenie na wodę- kranówę... będzie miała parchy na twarzy..
a jemu niech.. no wiesz... nie staje..... zmęczenie, depresja, leki na depresje.. niech sobie budują związek i chodzą w całkiem nowych ciuszkach!!!

MONIA!!!!!! WIEM!!!!

jak zadzwoni, powiedz mu, że sprzątasz szafę i niech zapyta swoją sucz, czy by nie chciałą całkiem nowych ciuszków, które ci za duże są, a na nią bedą w sam raz??!!!

ta mamałyga twój mąz na pewno jej to powtórzy płóączliwym, depresyjnym głosikiem: patrz jaka ta monia się złośliwa zrobiła....." hehehehe

Nie mogę się powstrzymać: sasasasasasasasasasa! big_smile

2,180

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja pierdziele!!!!
Wy to mnie laski przy życiu trzymacie!!!!

2,181

Odp: Kobiety na zakręcie

Zadzwonil ,że bedzie 2 godziny później.

Zaczyna się?

I co? powinnam wierzyć.

A On powinien nie kłamać.

Jak to pogodzić.?

2,182

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Zadzwonil ,że bedzie 2 godziny później.

Zaczyna się?

I co? powinnam wierzyć.

A On powinien nie kłamać.

Jak to pogodzić.?

Malwina, nie mysl za duzo. Nie musisz wierzyc, przyjmij do wiadomosci i obserwuj. Wez gleboki oddech i olej. Po co masz lapac paranoje. Dalas sobie(Wam) miesiac. Nie analizuj kazdego slowa, jakie on Ci teraz mowi. Mysl o sobie, co czujesz, na co masz ochote. Caly czas jestes dla niego, zapominajac o sobie. Dziewczyny pisaly, ze jestes jak wyrozumiala matka/opiekunka. Ty walczysz, niech on zacznie. A jak nie, to niech spada na bambus. Trzymaj sie cieplo!

2,183

Odp: Kobiety na zakręcie

Wiem. Kawencja.. ale to takie trudne ruszyć do przodu...

2,184

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Wiem. Kawencja.. ale to takie trudne ruszyć do przodu...

Mnie to mowisz? Ja tez wbijalam zeby w tynk i wyc mi sie chcialo. CZasu potrzebujesz. Ja wiem, ze ja pisze  oczywiste rzeczy, nie wiem, jak moge CI pomoc. W takich momentach jestesmy/walczymy zupelnie sami. Nikt tego za nas przejsc nie moze. To jak ukladanie sie w srodku od nowa, dlatego tak boli.

2,185

Odp: Kobiety na zakręcie

moj facet były dzis sie odezwał powiedział ze na wesele mojej siostry pójdzie ale nie moze byc ze mna ja nie wiem o co chodzi proponuje mi przyjazn i twierdzi ze zawsze pozostane bliska jego sercu powiedzcie mi czy warto sie teraz starac by byc z nim

2,186

Odp: Kobiety na zakręcie

chyba dobry wątek dla mnie. nie przeczytałam wszystkich postów i stron- chyba zabrakloby mi dnia.
ale ja tez jestem na zakręcie.
sama z dzieckiem, bo mąz po 9 latach przestał kochac i już nic nie czuje.
i wyprowadził się.
jak wyjśc na prostą z tego zakrętu?
średnio co 2-3 dni mam zmianę nastrojów, jestem na lekach antydepresyjnych. dostaję histerii, ataków płaczu,mam myśli samobójcze, potem 2 dni spokoju, tłumaczę sobie, że dam radę i dzis znów się zaczyna... trzęsę się cała i mam ochotę zadzwoni i wykrzyczec mu jak on mógł, jak on może nam to robic..
jak wyjśc na tą prostą..? sad

2,187

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

(...)
zycze ci, żeby ona zawsze zostawiała po sobie syf i zuzyte podpaski w łazience - żebys zobaczył, jaka to sucz...

życze ci suczo -żeby on wiecznie kwękał, marusził i opowiadał, jaka to młoda jest super, a monika dzielna i cudowna, że tak sobie ze wszystkim poradziła i nawet - wiesz co?> ładnie wygląda ostatnio. laska się z niej zrobiła.. mówię ci..
(...)

Się poszczałam. End_aluzjo, chyba mi umknęło ale nie znałam Cię TAKIEJ big_smile big_smile

2,188

Odp: Kobiety na zakręcie

Bo tys mnie tarantello poznała na żakrecie. A ja droga tarantello jestem w ogóle bardzo inteligentna mądra empatyczna cudowna odważna kreatywna piękna - prawdziwy skarb.
smile)
Rozumiesz. Musial człowiek wrócić do siebie samego być znów być sobą. Ja wróciłam.

2,189

Odp: Kobiety na zakręcie

Aby nie przeszkadzać Wam w swobodnej wymianie zdań (nie zawsze związanej z tematem wątku) - przeniosłam temat do działu "Nasza Społeczność". Tutaj może spokojnie funkcjonować w charakterze kafejki (czyli tak, jak funkcjonował od dłuższego czasu). Życzę miłego pisania.

2,190

Odp: Kobiety na zakręcie

dziewczyny czy ja powinnam walczyc o swoj zwiazek 3 lata byłam z nim warto wracac i sie starac

2,191

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Wiem. Kawencja.. ale to takie trudne ruszyć do przodu...

Mnie to mowisz? Ja tez wbijalam zeby w tynk i wyc mi sie chcialo. CZasu potrzebujesz. Ja wiem, ze ja pisze  oczywiste rzeczy, nie wiem, jak moge CI pomoc. W takich momentach jestesmy/walczymy zupelnie sami. Nikt tego za nas przejsc nie moze. To jak ukladanie sie w srodku od nowa, dlatego tak boli.

tylko jak to zrobic jak ułozyc wszystko skoro sie ufało i wierzyło bez granic a tu taki cios nie daje rady od soboty nie moge spac i jesc mam dosc zycia wszystko traci sens

2,192

Odp: Kobiety na zakręcie

Tytuł wątku bardzo do mnie pasuje. Dzisiaj opłakuję swoje życie ?szczególnie jego ostatnich 10 lat. Nie wiem jeszcze, co zrobię. Widzę jasno, że pozwoliłam na powolne przesuwanie swoich granic, że zgubiłam gdzieś najważniejsze dla mnie zasady i wartości. Nie wiem, ile jeszcze zostało mi lat życia, ale muszę coś ocalić, nie mogę tak dłużej żyć.
Mam męża, to mój drugi mąż ? miłość mojego życia, można powiedzieć. Romantyczna historia z happy-endem? Poznałam go na studiach, był już wtedy żonaty (o czym mi zresztą nie powiedział) byliśmy ze sobą krótko, rozstaliśmy się z jego inicjatywy, gdy wszystko się wydało, straszliwie cierpiałam ?jakoś przecież przeżyłam, wyszłam za mąż, urodziłam dwoje dzieci, żyłam. Spotkaliśmy się ponownie i ? nie od razu ? rozpoczął się koszmarny, trwający prawie 10 lat okres ?podwójnego życia?. W końcu dzieci ? i jego,  i moje - dorosły, zdecydowaliśmy  zamieszkać razem  (nie ukrywam, głównie dzięki jego zdecydowaniu i nieustępliwości),  kupiliśmy wspólne mieszkanie, przeżyliśmy jakoś pierwsze konflikty, poukładaliśmy relacje z dziećmi, po kilku latach wzięliśmy ślub ?niedługo minie 5 rocznica?
Kiedy jesteśmy tylko we dwoje ? jest nam dobrze, no ?powiedzmy nieźle. Pracujemy, mamy mieszkanie w mieście, a dom i ogród na wsi, coś tam sobie robimy, on ma sad, ja mam swoje róże ?bywam tam spokojna i szczęśliwa. On jest ?niekłopotliwy w obsłudze?, nie jest drobiazgowy, jakoś się dogadujemy, chociaż  wiele nas różni. Jednak kiedy myślę o tym dogadywaniu się, zdaje mi się, że stało się to możliwe, bo  w ważnych dla mnie sprawach powoli zaczęłam ustępować, powoli pozwoliłam przesunąć owe granice, lub ? jak ta żaba ? prawie się ugotowałam.
Te najważniejsze i najtrudniejsze sprawy to jego stosunek do innych ludzi. Tak ? do innych, bo nie dotyczy to w zasadzie mnie; nie dotyczy też jego rodziny ? dzieci i wnuków. Tu jest ciepły, czuły, serdeczny, troskliwy.
Myślę, że to  jakoś też mogłabym  dalej znosić, chociaż bardzo mi to przeszkadzało. Wstydziłam się potwornie, kiedy przy mnie odzywał się po niegrzecznie, opryskliwie  i po chamsku ? bo trudno to inaczej nazwać ? do pani w sklepie, do kogoś, kto źle zaparkował, do wynajętego fachowca, do sąsiada ?można by tu wymieniać w nieskończoność. Żeby było jasne ? nie mówię o sytuacjach, w których nie było tzw. powodu, ale ?nie tak, nie w ten sposób? Ale tłumaczyłam sobie, że to dorosły człowiek i nie ma powodu, żebym brała odpowiedzialność za jego zachowanie, jakoś też chyba nauczyłam się sobie z tym radzić, nie wtrącałam się, odchodziłam na bok, żeby nie widzieć i nie słyszeć Chociaż czasami to robiłam ? tłumaczyłam go, gdy wybuchała afera, gdy spalił za sobą kolejne mosty, gdzieś tam dzwoniłam, żeby wyjaśnić sprawę ? czasem na jego prośbę?
W żadnej pracy nie wytrzymał więcej, niż kilka lat, wszystkie wokół ?ma poobrażane?. Jest świetnym fachowcem i mądrym człowiekiem, wiem, bo robimy to samo ? a nasza praca polega właśnie na kontakcie z ludźmi. Czasem pracujemy razem i na początku to mnie szokowało, mówiłam mu to, kłóciliśmy się o to wiele razy,  teraz już przestałam? Nigdy nie widzi swojego w tym udziału. Wszyscy się czepiają, wszyscy są zaburzeni i nadają się na terapię. Jest potwornie wrażliwy na krytykę, nawet wyimaginowana jej formę. Mogę powiedzieć, że wszędzie ją węszy, ciągle zarzuca, że go krytykuję? Za krytykę może być uznane wszystko, nawet błaha prośba, żeby coś zrobił lub czegoś nie robił.
Czy to widziałam? I tak, i nie. Na początku traktowałam to wszystko jako incydenty; jak napisałam ? to nie były sytuacje, w których nie miał powodu do złości. Był okres, kiedy uważałam to wręcz za zaletę i podziwiałam ? że jest taki odważny i bezkompromisowy ? czasem zresztą nadal tak jest. Tak wiele osób mi to mówiło. Jego dzieci, jego brat i bratowa, znajomi jego i nasi wspólni. Że martwią się o mnie, jak sobie poradzę. Że jest ?aspołeczny?, konfliktowy  i nietowarzyski.
Kiedyś pisałam na ten temat w wątku KKZB, chyba z rok temu ? już wtedy prześladowała mnie myśl, że muszę się z nim rozstać, że nie widzę innego wyjścia. Ale do rzeczy ? dopiero teraz. Otóż chodzi o moje dzieci i wnuka. Zupełnie bez powodu traktuje ich jak intruzów; kiedy do nas przyjeżdżają, jest niemiły, nie odzywa się, izoluje od nich. Twierdzi, że to są obcy ludzie i nie widzi powodu, dla którego miałby być dla nich miły. Wytrzymujemy w takiej atmosferze nie więcej, niż kilka dni, potem wyjeżdżają, bo staje się to nieznośne. Dla mnie koszmar ? między młotem a kowadłem. Dzisiaj ? po takiej wakacyjnej wizycie ? poczułam, że nie mogę już tak dalej. Próbowałam z nim o tym rozmawiać, znalazł tylko jedno rozwiązanie ? będzie wyjeżdżał, kiedy oni przyjadą. To nie jest dla mnie rozwiązanie, u licha ? w końcu nie tak miało być, kiedy decydowaliśmy się na małżeństwo.
Poczułam, że tym razem już nie. Powiedziałam mu, że nie wracam z nim na wieś. Być może to koniec.

2,193

Odp: Kobiety na zakręcie

Kurde, ale się zestresowałam!
Nie mogłam znaleźć  naszego wątku!

Tu mi się nie podoba!!!

2,194 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-18 22:12:14)

Odp: Kobiety na zakręcie
anaterka napisał/a:

chyba dobry wątek dla mnie. nie przeczytałam wszystkich postów i stron- chyba zabrakloby mi dnia.
ale ja tez jestem na zakręcie.
sama z dzieckiem, bo mąz po 9 latach przestał kochac i już nic nie czuje.
i wyprowadził się.
jak wyjśc na prostą z tego zakrętu?
średnio co 2-3 dni mam zmianę nastrojów, jestem na lekach antydepresyjnych. dostaję histerii, ataków płaczu,mam myśli samobójcze, potem 2 dni spokoju, tłumaczę sobie, że dam radę i dzis znów się zaczyna... trzęsę się cała i mam ochotę zadzwoni i wykrzyczec mu jak on mógł, jak on może nam to robic..
jak wyjśc na tą prostą..? sad

Witaj w klubie porzuconych!
To wszystko boli i będzie bolało jak cholera!
Dziś kontynuując wkurzenie spakowałam chyba z pięć wielkich worów jego klunkrów i lumpów  smile
Wcale mi nie było do śmiechu, przy niektórych się popłakałam!
Wrzuciłam mu tam nawet prezerwatywy które gdzieś tam leżały i żel durexa (przeterminowany).
Może ją picz zaswędzi!!!!!!!

2,195

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
anaterka napisał/a:

chyba dobry wątek dla mnie. nie przeczytałam wszystkich postów i stron- chyba zabrakloby mi dnia.
ale ja tez jestem na zakręcie.
sama z dzieckiem, bo mąz po 9 latach przestał kochac i już nic nie czuje.
i wyprowadził się.
jak wyjśc na prostą z tego zakrętu?
średnio co 2-3 dni mam zmianę nastrojów, jestem na lekach antydepresyjnych. dostaję histerii, ataków płaczu,mam myśli samobójcze, potem 2 dni spokoju, tłumaczę sobie, że dam radę i dzis znów się zaczyna... trzęsę się cała i mam ochotę zadzwoni i wykrzyczec mu jak on mógł, jak on może nam to robic..
jak wyjśc na tą prostą..? sad

Witaj w klubie porzuconych!
To wszystko boli i będzie bolało jak cholera!
Dziś kontynuując wkurzenie spakowałam chyba z pięć wielkich worów jego klunkrów i lumpów  smile
Wcale mi nie było do śmiechu, przy niektórych się popłakałam!
Wrzuciłam mu tam nawet prezerwatywy które gdzieś tam leżały i żel durexa (przeterminowany).
Może ją picz zaswędzi!!!!!!!

czyli nie warto walczyc jesli juz sie cos skonczylo powiedzcie co ja mam robic jak sobie poradzic jak zaczac zyc z tym skoro sie nie potrafi

2,196

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Kurde, ale się zestresowałam!
Nie mogłam znaleźć  naszego wątku!

Tu mi się nie podoba!!!

Zgadzam sie. W dodatku tez sie niezle wystraszylam. Choc w sumie przewidywalam, ze tak moze byc, zwlazcza ostatnio, kiedy sie tak kafejkowo u  nas zrobilo ;-) Tu tez sie zadomowimy.

2,197 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-18 22:25:09)

Odp: Kobiety na zakręcie

Kurde a w moim profilu zniknęły wszystkie posty!
Zostały jakieś nie moje!
O co chodzi?
Vinnga to Ty tak nabroiłaś?

2,198

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia, ja nic nie nabroiłam, bo nawet nie mam takiej mocy. Ale faktycznie posty Ci znikły. To raczej sprawka informatyków, którzy grzebią i poprawiają różne rzeczy smile Pewnie wkrótce posty Ci się pojawią.

I nie rozbrajajcie mnie tym, że nie możecie znaleźć wątku. To ja nie wiem przez co Wy szukacie smile Zawsze w ostateczności można wpisać własny login w wyszukiwarce i się Wam wtedy wątki, w których się wypowiadacie ukażą.

2,199

Odp: Kobiety na zakręcie

Tez szukałam i sukalam
Już zaczęłam ściągać pocztę zeby esemesa moninwyslac!!!

Monia. Burza u nas. Nie??

2,200

Odp: Kobiety na zakręcie
vinnga napisał/a:

Monia, ja nic nie nabroiłam, bo nawet nie mam takiej mocy. Ale faktycznie posty Ci znikły. To raczej sprawka informatyków, którzy grzebią i poprawiają różne rzeczy smile Pewnie wkrótce posty Ci się pojawią.

I nie rozbrajajcie mnie tym, że nie możecie znaleźć wątku. To ja nie wiem przez co Wy szukacie smile Zawsze w ostateczności można wpisać własny login w wyszukiwarce i się Wam wtedy wątki, w których się wypowiadacie ukażą.

Oj!
Bystre jesteśmy to znalazłyśmy!
Tylo trochę sie zestrachałyśmy przy tym!

2,201

Odp: Kobiety na zakręcie

Vinga... Nas taki rzeczy jak zmIana grupy nie rusza!!! My tyyyyle w życiu przeszlysmy:))
A moze nawet lepiej ze za każdym razem gdy wejdziemy na forum nie będziemy lecieć na wątek zdrada rozstanie???

Monia. Swedzaca picz suczy jest lepsza niż moje prognozy....


Rozalia. Czytałam cie już wcześniej.
Wiesz co sadze???
Jak rozumiem. 10 lat zylas w trójkącie. Twój obecny mąż był twoim kochankiem.
Przyzwyczajony do tego ze zawsze. Zawsze. Zawsze. I zawsze. Gdy się pojawiał. Ty oddawalas mu cała uwagę. Byłaś dla niego

Twoja rodzina powoduje ze on przestaje być jedyny i najważniejszy i z tym walczy.
Co do jego zachowania wobec Obcych- widzisz. Zylas z kochankiem który był wyobrazeniem twoich marzeń a nie prawdziwym facetem.
I wiesz co??? Cos ci powiem w tajemnicy. Facet który przez dziesięć lat miał kochankę i żonę. Dwa oblicza i dwa życia. Przez dziesięć lat kłamał swoją żonę i dzieci. Pieprzyl się z nią zeby się nie domyślila ze właśnie ja zdradził. Przez dziesięć lat ciagle uważał co mówi i do kogo mówi- musi być prawdziwym skurwysynem.
Po prostu.
A ty teraz to widzisz...

2,202 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-18 22:40:44)

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Tez szukałam i sukalam
Już zaczęłam ściągać pocztę zeby esemesa moninwyslac!!!

Monia. Burza u nas. Nie??

Ja już zdążyłam powysyłać paru osobom, co by jutro zaspane z rana oczu ze zdziwienia nie przecierały...
Burza u nas niezła! Ale deszczu to już mam dosyć!

Endi!
A propos Twojego posta na temat suczy! Uśmiałam się poryczałam przy tym!
Chyba się z Tobą zaprzyjaźnie!
Tak czuję!

2,203

Odp: Kobiety na zakręcie

MOnia. My się już przyjaznimy!!! Tylko musimy wymyślec alibi jak się poznalysmy. Żebym cie mogła do rodziny wprowadzić:)))

2,204 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-18 22:49:00)

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

MOnia. My się już przyjaznimy!!! Tylko musimy wymyślec alibi jak się poznalysmy. Żebym cie mogła do rodziny wprowadzić:)))

Kochana jesteś!
Powiedz, że mnie o mały włos nie rozjechałaś na przejściu dla pieszych gdzieś koło Ronda Solidarności....:)
Pomogłaś mi pozbierać się z pasów i wpadłyśmy sobie w oko!

2,205

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
hm... napisał/a:
Dunkis napisał/a:

A myslałem że to tylko mnie się tak rzuca w oczy. Kobieta nie powinna mówić innym kobietom takich rzeczy, trzeba było to zostawic mnie, tyle, że mnie by pewnie nie uwierzyły i nazwały szowinistą, albo jak wcześniej seksistą itd, itp, a gdy wspomne o seksie to od razu myślą, że facet chce zciągnać do łózka, albo wyciągać z nich fantazeje erotyczne, prawda? Przynajmniej słusznie wyłączyłaś z tego W i E_a.

Ja myślę, że z Twoich opinii wychodzi na to, że wszystko jedno z kim do tego łózka pójdziesz. Nic ponad to.

Gdyby tak było pisałbym na portalu randkowym. Mam tłumaczyć dalej? Wyjdź ze skorupki i rozejrzyj się - są ludzie i ludzie. A nie kobiety i mężczyźni (ZAZDROSC wróć)

To było konkretnie o Tobie.

2,206

Odp: Kobiety na zakręcie

Slonko??!!! Skuterem?????

Cos wymyslimy. Musisz społecznie działać. Jakiś wolontariat. smile)

2,207

Odp: Kobiety na zakręcie

Super hm że nas znalazłaś!!!!

2,208

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Slonko??!!! Skuterem?????

Cos wymyslimy. Musisz społecznie działać. Jakiś wolontariat. smile)

No skuterem, bo jakby samochodem to by nie było co zbierać!

2,209

Odp: Kobiety na zakręcie

Kurde!
Właśnie próbuje napisać zobowiązanie jmęża do płacenia alimentów. Czy to w ogóle ma jakąś moc prawną w razie czego?

2,210

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia. Spakowalas księcia depresyjnego mamalyge pospolita??? A pamietalas zeby z każdej koszulki jeden guziczek bezpowrotnie opingolic??? Albo chociaż z kilku ulubionych???:)))) zagubic wkładki do kolnierzyczkow?? Niteczke overlokiem w gaciulkach pociagnieta wyciągnąć???

Posty [ 2,146 do 2,210 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 32 33 34 35 36 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024