Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 29 30 31 32 33 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1,951 do 2,015 z 29,007 ]

1,951

Odp: Kobiety na zakręcie

własnie nie wracałam z nim z Holandii po drodze rozmowy typu sukienka krawat itp. zostawił mnie w domu i za godzine tak napisał nie rozumiem tego nie moge spac i jesc jeszcze nikomu nie powiedziałam mam ciagle nadzieje ze sam zmieni zdanie i sie odezwie

Zobacz podobne tematy :

1,952

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja już też idę spać ,głowa mnie boli i wzięłam silne leki ,może uda mi się wyspać .W końcu śpię dzisiaj z Monią big_smile dobranoc wszystkim.

1,953

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:

Ja już też idę spać ,głowa mnie boli i wzięłam silne leki ,może uda mi się wyspać .W końcu śpię dzisiaj z Monią big_smile dobranoc wszystkim.

dobranoc

1,954

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
sylwia25081988 napisał/a:

itam potrzebuje pomocy od 3 lat byłam z chłopakiem było cudownie w sobote dostałam esa NIE DZWON NIE PISZ TO KONIEC NIE CHCE SOBIE MARNOWAC Z TOBA ZYCIA ja ze 2tyg. mam wesele siory gdzie on jest swiadkiem co ja mam jej powiedziec i czy powinnam poprosic aby chociaz na to wesele przyszedł kocham go bardzo i nie moge zyc bez niego PROSZE O POMOC

Czy wcześniej nic nie wskazywało na to ,że coś nie gra?Na wesele siostra może wziąć innego świadka.

własnie nie wracałam z nim z Holandii po drodze rozmowy typu sukienka krawat itp. zostawił mnie w domu i za godzine tak napisał nie rozumiem tego nie moge spac i jesc jeszcze nikomu nie powiedziałam mam ciagle nadzieje ze sam zmieni zdanie i sie odezwie

1,955

Odp: Kobiety na zakręcie

Sylwia...ja bym zwyczajnie zadzwoniła i spytała jak sprawa świadkowania, czy będzie świadkiem, czy nie..
jeśli powie nie, to mów siostrze... trzymaj się..

1,956

Odp: Kobiety na zakręcie
takasobiemamuśka napisał/a:

Sylwia...ja bym zwyczajnie zadzwoniła i spytała jak sprawa świadkowania, czy będzie świadkiem, czy nie..
jeśli powie nie, to mów siostrze... trzymaj się..

próbowałam i ma ciagle tel wyłaczony boje sie jechac bo nie wiem co mnie tam spotka stracilam wiare w siebie 3 piekne lata nie bylo problemów ciagle razem w holandii mieszkalismy i zjechalismy na wesele

1,957

Odp: Kobiety na zakręcie

myślę, że nie chce świadkować, a czy pojedziesz, czy nie to Twój wybór...nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu...

1,958

Odp: Kobiety na zakręcie
takasobiemamuśka napisał/a:

myślę, że nie chce świadkować, a czy pojedziesz, czy nie to Twój wybór...nie wiem co bym zrobiła na Twoim miejscu...

a czy uwazasz ze moze miec inna i dlatego tak postapił jestem tu bo ja nie mam z kim porozmawiac i sie wypłakac nie moge nikomu powiedziec co sie stało moje zycie legło w gruzach jak mam ratowac ten zwiazek jest sens

1,959 Ostatnio edytowany przez takasobiemamuśka (2012-07-18 00:32:17)

Odp: Kobiety na zakręcie

nie mam pojęcia...
widzę, że jesteś strasznie rozbita
Wesele to nie problem, świadek się znajdzie..., ale co mu po głowie chodzi..że tak napisał i czy Cię zwodził, a teraz wykorzystał moment powrotu....nie wiem...tak to chyba wygląda
planował odejście dlatego nie chciał wystąpić już jako świadek... tchórz z niego..
i smsem... tchórz
ściskam mocno jeśli w czymś Ci to pomoże...
Jeśli potrzebujesz stanąć z nim twarzą w twarz...jedź do niego...niech Ci to powie w oczy..

1,960 Ostatnio edytowany przez sylwia25081988 (2012-07-18 00:42:30)

Odp: Kobiety na zakręcie
takasobiemamuśka napisał/a:

nie mam pojęcia...
widzę, że jesteś strasznie rozbita
Wesele to nie problem, świadek się znajdzie..., ale co mu po głowie chodzi..że tak napisał i czy Cię zwodził, a teraz wykorzystał moment powrotu....nie wiem...tak to chyba wygląda
planował odejście dlatego nie chciał wystąpić już jako świadek... tchórz z niego..
i smsem... tchórz
ściskam mocno jeśli w czymś Ci to pomoże...

jest bardzo zle nigdy nie kochałam nikogo tak jak kocham jego ja jestem w stanie mu to wybaczyc ja poprostu chce miec go przy sobie od roku wiedział ze ma byc tym swiadkiem i nie mogl powiedziec wczesniej takie upokorzenie przy całej rodzinie nie mam sił do tego jak on musi mnie nie znosic ze cos takiego mi zrobił  juz nie mógł odczekac i po weselu odejsc jak człowiek i chociaz powód podac ja sie nie pozbieram nie wiem gdzie popełniłam blad nie mam pojecia jak sobie z tym poradze dziekuje ci chce spojrzec mu w oczy brak mi odwagi ale chyba wyjscia nie bede miała on nie przyjedzie napewno ja tyle dla niego poswieciłam plany na przyszłośc byly nie dośc ze mi taki cios zadał to na oczach całej rodziny tak mnie upokorzy za co nie wiem czy wytrzymam do rana w domu mysle aby wsiasc w auto i jechac tam teraz nie daje rady zycie mi zniszczył

1,961

Odp: Kobiety na zakręcie

Myślę, że potrzebujesz wyrzucić z siebie to wszystko...powinien to zebrać..
facet, który tak postępuje nie jest wart kobiety i jej uczucia...tak uważam. Idę już.
Jeszcze raz ściskam ciepło...

1,962

Odp: Kobiety na zakręcie
takasobiemamuśka napisał/a:

Myślę, że potrzebujesz wyrzucić z siebie to wszystko...powinien to zebrać..
facet, który tak postępuje nie jest wart kobiety i jej uczucia...tak uważam. Idę już.
Jeszcze raz ściskam ciepło...

musze i nie poradzee sobie jesli nie poznam prawdy dziekuje ze pomoc pozdrawiam dobranoc

1,963

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
takasobiemamuśka napisał/a:

Monia smile
...jesteś i będziesz, wypłacz co musisz ... spróbuj wypłakać... i wróć tu, bądz....bardzo Cię proszę...
Nie wiesz co przyniesie kolejny rok, a może dzięki Twej walce z samą sobą, ze swoim bólem stworzysz nową kobietę, taką silną i szczęśliwą, taką co jej nic nie ruszy i nie dotknie...i spełnioną, szczęśliwą...
za rok, dwa, trzy... każdy kolejny dzień przybliża Cię do tego...
wierzę w to głęboko, że znajdziesz w sobie siły...

Obyś miała rację!

Moniu, Takasobiemamuśka ma rację!
Jest możliwe odnaleźć szczęście po traumatycznych przeżyciach.
Jestem na to żywym dowodem!!!

Zdrady męża zaczęły się 2 lata po ślubie i trochę ich było i za każdym razem było najpierw zaprzeczanie a w obliczu dowodów prośby, przysięganie, zapewnianie, że wierny już będzie, a będzie, bo kocha. Ostatni romans rozkwitał w zaciszu firmy. Interweniowałam po znalezieniu miłosnych sms-ów. Zaprzeczał a w rozmowie we trójkę w odpowiedzi na moje pytanie, czy kochasz tą kobietę,  powiedział - nie, czy jesteś nią zauroczony - również obie usłyszałyśmy - nie. Pewna byłam, że sprawa załatwiona a romans zakończony(przecież usłyszała, że jej nie kocha). W krótkim czasie pojawił się alkohol, pijackie awantury i przemoc psychiczna. W międzyczasie wpadały mi w ręce dowody jego zainteresowania i kontaktów poza biurowych z tą, która mówiła, że zainteresowana nim nie jest. Tysiące razy mówiłam o rozstaniu, krzyczałam, mam dosyć. Nienawidziłam i kochałam. Walczyłam i poddawałam się.
Zmęczyłam się walką z nim, ze sobą. Nie poradziłam sobie z emocjami i sytuacją. Podjęłam próbę odejścia. W tym momencie NIC się już nie liczyło, najważniejsze było już nic nie czuć. Marzyłam o świętym spokoju, nieważne były nawet dzieci.
Przeżyłam dzięki mamie. Długo dochodziłam po lekach do siebie (relanium). Długo też żałowałam  przebudzenia.
W czasie miesięcznego pobytu w szpitalu, przychodził za rękę trzymał i w oczy zaglądał (tylko Dunkis może wyjaśnić, dlaczego to robił, bo romans dalej kwitł) i dokarmiał obiadkami, słodyczami.
Już go nie chciałam. Moje słowa, że czuję iż jest dla mnie zagrożeniem, zignorował. Już tylko dla zdobycia dowodów na to co chce mi jeszcze zrobić, byłam z nim (usłyszałam od niego, trzeba było to zrobić skutecznie). Miałam cały czas na niego oko i nie tylko tongue smile. Kiedy przyłapałam go na gorącym uczynku (kochance) nie mogłam, nie chciałam już niczego udowadniać. Wyrzuciłam drania z życia skutecznie i kiedy chciał wrócić....i kiedy kajał się i przyznawał do wszystkiego z premedytacją wykorzystałam to przeciw niemu ( na sprawie rozwodowej tongue )

Dziś jestem inną kobietą. Znowu wiem co to śmiech, radość. Uczę się dbać o siebie i sprawia mi to wielką przyjemność. Odnawiam znajomości. Jestem otwarta. Jestem szczęśliwa. Umiem cieszyć się chwilą i nie jestem już smutnym człowiekiem - uśmiecham się do ludzi, do siebie. Korzystam z życia.

26 lat byłam wierną żoną, zdradzaną żoną. Mimo, że przysięgałam sobie zdradę w odwecie, nigdy nie zdradziłam. Teraz jako rozwódka poszłam do łóżka z facetem do którego zupełnie nic nie czułam. Poszłam i nie żałuję! Pomimo kaca moralnego (niestety miałam go, bo czułam, jakbym zdradzała męża) cieszyłam się z tej decyzji. Okazało się, że seks z innym, może być lepszy jak z mężem, dało mi to też dowartościowanie, bo mnie, zdradzaną ( z niską samooceną) ktoś pożądał ( i nie musiał mi mówić jaka jestem w łóżku, bo nie po ocenę z nim poszłam Dunkis tongue)

Życie "po" naprawdę jest piękne. Jestem szczęśliwą rozwódką.

Warto Moniu o siebie zawalczyć. Kiedyś będziesz szczęśliwa, na pewno!!!

Chcę Ci jeszcze podpowiedzieć, że nie wszystkie leki przepisywane przez psychiatrów to psychotropy. Ja dostałam Convulex lek na padaczkę, ale w małych dawkach poprawia on humor. Chcę Ci też powiedzieć, że może i czasami warto łykać psychotropy, by siebie ratować.
Przytulam Cię bardzo, bardzo mocno i nie daj się kobieto złym myślom - nie warto!!

1,964

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Nie potrzebne mi psychotropy żeby znaleźć sens życia...

No to?

1,965

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

A tak!
Teść!
No cóż, synuś powiedział tatusiowi skąd te jego delegacje ostatnio...
Powiedział cała prawdę....dziadunio sie załamał...mam w domu dwoje dzieci do pocieszania.....
Pierwsza jego reakcja, to wściekłość i słowa, że idzie do domu starców....
Kilka dni później stanął  w pewnym momencie na korytarzu i płakał jak dziecko, że on nie chce do domu starców...
Ja mu na to, że przecież go nie wyrzuce z domu....
Ale mąz wie, że jak dziadek będzie potrzebował ciągłej opieki, nie może na mnie liczyć...nie będe jego pielęgniarką...

Biedny Pan, aż mi się łezka w oku zakręciła.
Moniu według mnie wszystkie uczucia jakie masz w sobie powinny przerodzić się we wściekłość i złość. Nie możesz pozwolić żeby taki człowiek zniszczył Twoje życie, a co za tym idzie życie Twojego dziecka. Nie jest tego wart, co przez długi czas Ci udowodnił. Powiedz, chciałabyś dalej trwać w takim stanie rzeczy? Popatrz co on zrobił z Ciebie i z siebie?

1,966

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Mnie już nie ma jest tylko moja córka...tylko ile jeszcze mi sił wystarczy?

Monia jesteś i będziesz.Wiesz jak byłam wściekła na siebie ,że mimo tego piekła ,które przeszłam w czasie choroby i błagania Boga o każdy dzień by poświęcić go dzieciom ,byłam wstanie to wszystko zniszczyć .Tylko dla kogo i po co ,żeby mu udowodnić jak bardzo cierpię ,że stałam się na chwile nikim ,kimś kto tylko przeszkadza .Co by to dało ? Dzieci poczuły by się też nic nie warte ,bo matka nie chciała dla nich żyć .Pamiętaj Monia ,takie myśli zduś w zarodku ,bo potem są coraz silniejsze.

Błagałam wielokrotnie Boga żeby uratował moją rodzinę....
Nie uratował....

Moniu, a może uratował. Nie pomyślałaś o tym? Może to było najlepsze rozwiązanie tej destrukcyjnej sytuacji.

1,967

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Nie potrzebne mi psychotropy żeby znaleźć sens życia...

Napisałam o psychiatrze, bo konieczna jest diagnoza i podjęcie decyzji co do tego, czy potrzebujesz tylko psychoterapii, czy również farmakoterapii.
Spotkanie z psychiatrą nie kończy się zawsze otrzymaniem recepty na psychotropy.

Jeśli uważasz, że sama sobie poradzisz, to nie idź, ale przeczytaj swoje ostatnie dwa-trzy posty. Ja nie jestem panikarą, ale zabrzmiały one dość groźnie i jednoznacznie.

Są dni, że wydaje mi się  i mówię sobie spoko! Dam radę, pokaże ci, udowodnie że dam radę....
A potem dopada mnie taki dół jak dziś.....i nie wiem co w takiej chwili począć...

Przeczekać. Czas...
Zezłościć się, wypłakać, wykrzyczeć. Jutro będzie lepiej.

1,968

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

A tak!
Teść!
No cóż, synuś powiedział tatusiowi skąd te jego delegacje ostatnio...
Powiedział cała prawdę....dziadunio sie załamał...mam w domu dwoje dzieci do pocieszania.....
Pierwsza jego reakcja, to wściekłość i słowa, że idzie do domu starców....
Kilka dni później stanął  w pewnym momencie na korytarzu i płakał jak dziecko, że on nie chce do domu starców...
Ja mu na to, że przecież go nie wyrzuce z domu....
Ale mąz wie, że jak dziadek będzie potrzebował ciągłej opieki, nie może na mnie liczyć...nie będe jego pielęgniarką...

Czyli przyznał się ,że mieszka u innej kobiety?Teraz musi pomyśleć jak zapewnić ojcu opiekę ,gdy będzie gorzej a to może nastąpić szybko kiedy ojciec poczuje się ciężarem .

NO tak i dlatego dziadek to strasznie przeżywa!
a poza tym wczoraj powiedziałam mojej mamie o wszystkim!
Ją też musiałm pocieszać, bo zapatrzona w zięcia była jak w obrazek....

Za dużo ludzi wokól do pocieszania...a ja sama w tym wszystkim....

Inni poradzą sobie z tym sami.

1,969

Odp: Kobiety na zakręcie
takasobiemamuśka napisał/a:

czytam wpis po wpisie i takie jakieś przygnębienie..
stara jestem, trochę doświadczeń nazbierałam... a cały czas nie mogę pojąć jak łatwo tak wielu mężczyznom przychodzi ranić najbliższe osoby, życiowo najbliższe, nie chodzi mi o seks, ale taką zwykłą przyzwoitość..
nie rozumiem tego... tej łatwości z jaką im to przychodzi...

Potrafią też ranić nie wychodząc poza związek. Sprawiać przykrość, ignorować uczucia, nie słuchać... Dużo tego.
To męskie podejście potrafi być przerażające.

1,970

Odp: Kobiety na zakręcie
takasobiemamuśka napisał/a:

To prawda Nina, mają...
myślałam o mężczyznach sugerując się rozmową... przykre

Ciekawe z czego to wynika, z czego to się bierze? (a propos ranienia)

1,971

Odp: Kobiety na zakręcie
sylwia25081988 napisał/a:
takasobiemamuśka napisał/a:

Sylwia...ja bym zwyczajnie zadzwoniła i spytała jak sprawa świadkowania, czy będzie świadkiem, czy nie..
jeśli powie nie, to mów siostrze... trzymaj się..

próbowałam i ma ciagle tel wyłaczony boje sie jechac bo nie wiem co mnie tam spotka stracilam wiare w siebie 3 piekne lata nie bylo problemów ciagle razem w holandii mieszkalismy i zjechalismy na wesele

Gdyby nic się nie stało to zachowanie dość nieodpowiedzialne.

1,972

Odp: Kobiety na zakręcie
hm... napisał/a:
takasobiemamuśka napisał/a:

czytam wpis po wpisie i takie jakieś przygnębienie..
stara jestem, trochę doświadczeń nazbierałam... a cały czas nie mogę pojąć jak łatwo tak wielu mężczyznom przychodzi ranić najbliższe osoby, życiowo najbliższe, nie chodzi mi o seks, ale taką zwykłą przyzwoitość..
nie rozumiem tego... tej łatwości z jaką im to przychodzi...

Potrafią też ranić nie wychodząc poza związek. Sprawiać przykrość, ignorować uczucia, nie słuchać... Dużo tego.
To męskie podejście potrafi być przerażające.

Bez przesady.
Takie zachowania nie są zależne od płci. Jest mnóstwo kobiet postępujących identycznie w stosunku do mężczyzn.

1,973

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:
hm... napisał/a:
takasobiemamuśka napisał/a:

czytam wpis po wpisie i takie jakieś przygnębienie..
stara jestem, trochę doświadczeń nazbierałam... a cały czas nie mogę pojąć jak łatwo tak wielu mężczyznom przychodzi ranić najbliższe osoby, życiowo najbliższe, nie chodzi mi o seks, ale taką zwykłą przyzwoitość..
nie rozumiem tego... tej łatwości z jaką im to przychodzi...

Potrafią też ranić nie wychodząc poza związek. Sprawiać przykrość, ignorować uczucia, nie słuchać... Dużo tego.
To męskie podejście potrafi być przerażające.

Bez przesady.
Takie zachowania nie są zależne od płci. Jest mnóstwo kobiet postępujących identycznie w stosunku do mężczyzn.

Skupiłam się na swoim przypadku, tak mnie pochłonęło.

Masz racje Wielokropku ludzie są zdolni do tego niezależnie od płci.

Ja się mierze w swoim związku niby z taką sytuacją. Ale to już wiesz chyba.

1,974

Odp: Kobiety na zakręcie
zofia282 napisał/a:

Zdrady męża zaczęły się 2 lata po ślubie i trochę ich było i za każdym razem było najpierw zaprzeczanie a w obliczu dowodów prośby, przysięganie, zapewnianie, że wierny już będzie, a będzie, bo kocha.

- czy to nie przypomina kogoś? Kogoś kto nie potrafi być konsekwentny?

zofia282 napisał/a:

Ostatni romans rozkwitał w zaciszu firmy. Interweniowałam po znalezienPrzeżyłam dzięki mamie. Długo dochodziłam po lekach do siebie (relanium).

- to dla tego oceniasz innych przez swoje doświadczenie, czego nie powinnaś (to nie pytanie, to stwierdzenie)

zofia282 napisał/a:

Długo też żałowałam  przebudzenia.

- dla tego uważam, że takie rzeczy trzeba brać na żywca ? inaczej nie da się powiedzieć, co nas nie zniszczy to nas wzmocni, zwycięstwo będzie wtedy jedynie Pyrrusowe, tyle, że tego nie zobaczy się bez odpowiedniej perspektywy

zofia282 napisał/a:

W czasie miesięcznego pobytu w szpitalu, przychodził za rękę trzymał i w oczy zaglądał (tylko Dunkis może wyjaśnić, dlaczego to robił, bo romans dalej kwitł)

- szkoda, że w tak wielu mężczyznach widzisz błędy innych, to tak jakbyś przenosiła winę rodziców na dzieci. Mimo wszystko odpowiem Ci, ale raczej nie zaskoczę. Dziwi mnie, że nie rozumiesz tego, może to właśnie ten brak perspektywy. Takie zachowanie można przypisać choćby wyrzutom sumienia, podparte strachem, że komuś z naszej winy groziło niebezpieczeństwo. Ale to akurat każdy Ci powie. Jeśli szukałaś jakiegoś wyjątkowego wytłumaczenia dla siebie, bo czujesz się wyjątkowo, to pewnie jesteś zawiedziona.

zofia282 napisał/a:

(?)Wyrzuciłam drania z życia skutecznie i kiedy chciał wrócić....i kiedy kajał się i przyznawał do wszystkiego z premedytacją wykorzystałam to przeciw niemu ( na sprawie rozwodowej  )

- i to jest właśnie powód, dla którego zdradzający, gdy nie mają zamiaru odbudowywać wszystkiego, powinni do końca trzymać język za zębami, to brak samoobrony i nie docenianie przeciwnika.

zofia282 napisał/a:

Dziś jestem inną kobietą.

- to daje się wyczuć

zofia282 napisał/a:

Znowu wiem co to śmiech, radość. Uczę się dbać o siebie i sprawia mi to wielką przyjemność. Odnawiam znajomości. Jestem otwarta. Jestem szczęśliwa. Umiem cieszyć się chwilą i nie jestem już smutnym człowiekiem - uśmiecham się do ludzi, do siebie. Korzystam z życia.

- jednym słowem jako rozwódka naprawiasz to co straciłaś przez brak konsekwencji (bo jak inaczej nazwać ciągłe przymykanie oczy na kolejne romanse?)

zofia282 napisał/a:

Okazało się, że seks z innym, może być lepszy jak z mężem, dało mi to też dowartościowanie, bo mnie, zdradzaną ( z niską samooceną) ktoś pożądał ( i nie musiał mi mówić jaka jestem w łóżku, bo nie po ocenę z nim poszłam Dunkis  )

- nie musiał, ale to zrobił, prawda? Choćby oczy, które mówiły, że jesteś wyjątkowa ? dla niego tak, że jesteś dobra i że nie ma innego anioła? Czy to nie hipokryzja ? ganić z jednej strony takie zachowanie, a jednocześnie się nim podbudowywać? Taaaa, nie przyznasz się, ale komu to właściwie potrzebne, skoro ślad zostawiłaś taki wyraźny. (to nie jest pytanie)

zofia282 napisał/a:

Warto Moniu o siebie zawalczyć. Kiedyś będziesz szczęśliwa, na pewno!!!

- to tylko życzenie, tu nie może być pewności

zofia282 napisał/a:

Chcę Ci też powiedzieć, że może i czasami warto łykać psychotropy, by siebie ratować.

- trzeba robić wszystko by się ratować, choć nie zawsze konsekwencje będą się podobały

1,975 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-07-18 09:22:30)

Odp: Kobiety na zakręcie

musze cos napisac , bo mi sie na usta cisnie ( a raczej na klawiature;-))
Kobiety, wy wszystkie ( no moze nie wszystkie , Wielokropka , Kjersti i End_aluzje wylaczajac )
NIENAWIDZICIE mezczyzn!
Uwazacie ich za diabla wcielonego.I zbior wad wszelakich!

Nie pojmuje. Ciagle tylko , ze krzywdza, ze nie maja uczuc,ze skarlowaciale z nich "mezczyzniczunie" , dranie i lajdacy. Ja jakos tego tak nie widze. zaden mnie nie skrzywdzil, nie opuscil . Oczywiscie wiem i zdaje sobie sprawe , ze jest kilku (hah! ) zwyrodnialcow i psychopatow  ( naiwna idiotka tez nie jestem) , ale nie przypisujmy tych cech PLCI.

ufffffffffffffff...to sie wygadalam

1,976

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzien dobry Wszystkim! I mam nadzieje, ze Malwino, mialas w miare dobra noc.
No i mam nadzieje, ze Monia sie wyspala z Nina? smile

1,977

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja lubię mężczyzn.
Raczej nie daje siebie krzywdzić, to znaczy kiedy widzę sytuację niezdrową staram się ja jakoś rozwiązać.
Teraz staram się coś wyjaśnić, czego nie rozumiem i dowiedzieć się nie mogę.
No i już wiem po pierwszym małżeństwie, że nie mimo wszystko, że są granice.

1,978

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

Dzien dobry Wszystkim! I mam nadzieje, ze Malwino, mialas w miare dobra noc.
No i mam nadzieje, ze Monia sie wyspala z Nina? smile

i ja sie witam!

i prosze o w miare dobre wiadomosci :-))

1,979

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

musze cos napisac , bo mi sie na usta cisnie ( a raczej na klawiature;-))
Kobiety, wy wszystkie ( no moze nie wszystkie , Wielokropka i End_aluzje wylaczajac )
NIENAWIDZICIE mezczyzn!
Uwazacie ich za diabla wcielonego.I zbior wad wszelakich!

Nie pojmuje. Ciagle tylko , ze krzywdza, ze nie maja uczuc,ze skarlowaciale z nich "mezczyzniczunie" , dranie i lajdacy. Ja jakos tego tak nie widze. zaden mnie nie skrzywdzil, nie opuscil . Oczywiscie wiem i zdaje sobie sprawe , ze jest kilku (hah! ) zwyrodnialcow i psychopatow  ( naiwna idiotka tez nie jestem) , ale nie przypisujmy tych cech PLCI.

ufffffffffffffff...to sie wygadalam

A myslałem że to tylko mnie się tak rzuca w oczy. Kobieta nie powinna mówić innym kobietom takich rzeczy, trzeba było to zostawic mnie, tyle, że mnie by pewnie nie uwierzyły i nazwały szowinistą, albo jak wcześniej seksistą itd, itp, a gdy wspomne o seksie to od razu myślą, że facet chce zciągnać do łózka, albo wyciągać z nich fantazeje erotyczne, prawda? Przynajmniej słusznie wyłączyłaś z tego W i E_a.

1,980 Ostatnio edytowany przez kjersti (2012-07-18 09:25:12)

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

musze cos napisac , bo mi sie na usta cisnie ( a raczej na klawiature;-))
Kobiety, wy wszystkie ( no moze nie wszystkie , Wielokropka i End_aluzje wylaczajac )
NIENAWIDZICIE mezczyzn!
Uwazacie ich za diabla wcielonego.I zbior wad wszelakich!

Nie pojmuje. Ciagle tylko , ze krzywdza, ze nie maja uczuc,ze skarlowaciale z nich "mezczyzniczunie" , dranie i lajdacy. Ja jakos tego tak nie widze. zaden mnie nie skrzywdzil, nie opuscil . Oczywiscie wiem i zdaje sobie sprawe , ze jest kilku (hah! ) zwyrodnialcow i psychopatow  ( naiwna idiotka tez nie jestem) , ale nie przypisujmy tych cech PLCI.

ufffffffffffffff...to sie wygadalam

Myślę, że jednak trochę przesadzasz smile Tutaj nikt nie nienawidzi mężczyzn, tylko akurat roztrząsamy ich błędy i niegodziwości, bo wątek jest o kobietach na zakręcie smile Ja tam widzę tutaj wytykanie błędów po prostu, a nie błędów płci smile

Również dzień dobry wszystkim smile

P.S. Wystarczy się przejść po innych wątkach na tym forum - widać mnóstwo dyskusji na temat postępowania kobiet. Wejdziesz Dunkis, np. w wątek Ona 24 o słabości do swojego szwagra i powiesz mi, że nienawidzę kobiet? smile

1,981

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

musze cos napisac , bo mi sie na usta cisnie ( a raczej na klawiature;-))
Kobiety, wy wszystkie ( no moze nie wszystkie , Wielokropka i End_aluzje wylaczajac )
NIENAWIDZICIE mezczyzn!
Uwazacie ich za diabla wcielonego.I zbior wad wszelakich!

Nie pojmuje. Ciagle tylko , ze krzywdza, ze nie maja uczuc,ze skarlowaciale z nich "mezczyzniczunie" , dranie i lajdacy. Ja jakos tego tak nie widze. zaden mnie nie skrzywdzil, nie opuscil . Oczywiscie wiem i zdaje sobie sprawe , ze jest kilku (hah! ) zwyrodnialcow i psychopatow  ( naiwna idiotka tez nie jestem) , ale nie przypisujmy tych cech PLCI.

ufffffffffffffff...to sie wygadalam

Myślę, że jednak trochę przesadzasz smile Tutaj nikt nie nienawidzi mężczyzn, tylko akurat roztrząsamy ich błędy i niegodziwości, bo wątek jest o kobietach na zakręcie smile Ja tam widzę tutaj wytykanie błędów po prostu, a nie błędów płci smile

Również dzień dobry wszystkim smile

A zatem zacznij czytać między wierszami, bo wiele tego, zbyt wiele by nie zauwazyć.

1,982

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

musze cos napisac , bo mi sie na usta cisnie ( a raczej na klawiature;-))
Kobiety, wy wszystkie ( no moze nie wszystkie , Wielokropka i End_aluzje wylaczajac )
NIENAWIDZICIE mezczyzn!
Uwazacie ich za diabla wcielonego.I zbior wad wszelakich!

Nie pojmuje. Ciagle tylko , ze krzywdza, ze nie maja uczuc,ze skarlowaciale z nich "mezczyzniczunie" , dranie i lajdacy. Ja jakos tego tak nie widze. zaden mnie nie skrzywdzil, nie opuscil . Oczywiscie wiem i zdaje sobie sprawe , ze jest kilku (hah! ) zwyrodnialcow i psychopatow  ( naiwna idiotka tez nie jestem) , ale nie przypisujmy tych cech PLCI.

ufffffffffffffff...to sie wygadalam

A myslałem że to tylko mnie się tak rzuca w oczy. Kobieta nie powinna mówić innym kobietom takich rzeczy, trzeba było to zostawic mnie, tyle, że mnie by pewnie nie uwierzyły i nazwały szowinistą, albo jak wcześniej seksistą itd, itp, a gdy wspomne o seksie to od razu myślą, że facet chce zciągnać do łózka, albo wyciągać z nich fantazeje erotyczne, prawda? Przynajmniej słusznie wyłączyłaś z tego W i E_a.

nie powinnam ?moze i nie powinnam.Kjersti  jeszcze...

Dunkis??!! tylko sobie nie mysl ! :-)
(ze wy tacy swieci !) -bo dobrze wiesz , ze tak nie jest

1,983

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
kjersti napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

musze cos napisac , bo mi sie na usta cisnie ( a raczej na klawiature;-))
Kobiety, wy wszystkie ( no moze nie wszystkie , Wielokropka i End_aluzje wylaczajac )
NIENAWIDZICIE mezczyzn!
Uwazacie ich za diabla wcielonego.I zbior wad wszelakich!

Nie pojmuje. Ciagle tylko , ze krzywdza, ze nie maja uczuc,ze skarlowaciale z nich "mezczyzniczunie" , dranie i lajdacy. Ja jakos tego tak nie widze. zaden mnie nie skrzywdzil, nie opuscil . Oczywiscie wiem i zdaje sobie sprawe , ze jest kilku (hah! ) zwyrodnialcow i psychopatow  ( naiwna idiotka tez nie jestem) , ale nie przypisujmy tych cech PLCI.

ufffffffffffffff...to sie wygadalam

Myślę, że jednak trochę przesadzasz smile Tutaj nikt nie nienawidzi mężczyzn, tylko akurat roztrząsamy ich błędy i niegodziwości, bo wątek jest o kobietach na zakręcie smile Ja tam widzę tutaj wytykanie błędów po prostu, a nie błędów płci smile

Również dzień dobry wszystkim smile

A zatem zacznij czytać między wierszami, bo wiele tego, zbyt wiele by nie zauwazyć.

Przykłady poproszę smile

1,984 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-07-18 09:29:56)

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

musze cos napisac , bo mi sie na usta cisnie ( a raczej na klawiature;-))
Kobiety, wy wszystkie ( no moze nie wszystkie , Wielokropka i End_aluzje wylaczajac )
NIENAWIDZICIE mezczyzn!
Uwazacie ich za diabla wcielonego.I zbior wad wszelakich!

Nie pojmuje. Ciagle tylko , ze krzywdza, ze nie maja uczuc,ze skarlowaciale z nich "mezczyzniczunie" , dranie i lajdacy. Ja jakos tego tak nie widze. zaden mnie nie skrzywdzil, nie opuscil . Oczywiscie wiem i zdaje sobie sprawe , ze jest kilku (hah! ) zwyrodnialcow i psychopatow  ( naiwna idiotka tez nie jestem) , ale nie przypisujmy tych cech PLCI.

ufffffffffffffff...to sie wygadalam

Myślę, że jednak trochę przesadzasz smile Tutaj nikt nie nienawidzi mężczyzn, tylko akurat roztrząsamy ich błędy i niegodziwości, bo wątek jest o kobietach na zakręcie smile Ja tam widzę tutaj wytykanie błędów po prostu, a nie błędów płci smile

Również dzień dobry wszystkim smile

moze przesadzilam...nie wiem...
ale takie moje odczucie. Mowie , co czuje.

1,985

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

musze cos napisac , bo mi sie na usta cisnie ( a raczej na klawiature;-))
Kobiety, wy wszystkie ( no moze nie wszystkie , Wielokropka i End_aluzje wylaczajac )
NIENAWIDZICIE mezczyzn!
Uwazacie ich za diabla wcielonego.I zbior wad wszelakich!

Nie pojmuje. Ciagle tylko , ze krzywdza, ze nie maja uczuc,ze skarlowaciale z nich "mezczyzniczunie" , dranie i lajdacy. Ja jakos tego tak nie widze. zaden mnie nie skrzywdzil, nie opuscil . Oczywiscie wiem i zdaje sobie sprawe , ze jest kilku (hah! ) zwyrodnialcow i psychopatow  ( naiwna idiotka tez nie jestem) , ale nie przypisujmy tych cech PLCI.

ufffffffffffffff...to sie wygadalam

A myslałem że to tylko mnie się tak rzuca w oczy. Kobieta nie powinna mówić innym kobietom takich rzeczy, trzeba było to zostawic mnie, tyle, że mnie by pewnie nie uwierzyły i nazwały szowinistą, albo jak wcześniej seksistą itd, itp, a gdy wspomne o seksie to od razu myślą, że facet chce zciągnać do łózka, albo wyciągać z nich fantazeje erotyczne, prawda? Przynajmniej słusznie wyłączyłaś z tego W i E_a.

Ja myślę, że z Twoich opinii wychodzi na to, że wszystko jedno z kim do tego łózka pójdziesz. Nic ponad to.

1,986

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzięki za "wyłączenie". big_smile

Zawsze twierdziłam, że uogólnianie w sprawach osobistych (ale nie tylko) do niczego dobrego nie prowadzi. Zaciemnia obraz, fałszuje rzeczywistość, zwalnia od pracy nad sobą (jakby była ona obowiązkową).

A wystarczy otworzyć oczy i rozejrzeć się przytomnie (!) dokoła.

1,987

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:

Zawsze twierdziłam, że uogólnianie w sprawach osobistych (ale nie tylko) do niczego dobrego nie prowadzi. Zaciemnia obraz, fałszuje rzeczywistość, zwalnia od pracy nad sobą (jakby była ona obowiązkową).

A wystarczy otworzyć oczy i rozejrzeć się przytomnie (!) dokoła.

kojarzy mi sie troche z taka matka, ktora mowi corce ze "mezczyzna to twoj wrog".

Oczywiscie sa tez matki, ktore przekazuja synom , ze "dziewczyny to diabel ":-))),i  tylko "mama wie co dla ciebie synusiu najlepsze "!!

I jedno i drugie psu na bude! :-))

1,988

Odp: Kobiety na zakręcie
hm... napisał/a:
Dunkis napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

musze cos napisac , bo mi sie na usta cisnie ( a raczej na klawiature;-))
Kobiety, wy wszystkie ( no moze nie wszystkie , Wielokropka i End_aluzje wylaczajac )
NIENAWIDZICIE mezczyzn!
Uwazacie ich za diabla wcielonego.I zbior wad wszelakich!

Nie pojmuje. Ciagle tylko , ze krzywdza, ze nie maja uczuc,ze skarlowaciale z nich "mezczyzniczunie" , dranie i lajdacy. Ja jakos tego tak nie widze. zaden mnie nie skrzywdzil, nie opuscil . Oczywiscie wiem i zdaje sobie sprawe , ze jest kilku (hah! ) zwyrodnialcow i psychopatow  ( naiwna idiotka tez nie jestem) , ale nie przypisujmy tych cech PLCI.

ufffffffffffffff...to sie wygadalam

A myslałem że to tylko mnie się tak rzuca w oczy. Kobieta nie powinna mówić innym kobietom takich rzeczy, trzeba było to zostawic mnie, tyle, że mnie by pewnie nie uwierzyły i nazwały szowinistą, albo jak wcześniej seksistą itd, itp, a gdy wspomne o seksie to od razu myślą, że facet chce zciągnać do łózka, albo wyciągać z nich fantazeje erotyczne, prawda? Przynajmniej słusznie wyłączyłaś z tego W i E_a.

Ja myślę, że z Twoich opinii wychodzi na to, że wszystko jedno z kim do tego łózka pójdziesz. Nic ponad to.

Gdyby tak było pisałbym na portalu randkowym. Mam tłumaczyć dalej? Wyjdź ze skorupki i rozejrzyj się - są ludzie i ludzie. A nie kobiety i mężczyźni (ZAZDROSC wróć)

1,989

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Zawsze twierdziłam, że uogólnianie w sprawach osobistych (ale nie tylko) do niczego dobrego nie prowadzi. Zaciemnia obraz, fałszuje rzeczywistość, zwalnia od pracy nad sobą (jakby była ona obowiązkową).

A wystarczy otworzyć oczy i rozejrzeć się przytomnie (!) dokoła.

kojarzy mi sie troche z taka matka, ktora mowi corce ze "mezczyzna to twoj wrog".

Oczywiscie sa tez matki, ktore przekazuja synom , ze "dziewczyny to diabel ":-))),i  tylko "mama wie co dla ciebie synusiu najlepsze "!!

I jedno i drugie psu na bude! :-))

Nie uważam też, że słuszne jest określanie mężczyzn czy kobiet jakąś wspólną cechą typu "oni tego nie potrafią", "one są w tym gorsze". Wszystko zależy od predyspozycji danego człowieka. Dlatego kiedy piszę o mężu Malwiny odnoszę się konkretnie do tego co on zrobił i co sobą w ten sposób reprezentuje. pewnie, że nie wejdę do jego głowy, więc nie mogę znać wszystkich pobudek, które go do takiego zachowania popchnęły. Ale na podstawie opowiadania Malwiny widzę czyny i czyny te oceniam. Nazywam również to, co robi bądź czego nie robi Malwina by ustrzec się przed cierpieniem. Ale nie mogę powiedzieć przecież, że na skutek takiego a takiego jej zachowania Misiek przechylił się na bok. Przechylił się, bo taką podjął decyzję.

1,990

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
Dunkis napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

musze cos napisac , bo mi sie na usta cisnie ( a raczej na klawiature;-))
Kobiety, wy wszystkie ( no moze nie wszystkie , Wielokropka i End_aluzje wylaczajac )
NIENAWIDZICIE mezczyzn!
Uwazacie ich za diabla wcielonego.I zbior wad wszelakich!

Nie pojmuje. Ciagle tylko , ze krzywdza, ze nie maja uczuc,ze skarlowaciale z nich "mezczyzniczunie" , dranie i lajdacy. Ja jakos tego tak nie widze. zaden mnie nie skrzywdzil, nie opuscil . Oczywiscie wiem i zdaje sobie sprawe , ze jest kilku (hah! ) zwyrodnialcow i psychopatow  ( naiwna idiotka tez nie jestem) , ale nie przypisujmy tych cech PLCI.

ufffffffffffffff...to sie wygadalam

A myslałem że to tylko mnie się tak rzuca w oczy. Kobieta nie powinna mówić innym kobietom takich rzeczy, trzeba było to zostawic mnie, tyle, że mnie by pewnie nie uwierzyły i nazwały szowinistą, albo jak wcześniej seksistą itd, itp, a gdy wspomne o seksie to od razu myślą, że facet chce zciągnać do łózka, albo wyciągać z nich fantazeje erotyczne, prawda? Przynajmniej słusznie wyłączyłaś z tego W i E_a.

nie powinnam ?moze i nie powinnam.Kjersti  jeszcze...

Dunkis??!! tylko sobie nie mysl ! :-)
(ze wy tacy swieci !) -bo dobrze wiesz , ze tak nie jest

Wiem , bo sam sobie mam wiele do zarzucienia i uważam się za ... wolę mysleć o sobie jako o sobiek która jest winna płacić za swoje błędy niż za złego człowieka, ale czasem to określenie też do mnie pasuje - złego nie z racji zachowania, a raczej tych właśnie błędów.

1,991

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Zawsze twierdziłam, że uogólnianie w sprawach osobistych (ale nie tylko) do niczego dobrego nie prowadzi. Zaciemnia obraz, fałszuje rzeczywistość, zwalnia od pracy nad sobą (jakby była ona obowiązkową).

A wystarczy otworzyć oczy i rozejrzeć się przytomnie (!) dokoła.

kojarzy mi sie troche z taka matka, ktora mowi corce ze "mezczyzna to twoj wrog".

Oczywiscie sa tez matki, ktore przekazuja synom , ze "dziewczyny to diabel ":-))),i  tylko "mama wie co dla ciebie synusiu najlepsze "!!

I jedno i drugie psu na bude! :-))

Nie uważam też, że słuszne jest określanie mężczyzn czy kobiet jakąś wspólną cechą typu "oni tego nie potrafią", "one są w tym gorsze". Wszystko zależy od predyspozycji danego człowieka.

podpisuje.
I myslalam, ze to jest oczywiste.

1,992

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
Dunkis napisał/a:
kjersti napisał/a:

Myślę, że jednak trochę przesadzasz smile Tutaj nikt nie nienawidzi mężczyzn, tylko akurat roztrząsamy ich błędy i niegodziwości, bo wątek jest o kobietach na zakręcie smile Ja tam widzę tutaj wytykanie błędów po prostu, a nie błędów płci smile

Również dzień dobry wszystkim smile

A zatem zacznij czytać między wierszami, bo wiele tego, zbyt wiele by nie zauwazyć.

Przykłady poproszę smile

Gdy znadję czs to Ci napiszę, ale skoto pomarańczowa to znalazła i ja, to znaczy że nie wyssaliśmy tego z palca. Komuś, dziś nawet na ten temat na prv wysłałem wiadomość, bo wyczytałem w postach tej osoby, że zatraciła wiele - z kobiecości, porzez zmianę nastawienia, co się łączy niestety w tym przypadku wyraźnie z nastawieniem właśnie do mężczyzn.

1,993

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Zawsze twierdziłam, że uogólnianie w sprawach osobistych (ale nie tylko) do niczego dobrego nie prowadzi. Zaciemnia obraz, fałszuje rzeczywistość, zwalnia od pracy nad sobą (jakby była ona obowiązkową).

A wystarczy otworzyć oczy i rozejrzeć się przytomnie (!) dokoła.

kojarzy mi sie troche z taka matka, ktora mowi corce ze "mezczyzna to twoj wrog".

Oczywiscie sa tez matki, ktore przekazuja synom , ze "dziewczyny to diabel ":-))),i  tylko "mama wie co dla ciebie synusiu najlepsze "!!

I jedno i drugie psu na bude! :-))

Nie uważam też, że słuszne jest określanie mężczyzn czy kobiet jakąś wspólną cechą typu "oni tego nie potrafią", "one są w tym gorsze". Wszystko zależy od predyspozycji danego człowieka. Dlatego kiedy piszę o mężu Malwiny odnoszę się konkretnie do tego co on zrobił i co sobą w ten sposób reprezentuje. pewnie, że nie wejdę do jego głowy, więc nie mogę znać wszystkich pobudek, które go do takiego zachowania popchnęły. Ale na podstawie opowiadania Malwiny widzę czyny i czyny te oceniam. Nazywam również to, co robi bądź czego nie robi Malwina by ustrzec się przed cierpieniem. Ale nie mogę powiedzieć przecież, że na skutek takiego a takiego jej zachowania Misiek przechylił się na bok. Przechylił się, bo taką podjął decyzję.

Będą z Ciebie ludzie (żartuję nie bierz tego do siebie, jeśli byś myślała, że piszę złośliwie, bo jest na odwrót)

1,994

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
kjersti napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

kojarzy mi sie troche z taka matka, ktora mowi corce ze "mezczyzna to twoj wrog".

Oczywiscie sa tez matki, ktore przekazuja synom , ze "dziewczyny to diabel ":-))),i  tylko "mama wie co dla ciebie synusiu najlepsze "!!

I jedno i drugie psu na bude! :-))

Nie uważam też, że słuszne jest określanie mężczyzn czy kobiet jakąś wspólną cechą typu "oni tego nie potrafią", "one są w tym gorsze". Wszystko zależy od predyspozycji danego człowieka.

podpisuje.
I myslalam, ze to jest oczywiste.

No ja tez tak myślałam, ale skoro na podstawie tego wątku można wysnuć wniosek, że niektóre z nas nienawidzą mężczyzn to może można tu znaleźć przykłady na brak indywidualnego podejścia. No nie wiem, np., że Malwina kiedyś napisała, iż "mężczyźni nie mają wyobraźni". Nie zgodziłam się z tym, wtedy i nie zgadzam nadal, ale wniosku o nienawiści do mężczyzn z tego nie wysnuwam. Może jest jeszcze coś, co przeoczyłam?

1,995 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-07-18 10:01:50)

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
kjersti napisał/a:

Nie uważam też, że słuszne jest określanie mężczyzn czy kobiet jakąś wspólną cechą typu "oni tego nie potrafią", "one są w tym gorsze". Wszystko zależy od predyspozycji danego człowieka.

podpisuje.
I myslalam, ze to jest oczywiste.

No ja tez tak myślałam, ale skoro na podstawie tego wątku można wysnuć wniosek, że niektóre z nas nienawidzą mężczyzn to może można tu znaleźć przykłady na brak indywidualnego podejścia. No nie wiem, np., że Malwina kiedyś napisała, iż "mężczyźni nie mają wyobraźni". Nie zgodziłam się z tym, wtedy i nie zgadzam nadal, ale wniosku o nienawiści do mężczyzn z tego nie wysnuwam. Może jest jeszcze coś, co przeoczyłam?

...jakby Ci to...
to tak ogolnie jakos poczulam...raczej nie Malwina i nie Monika... hmmm...raczej wczoraj ...takie ogolne wrazenie ....znasz to ? masz tak czasami...?ze czujesz cos z rozmowy , ale nie potrafisz uzasadnic...

1,996

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja sie zgadzam z Kjersti. Tutaj pisza kobiety, ktorym facet dal w kosc, moze stad takie odczucia. Jak slucham moich kumpli, wystawionych przez babki, to mam wrazenie , ze caly babski rod powinno sie wyslac na ksiezyc. Gdybysmy tutaj byly innej orientacji, pewnie bysmy pisaly, jakie nasze baby sa wstretne i zdradzieckie.

1,997 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2012-07-18 10:09:09)

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
kjersti napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

podpisuje.
I myslalam, ze to jest oczywiste.

No ja tez tak myślałam, ale skoro na podstawie tego wątku można wysnuć wniosek, że niektóre z nas nienawidzą mężczyzn to może można tu znaleźć przykłady na brak indywidualnego podejścia. No nie wiem, np., że Malwina kiedyś napisała, iż "mężczyźni nie mają wyobraźni". Nie zgodziłam się z tym, wtedy i nie zgadzam nadal, ale wniosku o nienawiści do mężczyzn z tego nie wysnuwam. Może jest jeszcze coś, co przeoczyłam?

...jakby Ci to...
to tak ogolnie jakos poczulam...raczej nie Malwina i nie Monika... hmmm...raczej wczoraj ...takie ogolne wrazenie ....znasz to ? masz tak czasami...?ze czujesz cos z rozmowy , ale nie potrafisz uzasadnic...

pomarańczowa wyślij mi swojego maila prosze, bo nie udostępniasz żadnego w kontaktach, prześlę Ci coś i zapytam, czy to co mi sie wydaje to to, o co Ci chodzi, bo to co określasz wrażeniem - ja czytam między wierszami - i wydaje mi się, że złapałem to, co Ci ulatuje. Nienawiść to zbyt mocne określenie, ale wyczucie, tego, że ktoś ma negatywne nastawienie 0 jest temu dość bliskie.

1,998

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

Ja sie zgadzam z Kjersti. Tutaj pisza kobiety, ktorym facet dal w kosc, moze stad takie odczucia. Jak slucham moich kumpli, wystawionych przez babki, to mam wrazenie , ze caly babski rod powinno sie wyslac na ksiezyc. Gdybysmy tutaj byly innej orientacji, pewnie bysmy pisaly, jakie nasze baby sa wstretne i zdradzieckie.

:-)))
no , pewnie tak by bylo...
jak wejdziesz miedzy wrony,musisz krakac jak i one...
nieee, zartuje teraz.

1,999

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

Ja sie zgadzam z Kjersti. Tutaj pisza kobiety, ktorym facet dal w kosc, moze stad takie odczucia. Jak slucham moich kumpli, wystawionych przez babki, to mam wrazenie , ze caly babski rod powinno sie wyslac na ksiezyc. Gdybysmy tutaj byly innej orientacji, pewnie bysmy pisaly, jakie nasze baby sa wstretne i zdradzieckie.

To raczej kwestia wyczucia nastawienia, które tu się wyczuwa w kierunku mężczyzn. Taki tabun tu mężczyzn, że ... a ja lubie trudne tematy. A towarzystwo lekko mówiąc niezbyt pozytywnie nastawione pozytywnie jest raczej - niesprzyjające by szukać tu podtekstów i dwuznaczności - jest merytoryczna i pewnie dla tego mi się podoba. Choć i tu się zdarzają wyjątki.

2,000

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
Kawencja napisał/a:

Ja sie zgadzam z Kjersti. Tutaj pisza kobiety, ktorym facet dal w kosc, moze stad takie odczucia. Jak slucham moich kumpli, wystawionych przez babki, to mam wrazenie , ze caly babski rod powinno sie wyslac na ksiezyc. Gdybysmy tutaj byly innej orientacji, pewnie bysmy pisaly, jakie nasze baby sa wstretne i zdradzieckie.

:-)))
no , pewnie tak by bylo...
jak wejdziesz miedzy wrony,musisz krakac jak i one...
nieee, zartuje teraz.

nie kraczesz jak wrona i uważaj, bo nie wszytkim może się to  tu podobać

2,001

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Kawencja napisał/a:

Ja sie zgadzam z Kjersti. Tutaj pisza kobiety, ktorym facet dal w kosc, moze stad takie odczucia. Jak slucham moich kumpli, wystawionych przez babki, to mam wrazenie , ze caly babski rod powinno sie wyslac na ksiezyc. Gdybysmy tutaj byly innej orientacji, pewnie bysmy pisaly, jakie nasze baby sa wstretne i zdradzieckie.

:-)))
no , pewnie tak by bylo...
jak wejdziesz miedzy wrony,musisz krakac jak i one...
nieee, zartuje teraz.

nie kraczesz jak wrona i uważaj, bo nie wszytkim może się to  tu podobać

Trudno wymagac, zeby ktos kto dostal ostro po tylku mial ochote z usmiechem patrzec na innych facetow, kiedy ma sie ochote gryzc i kasac plec przeciwna. I to dotyczy zarowno kobiet jak i mezczyzn. Nie da rady miec dobrego nastawienia w momencie, kiedy sie przezywa najgorsze chwile swojego zycia. Moze stad to wrazenie. Ale sa wsrod nas takie, ktore maja szczesliwe zwiazki i fajnego faceta, do tej grupy i ja sie zaliczam. A to, ze nie bronimy meskiej rasy wynika raczej z tego, ze zolc, zlosc, niezadowolenie musi sie wylac, trzeba sie wygadac, posklejac do kupy i potem zaczac od nowa. Nie pomoze babeczkom w dole obrona przez nas rodu meskiego, tylko to, ze sie moga wygadac. U kazdego zaloba trwa i przebiega inaczej.

2,002 Ostatnio edytowany przez zofia282 (2012-07-18 10:36:25)

Odp: Kobiety na zakręcie

Sorki, coś pochrzaniłam i wyszło, że mój post napisał Dunkis. Następny post jest tym prawidłowym.

2,003 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-07-18 10:32:47)

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:
Dunkis napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

:-)))
no , pewnie tak by bylo...
jak wejdziesz miedzy wrony,musisz krakac jak i one...
nieee, zartuje teraz.

nie kraczesz jak wrona i uważaj, bo nie wszytkim może się to  tu podobać

Trudno wymagac, zeby ktos kto dostal ostro po tylku mial ochote z usmiechem patrzec na innych facetow, kiedy ma sie ochote gryzc i kasac plec przeciwna. I to dotyczy zarowno kobiet jak i mezczyzn. Nie da rady miec dobrego nastawienia w momencie, kiedy sie przezywa najgorsze chwile swojego zycia. Moze stad to wrazenie. Ale sa wsrod nas takie, ktore maja szczesliwe zwiazki i fajnego faceta, do tej grupy i ja sie zaliczam. A to, ze nie bronimy meskiej rasy wynika raczej z tego, ze zolc, zlosc, niezadowolenie musi sie wylac, trzeba sie wygadac, posklejac do kupy i potem zaczac od nowa. Nie pomoze babeczkom w dole obrona przez nas rodu meskiego, tylko to, ze sie moga wygadac. U kazdego zaloba trwa i przebiega inaczej.

ja jestem jaknajbardziej ZA. Za tym, zeby sie wygadac! Za tym , zeby sie wyzalic i wykrzyczec- bo to czesc "przerobienia" tego calego "Scheißu".I wiem, ze boli na pewno , ale wiem tez , ze trzeba sie wziac kiedys ( dla kazdej to bedzie indywidualnie trwalo -moze miesiac, moze rok, moze dwa lata , a moze piec !) za SIEBIE.

A jakos mialam wczoraj wrazenie, ze to takie krecenie sie w kolko...cos w rodzaju: " Lon  Ci winien!" i " miales chamie zloty rog, ostal ci sie jeno sznur"...( jezeli mnie dobrze rozumiesz...

2,004

Odp: Kobiety na zakręcie

DUNKIS !
1. Mnie to przypomina kkzb smile. Masz rację, zero konsekwencji. Pomyliłam tolerancję z głupotą i wierzyłam w cuda- nie zdarzyły się. Poza tym miałam do czynienia z takim, co uważał, że życie jest teatrem. Dałam się nabrać i 26 lat byłam widzem w pierwszym rzędzie big_smile. Tak, on traktował życie jak zabawę...traktował ? on nadal je tak traktuje i nadal gra oskarową rolę.
2. Oceniam ludzi tak jak każdy i tak jak każdy przez pryzmat własnych przeżyć, doświadczeń. Mam swój punkt widzenia, tylko teraz przestałam wierzyć w cuda. Teraz liczą się czyny i fakty, nie słowa.
Mówisz, że nie powinnam oceniać? Całe forum to oceny innych. Każdy ocenia i ma do tego prawo tongue.
3. ?????
4.Owszem, na początku w każdym dopatrywałam się, raczej doszukiwałam się charakteropaty. Ten czas mam za sobą. Potrafię nawet zaprzyjaźnić się z przedstawicielami płci przeciwnej. Moja przygoda nauczyła mnie wierzyć w czyny, nie w słowa, szanować siebie - nic więcej. Nauczyła mnie też nie wierzyć w cuda.
Nie masz racji pisząc o wyrzutach sumienia mojego męża. On nie ma sumienia i nie odczuwa strachu ( charakteropatia). Są tacy ludzie. 
Błędy widzę w mężczyznach jak i kobietach, i niczyjej winy na nikogo nie przenoszę. Jestem odpowiedzialna za własne decyzje i postępowanie, i tego oczekuję od innych. I nie czuję się wyjątkowa i nie oczekuję wyjątkowych wyjaśnień.
5. On miał zamiar odbudowywać, nie wiem w jakim celu, ale odbudowywać chciał i z tego powodu kajał się i przyznawał.
Chcesz mi powiedzieć, że popierasz kłamstwa i krzywoprzysięstwa ? Może chcesz wiedzieć jak mój syn radzi sobie po takim krzywoprzysięstwie taty?
A ja myślałam, że jeśli jest wina, to jest też kara. A ja myślałam, że jeśli zdradzał to liczył się też z konsekwencjami tej zdrady - rozwodem i to z jego winy!
6. Odczytuję to jako komplement. Dzięki smile.
7.Jednym słowem  - jako rozwódka jestem szczęśliwa!
Straciłam wiele, nie tylko przez brak konsekwencji, ale tez przez GŁUPOTĘ. Pisałam już, że pomyliłam ją z tolerancją i nie tyczy się to tylko zdrad męża. Dotyczy się to wielu jego zachowań i poczynań.
Przymykanie oczu na kolejne romanse....to nie tylko brak konsekwencji, to również chęć zwycięstwa walki z rywalką, to też chęć bycia z kimś kogo się kocha, to też strach przed samotnością i samodzielnością i pewnie jeszcze kilka innych odczuć.
8. Seks, to był czysty seks i to moja świadoma decyzja była i nie byłam tym zastępczym aniołem. To wolny człowiek (z zajętym nie byłoby seksu - mam mocny kręgosłup moralny). Owszem pożądał, ale nie musiał czarować, mówić, że jestem wyjątkowa czy dobra. Tak jak wcześniej napisałam, to była MOJA świadoma decyzja. Tak jak wcześniej pisałam nie po ocenę poszłam z nim do łóżka. Takowa nie była i nie jest mi do niczego potrzebna. smile
HIPOKRYZJA ? gdzie się jej doszukałeś ? - zawsze jej unikałam !
O jakim śladzie piszesz, a raczej zapytam, po czym ten ślad miałby zostać ? I do czego miałabym się przyznawać. Przyznałam się do wszystkiego i więcej grzechów nie pamiętam big_smile.
9. Monia to inteligentna i mądra osoba i wiem, i mam pewność, że poradzi sobie ze swoim problemem. Czas również jest jej sprzymierzeńcem.
Szczęście można odnaleźć w sobie ! Ma też córkę, która na pewno nie raz przyczyni się do jej uśmiechu i słów, "życie jest piękne".

Dużo piszesz o perspektywie i jej braku, a ja właśnie teraz ją mam. Daje mi ona możliwość oceny co jakie jest, bez usprawiedliwień ze słowami  "ale", "bo".

2,005

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
Kawencja napisał/a:
Dunkis napisał/a:

nie kraczesz jak wrona i uważaj, bo nie wszytkim może się to  tu podobać

Trudno wymagac, zeby ktos kto dostal ostro po tylku mial ochote z usmiechem patrzec na innych facetow, kiedy ma sie ochote gryzc i kasac plec przeciwna. I to dotyczy zarowno kobiet jak i mezczyzn. Nie da rady miec dobrego nastawienia w momencie, kiedy sie przezywa najgorsze chwile swojego zycia. Moze stad to wrazenie. Ale sa wsrod nas takie, ktore maja szczesliwe zwiazki i fajnego faceta, do tej grupy i ja sie zaliczam. A to, ze nie bronimy meskiej rasy wynika raczej z tego, ze zolc, zlosc, niezadowolenie musi sie wylac, trzeba sie wygadac, posklejac do kupy i potem zaczac od nowa. Nie pomoze babeczkom w dole obrona przez nas rodu meskiego, tylko to, ze sie moga wygadac. U kazdego zaloba trwa i przebiega inaczej.

ja jestem jaknajbardziej ZA. Za tym, zeby sie wygadac! Za tym , zeby sie wyzalic i wykrzyczec- bo to czesc "przerobienia" tego calego "Scheißu".I wiem, ze boli na pewno , ale wiem tez , ze trzeba sie wziac kiedys ( dla kazdej to bedzie indywidualnie trwalo -moze miesiac, moze rok, moze dwa lata , a moze piec !) za SIEBIE.

A jakos mialam wczoraj wrazenie, ze to takie krecenie sie w kolko...cos w rodzaju: " Lon  Ci winien!" i " miales chamie zloty rog, ostal ci sie jeno sznur"...( jezeli mnie dobrze rozumiesz...

Tak rozumiem. To jest forum, a nie gazeta poprawna politycznie i wczoraj byla taka wlasnie potrzeba. Mysle, ze sprawy poruszane na forum sa swieze i proces 'zbierania sie do kupy' wciaz sie dzieje.

2,006

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Kawencja napisał/a:

Trudno wymagac, zeby ktos kto dostal ostro po tylku mial ochote z usmiechem patrzec na innych facetow, kiedy ma sie ochote gryzc i kasac plec przeciwna. I to dotyczy zarowno kobiet jak i mezczyzn. Nie da rady miec dobrego nastawienia w momencie, kiedy sie przezywa najgorsze chwile swojego zycia. Moze stad to wrazenie. Ale sa wsrod nas takie, ktore maja szczesliwe zwiazki i fajnego faceta, do tej grupy i ja sie zaliczam. A to, ze nie bronimy meskiej rasy wynika raczej z tego, ze zolc, zlosc, niezadowolenie musi sie wylac, trzeba sie wygadac, posklejac do kupy i potem zaczac od nowa. Nie pomoze babeczkom w dole obrona przez nas rodu meskiego, tylko to, ze sie moga wygadac. U kazdego zaloba trwa i przebiega inaczej.

ja jestem jaknajbardziej ZA. Za tym, zeby sie wygadac! Za tym , zeby sie wyzalic i wykrzyczec- bo to czesc "przerobienia" tego calego "Scheißu".I wiem, ze boli na pewno , ale wiem tez , ze trzeba sie wziac kiedys ( dla kazdej to bedzie indywidualnie trwalo -moze miesiac, moze rok, moze dwa lata , a moze piec !) za SIEBIE.

A jakos mialam wczoraj wrazenie, ze to takie krecenie sie w kolko...cos w rodzaju: " Lon  Ci winien!" i " miales chamie zloty rog, ostal ci sie jeno sznur"...( jezeli mnie dobrze rozumiesz...

Tak rozumiem. To jest forum, a nie gazeta poprawna politycznie i wczoraj byla taka wlasnie potrzeba. Mysle, ze sprawy poruszane na forum sa swieze i proces 'zbierania sie do kupy' wciaz sie dzieje.

dzieje sie ...dzieje...

jestesmy tu wszystkie po to (chyba), zeby sie dzial.

nie wiem...ja sobie mysle, ze gdybym to JA potrzebowala sie tu wygadac...wytrzewic...i co tam jeszcze , to chyba zalezaloby mi na mozliwie wielu spojrzeniach.
Tak jest zdrowiej, mysle.I jeszcze mysle, ze chcialabym tych innych spojrzen...wlasnie , zeby wyjsc z tej matni, tego kolka...

bo to jest troche tak, ze jak pracujesz w piekarni, to nigdy nie ubrudzisz sie weglem...:-)

2,007

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
kjersti napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

kojarzy mi sie troche z taka matka, ktora mowi corce ze "mezczyzna to twoj wrog".

Oczywiscie sa tez matki, ktore przekazuja synom , ze "dziewczyny to diabel ":-))),i  tylko "mama wie co dla ciebie synusiu najlepsze "!!

I jedno i drugie psu na bude! :-))

Nie uważam też, że słuszne jest określanie mężczyzn czy kobiet jakąś wspólną cechą typu "oni tego nie potrafią", "one są w tym gorsze". Wszystko zależy od predyspozycji danego człowieka. Dlatego kiedy piszę o mężu Malwiny odnoszę się konkretnie do tego co on zrobił i co sobą w ten sposób reprezentuje. pewnie, że nie wejdę do jego głowy, więc nie mogę znać wszystkich pobudek, które go do takiego zachowania popchnęły. Ale na podstawie opowiadania Malwiny widzę czyny i czyny te oceniam. Nazywam również to, co robi bądź czego nie robi Malwina by ustrzec się przed cierpieniem. Ale nie mogę powiedzieć przecież, że na skutek takiego a takiego jej zachowania Misiek przechylił się na bok. Przechylił się, bo taką podjął decyzję.

Będą z Ciebie ludzie (żartuję nie bierz tego do siebie, jeśli byś myślała, że piszę złośliwie, bo jest na odwrót)

Nie widzę tu złośliwości, bardziej pobłażliwość tongue

2,008

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
Kawencja napisał/a:
Dunkis napisał/a:

nie kraczesz jak wrona i uważaj, bo nie wszytkim może się to  tu podobać

Trudno wymagac, zeby ktos kto dostal ostro po tylku mial ochote z usmiechem patrzec na innych facetow, kiedy ma sie ochote gryzc i kasac plec przeciwna. I to dotyczy zarowno kobiet jak i mezczyzn. Nie da rady miec dobrego nastawienia w momencie, kiedy sie przezywa najgorsze chwile swojego zycia. Moze stad to wrazenie. Ale sa wsrod nas takie, ktore maja szczesliwe zwiazki i fajnego faceta, do tej grupy i ja sie zaliczam. A to, ze nie bronimy meskiej rasy wynika raczej z tego, ze zolc, zlosc, niezadowolenie musi sie wylac, trzeba sie wygadac, posklejac do kupy i potem zaczac od nowa. Nie pomoze babeczkom w dole obrona przez nas rodu meskiego, tylko to, ze sie moga wygadac. U kazdego zaloba trwa i przebiega inaczej.

ja jestem jaknajbardziej ZA. Za tym, zeby sie wygadac! Za tym , zeby sie wyzalic i wykrzyczec- bo to czesc "przerobienia" tego calego "Scheißu".I wiem, ze boli na pewno , ale wiem tez , ze trzeba sie wziac kiedys ( dla kazdej to bedzie indywidualnie trwalo -moze miesiac, moze rok, moze dwa lata , a moze piec !) za SIEBIE.

A jakos mialam wczoraj wrazenie, ze to takie krecenie sie w kolko...cos w rodzaju: " Lon  Ci winien!" i " miales chamie zloty rog, ostal ci sie jeno sznur"...( jezeli mnie dobrze rozumiesz...

gdyby to chodziło o wygadanie, to i przesadę można by uznać za naturalne i pewnie potrzbne do spuszczenia powietrza... ale tu jest wyczuwalne nasawienie - a to coś zupełnie innego - nastawienie, które nie jest obudowane ani emocjami, ani słabością, a wynika z przekonania, choć prościej byłoby powiedzieć wyrachowaniem , albo przypominającą to postawą. gdyby monika, albo malwina powiedziała że nie nawidzą całego rodu męskiego nie zdziwiłbym się, ale to nie o nich piszemy, prawda pomaranczowa?

2,009

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
Dunkis napisał/a:
kjersti napisał/a:

Nie uważam też, że słuszne jest określanie mężczyzn czy kobiet jakąś wspólną cechą typu "oni tego nie potrafią", "one są w tym gorsze". Wszystko zależy od predyspozycji danego człowieka. Dlatego kiedy piszę o mężu Malwiny odnoszę się konkretnie do tego co on zrobił i co sobą w ten sposób reprezentuje. pewnie, że nie wejdę do jego głowy, więc nie mogę znać wszystkich pobudek, które go do takiego zachowania popchnęły. Ale na podstawie opowiadania Malwiny widzę czyny i czyny te oceniam. Nazywam również to, co robi bądź czego nie robi Malwina by ustrzec się przed cierpieniem. Ale nie mogę powiedzieć przecież, że na skutek takiego a takiego jej zachowania Misiek przechylił się na bok. Przechylił się, bo taką podjął decyzję.

Będą z Ciebie ludzie (żartuję nie bierz tego do siebie, jeśli byś myślała, że piszę złośliwie, bo jest na odwrót)

Nie widzę tu złośliwości, bardziej pobłażliwość tongue

nie. bo zgadzam sie z ujetym przez ciebie spojrzenim o predyspozycjach - ja to nazywam nastawieniem bo wtedy mam większe pole manewru

2,010

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Kawencja napisał/a:

Trudno wymagac, zeby ktos kto dostal ostro po tylku mial ochote z usmiechem patrzec na innych facetow, kiedy ma sie ochote gryzc i kasac plec przeciwna. I to dotyczy zarowno kobiet jak i mezczyzn. Nie da rady miec dobrego nastawienia w momencie, kiedy sie przezywa najgorsze chwile swojego zycia. Moze stad to wrazenie. Ale sa wsrod nas takie, ktore maja szczesliwe zwiazki i fajnego faceta, do tej grupy i ja sie zaliczam. A to, ze nie bronimy meskiej rasy wynika raczej z tego, ze zolc, zlosc, niezadowolenie musi sie wylac, trzeba sie wygadac, posklejac do kupy i potem zaczac od nowa. Nie pomoze babeczkom w dole obrona przez nas rodu meskiego, tylko to, ze sie moga wygadac. U kazdego zaloba trwa i przebiega inaczej.

ja jestem jaknajbardziej ZA. Za tym, zeby sie wygadac! Za tym , zeby sie wyzalic i wykrzyczec- bo to czesc "przerobienia" tego calego "Scheißu".I wiem, ze boli na pewno , ale wiem tez , ze trzeba sie wziac kiedys ( dla kazdej to bedzie indywidualnie trwalo -moze miesiac, moze rok, moze dwa lata , a moze piec !) za SIEBIE.

A jakos mialam wczoraj wrazenie, ze to takie krecenie sie w kolko...cos w rodzaju: " Lon  Ci winien!" i " miales chamie zloty rog, ostal ci sie jeno sznur"...( jezeli mnie dobrze rozumiesz...

gdyby to chodziło o wygadanie, to i przesadę można by uznać za naturalne i pewnie potrzbne do spuszczenia powietrza... ale tu jest wyczuwalne nasawienie - a to coś zupełnie innego - nastawienie, które nie jest obudowane ani emocjami, ani słabością, a wynika z przekonania, choć prościej byłoby powiedzieć wyrachowaniem , albo przypominającą to postawą. gdyby monika, albo malwina powiedziała że nie nawidzą całego rodu męskiego nie zdziwiłbym się, ale to nie o nich piszemy, prawda pomaranczowa?

OK, ale do czego ma to doprowadzic? To pisanie o tym, kto tak wyrachowanie postepuje? I jesli takie masz zdanie, to czemu nie napiszesz szczerze i wprost do tych wlasnie osob?

2,011

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Kawencja napisał/a:

Trudno wymagac, zeby ktos kto dostal ostro po tylku mial ochote z usmiechem patrzec na innych facetow, kiedy ma sie ochote gryzc i kasac plec przeciwna. I to dotyczy zarowno kobiet jak i mezczyzn. Nie da rady miec dobrego nastawienia w momencie, kiedy sie przezywa najgorsze chwile swojego zycia. Moze stad to wrazenie. Ale sa wsrod nas takie, ktore maja szczesliwe zwiazki i fajnego faceta, do tej grupy i ja sie zaliczam. A to, ze nie bronimy meskiej rasy wynika raczej z tego, ze zolc, zlosc, niezadowolenie musi sie wylac, trzeba sie wygadac, posklejac do kupy i potem zaczac od nowa. Nie pomoze babeczkom w dole obrona przez nas rodu meskiego, tylko to, ze sie moga wygadac. U kazdego zaloba trwa i przebiega inaczej.

ja jestem jaknajbardziej ZA. Za tym, zeby sie wygadac! Za tym , zeby sie wyzalic i wykrzyczec- bo to czesc "przerobienia" tego calego "Scheißu".I wiem, ze boli na pewno , ale wiem tez , ze trzeba sie wziac kiedys ( dla kazdej to bedzie indywidualnie trwalo -moze miesiac, moze rok, moze dwa lata , a moze piec !) za SIEBIE.

A jakos mialam wczoraj wrazenie, ze to takie krecenie sie w kolko...cos w rodzaju: " Lon  Ci winien!" i " miales chamie zloty rog, ostal ci sie jeno sznur"...( jezeli mnie dobrze rozumiesz...

gdyby to chodziło o wygadanie, to i przesadę można by uznać za naturalne i pewnie potrzbne do spuszczenia powietrza... ale tu jest wyczuwalne nasawienie - a to coś zupełnie innego - nastawienie, które nie jest obudowane ani emocjami, ani słabością, a wynika z przekonania, choć prościej byłoby powiedzieć wyrachowaniem , albo przypominającą to postawą. gdyby monika, albo malwina powiedziała że nie nawidzą całego rodu męskiego nie zdziwiłbym się, ale to nie o nich piszemy, prawda pomaranczowa?

Widzę, że jednak mógłbyś podać przykłady, ale wolisz pozostać tajemniczy? smile

2,012

Odp: Kobiety na zakręcie

LUUUUUDZIE!
:-)))))
to byla TYLKO  taka moja mala dygresja. Dajmy juz temu spokoj.

P.S.
Przeciez kazdy moze sobie nienawidzic / badz nie nienawidzic kogo chce.
Po co to rozstrzasac

2,013

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

LUUUUUDZIE!
:-)))))
to byla TYLKO  taka moja mala dygresja. Dajmy juz temu spokoj.

P.S.
Przeciez kazdy moze sobie nienawidzic / badz nie nienawidzic kogo chce.
Po co to rozstrzasac

Ogólnie się zgadzam, ale temat mnie zwyczajnie zaintrygował. Bo dla mnie ostatnią rzeczą, którą mogłabym zarzucić którejkolwiek kobiecie piszącej w tym wątku od początku jest negatywne nastawienie do mężczyzn w ogóle. Dlatego zapytałam Dunkisa o przykłady. I zgodzę się, że lepiej rozmawiać konkretnie lub wcale nie rozmawiać na dany temat. Skoro walczymy z uogólnianiem to na każdym polu.

P.S. Malwina, jak tam?

2,014

Odp: Kobiety na zakręcie

Wlasnie : jak tam ?
i jak TAM Monika ?

2,015

Odp: Kobiety na zakręcie

b/z jeśłi chodzi o nastrój........
ale jeszcze się nie powiesiłam, bo nie znalazłam odpowiednio grubej gałęzi....

p.s
to taki upiorny żart....jakby co..

Posty [ 1,951 do 2,015 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 29 30 31 32 33 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024