"ale jesli onbi temu zaprzeczają, bagatelizują, ukrywwają dalej to drugie zycie - to nie ma szans..."
I to jest kwintesencja. End_aluzja jesteś wielka. Buziaki.
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie
Strony Poprzednia 1 … 28 29 30 31 32 … 447 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
"ale jesli onbi temu zaprzeczają, bagatelizują, ukrywwają dalej to drugie zycie - to nie ma szans..."
I to jest kwintesencja. End_aluzja jesteś wielka. Buziaki.
Ja wiem ,że w tych chwilach oni maja zaćmę umysłowa.. to oczywiste ale ja miałam na myśli,że jesli mam coś bardzo dobrego.. to po co mam szukać czegoś co moze mi to coś dobrego rozwali..?
"ale jesli onbi temu zaprzeczają, bagatelizują, ukrywwają dalej to drugie zycie - to nie ma szans..."
I to jest kwintesencja. End_aluzja jesteś wielka. Buziaki.
bo ty ewka jestes w sytuacji, gdy przez rok dojrzewasz do tego, czego ty chcesz. i jak widze, buntujesz sie przeciwko temu, że twój mąz zlekcewazył twoje uczucia i bagatelizował sytuację. buntujesz sie przeciwko temu, że twój mąż nie potraktował cię w tej sytuacji, jak swojej partnerki, ale jak petentkę, co to się doprasza uwagi, gdy on nie ma zamiaru jej dać
ta zdrada nie wiązała się w jego przypadku z reflekcją nad waszym związkiem, twoimi potrzebami, jego potrzebami - on ja potraktował jak..... no zbytnie uchlanie się na imprezce.. zdarzyło się nie wracajmy do tego..
a jak rozumiem, ty nie wiesz, czy on czasem dalej nie popija.. i cieszy sie w duchu, że tak mu sie udało tobą okręcić, że o tym nie rozmawiacie, a on może robić swoje....
bo WINĘ za zddradę ponosi twój mąż, konsekwencje zdrady tez dotyczą twojego meża...
a ty nie masz przestrzeni na przezycie tej zdrady, odreagowanie, uczucia z nią związane - bo on ci to odebrał - zamykając wszelka dyskusję
i to jest NIEUCZCIWE
i rozumiem, że się na to nie zgadzasz
i rozumiem, jak cięzko po roku jest wracac do tematu
więc spróbuj rzetelnie odpowiedzieć na liste pytań, które postawiłąm wczesniej?
bo nie możesz teraz przerabiac zdrady sprzed roku - ale możesz skupic się na tym związku, który masz teraz...
Ja wiem ,że w tych chwilach oni maja zaćmę umysłowa.. to oczywiste ale ja miałam na myśli,że jesli mam coś bardzo dobrego.. to po co mam szukać czegoś co moze mi to coś dobrego rozwali..?
bo jestes Malwina racjonalistką
bo jestes odpowiedzialna
bo jesteś dorosła
bo wiesz, co jest dla ciebie wazne
bo jesteś dojrzała to znaczy masz swój system wartości
bo wiesz, co to znaczy wybór i wiesz, że w każdej chwili w zyciu wybierasz
bo masz wyobrażnię
bo potrafisz ocenić rzeczy ważne i niewqazne
mądre i głupie
wartościowe i puste
bo w danej chwili... w tej jednej chwilii.. i znów cytat: "ona go pociągała w tamtej chwili, on jej zapragnął, chciał zdobyć tak jak
> mężczyzna zdobywa, posiąść, w tamtej chwili była atrakcyjniejsza niż wszystko co Was łączyło do tej pory"
to jest taka najprawdziwsza prawda. i nie ma innego wytłumaczenia i nie ma innych poowodów
i nie powinnas pisac o zaćmie umysłowej - ludzie to nie zwierzęta - w przeciwieństwie mamy trzy rzeczy -wolną wolę, świadomośc i umiejętnośc PRZEWIDYWANIA
dlatego, malwina, twój misiek świadomie, z premedytacją, planując to i zgadzając się na wszystkie związane z tym konsekwencje, w tym także twój ból i cieprpienie - ZDRADZAŁ CIĘ
zdradzał to, co było dla was wazne, zdradzał to, co było umową między wami... Zdradzał ciebie, bo zadawał ci ból
Na jakich warunkach będziesz potrafiła sobie dac z tym radę? bo na jego dotychczasowym zaprzeczaniu, obrważaniu się - to nie....
ale musisz wiedzieć, czego oczekujesz od niego.. gdzie jest granica, której teraz nie przekroczysz...
End_aluzja.. nie zgodzę sie tylko w jednej kwestii ONI nie mają tej trzeciej rzeczy ;daru przewidywania.. sama o tym kiedyś pisalas..gdyby go mieli dzialali by jak MY... przyklad nie z branży zdrad; nie ma masła w maselniczce.. dostaje sms' kochanie kup masło po drodze"...nawet mu na mysl nie przyszlo ze ja juz wczesniej widzialam ,ze sie konczy i kupilam, tylko jest w lodówce!!! to płytki przyklad ale u NICH tak to dziali.. bzyknę tą siksę.. bo jest okazja... nie myśli, co może byc dalej.. tylko co jest tu i teraz.... mojej znajomej mężowi podczas JEDNORAZOWGO skoku w bok włączyla się komórka... to faktycznie byl jednorazowy wypadzik.. bo alkohol był, panna nieznajoma zupelnie, okazja byla........... nie przewidzial ani przez moment ze sie rypnie sprawa...
ale to i tak nie zmienia wymiaru świadomości i premedytacji, prawda? a misiek widział twój bół
mój mąż zobaczył go dopiero, gdy sie dowiedziałam - ale go uszanował i nie zrobił niczego, co by mogło zabolec od nowa. bo że bolało znowu i znowu, to fakt...
Ja wiem jaka jest różnica między Twoja a moją sytuacja .. niestety.. wiem .. dlatego u mnie będzie niechybnie koniec....
Ja wiem jaka jest różnica między Twoja a moją sytuacja .. niestety.. wiem .. dlatego u mnie będzie niechybnie koniec....
malwina - ty wiesz, czego chcesz od miśka. i wiesz, że chcesz dać mu szansę. więc ja trzymam kciuki, żeby on odnalazł sie w tym wszystkim i potrafił dokonać wyboru. tak, jak dokonał go mój mąż.
życzę ci tego, bo tego chcesz. i masz prawo ufać, że misiek się odnajdzie
i trzymam kciuki, żeby dzisiejszy dzien to udowodnił
bo jesli nie, jesli on będzie stawiał warunki, jesli będzie zaprzeczał, bagatelizował, wymyslał.. to koniec
ale może w miśku tkwi MISIEK - tylko się pogubił - i to ostatni moment, żeby się podnieść... inaczej przepaść - dla niego, nie dla ciebie
Jest mi tak przykro, że takie rzeczy w ogóle sie dzieją!
Nic mądrego mi do łba nie przychodzi....jest mi tylko żal...tego co było i tego co mogłoby jeszcze być, gdyby nie spier..lił tego wszystkiego....
Pisze niestety znów o sobie...
Malwinko!
Nie wiem czego Ci życzyć....
Ale trzymam kciuki........
a ja wiem , czego Ci zyczyc!
Zycze Tobie Malwina , zebys siebie nie krzywdzila.Nie gwalcila .
Odwagi.
na koniec dzisiaj..
gdzies tak w głębi.. w głebi.. czai mi się taka myśl
jesli kiedyś okaże się, że mój mąż - okazał się tylko lepszym aktorem...
to będziemy się razem śmiać....
że głupie jesteśmy
że jednak świat jest czarnobiały
co nie?/
że już wiemy, co radzić każdej zdradzonej, każdemu zdradzonemu
więc drogie panie - obserwujemy teraz życie End-aluzji
bo z opisów na tych forach wynika, że tylko:
aga333
nina1234
end-aluzja
zyją ze zdrajcami..
o kims zapomniałam?
(zyja w sensie - przerobiły i idą do przodu)
nina1234 napisał/a:Dunkis napisał/a:Szczerz : Nina i pomaranczowa juz dobrze wiedzą kogo wywoływałem do tablicy, ale to i tak tylko narzędzie do tego , by wyciągnąć to, co właśnie powyżej wyciągnąłem od Malwiny - żeby cholera - przepraszam - ale nie pisze tak o niej - żeby cholera jasno czarno na białym napisała - i sobie to uświadomiła, no i Wam też miłe Panie - że ona nie pogrzebała tego mimo iz pisze o rozwodzie. Tylko teraz nie wiem - czy kocha, ale bój jednak się okazał silniejszy - co byłoby w tej sytuacji najlepszym wyjściem, czy kocha i ... wcale nie chce się rozejść. Ale na to, to ja znów jestem za głupi, żeby się domyslać i snuć przypuszczenia.
Dunkis nie jesteś za głupi .To my kobiety bardzo chciałybyśmy aby mężczyźni rozumieli nasze potrzeby bez słów .Tak wiem to głupie ,ale gdy byłyśmy małe wpajano nam bajki ,jak to facet jest rycerski ,romantyczny itp.Malwina tak naprawdę chce żeby mąż rzucił się przed nią na kolana i walczył o nią ale tak naprawdę ,bez kłamstw i obłudy .By zrozumiał ,że zawalił i okazał się dupkiem a nie spychał winy na Malwinę .By potrafił jej udowodnić ,że mimo błędów ,które popełnił kocha ją i nie wyobraża sobie życia bez niej ,i teraz on będzie wszystko naprawiał a nie ona .
Nino, kiedy słów nie rozumieją nawet, mówionych wprost bez ogródek, bezpośrednio.
hm masz rację ,że są osoby ,które nie rozumieją bo nie chcą słyszeć i rozumieć ,ale wtedy my wiemy ,że zrobiliśmy wszystko .
Jest mi tak przykro, że takie rzeczy w ogóle sie dzieją!
Nic mądrego mi do łba nie przychodzi....jest mi tylko żal...tego co było i tego co mogłoby jeszcze być, gdyby nie spier..lił tego wszystkiego....
Pisze niestety znów o sobie...Malwinko!
Nie wiem czego Ci życzyć....
Ale trzymam kciuki........
Monia a jak twój teściu wie ,że jego syn z wami nie mieszka ?Ja też trzymam za Malwinę kciuki.Martwię się o nią .Stałyście się mi bliskie.
Ja wiem jaka jest różnica między Twoja a moją sytuacja .. niestety.. wiem .. dlatego u mnie będzie niechybnie koniec....
Malwina napisz coś ,jak poszła rozmowa/
Po rozmowie.
Powiedział tak; że bardzo mnie za tą całą sytuację przeprasza, że w życiu sobie nie wyobrażał,że tak wyjdzie.Ze z koleżanką NIGDY nic nie było.. owszem musi przyznać,że zaimponowało mu,że sie jej bardzo podobał i on to widział. Ale doszło do rozmowy,że On ma żonę, nie chce niczego w swoim życiu zmieniać i jeśli już mogą być tylko przyjaciółmi. I nie spotykali się ( to akurat wiem) .. od czasu do czasu dzwonili do siebie. NIC podobno więcej. Dał jej numer bo owszem ja zagroziłam ,że ją zjadę dokumentnie.. ale zupełnie nie spodziewał się,że ona tak się zachowa i jest w szoku. Przyjaciółki już nie ma.. zjechał ją od góry do dołu i jest koniec. Kłamał bo wiedział,ze ja nigdy nie zaakceptuje tej znajomości bo miałam na tym tle" fantazje" od samego początku. A ponieważ wyszedł z założenia,że nic te rozmowy nam nie zagrażają.. ukrył to przede mną. Teraz nie wie co robić, bo wywalenie go z domu bardzo go zabolało.Że nie może się pozbierać..
I tyle wersji... od niego..
Ja podałam mu swoje warunki. Wszystkie zaakceptował bez szemrania.
Potem była narada co dalej.
On; boi się,że będzie kontrolowany na każdym kroku a nigdy tego nie zaakceptuje (wiem, zawsze taki był nawet jak zupełnie nic się nie działo..) Bo jeśli mówi,że będzie fer to będzie fer..że nie po to mielimy zacząć od nowa ostatni raz żeby nie trzymać się ustaleń.. ( jaki mądrala).
On sie boi,że nawet jeśli juz będzie wszystko tak jak dawniej.. ja mu i tak nie będę ufała.. bo taka jestem...
Zapylałam czy mu na mnie jeszcze zależy.. Tak..że kocha.. ale sie pogubił ze wszystkim.. z tym jaka byłam dla niego.. z kłopotami, z byle jaka praca... zapytałam czy zakochał się w tamtej mimo,że się obronił przed nia.. powiedział,że absolutnie nie bo gdyby tak było nie byłby ze mną...
A teraz decyzja jaka zapadla; dajemy sobie miesiąc. I wtedy decydujemy czy jesteśmy razem czy nie...
Powiem tak... znam go.. widzę jego wściekłość, pogubienie... żal..
Nie chciałam dawać mu już szansy. Źle mi z tym,że to nie koniec bo jakbyśmy mieli być razem to byśmy byli... ale poszłam na kompromis.... On ma mi pokazać,że wszystko bedzie inaczej.. ja mam go obserowac ale nie kontrolować.. bo nigdy juz nie skłamie.. Jesli nie będzie chciał ze mną być powie mi, a ja jemu...
Muszę to poukladac sobie w głowie.. zrobilam to tez z uwagi na moje dzieci.. one mimo wszystko nie wierzyly w jego zdrade..
Zobaczymy... Miesiąc.
Malwina,
proszę, idź sama do psychologa.
Nasze opinie na forum, naszymi opiniami, ale przy pomocy specjalisty łatwiej Ci będzie poukładać sobie to wszystko i w głowie, i w sercu.
Ja mysle, ze to rozsadne, ale musisz slowa dotrzymac i nie ma przesuwania granic. Ja rozumiem, ze TY walczysz o zwiazek, ale nie mozesz po drodze tracici siebie. Sciskam CIe wirtualnie i trzymam kciuki.
ewka123 napisał/a:Sama widzisz Malwina, że odejście z pracy nie jest jeszcze warunkiem ostatecznym, bo i tak Ci sie posypało:( A na decyzje naszych mężów nie mamy wpływu, nic na siłę nie da się zrobić. Oni sami muszą chcieć i wytrwac w swoich decyzjach. Odejście z tego miejsca pracy pomogłoby MI, nie jemu tylko MI. Ale on nie chce tego dla mnie zrobić, i to jest jego wybór, świadomy wybór. W związku z tym jest jak jest. I dlatego myślę, że sie nie uda, bo nie ma podstaw do tego ,żeby sie udało. Wszystko palcem po wodzie pisane.
Ewuniu!
Twoja historia jest odzwierciedleniem mojej....
Wszystko dokładnie tak samo.........brak jego działań.....
Ja tez prosiłam o zmianę pracy! Nie zrobił tego, bo nie chciał!Dziś zostałam sama....i życie mi obrzydło..
Dziewczyny, zatrulam sie strasznie, dzis nieprzytomna dotarlam do domu od rodzicow (odebralam dziecko od eks i zostawilam z mama). Moja cora mi powiedziala, ze nie chce raz z mama, raz z tata, chce razem miec rodzicow. Byla rozzalona, bo przez ostatni tydzien zajmowala sie nia tesciowa i ciezko jej bylo. Tesciowa nie jest zbyt fajna osoba, ale nie mielismy wyboru. Mnie sie pokroilo serce od razu. Pisze Ci to, zeby powiedziec, ze nigdy nie ma lekko, ale ja z jej ojcem szczeliwa nie bede i chociaz mi serce peka i po latach pamietam dobre chwile, glupota byloby do niego wracac. Cokolwiek zrobisz, Twoja sprawa. JA tylko chce powiedziec, ze czasem bywa ciezko, bo wiele rzeczy idealizujemy i nie pamietamy przeszlosci.
I, ze z odejsciem faceta/kryzysem w zwiazku zycie sie nie konczy. Bo sa inne powody do radosci i do zycia.JA wiem, ze Twoj swiat sie diametralnie zmienil i wyrwalo go polowe, ale zycie nie moze Ci obrzydnac z tego powodu, bo nie jestes sama. Masz corke, znajomych, itp. Nie mozna sie poddawac, bo zycie nie wychodzi po naszej mysli. Nie karaj siebie idiotyczna decyzja meza. Nie jest tego wart!
Dunkis dlaczego teraz z kolei mnie obrażasz? co to znaczy daj namiary na siebie to zweryfikuje??? jesteś taki mądry a ni kapnąłeś sie o co mogło chodzić w tej kwestii, która tak pojmujesz???Ja nie jestem zawodową dupodajką żeby mnie ktoś weryfikował.. a nie wpadłeś na cos takiego,że ja z NIM sie świetnie pod tym względem dobrałam???że trafił swój na swojego???? nie przyszło Ci to do głowy?? tej właściwej? ( soory)
Nie chodziło mi o to aby ten aspekt mojego pożycia z nim podkreślać.. chciałam tylko obalić ewentualną dewagację,że może ona lepiej" dawała'...może lepiej....... ale skoro ze mna było tak super to szukał jeszcze..?????
Ja przepraszam, że wtrącę, ale zdaje mi się, że ktoś tutaj ma jakieś sexistowskie nieco poglądy. Cip... nie wazne jaka, każda taka sama, facet jak chce zmoczyć... co to w ogóle jest ja się pytam? Mnie to takim Casanovą wszystko wiedzącym zajeżdża, że niedobrze mi sie robi. taki syndrom pana i władcy. A może Ty Malwino zweryfikujesz czy Dunkins ma jakiekolwiek pojęcie w temacie. Bo może tak tylko mówi sobie.
hm... napisał/a:Czyli chcesz powiedzieć przez to Dunkinsie, że penis to penis nie ważne który?
nie łap mnie za słowa, mogę mówić jedynie o swoich doświadczeniach , a jestem zadeklarowanym hetero.
to ponoć kobiety twierdzą, że długość nie ma znaczenia, ale ostatnio tylko niektórete nieświadome
Ja nie łapie za słowa, tylko za konkretny punkt widzenia, który bardzo rzuca się w oczy.
Ja wiem ,że w tych chwilach oni maja zaćmę umysłowa.. to oczywiste ale ja miałam na myśli,że jesli mam coś bardzo dobrego.. to po co mam szukać czegoś co moze mi to coś dobrego rozwali..?
Myślisz, że to jest w tych chwilach własnie tak rozpatrywane?
Malwino jeśli oboje chcecie tego samego, to będzie dobrze. Czas nie ma tu nic do tego, miesiąc, dwa pól roku. Może tylko Cię uśpić i robić "swoje". Myślę jednak, że po tym co mu zafundowałaś(wyrzucenie z domu) otworzyło mu oczy, że nie ma żartów. Oby naprawdę wziął sobie to szczerze do serca i nigdy Cię nie zawiódł. Życzę abyś ponownie zaufała i była szczęśliwa. Słuchaj swojej intuicji, a będzie wszystko ok.
hm... napisał/a:nina1234 napisał/a:Dunkis nie jesteś za głupi .To my kobiety bardzo chciałybyśmy aby mężczyźni rozumieli nasze potrzeby bez słów .Tak wiem to głupie ,ale gdy byłyśmy małe wpajano nam bajki ,jak to facet jest rycerski ,romantyczny itp.Malwina tak naprawdę chce żeby mąż rzucił się przed nią na kolana i walczył o nią ale tak naprawdę ,bez kłamstw i obłudy .By zrozumiał ,że zawalił i okazał się dupkiem a nie spychał winy na Malwinę .By potrafił jej udowodnić ,że mimo błędów ,które popełnił kocha ją i nie wyobraża sobie życia bez niej ,i teraz on będzie wszystko naprawiał a nie ona .
Nino, kiedy słów nie rozumieją nawet, mówionych wprost bez ogródek, bezpośrednio.
hm masz rację ,że są osoby ,które nie rozumieją bo nie chcą słyszeć i rozumieć ,ale wtedy my wiemy ,że zrobiliśmy wszystko .
I to boli, kiedy my otwieramy się, a cały wysiłek na nic.
On sie boi,że nawet jeśli juz będzie wszystko tak jak dawniej.. ja mu i tak nie będę ufała.. bo taka jestem...
Nic dodać nic ująć no. Ufajmy sobie, ależ to bezmyślne. No i Twoja wina jeszcze. Popatrz jaka Ty okrutna jesteś, że ufała nie będziesz.
Powiem tak... znam go.. widzę jego wściekłość, pogubienie... żal..
.
Malwina widzisz jego wściekłość na kogo ,na nią ,na ciebie ,czy na na jego własną głupotę?Pamiętaj jestem z tobą cokolwiek się wydarzy.
Malwina69 napisał/a:Powiem tak... znam go.. widzę jego wściekłość, pogubienie... żal..
.Malwina widzisz jego wściekłość na kogo ,na nią ,na ciebie ,czy na na jego własną głupotę?Pamiętaj jestem z tobą cokolwiek się wydarzy.
Ciągle ich usprawiedliwiamy, a przecież mają rozum, który powinni używać. Ech ![]()
nina1234 napisał/a:hm... napisał/a:Nino, kiedy słów nie rozumieją nawet, mówionych wprost bez ogródek, bezpośrednio.
hm masz rację ,że są osoby ,które nie rozumieją bo nie chcą słyszeć i rozumieć ,ale wtedy my wiemy ,że zrobiliśmy wszystko .
I to boli, kiedy my otwieramy się, a cały wysiłek na nic.
Masz rację ,boli kiedy dajemy z siebie wszystko a nie dostajemy nic w zamian poza cierpieniem .
hm... napisał/a:nina1234 napisał/a:hm masz rację ,że są osoby ,które nie rozumieją bo nie chcą słyszeć i rozumieć ,ale wtedy my wiemy ,że zrobiliśmy wszystko .
I to boli, kiedy my otwieramy się, a cały wysiłek na nic.
Masz rację ,boli kiedy dajemy z siebie wszystko a nie dostajemy nic w zamian poza cierpieniem .
Tylko ile mamy sił i cierpliwości by się starać, jeśli to co robimy nie odnosi żadnego skutku. Kiedy wszystko stoi w miejscu?
nina1234 napisał/a:hm... napisał/a:I to boli, kiedy my otwieramy się, a cały wysiłek na nic.
Masz rację ,boli kiedy dajemy z siebie wszystko a nie dostajemy nic w zamian poza cierpieniem .
Tylko ile mamy sił i cierpliwości by się starać, jeśli to co robimy nie odnosi żadnego skutku. Kiedy wszystko stoi w miejscu?
Może wtedy jest właśnie czas na nowy rozdział w naszym życiu.
Chyba tak...
Przychodzi moment, kiedy zastanawiamy się czy warto? Przestajemy wierzyć w zapewnienia nie słuchającej strony.
Dunkis dlaczego teraz z kolei mnie obrażasz? co to znaczy daj namiary na siebie to zweryfikuje??? jesteś taki mądry a ni kapnąłeś sie o co mogło chodzić w tej kwestii, która tak pojmujesz???Ja nie jestem zawodową dupodajką żeby mnie ktoś weryfikował.. a nie wpadłeś na cos takiego,że ja z NIM sie świetnie pod tym względem dobrałam???że trafił swój na swojego???? nie przyszło Ci to do głowy?? tej właściwej? ( soory)
Nie chodziło mi o to aby ten aspekt mojego pożycia z nim podkreślać.. chciałam tylko obalić ewentualną dewagację,że może ona lepiej" dawała'...może lepiej....... ale skoro ze mna było tak super to szukał jeszcze..?????
o b r a ż a m ?
nie miałem zamiaru Cię obrażać, jeśli się poczułaś obrażona to przepraszam.
Szczerze mówiąc, nie wziąłem pod uwagę tego że się dobraliście pod tym względem. Nie chcę ranić Twoich uczuć, bo to pewnie Twoje uczucia, że się dobraliście. ponieważ to nie jest portal randkowy, myślałem, że skoro rozmawiamy o tym, że faceci ZAWSZE mówią takie rzeczy, to nie weźmiesz tego do siebie, bo nawet nie ośmieliłbym się o takiej rzeczy pomyśleć. To co napisałem, było sakrazmem na to co opisałaś, jak to on ci opowiadał te wszystkie rzeczy ... Ale widzisz, pomijając Twoje odczucia, (jestem w tym względzie tak samo uparty jak Ty posługując się swoimi odczuciami) i będę stał przy swoim, że w sprawach seksu i mówienia o tym kobiecie z którą są - w intymnych relacjach - kierują się czymś co dawno zostało ujęte w pewien aformyzm: mów każdej że jest wyjątkowa, a będziesz miał wszystkie.
Malwina69 napisał/a:Dunkis dlaczego teraz z kolei mnie obrażasz? co to znaczy daj namiary na siebie to zweryfikuje??? jesteś taki mądry a ni kapnąłeś sie o co mogło chodzić w tej kwestii, która tak pojmujesz???Ja nie jestem zawodową dupodajką żeby mnie ktoś weryfikował.. a nie wpadłeś na cos takiego,że ja z NIM sie świetnie pod tym względem dobrałam???że trafił swój na swojego???? nie przyszło Ci to do głowy?? tej właściwej? ( soory)
Nie chodziło mi o to aby ten aspekt mojego pożycia z nim podkreślać.. chciałam tylko obalić ewentualną dewagację,że może ona lepiej" dawała'...może lepiej....... ale skoro ze mna było tak super to szukał jeszcze..?????
malwina, nie ma lepiej, gorzej,. to nie ma znaczenia
nie ma gradacji, porównywania, oceniania...
kiedyś dostałam maila (dunkis, pozwolisz, że zacytuję?)"Ciebie tam nie było, nie było w myslach, on nie zdradzał, on brał w posiadanie coś nowego, niezależnego od Ciebie, choćbyś była aniołem, on w tamtej chwili miał większego anioła"
i to jest prawda- nie sitniejemy - za każdym razem, gdy oni piszą esemesa, odbierają emesa, rozmawiają przez telefon, spotykają się, rozmawiają, uprawiają seks - w takich chwilach NIE ISTNIEJEMY
nie ma nas. w takich chwilach nasi zdrajcy poswięcają nas. zapominają o nas. przestajemy byc częscią ich zycia.i to nas boli w zdradzie - nie wazne -fizyczna, psychiczna, internetowa, telefoniczna, mentalna...
w życiu naszych mężów/ żon były chwile, gdy na pytanie - kim jest End_aluzja?? odpowiadali -nie wiem, nie znam....to były chwile, w których byłysmy warte mniej niż.... przechodzień na ulicy.
nie pamiętali - jak wyglądamy, co czujemy, kim jesteśmy - PYK!!! przestawałyśmy istnieć....I jesli się tak zdarzyło - to jest tylko jeden jedyny sposób wyjścia z tej sytuacji
jezli ten zdradzacz zrozumie co się stało, przyjmie do wiadomości, jakie uczucia to w nas wywołało, zechce nam pokazać/ udowodnić że już nigdy, ani przez moment nie znikniemy z ich zycia - to wtedy możemy zacząc od nowa......
ale jesli onbi temu zaprzeczają, bagatelizują, ukrywwają dalej to drugie zycie - to nie ma szans...
bardzo proszę jeśli chodzi o cytat. I dziękuję End_aluzja i Tobie Monika, że rozumiecie co chciałem napisać, albo właściwie z uwagi na to, ze proste słowa nie trafiały - to uderzyłem, by Malwina w najgrubszą strunę, by zrozumiała o co chodzi, bo na prawdę nie chciałem jej obrazić. Niestety mam czasem takie metody, które nie zawsze są miłe, ale mają pomóc. Nie ośmieliłbym sie obrażać w takiej sytuacji jakiej jesteś Maliwna.
Malwinko!
Ty wiesz najlepiej, bo TY najlepiej znasz Miśka!
Mam nadzieję, że tego nie spieprzy!
Oby wyciągnął z tego nauczkę, a Ty obyś umiała mu znów zaufać....
monia&Co napisał/a:ewka123 napisał/a:Sama widzisz Malwina, że odejście z pracy nie jest jeszcze warunkiem ostatecznym, bo i tak Ci sie posypało:( A na decyzje naszych mężów nie mamy wpływu, nic na siłę nie da się zrobić. Oni sami muszą chcieć i wytrwac w swoich decyzjach. Odejście z tego miejsca pracy pomogłoby MI, nie jemu tylko MI. Ale on nie chce tego dla mnie zrobić, i to jest jego wybór, świadomy wybór. W związku z tym jest jak jest. I dlatego myślę, że sie nie uda, bo nie ma podstaw do tego ,żeby sie udało. Wszystko palcem po wodzie pisane.
Ewuniu!
Twoja historia jest odzwierciedleniem mojej....
Wszystko dokładnie tak samo.........brak jego działań.....
Ja tez prosiłam o zmianę pracy! Nie zrobił tego, bo nie chciał!Dziś zostałam sama....i życie mi obrzydło..
Dziewczyny, zatrulam sie strasznie, dzis nieprzytomna dotarlam do domu od rodzicow (odebralam dziecko od eks i zostawilam z mama). Moja cora mi powiedziala, ze nie chce raz z mama, raz z tata, chce razem miec rodzicow. Byla rozzalona, bo przez ostatni tydzien zajmowala sie nia tesciowa i ciezko jej bylo. Tesciowa nie jest zbyt fajna osoba, ale nie mielismy wyboru. Mnie sie pokroilo serce od razu. Pisze Ci to, zeby powiedziec, ze nigdy nie ma lekko, ale ja z jej ojcem szczeliwa nie bede i chociaz mi serce peka i po latach pamietam dobre chwile, glupota byloby do niego wracac. Cokolwiek zrobisz, Twoja sprawa. JA tylko chce powiedziec, ze czasem bywa ciezko, bo wiele rzeczy idealizujemy i nie pamietamy przeszlosci.
I, ze z odejsciem faceta/kryzysem w zwiazku zycie sie nie konczy. Bo sa inne powody do radosci i do zycia.JA wiem, ze Twoj swiat sie diametralnie zmienil i wyrwalo go polowe, ale zycie nie moze Ci obrzydnac z tego powodu, bo nie jestes sama. Masz corke, znajomych, itp. Nie mozna sie poddawac, bo zycie nie wychodzi po naszej mysli. Nie karaj siebie idiotyczna decyzja meza. Nie jest tego wart!
Jak na razie moje życie to wegetacja...
To szereg zdarzeń typu wstanie rano z łózka, zrobienie śniadania, pójście do pracy. Przeżycie tam jakimś cudem 8 godzin. Potem trzeba zrobić jakieś zakupy. Po powrocie do domu okazuje się że połowy potrzebnych rzeczy nie kupiłam!
Jakiś obiad, zabawa z dzieckiem....mechaniczna....myśli bujają w obłokach.......i to silnie pragnienie żeby już się nie obudzić, nie myśleć, nie szarpać się...
Jakiś obiad, zabawa z dzieckiem....mechaniczna....myśli bujają w obłokach.......i to silnie pragnienie żeby już się nie obudzić, nie myśleć, nie szarpać się...
Monia jak ja to doskonale pamiętam .Ta myśl już się nie obudzić .Dobrze ,że masz córkę i wiesz że jesteś jej bardzo potrzebna .
Dunkis!
Pewnie to Twoje słowa:
"Ciebie tam nie było, nie było w myslach, on nie zdradzał, on brał w posiadanie coś nowego, niezależnego od Ciebie, choćbyś była aniołem, on w tamtej chwili miał większego anioła"
i to jest prawda- nie sitniejemy - za każdym razem, gdy oni piszą esemesa, odbierają emesa, rozmawiają przez telefon, spotykają się, rozmawiają, uprawiają seks - w takich chwilach NIE ISTNIEJEMY
nie ma nas. w takich chwilach nasi zdrajcy poswięcają nas. zapominają o nas. przestajemy byc częscią ich zycia"
Parszywe to uczucie bo kiedyś byłam dla niego wszystkim...miłością, szczęściem, radością....o mnie drżał, martwił sie...
Kiedy leżałam w ciąży w szpitalu, bo życie naszego dziecka było zagrożone, nic nie było dla niego ważniejssze,,,tylko ja, my, nasze dziecko...
A potem to wszystko co było najcenniejsze, stało się śmieciem, odpadem, wypalonym petem ktory trzeba zdeptać...
Nienawidzę go w tej chwili i chcę żeby odczuł ten mój ból. Mam ochotę na zemstę, która choć na chwilę da ulgę.
A potem może mnie juz nie być....
monia&Co napisał/a:Jakiś obiad, zabawa z dzieckiem....mechaniczna....myśli bujają w obłokach.......i to silnie pragnienie żeby już się nie obudzić, nie myśleć, nie szarpać się...
Monia jak ja to doskonale pamiętam .Ta myśl już się nie obudzić .Dobrze ,że masz córkę i wiesz że jesteś jej bardzo potrzebna .
Wiesz, boje się że nawet to dziecko może okazać sie nie wystarczającym powodem żeby chciec żyć....
Przeraża mnie ta myśl....
Dunkis!
Pewnie to Twoje słowa:"Ciebie tam nie było, nie było w myslach, on nie zdradzał, on brał w posiadanie coś nowego, niezależnego od Ciebie, choćbyś była aniołem, on w tamtej chwili miał większego anioła"
i to jest prawda- nie sitniejemy - za każdym razem, gdy oni piszą esemesa, odbierają emesa, rozmawiają przez telefon, spotykają się, rozmawiają, uprawiają seks - w takich chwilach NIE ISTNIEJEMY
nie ma nas. w takich chwilach nasi zdrajcy poswięcają nas. zapominają o nas. przestajemy byc częscią ich zycia"Parszywe to uczucie bo kiedyś byłam dla niego wszystkim...miłością, szczęściem, radością....o mnie drżał, martwił sie...
Kiedy leżałam w ciąży w szpitalu, bo życie naszego dziecka było zagrożone, nic nie było dla niego ważniejssze,,,tylko ja, my, nasze dziecko...
A potem to wszystko co było najcenniejsze, stało się śmieciem, odpadem, wypalonym petem ktory trzeba zdeptać...
Nienawidzę go w tej chwili i chcę żeby odczuł ten mój ból. Mam ochotę na zemstę, która choć na chwilę da ulgę.
A potem może mnie juz nie być....
Tak, to moje słowa - i uważam, że gdy piszę, iż mężczyźni - albo nawet - kochankowie są ze sobą, to mówią sobie właśnie w takich chwilach o wyjątkowości.
Malwina69 napisał/a:Dunkis dlaczego teraz z kolei mnie obrażasz? co to znaczy daj namiary na siebie to zweryfikuje??? jesteś taki mądry a ni kapnąłeś sie o co mogło chodzić w tej kwestii, która tak pojmujesz???Ja nie jestem zawodową dupodajką żeby mnie ktoś weryfikował.. a nie wpadłeś na cos takiego,że ja z NIM sie świetnie pod tym względem dobrałam???że trafił swój na swojego???? nie przyszło Ci to do głowy?? tej właściwej? ( soory)
Nie chodziło mi o to aby ten aspekt mojego pożycia z nim podkreślać.. chciałam tylko obalić ewentualną dewagację,że może ona lepiej" dawała'...może lepiej....... ale skoro ze mna było tak super to szukał jeszcze..?????
Ja przepraszam, że wtrącę, ale zdaje mi się, że ktoś tutaj ma jakieś sexistowskie nieco poglądy. Cip... nie wazne jaka, każda taka sama, facet jak chce zmoczyć... co to w ogóle jest ja się pytam? Mnie to takim Casanovą wszystko wiedzącym zajeżdża, że niedobrze mi sie robi. taki syndrom pana i władcy. A może Ty Malwino zweryfikujesz czy Dunkins ma jakiekolwiek pojęcie w temacie. Bo może tak tylko mówi sobie.
Podoba mi się Twój dowcip, a nawet mnie cieszy, że masz mnie na celowniku. Jeśli chodzi o seksistowskie poglądy, o to samo miałem Cię wcześniej zapytać. Ale bodajże Daukszewicz, albo jakaś inna postać kabaretowa kiedyś na scenie powiedziała - pewne rzeczy trzeba nazwać po imieniu i czasem trzeba h nazwać h. Poza tym, nie pisałem o cip... tylko o cip. - a to różnica.
Malwina. nie wiem czego Ci życzyć, jedyne co powiem, to wiem, że zrobiłaś to kierując się miłością, a to dobra podstawa.
nina1234 napisał/a:monia&Co napisał/a:Jakiś obiad, zabawa z dzieckiem....mechaniczna....myśli bujają w obłokach.......i to silnie pragnienie żeby już się nie obudzić, nie myśleć, nie szarpać się...
Monia jak ja to doskonale pamiętam .Ta myśl już się nie obudzić .Dobrze ,że masz córkę i wiesz że jesteś jej bardzo potrzebna .
Wiesz, boje się że nawet to dziecko może okazać sie nie wystarczającym powodem żeby chciec żyć....
Przeraża mnie ta myśl....
Zaczynam się bać o Ciebie Monia.
Wiesz, boje się że nawet to dziecko może okazać sie nie wystarczającym powodem żeby chciec żyć....
Przeraża mnie ta myśl....
Zaraz, zaraz.
Przez Twego jeszczemęża, który okazał się tchórzem, łgarzem, łamiącym umowy myślisz o skróceniu sobie życia? Oszalałaś? Ty nie masz żyć dla kogoś, nawet dla swego najkochańszego dziecka. Ty masz żyć dla siebie. Dziecko, niezależnie od wieku, jest zbyt słabe, by na swoich barkach nieść dorosłą osobę, osobę, która JEGO ma wspierać, NIM ma się opiekować.
Monia,
nie zamieniaj się rolami ze swą córką. Ty jesteś matką, ona córką, mimo wszystko.
nina1234 napisał/a:monia&Co napisał/a:Jakiś obiad, zabawa z dzieckiem....mechaniczna....myśli bujają w obłokach.......i to silnie pragnienie żeby już się nie obudzić, nie myśleć, nie szarpać się...
Monia jak ja to doskonale pamiętam .Ta myśl już się nie obudzić .Dobrze ,że masz córkę i wiesz że jesteś jej bardzo potrzebna .
Wiesz, boje się że nawet to dziecko może okazać sie nie wystarczającym powodem żeby chciec żyć....
Przeraża mnie ta myśl....
Mnie też przerażała ,to było tak silne ,że nie miałam siły się bronić ,ale w tym momencie zadzwonił mąż i wtedy zrozumiałam ,że on nie jest tego wart.Pomyślałam jak ja się czuję po jego zdradzie i jak moje dzieci poczują się gdy zostaną w tym czasami okrutnym świecie same.Jak to zniszczy ich życie.
Mnie już nie ma jest tylko moja córka...tylko ile jeszcze mi sił wystarczy?
Jeśli z Tobą jest tak, jak napisałaś, to jutro pędem do psychiatry.
I to nie w ramach NFZ-u, bo na wizytę trzeba czekać pewnie kilka miesięcy, ale prywatnie.
Nie potrzebne mi psychotropy żeby znaleźć sens życia...
Mnie już nie ma jest tylko moja córka...tylko ile jeszcze mi sił wystarczy?
Monia jesteś i będziesz.Wiesz jak byłam wściekła na siebie ,że mimo tego piekła ,które przeszłam w czasie choroby i błagania Boga o każdy dzień by poświęcić go dzieciom ,byłam wstanie to wszystko zniszczyć .Tylko dla kogo i po co ,żeby mu udowodnić jak bardzo cierpię ,że stałam się na chwile nikim ,kimś kto tylko przeszkadza .Co by to dało ? Dzieci poczuły by się też nic nie warte ,bo matka nie chciała dla nich żyć .Pamiętaj Monia ,takie myśli zduś w zarodku ,bo potem są coraz silniejsze.
Nie potrzebne mi psychotropy żeby znaleźć sens życia...
Napisałam o psychiatrze, bo konieczna jest diagnoza i podjęcie decyzji co do tego, czy potrzebujesz tylko psychoterapii, czy również farmakoterapii.
Spotkanie z psychiatrą nie kończy się zawsze otrzymaniem recepty na psychotropy.
Jeśli uważasz, że sama sobie poradzisz, to nie idź, ale przeczytaj swoje ostatnie dwa-trzy posty. Ja nie jestem panikarą, ale zabrzmiały one dość groźnie i jednoznacznie.
monia&Co napisał/a:Mnie już nie ma jest tylko moja córka...tylko ile jeszcze mi sił wystarczy?
Monia jesteś i będziesz.Wiesz jak byłam wściekła na siebie ,że mimo tego piekła ,które przeszłam w czasie choroby i błagania Boga o każdy dzień by poświęcić go dzieciom ,byłam wstanie to wszystko zniszczyć .Tylko dla kogo i po co ,żeby mu udowodnić jak bardzo cierpię ,że stałam się na chwile nikim ,kimś kto tylko przeszkadza .Co by to dało ? Dzieci poczuły by się też nic nie warte ,bo matka nie chciała dla nich żyć .Pamiętaj Monia ,takie myśli zduś w zarodku ,bo potem są coraz silniejsze.
Monia wcześniej zadałam ci pytanie odnośnie teścia nie odpowiedziałaś .
Monia ![]()
...jesteś i będziesz, wypłacz co musisz ... spróbuj wypłakać... i wróć tu, bądz....bardzo Cię proszę...
Nie wiesz co przyniesie kolejny rok, a może dzięki Twej walce z samą sobą, ze swoim bólem stworzysz nową kobietę, taką silną i szczęśliwą, taką co jej nic nie ruszy i nie dotknie...i spełnioną, szczęśliwą...
za rok, dwa, trzy... każdy kolejny dzień przybliża Cię do tego...
wierzę w to głęboko, że znajdziesz w sobie siły...
A tak!
Teść!
No cóż, synuś powiedział tatusiowi skąd te jego delegacje ostatnio...
Powiedział cała prawdę....dziadunio sie załamał...mam w domu dwoje dzieci do pocieszania.....
Pierwsza jego reakcja, to wściekłość i słowa, że idzie do domu starców....
Kilka dni później stanął w pewnym momencie na korytarzu i płakał jak dziecko, że on nie chce do domu starców...
Ja mu na to, że przecież go nie wyrzuce z domu....
Ale mąz wie, że jak dziadek będzie potrzebował ciągłej opieki, nie może na mnie liczyć...nie będe jego pielęgniarką...
monia&Co napisał/a:Mnie już nie ma jest tylko moja córka...tylko ile jeszcze mi sił wystarczy?
Monia jesteś i będziesz.Wiesz jak byłam wściekła na siebie ,że mimo tego piekła ,które przeszłam w czasie choroby i błagania Boga o każdy dzień by poświęcić go dzieciom ,byłam wstanie to wszystko zniszczyć .Tylko dla kogo i po co ,żeby mu udowodnić jak bardzo cierpię ,że stałam się na chwile nikim ,kimś kto tylko przeszkadza .Co by to dało ? Dzieci poczuły by się też nic nie warte ,bo matka nie chciała dla nich żyć .Pamiętaj Monia ,takie myśli zduś w zarodku ,bo potem są coraz silniejsze.
Błagałam wielokrotnie Boga żeby uratował moją rodzinę....
Nie uratował....
monia&Co napisał/a:Nie potrzebne mi psychotropy żeby znaleźć sens życia...
Napisałam o psychiatrze, bo konieczna jest diagnoza i podjęcie decyzji co do tego, czy potrzebujesz tylko psychoterapii, czy również farmakoterapii.
Spotkanie z psychiatrą nie kończy się zawsze otrzymaniem recepty na psychotropy.Jeśli uważasz, że sama sobie poradzisz, to nie idź, ale przeczytaj swoje ostatnie dwa-trzy posty. Ja nie jestem panikarą, ale zabrzmiały one dość groźnie i jednoznacznie.
Są dni, że wydaje mi się i mówię sobie spoko! Dam radę, pokaże ci, udowodnie że dam radę....
A potem dopada mnie taki dół jak dziś.....i nie wiem co w takiej chwili począć...
Monia
...jesteś i będziesz, wypłacz co musisz ... spróbuj wypłakać... i wróć tu, bądz....bardzo Cię proszę...
Nie wiesz co przyniesie kolejny rok, a może dzięki Twej walce z samą sobą, ze swoim bólem stworzysz nową kobietę, taką silną i szczęśliwą, taką co jej nic nie ruszy i nie dotknie...i spełnioną, szczęśliwą...
za rok, dwa, trzy... każdy kolejny dzień przybliża Cię do tego...
wierzę w to głęboko, że znajdziesz w sobie siły...
Obyś miała rację!
A tak!
Teść!
No cóż, synuś powiedział tatusiowi skąd te jego delegacje ostatnio...
Powiedział cała prawdę....dziadunio sie załamał...mam w domu dwoje dzieci do pocieszania.....
Pierwsza jego reakcja, to wściekłość i słowa, że idzie do domu starców....
Kilka dni później stanął w pewnym momencie na korytarzu i płakał jak dziecko, że on nie chce do domu starców...
Ja mu na to, że przecież go nie wyrzuce z domu....
Ale mąz wie, że jak dziadek będzie potrzebował ciągłej opieki, nie może na mnie liczyć...nie będe jego pielęgniarką...
Czyli przyznał się ,że mieszka u innej kobiety?Teraz musi pomyśleć jak zapewnić ojcu opiekę ,gdy będzie gorzej a to może nastąpić szybko kiedy ojciec poczuje się ciężarem .
Wielokropek napisał/a:monia&Co napisał/a:Nie potrzebne mi psychotropy żeby znaleźć sens życia...
Napisałam o psychiatrze, bo konieczna jest diagnoza i podjęcie decyzji co do tego, czy potrzebujesz tylko psychoterapii, czy również farmakoterapii.
Spotkanie z psychiatrą nie kończy się zawsze otrzymaniem recepty na psychotropy.Jeśli uważasz, że sama sobie poradzisz, to nie idź, ale przeczytaj swoje ostatnie dwa-trzy posty. Ja nie jestem panikarą, ale zabrzmiały one dość groźnie i jednoznacznie.
Są dni, że wydaje mi się i mówię sobie spoko! Dam radę, pokaże ci, udowodnie że dam radę....
A potem dopada mnie taki dół jak dziś.....i nie wiem co w takiej chwili począć...
Monia w takiej chwili możesz przytulić się do mnie wirtualnie ,choć drugą połowę łóżka mam dziś wolną,możemy razem poryczeć .
witam potrzebuje pomocy od 3 lat byłam z chłopakiem było cudownie w sobote dostałam esa NIE DZWON NIE PISZ TO KONIEC NIE CHCE SOBIE MARNOWAC Z TOBA ZYCIA ja ze 2tyg. mam wesele siory gdzie on jest swiadkiem co ja mam jej powiedziec i czy powinnam poprosic aby chociaz na to wesele przyszedł kocham go bardzo i nie moge zyc bez niego PROSZE O POMOC
monia&Co napisał/a:A tak!
Teść!
No cóż, synuś powiedział tatusiowi skąd te jego delegacje ostatnio...
Powiedział cała prawdę....dziadunio sie załamał...mam w domu dwoje dzieci do pocieszania.....
Pierwsza jego reakcja, to wściekłość i słowa, że idzie do domu starców....
Kilka dni później stanął w pewnym momencie na korytarzu i płakał jak dziecko, że on nie chce do domu starców...
Ja mu na to, że przecież go nie wyrzuce z domu....
Ale mąz wie, że jak dziadek będzie potrzebował ciągłej opieki, nie może na mnie liczyć...nie będe jego pielęgniarką...Czyli przyznał się ,że mieszka u innej kobiety?Teraz musi pomyśleć jak zapewnić ojcu opiekę ,gdy będzie gorzej a to może nastąpić szybko kiedy ojciec poczuje się ciężarem .
NO tak i dlatego dziadek to strasznie przeżywa!
a poza tym wczoraj powiedziałam mojej mamie o wszystkim!
Ją też musiałm pocieszać, bo zapatrzona w zięcia była jak w obrazek....
Za dużo ludzi wokól do pocieszania...a ja sama w tym wszystkim....
czytam wpis po wpisie i takie jakieś przygnębienie..
stara jestem, trochę doświadczeń nazbierałam... a cały czas nie mogę pojąć jak łatwo tak wielu mężczyznom przychodzi ranić najbliższe osoby, życiowo najbliższe, nie chodzi mi o seks, ale taką zwykłą przyzwoitość..
nie rozumiem tego... tej łatwości z jaką im to przychodzi...
Moniu,
to, że masz dół jest normalną rzeczą w Twej sytuacji. jeszcze czas jakiś będziesz przeżywać taką huśtawkę.
Co masz robić? Pozwolić sobie na łzy, na złość, na wszelkie uczucia. Masz pisać tutaj na forum, pisać o wszystkich głupotach, które przychodzą Ci do głowy, o wszystkich wątpliwościach, wahaniach, niepewnościach. Tutaj ktoś z nas pomoże Ci odzyskać rozum. Możesz też napisać do mnie mail'a - wiesz, że odpowiadam dość szybko.
Przytulam i podaję chusteczki.
czytam wpis po wpisie i takie jakieś przygnębienie..
stara jestem, trochę doświadczeń nazbierałam... a cały czas nie mogę pojąć jak łatwo tak wielu mężczyznom przychodzi ranić najbliższe osoby, życiowo najbliższe, nie chodzi mi o seks, ale taką zwykłą przyzwoitość..
nie rozumiem tego... tej łatwości z jaką im to przychodzi...
Taką łatwość niektóre kobiety też mają ,przynajmniej ja tego doświadczyłam .
Dzięki dziewczyny za wszystko!
Za chusteczki, pocieszanie, za miejsce w łózku Nino! Za każde dobre słowo...
To forum naprawdę jest dla mnie miejscem gdzie mogę dać upust temu wszystkiemu, bo inaczej kiepsko by ze mna było....
Dzięki !
Ninka już wskakuje do Ciebie! Posuń się!
itam potrzebuje pomocy od 3 lat byłam z chłopakiem było cudownie w sobote dostałam esa NIE DZWON NIE PISZ TO KONIEC NIE CHCE SOBIE MARNOWAC Z TOBA ZYCIA ja ze 2tyg. mam wesele siory gdzie on jest swiadkiem co ja mam jej powiedziec i czy powinnam poprosic aby chociaz na to wesele przyszedł kocham go bardzo i nie moge zyc bez niego PROSZE O POMOC dodam ze nigdy nie było miedzy nami problemów zadnych kłótni co mam robic prosze was pomocy
Dzięki dziewczyny za wszystko!
Za chusteczki, pocieszanie, za miejsce w łózku Nino! Za każde dobre słowo...
To forum naprawdę jest dla mnie miejscem gdzie mogę dać upust temu wszystkiemu, bo inaczej kiepsko by ze mna było....
Dzięki !Ninka już wskakuje do Ciebie! Posuń się!
Już się posunęłam tylko nie wiem którą stronę wolisz prawą czy lewą ,bo ja wolę prawą ?
monia&Co napisał/a:Dzięki dziewczyny za wszystko!
Za chusteczki, pocieszanie, za miejsce w łózku Nino! Za każde dobre słowo...
To forum naprawdę jest dla mnie miejscem gdzie mogę dać upust temu wszystkiemu, bo inaczej kiepsko by ze mna było....
Dzięki !Ninka już wskakuje do Ciebie! Posuń się!
Już się posunęłam tylko nie wiem którą stronę wolisz prawą czy lewą ,bo ja wolę prawą ?
Mnie tam obojętnie! Byle życzliwa dusza byłA obok!
No już jestem!
Przytulam się!
Dobranoc wszystkim!
itam potrzebuje pomocy od 3 lat byłam z chłopakiem było cudownie w sobote dostałam esa NIE DZWON NIE PISZ TO KONIEC NIE CHCE SOBIE MARNOWAC Z TOBA ZYCIA ja ze 2tyg. mam wesele siory gdzie on jest swiadkiem co ja mam jej powiedziec i czy powinnam poprosic aby chociaz na to wesele przyszedł kocham go bardzo i nie moge zyc bez niego PROSZE O POMOC
Czy wcześniej nic nie wskazywało na to ,że coś nie gra?Na wesele siostra może wziąć innego świadka.
To prawda Nina, mają...
myślałam o mężczyznach sugerując się rozmową... przykre
prosze co ja mam robic powiedziec siostrze czy sie upokorzyc i jechac do niego i prosic by przyszedł
Strony Poprzednia 1 … 28 29 30 31 32 … 447 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024