Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 27 28 29 30 31 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1,821 do 1,885 z 29,007 ]

1,821

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:

Zaskoczcie mnie czymś, czego nie wiem. Czuję jak rodzynek na torcie i zaczynam się powoli z tym dziwnie czuć ? zatem poprawcie mnie jeśli uważacie inaczej. Wiele kobiet, w tym nasza Malwina (ale sobie pozwalam, co?) nie przyznaje się do tego, że co innego otrzymać coś o co się prosiło, a co innego otrzymać bez prośby. Ale nie dla tego, że nie chcą, albo nie potrafią powiedzieć czego chcę. Natomiast znają wartość takiego zachowania. Czyli ? zupełnie inaczej smakuje wrażenie, gdy usta kochanka (ok. ukochanego) spoczną delikanie złożone na karku ? gdy czują taką potrzebę ? wewnętrzną- że to jest ten moment, w którym jeśli się domyśli - na co się liczy się najbardziej ? bo to daje poczucie wyjątkowości, zrozumienia i spełnienia, niż gdyby to miało być dokonanie ? po słowach ? pocałuj mnie, potrzebuję tego. No i teraz najważniejsze ? pokusa otrzymania tego w taki sposób jak zostało opisane w pierwszym wariancie i czekanie z tym do ostatniej , nawet spóźnionej chwili ? która może nigdy nie nadejść, jest ważniejsze od powiedzenia jakie są oczekiwania. Kończy się tym, że facet choć stoi obok i gotów jest zrobić to wszystko ? tylko brak mu drogowskazu ? nie da tego, czego kobieta pragnie. Mamy pata Malwina gotowa jest na najgorsze mimo iż nakreśliła kluczyk do dalszego ONI RAZEM ? ale jeśli on tak nie zadziała, to gotowa jest poświęcić nawet miłość. I to mnie wkurza, i dla tego tak nad nią?. Hmmm pracuję. Jeśli się mylę, to

Mnie się tak nie wydaje, żeby ktoś tutaj nakreślał czy rysował schemat postępowania.
Przecie nie będziemy czekać, kiedy swedzą nas plecy, żeby ktoś domyślił się że akurat w nie ma podrapać, no ludzie.
Mnie irytuje jedno, kiedy mówię otwarcie i ktoś to odrzuca, ignoruje, olewa i dla niego to o czym mówię nie istnieje, bo z jakiegoś powodu widocznie jest to drażliwy temat. A potem ma pretensje, że ciągle o tym gadam. A skoro nie wiem o co chodzi to mam siedzieć cicho, kiedy mnie rozrywa od wewnątrz i boli.
Inna rzeczą jest kiedy mamy dwoje otwartych i kochających ludzi, którzy często rozumieją się bez słów.

Zobacz podobne tematy :

1,822

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Moniczko.. jestem dzielna.. ale teraz czuje,że mój uspokajacz mnie puszcza.. tak sie boje tego kolejnego wieczoru bez niego.. TERAZ za nim tęsknie a co bedzie dalej..
Nawet fakt,że nie dzwonie do niego mi juz dokucza.. mielismy kontakt zawsze ze soba.. co robisz, co słychac, jak w pracy.. wszystko ok..  jest mi tak cholernie przykro............... ;-((((

To nie Ty zawiniłaś, a cierpieć musisz. To jest niesprawiedliwe.

1,823

Odp: Kobiety na zakręcie
zofia282 napisał/a:
Dunkis napisał/a:

I jeszcze jedno, co do seksu - nie okłamujmy się - facet by dostać swoje, będzie zawsze mówił, że kobieta jest dobra w łóżku. To bardzo ułatwia sprawę.

Za te słowa kocham Cię Dunkis !!!
Męskie spojrzenie na sprawę, samcze....mnie rajcuje kiedy ja pożądam faceta i jestem przez niego pożądana. Owszem mówiłam, jesteś dobry w łóżku, ale nie wpadłam na myśl, że miałoby to służyć ślinieniu się faceta na mój widok. Ja stwierdzałam fakt, jeśli takowy zaistniał.
Mówisz Dunkis, że nie mamy co się okłamywać - musicie kobiety oszukiwać, by je zdobyć, by "dostać swoje" musicie łgać. A nie prościej i uczciwiej jest skorzystać z agencji towarzyskiej ?  no tak, tam trzeba płacić. Mówisz nam, że taniej jest powiedzieć, jesteś dobra w te "klocki" big_smile.
A nie próbowałeś uczciwiej zdobyć kobiety ? może warto nadrobić zaległości...a może nawyk oszustwa masz we krwi (czytaj charakterze) ?

I to chyba jest ta różnica miedzy kobietą a mężczyzną.
A czemu by takiemu nie powiedzieć, że jego męskość jest niczym Mount Everest i... a w [praktyce dzdzowniczka big_smile

1,824

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Tak mi tego wszystkiego żal.. tyle przeszliśmy razem...sam mi to w nocy napisal w smsie.. takie klopoty pokonalismy, mielismy tyle radości z naszych wnuczków a zwłaszcza z mojego, który go poprostu uwielbia( ma 2 latka) i najszybciej nauczyl się mówić DziadAk.. tak slodko.. i widzialam ze pekal z dumy...ze Aleks tak sie do niego klei...



Drań...................

Niech sobie zrobi pajac bilans zysków i strat, wszystkich.
Ja wiem czemu waćpan wędruje to flamy. Wiecie dlaczego? Bo to nie jest prawdziwe życie, to fikcja, to chwilowe zapomnienie. To ucieczka.

1,825

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina, Monia, jesteście? Trzymacie się?

1,826

Odp: Kobiety na zakręcie

Mam doła jak lej po bombie!

Nic mi się nie chce, wszystko robie z takim strasznym wysiłkiem...
Moja córka spała dzis ze mną i co chwilę w nocy sprawdzała czy jestem obok! Całą noc właściwie nie spałam tylko ją przytulałam!

Nie mogę pojąć jak mógl tak skrzywdizć najbliższe mu osoby....

Wczoraj powiedziałam w końcu mamie o wszystkim, bo do tej pory udawałam, że wszystko jest w porządku...
Prosiła, żebym zrobiła jej zakupy. Przyniosłam jej to wszystko, zaczęłam rozpakowywać i dopadł mnie taki szloch, że mama się przeraziła...ale nie umiałam już dłużej udawać....
Chciałam jej wcześniej zaoszczędzić smutków, bo po śmierci taty jest w kiepskiej formie...

Żyć mi się nie chce...gdyby nie córka....

1,827

Odp: Kobiety na zakręcie

Jestem na zwolnieniu.. poszłam do znajomej lekarz.. jak mnie zobaczyła..powiedziała siadaj.. ile mam Ci wypisać zwolnienia.. Kobieta którą znam ze spacerów z psem..nigdy o mnie nic osobistego nie wiedziała..zbadała mi ciśnienie, jestem ciśnieniowcem.. było mooocno za wysokie, dala tabletkę pod język.. siedziałam godzinę..a Ona tylko mówiła.. nic nie mów.. kiedyś mi opowiesz jak będziesz chciała.. ryczałam.. bo to znaczy, że jak ja wyglądam??????mimo mojego niewyobrażalnego wysiłku,żeby nic nie było widać ????

Przejdę to....przeżyję.. byle szybko...............

Jeszcze go nie było...

1,828

Odp: Kobiety na zakręcie

Moniu,
to minie. Ten płacz, ten szloch, ten dół psychiczny.

Wiem, że nie tak miało być. Wiem, przez długi czas nie pozwalałaś sobie na dopuszczenie rzeczywistości do siebie, odrzucałaś ja ze wszystkich sił.

Pamiętasz? Pisałam Ci kiedyś o żałobie. Ona mija.

1,829

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Mam doła jak lej po bombie!

Nic mi się nie chce, wszystko robie z takim strasznym wysiłkiem...
Moja córka spała dzis ze mną i co chwilę w nocy sprawdzała czy jestem obok! Całą noc właściwie nie spałam tylko ją przytulałam!

Nie mogę pojąć jak mógl tak skrzywdizć najbliższe mu osoby....

Wczoraj powiedziałam w końcu mamie o wszystkim, bo do tej pory udawałam, że wszystko jest w porządku...
Prosiła, żebym zrobiła jej zakupy. Przyniosłam jej to wszystko, zaczęłam rozpakowywać i dopadł mnie taki szloch, że mama się przeraziła...ale nie umiałam już dłużej udawać....
Chciałam jej wcześniej zaoszczędzić smutków, bo po śmierci taty jest w kiepskiej formie...

Żyć mi się nie chce...gdyby nie córka....

Moniczko... przeżyjemy wszystko....   wszystko....

1,830 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-17 12:11:39)

Odp: Kobiety na zakręcie

Ten mój ostatni post pasuje też i do Ciebie, Malwino.

Przytulam was obie wirtualnie.

1,831

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzięki Wielokropku...

1,832

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Mam doła jak lej po bombie!

Nic mi się nie chce, wszystko robie z takim strasznym wysiłkiem...
Moja córka spała dzis ze mną i co chwilę w nocy sprawdzała czy jestem obok! Całą noc właściwie nie spałam tylko ją przytulałam!

Nie mogę pojąć jak mógl tak skrzywdizć najbliższe mu osoby....

Wczoraj powiedziałam w końcu mamie o wszystkim, bo do tej pory udawałam, że wszystko jest w porządku...
Prosiła, żebym zrobiła jej zakupy. Przyniosłam jej to wszystko, zaczęłam rozpakowywać i dopadł mnie taki szloch, że mama się przeraziła...ale nie umiałam już dłużej udawać....
Chciałam jej wcześniej zaoszczędzić smutków, bo po śmierci taty jest w kiepskiej formie...

Żyć mi się nie chce...gdyby nie córka....

Moniczko... przeżyjemy wszystko....   wszystko....

Nie wiem czy wszystko!
Każdy człowiek ma swoje granice...na dzień dzisiejszy mam problem z podstawowymi czynnościami.....

1,833

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:

Ten mój ostatni post pasuje też i do Ciebie, Malwino.

Przytulam was obie wirtualnie.

Dziękuję!

1,834

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja wzięłam prysznic... żyje drugi dzien tylko na kawie... ale myslę,że dlatego tak " świetnie " się trzymam( żart taki)...bo licze na cud..??????

1,835

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Jestem na zwolnieniu.. poszłam do znajomej lekarz.. jak mnie zobaczyła..powiedziała siadaj.. ile mam Ci wypisać zwolnienia.. Kobieta którą znam ze spacerów z psem..nigdy o mnie nic osobistego nie wiedziała..zbadała mi ciśnienie, jestem ciśnieniowcem.. było mooocno za wysokie, dala tabletkę pod język.. siedziałam godzinę..a Ona tylko mówiła.. nic nie mów.. kiedyś mi opowiesz jak będziesz chciała.. ryczałam.. bo to znaczy, że jak ja wyglądam??????mimo mojego niewyobrażalnego wysiłku,żeby nic nie było widać ????

Przejdę to....przeżyję.. byle szybko...............

Jeszcze go nie było...

Stres robi swoje!
I odbija się na naszym wyglądzie i niestety zdrowiu!

1,836

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Ja wzięłam prysznic... żyje drugi dzien tylko na kawie... ale myslę,że dlatego tak " świetnie " się trzymam( żart taki)...bo licze na cud..??????

A kiedy ma się pojawić szanowny misiek?

1,837

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziewczyny,
jak chcecie oddam wam za darmo, ale natychmiast, kilka moich kilogramów. W ten sposób każda będzie zadowolona. hmm

1,838

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:

Dziewczyny,
jak chcecie oddam wam za darmo, ale natychmiast, kilka moich kilogramów. W ten sposób każda będzie zadowolona. hmm

Za kilogramy dziękuję!

Kiedyś stres mnie odchudzał, a teraz tuczy!
Sama odstąpię z 5 kg!

1,839 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-07-17 12:25:30)

Odp: Kobiety na zakręcie

2 dni.. 4 kg..

szkoda ,ze mnie to nie cieszy...

Ma zadzwonic kiedy. Nie dzownil jeszcze. Wiem,że ma ważna sprawe w banku zalatwic. Wieczorem ma dyżur. Czyli czasu coraz mniej ..na mnie...

1,840 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-17 12:31:17)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

2 dni.. 4 kg..

szkoda ,ze mnie to nie cieszy...

Ma zadzwonic kiedy. Nie dzownil jeszcze. Wiem,że ma ważna sprawe w banku zalatwic. Wieczorem ma dyżur. Czyli czasu coraz mniej ..na mnie...

Lekko wkurzające nie sądzisz?
Że Ty musisz na niego czekać?

Cokolwiek postanowisz...trzymam kciuki!

1,841

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja też trzymam palce i co tam innego mogę...za Was kobiety. A Miśkowi się jakoś specjalnie nie spieszy...do tej rozmowy.

1,842

Odp: Kobiety na zakręcie

Z jednej strony wcale się nie dziwię..

1,843

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina, Monia........każdy dół mija. Też je łapię, ale cholery na szczęście mijają.Dziś macie do tego wszelkie prawo-u mnie np. za oknem 15 stopni i deszcz.

Też swego czasu musiałam pójść na zwolnienie, ale tylko kilka dni i wróciłam do pracy, bo tam-przy dzieciach nie miałam czasu na rozpatrywanie wydarzeń z mojego życia. Tam czułam luz psychiczny, trzęsłam się dopiero przed powrotem do domu.....

To wszystko przejdzie dziewczyny, przejdzie na bank........

1,844

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Pisze o tym, bo chciałam wam pokazać, jaki to skomplikowany proces. I wiem, na jakich zasadach przebiega i kiedy się udaje.

malwina - masz prawo być z Miśkiem. Masz prawo dac mu szansę, masz prawo wejść do tej cholernie głębokiej wody i płynąć.../.

Ale malwina - to co on musi zrobić i co ty musisz zrobić na start, to kilka rzeczy:

pierwsza jest taka - MUSISZ znać prawdę. nie możesz się domyslać, zastanawiać, kojarzyć fakty, rysować swoje scenariusze. ma ci powiedzieć prawdę - całą.
Powiedziałąm mojemu męzowi, który powiedział mi, że się spotkał z flamą trzy razy - że jeśli znajdę dowód na to, albo się dowiem, że to było cztery razy albo pięć-mówię mu żegnaj.
Powiedziałam mojemu męzowi, że jesli powiedział mi, że wtedy i wtedy rozmawiał z nią ostatni raz... to jesli to nie było wtedy, mówię mu żegnaj

że jesli przyłapię go na zatajeniu faktów, kłamsktwie, nieprawdzie, półprawdzie - to niech sobie nie wyobraża, że w taki sposób mnie chroni -w taki sposób niszczy nasz związek.
Więc chcę wiedzieć wszystko, bo tylko wtedy przestanę szukać i rysowac sobie w głowie, jak to wyglądało.... o co chodziło, ...

I TO JEST PIERWSZA RZECZ - nie możesz mieć malwina przestrzeni na domyslanie się, szukanie, zastanawianie się, czy to aby prawda....

MUSISZ mieć pewnośc, że to prawda. będzie bolesna. ale przeciez i tak boli jak diabli.

prawda - jesloi to będzie prawda- oznacza, że on jest gotów na prawdę, odcięcie przesłości grubą kreską i chcę, abys mu zaufała.

Dy=ruga rzecz jest oczywista - twoje zaufanie legło w gruzach. wszelkie jego oburzanie się, że mu nie ufasz, jak możesz go podejrzewać.. może sobie o kant rozbić... bo masz prawo mu nie ufać, masz prawo go podejrzewać. masz prawo czuć się niepewnie. I ten brak zaufania jest tak oczywisty, że postawa niewinnego białego, czystego męża- absolutnie nie przystoi.

oczywiście, on może-a nawet musi taki być!!! kjesli wróci do ciebie... ALE TO TY zdecydujesz, kiedy jego zachowania odbudują twoje zaufanie...

Po trzecie  - uprzedź go, że wszelki kontakt z tamtą, że każde złamanie zasad- powoduje, że juz nie będziesz rzucać bielizną po ogrodzie, nie będziesz się rzucać, miotać - po proostu odchodzisz - i to bezwarunkowo. i wtedy już z nim nie porozmawiasz i nie dasz żadnej szansy





dzisiaj móój mąz wybiera. i ja też.
wie co robi.

End_aluzja ty zawsze trafiasz w sedno. Czytam Twoje wpisy i moje mysli nabieraja kształtu.
Od roku żyję w przekonaniu, że SIĘ NIE UDA. Próbuję to moje myslenie przestawic na inne tory, próbuję szukać pozytywnych myśli, na próżno. Żaden z tych trzech warunków nie jest spełniony więc mam powody myslec ze sie nie uda. Prawda? Moj M tez dokonuje wyborów, tylko że one nie są zgodne z moimi oczekiwaniami. Ich akceptowanie jest dla mnie coraz trudniejsze, niemozliwe. Nie zmusze go do niczego, sam musi chcieć prawda? Ale nadzieja umiera ostatnia, więc jeszcze czekam ...... ( na cud)

Monia - strasznie przykro mi, że tak się stało. Ty walczyłaś, chciałas .... a twoj maz wybral inna. Nie masz na to wpływu - to jego decyzja. Szkoda tylko, że nie pomyślał jakie będą jej konsekwencje.
Malwina - wiem, co czujesz, uwierz mi wiem. Mam takie jazdy przez ostatni rok.

1,845 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2012-07-17 14:18:22)

Odp: Kobiety na zakręcie

- Lubię być wywoływany do tablicy i lubię takie rozmowy. Malwina, nie bierze do siebie tej dyskusji, bo to nie o Tobie wprost, to do Zofii.

Zgadzam się po części z Twoim tokiem myślenia. Zgadzam się z tym, że Misiek naginał reguły...tylko czy w związku chodzi o naginanie reguł ?

- pomijając Miśka. Związek to nie constans, tak samo jak firma. Firma by się utrzymać, podobnie jak związek żeby się utrzymać na RYNKU, musi się dostosowywać do zmieniających się warunków, bodźców. Zatem naginanie reguł to reguła. Ponieważ generalizujesz reguły jako całość, rozumiem, że nie potrafisz się zgodzić z moim tokiem myślenia. Ale powiem tak, reguły się zmienia, za to zasad nie powinno. Dla mnie to nie to samo i mam nadzieję że większość czytających potrafi to rozróżnić.

Malwina (jak i ja) jest dojrzałą i po przejściach kobietą i doskonale wie czego oczekuje od świata, ludzi i partnera. Misiek to też nie 18 letni młodzieniec z gorącą głową, smakujący życie i partnerki. To do cholery dorosły człowiek! Dorosły, ale bez moralnego kręgosłupa.

- nie sądzę, że jeżeli ktoś nawet zdradzi można powiedzieć o nim, że nie ma moralnego kręgosłupa, Zatem co powoduje że tak mówisz, chcesz przez to powiedzieć, że Malwina, doświadczona kobieta związała się z kimś niemoralnym ? trudno ukryć, że ktoś nie ma moralnego kręgosłupa, chyba że sprowadzać całą moralność, do wycinka postawy człowieka

Owszem, można być rozczarowanym partnerem, ale dojrzały i moralny człowiek umie to dostrzec i powiedzieć to drugiej osobie( i niekoniecznie musi być to mąż/żona). Mówisz, że Malwina oszukiwała się... tak, masz rację. Ja też dostrzegam oszustwa Miśka.

- chcesz powiedzieć że moralność wg. Ciebie ma dodawać odwagi ludziom do mówienia gorzkiej prawdy o tym czego im brakuje w partnerze, nawet w przypadku jeśli, powiedzmy, uzna, że to nic nie zmieni, albo skrzywdzi? Za to oszukiwanie samego siebie ? a tym samym otocznia, jest moralne i nie nagina reguł?

Miałam do czynienia z podobnym osobnikiem. Szedł w zaparte, podkreślał swoją uczciwość, której nie było. Po co to ludzie robią ? Po co idą w zaparte, kalecząc innych?

- Podobny nie znaczy taki sam, ale jeśli nawet, czy to nie naturalne, by robić wszystko aby spodobać się potencjalnemu partnerowi. Czy takie ?oszustwo? różni się czymś od ukrywania prawdziwej twrzy kobiecej pod makijażem, upiększaniem poprzez ozdabianie się? Spójrz na pójście w zaparte jako formę obrony, co widzisz ? zwykłą ludzką reakcję ? każdego zwykłego człowieka. Bo nie wmówisz mi, że ludzie wiążą się w związkach z innymi tylko i wyłącznie po to by innych kaleczyć.

Rozumiem - Misiek chciał zabawy. Chciał młodej i przebojowej kobiety lub podniet, których nie dawała mu Malwina, stabilny związek.

- to się nazywa sięganie po zakazany owoc by poczuć coś? choćby młodość, której Malwina dać nie mogła. Nie usprawiedliwiam go, a raczej szukam wyjaśnienia. Bo nie znam go by móc go oceniać ? na pewno nie w tym względzie.

Nie uważasz, że był winien to Malwinie? Czy nie uważasz, że każdy powinien szanować drugiego człowieka, że każdy zasługuje na szacunek?

- tak z tym się zgadzam, był winny, tyle, że nie stać go na to było. Ale ? znam kobiety, mężczyzn, którzy mimo iż zostali skrzywdzenie, zachowywali się w identyczny sposób ? jak ich partnerzy. Czy to oznaczy, że mścili się? Nic z tego ? mimo, iż wcześniej mówili o moralności, o konieczności zakończenia związku ? robili dokładnie to samo. Czy to oznacza, że należy ich nazywać kłamcami, debilami ? hipokrytami, czy raczej słabymi ludźmi, którzy nie wystrzegli się błędów ? które sami popełniali. Jedyne co się liczy to konsekwencja i jak przyjmiemy i czy w ogóle chcemy przyjąć wyjaśnienie.

Kiedyś ZAZDROŚĆ napisała, że związek, to jak  firma/spółka. Rozważałam jej porównanie długo i doszłam do wniosku, że ma ona rację. Jest regulamin i nikomu nie wolno go naruszyć. Nie wolno dopuścić się zaniedbania, oszustwa. Malwina miała do czynienia ze zwykłym oszustem, który ograbił ją z uczuć i naraził na straty finansowe. Ze spółki taki partner wyleciałby z hukiem.

(tak na marginesie zapytam, należysz do byłego klubu - znajomych ZAZDROSCI, który ją wyrugował, czy nawiązanie do niej to tylko sentyment?) Firma to dobre porównanie, znam je również od ZAZDROSCI, tyle, że jeżeli chodzi o regulamin, to nawet od niego w prawi są wyjątki, z uwagi na wyjątkową sytuację.

- Piszesz, że Misiek nie musiał opuścić Malwiny w chwili kiedy nie czuł się przy niej spełniony, bo wygodnie mu było. No co Ty powiesz Dunkis? Uważasz, ze pasożyta trzeba tolerować?, że wina Malwiny, bo nie zauważyła lub zauważyć nie chciała. Nie chciała, bo miała nadzieję.....głupią nadzieję, że oszust oszustem nie jest. A jego rozgrzeszyłeś ?! On usprawiedliwiony? A może nie o Malwinie napiszesz, ale o Miśku, o jego moralności.
Jeżeli mężczyzna otrzymuje to czego oczekuje będzie szczęśliwy. Ktoś kto jest szczęśliwy nie szuka niczego poza tym. Pasożyt to, ktoś co jedynie bierze, chcesz mi wmówić, że nic nie dawał od siebie, że ktoś przy zdrowych zmysłach wiąże się z druga osobą jeśliby nic nie otrzymywał w zamian? Oszustwo jest podłe, jak kłamstwo, ale ma też swoje przyczyny, nawet jeśli to tylko kłamią dzieci, zawsze jest powód. A nadzieja ? zawsze umiera na końcu, nawet jak miłość wystygnie, wiedziałaś? Tak naprawdę, Misiek mnie kompletnie nie obchodzi, za to Malwina tak. Wszystko co pisałem było po to by pomóc jej zrozumieć wydarzenia, mechanizmy nimi rządzące ? a nie po to by ją krzywdzić. Poznanie swoich błędów i przyjrzenie się im daje więcej, znacznie więcej niż użalanie się, a skupianie nad zwalaniem winy na kogoś, albo wyłącznie szukaniem błędów, choć to ostanie może właściwie wiele może zmienić.

- Ok. nie można w kółko i bezsensownie wybaczać. Oczywiście, że to błąd, ale chcesz mi powiedzieć, że nie rozgrzeszasz Malwiny, a rozgrzeszenie dostał Misiek? Ona be, bo wybaczała a o nim nic nam nie powiesz?

Tu nie ma żadnego ale ? jeżeli pozwalasz sobie na nie ? wypaczasz przesłanie, a wtedy przestaje być tym, czym jest z założenia. Rozgrzeszenie? Jeśli wolisz skupiać się nad tym, które i dla kogo jest ważniejsze rozgrzeszenie, to znaczy, że mówimy o zupełnie czymś innym. Zabrakło konsekwencji, której w zasadzie nigdy najwyraźniej nie było, a kogo można za to winić, jego? Są sprawy, którymi można obarczać jedno, ale są takie, którymi należy obarczać i drugie. Nie można z automatu wszystko co złe zrzucać na jedną stronę ? bo wtedy zatrzesz prawdziwy obraz sytuacji i do niczego nie dojdziesz. Dla czego jest tak, że wielokrotnie ludzie obwiniają się o to samo jednocześnie? Właśnie dla tego, że nie potrafią wziąć odpowiedzialności za swoją część.

- Och !!! jak miło ! Zauważyłeś, że ona nie bawiła się jego uczuciami. A nie zauważyłeś, że ona cierpiała ?! Miała prawo się czepiać, nawet jak nie było podstaw powiadasz...i prowadzi to do dialogu powiadasz....a on szukał spokoju (?) i to Twoim zdaniem była niedojrzałość i brak umiejętności stawiania czoła ? Moim zdaniem miało to coś wspólnego z charakteropatią, oszustwem i brakiem moralności.

NIE moja droga, nie napisałem, że ona nie bawiła się jego uczuciami! Wręcz przeciwnie! Bądź tak miła i prześledź całe zdanie ? nie tylko tę część do myślnika. Napisałem, że takiego zdania nie jestem w stanie napisać - na podstawie tego co autorka nam zapodała. Dotarłaś już? Za to pisząc iż ona pozwoliła mu na zabawę własnymi uczuciami ? to niby co to znaczy? To nie jest dokładnie to o co mnie pytasz? Czy to nie moja uwaga właśnie na temat tego, że ona cierpiała? Na charakteropatii się nie znam, nie wiem czy to brak moralności, ale brak umiejętności obrony przed poddawniem się grze na uczuciach na pewno nie świadczy o dorosłości, a na pewno brakiem bycia konsekwentnym, co w zasadzie w pewnej mierze się pokrywa. Powrócę do poprzedniego mojego akapitu ? nie można swoimi niedociągnięciami obarczać drugiej strony, wyłącznie dla tego, że zrobiła ona coś strasznego i swoje błędy przekuwać na czyjeś. Przemyśl to bardzo Cię proszę, bo nigdy tak nie jest że winna jest tylko jedna strona. Większość ludzi słyszy te słowa, ale mało, które to rozumie.


- Za te słowa kocham Cię Dunkis !!!
Męskie spojrzenie na sprawę, samcze....mnie rajcuje kiedy ja pożądam faceta i jestem przez niego pożądana. Owszem mówiłam, jesteś dobry w łóżku, ale nie wpadłam na myśl, że miałoby to służyć ślinieniu się faceta na mój widok. Ja stwierdzałam fakt, jeśli takowy zaistniał.
Mówisz Dunkis, że nie mamy co się okłamywać - musicie kobiety oszukiwać, by je zdobyć, by "dostać swoje" musicie łgać. A nie prościej i uczciwiej jest skorzystać z agencji towarzyskiej ?  no tak, tam trzeba płacić. Mówisz nam, że taniej jest powiedzieć, jesteś dobra w te "klocki"  .
A nie próbowałeś uczciwiej zdobyć kobiety ? może warto nadrobić zaległości...a może nawyk oszustwa masz we krwi (czytaj charakterze) ?

Co do kochania mnie za jakieś słowa czy sentencje, to musisz się ustawić w kolejce, tak na marginesie ZAZDROŚC była chyba pierwsza. Przypomnę, napisałem, że aby facet dostać swoje będzie zawsze mówił, że kobieta jest dobra w łóżku. Dopisałem że ? to bardzo ułatwia sprawę. Pisząc ten dopisek nie miałem na myśli jedynie mężczyzn ? Mam nadzieję, że rozumiesz co chcę przez to powiedzieć. I za to ostatni rzeczywiście pozwolę się kochać ?

Na koniec zagram inną monetą. Ponieważ człowiek ocenia czy coś jest dobre czy złe na podstawie swoich doświadczeń albo odczuć, powiedzenie kobiecie: jesteś słaba w łóżku, albo słabo kręcisz loda, albo poruszasz się jakoś dziwnie, albo fajnie było, jednak musisz nad czymś tam popracować ? nie podniesie szanse na kolejny udany raz nawet w małżeństwie ? albo przede wszystkim w małżeństwie, bo  partner zamiast na partnerze skupi się na czymś, nad czym musi popracować. Nie oszukujmy się każdy facet, każda kobieta lubi komplementy i lubi się czuć, że dla drugiej strony ? stanęło się na wysokości zadania. Próba bycia szczerym w łóżku potrafi długo odbijać się czkawką, wiem coś o tym. Co by było ze związkami, w których kobiety przez lata nie chcą słyszeć o miłości francuskiej, albo greckiej i przez ten pryzmat ? mimo zapewne jawnych niedociągnięć z punktu widzenia mężczyzny, a kobiety słuchały, że w te klocki to nie są dobre? Wiem, że nie pójście w niektóre rodzaje seksu nie decyduje o tym, że kobieta jest dobra w łóżku, czy też, bo bym zgrzeszył, ale czy na pewno nie ma wpływu na ocenę ?.?

Mówisz nam, że taniej jest powiedzieć, jesteś dobra w te "klocki"  .
A nie próbowałeś uczciwiej zdobyć kobiety ? może warto nadrobić zaległości...a może nawyk oszustwa masz we krwi (czytaj charakterze) ?
Mnie chodzi nie o łatwiznę, ale komfort obojga. Jeśli nie rozumiesz iż komfort to nie tylko przyjemność, ale i kompromis, może zrozumiesz co miałem na myśli.
Szkoda, że zdecydowałaś się na osobistą wycieczkę pod mój adres bo nie masz podstaw żeby mnie w tej materii ani oceniać, Anie zadawać pytań czy czegoś próbowałem, albo czegoś nie próbowałem, dodatkowo poddawanie pod pytanie, że mam nawyk oszustwa w charakterze.
Po pierwsze zdobyć uczciwiej, bardziej od czego, niż jak? Skąd założenie, że zdobywam kobiety? Skąd założenie, że zdobywam cokolwiek nieuczciwie? Albo, że dałoby się to zrobić uczciwiej?

Z drugiej strony chcesz mi powiedzieć, że kobiety traktują wszystkie komplementy i słowa dosłownie, że nie potrafią stopniować przymiotników, że same nie raz czynią niedopowiedzenia, by nie powiedzieć prawdy, bo starając się być delikatne? Czy to nie taka sama gra? I na koniec, chcesz mi powiedzieć, że nie znalazłyby się, choćby nawet tutaj kobiety, które w zamian za chwile, w których ofiarowane by im namacalne poczucie, iż są piękne, pożądane, w których przywołane by zostało poczucie drzemiącej w nich pełni kobiecości, nie pozwoliłyby się uwieść, tyko by to poczuć, choćby wiedziały że te słowa to jedynie chwile? Czy według Ciebie to nieuczciwe?
To nie tak, że mężczyźni są kłamcami, a kobiety wybierają tylko na wskroś uczciwych facetów. Cała rzecz polega na tym, że zarówno jedni jak i drudzy wiedzą o tym. Kobiety wiedzą o tej ?nieuczciwości? w komplementach, o adorowaniu o chemii, że ona mija, tak samo jak mężczyźni wiedzą, że kobiety nosząc dłuższe spódniczki nie robią tego z tego powodu, iż jest im zimno, malują się, nakładają puder tuszując niedoskonałości lub trudy dnia. Czy to nie jest oszustwo? Dla mnie nie mniejsze niż niejeden komplement. Ale zarówno jedni i drudzy to lubią bo to ułatwia sprawę. Rozumiesz teraz słowo ? ułatwia? Czy uczciwym jest to, że gdy facet budzi się rano, patrzy na kobietę i zastanawia się, czy aby to jest ta sama, z którą wyszedł z baru, bo po ściągnięciu tapety w żaden sposób nie przypomina tamtej? Czy słowa, które zapewne padły, a miały sprowokować wyjście z tego baru decydować mają o dalszym niepowodzeniu, na równi ze zmytym makijażem? Słyszałaś, że życie to teatr? W przeciwieństwie do Ciebie nie nazwałem tego okłamywaniem, tym się różnimy.

1,846

Odp: Kobiety na zakręcie

Rzeczy oczywiste dla jednych, bywają niedostępne dla drugich.
Na szczęście ich niedostępność kończy się gdy sie je zrozumie.

To tak na marginesie. Jeżeli jakakolwiek moja wypowiedź została tutaj odebrana jako atak na Malwinę, to znaczy, że została źle odebrana. Podjęte próby wskazania iż na pewne rzeczy mozna spojrzeć z innej perspektywy powinny przynieść mozliwość spojrzenia na horyzont wydarzen nie tylko z jednego punktu. Tyle.

1,847 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-07-17 14:12:47)

Odp: Kobiety na zakręcie

hmmm jak to jednak dziwne jest, ze TE SAME slowa mozna rozumiec w tak diametralnie rozny sposob....
ani przez moment nie przyszloby mi do glowy, ze dunkis atakowal Malwine...
wrecz przeciwnie

1,848

Odp: Kobiety na zakręcie
ewka123 napisał/a:

End_aluzja ty zawsze trafiasz w sedno. Czytam Twoje wpisy i moje mysli nabieraja kształtu.
Od roku żyję w przekonaniu, że SIĘ NIE UDA. Próbuję to moje myslenie przestawic na inne tory, próbuję szukać pozytywnych myśli, na próżno. Żaden z tych trzech warunków nie jest spełniony więc mam powody myslec ze sie nie uda. Prawda? Moj M tez dokonuje wyborów, tylko że one nie są zgodne z moimi oczekiwaniami. Ich akceptowanie jest dla mnie coraz trudniejsze, niemozliwe. Nie zmusze go do niczego, sam musi chcieć prawda? Ale nadzieja umiera ostatnia, więc jeszcze czekam ...... ( na cud)

Malwina - wiem, co czujesz, uwierz mi wiem. Mam takie jazdy przez ostatni rok.

Ewka - moja pewnośc i przekonanie do dzisiaj dotyczy jednego. Dotyczy tego, że nic z tych rzeczy, które sie ze mną działy, nie byłyby mozliwe bez takiego, a nie innego podejścia mojego męża. gdybym miała chociaż cień wątpliwości, że on jest ze mną dla świętego spokoju, albo nie zakończył tego, co miał zakończyć, albo ucieka od odpowiedzialności - to już od dawna ukłądałabym sobie zycie sama.
Bo Ewka - niezależnie od wszystkiego, czeka cię jeszcze etap "WYBACZENIA " sobie samej. tego, że się sprzeniewierzyłaś swoim dotychczasowymj zasadom i poglądom i pozwoliłaś, aby przy tobie był człowiek, który świadomie, z premedytacją cię zranił, obrał z godności, zabrał ci twoją ufnośc i miłość.
Zabrał - bo już tak kochać nie będziesz.

I w tym wszystkim, trzeba zbudować SIEBIE od nowa. swoją godność, wiarę w siebie, swóje wartości - trzeba dać sobie prawo do wybaczenia - u mnie to trwałóo długo..
i jesli w tym, nie będziesz czułą, że twój mąż - traktuje cię jak godną szacunku partnerkę - to nie dasz rady odbudować siebie i wybaczyć sobie, że zeszłaś tak nisko.
bo kiedy nas mężowie zdradzili, osiągnęłyśmy nasze własne dno,, od którego musiałysmy się odbić i zacząc od nowa..
ale jesli twój mąż dalej trzyma cię za nózki, brudzi szlamem... to TY nie dasz rady

i wtedy nie warto.

mnie te dwa lata kosztowały najwięcej w całym moim dotychczasowym zyciu. to co przeszłam i to co przezyłam..... to jak kilka ton. przerzuciłam je dzień w dzień - jak węgiel do piwnicy;) i jedno wiem - za ten trud - zasługuję na nobla. w tym sensie - że podniosłąm się z nizin - i już nikt nigdy mnie w dół nie zrzuci.

jestem teraz wojowniczką.
kiedyś byłam kapłanką domowego ogniska...

1,849

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:

Rzeczy oczywiste dla jednych, bywają niedostępne dla drugich.
Na szczęście ich niedostępność kończy się gdy sie je zrozumie.

To tak na marginesie. Jeżeli jakakolwiek moja wypowiedź została tutaj odebrana jako atak na Malwinę, to znaczy, że została źle odebrana. Podjęte próby wskazania iż na pewne rzeczy mozna spojrzeć z innej perspektywy powinny przynieść mozliwość spojrzenia na horyzont wydarzen nie tylko z jednego punktu. Tyle.

Stare przysłowie pszczół mówi, że każdy kij ma dwa końce. Na każdą rzecz można spojrzec z innej perspektywy, na każdą.... I każdy ma do tego prawo. Gdyby tak nie było filozofowie nie mieliby co robić a na świecie nie byłoby konfliktów.
Co to znaczy zrozumie? Tak naprawde to nigdy do konca nie będzie jasne czy ta druga osoba ZROZUMIAŁA, bo jest tą druga osoba i patrzy na te same rzeczy z własnego punktu widzenia.

1,850

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie czuje się zaatakowana.. wyjaśnię Ci tylko,ze zawsze brałam pod uwage swoje własne błędy.. analizowalam i słuchałam drugiej strony czego chce a czego nie chce. W ostatnim czasie również tak było. Pisalam listy, próbowałm rozmawiać( ale to było mizerne bo on mnie juz nie slyszal)... Jego zarzuty pod moim adresem; czepiasz sie ( chowanie telefonu), sprawdzasz mnie( reakcja na telefon kiedy będzie w domu)...pierdoły!!   rozumiesz pied\rdoły .. a raczej rzeczy zwykłe i naturalne...zaczęły być dla niego niewygodne..drażniące... NIGDY wcześniej tak nie było.. a nawet było odwrotnie.. gdy ja np. nie odebrałam od niego telefonu i dlugo nie oddzwaniałam.. miał żal.   a ja to rozumiałam( miał uraz na tym tle po tym jak go ktos zdradził).. rozumiałam!!!!

***zabrakło konsekwencji, której w zasadzie nigdy najwyraźniej nie było, a kogo można za to winić, jego? Są sprawy, którymi można obarczać jedno, ale są takie, którymi należy obarczać i drugie. Nie można z automatu wszystko co złe zrzucać na jedną stronę ? bo wtedy zatrzesz prawdziwy obraz sytuacji i do niczego nie dojdziesz. ****

Ja byłam konsekwentna.. gdy startowaliśmy po postawieniu grubej krechy nie wracałam do tego tematu...a on po jakimś czasie zaczynał chodzić w gaciach do toalety..kto więc nie był konsekwentny???

Nie obwiniam go automatycznie o to wszystko... obwiniam,że miał szanse nie pogubić sie bo ja to wszystko wyczułam natychmiast, miał wybór którego ja od niego nie dostałam...

A może Dunkis... ( na pytanie czego mu brakowało) może faktycznie ja za stara jestem dla niego.. tylko 6 lat różnicy.. może on gustuje w młodych siksach...( poprzednia byla 18 lat młodsza a ta o 20)..a tak dla " oka" dla rodziny przygruchał sobie mnie? stabilną, normalna kobietę, robiłam święta, prałam , gotowałam.. zrobiłam mu DOM..ale nie dał rady odmówić sobie tego w czym gustował..

Wiesz,że to biorę pod uwagę.. i tu biczujcie mnie narody.. wcześniej na to nie wpadłam... a teraz?   hmmhm teraz właśnie sie nad tym zastanawiam....

Seks.. wiesz...to usłyszałam kiedyś w dość poważnej rozmowie.. nie w łóżku po fajnym bzykanku żeby dopikantnić akt.. nie... kiedyś fajnie nam się zawsze gadało... na rożne tematy... i wtedy usłyszałam,że naprawdę miał tyle kochanek w życiu... ale tylko ze mną mu tak jest.. że jest zaskoczony,że ( szczery był do bólu) nie spodziewał się, nie wiedział,że tak może być..... myśl sobie co chcesz.. ja nienawidzę komplementów mam dość niska samoocenę... źle na nie reaguję, niewierze w nie po prostu.... ale to była taka rozmowa.. bardzo wtedy ważna...

teraz nieważne..

1,851

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
ewka123 napisał/a:

End_aluzja ty zawsze trafiasz w sedno. Czytam Twoje wpisy i moje mysli nabieraja kształtu.
Od roku żyję w przekonaniu, że SIĘ NIE UDA. Próbuję to moje myslenie przestawic na inne tory, próbuję szukać pozytywnych myśli, na próżno. Żaden z tych trzech warunków nie jest spełniony więc mam powody myslec ze sie nie uda. Prawda? Moj M tez dokonuje wyborów, tylko że one nie są zgodne z moimi oczekiwaniami. Ich akceptowanie jest dla mnie coraz trudniejsze, niemozliwe. Nie zmusze go do niczego, sam musi chcieć prawda? Ale nadzieja umiera ostatnia, więc jeszcze czekam ...... ( na cud)

Malwina - wiem, co czujesz, uwierz mi wiem. Mam takie jazdy przez ostatni rok.

Ewka - moja pewnośc i przekonanie do dzisiaj dotyczy jednego. Dotyczy tego, że nic z tych rzeczy, które sie ze mną działy, nie byłyby mozliwe bez takiego, a nie innego podejścia mojego męża. gdybym miała chociaż cień wątpliwości, że on jest ze mną dla świętego spokoju, albo nie zakończył tego, co miał zakończyć, albo ucieka od odpowiedzialności - to już od dawna ukłądałabym sobie zycie sama.
Bo Ewka - niezależnie od wszystkiego, czeka cię jeszcze etap "WYBACZENIA " sobie samej. tego, że się sprzeniewierzyłaś swoim dotychczasowymj zasadom i poglądom i pozwoliłaś, aby przy tobie był człowiek, który świadomie, z premedytacją cię zranił, obrał z godności, zabrał ci twoją ufnośc i miłość.
Zabrał - bo już tak kochać nie będziesz.

I w tym wszystkim, trzeba zbudować SIEBIE od nowa. swoją godność, wiarę w siebie, swóje wartości - trzeba dać sobie prawo do wybaczenia - u mnie to trwałóo długo..
i jesli w tym, nie będziesz czułą, że twój mąż - traktuje cię jak godną szacunku partnerkę - to nie dasz rady odbudować siebie i wybaczyć sobie, że zeszłaś tak nisko.
bo kiedy nas mężowie zdradzili, osiągnęłyśmy nasze własne dno,, od którego musiałysmy się odbić i zacząc od nowa..
ale jesli twój mąż dalej trzyma cię za nózki, brudzi szlamem... to TY nie dasz rady

i wtedy nie warto.

mnie te dwa lata kosztowały najwięcej w całym moim dotychczasowym zyciu. to co przeszłam i to co przezyłam..... to jak kilka ton. przerzuciłam je dzień w dzień - jak węgiel do piwnicy;) i jedno wiem - za ten trud - zasługuję na nobla. w tym sensie - że podniosłąm się z nizin - i już nikt nigdy mnie w dół nie zrzuci.

jestem teraz wojowniczką.
kiedyś byłam kapłanką domowego ogniska...

Ja czasem mam wrazenie, że on sam przed soba nie chce sie przyznac do tego że zauroczył sie tamta kobietą. Zaprzeczanie to jego broń," nie czepiaj sie kobieto bo nic nie było". Ale wyparcie to nie jest pozbycie sie problemu. On nie chce ze mna o tym rozmawiać. Ciągle słysze "nie wracaj do tego". Rozumiem, nikt nie lubi wracać do rzeczy które go frustruja, ale ja nie wracam bo ja cały czas w tym trwam. Dopóki oni będa sie codziennie widywać, dopoki jej numer bedzie w jego komórce, dopoki będą kłótnie i gwałtowne reakcje na poruszany temat to nic sie nie zmieni. I dlatego myslę, że sie nie uda. Bo ja nie czuję, że on robi coś żeby sie udało.
Żaden warunek  z tych trzech nie jest spełniony.

1,852

Odp: Kobiety na zakręcie

rok... ewka wyobrażam sobie, jak ci ciężko...
twój mąz zamiótł pod dywan...
taka jest piosenka alanis - under rug swept - i ona jest włąsnie o tym, o zamiataniu pod dywan... gdy trzeba rozwiązywac problemyy i sprzaqtać

1,853

Odp: Kobiety na zakręcie

Ewa....   historia prawie przez kalkę.. tylko mój odszedl z tamtej pracy..

1,854

Odp: Kobiety na zakręcie

Sama widzisz Malwina, że odejście z pracy nie jest jeszcze warunkiem ostatecznym, bo i tak Ci sie posypało:( A na decyzje naszych mężów nie mamy wpływu, nic na siłę nie da się zrobić. Oni sami muszą chcieć i wytrwac w swoich decyzjach. Odejście z tego miejsca pracy pomogłoby MI, nie jemu tylko MI. Ale on nie chce tego dla mnie zrobić, i to jest jego wybór, świadomy wybór. W związku z tym jest jak jest. I dlatego myślę, że sie nie uda, bo nie ma podstaw do tego ,żeby sie udało. Wszystko palcem po wodzie pisane.

1,855

Odp: Kobiety na zakręcie
ewka123 napisał/a:

Sama widzisz Malwina, że odejście z pracy nie jest jeszcze warunkiem ostatecznym, bo i tak Ci sie posypało:( A na decyzje naszych mężów nie mamy wpływu, nic na siłę nie da się zrobić. Oni sami muszą chcieć i wytrwac w swoich decyzjach. Odejście z tego miejsca pracy pomogłoby MI, nie jemu tylko MI. Ale on nie chce tego dla mnie zrobić, i to jest jego wybór, świadomy wybór. W związku z tym jest jak jest. I dlatego myślę, że sie nie uda, bo nie ma podstaw do tego ,żeby sie udało. Wszystko palcem po wodzie pisane.

Ewka - a jak wygląda twój status?
- czekam na....
- ustaliłam, że granicą będzie...
- jesli nie stanie się tak, to...
- odejde od niego gdy....
- zostane z nim mimo wszystko
- wiem że mnie kocha
- wiem, że go kocham
- wiem, że możemy być razme
- żyjemy ze sobą z wygody
- chce to skonczyc, ale nie wiem jak
- nie moge teraz nic zrobić, bo jak nie zrobiłam przez rok, to teraz uzna mnie za wariatkę
- trudno, zdecydowałam się z nhim byc rok temu, to teraz nie mam wyboru


i tak dalej??
czy ty wiesz, gdzie sa twoje granice?
jak wyglądają wasze relacje - czy jesteście wspóllokatorami, wspólnikami w firmie, jaką jest rodzina, małzonkami, partnerami, obcymi
co was łączy?
czemu ty jestes z nim?
a dlaczego on jest z tobą?


a czego bys chciała? pod jakimi warunkami chcesz byc z nim?
a pod jakimi warunkami on chce byc z tobą?

a może "godzi się" na życie z Tobą, tak długo, jak długo się nie czepiasz?

1,856

Odp: Kobiety na zakręcie
ewka123 napisał/a:

Sama widzisz Malwina, że odejście z pracy nie jest jeszcze warunkiem ostatecznym, bo i tak Ci sie posypało:( A na decyzje naszych mężów nie mamy wpływu, nic na siłę nie da się zrobić. Oni sami muszą chcieć i wytrwac w swoich decyzjach. Odejście z tego miejsca pracy pomogłoby MI, nie jemu tylko MI. Ale on nie chce tego dla mnie zrobić, i to jest jego wybór, świadomy wybór. W związku z tym jest jak jest. I dlatego myślę, że sie nie uda, bo nie ma podstaw do tego ,żeby sie udało. Wszystko palcem po wodzie pisane.

Ewuniu!
Twoja historia jest odzwierciedleniem mojej....
Wszystko dokładnie tak samo.........brak jego działań.....
Ja tez prosiłam o zmianę pracy! Nie zrobił tego, bo nie chciał!

Dziś zostałam sama....i życie mi obrzydło..

1,857

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwinko, przepraszam czepiam się słów, może dla tego, że mają dla mnie wielką wagę. Gdybym przypuszczał, że moje słowa mogłabyś odczuć jako atak na Twoją osobę, napisałbym, zwracając się do Ciebie wprost, byś ich tak nie odbierała. Natomiast w poprzedniej kwestii zwróciłem się do całej reszty, hmmmm z pominięciem Ciebie ?

ewka123 ? nie zależy mi na tym by filozofowie mieli robotę, dla mnie liczy się zrozumienie. Ostatnie zdanie Twojej wypowiedzi jest zrozumiała, bo jest logiczna. Na filozofii się nie znam, skończyłem polibudę, co nie znaczy że nie mam słabości do niektórych nauk humanistycznych, dla tego myślę iż mimo iż piszesz jak filozof ? dogadamy się ? może to kwestia wieku.

Malwina, wiesz dobrze dla czego drażniło go Twoje zachowanie. Zdradzał Cię chowanie telefonu, reakcje, które opisałaś świadczą o nieuczciwości. Ale wiesz równie dobrze, że nawet wtedy wmawiałaś sobie że jest dobrze, bo tak chciałaś. Jak poprzednio, jak wcześniej. Wiesz równie dobrze, że jeżeli ktoś ma wszystko, nie będzie ciągnął do niczego innego, bo nawet się tym nie zainteresuje. Brak konsekwencji ? to rzecz którą udało Ci się jakoś przyjąć ? wiesz teraz , że miało duże znaczenie, pochodna tego to ciągłe Twoje zrozumienie dla jego zachowania i ? brak Twojej reakcji. To jak z kobietami, jak z Tobą ? jeśli dasz komuś odczuć że walczysz o niego , to się zdeklaruje bo ma poczucie takiej potrzeby. Ty nie walczyłaś -  a poddawałaś się . Odwróć sytuację  - napisałaś, że jeżeli zawalczy ? dasz szansę. Przenieś to na niego i odwróć sytuację. Pewnie to tylko skrawek całości.
Nie kumam co znaczy, że zaczął w gaciach chodzić do toalety???
Masz prawo czuć się niekomfortowo, masz prawo mieć żal, że nie dostałaś szansy jaką sama dawałaś. Ktoś by powiedział, że nie doceniłaś przeciwnika. Inaczej ? założyłaś, błędnie zresztą, że masz prawo oczekiwać i wymagać, iż w momencie gdy Ty zachowasz się względem niego fair ? to on się tak też zachowa, bo w Twoim mniemaniu tak nakazywać mu będzie rozsądek, poczucie wdzięczności i przyzwoitość ? błąd. Nigdy tak nie ma.

Osobiście zawsze mnie ciągnęło do kobiet dojrzałych, nie raz i starszych ode mnie, siksy nie robiły na mnie wrażenie, a na pewno nie więcej niż długość kilku spojrzeń wystarczającego by zmierzyć w całej długości, zajrzeć w dekolt, albo w oczy ? chyba szczególnie to ostatni, zawsze mnie najbardziej interesowało, ale to nie o mnie miało być.
Seks ? jego opiania ? hmm daj namiary na siebie to zweryfikuje jego zdanie na Twój temat. Ale wracając do tego co on powiedział ? na pewno miał rację, a wiesz kiedy takie słowa można usłyszeć, jakie usłyszałaś? Gdy się kogoś kocha, bo wtedy seks jest najpiękniejszy, nie liczą się porównania z nikim innym, sposób jaki się przeżywa zbliżenie jest po prostu wyjątkowe. Dla mnie cipk. to cipk. i nie ma różnicy tutaj zbyt dużej, no sory. Dla świeżego związku wszystko jest nowe i inne, a potem, potem przychodzi ocena tego przez pryzmat rzeczy o których pisałem wcześniej. Jeżeli słyszałaś to po dłuższym czasie, to najprawdopodobniej było właśnie związane to z jego uczuciami. Co znaczy że kochał. I nawet to teraz jest nieważne, bo liczy się teraźniejszość. Tak. Czy on Cię kocha ? to się liczy.

1,858 Ostatnio edytowany przez ewka123 (2012-07-17 15:09:15)

Odp: Kobiety na zakręcie

Sama zadaję sobie te wszystkie pytania. Coraz częściej zastanawiam się, czy gdyby udało sie to wszystko poskładać, posklejać to ja umaiłabym jescze zaufać, wybaczyć?
Wiem co szwankowało przed. Wiem co było nie tak. Tylko mam ogromny żal do swojego M że nie rozmawiał ze mna o tym, nie powiedział co jest źle tylko polazł w szkodę.
Na razie żyjemy raczej obok siebie. ON na swój sposób sie stara - buziaki, smsy..... takie miłe gesty. Problem w tym, że ja cały czas myslę, że to nie jest szczere tak do końca. Trudno mi w to uwierzyć, bo moje zaufanie jest zerowe. Tyle razy były obietnice bez pokrycia, kłamstwa i krętactwa w ciagu tego roku że NIE WIERZE nawet jesli to wszystko jest szczere. Wiem to jest mój problem, w mojej głowie, ale mój M mi nie pomaga.
Na co czekam? Chyba bardziej na to, że jednak cos sie okaże nie tak, niż na pozytywy.

Ja po prostu jestem emocjonalnie tak zmęczona, że czasami chciałabym, żeby to się skończyło (wszystko jedno jak)

1,859

Odp: Kobiety na zakręcie
ewka123 napisał/a:

Sama zadaję sobie te wszystkie pytania. Coraz częściej zastanawiam się, czy gdyby udało sie to wszystko poskładać, posklejać to ja umaiłabym jescze zaufać, wybaczyć?
Wiem co szwankowało przed. Wiem co było nie tak. Tylko mam ogromny żal do swojego M że nie rozmawiał ze mna o tym, nie powiedział co jest źle tylko polazł w szkodę.
Na razie żyjemy raczej obok siebie. ON na swój sposób sie stara - buziaki, smsy..... takie miłe gesty. Problem w tym, że ja cały czas myslę, że to nie jest szczere tak do końca. Trudno mi w to uwierzyć, bo moje zaufanie jest zerowe. Tyle razy były obietnice bez pokrycia, kłamstwa i krętactwa w ciagu tego roku że NIE WIERZE nawet jesli to wszystko jest szczere. Wiem to jest mój problem, w mojej głowie, ale mój M mi nie pomaga.
Na co czekam? Chyba bardziej na to, że jednak cos sie okaże nie tak, niż na pozytywy.

Ewciu, przepraszam za pytanie!
Jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj....
Sypiacie ze sobą? Mąż inicjuje takie zbliżenia?

1,860

Odp: Kobiety na zakręcie
ewka123 napisał/a:
End_aluzja napisał/a:
ewka123 napisał/a:

End_aluzja ty zawsze trafiasz w sedno. Czytam Twoje wpisy i moje mysli nabieraja kształtu.
Od roku żyję w przekonaniu, że SIĘ NIE UDA. Próbuję to moje myslenie przestawic na inne tory, próbuję szukać pozytywnych myśli, na próżno. Żaden z tych trzech warunków nie jest spełniony więc mam powody myslec ze sie nie uda. Prawda? Moj M tez dokonuje wyborów, tylko że one nie są zgodne z moimi oczekiwaniami. Ich akceptowanie jest dla mnie coraz trudniejsze, niemozliwe. Nie zmusze go do niczego, sam musi chcieć prawda? Ale nadzieja umiera ostatnia, więc jeszcze czekam ...... ( na cud)

Malwina - wiem, co czujesz, uwierz mi wiem. Mam takie jazdy przez ostatni rok.

Ewka - moja pewnośc i przekonanie do dzisiaj dotyczy jednego. Dotyczy tego, że nic z tych rzeczy, które sie ze mną działy, nie byłyby mozliwe bez takiego, a nie innego podejścia mojego męża. gdybym miała chociaż cień wątpliwości, że on jest ze mną dla świętego spokoju, albo nie zakończył tego, co miał zakończyć, albo ucieka od odpowiedzialności - to już od dawna ukłądałabym sobie zycie sama.
Bo Ewka - niezależnie od wszystkiego, czeka cię jeszcze etap "WYBACZENIA " sobie samej. tego, że się sprzeniewierzyłaś swoim dotychczasowymj zasadom i poglądom i pozwoliłaś, aby przy tobie był człowiek, który świadomie, z premedytacją cię zranił, obrał z godności, zabrał ci twoją ufnośc i miłość.
Zabrał - bo już tak kochać nie będziesz.

I w tym wszystkim, trzeba zbudować SIEBIE od nowa. swoją godność, wiarę w siebie, swóje wartości - trzeba dać sobie prawo do wybaczenia - u mnie to trwałóo długo..
i jesli w tym, nie będziesz czułą, że twój mąż - traktuje cię jak godną szacunku partnerkę - to nie dasz rady odbudować siebie i wybaczyć sobie, że zeszłaś tak nisko.
bo kiedy nas mężowie zdradzili, osiągnęłyśmy nasze własne dno,, od którego musiałysmy się odbić i zacząc od nowa..
ale jesli twój mąż dalej trzyma cię za nózki, brudzi szlamem... to TY nie dasz rady

i wtedy nie warto.

mnie te dwa lata kosztowały najwięcej w całym moim dotychczasowym zyciu. to co przeszłam i to co przezyłam..... to jak kilka ton. przerzuciłam je dzień w dzień - jak węgiel do piwnicy;) i jedno wiem - za ten trud - zasługuję na nobla. w tym sensie - że podniosłąm się z nizin - i już nikt nigdy mnie w dół nie zrzuci.

jestem teraz wojowniczką.
kiedyś byłam kapłanką domowego ogniska...

Ja czasem mam wrazenie, że on sam przed soba nie chce sie przyznac do tego że zauroczył sie tamta kobietą. Zaprzeczanie to jego broń," nie czepiaj sie kobieto bo nic nie było". Ale wyparcie to nie jest pozbycie sie problemu. On nie chce ze mna o tym rozmawiać. Ciągle słysze "nie wracaj do tego". Rozumiem, nikt nie lubi wracać do rzeczy które go frustruja, ale ja nie wracam bo ja cały czas w tym trwam. Dopóki oni będa sie codziennie widywać, dopoki jej numer bedzie w jego komórce, dopoki będą kłótnie i gwałtowne reakcje na poruszany temat to nic sie nie zmieni. I dlatego myslę, że sie nie uda. Bo ja nie czuję, że on robi coś żeby sie udało.
Żaden warunek  z tych trzech nie jest spełniony.

Unikanie rozmów przez takie rozmowy prowadzi do frustracji, wyobrażania sobie rzeczy o których się milczy, bo nie ma możliwości skonfrontowania, a jeśli nawet to i tak ma się poczucie, że się nie wierzy , bo niby dla czego i męczy, bo jest wielkim ciężarem. A wyobrażenia o rzeczach realnych lub nie - ciągle wiszą nad nami jak widmo, które prześladuje, nawet jeśli nie chce się o nich pamiętać. I zamiast móc z kim to przedyskutować - właśnie z osobą, która mogłaby przegnać je choć na chwilę, bo i tak zaraz wrócą, to one nie chcą tego zrobić - BO TO ICH BOLI- a my? my mamy sobie z tym radzić i zapomnieć.

1,861

Odp: Kobiety na zakręcie
ewka123 napisał/a:

Sama zadaję sobie te wszystkie pytania. Coraz częściej zastanawiam się, czy gdyby udało sie to wszystko poskładać, posklejać to ja umaiłabym jescze zaufać, wybaczyć?
Wiem co szwankowało przed. Wiem co było nie tak. Tylko mam ogromny żal do swojego M że nie rozmawiał ze mna o tym, nie powiedział co jest źle tylko polazł w szkodę.
Na razie żyjemy raczej obok siebie. ON na swój sposób sie stara - buziaki, smsy..... takie miłe gesty. Problem w tym, że ja cały czas myslę, że to nie jest szczere tak do końca. Trudno mi w to uwierzyć, bo moje zaufanie jest zerowe. Tyle razy były obietnice bez pokrycia, kłamstwa i krętactwa w ciagu tego roku że NIE WIERZE nawet jesli to wszystko jest szczere. Wiem to jest mój problem, w mojej głowie, ale mój M mi nie pomaga.
Na co czekam? Chyba bardziej na to, że jednak cos sie okaże nie tak, niż na pozytywy.

Ja po prostu jestem emocjonalnie tak zmęczona, że czasami chciałabym, żeby to się skończyło (wszystko jedno jak)

Ufać. Naprawdę jesteś w stanie zaufać? Wybaczyć trzeba, ale zaufać... powie mi ktoś, jak smakuje zaufanie, bo ja już nie pamiętam.

1,862

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
ewka123 napisał/a:

Sama widzisz Malwina, że odejście z pracy nie jest jeszcze warunkiem ostatecznym, bo i tak Ci sie posypało:( A na decyzje naszych mężów nie mamy wpływu, nic na siłę nie da się zrobić. Oni sami muszą chcieć i wytrwac w swoich decyzjach. Odejście z tego miejsca pracy pomogłoby MI, nie jemu tylko MI. Ale on nie chce tego dla mnie zrobić, i to jest jego wybór, świadomy wybór. W związku z tym jest jak jest. I dlatego myślę, że sie nie uda, bo nie ma podstaw do tego ,żeby sie udało. Wszystko palcem po wodzie pisane.

Ewuniu!
Twoja historia jest odzwierciedleniem mojej....
Wszystko dokładnie tak samo.........brak jego działań.....
Ja tez prosiłam o zmianę pracy! Nie zrobił tego, bo nie chciał!

Dziś zostałam sama....i życie mi obrzydło..

Monia, ty mnie kobieto nie denerwuj! jaka sama, jaka sama?/
sama to ty zostałaś rok temu...
a teraz nie jestes sama.. nie zostałas sama przez to, że odszedł twój mąż
teraz - to ty jesteś - WOLNA - od fałszu, kłamstw, oszustw, świadomego ranienia cię i łamania ci serca...

DZISIAJ jestes wolna
i wszystko będzie lepsze od tego, co miałaś w ostatnim roku

bo teraz jesteś SOBĄ
a wtedy byłaś smutnąmonią - żoną nieuczciwego i fałyszewgo faceta - który jak ostatni psychofag kręcił dodatkowo depresjunię na boku, żeby pozbawić cię wyjścia..

a dzisiaj przychodzi do ciebie do domu, siada przy wspólnym stole i zachowuje sie jak nieszczęsliwa ofiara - BO PRZECIEŻ TO NIE JEGO WINA, że cię okłamywał, oszukiwał, ranił.... on sierotka biedna nie jest niczemu winien!

dzisiaj nie jestes sama

możesz czuć się samotna - bo musisz nauczyć się ważnej rzeczy... musisz nauczyć się traktowac siebie - jak najważniejszego dla siebie człowieka.. nie twojego męża... nawet nie twoją córkę - bo ty musisz nauczyć swoją córkę - że ona jest najważniejsza i że nikt nie ma prawa jej ranić i nia pomiatać...

I przestaniesz sie czuć samotna, jak zaczniesz postrzegać i doceniać siebie..
a sama nie jesteś - masz ogromną grupę przyjaciół. także na tym forum

codziennie wchodzę na to forum dla ciebie i dla malwiny. Gdy pojawia się Ewka, piszę do niej. obsserwuję Ninę, bo gdy będzie mnie potrzebowała, to kurna tutaj będe...
wchodze tutaj codziennię, bo może jesteście w dołku, może trzeba wam wysłać trochę pozytywnych mysli, może trzeba was po prostu potrzymać za rekę...

Monia, nie jesteś sama. i prosze cię wreszcie spotkaj się ze mna na kawie wink

1,863

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
ewka123 napisał/a:

Sama zadaję sobie te wszystkie pytania. Coraz częściej zastanawiam się, czy gdyby udało sie to wszystko poskładać, posklejać to ja umaiłabym jescze zaufać, wybaczyć?
Wiem co szwankowało przed. Wiem co było nie tak. Tylko mam ogromny żal do swojego M że nie rozmawiał ze mna o tym, nie powiedział co jest źle tylko polazł w szkodę.
Na razie żyjemy raczej obok siebie. ON na swój sposób sie stara - buziaki, smsy..... takie miłe gesty. Problem w tym, że ja cały czas myslę, że to nie jest szczere tak do końca. Trudno mi w to uwierzyć, bo moje zaufanie jest zerowe. Tyle razy były obietnice bez pokrycia, kłamstwa i krętactwa w ciagu tego roku że NIE WIERZE nawet jesli to wszystko jest szczere. Wiem to jest mój problem, w mojej głowie, ale mój M mi nie pomaga.
Na co czekam? Chyba bardziej na to, że jednak cos sie okaże nie tak, niż na pozytywy.

Ewciu, przepraszam za pytanie!
Jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj....
Sypiacie ze sobą? Mąż inicjuje takie zbliżenia?

Na kanwie tego o czym rozmaiwaliśmy Monia, lepsze może by było pytanie, czy ewka inicjuje zbliżenia - choć to chyba dość oczywiste.

1,864 Ostatnio edytowany przez ewka123 (2012-07-17 15:25:55)

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
ewka123 napisał/a:

Sama zadaję sobie te wszystkie pytania. Coraz częściej zastanawiam się, czy gdyby udało sie to wszystko poskładać, posklejać to ja umaiłabym jescze zaufać, wybaczyć?
Wiem co szwankowało przed. Wiem co było nie tak. Tylko mam ogromny żal do swojego M że nie rozmawiał ze mna o tym, nie powiedział co jest źle tylko polazł w szkodę.
Na razie żyjemy raczej obok siebie. ON na swój sposób sie stara - buziaki, smsy..... takie miłe gesty. Problem w tym, że ja cały czas myslę, że to nie jest szczere tak do końca. Trudno mi w to uwierzyć, bo moje zaufanie jest zerowe. Tyle razy były obietnice bez pokrycia, kłamstwa i krętactwa w ciagu tego roku że NIE WIERZE nawet jesli to wszystko jest szczere. Wiem to jest mój problem, w mojej głowie, ale mój M mi nie pomaga.
Na co czekam? Chyba bardziej na to, że jednak cos sie okaże nie tak, niż na pozytywy.

Ewciu, przepraszam za pytanie!
Jeśli nie chcesz to nie odpowiadaj....
Sypiacie ze sobą? Mąż inicjuje takie zbliżenia?

Wiesz Monia mamy takie hustawki - jak jest dobrze to tak (tylko ja mam wrażenie, że bez większego zaangazowania uczuciowego), jak cos pierdyknie to nie. I tak góra, dól, góra dol.....

Monia - myślę, że ci nasi panowie są podobni, bo mój tez mnie strasznie żałował jak widział jak cierpię, płaczę i nie daję sobie rady (ja, która zawsze wiedziała co robic). Tylko, że twój mąż odszedł, przysporzył ci cierpień i zranił do szpiku kości. Mój jest ze mną I teraz nie wiem dlaczego bo:
1. Jednak mnie kocha ?????
2. Tak jest mu wygodnie?
3. Nie ma odwagi odejść???
4. Nie ma gdzie odejść ( tamta ma męża z tego co wiem)
1. albo

1,865

Odp: Kobiety na zakręcie

Dunkis myslisz, że po takich rzeczach nie da się juz zaufać? Nigdy? Są przeciez związki, którym sie udało, żyją szczęśliwie i nie wracaja do tematu. Tylko że starania muszą być z obu stron.

1,866

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:

Ufać. Naprawdę jesteś w stanie zaufać? Wybaczyć trzeba, ale zaufać... powie mi ktoś, jak smakuje zaufanie, bo ja już nie pamiętam.

zaufanie mam do siebie. ufam, że cokolwiek w życiu zrobię i jakąkolwiek decyzję podejmę - świadoma jestem praw i obowiązków wynikających z... i wszystkich tego konsekwencji.

Ewka- nie da sie zaufać komuś, kto czekał na ciebie, gdy wracałaś z pracy do domu, przywiązał cię do krzesła i zrobił ci bolesne rany, po których zostały blizny... no pomysl - zaufasz komuś, kto świadomie i z premedytacją cię zranił?? a jesli nawet twierdzi, że nie wiedział, co to dla ciebie znaczyło, że się nie spodziewał i tak dalej... to czy jesteś w stanie zaufac komuś, kto nie wie, co cię może zaboleć? przecież to oznacza, że jesli raz nie wiedział.. może dalej nie wiedzieć.... przecież mój mąż/twój mąż przez jakiś czas ANI RAZU, ANI PRZEZ MOMENT - nie zastanowili się - kim dla nich jestes co znaczysz.. nie istniałaś.... nie istniałam

jak zaufać??
zaufac moge w swoją siłę
w to, że umiem kochać, czuć - że stać mnie na to, aby go kochać - stać mnie - bo nie boję się przyszłości - bo JA ufam sobie i wiem, że Ja wybiorę słusznie - czyli najlepiej dla siebie

stac mnie na miłośc do mojego męża - bo jestem silna, niezalezna i ufam sobie.

1,867

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja nie potrafię. Nie chodzi o szczęście, nie chodzi o to że się nie może udać - bo to może. Ale zaufanie to odręba sprawa. Bo są rzeczy które zawsze będą budzić niepokój - nawet skojarzenia sytuacji,  a to wystarczy, przynajmniej w moim przypadku, by nie można było mówić o zaufaniu. Ono może być, ale czy niepełne, można nazwać zaufaniem?

1,868

Odp: Kobiety na zakręcie

dunkis - nie nrozkłądaj moich słow na częsci pierwsze, proszę;)
wiem wiem, nie istnieje miłośc bez zaufania..


alez istnieje;)

to nie jest tak, że ten brak zaufania sprawia, że ja chcę męża kontrolowac, oceniać jego zachowania, mieć na niego oko..

brak zaufania oznacza, że moje zycie i szczęscie zależa ode mnie -moich uczuc i odczuć. i tyle

1,869

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Ufać. Naprawdę jesteś w stanie zaufać? Wybaczyć trzeba, ale zaufać... powie mi ktoś, jak smakuje zaufanie, bo ja już nie pamiętam.

zaufanie mam do siebie. ufam, że cokolwiek w życiu zrobię i jakąkolwiek decyzję podejmę - świadoma jestem praw i obowiązków wynikających z... i wszystkich tego konsekwencji.

Ewka- nie da sie zaufać komuś, kto czekał na ciebie, gdy wracałaś z pracy do domu, przywiązał cię do krzesła i zrobił ci bolesne rany, po których zostały blizny... no pomysl - zaufasz komuś, kto świadomie i z premedytacją cię zranił?? a jesli nawet twierdzi, że nie wiedział, co to dla ciebie znaczyło, że się nie spodziewał i tak dalej... to czy jesteś w stanie zaufac komuś, kto nie wie, co cię może zaboleć? przecież to oznacza, że jesli raz nie wiedział.. może dalej nie wiedzieć.... przecież mój mąż/twój mąż przez jakiś czas ANI RAZU, ANI PRZEZ MOMENT - nie zastanowili się - kim dla nich jestes co znaczysz.. nie istniałaś.... nie istniałam

jak zaufać??
zaufac moge w swoją siłę
w to, że umiem kochać, czuć - że stać mnie na to, aby go kochać - stać mnie - bo nie boję się przyszłości - bo JA ufam sobie i wiem, że Ja wybiorę słusznie - czyli najlepiej dla siebie

stac mnie na miłośc do mojego męża - bo jestem silna, niezalezna i ufam sobie.

podpisuje sie pod tym, a w skrócie masz wcześniej moją odpowiedź.

ba, aluzja napisała, że sobie ufa - ale dość przewrotnie smile doceniam Cię za to, tylko nie wiem, czy końcówkę Twojego pierwszego zdania wszyscy zrozumieją, a może tylko ja opacznie ją rozumiem, tak po swojemu. Bo ja ją rozumiem tak - nie ufam nawet sobie, ale objawia się to w ten sposób, że staram sobie zdawać sprawę z konsekwencji rzczy, których się podejmuję.

1,870

Odp: Kobiety na zakręcie

Ale nie da sie zaufać już nikomu czy tylko tej osobie, która zawiodła?
Bo jeśli nikomu to nie ma juz szans n ażaden szczesliwy związek.

1,871

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

dunkis - nie nrozkłądaj moich słow na częsci pierwsze, proszę;)
wiem wiem, nie istnieje miłośc bez zaufania..


alez istnieje;)

to nie jest tak, że ten brak zaufania sprawia, że ja chcę męża kontrolowac, oceniać jego zachowania, mieć na niego oko..

brak zaufania oznacza, że moje zycie i szczęscie zależa ode mnie -moich uczuc i odczuć. i tyle

Przepraszam, ale może chociać ulży Ci w tym, że zgodziłem się w pełni z Tobą  i rozłożem na części tylko cztery wyrazy smile
przepraszam raz jeszcze.

1,872

Odp: Kobiety na zakręcie
ewka123 napisał/a:

Ale nie da sie zaufać już nikomu czy tylko tej osobie, która zawiodła?
Bo jeśli nikomu to nie ma juz szans n ażaden szczesliwy związek.

Tylko tej osobie.
ALe można je na powrót poczuć, tyle, że jedynym sposobem, wg. mnie, żeby znów poczuć zaufanie - jest obdarowanie nim kogoś innego = nowego  = nowy związek. Przykro mi że to słyszysz ode mnie.

1,873

Odp: Kobiety na zakręcie

Czyli chcesz powiedzieć przez to Dunkinsie, że penis to penis nie ważne który?

1,874

Odp: Kobiety na zakręcie
ewka123 napisał/a:

Dunkis myslisz, że po takich rzeczach nie da się juz zaufać? Nigdy? Są przeciez związki, którym sie udało, żyją szczęśliwie i nie wracaja do tematu. Tylko że starania muszą być z obu stron.

ewka - ale ja zyję szczęsliwie.
dla mnie zaufanie było pewnością, że ten jeden człowiek na świecie będzie przy mnie. że świat może się rozpaść, skończyć, wszystko może się posypać, a on wtedy poda mi rękę.

Dzisiaj wiem, że gdy świat sie posypie, rozpadnie, skończy, przetrwam, o ile w sobie będe miec siłę - mocne ramiona i solidne buty
nie ufam, że mój mąz poda mi rękę.. nawet, gdyby chciał mi ją podać i nawet gdyby mi podał -to ja zakłądam - że na to nie liczę

a więc nie ufam - nie ufam tak jak ufałam kiedyś, jak rozumiałam to słowo

ale jesli zaufanie to przekonanie, że drugi człowiek chce byc z tobą i jest gotów do wspólnego układania sobie życia.... to ja ufam, że tak jest

czyli ufam mojemu męzwoi - że wybrał mnie i chce ze mną być,

i ufam sobie - dzisiaj - że podjęłam świadomie decyzję, że ja też cchę z nim być


jesli mój mąz zawiedzie moje zaufanie? to będę zła. że marnował mój czas.

a propos - ufam, że mój mąz rozumie, że wszystko jest mozliwe, że może kogoś spotkać, może chcieć kogoś przelecieć. Ufam, że mój mąz rozumie, że jesli to się wydarzy, to nie ma to nic wspólnego ze mną, z nami i naszym zyciem- bo to wszystko przestaje istnieć. ufam, że mój mąz rozumie, że będę z nim tylko tak długo, jak długo będe dla niego najważniejszym człowiekiem w życiu. ufam, że zrozumiał, że nie ide na kompromisy \

ufam, że mój mąz rozumie.

ufam mojemu męzowi

a propos - to samo dotyczy także mnie

przyjęcie tych zasad oznacza, że obowiązują także mnie

1,875

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
ewka123 napisał/a:

Ale nie da sie zaufać już nikomu czy tylko tej osobie, która zawiodła?
Bo jeśli nikomu to nie ma juz szans n ażaden szczesliwy związek.

Tylko tej osobie.
ALe można je na powrót poczuć, tyle, że jedynym sposobem, wg. mnie, żeby znów poczuć zaufanie - jest obdarowanie nim kogoś innego = nowego  = nowy związek. Przykro mi że to słyszysz ode mnie.

Niech ci nie jest przykro, bo ja to juz dawno wiem. Nie wyobrażam sobie, żebym mogła obdarzyć mojego M zaufaniem takim jak kiedyś. Ale wydaje mi się, że nawet wchodząc w nowy związek człowiek ma tak lekko ograniczone zaufanie mimo wszystko. Zasada przeniesienia. I to powoduje, że budowanie nowego wcale nie jest łatwe.

1,876

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

dunkis - nie nrozkłądaj moich słow na częsci pierwsze, proszę;)
wiem wiem, nie istnieje miłośc bez zaufania..


alez istnieje;)

to nie jest tak, że ten brak zaufania sprawia, że ja chcę męża kontrolowac, oceniać jego zachowania, mieć na niego oko..

brak zaufania oznacza, że moje zycie i szczęscie zależa ode mnie -moich uczuc i odczuć. i tyle

Przepraszam, ale może chociać ulży Ci w tym, że zgodziłem się w pełni z Tobą  i rozłożem na części tylko cztery wyrazy smile
przepraszam raz jeszcze.

napisałam to, zanim ty napisałeś swoją wypowiedż;)

i co do tego zaufania - to tak jest - ZAUFANIE OZNACZA - że wiem, że jakakolwiek decyzje w zyciu podejmę - rozważę wszystkie za i przeciw i będę analizowała, co to znaczy dla mojego męża, dla mnie, dla otoczenia

ufam, że decyzje które podejmuję, czyny, które realizuje są zgodne z moimi zasadami

1,877

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Ewa....   historia prawie przez kalkę.. tylko mój odszedl z tamtej pracy..

I coż?
Kiedy rozmowa na dywaniku?

1,878

Odp: Kobiety na zakręcie

"ale jesli zaufanie to przekonanie, że drugi człowiek chce byc z tobą i jest gotów do wspólnego układania sobie życia.... to ja ufam, że tak jest

czyli ufam mojemu męzwoi - że wybrał mnie i chce ze mną być"

End_aluzja - a ja tego zaufania nie mam właśnie. Bo cały czas wydaje mi się, że coś jest nie halo.

1,879

Odp: Kobiety na zakręcie

Dunkis dlaczego teraz z kolei mnie obrażasz? co to znaczy daj namiary na siebie to zweryfikuje??? jesteś taki mądry a ni kapnąłeś sie o co mogło chodzić w tej kwestii, która tak pojmujesz???Ja nie jestem zawodową dupodajką żeby mnie ktoś weryfikował.. a nie wpadłeś na cos takiego,że ja z NIM sie świetnie pod tym względem dobrałam???że trafił swój na swojego???? nie przyszło Ci to do głowy?? tej właściwej?  ( soory)

Nie chodziło mi o to aby ten aspekt mojego pożycia z nim podkreślać.. chciałam tylko obalić ewentualną dewagację,że może ona lepiej" dawała'...może lepiej....... ale skoro ze mna było tak super to szukał jeszcze..?????

1,880

Odp: Kobiety na zakręcie
hm... napisał/a:

Czyli chcesz powiedzieć przez to Dunkinsie, że penis to penis nie ważne który?

nie łap mnie za słowa, mogę mówić jedynie o swoich doświadczeniach , a jestem zadeklarowanym hetero.
to ponoć kobiety twierdzą, że długość nie ma znaczenia, ale ostatnio tylko niektóre smile te nieświadome

1,881

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Ewa....   historia prawie przez kalkę.. tylko mój odszedl z tamtej pracy..

I coż?
Kiedy rozmowa na dywaniku?

Po 17 stej........... łaskawca zakichany... nie wyrobi się wcześniej.........w sumie dobrze.. bo mnie tylko wkurzył konkretnie tym...

1,882 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-17 15:42:43)

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina!
Nie ma że lepiej lub gorzej któras za przeproszeniem doopy daje!

Moje pytanie do męża było!
W czym ona jest lepsza ode mnie?
On na to - nie jest lepsza, jest inna!!!!!!

1,883

Odp: Kobiety na zakręcie

Dobrze, że jesteś bojowo nastawiona. Nie daj sobie w kaszę dmuchac.

1,884

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Malwina!
Nie ma że lepiej lub gorzej któras za przeproszeniem doopy daje!

Moje pytanie do męża było!
W czym ona jest lepsza ode mnie?
On na to - nie jest lepsza, jest inna!!!!!!

małe dzieci w piaskownicy kłócą się o zabawki, chcą cudze bo są INNE. Jednak zachowania facetów są podobne...

1,885

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dunkis dlaczego teraz z kolei mnie obrażasz? co to znaczy daj namiary na siebie to zweryfikuje??? jesteś taki mądry a ni kapnąłeś sie o co mogło chodzić w tej kwestii, która tak pojmujesz???Ja nie jestem zawodową dupodajką żeby mnie ktoś weryfikował.. a nie wpadłeś na cos takiego,że ja z NIM sie świetnie pod tym względem dobrałam???że trafił swój na swojego???? nie przyszło Ci to do głowy?? tej właściwej?  ( soory)

Nie chodziło mi o to aby ten aspekt mojego pożycia z nim podkreślać.. chciałam tylko obalić ewentualną dewagację,że może ona lepiej" dawała'...może lepiej....... ale skoro ze mna było tak super to szukał jeszcze..?????

malwina, nie ma lepiej, gorzej,. to nie ma znaczenia
nie ma gradacji, porównywania, oceniania...
kiedyś dostałam maila (dunkis, pozwolisz, że zacytuję?)


"Ciebie tam nie było, nie było w myslach, on nie zdradzał, on brał w posiadanie coś nowego, niezależnego od Ciebie, choćbyś była aniołem,  on w tamtej chwili miał większego anioła"

i to jest prawda- nie sitniejemy - za każdym razem, gdy oni piszą esemesa, odbierają emesa, rozmawiają przez telefon, spotykają się, rozmawiają, uprawiają seks - w takich chwilach NIE ISTNIEJEMY
nie ma nas. w takich chwilach nasi zdrajcy poswięcają nas. zapominają o nas. przestajemy byc częscią ich zycia.

i to nas boli w zdradzie - nie wazne -fizyczna, psychiczna, internetowa, telefoniczna, mentalna...
w życiu naszych mężów/ żon były chwile, gdy na pytanie - kim jest End_aluzja?? odpowiadali -nie wiem, nie znam....

to były chwile, w których byłysmy warte mniej niż.... przechodzień na ulicy.
nie pamiętali - jak wyglądamy, co czujemy, kim jesteśmy - PYK!!! przestawałyśmy istnieć....


I jesli się tak zdarzyło - to jest tylko jeden jedyny sposób wyjścia z tej sytuacji

jezli ten zdradzacz zrozumie co się stało, przyjmie do wiadomości, jakie uczucia to w nas wywołało, zechce nam pokazać/ udowodnić że już nigdy, ani przez moment nie znikniemy z ich zycia - to wtedy możemy zacząc od nowa......

ale jesli onbi temu zaprzeczają, bagatelizują, ukrywwają dalej to drugie zycie - to nie ma szans...

Posty [ 1,821 do 1,885 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 27 28 29 30 31 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024