- Lubię być wywoływany do tablicy i lubię takie rozmowy. Malwina, nie bierze do siebie tej dyskusji, bo to nie o Tobie wprost, to do Zofii.
Zgadzam się po części z Twoim tokiem myślenia. Zgadzam się z tym, że Misiek naginał reguły...tylko czy w związku chodzi o naginanie reguł ?
- pomijając Miśka. Związek to nie constans, tak samo jak firma. Firma by się utrzymać, podobnie jak związek żeby się utrzymać na RYNKU, musi się dostosowywać do zmieniających się warunków, bodźców. Zatem naginanie reguł to reguła. Ponieważ generalizujesz reguły jako całość, rozumiem, że nie potrafisz się zgodzić z moim tokiem myślenia. Ale powiem tak, reguły się zmienia, za to zasad nie powinno. Dla mnie to nie to samo i mam nadzieję że większość czytających potrafi to rozróżnić.
Malwina (jak i ja) jest dojrzałą i po przejściach kobietą i doskonale wie czego oczekuje od świata, ludzi i partnera. Misiek to też nie 18 letni młodzieniec z gorącą głową, smakujący życie i partnerki. To do cholery dorosły człowiek! Dorosły, ale bez moralnego kręgosłupa.
- nie sądzę, że jeżeli ktoś nawet zdradzi można powiedzieć o nim, że nie ma moralnego kręgosłupa, Zatem co powoduje że tak mówisz, chcesz przez to powiedzieć, że Malwina, doświadczona kobieta związała się z kimś niemoralnym ? trudno ukryć, że ktoś nie ma moralnego kręgosłupa, chyba że sprowadzać całą moralność, do wycinka postawy człowieka
Owszem, można być rozczarowanym partnerem, ale dojrzały i moralny człowiek umie to dostrzec i powiedzieć to drugiej osobie( i niekoniecznie musi być to mąż/żona). Mówisz, że Malwina oszukiwała się... tak, masz rację. Ja też dostrzegam oszustwa Miśka.
- chcesz powiedzieć że moralność wg. Ciebie ma dodawać odwagi ludziom do mówienia gorzkiej prawdy o tym czego im brakuje w partnerze, nawet w przypadku jeśli, powiedzmy, uzna, że to nic nie zmieni, albo skrzywdzi? Za to oszukiwanie samego siebie ? a tym samym otocznia, jest moralne i nie nagina reguł?
Miałam do czynienia z podobnym osobnikiem. Szedł w zaparte, podkreślał swoją uczciwość, której nie było. Po co to ludzie robią ? Po co idą w zaparte, kalecząc innych?
- Podobny nie znaczy taki sam, ale jeśli nawet, czy to nie naturalne, by robić wszystko aby spodobać się potencjalnemu partnerowi. Czy takie ?oszustwo? różni się czymś od ukrywania prawdziwej twrzy kobiecej pod makijażem, upiększaniem poprzez ozdabianie się? Spójrz na pójście w zaparte jako formę obrony, co widzisz ? zwykłą ludzką reakcję ? każdego zwykłego człowieka. Bo nie wmówisz mi, że ludzie wiążą się w związkach z innymi tylko i wyłącznie po to by innych kaleczyć.
Rozumiem - Misiek chciał zabawy. Chciał młodej i przebojowej kobiety lub podniet, których nie dawała mu Malwina, stabilny związek.
- to się nazywa sięganie po zakazany owoc by poczuć coś? choćby młodość, której Malwina dać nie mogła. Nie usprawiedliwiam go, a raczej szukam wyjaśnienia. Bo nie znam go by móc go oceniać ? na pewno nie w tym względzie.
Nie uważasz, że był winien to Malwinie? Czy nie uważasz, że każdy powinien szanować drugiego człowieka, że każdy zasługuje na szacunek?
- tak z tym się zgadzam, był winny, tyle, że nie stać go na to było. Ale ? znam kobiety, mężczyzn, którzy mimo iż zostali skrzywdzenie, zachowywali się w identyczny sposób ? jak ich partnerzy. Czy to oznaczy, że mścili się? Nic z tego ? mimo, iż wcześniej mówili o moralności, o konieczności zakończenia związku ? robili dokładnie to samo. Czy to oznacza, że należy ich nazywać kłamcami, debilami ? hipokrytami, czy raczej słabymi ludźmi, którzy nie wystrzegli się błędów ? które sami popełniali. Jedyne co się liczy to konsekwencja i jak przyjmiemy i czy w ogóle chcemy przyjąć wyjaśnienie.
Kiedyś ZAZDROŚĆ napisała, że związek, to jak firma/spółka. Rozważałam jej porównanie długo i doszłam do wniosku, że ma ona rację. Jest regulamin i nikomu nie wolno go naruszyć. Nie wolno dopuścić się zaniedbania, oszustwa. Malwina miała do czynienia ze zwykłym oszustem, który ograbił ją z uczuć i naraził na straty finansowe. Ze spółki taki partner wyleciałby z hukiem.
(tak na marginesie zapytam, należysz do byłego klubu - znajomych ZAZDROSCI, który ją wyrugował, czy nawiązanie do niej to tylko sentyment?) Firma to dobre porównanie, znam je również od ZAZDROSCI, tyle, że jeżeli chodzi o regulamin, to nawet od niego w prawi są wyjątki, z uwagi na wyjątkową sytuację.
- Piszesz, że Misiek nie musiał opuścić Malwiny w chwili kiedy nie czuł się przy niej spełniony, bo wygodnie mu było. No co Ty powiesz Dunkis? Uważasz, ze pasożyta trzeba tolerować?, że wina Malwiny, bo nie zauważyła lub zauważyć nie chciała. Nie chciała, bo miała nadzieję.....głupią nadzieję, że oszust oszustem nie jest. A jego rozgrzeszyłeś ?! On usprawiedliwiony? A może nie o Malwinie napiszesz, ale o Miśku, o jego moralności.
Jeżeli mężczyzna otrzymuje to czego oczekuje będzie szczęśliwy. Ktoś kto jest szczęśliwy nie szuka niczego poza tym. Pasożyt to, ktoś co jedynie bierze, chcesz mi wmówić, że nic nie dawał od siebie, że ktoś przy zdrowych zmysłach wiąże się z druga osobą jeśliby nic nie otrzymywał w zamian? Oszustwo jest podłe, jak kłamstwo, ale ma też swoje przyczyny, nawet jeśli to tylko kłamią dzieci, zawsze jest powód. A nadzieja ? zawsze umiera na końcu, nawet jak miłość wystygnie, wiedziałaś? Tak naprawdę, Misiek mnie kompletnie nie obchodzi, za to Malwina tak. Wszystko co pisałem było po to by pomóc jej zrozumieć wydarzenia, mechanizmy nimi rządzące ? a nie po to by ją krzywdzić. Poznanie swoich błędów i przyjrzenie się im daje więcej, znacznie więcej niż użalanie się, a skupianie nad zwalaniem winy na kogoś, albo wyłącznie szukaniem błędów, choć to ostanie może właściwie wiele może zmienić.
- Ok. nie można w kółko i bezsensownie wybaczać. Oczywiście, że to błąd, ale chcesz mi powiedzieć, że nie rozgrzeszasz Malwiny, a rozgrzeszenie dostał Misiek? Ona be, bo wybaczała a o nim nic nam nie powiesz?
Tu nie ma żadnego ale ? jeżeli pozwalasz sobie na nie ? wypaczasz przesłanie, a wtedy przestaje być tym, czym jest z założenia. Rozgrzeszenie? Jeśli wolisz skupiać się nad tym, które i dla kogo jest ważniejsze rozgrzeszenie, to znaczy, że mówimy o zupełnie czymś innym. Zabrakło konsekwencji, której w zasadzie nigdy najwyraźniej nie było, a kogo można za to winić, jego? Są sprawy, którymi można obarczać jedno, ale są takie, którymi należy obarczać i drugie. Nie można z automatu wszystko co złe zrzucać na jedną stronę ? bo wtedy zatrzesz prawdziwy obraz sytuacji i do niczego nie dojdziesz. Dla czego jest tak, że wielokrotnie ludzie obwiniają się o to samo jednocześnie? Właśnie dla tego, że nie potrafią wziąć odpowiedzialności za swoją część.
- Och !!! jak miło ! Zauważyłeś, że ona nie bawiła się jego uczuciami. A nie zauważyłeś, że ona cierpiała ?! Miała prawo się czepiać, nawet jak nie było podstaw powiadasz...i prowadzi to do dialogu powiadasz....a on szukał spokoju (?) i to Twoim zdaniem była niedojrzałość i brak umiejętności stawiania czoła ? Moim zdaniem miało to coś wspólnego z charakteropatią, oszustwem i brakiem moralności.
NIE moja droga, nie napisałem, że ona nie bawiła się jego uczuciami! Wręcz przeciwnie! Bądź tak miła i prześledź całe zdanie ? nie tylko tę część do myślnika. Napisałem, że takiego zdania nie jestem w stanie napisać - na podstawie tego co autorka nam zapodała. Dotarłaś już? Za to pisząc iż ona pozwoliła mu na zabawę własnymi uczuciami ? to niby co to znaczy? To nie jest dokładnie to o co mnie pytasz? Czy to nie moja uwaga właśnie na temat tego, że ona cierpiała? Na charakteropatii się nie znam, nie wiem czy to brak moralności, ale brak umiejętności obrony przed poddawniem się grze na uczuciach na pewno nie świadczy o dorosłości, a na pewno brakiem bycia konsekwentnym, co w zasadzie w pewnej mierze się pokrywa. Powrócę do poprzedniego mojego akapitu ? nie można swoimi niedociągnięciami obarczać drugiej strony, wyłącznie dla tego, że zrobiła ona coś strasznego i swoje błędy przekuwać na czyjeś. Przemyśl to bardzo Cię proszę, bo nigdy tak nie jest że winna jest tylko jedna strona. Większość ludzi słyszy te słowa, ale mało, które to rozumie.
- Za te słowa kocham Cię Dunkis !!!
Męskie spojrzenie na sprawę, samcze....mnie rajcuje kiedy ja pożądam faceta i jestem przez niego pożądana. Owszem mówiłam, jesteś dobry w łóżku, ale nie wpadłam na myśl, że miałoby to służyć ślinieniu się faceta na mój widok. Ja stwierdzałam fakt, jeśli takowy zaistniał.
Mówisz Dunkis, że nie mamy co się okłamywać - musicie kobiety oszukiwać, by je zdobyć, by "dostać swoje" musicie łgać. A nie prościej i uczciwiej jest skorzystać z agencji towarzyskiej ? no tak, tam trzeba płacić. Mówisz nam, że taniej jest powiedzieć, jesteś dobra w te "klocki" .
A nie próbowałeś uczciwiej zdobyć kobiety ? może warto nadrobić zaległości...a może nawyk oszustwa masz we krwi (czytaj charakterze) ?
Co do kochania mnie za jakieś słowa czy sentencje, to musisz się ustawić w kolejce, tak na marginesie ZAZDROŚC była chyba pierwsza. Przypomnę, napisałem, że aby facet dostać swoje będzie zawsze mówił, że kobieta jest dobra w łóżku. Dopisałem że ? to bardzo ułatwia sprawę. Pisząc ten dopisek nie miałem na myśli jedynie mężczyzn ? Mam nadzieję, że rozumiesz co chcę przez to powiedzieć. I za to ostatni rzeczywiście pozwolę się kochać ?
Na koniec zagram inną monetą. Ponieważ człowiek ocenia czy coś jest dobre czy złe na podstawie swoich doświadczeń albo odczuć, powiedzenie kobiecie: jesteś słaba w łóżku, albo słabo kręcisz loda, albo poruszasz się jakoś dziwnie, albo fajnie było, jednak musisz nad czymś tam popracować ? nie podniesie szanse na kolejny udany raz nawet w małżeństwie ? albo przede wszystkim w małżeństwie, bo partner zamiast na partnerze skupi się na czymś, nad czym musi popracować. Nie oszukujmy się każdy facet, każda kobieta lubi komplementy i lubi się czuć, że dla drugiej strony ? stanęło się na wysokości zadania. Próba bycia szczerym w łóżku potrafi długo odbijać się czkawką, wiem coś o tym. Co by było ze związkami, w których kobiety przez lata nie chcą słyszeć o miłości francuskiej, albo greckiej i przez ten pryzmat ? mimo zapewne jawnych niedociągnięć z punktu widzenia mężczyzny, a kobiety słuchały, że w te klocki to nie są dobre? Wiem, że nie pójście w niektóre rodzaje seksu nie decyduje o tym, że kobieta jest dobra w łóżku, czy też, bo bym zgrzeszył, ale czy na pewno nie ma wpływu na ocenę ?.?
Mówisz nam, że taniej jest powiedzieć, jesteś dobra w te "klocki" .
A nie próbowałeś uczciwiej zdobyć kobiety ? może warto nadrobić zaległości...a może nawyk oszustwa masz we krwi (czytaj charakterze) ?
Mnie chodzi nie o łatwiznę, ale komfort obojga. Jeśli nie rozumiesz iż komfort to nie tylko przyjemność, ale i kompromis, może zrozumiesz co miałem na myśli.
Szkoda, że zdecydowałaś się na osobistą wycieczkę pod mój adres bo nie masz podstaw żeby mnie w tej materii ani oceniać, Anie zadawać pytań czy czegoś próbowałem, albo czegoś nie próbowałem, dodatkowo poddawanie pod pytanie, że mam nawyk oszustwa w charakterze.
Po pierwsze zdobyć uczciwiej, bardziej od czego, niż jak? Skąd założenie, że zdobywam kobiety? Skąd założenie, że zdobywam cokolwiek nieuczciwie? Albo, że dałoby się to zrobić uczciwiej?
Z drugiej strony chcesz mi powiedzieć, że kobiety traktują wszystkie komplementy i słowa dosłownie, że nie potrafią stopniować przymiotników, że same nie raz czynią niedopowiedzenia, by nie powiedzieć prawdy, bo starając się być delikatne? Czy to nie taka sama gra? I na koniec, chcesz mi powiedzieć, że nie znalazłyby się, choćby nawet tutaj kobiety, które w zamian za chwile, w których ofiarowane by im namacalne poczucie, iż są piękne, pożądane, w których przywołane by zostało poczucie drzemiącej w nich pełni kobiecości, nie pozwoliłyby się uwieść, tyko by to poczuć, choćby wiedziały że te słowa to jedynie chwile? Czy według Ciebie to nieuczciwe?
To nie tak, że mężczyźni są kłamcami, a kobiety wybierają tylko na wskroś uczciwych facetów. Cała rzecz polega na tym, że zarówno jedni jak i drudzy wiedzą o tym. Kobiety wiedzą o tej ?nieuczciwości? w komplementach, o adorowaniu o chemii, że ona mija, tak samo jak mężczyźni wiedzą, że kobiety nosząc dłuższe spódniczki nie robią tego z tego powodu, iż jest im zimno, malują się, nakładają puder tuszując niedoskonałości lub trudy dnia. Czy to nie jest oszustwo? Dla mnie nie mniejsze niż niejeden komplement. Ale zarówno jedni i drudzy to lubią bo to ułatwia sprawę. Rozumiesz teraz słowo ? ułatwia? Czy uczciwym jest to, że gdy facet budzi się rano, patrzy na kobietę i zastanawia się, czy aby to jest ta sama, z którą wyszedł z baru, bo po ściągnięciu tapety w żaden sposób nie przypomina tamtej? Czy słowa, które zapewne padły, a miały sprowokować wyjście z tego baru decydować mają o dalszym niepowodzeniu, na równi ze zmytym makijażem? Słyszałaś, że życie to teatr? W przeciwieństwie do Ciebie nie nazwałem tego okłamywaniem, tym się różnimy.