Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 26 27 28 29 30 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1,756 do 1,820 z 29,007 ]

1,756

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja nino..kochana.. obawiam się ,ze to poczuje ale juz z innym mężczyzna o ile kiedykolwiek zwiąże się...

Zakładając ,że jutro zadecydujemy ( raczej tak) o koncu naszego małżeństwa.

Zobacz podobne tematy :

1,757

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

............ i cholera jeszcze musze dopisać sorry..

Dunkis.. bardzo szanuje Cie.. nie pisaliśmy ze soba bezpośrednio nigdy ale zawsze Cie czytalam..

cytuje Ciebie;  ***To co opisałaś mi co on zrobił to głupota owszem, ale takiej głupoty się nie robi , gdy jest pełne zrozumienie, wspólne cele i osiągnie się to. Czegoś mi tu brakuje, a to czego mi tu brakuje opisałem w poprzednim poście i nie będę się powtarzał, bo uważam, że jesteś w stanie to zrozumieć, tyle, że może nie umiesz przyjąć.***
własnie MIELIŚMY wspołne cele, pracowalismy nad nimi.. on nie był wyłączony juz z naszego rodzinnego zycia.. nadal robilismy plany i rozważalismy różne warianty.. tu zawsze byliśmy zgodni!!!  zabraklo o czym juz pisalam tej zwyklej codziennej komunikacji bo CIĄGLE cos miądlił w tym zasranym telefonie i cos ciagle nie gralo!!!  NIC więcej...

uffffffffffffffffff sorry  ...

No, no rzeczywiście zaczynasz być ... TWARDA, facetowi bym nie gratulował tego , ale Tobie smile

tak na marginesie, pisząc wtedy w cyowanym poprzednim poście pisałem również o braku komunikacji takim poziomie jakim mówisz, o tym, że darowywałaś kolejne rzczy - to też był brak komunikacji, jedna z tych cegiełek, którą opisałem - to brak komunikacji, ale brak komunikacji powoduje, że te wspólne cele, które opisałaś, mogły być opisna, ale czy zgłębione?

1,758

Odp: Kobiety na zakręcie

Zdradził czy nie zdradził  - to nawet nie jest w tej chwili najważniejsze!
najważniejsze jest to, że bawił się z Malwiną w kotka i myszkę....
I jak na tej podstawie budować coś, wybaczać, naprawiać?

Malwinko!
Intuicja - zaufaj jej!

1,759

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Ja nino..kochana.. obawiam się ,ze to poczuje ale juz z innym mężczyzna o ile kiedykolwiek zwiąże się...

Zakładając ,że jutro zadecydujemy ( raczej tak) o koncu naszego małżeństwa.

Malwinko nie ważne z kim będziesz szczęśliwa ,ważne ,że będziesz.Ja to wiem ,tylko trochę jeszcze musisz poczekać ,aż wszystko się wyjaśni .Głowa do góry ,to tak jak po chemii ,trzeba się podnieść i iść do przodu.

1,760

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Zdradził czy nie zdradził  - to nawet nie jest w tej chwili najważniejsze!
najważniejsze jest to, że bawił się z Malwiną w kotka i myszkę....
I jak na tej podstawie budować coś, wybaczać, naprawiać?

Malwinko!
Intuicja - zaufaj jej!

KOBIETY!
Przestancie juz z tym wybaczaniem!
Bo mnie to boli juz prawie fizycznie.

1,761

Odp: Kobiety na zakręcie

Pewnie ,że bede KIEDYS szczęśliwa czy z nim czy bez niego.. mam to we krwi.. jestem typowa Babą.. nic mi ująć nic dodac.. płacze jak tzreba, walę prawde w twarz jak trzeba, pije jak trzeba i śmieje sie jak trzeba.. Umiem to.. jednego nie umiem; udawać..

1,762

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Pewnie ,że bede KIEDYS szczęśliwa czy z nim czy bez niego.. mam to we krwi.. jestem typowa Babą.. nic mi ująć nic dodac.. płacze jak tzreba, walę prawde w twarz jak trzeba, pije jak trzeba i śmieje sie jak trzeba.. Umiem to.. jednego nie umiem; udawać..

powiem to Malwina,
UMIESZ udawac. Udawalas dlugo sama przed soba.
Pamietasz , ja Ci zawsze pisalam, ze tego nie rozumiem. Bo ja czulam, ze Ty wszystko rozumiesz i WIESZ . Ale mimo tego to ciagniesz .
DLACZEGO?

1,763

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Zdradził czy nie zdradził  - to nawet nie jest w tej chwili najważniejsze!
najważniejsze jest to, że bawił się z Malwiną w kotka i myszkę....
I jak na tej podstawie budować coś, wybaczać, naprawiać?

Malwinko!
Intuicja - zaufaj jej!

Monia ,właśnie intuicja jest najważniejsza ,to ona nam podpowiada kiedy coś jest nie tak .Tak było w twoim wypadku moim i Malwiny .Mam nadzieję ,że kiedyś spotkamy się na kawie (herbacie ) i będziemy się z tego śmiały .

1,764

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Zdradził czy nie zdradził  - to nawet nie jest w tej chwili najważniejsze!
najważniejsze jest to, że bawił się z Malwiną w kotka i myszkę....
I jak na tej podstawie budować coś, wybaczać, naprawiać?

Malwinko!
Intuicja - zaufaj jej!

Monia ,właśnie intuicja jest najważniejsza ,to ona nam podpowiada kiedy coś jest nie tak .Tak było w twoim wypadku moim i Malwiny .Mam nadzieję ,że kiedyś spotkamy się na kawie (herbacie ) i będziemy się z tego śmiały .

NIE.
Nigdy nie bedziecie sie z tego smialy .

1,765

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Pewnie ,że bede KIEDYS szczęśliwa czy z nim czy bez niego.. mam to we krwi.. jestem typowa Babą.. nic mi ująć nic dodac.. płacze jak tzreba, walę prawde w twarz jak trzeba, pije jak trzeba i śmieje sie jak trzeba.. Umiem to.. jednego nie umiem; udawać..

Dlaczego mi się wydaje że ignorujecie to, że Malwina wciąz kocha i mimo wszystko ma nadzieję?

1,766

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Pewnie ,że bede KIEDYS szczęśliwa czy z nim czy bez niego.. mam to we krwi.. jestem typowa Babą.. nic mi ująć nic dodac.. płacze jak tzreba, walę prawde w twarz jak trzeba, pije jak trzeba i śmieje sie jak trzeba.. Umiem to.. jednego nie umiem; udawać..

Dlaczego mi się wydaje że ignorujecie to, że Malwina wciąz kocha i mimo wszystko ma nadzieję?

Nikt tego nie ignoruje!
Dlatego, że kocha ma ciągle nadzieję!

Doskonale ją rozumiem!

1,767

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Dunkis napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Pewnie ,że bede KIEDYS szczęśliwa czy z nim czy bez niego.. mam to we krwi.. jestem typowa Babą.. nic mi ująć nic dodac.. płacze jak tzreba, walę prawde w twarz jak trzeba, pije jak trzeba i śmieje sie jak trzeba.. Umiem to.. jednego nie umiem; udawać..

Dlaczego mi się wydaje że ignorujecie to, że Malwina wciąz kocha i mimo wszystko ma nadzieję?

Nikt tego nie ignoruje!
Dlatego, że kocha ma ciągle nadzieję!

Doskonale ją rozumiem!

Nie do Ciebie pisałem eeeee

1,768

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Zdradził czy nie zdradził  - to nawet nie jest w tej chwili najważniejsze!
najważniejsze jest to, że bawił się z Malwiną w kotka i myszkę....
I jak na tej podstawie budować coś, wybaczać, naprawiać?

Malwinko!
Intuicja - zaufaj jej!

Monia ,właśnie intuicja jest najważniejsza ,to ona nam podpowiada kiedy coś jest nie tak .Tak było w twoim wypadku moim i Malwiny .Mam nadzieję ,że kiedyś spotkamy się na kawie (herbacie ) i będziemy się z tego śmiały .

NIE.
Nigdy nie bedziecie sie z tego smialy .

Pewnie masz rację ale może nie będzie tak bolało ,a to już coś .No i na przyszłość wyciągniemy wnioski .Ja w szpitalu nauczyłam się w skrajnych wypadkach śmiać ,wiem ,że to dziwne ale czasami pomaga odreagować .Zresztą nie tylko ja tak w szpitalu robiłam ,żeby nie zwariować śmialiśmy się razem ,choć naprawdę nie było nam do śmiechu.To nam pomagało.

1,769

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
monia&Co napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Dlaczego mi się wydaje że ignorujecie to, że Malwina wciąz kocha i mimo wszystko ma nadzieję?

Nikt tego nie ignoruje!
Dlatego, że kocha ma ciągle nadzieję!

Doskonale ją rozumiem!

Nie do Ciebie pisałem eeeee

bo nadzieja nie pomaga Malwinie w tej sytuacji...

1,770

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
monia&Co napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Dlaczego mi się wydaje że ignorujecie to, że Malwina wciąz kocha i mimo wszystko ma nadzieję?

Nikt tego nie ignoruje!
Dlatego, że kocha ma ciągle nadzieję!

Doskonale ją rozumiem!

Nie do Ciebie pisałem eeeee

Dunkis to musisz pytać konkretnych osób ,bo inaczej wszystkie się wypowiemy.

1,771

Odp: Kobiety na zakręcie

Tak kocham i mam nadzieje.
Nie odkocham sie w mgnieniu oka.

1,772

Odp: Kobiety na zakręcie

Dunkis odebrał mi głos w sprawie tongue

1,773

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Tak kocham i mam nadzieje.
Nie odkocham sie w mgnieniu oka.

Malwina doskonale cię rozumiem .Pamiętaj jednak o granicach ,których twój mąż nie może już więcej przekroczyć .

1,774

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Tak kocham i mam nadzieje.
Nie odkocham sie w mgnieniu oka.

Szczerz : Nina i pomaranczowa juz dobrze wiedzą kogo wywoływałem do tablicy, ale to i tak tylko narzędzie do tego , by wyciągnąć to, co właśnie powyżej wyciągnąłem od Malwiny - żeby cholera - przepraszam - ale nie pisze tak o niej - żeby cholera jasno czarno na białym napisała - i sobie to uświadomiła, no i Wam też miłe Panie - że ona nie pogrzebała tego mimo iz pisze o rozwodzie. Tylko teraz nie wiem - czy kocha, ale bój jednak się okazał silniejszy - co byłoby w tej sytuacji najlepszym wyjściem, czy kocha i ... wcale nie chce się rozejść. Ale na to, to ja znów jestem za głupi, żeby się domyslać i snuć przypuszczenia.

1,775

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Tak kocham i mam nadzieje.
Nie odkocham sie w mgnieniu oka.

Szczerz : Nina i pomaranczowa juz dobrze wiedzą kogo wywoływałem do tablicy, ale to i tak tylko narzędzie do tego , by wyciągnąć to, co właśnie powyżej wyciągnąłem od Malwiny - żeby cholera - przepraszam - ale nie pisze tak o niej - żeby cholera jasno czarno na białym napisała - i sobie to uświadomiła, no i Wam też miłe Panie - że ona nie pogrzebała tego mimo iz pisze o rozwodzie. Tylko teraz nie wiem - czy kocha, ale bój jednak się okazał silniejszy - co byłoby w tej sytuacji najlepszym wyjściem, czy kocha i ... wcale nie chce się rozejść. Ale na to, to ja znów jestem za głupi, żeby się domyslać i snuć przypuszczenia.

jezeli o mnie chodzi, to wcale nie musiales mi tego uswiadamiac ,Dunkisie, ja to doskonale wiem.Malwina mowi , ze chce , oglasza , ze chce - wszem i wobec. Ale w glebi duszy nie chce,z jakichs ( dla mnie niezrozumialych powodow) wzdraga sie przed tym, broni!
I chociaz wie, ze to ja krzywdzi -brnie w to dalej, juz wiele miesiecy.

Malwina, krzywdzisz sama siebie tym, ze pozwalasz sie krzywdzic.

Ale doceniam Twoje starania.I wcale nie jestes glupi. Nie kokietuj tu nas :-)

1,776

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Tak kocham i mam nadzieje.
Nie odkocham sie w mgnieniu oka.

Szczerz : Nina i pomaranczowa juz dobrze wiedzą kogo wywoływałem do tablicy, ale to i tak tylko narzędzie do tego , by wyciągnąć to, co właśnie powyżej wyciągnąłem od Malwiny - żeby cholera - przepraszam - ale nie pisze tak o niej - żeby cholera jasno czarno na białym napisała - i sobie to uświadomiła, no i Wam też miłe Panie - że ona nie pogrzebała tego mimo iz pisze o rozwodzie. Tylko teraz nie wiem - czy kocha, ale bój jednak się okazał silniejszy - co byłoby w tej sytuacji najlepszym wyjściem, czy kocha i ... wcale nie chce się rozejść. Ale na to, to ja znów jestem za głupi, żeby się domyslać i snuć przypuszczenia.

Dunkis nie jesteś za głupi .To my kobiety bardzo chciałybyśmy aby mężczyźni rozumieli nasze potrzeby bez słów .Tak wiem to głupie ,ale gdy byłyśmy małe wpajano nam bajki ,jak to facet jest rycerski ,romantyczny itp.Malwina tak naprawdę chce żeby mąż rzucił się przed nią na kolana i walczył o nią ale tak naprawdę ,bez kłamstw i obłudy .By zrozumiał ,że zawalił i okazał się dupkiem a nie spychał winy na Malwinę .By potrafił jej udowodnić ,że mimo błędów ,które popełnił kocha ją i nie wyobraża sobie życia bez niej ,i teraz on będzie wszystko naprawiał a nie ona .

1,777

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
Dunkis napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Tak kocham i mam nadzieje.
Nie odkocham sie w mgnieniu oka.

Szczerz : Nina i pomaranczowa juz dobrze wiedzą kogo wywoływałem do tablicy, ale to i tak tylko narzędzie do tego , by wyciągnąć to, co właśnie powyżej wyciągnąłem od Malwiny - żeby cholera - przepraszam - ale nie pisze tak o niej - żeby cholera jasno czarno na białym napisała - i sobie to uświadomiła, no i Wam też miłe Panie - że ona nie pogrzebała tego mimo iz pisze o rozwodzie. Tylko teraz nie wiem - czy kocha, ale bój jednak się okazał silniejszy - co byłoby w tej sytuacji najlepszym wyjściem, czy kocha i ... wcale nie chce się rozejść. Ale na to, to ja znów jestem za głupi, żeby się domyslać i snuć przypuszczenia.

Malwina tak naprawdę chce żeby mąż rzucił się przed nią na kolana i walczył o nią ale tak naprawdę ,bez kłamstw i obłudy .By zrozumiał ,że zawalił i okazał się dupkiem a nie spychał winy na Malwinę .By potrafił jej udowodnić ,że mimo błędów ,które popełnił kocha ją i nie wyobraża sobie życia bez niej ,i teraz on będzie wszystko naprawiał a nie ona .

Ale rzucaniem sie na kolana sie nie walczy o kobiete!Nino
Ani tym podobnymi teatralnymi pustymi gestami.
Sa inne sposoby.

1,778 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-07-16 13:06:47)

Odp: Kobiety na zakręcie

Dobra. Po kolei.
Co jest w tym niezrozumialego,że go kocham. ?? Ktos z Was potrafi przestać kochac w oka mgnieniu ? nie. Ja mówie, ze MOGE z tej miłości zrezygnować, jesli On nie spełni moich warunków. bo jestem zraniona!!!!
jak nie spełni to jest rozwód. Oczywiście jak mi to powie podczas naszej rozmowy,że nie spełni... i wtedy gdy zostaniemy razem a nawali to znaczy to samo.
Co jest zlego w tym,że jesli pokaże mi dowody na to,że to ona łgala a on mówi mi prawde w kwestii zdrady fizycznej. jesli powie co dokladnie BYŁo i o co chodzilo.. nie jesteście mną, nie wiece jak to wszystko sie miądliło między nami, nie umiem tak pieknie pisać jak Kriss, i wieeele innych wspaniałych Dziewczyn.. moje wypowiedzi nigdy niedadza pelnego obrazu sytuacji.

Wybaczyc? mozna o ile ktos uderzy w skruchę, nadrobi, postara się ze wszystkich sił ( End_aluzja w sensie jej mąż)
Ale nie zapomne..


I koniec dewagacji.. to nie jest i nie bylo dla mnie oczywiste ze wyrzuca się kogos ze swojego zycia.. NATYCHMIAST.. ja tez bym chiala byc wysluchana, chcialabym miec okazje wytlumaczyc sie.. a potem dopiero niech zapada wyrok.


ed.
Bo mozna bardzo łatwo kogoś skrzywdzić..głupota, nieświadomościa, naiwnościa, złosliwością... nie wiem cholera czym ejszcze ale jest łatwo... ale mozna tez naprawic ta krzywde,.. nie jest to niemożliwe..

1,779

Odp: Kobiety na zakręcie

Zaskoczcie mnie czymś, czego nie wiem. Czuję jak rodzynek na torcie i zaczynam się powoli z tym dziwnie czuć ? zatem poprawcie mnie jeśli uważacie inaczej. Wiele kobiet, w tym nasza Malwina (ale sobie pozwalam, co?) nie przyznaje się do tego, że co innego otrzymać coś o co się prosiło, a co innego otrzymać bez prośby. Ale nie dla tego, że nie chcą, albo nie potrafią powiedzieć czego chcę. Natomiast znają wartość takiego zachowania. Czyli ? zupełnie inaczej smakuje wrażenie, gdy usta kochanka (ok. ukochanego) spoczną delikanie złożone na karku ? gdy czują taką potrzebę ? wewnętrzną- że to jest ten moment, w którym jeśli się domyśli - na co się liczy się najbardziej ? bo to daje poczucie wyjątkowości, zrozumienia i spełnienia, niż gdyby to miało być dokonanie ? po słowach ? pocałuj mnie, potrzebuję tego. No i teraz najważniejsze ? pokusa otrzymania tego w taki sposób jak zostało opisane w pierwszym wariancie i czekanie z tym do ostatniej , nawet spóźnionej chwili ? która może nigdy nie nadejść, jest ważniejsze od powiedzenia jakie są oczekiwania. Kończy się tym, że facet choć stoi obok i gotów jest zrobić to wszystko ? tylko brak mu drogowskazu ? nie da tego, czego kobieta pragnie. Mamy pata Malwina gotowa jest na najgorsze mimo iż nakreśliła kluczyk do dalszego ONI RAZEM ? ale jeśli on tak nie zadziała, to gotowa jest poświęcić nawet miłość. I to mnie wkurza, i dla tego tak nad nią?. Hmmm pracuję. Jeśli się mylę, to

1,780 Ostatnio edytowany przez kjersti (2012-07-16 13:16:06)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dobra. Po kolei.
Co jest w tym niezrozumialego,że go kocham. ?? Ktos z Was potrafi przestać kochac w oka mgnieniu ? nie. Ja mówie, ze MOGE z tej miłości zrezygnować, jesli On nie spełni moich warunków. bo jestem zraniona!!!!
jak nie spełni to jest rozwód. Oczywiście jak mi to powie podczas naszej rozmowy,że nie spełni... i wtedy gdy zostaniemy razem a nawali to znaczy to samo.
Co jest zlego w tym,że jesli pokaże mi dowody na to,że to ona łgala a on mówi mi prawde w kwestii zdrady fizycznej. jesli powie co dokladnie BYŁo i o co chodzilo.. nie jesteście mną, nie wiece jak to wszystko sie miądliło między nami, nie umiem tak pieknie pisać jak Kriss, i wieeele innych wspaniałych Dziewczyn.. moje wypowiedzi nigdy niedadza pelnego obrazu sytuacji.

Wybaczyc? mozna o ile ktos uderzy w skruchę, nadrobi, postara się ze wszystkich sił ( End_aluzja w sensie jej mąż)
Ale nie zapomne..


I koniec dewagacji.. to nie jest i nie bylo dla mnie oczywiste ze wyrzuca się kogos ze swojego zycia.. NATYCHMIAST.. ja tez bym chiala byc wysluchana, chcialabym miec okazje wytlumaczyc sie.. a potem dopiero niech zapada wyrok.

Malwina...ja wiem, że dla Ciebie kwestią najważniejszą jest czy była, czy nie zdrada fizyczna. Jest to Twoje święte prawo. Natomiast proszę, nie zapominaj, że on kłamał. Oszukiwał. Ukrywał się ze swoim innym światem. Postawił debilną znajomość ponad Tobą, Twoimi uczuciami i spokojem. Ja wiem, że się powtarzam i w ogóle nudna jestem. Ale to wszystko są FAKTY i błagam, nie ignoruj ich. Niejedna rozmowa była, niejedna groźna rozstania. A dla niego wciąż i wciąż coś jest ważniejsze od szacunku do Ciebie. Nie zamiataj tego pod dywan.

Edit: Dunkis, Malwina mówiła mężowi nie raz i nie dziesięć cze ma NIE robić żeby jej NIE RANIĆ. A on to beztrosko robił. Przez kilka miesięcy. Każdą próbę Malwiny protestu zamieniał na atak na siebie i obarczał ją winą. Więc to nie jest teraz tak, że on nie wie, za co wyleciał. Wie też, co powinien teraz zrobić, kwestia, czy zależy mu na małżeństwie na tyle by walczyć.

1,781

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
Dunkis napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Tak kocham i mam nadzieje.
Nie odkocham sie w mgnieniu oka.

Szczerz : Nina i pomaranczowa juz dobrze wiedzą kogo wywoływałem do tablicy, ale to i tak tylko narzędzie do tego , by wyciągnąć to, co właśnie powyżej wyciągnąłem od Malwiny - żeby cholera - przepraszam - ale nie pisze tak o niej - żeby cholera jasno czarno na białym napisała - i sobie to uświadomiła, no i Wam też miłe Panie - że ona nie pogrzebała tego mimo iz pisze o rozwodzie. Tylko teraz nie wiem - czy kocha, ale bój jednak się okazał silniejszy - co byłoby w tej sytuacji najlepszym wyjściem, czy kocha i ... wcale nie chce się rozejść. Ale na to, to ja znów jestem za głupi, żeby się domyslać i snuć przypuszczenia.

jezeli o mnie chodzi, to wcale nie musiales mi tego uswiadamiac ,Dunkisie, ja to doskonale wiem.Malwina mowi , ze chce , oglasza , ze chce - wszem i wobec. Ale w glebi duszy nie chce,z jakichs ( dla mnie niezrozumialych powodow) wzdraga sie przed tym, broni!
I chociaz wie, ze to ja krzywdzi -brnie w to dalej, juz wiele miesiecy.

Malwina, krzywdzisz sama siebie tym, ze pozwalasz sie krzywdzic.

Ale doceniam Twoje starania.I wcale nie jestes glupi. Nie kokietuj tu nas :-)

Aż tak widać, że Was kokietuję ?
ok przyznaję się zrobiłem to nieumiejętnie i zbyt jaskrawo.

1,782

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dobra. Po kolei.
Co jest w tym niezrozumialego,że go kocham. ?? Ktos z Was potrafi przestać kochac w oka mgnieniu ? nie. Ja mówie, ze MOGE z tej miłości zrezygnować, jesli On nie spełni moich warunków. bo jestem zraniona!!!!
jak nie spełni to jest rozwód. Oczywiście jak mi to powie podczas naszej rozmowy,że nie spełni... i wtedy gdy zostaniemy razem a nawali to znaczy to samo.
Co jest zlego w tym,że jesli pokaże mi dowody na to,że to ona łgala a on mówi mi prawde w kwestii zdrady fizycznej. jesli powie co dokladnie BYŁo i o co chodzilo.. nie jesteście mną, nie wiece jak to wszystko sie miądliło między nami, nie umiem tak pieknie pisać jak Kriss, i wieeele innych wspaniałych Dziewczyn.. moje wypowiedzi nigdy niedadza pelnego obrazu sytuacji.

Wybaczyc? mozna o ile ktos uderzy w skruchę, nadrobi, postara się ze wszystkich sił ( End_aluzja w sensie jej mąż)
Ale nie zapomne..


I koniec dewagacji.. to nie jest i nie bylo dla mnie oczywiste ze wyrzuca się kogos ze swojego zycia.. NATYCHMIAST.. ja tez bym chiala byc wysluchana, chcialabym miec okazje wytlumaczyc sie.. a potem dopiero niech zapada wyrok.


ed.
Bo mozna bardzo łatwo kogoś skrzywdzić..głupota, nieświadomościa, naiwnościa, złosliwością... nie wiem cholera czym ejszcze ale jest łatwo... ale mozna tez naprawic ta krzywde,.. nie jest to niemożliwe..

Malwina!

Ty wiesz najlepiej co przeżywałaś przez te miesiące...
Zanim sąd wyda wyrok musi wysłuchać i oskarżyciela i obrońcy!

Trzymamy kciuki za jutrzejszą rozmowę. Oby udało się wszystko spokojnie sobie wyjaśnić i podjąć decyzję adekwatną do sytuacji!

1,783

Odp: Kobiety na zakręcie

Dunkis.. mam mu pwoiedzieć; na kolana draniu??   przeciez nie w tym rzecz... Ja wychodze z założenia,że TO NATURALNY odruch jesli ktos czuje skruche, jeśli chce walczyc to pokaże mi tą walke.. a nie powie np; kochanie bylas przerważliwona, ja tylko sobie gadalem z nią bo to koleżanka, lubilem z nia gadac i to wszystko.   naturalne ejst to,że mi LOGICZNIE wyjasni dlaczego taka a nie inna byla reakcja tej prostaczki ( nie umiem sobie odmówić)... naturalne a nie wymysl ja księżniczka Ty rob co każę lub co sama mam wymyslone w głowie... Jestem już dużą dziewczynką....

1,784

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Szczerz : Nina i pomaranczowa juz dobrze wiedzą kogo wywoływałem do tablicy, ale to i tak tylko narzędzie do tego , by wyciągnąć to, co właśnie powyżej wyciągnąłem od Malwiny - żeby cholera - przepraszam - ale nie pisze tak o niej - żeby cholera jasno czarno na białym napisała - i sobie to uświadomiła, no i Wam też miłe Panie - że ona nie pogrzebała tego mimo iz pisze o rozwodzie. Tylko teraz nie wiem - czy kocha, ale bój jednak się okazał silniejszy - co byłoby w tej sytuacji najlepszym wyjściem, czy kocha i ... wcale nie chce się rozejść. Ale na to, to ja znów jestem za głupi, żeby się domyslać i snuć przypuszczenia.

jezeli o mnie chodzi, to wcale nie musiales mi tego uswiadamiac ,Dunkisie, ja to doskonale wiem.Malwina mowi , ze chce , oglasza , ze chce - wszem i wobec. Ale w glebi duszy nie chce,z jakichs ( dla mnie niezrozumialych powodow) wzdraga sie przed tym, broni!
I chociaz wie, ze to ja krzywdzi -brnie w to dalej, juz wiele miesiecy.

Malwina, krzywdzisz sama siebie tym, ze pozwalasz sie krzywdzic.

Ale doceniam Twoje starania.I wcale nie jestes glupi. Nie kokietuj tu nas :-)

Aż tak widać, że Was kokietuję ?
ok przyznaję się zrobiłem to nieumiejętnie i zbyt jaskrawo.

;-)
nieeee...to sympatyczne...Malwina tez podobnie robi...pisze np.  "ale ze mnie wariatka !"
Taka nasza mala kokietka :-)

1,785

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Dobra. Po kolei.
Co jest w tym niezrozumialego,że go kocham. ?? Ktos z Was potrafi przestać kochac w oka mgnieniu ? nie. Ja mówie, ze MOGE z tej miłości zrezygnować, jesli On nie spełni moich warunków. bo jestem zraniona!!!!
jak nie spełni to jest rozwód. Oczywiście jak mi to powie podczas naszej rozmowy,że nie spełni... i wtedy gdy zostaniemy razem a nawali to znaczy to samo.
Co jest zlego w tym,że jesli pokaże mi dowody na to,że to ona łgala a on mówi mi prawde w kwestii zdrady fizycznej. jesli powie co dokladnie BYŁo i o co chodzilo.. nie jesteście mną, nie wiece jak to wszystko sie miądliło między nami, nie umiem tak pieknie pisać jak Kriss, i wieeele innych wspaniałych Dziewczyn.. moje wypowiedzi nigdy niedadza pelnego obrazu sytuacji.

Wybaczyc? mozna o ile ktos uderzy w skruchę, nadrobi, postara się ze wszystkich sił ( End_aluzja w sensie jej mąż)
Ale nie zapomne..


I koniec dewagacji.. to nie jest i nie bylo dla mnie oczywiste ze wyrzuca się kogos ze swojego zycia.. NATYCHMIAST.. ja tez bym chiala byc wysluchana, chcialabym miec okazje wytlumaczyc sie.. a potem dopiero niech zapada wyrok.

Malwina...ja wiem, że dla Ciebie kwestią najważniejszą jest czy była, czy nie zdrada fizyczna. Jest to Twoje święte prawo. Natomiast proszę, nie zapominaj, że on kłamał. Oszukiwał. Ukrywał się ze swoim innym światem. Postawił debilną znajomość ponad Tobą, Twoimi uczuciami i spokojem. Ja wiem, że się powtarzam i w ogóle nudna jestem. Ale to wszystko są FAKTY i błagam, nie ignoruj ich. Niejedna rozmowa była, niejedna groźna rozstania. A dla niego wciąż i wciąż coś jest ważniejsze od szacunku do Ciebie. Nie zamiataj tego pod dywan.

Krjesti.. wszystko biore pod uwage.. ale po kolei.. nie wg. rangi tylko WSZYSTKO musze juz ustalić, musze mieć całą wiedze na ten temat.. to zbieranie dowodów.. a potem dopiero wyrok..
I chcialabym żebyście mnie dobrze wszyscy rozumieli.. ja go naparwde kocham.. ale nie pozolę sobie juz na zdrady i klamstwa.. NIGDY i juz od nikogo... Klamal.. niech powie dlaczego.. po co.. co mu to dalo.. jakie powody byly.. i wogole a potem ja sie wypowiem czy spada czy nie...........

1,786

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Dobra. Po kolei.
Co jest w tym niezrozumialego,że go kocham. ?? Ktos z Was potrafi przestać kochac w oka mgnieniu ? nie. Ja mówie, ze MOGE z tej miłości zrezygnować, jesli On nie spełni moich warunków. bo jestem zraniona!!!!
jak nie spełni to jest rozwód. Oczywiście jak mi to powie podczas naszej rozmowy,że nie spełni... i wtedy gdy zostaniemy razem a nawali to znaczy to samo.
Co jest zlego w tym,że jesli pokaże mi dowody na to,że to ona łgala a on mówi mi prawde w kwestii zdrady fizycznej. jesli powie co dokladnie BYŁo i o co chodzilo.. nie jesteście mną, nie wiece jak to wszystko sie miądliło między nami, nie umiem tak pieknie pisać jak Kriss, i wieeele innych wspaniałych Dziewczyn.. moje wypowiedzi nigdy niedadza pelnego obrazu sytuacji.

Wybaczyc? mozna o ile ktos uderzy w skruchę, nadrobi, postara się ze wszystkich sił ( End_aluzja w sensie jej mąż)
Ale nie zapomne..


I koniec dewagacji.. to nie jest i nie bylo dla mnie oczywiste ze wyrzuca się kogos ze swojego zycia.. NATYCHMIAST.. ja tez bym chiala byc wysluchana, chcialabym miec okazje wytlumaczyc sie.. a potem dopiero niech zapada wyrok.


ed.
Bo mozna bardzo łatwo kogoś skrzywdzić..głupota, nieświadomościa, naiwnościa, złosliwością... nie wiem cholera czym ejszcze ale jest łatwo... ale mozna tez naprawic ta krzywde,.. nie jest to niemożliwe..

Malwina!

Ty wiesz najlepiej co przeżywałaś przez te miesiące...
Zanim sąd wyda wyrok musi wysłuchać i oskarżyciela i obrońcy!

Trzymamy kciuki za jutrzejszą rozmowę. Oby udało się wszystko spokojnie sobie wyjaśnić i podjąć decyzję adekwatną do sytuacji!

Widzę , że stoimy po tej samej stronie barykady, a z naprzeciwka spoglądna na nas kjersti smile

1,787

Odp: Kobiety na zakręcie

uf ff   .. wszystko to co pisze to moje gorące emocje.. na szczęście sa newy bo inaczej ryczalabym i tyle by bylo z twardości...mój rano zapodany uspokajacz chyba puszcza..
jestem w pracy, jest mi dość ciężko sie usmiechac bo zawsze jestem rozesmiana na około glowy a dzis glupio mi to wychodzi..

Tęsknie za spokojem.. cholernie tęsknie, mam strach o to wszystko, ogromny, obciąże dzieci swoimi problemami, zawiodę rodziców( nie wiedza i boje sie o moja matkę) ze znow rozwalilo mi się życie.

jest miliony tematów posrednich wokół rozstania..

1,788

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

uf ff   .. wszystko to co pisze to moje gorące emocje.. na szczęście sa newy bo inaczej ryczalabym i tyle by bylo z twardości...mój rano zapodany uspokajacz chyba puszcza..
jestem w pracy, jest mi dość ciężko sie usmiechac bo zawsze jestem rozesmiana na około glowy a dzis glupio mi to wychodzi..

Tęsknie za spokojem.. cholernie tęsknie, mam strach o to wszystko, ogromny, obciąże dzieci swoimi problemami, zawiodę rodziców( nie wiedza i boje sie o moja matkę) ze znow rozwalilo mi się życie.

jest miliony tematów posrednich wokół rozstania..

Malwina MUSZE:
znow sie martwisz o wszystkich
dzieci...
rodzice...
zawiode...

A GDZIE TY??
gdzie Ty jestes w tym wszystkim?

1,789

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwinko - tak, mój mąż dał mi podstawy do tego, żebym mogła wybaczyć.
gdybym musiała się skupić w tym czasie na jego uczuciach, jego problemach (jak to było u Moniki), gdybym słyszała puste słowa a potem fakty i zachowania zaprzeczałyby słowom- to byłabym daleko w lesie.

Miałam na to dwa i pół roku -tyle czasu zabrało mi to, żeby dzisiaj NAPRAWDĘ cieszyć się na wspólne wieczory i wierzyć, że będziemy razem.
Same wiecie, ile wątpliwości, złości, strachu i nienawiści musiałam wylać z siebie - najwięcej tutaj, dzięki waszemu wsparciu, na tym forum.

Przez dwa i pół roku byłam skupiona na sobie, swoich odczuciach -mogłam dać czasowi czas - bo to wszystko dostałam od mojego męża. Oparcie, zgodę na wszystkie moje uczucia, pełną akceptację tego, co się ze mną dzieje i gotowość do przyjęcia wszystkiego na siebie.

ostatnio miał zapaść zdrowotną i nie miała przyczyny - a ja mu powiedziałam, że to była reakcja na odpuszczenie dwu i półletniego stresa... że już się nie boi, jak rano się budzi w delegacji a na skrzynce ma pełno esemesów - bo to juz nie znaczy że mam "jakąs jazdę". Juz nie przygląda mi się, gdy wracam do domu, zastanawiając się.. w jakim jestem nastroju... już nie drży, gdy oglądamy francuskie filmy i są sytuacje trójkątne...więc stres mu zszedł i organizm odreagowuje.

Pisze o tym, bo chciałam wam pokazać, jaki to skomplikowany proces. I wiem, na jakich zasadach przebiega i kiedy się udaje.

malwina - masz prawo być z Miśkiem. Masz prawo dac mu szansę, masz prawo wejść do tej cholernie głębokiej wody i płynąć.../.

Ale malwina - to co on musi zrobić i co ty musisz zrobić na start, to kilka rzeczy:

pierwsza jest taka - MUSISZ znać prawdę. nie możesz się domyslać, zastanawiać, kojarzyć fakty, rysować swoje scenariusze. ma ci powiedzieć prawdę - całą.
Powiedziałąm mojemu męzowi, który powiedział mi, że się spotkał z flamą trzy razy - że jeśli znajdę dowód na to, albo się dowiem, że to było cztery razy albo pięć-mówię mu żegnaj.
Powiedziałam mojemu męzowi, że jesli powiedział mi, że wtedy i wtedy rozmawiał z nią ostatni raz... to jesli to nie było wtedy, mówię mu żegnaj

że jesli przyłapię go na zatajeniu faktów, kłamsktwie, nieprawdzie, półprawdzie - to niech sobie nie wyobraża, że w taki sposób mnie chroni -w taki sposób niszczy nasz związek.
Więc chcę wiedzieć wszystko, bo tylko wtedy przestanę szukać i rysowac sobie w głowie, jak to wyglądało.... o co chodziło, ...

I TO JEST PIERWSZA RZECZ - nie możesz mieć malwina przestrzeni na domyslanie się, szukanie, zastanawianie się, czy to aby prawda....

MUSISZ mieć pewnośc, że to prawda. będzie bolesna. ale przeciez i tak boli jak diabli.

prawda - jesloi to będzie prawda- oznacza, że on jest gotów na prawdę, odcięcie przesłości grubą kreską i chcę, abys mu zaufała.

Dy=ruga rzecz jest oczywista - twoje zaufanie legło w gruzach. wszelkie jego oburzanie się, że mu nie ufasz, jak możesz go podejrzewać.. może sobie o kant rozbić... bo masz prawo mu nie ufać, masz prawo go podejrzewać. masz prawo czuć się niepewnie. I ten brak zaufania jest tak oczywisty, że postawa niewinnego białego, czystego męża- absolutnie nie przystoi.

oczywiście, on może-a nawet musi taki być!!! kjesli wróci do ciebie... ALE TO TY zdecydujesz, kiedy jego zachowania odbudują twoje zaufanie...

Po trzecie  - uprzedź go, że wszelki kontakt z tamtą, że każde złamanie zasad- powoduje, że juz nie będziesz rzucać bielizną po ogrodzie, nie będziesz się rzucać, miotać - po proostu odchodzisz - i to bezwarunkowo. i wtedy już z nim nie porozmawiasz i nie dasz żadnej szansy


a potem daj sobie dwa lata na wracanie bólu, żalu, złości. daj sobie dwa lata na żal i nienawiśc pomieszane z miłością...
a gdy wtedy misiek stanie na wysokości zadania - będzie dobrze...


Ale i tak, będziesz wtedy wiedzieć, że jak za rok, dwa -coś będzie na rzeczy - to ADIEU... ja to wiem, dzisiaj.

dzisiaj móój mąz wybiera. i ja też.
wie co robi.

1,790

Odp: Kobiety na zakręcie

End_aluzja.. Ty jestes moja pokrewną duszą..

Rycze....

Uspokajacz nie dziala...

1,791

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
monia&Co napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Dobra. Po kolei.
Co jest w tym niezrozumialego,że go kocham. ?? Ktos z Was potrafi przestać kochac w oka mgnieniu ? nie. Ja mówie, ze MOGE z tej miłości zrezygnować, jesli On nie spełni moich warunków. bo jestem zraniona!!!!
jak nie spełni to jest rozwód. Oczywiście jak mi to powie podczas naszej rozmowy,że nie spełni... i wtedy gdy zostaniemy razem a nawali to znaczy to samo.
Co jest zlego w tym,że jesli pokaże mi dowody na to,że to ona łgala a on mówi mi prawde w kwestii zdrady fizycznej. jesli powie co dokladnie BYŁo i o co chodzilo.. nie jesteście mną, nie wiece jak to wszystko sie miądliło między nami, nie umiem tak pieknie pisać jak Kriss, i wieeele innych wspaniałych Dziewczyn.. moje wypowiedzi nigdy niedadza pelnego obrazu sytuacji.

Wybaczyc? mozna o ile ktos uderzy w skruchę, nadrobi, postara się ze wszystkich sił ( End_aluzja w sensie jej mąż)
Ale nie zapomne..


I koniec dewagacji.. to nie jest i nie bylo dla mnie oczywiste ze wyrzuca się kogos ze swojego zycia.. NATYCHMIAST.. ja tez bym chiala byc wysluchana, chcialabym miec okazje wytlumaczyc sie.. a potem dopiero niech zapada wyrok.


ed.
Bo mozna bardzo łatwo kogoś skrzywdzić..głupota, nieświadomościa, naiwnościa, złosliwością... nie wiem cholera czym ejszcze ale jest łatwo... ale mozna tez naprawic ta krzywde,.. nie jest to niemożliwe..

Malwina!

Ty wiesz najlepiej co przeżywałaś przez te miesiące...
Zanim sąd wyda wyrok musi wysłuchać i oskarżyciela i obrońcy!

Trzymamy kciuki za jutrzejszą rozmowę. Oby udało się wszystko spokojnie sobie wyjaśnić i podjąć decyzję adekwatną do sytuacji!

Widzę , że stoimy po tej samej stronie barykady, a z naprzeciwka spoglądna na nas kjersti smile

Nie sądzę Dunkis żebyśmy byli po przeciwnych stronach smile Chcemy dobrze dla Malwiny i nie zgadzamy się na kłamstwa, zdradę, manipulację, brak szacunku. Ja nie nazywam już postępowania Miśka błędem, bo to był proceder prowadzony rozmyślnie, z pełną świadomością zranienia żony. Coś zostało mu powiedziane, coś wzajemnie ustalone - ale w obliczu motyli z koleżanką przestawało mieć znaczenie. Ja zawsze biorę pod uwagę tylko czyny w ocenie zachowania. Tutaj widzę brak szacunku do żony, małżeństwa, ustaleń i nijak nie mogę się dopatrzeć czego innego. A dla mnie bez szacunku nie ma związku.
Ale to wszystko nie znaczy absolutnie, że odbieram Malwinie prawo do nadziei, czy też dziwi mnie jej obecne podejście. Nie dziwi. Ja też kocham. I też pewnie w takiej sytuacji chciałabym usłyszeć wyjaśnienia, spróbować dać się przekonać.
Ale nie zapomniałabym o sobie. Już nie.
Najważniejsza teraz jest konsekwencja. Jeśli decyzją Malwiny będzie dać szansę pod rygorem końca w przypadku najmniejszego odstępstwa od umowy, musi się tego trzymać. Inaczej znów przesunie granice i pozwoli się krzywdzić dalej. Po wcześniejszych numerach Miśka konsekwencji nie było, więc chłop po uczuciach żony pospacerował sobie dalej w swój świat. I nawet mu powieka nie drgnęła.

1,792

Odp: Kobiety na zakręcie

kjersti.... zgadzam sie w 100000% i tak dokladnie jest. To juz ostatni raz..

1,793 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-16 13:50:18)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

uf ff   .. wszystko to co pisze to moje gorące emocje.. na szczęście sa newy bo inaczej ryczalabym i tyle by bylo z twardości...mój rano zapodany uspokajacz chyba puszcza..
jestem w pracy, jest mi dość ciężko sie usmiechac bo zawsze jestem rozesmiana na około glowy a dzis glupio mi to wychodzi..

Tęsknie za spokojem.. cholernie tęsknie, mam strach o to wszystko, ogromny, obciąże dzieci swoimi problemami, zawiodę rodziców( nie wiedza i boje sie o moja matkę) ze znow rozwalilo mi się życie.

jest miliony tematów posrednich wokół rozstania..

Czuje każda komórką swego ciała Twój ból...

Wiesz - ja mojej mamie też nie powiedziałam jeszcze........
A propos  zapaści zdrowotnej o jakiej pisze Endaluzja..
Mój mąz ostatnio skręcił noge...zrobił prześwietlenie i co?
Okazało się, że na samej tylko stopie na kościach ma widocznych kilka zmian...na razie niewiadomego pochodzenia.....
Dodam, że jego ojciec cierpi na raka kości....

1,794

Odp: Kobiety na zakręcie

End_aluzja, wiesz, że masz ?szczęście??
Nie bez przyczyny w ??. Myślę, że nie każdego mężczyznę, czy kobietę, która zdradziła, stać by było na to, by przez dwa lata znosić mimo wszystko takie obostrzone warunki być pod kontrolą itd. Mieć jazdy, bać się i drżeć przy oglądaniu filmów itd. Bo widzisz to fizycznie i psychicznie wykańcza. O ile ktoś jest fair ? znaczy postawi warunki jakie postawiłaś ale umie też się zachować ? czyli pokazać, że ta praca z drugiej strony jest owocna to dobrze i liczyć się będzie każdemu na plus, jeśli będzie to odbierał jako pracę, a nie moment, który można wykorzystać i się zemścić. Bo człowiek który czuje się winny, ale pokazuje mu się to na każdym kroku, przy każdej okazji przypomina, przy każdej okazji traktuje jako kartę przetargową, może nie wytrzymać, albo jak sama zauważyłaś może odbić się na zdrowi. Trzeba wielkiej miłości, albo samozaparcia, by dotrzeć do takiego momentu. Niestety jest inna strona tego medalu ? ten co poddał się takiej hmmm ? próbie odbudowania relacji, może mieć problem, by dobrze funkcjonować bez tego pressingu. Dla niego życie w takim stanie może być jedyne w jakim umie funkcjonować, bez tego ? straci poczucie tego o co walczył ? wiesz wchodzisz między drzewa i las tracisz z oczu?. To dość krytyczny moment, tak mi się wydaje. Zdobyłem medal ? teraz mogę sobie odpuścić. Sorki za czarnowidztwo, ale to opcja bardziej niż wróżenie z fusów.

ps. oczywiście kjersti, chcemy dla niej jak najlepiej

1,795

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
nina1234 napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Szczerz : Nina i pomaranczowa juz dobrze wiedzą kogo wywoływałem do tablicy, ale to i tak tylko narzędzie do tego , by wyciągnąć to, co właśnie powyżej wyciągnąłem od Malwiny - żeby cholera - przepraszam - ale nie pisze tak o niej - żeby cholera jasno czarno na białym napisała - i sobie to uświadomiła, no i Wam też miłe Panie - że ona nie pogrzebała tego mimo iz pisze o rozwodzie. Tylko teraz nie wiem - czy kocha, ale bój jednak się okazał silniejszy - co byłoby w tej sytuacji najlepszym wyjściem, czy kocha i ... wcale nie chce się rozejść. Ale na to, to ja znów jestem za głupi, żeby się domyslać i snuć przypuszczenia.

Malwina tak naprawdę chce żeby mąż rzucił się przed nią na kolana i walczył o nią ale tak naprawdę ,bez kłamstw i obłudy .By zrozumiał ,że zawalił i okazał się dupkiem a nie spychał winy na Malwinę .By potrafił jej udowodnić ,że mimo błędów ,które popełnił kocha ją i nie wyobraża sobie życia bez niej ,i teraz on będzie wszystko naprawiał a nie ona .

Ale rzucaniem sie na kolana sie nie walczy o kobiete!Nino
Ani tym podobnymi teatralnymi pustymi gestami.
Sa inne sposoby.

Pomarańczowa te kolana były teatralne ,reszta miała być prawdziwa,nie teatralna.

1,796

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

End_aluzja.. Ty jestes moja pokrewną duszą..

Rycze....

Uspokajacz nie dziala...

malwina - bo ty musisz wiedzieć, na jaką górę próbujesz się wspinać.. od ponad pól roku. tylko, że misiek, zamiast podawac ci rękę, rzuca w ciebie kamyszkami...

I żebys na tę wielka stromą górę weszła - to MISIEK MUSI BYC z tobą... obok..

malwina -ja zdobyłam everest. Ale nie tylko. znalazłam tez , w czasie tych dwóch lat siły na alternatywne zejścia i wejścia...

nie boje sie niczego - spraw finansowych, organizacyjnych, prawnych, formalnych ....

BOJĘ SIĘ tylko jednego - że jeszcze kiedykolwiek ktoś lub coś będzie ode mnie oczekiwało, żebym ta tę górę weszła ponownie

a ja już wiem, że nie wejdę... wybiorę śnieżkę, wybiorę karpacz.. a nawet krupówki - ale już nigdy nigdy nikt nie zmusi mnie, abym wzieła na swoje barki tyle bólu, cierpienia, żalu i nienawiści - powiem dość.

I dopóki ty malwina - nie zrozumiesz, ile chcesz ofiarować miśkowi, dopóki nie będziesz w stanie okreslić swoich warunków.... malwinko kochana... nie da się ciągle zaczynać od początku....
malwina -kochasz miska.
ale dzisiaj - niezaleznie od tego jak bezwarunkowa jest miłość - on musi się okazać godny tej miłości.


bo ty zasługujesz na całą godność, jaka jest na ziemi.. zasługujesz na szacunek i lojalność. i jesli misiek tego nie zrozumiał i nie pojmuje - to będzie tak... jakbyś chodziła w brudnych podartych ciuchach....

bo będzie ci wstyd.. za sama siebie.. za to, jak wyglądasz i jaka się stałaś.. a z tym to sobie już rady nie dasz... bop miskowi to ty umiesz dużo wybaczyć.. ale sobie nie wybaczysz malwina -bo twoja poprzeczka jest na evereście.. i tobie będzie z tym zle.. z czasem. jak przestaniesz martwić się uczuciami miska, a zaczniesz martwić swoimi uczuciami....

więc jesli misiek nie pojmuje -kim jest malwina i czego oczekuje - to malwinko - nic z tego nie będzie...

a żeby misiek to pojmował. ty musisz przestać przesuwać granicę. postawiłaś ją ostatnio w ogrodzie, wyrzucając jego ciuchy.

to oznacza KONIEC...

jak rozumiem, dla ciebie ten koniec oznacza, że misiek już nigdy nie zrobi żadnej z tych rzeczy, które cię tak raniły przez ostatnie pól roku...

i misiek tez musi to wiedzieć. te ciuchy w ogrodzie to była twoja granica. do której doszłaś
dalej nie pójdziesz.. ale możesz się zatrzymać.. na tym etapie. ustalić zasady i zacząc budować....

ale nie sama,

1,797

Odp: Kobiety na zakręcie

Wiem.................. i moja nadzieja polega tylko na tym ze on da rade..

a strach,że nie da rady....

1,798

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:

End_aluzja, wiesz, że masz ?szczęście??
Nie bez przyczyny w ??. Myślę, że nie każdego mężczyznę, czy kobietę, która zdradziła, stać by było na to, by przez dwa lata znosić mimo wszystko takie obostrzone warunki być pod kontrolą itd. Mieć jazdy, bać się i drżeć przy oglądaniu filmów itd. Bo widzisz to fizycznie i psychicznie wykańcza. O ile ktoś jest fair ? znaczy postawi warunki jakie postawiłaś ale umie też się zachować ? czyli pokazać, że ta praca z drugiej strony jest owocna to dobrze i liczyć się będzie każdemu na plus, jeśli będzie to odbierał jako pracę, a nie moment, który można wykorzystać i się zemścić. Bo człowiek który czuje się winny, ale pokazuje mu się to na każdym kroku, przy każdej okazji przypomina, przy każdej okazji traktuje jako kartę przetargową, może nie wytrzymać, albo jak sama zauważyłaś może odbić się na zdrowi. Trzeba wielkiej miłości, albo samozaparcia, by dotrzeć do takiego momentu. Niestety jest inna strona tego medalu ? ten co poddał się takiej hmmm ? próbie odbudowania relacji, może mieć problem, by dobrze funkcjonować bez tego pressingu. Dla niego życie w takim stanie może być jedyne w jakim umie funkcjonować, bez tego ? straci poczucie tego o co walczył ? wiesz wchodzisz między drzewa i las tracisz z oczu?. To dość krytyczny moment, tak mi się wydaje. Zdobyłem medal ? teraz mogę sobie odpuścić. Sorki za czarnowidztwo, ale to opcja bardziej niż wróżenie z fusów.

ps. oczywiście kjersti, chcemy dla niej jak najlepiej

dunkis, to się nie przekłąda na czyste zasady funkcjonowania pod kontrolą. to nie tak działą. to nie jest tak, że jak mój mąz okazał się "niedojrzałym" (definiowalismy to dzisiaj różnie -to ja się stałam jego mamuśką i wziełam na siebie odpowiedzialnośc za to, żeby był grzecznym dzieckiem.

To bardziej oznaczało, że to ty mój męzu musisz być w porzadku - a nie ja robic z ciebie faceta w porzadku.

i oczywiście istnieje wiele ryzyk:
1. ja się przyzwyczaiłam do ciągłej adoracji - a mój mąz uzna, że może sobie odpuścić
2. ja tak naprawde nie tworze teraz normalnego związku, tylko zrobiłam sobie poddanego, który kleka na każde moje skinienie
3. ja nie potrafię juz nim zyć, nie pamiętając o zdradzie- bo jak się coś ma w głowie dwa lata.. to cięzxko z tego zrezygnować
4. mój mąż zrobi analizę kosztów i zacznie marzyc o kimś, któ naiwnie i w zaufaniu odda mu się cały...
5. możemy się kochać i być ze sobą

i tak dalej i tak dalej...
to są rózne opcje. i róznie może być

tylko dunkis - one mnie nie przerażają... bo ja jestem "szczęsliwa". i każdy scenariusz jest mozliwy. MOZLIWY dla mnie. żaden mnie nie zniszczy. pójde dalej..

1,799

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
Dunkis napisał/a:

End_aluzja, wiesz, że masz ?szczęście??
Nie bez przyczyny w ??. Myślę, że nie każdego mężczyznę, czy kobietę, która zdradziła, stać by było na to, by przez dwa lata znosić mimo wszystko takie obostrzone warunki być pod kontrolą itd. Mieć jazdy, bać się i drżeć przy oglądaniu filmów itd. Bo widzisz to fizycznie i psychicznie wykańcza. O ile ktoś jest fair ? znaczy postawi warunki jakie postawiłaś ale umie też się zachować ? czyli pokazać, że ta praca z drugiej strony jest owocna to dobrze i liczyć się będzie każdemu na plus, jeśli będzie to odbierał jako pracę, a nie moment, który można wykorzystać i się zemścić. Bo człowiek który czuje się winny, ale pokazuje mu się to na każdym kroku, przy każdej okazji przypomina, przy każdej okazji traktuje jako kartę przetargową, może nie wytrzymać, albo jak sama zauważyłaś może odbić się na zdrowi. Trzeba wielkiej miłości, albo samozaparcia, by dotrzeć do takiego momentu. Niestety jest inna strona tego medalu ? ten co poddał się takiej hmmm ? próbie odbudowania relacji, może mieć problem, by dobrze funkcjonować bez tego pressingu. Dla niego życie w takim stanie może być jedyne w jakim umie funkcjonować, bez tego ? straci poczucie tego o co walczył ? wiesz wchodzisz między drzewa i las tracisz z oczu?. To dość krytyczny moment, tak mi się wydaje. Zdobyłem medal ? teraz mogę sobie odpuścić. Sorki za czarnowidztwo, ale to opcja bardziej niż wróżenie z fusów.

ps. oczywiście kjersti, chcemy dla niej jak najlepiej

dunkis, to się nie przekłąda na czyste zasady funkcjonowania pod kontrolą. to nie tak działą. to nie jest tak, że jak mój mąz okazał się "niedojrzałym" (definiowalismy to dzisiaj różnie -to ja się stałam jego mamuśką i wziełam na siebie odpowiedzialnośc za to, żeby był grzecznym dzieckiem.

To bardziej oznaczało, że to ty mój męzu musisz być w porzadku - a nie ja robic z ciebie faceta w porzadku.

i oczywiście istnieje wiele ryzyk:
1. ja się przyzwyczaiłam do ciągłej adoracji - a mój mąz uzna, że może sobie odpuścić
2. ja tak naprawde nie tworze teraz normalnego związku, tylko zrobiłam sobie poddanego, który kleka na każde moje skinienie
3. ja nie potrafię juz nim zyć, nie pamiętając o zdradzie- bo jak się coś ma w głowie dwa lata.. to cięzxko z tego zrezygnować
4. mój mąż zrobi analizę kosztów i zacznie marzyc o kimś, któ naiwnie i w zaufaniu odda mu się cały...
5. możemy się kochać i być ze sobą

i tak dalej i tak dalej...
to są rózne opcje. i róznie może być

tylko dunkis - one mnie nie przerażają... bo ja jestem "szczęsliwa". i każdy scenariusz jest mozliwy. MOZLIWY dla mnie. żaden mnie nie zniszczy. pójde dalej..

Aluzja ? end ?
Znam zasady postępowania w sytuacji jaką opisałaś, to jest wzorowe ? te dwa punkty wcześniej. Jest on dokładnie hmmmm? książkowy. Jeśli wymyślony przez Ciebie, to nazwijmy go wzorcowym. Chodzi mi jednak o to, że łatwo stronie stawiającej takie warunki, które wymieniłaś, zamienić się z partnera ? przestrzegającego zasad, w nieuczciwego gracza, wykorzystującego tę sytuację. A z kolei opisane przez Ciebie ryzyka (lubię to słowo) stanowią wielką pokusę, pozwalającą na przejęcie kontroli w związku, co dla strony poddającej się tym zasadom, może w pewnym momencie stać się nie do wytrzymania.

A donoszą się do punktów:
1 każdy może mieć słabszy dzień
2 to może być nie do wytrzymania, nawet przy zachowaniu chęci ? bo nie starczy sił
3 o tym pisałem, że już innego życia się nie zna
4 bo to jedyny zdrowy układ, którego każdy pragnie, bo pozwala żyć bez obciążeń
5 (nie bardzo rozumiem tego punktu uznając to jako jedno z ryzyk)

Ah , życzę Ci tego, by Cię nic nie zniszczyło, jak prawie wszystkim tutaj.

1,800

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwinko?
Żyjesz?

1,801

Odp: Kobiety na zakręcie

Moniczko.. jestem dzielna.. ale teraz czuje,że mój uspokajacz mnie puszcza.. tak sie boje tego kolejnego wieczoru bez niego.. TERAZ za nim tęsknie a co bedzie dalej..
Nawet fakt,że nie dzwonie do niego mi juz dokucza.. mielismy kontakt zawsze ze soba.. co robisz, co słychac, jak w pracy.. wszystko ok..  jest mi tak cholernie przykro............... ;-((((

1,802 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-07-16 15:43:06)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

ale teraz czuje,że mój uspokajacz mnie puszcza.. tak sie boje tego kolejnego wieczoru bez niego.. TERAZ za nim tęsknie a co bedzie dalej..
Nawet fakt,że nie dzwonie do niego mi juz dokucza.. mielismy kontakt zawsze ze soba.. co robisz, co słychac, jak w pracy.. wszystko ok..  jest mi tak cholernie przykro............... ;-((((

Malwina to napewno ten moment,kiedy jestes na glodzie...
np. papierosowym albo innym...?

1,803

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Moniczko.. jestem dzielna.. ale teraz czuje,że mój uspokajacz mnie puszcza.. tak sie boje tego kolejnego wieczoru bez niego.. TERAZ za nim tęsknie a co bedzie dalej..
Nawet fakt,że nie dzwonie do niego mi juz dokucza.. mielismy kontakt zawsze ze soba.. co robisz, co słychac, jak w pracy.. wszystko ok..  jest mi tak cholernie przykro............... ;-((((

Rozmiem!
Ja mam to samo!
Żadnego smsa, żadnego telefonu co u Ciebie, jak mija dzień....a wieczory i noce?....brak słów..ryczłam jak głupia wczoraj znowu, nie mogłam spać....

Czuje się tak jakby ktoś mi odrabał nogę bez znieczulenia....

1,804

Odp: Kobiety na zakręcie

Boję sie powrotu do domu... autentycznie...

1,805

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Boję sie powrotu do domu... autentycznie...

Ja wracam do domu chętnie tylko dlatego, ze dziecko czeka i tęskni.....sens mojego zycia na dzień dzisiejszy to tylko moje dziecko.......

1,806

Odp: Kobiety na zakręcie

Musze brac te uspokajacze.. pomagaja.. znow mi dźwięczy w uszach podly, szyderczy i bardzo bezczelny głos tej gówniary...i znów mnie mdli..

1,807

Odp: Kobiety na zakręcie

Zgadzam się po części z Twoim tokiem myślenia. Zgadzam się z tym, że Misiek naginał reguły...tylko czy w związku chodzi o naginanie reguł ?
Malwina (jak i ja) jest dojrzałą i po przejściach kobietą i doskonale wie czego oczekuje od świata, ludzi i partnera. Misiek to też nie 18 letni młodzieniec z gorącą głową, smakujący życie i partnerki. To do cholery dorosły człowiek! Dorosły, ale bez moralnego kręgosłupa.
Oboje wiedzieli czego chcą i na początku związku "dogadali szczegóły". Ich priorytety były jasne i ustalone....co się więc zmieniło ?
Owszem, można być rozczarowanym partnerem, ale dojrzały i moralny człowiek umie to dostrzec i powiedzieć to drugiej osobie( i niekoniecznie musi być to mąż/żona). Mówisz, że Malwina oszukiwała się... tak, masz rację. Ja też dostrzegam oszustwa Miśka. Miałam do czynienia z podobnym osobnikiem. Szedł w zaparte, podkreślał swoją uczciwość, której nie było. Po co to ludzie robią ? Po co idą w zaparte, kalecząc innych? Rozumiem - Misiek chciał zabawy. Chciał młodej i przebojowej kobiety lub podniet, których nie dawała mu Malwina, stabilny związek. Czy nie uważasz, że powinien jako dojrzały i MORALNY człowiek, wziąć Malwinę na stronę i wyjaśnić  jej, wytłumaczyć, że pomylił się i nie rajcuje go spokój, że rozczarował się nią, sobą, związkiem, pomylił co do swoich oczekiwań. Nie uważasz, że był winien to Malwinie? Czy nie uważasz, że każdy powinien szanować drugiego człowieka, że każdy zasługuje na szacunek?
Kiedyś ZAZDROŚĆ napisała, że związek, to jak  firma/spółka. Rozważałam jej porównanie długo i doszłam do wniosku, że ma ona rację. Jest regulamin i nikomu nie wolno go naruszyć. Nie wolno dopuścić się zaniedbania, oszustwa. Malwina miała do czynienia ze zwykłym oszustem, który ograbił ją z uczuć i naraził na straty finansowe. Ze spółki taki partner wyleciałby z hukiem.
Piszesz, że Misiek nie musiał opuścić Malwiny w chwili kiedy nie czuł się przy niej spełniony, bo wygodnie mu było. No co Ty powiesz Dunkis? Uważasz, ze pasożyta trzeba tolerować?, że wina Malwiny, bo nie zauważyła lub zauważyć nie chciała. Nie chciała, bo miała nadzieję.....głupią nadzieję, że oszust oszustem nie jest. A jego rozgrzeszyłeś ?! On usprawiedliwiony? A może nie o Malwinie napiszesz, ale o Miśku, o jego moralności.

Dunkis napisał/a:

A czy nie konsekwencja jest podstawą zachowania zdrowych relacji?

Zgadzam się, ale dodałabym, że trudno ogromnie być konsekwentnym w związkach damsko męskich z osobą o słabym kręgosłupie moralnym lub bez niego.

Dunkis napisał/a:

Wybaczanie błędów to jedno, ale darowanie miliona błędów? Łykanie zapewnień i bazwowanie na tym - kolejnych błędów - nie można nazwać, tym - co zasiejesz , to zbierzesz - czytaj - konsekwencje bycia niekonsekwentnym ? Bycie slpeym lub udawnie bycia ślepym ... bo jak się okazuje ta wieża nie była tak idylliczna? Pisałaś, że było super cacy, ekstra, wszystko jak na tacy, bez rysy.

Ok. nie można w kółko i bezsensownie wybaczać. Oczywiście, że to błąd, ale chcesz mi powiedzieć, że nie rozgrzeszasz Malwiny, a rozgrzeszenie dostał Misiek? Ona be, bo wybaczała a o nim nic nam nie powiesz?

Dunkis napisał/a:

Wiesz dla czego nie usłyszałaś nigdy że ma być inaczej - bo łykałaś jego błędy. po co miał wychodzić z czyms , co jest niewygodne. Był nauczony  - że jeśli się OKAZĘ że coś będzie niewygodne, to ... mu wybaczysz.

Wiesz dlaczego przede wszystkim nie usłyszała, że ma być inaczej ? - bo miała do czynienia nie z głupcem, ale z oszustem i pasożytem! Owszem gdyby wcześniej pogoniła "owsika" mniejsza byłaby jej strata.

Dunkis napisał/a:

Przyznaję na pewno nie bawiłaś się jego uczuciami - nie jestem w stanie napisać tego po tym jak i co opisujesz, raczej bym powiedziałm, że pozwoliłaś mu na to by to on się bawił Twoimi ucuciami, a Ty na to pozwalałaś. Miałaś prawo się czepiać, nawet jeśli nie było podstaw -bo to prowadzi do romowy dialogu, a on szukał spokoju - to była jego niedojrzałość - brak umiejętności stawienia czoła tego co go dotyczy.

Och !!! jak miło ! Zauważyłeś, że ona nie bawiła się jego uczuciami. A nie zauważyłeś, że ona cierpiała ?! Miała prawo się czepiać, nawet jak nie było podstaw powiadasz...i prowadzi to do dialogu powiadasz....a on szukał spokoju (?) i to Twoim zdaniem była niedojrzałość i brak umiejętności stawiania czoła ? Moim zdaniem miało to coś wspólnego z charakteropatią, oszustwem i brakiem moralności.

Dunkis napisał/a:

I jeszcze jedno, co do seksu - nie okłamujmy się - facet by dostać swoje, będzie zawsze mówił, że kobieta jest dobra w łóżku. To bardzo ułatwia sprawę.

Za te słowa kocham Cię Dunkis !!!
Męskie spojrzenie na sprawę, samcze....mnie rajcuje kiedy ja pożądam faceta i jestem przez niego pożądana. Owszem mówiłam, jesteś dobry w łóżku, ale nie wpadłam na myśl, że miałoby to służyć ślinieniu się faceta na mój widok. Ja stwierdzałam fakt, jeśli takowy zaistniał.
Mówisz Dunkis, że nie mamy co się okłamywać - musicie kobiety oszukiwać, by je zdobyć, by "dostać swoje" musicie łgać. A nie prościej i uczciwiej jest skorzystać z agencji towarzyskiej ?  no tak, tam trzeba płacić. Mówisz nam, że taniej jest powiedzieć, jesteś dobra w te "klocki" big_smile.
A nie próbowałeś uczciwiej zdobyć kobiety ? może warto nadrobić zaległości...a może nawyk oszustwa masz we krwi (czytaj charakterze) ?

1,808 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-07-16 16:40:47)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Musze brac te uspokajacze.. pomagaja.. znow mi dźwięczy w uszach podly, szyderczy i bardzo bezczelny głos tej gówniary...i znów mnie mdli..

Malwina ,to strach...

Malwina , a slyszalas, ze jak spojrzysz strachowi w oczy , to on sie wystraszy i zmaleje ?

Spojrz prawdzie w oczy i zmierz sie z nia.
To pomoze

napisalam kiedys tak:
"strach potrzebuje broni ze strachu przed strachem"

1,809

Odp: Kobiety na zakręcie

Zosiu... ja naprawde wiem czego chce, wiedzialam dawno temu, taki mialam obraz mojej rodziny, mojego domu i będe sie tego trzymala do końca moich dni.. nie zmienię tej wizji i poglądów nigdy. On wiedzial o tym od początku, miał takie samo spojrzenie jak ja.. podkreslam to po raz enty.. byłam szczęśliwa z tego własnie powodu.. uważałam,że świetnie sie ze sobą skomponowalismy,... i naprawde tak było...zaczeło sie psuć wszystko od listopada... a wtedy juz od miesiąca pracował z nia... Boże jakie to banalne.. jakie to wstretne.. a ja sie godziłam na ich wspólne ( odosobnione ) noce.. bo przeciez nie będe zołzą.. nie będę zazdrośnica.. chociaz bagaż moich wczesniejszych doświadczen dawal mi takie prawo.. az zaczeły dziac się zastanawiające rzeczy.. nie mógł przy niej rozmawiać, był burkliwy, nie mial czasu, na pytanie co robi.. ( 22.00..brak TV, radia, komputera...) odpowiedz była.. nic.. Kurde nic?????Nie odbieral telefonu a mial go pzreciez non stop przy sobie.. to nie tak że ja wisialam na sluchawce.. ale nie bede tu wymeinaila tego co pisalam od 7 -8 miesięcy.. nie mam na to siły...

Mogło byc dobrze.. mogło.. mówie to z pełna odpowiedzialnościa..

1,810

Odp: Kobiety na zakręcie

Wyszłam do pokoju obok.. co z tego że sie usmiecham ( niby).. a koledzy..jeju Malwina co sie dzieje...Ty tak schudłas... koleżanki..co się stało... jesteś jakaś inna na twarzy...mialas męczący weekend?  rozplakalam sie..

1,811

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Wyszłam do pokoju obok.. co z tego że sie usmiecham ( niby).. a koledzy..jeju Malwina co sie dzieje...Ty tak schudłas... koleżanki..co się stało... jesteś jakaś inna na twarzy...mialas męczący weekend?  rozplakalam sie..

Malwina bo na naszych twarzach wszystko można wyczytać ,tylko trzeba umieć patrzeć .Płacz to pomaga .

1,812

Odp: Kobiety na zakręcie

A ja miałam niby głupią, banalna rozmowe nt prezentu urodzinowego dla małej...niby bzdura a cała się trzęsę....jak idiotka.....

1,813

Odp: Kobiety na zakręcie

Tak mi tego wszystkiego żal.. tyle przeszliśmy razem...sam mi to w nocy napisal w smsie.. takie klopoty pokonalismy, mielismy tyle radości z naszych wnuczków a zwłaszcza z mojego, który go poprostu uwielbia( ma 2 latka) i najszybciej nauczyl się mówić DziadAk.. tak slodko.. i widzialam ze pekal z dumy...ze Aleks tak sie do niego klei...



Drań...................

1,814

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Wyszłam do pokoju obok.. co z tego że sie usmiecham ( niby).. a koledzy..jeju Malwina co sie dzieje...Ty tak schudłas... koleżanki..co się stało... jesteś jakaś inna na twarzy...mialas męczący weekend?  rozplakalam sie..

I znowu mnie wścieklica wzięła...na niego. Jak tak się można bawić czyimś kosztem?...Tak sobie napluć na uczucia ponoć kochanej osoby dla rozdmuchania ego...
Malwina...przytulam po prostu. Cóż więcej mogę? sad

1,815

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Pewnie ,że bede KIEDYS szczęśliwa czy z nim czy bez niego.. mam to we krwi.. jestem typowa Babą.. nic mi ująć nic dodac.. płacze jak tzreba, walę prawde w twarz jak trzeba, pije jak trzeba i śmieje sie jak trzeba.. Umiem to.. jednego nie umiem; udawać..

Dlaczego mi się wydaje że ignorujecie to, że Malwina wciąz kocha i mimo wszystko ma nadzieję?

No właśnie Dunkis wiemy, że Malwina kocha i MIMO wszystko ma nadzieję na trwanie tego małżeństwa. Mimo wszystko, czyli jego zdrada( nie musi być fizyczna), kłamstwa, pozory, oskarżanie jej i zwalanie na nią winy.
Wcześniej zarzucałeś jej ciągłe wybaczanie. Zmieniłeś zdanie ? Czy może uważasz, że oszust nagle uleczy się z nałogu oszukiwania ?
Doradzasz jej miłość i nadzieję, wbrew wszystkim znakom na niebie i ziemi, że ma do czynienia z oszustem i zdrajcą ?

1,816

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Zosiu... ja naprawde wiem czego chce, wiedzialam dawno temu, taki mialam obraz mojej rodziny, mojego domu i będe sie tego trzymala do końca moich dni.. nie zmienię tej wizji i poglądów nigdy. On wiedzial o tym od początku, miał takie samo spojrzenie jak ja.. podkreslam to po raz enty.. byłam szczęśliwa z tego własnie powodu.. uważałam,że świetnie sie ze sobą skomponowalismy,... i naprawde tak było...zaczeło sie psuć wszystko od listopada... a wtedy juz od miesiąca pracował z nia... Boże jakie to banalne.. jakie to wstretne.. a ja sie godziłam na ich wspólne ( odosobnione ) noce.. bo przeciez nie będe zołzą.. nie będę zazdrośnica.. chociaz bagaż moich wczesniejszych doświadczen dawal mi takie prawo.. az zaczeły dziac się zastanawiające rzeczy.. nie mógł przy niej rozmawiać, był burkliwy, nie mial czasu, na pytanie co robi.. ( 22.00..brak TV, radia, komputera...) odpowiedz była.. nic.. Kurde nic?????Nie odbieral telefonu a mial go pzreciez non stop przy sobie.. to nie tak że ja wisialam na sluchawce.. ale nie bede tu wymeinaila tego co pisalam od 7 -8 miesięcy.. nie mam na to siły...

Mogło byc dobrze.. mogło.. mówie to z pełna odpowiedzialnościa..

Chciałaś tego co i ja i wiele innych kobiet. Chciałaś ciepła i miłości, akceptacji i szacunku. Dostałaś to na początku  i nadzieję miałaś, że tak zawsze będzie....
Malwinko ja także pomyliłam głupotę z tolerancją. Tolerancyjna, wyrozumiała byłam do granic zdrowego rozsądku. Dzisiaj wiem, że nie warto było.... . Zawsze banalny jest początek zauroczenia i romansu. Schemat jest zawsze taki sam. Przeżyłam biurowy romans męża. Ja na pytanie, gdzie teraz siedzisz (kontrola US zajęła jego pokój, a pokój, w którym ona urzędowała był wolny)usłyszałam, w d**ie. On kulturalny i inteligentny człowiek...szkoda słów. Jestem od roku rozwódką i za żadne skarby świata nie chciałabym być z byłym mężem i za żadne skarby świata nie chciałabym przeżywać zdrad i oszustw jakiegokolwiek partnera. Wiem, wydawało Ci się, że uszanuje Twoje wcześniejsze doświadczenia. Niestety nie uszanował !
Wiem co znaczą mdłości na widok jedzenia czy jego zapachu. Wiem co to mdłości na myśl o nim. O mdłości przyprawiały mnie jednak inne odczucia jak Twoje. Ich powodem było obrzydzenie. Straciłam 1/4 wagi ciała. Jest już dobrze. Waga wraca, dobre samopoczucie również.
Malwina mocno trzymałam za Ciebie kciuki, bardzo mocno. Przykro mi, że miałaś pecha i trafiłaś na zwykłego oszusta. Wiem też jak boli Cię jego lekceważenie( brak wyjaśnień między innymi). Nie daj się Malwina po raz kolejny wmanewrować w toksyczny związek.
Mogło być dobrze....niestety nie było sad.

1,817

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Malwinko - tak, mój mąż dał mi podstawy do tego, żebym mogła wybaczyć.
gdybym musiała się skupić w tym czasie na jego uczuciach, jego problemach (jak to było u Moniki), gdybym słyszała puste słowa a potem fakty i zachowania zaprzeczałyby słowom- to byłabym daleko w lesie.

Miałam na to dwa i pół roku -tyle czasu zabrało mi to, żeby dzisiaj NAPRAWDĘ cieszyć się na wspólne wieczory i wierzyć, że będziemy razem.
Same wiecie, ile wątpliwości, złości, strachu i nienawiści musiałam wylać z siebie - najwięcej tutaj, dzięki waszemu wsparciu, na tym forum.

Przez dwa i pół roku byłam skupiona na sobie, swoich odczuciach -mogłam dać czasowi czas - bo to wszystko dostałam od mojego męża. Oparcie, zgodę na wszystkie moje uczucia, pełną akceptację tego, co się ze mną dzieje i gotowość do przyjęcia wszystkiego na siebie.

ostatnio miał zapaść zdrowotną i nie miała przyczyny - a ja mu powiedziałam, że to była reakcja na odpuszczenie dwu i półletniego stresa... że już się nie boi, jak rano się budzi w delegacji a na skrzynce ma pełno esemesów - bo to juz nie znaczy że mam "jakąs jazdę". Juz nie przygląda mi się, gdy wracam do domu, zastanawiając się.. w jakim jestem nastroju... już nie drży, gdy oglądamy francuskie filmy i są sytuacje trójkątne...więc stres mu zszedł i organizm odreagowuje.

Pisze o tym, bo chciałam wam pokazać, jaki to skomplikowany proces. I wiem, na jakich zasadach przebiega i kiedy się udaje.

malwina - masz prawo być z Miśkiem. Masz prawo dac mu szansę, masz prawo wejść do tej cholernie głębokiej wody i płynąć.../.

Ale malwina - to co on musi zrobić i co ty musisz zrobić na start, to kilka rzeczy:

pierwsza jest taka - MUSISZ znać prawdę. nie możesz się domyslać, zastanawiać, kojarzyć fakty, rysować swoje scenariusze. ma ci powiedzieć prawdę - całą.
Powiedziałąm mojemu męzowi, który powiedział mi, że się spotkał z flamą trzy razy - że jeśli znajdę dowód na to, albo się dowiem, że to było cztery razy albo pięć-mówię mu żegnaj.
Powiedziałam mojemu męzowi, że jesli powiedział mi, że wtedy i wtedy rozmawiał z nią ostatni raz... to jesli to nie było wtedy, mówię mu żegnaj

że jesli przyłapię go na zatajeniu faktów, kłamsktwie, nieprawdzie, półprawdzie - to niech sobie nie wyobraża, że w taki sposób mnie chroni -w taki sposób niszczy nasz związek.
Więc chcę wiedzieć wszystko, bo tylko wtedy przestanę szukać i rysowac sobie w głowie, jak to wyglądało.... o co chodziło, ...

I TO JEST PIERWSZA RZECZ - nie możesz mieć malwina przestrzeni na domyslanie się, szukanie, zastanawianie się, czy to aby prawda....

MUSISZ mieć pewnośc, że to prawda. będzie bolesna. ale przeciez i tak boli jak diabli.

prawda - jesloi to będzie prawda- oznacza, że on jest gotów na prawdę, odcięcie przesłości grubą kreską i chcę, abys mu zaufała.

Dy=ruga rzecz jest oczywista - twoje zaufanie legło w gruzach. wszelkie jego oburzanie się, że mu nie ufasz, jak możesz go podejrzewać.. może sobie o kant rozbić... bo masz prawo mu nie ufać, masz prawo go podejrzewać. masz prawo czuć się niepewnie. I ten brak zaufania jest tak oczywisty, że postawa niewinnego białego, czystego męża- absolutnie nie przystoi.

oczywiście, on może-a nawet musi taki być!!! kjesli wróci do ciebie... ALE TO TY zdecydujesz, kiedy jego zachowania odbudują twoje zaufanie...

Po trzecie  - uprzedź go, że wszelki kontakt z tamtą, że każde złamanie zasad- powoduje, że juz nie będziesz rzucać bielizną po ogrodzie, nie będziesz się rzucać, miotać - po proostu odchodzisz - i to bezwarunkowo. i wtedy już z nim nie porozmawiasz i nie dasz żadnej szansy


a potem daj sobie dwa lata na wracanie bólu, żalu, złości. daj sobie dwa lata na żal i nienawiśc pomieszane z miłością...
a gdy wtedy misiek stanie na wysokości zadania - będzie dobrze...


Ale i tak, będziesz wtedy wiedzieć, że jak za rok, dwa -coś będzie na rzeczy - to ADIEU... ja to wiem, dzisiaj.

dzisiaj móój mąz wybiera. i ja też.
wie co robi.

Podpisuję sie pod każdym Twoim słowem. Proces wybaczania, to proces prowadzony przez zdradzającego a nie zdradzonego. Ludzie mylą wybaczenie z pogodzeniem się z sytuacją. Zdecydowanie to zdradzający musi zawalczyć o wybaczenie mu.

1,818

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dobra. Po kolei.
Co jest w tym niezrozumialego,że go kocham. ?? Ktos z Was potrafi przestać kochac w oka mgnieniu ? nie. Ja mówie, ze MOGE z tej miłości zrezygnować, jesli On nie spełni moich warunków. bo jestem zraniona!!!!
jak nie spełni to jest rozwód. Oczywiście jak mi to powie podczas naszej rozmowy,że nie spełni... i wtedy gdy zostaniemy razem a nawali to znaczy to samo.
Co jest zlego w tym,że jesli pokaże mi dowody na to,że to ona łgala a on mówi mi prawde w kwestii zdrady fizycznej. jesli powie co dokladnie BYŁo i o co chodzilo.. nie jesteście mną, nie wiece jak to wszystko sie miądliło między nami, nie umiem tak pieknie pisać jak Kriss, i wieeele innych wspaniałych Dziewczyn.. moje wypowiedzi nigdy niedadza pelnego obrazu sytuacji.

Wybaczyc? mozna o ile ktos uderzy w skruchę, nadrobi, postara się ze wszystkich sił ( End_aluzja w sensie jej mąż)
Ale nie zapomne..


I koniec dewagacji.. to nie jest i nie bylo dla mnie oczywiste ze wyrzuca się kogos ze swojego zycia.. NATYCHMIAST.. ja tez bym chiala byc wysluchana, chcialabym miec okazje wytlumaczyc sie.. a potem dopiero niech zapada wyrok.


ed.
Bo mozna bardzo łatwo kogoś skrzywdzić..głupota, nieświadomościa, naiwnościa, złosliwością... nie wiem cholera czym ejszcze ale jest łatwo... ale mozna tez naprawic ta krzywde,.. nie jest to niemożliwe..

Ja, ja !
Ja odkochałam się w sekundę. Było "pstryk" i przestałam kochać. Jest to możliwe ? jest.
Dłuuugo natomiast kochałam wyobrażenie o nim. On w moich wizjach(między innymi pamięci, ale tylko dobrych chwil) był czułym, kochającym mnie ponad wszystko. Tak dobrze pamiętałam jak mówił, mogę się do Ciebie modlić, a zapomniałam o słowach, "nienawidzę Cię jak psa". Pamięć całkowita wróciła i rozsądek też. Już nie tęsknię za moim rycerzem. Już wiem, że rycerza nigdy nie było. Był jedynie...i tu zabrakło mi słów, udający dobrego, kochającego człowieka. Moja bajka jest inna, bardziej okrutna i mroczna. Podobne są jedynie - kochanka z pracy, wmawianie mi, że łączy go tylko przyjaźń z nią, chowanie telefonu, użycie dyktafonu i moje odczucia takie jak Twoje i mój strach, zagubienie, niepewność, utrata wagi, wyrzucenie go z domu.

1,819

Odp: Kobiety na zakręcie

A jeżeli ja daję otwarte sygnały partnerowi czego mi brakuje w związku a on to ignoruje i twierdzi, że nie ma problemu. A ja głupia nie wiem na co czekam, chyba aż  ziemia się rozstąpi to co ja mam o nim myśleć? skoro nie interesują go moje potrzeby ani ból, który mi wyrzadza swoją obojętnością? Czy to znaczy, że mówiąc kocham nie kocha? (ja to tak czuję).

1,820

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
Dunkis napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Tak kocham i mam nadzieje.
Nie odkocham sie w mgnieniu oka.

Szczerz : Nina i pomaranczowa juz dobrze wiedzą kogo wywoływałem do tablicy, ale to i tak tylko narzędzie do tego , by wyciągnąć to, co właśnie powyżej wyciągnąłem od Malwiny - żeby cholera - przepraszam - ale nie pisze tak o niej - żeby cholera jasno czarno na białym napisała - i sobie to uświadomiła, no i Wam też miłe Panie - że ona nie pogrzebała tego mimo iz pisze o rozwodzie. Tylko teraz nie wiem - czy kocha, ale bój jednak się okazał silniejszy - co byłoby w tej sytuacji najlepszym wyjściem, czy kocha i ... wcale nie chce się rozejść. Ale na to, to ja znów jestem za głupi, żeby się domyslać i snuć przypuszczenia.

Dunkis nie jesteś za głupi .To my kobiety bardzo chciałybyśmy aby mężczyźni rozumieli nasze potrzeby bez słów .Tak wiem to głupie ,ale gdy byłyśmy małe wpajano nam bajki ,jak to facet jest rycerski ,romantyczny itp.Malwina tak naprawdę chce żeby mąż rzucił się przed nią na kolana i walczył o nią ale tak naprawdę ,bez kłamstw i obłudy .By zrozumiał ,że zawalił i okazał się dupkiem a nie spychał winy na Malwinę .By potrafił jej udowodnić ,że mimo błędów ,które popełnił kocha ją i nie wyobraża sobie życia bez niej ,i teraz on będzie wszystko naprawiał a nie ona .

Nino, kiedy słów nie rozumieją nawet, mówionych wprost bez ogródek, bezpośrednio.

Posty [ 1,756 do 1,820 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 26 27 28 29 30 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024