Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 25 26 27 28 29 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1,691 do 1,755 z 29,007 ]

1,691

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:
monia&Co napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Jak jesteś na dnie, to masz się od czego odbić.

Zwykle, gdy człek jest wściekły, to łzy nie napływają do oczu. Nie w każdej sytuacji trzeba płakać.

Święte słowa! I ta wściekłość daje nam kopa do działania!

Wiesz coś o tym.

Wiem, i staram sie ciągle wściekła chodzić, bo jak się rozłażę to zaczynam za nim tęsknić....i płakać!
Mam nadzieję, że mi tego wkurzenia na długo jeszcze wystarczy, aż to wszystko przestanie tak boleć.....

Zobacz podobne tematy :

1,692

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Święte słowa! I ta wściekłość daje nam kopa do działania!

Wiesz coś o tym.

Wiem, i staram sie ciągle wściekła chodzić, bo jak się rozłażę to zaczynam za nim tęsknić....i płakać!
Mam nadzieję, że mi tego wkurzenia na długo jeszcze wystarczy, aż to wszystko przestanie tak boleć.....

Ależ beknij od czasu do czasu. Pamiętaj tylko wtedy, że opłakujesz czasy minione, nie teraźniejszość. I nie rób z siebie biednej, maleńkiej, bezbronnej ofiary. Płacz, nie użalanie się, bardzo pomaga.

1,693

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Święte słowa! I ta wściekłość daje nam kopa do działania!

Wiesz coś o tym.

Wiem, i staram sie ciągle wściekła chodzić, bo jak się rozłażę to zaczynam za nim tęsknić....i płakać!
Mam nadzieję, że mi tego wkurzenia na długo jeszcze wystarczy, aż to wszystko przestanie tak boleć.....

Na wkurzeniu można baaardzo daleko zajechać, serio. Pamiętam siebie. Zresztą, mój były miał to do siebie, że nawet jak mi się zachciało do niego odezwać, bo zaczynały puszczać "nerwy łzowe" i sentymentalny ośrodek w mózgu się budził, to umiał wkurzyć mnie znowu tak, że starczało na kolejny długi czas...

Ja dużo później zaczęłam rozumieć co tak naprawdę się stało i czym była ta relacja...Zanim doszło do wyciągnięcia niezbędnych wniosków prułam do przodu właśnie na wściekłości i chęci przypomnienia sobie kim jestem...

Malwina, masz siłę. Tylko musisz pozwolić sobie to zauważyć.

1,694

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

To koniec. Mnie.

Malwino jak dzisiaj przeczytałam co się stało to naprawdę się poryczałam.
Myślałam, że przynajmniej jednej z nas się uda, a tu ...szkoda słów.
Tak jak pisała bet cokolwiek zrobisz on i tak zrobi swoje, w moim przypadku, w Moni przypadku tak było. Ty zrobiłaś co mogłaś. Pisz jeśli Ci to pomaga, jeśli nie zrób sobie przerwę. Zawsze tu ktoś jest aby wesprzeć. Trzymaj się kobieto.

1,695

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziewczyny!
Czy są w ogóle jeszcze szczęśliwe związki? Uczciwi mężczyźni? Zaczynam wątpić we wszelkie dobro na tym świecie!

1,696

Odp: Kobiety na zakręcie

Pewnie są, my trafiłyśmy tutaj w trudnych momentach naszego życia. Gdy byłyśmy szczęśliwe nie myślałyśmy o tym by przesiadywać na forum, tak przynajmniej było w moim przypadku.

1,697

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Dziewczyny!
Czy są w ogóle jeszcze szczęśliwe związki? Uczciwi mężczyźni? Zaczynam wątpić we wszelkie dobro na tym świecie!

Są.
Jestem w szczęśliwym związku. W tym samym od 29 lat.

1,698

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Dziewczyny!
Czy są w ogóle jeszcze szczęśliwe związki? Uczciwi mężczyźni? Zaczynam wątpić we wszelkie dobro na tym świecie!

Są.
Jestem w szczęśliwym związku. W tym samym od 29 lat.

To cudownie Wielokropku, wspieraj te które wątpią, płaczą i mają dość wszystkiego. Ja wstaję z gruzów, za sprawą tego forum, więcej czytam niż piszę, ale mi pomaga. Martwię się o Malwinę, jest teraz w najgorszym momencie swego życia. Ważą się jej losy.

1,699

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Dziewczyny!
Czy są w ogóle jeszcze szczęśliwe związki? Uczciwi mężczyźni? Zaczynam wątpić we wszelkie dobro na tym świecie!

Są.
Jestem w szczęśliwym związku. W tym samym od 29 lat.

Uff..:) Podam też przykład Dziadków mojego męża. Ponad 50 lat razem w wielkim szacunku, miłości, przyjaźni, akceptacji, wsparciu. Kiedy Babcię zmogła choroba, nie mogła wstać, nic koło siebie zrobić, a potem już nikogo nie poznawała, Dziadek nie odstępował jej na krok, wszystko przy niej robił i mówił do niej i o niej "Moje Kochanie".

Pewnie, że nie znam wszystkich wzlotów i upadków tego związku. Ale oni i na pewno wielu innych są dowodem na to, że da się. Ale chcieć muszą obie strony...

1,700 Ostatnio edytowany przez Maja66 (2012-07-14 22:59:06)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dziewczyny bardzo się boje. O siebie. Ze juz jestem na psychicznym dniem.

Ona mnie nazwala starą suką. Smiala mi się w twarz. Okazuje sie ze nie ma meża.
Teraz wypisuje mi smsy, ze go juz usunęła ze swojego zycia( zmienila plany).. ze zdnerwowały ja te puszczane sygnaly.. i ze juz nie chce mi rozwalać rodziny. Napisalam,że za późno .. juz jest nie mój ten człowiek.

On oczywiście obrazony, wrzeszczy, klnie, bo zawiadomilam wszystkich z jego rodziny...

Poziom tej lali mnie załamał..... totalnie..


Juz nie umiem płakac.

Dziwna ta kobieta(pomijając jej słownictwo), zmieniła plany?? Kiedy, dzisiaj bo Ty się dowiedziałaś?
Co na te plany Twój mąż? Planował z nią coś? Prawdy i tak się nie dowiesz-niestety.
Flirtowali ze sobą a teraz łaskawie pisze, że nie chce rozwalać rodziny, teraz ? jak wszystko wisi na nitecce. Czekają Was trudne rozmowy i trudna decyzja, oby była słuszna.

1,701

Odp: Kobiety na zakręcie

Kurcze, nie zasne dziś przez Malwinę!

1,702

Odp: Kobiety na zakręcie

Nosz kuźwa ile tego jeszcze? Ile razy jeszcze dacie sobie poprzesuwać te swoje granice, a potem bek że przesunięte? Serce się kraje i nóż w kieszeni otwiera. Były gadki, była intuicja, było - zbierz dowody, na spokojnie, metodycznie. To trwa ileś czasu, nie raz, nie dwa. Jednorazowe nic nie świadczy jeszcze o niczym. Mlasnęło sumienie, mlasnął dywan, problem zamieciony. To co chciało się uslyszeć - usłyszane. Głupia intucja, głupie przeczucia. Zadusić bo nie po drodze.

Malwina, kochana, jesteś księgową - wiesz co to bilans, wiesz co roczne podsumowania, wiesz jak się prognozuje z danych. Z faktów. Z wyciągów i z wyników.

Nie z pierdzielnia dupakwasów - z FAKTÓW. Bo tylko z tego da się prognozować. Reszta to wishfull thinking. Ja wszystkiego nie wiem - wiesz tylko Ty. A i tak dla mne sytuacja od początku tego konfliktu była jasna. Dlaczego? Bo mężczyzna, który kocha nie chce ranić swojej kobiety NA ŻADNYM POLU. Tu nie chodzi o jakąś wojnę penisowo-jajnikową, czy inne idiotyczne podchody, czy stawianie na swoim. Tu chodzi o dwoje dojrzałych ludzi - nie jesteście nastolatkami - i jak się do nędzy coś ustali, to się przestrzega. Na tym polega dojrzały związek dojrzalych ludzi. Dojrzałych i wiekiem i emocjonalnie. To co robił i robi Twój mąż - to jest czyste szczeniactwo, gówniarstwo. A ty robilaś bardziej za wyrozumiałą matkę nadpobudliwego szczyla niż za wymagającą szacunku żonę. Nie, to nie jest Twoja wina, ale do tego momentu w którym się znajdujesz - przyłożyłaś rękę przesuwając granice.

Przesuwałaś granice - i dziwisz się, że skorzystał? Malwina, od drugiej strony - gdyby wszystko było tak jak się należy - NIE BYŁOBY MOWY O JAKIMKOLWIEK PRZESUWANIU GRANIC.

Uważam że dobrze, że poinformowałaś rodzinę. Jestem przeciwna siedzeniu w kącie i chlipaniu jak ktoś odwala kopy w brzuch. To jest oszust, manipulant i łajdak. Nie wiem co gorsze i czy jest sens jakiejkolwiek gradacji między tym co zrobił a tym czy wsadził. Bez znaczenia. Narobił tyle szkód, że to jest tylko kolejny "kwiatek" do tej rabatki.

A tamta lala? A powiedz mi Malwina, czy naprawdę byłoby Ci cokolwiek lżej, gdyby to było skrzyżowanie Jolie ze Skłodowską-Curie? Czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Ten jego gust przy skakaniu na boki? Sztuka jest sztuka. Poza tym - ŻADNA wartościowa, inteligentna kobieta nie zgodziłąby się na taki układ. On przy niej był ten "mundry niesłychanie, ach i och cozasamiec", a ona jest trofeum. Jakie konsekwencje ona ma ponosić? Przecież jakby nie była ta, toby była inna. To Twojego męża są przewiny, a nie jakiejś obcej suczki.

Tak, są szczęśliwe związki. Jak się nie marnuje czasu. Granic się nie przesuwa - dobiera się partera tak, żeby w granice się wpisał. Każde przesunięcie to gwałt na własnej osobie. Jak w takiej sytuacji byc szczęśliwym? To się wyklucza. Kompromis jest czymś totalnie innym. Przy kompromisie dwie osoby wychodzą i spotykają się w połowie drogi, a nie jedna dostosowuje się do drugiej bo daje sobą manipulować. Zdarza się też tak, że kompromis jest najzwyczajniej niemożliwy. Kurczowe trzymanie się czegoś/kogoś mimo wszystko - zawsze prowadzi do katastrofy. To jest straszne marnowanie czasu.

Ściskam Cię Malwina. Mam nadzieję że odbijesz się od tego dna jak najszybciej zamiast pogłębiać studnię. Dasz radę. Trzymam kciuki.

1,703

Odp: Kobiety na zakręcie

Wywaliłam go. Żałuję,że w brzydkim stylu.. rozpizgłam wszystko po posesji..skarpetki, koszulki, majteczki..a nie chciałam tego..ale  liczyłam,że będzie chciał mi to wyjaśnić.. jakkolwiek, byle jak, a On powiedział,że jest tak zdenerwowany,że nie ma siły na rozmowę.. Chciał żebym pokazała te jej smsy( nie wierzył mi??)pokazałam.. powiedział tylko; popierdolona gówniara... i tyle....spytałam skąd miała mój numer telefonu.. okazuje się ,że on jej dał... wyśmiałam go,że w takim razie bo musiał jej mocno ufać.. i wywinęła JEMU super numer... i wywaliłam go..skoro nie miał nawet zamiaru mi nic wyjaśnić poza stwierdzeniem,że nie zdradził mnie nigdy...a tamta zaczęła wypisywanki smsowe.. ze usunęła go juz ze swojego życia.. ze bardzo żałuje i nie dążyła do rozbicia rodziny..., więc jej napisałam cytuje; poszczałaś się z żonatym starym facetem a teraz żałujesz? a do czego dążyłaś?  .. i jej odpowiedz nie była w stylu który by chociaż trochę potwierdził jego wersję,że NIC nie było...bo ona napisała na to; że jest jej przykro........ nabrałam się prochów i poszłam spać.. Dziś mi przysłał długiego sms.. ze mogę być na 100 % pewna że nigdy mnie nie zdradził,że nie był z nią, nie jest i nigdy nie będzie.. i tyle... spytałam więc dlaczego ona ma inna wersje? w jakim celu..?  i nie odpowiedział juz..

Wierzyłam w niego mimo wszystko.wierzyłam, że jeśli nawet się pogubił sa w nim resztki człowieka, którego tak bardzo kochałam.. nie ma już.. nie ma nikogo........w nic już nie wierze, w nikogo nie wierze...   mógł mi tego wszystkiego oszczędzić... absolutnie..ale to absolutnie nie zasłużyłam na coś tak wstrętnego.. mdli mnie ... dosłownie...jak myślę o tym...

1,704

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina, nawet jesli tam nic wiecej nie bylo...to stawianie takiej gowniarskiej zabawy ponad Twoimi uczuciami, kpiny z Ciebie do spolki z obca kobieta, zerowy szacunek do Twojego spokoju i zaufania...Malwina, gdzie tu milosc? Gdzie dojrzalosc? Zgadzam sie z Kriss, kochajacy czlowiek NIGDY nie zribilby czegos takiego. Nie wazne czy wsadzil czy nie, wazne ze nie chroni Was, waszej intymnosci przed swiatem zewjetrznym tylko rozmienia sie na drobne Twoim kosztem zeby ego nakarmic. Teraz zarzeka si, ze Cie nie zdradzil bo pamieta ostatnia sytuacje kiedy dalas mu do zrozumienia, ze tylko fiayczna zdrada konczy zwiazek. Cala reszta dozwolona. No wiec sie chlop bawi. Bo Cie nie szanuje. Bardzo dobrze zrobilas. Tylko prosze, nie daj sobie juz robic prania mozgu.

1,705

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dziś mi przysłał długiego sms.. ze mogę być na 100 % pewna że nigdy mnie nie zdradził,że nie był z nią, nie jest i nigdy nie będzie.. i tyle... spytałam więc dlaczego ona ma inna wersje? w jakim celu..?  i nie odpowiedział juz..

Malwina, ja mam (uzasadniona )obawe, ze Ty dasz sie przekabacic!
On teraz bedzie mowil wszystko, co chcesz uslyszec. Zna Cie doskonale!To jego znane terytorium!

On sie wybiela przeciez juz od tak dawna.Ani troche nie dba o Ciebie! TYLKO O SIEBIE!
Pamietasz krzaki?pamietasz MCDonalda?pamietasz "musze zostac dluzej w pracy?"


Zlicz tylko dwa i dwa. Nic wiecej.On Ciebie rani , RANI!  R A N I !
Kochajacy mezczyzna tego nie robi.

Naprawde serce sie kraje!

1,706

Odp: Kobiety na zakręcie

Odpocznijcie od siebie, jak emocje opadną wtedy spotkajcie się i ustalcie jak widzicie Was dalej, czy jeszcze razem, czy każde osobno. Życzę dużo siły.

1,707 Ostatnio edytowany przez luana (2012-07-15 15:02:39)

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina, mimo że Cię nie znam, to jestem z Tobą w tej arcytrudnej dla Ciebie sytuacji. Rozumiem, co przeżywasz. Znasz siebie najlepiej, więc zrób to, co w tym momencie będzie dla Ciebie najlepsze. Ja, prawie dwa lata temu, kiedy dowiedziałam się o romansie męża, po prostu amputowałam go  całkowicie i bezpowrotnie ze swojego życia. Wyprowadziłam go z mieszkania, robiłam też wszystko, aby szybko wyznaczony został termin rozprawy rozwodowej (2 miesiące) i zaraz po rozwodzie wróciłam do mojego poprzedniego nazwiska. Od tej pory nie utrzymuję z nim żadnego kontaktu. Kochankę zignorowałam, nigdy nie wykonałam żadnego gestu w jej kierunku. To ona, już kilka miesięcy po rozwodzie, przysłała do mnie do biura, na przeszpiegi, swoją pracownicę. Byłam też nękana głuchymi telefonami. Nigdy jednak nie dałam się sprowokować. I to wszystko mnie uratowało.
Malwina, nie taplaj się w tym błocie, bo  później długo będziesz musiała go zeskrobywać z siebie.
Dodam, że jestem starsza od Ciebie o parę lat i to też było moje drugie małżeństwo (trwało 12 lat).

1,708

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziękuję Wam wszystkim za każde słowo..jestem przerażona bo sytuacja jest dla mnie z wielu różnych powodów katastrofalna. Dzwonił. Powiedział,że bardzo mnie chce przeprosić.. że to wszystko nie tak.. nie padło słowo kocham Cie, chce wrócić.. tylko przepraszam.. Spytał czy może przyjechać we wtorek żebyśmy porozmawiali.. powiedziałam,że wypadało by raczej..Myślę, ze już jest na wszystko za późno.. nie spodziewałam się po nim aż takiej głupoty... aż takiej...bo to debilizm bez wyobraźni do potęgi n-tej do czego doszło..głównie dzięki niemu...

1,709 Ostatnio edytowany przez Tarantella (2012-07-15 16:35:06)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dziewczyny bardzo się boje. O siebie. Ze juz jestem na psychicznym dniem.

Ona mnie nazwala starą suką. Smiala mi się w twarz. Okazuje sie ze nie ma meża.
Teraz wypisuje mi smsy, ze go juz usunęła ze swojego zycia( zmienila plany).. ze zdnerwowały ja te puszczane sygnaly.. i ze juz nie chce mi rozwalać rodziny. Napisalam,że za późno .. juz jest nie mój ten człowiek.

Malwina, KIM Ty się w ogóle przejmujesz? Biurową cichodajką? Jakie ma znaczenie, czy męża ma czy też nie? Jakie mają znaczenie jej plany bądź ich zmiana? Chyba tylko takie, że skonstruowała sobie te plany na podstawie nadziei, które on jej robił.
To nie jest dla Ciebie żadna partnerka do rozmów. Jedyny jej plus to taki, że dzięki kontaktowi z nią wyjaśniłaś sytuację. Te panie też się na coś przydają. Skorzystałaś i reszta się nie liczy.
NIE WIERZĘ w platoniczność tego układu. Oboje lakierują rzeczywistość ze strachu - ona, że jak powie całą prawdę, to odpryski tego goovna polecą na nią, bo zaczniesz rozrabiać, on - bo się boi reakcji Waszego otoczenia i ew. konsekwencji prawnych w przypadku rozwodu. Szkoda tylko, że nie zdołałaś zebrać dowodów, które potwierdziłyby przed sądem jego winę. Teraz już pobite gary ale może musiało tak być. Nie przejmuj się swoją reakcją i stylem wywalenia męża. Taka jest Twoja emocjonalność i masz do niej prawo po miesiącach życia w skrajnym napięciu.
Mówiłam Ci - Ty wszystko wiesz, tylko BARDZO chcesz temu zaprzeczyć. Zanam ten stan po tysiąckroć i nie dziwi mnie nic. On teraz będzie bardzo skruplatnie z tej Twojej emocjonalności, przywiązania, uczucia i nadziei korzystał. Kombinował, przekręcał fakty, wybielał się. Nie ma jednak wątpliwości, że miał w doopie Twoje uczucia, psychikę i Twoją godność skoro naraził Cie na taką sytuację i na te emocje zabawiając się (w dowolny sposób) z inną kobietą. Jeśli uwierzysz mu w ciąg dalszy tej bredni - przegrasz resztki tego co Ci na dziś zostało. On już się tyle razy przekonał, że można Ci wmówić dowolną historyjkę i Ty w imię tego związku ją łykniesz, że kolejne ustępstwo z Twojej strony rozwydrzy go do granic Twojej wytrzymałości psychicznej.

Wiesz, że od dawna Ci kibicuję i znam każde uczucie, które Ci w tym koszmarze towarzyszy. Usuwam się, kiedy widzę, że się poddajesz i znów dajesz sobie grać na nosie, bo wiem, że w momencie, kiedy kobieta po raz enty próbuje zawalczyć o swoją miłość będzie szła jak taran i nic, nawet głos rozsądku, jej nie powstrzyma, a co dopiero jakieś wirtualne dusze z forum. Chciałabym jednak kiedyś zobaczyć, jak (podobnie jak Monia) zbierasz w sobie siły, żeby dać odpór sytuacji wystawiającej Cię w roli najsłabszego ogniwa tego trójkąta.

1,710

Odp: Kobiety na zakręcie

Mimo wszystko jest ze mną lepiej niż w poprzednim przypadku.. nawet udało mi się wziąć prysznic..owszem faszeruję się uspokajaczami..ale nabieram w mikroskopijnym tempie siły.. odezwało się do mnie tyle wspaniałych i życzliwych mi ludzi...moich przyjaciół, tych którzy znają mnie tylko stąd i tych którzy znają mnie od kilkunastu lat.. nikt nie jest w stanie zrozumieć jak mogło dojść do takiej sytuacji...oferują swoją pomoc w jakiejkolwiek formie..a jego wręcz przeklinają...zrobił naprawdę totalną głupotę... patrząc na jego sytuacje ogólnie..Dałam mu wszystko....co miałam.. i co mogłam dać.. gdy sie poznaliśmy owszem świetnie zarabiał ale wszystko co miał było służbowe, samochód, laptop, komórka, mieszkanie...wielki pan dyrektor w amerykańskiej korporacji.. później sie okazało,że mimo od wielu lat 7-9 tysięcznej pensji nie ma ani złotówki oszczędności a ma nawet długi.. ale to przecież nie miało znaczenia bo była miłość... stracił prace i odebrano mu wszystko...i co? gdyby miał jakikolwiek majątek..maluśka nawet kawalerkę czy cokolwiek dziś nie bujalibyśmy się z potężnym kredytem po moim podziale majątku.. moglibyśmy połączyć siły i żyć spokojnie.. ale nie.. miał fajny dom, samochód... miał gdzie przyjmować swoją rodzinę , gościć przyjaciół..zaczął mieć swoje miejsce na ziemi.......... dbałam o niego, o dom, gotowałam i starałam się ze wszystkich sił żeby nam się udało.. i ile to wszystko dla NIEGO było warte..????? kim on jest??/ nie ma gdzie się teraz podziać.. mamusia ma jednopokojowe mieszkanko, zostaje mu jedynie siostra...ale to tez stoi pod znakiem zapytania.. córka go chyba przeklnie za to co zrobił... bo bardzo się polubiliśmy wszyscy .. i życie było wreszcie normalne.. trzeba było takiej bzdury???? takiego NIC... ani to miłość, ani to jakiś seks, ani to ładne czy mądre... po cholere pytam faceci robią takie głupoty....

Mogłabym pewnie wiele zrozumieć( moje drugie ja)... ale tego nie pojmę... nigdy...

Wiem.. muszę to napisać.. chce żeby wrócił na kolanach.. z ukorzeniem do samej ziemi.. żeby mi udowodnił,że to zagrywka głupiej szmatki...żeby błagał o przebaczenie....bardzo tego chce..

Ale po pierwsze tak nie będzie bo on bardziej zgrywa urażona dumę.. niż żal... a po drugie uchowaj mnie od tego Boże...

To nie ejst człowiek wart wybaczenia....................... zaczynam to bardzo dobrze rozumieć...

1,711

Odp: Kobiety na zakręcie

Z zapartym tchem czytałam Malwino, co napisałaś.
Jestem w szoku, że w końcu wyszło jak wyszło. Sama jestem w podobnej sytuacji, więc rozumiem Twoje odczucia, emocje...

Takie padalce się nie zmieniają. Oni obiecują, mówią, mój to już nawet nie przepraszał....i nic innego oprócz tego nie ma, mówią jedno, robią drugie. I co? Mieli wszystko i stąd w du...niedobrze. Może jakby trafili na taką, która jest choć w połowie tak egoistyczna jak oni-inaczej podchodzili by do kobiety. Ale nie. Za dobrze. Wszystko pod pysk podstawione i trzeba latać na boki, jak jakiś łowca....ku...wek.
Dziś jestem wściekłą. Przepraszam za moje słownictwo, ale nie wyrabiam.

1,712

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwinko!
Trzymaj się! Ty wiesz najlepiej jak Misiek powinien się zachowywać! Od wielu miesięcy odstawał od tego co wspólnie ustaliliście, na co się umówiliście! Przez niego miałaś huśtawki, jazdę na karuzeli coraz wyżej i mocniej!
Ta niepewność nie zniknie, nawet jeśli wróci na kolanach, nawet jeśli będzie błagał o wybaczenie!
Ty ciągle będziesz się trząść czy nie pojawi się kolejna jego "fanka"! Bo facet strasznie lubi gwiazdorzyć!

Rozumiem rozterki, sama dziś płakałam po wyjściu mojego męża dziś, bo cholernie za nim tęsknie. Za jego dotykiem, zapachem, przytuleniem!
I muszę się kopać w odwłok, bo to człowiek nie wart moich łeż, nieprzespanych nocy, bólu serca...taki człowiek nie zasługuje na to, na chwilę mojej uwagi, na odrobinkę moich uczuć!

Mam  z nim dziecko i dlatego muszę go oglądać, a najchętniej nigdy więcej nie chciałabym jego facjaty widzieć!
Byłoby mi dużo łatwiej!

Malwinko! Wiesz! Jestem na posterunku!

1,713

Odp: Kobiety na zakręcie

Myślę Malwina, że on zechce wrócić z podkulonym ogonem bo :
- nie ma gdzie mieszkać
- kochanka nie chce rozbijać swojego małżeństwa
- bo tak mu będzie wygodnie
- ciebie kocha ??(tak mu się wydaje, pokazał coś innego)

Teraz Ty musisz wybierać słuchać serca, czy rozumu. Poczekaj do czasu umówionej waszej wspólnej rozmowy-wtorku, przemyśl, co musisz usłyszeć od niego i jakie musi wykonach ruchy, abyś go przyjęła. Chyba, że jesteś zdecydowana, że obojętnie co powie nie ma już szans. Wysłuchaj go jednak, ale od razu nie mów, że ma szansę na powrót. Niech też pocierpi jak Ty cierpiałaś przez wiele miesięcy tkwiąc w niepewności.
Serce, czy rozum kogo posłuchać, milion pytań, odpowiedzi mało. Decyzja będzie tylko Twoja, aby była słuszna, trzymaj się.

1,714

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja dokłądnie wiem co On powinien zrobić żebym ewentualnie..wzięła pod uwagę jego powrót..ale tego nie zrobi..to nie ten model........

1,715

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Dziewczyny!
Czy są w ogóle jeszcze szczęśliwe związki? Uczciwi mężczyźni? Zaczynam wątpić we wszelkie dobro na tym świecie!

Są Monia, są. Znam jeden taki związek. Zawsze wpatrzeni w siebie. Po 25 latach małżeństwa nadal chodzili w objęciach. Pełni miłości i szacunku do siebie. Niestety Ela zachorowała. On opiekował się nią do ostatniej chwili. Wychudzoną, umierającą kochał jak w dniu ślubu a może i jeszcze mocniej, bo wiedział, że ją traci. Dzień przed śmiercią poprosiła go o odwiezienie jej do szpitala. Odwiózł, ale jej nie opuścił. Umarła w jego ramionach.
Nigdy w tym związku nie było alkoholu, kłamstwa, lekceważenia, czy zdrady.
Po jej śmierci on rozpacza. Mówi, że stracił wspaniałą żonę i przyjaciela i nie może doczekać się chwili kiedy znów będą razem, a będą, bo poprzysięgli to sobie. Mówi o niej moje "amore" ( poznali się we Włoszech i właśnie po włosku mówili do siebie kochanie), moja maleńka. Mówi tak miłośnie i rzewnie....Mąż mojej przyjaciółki pochodzi z Iranu (jest katolikiem) a mieszkali w Australii. Może na jego podejście do żony, małżeństwa miało wpływ wychowanie, miejsce zamieszkania...nie wiem. Wiem, że był przykładnym mężem. Wiem, że Ela była szczęśliwa. Wiem też, że i mnie jej bardzo brakuje.

1,716 Ostatnio edytowany przez Maja66 (2012-07-15 21:04:01)

Odp: Kobiety na zakręcie

Zofio popłakałam się, przeczytałam co pisałaś w innym wątku o tym związku.
Znaczy, są na świecie ludzie którzy kochają bezwarunkowo. Szkoda, że takie smutne zakończenie sad dobrze że twoja przyjaciółka umierając miała przy sobie człowieka, który ją wspierał

1,717

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina, poczekaj do wtorku, nie nakrecaj sie na nic i nie wyrzucaj sobie nic. To nie Ty spieprzylas. Dziewczyny juz mowily, zebys pomyslala o sobie i tylko o sobie. Sciskam

1,718 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-15 22:40:24)

Odp: Kobiety na zakręcie
zofia282 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Dziewczyny!
Czy są w ogóle jeszcze szczęśliwe związki? Uczciwi mężczyźni? Zaczynam wątpić we wszelkie dobro na tym świecie!

Są Monia, są. Znam jeden taki związek. Zawsze wpatrzeni w siebie. Po 25 latach małżeństwa nadal chodzili w objęciach. Pełni miłości i szacunku do siebie. Niestety Ela zachorowała. On opiekował się nią do ostatniej chwili. Wychudzoną, umierającą kochał jak w dniu ślubu a może i jeszcze mocniej, bo wiedział, że ją traci. Dzień przed śmiercią poprosiła go o odwiezienie jej do szpitala. Odwiózł, ale jej nie opuścił. Umarła w jego ramionach.
Nigdy w tym związku nie było alkoholu, kłamstwa, lekceważenia, czy zdrady.
Po jej śmierci on rozpacza. Mówi, że stracił wspaniałą żonę i przyjaciela i nie może doczekać się chwili kiedy znów będą razem, a będą, bo poprzysięgli to sobie. Mówi o niej moje "amore" ( poznali się we Włoszech i właśnie po włosku mówili do siebie kochanie), moja maleńka. Mówi tak miłośnie i rzewnie....Mąż mojej przyjaciółki pochodzi z Iranu (jest katolikiem) a mieszkali w Australii. Może na jego podejście do żony, małżeństwa miało wpływ wychowanie, miejsce zamieszkania...nie wiem. Wiem, że był przykładnym mężem. Wiem, że Ela była szczęśliwa. Wiem też, że i mnie jej bardzo brakuje.

Wiesz Zofio!
I ja wierzyłam, że moja miłość, moje szczęście będzie trwało do przysłowiowej grobowej deski....
Pamiętam te wszystkie cudowne chwle, tą pewność, że jestem dla tego człowieka wszystkim...
Moment narodzin naszej córki, kiedy wiernie trwał przy mnie, potem czas dorastania małej, kiedy tatuś dosłownie i w przenośni nosił ją na rękach...
Zawsze byłam wraźliwa, delikatna, on był dla mnie zawsze wsparciem w trudnych chwilach. I teraz zabrakło tego największego, najważniejszego filaru...
Wierzyłam, że zbudowaliśmy prawdziwą twierdzę, której nic nie jest w stanie zburzyć...
I w tej najważniejszej, najtrudniejszej chwili próby okazało się, że to nie twierdza a zamek z piasku....

Wiem, że nie warto rozpamiętywać tego co było tylko przeć do przodu.....ale to potworne trudne i tak strasznie boli....

Dziś nasza corka, gdy byliśmy we troje, jedliśmy obiad była taka szczęśliwa, gadała głupoty, śmiała się bez sensu....cieszyłam się z jej radości, a potem gdy wyszedł, wyłam z rozpaczy w łazience tłumiąc płacz ręcznikiem, żeby nikt nie słyszał.....

Dziewczyny! Nie daję rady!
Znów się rozłażę!

1,719

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
zofia282 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Dziewczyny!
Czy są w ogóle jeszcze szczęśliwe związki? Uczciwi mężczyźni? Zaczynam wątpić we wszelkie dobro na tym świecie!

Są Monia, są. Znam jeden taki związek. Zawsze wpatrzeni w siebie. Po 25 latach małżeństwa nadal chodzili w objęciach. Pełni miłości i szacunku do siebie. Niestety Ela zachorowała. On opiekował się nią do ostatniej chwili. Wychudzoną, umierającą kochał jak w dniu ślubu a może i jeszcze mocniej, bo wiedział, że ją traci. Dzień przed śmiercią poprosiła go o odwiezienie jej do szpitala. Odwiózł, ale jej nie opuścił. Umarła w jego ramionach.
Nigdy w tym związku nie było alkoholu, kłamstwa, lekceważenia, czy zdrady.
Po jej śmierci on rozpacza. Mówi, że stracił wspaniałą żonę i przyjaciela i nie może doczekać się chwili kiedy znów będą razem, a będą, bo poprzysięgli to sobie. Mówi o niej moje "amore" ( poznali się we Włoszech i właśnie po włosku mówili do siebie kochanie), moja maleńka. Mówi tak miłośnie i rzewnie....Mąż mojej przyjaciółki pochodzi z Iranu (jest katolikiem) a mieszkali w Australii. Może na jego podejście do żony, małżeństwa miało wpływ wychowanie, miejsce zamieszkania...nie wiem. Wiem, że był przykładnym mężem. Wiem, że Ela była szczęśliwa. Wiem też, że i mnie jej bardzo brakuje.

Wiesz Zofio!
I ja wierzyłam, że moja miłość, moje szczęście będzie trwało do przysłowiowej grobowej deski....
Pamiętam te wszystkie cudowne chwle, tą pewność, że jestem dla tego człowieka wszystkim...
Moment narodzin naszej córki, kiedy wiernie trwał przy mnie, potem czas dorastania małej, kiedy tatuś dosłownie i w przenośni nosił ją na rękach...
Zawsze byłam wraźliwa, delikatna, on był dla mnie zawsze wsparciem w trudnych chwilach. I teraz zabrakło tego największego, najważniejszego filaru...
Wierzyłam, że zbudowaliśmy prawdziwą twierdzę, której nic nie jest w stanie zburzyć...
I w tej najważniejszej, najtrudniejszej chwili próby okazało się, że to nie twierdza a zamek z piasku....

Wiem, że nie warto rozpamiętywać tego co było tylko przeć do przodu.....ale to potworne trudne i tak strasznie boli....

Dziś nasza corka, gdy byliśmy we troje, jedliśmy obiad była taka szczęśliwa, gadała głupoty, śmiała się bez sensu....cieszyłam się z jej radości, a potem gdy wyszedł, wyłam z rozpaczy w łazience tłumiąc płacz ręcznikiem, żeby nikt nie słyszał.....

Dziewczyny! Nie daję rady!
Znów się rozłażę!

Piękne smile na chwilę stworzyliście znowu rodzinę i tak bardzo Cię to boli... znam to uczucie, tydzień te,u udawaliśmy rodzinę bo syn miał urodziny, było miło, ale to tylko pozory...
Chociaż, gdzieś w mojej głowie tkwi przekonanie że to wcale nie było tylko na chwilę, że nadal tworzymy rodzinę i tworzyć ja będziemy zawsze!!!
Głowa do góry!

1,720

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

(...)Dziewczyny! Nie daję rady!
Znów się rozłażę!

Monia,
wyj, ile wlezie.
Wypłacz cały swój ból, całą rozpacz. Płacz jest formą radzenia sobie z wszystkimi tymi uczuciami.

Powiem dość górnolotnie, ale inne słowa nie przychodzą mi do głowy.
Straciłaś męża. Straciłaś męża, którego kochałaś. Przeżywasz teraz żałobę. Płacz jest jak najbardziej na miejscu. Wypłacz się. To pomaga. Nie udawaj wesołej, gdyś smutną. Nie ukrywaj uczuć. Wiem, że odróżniasz płacz od biadolenia.

Przytulam Cię wirtualnie i podaję chusteczki.

1,721

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Wiesz Zofio!
I ja wierzyłam, że moja miłość, moje szczęście będzie trwało do przysłowiowej grobowej deski....
Pamiętam te wszystkie cudowne chwle, tą pewność, że jestem dla tego człowieka wszystkim...
Moment narodzin naszej córki, kiedy wiernie trwał przy mnie, potem czas dorastania małej, kiedy tatuś dosłownie i w przenośni nosił ją na rękach...
Zawsze byłam wraźliwa, delikatna, on był dla mnie zawsze wsparciem w trudnych chwilach. I teraz zabrakło tego największego, najważniejszego filaru...
Wierzyłam, że zbudowaliśmy prawdziwą twierdzę, której nic nie jest w stanie zburzyć...
I w tej najważniejszej, najtrudniejszej chwili próby okazało się, że to nie twierdza a zamek z piasku....

Wiem, że nie warto rozpamiętywać tego co było tylko przeć do przodu.....ale to potworne trudne i tak strasznie boli....

Dziś nasza corka, gdy byliśmy we troje, jedliśmy obiad była taka szczęśliwa, gadała głupoty, śmiała się bez sensu....cieszyłam się z jej radości, a potem gdy wyszedł, wyłam z rozpaczy w łazience tłumiąc płacz ręcznikiem, żeby nikt nie słyszał.....

Dziewczyny! Nie daję rady!
Znów się rozłażę!

Moniu ja również trwałam przy boku męża 23 lat będąc pewna, że przeżywam najpiękniejszy związek. Były różne problemy, ale małżeństwo trwało. Wybaczałam zdrady, kłamstwa. Następne trzy lata związku to kolejne kłamstwa, kolejny romans, ale i alkohol, i awantury po nim. Ubliżał, oskarżał. Nie mogłam uwierzyć w jego słowa i zachowania. On romansował a mnie oskarżał o całe zło świata. Wmawiał mi też kochanka, wyzywał od wariatek (on wierny a ja oszalałam, mam obsesje). Wiele mogłam wytłumaczyć, usprawiedliwić, wybaczyć, ale nie przemoc psychiczną. Umęczył mnie. Uciekłam z tego związku.
Uciekłam, ale tęskniłam za złudą, którą sobie nakręciłam w głowie. Tylko w mojej głowie moje małżeństwo było idealne. Rzeczywistość od wielu, wielu lat była odbiegająca od normy udanego związku. Myślałam, że kocham, myślałam, że przy moim boku jest wyjątkowy i dobry człowiek ...złuda... . Teraz patrzę trzeźwo na życie i związki.
Moniu można znaleźć radość z życia samej. Można cieszyć się z wielu rzeczy, które dają radość a których wcześniej zwyczajnie nie zauważa się, a dzieci są szczęśliwe kiedy widzą szczęśliwą mamę smile.
Znam Twoją historię i wiem, że przez wiele lat nie mogłabyś wybaczyć mężowi zauroczenia się inną. Trzymałam kciuki za Ciebie jak i za Maję, Malwinę. Wszystkie Was dobrze rozumiałam. Przechodziłam przez te same emocje. Znam uczucie zaciśniętego gardła i walącego w nim serca. Wiem jak to jest gdy drży z niepewności, strachu przed odrzuceniem, czy świadomością "innej" całe ciało. Wiem też jak wygląda życie po "wybaczeniu" big_smile. Znam dopatrywanie się jego znudzenia, pewności jego złego nastroju i to czekanie na gest, na przytulenie i rozpatrywanie czy to szczere czy może z litości. Tak wiele razy czułam się żałosna - taka żebrząca o miłość, zainteresowanie. Znam uczucie kaca moralnego. Czułam też satysfakcję - WYGRAŁAM, wygrałam walkę z rywalką, ale także w tym samym czasie czułam kaca. Gdzieś tam była zawsze myśl, że powinnam pokazać zdrajcy drzwi. W myślach wiele razy krzyczałam, jesteś draniem, nienawidzę cię, spieprzaj z mojego życia a głośno mówiłam kocham i drżałam w obawie, że on tych samych słów mi nie powie. Mówił, a ja dopatrywałam się szczerości w nich lub jej braku i tak w kółko i tak przez kilka lat. Kiedy nabierałam zaufania, zaliczał wpadkę z inną kochanką. Dzisiaj z perspektywy czasu wiem, że zbyt długo czekałam, za wiele wybaczałam. Z pełną świadomością piszę, jestem szczęśliwą kobietą, skaleczoną, ale szczęśliwą.
Maju wiem, że cierpisz i wiem, że to od Ciebie zależy czy jeszcze będziesz szczęśliwa.... . Przytulam Cię mocno i mocno trzymam kciuki za Twoje szczęście.

1,722 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-07-16 09:00:14)

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina, nie było mnie cały weekend. po powrocie zastałam kilka nowych stron. Lepiej, żeby ich nie było..
ale myslę sobie malwina, że chociaż jesteś w silnych emocjach - to na pewno w tych wszystkich - rozpoznajesz też ulgę...
ulgę, że coś się skończyło...
cos złęgo, trudnego, coś co sprawiają, że tkwiłaś w napięciu, że nie byłaś/zyłas w zgodzie sama z sobą. cierpiałaś, bo przesuwałas swoje włąsne granice, chociaż po zdradach twojego męża świetnie wiedziałąś, czego już nigdy nie chcesz... poczujesz ulgę, bo nie musisz udawać, skrywać uczuć. poczujesz ulgę, bo nie musisz mysleć - prawda, czy kłamstwo...czy mówi prawde, czy mnie oszukuje, mówi prawde, czy kłamie...

Chciałabym wam pomóc -tobie Malwina, tobie Monia, nie mam za bardzo jak;) ale trzymam kciuki i jestem z wami!



moim zdaniem dobrze, że powiedziałaś rodzinie. ja ochroniłam mojego męża, dając mu szanse na wspólne życie. ale gdyby drugi raz wywaliłby mi jakikolwiek numer - absolutnie nie chroniłabym go przed konsekwencjami. Dzisiaj -szczęsliwiec ma przy sobie swoją żonę i zachowane dobre imię. Dzięki mnie.

Co z tym zrobi? nie wiem. czas płynie. to jego życie, jego decyzje, jego wybór. może być ze mną. może znaleźc sobie głupią lalę. ale może też zawieść moje zaufahnie zachowując się nielojalnie i nieuczciwie wiobec mnie - jak twój misiek malwina- a wtedy wiem, co zrobię. a te doświadczenia, które miałam, mówią mi, że nie warto tak bardzi cięzko pracować nad rekonstrukcją związku. to jak leczyc się z raka.. wytną ci co trzeba, dpostaniesz chemię, zostaniesz poraniona- ale w twojej głowie pamięc o raku i zagrożeniu i bólu z tym związanego zostanie do końca..
na raka wpływu nie mamy i "nikt nam tego nie zrobił"
a zdrade zrobił nam człowiek nam najbliższy....

ja wiem, że poprzeczki nie obniże, granicy nie przesunę. nie pozwolę, aby spoczął na laurach. mie pozwolę, aby kiedykolwiek pomyślał, że mnie ma na włąsność, że o mnie to nie musi się troszczyć, że ja jestem silna i mocna przy nim jak głaz. nie pozwolę na to, aby miał czas i energię gwiazdorzyć na boku... budowac sobie ego na boku. jak chce być ze mną, to musi byc gwiazda dla mnie i ego ma ładowac przy mnie.. jestem i mam być w centrum jego uwagi, tak jak on jest w centrum mojego. nie pozwoalam o sobie zapomniec lekcewazyć swoich uczuć i emocji.

Pomarańczowa, mussaka - nie pytaj, czy to miłość;)
bo ja nie o miłości ale o granicach.....

Moje granice są tak piekne, czyste i czytelne, że trzeba by byc tolalnym debilem, żeby ich nie zauwazyć.. a debile.. spadajcie!!!

1,723 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-07-16 09:38:47)

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Pomarańczowa, mussaka - nie pytaj, czy to miłość;)

End_aluzjo,
nie powazylabym sie nigdy definiowac Twojej milosci.
Milosci kogokolwiek.

Ja wogole mam wielki respekt przed Wami, przed Waszymi uczuciami, tym , co przechodzicie.
Uwazam , ze czlowiek dopiero wtedy poznaje siebie, kiedy spotyka sie twarza w twarz ze swoimi demonami.Tyle o sobie wiemy, ile nas sprawdzono...

1,724

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Wiem,że rozmowy juz były, setki.. Coś w nich ustaliliśmy, mieliśmy oboje się tego trzymać. Ja gdy coś zauważam niepokojącego daje mu o tym znać a on mowi,że wracam do tematu a nie tak się umawialiśmy. Nie moglabym na litośc boska wrócic do tematu gdyby go nie było...!!

Ja sie zgadzam z Kjersti, ze podziwianie go moze byc przyczyna. Tylko zastanawiam sie, czemu nie robi z tym nic, skoro Wasz zwiazek sie rozwala. Na przykladzie swojego faceta i awoim wiem, ze zwiazek dwojga ludzi po przejsciach nie jest latwy i nalezy dac sobie zawsze czas i isc na kompromisy.
Moze spokojnie bez lez i krzykow sprobuj z nim pogadac, o Was. Ze to rozwala Wasz zwiazek, ze czujesz sie niepewnie. Ja wiem, ze takie rozmowy juz byly, ale tym razem nie oczekuj zapewnien, powiedz mu, ze nie o zapewnienia CI chodzi. Tylko, ze by pogadac o Waszym zwiazku, o oczekiwaniach. Bo na dzien dzisiejszy jest Ci w tym zwiazku po prostu zle.

On pewnie uważa, że nic się nie dzieje, jest wszystko w porządku i "czego Ty chcesz kobieto"?

1,725

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Napisala mi smsa..." daruj sobie to puszczanie sygnałów. janusz jest mój.

O cholera.

1,726 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-07-16 09:59:15)

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Dziś nasza corka, gdy byliśmy we troje, jedliśmy obiad była taka szczęśliwa, gadała głupoty, śmiała się bez sensu....cieszyłam się z jej radości, a potem gdy wyszedł, wyłam z rozpaczy w łazience tłumiąc płacz ręcznikiem, żeby nikt nie słyszał.....

Dziewczyny! Nie daję rady!
Znów się rozłażę!

Monika, na moja glowe, bardzo bys sobie pomogla, gdyby te spotkania tata-corka odbywaly sie POZA Waszym domem.
Bo to, ze siedzicie przy wspolnym (!) stole stwarza pozory jednosci,wspolnoty, rodziny, czegos , co bylo i nie wroci.To niepotrzebnie rozjatrza  i rani Ciebie.

1,727

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Ja dokłądnie wiem co On powinien zrobić żebym ewentualnie..wzięła pod uwagę jego powrót..ale tego nie zrobi..to nie ten model........

Pozwolicie, że wetknę tu swoje 3 grosze? Jeśli nawet nie, to dajcie znać wykasuję swoje słowa i zamienię na klepanie po plecach. (tylko w miarę szybko, bo to akurat z powodu mojego zachowania zmieniono regulamin w części dotyczącej czasu w jakim można edytować swoje posty smile Tia... to byly czasy. OK Malwina. Kilka uwag, które Ci się pewnie nie spodobają, ale może Ci pomogą. Twoje działania są sprzeczne z chęciami, myślami, oczekiwaniami itd. - co prawda to zgodne z kobiecą naturą, ale określiłbym je jako niedojrzałe, niedorosłe nieodpowiedzialne - albo dokładnie takie samo jak koleżanki opisały Twojego ulubieńca. Pod tym względem niestety należy Ci się minus , dokładnie taki sam, jaki dajesz "swojemu" mężczyźnie >?<  pewnie pytasz dla czego. Spójrz na to z pewnej perspektywy - jedna osoba oczekuje od drugiej, że porozmaiwa z nią o ważnej sprawi - oczekuje wyjaśnień, sygnalizuje to ... w dość mało jednoznaczny sposób - a przynajmniej mówiący zupełnie co innego - wywaleniem na posesje majtek, koszulek, skarpetek etc. etc. Patrząc na to z zewnątrz to ... trudno wyczytac w tym przekaz - chodź oczekuję od Ciebie wyjaśnień... raczej, raczej widacw  tym - to juz nie twój dom! Spakowanie walizek i ustawienie ich przy drzwiach - wskazywałć by mogło ewentualnie  coś na kształt wejdź po nie , a potem wyjdź. za to wystawienie ich za drzwi , czy też wywalenie szmat na dwór - daje sygnal-> nic tu po Tobie. W takiej sytuacji przychodzi mi na myśl jedno - nie dogadujecie się, nie dogadywaliście się, macie, mieliście problem z komunikacją. To że akurat w czasie newrów nie ma znaczenia - choć pewnie ktoś będzie polemizował - ale nie daj się przegadać, to jedynie eskalacja zjaiwska. Jeśli będziesz mi mówiła, że zawsze się dogadywaliście, to ja powiem - tylko na pewnym poziomie. (sory ktoś może mnie wyśmieje, że guzik wiem - pewnie i tak, lecz zastanów się nad tym).

Druga sprawa pisałaś o pieniądzach o jego dawnej pozycji sytuacji, o tym, że życie leżało u stóp, że dobrz zarabiał i niczym się nie przejmował, nie odkładał, nie miał majątku. Ok podkreślę, żębyś mnie lepiej zrozumiała - nie przywiązywał wagi do materialnych spraw.(kropka). Z drugiej strony przeczytałem, iż Ty liczyłaś, że to co mu dasz będzie jakby fundamentem związku (albo jednymz nich) to co zapewnisz, zapewniałaś będzie tym co doceni - a było to między innymi oparcie finansowe ... eh. No widzisz zarzucasz mu (oczywiśćie w cudzysłowie zarzucach )albo inaczej ubolewasz nad tym, że on nie docenił tego co mu ofiarowałaś - ale zawuważ - on nie dba o to. Podobnie gdy byl szyszka w korporacji - nie przywiązywał uwagi do majątku i kasy - to nie był argumetn by go mieć przy sobie - to nie była rzecz do której przywiązywal kiedykolwiek uwagę - nie odkładał kasy - on zył, za to co miał...Oczywiście powiesz, że przyczepiłem się do szczegółu. Może i będziesz miała rację. Tyle, że akurat mimo wszystko ta drzazda istnieje. Stąd moje pytanie, zapewne retoryczne - czy Ty aby naprawdę go znałaś? Czy naprawede potrafisz wskazać, to na czym mu naprawde zależy, czy to co Tobie się wydjae że mu ofiarowałaś, było tym co on doceniał. Albo inaczej - czy to co mu ofiarowałaś nie było jedynie tym co sobie sama myślałaś, że jest tym czego on oczekuje, czego oczekuje wasz związek i potrzebuje, da stabilność? A jeszcze inaczej- czy wiesz o nim wystarczająco duzo - o jego prawdziwym ja , czy też  nie jest to tak, że zalożyłas sobie że to co mu dajesz - jest tym czego on oczekiwał.
Zarówno jedno i drugie daje mi podstawy do pytania. Czy jesteś pewna że rozumieliście się w związku, czy wasze cele były zbieżne, czy Ty w pełni go rozumiałaś, czy tylko tak chciałaś myśleć.

Nie chcę Ci dokopać - a otworzyć oczy na to, że to co Ci się mogło wydawać takie w pełni sklarowan bylo jedynie takim jaki chciałaś je widzieć, a sposób komunikacji który sobie wypracowaliście, był, czy też jeste jednakowo dla Was obojga czytelny.
No i w jawny sposób piszesz o tym, ze znasz sposób na come back... nadzieja umiera ostatnia, ale jeśli naprawdę chcesz come back - to chciej , sercem miłością, słowami , wszystkim. Postaw warunki - bo bez nich nie będzie przyszłości - ale nie baw się w oczekiwanie, nie baw sie w słowa, albo gesty, których znaczenie będziesz rozumieć wyłącznie Ty - jeśli wiesz co czujesz, jeśli chcesz być trakotowana jako dojrzała osoba, czego oczekujesz z drugiej strony - to musisz to nazwać po imieniu. Inaczej będziesz się zadręczać. Jeśli szansę mimo wszytko oceniasz , na mniej niż 30 %, to znaczy że to nie ma sensu i lepiej odgryźć się od reszty, choć dla niektórych któzy kochają i 5% będzie wystarczające.

1,728

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziś jest nowy dzień. Jestem zadziwiona ,że zupełnie inaczej się czuje niż wczoraj.. owszem nadal biore uspokajacze ale jest klepiej. Mniej czuje strach. Dotarlo do mnie to co mówili wszyscy moi przyjacie a przede wszystkim dzieci. Przyjaciele też jego. Nie mają słów na tą jego głupote.
Wysyłal mi w nocy smsy.. ciagle z przeprosinami. Mam juz dupie przeprosiny. Napsialam mu,że przykro mi ale ja jestem już gotowa na nasz koniec. Daje mu jednak szanse na tą rozmowę bo bardzo duzo mamy do ustalenia spraw czysto formalnych. Daje mu tez szanse wyjaśnienia tego wszytskiego. Nie będzie rzeczowej rozmowy.. nie będzie jej wcale. Koniec.

Mam przyjaciół, wiedza w jakiej ejstem sytuacji.. głównie finansowej.. wszyscy deklarują mi pomoc.. spłakałam się okrutnie dopiero jak zagrzala sie linia telefoniczna bo wszyscy.. tą pomoc mi niosą...

Mój syn ma pzred sobą jeszcze klase maturalną. Treaz w wakacje pracuje.. ma dość dobrą ale ciężka prace.. Powiedział,że skończy rok zaocznie żeby pracować i tak podejdzie do matury..Boże oczywiście ze nie chce tego!!!!!!!!!!!!! ale jaką dorosłościa się wykazał?? 19 stolatek!! większa niż facet 49 letni.. Boże kochany...............

1,729

Odp: Kobiety na zakręcie

19 lat hmmm. pozól mu na to co chce zrobić - będzie potem dumny z tego, a da mu to prawdopodobnie wiecej, niż sam się spodziewa, zaradności, wiary w siebie i poczucia odpowiedzialnośći... tak sobie tylko piszę, ale nie wiem, czy czytałaś, co napisałem i tak się zastanawiam, czy w świetle Twoich ustaleń, to ... powinnaś to czytać.

1,730

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Ja dokłądnie wiem co On powinien zrobić żebym ewentualnie..wzięła pod uwagę jego powrót..ale tego nie zrobi..to nie ten model........

Pozwolicie, że wetknę tu swoje 3 grosze? Jeśli nawet nie, to dajcie znać wykasuję swoje słowa i zamienię na klepanie po plecach. (tylko w miarę szybko, bo to akurat z powodu mojego zachowania zmieniono regulamin w części dotyczącej czasu w jakim można edytować swoje posty smile Tia... to byly czasy. OK Malwina. Kilka uwag, które Ci się pewnie nie spodobają, ale może Ci pomogą. Twoje działania są sprzeczne z chęciami, myślami, oczekiwaniami itd. - co prawda to zgodne z kobiecą naturą, ale określiłbym je jako niedojrzałe, niedorosłe nieodpowiedzialne - albo dokładnie takie samo jak koleżanki opisały Twojego ulubieńca. Pod tym względem niestety należy Ci się minus , dokładnie taki sam, jaki dajesz "swojemu" mężczyźnie >?<  pewnie pytasz dla czego. Spójrz na to z pewnej perspektywy - jedna osoba oczekuje od drugiej, że porozmaiwa z nią o ważnej sprawi - oczekuje wyjaśnień, sygnalizuje to ... w dość mało jednoznaczny sposób - a przynajmniej mówiący zupełnie co innego - wywaleniem na posesje majtek, koszulek, skarpetek etc. etc. Patrząc na to z zewnątrz to ... trudno wyczytac w tym przekaz - chodź oczekuję od Ciebie wyjaśnień... raczej, raczej widacw  tym - to juz nie twój dom! Spakowanie walizek i ustawienie ich przy drzwiach - wskazywałć by mogło ewentualnie  coś na kształt wejdź po nie , a potem wyjdź. za to wystawienie ich za drzwi , czy też wywalenie szmat na dwór - daje sygnal-> nic tu po Tobie. W takiej sytuacji przychodzi mi na myśl jedno - nie dogadujecie się, nie dogadywaliście się, macie, mieliście problem z komunikacją. To że akurat w czasie newrów nie ma znaczenia - choć pewnie ktoś będzie polemizował - ale nie daj się przegadać, to jedynie eskalacja zjaiwska. Jeśli będziesz mi mówiła, że zawsze się dogadywaliście, to ja powiem - tylko na pewnym poziomie. (sory ktoś może mnie wyśmieje, że guzik wiem - pewnie i tak, lecz zastanów się nad tym).

Druga sprawa pisałaś o pieniądzach o jego dawnej pozycji sytuacji, o tym, że życie leżało u stóp, że dobrz zarabiał i niczym się nie przejmował, nie odkładał, nie miał majątku. Ok podkreślę, żębyś mnie lepiej zrozumiała - nie przywiązywał wagi do materialnych spraw.(kropka). Z drugiej strony przeczytałem, iż Ty liczyłaś, że to co mu dasz będzie jakby fundamentem związku (albo jednymz nich) to co zapewnisz, zapewniałaś będzie tym co doceni - a było to między innymi oparcie finansowe ... eh. No widzisz zarzucasz mu (oczywiśćie w cudzysłowie zarzucach )albo inaczej ubolewasz nad tym, że on nie docenił tego co mu ofiarowałaś - ale zawuważ - on nie dba o to. Podobnie gdy byl szyszka w korporacji - nie przywiązywał uwagi do majątku i kasy - to nie był argumetn by go mieć przy sobie - to nie była rzecz do której przywiązywal kiedykolwiek uwagę - nie odkładał kasy - on zył, za to co miał...Oczywiście powiesz, że przyczepiłem się do szczegółu. Może i będziesz miała rację. Tyle, że akurat mimo wszystko ta drzazda istnieje. Stąd moje pytanie, zapewne retoryczne - czy Ty aby naprawdę go znałaś? Czy naprawede potrafisz wskazać, to na czym mu naprawde zależy, czy to co Tobie się wydjae że mu ofiarowałaś, było tym co on doceniał. Albo inaczej - czy to co mu ofiarowałaś nie było jedynie tym co sobie sama myślałaś, że jest tym czego on oczekuje, czego oczekuje wasz związek i potrzebuje, da stabilność? A jeszcze inaczej- czy wiesz o nim wystarczająco duzo - o jego prawdziwym ja , czy też  nie jest to tak, że zalożyłas sobie że to co mu dajesz - jest tym czego on oczekiwał.
Zarówno jedno i drugie daje mi podstawy do pytania. Czy jesteś pewna że rozumieliście się w związku, czy wasze cele były zbieżne, czy Ty w pełni go rozumiałaś, czy tylko tak chciałaś myśleć.

Nie chcę Ci dokopać - a otworzyć oczy na to, że to co Ci się mogło wydawać takie w pełni sklarowan bylo jedynie takim jaki chciałaś je widzieć, a sposób komunikacji który sobie wypracowaliście, był, czy też jeste jednakowo dla Was obojga czytelny.
No i w jawny sposób piszesz o tym, ze znasz sposób na come back... nadzieja umiera ostatnia, ale jeśli naprawdę chcesz come back - to chciej , sercem miłością, słowami , wszystkim. Postaw warunki - bo bez nich nie będzie przyszłości - ale nie baw się w oczekiwanie, nie baw sie w słowa, albo gesty, których znaczenie będziesz rozumieć wyłącznie Ty - jeśli wiesz co czujesz, jeśli chcesz być trakotowana jako dojrzała osoba, czego oczekujesz z drugiej strony - to musisz to nazwać po imieniu. Inaczej będziesz się zadręczać. Jeśli szansę mimo wszytko oceniasz , na mniej niż 30 %, to znaczy że to nie ma sensu i lepiej odgryźć się od reszty, choć dla niektórych któzy kochają i 5% będzie wystarczające.

wbrew temu co założyłeś.. rozumiem i przyjmuje na klatę to co napisales..
Ale oczywiście odniose sie do tego..

Gacie, skarpetki polecial wtedy kiedy cały dzień zapewniał mnie,że porozmawiamy o tym w domu na spokojnie.. ja uspokoiłam sie siadłam a on dość arogancko powiedział,że rozmowy nie bedzie.. Przepraszam Cię bardzo... o wyleceniu z domu uprzedzony był od ZAWSZE. Jesli dostałam jasny sygnał od lali,że Janusz jest jej.. to znaczy dla mnie ,ze nie jest juz MÓJ. Stąd woreczki... Druga sprawa .. jeśli dom byłby równiez jego wyleciał by tak samo.
Kolejna sprawa. Na samym początku związku mówił,że ejst rozrzutny, nie umie utrzymac kasy przy sobie i chciałby abym zadbala o nasze finanse ja bo on nie umie. A teraz kiedy sytuacja finansowa jest podła a ja robie co moge aby nie iść na dno..to słysze,że to moja wina, że się źle rządze...( płace JA ratę w wysokości 1700-1800, płace WSZYSTKIE rachunki a jego wypłata maila być na "życie) Przepraszam.. zalezy mu na kasie ale nie umie funkcjonować racjonalnie kiedy jest jej mało...
Kolejna sprawa; komunikacja; mieliśmy ją wspaniałą.. wiesz? moglismy gadac o wszyskim i zawsze. Od kiedy w życiu pojawiła się lala.. komunikacja zaczęła w kosmicznym tempie szfankować. Między innymi po tym rozpoznalam,że cos jest nie halo...Ja jestem gadułą... ja jestem dla mojego bliskiego otoczenia kims do kogo mozna przyjść po rade, jestem bardzo ceniona za swoja obiektywność.. i mówię tu nie tylko o kobietach ale i o facetach... i ja mojemu mężowi juz jakiś czas temu ( nie czytałes chyba) postawiłam super jasno i czytelnie tak " po męsku" czego oczekuje a na co się nie godze.. Dunkis.. Ty nie zakładasz,że ktoś jest zwyczajnie głupi?? ze komus jakaś palma bliżej nieokreslona odbija?  dla mnie od 7 miesięcy on był za szklaną ściana.. widział mnie ale nie slyszał...

ja wiem czego chce od zycia i tego samego chcialam juz w pierwszym dniu kiedy go poznalam.. On to wszystko akceptweoał..mało tego chcial tego samego co ja!!

Dom. Zaaaaaaaaaaaaaaawze ciał miec dom.. trwanik do ksozneia.. taras do siedzenia.. poczucie ,ze wreszcie ma gdzie ugościc znajomych i dzieci...itd.. Zawsze MY robiliśmy swięta ( każde) i był przeszczęsliwy że jest tak jak ZAWSZE chcial.. rodzinnie.. milo..

Wiec powiedz mi.. to nie głupota w czystym wydaniu co zrobił????


Powiem tak;; jak to przeczytalam co sama napisalam... głupia to ja jestem.. i to bardzo...

1,731

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Powiem tak;; jak to przeczytalam co sama napisalam... głupia to ja jestem.. i to bardzo...

Kochana!
Nie jesteś głupia!!!!
Jesteś dobrą, ciepłą kochającą kobietą, która stworzyła mężczyźnie ciepły dom.....
On jest głupi, że tego nie docenił!!!!

1,732

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina ? Piotrus Pan ??

A do tego wyrachowany ?

1,733 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-07-16 10:39:48)

Odp: Kobiety na zakręcie

... i jeszcze jedno Dunkis.. znalam go.. bylam ostrozna w wyborze partnera do zycia.. Oboje chielismy dokaldnie tego samego.. spokoju, rodziny, stabilizacji.. nie chcielismy tułac sie juz solo po świecie.. chcialśmy cieszyc się drobiazgami.. i WSZYSTKO grało..  Powiedz, to andropauza? co to jest??  w takim razie. Bo jestem PEWNA jednego; nie mial najmniejszego zamiaru byc z nia NIGDY...i moze jeszcze tylko wspomnę o seksie.. bo nigdy o tym nie pisalam...jest to dla mnie dość intymne ale pwoiem bo to chyba tez istotny argument. zawsze twierdzil,że bylam najlepsza kochanką  jaka kiedykolwiek mial.. Więc??? o co kamann..?????? nic innego nie tlumaczy tego wszystkiego jak GŁUPOTA.

1,734 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-16 10:47:25)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

... i jeszcze jedno Dunkis.. znalam go.. bylam ostrozna w wyborze partnera do zycia.. Oboje chielismy dokaldnie tego samego.. spokoju, rodziny, stabilizacji.. nie chcielismy tułac sie juz solo po świecie.. chcialśmy cieszyc się drobiazgami.. i WSZYSTKO grało..  Powiedz, to andropauza? co to jest??  w takim razie. Bo jestem PEWNA jednego; nie mial najmniejszego zamiaru byc z nia NIGDY...i moze jeszcze tylko wspomnę o seksie.. bo nigdy o tym nie pisalam...jest to dla mnie dość intymne ale pwoiem bo to chyba tez istotny argument. zawsze twierdzil,że bylam najlepsza kochanką  jaka kiedykolwiek mial.. Więc??? o co kamann..?????? nic innego nie tlumaczy tego wszystkiego jak GŁUPOTA.

Głupota  i nuda!

Znudziła sie facetowi  stabilizacja, miał ochotę pogwiazdorzyć a teraz zdziwiony , że jakies konsekwencje są....

Mój podobno też miał wszystko, w każdej dziedzinie...w łóżku też....

Kryzys wieku średniego!!!
Nie na darmo opisują to podręczniki psychologów....

1,735

Odp: Kobiety na zakręcie

Witam smile

Nie chciałem, ale muszę.

To nie kryzys wieku średniego, nuda, głupota.
To totalna NIEDOJRZAŁOŚĆ!

Słowa, słowa, słowa których chętnie słuchacie ale nic poza tym.
Postępowanie Waszych partnerów rozmijało się ze słowami.
Wy znajdujecie wytłumaczenie, nawet teraz, każdego świństwa które Wam fundują.

Oni się czuli i nadal czują bezkarni.

Zwracajcie uwagę na CZYNY.
I nie wybielajcie ich, zwłaszcza w swoich oczach.
Pozdrawiam.

1,736

Odp: Kobiety na zakręcie
amarek napisał/a:

Witam smile

Nie chciałem, ale muszę.

To nie kryzys wieku średniego, nuda, głupota.
To totalna NIEDOJRZAŁOŚĆ!

Słowa, słowa, słowa których chętnie słuchacie ale nic poza tym.
Postępowanie Waszych partnerów rozmijało się ze słowami.
Wy znajdujecie wytłumaczenie, nawet teraz, każdego świństwa które Wam fundują.

Oni się czuli i nadal czują bezkarni.

Zwracajcie uwagę na CZYNY.
I nie wybielajcie ich, zwłaszcza w swoich oczach.
Pozdrawiam.

Ok! Niedojrzałość!

Tylko dlaczego przez kilkanaście lat był dojrzały i nagle przestał?

Żadne wybielanie tu nie ma miejsca!

1,737

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie byli dojrzali i nie brali odpowiedzialności.

Wykorzystali pierwszą nadarzającą się okazję.
Chociaż nigdy do końca nie wiadomo, czy to nie jest już kolejny przypadek,
ale pierwszy zdemaskowany przez Was.

1,738

Odp: Kobiety na zakręcie

Zgodzilabym sie z niedojrzałością gdyby tak bylo zawsze.. ale jesli facetow imponuje że siksa leci na niego to co to jest? niedojrzałość?

1,739 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-07-16 11:10:31)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Zgodzilabym sie z niedojrzałością gdyby tak bylo zawsze.. ale jesli facetow imponuje że siksa leci na niego to co to jest? niedojrzałość?

Nie , to nie jest niedojrzalosc.
Bo kazdemu to imponuje.Facet czy nie facet.

Tylko zalezy co z tym zrobisz.

Okazji do skoku w bok ma sie przeciez niezliczone ilosci.
Kazdy z nas.

1,740 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2012-07-16 11:24:49)

Odp: Kobiety na zakręcie

Wbrew temu co założyłaś ? dobre, moje słowa choć kierowane wprost do Ciebie, miały odwieść potencjalnych innych chętnych do tego by się nie czepiali co Ci napisałem.
Tu mnie masz ? dla mnie nie ma ludzi głupich, są jedynie tacy co nie rozumieją lub nie chcą zrozumieć. Nie mówię o wariatach.  Może dla tego że wierzę w ludzi. Za to mam wrażenie, że nie czytałaś dość uważnie tego co napisałem. Całkowita negacja tego co napisałem, nie pomoże Ci, czy to oznacza że jesteś głupia, czy że, tylko ja ni jestem Ci wytłumaczyć tego co widzę, a Ty nie chcesz przyjąć do wiadomości? przepraszam, napisałem to zanim przeczytałem Twoje ostatnie zdanie. Pisałaś to w wielkim pośpiechu, po przerzucenia do Worda ? zrobiło się czerwono od niedoróbek. Ale to co napisałaś (wiem jestem uparty i niereformowalny ? ale ponieważ uważam że tak jest będę się trzymał tego nawet gdybyś chciała mi wymierzyć chłostę). To co opisałaś mi co on zrobił to głupota owszem, ale takiej głupoty się nie robi , gdy jest pełne zrozumienie, wspólne cele i osiągnie się to. Czegoś mi tu brakuje, a to czego mi tu brakuje opisałem w poprzednim poście i nie będę się powtarzał, bo uważam, że jesteś w stanie to zrozumieć, tyle, że może nie umiesz przyjąć. A tłumaczenie co kiedy co powiedział i jakie to miało konsekwencje, nie zmieni mojego zdania. A i jeszcze jedno idylliczne życie, - jakim się okrywasz potwierdza jedynie to, że nie dostrzegałaś lub z jakiś powodów nie chciałaś dostrzec dziur ? to nie twoja wina, on też się kamuflował, co jak widać, łykałaś jak ciepłe orzeszki, tylko nie zostawaj przy tym zdaniu na zawsze. To co opisałaś, odpowiadając mi, w moim odczuciu potwierdza to co wcześniej napisałem. Ale jeśli więcej nie będę się sprzeczał, bo to do niczego dobrego w tej chwili najwyraźniej nie prowadzi.
Twój obraz całości to jak patrzenie na wieżę ? z góry ? budowałaś ją cegła po cegle, na trwałym fundamencie, a gdy legła ona w gruzach, nie chcesz dopuścić myśli, że parę z nich, cegieł, gdzieś tam właśnie w fundamencie, które zawsze były innego koloru, okazały się tymi słałyby, które skruszyły się i pociągnęły za sobą resztę, a całość się zawaliła. Jeśli jest inaczej, to ja jestem głupi z tego co piszesz. Ale wiem jedno, jeśli ma się wszystko co się chce mieć, nie ryzykuje się tym, nie szuka się czegoś innego. To nie głupota ? to brak czegoś.  Czy to jest niedojrzałość. Bo jeśli komuś czegoś brakuje - nazwanie tego niedojrzałością - CZYTAJ BRAK UMIEJĘTNOŚCI POGODZENIA SIĘ Z UCZUCIEM BRAKU CZEGOŚ, CHOĆBY NIEZDEFIONIOWANEGO I POSZUKIWANIEM, jest raczej zdaniem sobie sprawy z tego, że obecny stan jest nie do zaakceptowania. Czy rezygnacja z własnych potrzeb w chwili gdy inna osoba twierdzi, że dostarcza wszystkiego co jest niezbędne można nazwać niedojrzałością?
Nie ma określienia - nie wiem czemu to, tamto zrobiłem - zawsze jest powód - tyle, że nie zawsze tak skomplikowany, by osoba, dla której to wytłumaczenie miało by być  przekazane a w konsekwencji stać się wytlumaczeniem jest niezrozumiałe. Głupotą będzie raczej niechęć tego ujawnienia, ale nie stanowi o tym, że ktoś jest głupi. Ok koniec, bo wchodzę w zbędne meandry.

1,741

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Zgodzilabym sie z niedojrzałością gdyby tak bylo zawsze.. ale jesli facetow imponuje że siksa leci na niego to co to jest? niedojrzałość?

Nie , to nie jest niedojrzalosc.
Bo kazdemu to imponuje.Facet czy nie facet.

Tylko zalezy co z tym zrobisz.

Okazji do skoku w bok ma sie przeciez niezliczone ilosci.
Kazdy z nas.

ooo, a ja to tak zawile starałem się napisać. Widać niepotrzebnie, bo ktoś to zgrabniej ujął smile

1,742

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Zgodzilabym sie z niedojrzałością gdyby tak bylo zawsze.. ale jesli facetow imponuje że siksa leci na niego to co to jest? niedojrzałość?

Malwinka
po części tak.
Zastanawia mnie co Ty zrobisz.
Bo mój kartoflowaty nos mówi mi, że podąsasz się, podąsasz i odpuścisz dając mu tym samym przyzwolenie na dalsze harce, on się nie zmieni, jest mu dobrze.
To Tobie jest źle i to Ty musisz zmienić taki stan rzeczy.
Poboleć musi.
Nie ma narodzenia bez bólu.

1,743

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

Zgodzilabym sie z niedojrzałością gdyby tak bylo zawsze.. ale jesli facetow imponuje że siksa leci na niego to co to jest? niedojrzałość?

Nie , to nie jest niedojrzalosc.
Bo kazdemu to imponuje.Facet czy nie facet.

Tylko zalezy co z tym zrobisz.

Okazji do skoku w bok ma sie przeciez niezliczone ilosci.
Kazdy z nas.

ooo, a ja to tak zawile starałem się napisać. Widać niepotrzebnie, bo ktoś to zgrabniej ujął smile

Zawilosci?
A ja z tej "zawilosci" jakos wszystko zrozumialam.Kazde slowo.Trafnie wdlg mnie.

1,744

Odp: Kobiety na zakręcie

Pisząc niedojrzałość miałem na myśli nieumiejętność tworzenia trwałego związku, niechęć do ponoszenia konsekwencji za swoje czyny, bagatelizowanie oczywistych faktów i zaklinanie rzeczywistości.
KŁAMSTWO było na porządku dziennym.
Przecież to postępowanie, z którym rodzice próbują w procesie wychowawczym dzieci zdecydowanie walczyć.
W przypadku Waszych partnerów to się nie powiodło.

Po prostu oni tak mają i teraz nikt ani nic tego nie zmieni.

1,745

Odp: Kobiety na zakręcie

Dunkis.. posłuchaj.. kocham tego człowieka ( niestety), darowałam mu miliony jego błędów, wysłuchiwałam obietnić, zapewnień i bazowałam na tym. Nie robie żadnej idylli z mojego życia, nie jestem święta.. jak trzeba wydrę gębę az miło.. ale Ty ( chyba ,ze jestem naprawde głupia) ze chyba ja wyidealizowałam swoje zycie a slepa byłam że jemu cos jednak brakuje.. tak?.. to dlaczego tego nie sygnalizował? on akurat o " swoje" umie upominac sie jak nikt inny...dlaczego nie uslyszalam; malwina to nie tak mialo być!!.. bo ja tak robilam, żeby to po prostu WIEDZIAŁ!.. nie bawiłam sie jego uczuciami, nie było premedytacji w moim postepowaniu.. to była reakcja na jego zachowanie.. na jego zagrywki.. nic wiecej.. i wyobraź sobie,że to jest zarzut wobec mnie.. bo sie czepialam.. bo nie dawalam mu spokoju.. maialam mu dac spokojnie robić swoje.. cos na co dokladnie sie nie godzilam..


wiem ,ze przestawiam litery jak szalona ( End_aluzja ma to samo big_smile)

1,746

Odp: Kobiety na zakręcie
amarek napisał/a:

Pisząc niedojrzałość miałem na myśli nieumiejętność tworzenia trwałego związku, niechęć do ponoszenia konsekwencji za swoje czyny, bagatelizowanie oczywistych faktów i zaklinanie rzeczywistości.
KŁAMSTWO było na porządku dziennym.
Przecież to postępowanie, z którym rodzice próbują w procesie wychowawczym dzieci zdecydowanie walczyć.
W przypadku Waszych partnerów to się nie powiodło.

Po prostu oni tak mają i teraz nikt ani nic tego nie zmieni.

nie sposób nawet sie z tym nie zgodzic..

1,747

Odp: Kobiety na zakręcie
amarek napisał/a:

Pisząc niedojrzałość miałem na myśli nieumiejętność tworzenia trwałego związku, niechęć do ponoszenia konsekwencji za swoje czyny, bagatelizowanie oczywistych faktów i zaklinanie rzeczywistości.
KŁAMSTWO było na porządku dziennym.
Przecież to postępowanie, z którym rodzice próbują w procesie wychowawczym dzieci zdecydowanie walczyć.
W przypadku Waszych partnerów to się nie powiodło.

Po prostu oni tak mają i teraz nikt ani nic tego nie zmieni.

W pierwszym zdaniu piszesz o Malwinie69? (to retoryczne pytanie, włącznie z ponoszeniem konsekwencji - to ostra ocena, ale nie sądzę by była całkowicie nieuzasadniona)

1,748 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2012-07-16 11:37:50)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Dunkis.. posłuchaj.. kocham tego człowieka ( niestety), darowałam mu miliony jego błędów, wysłuchiwałam obietnić, zapewnień i bazowałam na tym. Nie robie żadnej idylli z mojego życia, nie jestem święta.. jak trzeba wydrę gębę az miło.. ale Ty ( chyba ,ze jestem naprawde głupia) ze chyba ja wyidealizowałam swoje zycie a slepa byłam że jemu cos jednak brakuje.. tak?.. to dlaczego tego nie sygnalizował? on akurat o " swoje" umie upominac sie jak nikt inny...dlaczego nie uslyszalam; malwina to nie tak mialo być!!.. bo ja tak robilam, żeby to po prostu WIEDZIAŁ!.. nie bawiłam sie jego uczuciami, nie było premedytacji w moim postepowaniu.. to była reakcja na jego zachowanie.. na jego zagrywki.. nic wiecej.. i wyobraź sobie,że to jest zarzut wobec mnie.. bo sie czepialam.. bo nie dawalam mu spokoju.. maialam mu dac spokojnie robić swoje.. cos na co dokladnie sie nie godzilam..


wiem ,ze przestawiam litery jak szalona ( End_aluzja ma to samo big_smile)

A czy nie konsekwencja jest podstawą zachowania zdrowych relacji?
Wybaczanie błędów to jedno, ale darowanie miliona błędów? Łykanie zapewnień i bazwowanie na tym - kolejnych błędów - nie można nazwać, tym - co zasiejesz , to zbierzesz - czytaj - konsekwencje bycia niekonsekwentnym ? Bycie slpeym lub udawnie bycia ślepym ... bo jak się okazuje ta wieża nie była tak idylliczna? Pisałaś, że było super cacy, ekstra, wszystko jak na tacy, bez rysy.
Wiesz dla czego nie usłyszałaś nigdy że ma być inaczej - bo łykałaś jego błędy. po co miał wychodzić z czyms , co jest niewygodne. Był nauczony  - że jeśli się OKAZĘ że coś będzie niewygodne, to ... mu wybaczysz.
Przyznaję na pewno nie bawiłaś się jego uczuciami - nie jestem w stanie napisać tego po tym jak i co opisujesz, raczej bym powiedziałm, że pozwoliłaś mu na to by to on się bawił Twoimi ucuciami, a Ty na to pozwalałaś. Miałaś prawo się czepiać, nawet jeśli nie było podstaw -bo to prowadzi do romowy dialogu, a on szukał spokoju - to była jego niedojrzałość - brak umiejętności stawienia czoła tego co go dotyczy.

I jeszcze jedno, co do seksu - nie okłamujmy się - facet by dostać swoje, będzie zawsze mówił, że kobieta jest dobra w łóżku. To bardzo ułatwia sprawę.

1,749

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie chciałem Pań obrazić:)

Jest tak, że Wy idealizujecie swój związek a ja opieram się na tym co piszecie o jego złych stronach.
Poza tym zróbcie bilans Waszych rozterek, wątpliwości i problemów opisanych na forum.
Przecież to nawet postronnemu obserwatorowi daje obraz jakości relacji z partnerem.
Bez zaufania nie ma związku.

Nie wyobrażam sobie życia w ciągłej niepewności o to kto zadzwoni, z kim się spotka i jakie tego będą
konsekwencje.
Taki stan wzajemnych relacji to nie miłość a umowa biznesowa wymagająca stałego nadzoru i kontroli.
To chyba większy stres niż praca w wywiadzie. Tam obserwuje się i kontroluje obcych.

Szkoda zdrowia i następnych lat życia:)

1,750

Odp: Kobiety na zakręcie

Ale o seksie mowil mi zawsze nie wtedy tylko gdy chcial mnie zdobywac.. prosze Cie nie ejstesmy małolatami... nie chcodzilo nam tylko o zaciąganie siebie do łóżka..

Zaznaczylam mu na początku tylko to,że nie chce aby kiedykolwiek zafundował mi to co mój poprzedni mąż. Tylko taki był warunek.
ja uważam,że to konieć w takim razie, rozumiesz? bo nie mialam do tej pory dowodów a teraz MOIM zdaniem mam. Ale wszyscy wokół mnie mówią,że watpia w to.. że zrobił totalna głupote ale lala sobie to nazmyślala w złości.. tak sie podobno zdarza.. i co? naprawde uważasz ,ze tylko jest czarne i białe w życiu..?       chce go tylko wysłuchać.. nie LICZe juz na cud i nie łudze się ,ze ten cud sie zdarzy i on stanie na wysokości zadania. Jestem nastawiona na rozwód.. na koniec z nim.. i tak jak dziewczyny pisaly .. i w sumie sama to wiedziałam; TERAZ czuje ulge.. Pierwszy raz .. nie mam ochoty ani do niego zadzownić, ani odebrac od niego telefonu.. Ja mam swoja granice i w sumie obawiam się ( sic!!)ze do niej doszłam...

Mam świadomość,że cholernie ciężkie zycie przede mna..jak on odejdzie.. ze to bedzie naprawde dramat.. ale wiem,że dam rade.. to nie bedzie juz dla niego argumentem,że nie dam sobie rady.. DAM sobie radę... predzej niz on............

1,751

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina69, chciałem Ci napisać w tej chwili jeszcze jedno - mimo wszystko muisz być twarda - może właśnie tego trzeba było jemu, Tobie i bądź taka - twarda - co nie znaczy że nie ustępliwa, ale jeśli ustąpić to na własnych warunkach. Jeśli go kochasz to nie przestawaj, na pewno nie teraz, miłość potrafi wybaczać, wybacz, jeśli chcesz tego nie oglądaj się na nic, ale bądź twarda, słyszysz? Twoje ma być na wierzchu, wtedy - może Wasze będzie na wierzchu.

1,752

Odp: Kobiety na zakręcie

............ i cholera jeszcze musze dopisać sorry..

Dunkis.. bardzo szanuje Cie.. nie pisaliśmy ze soba bezpośrednio nigdy ale zawsze Cie czytalam..

cytuje Ciebie;  ***To co opisałaś mi co on zrobił to głupota owszem, ale takiej głupoty się nie robi , gdy jest pełne zrozumienie, wspólne cele i osiągnie się to. Czegoś mi tu brakuje, a to czego mi tu brakuje opisałem w poprzednim poście i nie będę się powtarzał, bo uważam, że jesteś w stanie to zrozumieć, tyle, że może nie umiesz przyjąć.***
własnie MIELIŚMY wspołne cele, pracowalismy nad nimi.. on nie był wyłączony juz z naszego rodzinnego zycia.. nadal robilismy plany i rozważalismy różne warianty.. tu zawsze byliśmy zgodni!!!  zabraklo o czym juz pisalam tej zwyklej codziennej komunikacji bo CIĄGLE cos miądlił w tym zasranym telefonie i cos ciagle nie gralo!!!  NIC więcej...

uffffffffffffffffff sorry  ...

1,753

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:

Malwina69, chciałem Ci napisać w tej chwili jeszcze jedno - mimo wszystko muisz być twarda - może właśnie tego trzeba było jemu, Tobie i bądź taka - twarda - co nie znaczy że nie ustępliwa, ale jeśli ustąpić to na własnych warunkach. Jeśli go kochasz to nie przestawaj, na pewno nie teraz, miłość potrafi wybaczać, wybacz, jeśli chcesz tego nie oglądaj się na nic, ale bądź twarda, słyszysz? Twoje ma być na wierzchu, wtedy - może Wasze będzie na wierzchu.

ja jestem twarda jak staję przed problemem juz twarza w twarz..jak nie mam juz alternatywy.. swoje juz w życiu przeszłam..później robi sie gorzej.. później już jestem małą zraniona dziewczynka..


ja naparwde duzo zrozumialam bedąc na tym forum.. i bardzo mnie pociesza,że wiele moich zasad jakie mialam a ktos czasami je poddawal mojej watpliwości okazały sie dzieki tym ludziom, których tu poznalam WŁAściwymi.. to mnie podbudowalo bardzo...

1,754

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Ale o seksie mowil mi zawsze nie wtedy tylko gdy chcial mnie zdobywac.. prosze Cie nie ejstesmy małolatami... nie chcodzilo nam tylko o zaciąganie siebie do łóżka..

Zaznaczylam mu na początku tylko to,że nie chce aby kiedykolwiek zafundował mi to co mój poprzedni mąż. Tylko taki był warunek.
ja uważam,że to konieć w takim razie, rozumiesz? bo nie mialam do tej pory dowodów a teraz MOIM zdaniem mam. Ale wszyscy wokół mnie mówią,że watpia w to.. że zrobił totalna głupote ale lala sobie to nazmyślala w złości.. tak sie podobno zdarza.. i co? naprawde uważasz ,ze tylko jest czarne i białe w życiu..?       chce go tylko wysłuchać.. nie LICZe juz na cud i nie łudze się ,ze ten cud sie zdarzy i on stanie na wysokości zadania. Jestem nastawiona na rozwód.. na koniec z nim.. i tak jak dziewczyny pisaly .. i w sumie sama to wiedziałam; TERAZ czuje ulge.. Pierwszy raz .. nie mam ochoty ani do niego zadzownić, ani odebrac od niego telefonu.. Ja mam swoja granice i w sumie obawiam się ( sic!!)ze do niej doszłam...

Mam świadomość,że cholernie ciężkie zycie przede mna..jak on odejdzie.. ze to bedzie naprawde dramat.. ale wiem,że dam rade.. to nie bedzie juz dla niego argumentem,że nie dam sobie rady.. DAM sobie radę... predzej niz on............

Z seksem nie ma żadnego ale. Facet wie co kobieta oczekuje usłyszeć, no właśni nie bądź dzieckiem. Faceta masz przecież intaligentnego, czy prostaka? Tylko prostak będzie mówił jaka jesteś fajna gdy chce zmoczyć, a resztę czaseu przesiedzi plecami do Ciebie, jak mu się znów zachce to rzuci komplement itd - czytaj człowiek bez wyobraźni itd...
Warunki, warunki, warunki... masz to na papierze? A nawet gydybś miała, to co sobie byś takim papierem mogła podetrzeć?
Co do dawania sobie rady - jeśli to był argument jego - to znaczy, że on sam się obawia jak sobie da radę, a tobie to jedynie przypisywał i w dodatku w to uwierzyłaś.

1,755

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina ,nie wiem czemu ale czułam ,że u ciebie  coś wisi w powietrzu .Teraz widzę ,że wszystko runęło .Mam nadzieję ,że dasz sobie czas .Pamiętaj twoja intuicja cię nie zawiodła,dlatego musisz sobie ufać .On okazał się facetem ,który nie potrafi przyznać się do błędów.Może cię nie zdradził fizycznie ,może to  była zabawa w której ona się zagalopowała ,ale gdyby ci ufał to powiedział by ci o każdym jej telefonie .Mój mąż też stwierdził ,że żeby mnie ochronić nie powie mi ,że ona nadal wydzwania ,ale ja właśnie na tym oparłam zaufanie .Sprawdziłam wtedy ,jego rozmowy trwały kilka sekund ,bo gdy ona dzwoniła nie odbierał  a potem oddzwaniał ,że się z nią nie spotka ,ale przez to właśnie ,że mi nie powiedział zawiódł mnie najbardziej .To było rok temu,dużo czasu minęło ,zanim zaczęłam mu ufać ,ale tak na 100% chyba nigdy nie będę.Teraz jest dobrze ,czuję ,że naprawdę jest tylko ze mną i wiem ,że muszę ufać swojej intuicji.Malwina pamiętaj cokolwiek postanowisz będę z tobą .

Posty [ 1,691 do 1,755 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 25 26 27 28 29 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024