Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 20 21 22 23 24 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1,366 do 1,430 z 29,007 ]

1,366 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-13 10:00:51)

Odp: Kobiety na zakręcie

Właśnie dobro dziecka!

Nie widze sensu burzyć jej świata jeszcze bardziej, więc swój DOM ma jeden. Tam w przyszłości ewentualnie swój kącik.
Córka ma telefon do taty i wie, że zawsze może dzwonić.

Myśle, że na razie informacja o innej kobiecie będzie zbyt dużym szokiem. Musi się najpierw oswoić z myślą, że tata z nami nie mieszka. Ja również!
Na razie tatuś się wykazuje na maxa. mam nadzieję, że to się na niekorzyść dziecka nie zmieni. Chociaż na pewno lafirynda będzie marudzić, ze czemu tak często tam jeździsz, a musisz dziś tam jechać? A do tego lekarza to twoja żona nie może pójść? A tej wody sama nie może sobie kupić? A na wakacje pociągiem nie może jechać? Ty ją musisz zawozić?

Będę miała wredną satysfakcję!

Zobacz podobne tematy :

1,367

Odp: Kobiety na zakręcie

Monika, dbaj tez o to , zeby maz nie opowiadal corce "bajek". To znaczy jezeli powie, ze przyjdzie np. w piatek o 17.00-to MA TAK BYC.
Wazne, zeby dotrzymywal obietnic. Ona w tej chwili podwojnie reaguje na wszelkiego rodzaju niescislosci w terminach i tak bedzie jeszcze bardzo dlugo.

Uczul go na to ( ale w rozmowie sam na sam , zeby mala tego nie slyszala )

1,368

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Właśnie dobro dziecka!

Nie widze sensu burzyć jej świata jeszcze bardziej, więc swój DOM ma jeden. Tam w przyszłości ewentualnie swój kącik.
Córka ma telefon do taty i wie, że zawsze może dzwonić.

Myśle, że na razie informacja o innej kobiecie będzie zbyt dużym szokiem. Musi się najpierw oswoić z myślą, że tata z nami nie mieszka. Ja również!

Monia nie musisz mówić o tej kobiecie do póki córka nie będzie pytać ,gdzie i z kim mieszka tatuś ,wtedy powiedz jej prawdę ,bo inaczej będzie myślała ,że ją oszukujesz i straci do ciebie zaufanie .Kto powiedział ,że tata mieszka u kolegi?

1,369

Odp: Kobiety na zakręcie

To ciekawe rozwiązanie w tym włoskim sądzie. Ale myślicie, że takie dobre? Ja nie jestem przekonana.

1,370

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Właśnie dobro dziecka!

Nie widze sensu burzyć jej świata jeszcze bardziej, więc swój DOM ma jeden. Tam w przyszłości ewentualnie swój kącik.
Córka ma telefon do taty i wie, że zawsze może dzwonić.

Myśle, że na razie informacja o innej kobiecie będzie zbyt dużym szokiem. Musi się najpierw oswoić z myślą, że tata z nami nie mieszka. Ja również!

Monia nie musisz mówić o tej kobiecie do póki córka nie będzie pytać ,gdzie i z kim mieszka tatuś ,wtedy powiedz jej prawdę ,bo inaczej będzie myślała ,że ją oszukujesz i straci do ciebie zaufanie .Kto powiedział ,że tata mieszka u kolegi?

Tatuś jej powiedział, że mieszka u kolegi. To niech tatuś jej powie później prawdę. Ja mogę udawać, że nic nie wiedziałam!

1,371

Odp: Kobiety na zakręcie

Ale, drogie panie, przyjmijcie do wiadomości, że facet to facet i ta jego dobroć się skończy prędzej czy później. Odcięty od opowiązków i odpowiedzialności za dziecko rozlezie się w szwach, a jak się pojawią inne dzieci to już w ogóle mała będzie na ostatnim miejscu. Więc własnie dla dobra dziecka trzeba obmyśleć NAJLEPSZY z możliwych planów.
O! A jakby przy tej rozdzielności majątkowej, to tak jak intercyza pomałżeńska, dodać kilka punktów odnośnie opieki i obowiązków? A niespełnienie ich będą karane karą finansową? Np, dodać punk że żadne z rodziców nie może nastawiać dziecka przeciwko drugiemu. Jeśli pojawią się inne dzieci, to pierwsze nie odczuje odtrącenia i będzie traktowane na równi. itp.

1,372

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:
Teo napisał/a:

(...)Co do opieki. Ja bym się nie broniła przed tym tydzień tu - tydzień tu. Może jeszcze nie teraz, ale za 2-3 lata? Ojciec jest pełnoprawnym opiekunem, córka ma takie samo przebywać u niego jak i u matki. Moim zdaniem jeśli jest to mądrze przemyślane to uniknie się sytuacji "weekendowego tatusia", który na wszystko pozwala i jest łagodny, a matka to "ta zła" bo ona wychowuje, zakazuje i nakazuje.

Bardzo podobało mi się rozstrzygnięcie włoskiego sądu, który uznał, że dziecko nie jest paczką, którą można sobie przekazywać po tygodniu i skazywać go na brak stabilności, poczucie tymczasowości, itd. tylko dlatego, że rodzice postanowili się rozejść. Zgodnie z tym wyrokiem, dziecko pozostało w dotychczas zajmowanym mieszkaniu, a co tydzień miejsce swego pobytu zmieniali... rodzice. To oni mieszkali tydzień z dzieckiem w jego mieszkaniu, a tydzień gdziekolwiek indziej, i to oni ponosili, większe niż dziecko, konsekwencje własnych decyzji.

Tak tylko z ciekawości pytam ? chodzi o użyte sformułowanie (tak wiem że się czepiam, ale tylko słów) rozumiem, że chodziło o prawo do przebywania z ojcem. W zasadzie to ojciec ma takie samo prawo do opieki nad dzieckiem jak matka, czy ktoś o tym pamięta ? sprowadzanie tego wyłącznie do przebywania ? czasem ogranicza spojrzenie na całość. Bo on ma takie samo prawo by się martwić, nadal pokazywać świat, objaśniać jak działa i tłumaczyć jak wystrzegać się błędów, nawet tych popełnionych przez siebie. I słusznie prawisz że pojęcie weekendowego tatusia ? to rzecz, której należy unikać. Ale tak z praktyki ? to spojrzenie opiekuna ? któremu pobyt stały jest przypisany dziecku ? powoduje, że to jego ?ja? stawia się wyżej ponad dobro ? dziecka, bo np. nie wyobraża sobie, by jego życie było determinowane kontaktem dziecka z drugim rodzicem? Mówi się o dobru dziecka, czy jednak nie jest ono zazwyczaj ? mimo chęci, deklaracji ? ale dla własnej wygody bywa niejako wypaczone.

1,373

Odp: Kobiety na zakręcie
Teo napisał/a:

Ale, drogie panie, przyjmijcie do wiadomości, że facet to facet i ta jego dobroć się skończy prędzej czy później. Odcięty od opowiązków i odpowiedzialności za dziecko rozlezie się w szwach, a jak się pojawią inne dzieci to już w ogóle mała będzie na ostatnim miejscu. Więc własnie dla dobra dziecka trzeba obmyśleć NAJLEPSZY z możliwych planów.
O! A jakby przy tej rozdzielności majątkowej, to tak jak intercyza pomałżeńska, dodać kilka punktów odnośnie opieki i obowiązków? A niespełnienie ich będą karane karą finansową? Np, dodać punk że żadne z rodziców nie może nastawiać dziecka przeciwko drugiemu. Jeśli pojawią się inne dzieci, to pierwsze nie odczuje odtrącenia i będzie traktowane na równi. itp.

Mam nadzieję, że się nie okaże takim padalcem, że zapomni o dziecku!
Zawsze był ojcem na 200%.
Mam nadzieję,że tego nie spieprzy bo ukatrupię!

1,374

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Tatuś jej powiedział, że mieszka u kolegi. To niech tatuś jej powie później prawdę. Ja mogę udawać, że nic nie wiedziałam!

Udawać? Czyli podejmujesz decyzję o okłamaniu córki.
Wcześniej czy później prawda wyjdzie na jaw i Twoja wiarygodność, w jej oczach, zostanie obalona.

1,375

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Właśnie dobro dziecka!

Nie widze sensu burzyć jej świata jeszcze bardziej, więc swój DOM ma jeden. Tam w przyszłości ewentualnie swój kącik.
Córka ma telefon do taty i wie, że zawsze może dzwonić.

Myśle, że na razie informacja o innej kobiecie będzie zbyt dużym szokiem. Musi się najpierw oswoić z myślą, że tata z nami nie mieszka. Ja również!

Monia nie musisz mówić o tej kobiecie do póki córka nie będzie pytać ,gdzie i z kim mieszka tatuś ,wtedy powiedz jej prawdę ,bo inaczej będzie myślała ,że ją oszukujesz i straci do ciebie zaufanie .Kto powiedział ,że tata mieszka u kolegi?

Tatuś jej powiedział, że mieszka u kolegi. To niech tatuś jej powie później prawdę. Ja mogę udawać, że nic nie wiedziałam!

Monia to dobrze ,że nie ty.Mała będzie miała pretensje do taty ,że ją okłamał.Jest coraz lepszy w wybielaniu się .Pamiętaj ,że gdyby ciebie o to zapytała to nie kłam bo wtedy będzie myślała ,że rodzice zawsze kłamią .Kłamstwo niszczy poczucie stabilności.

1,376

Odp: Kobiety na zakręcie
Teo napisał/a:

Ale, drogie panie, przyjmijcie do wiadomości, że facet to facet i ta jego dobroć się skończy prędzej czy później. Odcięty od opowiązków i odpowiedzialności za dziecko rozlezie się w szwach, a jak się pojawią inne dzieci to już w ogóle mała będzie na ostatnim miejscu. Więc własnie dla dobra dziecka trzeba obmyśleć NAJLEPSZY z możliwych planów.
O! A jakby przy tej rozdzielności majątkowej, to tak jak intercyza pomałżeńska, dodać kilka punktów odnośnie opieki i obowiązków? A niespełnienie ich będą karane karą finansową? Np, dodać punk że żadne z rodziców nie może nastawiać dziecka przeciwko drugiemu. Jeśli pojawią się inne dzieci, to pierwsze nie odczuje odtrącenia i będzie traktowane na równi. itp.

I co takie zapisek mógłby dać?
To są takie gołosłowne ustalenia. Trudne do udowodnienia w dodatku.

1,377

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
Teo napisał/a:

(...)Co do opieki. Ja bym się nie broniła przed tym tydzień tu - tydzień tu. Może jeszcze nie teraz, ale za 2-3 lata? Ojciec jest pełnoprawnym opiekunem, córka ma takie samo przebywać u niego jak i u matki. Moim zdaniem jeśli jest to mądrze przemyślane to uniknie się sytuacji "weekendowego tatusia", który na wszystko pozwala i jest łagodny, a matka to "ta zła" bo ona wychowuje, zakazuje i nakazuje.

Bardzo podobało mi się rozstrzygnięcie włoskiego sądu, który uznał, że dziecko nie jest paczką, którą można sobie przekazywać po tygodniu i skazywać go na brak stabilności, poczucie tymczasowości, itd. tylko dlatego, że rodzice postanowili się rozejść. Zgodnie z tym wyrokiem, dziecko pozostało w dotychczas zajmowanym mieszkaniu, a co tydzień miejsce swego pobytu zmieniali... rodzice. To oni mieszkali tydzień z dzieckiem w jego mieszkaniu, a tydzień gdziekolwiek indziej, i to oni ponosili, większe niż dziecko, konsekwencje własnych decyzji.

Tak tylko z ciekawości pytam ? chodzi o użyte sformułowanie (tak wiem że się czepiam, ale tylko słów) rozumiem, że chodziło o prawo do przebywania z ojcem. W zasadzie to ojciec ma takie samo prawo do opieki nad dzieckiem jak matka, czy ktoś o tym pamięta ? sprowadzanie tego wyłącznie do przebywania ? czasem ogranicza spojrzenie na całość. Bo on ma takie samo prawo by się martwić, nadal pokazywać świat, objaśniać jak działa i tłumaczyć jak wystrzegać się błędów, nawet tych popełnionych przez siebie. I słusznie prawisz że pojęcie weekendowego tatusia ? to rzecz, której należy unikać. Ale tak z praktyki ? to spojrzenie opiekuna ? któremu pobyt stały jest przypisany dziecku ? powoduje, że to jego ?ja? stawia się wyżej ponad dobro ? dziecka, bo np. nie wyobraża sobie, by jego życie było determinowane kontaktem dziecka z drugim rodzicem? Mówi się o dobru dziecka, czy jednak nie jest ono zazwyczaj ? mimo chęci, deklaracji ? ale dla własnej wygody bywa niejako wypaczone.

Właśnie Dunkis mam nadzieję, że tatuś mojego dziecka będzie nadal takim ojcem jakim był zawsze!
Bo  w tej kwestii nigdy nie miałam mu nic do zarzucenia. On nigdy nie "przebywał" ale był z dzieckiem, w pełnym tego słowa znaczeniu!

1,378

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
Teo napisał/a:

(...)Co do opieki. Ja bym się nie broniła przed tym tydzień tu - tydzień tu. Może jeszcze nie teraz, ale za 2-3 lata? Ojciec jest pełnoprawnym opiekunem, córka ma takie samo przebywać u niego jak i u matki. Moim zdaniem jeśli jest to mądrze przemyślane to uniknie się sytuacji "weekendowego tatusia", który na wszystko pozwala i jest łagodny, a matka to "ta zła" bo ona wychowuje, zakazuje i nakazuje.

Bardzo podobało mi się rozstrzygnięcie włoskiego sądu, który uznał, że dziecko nie jest paczką, którą można sobie przekazywać po tygodniu i skazywać go na brak stabilności, poczucie tymczasowości, itd. tylko dlatego, że rodzice postanowili się rozejść. Zgodnie z tym wyrokiem, dziecko pozostało w dotychczas zajmowanym mieszkaniu, a co tydzień miejsce swego pobytu zmieniali... rodzice. To oni mieszkali tydzień z dzieckiem w jego mieszkaniu, a tydzień gdziekolwiek indziej, i to oni ponosili, większe niż dziecko, konsekwencje własnych decyzji.

Tak tylko z ciekawości pytam ? chodzi o użyte sformułowanie (tak wiem że się czepiam, ale tylko słów) rozumiem, że chodziło o prawo do przebywania z ojcem. W zasadzie to ojciec ma takie samo prawo do opieki nad dzieckiem jak matka, czy ktoś o tym pamięta ? sprowadzanie tego wyłącznie do przebywania ? czasem ogranicza spojrzenie na całość. Bo on ma takie samo prawo by się martwić, nadal pokazywać świat, objaśniać jak działa i tłumaczyć jak wystrzegać się błędów, nawet tych popełnionych przez siebie. I słusznie prawisz że pojęcie weekendowego tatusia ? to rzecz, której należy unikać. Ale tak z praktyki ? to spojrzenie opiekuna ? któremu pobyt stały jest przypisany dziecku ? powoduje, że to jego ?ja? stawia się wyżej ponad dobro ? dziecka, bo np. nie wyobraża sobie, by jego życie było determinowane kontaktem dziecka z drugim rodzicem? Mówi się o dobru dziecka, czy jednak nie jest ono zazwyczaj ? mimo chęci, deklaracji ? ale dla własnej wygody bywa niejako wypaczone.

Dzięki Ci za uwagę. smile
Oczywiście, że chodzi o równe prawa obojga rodziców do opieki nad dzieckiem.

1,379

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Tatuś jej powiedział, że mieszka u kolegi. To niech tatuś jej powie później prawdę. Ja mogę udawać, że nic nie wiedziałam!

Udawać? Czyli podejmujesz decyzję o okłamaniu córki.
Wcześniej czy później prawda wyjdzie na jaw i Twoja wiarygodność, w jej oczach, zostanie obalona.

Nie  chcę jej okłamywać, ale tej prawdy ja jej nie muszę przekazywać!

1,380

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Teo napisał/a:

Ale, drogie panie, przyjmijcie do wiadomości, że facet to facet i ta jego dobroć się skończy prędzej czy później. Odcięty od opowiązków i odpowiedzialności za dziecko rozlezie się w szwach, a jak się pojawią inne dzieci to już w ogóle mała będzie na ostatnim miejscu. Więc własnie dla dobra dziecka trzeba obmyśleć NAJLEPSZY z możliwych planów.
O! A jakby przy tej rozdzielności majątkowej, to tak jak intercyza pomałżeńska, dodać kilka punktów odnośnie opieki i obowiązków? A niespełnienie ich będą karane karą finansową? Np, dodać punk że żadne z rodziców nie może nastawiać dziecka przeciwko drugiemu. Jeśli pojawią się inne dzieci, to pierwsze nie odczuje odtrącenia i będzie traktowane na równi. itp.

Mam nadzieję, że się nie okaże takim padalcem, że zapomni o dziecku!
Zawsze był ojcem na 200%.
Mam nadzieję,że tego nie spieprzy bo ukatrupię!

Niestety spieprzy, to kwestia czasu. Widziałam wielu kochających i oddanych ojców, którzy po rozwodzie  z roku na rok rozluźniali stosunki i wcale nie specjalnie! Działo się to naturalnie zupełnie - nowa rodzina, nowe obowiązki, nowe rzeczy, które absorbowały uwagę. Najpierw obiecywał, że stosunek do dziecka się nie zmieni, a potem ograniczał się kontakt do "widzeń" raz na dwa tygodnie.

1,381

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Tatuś jej powiedział, że mieszka u kolegi. To niech tatuś jej powie później prawdę. Ja mogę udawać, że nic nie wiedziałam!

Udawać? Czyli podejmujesz decyzję o okłamaniu córki.
Wcześniej czy później prawda wyjdzie na jaw i Twoja wiarygodność, w jej oczach, zostanie obalona.

Nie  chcę jej okłamywać, ale tej prawdy ja jej nie muszę przekazywać!

Jest jednak różnica między udawaniem, że czegoś nie wiedziałaś, a przemilczeniem pewnych faktów.

1,382

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
Wielokropek napisał/a:
Teo napisał/a:

(...)Co do opieki. Ja bym się nie broniła przed tym tydzień tu - tydzień tu. Może jeszcze nie teraz, ale za 2-3 lata? Ojciec jest pełnoprawnym opiekunem, córka ma takie samo przebywać u niego jak i u matki. Moim zdaniem jeśli jest to mądrze przemyślane to uniknie się sytuacji "weekendowego tatusia", który na wszystko pozwala i jest łagodny, a matka to "ta zła" bo ona wychowuje, zakazuje i nakazuje.

Bardzo podobało mi się rozstrzygnięcie włoskiego sądu, który uznał, że dziecko nie jest paczką, którą można sobie przekazywać po tygodniu i skazywać go na brak stabilności, poczucie tymczasowości, itd. tylko dlatego, że rodzice postanowili się rozejść. Zgodnie z tym wyrokiem, dziecko pozostało w dotychczas zajmowanym mieszkaniu, a co tydzień miejsce swego pobytu zmieniali... rodzice. To oni mieszkali tydzień z dzieckiem w jego mieszkaniu, a tydzień gdziekolwiek indziej, i to oni ponosili, większe niż dziecko, konsekwencje własnych decyzji.

Tak tylko z ciekawości pytam ? chodzi o użyte sformułowanie (tak wiem że się czepiam, ale tylko słów) rozumiem, że chodziło o prawo do przebywania z ojcem. W zasadzie to ojciec ma takie samo prawo do opieki nad dzieckiem jak matka, czy ktoś o tym pamięta ? sprowadzanie tego wyłącznie do przebywania ? czasem ogranicza spojrzenie na całość. Bo on ma takie samo prawo by się martwić, nadal pokazywać świat, objaśniać jak działa i tłumaczyć jak wystrzegać się błędów, nawet tych popełnionych przez siebie. I słusznie prawisz że pojęcie weekendowego tatusia ? to rzecz, której należy unikać. Ale tak z praktyki ? to spojrzenie opiekuna ? któremu pobyt stały jest przypisany dziecku ? powoduje, że to jego ?ja? stawia się wyżej ponad dobro ? dziecka, bo np. nie wyobraża sobie, by jego życie było determinowane kontaktem dziecka z drugim rodzicem? Mówi się o dobru dziecka, czy jednak nie jest ono zazwyczaj ? mimo chęci, deklaracji ? ale dla własnej wygody bywa niejako wypaczone.

Ja przeżyłam okres w którym ojciec zajmował się dzieckiem i wszystko miało być jak on chce, bo on wychowuje, tylko wiecie, on sobie wtedy sam nadał to prawo. Sam sobie. No i oczywiście we wszystko wtrącała się flama. Ja mogłam przyjść po dziecku kiedy został ochłap niezorganizowanego czasu, albo w tygodniu mogłam przyjść odrobić z dzieckiem zadanie, u nich w domu. Niestety nie potrafiłam tam przebywać. Kiedy postawiłam sprawę na ostrzu noża, on stał się weekendowym tylko tatusiem. W naszym przypadku lepiej. Ponieważ nastawiał dziecko przeciwko mnie, albo opowiadał sobie z flamą różne rzeczy na mój temat przy dziecku, a oprócz tego do dziś dnia wyciąga od dziecka różne informacje pod presją, Walczę z tym, nie chciałabym ograniczać kontaktu. Dziecko to męczy psychicznie, a szanowny nieomylny tatuś wie najlepiej co robi, nie wiem czy nieświadomy jest. Ale żeby własnemu dziecku krzywdę robić.
Kiedyś jak rozprawiali z flamą w domu dziecko mi opowiadało, że chciało wyjść i iść do straży miejskiej, albo na policję. To ja nie wiem co dziecko musiało słyszeć. Teraz jest spokojniej.

1,383 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2012-07-13 10:23:44)

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:
monia&Co napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Udawać? Czyli podejmujesz decyzję o okłamaniu córki.
Wcześniej czy później prawda wyjdzie na jaw i Twoja wiarygodność, w jej oczach, zostanie obalona.

Nie  chcę jej okłamywać, ale tej prawdy ja jej nie muszę przekazywać!

Jest jednak różnica między udawaniem, że czegoś nie wiedziałaś, a przemilczeniem pewnych faktów.

Dla dobiorcy - żadna, dla nadawcy olbrzymia, bo to drugie pozwala udawać przed sobą - że się nie kłamie i w ten sposób tłumi poczucie jakiejkolwiek winy.

Az mi się coś przypomina :
- masz przyjaciela?
- nie!   (ale w myslach krótka naliza - mam kochanka, ale przecież, o to sie nie pytał - zatem - nie kłamię i śpię spokojnie)


(sorry troche nie na temat przykład)

1,384

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Teo napisał/a:

Ale, drogie panie, przyjmijcie do wiadomości, że facet to facet i ta jego dobroć się skończy prędzej czy później. Odcięty od opowiązków i odpowiedzialności za dziecko rozlezie się w szwach, a jak się pojawią inne dzieci to już w ogóle mała będzie na ostatnim miejscu. Więc własnie dla dobra dziecka trzeba obmyśleć NAJLEPSZY z możliwych planów.
O! A jakby przy tej rozdzielności majątkowej, to tak jak intercyza pomałżeńska, dodać kilka punktów odnośnie opieki i obowiązków? A niespełnienie ich będą karane karą finansową? Np, dodać punk że żadne z rodziców nie może nastawiać dziecka przeciwko drugiemu. Jeśli pojawią się inne dzieci, to pierwsze nie odczuje odtrącenia i będzie traktowane na równi. itp.

Mam nadzieję, że się nie okaże takim padalcem, że zapomni o dziecku!
Zawsze był ojcem na 200%.
Mam nadzieję,że tego nie spieprzy bo ukatrupię!

Może okaże się być wyjątkiem od reguły.  Życzę Ci tego.

1,385 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-13 10:27:33)

Odp: Kobiety na zakręcie

Błagam Was nie dołujcie mnie!

Nie chcę dziecka okłamywać, nie chcę przemilczać niczego! Po prostu sama muszę się przygotować na takie rozmowy!

A jak tatuś okaże się choooojem to ....to nie wiem co.........

1,386

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Dunkis napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Bardzo podobało mi się rozstrzygnięcie włoskiego sądu, który uznał, że dziecko nie jest paczką, którą można sobie przekazywać po tygodniu i skazywać go na brak stabilności, poczucie tymczasowości, itd. tylko dlatego, że rodzice postanowili się rozejść. Zgodnie z tym wyrokiem, dziecko pozostało w dotychczas zajmowanym mieszkaniu, a co tydzień miejsce swego pobytu zmieniali... rodzice. To oni mieszkali tydzień z dzieckiem w jego mieszkaniu, a tydzień gdziekolwiek indziej, i to oni ponosili, większe niż dziecko, konsekwencje własnych decyzji.

Tak tylko z ciekawości pytam ? chodzi o użyte sformułowanie (tak wiem że się czepiam, ale tylko słów) rozumiem, że chodziło o prawo do przebywania z ojcem. W zasadzie to ojciec ma takie samo prawo do opieki nad dzieckiem jak matka, czy ktoś o tym pamięta ? sprowadzanie tego wyłącznie do przebywania ? czasem ogranicza spojrzenie na całość. Bo on ma takie samo prawo by się martwić, nadal pokazywać świat, objaśniać jak działa i tłumaczyć jak wystrzegać się błędów, nawet tych popełnionych przez siebie. I słusznie prawisz że pojęcie weekendowego tatusia ? to rzecz, której należy unikać. Ale tak z praktyki ? to spojrzenie opiekuna ? któremu pobyt stały jest przypisany dziecku ? powoduje, że to jego ?ja? stawia się wyżej ponad dobro ? dziecka, bo np. nie wyobraża sobie, by jego życie było determinowane kontaktem dziecka z drugim rodzicem? Mówi się o dobru dziecka, czy jednak nie jest ono zazwyczaj ? mimo chęci, deklaracji ? ale dla własnej wygody bywa niejako wypaczone.

Właśnie Dunkis mam nadzieję, że tatuś mojego dziecka będzie nadal takim ojcem jakim był zawsze!
Bo  w tej kwestii nigdy nie miałam mu nic do zarzucenia. On nigdy nie "przebywał" ale był z dzieckiem, w pełnym tego słowa znaczeniu!

Wiesz, może się okazać tak, że poświęcony dziecku nie będzie miał czasu dla kochanki, ale to nas już nie interesuje.

1,387 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2012-07-13 10:44:48)

Odp: Kobiety na zakręcie
hm... napisał/a:
Dunkis napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Bardzo podobało mi się rozstrzygnięcie włoskiego sądu, który uznał, że dziecko nie jest paczką, którą można sobie przekazywać po tygodniu i skazywać go na brak stabilności, poczucie tymczasowości, itd. tylko dlatego, że rodzice postanowili się rozejść. Zgodnie z tym wyrokiem, dziecko pozostało w dotychczas zajmowanym mieszkaniu, a co tydzień miejsce swego pobytu zmieniali... rodzice. To oni mieszkali tydzień z dzieckiem w jego mieszkaniu, a tydzień gdziekolwiek indziej, i to oni ponosili, większe niż dziecko, konsekwencje własnych decyzji.

Tak tylko z ciekawości pytam ? chodzi o użyte sformułowanie (tak wiem że się czepiam, ale tylko słów) rozumiem, że chodziło o prawo do przebywania z ojcem. W zasadzie to ojciec ma takie samo prawo do opieki nad dzieckiem jak matka, czy ktoś o tym pamięta ? sprowadzanie tego wyłącznie do przebywania ? czasem ogranicza spojrzenie na całość. Bo on ma takie samo prawo by się martwić, nadal pokazywać świat, objaśniać jak działa i tłumaczyć jak wystrzegać się błędów, nawet tych popełnionych przez siebie. I słusznie prawisz że pojęcie weekendowego tatusia ? to rzecz, której należy unikać. Ale tak z praktyki ? to spojrzenie opiekuna ? któremu pobyt stały jest przypisany dziecku ? powoduje, że to jego ?ja? stawia się wyżej ponad dobro ? dziecka, bo np. nie wyobraża sobie, by jego życie było determinowane kontaktem dziecka z drugim rodzicem? Mówi się o dobru dziecka, czy jednak nie jest ono zazwyczaj ? mimo chęci, deklaracji ? ale dla własnej wygody bywa niejako wypaczone.

Ja przeżyłam okres w którym ojciec zajmował się dzieckiem i wszystko miało być jak on chce, bo on wychowuje, tylko wiecie, on sobie wtedy sam nadał to prawo. Sam sobie. No i oczywiście we wszystko wtrącała się flama. Ja mogłam przyjść po dziecku kiedy został ochłap niezorganizowanego czasu, albo w tygodniu mogłam przyjść odrobić z dzieckiem zadanie, u nich w domu. Niestety nie potrafiłam tam przebywać. Kiedy postawiłam sprawę na ostrzu noża, on stał się weekendowym tylko tatusiem. W naszym przypadku lepiej. Ponieważ nastawiał dziecko przeciwko mnie, albo opowiadał sobie z flamą różne rzeczy na mój temat przy dziecku, a oprócz tego do dziś dnia wyciąga od dziecka różne informacje pod presją, Walczę z tym, nie chciałabym ograniczać kontaktu. Dziecko to męczy psychicznie, a szanowny nieomylny tatuś wie najlepiej co robi, nie wiem czy nieświadomy jest. Ale żeby własnemu dziecku krzywdę robić.
Kiedyś jak rozprawiali z flamą w domu dziecko mi opowiadało, że chciało wyjść i iść do straży miejskiej, albo na policję. To ja nie wiem co dziecko musiało słyszeć. Teraz jest spokojniej.

Przebija przez to że bardziej Cię boli nadanie sobie prawa do wychowania ... od czego innego - porzuć to bo nic Ci to nie da zapomnij i idź się mierzyć z tym co masz. A pro po Tatuś wcale nie musi być świadomy tego co robi, a to co robi wcale nie musi być jego zdaniem złe - może należy mu to wytłumaczyć - poweidzieć - i dać coś co przemyśli - przykłady itd. Samo staniz boku i narzekanie - anwet na niego nic nie zmieni, za to rozmowa ma szansę coś wnieść. (jeśli juz była i nic nie wniosła, to znaczy, że argumenty nie były trafione). przykłąd - argumentowania przyszedł - sam z siebie jak widać, - może tędy droga.

1,388

Odp: Kobiety na zakręcie
Teo napisał/a:
monia&Co napisał/a:
Teo napisał/a:

Ale, drogie panie, przyjmijcie do wiadomości, że facet to facet i ta jego dobroć się skończy prędzej czy później. Odcięty od opowiązków i odpowiedzialności za dziecko rozlezie się w szwach, a jak się pojawią inne dzieci to już w ogóle mała będzie na ostatnim miejscu. Więc własnie dla dobra dziecka trzeba obmyśleć NAJLEPSZY z możliwych planów.
O! A jakby przy tej rozdzielności majątkowej, to tak jak intercyza pomałżeńska, dodać kilka punktów odnośnie opieki i obowiązków? A niespełnienie ich będą karane karą finansową? Np, dodać punk że żadne z rodziców nie może nastawiać dziecka przeciwko drugiemu. Jeśli pojawią się inne dzieci, to pierwsze nie odczuje odtrącenia i będzie traktowane na równi. itp.

Mam nadzieję, że się nie okaże takim padalcem, że zapomni o dziecku!
Zawsze był ojcem na 200%.
Mam nadzieję,że tego nie spieprzy bo ukatrupię!

Niestety spieprzy, to kwestia czasu. Widziałam wielu kochających i oddanych ojców, którzy po rozwodzie  z roku na rok rozluźniali stosunki i wcale nie specjalnie! Działo się to naturalnie zupełnie - nowa rodzina, nowe obowiązki, nowe rzeczy, które absorbowały uwagę. Najpierw obiecywał, że stosunek do dziecka się nie zmieni, a potem ograniczał się kontakt do "widzeń" raz na dwa tygodnie.

Tak jest przeważnie, ale nie można chyba i tej kwestii generalizować.

1,389

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Błagam Was nie dołujcie mnie!

Nie chcę dziecka okłamywać, nie chcę przemilczać niczego! Po prostu sama muszę się przygotować na takie rozmowy!

A jak tatuś okaże się choooojem to ....to nie wiem co.........

Nie przeginaj. Nic Ci to nie da. Lepiej rzuc talerzem smile np w Dunkisa smile

1,390

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Błagam Was nie dołujcie mnie!

Nie chcę dziecka okłamywać, nie chcę przemilczać niczego! Po prostu sama muszę się przygotować na takie rozmowy!

A jak tatuś okaże się choooojem to ....to nie wiem co.........

Nie musi się okazać. Ale formalnie musisz się zabezpieczyć tak dla świętego spokoju. Nie masz podstaw żeby mu ufać, ot co.

1,391

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
hm... napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Tak tylko z ciekawości pytam ? chodzi o użyte sformułowanie (tak wiem że się czepiam, ale tylko słów) rozumiem, że chodziło o prawo do przebywania z ojcem. W zasadzie to ojciec ma takie samo prawo do opieki nad dzieckiem jak matka, czy ktoś o tym pamięta ? sprowadzanie tego wyłącznie do przebywania ? czasem ogranicza spojrzenie na całość. Bo on ma takie samo prawo by się martwić, nadal pokazywać świat, objaśniać jak działa i tłumaczyć jak wystrzegać się błędów, nawet tych popełnionych przez siebie. I słusznie prawisz że pojęcie weekendowego tatusia ? to rzecz, której należy unikać. Ale tak z praktyki ? to spojrzenie opiekuna ? któremu pobyt stały jest przypisany dziecku ? powoduje, że to jego ?ja? stawia się wyżej ponad dobro ? dziecka, bo np. nie wyobraża sobie, by jego życie było determinowane kontaktem dziecka z drugim rodzicem? Mówi się o dobru dziecka, czy jednak nie jest ono zazwyczaj ? mimo chęci, deklaracji ? ale dla własnej wygody bywa niejako wypaczone.

Ja przeżyłam okres w którym ojciec zajmował się dzieckiem i wszystko miało być jak on chce, bo on wychowuje, tylko wiecie, on sobie wtedy sam nadał to prawo. Sam sobie. No i oczywiście we wszystko wtrącała się flama. Ja mogłam przyjść po dziecku kiedy został ochłap niezorganizowanego czasu, albo w tygodniu mogłam przyjść odrobić z dzieckiem zadanie, u nich w domu. Niestety nie potrafiłam tam przebywać. Kiedy postawiłam sprawę na ostrzu noża, on stał się weekendowym tylko tatusiem. W naszym przypadku lepiej. Ponieważ nastawiał dziecko przeciwko mnie, albo opowiadał sobie z flamą różne rzeczy na mój temat przy dziecku, a oprócz tego do dziś dnia wyciąga od dziecka różne informacje pod presją, Walczę z tym, nie chciałabym ograniczać kontaktu. Dziecko to męczy psychicznie, a szanowny nieomylny tatuś wie najlepiej co robi, nie wiem czy nieświadomy jest. Ale żeby własnemu dziecku krzywdę robić.
Kiedyś jak rozprawiali z flamą w domu dziecko mi opowiadało, że chciało wyjść i iść do straży miejskiej, albo na policję. To ja nie wiem co dziecko musiało słyszeć. Teraz jest spokojniej.

Przebija przez to że bardziej, albo bardzi Cię boli nadanie sobie prawa do wychowania ... od czego innego - porzuć to bo nic Ci to nie da zapomnij i idź się mierzyć z tym co masz. A pro po Tatuś wcale nie musi być świadomy tego co robi, a to co robi wcale nie musi być jego zdaniem złe - może należy mu to wytłumaczyć - poweidzieć - i dać coś co przemyśli - przykłady itd. Samo staniz boku i narzekanie - anwet na niego nic nie zmieni, za to rozmowa ma szansę coś wnieść. (jeśli juz była i nic nie wniosła, to znaczy, że argumenty nie były trafione). przykłąd - argumentowania przyszedł - sam z siebie jak widać, - może tędy droga.

Mała uwaga, żaden argument nie daje nic jeśli rozmówca jest pewien że jest wszechwiedzący. Nie, mnie to nie boli. Mam go gdzieś. Robię wszystko żeby dziecko nie cierpiało. Ale szczerze, nie rozumiem pierwszego zdania.

1,392

Odp: Kobiety na zakręcie

Czyżbyś myślał, że związku mu zazdroszczę?
Sama go wywaliłam, drania.

1,393

Odp: Kobiety na zakręcie
hm... napisał/a:

Czyżbyś myślał, że związku mu zazdroszczę?
Sama go wywaliłam, drania.

Wszechwiedzący - jest właśnie tym, który zdaje sobie sprawę iz wie niewiele. W tym przypadku doszukiwałbym sie właśnie w tym słabych stron. Może właśnie to nie kwestia chęci - a nastawienie (niestety z mojego punktu widzenia negatywne) cyt.:"Mam to gdzieś" - jest sednem tego, że chęci nie wystarczają, zamykaja i ograniczają spojrzenie - albo próbę postawienia się - ponad to, właśnie dla dobra dziecka. Określenie - robię wszystko - oznacza jedynie robię wszystko co mi przyjdzie do głowy. Wszystko to wszystko - a nie tylko to co robię. Co do peirwszego zdania, poprawiłem.

A , i nie chodzi że zazdrościsz związku - ale o to, że obojętnie jakie są relacje, zawsze mozna je zmienić, najeczęściej rozmową. Drań, draniem ok, nawet niech będzie podły itd. - dużo zależy od nastawienia - drań to słowo i jednocześnie jakaś postawa - drań to nie morderca - o ile nie przypisze mu się zamordowania związku smile

1,394

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Błagam Was nie dołujcie mnie!

Nie chcę dziecka okłamywać, nie chcę przemilczać niczego! Po prostu sama muszę się przygotować na takie rozmowy!

A jak tatuś okaże się choooojem to ....to nie wiem co.........

Monia Ci jest łatwiej to zrozumieć bo wiesz ,że on odszedł bo zakochał się w innej a ty zrobiłaś wszystko by było dobrze.Córka nie wie dlaczego odszedł ,może myśli ,że to jej wina .Powinna wiedzieć ,że ludzie popełniają błędy i ponoszą tego konsekwencje.Jej tata popełnił błąd ale mimo to ona będzie dla niego zawsze ważna.

1,395 Ostatnio edytowany przez hm... (2012-07-13 10:55:56)

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
hm... napisał/a:

Czyżbyś myślał, że związku mu zazdroszczę?
Sama go wywaliłam, drania.

Wszechwiedzący - jest właśnie tym, który zdaje sobie sprawę iz wie niewiele. W tym przypadku doszukiwałbym sie właśnie w tym słabych stron. Może właśnie to nie kwestia chęci - a nastawienie (niestety z mojego punktu widzenia negatywne) cyt.:"Mam to gdzieś" - jest sednem tego, że chęci nie wystarczają, zamykaja i ograniczają spojrzenie - albo próbę postawienia się - ponad to, właśnie dla dobra dziecka. Określenie - robię wszystko - oznacza jedynie robię wszystko co mi przyjdzie do głowy. Wszystko to wszystko - a nie tylko to co robię. Co do peirwszego zdania, poprawiłem.

A , i nie chodzi że zazdrościsz związku - ale o to, że obojętnie jakie są relacje, zawsze mozna je zmienić, najeczęściej rozmową. Drań, draniem ok, nawet niech będzie podły itd. - dużo zależy od nastawienia - drań to słowo i jednocześnie jakaś postawa - drań to nie morderca - o ile nie przypisze mu się zamordowania związku smile

Niestety nie zgadzam sie z Tobą, są osoby na które nic nie ma wpływu. Mój mąż jest zwyczajnym psychopatą, a z kimś nie do końca sprawnym umysłowo nie da się porozumieć. Niestety na badania psychiatryczne sądownie wysłać nie można.
I co ważne nie napisałam "mam to gdzieś", a "mam GO gdzieś". A to dlatego, że dogadać się ciężko. A staram się i nieraz o dziwo udaje się. N wielu polach odpuścił, może to zmęczenie materiały, a może zrozumiał coś w końcu.

1,396

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Błagam Was nie dołujcie mnie!

Nie chcę dziecka okłamywać, nie chcę przemilczać niczego! Po prostu sama muszę się przygotować na takie rozmowy!

A jak tatuś okaże się choooojem to ....to nie wiem co.........

Monia Ci jest łatwiej to zrozumieć bo wiesz ,że on odszedł bo zakochał się w innej a ty zrobiłaś wszystko by było dobrze.Córka nie wie dlaczego odszedł ,może myśli ,że to jej wina .Powinna wiedzieć ,że ludzie popełniają błędy i ponoszą tego konsekwencje.Jej tata popełnił błąd ale mimo to ona będzie dla niego zawsze ważna.

Staram się myśleć o ludziach iż nie zyją wyłącznie z myślą o tym by robić innym krzywdę - choć znam przynajmniej jedną taką osobę która temu zaprzecza. Patrząc na to obiektywnie, musze stwierdzić, że do niektórych jest nastawiony pozytywnie - zatem to raczej kwestia relacji - a zatem spojrzenia na siebie i innych, trzeba pamiętać, że relacje buduje się i zachowaniem i rozmową.
Żeby się zakochać w kimś, trzeba mieć na to miejsce w sercu, to nie kwestia przepychania się a miejsca - tak powtrzam się.

1,397

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Błagam Was nie dołujcie mnie!

Nie chcę dziecka okłamywać, nie chcę przemilczać niczego! Po prostu sama muszę się przygotować na takie rozmowy!

A jak tatuś okaże się choooojem to ....to nie wiem co.........

Monia Ci jest łatwiej to zrozumieć bo wiesz ,że on odszedł bo zakochał się w innej a ty zrobiłaś wszystko by było dobrze.Córka nie wie dlaczego odszedł ,może myśli ,że to jej wina .Powinna wiedzieć ,że ludzie popełniają błędy i ponoszą tego konsekwencje.Jej tata popełnił błąd ale mimo to ona będzie dla niego zawsze ważna.

Jak rozmawiałam z małą, podkreślałam, że to absolutnie nie jej wina, że kochamy ją bardzo!
Mówię jej to 100 razy dziennie!
Tata też!

1,398

Odp: Kobiety na zakręcie
hm... napisał/a:
Dunkis napisał/a:
hm... napisał/a:

Czyżbyś myślał, że związku mu zazdroszczę?
Sama go wywaliłam, drania.

Wszechwiedzący - jest właśnie tym, który zdaje sobie sprawę iz wie niewiele. W tym przypadku doszukiwałbym sie właśnie w tym słabych stron. Może właśnie to nie kwestia chęci - a nastawienie (niestety z mojego punktu widzenia negatywne) cyt.:"Mam to gdzieś" - jest sednem tego, że chęci nie wystarczają, zamykaja i ograniczają spojrzenie - albo próbę postawienia się - ponad to, właśnie dla dobra dziecka. Określenie - robię wszystko - oznacza jedynie robię wszystko co mi przyjdzie do głowy. Wszystko to wszystko - a nie tylko to co robię. Co do peirwszego zdania, poprawiłem.

A , i nie chodzi że zazdrościsz związku - ale o to, że obojętnie jakie są relacje, zawsze mozna je zmienić, najeczęściej rozmową. Drań, draniem ok, nawet niech będzie podły itd. - dużo zależy od nastawienia - drań to słowo i jednocześnie jakaś postawa - drań to nie morderca - o ile nie przypisze mu się zamordowania związku smile

Niestety nie zgadzam sie z Tobą, są osoby na które nic nie ma wpływu. Mój mąż jest zwyczajnym psychopatą, a z kimś nie do końca sprawnym umysłowo nie da się porozumieć. Niestety na badania psychiatryczne sądownie wysłać nie można.
I co ważne nie napisałam "mam to gdzieś", a "mam GO gdzieś". A to dlatego, że dogadać się ciężko. A staram się i nieraz o dziwo udaje się. N wielu polach odpuścił, może to zmęczenie materiały, a może zrozumiał coś w końcu.

Najpier piszesz, że nie masz wpływu - a potem że ciężko się dogadać, na końcu, że nie raz się udaje - no to jak w końcu jest?
Przyjmij ta ostatnią wersje i próbuj o ile jest to dla Ciebie ważne. nie odrzucaj w chwilach zwątpienia tego, że się nie da - jeśli w pewnych kwestiach osiągasz sukces, może tam gdzie go nie ma - to wyąłcznie kwestia zmiany argumentów lub nastawienia.

1,399 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-13 11:01:49)

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Błagam Was nie dołujcie mnie!

Nie chcę dziecka okłamywać, nie chcę przemilczać niczego! Po prostu sama muszę się przygotować na takie rozmowy!

A jak tatuś okaże się choooojem to ....to nie wiem co.........

Monia Ci jest łatwiej to zrozumieć bo wiesz ,że on odszedł bo zakochał się w innej a ty zrobiłaś wszystko by było dobrze.Córka nie wie dlaczego odszedł ,może myśli ,że to jej wina .Powinna wiedzieć ,że ludzie popełniają błędy i ponoszą tego konsekwencje.Jej tata popełnił błąd ale mimo to ona będzie dla niego zawsze ważna.

Staram się myśleć o ludziach iż nie zyją wyłącznie z myślą o tym by robić innym krzywdę - choć znam przynajmniej jedną taką osobę która temu zaprzecza. Patrząc na to obiektywnie, musze stwierdzić, że do niektórych jest nastawiony pozytywnie - zatem to raczej kwestia relacji - a zatem spojrzenia na siebie i innych, trzeba pamiętać, że relacje buduje się i zachowaniem i rozmową.
Żeby się zakochać w kimś, trzeba mieć na to miejsce w sercu, to nie kwestia przepychania się a miejsca - tak powtrzam się.

Dunks!

Mój mąz przez jakiś czas kochał dwie!
Później szala się przechyliła na korzyść tej nowej, innej!
Wiadomo inność, nowość kręci bardziej, niż "stara" żona....
Wczytaj się w moją historię. Zobaczysz te rozdarcia, niepewności....usłyszałam od niego niedawno, że nam obu by nerkę oddał!!!!!!

1,400

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Błagam Was nie dołujcie mnie!

Nie chcę dziecka okłamywać, nie chcę przemilczać niczego! Po prostu sama muszę się przygotować na takie rozmowy!

A jak tatuś okaże się choooojem to ....to nie wiem co.........

Nie przeginaj. Nic Ci to nie da. Lepiej rzuc talerzem smile np w Dunkisa smile

W czym przeginam?

1,401

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Dunkis napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Błagam Was nie dołujcie mnie!

Nie chcę dziecka okłamywać, nie chcę przemilczać niczego! Po prostu sama muszę się przygotować na takie rozmowy!

A jak tatuś okaże się choooojem to ....to nie wiem co.........

Nie przeginaj. Nic Ci to nie da. Lepiej rzuc talerzem smile np w Dunkisa smile

W czym przeginam?

z chooojem smile  po prostu nie lubie przekleństw smile ot cala tajemnica

1,402

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
monia&Co napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Nie przeginaj. Nic Ci to nie da. Lepiej rzuc talerzem smile np w Dunkisa smile

W czym przeginam?

z chooojem smile  po prostu nie lubie przekleństw smile ot cala tajemnica

Wiesz!

Ja nigdy nie klęłam!
Ale wystarczył mi rok takiej jazdy, jaką mi mąż zafundował, że się nauczyłam. czasem potrzebny jest taki wentyl.....

1,403

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Dunkis napisał/a:
nina1234 napisał/a:

Monia Ci jest łatwiej to zrozumieć bo wiesz ,że on odszedł bo zakochał się w innej a ty zrobiłaś wszystko by było dobrze.Córka nie wie dlaczego odszedł ,może myśli ,że to jej wina .Powinna wiedzieć ,że ludzie popełniają błędy i ponoszą tego konsekwencje.Jej tata popełnił błąd ale mimo to ona będzie dla niego zawsze ważna.

Staram się myśleć o ludziach iż nie zyją wyłącznie z myślą o tym by robić innym krzywdę - choć znam przynajmniej jedną taką osobę która temu zaprzecza. Patrząc na to obiektywnie, musze stwierdzić, że do niektórych jest nastawiony pozytywnie - zatem to raczej kwestia relacji - a zatem spojrzenia na siebie i innych, trzeba pamiętać, że relacje buduje się i zachowaniem i rozmową.
Żeby się zakochać w kimś, trzeba mieć na to miejsce w sercu, to nie kwestia przepychania się a miejsca - tak powtrzam się.

Dunks!

Mój mąz przez jakiś czas kochał dwie!
Później szala się przechyliła na korzyść tej nowej, innej!
Wiadomo inność, nowość kręci bardziej, niż "stara" żona....
Wczytaj się w moją historię. Zobaczysz te rozdarcia, niepewności....usłyszałam od niego niedawno, że nam obu by nerkę oddał!!!!!!

Z innością nikt i nic nie ma szans, to daremna próba sił, ale wyłącznie na polu samej inności.
Czyżbyś mu nie wierzyła że byłby Ci w stanie oddać nerkę i jej też? - poddajesz to w wątpliwość? Jeśli tak to dla czego, jednie z tego powodu, że szala przechyliła się w tamta stronę?

1,404

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
hm... napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Wszechwiedzący - jest właśnie tym, który zdaje sobie sprawę iz wie niewiele. W tym przypadku doszukiwałbym sie właśnie w tym słabych stron. Może właśnie to nie kwestia chęci - a nastawienie (niestety z mojego punktu widzenia negatywne) cyt.:"Mam to gdzieś" - jest sednem tego, że chęci nie wystarczają, zamykaja i ograniczają spojrzenie - albo próbę postawienia się - ponad to, właśnie dla dobra dziecka. Określenie - robię wszystko - oznacza jedynie robię wszystko co mi przyjdzie do głowy. Wszystko to wszystko - a nie tylko to co robię. Co do peirwszego zdania, poprawiłem.

A , i nie chodzi że zazdrościsz związku - ale o to, że obojętnie jakie są relacje, zawsze mozna je zmienić, najeczęściej rozmową. Drań, draniem ok, nawet niech będzie podły itd. - dużo zależy od nastawienia - drań to słowo i jednocześnie jakaś postawa - drań to nie morderca - o ile nie przypisze mu się zamordowania związku smile

Niestety nie zgadzam sie z Tobą, są osoby na które nic nie ma wpływu. Mój mąż jest zwyczajnym psychopatą, a z kimś nie do końca sprawnym umysłowo nie da się porozumieć. Niestety na badania psychiatryczne sądownie wysłać nie można.
I co ważne nie napisałam "mam to gdzieś", a "mam GO gdzieś". A to dlatego, że dogadać się ciężko. A staram się i nieraz o dziwo udaje się. N wielu polach odpuścił, może to zmęczenie materiały, a może zrozumiał coś w końcu.

Najpier piszesz, że nie masz wpływu - a potem że ciężko się dogadać, na końcu, że nie raz się udaje - no to jak w końcu jest?
Przyjmij ta ostatnią wersje i próbuj o ile jest to dla Ciebie ważne. nie odrzucaj w chwilach zwątpienia tego, że się nie da - jeśli w pewnych kwestiach osiągasz sukces, może tam gdzie go nie ma - to wyąłcznie kwestia zmiany argumentów lub nastawienia.

To nie takie proste.
Jest tak.
On jest mściwy. Bardzo. Nie wiem co jest powodem dogadania. Na pewno nieco drastyczne metody załatwione przez są. Musiało do tego dojść, bo on najpierw mówił, że zrobi tak, a potem, że zrobi siak.No i oczywiście zawsze to ja muszę ustąpić. Myślę, że duży wpływ na to ma mój upór i usilne dążenie do celu. W tym przypadku chęć porozumienia.

1,405

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Dunkis napisał/a:
monia&Co napisał/a:

W czym przeginam?

z chooojem smile  po prostu nie lubie przekleństw smile ot cala tajemnica

Wiesz!

Ja nigdy nie klęłam!
Ale wystarczył mi rok takiej jazdy, jaką mi mąż zafundował, że się nauczyłam. czasem potrzebny jest taki wentyl.....

Jeśli potrzebujesz wentyla, to uśmiechnij się do mnie, ale tak szczerze, ok?

1,406

Odp: Kobiety na zakręcie
hm... napisał/a:
Dunkis napisał/a:
hm... napisał/a:

Niestety nie zgadzam sie z Tobą, są osoby na które nic nie ma wpływu. Mój mąż jest zwyczajnym psychopatą, a z kimś nie do końca sprawnym umysłowo nie da się porozumieć. Niestety na badania psychiatryczne sądownie wysłać nie można.
I co ważne nie napisałam "mam to gdzieś", a "mam GO gdzieś". A to dlatego, że dogadać się ciężko. A staram się i nieraz o dziwo udaje się. N wielu polach odpuścił, może to zmęczenie materiały, a może zrozumiał coś w końcu.

Najpier piszesz, że nie masz wpływu - a potem że ciężko się dogadać, na końcu, że nie raz się udaje - no to jak w końcu jest?
Przyjmij ta ostatnią wersje i próbuj o ile jest to dla Ciebie ważne. nie odrzucaj w chwilach zwątpienia tego, że się nie da - jeśli w pewnych kwestiach osiągasz sukces, może tam gdzie go nie ma - to wyąłcznie kwestia zmiany argumentów lub nastawienia.

To nie takie proste.
Jest tak.
On jest mściwy. Bardzo. Nie wiem co jest powodem dogadania. Na pewno nieco drastyczne metody załatwione przez są. Musiało do tego dojść, bo on najpierw mówił, że zrobi tak, a potem, że zrobi siak.No i oczywiście zawsze to ja muszę ustąpić. Myślę, że duży wpływ na to ma mój upór i usilne dążenie do celu. W tym przypadku chęć porozumienia.

Gdzie jest napisane, że musisz mu ustąpić? Im częściej ustępujesz tym większa stajesz się ofiarą. Tym dajesz mu większe poczucie władzy nad sobą. Złap go na czyms, na czym mu zależy i pochandluj - to może da mu coś do myślenia.

1,407

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
monia&Co napisał/a:
Dunkis napisał/a:

z chooojem smile  po prostu nie lubie przekleństw smile ot cala tajemnica

Wiesz!

Ja nigdy nie klęłam!
Ale wystarczył mi rok takiej jazdy, jaką mi mąż zafundował, że się nauczyłam. czasem potrzebny jest taki wentyl.....

Jeśli potrzebujesz wentyla, to uśmiechnij się do mnie, ale tak szczerze, ok?

No to sie uśmiechnęłam  big_smile
Ale czy mi lepiej?

1,408

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Dunkis napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Wiesz!

Ja nigdy nie klęłam!
Ale wystarczył mi rok takiej jazdy, jaką mi mąż zafundował, że się nauczyłam. czasem potrzebny jest taki wentyl.....

Jeśli potrzebujesz wentyla, to uśmiechnij się do mnie, ale tak szczerze, ok?

No to sie uśmiechnęłam  big_smile
Ale czy mi lepiej?

No to jeszcze raz, ok?

Napiszę Ci dowcip:

Rozmawiają dwie koleżanki:
- Wiesz, ja to nie mam szczęścia w miłości, a Ty?
- Ja? Ja mam ogromne szczęście w miłości, jeszce z żadnym kochankiem mąż mnie nie przyłapał.

1,409

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
monia&Co napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Jeśli potrzebujesz wentyla, to uśmiechnij się do mnie, ale tak szczerze, ok?

No to sie uśmiechnęłam  big_smile
Ale czy mi lepiej?

No to jeszcze raz, ok?

Napiszę Ci dowcip:

Rozmawiają dwie koleżanki:
- Wiesz, ja to nie mam szczęścia w miłości, a Ty?
- Ja? Ja mam ogromne szczęście w miłości, jeszce z żadnym kochankiem mąż mnie nie przyłapał.

No nieźle!!!

1,410

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
hm... napisał/a:
Dunkis napisał/a:

Najpier piszesz, że nie masz wpływu - a potem że ciężko się dogadać, na końcu, że nie raz się udaje - no to jak w końcu jest?
Przyjmij ta ostatnią wersje i próbuj o ile jest to dla Ciebie ważne. nie odrzucaj w chwilach zwątpienia tego, że się nie da - jeśli w pewnych kwestiach osiągasz sukces, może tam gdzie go nie ma - to wyąłcznie kwestia zmiany argumentów lub nastawienia.

To nie takie proste.
Jest tak.
On jest mściwy. Bardzo. Nie wiem co jest powodem dogadania. Na pewno nieco drastyczne metody załatwione przez są. Musiało do tego dojść, bo on najpierw mówił, że zrobi tak, a potem, że zrobi siak.No i oczywiście zawsze to ja muszę ustąpić. Myślę, że duży wpływ na to ma mój upór i usilne dążenie do celu. W tym przypadku chęć porozumienia.

Gdzie jest napisane, że musisz mu ustąpić? Im częściej ustępujesz tym większa stajesz się ofiarą. Tym dajesz mu większe poczucie władzy nad sobą. Złap go na czyms, na czym mu zależy i pochandluj - to może da mu coś do myślenia.

Nie ustąpiłam pierwszy raz i małżeństwo się rozpadło. A potem mnie straszył, wszystko strachem chciał załatwiać. Dziecko straszy. Ja się już nie boję, ale musiało upłynąć wiele czasu.
Moim dużym sukcesem jest to, że postawiłam na swoim i mam teraz kontakt z dzieckiem.
Na początku ustępowałam, on robił co chciał a teraz to chyba kilka razy udał się kompromis, hm... kurcze. Ostatnio tak, on coś i ja coś. No teraz już sama nie wiem. Ale coś się zmieniło skoro on już nie ma wpływu na to co robię ja.
Ja wiem, że jak odpuszczamy pozwalamy na to, żeby ktoś stracił do nas szacunek. Ja wiem, że tak było. Że byłam dla niego tylko rzeczą. I w ostatnim związku też odpuszczałam i teraz mam kłopot. Jakbym nie odpuściła i nie wyręczyła, nie zrobiła zamiast niego to żyłabym w takim syfie, że głowa mała. Ale już mnie tam nie ma. Nie potrafię tak żyć. Byłam za dobra. Jak zawsze.

1,411

Odp: Kobiety na zakręcie

Wiecie co mówi informatyk po wyjściu z burdelu?

1,412

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Błagam Was nie dołujcie mnie!

Nie chcę dziecka okłamywać, nie chcę przemilczać niczego! Po prostu sama muszę się przygotować na takie rozmowy!

A jak tatuś okaże się choooojem to ....to nie wiem co.........

Monia Ci jest łatwiej to zrozumieć bo wiesz ,że on odszedł bo zakochał się w innej a ty zrobiłaś wszystko by było dobrze.Córka nie wie dlaczego odszedł ,może myśli ,że to jej wina .Powinna wiedzieć ,że ludzie popełniają błędy i ponoszą tego konsekwencje.Jej tata popełnił błąd ale mimo to ona będzie dla niego zawsze ważna.

Staram się myśleć o ludziach iż nie zyją wyłącznie z myślą o tym by robić innym krzywdę - choć znam przynajmniej jedną taką osobę która temu zaprzecza. Patrząc na to obiektywnie, musze stwierdzić, że do niektórych jest nastawiony pozytywnie - zatem to raczej kwestia relacji - a zatem spojrzenia na siebie i innych, trzeba pamiętać, że relacje buduje się i zachowaniem i rozmową.
Żeby się zakochać w kimś, trzeba mieć na to miejsce w sercu, to nie kwestia przepychania się a miejsca - tak powtrzam się.

Dunkis masz rację ,że ludzie nie krzywdzą innych specjalnie ,choć są i tacy.Czasami jednak nie przemyślimy czegoś a potem to już samo idzie .Ja nie krytykuję męża Moni ,za to ,że przestał kochać tak jak kiedyś ,ale za to ,że nie miał odwagi jej powiedzieć ,że czegoś mu brakuje.Przez rok okłamywał ją ,nie potrafił być uczciwy.Może jemu wydawało się ,że tak będzie mniej bolało .Monia przez ten czas żyła w zawieszeniu ,była pogubiona bo on nie potrafił być szczery .Mam jednak nadzieję ,że te lata spędzone razem pozostaną w ich pamięci i będą potrafili żyć razem jak ojciec i matka dla dobra dziecka.Wiem ,że zakochać się można ,gdy w sercu jest jakaś pustka ,ale można o tej pustce powiedzieć partnerce.Gdyby Monia wiedziała ,że coś mu brakuje na pewno zrobiła by wszystko by tą pustkę zapewnić .Dlatego w naszym życiu tak potrzebna jest szczerość .

1,413

Odp: Kobiety na zakręcie
hm... napisał/a:

Wiecie co mówi informatyk po wyjściu z burdelu?

Ja nie wiem .

1,414

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
hm... napisał/a:

Wiecie co mówi informatyk po wyjściu z burdelu?

Ja nie wiem .

Baza wirusów została zaktualizowana.

1,415 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-13 11:34:07)

Odp: Kobiety na zakręcie

Święta słowa ninko!
Tylko on ciągle powtarza, że we mnie jako żonie, kobiecie niczego nie brakowało!
Może jedynie spowszedniało?
Nie wiem! Nie rozumiem! On sam nie może pojąć! Chciał się tlko z koleżanką zaprzyjaźnić!!!! Klękajcie narody!
Ale to już nie ma znaczenia!

1,416

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Dunkis napisał/a:
monia&Co napisał/a:

No to sie uśmiechnęłam  big_smile
Ale czy mi lepiej?

No to jeszcze raz, ok?

Napiszę Ci dowcip:

Rozmawiają dwie koleżanki:
- Wiesz, ja to nie mam szczęścia w miłości, a Ty?
- Ja? Ja mam ogromne szczęście w miłości, jeszce z żadnym kochankiem mąż mnie nie przyłapał.

No nieźle!!!

Monia uśmiechnij się będzie dobrze.Pamiętam jak leczyłam się tu na forum to właśnie Dunkis był tym przez którego choć przez chwilę się śmiałam .

1,417

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Święta słowa ninko!
Tylko on ciągle powtarza, że we mnie jako żonie, kobiecie niczego nie brakowało!
Może jedynie spowszedniało?
Nie wiem! Nie rozumiem! On sam nie może pojąć!
Ale to już nie ma znaczenia!

To po co szukał czegoś u niej?
To są odpowiedzi bez odpowiedzi coś mi się wydaje.
Tak jak mój partner, który od 2 lat nie ma ochoty na sex twierdzi, że nie wie dlaczego. A ja twierdzę, że coś jest nie tak i on na pewno wie o co chodzi.

Ja wiem po sobie, że mąż mnie całkowicie olewał, nie czułam się przy nim dobrze i po latach rozmów bez odzewu, kiedy mówiłam co czuję, a on to miał gdzieś, wtedy zaczęłam szuka kontaktu z kimś innym. Ale to był mój przypadek.

1,418

Odp: Kobiety na zakręcie

Cholernie mi nie do śmiechu!
W ogóle tyle we mnie pesymizmu, że nie chce mi sie wierzyć, że kiedyś będę się śmiała szczerze i pełna gębą...
Musze do Teo - czarownicy na Tarocika się "udać" jak sprzęt skompletuję! Może cos wypatrzy ....

1,419

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
Dunkis napisał/a:
nina1234 napisał/a:

Monia Ci jest łatwiej to zrozumieć bo wiesz ,że on odszedł bo zakochał się w innej a ty zrobiłaś wszystko by było dobrze.Córka nie wie dlaczego odszedł ,może myśli ,że to jej wina .Powinna wiedzieć ,że ludzie popełniają błędy i ponoszą tego konsekwencje.Jej tata popełnił błąd ale mimo to ona będzie dla niego zawsze ważna.

Staram się myśleć o ludziach iż nie zyją wyłącznie z myślą o tym by robić innym krzywdę - choć znam przynajmniej jedną taką osobę która temu zaprzecza. Patrząc na to obiektywnie, musze stwierdzić, że do niektórych jest nastawiony pozytywnie - zatem to raczej kwestia relacji - a zatem spojrzenia na siebie i innych, trzeba pamiętać, że relacje buduje się i zachowaniem i rozmową.
Żeby się zakochać w kimś, trzeba mieć na to miejsce w sercu, to nie kwestia przepychania się a miejsca - tak powtrzam się.

Dunkis masz rację ,że ludzie nie krzywdzą innych specjalnie ,choć są i tacy.Czasami jednak nie przemyślimy czegoś a potem to już samo idzie .Ja nie krytykuję męża Moni ,za to ,że przestał kochać tak jak kiedyś ,ale za to ,że nie miał odwagi jej powiedzieć ,że czegoś mu brakuje.Przez rok okłamywał ją ,nie potrafił być uczciwy.Może jemu wydawało się ,że tak będzie mniej bolało .Monia przez ten czas żyła w zawieszeniu ,była pogubiona bo on nie potrafił być szczery .Mam jednak nadzieję ,że te lata spędzone razem pozostaną w ich pamięci i będą potrafili żyć razem jak ojciec i matka dla dobra dziecka.Wiem ,że zakochać się można ,gdy w sercu jest jakaś pustka ,ale można o tej pustce powiedzieć partnerce.Gdyby Monia wiedziała ,że coś mu brakuje na pewno zrobiła by wszystko by tą pustkę zapewnić .Dlatego w naszym życiu tak potrzebna jest szczerość .

Szczerość zazwyczaj powoduje ból, nie sądzicie?

Ból ? dla mówiącego, bo uzewnętrznia nas, bo mówiący spodziewa się, że dozna odrzucenia, albo sprawi ból. Szczerość to konieczność zmierzenia się z prawdą. A my jesteśmy, na co dzień przyzwyczajenie do gdy, do uników, do półsłówek i do niedopowiedzeń, które używamy z automatu ? bo łatwiej, bo prościej, bo po co się wdawać w dyskusje, bo po co tłumaczyć, bo ja wiem i tak swoje, bo to nic nie zmieni, bo to co niewypowiedziane nie boli, bo czego oczy nie widzą itd. Bo wszyscy tak robią, bo czasem nie wypada, bo czasem to kwestia charakteru ? bo jak to zniesiemy, to będziemy silniejsi, bo prawda nikomu nie przyniesie nic dobrego. No co nie jest tak?

1,420

Odp: Kobiety na zakręcie

No jest.
Bo wygodniej, bo prościej.
Bo jak ktoś jest szczery to wcale nie musi być miły.

1,421

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Święta słowa ninko!
Tylko on ciągle powtarza, że we mnie jako żonie, kobiecie niczego nie brakowało!
Może jedynie spowszedniało?
Nie wiem! Nie rozumiem! On sam nie może pojąć! Chciał się tlko z koleżanką zaprzyjaźnić!!!! Klękajcie narody!
Ale to już nie ma znaczenia!

Matki, żony i kochanki.
Żonie nie brakowało, kobiecie nie brakowało, to ... co zostaje?
A może on Ci spowszedniał? Spowszedniał?

Ale już wszystko jasne, skoro ON nie może pojąć, no to na co liszysz Ty?
No i to ma znaczenie ... inaczej byś o tym nie pisała - ale szukanie błędów to wartościowa rzecz - o ile przyświeca temu myśl, by w przyszłości ich nie powtórzyć.
Ok, kiedy byłaś ostanio na randce?

1,422

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Cholernie mi nie do śmiechu!
W ogóle tyle we mnie pesymizmu, że nie chce mi sie wierzyć, że kiedyś będę się śmiała szczerze i pełna gębą...
Musze do Teo - czarownicy na Tarocika się "udać" jak sprzęt skompletuję! Może cos wypatrzy ....

Oj bedziesz, powoli i do przodu moja droga. Nie panikuj. W takich sytuacjach nie ma co gdybac, co sie moze wydarzyc, bo i tak widzisz jedynie czarny scenariusz. Musisz sie uspokoic i reagowac na to, co sie dzieje. Na zimno. Tak, jak dziewczyny pisaly - sprawy prawne i notarialne musisz miec zalatwione. A emocje uporzadkujesz pozniej.

1,423

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Właśnie dobro dziecka!

Nie widze sensu burzyć jej świata jeszcze bardziej, więc swój DOM ma jeden. Tam w przyszłości ewentualnie swój kącik.
Córka ma telefon do taty i wie, że zawsze może dzwonić.

Myśle, że na razie informacja o innej kobiecie będzie zbyt dużym szokiem. Musi się najpierw oswoić z myślą, że tata z nami nie mieszka. Ja również!
Na razie tatuś się wykazuje na maxa. mam nadzieję, że to się na niekorzyść dziecka nie zmieni. Chociaż na pewno lafirynda będzie marudzić, ze czemu tak często tam jeździsz, a musisz dziś tam jechać? A do tego lekarza to twoja żona nie może pójść? A tej wody sama nie może sobie kupić? A na wakacje pociągiem nie może jechać? Ty ją musisz zawozić?

Będę miała wredną satysfakcję!

***Córka ma telefon do taty i wie, że zawsze może dzwonić.***
  minie kilka lat i może nie musi byc bardzo różnie.

***Myśle, że na razie informacja o innej kobiecie będzie zbyt dużym szokiem. *** tego tematu akurat ja nie potrafiłam przeskoczyc..  nie tyle informacji,że jest druga kobieta ale jej kontaktu z moimi dziećmi.. to było miażdżące mnie do parteru uczucie.
 
*****Na razie tatuś się wykazuje na maxa. mam nadzieję, że to się na niekorzyść dziecka nie zmieni***  zwróce tu uwagę na ważne stwierdzenie; NARAZIE.

***Chociaż na pewno lafirynda będzie marudzić*** prędzej niz myślisz z naciskiem na NA PEWNO.

***czemu tak często tam jeździsz, a musisz dziś tam jechać? A do tego lekarza to twoja żona nie może pójść? A tej wody sama nie może sobie kupić? A na wakacje pociągiem nie może jechać? Ty ją musisz zawozić?***   
i wieeeeeele jeszcze innych argumentów przeciwko Tobie i Twojej córce.

****Będę miała wredną satysfakcję!***   Moniczko ja mialam ją bardzo krótko... Tobie tego nie zycze.

Masz szanse korzystac z doświadzcenia mojego i wielu innych tu dziewczyn........... to cenne.. ja takiej szansy nie mialm. Założenia powinnas miec jak najbardziej negatywne.. zawsze lepiej sie miło rozczarować.

1,424 Ostatnio edytowany przez Dunkis (2012-07-13 11:47:04)

Odp: Kobiety na zakręcie
hm... napisał/a:

No jest.
Bo wygodniej, bo prościej.
Bo jak ktoś jest szczery to wcale nie musi być miły.

Ale to przeczy naszej postawie - każdy chce być miły, bo być mily daje szanse być akceptowanym i nie prowadzi do kłopotów.
Stąd wniosek - ludzie są nieszczrzy, by być uznawanymi za miłych smile


ps
Ale glupoty wypisuje. Nie zdziwię się jak ktoś mi zaraz przywali.

1,425

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja się od lafiryndy dowiedziałam jakiś czas temu, że oni (z moim dzieckiem) są teraz rodziną i żebym ja im dała wreszcie spokój. No i że ona więcej czasu z moim dzieckiem spędza niż ja, także...
Ja ją tylko zapytałam kto ją o to prosił. Nie miała odpowiedzi. To było wtedy kiedy on sobie prawo rościł właśnie. Nie mogłam na to pozwolić.

1,426

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
hm... napisał/a:

No jest.
Bo wygodniej, bo prościej.
Bo jak ktoś jest szczery to wcale nie musi być miły.

Ale to przeczy naszej postawie - każdy chce być miły, bo być mily daje szanse być akceptowanym i nie prowadzi do kłopotów.
Stąd wniosek - ludzie są nieszczrzy, by być uznawanymi za miłych smile


ps
Ale glupoty wypisuje. Nie zdziwię się jak ktoś mi zaraz przywali.

Nie no masz rację.
Tak jest niestety. To sztuka być szczerym i bezpośrednim w dzisiejszych czasach. To wymaga odwagi.

Wiesz, tak przeczytałam tam wyżej kiedy o tym nastawieniu pisałeś itd. i masz rację, wielką rację. To jest proste i zirytowało mnie na początku przyznam, ale dało do myślenia. To jest klucz. Naprawdę.
Ile trzeba przeżyć i doświadczyć żeby było lepiej...
Dzięki.

1,427

Odp: Kobiety na zakręcie
Dunkis napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Święta słowa ninko!
Tylko on ciągle powtarza, że we mnie jako żonie, kobiecie niczego nie brakowało!
Może jedynie spowszedniało?
Nie wiem! Nie rozumiem! On sam nie może pojąć! Chciał się tlko z koleżanką zaprzyjaźnić!!!! Klękajcie narody!
Ale to już nie ma znaczenia!

Matki, żony i kochanki.
Żonie nie brakowało, kobiecie nie brakowało, to ... co zostaje?
A może on Ci spowszedniał? Spowszedniał?

Ale już wszystko jasne, skoro ON nie może pojąć, no to na co liszysz Ty?
No i to ma znaczenie ... inaczej byś o tym nie pisała - ale szukanie błędów to wartościowa rzecz - o ile przyświeca temu myśl, by w przyszłości ich nie powtórzyć.
Ok, kiedy byłaś ostanio na randce?

Dunkis!
Ja już na nic nie liczę!
Mój mąż odszedł ode mnie 2 tyg temu, zamieszkał z lafiryndą!
To z kim mam sie bujać na tej randce?

1,428

Odp: Kobiety na zakręcie
hm... napisał/a:
Dunkis napisał/a:
hm... napisał/a:

No jest.
Bo wygodniej, bo prościej.
Bo jak ktoś jest szczery to wcale nie musi być miły.

Ale to przeczy naszej postawie - każdy chce być miły, bo być mily daje szanse być akceptowanym i nie prowadzi do kłopotów.
Stąd wniosek - ludzie są nieszczrzy, by być uznawanymi za miłych smile


ps
Ale glupoty wypisuje. Nie zdziwię się jak ktoś mi zaraz przywali.

Nie no masz rację.
Tak jest niestety. To sztuka być szczerym i bezpośrednim w dzisiejszych czasach. To wymaga odwagi.

Wiesz, tak przeczytałam tam wyżej kiedy o tym nastawieniu pisałeś itd. i masz rację, wielką rację. To jest proste i zirytowało mnie na początku przyznam, ale dało do myślenia. To jest klucz. Naprawdę.
Ile trzeba przeżyć i doświadczyć żeby było lepiej...
Dzięki.

Przyzwyczaiłem się - ze mnę już tak jest. Gdy walę kawę na ławę to ludzie najpierw się buntują, obrażają, irytują , czasem zaprzeczają, nie raz kłócą, a potem ... czasami - jak pozwola sobie na refleksję ... to zaczyna być lepiej. tak sobie piszę, bo trudno mi powiedzieć tak po prostu - bardzo proszę  - no ale to nie jedyna moja wada.

1,429

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Dunkis napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Święta słowa ninko!
Tylko on ciągle powtarza, że we mnie jako żonie, kobiecie niczego nie brakowało!
Może jedynie spowszedniało?
Nie wiem! Nie rozumiem! On sam nie może pojąć! Chciał się tlko z koleżanką zaprzyjaźnić!!!! Klękajcie narody!
Ale to już nie ma znaczenia!

Matki, żony i kochanki.
Żonie nie brakowało, kobiecie nie brakowało, to ... co zostaje?
A może on Ci spowszedniał? Spowszedniał?

Ale już wszystko jasne, skoro ON nie może pojąć, no to na co liszysz Ty?
No i to ma znaczenie ... inaczej byś o tym nie pisała - ale szukanie błędów to wartościowa rzecz - o ile przyświeca temu myśl, by w przyszłości ich nie powtórzyć.
Ok, kiedy byłaś ostanio na randce?

Dunkis!
Ja już na nic nie liczę!
Mój mąż odszedł ode mnie 2 tyg temu, zamieszkał z lafiryndą!
To z kim mam sie bujać na tej randce?

Zapytam się jeszcze raz KIEDY OSTATNIO BYŁAŚ NA RANDCE. nie pytam się z kim, a kiedy. Grzecznie się pytam.

1,430

Odp: Kobiety na zakręcie

Poryczałam się!

Nie daję rady znów mam doła!
Mała ma anginę, cały następny tydzień muszę kombinowac z opieką, mama wyjechała...
Zamorduje te baby z półkolonii...

Posty [ 1,366 do 1,430 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 20 21 22 23 24 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024