Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 19 20 21 22 23 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1,301 do 1,365 z 29,007 ]

1,301 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-07-12 14:54:49)

Odp: Kobiety na zakręcie
Teo napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Jezu co ja bym bez Was zrobiła!!

Upiłabyś się tongue

upic  to sie lepiej z kims i na wesolo  smile  bez Was to by moze na smutno wyszlo a to i nie zdrowo, i  "biznes"  moze byc nie koniecznie dobry przy  podziale majatku wink  - to lepiej poczekac na wspolne picie jak Malwina napisla big_smile

monia&Co napisał/a:

No i rozdzielność majątkowa, do czasu rozwodu. Bo za długi jeszcze męża nie odpowiadam.........

to jest  wazne od tego zacznij ... bo nigdzy nic nie wiadomo .... zwlaszcza ze na rozwod musisz czekac ... ale  widze ze masz plan  jak i co, a to  dobrze ... to  znaczy ze  do przodu idziesz - nie drepczesz w miejscu albo sie cofasz...

Zobacz podobne tematy :

1,302

Odp: Kobiety na zakręcie
Teo napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Jezu co ja bym bez Was zrobiła!!

Upiłabyś się tongue

Szczera do bólu!!:)

1,303

Odp: Kobiety na zakręcie
maugosha napisał/a:
Teo napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Jezu co ja bym bez Was zrobiła!!

Upiłabyś się tongue

upic  to sie lepiej z kims i na wesolo  smile  bez Was to by moze na smutno wyszlo a to i nie zdrowo, i  "biznes"  moze byc nie koniecznie dobry przy  podziale majatku wink  - to lepiej poczekac na wspolne picie jak Malwina napisla big_smile

monia&Co napisał/a:

No i rozdzielność majątkowa, do czasu rozwodu. Bo za długi jeszcze męża nie odpowiadam.........

to jest  wazne od tego zacznij ... bo nigdzy nic nie wiadomo .... zwlaszcza ze na rozwod musisz czekac ... ale  idze ze masz plan  jak i co a to  dobrze ... to  znaczy ze  do przodu idziesz - nie drepczesz w miejscu albo sie cofasz...

Masz rację!
Jak się ma plan to sie lepiej człowiek czuje...gorzej jak mnie bierze rozmemłanie......
Oby jak najmniej tego!

1,304

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Ale jak juz wszystko załatwisz.. i juz odetchniesz i zaczniesz znów byc szczęśliwa i korzystac  z zycia  ( a nie wibratora) to sie upijemy wszystkie. To będzie dopiero okazja. Usprawiedliwona.

Odetchnąć, być szczęśliwa, korzystać z życia!!!!
Na razie to wszystko abstrakcja!!!!

A na upicie to mogę wcześniej się umówić! Tak a konto!!

1,305

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Masz rację!
Na razie na piśmie o alimentach a reszta notariusz!
Reszta to właściwie mieszkanie, bo samochod mamy jeden i ja nie jestem w stanie go utrzymać - za duży!
Może za jakiś czas kupię sobie jakieś małe pierdzikółko!
Rozwód dopiero gdzieś za pół roku o ile sie orientuję, bo wcześniej Sąd nie da, bo rozkład pożycia i takie tam...........

No i rozdzielność majątkowa, do czasu rozwodu. Bo za długi jeszcze męża nie odpowiadam.........

z tym pozwem o rozwód, to nie jestem pewna, bo zdrada i kochanka to jawny rozpad pozycia.. jesli masz jakiekolwiek jego maile, esemesy, dowody na to, że w zeszłym roku poinformował cię o zakochaniu się,, to możesz wskazać sądowi, że rozpad trwał od roku.. aż się w końcuu rozpadło

poza tym, moja wiedza na temat sądów jest taka, że jak nawet złożysz pozew niepełny, albo coś, to sąd ma obowiązek cię pouczyć.. a faktem jest wtedy, że ty działania rozpoczełaś. i ja bym temu glizdawcowi twojemu męzowi info, że przygotowujesz pozew przekazała.. z zapytaniem: jaką formę woli?/
albo się teraz dogadacie, deklaracja alimenty, przepisanie domu i majątku.... i wtedy bez orzekania o winie- szybko i bezbolesnie...
albo się nie dogadacie, a wtedy z orzeczeniem winy i znając realia - z dwa lata....


graj ostro... moja koleżanka, własnie w taki sposób, wywalczyła dom, działke i dobrowolne alimenty plus klauzula - ALIMENTY ALIMENTAMI, ale poza tym wchodzą osobno - dzielone po połowie - - koszty chorób i ochrony zdrowia ( w tym dentysta, aparacik np, leczenia.....  - uwierz.. to sie przydaje)
koszty wakacji (kolonie, obozy....)
i edukacji (podręczniki, ewentualne czesne, korepetycje...)


wszystko co dotyczy tylko i wyłącznie twojej córki...

1,306

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

ALIMENTY ALIMENTAMI, ale poza tym wchodzą osobno - dzielone po połowie - - koszty chorób i ochrony zdrowia ( w tym dentysta, aparacik np, leczenia.....  - uwierz.. to sie przydaje)
koszty wakacji (kolonie, obozy....)
i edukacji (podręczniki, ewentualne czesne, korepetycje...)


wszystko co dotyczy tylko i wyłącznie twojej córki...

jak tak mozne  to spuper - bo  dziecko  kosztuje a on ma  taki sam obowiazek  dbania o to dziecko jak ty smile alimenty  pokrywaja koszty codzennosci ... wszystko inne jest  osobnym wydatkiem smile

Monia zapytam sie  a jak on bedzie mial kontakt z dzieckiem? to  znaczy  bedziecie  dzielic opieke  czy  bedzie je odwiedzal od czasu do czasu ?

1,307

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Masz rację!
Na razie na piśmie o alimentach a reszta notariusz!
Reszta to właściwie mieszkanie, bo samochod mamy jeden i ja nie jestem w stanie go utrzymać - za duży!
Może za jakiś czas kupię sobie jakieś małe pierdzikółko!
Rozwód dopiero gdzieś za pół roku o ile sie orientuję, bo wcześniej Sąd nie da, bo rozkład pożycia i takie tam...........

No i rozdzielność majątkowa, do czasu rozwodu. Bo za długi jeszcze męża nie odpowiadam.........

z tym pozwem o rozwód, to nie jestem pewna, bo zdrada i kochanka to jawny rozpad pozycia.. jesli masz jakiekolwiek jego maile, esemesy, dowody na to, że w zeszłym roku poinformował cię o zakochaniu się,, to możesz wskazać sądowi, że rozpad trwał od roku.. aż się w końcuu rozpadło

poza tym, moja wiedza na temat sądów jest taka, że jak nawet złożysz pozew niepełny, albo coś, to sąd ma obowiązek cię pouczyć.. a faktem jest wtedy, że ty działania rozpoczełaś. i ja bym temu glizdawcowi twojemu męzowi info, że przygotowujesz pozew przekazała.. z zapytaniem: jaką formę woli?/
albo się teraz dogadacie, deklaracja alimenty, przepisanie domu i majątku.... i wtedy bez orzekania o winie- szybko i bezbolesnie...
albo się nie dogadacie, a wtedy z orzeczeniem winy i znając realia - z dwa lata....


graj ostro... moja koleżanka, własnie w taki sposób, wywalczyła dom, działke i dobrowolne alimenty plus klauzula - ALIMENTY ALIMENTAMI, ale poza tym wchodzą osobno - dzielone po połowie - - koszty chorób i ochrony zdrowia ( w tym dentysta, aparacik np, leczenia.....  - uwierz.. to sie przydaje)
koszty wakacji (kolonie, obozy....)
i edukacji (podręczniki, ewentualne czesne, korepetycje...)


wszystko co dotyczy tylko i wyłącznie twojej córki...

Różnie z tymi sądami...rozpad pożycia sąd stwierdza na podstawie trzech elementów: więzi "duchowej" rozumianej jako zaufanie, przyjaźń, wsparcie, przywiązanie, więzi fizycznej i ekonomicznej. Więzi ekonomicznej już brak - depresyjny się wyprowadził, więc nie tworzą już wspólnego gospodarstwa domowego. Więź duchowa? Z Moni strony przywiązanie nadal jest, reszty brak, u niego null. Więź fizyczna - tylko Monia wie, jak jest.

Fakt, że im dłużej trwa ten rozpad (z im dłuższego okresu czasu można go udowodnić) tym większe szanse na rozwód. No i pamiętajmy o córce. Sąd nie orzeknie rozwodu, jeżeli zaszkodzi to dobru małoletnich dzieci. Tu jeszcze trzeba będzie wykazać, że Wasze rozstanie nie będzie dla Małej traumą...

Posiadanie kochanki przez męża, a wręcz rozpoczęcie przez niego całkiem osobnego życia z nią może być koronnym argumentem, ale dowody są konieczne.

Dziewczyny mają rację, na pierwszy ogień rozdzielność majątkowa i podział majątku u notariusza. Do tego alimenty. Szybko, póki depresyjnego sumienie gryzie.

1,308

Odp: Kobiety na zakręcie
maugosha napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

ALIMENTY ALIMENTAMI, ale poza tym wchodzą osobno - dzielone po połowie - - koszty chorób i ochrony zdrowia ( w tym dentysta, aparacik np, leczenia.....  - uwierz.. to sie przydaje)
koszty wakacji (kolonie, obozy....)
i edukacji (podręczniki, ewentualne czesne, korepetycje...)


wszystko co dotyczy tylko i wyłącznie twojej córki...

jak tak mozne  to spuper - bo  dziecko  kosztuje a on ma  taki sam obowiazek  dbania o to dziecko jak ty smile alimenty  pokrywaja koszty codzennosci ... wszystko inne jest  osobnym wydatkiem smile

Monia zapytam sie  a jak on bedzie mial kontakt z dzieckiem? to  znaczy  bedziecie  dzielic opieke  czy  bedzie je odwiedzal od czasu do czasu ?

Moje dziecko na razie nie wie, że jest inna kobieta w jego zyciu.
Dziecko usłyszało, ze tatuś już mamusi nie kocha, że jest mu przykro, że tak sie stało, ale już nie będzie z nami mieszkał.
Na razie wie, że tata mieszka u kolegi.

Nie chciałam jej wszystkiego w jeden dzień powiedzieć, bo i tak była w szoku. To wszystko jest zbyt świeże na razie.
Obiecał mi, że nie będzie jej tam zabierał, dopóki się nie oswoi z tym wszystkim.

Nie wyobrażam sobie, żeby miałą tydzień u mnie a tydzień u niego mieszkać. Na razie pyta czy może przyjść.

W koncu ustalimy jakieś dni odwiedzin czy zabrania małej gdzieś...

1,309

Odp: Kobiety na zakręcie

Żeby tylko w przypadku tego nie orzekania o winie małżonek depresyjny za namową kochanki nie poprosił o alimenty od Moni bo i tacy są, ale może nie. Gdyż ma prawo takie, kiedy mu się sytuacja życiowa pogorszy.
A wiecie co mój rozwodowy mądry pan wymyślił, że rodzice dzielą się finansami związanymi z dzieckiem po połowie i jeżeli on wydaje na dziecko 2000to ja mam dawać trzy. Znaczy patrzy na to swoją miarą. Ale to były przeszłe głupotki.

1,310

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Nie wyobrażam sobie, żeby miałą tydzień u mnie a tydzień u niego mieszkać. Na razie pyta czy może przyjść.

W koncu ustalimy jakieś dni odwiedzin czy zabrania małej gdzieś...

wedlug mojej glowy, wazne , zeby miala staly dom.Jeden.
Dziecko potrzebuje tej stabilnosci, jakiegos stalego punktu w zyciu.Szczegolnie teraz.

Takie mieszkanie tydzien tu , tydzien tu -zadnemu dziecku na dobre nie wyjdzie.

1,311

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia uwazaj tylko zeby  dziecko nie zrozumialo ze tata nie tylko nie kocha juz mamusi - ale i nie kocha jej ... nie wiem czy rozumiesz o co mi chodzi .... czesto  te  tajemnice ( zeby oszczedzic dziecko) wywoluja niepozadany  efekt u dziecka, zwlaszcza jak dziecko  jest na tyle  male zeby nie  rozumiec sytuacji ... czasem lepiej  powiedzieci dziecku ze tata nie kocha mamusi ma inna kobiete ale nadal   jest kochajacym tatusiem swojego dziecka i ma ona miejsce u niego bez wzgledu na to kto znim mieszka albo mieszkal bedzie... 

teraz co prawda nie  wyskoczysz jak filip z konopii i nie powiesz jej ze tatus ma nowa babe ale jak bedzie pytala  kiedys , to  powiedzjej i zrob wszystko zeby  nie czula sie odepchnieta od ojca ( przez ojca)  bo nie ma potrzeby jej psuc dorastania, nawet jak sama masz duzo niechec do jej tatusia smile

1,312

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:
End_aluzja napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Masz rację!
Na razie na piśmie o alimentach a reszta notariusz!
Reszta to właściwie mieszkanie, bo samochod mamy jeden i ja nie jestem w stanie go utrzymać - za duży!
Może za jakiś czas kupię sobie jakieś małe pierdzikółko!
Rozwód dopiero gdzieś za pół roku o ile sie orientuję, bo wcześniej Sąd nie da, bo rozkład pożycia i takie tam...........

No i rozdzielność majątkowa, do czasu rozwodu. Bo za długi jeszcze męża nie odpowiadam.........

z tym pozwem o rozwód, to nie jestem pewna, bo zdrada i kochanka to jawny rozpad pozycia.. jesli masz jakiekolwiek jego maile, esemesy, dowody na to, że w zeszłym roku poinformował cię o zakochaniu się,, to możesz wskazać sądowi, że rozpad trwał od roku.. aż się w końcuu rozpadło

poza tym, moja wiedza na temat sądów jest taka, że jak nawet złożysz pozew niepełny, albo coś, to sąd ma obowiązek cię pouczyć.. a faktem jest wtedy, że ty działania rozpoczełaś. i ja bym temu glizdawcowi twojemu męzowi info, że przygotowujesz pozew przekazała.. z zapytaniem: jaką formę woli?/
albo się teraz dogadacie, deklaracja alimenty, przepisanie domu i majątku.... i wtedy bez orzekania o winie- szybko i bezbolesnie...
albo się nie dogadacie, a wtedy z orzeczeniem winy i znając realia - z dwa lata....


graj ostro... moja koleżanka, własnie w taki sposób, wywalczyła dom, działke i dobrowolne alimenty plus klauzula - ALIMENTY ALIMENTAMI, ale poza tym wchodzą osobno - dzielone po połowie - - koszty chorób i ochrony zdrowia ( w tym dentysta, aparacik np, leczenia.....  - uwierz.. to sie przydaje)
koszty wakacji (kolonie, obozy....)
i edukacji (podręczniki, ewentualne czesne, korepetycje...)


wszystko co dotyczy tylko i wyłącznie twojej córki...

Różnie z tymi sądami...rozpad pożycia sąd stwierdza na podstawie trzech elementów: więzi "duchowej" rozumianej jako zaufanie, przyjaźń, wsparcie, przywiązanie, więzi fizycznej i ekonomicznej. Więzi ekonomicznej już brak - depresyjny się wyprowadził, więc nie tworzą już wspólnego gospodarstwa domowego. Więź duchowa? Z Moni strony przywiązanie nadal jest, reszty brak, u niego null. Więź fizyczna - tylko Monia wie, jak jest.

Fakt, że im dłużej trwa ten rozpad (z im dłuższego okresu czasu można go udowodnić) tym większe szanse na rozwód. No i pamiętajmy o córce. Sąd nie orzeknie rozwodu, jeżeli zaszkodzi to dobru małoletnich dzieci. Tu jeszcze trzeba będzie wykazać, że Wasze rozstanie nie będzie dla Małej traumą...

Posiadanie kochanki przez męża, a wręcz rozpoczęcie przez niego całkiem osobnego życia z nią może być koronnym argumentem, ale dowody są konieczne.

Dziewczyny mają rację, na pierwszy ogień rozdzielność majątkowa i podział majątku u notariusza. Do tego alimenty. Szybko, póki depresyjnego sumienie gryzie.

Z tym sądem łatwo nie pójdzie, bo właśnie dobro dzieci jest priorytetem. A mała wpatrzona w tatę jak w obrazek i to mnie wpienia najbardziej...bo jeszcze trochę i mała zacznie się na tatę wkurzać, że to zrobił.....
Co do więzi duchowej, to wiecie jak jest ze mną, a depresyjny wczoraj gadał, że ciężko mu odjeżdżać, że tęskni!!!!!!!!! za nami
Masakra, ja mu na to, że chciał odmiany to ją ma........

Nie mam żadnych dowodów, że romans trwa od roku, bo żadnych esemesów nie widziałam, wszystko kasował, mam jedynie bilingi z trzech miesięcy zeszłego roku, gdzie jej numer jest widoczny......

Nie znam adresu laluni.....
W pracy się ukrywają, nikt nic nie wie.......

1,313

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Nie wyobrażam sobie, żeby miałą tydzień u mnie a tydzień u niego mieszkać. Na razie pyta czy może przyjść.

W koncu ustalimy jakieś dni odwiedzin czy zabrania małej gdzieś...

wedlug mojej glowy, wazne , zeby miala staly dom.Jeden.
Dziecko potrzebuje tej stabilnosci, jakiegos stalego punktu w zyciu.Szczegolnie teraz.

Takie mieszkanie tydzien tu , tydzien tu -zadnemu dziecku na dobre nie wyjdzie.

Zgadzam się. Jeden dom. Chaos nie jest wskazany, zaburza poczucie bezpieczeństwa.

1,314

Odp: Kobiety na zakręcie
hm... napisał/a:

A wiecie co mój rozwodowy mądry pan wymyślił, że rodzice dzielą się finansami związanymi z dzieckiem po połowie i jeżeli on wydaje na dziecko 2000to ja mam dawać trzy.

a on chyba nie bylo mocny z matematyki wink smile

1,315

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Nie wyobrażam sobie, żeby miałą tydzień u mnie a tydzień u niego mieszkać. Na razie pyta czy może przyjść.

W koncu ustalimy jakieś dni odwiedzin czy zabrania małej gdzieś...

wedlug mojej glowy, wazne , zeby miala staly dom.Jeden.
Dziecko potrzebuje tej stabilnosci, jakiegos stalego punktu w zyciu.Szczegolnie teraz.

Takie mieszkanie tydzien tu , tydzien tu -zadnemu dziecku na dobre nie wyjdzie.

Dokładnie!
Tym bardziej, że szkołę ma 5 min pieszo od domu, tu sie urodziła, tu zna wszystko.....
Stabilność jest ważna!

1,316

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziewczyny mówiłybyście takiemu dziecku, że nie kocha?
Ja kiedy powiedziałam mężowi koniec, wyprowadził się. A moje dziecko mnie mówiło, bo tata Cię kocha. Mniejsza z tym czy kochał, czy w ogóle wiedział co to miłość.

1,317 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-07-12 15:37:21)

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

Takie mieszkanie tydzien tu , tydzien tu -zadnemu dziecku na dobre nie wyjdzie.

ale nie wychodzi az tak zle jak niektorzy uwazaja  smile nawet jak ja tez mysle ze  lepiej  jest mieszkac "na stale" gdzies, u matki czy  u ojca ... natomiast  dziecko powinno miec miejsce i u tego drugiego  rodzica ..po prostu  - zeby nie byla gosciem a domownikiem nawet jak bedzie tam mieszkac przez co drugi  weekend  ....

monia napisał/a:

Stabilność jest ważna!

jest wazna napewno ale pamietaj ze ta stabilnosc juz zostala zachwiana - dzieci nie sa glupie jesli nie  bedziemy traktowac ich jak glupkow smile  a rozwod rodzicow  to nie koniec swiata .... ale nie ukrywaj za duzo,  bo niewiedza robi wiecej krzywdy niz gdyby  twoje dziecko mieszkalo  jeden tydzien u ciebie,  a jeden  tydzien u ojca ....

1,318

Odp: Kobiety na zakręcie

Pedz do prawnika.  Moj prawnik zlozyl papiery w lipcu, a juz w z koncem pazdzienika bylam rozwiedziona. W Warszawie. Nie robilam orzekania o winie. Dostalam alimenty i musial mi oddac polowe kosztow sadowych jakie ponioslam. (jakies 300 PLN)

Uwazaj, bo facet teraz jest taki uczynny, a potem sie moze zmienic.
Co do mieszkania tydzien u matki, tydzien u ojca - to straszna glupota. Mieszkam w kraju, w ktorym to popularne i widze, jaki balagan to robi w glowach dzieciakow.
Ja mam co drugi weekend dziecko u bylego oraz swieta naprzemiennie + dwa tyg. wakacji. I tak jest moim zdaniem lepiej.
Co do faktu, ze tatus mamusi nie kocha - moja coreczka byla malutka jak sie rozwiodlam, ale wlasnie to powiedzialam jak mnie zapytala jakis czas temu, czemu sie rozwiedlismy. I jak powiedzialam, ze milosc sie skonczyla, nabrala paranoi, ze ja ja moge przestac kochac. Porozmawiaj z nia moze, ze milosc rodzica do dziecka nigdy sie nie konczy, ze sa rozne rodzaje milosci (pewnie z nia juz o tym gadalas). To bylo bardzo wazne dla mojej corki. Przestala o tym w ogole mowic  (mnie to normalnie rozwalalo serce)

1,319

Odp: Kobiety na zakręcie
maugosha napisał/a:

Monia uwazaj tylko zeby  dziecko nie zrozumialo ze tata nie tylko nie kocha juz mamusi - ale i nie kocha jej ... nie wiem czy rozumiesz o co mi chodzi .... czesto  te  tajemnice ( zeby oszczedzic dziecko) wywoluja niepozadany  efekt u dziecka, zwlaszcza jak dziecko  jest na tyle  male zeby nie  rozumiec sytuacji ... czasem lepiej  powiedzieci dziecku ze tata nie kocha mamusi ma inna kobiete ale nadal   jest kochajacym tatusiem swojego dziecka i ma ona miejsce u niego bez wzgledu na to kto znim mieszka albo mieszkal bedzie... 

teraz co prawda nie  wyskoczysz jak filip z konopii i nie powiesz jej ze tatus ma nowa babe ale jak bedzie pytala  kiedys , to  powiedzjej i zrob wszystko zeby  nie czula sie odepchnieta od ojca ( przez ojca)  bo nie ma potrzeby jej psuc dorastania, nawet jak sama masz duzo niechec do jej tatusia smile

Powiem jej za jakiś czas, bo to naturalnie może wyjdzie: przestał kochać mamusię i pokochał inną s........kę wrrrrrrrrrrrrr!
Podkreślamy często, że ją kochamy i to się nigdy nie zmieni!!

1,320

Odp: Kobiety na zakręcie
maugosha napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

Takie mieszkanie tydzien tu , tydzien tu -zadnemu dziecku na dobre nie wyjdzie.

ale nie wychodzi az tak zle jak niektorzy uwazaja  smile nawet jak ja tez mysle ze  lepiej  jest mieszkac "na stale" gdzies, u matki czy  u ojca ... natomiast  dziecko powinno miec miejsce i u tego drugiego  rodzica ..po prostu  - zeby nie byla gosciem a domownikiem nawet jak bedzie tam mieszkac przez co drugi  weekend  ....

Na to jeszcze przyjdzie czas.....

1,321

Odp: Kobiety na zakręcie
maugosha napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

Takie mieszkanie tydzien tu , tydzien tu -zadnemu dziecku na dobre nie wyjdzie.

ale nie wychodzi az tak zle jak niektorzy uwazaja  smile nawet jak ja tez mysle ze  lepiej  jest mieszkac "na stale" gdzies, u matki czy  u ojca ... natomiast  dziecko powinno miec miejsce i u tego drugiego  rodzica ..po prostu  - zeby nie byla gosciem a domownikiem nawet jak bedzie tam mieszkac przez co drugi  weekend  ....

jak najbardziej. Swoje miejsce , bo musi sie tam czuc chciana i oczekiwana , a nie
jak niespodziewany gosc.

1,322

Odp: Kobiety na zakręcie

O kurcze. Popatrzcie jakie rzeczy dziecko zauważa. Niesamowite.

1,323

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

Pedz do prawnika.  Moj prawnik zlozyl papiery w lipcu, a juz w z koncem pazdzienika bylam rozwiedziona. W Warszawie. Nie robilam orzekania o winie. Dostalam alimenty i musial mi oddac polowe kosztow sadowych jakie ponioslam. (jakies 300 PLN)

Uwazaj, bo facet teraz jest taki uczynny, a potem sie moze zmienic.
Co do mieszkania tydzien u matki, tydzien u ojca - to straszna glupota. Mieszkam w kraju, w ktorym to popularne i widze, jaki balagan to robi w glowach dzieciakow.
Ja mam co drugi weekend dziecko u bylego oraz swieta naprzemiennie + dwa tyg. wakacji. I tak jest moim zdaniem lepiej.
Co do faktu, ze tatus mamusi nie kocha - moja coreczka byla malutka jak sie rozwiodlam, ale wlasnie to powiedzialam jak mnie zapytala jakis czas temu, czemu sie rozwiedlismy. I jak powiedzialam, ze milosc sie skonczyla, nabrala paranoi, ze ja ja moge przestac kochac. Porozmawiaj z nia moze, ze milosc rodzica do dziecka nigdy sie nie konczy, ze sa rozne rodzaje milosci (pewnie z nia juz o tym gadalas). To bylo bardzo wazne dla mojej corki. Przestala o tym w ogole mowic  (mnie to normalnie rozwalalo serce)

Nie raz o tym rozmawiałyśmy!
Ale i tak widzę, że boi się jak wychodzę np do sklepu (ona zostaje z dziadkiem - ojcem mojego męża, a to inna historia), często dzwoni, dopytuje kiedy wrócę...serce mi się rozpada jak widzę ten jej lęk..............

1,324

Odp: Kobiety na zakręcie

To minie. Spokojnie. Po prostu czuje sie niepewnie. Widzi tez, ze Ty jestes smutna. Ona tez potrzebuje czasu, zeby sobie wszystko ulozyc. Uszy do gory!
jak to mowi Lec: wszystko mija, nawet najdluzsza zmija :*

1,325

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Nie raz o tym rozmawiałyśmy!
Ale i tak widzę, że boi się jak wychodzę np do sklepu (ona zostaje z dziadkiem - ojcem mojego męża, a to inna historia), często dzwoni, dopytuje kiedy wrócę...serce mi się rozpada jak widzę ten jej lęk..............

na pewno!
To naturalna reakcja Moniu, wiesz o tym. Ciaglymi zapewnieniami i przytulaniem zdejmiesz z niej powoli ten lek...tylko jeszcze nie dzis . Nie dzis !

1,326

Odp: Kobiety na zakręcie
Kawencja napisał/a:

To minie. Spokojnie. Po prostu czuje sie niepewnie. Widzi tez, ze Ty jestes smutna. Ona tez potrzebuje czasu, zeby sobie wszystko ulozyc. Uszy do gory!
jak to mowi Lec: wszystko mija, nawet najdluzsza zmija :*

widze , ze nie tylko ja lubie Leca! ;-)

By dojsc do zrodla, trze­ba plynac pod prad.

1,327

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Nie raz o tym rozmawiałyśmy!
Ale i tak widzę, że boi się jak wychodzę np do sklepu (ona zostaje z dziadkiem - ojcem mojego męża, a to inna historia), często dzwoni, dopytuje kiedy wrócę...serce mi się rozpada jak widzę ten jej lęk..............

na pewno!
To naturalna reakcja Moniu, wiesz o tym. Ciaglymi zapewnieniami i przytulaniem zdejmiesz z niej powoli ten lek...tylko jeszcze nie dzis . Nie dzis !

Wiadomo! Tylko czas tu pomoże!

Ale boje się, że to się odbije później, po jakimś czasie...w szkole,  w relacjach z innymi.
Zaczyna dojrzewać....

1,328

Odp: Kobiety na zakręcie
hm... napisał/a:

O kurcze. Popatrzcie jakie rzeczy dziecko zauważa. Niesamowite.

A ty co nie pomyslalas ze dziecko  to  widzaca i myslaca  osoba? wink wkoncu  z dziecka wyrastaja  dorosli.... dlatego trzeba nauczyc  dziecko wyciagania odpowiednich wnioskow by na starosc bylo jak znalazl ... bo czasami  nienauczane dziecko moze miec problemy z wyciaganiem wnioskow  w doroslym zyciu   wink smile

1,329

Odp: Kobiety na zakręcie

No jest to doświadczenie.
Ja przeżyłam rozstanie rodziców bardzo źle. Obiecałam sobie, że nigdy w życiu nie wezmę ślubu, bo to przekleństwo i nie przetrwa i miałam rację. A ślub wzięłam niestety za namową matki, a czułam, że d.. z tego będzie.

1,330 Ostatnio edytowany przez maugosha (2012-07-12 15:50:26)

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Nie raz o tym rozmawiałyśmy!
Ale i tak widzę, że boi się jak wychodzę np do sklepu (ona zostaje z dziadkiem - ojcem mojego męża, a to inna historia), często dzwoni, dopytuje kiedy wrócę...serce mi się rozpada jak widzę ten jej lęk..............

dlatego musisz mowic  caly czas ... no i tu jest i ojciec potrzebny ,  bo to jest  typowy lek ze ktos ja zostawil  - w pewnym sensie ojciec ja zostawil ale  to juz inna historia ... dlatego  wazne jest zeby czyla ze ma rodzine - ta bliska - tylko ze ta  rodzina  zmienila  troche status  smile

1,331

Odp: Kobiety na zakręcie
maugosha napisał/a:
hm... napisał/a:

O kurcze. Popatrzcie jakie rzeczy dziecko zauważa. Niesamowite.

A ty co nie pomyslalas ze dziecko  to  widzaca i myslaca  osoba? wink wkoncu  z dziecka wyrastaja  dorosli.... dlatego trzeba nauczyc  dziecko wyciagania odpowiednich wnioskow by na starosc bylo jak znalazl ... bo czasami  nienauczane dziecko moze miec problemy z wyciaganiem wnioskow  w doroslym zyciu   wink smile

Skąd, ja doskonale wiem, że dzieci widzą i czują znacznie więcej niż nam się może wydawać.
Tylko akurat tutaj nie wpadłabym chyba na to, że dziecko może być zaskoczone tym, że miłość się kończy i skoro kończy się miłość między rodzicami to dlaczego ma się nie skończyć miłość do dziecka.

1,332

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
maugosha napisał/a:

Monia uwazaj tylko zeby  dziecko nie zrozumialo ze tata nie tylko nie kocha juz mamusi - ale i nie kocha jej ... nie wiem czy rozumiesz o co mi chodzi .... czesto  te  tajemnice ( zeby oszczedzic dziecko) wywoluja niepozadany  efekt u dziecka, zwlaszcza jak dziecko  jest na tyle  male zeby nie  rozumiec sytuacji ... czasem lepiej  powiedzieci dziecku ze tata nie kocha mamusi ma inna kobiete ale nadal   jest kochajacym tatusiem swojego dziecka i ma ona miejsce u niego bez wzgledu na to kto znim mieszka albo mieszkal bedzie... 

teraz co prawda nie  wyskoczysz jak filip z konopii i nie powiesz jej ze tatus ma nowa babe ale jak bedzie pytala  kiedys , to  powiedzjej i zrob wszystko zeby  nie czula sie odepchnieta od ojca ( przez ojca)  bo nie ma potrzeby jej psuc dorastania, nawet jak sama masz duzo niechec do jej tatusia smile

Powiem jej za jakiś czas, bo to naturalnie może wyjdzie: przestał kochać mamusię i pokochał inną s........kę wrrrrrrrrrrrrr!
Podkreślamy często, że ją kochamy i to się nigdy nie zmieni!!

Monia powiedz jej przy okazji ,gdy zapyta o tatę ,gdzie teraz mieszka.Nie okłamuj jej ,że mieszka u kolegi bo jak dowie się prawdy będzie zła ,że ją okłamałaś .Ona potrzebuje dużo szczerości.Powiedz jej że dzieci nigdy nie przestaje się kochać i ona dla taty będzie ważna .W ten sposób nie będzie obwiniać ani siebie ani ciebie ,że tata  odszedł.

1,333

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Nie raz o tym rozmawiałyśmy!
Ale i tak widzę, że boi się jak wychodzę np do sklepu (ona zostaje z dziadkiem - ojcem mojego męża, a to inna historia), często dzwoni, dopytuje kiedy wrócę...serce mi się rozpada jak widzę ten jej lęk..............

na pewno!
To naturalna reakcja Moniu, wiesz o tym. Ciaglymi zapewnieniami i przytulaniem zdejmiesz z niej powoli ten lek...tylko jeszcze nie dzis . Nie dzis !

Wiadomo! Tylko czas tu pomoże!

Ale boje się, że to się odbije później, po jakimś czasie...w szkole,  w relacjach z innymi.
Zaczyna dojrzewać....

Monika,jestes DOBRA mama. Nic wiecej nie musisz robic.Nikt nie oczekuje od Ciebie rzeczy niemozliwych .Niemand ist perfekt!
Wydrukuj sobie to i powies!
;-)

1,334

Odp: Kobiety na zakręcie
hm... napisał/a:

Tylko akurat tutaj nie wpadłabym chyba na to, że dziecko może być zaskoczone tym, że miłość się kończy i skoro kończy się miłość między rodzicami to dlaczego ma się nie skończyć miłość do dziecka.

Dziecko nie jest zaskoczone - dziecko najczesciej uwaza ze jesli sie skonczyla milosc  do mamusi  to skonczyla sie  i milosc do dziecka ...to jest  prosta logika,  tyle ze z tym  przychodzi  lek ze jesli tatus przestal kochac dziecko i odszedl,   to przeciez i mamusia tez moze  przestac kocha swoje dziecko  i odejdzie ...rozumiesz o co mi chodzi ?

Dzieci ne sa glupie i maja czesto logiczne myslenie - natomiast przy rozwodach  czesto  wystepuja troche "abstrakcyjne" sytuacje nie  zrozumiale dal dzieci w pewnym  wieku i z ograniczonym jeszcze doswiatczeniem - i jesli mozna to po co wprowadzac leki i frustracjie  w  zycie dziecka jesli mozne je,  przy dobrej  woli nie tylko mamusi ale i tatusia, uniknac smile

1,335

Odp: Kobiety na zakręcie

jesli pozew on zlozy Ty bedziesz wnioskowała ( !!!!!) poprzez wniosek formalny o rozwód z WYŁACZNEJ jego winy.. to nie do końca prawda,że to długo trwa. U mnie poszło migiem, fakt była ciąża.. to argument nie do zbicia.. na badaniu psychologicznym był koszmar przez ogromne K. Mo syn mial wtedy 8 lat.. płakał strasznie i opowiadał jak bardzo kocha tate i chce zeby tata znow mieszkal z nami.. a na pyytanie kogo tata kocha oboje powiedzieli; pieniądze.

1,336

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Nie raz o tym rozmawiałyśmy!
Ale i tak widzę, że boi się jak wychodzę np do sklepu (ona zostaje z dziadkiem - ojcem mojego męża, a to inna historia), często dzwoni, dopytuje kiedy wrócę...serce mi się rozpada jak widzę ten jej lęk..............

Monia córka będzie się bała dopóki nie poczuje się bezpiecznie.Po mojej chorobie gdy wychodzę dzieci dzwonią co chwilę by sprawdzić ,czy nic mi nie jest.Starszy ma czasami takie lęki ,że musiałam iść z nim do poradni ,gdzie stwierdzono podwyższony stan lękowy.

1,337

Odp: Kobiety na zakręcie
maugosha napisał/a:
hm... napisał/a:

Tylko akurat tutaj nie wpadłabym chyba na to, że dziecko może być zaskoczone tym, że miłość się kończy i skoro kończy się miłość między rodzicami to dlaczego ma się nie skończyć miłość do dziecka.

Dziecko nie jest zaskoczone - dziecko najczesciej uwaza ze jesli sie skonczyla milosc  do mamusi  to skonczyla sie  i milosc do dziecka ...to jest  prosta logika,  tyle ze z tym  przychodzi  lek ze jesli tatus przestal kochac dziecko i odszedl,   to przeciez i mamusia tez moze  przestac kocha swoje dziecko  i odejdzie ...rozumiesz o co mi chodzi ?

Dzieci ne sa glupie i maja czesto logiczne myslenie - natomiast przy rozwodach  czesto  wystepuja troche "abstrakcyjne" sytuacje nie  zrozumiale dal dzieci w pewnym  wieku i z ograniczonym jeszcze doswiatczeniem - i jesli mozna to po co wprowadzac leki i frustracjie  w  zycie dziecka jesli mozne je,  przy dobrej  woli nie tylko mamusi ale i tatusia, uniknac smile

NO jasne, że rozumiem. To jest zaskakująco proste myślenie jednocześnie. No ja sama jestem matką i dziecko mam w takiej samej sytuacji. Tyle tylko, że bardzo mądry tatuś dziecku wpajał różne rzeczy na mój temat. Bo chciał się zemścić, tylko nie wiem czy wiedział do czego to doprowadzi. Głupi idiota. No i kochance to samo zresztą. I biedne dziecko zamiast zająć się swoimi dziecięcymi sprawami rozmyślało.
Ja się nigdy nie zastanawiałam nad tym w ten sposób.

1,338 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-07-12 16:14:25)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

jesli pozew on zlozy Ty bedziesz wnioskowała ( !!!!!) poprzez wniosek formalny o rozwód z WYŁACZNEJ jego winy.. to nie do końca prawda,że to długo trwa. U mnie poszło migiem, fakt była ciąża.. to argument nie do zbicia.. na badaniu psychologicznym był koszmar przez ogromne K. Mo syn mial wtedy 8 lat.. płakał strasznie i opowiadał jak bardzo kocha tate i chce zeby tata znow mieszkal z nami.. a na pyytanie kogo tata kocha oboje powiedzieli; pieniądze.

Boze, Malwina, Ty przeszlas koszmar.
nie dziwie sie Twoim reakcjom dzis.Naprawde.

1,339 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-12 16:06:08)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

jesli pozew on zlozy Ty bedziesz wnioskowała ( !!!!!) poprzez wniosek formalny o rozwód z WYŁACZNEJ jego winy.. to nie do końca prawda,że to długo trwa. U mnie poszło migiem, fakt była ciąża.. to argument nie do zbicia.. na badaniu psychologicznym był koszmar przez ogromne K. Mo syn mial wtedy 8 lat.. płakał strasznie i opowiadał jak bardzo kocha tate i chce zeby tata znow mieszkal z nami.. a na pyytanie kogo tata kocha oboje powiedzieli; pieniądze.

Masakra!

Nie chcę, żeby moje dziecko przechodziło taka traumę!
Czy takie badania zawsze się prowadzi?

1,340

Odp: Kobiety na zakręcie
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Nie raz o tym rozmawiałyśmy!
Ale i tak widzę, że boi się jak wychodzę np do sklepu (ona zostaje z dziadkiem - ojcem mojego męża, a to inna historia), często dzwoni, dopytuje kiedy wrócę...serce mi się rozpada jak widzę ten jej lęk..............

Monia córka będzie się bała dopóki nie poczuje się bezpiecznie.Po mojej chorobie gdy wychodzę dzieci dzwonią co chwilę by sprawdzić ,czy nic mi nie jest.Starszy ma czasami takie lęki ,że musiałam iść z nim do poradni ,gdzie stwierdzono podwyższony stan lękowy.

Biedne dzieci!
Cholera zasługują na beztroskie dzieciństwo! To nie fair, ze muszą przez to przechodzić!

1,341

Odp: Kobiety na zakręcie

NO raczej tak. Ja mam termin na sierpień.
Moja koleżanka ma małe dziecko i nie miała takich badań, może zbyt małe żeby mogło cokolwiek powiedzieć lub zrobić.

1,342

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

jesli pozew on zlozy Ty bedziesz wnioskowała ( !!!!!) poprzez wniosek formalny o rozwód z WYŁACZNEJ jego winy.. to nie do końca prawda,że to długo trwa. U mnie poszło migiem, fakt była ciąża.. to argument nie do zbicia.. na badaniu psychologicznym był koszmar przez ogromne K. Mo syn mial wtedy 8 lat.. płakał strasznie i opowiadał jak bardzo kocha tate i chce zeby tata znow mieszkal z nami.. a na pyytanie kogo tata kocha oboje powiedzieli; pieniądze.

Masakra!

Nie chcę, żeby moje dziecko przechodziło taka traumę!
Czy takie badania zawsze się prowadzi?

faktycznie masakra  yikes - naprawde  trzeba walczac dziecko w rozwod dwojga doroslych ludzi ?  psycholog powinien sie wlaczac  dopiero wtedy  gdy dziecko nie radzi sobie ze zmiana sytuacji ...

1,343 Ostatnio edytowany przez monia&Co (2012-07-12 16:12:21)

Odp: Kobiety na zakręcie
hm... napisał/a:

NO raczej tak. Ja mam termin na sierpień.
Moja koleżanka ma małe dziecko i nie miała takich badań, może zbyt małe żeby mogło cokolwiek powiedzieć lub zrobić.

No to już widzę moje dziecko na takim badaniu!
Dzieciak wraźliwy po mnie jak cholera. Łatwo się poddaje, niepowodzenia ja zniechęcają...nawet na świadectwie miała taką opinie...

Będzie łkała, że chce tatusia spowrotem.
Ja dziękuję za ten rozwód. Chrzanię jakiś papierek! Spokój dziecka jest dla mnie ważniejszy niz mój stan cywilny. Niech mi tylko podpisze co trzeba i gdzie trzeba......

Kurde, ale z drugiej strony co sąd zasądzi alimenty to jednak większy pewnik, niz taki papoerek od mężusia.....

Doopa!

1,344

Odp: Kobiety na zakręcie

Dziecko może  różnie się zachować, jak był przed badaniem z tatą, który kupił mu zabawkę może już.. wiecie o co mi chodzi.

1,345

Odp: Kobiety na zakręcie
maugosha napisał/a:
monia&Co napisał/a:
Malwina69 napisał/a:

jesli pozew on zlozy Ty bedziesz wnioskowała ( !!!!!) poprzez wniosek formalny o rozwód z WYŁACZNEJ jego winy.. to nie do końca prawda,że to długo trwa. U mnie poszło migiem, fakt była ciąża.. to argument nie do zbicia.. na badaniu psychologicznym był koszmar przez ogromne K. Mo syn mial wtedy 8 lat.. płakał strasznie i opowiadał jak bardzo kocha tate i chce zeby tata znow mieszkal z nami.. a na pyytanie kogo tata kocha oboje powiedzieli; pieniądze.

Masakra!

Nie chcę, żeby moje dziecko przechodziło taka traumę!
Czy takie badania zawsze się prowadzi?

faktycznie masakra  yikes - naprawde  trzeba walczac dziecko w rozwod dwojga doroslych ludzi ?  psycholog powinien sie wlaczac  dopiero wtedy  gdy dziecko nie radzi sobie ze zmiana sytuacji ...

nie rozumiem swiata !
Tutaj nie robia takich eksperymentow! Przeciez to jakas farsa jest.
To juz i tak dziecko ma zu kämpfen, a oni jeszcze dokladaja !

1,346

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
nina1234 napisał/a:
monia&Co napisał/a:

Nie raz o tym rozmawiałyśmy!
Ale i tak widzę, że boi się jak wychodzę np do sklepu (ona zostaje z dziadkiem - ojcem mojego męża, a to inna historia), często dzwoni, dopytuje kiedy wrócę...serce mi się rozpada jak widzę ten jej lęk..............

Monia córka będzie się bała dopóki nie poczuje się bezpiecznie.Po mojej chorobie gdy wychodzę dzieci dzwonią co chwilę by sprawdzić ,czy nic mi nie jest.Starszy ma czasami takie lęki ,że musiałam iść z nim do poradni ,gdzie stwierdzono podwyższony stan lękowy.

Biedne dzieci!
Cholera zasługują na beztroskie dzieciństwo! To nie fair, ze muszą przez to przechodzić!

Masz rację Monia dlatego dla naszych dzieci najważniejsza jest prawda.Jesteś bardzo dobrą matką i twoja córka dzięki temu da sobie radę .Problemy z dorastaniem będą zawsze,a kiedy będzie źle zawsze można poprosić o pomoc psychologa.

1,347

Odp: Kobiety na zakręcie

Normalnie się cała trzęsę, że ja i moje dziecko bedziemy musiały przez gada depresyjnego przechodzić takie jazdy...
Kurna, a było: świadomy praw  i obowiązków.........i że Cię nie opuszczę ........i inne takie sratatata..

Wściekła jestem!:o:o:o

1,348

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja o tych przysięgach to mam takie zdanie, że to jest pic na wodę, fotomontaż.
Najlepiej bez ślubu, przynajmniej problemów mniej, w razie w.

1,349

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Normalnie się cała trzęsę, że ja i moje dziecko bedziemy musiały przez gada depresyjnego przechodzić takie jazdy...
Kurna, a było: świadomy praw  i obowiązków.........i że Cię nie opuszczę ........i inne takie sratatata..

Wściekła jestem!:o:o:o

Monia wściekaj się ile chcesz ,masz do tego prawo ,tylko nie bierz alkoholu.

1,350 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-07-13 08:24:42)

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Normalnie się cała trzęsę, że ja i moje dziecko bedziemy musiały przez gada depresyjnego przechodzić takie jazdy...
Kurna, a było: świadomy praw  i obowiązków.........i że Cię nie opuszczę ........i inne takie sratatata..

Wściekła jestem!:o:o:o

Monia, nie przewiduj czarnych scenariuszy. równie dobrze może wszystko przejśc szybko i bezpolesnie... są rózne scenariusze...



w poznaniu jest taka organizacja Fundacja Adams, chyba, która zajmuje nsię wspieraniem rodzin rekonstruowanych i rozbitych, między innymi udzielają wsparcia dzieciom. Komitet Ochrony Praw Dziecka też oferuje terapie dla dzieci, których rodzicie się rozwodzą. jęsli uznasz, że młoda potrzebuje wsparcia- to naprawde mozna je jej zapewnić
po drugie racje ma pomarańczowa - nie bierz odpowiedzialności za cały świat, decyzje swojego meża, czyjeś zachowania

odpowiadac możesz tylko za to, co ty robisz i co ty czujesz
i jesli powiesz swojej córce otwarcie, że to jest dla ciebie trudny moment, bo bardzo kochałas tatusia, a on zdecydował się odejść i że teraz wspólnie z tatą będziecie musieli wiele rzeczy poukłądac, uzgodnić, i często czujesz żal ale też złość, bo przecież ani ty, ani jej tatuś nie planowali takich sytuacji...
to ona nie będzie się bała. musisz jej powiedzieć, że to co ty przechodzisz i wszystkie twoje reakcje są naturalne. i ona ma prawo tez do wszystkich emocji. i ty w pełni akcpetujesz wszystko, co jej dotyczy. i bedziesz zawsze przy niej i będziesz ją wspierać.
I powtarzaj to jak zdartą płytę,, powtarzaj, powtarzaj powtarzaj


to nic, że jesteś smutna, nie szkodzi, że jesteś zła, to naturalne rekacje i masz do nich prawo. kocham cię i jestem z tobą

kocham cię i jestem z tobą
kocham cię i jestem z tobą

1,351

Odp: Kobiety na zakręcie

A ja uważam,że nasze prawo w tych kwestiach jest straszne. Krzywdzące. Badanie było wymagane przez sąd. Były koniecznością do orzeknięcia przez sąd rozwodu. Nikt chyba sie nie zastanawiał jak to wpłynie na dzieci. Ja przeżyłam to strasznie..bo jak się chce uniknąc ze wszystkich sił..bólu dzieci.. chcesz bardzo aby były od tego z daleka .. a się nie da...bo nikt się tym poza Toba nie przejmuje... dla mnie to był wstrząs...

1,352

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

A ja uważam,że nasze prawo w tych kwestiach jest straszne. Krzywdzące. Badanie było wymagane przez sąd. Były koniecznością do orzeknięcia przez sąd rozwodu. Nikt chyba sie nie zastanawiał jak to wpłynie na dzieci. Ja przeżyłam to strasznie..bo jak się chce uniknąc ze wszystkich sił..bólu dzieci.. chcesz bardzo aby były od tego z daleka .. a się nie da...bo nikt się tym poza Toba nie przejmuje... dla mnie to był wstrząs...

Malwina, bo najgorsze jest to, że sądy często robią rzeczy niepotrzebne.. i tak sobie myslę, gdybysmy w tym czasie nie tkwili na kompletnym rozdrożu, pogubieni, zrozpaczeni, w pernamentnym stresie to:
ja bym zadzwoniła do KOPD z pytaniem, czy takie procedury sa konieczne
jesli sa konieczne to spytałabym jak dziecko obronić - czy opinia psychologa o za dużej traumie jest wystarczająca... i tak dalej....
zarządałam spotkania z psychologiem w pokoju przesłuchań dla dziecka -i wtedy wszystkie urzedasy stoją za szyba wenecka lub oglądają nagranie

jakbysmy miały w tym czasie czas i eenergie-to bysmy sedziom krwi napsuły... my matki i my ojcowie...

1,353

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia End-aluzja ma rację .Twoje dziecko musi widzieć twoje emocje.Będzie jej łatwiej wyrzucić z siebie wszystko ,bo inaczej kiedyś wybuchnie .Powiedz jej ,że tata ją kocha ale nie rób z niego ideału.Ona musi zrozumieć ,że odszedł od ciebie bo ma inną ,inaczej będzie zastanawiać się co było nie tak ,że odszedł .

Malwinka dużo przeszłaś ,ale może mąż Moni nie okaże się takim dupkiem i wszystko załatwią polubownie.Może przepisy się trochę zmieniły i dzieci mają łatwiej .

1,354

Odp: Kobiety na zakręcie

Cześc dziewczyny!

Mądrze wszystkie piszecie! Muszę to sobie wszystko przetrawić ze spokojem, bo na razie tylko same nerwy mam.
Mała chora, załatwiła ją klimatyzacja w domu kultury. Opieprzyłam baby głupie, że tak mocno dzieciaki schładzają. No ale do lekarza dzis musi iść. Tatuś ochoczo pójdzie - no i dobrze!

1,355

Odp: Kobiety na zakręcie

monia ja bym zaczęła kombinować, żeby dziecko w to nie wplatywać. Nie wierzę, że wszystkie rozwody takie są. Pewnie głównie wtedy jak sie rodzice żrą. Zastosuj jakieś środki prewencyjne, nie wiem, zapisz córkę do psychologa niech ten orzeknie, że dziecko nie może zostać narażone na taki stres, że rozwód przejdzie spokojnie itp itd. Uważam, że można uniknąć takiej traumy tylko trzeba wiedzieć jak. Nie będziesz miała sprawy o opiekę, o walkę nad dzieckiem więc z logicznego punktu widzenia nie ma co dziecka w to wciągać, bo chodzi o rozwód tylko i wyłącznie.

Co do opieki. Ja bym się nie broniła przed tym tydzień tu - tydzień tu. Może jeszcze nie teraz, ale za 2-3 lata? Ojciec jest pełnoprawnym opiekunem, córka ma takie samo przebywać u niego jak i u matki. Moim zdaniem jeśli jest to mądrze przemyślane to uniknie się sytuacji "weekendowego tatusia", który na wszystko pozwala i jest łagodny, a matka to "ta zła" bo ona wychowuje, zakazuje i nakazuje.

1,356

Odp: Kobiety na zakręcie

monia ja bym zaczęła kombinować, żeby dziecko w to nie wplatywać. Nie wierzę, że wszystkie rozwody takie są. Pewnie głównie wtedy jak sie rodzice żrą. Zastosuj jakieś środki prewencyjne, nie wiem, zapisz córkę do psychologa niech ten orzeknie, że dziecko nie może zostać narażone na taki stres, że rozwód przejdzie spokojnie itp itd. Uważam, że można uniknąć takiej traumy tylko trzeba wiedzieć jak. Nie będziesz miała sprawy o opiekę, o walkę nad dzieckiem więc z logicznego punktu widzenia nie ma co dziecka w to wciągać, bo chodzi o rozwód tylko i wyłącznie.

Co do opieki. Ja bym się nie broniła przed tym tydzień tu - tydzień tu. Może jeszcze nie teraz, ale za 2-3 lata? Ojciec jest pełnoprawnym opiekunem, córka ma takie samo przebywać u niego jak i u matki. Moim zdaniem jeśli jest to mądrze przemyślane to uniknie się sytuacji "weekendowego tatusia", który na wszystko pozwala i jest łagodny, a matka to "ta zła" bo ona wychowuje, zakazuje i nakazuje.

1,357

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:

Cześc dziewczyny!

Mądrze wszystkie piszecie! Muszę to sobie wszystko przetrawić ze spokojem, bo na razie tylko same nerwy mam.
Mała chora, załatwiła ją klimatyzacja w domu kultury. Opieprzyłam baby głupie, że tak mocno dzieciaki schładzają. No ale do lekarza dzis musi iść. Tatuś ochoczo pójdzie - no i dobrze!

Cześć Monia .To dobrze ,że tatuś z nią pójdzie,a ty Monia kiedy ona będzie zdrowieć będziesz mogła z nią porozmawiać .Powodzenia i dużo sil ci życzę .

1,358

Odp: Kobiety na zakręcie

Moniu,
sąd nie zleci przeprowadzania badań psychologicznych dziecka w ośrodku diagnostycznym, gdy rodzice przed sądem przedstawią, zaakceptowany przez oboje, plan wychowania dziecka, tzn. ustalą między sobą miejsce zamieszkania dziecka, terminy i czas wizyt, odwiedzin czy pobytu w domu drugiego rodzica, kwestie opieki i finansowania dziecka, itp.

1,359

Odp: Kobiety na zakręcie
Teo napisał/a:

monia ja bym zaczęła kombinować, żeby dziecko w to nie wplatywać. Nie wierzę, że wszystkie rozwody takie są. Pewnie głównie wtedy jak sie rodzice żrą. Zastosuj jakieś środki prewencyjne, nie wiem, zapisz córkę do psychologa niech ten orzeknie, że dziecko nie może zostać narażone na taki stres, że rozwód przejdzie spokojnie itp itd. Uważam, że można uniknąć takiej traumy tylko trzeba wiedzieć jak. Nie będziesz miała sprawy o opiekę, o walkę nad dzieckiem więc z logicznego punktu widzenia nie ma co dziecka w to wciągać, bo chodzi o rozwód tylko i wyłącznie.

Co do opieki. Ja bym się nie broniła przed tym tydzień tu - tydzień tu. Może jeszcze nie teraz, ale za 2-3 lata? Ojciec jest pełnoprawnym opiekunem, córka ma takie samo przebywać u niego jak i u matki. Moim zdaniem jeśli jest to mądrze przemyślane to uniknie się sytuacji "weekendowego tatusia", który na wszystko pozwala i jest łagodny, a matka to "ta zła" bo ona wychowuje, zakazuje i nakazuje.

Musze wszystko ze ze spokojem poukładać, przemyśleć.
Pomysł z przebywaniem  tydzień tu- tydzień tu trochę trudny logistycznie. Ale jakoś sobie trzeba z tym poradzić!

1,360

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:

Moniu,
sąd nie zleci przeprowadzania badań psychologicznych dziecka w ośrodku diagnostycznym, gdy rodzice przed sądem przedstawią, zaakceptowany przez oboje, plan wychowania dziecka, tzn. ustalą między sobą miejsce zamieszkania dziecka, terminy i czas wizyt, odwiedzin czy pobytu w domu drugiego rodzica, kwestie opieki i finansowania dziecka, itp.

O to dobra informacja!
Dzięki!

1,361 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-07-13 09:48:38)

Odp: Kobiety na zakręcie
Teo napisał/a:

(...)Co do opieki. Ja bym się nie broniła przed tym tydzień tu - tydzień tu. Może jeszcze nie teraz, ale za 2-3 lata? Ojciec jest pełnoprawnym opiekunem, córka ma takie samo przebywać u niego jak i u matki. Moim zdaniem jeśli jest to mądrze przemyślane to uniknie się sytuacji "weekendowego tatusia", który na wszystko pozwala i jest łagodny, a matka to "ta zła" bo ona wychowuje, zakazuje i nakazuje.

Bardzo podobało mi się rozstrzygnięcie włoskiego sądu, który uznał, że dziecko nie jest paczką, którą można sobie przekazywać po tygodniu i skazywać go na brak stabilności, poczucie tymczasowości, itd. tylko dlatego, że rodzice postanowili się rozejść. Zgodnie z tym wyrokiem, dziecko pozostało w dotychczas zajmowanym mieszkaniu, a co tydzień miejsce swego pobytu zmieniali... rodzice. To oni mieszkali tydzień z dzieckiem w jego mieszkaniu, a tydzień gdziekolwiek indziej, i to oni ponosili, większe niż dziecko, konsekwencje własnych decyzji.

1,362 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-07-13 09:51:27)

Odp: Kobiety na zakręcie
monia&Co napisał/a:
Teo napisał/a:

monia ja bym zaczęła kombinować, żeby dziecko w to nie wplatywać. Nie wierzę, że wszystkie rozwody takie są. Pewnie głównie wtedy jak sie rodzice żrą. Zastosuj jakieś środki prewencyjne, nie wiem, zapisz córkę do psychologa niech ten orzeknie, że dziecko nie może zostać narażone na taki stres, że rozwód przejdzie spokojnie itp itd. Uważam, że można uniknąć takiej traumy tylko trzeba wiedzieć jak. Nie będziesz miała sprawy o opiekę, o walkę nad dzieckiem więc z logicznego punktu widzenia nie ma co dziecka w to wciągać, bo chodzi o rozwód tylko i wyłącznie.

Co do opieki. Ja bym się nie broniła przed tym tydzień tu - tydzień tu. Może jeszcze nie teraz, ale za 2-3 lata? Ojciec jest pełnoprawnym opiekunem, córka ma takie samo przebywać u niego jak i u matki. Moim zdaniem jeśli jest to mądrze przemyślane to uniknie się sytuacji "weekendowego tatusia", który na wszystko pozwala i jest łagodny, a matka to "ta zła" bo ona wychowuje, zakazuje i nakazuje.

Musze wszystko ze ze spokojem poukładać, przemyśleć.
Pomysł z przebywaniem  tydzień tu- tydzień tu trochę trudny logistycznie. Ale jakoś sobie trzeba z tym poradzić!

Moniu, oczywiscie zrobisz , jak uwazasz, ale takie "przekazywanie " sobie corki nic dobrego dla niej nie wniesie. Duzo zdrowiej jest dla niej , kiedy bedzie miala JEDEN dom.Punkt odniesienia i miejsce do ktorego ciagle wraca.
Wiem tez , ze bardzo wazne jest , zeby miala telefon taty i jaknajszybciej poznala jego miejsce zamieszkania( wiem , ze to dla Ciebie w tej chwili nie do przyjecia jest i nie chcesz tego). Dla corki jest to wazne, bo nie traci go "z oczu" , nie ma poczucia, ze calkowicie stracila z nim kontakt, ze zostala odsunieta z jego zycia i mysli.

1,363

Odp: Kobiety na zakręcie

Chodzi o to, że ja wiem co się dzieje z "weekendowymi tatusiami". Ta więź się osłabia, czasem nawet zanika. On nie uczestniczy w życiu dziecka, dziecko w jego życiu. Potem mogą się pojawić dzieci z drugiego związku, czemu nie? I znów ta relacja się zmieni i priorytety zostaną przewartościowane. A poza tym, może to trochę podłe co teraz napiszę, bo jest to, było nie było, używanie dziecka, ale niech im tam tak dobrze nie będzie! Lafirynda ma DOSKONALE wiedzieć, że jej wybranek ma dziecko i ma obowiązek się nim zajmować i nie ma "kochanie niech mała przyjedzie na weekend za 2 tygodnie bo w tym, mój misiu, chce pojechać nad morze". Lafirynda bardzo szybko zagospodaruje mu czas tego jestem pewna.

1,364

Odp: Kobiety na zakręcie
Wielokropek napisał/a:
Teo napisał/a:

(...)Co do opieki. Ja bym się nie broniła przed tym tydzień tu - tydzień tu. Może jeszcze nie teraz, ale za 2-3 lata? Ojciec jest pełnoprawnym opiekunem, córka ma takie samo przebywać u niego jak i u matki. Moim zdaniem jeśli jest to mądrze przemyślane to uniknie się sytuacji "weekendowego tatusia", który na wszystko pozwala i jest łagodny, a matka to "ta zła" bo ona wychowuje, zakazuje i nakazuje.

Bardzo podobało mi się rozstrzygnięcie włoskiego sądu, który uznał, że dziecko nie jest paczką, którą można sobie przekazywać po tygodniu i skazywać go na brak stabilności, poczucie tymczasowości, itd. tylko dlatego, że rodzice postanowili się rozejść. Zgodnie z tym wyrokiem, dziecko pozostało w dotychczas zajmowanym mieszkaniu, a co tydzień miejsce swego pobytu zmieniali... rodzice. To oni mieszkali tydzień z dzieckiem w jego mieszkaniu, a tydzień gdziekolwiek indziej, i to oni ponosili, większe niż dziecko, konsekwencje własnych decyzji.

To jest GENIALNE rozwiązanie.

1,365

Odp: Kobiety na zakręcie
Teo napisał/a:

Chodzi o to, że ja wiem co się dzieje z "weekendowymi tatusiami". Ta więź się osłabia, czasem nawet zanika. On nie uczestniczy w życiu dziecka, dziecko w jego życiu. Potem mogą się pojawić dzieci z drugiego związku, czemu nie? I znów ta relacja się zmieni i priorytety zostaną przewartościowane. A poza tym, może to trochę podłe co teraz napiszę, bo jest to, było nie było, używanie dziecka, ale niech im tam tak dobrze nie będzie! Lafirynda ma DOSKONALE wiedzieć, że jej wybranek ma dziecko i ma obowiązek się nim zajmować i nie ma "kochanie niech mała przyjedzie na weekend za 2 tygodnie bo w tym, mój misiu, chce pojechać nad morze". Lafirynda bardzo szybko zagospodaruje mu czas tego jestem pewna.

tak. Tylko tu nie chodzi o "lafirynde " ani o tatusia. Ale o DZIECKO . I jego dobro.

Posty [ 1,301 do 1,365 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 19 20 21 22 23 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024