Witajcie.
Jestem ledwo zywa.. te mecze mnie wykończą... a juz dzisiejszy to na bank....
Nie moge sie obudzić.. kawy!!!!
Acha ,... jakby coś to Sekret działa.. ![]()
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie
Strony Poprzednia 1 … 15 16 17 18 19 … 447 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Witajcie.
Jestem ledwo zywa.. te mecze mnie wykończą... a juz dzisiejszy to na bank....
Nie moge sie obudzić.. kawy!!!!
Acha ,... jakby coś to Sekret działa.. ![]()
Witajcie.
Jestem ledwo zywa.. te mecze mnie wykończą... a juz dzisiejszy to na bank....Nie moge sie obudzić.. kawy!!!!
Acha ,... jakby coś to Sekret działa..
Mam to samo:) Juz sie konca Euro nie moge doczekac. Te wszystkie toasty za gole oraz przepuszczone bramki zle sie skoncza. Na wakacjach postanowilam wprowadzic post scisly, glownie od alkoholi:)
Zapupy = zakupy, dobrze Monia pisala. Sie tak spieszylam, ze z wrazenia walilam na oslep w klawiature i wyszlo co wyszlo.
I wiecie co..ledwo wyskoczylam na dwor odwiazac swojego rumaka a tu nagle cos mi zaczyna po plecach bebnic. Patrze i oczom nie wierze - grad. Ledwo zdazylam z rumakiem uciec pod daszek, a tu jak nie oberwie sie cale niebo. Gdybym tego ostatniego posta do was nie stukala, pewnie bylabym juz w drodze do Krecika i zamku naszego i to lodowe swinstwo dopadloby mnie w trasie i zmrozilo na amen. Tak wiec opatrznosc nade mna czuwa, o kolezankach z forum nie wspomne. Odczekalam nawalnice i juz tylko w lekkim kapusniaczku dojechalam na spotkanie swego rycerza.
A pozniej, owszem..dzialo sie;)
Ja już tęsknie za Niuniem.. który sobie wakacje o tydzień wydłużył.. tęsknie za upałami, za dniami wolnymi... za abstynencją ( Mussuka dobry pomysł ale po Euro prawda? ).. za wygrana w Lotto jakies 3 miliony... za ...... juz za niczym...... ![]()
A ja tesknie za sloncem i upalem (malo go latos), za moja figura sprzed paru lat, za dlugimi przespanymi nocami (po Euro sie nadrobi), za plywaniem nago w jeziorze, za naszymi pierwszymi randkami (ale nie az tak, zeby cofac czas;), za lazeniem do bolu w krzyzu i kolanach po gorach, za leniuchowaniem bez zadnego planu, za swiezymi pachnacymi buleczkami i kefirem na sniadanie, jakie wcinamy zawsze na wakacjach (juz za pare dni, za dni pare:), za zapachem lak i za ...he he, za tym tez:)
No te 3 miliony tez by sie przydaly, nie pogardzilabym:) W Euro oczywiscie.
Za wnukami jeszcze nie tesknie i wcale mi sie nie spieszy;)
Nie dobijajcie mnie tymi tęsknotami...
Ja wolę nie myśleć za czym tęsknie, bo się rozlezę jak żaba....
Malwina co z tym Sekretem? Już pytałam wcześniej?
A ja nawet nie obejrzałam tego meczu do końca. Depresyjny też końcówkę przespał.........
Nie dobijajcie mnie tymi tęsknotami...
Ja wolę nie myśleć za czym tęsknie, bo się rozlezę jak żaba....Malwina co z tym Sekretem? Już pytałam wcześniej?
A ja nawet nie obejrzałam tego meczu do końca. Depresyjny też końcówkę przespał.........
Monia.. duzo by opowiadać..ale powiem tak; coś w tym jest sensownego.
Proponuje sie poświęcic i obiejrzec film.. wygooluj go , siądz i obejrzyj.
na fortius.pl jest recenzja tego filmu.
http://fortius.pl/recenzja-filmu-the-secret/
w sumie ma rece i nogi, co ten Arkadiusz Podlaski tam napisal ale moim zdaniem to Ameryki nikt tu nie odkryl. Od dawna mowi sie, ze kazdy jest kowalem swego losu tylko nie kazdemu chce sie wziac miech i mlot w swoje rece tylko czekaja az "samo sie zrobi". Oto i moja recenzja recenzji:))
A Ty sie Monia nie skupiaj ze swoimi tesknotami tylko na nim. Nie tesknisz za niczym innym, fajnym z Twojego zycia, mlodosci, dziecinstwa? Np. za pierogami z truskawkami albo cieplutkimi jagodziankami wcinanymi na deptaku w Lebie?:) Moga byc ew. gofry z bita smietana i jagodami:)
smutnamonia napisał/a:Nie dobijajcie mnie tymi tęsknotami...
Ja wolę nie myśleć za czym tęsknie, bo się rozlezę jak żaba....Malwina co z tym Sekretem? Już pytałam wcześniej?
A ja nawet nie obejrzałam tego meczu do końca. Depresyjny też końcówkę przespał.........Monia.. duzo by opowiadać..ale powiem tak; coś w tym jest sensownego.
Proponuje sie poświęcic i obiejrzec film.. wygooluj go , siądz i obejrzyj.
No to może dziś wieczorkiem usiądę i obejrzę te abrakadabry psychologiczne....
End_aluzja napisał/a:ewka123 napisał/a:Ja też miałam wczoraj rocznicę - równo rok temu znalazłam smsa mojego M do lafiryndy. Tak jak Monia - Nie świętuję. Nie chce mi sie wierzyć, że to już rok minął, a ja ciągle w tym samym miejscu.
ewka... ja takie święto mam 7 stycznia.. najbliższy styczen to będzie 3 lata.... ja po dwóch i pół roku ledwie do przodu sie poruszam. I prawdą jest to, co napisała niedawno aga333 - ja juz wiem, że moge i z nim i sama...
kilka dni temu wyszedł i zostawił telefon (zresztą ciągle go zostawia na wierzchu i w ogóle raczej czysty jest) Ja tam juz nie szukam na siłe dowodów zdrady - z różnych przyczyn
nawet wiem jakich...jak wrócił to mówi - telefonu nie wziąłem... specjalnie zostawiłem, żebyś ssobie sprawdziłą i spokojna była...
ja nie odpowiedziałam (a propos - nie sprawdziłąm, nie chciało mi się...)a chciałam odpowiedzieć ... bo odpowiedz w głowie miałam...
taki wiecie luzikowy głos.. lekkie piątkowe gadki od niechcenia:
"nie sprawdzałam... bo po co... twoja sprawa, jak się okaże że durny jesteś i coś kręcisz, czy szukasz wrażeń, czy coś.... Dla mnie sprawa jest prosta i dla ciebie też powiina być - prędzej czy pózniej coś wyjdzie na jaw, a wtedy oczywistym jest dla mnie, że masz w głowie plan B, bo razem na pewno nie będziemy...
ja drugi raz przez to rpzechodzić nie będe, i nie sądze, żebyś ty też miał na to ochotę....i tyle....
i to był taki luzik...
takie poczucie, że świat idzie do przodu a ja z nim. a jak on chce zostać na mieliżnie - to jego sprawa a nie moja...
taka to jest zmiana w związku po zdradzie.
Czy jestem pewna, że mnie już nigdy nie zdradzi? że nie oszuka?? oczywiście, że nie..
czy będę zapobiegać takim wypadkom?/ oczywiście, że niema chłopina swój rozum i niech robi ze sswoim zyciem co chce.
ja sie w to nie mieszam..
jak powiedziałam..
jak durny jesteś to ci krzyz na drogę..End_aluzja,
to jest jakis chory uklad, nie zwiazek. Jestes z nim, bo co? Kochasz go, ufasz mu, szanujesz, zycie za niego oddasz? Czy moze z przyzwyczaenia, bo kredyty, dzieci, wspolny dom, strach przed samotnoscia?
Przeciez to jest jakies odgrzewanie pomyjow a nie gorace uczucie. Sorry ale tak wlasnie poczulam jak przeczytalam i to jego ostentacyjne zostawianie telefonu (z ktorego nota bene mogl wszystko wykasowac) i Twoje przemyslenia odnosnie tego co by bylo gdyby sie powtorzylo. Ten dosc lekcewazacy ton, choc tak naprawde nie ufasz mu, nadal boisz sie powtorki i on to tez wie. Ale czy jest z Toba z milosci? Oboje siedzicie jak na tykajacej bombie, czas pokaze itp. Pamietasz Tajlandie? Po co on to mowil i dlaczego Twoja reakcja, az tak ostra? Zero zaufania po obu stronach, milosci chyba tez.
Nie chcialabym ani na Twoim ani na jego miejscu isc w swiat dalej razem. "Albo jest milosc albo nie ma nas" - takie moje wlasne motto.
Mussuka, to ja musze dopowiedzeć i wyjaśnić.
jesli chodzi o mojego męża, to on kocha szaleje i w ogóle.
Wiesz, patrząc obiektywnie, chłodno i racjonalnie - ten facet zakochany jest we mnie na zabój... wszystkie znaki na niebie i ziemi na to wskazują. Gdyby Monia wymieniła zachowania, których oczekuje teraz, po zdradzie od swojego męża - to ja z całą pewnością mogę powiedzieć, że mój tak robi i taki jest. Zdradził ukochana kobietę. to fakt. żałuje, to fakt, nie może cofnąc czasu, to fakt.
niemniej jest skupiony na mnie, dba o mnie, troszczy sie o mnie, wspiera mnie... i tak dalej i tak dalej. mam pełne poczucie, że jego uwaga skupiona jest na mnie....
To obiektywnie
Nieobiektywnie i racjonalnie potrzebne jest do tego przekonanie, które straciłam, gdy mnie zdradził - że go znam i cos w ogóle o nim wiem... Ale to takie wtrącenie..
Więc jestem przekonana, że on chce ze mną przez całe życie, za rękę i nogę, i miłość do grobowej.
jeśli telefon zostawił - a po prostu go nie zabrał, co mu się często zdarza.... to jeśli tak powiedział - to znaczy ;"chciałbym, żebyś była spokojna, żebyś wierzyła we mnie i jeśli potrzebujesz do tego sprawdzić mój telefon - to ja się zgadzam. jeśli dla swojego szczęścia i spokoju chcesz żebym - to ja...)
rozumiesz mussuka?
taka jest jedna strona medalu
jesli chcielibyśmy zrobić wzorcowy model mężczyzny po zdradzie, który wspiera swoją zdradzoną partnerkę i konsekwentnie udowadnia każdym czynek i gestem, że jest z nią - to taki jest mój mąż.
Co do tajlandii - przyjął do wiadomości moje stanowisko. powiedział, że on rozumie, że to nie chodzi o samą Tajlandię i ten wyjazd, tylko we mnie siedzi jeszcze tak wiele złości i bólu.. i on to rozumie.
Druga strona medalu jest taka:
Ja. owszem mój lekceważący ton... owszem moja ostrożność. owszem mój brak zaufania. owszem mój brak wiary. Owszem mój instynkt zachowawczy...
Czy kocham? pewnie kocham
Jak w panu tadeuszu - Czy kochał; krótkie z sobą spędziliśmy chwile,
Ale one mnie przeszły tak słodko, tak mile,
Że będą długo, zawsze myśli mej przytomne
I, dalibógże, nigdy ciebie nie zapomnę...
Czy moja miłośc jest gorsza od tej kiedyś? jest inna... i tyle. czy kocham? Kocham, tak jak potrafię i umiem- i tak jak chcę
Dlaczego piszę lekceważąco o jego wyborach? bo niedawno napisała coś takiego aga333 - że w wyniku zdrady nauczyłyśmy się dalej żyć. ze zdrajcami. ale nauczyłyśmy się też żyć same.
w wyniku zdrady nauczyłysmy się, ile KOSZTUJE zdrada. dzisiaj wiemy, że te koszty były dużo wyższe, niz koszty zmian, zmiany zycia, sytuacji, rozstania....pewnie Malwina to potwierdzi... gdy póbowała ratowac swój poprzedni związek...
Mussuka - ja nie jestem z moim mężem z wygody, z obawy przed zmianą.
Bo ja wszelkich niewygód- najbardziej dotkliwych juz zaznałam...
czy koniecznośc rozwiazania wspólnych spraw materiałnych, czy dogadania się w kwestiach organizacyjnych byłaby trudniejsza?? NA PEWNO NIE!
jestem z nim bo tego cchcę. jestem z nim, bo godze się na taką miłośc jaką czuję. JA czuję, do niego czuję.
Czy jest w tym wyrachowanie? jest. Nie takie, że wybrałam materialną wygodę. Wyrachowanie takie, że wiem, że jesli okaże się, że ta miłość, którą czuję teraz, to nie miłość.... i że moje serce może znowu płonąc takim ogniem, jak płoneło kiedyś - to odrzucę to co mam.
Ale dzisiaj jest we mnie przekoanie, że w wyniku moich przezyć wyrosłam z miłości romantycznej, na rzecz miłości "towarzyszenia" w codzienności i dbania o siebie..
Może się mylę? może to nie miłość?
wy wiecie lepiej, bo jesteście po przejściach, z nowymi facetami - czy kochacie? jeli tak, i jesli nadal jesteście gotowe nereczkę oddać- to znaczy, że ja teraz coś tracę....
Ale przykład Malwiny mówi mi,,,, że slad w naszym sercu zostaje.. malwina kocha miska inaczej niż starego męża- chociażby dlatego, że jak jej stary mąż wywalił jej znacznie gorsze numery - to jak ćma gotowa była rzucić się w ten związek nadal..
a dzisiaj analizuje, trzyma dystans i uruchamia nagrywarki...
To nie znaczy Malwina, że ja w jakis sposób deprecjonuje twoje działania i twoje emocje - absolutnie nie! ale uważam, że świadomość, jaką przyniosłą nam zdrada naszych partnerów powoduje, że z większym dystansem i ostroznością podchodzimy do kolejnych relacji...
ja taką relację kolejną mam- choć ze starym męzem.
To nie jest tamten związek, to nie jest tamto małżeństwo..
na fortius.pl jest recenzja tego filmu.
http://fortius.pl/recenzja-filmu-the-secret/w sumie ma rece i nogi, co ten Arkadiusz Podlaski tam napisal ale moim zdaniem to Ameryki nikt tu nie odkryl. Od dawna mowi sie, ze kazdy jest kowalem swego losu tylko nie kazdemu chce sie wziac miech i mlot w swoje rece tylko czekaja az "samo sie zrobi". Oto i moja recenzja recenzji:))
A Ty sie Monia nie skupiaj ze swoimi tesknotami tylko na nim. Nie tesknisz za niczym innym, fajnym z Twojego zycia, mlodosci, dziecinstwa? Np. za pierogami z truskawkami albo cieplutkimi jagodziankami wcinanymi na deptaku w Lebie?:) Moga byc ew. gofry z bita smietana i jagodami:)
Ty mi kochana o gofrach nie przypominaj!
W niedzielę pojechałam z moją niunią nad jeziorko, moczyłyśmy nogi w lodowatej wodzie i żarłyśmy te gofry własnie...
Ale przykład Malwiny mówi mi,,,, że slad w naszym sercu zostaje.. malwina kocha miska inaczej niż starego męża- chociażby dlatego, że jak jej stary mąż wywalił jej znacznie gorsze numery - to jak ćma gotowa była rzucić się w ten związek nadal..
a dzisiaj analizuje, trzyma dystans i uruchamia nagrywarki...To nie znaczy Malwina, że ja w jakis sposób deprecjonuje twoje działania i twoje emocje - absolutnie nie! ale uważam, że świadomość, jaką przyniosłą nam zdrada naszych partnerów powoduje, że z większym dystansem i ostroznością podchodzimy do kolejnych relacji...
ja taką relację kolejną mam- choć ze starym męzem.To nie jest tamten związek, to nie jest tamto małżeństwo..
Powtarzam sie jak zdarta plyta - ja takiego zwiazku nie chcialabym za nic na swiecie. Jesli musialabym nagrywac swojego partnera, sprawdzac jego komorke, analizowac kazdy jego gest, slowo, krok - to ja dziekuje, wysiadam z takiego pociagu na pierwszej stacji i ide sobie w przeciwna strone. Jesli on by mi swoja wiernosc tak musial udowadniac, ze moge mu grzebac gdzie tylko zechce, to stracilabym nie tylko wiare w niego ale i szacunek. Sorry, to nie moja bajka.
Nie potrafilabym z kims byc bez milosci romantycznej a jedynie towarzyszyc komus. Albo kocham na full albo wcale, takie relacje i uklady nie sa dla mnie. Dlatego pewnie po zdradzie nie bylabym juz z tym czlowiekiem ani dnia dluzej. Bo musialabym przystosowac sie do tego co tu opisalas, a takie zycie na polgwizdka to nie dla mnie.
End_aluzjo.. bo człowiek uczy się całe życie. Na swoich i cudzych błędach . Zakładając oczywiście ,ze mysli logicznie i racjonalnie i wie czego w zyciu chce. Ja to drugiemu mężowi okresliłam jasno. Konkretnie. Uwzględniłam tez to czego on chce. Wymieniliśmy się naszymi oczekiwaniami. I masz racje. Ta miłośc inne ma juz kryteria i zasady. Miłość miłością a ludzie maja róże zyciowe doświadczenia, które czy chcemy czy nie uwazględniamy w tej nowej rzeczywistości.
Powiem Ci tak. Twój mąż zrobił Ci poważne ku ku.. ale chwała mu za jego postawę PO. I można do tematu podchodzic z miliona stron ale jesli Ty to czujesz, jego żal za winy, za błędy.. jesli widzisz jego strach,że swoim głupim wystepem mógł Cie stracić i ma tego obecnie dostateczna świadomość to dla mnie jest wszystko ok.... wiem,że będziesz to pamiętała.. nie da się zapomnieć... ale w waszej sytuacji niekoniecznie ma to oznaczać gorszej jakości związek.. może własnie zcementowany, zahartowany, umocowany jeszcze bardziej niz wczesniej...?? Różnie bywa. Ja czułam tak jak Ty... tez czułam ,ze kocha mnie bardziej, zabiega o mnie, troszczy sie i wogóle przeitoczył sie w męża anioła.. a ja szłam całkiem podobna droga jak Ty.. oceniałam to... i zastanawiam sie czy to mi wystarcza aby byc dalej z nim. Wystarczalo.. nawet było ponad normę.. więc uznałam,że ok. I nie popełniłam błędu. On był poprostu dobrym aktorem.. nie wiem..? wszytsko poszło na marne. Cały ten czas wysiłku wkładanego w urządzanie życia od nowa. Kwestia pewnie tej szmaty... to ona nie dała sobie go tak łatwo iodebrać.. Walczyla.. a walka toczyla się za moimi plecami. Mówi się trudnoo.. ;-)
Dlatego teraz jest inaczej. jestem zaznajomiona z taką sytuacja ewentualną.. dlatego więcej widze, więcej mam obaw i wiecej biore pod uwage. Mam prawo! nie bedzie juz w moim życiu modelu związku jak ten pierwszy...oparty tylko na miłości, zaufaniu i ślepej wręcz wierze w faxceta z którym żyje...
i dlatego ja musssuka nie wiem
dzisiaj jestem tu i tak. co będzie jutro nie wiem.
i żadnej innej odpowiedzi nie wymyślę
kiedyś założyłam wątek: jestem szczęśliwa - dajmy nadzieję tym, którzy odbudowują swój związek po zdradzie...
gdyby dzisiaj ktoś mnie powiedział: dowiedziałam się, że mój partner mnie zdradził.. co mam zrobić.. powiedziałabym odejdź...
ale ja tego nie zrobiłam chciałąm sprawdzić, czy mozna, wierzyłam, że się uda....
czy sie udało? a bo ja wiem?
. dlatego więcej widze, więcej mam obaw i wiecej biore pod uwage. Mam prawo! nie bedzie juz w moim życiu modelu związku jak ten pierwszy...oparty tylko na miłości, zaufaniu i ślepej wręcz wierze w faxceta z którym żyje...
No włąśnie mussuka- ja też potrzebuję czegoś więcej, niz potrzebowałam kiedys...
Ale wytłumacz mi dlaczego ma się nie udać?????
Bo istnieją stereotypy które mówią ,ze jak zdradził raz zdradzi kolejny??? przeciez wiesz ,że nie...
nie mówice mi,że nigdy nie wiadomo oczywiście że nie wiadomo!!!
Ale jesli widzisz jego miłośc, troske i żal za to co zrobił.. to bierz to ... i żyj.. masz podstawy do tego aby wasze małżeństwo, związkek trwał dalej i to mocno i sensownie... a jesli czujesz,że chce z nim byc to bądź.. Nie rozdrapuj tej rany tylko dlatego ,że ktos inny na twoim miejscu by tak nie mógł.. !! co z tego?? każdy jest inny, każda historia jest inna, inaczej sie rozstrzyga... nie ma na to jednej miary i jednego szablonu postepowania.
"Romans, zdrada i co dajej?" - Jerzy Grzybowski
Polecam!
Wiele mądrości życiowych można tam znaleźć...
dziewczyny jedno jest pewne: ile ludzi , tyle pogladow na milosc, zycie razem i ZWIAZEK WOGOLE.
Zawsze zaskakuje mnie tylko, ze ja chyba mam wysoka poprzeczke jednak.
Sama ja sobie stawiam i twierdze, ze lepiej pustka niz iluzja czy uluda.
Malwina69 napisał/a:. dlatego więcej widze, więcej mam obaw i wiecej biore pod uwage. Mam prawo! nie bedzie juz w moim życiu modelu związku jak ten pierwszy...oparty tylko na miłości, zaufaniu i ślepej wręcz wierze w faxceta z którym żyje...
No włąśnie mussuka- ja też potrzebuję czegoś więcej, niz potrzebowałam kiedys...
No to szczerze wam obu wspolczuje, bo to juz sie bedzie za wami ciagnelo jak przyslowiowy smrod do konca zycia. Wasze zwiazki stracily to co najpiekniejszego w nich powinno byc. Rozumiem to ale tez i wspolczuje.
Nigdy nie zaufalabym czlowiekowi, ktory mnie juz raz zdradzil. Jesli zrobil to raz, zrobi to ponownie. Kiedy to nie wiadomo. Wiec po co mialabym zyc na bombie zegarowej? I zastanawiac sie kazdego dnia, co ja jeszcze do niego czuje i czy chce z nim byc czy moze nie.
Dlatego taki zwiazek musialabym natychmiast skonczyc i dac sobie szanse na poczucie znowu nieskazonej niczym, czystej milosci. Do kogos innego.
Po tej aferze z ojcem mojego syna, postanowilam, ze dam rade bez niego i tak sie stalo. Wyparowalam natychmiast jak najdalej od niego i ucielam calkowicie kontakt. Nie chcialam zadnej kontynuacji, walki, probowania, tworzenia z gruzow i na gruzach. Nic, koniec, szlus i zamkniety rozdzial. Po paru latach znowu pokochalam tak szczerze i doglebnie. Gdybym wtedy ciagnela to "cos" i zawiodla sie kolejny raz, moze tez bym dzis pisala tak jak Wy. Ale ja wierze w jedynie prawdziwa, calym sercem odczuwalna, milosc. I dzieki losowi jest mi dane znowu ja czuc na codzien, z kazdym dniem silniejsza.
Jesli ten mnie zdradzi, odejdzie z mojego zycia. A ja zaczne od nowa i z nadzieja, ze uda mi sie pokochac jeszcze raz.
Ale wytłumacz mi dlaczego ma się nie udać?????
Bo istnieją stereotypy które mówią ,ze jak zdradził raz zdradzi kolejny??? przeciez wiesz ,że nie...nie mówice mi,że nigdy nie wiadomo oczywiście że nie wiadomo!!!
Ale jesli widzisz jego miłośc, troske i żal za to co zrobił.. to bierz to ... i żyj.. masz podstawy do tego aby wasze małżeństwo, związkek trwał dalej i to mocno i sensownie... a jesli czujesz,że chce z nim byc to bądź.. Nie rozdrapuj tej rany tylko dlatego ,że ktos inny na twoim miejscu by tak nie mógł.. !! co z tego?? każdy jest inny, każda historia jest inna, inaczej sie rozstrzyga... nie ma na to jednej miary i jednego szablonu postepowania.
Masz racje Malwina, ze kazdy jest inny. Ja napisalam jak to wyglada z mojego punktu widzenia. Tylko, ze ja odnioslam wrazenie, ze End_aluzja wcale tak do konca nie jest pewna swojego meza ani tego, czy ona chce z nim byc. Bo gdyby byla, to te posty bylyby innej nieco tresci. A i telefony moglyby sobie wedrowac swobodnie po calym wojewodztwie.
Hah ! Mussuka, chyba mamy cos wspolnego ( na pewno geny! - kuzynki piatego stopnia- moja prababcia ze strony ojca byla siostra cioteczna Twojego dziadka ze strony matki;-)))
Tez uwazam ze albo wszystko albo nic. Zadnych ersatzow.
Hah ! Mussuka, chyba mamy cos wspolnego ( na pewno geny! - kuzynki piatego stopnia- moja prababcia ze strony ojca byla siostra cioteczna Twojego dziadka ze strony matki;-)))
Tez uwazam ze albo wszystko albo nic. Zadnych ersatzow.
Ja te wspolnote juz tez czas jakis temu zauwazylam:) Niestety, pomimo podobienstw roznia nas zdecydowanie rozmiary i wiek, na Twoja (tez niestety) korzysc:) Nadrabiam to humorem;)
Motto na dzis: boso ale w ostrogach!
pomaranczowa 1 napisał/a:Hah ! Mussuka, chyba mamy cos wspolnego ( na pewno geny! - kuzynki piatego stopnia- moja prababcia ze strony ojca byla siostra cioteczna Twojego dziadka ze strony matki;-)))
Tez uwazam ze albo wszystko albo nic. Zadnych ersatzow.
Ja te wspolnote juz tez czas jakis temu zauwazylam:) Niestety pomimo podobienstw roznia nas zdecydowanie rozmiary i wiek, na Twoje (tez niestety) korzysc:) Nadrabiam to humorem;)
Motto na dzis: boso ale w ostrogach!
bo Twoj dziadek ze strony ojca byl wysoki i kawal chlopa, a moja prababcia ze strony ojca byla malutka i drobna!
:-)
No, z Twojego humoru moglabym sobie gruby plaster odciac ( jak to tu mowia: "von Deinem Humor könnte ich mir eine dicke Scheibe abschneiden !")
Jesli to jednak nie dziala jak pstryczek elektryczek? jesli nie da sie przycisnąc i wyłaczyc? Jesli kocha się tego zdrajce? wlasnie jego tak mocno i prawdziwie? jesli przezylo się z nim kope wspanialych lat? ma sie tysiące wspanialych wspomnień? jeśli to z nim przezylas to co w zyciu najlepsze i nigdy nie mialas ochoty na zmiane? jesli to z nim jedynie wyobrazasz sobie zycie??
i jesli on popelnił błąd?? no popełnil.. zły, niedobry , głuuuupi ...
A teraz jednak naprawia. Stara się, staje na uszach, na rzesach. Kocha ją mimo ze przez chwile zgłupial. Wie, rozumie to co zrobil. A jednak chce budowac z nia a nie z nikim innym to zycie..
ja rozumiem Mussuka ,że potrafisz machnąc na to wsxzystko ręką. Ale jednak może gdyby to dotyczylo Krecika, tfu tfu tfu...z którym załóżmy spędzilabys o wiele wiecej i jeszcze lepszych lat niz z poprzedmnim mężem..kochasz go okrutnie a On Ciebie. I staje sie błąd. I ejst jak opisuje to wyzej.. naaaprawde machnęłabys ręką???? zgodze się z Toba bez mrugniecia okiem w jednej kwestii. jak juz sie decydujemy na kontynuowanie związku po zdradzie to zakładać powinno się tylko to,że sie uda. Nie podejrzenia. Nie podsluchy, nie kontrole. ALe ja tak nie umiem mimo,że z Tobą tu się zgadzam.
Wiecie ja też byłam kategoryczna w osądach!
Bardzo często używałam słów zawsze i nigdy.....
Życie weryfikuje nasz pogląd na różne sprawy....nie ma jednej i bezwzględnie słusznej drogi wyjścia.......
Ech może lepiej pogadajmy o zamczyskach i zakutych w zbroję wojach?
Wiecie ja też byłam kategoryczna w osądach!
Bardzo często używałam słów zawsze i nigdy.....Życie weryfikuje nasz pogląd na różne sprawy....nie ma jednej i bezwzględnie słusznej drogi wyjścia.......
Ech może lepiej pogadajmy o zamczyskach i zakutych w zbroję wojach?
nie ma jednej drogi , Monika.
Ani jednego rozwiazania.
Kazdy musi wedle swego serca.I "sag niemals NIE!"
Jesli to jednak nie dziala jak pstryczek elektryczek? jesli nie da sie przycisnąc i wyłaczyc? Jesli kocha się tego zdrajce? wlasnie jego tak mocno i prawdziwie? jesli przezylo się z nim kope wspanialych lat? ma sie tysiące wspanialych wspomnień? jeśli to z nim przezylas to co w zyciu najlepsze i nigdy nie mialas ochoty na zmiane? jesli to z nim jedynie wyobrazasz sobie zycie??
i jesli on popelnił błąd?? no popełnil.. zły, niedobry , głuuuupi ...
Tym bardziej musialabym to skonczyc. Zrozmum Malwina, ze jesli ktos, kto wie, jak bardzo go kocham i mu ufam, niszczy to wszystko tym jednym "bledem" (a przypomnij sobie co Kriss o takich "bledach" pisala, to sie samo ze spodni nie wymsknelo..potrzebowalo troszke czasu i energii danego pana), to bol po takiej zdradzie jest stokroc wiekszy niz gybym go kochala, tak sobie, powiedzmy "na letnio", umiarkowanie. Moze przy takiej nijakiej milosci, owa zdrada latwiej splynelaby po mnie jak po kaczce, ale nie wtedy gdy za cala siebie i wszystko inne co daje temu jedynemu, dostaje wlasnie od NIEGO nozem w serce.
A teraz jednak naprawia. Stara się, staje na uszach, na rzesach. Kocha ją mimo ze przez chwile zgłupial. Wie, rozumie to co zrobil. A jednak chce budowac z nia a nie z nikim innym to zycie..
Oni zawsze naprawiaja, raz dluzej raz krocej. Raz porzadniej a raz po lebkach. Ale czy tu chodzi o jego uczucia czy o jej? On chce budowac, on kocha, on naprawia - a co czuje ona? Co czuje kazdej nocy gdy ja przytula i chce sie kochac? Co czuje, gdy ja caluje po wlosach i mowi, ze jest piekna? Czuje, ze to prawda najswietsza cz moze to jest to jego "naprawianie"? A moze wyobraza sobie, jak to samo robil i mowil do tej drugiej?
Malwina, ja na wlasne zyczenie, nie moglabym sobie takiej tortur zafundowac. Im bardziej bym kochala "przed" tym szybciej musialabym skonczyc "po". Taka szybka amputacja, zeby gangrena sie nie wdala.
ja rozumiem Mussuka ,że potrafisz machnąc na to wsxzystko ręką. Ale jednak może gdyby to dotyczylo Krecika, tfu tfu tfu...z którym załóżmy spędzilabys o wiele wiecej i jeszcze lepszych lat niz z poprzedmnim mężem..kochasz go okrutnie a On Ciebie. I staje sie błąd. I ejst jak opisuje to wyzej.. naaaprawde machnęłabys ręką???? zgodze się z Toba bez mrugniecia okiem w jednej kwestii. jak juz sie decydujemy na kontynuowanie związku po zdradzie to zakładać powinno się tylko to,że sie uda. Nie podejrzenia. Nie podsluchy, nie kontrole. ALe ja tak nie umiem mimo,że z Tobą tu się zgadzam.
Coz Malwina, wielokrotnie rozwazalam to w swojej glowie i z Krecikiem w rozmowach. Oczywiscie, ze teraz teoretyzujemy a zycie to zycie. Jednak ja juz kiedys tak kochalam, myslalam, ze zycie bez niego skonczy sie a jednak odeszlam i nie skonczylo sie. Na ile siebie znam, nie potrafilabym juz nigdy pocalowac Krecika ani z nim byc blisko po takim czynie. Palce u nog bym sobie z bolu ogryzala ale kazalabym mu odejsc, jak najszybciej i jak najdalej. On o tym wie.
Ech może lepiej pogadajmy o zamczyskach i zakutych w zbroję wojach?
:-)
Moniu , a moze byc o zukiniach ??
Dostalam od kolezanki pelno zukinii.
CO Z TYM ZROBIC???
hmm..."Moj kucharz" proponuje pokroc w plastry i smazyc
bo Twoj dziadek ze strony ojca byl wysoki i kawal chlopa, a moja prababcia ze strony ojca byla malutka i drobna!
:-)
Heh, akurat chudy i zylasty byl a babcie obie jak konusy mialam i raczej tez marnej konstrukcji. Wdac te 176 to mi od drozdzy uroslo. A reszta od innych skladnikow.
No, z Twojego humoru moglabym sobie gruby plaster odciac ( jak to tu mowia: "von Deinem Humor könnte ich mir eine dicke Scheibe abschneiden !")
Ty mnie tu szwargotem nie mac w myslach, bo moge ewentualnie w finszczyznie zripostowac i dopiero bedziecie sobie wszystkie tu jezyki wyginaly:)
hmm..."Moj kucharz" proponuje pokroc w plastry i smazyc
a potem psu dac. Tak moj tata zawsze doradzal:)
Wygoogluj sobie przepisy z cukinia a nie bedziesz wiedziala skad zaczac. podobno faszerowana jest ok, pod serem.
smutnamonia napisał/a:Ech może lepiej pogadajmy o zamczyskach i zakutych w zbroję wojach?
:-)
Moniu , a moze byc o zukiniach ??Dostalam od kolezanki pelno zukinii.
CO Z TYM ZROBIC???hmm..."Moj kucharz" proponuje pokroc w plastry i smazyc
Leczo proponuję!
Z papryką, kabaczkiem, cebulą, pomidorami.
Do tego może być jakaś kiełbaska w kostkę pokrojona podsmażóna z tym całym ustrojstwem!
pomaranczowa 1 napisał/a:bo Twoj dziadek ze strony ojca byl wysoki i kawal chlopa, a moja prababcia ze strony ojca byla malutka i drobna!
:-)Heh, akurat chudy i zylasty byl a babcie obie jak konusy mialam i raczej tez marnej konstrukcji. Wdac te 176 to mi od drozdzy uroslo. A reszta od innych skladnikow.
pomaranczowa 1 napisał/a:No, z Twojego humoru moglabym sobie gruby plaster odciac ( jak to tu mowia: "von Deinem Humor könnte ich mir eine dicke Scheibe abschneiden !")
Ty mnie tu szwargotem nie mac w myslach, bo moge ewentualnie w finszczyznie zripostowac i dopiero bedziecie sobie wszystkie tu jezyki wyginaly:)
ja tam lubie jezyki ! :-))
napisz cos !
Zauwazylas, ze niektorych rzeczy nijak nie da sie przetlumaczyc ? Tak wlasnie byla z ta szajba humoru ! ;-))
To znaczy mniej wiecej: " od Ciebie to humoru mozna sie uczyc" i spojrzenia z dystansu -dodam
pomaranczowa 1 napisał/a:smutnamonia napisał/a:Ech może lepiej pogadajmy o zamczyskach i zakutych w zbroję wojach?
:-)
Moniu , a moze byc o zukiniach ??Dostalam od kolezanki pelno zukinii.
CO Z TYM ZROBIC???hmm..."Moj kucharz" proponuje pokroc w plastry i smazyc
Leczo proponuję!
Z papryką, kabaczkiem, cebulą, pomidorami.
Do tego może być jakaś kiełbaska w kostkę pokrojona podsmażóna z tym całym ustrojstwem!
sprubuje tak !
moze sie uda , a jak nie, to psu damy jak proponuje Mussuka :-)
OK, to pisze..uwaga
" elämä on vain yksi ja en ajo sitä tuhlata vain elää". Ymmärsitkö?
Starczy czy mam kontynuowac belkot skandynawski?
OK, to pisze..uwaga
" elämä on vain yksi ja en ajo sitä tuhlata vain elää". Ymmärsitkö?
Starczy czy mam kontynuowac belkot skandynawski?
Ty piłaś cos od rana? ![]()
W tym żadnej logiki nie ma...
OK, to pisze..uwaga
" elämä on vain yksi ja en ajo sitä tuhlata vain elää". Ymmärsitkö?
Starczy czy mam kontynuowac belkot skandynawski?
JEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!
I jak Ty to wytrzymujesz tyle lat ?
Bez uszczerbku na zdrowiu ???
Nigdy bym sie tego nie nauczyla !! Za Chiny !
a propos uczuć, to mój problem polega na tym, że ja tak naprawdę zgadzam się z mussaką, pomarańczową, kriss, wielokropkiem i tarantella.
Bo wazne są moje uczucia i moje potrzeby.
i jestem w związku letnim - z mojej strony.
czy obiektywnie taki związek jest zły? no nie. pewnie jest udziałem wielu związkó..
ale ja miałam miłość, że hej. rozumienie się w pół zdania. troskę o siebie nawzajem. lojalnośc do siebie. dbałam, kochałam i oddałabym zycie. Poczucie szczęscia i spełnienia, chęć wspierania drugiej osoby zawsze i wszedzie... BYCIE RAZEM
to miałam
i tego nie mam. i niewazne co zrobię i jak.. tego już nie ma. takich uczuć we mnie po proostu nie ma.
a kiedy próbowałam ratowac ten związek, wierzyłam, że TA miłość, którą czułam przetrwa...
ale ona nie przetrwała
więc racje ma mussuka pisząc, że ja jestem na rozdrożu... - bo ja jestem na rozdrożu.
to nie jest kwestia decyzji, którą trzeba podjąć, bo dzieje się xle..
nie dzieje się źle..
czasami nawet jest tak, że "stare poczucie/uczucie wraca"... chwilki ulotne....
ale jak sie kochamy, to nie czuję, że jesteśmy jednością.. jestesmy razem, ok, ale nie połączeni...
moga byc ucuzcia i relacje, ale zerwana została WIĘŹ między nami...
można ją tworzyc na nowo - ale ona zawsze będzie inna, bo oparta o inne wartości i potrzeby.
DZISIAJ ta wartością jestem niezmiennie i bezwarunkowo - JA.ja ja ja moje potrzeby, moja wygoda...
czy mi z tym dobrze?/ a wcale nie! wole sie chyba poświęcać, niż korzystać.
Dlatego, po tych wszystkich latach powiem - można zyć dalej po zdradzie. mozna się nawet kochać. można się nauczyć, co dla nas znaczy lojalność, szacunek -ale już się nie jest ZAKOCHANYM.
więc gdy ja pytam, czy się uda? pytam o to, czy to jest to, czego ja chcę...
A tego nie wiem
czy to mi wystarcza
nauczona dośświadczeniem, drugi raz powiedziałabym NIE - coś się skończyło.
Ale ja powiedziałam tak i zaczęłam trudną droge przyzwyczajania się do NOWEGO życia...
czy one jest złe? jeszcze raz powtarzam.. nie....
i dzisiaj nie widze alternatywy - BO JA nie potrafię sobie wyobrazić innego... bo nie chodzi o to, czy ufam, czy nie facetom, czy wierze czy nie w związek bez zdrad z lojalnością...
chodzi o to, że dzisiaj JA NIE POTRAFIE KOCHAC inaczej i nie wierzę, że potrafię zyc inaczej niż żyję..
zdrada była jak amputacja.. nózka (serce) nie odrosło. mam protezę...
i tyle...
serduszko puka...
a propos cukini 0 małe zielone czy te wyrośnięte żółte?
Zółte duże:
1. kroimy w grube plastry, przyprawiamy jak schabowe, smazymy w panierce jak schabowe
2. trzemy na tarce, zasypujemy solą, zlewamy wodę.. dodajemy ser feta jedno jajko, garść świeżej mięty łyzkę mąki, pieczemy pyszne placuszki, podajemy z cytryną...
Zielone
kroimy wzdłuż, do naczynia zaroodpornego, na to dwie puszki pomidorów krojonych, z 8 zabków czonsku, sól i pieprz zapiekamy
2, kroimy wzdłuż, wydrążamy, napełniamy mięsem mielonym zapiekamy
3, tak samo - nadziewamy czym tam chcemy serem nie serem i tak dalej
4. jak przy zółtych w punkcie drugim
OK, to pisze..uwaga
" elämä on vain yksi ja en ajo sitä tuhlata vain elää". Ymmärsitkö?
Starczy czy mam kontynuowac belkot skandynawski?
ale z trescia sie absolutnie ZGADZAM!!!
czego jeszcze o mnie nie wiecie, jestem kulinarnym mistrzem warzywnym! dajcie mi warzywo.. a powiem wam na ile tysięcy sposobów mozna z niego zrobić taką wyżerę, że was wszystkie ludziki warzywożerne pokochają!!! mięsożerne czasami dają się nabrać;)
Mussaka?? życie jest tylko jedno, a ja nie zamierzam marnować go, aby żyć ?????
czego jeszcze o mnie nie wiecie, jestem kulinarnym mistrzem warzywnym! dajcie mi warzywo.. a powiem wam na ile tysięcy sposobów mozna z niego zrobić taką wyżerę, że was wszystkie ludziki warzywożerne pokochają!!! mięsożerne czasami dają się nabrać;)
ja troche ekserymentuje !
moj maz zrobil kalafiory w masle podsmazane i tarta bulka. takie chrupkie z wierzchu i miekkie w srodku. Do tego ziemniaczki z koperkiem i kotlety. Kazal siebie chwalic dwie godziny :-)))))))))))
Mussuka napisał/a:OK, to pisze..uwaga
" elämä on vain yksi ja en ajo sitä tuhlata vain elää". Ymmärsitkö?
Starczy czy mam kontynuowac belkot skandynawski?
ale z trescia sie absolutnie ZGADZAM!!!
To mi to plis przetłumacz! Bo może to jakieś obelgi! A ubliżać nie chcę!
chodzi o to, że dzisiaj JA NIE POTRAFIE KOCHAC inaczej i nie wierzę, że potrafię zyc inaczej niż żyję..
bo sama nie dalas sobie na to szansy. Wlasnie konczac to co powinno byc skonczone dawno temu mialabys szanse przekonac sie o tym, czy potrafisz jeszcze kochac. A odnosze wrazenie, ze to co wtedy zostalo nieskonczone caly czas sie konczy malenkimi kroczkami.
End_aluzjo, jesli to nie sekret, to spytam: ile masz lat?
c
Mussaka?? życie jest tylko jedno, a ja nie zamierzam marnować go, aby żyć ?????
A mnie wyszlo:
"życie jest tylko jedno, i nie zamierzam go marnować . Zrozumiales?"
End_aluzja napisał/a:czego jeszcze o mnie nie wiecie, jestem kulinarnym mistrzem warzywnym! dajcie mi warzywo.. a powiem wam na ile tysięcy sposobów mozna z niego zrobić taką wyżerę, że was wszystkie ludziki warzywożerne pokochają!!! mięsożerne czasami dają się nabrać;)
ja troche ekserymentuje !
moj maz zrobil kalafiory w masle podsmazane i tarta bulka. takie chrupkie z wierzchu i miekkie w srodku. Do tego ziemniaczki z koperkiem i kotlety. Kazal siebie chwalic dwie godziny :-)))))))))))
E bo to dobre musiało być!
A te kalafiory to jak sie robi?
39;)
i na pewno znam 39 sposobów na przyrządzanie cukinii...
pomaranczowa 1 napisał/a:Mussuka napisał/a:OK, to pisze..uwaga
" elämä on vain yksi ja en ajo sitä tuhlata vain elää". Ymmärsitkö?
Starczy czy mam kontynuowac belkot skandynawski?
ale z trescia sie absolutnie ZGADZAM!!!
To mi to plis przetłumacz! Bo może to jakieś obelgi! A ubliżać nie chcę!
mi wyskoczylo tak:
"życie jest tylko jedno, i nie zamierzam go marnować . Zrozumiales?"
Mussaka?? życie jest tylko jedno, a ja nie zamierzam marnować go, aby żyć ?????
Bingo! dokladnie to tak: zycie jest tylko jedno i nie zamierzam go marnowac tylko zyc.
Masz jakies znajomosci pod kregiem polarnym?
Ale googlujecie po tych translatorach:) Nie polecam takich uslug, bo jak mi moi Czesi pisali maile z zapytaniami i tlumaczyli tak samo na angielski to musialam ekranem krecic we wszystkie strony zeby sie domyslec o co autorom chodzilo. Pozniej ich poprosilam, zeby juz lepiej po swojemu rikali i pisali, bo mnie brzuch ze smiechu bolal za bardzo.
End_aluzja napisał/a:chodzi o to, że dzisiaj JA NIE POTRAFIE KOCHAC inaczej i nie wierzę, że potrafię zyc inaczej niż żyję..
bo sama nie dalas sobie na to szansy. Wlasnie konczac to co powinno byc skonczone dawno temu mialabys szanse przekonac sie o tym, czy potrafisz jeszcze kochac. A odnosze wrazenie, ze to co wtedy zostalo nieskonczone caly czas sie konczy malenkimi kroczkami.
End_aluzjo, jesli to nie sekret, to spytam: ile masz lat?
ja tez odnoszę.
pozostaje mi tylko powiedzieć... nie boję się.
wiem, że będe mądra w swoich decyzjach.
a gdy na nie gotowa nie jestem, to ich nie podejmuję...
ale się nie boję
zawsze umiałam zyć w zgodzie ze sobą. i myslę, że ja sama sobie powiem, co jest zgodne ze mną.
albo wewte.. albo we wte
prawda jest, że ja muszę się przekonać, czy potrafię kochać.
39;)
i na pewno znam 39 sposobów na przyrządzanie cukinii...
daj jeden oprocz leczo Moniki.
Zaskocze moze dzis mojego meza podniebieniowo
End_aluzja napisał/a:Mussaka?? życie jest tylko jedno, a ja nie zamierzam marnować go, aby żyć ?????
Bingo! dokladnie to tak: zycie jest tylko jedno i nie zamierzam go marnowac tylko zyc.
Masz jakies znajomosci pod kregiem polarnym?
nie moja droga. mam translatora googla w komputerku... zycie stało sie proste....
Pomarańczowa jak te kalafiory sie robi!!!!!!!?????
End_aluzja napisał/a:39;)
i na pewno znam 39 sposobów na przyrządzanie cukinii...daj jeden oprocz leczo Moniki.
Zaskocze moze dzis mojego meza podniebieniowo
Podniebieniowo a pozniej podniebnie:) Moj woj wczoraj zbroje zrzucil i mieczyka dobyl wiec dzis Wasza kolej. Podeslac jakis utworek poscielowy?;)
Pomarańczowa jak te kalafiory sie robi!!!!!!!?????
smazyl na patelni i maslem polewal podsypujac tarta bulka .
Ale przedtem gotowal na parze w parowniku.(On to uwielbia.)I kazal znow kupic :-)))
do tego koperek na kartofelkach
pomaranczowa 1 napisał/a:End_aluzja napisał/a:39;)
i na pewno znam 39 sposobów na przyrządzanie cukinii...daj jeden oprocz leczo Moniki.
Zaskocze moze dzis mojego meza podniebieniowoPodniebieniowo a pozniej podniebnie:) Moj woj wczoraj zbroje zrzucil i mieczyka dobyl wiec dzis Wasza kolej. Podeslac jakis utworek poscielowy?;)
:-))))Nie.
On sam sie troszczy o podklad muzyczny :-)) to jego mania.
smutnamonia napisał/a:Pomarańczowa jak te kalafiory sie robi!!!!!!!?????
smazyl na patelni i maslem polewal podsypujac tarta bulka .
Ale przedtem gotowal na parze w parowniku.(On to uwielbia.)I kazal znow kupic :-)))
do tego koperek na kartofelkach
Rozumiem, że w trakcie smażenia posypuje tą bułką?
Ech muszę przetestować!
smutnamonia napisał/a:Pomarańczowa jak te kalafiory sie robi!!!!!!!?????
smazyl na patelni i maslem polewal podsypujac tarta bulka .
Ale przedtem gotowal na parze w parowniku.(On to uwielbia.)I kazal znow kupic :-)))
do tego koperek na kartofelkach
A on jest Tyrolczyk, Bawarczyk czy inny Germaniec? Tylko jeszcze mi tu golonki w piwie brakuje do tego zestawu obiadowego.
pomaranczowa 1 napisał/a:smutnamonia napisał/a:Pomarańczowa jak te kalafiory sie robi!!!!!!!?????
smazyl na patelni i maslem polewal podsypujac tarta bulka .
Ale przedtem gotowal na parze w parowniku.(On to uwielbia.)I kazal znow kupic :-)))
do tego koperek na kartofelkachRozumiem, że w trakcie smażenia posypuje tą bułką?
Ech muszę przetestować!
ona byla taka przyrumieniona, ponoc to ma tak byc. nie mowilam nic, bo nie chcialam go krytykowac.
Jak ja cos zrobie nie tak( a to mi sie zdarza , oj zdarza) to moze tez nic nie powie :-))))
pomaranczowa 1 napisał/a:smutnamonia napisał/a:Pomarańczowa jak te kalafiory sie robi!!!!!!!?????
smazyl na patelni i maslem polewal podsypujac tarta bulka .
Ale przedtem gotowal na parze w parowniku.(On to uwielbia.)I kazal znow kupic :-)))
do tego koperek na kartofelkachA on jest Tyrolczyk, Bawarczyk czy inny Germaniec? Tylko jeszcze mi tu golonki w piwie brakuje do tego zestawu obiadowego.
Okaże się, że pomarańczowa to legendarna Wanda, która jednak zechciała Niemca.........
zaczynaja mi sie tematy platac, kto kogo podsypuje bulka, podsmaza i do tego tworzy podklad muzyczny pod kalafiory w trakcie?
pomaranczowa 1 napisał/a:smutnamonia napisał/a:Pomarańczowa jak te kalafiory sie robi!!!!!!!?????
smazyl na patelni i maslem polewal podsypujac tarta bulka .
Ale przedtem gotowal na parze w parowniku.(On to uwielbia.)I kazal znow kupic :-)))
do tego koperek na kartofelkachA on jest Tyrolczyk, Bawarczyk czy inny Germaniec? Tylko jeszcze mi tu golonki w piwie brakuje do tego zestawu obiadowego.
Z Polski.
Ale golonka tez je
zaczynaja mi sie tematy platac, kto kogo podsypuje bulka, podsmaza i do tego tworzy podklad muzyczny pod kalafiory w trakcie?
alles zusammen do kupy...
Kaaalafffiooorki mniam.........
Ja robie tez w wersji w cieście nalesnikowym..lekko doprawionym. smazy się na głebokim tłuszczu.. pyyycha ...
Z Polski.
Ale golonka tez je
A to wy sie wyeksportowaliscie we dwoje?:)
A golonke to kazdy je. Oprocz wegeterianow i muzulmanow.
Kaaalafffiooorki mniam.........
Ja robie tez w wersji w cieście nalesnikowym..lekko doprawionym. smazy się na głebokim tłuszczu.. pyyycha ...
Przepis poproszę!
Ile czego dokładnie!
Kaaalafffiooorki mniam.........
Ja robie tez w wersji w cieście nalesnikowym..lekko doprawionym. smazy się na głebokim tłuszczu.. pyyycha ...
ja je jadlam na jarmarku i jakos mi tak powloka za tlusta byla...
Strony Poprzednia 1 … 15 16 17 18 19 … 447 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie
Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2024