Kobiety na zakręcie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 781 do 845 z 29,007 ]

781

Odp: Kobiety na zakręcie

Byłoby mi łatwiej gdyby uczciwie powiedział; ok. jest inna odchodze.  A tak wbija mnie w poczucie winy. Za co? Zadalam mu pytanie; czy Ty w stosunku do mnie miales kiedykolwiek taki problem? czy ja Cię zawiodlam, oklamalam, wprowadzilam w błąd albo o czymś nie powiedzialam?Czy zrobilam cos czego sobie dokladnie nie życzyles.?
Nic nie odpowiedzial.

Zobacz podobne tematy :

782

Odp: Kobiety na zakręcie

wlasciwie niczego nowego do niej nie wniosl poza urazona duma meska

tak się zachowuje ktoś kto wie doskonale, że jest winny ale najlepiej winną za swoje przewinienia obarczyć drugą osobę...z jego strony to takie paskudne granie na Twoich uczuciach,urabianie Cię pod jego zachowania i reakcje na Twoje słowa.Pan się złości,Malwina musi drżeć ze strachu ...Malwinie nie można nic powiedzieć bo Pan od razu foch!

Nie możesz być miętka ...teraz to tylko pozostaje walnąć ręką w stół, broń boże nie pakusiać w mankiety!

783

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Byłoby mi łatwiej gdyby uczciwie powiedział; ok. jest inna odchodze.  A tak wbija mnie w poczucie winy. Za co? Zadalam mu pytanie; czy Ty w stosunku do mnie miales kiedykolwiek taki problem? czy ja Cię zawiodlam, oklamalam, wprowadzilam w błąd albo o czymś nie powiedzialam?Czy zrobilam cos czego sobie dokladnie nie życzyles.?
Nic nie odpowiedzial.

Latwiej nie byloby Ci na pewno. Ale uczciwiej postawlby sprawe. Wpedzanie Ciebie w poczucie winy to nic innego jak samoobrona. Brak odpowiedzi Malwina to tez odpowiedz. Miska gryzie sumienie tylko nie wiesz Ty i my jeszcze za co. I dlatego tak sie ciska. Boje sie, ze niebawem wygarnie juz wszystko jak na spowiedzi.

784

Odp: Kobiety na zakręcie
nikandra napisał/a:

wlasciwie niczego nowego do niej nie wniosl poza urazona duma meska

tak się zachowuje ktoś kto wie doskonale, że jest winny ale najlepiej winną za swoje przewinienia obarczyć drugą osobę...z jego strony to takie paskudne granie na Twoich uczuciach,urabianie Cię pod jego zachowania i reakcje na Twoje słowa.Pan się złości,Malwina musi drżeć ze strachu ...Malwinie nie można nic powiedzieć bo Pan od razu foch!

Nie możesz być miętka ...teraz to tylko pozostaje walnąć ręką w stół, broń boże nie pakusiać w mankiety!

EDIT: curna dziewczyny czasem wymiękam jak poczytam to wszystko tutaj co się dzieje...zwyczajnie zaczynam się bać co będzie za lat kilka...szlag!
wiecie czego się boję?? że poświęcę komuś dobrych paręnaście lat ...a potem pozostanie mi tylko pisanie na tym forum ... bo Oldboy-owi sodowa uderzy w łeb i nie tylko ehhhh... dooopa to wszystko

785 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-06-20 09:41:07)

Odp: Kobiety na zakręcie

Nie jest to łatwe.
Nie wiem jak będzie jak wróci.
Co usłyszę. Jak sie do tego ustosunkuje. Czy zapanuje nad emocjami??
Pomyslslam sobie jeszcze o takiej wersji.
Jęsli byla zdrada. Ale wycofal się i probuje powiedzmy zapomniec a mnie wmowic ,że ejst ok. Jednak ja swoje ciagnę. To w sumie fajnie,że wyskoczylam z propozycja rozstania. On sobie pouzywa. A potem uderzy do mnie z wersja,że ZROZUMIAL, że nie mzoe beze mnie zyć.
Może to głupie. ale po analizie tej rozmowy wczorajszej taka mysl się doczepila do mnie.

Liczylam ,że znajdzie drugi sposb na ta sytuacje i powie,że odbudujemy to co się zawalilo.

Naprawde tak się pomyslilam?? w stosunku do niego?  az tak nie znam się na ludziach???

786

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwino ,zdajesz sobie sprawę jak zachowuje się człowiek który zbłądził a następnie ...odkrył,doszedł do wielgachnego wniosku jaką głupotę popełnił??!

Powiem ci ja wiem...i dlatego z tego co opisywałaś,nic nie przypominało w zachowaniu Twojego Miśka.
On zwyczajnie ukrył prawdę i przeszedł nad tym do porządku dziennego....tyle że Ty instynktownie czułaś ,że to nie dopowiedziana historia,dlatego drążyłaś temat....chciałaś PRAWDY!!
On najchętniej zapomniałby o wszystkim i tego samego oczekiwał od Ciebie.
Tylko jak dla mnie to nie fair takie podejście do sprawy.

787

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Nie jest to łatwe.
Nie wiem jak będzie jak wróci.
Co usłyszę. Jak sie do tego ustosunkuje. Czy zapanuje nad emocjami??
Pomyslslam sobie jeszcze o takiej wersji.
Jęsli byla zdrada. Ale wycofal się i probuje powiedzmy zapomniec a mnie wmowic ,że ejst ok. Jednak ja swoje ciagnę. To w sumie fajnie,że wyskoczylam z propozycja rozstania. On sobie pouzywa. A potem uderzy do mnie z wersja,że ZROZUMIAL, że nie mzoe beze mnie zyć.
Może to głupie. ale po analizie tej rozmowy wczorajszej taka mysl się doczepila do mnie.

Liczylam ,że znajdzie drugi sposb na ta sytuacje i powie,że odbudujemy to co się zawalilo.

Naprawde tak się pomyslilam?? w stosunku do niego?  az tak nie znam się na ludziach???

Malwina, nie analizuj juz. Obserwuj teraz i wyciagaj wnioski. Na spokojnie. Brud za uszami na pewno ma, a czas sam Ci pokaze ile tego brudu sie tam nazbieralo, czy tyle co juz wiesz czy troszke wiecej.

Twoj jedyny ratunek na zachowanie zdrowych zmyslow i twarzy to spokoj stoika. Nawet jak wewnatrz Etna Ci wybuchnie, na zewnatrz zimny polodowcowy glaz. Podejrzewam, ze TO, bardziej niz jakakolwiek inna reakcja wyprowadzi go z rownowagi. Mam na mysli te ew. rozmowe wieczorem.

788 Ostatnio edytowany przez Malwina69 (2012-06-20 09:55:11)

Odp: Kobiety na zakręcie

Masz racje. Mysle tak samo.
To niedopowiedziana historia.
Nie tego się spodziewalam.


Może uda mi się do wieczora ochłonąc. Na noc wzięłam garść moich wspomagaczy spokoju. Obudzilam sie o 3,30. Nie dzialają jak trzeba.

Musze spokojnie i twardo stać na swojej racji. Mam do tego prawo. Ja nim nie manipukuje. Mówie z głębi serca na raczej wątroby co mi na niej lezy.

789

Odp: Kobiety na zakręcie

Dałaś mu ten list ?

790

Odp: Kobiety na zakręcie

Przede wszystkim Malwina, Ty nie masz sobie NIC do zarzucenia. OK, moze reagujesz tak czy siak ale to nie zbrodnia. Ty niczego zlego nie zrobilas, bylas uczciwa od poczatku do teraz - to samo juz stawia Cie w pozycji leadera w tej waszej historii. Wiec zachowaj tez twarz leadera godnego swojego zaszczytnego miejsca. Zachowaj spokoj i swoja godnosc. A slow i obietnic dotrzymuj.
Nie tak jak szanowny, tfu na psa urok, prezes, oby wkrotce byly!, PZPN.

791 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-06-20 10:16:46)

Odp: Kobiety na zakręcie

O żesz ja pierdooooooooooooooolę!
Nic więcej i bardziej inteligentnego nie wydukam!
Posrane to wszystko!
Malwina Ty silna jesteś! trzymam kciuki!

792

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina, manipulację widac na odległość. próba odsunięcia tematu od miska i zmuszenia ciebie do wzięcia odpowiedzialności za wasze relacje...
najłatwiej jest zaatakować, odrzucić piłeczkę na Twoją stronę i zmusić cię do uległości i kompromisu - dla świętego spokoju. przeczytaj prosze jeszcze raz sposoby manipulowania psychofaga, które pokazała tarantella w swoim blogu. oczywiście opis tarantelli jest ostry  - ale mechanizmy, niestety są dokładnie te same.


patrzę na twoją sytuację pod kątem mojej. To oczywiste i uzasadnione. Bo moge mysleć, jak ja bym się poczuła, gdyby mąż, gdy zdarzało mi sie nie raz trwac w huśtawkach, zaczał obarczać mnie winą za nasze problemy i relacje. I wiecie co myslę, chyba kurcze mój mąż zrozumiał. i był szczery, nie było w nim manipulacji i była gotowośc do zmierzenia się z rzeczywoistością

i myslę malwina, że jest w tym więcej niż Misiek opowiedział.. za bardzo się napiął i za bardzo uciekł...

pogubił sie chłoptaś... i nie chce się do tego przyznać. i myslał, że strategia unikania tematu sie sprawdzi w tej sytuacji.... i dlatego ciebie atakuje

a to, że twierdzi, że on chce odejść... świadczy o tym, że chce, żebyś go zatrzymywała, przepraszała i tak dalej...
MALWINA- co takie mogło się wydarzyć, że on wstał, trzasnął drzwiami i powiedział, że chce odejść??

rozumiesz??
jego reakcja jest nieadekwatna do sytuacji....
jego reakcja jest sposobem na ciebie
jego reakcja jest jego metodą, abys nie rozmawiała już o przeszłości
jego reakcja jest UCIECZKĄ


misiek się boi jak diabli

i dzisiaj robi rzeczy - które świadczą o jego determinacji, panice i pogubieniu
i taka jest prawda...
i bardzo żałuję Malwina, że dzisiaj nie mogę wejśc w Twoją skórę i porzmawiać z Miskiem

i wiem, że emocjonalnie dla ciebie to będzie burza z piorunami i tajfun

i Malwina - płacz, jak czujesz, że musisz, bądż sobą, jak zawsze, bądż naturalna.. jak zawsze

mów o sobie i swoich uczuciach
zaczynaj zdanie od.. ja czuję, ja myslę, ja ....

skup się na tobie
tym co czujesz tym czego potrzebujesz

ty jesteś wazna.

793

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina
To teraz masz już pełny obraz sytuacji. M.nie powie Ci jak było, bo już powiedział i nie zmusisz go do tego, chociażbyś tupała nogami i wrzeszczała wniebogłosy.Przepraszać też nie zamierza, bo już to zrobił i jeszcze odwraca kota ogonem. I co masz zrobić?  Niepotrzebnie do niego zadzwoniłaś. Trzeba było go olać. Chce się wyprowadzić, proszę bardzo, przecież go nie trzymasz. Wydawało Ci się ,że jest z Tobą, bo chce, a nie z łaski . Bo kurde, nie może być tak, ze za każdym razem, kiedy chcesz porozmawiać on strzela focha i grozi wyprowadzką. Ja myślę, że się nie wyniesie, ale zobaczymy. Ale z drugiej strony, nie masz wyjścia. Chcesz z nim być , odcinasz to co było, udajesz,że wierzysz, robisz swoje, i jesteś z nim.Obserwujesz z ograniczonym zaufaniem. Malwina, tak naprawdę już nie będzie tak jak było. Zdecyduj się czego chcesz. Być z nim i nie uzyskać odpowiedzi na nurtujące Cię pytania czy skończyć to i być sama.
Ale, proszę Cię, nie prowadź z Nim rozmów, które uderzają tylko w Ciebie. Bo teraz Ty cierpisz, on ma to w d...Napisz mu ten list, wyślij i KONIEC!!!!! Nic więcej. Życzę powodzenia.

794

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina trzymaj się ,nie pozwól mu zwalić winy na ciebie.Nawet jeżeli odejdzie to może w końcu  zrozumie ile dla niego znaczyłaś .Widać ,że próbuje się wybielić ,może nie potrafi przyznać się sam przed sobą ,że głupia zabawa i chęć dowartościowania się ,zaprowadziła go do tego ,że sam się pogubił .

795 Ostatnio edytowany przez pomaranczowa 1 (2012-06-20 11:38:43)

Odp: Kobiety na zakręcie

Malwina,
reasumujac, manipulujecie jedno drugim.Dlaczego tak mysle ? Juz mowie
Jestescie nieszczerzy .

*wybiegasz na tory !
*on w krzakach esemesy pisze
*histeryzujesz!
*ale rozpaczliwie sie go trzymasz!
*on mowi ze w pracy dluzej
*Ty dochodzisz ze w MC Donaldsie
*chcesz mu podsluch zalozyc
*lykasz jakies tabletki !
*MOWISZ, zebyscie sie rozstali!
*a krzyczysz w srodku " nie rob tego "!
*on to widzi !


Nic dobrego z tego nie wyniknie poza bolem i frustracja

796

Odp: Kobiety na zakręcie

Na dzień dzisiejszy Misiek będzie mówił to co chcesz usłyszeć i dalej bedziesz w kropce.
Niczego nowego nie powie, a może jeszcze obrażony wyprowadzi się bo ...to przecież Twoja wina, on powiedział raz, dwa a Ty drążysz. Teraz tylko okiełznanie Twoich emocji i konkretna rozmowa może pomóc.
Możliwości za wiele nie ma:
-Zależy mu na Tobie, przeprasza, zostaje,Ty nie węszysz
-Dajecie wam sobie czas na przemyślenia, za parę dni się spotykanie i ustalacie co dalej

Jeszcze tak sobie myślę, może czekał na okazję i na rękę mu było to co się stało. Zachowanie nie na miarę kochającego męża, ale może my ich nie rozumiemy ehh, cieżko będzie, trzymam kciuki za prawdę

797

Odp: Kobiety na zakręcie

Widze ,że maipuluje. To juz jakis obrany przez niego schemat. mało tego, ja wiem,że on się nie wyprowadzi. Poprostu wiem. Zabawił sie w dawanie mi lekcji. Pokazał swoją reakcje na to,że tematu już mielismy nie ruszać. A ja sie z tym nie zgdzam. Bo dla mnie jest w tym temacie milion niewiadomych a On na te pytania, które by usłyszał nie chce poprostu mi odpowiedzieć. I mamy sedno sprawy. Dlaczego nie chce???????????? Bo łgał. Powiedział tyle ile chciał. Ile uważał,że bedzie dla niego "bezpiecznie". Może juz nawet sam mało kojarzy co mi opowiedzial.
Nie wiem. Nic juz nie wiem poza faktem,że mna manewruje . Nigdy taki nie był.

798 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-06-20 11:50:42)

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Widze ,że maipuluje. To juz jakis obrany przez niego schemat. mało tego, ja wiem,że on się nie wyprowadzi. Poprostu wiem. Zabawił sie w dawanie mi lekcji. Pokazał swoją reakcje na to,że tematu już mielismy nie ruszać. A ja sie z tym nie zgdzam. Bo dla mnie jest w tym temacie milion niewiadomych a On na te pytania, które by usłyszał nie chce poprostu mi odpowiedzieć. I mamy sedno sprawy. Dlaczego nie chce???????????? Bo łgał. Powiedział tyle ile chciał. Ile uważał,że bedzie dla niego "bezpiecznie". Może juz nawet sam mało kojarzy co mi opowiedzial.
Nie wiem. Nic juz nie wiem poza faktem,że mna manewruje . Nigdy taki nie był.

Ja już nie wierze w szczerość i uczciwość nikogo.
Świat stanął na głowie! Albo stoi od dawne a my ślepe, głuche i naiwne tego nie widzimy.

Ja poprosze o radę. Jak mam dziecku 10 -letniemu wytłumaczyć, w ogóle powiedzieć, że ukochany tatuś, którego ubóstwia uwielbia i najchętniej całe dnie by z nim spędzała, że będzie weekendowym tatusiem?
Nie potrafię sobie tego ułożyć w głowie.........co wogóle powiedzieć? Że tatusiowi znudziło sie bycie w tym domku i woli iść do innego? Koornaa nie wiem, nie umiem a musze mieć taką wersję w głowie przygotowaną....
Nie jestem przygotowana psychicznie na jej reakcję.......

799

Odp: Kobiety na zakręcie

A TERAZ MALWINA...
wyjdź z forum i zapomnij o nas.

to, co słyszysz od nas - to nasze emocje, przeżycia i frustracje - bo my w tym byłyśmy, to przeżyłyśmy.. albo cokolwiek nas tu przygnało,i jakieś potrzeby własne zaspokajamy.
Żadna z nas nie jest Tobą, nie wie tego co ty, nie czuje tego co ty...
więc teraz nie zaprzątaj sobie nami głowy

masz kilka godzin, żeby wsłuchać się w siebie
masz kilka godzin, żeby myslec tylko o sobie

żadna z nas nie daje ci dobrych rad
żadna z nas nie ma racji
żadna z nas - nic nie wie



żadna z nas nie posprsząta po misku
żadna nie będzie płakać w poduszkę
żadna nie będzie czuć złości, którą ty dzisiaj czujesz
żadna z nas nie bedzie czuć frystracji is trachu, które ty czujesz.

Dlatego malwina nie przejmuj sie nami...


tak zrobiła Monia, gdy w pewnym momencie zaczęłyśmy jej podsuwac rozwiązania jej sytuacji.. prawda smutnamoniu?? zrozumiałaś, że to twój czas i twoje decyzje

a teraz malwina jest twój czas i twoje decyzje

a my jestesmy z tobą.

800

Odp: Kobiety na zakręcie

tak chcialam zrobić.
Mimo,że jestem w pracy, musze to ogarnąc w głowie.
Dziekuje Wam.

801

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Ja poprosze o radę. Jak mam dziecku 10 -letniemu wytłumaczyć, w ogóle powiedzieć, że ukochany tatuś, którego ubóstwia uwielbia i najchętniej całe dnie by z nim spędzała, że będzie weekendowym tatusiem?
Nie potrafię sobie tego ułożyć w głowie.........co wogóle powiedzieć? Że tatusiowi znudziło sie bycie w tym domku i woli iść do innego? Koornaa nie wiem, nie umiem a musze mieć taką wersję w głowie przygotowaną....
Nie jestem przygotowana psychicznie na jej reakcję.......

Monia, a moze niech ten przywilej spadnie na ukochanego tatusia? Przeciez on sie wynosi bo to ON narozrabial i ulegl procesowi analizy. Niech dziecko wie, kto tu ponosi wine. Bo jak Ty zaczniesz tlumaczyc, to ona moze i tak winic Ciebie, za to, ze jej ukochanego tatusia pognalas z domu.

802

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Ja poprosze o radę. Jak mam dziecku 10 -letniemu wytłumaczyć, w ogóle powiedzieć, że ukochany tatuś, którego ubóstwia uwielbia i najchętniej całe dnie by z nim spędzała, że będzie weekendowym tatusiem?
Nie potrafię sobie tego ułożyć w głowie.........co wogóle powiedzieć? Że tatusiowi znudziło sie bycie w tym domku i woli iść do innego? Koornaa nie wiem, nie umiem a musze mieć taką wersję w głowie przygotowaną....
Nie jestem przygotowana psychicznie na jej reakcję.......

Monika,
najwazniejsze jest , zebys jej to tak przekazala, zeby nie poczula sie za wasze rozejscie odpowiedzialna. Bo dzieci tak robia. Czuja sie odpowiedzialne za rozstanie rodzicow i biora na siebie wine. Musisz to z niej zdjac.

Powiedz jej spokojnie , ze zawsze bedzie przez Was kochana,ze to nie ma nic wspolnego z jej osoba. Nie mow zle o tacie.
Nie ukrywaj tez ze placzesz ( jezeli BEDZIESZ plakala) bo to pomoze jej w przezywaniu SWOICH WLASNYCH emocji. Musisz sobie to tak wyobrazic: ze ona mysli : mama placze, to znaczy ze ze mna wszystko O.K. bo mnie tez sie chce plakac.

803

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Ja poprosze o radę. Jak mam dziecku 10 -letniemu wytłumaczyć, w ogóle powiedzieć, że ukochany tatuś, którego ubóstwia uwielbia i najchętniej całe dnie by z nim spędzała, że będzie weekendowym tatusiem?
Nie potrafię sobie tego ułożyć w głowie.........co wogóle powiedzieć? Że tatusiowi znudziło sie bycie w tym domku i woli iść do innego? Koornaa nie wiem, nie umiem a musze mieć taką wersję w głowie przygotowaną....

Kochana córuniu. Twój tatus jest najwspanialszym tatusiem pod słońcem. Wiem, że go bardzo kochasz i wiem też, że on Ciebie kocha tak samo. Zawsze będziesz dla niego najważniejsza, najdroższa i najkochańsza. Cieszę się, że masz takiego tatę i jestem z niego dumna. uwielbiam patrzeć, gdy razem jesteście i gdy się razem bawicie. Wiem, że Cię nie zawiedzie i zawwsze będzie przy Tobie.

Moja droga córeczko - problem jest taki że ja i twój tata mamy problemy między sobą. tata nie jest ze mną szczęsliwy. A ja nie jestem szczęsliwa z nim. Kiedyś bardzo się kochaliśmy... a dzisiaj juz nie jesteśmy sobie tak bliscy. pamiętasz swoją przyjaciółkę zosię z pierwszej klasy? wszystko robiłyście razem, trzymałyście sie razem, uwielbiałyście się.. a dzisiaj rzadko nawet rozmawiacie, a ty masz inne przyjaciółki.

Słoneczko, między mną a twoim tatą stało sie to samo. przestaliśmy byc przyjaciółmi... I bardzo cierpimy, bo chcielibyśmy, abys miała mamę i tatę każdego dnia przy sobie... ale to dzisiaj niemozliwe. Bo ja jestem smutna i nieszczęsliwa, twój tatuś takżę. To jest moja wina i to jest jego wina. czasami tak się zdarza...
A my chcemy byc dla ciebie najlepszymi, szczęsliwymi rodzicami. A żeby tak było, tata musi się wyprowadzić. Będzie zawsze przy Tobie i z Tobą. To ty ustalisz kiedy chcesz sie z nim widziec, a ten dom będzie dla niego zawsze otwarty.
Ale już nie jest moim mężem - takim jak był kiedyś. a ja nie jestem jego żoną - taką jak byłam kiedyś.
A ja i tata marzymy o tym, abyś zyła widząc dobre, udane zycie. żebys w przyszłości umiałą sobie szczęscie stworzyć.


Dlatgo od poniedziałku tata nie będzie spał w domu. Zamieszka w miejscu X (powinnas jej powiedzieć, gdzie będzie jej tata, bo to zapewni jej bezpieczenstwo). jesli chcesz ustalić sobie, żeby zawsze np. we wtorki odbierał cię ze szkoły, albo żeby spędzał z Tobą czas - ustal kiedy chcesz a tata na pewno będzie z tobą.

bardzo nam przykro i bardzo nam żal, że tak sie stało. Nie potrafimy ci powiedzieć, jak ułozy sie nasze małżenstwo, bo sami jeszcze tego nie wiemy. Dzisiaj wiemy, że dla siebie i dla naszej rodziny, musimy spróbować zyć osobno.

Kochana córeczko - nic nie zmienia relacji z Tobą. zawsze będe dla ciebie najbliższa mamą i tata ukochanym tatą. zawsze będziesz mogła na nas liczyć...

jesteśmy zawwsze przy tobie.

To, co ci powiedziałam, to nasza wspólna decyzja. Nie możesz na nią wpłynąc i jej zmienić. Ale jesli chcesz z nami rozmawiać, jesli chcesz rozmawiać z tatą, albo ze mną - zawsze jesteśmy na to gotowi.

Kochanie, winni za to, co sie stało jestesmy wyłącznie my- ja i tata. i chcemy zrobić wszystko, abys wiedziałą, że jesteśmy zawsze przy Tobie.

804 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-06-20 12:07:02)

Odp: Kobiety na zakręcie

i pamiętaj, żeby nie mówić....
nie bój się - bo wtedy każdy człowiek mysli.. czemu mi mówi, że mam się nie bać? czy jest powód, żebym sie bała??
to nie twoja wina - bo to otwiera ściezkę w głowie.. czemu mówi, że to nie moja wina? czy zrobiłam coś, co mozna uznać za moja winę?
i tak dalej..
rozumiesz??
kiedy mówisz komuś - nie bój się - on mysli... o ho... jest zagrożenie...
rozumiesz??

unikaj zaprzeczania...

mów -bądż odwazna, a nie mów  - nie bój się
mów-wierzę w ciebie a nie - nie zawiedziesz mnie....

Moniska - moja oferta jest aktualna..

805

Odp: Kobiety na zakręcie

Dzięki dziewczyny!
Muszę być przygotowana na taką ewentualność!
Depresja depresją a odpowiedzialność za swoje czyny odpowiedzialnością!

806

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Dzięki dziewczyny!
Muszę być przygotowana na taką ewentualność!
Depresja depresją a odpowiedzialność za swoje czyny odpowiedzialnością!

Monia, depresja jest chorobą, a nie odpowiedzią na pytania, czy usprawiedliwieniem...

807

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Moniska - moja oferta jest aktualna..

Wiem, pamiętam! Dzięki! Odezwe się!

808

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

Dzięki dziewczyny!
Muszę być przygotowana na taką ewentualność!
Depresja depresją a odpowiedzialność za swoje czyny odpowiedzialnością!

Monia, depresja jest chorobą, a nie odpowiedzią na pytania, czy usprawiedliwieniem...

Wiem, że to choroba, więc jeszcze musze poczekać aż diagnoza lekarza będzie jednoznaczna!

809

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:
End_aluzja napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

Dzięki dziewczyny!
Muszę być przygotowana na taką ewentualność!
Depresja depresją a odpowiedzialność za swoje czyny odpowiedzialnością!

Monia, depresja jest chorobą, a nie odpowiedzią na pytania, czy usprawiedliwieniem...

Wiem, że to choroba, więc jeszcze musze poczekać aż diagnoza lekarza będzie jednoznaczna!

a jakie to ma znaczenie monia? jak to depresja to ma prawo latać na prawo i lewo i się gubić emocjonalnie... a jak to nie jest depresja to wtedy jest to zwykłe kurewstwo?

choroba nie usprawiedliwia czynów monia.
ta depresja to doskonałe wyjście z sytuacji... no bo jak ty złą niedobra, niewdzięczna, okrutna, paskudna, wyrachowana egoistyczna moniu nie potrafisz zrozumiem, że chory mąz wymaga specjalnego traktowania i wsparcia i że... to... nie... jego.... wina?????

i chce powiedziec tylko jedno

jak zdradzał mnie mąz i cierpiałam tutaj - słyszałam, że tylko ja sama moge poradzić sobioe z traumą... nie mój mąz, nie otoczenie, nie moje przyjaciółki, nie to forum. wazne są tylko moje uczucia a nie np. napsucie krwi głupiej flamie mojego męża.....

więc ja teraz powiem tak...
deprecja jest chorobą, która dotyczy tylko i wyłącznie twojego męza. i nic co robisz, zrobisz i zamierzasz zrobić, bądź czego boisz się zrobić - NIE MA WPŁYWU NA JEGO STAN. bo tylko onn sam musi sobie ze swoją własną chorobą poradzić. i nic co zrobisz, mu nie pomoże. I nic, co będziesz chciałą mu w chorobie ofiarowac - nie wpłynie na jego zdrowienie..
bo jest chory.. a choroba to nie transakcja wymienna. to nie jest - ja będe dla ciebie miłqa i ci daruję, to ty szybciej wyzdrowiejejsz.. to tak nie działa.. to może być dokłądnie odwrotnie.. im bardziej zapomnisz o swoich uzuciach i emocjach, tym bezpieczniej będzie męzowi.. a to oznacza, że deprecsja może byc super wyjściem...

czy twój mąz ma depresje czy jej nie ma- to sprawa twojego męza...
twoja sprawa to co - co ty czujesz i co z tym zrobisz...

810

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Wiem, że to choroba, więc jeszcze musze poczekać aż diagnoza lekarza będzie jednoznaczna!

Moniu, czy to mozliwe, ze szukasz dla meza USPRAWIEDLIWIEN?

Rozwaz to , bo na to mi to wyglada.

Na zasadzie:"nie chce, ale musze ?"

811 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-06-20 12:44:13)

Odp: Kobiety na zakręcie

Depresja nie jest wytłumaczeniem na to, że rok temu polazł w szkodę, ze nie zatrzymał się w porę!
Wtedy depresji nie było!
Depresja jest na dzień dzisiejszy w wyniku stresu, całej tej sytuacji...i nie pozwala zrobić kroku na przód....
I wiem do czego może doprowadzić osobę cierpiącą na depresję gdy zostaje z chorobą sama....

Ciągle słyszę że rozpieprzył, że skrzywdził, że zycie nie ma sensu! I to nie jest zwykłe biadolenie...
Powtarzanie, że życie toczy się dalej, trzeba wreszcie ruszyć do przodu nic nie daje......

812

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Depresja nie jest wytłumaczeniem na to, że rok temu polazł w szkodę, ze nie zatrzymał się w porę!
Wtedy depresji nie było!
Depresja jest na dzień dzisiejszy w wyniku stresu, całej tej sytuacji...i nie pozwala zrobić kroku na przód....
I wiem do czego może doprowadzić osobę cierpiącą na depresję gdy zostaje z chorobą sama....

Ciągle słyszę że rozpieprzył, że skrzywdził, że zycie nie ma sensu! I to nie jest zwykłe biadolenie...
Powtarzanie, że życie toczy się dalej, trzeba wreszcie ruszyć do przodu nic nie daje......

wiec naturalnym jest , ze chcesz mu pomoc ?
wiec naturalnym jest , ze nie chcesz go zostawiac samego?

O.K.

Ale nie zapominaj o SOBIE.
Czego Ty chcesz?
Co TOBIE robi dobrze?
Ty jestes rownorzedna . Nie tylko on sie liczy.

813

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

I wiem do czego może doprowadzić osobę cierpiącą na depresję gdy zostaje z chorobą sama....
.

Monia.. czyli jak rozumiesz, ty jestes teraz winna wszystkiemu, co może się zdarzyć twojemu męzowi, jesli będziesz miała dosyć tego, że:
1. zdradzał cię
2. poinformował cię, że jest rozdarty
3. nie mógł się zdecydeowac czy zostanie z Tobą czy odejdzie
4. kontaktował się z tamtą mimo, że wiedział, jakie są zasady
5. obwiniał cię o swoją własną głupotę
6. jak wywaliłaś go z domu, to pojechał do kochanicy płakać jej w mankiet
7. jak wrócił do chaty to nadal nie może się zdecydować kim dla niego znaczysz i kim jesteś??
8.teraz lata za tobą z pieskimi oczami gada, że jest do dupy?

więc teraz ty, dzielna moniu musisz wziąc za niego odpowiedzialność...

Monia... ja powiem tak... jesteś trzymana na smyczy - jak pies. smyczy zależności od swojego męza. oczekiwania na jego decyzje, jego zachowania, jego relacje, jego depresję...

W tym wszystkim, przez ten cały długi czas - ON ANI PRZEZ MOMENT nie spuścił z ciebie oka. nie pozwolił ci na to, abys zajeła się sobą, swoim bólem, swoimi potrzebami.
ty tez sobie na to nie pozwoliłaś..
i wiesz jaki będzie scenariusz??
pomożesz swojemu męzowi. przejdziesz z nim depresję... az on stanie na nogi, spojrzy w niebo i powie - świat mnie woła.. i kopnie cię w dupę...
Wiesz dlaczego???
BO CIEBIE JUŻ W TYM ZWIĄZKU NIE MA...
dzisiaj twój mąż nie widzi ciebie, twoich potrzeb, twojego bólu. Dzisiaj nie istniejesz...
dzisiaj jesteś tym... no... prozakiem. Do odstawki..

jesteś CZĘŚCIĄ JEGO DEPRESJI, a nie jego zdrowia.

Monia...

a teraz zapominając o tobie. możesz się poswięcać i robić co chcesz..

ale to nie ma nic wspólnego z depresja twojego męża, jego decyzjami...
jesli ma depresję i wymaga wsparcia- zadzwoń do jego rodziców i powiedz. mamo - u waszego syna stwierdzono depresję. Musicie sie nim zając i mu pomóc, poniewaz ze mną nie może teraz być. zakochał się w innej kobiecie i dzisiaj to ja i zycie ze mną są przyczynami jego depresji.
Poniewaz jest chory, wymaga opieki, bo może sobie zrobić krzywdę. więc musicie się nim zając.

814 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-06-20 13:25:11)

Odp: Kobiety na zakręcie

Ja to wszystko przetrawiam, rozkładam na czynniki pierwsze. W mojej głowie są rózne opcje i pomysły.
Stad moje pytania o rozmowe z dzieckiem...

Wiem, że popełnił błąd, że skrzywdził. Ale wiele znas, Ty również, postanowiły postąpić tak a nie inaczej prawda?

Niestety do jego rodziców  nie zadzwonię, bo mama nie żyje a tato jest 80-letnim staruszkiem  schorowanym, który sam wymaga opieki.
I dupa!
Szukam w tym wszystkim siebie, może moj proces dojrzewania musi potrwać? Nie wiem!
Na razie nie czuję sie tym prozakiem do odstawki.

I gdyby chciał mnie w dupę kopnąć zrobiłby to od razu rok temu....gdyby tamta była dla niego tą bez której zyć nie może........

Ech trawię, przetrawiam, przerabiam...a co mi z tego na koniec wyskoczy?
???????????

815

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

I gdyby chciał mnie w dupę kopnąć zrobiłby to od razu rok temu....gdyby tamta była dla niego tą bez której zyć nie może........

I odwrotnie Monia: tamta tez moglby rok temu w zadek kopnac..gdybys Ty byla ta, bez ktorej zyc nie moze.

Ja gdzies wczesniej wczoraj napisalam post o egocentryzmie panow, jak Twoj maz. I to kusi i to neci i z tego ma depreche. T go wylecz - pokaz mu drogowskaz i rozterki mina jak reka odjal.

Monika, Ty sie zwyczajnie boisz jego odejscia, wcale nie chcesz zeby podjal jakas decyzje. Bo gdybys sie nie bala, juz by go tam nie bylo. Nie po tych wszystkich numerach jakie Ci ostatnio zafundowal.

816

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Ja to wszystko przetrawiam, rozkładam na czynniki pierwsze. W mojej głowie są rózne opcje i pomysły.
Stad moje pytania o rozmowe z dzieckiem...

Wiem, że popełnił błąd, że skrzywdził. Ale wiele znas, Ty również, postanowiły postąpić tak a nie inaczej prawda?

Niestety do jego rodziców  nie zadzwonię, bo mama nie żyje a tato jest 80-letnim staruszkiem  schorowanym, który sam wymaga opieki.
I dupa!
Szukam w tym wszystkim siebie, może moj proces dojrzewania musi potrwać? Nie wiem!
Na razie nie czuję sie tym prozakiem do odstawki.

I gdyby chciał mnie w dupę kopnąć zrobiłby to od razu rok temu....gdyby tamta była dla niego tą bez której zyć nie może........

Ech trawię, przetrawiam, przerabiam...a co mi z tego na koniec wyskoczy?
???????????

Monia. ja nie postąpiłam tak jak Ty. ja zapytałam mojego męża, jaka jest jego decyzja. on powiedział, że chce być ze mną i chce ze mną przez to przejśc i że mnie kocha i że chce to naprawić i tak dalej i tak dalej..
a ja próbuję się z tym uporaqc i to przetrawić.
I nie wiem, co bym zrobiła na twoim miejscu
bo łatwo jest mówić, gdy to się nie zdazyło. gdy moge wątpić w siebie ale nie mam prawa i podstaw wątpić w mojego meża...

Ale pamiętam te ogromne pokłądy złości i zalu. poczucie bólu i upokorzenia. nienawiśc do niego, do flamy, do jego kumpli do jego pracy do wszystkiego...
i wiem, że ten etap dotyczy wszystkich. choć teraz nie masz na to czasu i energii - to złośc i tak sie pojawi...

i wiem, że gdyby cgoćby dzisiaj - po dwóch latach i 6 miesiącach odkąd się dowiedziałam o zdradzie- mój mąz by powiedział, że czuje się zagubiony, bo coś czuł i nie jest pewny, czego cche i jest ze mną, bo rodzina, bo dom.. bo tyle lat...

pomyslałabym prosto i jasno... "spierdalaj"
a poniewaz jestem osobą kulturalną i oswiatową - głośno powiedziałabym... dla mnie twoje słowa są jasną deklaracją. twojego braku gotowości wybrania. dlatego rozumiem i nie widze powodu, abysmy i ty i ja tracili czas na jałowe relacje.
prosze cię o informacje, czy zastanawiałeś się, jak rozwiązemy sprawę wspólnego mieszkania i naszych zobowiązań. pewnie już o tym myslałeś, więc czekam na propozycje. a jesli nie, to daję ci czas do końca tygodnia na decyzje.
A propos - w sypialni spie ja.

817

Odp: Kobiety na zakręcie

Monika, jeszcze jedno mi sie nasuwa.Powiedz , jak to bylo przez te wszystkie lata ? kto podejmowal decyzje u Was?
Mam na mysli wszystkie decyzje, nie tam jakies mega wazne ?

Czy to bylas Ty?

818

Odp: Kobiety na zakręcie

Monia, a może on ma depresję na twarzy jak wysiada z samochodu przed m=domem? bo dla całego świata nic się nie zmieniło?

819

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

Monia, a może on ma depresję na twarzy jak wysiada z samochodu przed m=domem? bo dla całego świata nic się nie zmieniło?

Nie jestem w stanie obserwować go 24 h. Fakty są takie: umawiał się z kolegami od czasu do czasu na mieście - przestał. Nie chodzi na siłownię, nie chodzi na paintbolla, w pracy zawala terminy...

820

Odp: Kobiety na zakręcie

biedna jestes ty smutnamoniu. postawiono ci na barki cały świat..

a my nie mamy jak ci pomóc... bo na dodatek wisisz na linie.. i nie wiadomo co się zdarzy...

821

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:

Monika, jeszcze jedno mi sie nasuwa.Powiedz , jak to bylo przez te wszystkie lata ? kto podejmowal decyzje u Was?
Mam na mysli wszystkie decyzje, nie tam jakies mega wazne ?

Czy to bylas Ty?

Róznie z tym bywało...generalnie z racji większego u niego obciążenia obowiązkami w pracy to ja o różnych rzeczach decydowałam, bo on zwyczajnie nie miał czasu...

822

Odp: Kobiety na zakręcie
End_aluzja napisał/a:

biedna jestes ty smutnamoniu. postawiono ci na barki cały świat..

a my nie mamy jak ci pomóc... bo na dodatek wisisz na linie.. i nie wiadomo co się zdarzy...

Chyba stryczek masz na myśłi!!
Pomóc moge tylko ja sama sobie.

A propos twojego wpisu wyżej - nigdy nie usłyszałam, że jest ze mną bo rodzina, dziecko, czy wspólne lata....nie
Jego uczucia do mnie nie wygasły i stąd ten cały rozmemłany w depresji człowieczek........

Ja też coraz bardziej w depresji....

823

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

Monika, jeszcze jedno mi sie nasuwa.Powiedz , jak to bylo przez te wszystkie lata ? kto podejmowal decyzje u Was?
Mam na mysli wszystkie decyzje, nie tam jakies mega wazne ?

Czy to bylas Ty?

Róznie z tym bywało...generalnie z racji większego u niego obciążenia obowiązkami w pracy to ja o różnych rzeczach decydowałam, bo on zwyczajnie nie miał czasu...

bo tak sobie pomyslalam, moze to tak funkcjonuje u niego , ze... no jakby to powiedziec...po prostu jest do tego przyzwyczajony , ze to Ty decyzje podejmowalas  i teraz tez dalej tego oczekuje ?


To tak mniej wiecej dziala : jak np. u nas: ja robie przelewy w banku i troszcze sie , zeby zawsze byl w garazu zapas np. soli do zmywarki  :-))), a moj maz z kolei kupuje olej silnikowy i zawozi garnitury do czyszczenia.

I teraz : do glowy by mi nie przyszlo , zeby pomyslec : " o cholerka , mamy olej "??, albo
" ooo bedzie potrzebna ta szara marynarka na piatek i moja czarna garsonka ...kurde , czy nie trzeba tego odebrac ??"

Ja po prostu o tym nie mysle, nie troszcze sie o to, bo nie mam potrzeby.
Tak samo on nie mysli: " a czy zostal w tym miesiacu wykonany przelew za kominiarza "?? :-)))))
Rozumiesz mnie Monika ? Co chcialam przez to powiedziec ??

824

Odp: Kobiety na zakręcie
pomaranczowa 1 napisał/a:
smutnamonia napisał/a:
pomaranczowa 1 napisał/a:

Monika, jeszcze jedno mi sie nasuwa.Powiedz , jak to bylo przez te wszystkie lata ? kto podejmowal decyzje u Was?
Mam na mysli wszystkie decyzje, nie tam jakies mega wazne ?

Czy to bylas Ty?

Róznie z tym bywało...generalnie z racji większego u niego obciążenia obowiązkami w pracy to ja o różnych rzeczach decydowałam, bo on zwyczajnie nie miał czasu...

bo tak sobie pomyslalam, moze to tak funkcjonuje u niego , ze... no jakby to powiedziec...po prostu jest do tego przyzwyczajony , ze to Ty decyzje podejmowalas  i teraz tez dalej tego oczekuje ?


To tak mniej wiecej dziala : jak np. u nas: ja robie przelewy w banku i troszcze sie , zeby zawsze byl w garazu zapas np. soli do zmywarki  :-))), a moj maz z kolei kupuje olej silnikowy i zawozi garnitury do czyszczenia.

I teraz : do glowy by mi nie przyszlo , zeby pomyslec : " o cholerka , mamy olej "??, albo
" ooo bedzie potrzebna ta szara marynarka na piatek i moja czarna garsonka ...kurde , czy nie trzeba tego odebrac ??"

Ja po prostu o tym nie mysle, nie troszcze sie o to, bo nie mam potrzeby.
Tak samo on nie mysli: " a czy zostal w tym miesiacu wykonany przelew za kominiarza "?? :-)))))
Rozumiesz mnie Monika ? Co chcialam przez to powiedziec ??

Wiem! rozumiem!

U nas podobnie się dzieje, każdy pamięta o swojej części obowiązków.
No ale sory? To nie jest do zastosowania w każdej dziedzinie!!
No chyba że sarkastycznie zapytam: czy jeśli co miesiąc na mojej głowie są np. opłaty  to decyzja o naszym życiu też ma być na mojej głowie?

825

Odp: Kobiety na zakręcie

mialam na mysli, ze moze przyzwyczailas go do tego , ze wiekszosc decyzji byla podejmowana przez Ciebie ( nie wiem -sugeruje) i teraz on z automatu jakoby oczekuje , ze TY PODEJMIESZ DECYZJE ZA   W A S ?

Bo taki "schemat" zna ?

826 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-06-20 16:08:26)

Odp: Kobiety na zakręcie

smutna moniu - moja koleżanka zawsze mówiła, że jak masz problem, to położ się na podłodze i posłuchaj, jak bije twoje serce. a ono udzieli ci odpowiedzi...
na tak wiele jesteś gotowa. wyobrażam sobie twoją uwage skupioną teraz głownie na córce: żeby ją chronić, żeby dawała ci siły, żeby przeczekać...

wyobrażam sobie, jak obserwujesz męża, szukasz odpowiedzi, interpretujesz każde jego zachowanie i każde słowo, każde zamyslenie i każdą rekację

wyobrazam sobie, jaka jesteś samotna - bo przecież musisz chronić wszystkich, a więc nie możesz wrzasnąć, zbić talerza,

wyobrażam sobie, że nie umiesz krzyczeć... spróbuj?? jesli nie jestes teraz sama, to wyjdź wieczorem do lasu, zaszyj sie w kącie - i tak prawdziwie, od serca wrzasnij!!!! myslę, że nie dasz rady....(ja też nie potrafię... to az boli, gdy próbuje wrzasnąc.. ale nie jestem w stanie...)


Wyobrażam sobie, że chciałabyś jasnej drogi przed sobą... albo z mężem, albo bez niego

ale niestety nie możesz jej widzieć, bo mąż ci ją zasłania.. i nie wiesz, czy z tej drogi zejdzie czy na niej zostanie..
on pewnie sam nie wie

bo na czym polega problem Monia? piszesz, że powiedział, że cię kocha, że chce z wami być, tylko sie pogubił i tego, że się pogubił nie może sobie darować.....

a ty Monia cierpisz na jedno - cierpisz na brak zaangazowania z jego strony. i róznymi metodami próbujesz go do zaangazowania zmusić-a to grożąc, że się wyniesiesz, a to każąc mu się wynieść....
ale jesteś w PEŁNI GOTOWA NA JEGO ZAANGAZOWANIE. dlatego po raz kolejny i kolejny dajesz mu szansę

dajesz mu szanse nie na to, aby był obecny - bo sama fizyczna obecność i namiastka relacji ci nie wystarczy,,,

nie wystarcza tez twojej córce, bo za bardzo coś skupiona jest na tym; szkoda, że tatuś nie widzi, szkoda ze tatusia nie ma....

Ty wymagasz zaangazowania.
twój mąz znalazł sobie wyjście... niekoniecznie świadome, niekoniecznie zaplanowane - znalazł sobie depresję
a przeciez depresja wmniejsza zaangazowanie znacząco...
więc teraz nie miej do niego pretensji. prawda?

monia, twój mąz z tej depresji nie wyjdzie - bo czy to choroba, czy stan umysłu - jest dzisiaj dla niego najlepszym wyjściem z sytuacji.
i usprawiedliwia wszystko co się dzieje i wszystko co się może kiedykolwiek wydarzyć


i najgorsze jest to, że on nie da ci tego co chcesz - bo jest pogubiony, bo się zagubił, bo ma depresję, bo bo bo....

a w tym wszystkim ty jesteś jak numernabis w asterixsie i obeliksie - daj mi ten magiczny napój.. jak nie kociołek - to chcoiaz kubek, albo chociaż naparstek rozmiar dziecięcy.....

Mówisz, że nie możesz mówić mi miłych słow? to chociaż się do mnie uśmiechaj..
nie możesz się do mnie usmiechać? to chociaż mnie przytul
nie masz siły i energii na przytulenie? to chociaz zrób mi herbate
nie możesz zrobić mi herbaty... to wstawaj rano - i będzie, że robisz to dla mnie....


i najgorsze jest to, że ty nie dostaniesz tego, co chcesz- bo on NIE MA tego co chcesz.


dlatego połóż się na podłodze i wsłuchaj w siebie...
co mówi ci twoje serce i twój organizm? gdzie jesteś i w jakim stanie jesteś?

827

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

A propos twojego wpisu wyżej - nigdy nie usłyszałam, że jest ze mną bo rodzina, dziecko, czy wspólne lata....nie
Jego uczucia do mnie nie wygasły i stąd ten cały rozmemłany w depresji człowieczek........

Ja też coraz bardziej w depresji....

Pytanie jakie to są uczucia. Bo jak słusznie zauważyła wyżej Mussuka - niewystarczające, żeby tamtą ostatecznie wykopać z marzeń. Miłość czuje się w czynach, które chronią ukochaną osobę przed zranieniem. Tutaj tego nie widać zupełnie.
Wiadome jest jedno Moniu - od roku wybaczasz, rozumiesz, ratujesz, przesuwasz granice własnej godności...bez skutku. Pozytywnego oczywiście, bo skutek w postaci Twojego pogrążania się w co raz większym smutku jest. Może czas na zmianę strategii?...

828

Odp: Kobiety na zakręcie

monia... a czy ty jesteś zaangazowana w związek z Tobą samą? czy jesteś dla siebie ważna? czy dbasz o swoje uczucia? czy dbasz o swoje potrzeby? czy umiesz o siebie dbać??
bo jesli ty nie umiesz.. to jak możesz komunikować komukolwiek - czego potrzebujesz?
skąd tówj mąz ma to wiedzieć?
przeciez bierzesz wszystko, co on daje.. bez szemrania. bo przecież zgadzasz się na bylejakość i jego stany emocjonalne - chociaż to twoje stany emocjonalne są tymi, o które powinnaś dbać teraz i o które on powinien dbać..
Twój mąż się pogubił. rok temu stracił priorytety...
ale do dzisiaj ich nie odzyskał.

Rok temu jego priorytetm był ON jego potrzeby i jego egoizm - i dzisiaj nic się nie zmieniło.... On dalej jest w centrum swojej włąsnej uwagi...

mój syn, jak wszystkie nastolatki, ma doły i doliny.. i wtedy mówi, jestem beznadziejny, do niczego się nie nadaję, jestem taki głupi, nie chce mi się żyć... a ja odpowiadam - co to myslisz o sobie, to twoja sprawa. ale takie gadanie nie usprawiedliwia cię i nie chroni przed działaniem i podejmowaniem decyzji

a jak będziesz taki nastawiony, i będziesz tak gadał - to będzie ci trudniej robić to, co musisz...

a kiedy mówi, chce się zabić, życie nie ma sensu - to mówię - każdy tak ma.. nie raz i nie dwa.. ale smierc jest nieestetyczna i niepewna... po co ci to. na to zawsze przyjdzie pora. na razie zyj...


i kiedy twój mąz, pod pretekstem żalu, że rozwalił ci zycie użala się nad sobą i stawia w centrum uwagi, to ja bym weszła do ciebie do domu, potrząsneła gościem i wrzasneła: OBUDŻ SIĘ W KOŃCU I ZACZNIJ ZYĆ!!!
i kopnełam w dupę- żeby rozpędu dostał.....

a ty bys chwile poczekała - gdzie go to kopnięcie odrzuci - jak do ciebie - do do przodu, jak do tamtej - to też do przodu


i już

829

Odp: Kobiety na zakręcie

Ech ciekawe co tam u Malwiny!

830

Odp: Kobiety na zakręcie

Faceci facetami, a mnie od wczoraj gesia skorka z ciala nie schodzi. Jakies g..mi wykryli, CIN 2/3 czyli dysplazja zaawansowana. Jeszcze nie rak, super:( "Uwielbiam" slowo "jeszcze" - na zasadzie poczekaj to sie doczekasz. Bez chirurga sie ty razem nie obedzie, cholera jasna. Biednemu to zawsze wiatr w oczy i jak nie sraczka to powrot wojsk radzieckich.

No nic, skupie sie teraz na robocie, bo im wiecej w googlach o tym czytam tym jakos mniej przyjemnie mi sie robi.

831

Odp: Kobiety na zakręcie

Cholercia!
Mussuka Ty jesteś ja ta ruska stal! Będzie ok!
Dobrze, że wcześnie wykryte! Tylko szybko trzeba działać! Trzymam kciuki!
Sama mialam różne cuda wianki z tymi sprawami! Będzie dobrze!

832

Odp: Kobiety na zakręcie

Mussuka, nie czytaj! Ja kiedyś mając powiększony węzeł chłonny na szyi wyszukałam sobie do spółki z gooogle ziarnicę złośliwą, dwa rodzaje białaczki i przerzut nowotworu z innej części ciała tongue Nadmieniam, że nie trafiłam tongue Więc nie czytaj. Będzie ok, trzeba po prostu zadziałać od razu i zdusić w zarodku.

833

Odp: Kobiety na zakręcie

Macie racje, nie bede czytac, bo tak to "przyjaznie" opisane, ze powinnam juz sobie jakas kwatere wykupic jakbym sie posilkowala ta wiedza:)

Co ma wisiec nie utonie wiec poki co planuje sobie wspanialy 3-tygodniowy wyjazd w Karkonosze po obu stronach granicy, lazenie po gorach i piwska chlanie - tez po obu stronach;) A wyjazd prawie, ze za tydzien, super:))

834

Odp: Kobiety na zakręcie

No to super wakacje Ci sie szykują!
Połazisz, odpoczniesz!
Ale fajnie!

835

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

No to super wakacje Ci sie szykują!
Połazisz, odpoczniesz!
Ale fajnie!

Tak Monia, przyda sie ten wyjazd:) I fizycznie i psychicznie, bo i ta praca derektorska juz mnie wykancza a i w krecikolandii nie tak slodko ostatnio (tylko co Wam bede tutaj trula, jak Wy swoje problemy macie): Tak czy siak, bede im dzisiaj kibicowac. Zgin przepadnij Ronaldo ze swoim zelem i zona modelka (tez pewnie zelowo-silikonowa:).

836 Ostatnio edytowany przez smutnamonia (2012-06-21 10:16:05)

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

No to super wakacje Ci sie szykują!
Połazisz, odpoczniesz!
Ale fajnie!

Tak Monia, przyda sie ten wyjazd:) I fizycznie i psychicznie, bo i ta praca derektorska juz mnie wykancza a i w krecikolandii nie tak slodko ostatnio (tylko co Wam bede tutaj trula, jak Wy swoje problemy macie): Tak czy siak, bede im dzisiaj kibicowac. Zgin przepadnij Ronaldo ze swoim zelem i zona modelka (tez pewnie zelowo-silikonowa:).

No jak sie jest derektorem to sie ma faktycznie mało czasu!
Możesz nam potruć, nie pogniewamy się! Kupą zawsze raźniej  smile

A te żony i narzeczone piłkarzy to chyba na jakis top model castingach wyszukane!
Life in plastik is fantastic!

837

Odp: Kobiety na zakręcie

Jestem.
Mussuka.. się przestraszyłam, wiesz ale zaraz pomyślałam,że mam dwójke znajomych, którzy załapali ziarnice złosliwa na róznych etapach i spoko luz wyszli z tego. Im wczesniej cokolwiek sie zdiagnozuje tym lepiej więc luzik. Myslenie na plus i rób swoje.

BYła rozmowa. Z płaczem. Najpierw mnie przeprosił. Bo On zmęczony juz jest, bo czuje sie podle z moimi ciągłymi oskarżeniami, że On mnie nie zdradził a jedynym przestępstwem jakie popełnił to zawarta znajomość nic nie znacząca, którą zataił bo ja już wtedy mu suszyłam głowe o koleżankę z pracy więc nie chciał dolewac oliwy do ognia ale i tak na nic sie to nie zdało a tylko pogorszyło. Że on to wszystko wie, rozumie ale musze i ja go zrozumieć,że czasami już ma dość TYCH teamtów bo moge być pewna,że jest ok. Że on jest tez uparty i złosliwy jak sie wkurzy, że dlaczego mi wolno a jemu nie...że też mu puszczają nerwy itddd itdd.

Powiem tak. NIE WIEM co o tym sądzić.

Zakończyło się na tym,że to ostatnia szansa. Że ja mam dość obaw, wątpliwości i nerw. Kolejnej nie będzie.

A w ogóle to jestem bardzo zmęczona. TYm wszytskim. Nim. I w ogóle.

838

Odp: Kobiety na zakręcie

Plastic czy nie, grunt żeby w związku była szczerość, zaufanie i szacunek dla uczuć partnera, troska o niego. Może tam tak właśnie jest? smile Niektórzy gustują w żelu na włosach...
Malwina - moim zdaniem on znowu uciekł. Wyciszył burzę, znów się udało. Tak jak wtedy z tym domniemanym romansem. Co Tobie dała ta rozmowa? Teraz nagle będziesz spokojna? Co nowego wniósł do sprawy poza kolejną manipulacją?

839

Odp: Kobiety na zakręcie
kjersti napisał/a:

Plastic czy nie, grunt żeby w związku była szczerość, zaufanie i szacunek dla uczuć partnera, troska o niego. Może tam tak właśnie jest? smile Niektórzy gustują w żelu na włosach...

Być może!

Nie można sądzić po żelu i silikonie kto jaki jest. Ale akurat to środowisko jest dość specyficzne i mało jest przykładów na długoletnie związki!
Ale to były żarty na temat żelu i plastiku przecież!

840 Ostatnio edytowany przez Mussuka (2012-06-21 11:03:48)

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

A te żony i narzeczone piłkarzy to chyba na jakis top model castingach wyszukane!
Life in plastik is fantastic!

ale chyba nie naszych pilkarzy:) ani Blaszczykowska ani Lewandowska jakos nie sa w moim typie. Takie sobie przecietne kobietki, zadna rewelacja.

Teraz pomysl Monia, jak taka plastikowa lala bedzie wygladala za lat 20? Jak plastikowa starsza pani. I wtedy co? Ronaldo juz przyzwyczajony, ze mu sie taka Barbie po domu krzata a tu zmarszczki sie pojawiaja, nie wszystkie cellulity da sie odessac, biuscik nie ten - co on ma biedak zrobic? Jak znam zycie to wymieni na mlodszy model. Wiec ja tam w plastiku nie chce zyc:)

Malwina, ja jakos czuje, ze teraz to czas dac sobie spokoj i zyc normalnie..caly czas obserwujac czy sa gwaltowne zmiany. Na razie skoro jest OK i nie czujesz niczego to odpusc te inkwizycje. I tak jak bedzie chcial to sie wykreci ponownie. A moze faktycznie ma juz dosc mielenia tematu w kolko. Tylko sam do tego doprowadzil i kreceniem i zbywaniem tematu. Bylo sie przyznac, grzmotnac w piersi i mialby spokoj.

841

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

A te żony i narzeczone piłkarzy to chyba na jakis top model castingach wyszukane!
Life in plastik is fantastic!

ale chyba nie naszych pilkarzy:) ani Blaszczykowska ani Lewandowska jakos nie sa w moim typie. Takie sobie przecietne kobietki, zadna rewelacja.

Teraz pomysl Monia, jak taka plastikowa lala bedzie wygladala za lat 20? Jak plastikowa starsza pani. I wtedy co? Ronaldo juz przyzwyczajony, ze mu sie taka Barbie po domu krzata a tu zmarszczki sie pojawiaja, nie wszystkie cellulity da sie odessac, biuscik nie ten - co on ma biedak zrobic? Jak znam zycie to wymieni na mlodszy model. Wiec ja tam w plastiku nie chce zyc:)

No tam rotacja panienek jest dość duża!
Ale żony w/w pikarzy wyglądają "normalnie" i to chyba plus dla nich!

842

Odp: Kobiety na zakręcie
Malwina69 napisał/a:

Jestem.
Mussuka.. się przestraszyłam, wiesz ale zaraz pomyślałam,że mam dwójke znajomych, którzy załapali ziarnice złosliwa na róznych etapach i spoko luz wyszli z tego. Im wczesniej cokolwiek sie zdiagnozuje tym lepiej więc luzik. Myslenie na plus i rób swoje.

BYła rozmowa. Z płaczem. Najpierw mnie przeprosił. Bo On zmęczony juz jest, bo czuje sie podle z moimi ciągłymi oskarżeniami, że On mnie nie zdradził a jedynym przestępstwem jakie popełnił to zawarta znajomość nic nie znacząca, którą zataił bo ja już wtedy mu suszyłam głowe o koleżankę z pracy więc nie chciał dolewac oliwy do ognia ale i tak na nic sie to nie zdało a tylko pogorszyło. Że on to wszystko wie, rozumie ale musze i ja go zrozumieć,że czasami już ma dość TYCH teamtów bo moge być pewna,że jest ok. Że on jest tez uparty i złosliwy jak sie wkurzy, że dlaczego mi wolno a jemu nie...że też mu puszczają nerwy itddd itdd.

Powiem tak. NIE WIEM co o tym sądzić.

Zakończyło się na tym,że to ostatnia szansa. Że ja mam dość obaw, wątpliwości i nerw. Kolejnej nie będzie.

A w ogóle to jestem bardzo zmęczona. TYm wszytskim. Nim. I w ogóle.

Kurde oby to była prawda to co Misiek gadał. Faceci to czasem najpierw robią a potem myślą.
A co on na tą ostatnią szanę powiedział?

843

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:
kjersti napisał/a:

Plastic czy nie, grunt żeby w związku była szczerość, zaufanie i szacunek dla uczuć partnera, troska o niego. Może tam tak właśnie jest? smile Niektórzy gustują w żelu na włosach...

Być może!

Nie można sądzić po żelu i silikonie kto jaki jest. Ale akurat to środowisko jest dość specyficzne i mało jest przykładów na długoletnie związki!
Ale to były żarty na temat żelu i plastiku przecież!

Toć wiem smile Tam miał być lekki sarkazm, ale widzę, że klawiatura niewystarczająco wyraziła tongue

844

Odp: Kobiety na zakręcie
smutnamonia napisał/a:

Ale żony w/w pikarzy wyglądają "normalnie" i to chyba plus dla nich!

Zgadzam sie, sa normalne, jak na kobiete na cale zycie przystalo:) I nie machaja golymi cyckami po rozkladowkach i plazach swiata, zeby jakos na siebie uwage mediow i tego ukochanego zwrocic.

Swoja droga, czytalyscie o Demi Moore i jej rozstaniu z tym jej mezem malolatem? Starsznie sie zestarzala w oka mgnieniu. I po co te wszstkie zabiegi, naciaganie, wypychanie, wstrzykiwanie jak prawda est taka, ze czasu nie da sie cofnac ani zatrzymac? Tyle sie starala a i tak guzik to dalo. No moze pare rol, jeszcze rozbieranych, co w jej wieku jest ewenementem.

845

Odp: Kobiety na zakręcie
Mussuka napisał/a:
smutnamonia napisał/a:

Ale żony w/w pikarzy wyglądają "normalnie" i to chyba plus dla nich!

Zgadzam sie, sa normalne, jak na kobiete na cale zycie przystalo:) I nie machaja golymi cyckami po rozkladowkach i plazach swiata, zeby jakos na siebie uwage mediow i tego ukochanego zwrocic.

Swoja droga, czytalyscie o Demi Moore i jej rozstaniu z tym jej mezem malolatem? Starsznie sie zestarzala w oka mgnieniu. I po co te wszstkie zabiegi, naciaganie, wypychanie, wstrzykiwanie jak prawda est taka, ze czasu nie da sie cofnac ani zatrzymac? Tyle sie starala a i tak guzik to dalo. No moze pare rol, jeszcze rozbieranych, co w jej wieku jest ewenementem.

Smutne to wszystko. Kobieta dla niego się odmłodziła, wypchała i wyprasowała i co?
Ale ten biust to podobno jeszcze dla Bruca zrobiła, po jej podobno po ciąży oklapł!

Posty [ 781 do 845 z 29,007 ]

Strony Poprzednia 1 … 11 12 13 14 15 … 447 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » NASZA SPOŁECZNOŚĆ » Kobiety na zakręcie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024