Czytam takie watki i normalnie wstyd mi ze jestem kobieta... W dawnych dobrych czasach to taką zdziro-esterke razem ze zdziro-szwagrem wyprowadzonoby za oboz i ukamienowano, a teraz mamy postęp, cywilizacje, wolnosc i tolerancje... wiec teraz to taka sie jeszcze dziwi czemu ja uwaza sie za winną i siedzi i szlocha nad swoim losem. Żenujące.
Podobne tematy
Ale w takich chwilach jak ta... Tęsknię do takiego uczucia za które gotowa będę oddać swoje życie. Marże o tym by kochać tak aby się zatracac. .................... Marże o takim facecie. Nie takim co wykorzystuje naiwność młodej dziewczyny swojego brata- ale o takim jaki jest tEraz. Czuły wrażliwy odpwowiedzialny i odważny..
No to mnie End_aluzja powaliłaś tym całkowicie! Czy dobrze rozumiem, że marzysz o takim facecie jak brat męza Estery? Przecież on jest wg szablonów społecznych "kochasiem", który rozbija małżeńśtwo swojego brata... Jak możesz tak mówić? Przecież to zupełnie zaprzecza temu wszystkiemu co pisałaś do tej pory o kochankach.
Po drugie tęsknisz do uczucia, za które będziesz gotowa oddać swoje życie. Zapewne wiele zdrad w małżeństwach wynika właśnie z takiego uczucia, zatracenia. Jak możesz o tym marzyć? Przecież właśnie to cały czas wskazujesz jako rak trawiący miłość i małżeństwa.
Estera jest właśnie tak zatracona. I brat jej męża.
68 2012-10-25 18:06:09 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-10-25 18:13:03)
End_aluzja napisał/a:Ale w takich chwilach jak ta... Tęsknię do takiego uczucia za które gotowa będę oddać swoje życie. Marże o tym by kochać tak aby się zatracac. .................... Marże o takim facecie. Nie takim co wykorzystuje naiwność młodej dziewczyny swojego brata- ale o takim jaki jest tEraz. Czuły wrażliwy odpwowiedzialny i odważny..
No to mnie End_aluzja powaliłaś tym całkowicie! Czy dobrze rozumiem, że marzysz o takim facecie jak brat męza Estery? Przecież on jest wg szablonów społecznych "kochasiem", który rozbija małżeńśtwo swojego brata... Jak możesz tak mówić? Przecież to zupełnie zaprzecza temu wszystkiemu co pisałaś do tej pory o kochankach.
Po drugie tęsknisz do uczucia, za które będziesz gotowa oddać swoje życie. Zapewne wiele zdrad w małżeństwach wynika właśnie z takiego uczucia, zatracenia. Jak możesz o tym marzyć? Przecież właśnie to cały czas wskazujesz jako rak trawiący miłość i małżeństwa.
Estera jest właśnie tak zatracona. I brat jej męża.
sam to była ironia:
ironia zderzenia tego, jaki ten facet jest, a jakim ona go opisuje;))
bo to żałosne jest...
facet zdradza brata, zdradza rodzinę, jest tchórzem, oszustem i kłamcą, a ona pisze o nim bajeczkę.. o cudownym, wrazliwym i gotowym kochać odpowiedzialnie.... przeczytaj co ona o nim zafajdusie rodzinnym pisze..
stąd mój post...
cytuje esterę...
estera22 napisał:
Racja... sama tego chciałam.
On dawał mi to czego nie miałam.... .
Może gdyby był odrzucający chociaż pod względem charakteru to byłoby inaczej- no ale on jest wręcz zbyt doskonały.
(napewno go tutaj nie idealizuje , ale kto by go poznał też by tak stwierdził).
więc jak każdy by tak stwioerdził, kto miałby łaskawośc i szczęscie wielkie go poznać... to możemy go poznac sam;) i wydac werdykt
sam to była ironia:
No dobra! Przepraszam. Nie wyczułem ironii, bo przecież każdy chciałby przeżyć taką miłość na śmierć i życie.
facet zdradza brata, zdradza rodzinę, jest tchórzem, oszustem i kłamcą, a ona pisze o nim bajeczkę.. .................
więc jak każdy by tak stwioerdził, kto miałby łaskawośc i szczęscie wielkie go poznać... to możemy go poznac sam;) i wydac werdykt
Echh... End_aluzja! Miłość, seks, małżeństwo, zdrada, uczciwość, emocje... Po śmierci tego nie będzie, spojrzymy na swoje życie, ocenimy i jak było do bani, to wrócimy do ciała. Będziemy mieć jeszcze gorzej, aby się czegoś nauczyć. Jakoś nie chcę oceniać ludzi
, w zasadzie oceniam tylko prez ilość szczęścia/nieszczęścia jaki generują ich działania.
to tez była ironia sam. jam osttania do werdyktowania;)
Zdradzić swojego brata, krew z krwi dla kobiet to świństwo najgorszego kalibru.
Absolutnie żadna kobieta nie zasługuje na to, by dla niej postąpić tak haniebnie względem swojego brata. A kobieta zdradziła z jego bratem i wyszła za mąż za zdradzonego - jakaż obłuda. Dawno takiego czegoś nie słyszałem...
Gdybym się dowiedział to na miejscu męża wysłałbym ową żonkę na księżyc, a brata do piekła.
Jest mi źle z tego powodu,że zdradziłam swojego męża.Gdybym wiedziala jakie katusze będzie przechodzić teraz moje sumienie, to chciala bym cofnąć czas gdybym umiala. ale nie potrafię tego zrobić. Nie mogę się też odizolować od osoby,która tak mocno we mnie tkwi.Bo niby jak mam to zrobić... ? Gdyby on był kimś obcym, ale nie jest...
Chcę się po prostu komuś wygadać,bo nie można tak żyć,skrywać coś tyle czasu,i być odosobnionym.
Przez pól roku gdy nie bylo mojego szwagra jakoś dawałam rade, przestalam o nim myśleć tak bardzooooo.
Ale w ubieglym tygodniu dowiedzialam się,ze wraca.
Wszystko znów wróciło.
Może i jestem glupia i nie rozważna. Ale nie umiem i nie chcę przestać o Nim myśleć. Tęsknie za nim cholernie mocno! Moje serce pragnie go przytulić, pocałować, poczuć jego zapach... a rozum mówi żebym się opamiętała.
Co ja mam zrobić...
Co ja mam zrobić...
Przyznać się?
Jest mi źle z tego powodu,że zdradziłam swojego męża.Gdybym wiedziala jakie katusze będzie przechodzić teraz moje sumienie, to chciala bym cofnąć czas gdybym umiala. ............ Co ja mam zrobić...
Jeśli ze zdradą jest Ci źle, to nie zdradzaj więcej. Miłość do szwagra będzie Cię palić i musisz to jakoś cierpieć. Nie ma innej rady. Nie ma metody na miłość -- recepty jak się zakochać i jak się odkochać.
"I ślubuję Ci mi miłość, wierność i uczciwość małżeńską..."
Nie wiem jak mogłaś tą przysięgę składać mężowi, patrząc jemu prosto w oczy. Chyba, że nie miałaś odwagi żeby spojrzeć w oczy. Kilka miesięcy wcześniej zrobiłaś coś tak okropnego.
Nie powinno dojść do tego ślubu. To będzie się ciągnęło w nieskończoność, bo widujecie się. Na dodatek okoliczności są sprzyjające, mąż wyjechał. Ojciec chrzestny odwiedza swojego chrześniaka. Niby nic w tym dziwnego, a jednak...
No własnie,zdradziła kiedy przysięgi jeszcze nie było...więc o co kaman?
Może kobieta kocha ich dwóch i jest zagubiona w tym wszystkim..
Jestem ciekawa czy wszystkie kobiety tutaj obrażające są prawymi w całym swoim życiu..
estera22 napisał/a:Co ja mam zrobić...
Przyznać się?
Przecież się przyznała mężowi ale on widocznie w to nie wierzy,może nie chce wierzyć albo jest inny powód..
Małgorzatka napisał/a:"I ślubuję Ci mi miłość, wierność i uczciwość małżeńską..."
Nie wiem jak mogłaś tą przysięgę składać mężowi, patrząc jemu prosto w oczy. Chyba, że nie miałaś odwagi żeby spojrzeć w oczy. Kilka miesięcy wcześniej zrobiłaś coś tak okropnego.
Nie powinno dojść do tego ślubu. To będzie się ciągnęło w nieskończoność, bo widujecie się. Na dodatek okoliczności są sprzyjające, mąż wyjechał. Ojciec chrzestny odwiedza swojego chrześniaka. Niby nic w tym dziwnego, a jednak...No własnie,zdradziła kiedy przysięgi jeszcze nie było...więc o co kaman?
Może kobieta kocha ich dwóch i jest zagubiona w tym wszystkim..
Jestem ciekawa czy wszystkie kobiety tutaj obrażające są prawymi w całym swoim życiu..
Tak verona. Bo samo twoje zakładanie ze uczestnicy tego forum to zakłamane fałszywe osoby powoduje ze powinnas stad zniknąć jak najszybciej. Po co ci takie forum... Ohyda..
CapitanWaffles napisał/a:estera22 napisał/a:Co ja mam zrobić...
Przyznać się?
Przecież się przyznała mężowi ale on widocznie w to nie wierzy,może nie chce wierzyć albo jest inny powód..
1) Powiedziała mężowi a on w to nie uwierzył? Hmmmmm... nie wiem jak autorka mu to powiedziała, ale tego typu informację można przekazać na różne sposoby np. "Hey kochanie, zdradziłam Cię z Twoim bratem, hahaha", albo "Kochanie, jest coś bardzo ważnego co muszę Tobie powiedzieć... ".
2) Przyznała się że kocha jego brat i że z niecierpliwością czeka, aby go zobaczyć?
Męża zdradzilam przed ślubem. Trwalo to kilka miesięcy ale jak zaszło dość daleko, to postanowiliśmy "zerwać" z tym.
Od tamtego czasu nie mialam żadnych kontaktow sexualnych ze szwagrem. Czasem tylko mnie przytuli lub pocałuje w policzek ,albo ja jego... . I nic więcej. Staram się nie mysleć o tym co było ,bo chyba bym zglupiala.
A w jaki sposób powiedzialam mężowi...
Kiedyś tak szczerze rozmawialiśmy i zapytał czy go zdradzilam. Opowiedziałam : "tak z Twoim bratem i to nie raz". Nie smiałam sie w tym momencie, zachowałam stoicki spokój.No ale niestety On raczej nie potraktował tego poważnie, roześmiał się... i tyle.
Wczoraj dostałam smsa,że przed 1listopada będzie w Polsce.... .
Męża zdradzilam przed ślubem. Trwalo to kilka miesięcy ale jak zaszło dość daleko, to postanowiliśmy "zerwać" z tym.
Od tamtego czasu nie mialam żadnych kontaktow sexualnych ze szwagrem. Czasem tylko mnie przytuli lub pocałuje w policzek ,albo ja jego... . I nic więcej. Staram się nie mysleć o tym co było ,bo chyba bym zglupiala.
Swoją drogą, jak byś miała wybór... kogo byś wybrała?
A w jaki sposób powiedzialam mężowi...
Kiedyś tak szczerze rozmawialiśmy i zapytał czy go zdradzilam. Opowiedziałam : "tak z Twoim bratem i to nie raz". Nie smiałam sie w tym momencie, zachowałam stoicki spokój.No ale niestety On raczej nie potraktował tego poważnie, roześmiał się... i tyle.
W takim razie musi Cię bardzo kochać... biedak.
Kiedyś tak szczerze rozmawialiśmy i zapytał czy go zdradzilam. Opowiedziałam : "tak z Twoim bratem i to nie raz". Nie smiałam sie w tym momencie, zachowałam stoicki spokój.No ale niestety On raczej nie potraktował tego poważnie, roześmiał się... i tyle.
To nie miało słuzyć wyjwieniu całej sprawy mężowi tylko uwolnieniu się od poczucie odpowiedzialności.
zawsze przeciez możesz poiwedzieć - przecież mu mówiłam, nie moja wina, ze nie uwierzył.
Tyle tylko, że to cios poniżej pasa, bo przerzucasz ciężar, który TY nosisz na niego.
Jemu po prostu trudno w to uwierzyć.
Weź się w garść - nikt nie zabrania Ci być szczęśliwą - TYLKO (albo aż?) bądź szczera. Kochasz brata męża - zakończ związek z mężem
Nikt nie chce, aby robiono z niego idiotę. Minimum przyzwoitości w życiu wystarczy, aby ten świat jakoś wyglądał.
Zrób to też dla swojego dziecka (piszesz, ze jesteś mamą) - aby mogło Cię kiedyś szanować.
nikt nie zabrania Ci być szczęśliwą - TYLKO (albo aż?) bądź szczera
Jakkolwiek szczerość jest cnotą, to nie zawsze mówienie prawdy powoduje wzrost szczęścia zarówno u słuchającego jak i wygłaszającego prawdę.
_Nina_ napisał/a:nikt nie zabrania Ci być szczęśliwą - TYLKO (albo aż?) bądź szczera
Jakkolwiek szczerość jest cnotą, to nie zawsze mówienie prawdy powoduje wzrost szczęścia zarówno u słuchającego jak i wygłaszającego prawdę.
No jak na razie autorka nie robi wrażenia szczęśliwej
Temat przeczytałem , trafiłem tu za udzielającymi się tu znajomymi
Abstrahując juz od wszystkiego bo sprawa jest nader oczywista i juz wszystko zostało tu powiedziane - głupia małolatka polciała za starszym który wydymał ją i swojego brata z krwi i kości , z jednego łona matki.
To uderzyło mnie jedno zdanie estery w którym pisze że : nic miedzy nami nie było , nic nie iskrzyło , ROZKOCHAŁ mnie jednym przytuleniem.
Czy miłośc jest naprawdę tak płaska w tych czasach ? Tak naprawdę ani Ty ani kochaś nie wiecie co to kochać , jesteście egoistami i krzywdzicie człowieka.
To był [pociąg fizyczny , a człowiek tym się różni od zwierząt że powinien umieć zapanować nad popędem.
"Nie widziałeś oświadczenia "W razie mojej śmierci.... ." . Jeśli komuś sie wydaje,że oni z własnej woli podejmują decyzję o wyjeździe to się mylą. Są postawieni pod ścianą i mają wybór... albo lecisz albo wylatujesz. ... zostajesz na lodzie."
jezeli ktos wybiera zawod zolnierza musi liczyc sie z tym ze moze zginac lub zabijac innych. ale oczywiscie wielu przynajmniej w Polsce idzie na zolnieza zawodowego bo to jakby nie bylo "dobra posada". podpisali cyrograf jak wybrali ten zawod.
"Nie widziałeś oświadczenia "W razie mojej śmierci.... ." . Jeśli komuś sie wydaje,że oni z własnej woli podejmują decyzję o wyjeździe to się mylą. Są postawieni pod ścianą i mają wybór... albo lecisz albo wylatujesz. ... zostajesz na lodzie."
jezeli ktos wybiera zawod zolnierza musi liczyc sie z tym ze moze zginac lub zabijac innych. ale oczywiscie wielu przynajmniej w Polsce idzie na zolnieza zawodowego bo to jakby nie bylo "dobra posada". podpisali cyrograf jak wybrali ten zawod.
Nie bardzo rozumiem tego posta. Co ma piernik do wiatraka ![]()
Tak naprawdę ani Ty ani kochaś nie wiecie co to kochać , jesteście egoistami i krzywdzicie człowieka.
To był [pociąg fizyczny , a człowiek tym się różni od zwierząt że powinien umieć zapanować nad popędem.
Zgadzam sie calkowicie - jak to kiedys ktos napisal na tym forum:
"mozna g***o opakowac w zloty papierek i udawac ze jest cacy ale to nadal bedzie g**o"
Po co sie oszukiwac? I robic swinstwa najblizszej osobie?
Jak zle Ci w malzenstwie to sie rozwiedz i zacznij ukladac sobie zycie na nowo.
Z kim chcesz.
Witaj,ona nie mowi ,ze jest jej zle w malzenstwie....
ona poprostu kocha 2 osoby i tyle
meza ma na codzien a szwagra od czasu do czasu i tak jest dobrze..
i nie bedzie rezygnowac z zadnego...takie moje zdanie..
maz ma zone i rodzine
brat ma swoje zycie z ktorego na bank nie zrezygnuje),,wojenki,wyjazdt itp( czytaj bratowa)--jest mu tak dobrze wiec nie bedzie sie angazowal w legalne zwiazki..
a ona ma i meza i kochanka
i po co to psuc...
wszystko zostaje w rodzinie...
Werona28 napisał/a:Małgorzatka napisał/a:"I ślubuję Ci mi miłość, wierność i uczciwość małżeńską..."
Nie wiem jak mogłaś tą przysięgę składać mężowi, patrząc jemu prosto w oczy. Chyba, że nie miałaś odwagi żeby spojrzeć w oczy. Kilka miesięcy wcześniej zrobiłaś coś tak okropnego.
Nie powinno dojść do tego ślubu. To będzie się ciągnęło w nieskończoność, bo widujecie się. Na dodatek okoliczności są sprzyjające, mąż wyjechał. Ojciec chrzestny odwiedza swojego chrześniaka. Niby nic w tym dziwnego, a jednak...No własnie,zdradziła kiedy przysięgi jeszcze nie było...więc o co kaman?
Może kobieta kocha ich dwóch i jest zagubiona w tym wszystkim..
Jestem ciekawa czy wszystkie kobiety tutaj obrażające są prawymi w całym swoim życiu..
Tak verona. Bo samo twoje zakładanie ze uczestnicy tego forum to zakłamane fałszywe osoby powoduje ze powinnas stad zniknąć jak najszybciej. Po co ci takie forum... Ohyda..
Jak chcesz to sama znikaj,potrafisz tylko obrażać ludzi nic więcej,jesteś bezduszną osobą,sama jestes nie lepsza a obrażanie takich ludzi jak estera przychodzi ci z taką łatwością..
To forum w końcu po coś jest-nie zauważyłaś??ludzie tutaj przychodzą po pomoc a nie obrażanie..
a gdzie widzisz tutaj zakładanie z mojej strony że wszystkie osoby tutaj są fałszywe co?napisałam tylko że jestem ciekawa czy osoby obrażajace sa prawymi,sama taka nie jestem więc nie mi obrażać innych..
A po co tobie to forum?zeby obrażać innych?idz na karate i tam się wyżyj..
31,10,2012 godz. 17.19 znowu wszystko wrócilo razem z Nim.
Po ponad 6miesiacach znów go zobaczylam. Nie umiem opisać tego jak się wtedy czułam. Obiecywałam sobie przez cały czas, że nie rzucę mu sie na szyję .Ale niestety zwykly uścisk nie dał rady.Wskoczyłam mu na ręcę jak dziecko,które widzi rodzica po długiej rozłące. Nie przeszkadzało mi to,że mąż stoi obok i patrzy. Pocałował mnie w policzek,przytulił ... tak mi tego brakowalo. Po mniej więcej 3min doszłam do siebie i stwierdzilam,że pewnie jest głodny.
Siedział w kuchni i patrzył na mnie ...a ja na niego. Znałam ten jego wzrok. Nikt tak na mnie nie patrzył od dawna. Aż ciarki przechodzą... . Jemu jedynemu nie potrafiłabym odmowić. Wiedzialam,że mąż z dzieckiem są w pokoju obok ... ale on przyciągał mnie do siebie jak magnez.
Bliżej... i bliżej... i bliżej... usta do ust.
Drzwi się otworzyły ,wszedł mąż i czar prysł .
Pewnie wszyscy zaraz zaczną mnie wyzywać,że jestem samolubna, egoistyczna, nielojalna itp. Ale ja na dana chwile nie potrafilam zachować się inaczej.
Upłyneły 2 miesiace od jego powrotu.
Do niczego miedzy nami nie doszło. Nie zdradziłam męża fizycznie. Prawie w każdy weekend spi u mnie w domu mój szwagier. To ,co się między nami teraz dzieje jest gorsze niż flirt. Jesteśmy jak dwoje ludzi,którzy się do siebie zbliżają. Na początku tylko siedal obok mnie. a teraz nie przeszkadza mu to,że mój mąż a jego brat jest obok. siedzi obok ale tak blisko ,że jestem w niego wtulona jak w poduszkę. Mąż nic nie widzi! Nie widział nawet tego,że siedziałam na nim (sytuacja dwuznaczna nawet dla osoby obcej).
Patrzy na mnie z tak wielkim porządaniem,że nie będę umiala mu się oprzeć.
Wiem,że to wszystko jest złe.Chore, niemoralne . Ale ja go pragnę!!!
a co w tym dziwnego że mąż niczego nie widzi? w końcu brata na samym końcu podejrzewałby o chęci zaliczenia jego żony, do tego ufa żonie a tu proszę żona zachowuje się gorzej niż dziwka, tak dziwka bo jak tu nazwać to co Ty robisz? mąż za ścianą z dziećmi a ta tu się już do kochasia zbliża, zamiast odejść od męża to nie, bo po mieć jeden penis jak można mieć dwa, ogarnij się kobieto bo tym co robisz najbardziej szkodzisz tym którzy najmniej zawinili czyli mężowi i dzieciom!
Remi zgadzam się z Tobą w zupełności.Estera starała się opisać Swoją historię tak romantycznie jaki to piękny ma romans ze Swoim szwagrem . Przecież mogła wyjść za mąż za niego, a nie za drugiego aktualnego już męża. A tak naprawdę biorąc tylko opisane tu przez estere fakty to uważam , że jest Ona prefidną i nieodpowiedzialną osobą .Niby kochała jednego partnera a jednocześnie puszczła się z Jego bratem . A jaki to był do tego szczególny powód ? Teraz wrócił z misji wojskowej i estera zapomina o mężu i miękną Jej kolana na widok szwagra .Wystarczy tylko uważnie przeczytać to co pisze o tej sytuacji. Estera pisze w jakiej to jest rozterce , bo jest dwóch braci jeden to mąż , który staje się coraz bardziej obojętny i szwagier , którego pożąda.Dlatego teraz póki co to w aktualnej sytuacji estera mogłaby powiedzieć , że lubię życie pełne gierek , raz przytuli Mnie mężulek , raz przeleci szwagierek i " łubu dubu , łubu dubu ........ " No i jeszcze druga sprawa , estera już ma wsparcie w tak doświadconej w zdradzie osobie jak Ulcia . A może byście panie pomyślały o założeniu stowarzyszenia np . " Koło Lajdaczek Miejskich" bo , że jesteście z miasta to słychać to widać i czuć .
Ludzie, czy wy serca nie macie? Czy już totalnie nie obchodzi was los innych?
Ta historia mogła się przydarzyć każdemu, bo wiekszość z nas miewa w życiu większe lub mniejsze pokusy, a niekiedy cienka granica oddziela nas od tego jak dalej może potoczyć sie nasze życie..
Zdrada- rozumiem, dla osób, które Kochaja- niewybaczalna...
Biorę ślub za 4 miesiące, będąc już praktycznie w 6letnim związku. Na daną chwilę nie wyobrażam sobie by mojego narzeczonego- męża zdradzić. Miałam raz bardzo "gorącą sytuację", gdy doszło do pocałunku z innym mężczyzną (nie dopuściłam do niczego więcej, choć on również będąc w związku był gotowy na wszystko). Byliśmy wtedy z obecnym narzeczonym para, jakiś czas przed zareczynami. Dla mnie już to było zdradą i nie potrafiłam sobie z tym poradzić, choć na odwzajemnienie pocałunku zdecydowałam się świadomie.
Wiem, jak różnie w związkach się ukłądać może.. Jak najbliższa osoba słowem, czynem, gestem może sprawić nam taki ból, że jesteśmy gotowi na wszystko, by tylko poczuć się lepiej.. (poczuć Kochani? dowartościowani? zapomnieć o problemach?)
W moim przypadku na decyzję o zdradliwym pocałunku miał wpływ fakt, iż znalazłam korespondencje sprzed roku, jak to mój Ukochany ostro flirtował z koleżanką ze szkółki policyjnej.
Od bólu zdrady gorsza może być tylko niepewność co do wierności bliskiej osoby...
Wybaczyłam, niestety nie zapomniałam..
Są związki idealne, gdzie ludzie nie muszą wyrażać się słowami. Jesli jestes w takim związku to masz ch... szczęście i tylko pozazdrościć.
Kocham swojego przyszłego męża, lecz wiem, że nie jedna trudność w życiu przed nami. Mam złamane zaufanie. Są okresy, gdy jestem już pewna, że mnie nie skrzywdzi, nie zdradzi..lecz niepokój czesto wraca..
Boję się, że z moim TŻ może być podobnie jak z Twoim mężem Esterko. Już teraz widzę w nim przebłyski "zimna". Teraz jest czuły, delikatny, ale bywa też taki, że czuje jak tylko zmraża moje serce. Czasem bije od niego taki chłod.. Bardzo zmienił się w tej pracy..
Ludzie potrafią tylko gadać.. "mogłaś zerwać zaręczyny"... "mogłaś wybrać drugiego brata".. "mogłaś nie zdradzać"..
Czasem ciężko im zrozumieć, że są ludzie, którzy się BOJĄ, albo nowego, albo zranić kogoś..(W Twoim przypadku- bałaś się reakcji swojej i jego rodziny itp.). Ale są na tyle uczuciowi, że nie potrafią zdusić uczucia w sobie, gdy już się pojawi..
Czy choć przez chwile każdy kto oczernia i wyzywa Estere spojrzał na nią przez perspektywę jej uczuć, potrzeb? To jak jest nieszcześliwa i to jak przez wzgląd na dziecko i męża PRÓBOWAŁA walczyć ze swoim uczuciem? Czy wy nie widzicie jej poświęcenia? Czy wyobrażacie sobie żyć z poczuciem winy, żyć z miłością do kogoś innego niż osoba, z którą macie spędzić resztę życia? Jaka to musi być męka? Pokuta?
Ktoś powie "mogła się na to nie decydować".. Lecz nie każdy potrafi posłuchać rozumu, gdy góre bierze serce lub emocje.
Ktoś powie " to po co w ogóle zdecydowała się na stały związek, skoro nie potrafiła dotrzymać wierności?". Kto jest bez winy i choć przez chwilę nie pofantazjował o innej osobie niż partner niech pierwszy rzuci kamień..
Fakt- nie każdy przenosi fantazje do realu, ale nie oceniajmy też tak łatwo kogoś kto może faktycznie poczuł miłość swego życia, a po prostu przestraszył się tego co czuje?
Nie znamy Estery, więc nie udajmy, że jest inaczej, by zaszufladkować ją do jednego rodzaju kobiet..
Estero.. Nie dziwie Ci sie, że widzisz mnóstwo wad męża. Utkwiłaś gdzieś w 4-kącie.. (ja dodałabym jeszcze teściową do kompletu, bo z tego co piszesz syneczek nie puścił jeszcze rąbka spódnicy mamuśki). W Twoim przypadku boję się tylko jednego.. Co byś zrobiła gdyby przypuśćmy za 2-4 lata okazało się, że mąż Cię zdradza? Gdyby np. po 8 latach postanowił odejść do innej kobiety? Gdyby szwagier miał już żonę, a był na tyle odpowiedzialnym człowiekiem, że nie byłby w stanie jej opuścić?
Zastanów się dobrze kogo tak naprawdę Kochasz, bo jeszcze nie jest za późno by coś zmienić w swoim życiu, bo nie sposób jest TRWAĆ w czymś i czekać co przyniesie los.. Już raz się na to zdecydowałaś i widzisz do czego Cię to zaprowadziło..
Jestem niezmiernie ciekawa jak dalej potoczyło się Twoje życie. Mam nadzieję, że napiszesz coś jeszcze o sobie, bo bardzo przejęła mnie Twoja historia.
Nie przejmuj się krytycznymi opiniami, bo ktoś kto nie przeżył podobnych sytuacji, nie jest w stanie Cię oceniać ani pouczać.. Jedni po prostu mają bardziej skomplikowane życie od innych.
estera22 - miałam nie pisać w tym poście ale wiesz jednak napiszę -
1/ zupełnie wyidealizowałaś szwagra z prostej przyczyny jest ideałem bo jest na chwilę bo się uśmiecha bo prawi komplementy, bawi się z chrześnicą itd.... robi to bo nie musi bo nie wisi nad nim odpowiedzialność za rodzinę, bo nie ma zmartwień, bo wie że zawsze może włożyć buty i wyjść bez słowa i bez zaprzątania sobie życia tobą i dzieckiem.To twój mąz jest prawdziwym facetem odpowiedzialnym i kochającym choć w codzienności często zapomina się o okazywaniu tego drugiej osobie, piszesz nie "zauważa" że się tulisz do jego brata myślę że widzi i cierpi tylko ze względu na milość do ciebie , ze względu na dziecko i także na brata robi to bez słowa bo co ma zrobić dać z liści bratu , ciebie wywalić z domu no pomyśl jeśli zareaguje to zaraz po tym będzie musiał podjąć decyzje a one nie będą dobre dla waszej rodziny.
Dziewczyno przestań wierzyć w "bajkowego , bohaterskiego żołnierzyka" tylko zacznij patrzeć na to co robi twój mąż, przeżyłaś romans, spróbowałaś i na tym koniec. Teraz czas na bycie odpowiedzialną , kobietą z mężem i dzieckiem a nie na wiarę w ckliwe historyjki które roją się w twojej głowie bo życie to nie motylki w brzuchu i rozkładanie nóg to o wiele więcej ale do tego trzeba dojrzeć.
Mądrych decyzji
95 2013-03-12 13:01:13 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-03-12 13:19:26)
Jumper, czytam Twój post i zastanawiam się ...
Za 4 miesiące bierzesz ślub, choć często wraca niepewność, choć Twoje zaufanie do przyszłego męża zostało nadszarpnięte, choć narzeczony "ma przebłyski zimna i mrozi Twoje serce"....
Czytałaś wątki na forum? "Przed ślubem było inaczej, nie był taki, czasami się zdarzało że... ale miałam nadzieje że po ślubie się zmieni..." Też masz nadzieję? Czy przyjmujesz to ze spokojem i już się pogodziłaś, że być może będzie tak nadal?
Wyznajesz zasadę, że za sprawiony ból w związku, człowiek jest gotowy na wszystko, a zdrada sprawia że można poczuć się lepiej, kochanym, dowartościowanym i zapomnieć o problemach?
Dziwna zasada. Ja zawsze sądziłam, że brak uczuć w związku, problem z niedowartościowaniem i inne problemy, rozwiązuje się wspólnie z partnerem, a nie z kochankiem. A jeśli nie jest się szczęśliwym w związku, to się z niego odchodzi, będąc szczerym i uczciwym człowiekiem. Niektórzy piszą, że nie...że to nie takie proste, że nie chcą "krzywdzić bliskich". A zdradą nie krzywdzą bliskich? "Szukanie pocieszenia" w łóżku obcego faceta (a tym bardziej szwagra) nie jest krzywdzące dla bliskich? To nie jest pójście do cukierni po babeczki, aby sprawić sobie przyjemność odrobina słodyczy. To zdrada, to oszustwo, kłamstwo... ZDRADA NIGDY nie jest wyjściem z sytuacji, jak i nigdy nie da się jej usprawiedliwić.
"Czego oczy nie widza tego sercu nie żal..." Zanim zaczniemy postępować według tego powiedzenia, postawmy się zawsze po drugiej stronie, i zastanówmy się czy wtedy byśmy nadal się z tym zgadzali.
Ojjjj obyś nie starała się zapomnieć o problemach zdradzając męża(bo to jedynie przysparza kolejnych problemów), a i on nie zaczął po ślubie wyznawać tą samą zasadę.
Margolinka, jeśli czytałaś w całości moją wypowiedź, z pewnością zauważyłaś, że pisałam, iż sama zdradzić bym nie mogła- nie umiałabym z tym żyć. Pewnie wczesniej, czy później wygadałabym się mężowi,bo zabiłyby mnie wyrzuty sumienia. Pamietam jakie męki cierpiałam w związku z tym pocałunkiem. Chyba musiałam to przeżyć, żeby nigdy nie zdecydować się na coś wiecej. Narzeczony jest moim pierwszym i mam nadzieję ostatnim męzczyzna. Zawsze jednak ciekawiło mnie jakby to było choćby pocałować kogoś innego (już wiem, że mi się nie podoba). Pomijając sam fakt, iż TŻ jest osobą, która w życiu zdrady by nie wybaczyła- ryzykowałabym tym samym (gdybym się zdecydowała) utratę rodziny.
"(...) Za 4 miesiące bierzesz ślub, choć często wraca niepewność, choć Twoje zaufanie do przyszłego męża zostało nadszarpnięte, choć narzeczony "ma przebłyski zimna i mrozi Twoje serce"....
Czytałaś wątki na forum? "Przed ślubem było inaczej, nie był taki, czasami się zdarzało że... ale miałam nadzieje że po ślubie się zmieni..." Też masz nadzieję? Czy przyjmujesz to ze spokojem i już się pogodziłaś, że być może będzie tak nadal? "
Szczerze?
Jeśli chodzi o uczucia, to zdaję sobie sprawę z tego, że mężczyźni, a zatem niestety i mój, po ślubie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przestają zachowywać się jak z bajki. Mój prawdopodobnie przestał już wcześniej- ileż można udawać ideał? 6 lat? Z biegiem lat nie takie rzeczy wychodzą..
Wydaje mi się, że się z tym pogodziłam. Ogólnie męzczyźni (jeśli jestem w błędzie to mnie poprawcie) się po ślubie zmieniają.. im dłużej są w związku, tym tych uczuć okazują mniej. Stają się mniej wylewni, niektóre rzeczy ich drażnią, potrafią się stawiać, kłócić. Pokazują drugie oblicze (każdy ma), niekoniecznie to lepsze.
Mój facet kiedyś był mniej uparty, bardziej patrzył aby to moje było na wierzchu. Bardziej traktował mnie jak fantazję, jak kobietę do Kochania, a nie do życia. Myślę, że ten CHŁÓD może być zapowiedzią przyszłej codzienności. W końcu życie to nie bajka. Nie mówie, że zawsze... bywa i najcudowniejszym facetem na świecie(w końcu go Kocham), ale są też momenty, że mam ochotę go udusić. Tylko ja tak mam?
Może mam dziwne pojęcie o miłości, ale ktoś kiedyś powiedział, że "miłość to balansowanie między dwoma cienkimi granicami- miłością i nienawiścia". Może w moim przypadku tak się to przejawia, bo jestem bardzo uczuciową osobą i jak coś przeżywam to albo na maxa pozytywnie, albo na maxa negatywnie.
"(...) Wyznajesz zasadę, że za sprawiony ból w związku, człowiek jest gotowy na wszystko, a zdrada sprawia że można poczuć się lepiej, kochanym, dowartościowanym i zapomnieć o problemach?"
Inaczej.. Zdaję sobie sprawę, że ludzie gdy cierpią są zdolni do różnych rzeczy. Są tak zagubieni, że już nie wiedzą co zrobić by tylko coś się zmieniło na lepsze. Nigdy nie mieliście tak, że mieliście problem i nie wydzieliście żadnego wyjścia z sytuacji?
Nie próbuje to usprawiedliwiać autorkę- próbuje ją zrozumieć. Nie musisz mi Margolinko tłumaczyć, że zdrada jest zła. Wiem to. Sama nie wiem czy przeżyłabym zdradę ukochanej osoby.
Nie mówie, że rozwiązaniem jest wskoczyć komuś do łóżka. Próbuję tu jedynie uczulić, że niektórych rzeczy nie da się przewidzieć.
Różne są związki.. Różni są ludzie.. Różnie ludzie reagują na różne życiowe sytuacje i problemy. O pewnych sprawach możemy nie wiedzieć.. Dlatego nie możemy oceniać..
Przypomnę, że autorka nie zdradziła po ślubie.. choć dla mnie zdrada przez czy po to i tak to samo, bo to zdrada.
Ogólnie jestem osobą, która próbuje wczuwać się w sytuacje innych. Nie przez pryzmat "co wypada", lecz przez pryzmat uczuć. Wyczułam, że autorka jest nieszczęśliwa i próbowałam w jakiś sposób jej pomóc..
"(...) A jeśli nie jest się szczęśliwym w związku, to się z niego odchodzi, będąc szczerym i uczciwym człowiekiem."
Rozwód też wchodzi w gre?
97 2013-03-14 00:12:15 Ostatnio edytowany przez Andy1234 (2013-03-14 00:14:20)
Wspólczuję mężowi, już się o niego martwię jak przeżyje świadomość podwójnej zdrady dwóch najbliższych osób :
- brata
- żony,
przecież kiedyś to się wyda. Esterka znowu znowu zacznie rozkładać nogi przed bratem a on ochoczo z tego skorzysta. Już pisze co zaczynają wyrabiać a to dopiero preludium do tego co znowu nastąpi.
Do tego trzeba dołożyć jeszcze jeden aspekt - dodatkowej zdrady:
- brat zdradził go z narzeczoną a ona zamiast zerwać narzeczeństwo, świadomo swojej słabości wobec brata, złożyła śluby obecnemu mężowi.
Esterka, dlaczego nie zerwałaś narzeczeństwa, wyszłaś za mąż chociaż byłaś świadoma że relacja z bratem nie została zakończona, i najprawdopodobniej się rozwinie. Mając świadomość takiej relacji i to w rodzinie przyszłego męża mimo tego wyszłaś za mąż.
Dlaczego ? co Tobą kierowało podejmując taką decyzję, mając świadomość tego co pisałem powyżej ??
Dlaczego brat nie powstrzymał go przed małżeństwem ze zdrajczynią ???
ale ziólko z tego braciszka.
98 2013-03-14 00:34:50 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-03-14 00:54:28)
Jumper, ja mam bardzo podobnie jak Ty. Nie potrafiłabym zdradzić. Wyrzuty sumienia, ból własnej głupoty by mnie dobiły... przyznała bym się, nawet gdybym miała wszystko stracić. Choć jestem bardzo uczuciowa, wolałabym cierpieć, ale mieć czyste sumienie i zachować resztę szacunku do siebie...
W drugiej sprawie też się zgadzam... po ślubie uczucia i emocje się uspakajają... następuje tak zwana stabilizacja, jesteśmy siłą rzeczy pewniejsi siebie nawzajem mając tą obrączkę na palcu. Jednak to, że mężowie stają się czasami mniej wylewni, to nie znaczy ze mniej kochają. "Motylki w brzuchu" pojawią się jeszcze niejednokrotnie(jeśli dbamy o to aby je obudzić od czasu do czasu)...ale wiecznie fruwać nie mogą...
Hormony już tak w nas nie szaleją, jak wtedy gdy się nawzajem zdobywamy, gdy się poznajemy... Taka jest kolej rzeczy... Oczywiście nie każde małżeństwo jest takie same... rożnie bywa.
Ale jeśli chodzi o Ciebie i ten "chłód" Twojego męża, to powinnaś z nim porozmawiać, spytać co jest powodem takiego stanu rzeczy. Co skłania go do "chłodnego" traktowania Ciebie?
Co do sytuacji w której nie wiemy co zrobić... cóż... zawsze jest jakieś wyjście... Trzeba tylko go szukać tam...gdzie nie trzeba "zahaczyć" o godność naszych bliskich i o szacunek do nich. Chyba sama myśl o opcji "zdrada" powinna zapalić nam czerwona lampkę, że "potem może być jeszcze gorzej"...
Autorka zdradziła przed ślubem, ale wciąż myśli o szwagrze, pragnie go, wciąż szuka jego bliskości i sytuacji gdy może być z nim, nawiązać bliższy kontakt fizyczny...coraz bliższy...marzy aby ...no co tu owijać w bawełnę...aby pójść z nim do łóżka.
Sama napisała:
Patrzy na mnie z tak wielkim porządaniem,że nie będę umiala mu się oprzeć.
Wiem,że to wszystko jest złe.Chore, niemoralne . Ale ja go pragnę!!!
To gorsze niż ta zdrada przed ślubem. O wiele gorsze, bo w myślach wciąż zdradza męża i nawet się z tym nie kryje... Nie ma odwagi powiedzieć mężowi wprost że wolałaby jego brata, ale ryzykuje żeby mąż sam kiedyś się domyślił... Dlaczego? Czyżby nie wiedziała, że to dla niego będzie jeszcze większe upokorzenie i cios?
Chyba wie, ale na obecna chwilę nie obchodzi jej to.
Spytałaś jeszcze czy "rozwód wchodzi w grę"... oczywiście. A jak inaczej można "spełnić swoje marzenia o czułości i namiętności z kochankiem"? Całe życie okłamując męża? Można bezczelnie "próbować szczęścia" a jak się nie uda, to wrócić i udawać, że nic się nie stało? A gdzie w tym wszystkim szczęście męża? Gdzie poszanowanie jego uczuć? Co jak się dowie po jakimś czasie? Mniej go będzie bolało? Bo żonka wróciła? Wątpię...
No cóż... pozostaje mu współczuć...
hm... czytając wszystkie wasze komentarze odnośnie tego co napisałam, zastanawiam się czy jest sens dodawać "coś jeszcze" do tego co już bylo powiedziane.
Przede wszystkim ani ja ani mój szwagier niechcielismy angażować się w ten "związek". Było ustalone na poczatku - tylko sex - przygoda - jednorazowa ! miał być jeden raz i koniec.
To nie jest moja wina, że zawrócił mi w głowie.
Jest dobrym czlowiekim. Widzę, co piszecie, że go idealizuje... ja go znam na co dzień. znam go od dobrej strony i tej złej. Wiem jaki potrafi być chamski, wulgarny i nieobliczalny. Nie należy do tych grzecznych chłopców, którzy siedzą w domu i ogladają mecz w tv.
Idealizuję go ponieważ dla mnie jest naprawde bardzo czuly i kochający.
Szwagier mój nie zrezygnuje ze swojego życia. Jest mu dobrze tak jak teraz. Nie jest w stałym związku, i raczej przez najbliże kilka lat nie będzie.
Wiem,że go do mnie ciągnie.Tego nie da się nie zauważyć. Nawet jeśli kiedyś będzie miał żone to wiem,że będzie mial do mnie sentyment. Tak jak ja do niego .
Nie da się opisać tego co nas łaczy... przyjaźń w tym przypadku to zbyt malo. Jest dla mnie jak starszy brat, opiekun, przyjaciel, powiernik. Ktoś kto mnie wysłucha, kto sie ze mną śmieje i ma podobne poglądy. Często jest tak,że w danej chwili myslimy o tej samej rzeczy nie wspominając jeden drugiemu o tym. To siedzi tak głęboko w nas,że nie potrafimy tego przerwać.
na chwile obecną nie doszlo między nami do niczego. stanelismy w martwym punkcie.
Znam mojego szwagra i wiem,że dla niego flirt a zdrada to również jest rożnica. Wiem,że teraz ma opory bo jestem mężatką i to z dzieckiem. Ale widzę jak na mnie patrzy.
Męza nie oceniam źle... poprostu po 6latach znajomości w tym 3latach malzeństwa coś się wypala. Nie da się utrzymać uczucia na tym samym poziomie przez cały czas. Jest nam dobrze.Jesteśmy szczęśliwi... ale nie poświęca mi tyle czasu co na początku. Nie słyszę od niego tak często "kocham cię". Nie rozmawia ze mna tak jak kiedyś.
Dla porownania dodam,że przez ten dlugi majowy weekend mój szwagier poświęcił mi więcej czasu niż mąż. Szwagier potrafi docenić nawet to,że zrobię kawę i powiedzieć dziękuje . A mąż... " dobra postaw tą kawe na stoliku zaraz wypiję" .
Cieszę się z tego co mam.Ale nie potrafię zapomnieć o szwagrze.
Mężowi nie wybaczyłabym zdrady ale pozwoliłabym mu odejsć.
A ja ... wpakowałam się w związek bez przyszlosci. Bracia.... ta sama rodzina. ! Nie wiem czy ktokolwiek z Was potrafi sobie wyobrazić taką sytuację.
Co innego zdradzić z obcą osobą od której można sie odciąć, a co innego z kimś bliskim... z kim się spędza święta.
Czy mogłam zerwać zaręczyny... pewnie ,że moglam. Ale i tak nie ulozyłabym sobie życia ze szwagrem. Niby jak??
Nie dosć,że teściowa mnie nie lubi to jeszcze jemu popsułabym życie.
Wtedy patrzeliśmy na tą sytuację przez pryzmat tajemnicy i nadal tak jest. Tylko my wiemy co nas łączy .A ludzie mogą się tylko domyślać. Mogą snuć domysły patrząc na nas... ale wiem,że ani ja ani on nie wygadamy się. Wszystko odbywało się "po cichu" . Bywaliśmy w miejscach publicznych, nawet przytualeni do siebie... ale to było tak dawno,że ten, kto nas widział pewnie o tym zapomniał.
Mam jedno pytanie
Jak myślisz dlaczego teściowa jest dla ciebie taka niedobra?.
Może dlatego że,widzi co się dzieje?.
Myśl kobieto,myśl aż dojdziesz do pełni władz umysłowych.
Może wtedy zrozumiesz kim jesteś Ty i ten Twój pożal się Boże szwagier.
To nie jest moja wina, że zawrócił mi w głowie.
.
]no i już tutaj pani się mija z prawdą...
Męza nie oceniam źle... poprostu po 6latach znajomości w tym 3latach malzeństwa coś się wypala. Nie da się utrzymać uczucia na tym samym poziomie przez cały czas. Jest nam dobrze.Jesteśmy szczęśliwi... ale nie poświęca mi tyle czasu co na początku. Nie słyszę od niego tak często "kocham cię". Nie rozmawia ze mna tak jak kiedyś.
Dla porownania dodam,że przez ten dlugi majowy weekend mój szwagier poświęcił mi więcej czasu niż mąż. Szwagier potrafi docenić nawet to,że zrobię kawę i powiedzieć dziękuje . A mąż... " dobra postaw tą kawe na stoliku zaraz wypiję" .
A ty mówisz mu często "kocham cię" ? poświęcasz mu dużo czasu ? bo to działa w dwie strony... a tak, ty wolisz wymieniać czułe spojrzenia ze szwagrem i być może czekać na odpowiedni moment do poprzytulania się z nim, a może i coś więcej, w końcu wiesz jak smakuje i lubisz tą nutkę adrenaliny, smak zakazanego owocu i to jakiego - brat męża.
Finał będzie tragiczny
Oby nie skończyło się kalectwem, pogrzebem, więzieniem
lub innym dramatem
No co ty cashmir. Czy ty nie widzisz ze to romantyczna prawdziwa szczera i z uniesieniem dzikim miłośc???
Przez kilka stron ktoś próbuje obudzić estere z koszmaru w którym śpi a który wydaje jej sie sweetdream. Ale jak widzisz to nie dziala....
Oni są przecież tacy piękni. Tacy wyjatkowi...
Endi ja też taki romans chcę, ha ha
Ach jakie to piękne ![]()
Przez kilka stron ktoś próbuje obudzić estere z koszmaru w którym śpi a który wydaje jej sie sweetdream.
Zamiast kogos, moze obudz siebie.
Endi ja też taki romans chcę, ha ha
Ach jakie to piękne
Oj cachmir no wiesz... ![]()
Endi ja nie uwazam zeby estera byla w jakims snie
dla mnie to po prostu glupia pipa.
Estera jestes po prostu glupia. Niczyja to wina, musisz sie pogodzic z tym ze jestes tepa.
Tylko prosze , nie rob z Nas idiotow. Kogo to niby wina ze zawrocil Ci w glowie jak nie Twoja? Moze maz zawinil ze ma zone bardzo lekkich obyczajow?
Jak smiesz probowac sie usprawiedluwic rym ze mial "byc tylko seks"? Sam seks z bratem meza bylby ok?
Nie bylby ale tego nie rozumiesz. Idealizujesz goscia ktory niszczy i rani kilka osob ze swojej rodziny jak brat czy rodzice gdy to sie wyda, dziecko - ich mi szkoda. Nie Ciebie. Nikomu zle nie zycze bo wierze w karme, i wierze ze do Ciebie tez wroci to co Ty robisz.
Jestes kaleka emocjonalna, psychiatra, psycholog, terapia.
Ps: piszesz ze ten gosc jest oparciem, jest niczym brat. Od kiedy to z bratem sie pieprzy po kryjomu po katach ?
End_aluzja napisał/a:Przez kilka stron ktoś próbuje obudzić estere z koszmaru w którym śpi a który wydaje jej sie sweetdream.
Zamiast kogos, moze obudz siebie.
No dzięki katharsis. Wlasnie sie Obudzilam. Dzięki tobie. Wdzięczność moja nie zna granic.
End_aluzja napisał/a:Przez kilka stron ktoś próbuje obudzić estere z koszmaru w którym śpi a który wydaje jej sie sweetdream.
Zamiast kogos, moze obudz siebie.
Katharsis69 nie sądzisz,ze Endi ma dużo racji????
Zresztą nie tylko ona stara się wytłumaczyć autorce,że to co wyprawia to jeden wielki syf.
Kabaret z brazylijskich tanich filmów,który na pewno nie skończy się hapyendem
Moze maz zawinil ze ma zone bardzo lekkich obyczajow?
Ja Ci zaraz dam!
Kobiety lekkich obyczajów biorą za to pieniądze i nie pakują się w tanie romansidła ![]()
Cachmir dlatego napisalem ze "bardzo lekkich" ![]()
Oj cachmir no wiesz...
Bagsiu pomarzyć nie wolno ha,ha:)
Cachmir dlatego napisalem ze "bardzo lekkich"
Kochany jesteś ![]()
Hejka!
A nie uważacie, że mąż autorki to jakis ślepy jest?
Zona mu sie obściskuje z braciszkiem praktycznie na jego oczach, a on ślepy, głuchy?
No chyba, ze ma z braciszkiem układ...ja obracam w poniedziałki, środy i piątki a ty w pozostałe dni...
Masakra jakaś!
Hejka!
A nie uważacie, że mąż autorki to jakis ślepy jest?
Zona mu sie obściskuje z braciszkiem praktycznie na jego oczach, a on ślepy, głuchy?
No chyba, ze ma z braciszkiem układ...ja obracam w poniedziałki, środy i piątki a ty w pozostałe dni...Masakra jakaś!
Toz to biznes rodziny - "zaobraczkowani" sp. z o.o. ![]()
moniaCo napisał/a:Hejka!
A nie uważacie, że mąż autorki to jakis ślepy jest?
Zona mu sie obściskuje z braciszkiem praktycznie na jego oczach, a on ślepy, głuchy?
No chyba, ze ma z braciszkiem układ...ja obracam w poniedziałki, środy i piątki a ty w pozostałe dni...Masakra jakaś!
Toz to biznes rodziny - "zaobraczkowani" sp. z o.o.
I wszystko zostaje w rodzinie! Czysta sprawa!
Każdy zadowolony!
Hejka!A nie uważacie, że mąż autorki to jakis ślepy jest?
Masakra jakaś!
Monia wydaje mi się,że mąż nie dopuszcza nawet takiej myśli.
Mam młodszą siostrę,która jest ze swoim pierwszym facetem do dzisiaj a są ze sobą 19 lat w tym 10 małżeństwem. Bardzo często jestem sama ze szwagrem bo siostra moja też często w trasie z racji zawodu. Nawet przez myśl by mi nie przeszło robić do niego maślane oczy i myślę,że moja siostra też takiej myśli nie dopuszcza
119 2013-05-06 23:04:22 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-05-06 23:05:13)
moniaCo napisał/a:Hejka!A nie uważacie, że mąż autorki to jakis ślepy jest?
Masakra jakaś!Monia wydaje mi się,że mąż nie dopuszcza nawet takiej myśli.
Mam młodszą siostrę,która jest ze swoim pierwszym facetem do dzisiaj a są ze sobą 19 lat w tym 10 małżeństwem. Bardzo często jestem sama ze szwagrem bo siostra moja też często w trasie z racji zawodu. Nawet przez myśl by mi nie przeszło robić do niego maślane oczy i myślę,że moja siostra też takiej myśli nie dopuszcza
No tak!
Komu jak komu, ale rodzonemu bratu i ukochanej żonie można wierzyć bez granic!
Biedny facet...nawet nie wie, jak gorzko sie rozczaruje, jak sprawa się rypnie!
estera22 napisał/a:Męza nie oceniam źle... poprostu po 6latach znajomości w tym 3latach malzeństwa coś się wypala. Nie da się utrzymać uczucia na tym samym poziomie przez cały czas. Jest nam dobrze.Jesteśmy szczęśliwi... ale nie poświęca mi tyle czasu co na początku. Nie słyszę od niego tak często "kocham cię". Nie rozmawia ze mna tak jak kiedyś.
Dla porownania dodam,że przez ten dlugi majowy weekend mój szwagier poświęcił mi więcej czasu niż mąż. Szwagier potrafi docenić nawet to,że zrobię kawę i powiedzieć dziękuje . A mąż... " dobra postaw tą kawe na stoliku zaraz wypiję" .A ty mówisz mu często "kocham cię" ? poświęcasz mu dużo czasu ? bo to działa w dwie strony... a tak, ty wolisz wymieniać czułe spojrzenia ze szwagrem i być może czekać na odpowiedni moment do poprzytulania się z nim, a może i coś więcej, w końcu wiesz jak smakuje i lubisz tą nutkę adrenaliny, smak zakazanego owocu i to jakiego - brat męża.
Celna uwaga. To działa w dwie strony. Obie strony muszą się starać.
Jak ma nie "wygasać" skoro Autorka zamiast dbać o związek z mężem woli dbać o relacje ze szwagrem?
Jedyne co mi nasuwa się na myśl czytając opis sytuacji, to puścić pawia...Dawno nie spotkałem się z taką patologią, zarówno umysłową jak i tą na podłożu relacji międzyludzkich...
122 2013-05-07 06:46:01 Ostatnio edytowany przez supermassive (2013-05-07 06:49:29)
Dajcie już spokój z tym kamieniowaniem, bo aż przykro się na to patrzy.
W środku targają nią emocje i wyrzuty sumienia, dlatego odtłumacza i siebie i jego. Każdy z Was ma taki mocny kręgosłup moralny i nigdy nie dał ogłupić się emocjom?
Porównania do kobiet lekkich obyczajów? Biednie...
End_aluzja czytałam kilka Twoich postów tutaj - w nadęty sposób gloryfikujesz swoje cierpienie jako zdradzonej i zasadę: niech on się stara, ja z dumą godną królowej brytyjskiej zgodzę się lub nie... Tyle w Tobie zgorzknienia, tłumionej nienawiści. Współczuję Ci, bo sama przeszłam taką sytuację. Wybaczyć jest trudno, zapomnieć jeszcze trudniej. Dlatego to się na nas odbija. Na otoczeniu, partnerze czy wreszcie światopoglądzie - pryzmat postrzegania zawęża się do tej jednej traumy.
Bags zawsze mądrze radzisz, lubiłam czytać Twoje posty. Zabawa w lożę szyderców urąga Twojej osobie.
Nie bronię autorki, bo nie mnie oceniać jej zachowanie. Napisała tutaj, jak większość z nas szukając ratunku. Dlatego właśnie, bo zapętliła się emocjonalnie. Nie mam dla niej żadnej recepty na życie. Czy powinna kierować się sumieniem i moralnością? Jasne, że tak. Czy potrafi? Nie wielu potrafi, gdy w grę wchodzą emocje. Potrzebuje natomiast się wygadać.
Być może dojrzeje do tego, być może te rozmowy tutaj w jakimś stopniu przygotują dziewczynę na to, co powinna zrobić, bo póki co wisi w próżni. Jest zagubiona, a do tego młoda.
Czy potrzebny jest aż taki ostracyzm i totalne zawężenie horyzontów myślowych na "moją rację, co jest świętą racją". Nie.
Autorko robisz źle, ale o tym już wiesz. Nie napisałabyś tutaj, gdyby było inaczej. Czekam na wnioski, do których sama dojdziesz.
123 2013-05-07 07:02:13 Ostatnio edytowany przez cachmir (2013-05-07 07:07:23)
Nie bronię autorki, bo nie mnie oceniać jej zachowanie. Napisała tutaj, jak większość z nas szukając ratunku. Dlatego właśnie, bo zapętliła się emocjonalnie. Nie mam dla niej żadnej recepty na życie. Czy powinna kierować się sumieniem i moralnością? Jasne, że tak. Czy potrafi? Nie wielu potrafi, gdy w grę wchodzą emocje. Potrzebuje natomiast się wygadać.
Być może dojrzeje do tego, być może te rozmowy tutaj w jakimś stopniu przygotują dziewczynę na to, co powinna zrobić, bo póki co wisi w próżni. Jest zagubiona, a do tego młoda.
Czy potrzebny jest aż taki ostracyzm i totalne zawężenie horyzontów myślowych na "moją rację, co jest świętą racją". Nie.
.
Zagubiona by była gdyby zdarzenia przed ślubem już nigdy nie miały miejsca.
Może czystego aktu seksualnego nie było, jednak jest już kilka lat po ślubie a mysli autorki dalej krążą w okół szwagra.
Ona szuka kontaktu wzrokowego jak i cielesnego jak patrzenie sobie w oczy czy przytulanie.
Więc nie głaskaj jej za bardzo,za winę jest kara dlatego potrzebny ostracyzm.
Być może się opamięta.
Endi i Bags jak i reszta uczestników dyskusji dobrze to ujmują gdyż autorka dalej kary za to nie dostała
i niczym królowa brytyjska lata między salonami,
od brata do brata przez długi już czas.
Czyli jak dobrze rozumiem, wy jesteście od wymierzania kary by sprawiedliwości stało się za dość?
Scary. Dla mnie forum jest miejscem, gdzie ktoś może się wygadać, drugi ktoś z należytym szacunkiem odnieść się do rozmówcy na bazie swoich doświadczeń, pomóc spojrzeć na wszystko z innej perspektywy. Być może nawet zaszczepić zalążek procesu decyzyjnego.
Trzymam kciuki za autorkę, by na bazie rozmów tutaj, czy też tych wewnętrznych, ktore przeprowadza ze sobą znalazła wyjście z tego impasu. Jej zachowanie jest złe, ale nie determinuje jej jako osoby, a Wam nie daje prawa do żąglowania epitetami w jej kierunku.
Skupić się na temacie, na problemie. Na możliwych rozwiązaniach. Ewentualną karę zostawić komuś innemu.
PS: Nie mogę uwolnić się od wrażenia, że cały ten "proces" przypomina eksperyment więzienny, jaki świetnie opisał Fromm w Anatomii ludzkiej destrukcyjności. Władza jaką daje anonimowość forum bywa dla niektórych furtką dla ujścia frustracji. Szkoda.
125 2013-05-07 07:26:50 Ostatnio edytowany przez cachmir (2013-05-07 07:31:59)
Czyli jak dobrze rozumiem, wy jesteście od wymierzania kary by sprawiedliwości stało się za dość?
.
My tu nie jesteśmy od wymierzania kary i nikt tego nie robi.
Życie samo ją w końcu ukarze i nie daj boże dramatycznie jak się nie opamięta.
Forum tak jak napisałaś, jest po to by poradzić jak i ocenić zachowanie autora.
Musi się liczyć opisując swój problem na forum z opiniami pozytywnymi, negatywnymi jak i szyderczymi.
Nikt nie musi pisać tego co autor chciałby przeczytać bo każdy ocenia według własnego poglądu.
A co do anonimowości to bardzo się mylisz, wielu z nas zna się w realu.
Więc nie głaskaj jej za bardzo,za winę jest kara dlatego potrzebny ostracyzm.
vs.
My tu nie jesteśmy od wymierzania kary i nikt tego nie robi.
Nie chcę łapać za słówka i wdawać się w potyczki, nie taką miałam intencję. Obrzucanie obelgami i szyderstwo, prędzej każe jej stąd odejść, aniżeli podjąć konstruktywną decyzję.
Tyle w temacie.
Więc nie głaskaj jej za bardzo,za winę jest kara dlatego potrzebny ostracyzm.
vs.
My tu nie jesteśmy od wymierzania kary i nikt tego nie robi.Nie chcę łapać za słówka i wdawać się w potyczki.
Masz rację,źle złapałaś moje słowa.
Tak za winę jest kara i powinna albo dać na luz albo przyznać się mężowi.
Jaką decyzję by podjęła to i tak nie będzie zadowolona. Czyli to już samo w sobie jest karą
A tak może brylować między jednym bratem a drugim jeszcze parę lat i konsumować życie.
Jeżeli coś mi przeszkadza to usuwam przeszkodę, skoro autorka tego nie robi to znaczy,że jej tak wygodnie.
Do tego poróżni całą rodzinę a największy szok przeżyje jej mąż.
Ty za to obraziłaś Endi i też nie masz takiego prawa by uważać ją za zgorzkniałą.... itd
Oczywiście według Twojego zdania.
Więc jak to jest? Jedną będziesz głaskać a drugą obrażać
Supermassiv zagubiona to ona byla ponad rok temu jak zakladala temat. Chciala porady? Dostala. Mimo to dalej swiadomie krzywdzi, rani i rozbija 2 rodziny w sumie w najgorszy mozliwy sposob. To jest po prostu skurwysynstwo.
Dziwne ze ubolewasz nad jej zagubieniem i zapetleniem, bo nie ona jest tu ofiara. Zagubiony to bedzie maz, rodzice , dziecko jak dojrzeje.
Wierze ze ta krzywda ktora zadaje innym wroci do niej.
129 2013-05-07 09:46:19 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-05-07 09:50:23)
Mnie mozna obrażać massive. Ja nie należę do tych których nie mozna oceniać i wieszać psów. Co innego biedna esterka.
Mnie nie dotyczy kwestia emocji uczuć żalu. Nie mam prawa pamiętać o Zdradzie. Nie mam prawa oceniać. W końcu taka esterka jest ofiara. Ja jestem katem. I na pewno to moja wina ze mąż mnie zdradził.
Jak ja mogę Wogole cierpieć po zdradzie? I jesCze durna baba uważam ze moje własne cierpienie jest dla mnie samej ważne. Wielkie halo.
Tragedie to przeżywają kobiety takie jak esterka. A nie kobiety jak endaluzja.
W końcu ja tylko zostałam zdradzona. Tak naprawdę powinnismy pochylic sie nad biedna Sucza mojego męża. To ona jet ofiara bo nie miała wyboru. Jak ja zaswiedzialo musiała brać!:)
130 2013-05-07 09:48:21 Ostatnio edytowany przez Katharsis69 (2013-05-07 09:55:06)
Katharsis69 napisał/a:End_aluzja napisał/a:Przez kilka stron ktoś próbuje obudzić estere z koszmaru w którym śpi a który wydaje jej sie sweetdream.
Zamiast kogos, moze obudz siebie.
No dzięki katharsis. Wlasnie sie Obudzilam. Dzięki tobie. Wdzięczność moja nie zna granic.
Nie ma to jak maska z ironii i zartu ![]()
A teraz ogolnie.
Co poniektorzy nalezli sobie swietna okazje, zeby ulzyc sobie za krzywdy swoich mezczyzn/ kobiet, wyzyc sie na Esterze jest latwiej niz na kochance czy kochanku.
Ja bym w pierwszej kolejnosci przyjrzala sie szwagrowi, bo z niego niezly agent moze byc, trzeba tu raczej Estere ratowac ![]()
Zwroccie tez uwage ze jest to mlodziutka dziewczyna, doczytalam ze miala 19lat kiedy sie to wszystko wydarzylo. W tamtym czasie moze faktycznie pierwszy raz doswiadczyla takich uczuc, jakie opisywala na poczatku watku. Taka pierwsza milosc z motylami itd. Przechodziliscie kiedys cos takiego?
Moze z narzeczonym nigdy czegos takiego nie miala, bo nie z kazdym tak jest. Wie to kazdy kto nie mial tylko jednego partnera. Sa rozne zwiazki, rozne uczucia, nie zawsze jest to samo zaangazowanie, chemia, milosc itd.
Tutaj wyszlo jak wyszlo.
Dziewczyna poczula sie wyjtkowo i tak sie za nia to ciagnie, to niezrealizowane uczucie, podsycane tajemnicami i niedostepnoscia.
Bledem absolutnym byl tu slub.
Mezowi z calego serca wspolczuje, no chyba ze on tez ma swoje za uszami, ale tego nie wiemy ![]()
Uwazam ze szwagier wykorzystal jej mlodosc i nawinosc.
Co wiecej on powinna byc tabu dla niego, jako dziewczyna brata.
Teraz mu wszystko pasuje.
Estera jest dla niego subsytutem jaskini do ktorej wraca po polowaniu.
Wraca do domu, jest kobieta ktora na niego czeka, prawdopodobnie go kocha, jest nawet dziecko i to spokrewnione
ma z nia uklad prawie jak z zona a seks ma poza ta relacja.
Ma swoja prace czyli wojsko, ktore zapewne jest priorytetem w jego zyciu, prawie zone, seks z innymi czego wiecej moze chciec mlody mezczyzna.
Mnie w ogole rozwalilo, ze tak napisze prosto
jak napisala ze wie jaki portafi byc chamski, wulgarny i nieobliczalny, ale dalej ideal.
Kurcze Estera minal przeszlo rok odkad zalozylas watek i jest bez zmian, tylko patrzec jak wyladujecie razem w lozku.
Ja uwazam ze on Ciebie wykorzystuje.
Moge sie oczywiscie mylic.
Co do meza ktory nie reaguje, moze on juz sobie Ciebie odpuscil?
Bo widzi, domysla sie co jest grane, moze sam chce krecic cos na boku, a Ciebie wtedy bedzie mial z glowy.
Czasu nie cofniesz wiec nie ma co nad tym myslec, jestes tu i teraz.
Pytanie czego chcesz wlasciwie?
Dopiero wtedy mozna sie zastanawiac co mozna zrobic.
Bo o szwagrze zapomniec nie chcesz, to jest jasne ![]()
Jeszcze dodam, ze kiedy szwagier znajdzie sobie kobiete to pojdziesz w odstawke.
Ale nie martw sie przy pierwszym lepszym kryzysie, moze sobie przypomniec o Waszej tajemnicy i laczacej Was wiezi ![]()