Poznaliśmy się przez internet. Przez długi czas, jedynie prowadziliśmy długie monologii w cyberprzestrzeni, o wszystkim i o niczym. Najczęściej, było właśnie o niczym. Po kilku miesiącach, rozmawialiśmy praktycznie codziennie. Każde z nas uwielbiało, tą bezsensowną paplaninę. Rozumieliśmy się świetnie, to samo poczucie humoru, to samo spojrzenie na świat, niemal identyczne priorytety. On życiowy samotnik z wyboru, wieczny Piotruś Pan, niedostępny, z trudnością zwierzający się. Z drugiej strony inteligentny, z świetnym poczuciem humoru, odpowiedzialny, z dystansem do siebie samego. Ja popapraniec emocjonalny, szukający ?niewiadomoczego? a tak naprawdę wiadomo. Po prawie 2 latach, zdecydowaliśmy się spotkać. Niby przypadkiem, spotkaliśmy się w powiedzmy sobie miejscu bardzo publicznym. Było bardzo miło. Później spotkań było więcej i więcej. Były to spotkania bez tzw. zobowiązań. Nasz niby realny romans trwał blisko rok. Mówił: ?Bardzo Cię lubię, podobasz mi się, jesteś moją przyjaciółką od serca?. Wiedziałam, że mu zależy, bo okazywał, co prawda marnie, ale jednak. Nigdy nie rozmawialiśmy o nas, nigdy niczego sobie nie obiecywaliśmy. Miesiąc, temu powiedziałam że mi zależy, że chce więcej. A on, powiedział ?Nie mogę ci dać więcej, nie chce abyś cierpiała?. Potem były już, tylko moje życzenia świąteczne, na które nie odpisał. Jedno spotkanie na ulicy, gdzie uciekł jak oparzony... Nie chce ze mną rozmawiać. Nie chce mnie znać. Mój ukochany przyjaciel...
Podobne tematy
Przepraszam, ale gdzie Ty widzisz dranstwo tego faceta? On byl wobec Ciebie w porzadku...
3 2012-04-24 13:43:53 Ostatnio edytowany przez Dobra40 (2012-04-24 13:46:43)
Poznac kogos przez internet jeszcze rozumiem,ale ciagnac dwa lata pisanine i zyc wyobrazeniami tego nie pojmuje.
Facet byl szczery,owszem,mysle ze ma zahamowania emocjonalne i boi sie realnej znajomosci.
Oszukal Cie w pewnym sensie bo wzbudzil nadzieje i w najlepszym momencie zwial a tak sie nie robi.
Moja opinia jest taka,nie szukac w internecie bo tam niski procent ludzi ktorzy chca normalnie kogos poznac reszta to oszusci lub emocjonalne kaleki.
A druga rzecz po co Ci na wstepie facet z problemami,niedostepnoscia zeby sie meczyc i cierpiec?
Ja rozumiem pewne sprawy ale dwa lata wyciagac z chlopa cokolwiek o sobie?
Nie rozumiem takich zachowan,najpierw do psychologa a potem do ludzi,samotnikiem malo kto jest z wyboru.
Wydaje mi się,że on nie był z Tobą całkowicie szczery.
Dwa lata trwała wasza "wirtualna znajomość" i mam wrażenie,że właśnie tylko takiej potrzebował.
Miał nadzieję,że tak zostanie i będziesz jego "powierniczką od spraw wszystkich".
Zaryzykował spotkanie sądząc prawdopodobnie,że Ty też go traktujesz jak "specjalistę od zwierzeń".
Chyba związek uczuciowy nie był w ogóle przez niego brany pod uwagę...dlaczego? nie wiadomo i już pewnie się nie wyjaśni.
Może to dziwne,ale zachował się w sumie wobec Ciebie fair (jakkolwiek to brzmi dziwnie) zobaczył,że Ty się zaczynasz mocno angażować uczuciowo i wolał to ""odciąć" całkowicie niż potem przeżywać wielkie rozterki.
5 2012-04-24 13:50:38 Ostatnio edytowany przez Nola (2012-04-24 13:51:07)
Jowiszka,
z mojego punktu widzenia to w sumie dobrze, że Ci powiedział, że więcej dać nie może. Szkoda tylko, że trafiłaś na Piotrusia Pana, który raczej unika od zobowiązań i od związków. Czas minie i pojawi się ktoś kto będzie uwielbiał Ciebie ![]()
Dobra40,
uwierz mi, że ciągnąć znajomość przez internet można bardzo długo a czy ta znajomość przyspoży mi łez radości czy smutku to się dopiero okaże za jakiś czas ![]()
Może i w porządku, ja chyba jestem niedzisiejsza. W dzisiejszych czasach to normalne, spotykać się z kimś, przywiązywac go do siebie a potem zamieść pod dywan, jak niepotrzebny smieć. Szkoda, że ja tego nie wiedziałam. Zapomniałam dodać, że mój przyjaciel, zerwał ze mną przez komunikator internetowy. Nie powiedział mi tego prosto w oczy, nie porozmawiał szczerze, nie wytłumaczył. A potem kompletnie zerwał kontakt. Tak jakby, to co było, nie znaczyło nic.
7 2012-04-24 14:04:58 Ostatnio edytowany przez Dobra40 (2012-04-24 14:11:21)
Jowiszka,
z mojego punktu widzenia to w sumie dobrze, że Ci powiedział, że więcej dać nie może. Szkoda tylko, że trafiłaś na Piotrusia Pana, który raczej unika od zobowiązań i od związków. Czas minie i pojawi się ktoś kto będzie uwielbiał CiebieDobra40,
uwierz mi, że ciągnąć znajomość przez internet można bardzo długo a czy ta znajomość przyspoży mi łez radości czy smutku to się dopiero okaże za jakiś czas
Nola,wlasnie widze ze mozna bardzo dlugo,
przepraszam za mocne slowa ale jesli ktos przez dwa lata kombinuje jak sie nie spotkac,
robi z siebie Piotrusia Pana,skupia cala uwage na sobie to tylko naiwnosc drogie dziewczyny prowadzi was do zguby.Mozna tak sie meczyc 10 lat np,a potem plakac na forum ze zycie ucieklo.
Jest wielu ludzi z problemami tylko trzeba w pewnym momencie wyjsc z tym do ludzi.
Moze ten facet kocha inna kobiete i wciaz ma nadzieje,moze mu sie kolezanka nie spodobala jako partnerka zyciowa ale po co w takim razie bylo ciagnac w realu prawie rok,a moze tak po prostu lubi.
Zrobilas swoje przez dwa lata pisania wiec sobie odpusc ja Ci mowie ze nie warto.
Powiem Ci cos jeszcze na pocieszenie choc wcale to pocieszajace nie jest.Uslyszlam raz w zyciu tyle ze od realnej znajomosci to samo,ze nie bedzie mnie ranic.Wiec zmylam sie w ciagu minuty.Jesli dorosly facet mowi takie rzeczy to chyba wie co mowi i bierze za to odpowiedzialnosc.Nie szuka kontaktu wiec naprawde sobie odpusc bo jak komus zalezy to znajdzie do Ciebie droge.A czy bedzie kiedys zalowal czy nie to niech zostanie jego sprawa.
Poznaliście się w świecie wirtualnym.
Sympatycznie, dzień w dzień paplaliście sobie.
Później spotykaliście się w świecie realnym.
Tobie takie spotkania, na gruncie kumpelskim, przestały wystarczać.
Sama mu powiedziałaś, że oczekujesz więcej.
On był zaskoczony Twym wyznaniem. Postanowił zerwać kontakt.
Masz o to pretensje, nazywasz go draniem.
A co on innego miał zrobić po Twym oświadczeniu? Jego zadawała ta relacja, nie chciał jej zmieniać. Byłoby lepiej, gdybyście dalej się spotykali? On chcący utrzymać relację kumpelską, Ty - chcąca zmienić ją na bardziej intymną. Byłoby lepiej? Śmiem wątpić.
Niestety "z nami kobietami" to tak dziwnie jest....szybko swoje uczucia z przyjaźni damsko-męskiej chcemy zamienić na "coś" bliższego.A im dłużej rozmawiamy o "niczym" to zaczynamy w nim odkrywać cechy faceta,z którym mogłybyśmy być w szczęśliwym związku.
Oni to chcą widzieć inaczej i dlatego takie zachowanie Twojego "wirtualnego" może boleć.
Ale nie staraj sie go zrozumieć tylko jak najszybciej "wyrzuć" z życia....zobaczysz jak wszystko szybko wróci do normalności.
I pamiętaj....nigdy więcej takich "Piotrusiów" niech tacy sobie żyją samotnie w swoich bajkach.
Niestety "z nami kobietami" to tak dziwnie jest....szybko swoje uczucia z przyjaźni damsko-męskiej chcemy zamienić na "coś" bliższego.A im dłużej rozmawiamy o "niczym" to zaczynamy w nim odkrywać cechy faceta,z którym mogłybyśmy być w szczęśliwym związku.
Oni to chcą widzieć inaczej i dlatego takie zachowanie Twojego "wirtualnego" może boleć.
Ale nie staraj sie go zrozumieć tylko jak najszybciej "wyrzuć" z życia....zobaczysz jak wszystko szybko wróci do normalności.
I pamiętaj....nigdy więcej takich "Piotrusiów" niech tacy sobie żyją samotnie w swoich bajkach.
No i swieta racaj,pelno takich zwichrowanych Piotrusiow,jak nie potrafia normalnie niech zyja w swoim swiwcie.
A ilu jest takich ktorzy specjalnie rozkochuja kobiety bo maja taka potrzebe.
Wszystkie macie racje. Może pomijając fakt, iż ludzie poznani prze internet są be. Właściwie to co za różnica? Nie uważam, go za drania, za to że nie chciał. Tylko za sposób, w jaki mnie potraktował. Gdyby przyszedł, wyjaśnił i porozmawiał. Ale nie, po co. To boli strasznie i nie zostawia, nawet miłych wspomnień. A najgorsze jest to, że tak naprawdę nie poznałam, nigdy nikogo, kto byłby dla mnie tak ważny jak on.
Wszystkie macie racje. Może pomijając fakt, iż ludzie poznani prze internet są be. Właściwie to co za różnica? Nie uważam, go za drania, za to że nie chciał. Tylko za sposób, w jaki mnie potraktował. Gdyby przyszedł, wyjaśnił i porozmawiał. Ale nie, po co. To boli strasznie i nie zostawia, nawet miłych wspomnień. A najgorsze jest to, że tak naprawdę nie poznałam, nigdy nikogo, kto byłby dla mnie tak ważny jak on.
My wlasnie tez o tym sposobie tylko bardziej ogolnie.Znasz schemat,powinnas byla sie spodziewac,chyba ze nie znasz.
Niestety ludzie poznani przez internet w celach towarzysko-uczuciowych sa zazwyczaj be.
Może nie wszyscy są be,ale w dużej mierze.....
Ja jestem przykładem na to"pierwsze".
Jaki facet taka i forma rozstania....czyli wniosek prosty....jednym słowem a właściwie dwoma "zakichany tchórz" z jakimiś ukrytymi tajemnicami.
Do tego manipulant,który wiedział,że jak się z Tobą spotka to będzie się musiał zachować jak człowiek a właściwie prawdziwy facet...a jak się nim nie jest to trudno udawać.
Tak się często kończą znajomości przez internet. Też tak miałam z podobnym typem. Dzieliła nas spora odległość i związek na odległość średnio wchodził w grę. Ale byłam na to gotowa. Bardzo mi na nim zależało i wiem, że jemu na mnie też. Zaprzestaliśmy znajomości ze łzami w oczach. Teraz tylko życzenia urodzinowe i świąteczne do siebie wysyłamy. Pozostawił małą pustkę w moim sercu. A najbardziej boli mnie to, że chyba nigdy nikogo takiego już nie spotkam, a czuję do dziś, że to była moja druga połówka.
W moim przypadku fakt, iż poznaliśmy się w taki czy inny sposób, nie ma znaczenia. Mieszkamy od siebie "rzut beretem", pracujemy w jednym mieście, 2 ulice dalej. Także, rozpadło się nie z tego powodu. Złości mnie fakt, jak przez tyle czasu, można było udawać pseudo przyjaciela. Nie łączył nas tylko romans i przyjemności. Spędzaliśmy razem czas w różny sposób, nasze dzieci się poznały, pomagał i wspierał w różnych sytuacjach. Zawsze był. Ani przez chwilę nie udczułam, że kiedyś może zrobić mi krzywdę. Po czym, uciekł bez tłumaczenia i wyjaśnień, udaje że mnie nie zna. Gdyby przyszedł i porozmawiał, nie czułabym się przynajmniej tak podle.
A najgorsze, jest to, że czuje dokładnie, to samo co ty Opiekunka13....
Boje się, tego co będzie dalej. Od zawsze byłam życiową optymistką i wierzyłam, że kiedyś, kiedyś będzie pięknie. Teraz, gdzieś mi się to podziało i nie wiem, czy wróci.
O ja naiwna!!! Wczoraj weszłam w miejsce, gdzie się poznaliśmy. Mam tam wielu znajomych z którymi lubię pogadać. I wiecie co, napisał. Pod innym nickiem, niż zawsze, nie wiedząc że to ja. Uradowany, przeszczęśliwy ani znaku smutku, z jakiekolwiek powodu. Wygląda na to, że znajomość ze mną, to była kolejna jego gra, która znaczyła, tyle co nic. Jest mi jeszcze bardziej przykro, niż było ale może dzięki temu wkrótce nabiorę, do tej osoby obrzydzenia. Kusi mnie, aby z nim pograć, aby utrzeć nosa. Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie. Jednak wydaje mi się, że najlepiej będzie wymazać, tego dwulicowego obłudnika raz na zawsze ze swojego życia.
Ja bym go wymazała raz na zawsze z pamięci i komputera,ale skoro Tobie może pomóc takie pogranie sobie z nim to spróbuj.
Pamiętaj jednak o rozsądku....są granice,których nie warto przekraczać.:)
Po tym jak mój były drań, porzucił mnie bez słowa zaczęłam niepotrzebnie węszyć i szukać. Okazuje się że mój pseudo przyjaciel, to określając słodko babiarz, jakiego świat nie widział. W czasie gdy spotykał się ze mną, miał przynajmniej kilka innych "przyjaciółek od serca". Nie wierzę, że to się dzieje naprawdę i że byłam aż tak naiwna. Jedyne co mam ochotę w tym momencie zrobić, to pójść i mu obić mordę.
Przerabiałam coś podobnego. Tylko, że jak odkryłam 2 twarz swojego "przyjaciela" zanim doszło do spotkania. Klikaliśmy ze sobą w sumie ponad rok i po swoim "śledztwie" i gdy on jak gdyby nigdy nic pisał do mnie z ponawianiem propozycji spotkania, napisałam mu w końcu, że proszę, żeby nie leciał ze mną w c****, na co już zamilkł na wieki wieków. Jednak dużo wcześniej czułam, że mnie nie szanuje, ale mimo to trochę trwało, nim ostatecznie przejrzałam na oczy. Współczuję Ci...