Na kazdym forum dotyczacym kontaktow kobiet i mezczyzn, pojawiaja sie osoby ze zwichrowanym pojeciem "kobiecosci", czyli osoby plci zenskiej zainteresowane kobietami w pojeciu seksualnym i darzace mezczyzn niechecia.
Ja osobiscie respektuje wszystkich ludzi, jednak w dyskusji hetero, jest to bardzo istotne.
66 2012-04-21 17:28:36 Ostatnio edytowany przez andreas1410 (2012-04-21 17:37:06)
Podobne tematy
67 2012-04-21 17:50:29 Ostatnio edytowany przez alfaalfa (2012-04-21 17:51:38)
Na kazdym forum dotyczacym kontaktow kobiet i mezczyzn, pojawiaja sie osoby ze zwichrowanym pojeciem "kobiecosci", czyli osoby plci zenskiej zainteresowanch kobietami w pojeciu seksualnym i nienawidzace mezczyzn.
Zapewniam, że jestem kobietą i (zaskoczę Cię) wolę mężczyzn - co zresztą może wynikać z moich wcześniejszych wpisów
Nienawidzę jednak w mężczyznach, jak to ładnie ująłeś, czy w kimkolwiek - kiedy ktoś narzuca mi swoje zdanie, czy nie odpowiada na pytania - wyszukując "wymyślnych" pretekstów by nie odpowiedzieć.
Większość mężczyzn uważa się za konkretnych - tylko nie potraficie odpowiedzieć wprost na konkretnie postawione pytanie.
68 2012-04-21 17:52:28 Ostatnio edytowany przez andreas1410 (2012-04-21 17:58:08)
alfaalfa - nie uzywam broni i nie walcze z Toba ani z nikim innym.
Ja dyskutuje, czyli wymieniam poglady.
Czasami prowokuje, aby nadac dyskusii szybkosc.
W dyskusji musisz miec wlasne zdanie i bronic je do momentu az zostaniesz przekonana ze Twoje zdanie nie jest sluszne, lub nie przekonasz "przeciwnika" o przeciwnosci.
Ciekawosc zycia i chec rozwijania wlasnej osobowosci, powinna zachecac do wchlaniania nowych ideii.
Dyskusja to nie jest walka, to jest wymiana pogladow, majaca na celu wzbogacenie intelektualne osobowosci.
Jestesmy "HOMO SAPIENS" czyli istoty myslace i tak powinno byc bez wzgledu na plec.
Lilie Miałam identyczną sytuację jak Ty.....3 razy. Pamiętaj tylko tyle:
z tego co dziś piszesz, o ile wyciągniesz dobre wnioski = potraktujesz sprawę jak doświadczenie, a nie porażkę, za najdalej kilka miesięcy będziesz może nie tyle się śmiała co się na pewno uśmiechniesz ![]()
70 2012-04-21 18:02:14 Ostatnio edytowany przez andreas1410 (2012-04-21 18:07:50)
Catwoman -Do 3 razy sztuka, i nic sie nie nauczylas?
Czego chcesz uczyc innych?
71 2012-04-21 18:08:19 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2012-04-21 18:45:29)
W dyskusji musisz miec wlasne zdanie i bronic je do momentu az zostaniesz przekonana ze Twoje zdanie nie jest sluszne, lub nie przekonasz "przeciwnika" o przeciwnosci.
.
Ja to widzę tak:
Nie muszę, tylko Mam swoje zdanie - a Ty masz swoje.
Każdy ma prawo żyć jak chce.
Kropka.
Nikt nie musi nikogo przekonywać do swojego, ani też .. nie musi nikogo obrażać.
Post edytowany z powodu naruszenia regulaminu forum
Catwoman wiem, że przyjdzie czas kiedy to przestanie boleć, mam nadzieję, że jak najszybciej. Cieszę się, że tutaj trafiłam. Najgorsze są zawsze wieczory, bo wspomnienia powracają silniej. Ciągle sobie powtarzam, że jest szczęśliwszy, niż gdyby był ze mną i jest mi lepiej. Szczęśliwe są 3 osoby, a tylko 1 nie. To lepsze niż gdyby szczęśliwa była 1, a 3 nie. Ja nie mogłam mu wiele dać.
Proszę o skończenie przepychanek słownych i powrót do merytorycznej dyskusji. Kto ma ochotę się pokłócić - niech robi to drogą mailową między sobą.
Alfaalfa, zgadzam się z Twoimi postami w 100%. Koniec z nadskakiwaniem facetom!!! Jeszcze mam jakieś podręczniki czytać - a niedoczekanie! Mam się dołować, że to czy tamto powiedziałam lub zrobiłam niewłaściwie, podczas gdy drugiej stronie zupełnie nie zależy???
Nie wiem, jakoś bojowo się nastawiłam po przeczytaniu tych utarczek słownych w tym wątku...
Przepraszam za Twój nastrój ![]()
Trzeba się rozwijać - tyle, że nie dlatego bo ktoś nam tak każe, tylko w tym kierunku który nas interesuje.
Uraz do poradników mam po przeczytaniu wywiadu dotyczącego książki: "Jak zaciągnąć kobietę do łóżka" .. niestety wiele zachowań mężczyzn, do momentu przeczytania tego artykułu, wcześniej nie dostrzegałam... eh szkoda gadać.
Lille
Jeśli wysyłałaś mi jakiego maila to ja niestety nic nie dostałem.
Lille
Jak będziesz on-line to daj koniecznie znać. Muszę Ci coś koniecznie powiedzieć ale to raczej na priv drogą mailową!
Jestem Maniu cały czas
Napisz mi wszystko co chciałaś na maila. Muszę Ci też coś powiedzieć. Mój adres to Nicolas--4321@wp.pl
Dziś kryzys, wczoraj było lepiej, ale tylko na chwilę. Łzy wróciły. Tęsknię, tak bardzo bym chciała żeby chociaż zadzwonił.
Lilie, wszystko się poukłada, tylko daj trochę czasu.
Ja też miałam takie wahania, raz lepiej, raz gorzej, ale mogę Cię zapewnić, że każde "gorzej" było już coraz łagodniejsze.
Trzymaj się ![]()
Pierwsze: dziewczyna musi przeciac pepowine z matka.
Drugie: nie szuka sie meza bo kolezanka urodzila a mlodsza siostra wychodzi za maz.
Trzecie:mezczyzna ma zastapic ojca, byc kochankiem i przyjacielem ze wspolnymi zainteresowaniami a przede wszystkim mezczyzna, ktory zerwal pepowine z matka.
Milosc trzeba pielegnowac bardziej niz dzieci, bo beda bez ojca.To jest recepta na sens zycia dla kobiety.
Odnośnie punktu 1.- tak, dziewczyna musi odciąć pępowinę z matką, powinna jednak z nią pozostać w przyjaźni.
Odnośnie punktu 2. - tak, nie szuka się męża, bo inna wyszła właśnie za mąż lub za chwilę kolejna wychodzi. Męża się szuka dla przedłużenia gatunku i pomocy w wychowywaniu tego potomstwa.
Odnośnie punktu 3. - MĘŻCZYZNA MA ZASTĄPIĆ OJCA ? a to ciekawe...pierwszy raz to słyszę. Nigdy przez moment nie pomyślałam, że facet, który ma być tym, z odciętą pępowiną od mamy ma zastępować ojca. Co do tej pępowiny się zgadzam, do kochanka i przyjaciela również.
w recepcie na sens życia dla faceta tłustym drukiem więc zapisane powinno być : MIŁOŚĆ TRZEBA BARDZIEJ PIELĘGNOWAĆ NIŻ DZIECI, BO BĘDĄ BEZ MATKI.
Nie wziąłeś andreasie takiej możliwości pod rozwagę, że ojcowie mogą zostawać "za karę" z dziećmi. Ta twoja mądrość życiowa działa tylko w jedna stronę ?
Nie zrozumiem nigdy a wręcz oburza mnie taka ideologia - facet ma być nr. 1 a jak nie, to jego dzieci będą bez niego dorastać. A co zrobiłbyś andreasie 1410 gdyby twoja małżonka nie czuła sie z tobą w związku "pielęgnowana". Wychowując dzieci samotnie też takie mądrości byś wygłaszał.
Jak to dobrze andreasie, ze twoje recepty "na sens życia" kobiet nie mają mocy prawnej. Jaka szkoda andreasie, że identyczne recepty "na sens życia" mężczyzn mocy prawnej nie mają.
Kobieta bez mezczyzny jest bardzo nieszczesliwa, kiedy ma mezczyzne zawsze jest bardzo niezadowolona.
Święte słowa ! i zastanów się dlaczego tak jest, a tak jest( często tak jest) ! Wiadomo, nikt nie chce być sam. My kobiety dążymy do stabilności, domu, rodziny. Mamy to i jesteśmy niezadowolone. Masz rację, jesteśmy niezadowolone. Pospaceruj po forum , poczytaj trochę i zrozumiesz skąd to niezadowolenie się bierze. Podpowiem ci... przemoc w domu, pijaństwo i burdy po nim, zdrady, lekceważenie, poniżanie, pozostawienie wszelkich prac domowych na głowie jednego partnera jak i opieka nad dziećmi.
Biorąc poważnie twoje recepty to:
1. pielęgnujemy miłość do lenia, pijaka, zwyrodnialca, bo jak nie to bez ojca JEGO dzieci będą.
2. Wyszła za mąż więc zadowolona MUSI być bez względu na jakość partnera.
Nie drogi andreasie, sens życia to nie mąż - nieodpowiedzialny nieudacznik, tkwienie z takim za wszelką cenę. Sens życia to być szczęśliwą i każdy pod pojęciem szczęście rozumie coś innego, ale zapewne nie będzie to samotność, czy przemoc w związku.
Wiesz andreasie, chciałabym jeszcze poznać twoją opinię na temat miłości ojców do dzieci. Ciekawa jestem jak według ciebie wygląda miłość ojcowska. Wytłumacz mi jak może tak łatwo facetom przychodzić pozostawienie z tą "niepielęgnującą" kobietą swego potomstwa. Jak wam w ogóle przychodzi pozastawianie potomstwa. W ogóle w znaczeniu bez płacenia na nie alimentów i nieinteresowanie się nimi.
Tak i jeszcze ja dorzucę pytań kilka.
Jak mężczyzna może mówić, że kocha i że chce ze mną być, a później jak za dotknięciem różdżki odchodzi.
Jak mężczyzna mając żonę i dzieci może uganiać się za inną, bo się pokłócili.
Jak może wrócić do żony po tym wszystkim
i jak może być później zadowolony i szczęśliwy i zyc spokojnie z myślą, że komuś złamał życie?
Jak może bawić się czyimiś uczuciami, no jak ??????/
Z reguly wybierajac partnera i wchodzac z nim w silny emocjonalny zwiazek odtwarzamy zwiazek emocjonalny z dziecinstwa - dlatego odrzucenie tak bardzo boli.
I niestety drogie panie takie zwiazki sie wam beda powtarzac dopoki same sie zmienicie i takich facetow bedzie odrzucac a nie przyciagac. Wymaga to pracy nad soba, przeczytania madrych ksiazek a takze terapii, ktora mozecie same przeprowadzic.
Mowie to z bardzo dlugiego wlasnego doswiadczenia. To w koncu ja sie musialam zmienic; zmienilo mi sie tez zycie i po wielu nieudanych zwiazkach i zawodach spotkalam pana - obecnego meza. Jestem w tym zwiazku rownorzednym partnerem i nawet gdyby odszel to zycie by mi sie nie zawalilo..
A dlaczego Bog daje nam takie doswiadzenia - on nas uczy tej samej lekcji powtarzajac ja wielokrotnie dopoki sie jej nie nauczymy. Czesto nauka bedzie zmiana w nas samych gdzie porzucenie przez faceta nie bedzie przynosic bolu lecz ulge i wyzwolenie.
W odpowiednim zwiazku oboje partnerow bedzie pracowac nad jego rozwojem - nawet klotnie sa pozytywne, jesli z nich nauczymy sie wiecej o drugiej osobie i mozemy sie zmienic - to dotyczy obojga partnerow.
A zmarnowane lata - to tez da sie przezyc - jestescie jeszcze bardzo mlode i zycie przed wami.
To byl tylko toksyczny zwiazek a nie toksyczna choroba - czasem mozna sie nawet cieszyc ze wyszlyscie z tego zdrowe i mozecie zaczac od nowa.
Jest tez takie powiedzienie - jak Pan Bog zamyka jedne drzwi to otwiera inne.
Glowa do gory i powodzenia - Bog usunal z waszj drogi zlego (nieodpowiedniego dla Was faceta) po to byscie mogly spotkac lepszego.
Nie spodziewajcie sie ze kazdy mezczyzna jest emocjonalnie dojrzaly - oni tez podlegaja roznym napieciom i szukaja wlasnej drogi. Oni niekoniecznie beda sie przejmowac waszym bolem - po prostu go nie odczuwaja.
Kazdy z nas zyje we wlasnym swiecie i postrzega swiat i innych ludzi dardzo subiektywnie. Polecam NLP - sa dobre ksiazki z tego zakresu.
Tak i jeszcze ja dorzucę pytań kilka.
Jak mężczyzna może mówić, że kocha i że chce ze mną być, a później jak za dotknięciem różdżki odchodzi.
Jak mężczyzna mając żonę i dzieci może uganiać się za inną, bo się pokłócili.
Jak może wrócić do żony po tym wszystkim
i jak może być później zadowolony i szczęśliwy i zyc spokojnie z myślą, że komuś złamał życie?
Jak może bawić się czyimiś uczuciami, no jak ??????/
A tak zupełnie normalnie i na luzie, ale to nie zależy od płci a od charakteru. Ja zadam inne pytanie, jak możne nie zauważyć, że mężczyzna właśnie taki jest? Jak można dać się wciągnąć w całą szopkę mimo ostrzeżeń otoczenia? No jak?????
Zauważałam, ale dawałam mu za każdym razem szansę na zmianę. Kiedyś chciałam odejść i wtedy by mnie nie bolało. Nie pozwolił mi, był załamany. A ja byłam za słaba, żeby go zostawić. Niestety on teraz jest za to silny. Za bardzo się lituję nad innymi, za to nikt nie lituje się nade mną. Mam nauczkę i tyle
Zależy Ci, byś była obiektem czyjejś litości?
Naprawdę?
Nie nie zależy mi żeby ktoś litował sie nade mną, ale żeby zwracał uwagę, że jestem człowiekiem, a nie przedmiotem i liczył się z moimi uczuciami. To miałam na myśli.
On nie odczuwa twojego bolu......
Hej Lille:-)
Wysłałem Tobia maila...napiasłem o sobie a później napiszę co myślę na temat Twojej sytuacji. Opisz mi proszę na maila i napisz szczerze co myślisz o tym co Ci napisałem.
Zrobione Maniu, tylko się nie obraź ...
Tak i jeszcze ja dorzucę pytań kilka.
Jak mężczyzna może mówić, że kocha i że chce ze mną być, a później jak za dotknięciem różdżki odchodzi.
Jak mężczyzna mając żonę i dzieci może uganiać się za inną, bo się pokłócili.
Jak może wrócić do żony po tym wszystkim
i jak może być później zadowolony i szczęśliwy i zyc spokojnie z myślą, że komuś złamał życie?
Jak może bawić się czyimiś uczuciami, no jak ??????/
Może spróbuje odpowiedzieć Ci na pytania
1. jeśli mężczyzna chce poczuć adoracje to mówi słowa, by tą adorację dostać. Jeśli chce się przespać z kobietą i to jej wprost zaproponuje, zaliczy policzek lub kopa w krocze. Mówi to co chcesz usłyszeć tylko po to by dostać co chce.
2.Żonaty...każdy nie tylko żonaty ugania się za innymi. My kobiety musimy kochać, by iść do łóżka z facetem a oni nie. Nam nie brzydnie partner a oni potrzebują urozmaicenia i powiem Ci, ze od żon wymagają wierności sami nie będąc wiernymi.
3. Nie znam Twojej sytuacji, ale domyślam się, że nie odszedł od żony a zapewne obiecywał tylko odejście. Początki związku są zawsze fajne. Ty byłaś z nim chyba trzy lata i to już czas kiedy fascynacja mija. ZAwsze przy żonie był szczęśliwy tylko Ty słyszałaś coś innego. To, że facet zalicza skok w bok nie świadczy, iż w związku jest nieszczęśliwy, świadczy to o tym, że jest oszustem. Złamał Ci życie ? On widzi to inaczej - on sprawił, że miałaś fajne 3 lata życia i dobrze sie bawiłaś tak jak i on.
4 Też nie wiem , nie rozumiem jak można komuś zadawać ból. Robimy to jednak czasami nie zdając sobie z tego sprawy lub przez pryzmat egoizmu nie interesuje nas krzywda innych.
Pomyśl o żonie tego mężczyzny. Ona tez cierpiała wiedząc, że mąż ma romans. Czy zdawałaś sobie sprawę jaki jej ból zadajesz ?
Zauważałam, ale dawałam mu za każdym razem szansę na zmianę. Kiedyś chciałam odejść i wtedy by mnie nie bolało. Nie pozwolił mi, był załamany. A ja byłam za słaba, żeby go zostawić. Niestety on teraz jest za to silny. Za bardzo się lituję nad innymi, za to nikt nie lituje się nade mną. Mam nauczkę i tyle
Szansa na zmianę
Ty chciałaś by się zmienił a nie on! On był szczęśliwy ze sobą i żadnej zmiany siebie nie potrzebował. Nie można kogoś zmienić a Twoja lista życzeń zawsze listą zostanie.
cytując adreasa: Trzecie:mezczyzna ma zastapic ojca, to jest jedna z patologii widoczna w latach '60 w Stanach Zjednoczonych oraz obecnie w krajach muzłumańskich.
Kobieta jest osobą dojrzałą, dorosłą i ma być partnerką, a nie córką swego męża.
1. jeśli mężczyzna chce poczuć adoracje to mówi słowa, by tą adorację dostać. Jeśli chce się przespać z kobietą i to jej wprost zaproponuje, zaliczy policzek lub kopa w krocze. Mówi to co chcesz usłyszeć tylko po to by dostać co chce.
2.Żonaty...każdy nie tylko żonaty ugania się za innymi. My kobiety musimy kochać, by iść do łóżka z facetem a oni nie. Nam nie brzydnie partner a oni potrzebują urozmaicenia i powiem Ci, ze od żon wymagają wierności sami nie będąc wiernymi.
3. Nie znam Twojej sytuacji, ale domyślam się, że nie odszedł od żony a zapewne obiecywał tylko odejście. Początki związku są zawsze fajne. Ty byłaś z nim chyba trzy lata i to już czas kiedy fascynacja mija. ZAwsze przy żonie był szczęśliwy tylko Ty słyszałaś coś innego. To, że facet zalicza skok w bok nie świadczy, iż w związku jest nieszczęśliwy, świadczy to o tym, że jest oszustem. Złamał Ci życie ? On widzi to inaczej - on sprawił, że miałaś fajne 3 lata życia i dobrze sie bawiłaś tak jak i on.
4 Też nie wiem , nie rozumiem jak można komuś zadawać ból. Robimy to jednak czasami nie zdając sobie z tego sprawy lub przez pryzmat egoizmu nie interesuje nas krzywda innych.
Pomyśl o żonie tego mężczyzny. Ona tez cierpiała wiedząc, że mąż ma romans. Czy zdawałaś sobie sprawę jaki jej ból zadajesz ?
Tak Zosiu zdawałam sobie sprawę z tego jaki jej ból zadaję i właśnie dlatego nigdy w tym związku nie byłam szczęśliwa, bo wyrzuty sumienia mi nie pozwalały. Dlatego teraz pozwoliłam mu odejść nie zatrzymując go. Tak masz rację nigdy nie odszedł od żony, tylko obiecywał. Nie sądzę gdyby patrzył, na to, że mi było dobrze z nim. Gdy odchodził wszystko mu powiedziałam jak bardzo mnie zranił. Może do niego to jeszcze nie dociera, ale żyję nadzieją, że dotrze i zrozumie. Nie wszyscy są egoistami nigdy w to nie uwierzę, ja tylko mam takie szczęście, ze na takiego trafiłam. Nie chciałam żeby się zmienił dla mnie, chciałam żeby był lepszym człowiekiem.
Nie rozumiem, jak można się kimś bawić, jak można odbierać komuś nadzieję, życie i światło.
I nie próbuj tego zrozumieć. Zawsze były, są i będą takie osoby, które zle życzą..... pozbawione są własnego sumienia i nie cofną się przed niczym
Są też inne osoby
przeciwieństwa ww.
Twój post jest pełen goryczy i ma prawo taki być. Jak jeszcze nie ochłonęłaś do końca to polecam pójść na spacer do lasu i wykrzyczeć wszystko z całych sił.
Odzyskanie wiary w ludzi nadejdzie, nie wiadomo kiedy....ale dla Ciebie też zaświeci słońce
na pewno ! ![]()
życie to dobre i złe doświadczenia, raz się jest na wozie raz pod wozem......
Trzymam za Ciebie kciuki ! Życzę dużo siły ![]()
Dziękuję, Tobie i wszystkim, którzy się tutaj wypowiedzieli, nawet nie wiecie jak bardzo mi pomogliście. Gdyby nie pobyt tutaj na pewno bym tego tak "Lekko" nie przeszła. Obym zapomniała jak najszybciej.
Dlatego teraz pozwoliłam mu odejść nie zatrzymując go.
Ty go zatrzymać??? Jak mogłaś go zatrzymać ?
Moja kuzynka ( młoda dziewczyna) powiedziała mi, że jest sposób na zatrzymanie faceta. Nie czekałam na jej opowieść i powiedziałam, tak, przykuć go kajdankami do kaloryfera i ona już śmiejąc się dodała, ale jak go przykujesz to może jeszcze rękę i nogę sobie odgryźć i czołgając się zwiać
i to chyba tak jest, że nie da się mężczyzny zatrzymać wbrew jego woli.
Okłamujesz się, nie mogłaś go zatrzymać, bo nigdy nie był z Tobą. Kradł żonie chwile na Ciebie, ale nigdy z Tobą nie był.
Pozwoliłaś mu odejść a pytał się Ciebie o pozwolenie ? a jak by wyglądało Twoje zakazywanie, zabranianie i niezgoda na odejście ?
Może do niego to jeszcze nie dociera, ale żyję nadzieją, że dotrze i zrozumie.
Ale co ma dotrzeć do niego i co ma zrozumieć ?
Nie chciałam żeby się zmienił dla mnie, chciałam żeby był lepszym człowiekiem.
On czuje się dobrym człowiekiem i szczęśliwym człowiekiem. Trzy lata, młoda i pewnie atrakcyjna dziewczyna głaskała go, komplementy prawiła. Wiesz jak go dowartościowałaś !? A w domu żona też podejrzewając męża o inną nadskakiwała, prężyła się i smaczniejsze obiadki pod nos podstawiała i dogodzić mu chciała w każdej dziedzinie....wiem, bo przeżyłam to na własnej skórze. My żony czujemy, że małżonek na boku hasa i włącza się nam, zamiast czerwonej lampki ostrzegawczej, instynkt walki z rywalką o partnera. Żoną już dzisiaj nie jestem i dziękować Bogu. Pogoniłam padalca, oszusta, krętacza a ja.... a ja jestem dzisiaj szczęśliwą rozwódką ![]()
Masz rację, ale mówiąc że go nie zatrzymywałam, miałam to, że sama powiedziałam mu że jego dziecko jest najwazniejsze. Tak zapytał mnie czy zrozumiem, że odchodzi dla dziecka. Rozumiem wszystko. Ale nikt mi nie powie, że jest dobry skrzywdził nie tylko mnie, ale żonę i syna, siebie zresztą chyba najbardziej. Sama to doskonale wiesz i wiesz ile jest warty taki ktoś.
Masz rację, ale mówiąc że go nie zatrzymywałam, miałam to, że sama powiedziałam mu że jego dziecko jest najwazniejsze. Tak zapytał mnie czy zrozumiem, że odchodzi dla dziecka. Rozumiem wszystko. Ale nikt mi nie powie, że jest dobry skrzywdził nie tylko mnie, ale żonę i syna, siebie zresztą chyba najbardziej. Sama to doskonale wiesz i wiesz ile jest warty taki ktoś.
Lilie facet robi coś dla dziecka? no może są wyjątki, może ten Twój to wyjątek.
Pamiętam jak lata temu udowodniłam mężowi kochankę.
Pewnego "nad ranem" został z nią. Wieczorem już wrócił.
Myślałam,że po rzeczy wraca a on na łono rodziny wrócił.
Miałam satysfakcję, wygrałam walkę. Satysfakcja minęła i gorycz poczułam.
Poczułam bylejakość, że nie ja się liczyłam i liczę tylko dla dzieci to zrobił.
Skorzystałam z porady psychologa i usłyszałam, że mężczyzna nigdy nic dla dzieci nie robi, jeśli wrócił to dla pani.
Pomogło. Nabrałam wiary w siebie, przetrwałam wiele lat w związku ( z kacem moralnym).
Psycholog jednak myliła się
on wrócił dla siebie. Dzisiaj to wiem ![]()
Wiesz, ja nie wiem dla kogo to zrobił i już nie chcę wiedzieć. Jego żona nie musiała się domyślać, bo jej to w twarz powiedział, mało tego miała jeszcze mój numer. Dzwoniła i tylko mnie obwiniała, jego nie. Tylko że to nie ja go uwiodłam.
Lilie przeczytałam wszystkie tutaj wypowiedzi....i chcę coś dodać od siebie....chociaż ostatnio rzadko bywam na forum...Lilie zaczynając związek z żonatym mężczyzną jest się na "starcie" skazanym w większości przypadków albo na życie w trójkącie lub na cierpienie....Z tego co zrozumiałam żyłaś trzy lata z żonatym mężczyzną w "trójkącie"jestem w totalnym szoku jak to przeczytałam.....nie przeszkadzało Ci to???, że ma żonę i może z nią sypia??? tak długo pozwoliłaś mu zastanawiać się kogo wybrać???? aż trzy długie lata?!! Ja raz miałam tak, że mężczyzna zakochał się we mnie gdy był jeszcze żonaty.....i od razu musiał mi odpowiedzieć, "czemu ze mną chce zacząć związek kiedy ma żonę??" Powiedział, że jego małżeństwo już dawno nie istnieje i od niej odchodzi i po tej rozmowie po kilku dniach poszedł do Sądu i podał o rozwód.....co prawda nie wyszło nam.......ale to w nim cenię do dziś, że szanował nasz związek od początku i udowodnił, że jest uczciwy i uczciwie zaczął nasz związek....Twój mężczyzna Lilie był krętaczem i oszustem od początku, gdyby Cię kochał naprawdę w życiu nie żyłabyś aż trzy lata w takiej "patologii", że mężczyzna nie podaje o rozwód. Lilie, gdy żonaty mężczyzna naprawdę kocha, nie zastanawia się czy odejść od żony...........wiesz kiedy odchodzi??? odchodzi natychmiast gdy poznaje kobietę którą pokocha....Lilie byłaś naiwna i dałaś się wykorzystać żonatemu facetowi i tyle....Powinnaś była od razu postawić sprawę jasno:" albo podajesz o rozwód albo się żegnamy"....nie zrobiłaś tego i przez to tak się to skończyło. Nie warto skakać przez żonatego faceta przez okno, zapewniam Cię że jeszcze nie jeden byłby chętny na taki trzy letni niezobowiązujący związek, nawet śmiem przypuszczać że kolejka by się ustawiła chętnych....masz nauczkę co do żonatych......
Wiem, że wszyscy macie rację. Nie byłam z nim 3 lata tylko 5 miesięcy. Ale czy to ma znaczenie ile z nim byłam. Teraz gdy czytam tutaj wypowiedzi innych osób z podobną sytuacją widzę ciągle ten sam schemat. Nie kocha żony, małżeństwo już nie istnieje. Mi też tak mówił i mówił też, że się rozwodzi (że jest w trakcie). Masz rację, że byłam głupia i naiwna, bo taka byłam. Teraz za to płacę swoim zdrowiem. Nigdy nie podawał pozwu, to było kłamstwo dla mnie. Nie zgodzę się tylko z jednym Zakłamani on nie kocha mnie, nie kocha żony i nie kocha swojej rodziny,bo nie wie co to miłość. Dla niego miłość to sex.
U mnie facet wziął rozwód, a później wrócił do byłej żony
http://www.netkobiety.pl/t34722.html
U mnie już powrotu nie będzie, taki już mam charakter. I choć dziś zadzwonił, może być jedynie i tylko znajomym.
Dopiero dziś zajrzałam na forum i od razu zwróciłam uwagę na Twój wątek.
Bardzo Ci współczuję,bo prawdziwe i szczere uczucie jakim go darzyłaś "porozmieniało się na bardzo drobne".
Ale jak każde drobne można je zamienić na jeden porządny pieniądz tylko trzeba chcieć to zrobić a zobaczysz jak zrobi Ci się lżej.
Nie jestem pewna czy robisz dobrze zostawiając go "na liście znajomych".....nie ma sensu.
Z takim uczuciem jest jak "pępowiną" ....całkowite odcięcie to najlepsze lekarstwo.
Wiem, że wszyscy macie rację. Nie byłam z nim 3 lata tylko 5 miesięcy. Ale czy to ma znaczenie ile z nim byłam. Teraz gdy czytam tutaj wypowiedzi innych osób z podobną sytuacją widzę ciągle ten sam schemat. Nie kocha żony, małżeństwo już nie istnieje. Mi też tak mówił i mówił też, że się rozwodzi (że jest w trakcie). Masz rację, że byłam głupia i naiwna, bo taka byłam. Teraz za to płacę swoim zdrowiem. Nigdy nie podawał pozwu, to było kłamstwo dla mnie. Nie zgodzę się tylko z jednym Zakłamani on nie kocha mnie, nie kocha żony i nie kocha swojej rodziny,bo nie wie co to miłość. Dla niego miłość to sex.
Nie mówię Lilie, że jesteś głupia w życiu tak o Tobie nie myślę.....po prostu jesteś naiwna, ale nie tylko Ty dużo jest takich kobiet, które nabierają się na piękne słówka ja sama też jestem często naiwna, tylko co do żonatych to wiem, że lepiej z nimi nie zaczynać, bo cierpienie jest pewne od początku znajomości....a jak się z nimi zaczyna to od razu trzeba postawić sprawę na "ostrzu noża", po prostu ma facet podać o rozwód jeśli chce zacząć z Tobą związek....i nie przejmuj się, że on nie kocha żony, Ciebie itd. to normalne jest u takich facetów, oni tylko kochają siebie a kobiety tylko wykorzystują do seksu....zapewniam Cię, że pełno jest takich mężczyzn. Uważaj żebyś znowu takiego nie spotkała, ale żonatych omijaj szerokim łukiem....i naprawdę bardzo dobrze Ci radzi dor57, kategorycznie zerwij z nim jakikolwiek kontakt....nie nabieraj się znowu....i tą jego propozycję bycia znajomymi wiesz co, powiedz mu żeby wsadził sobie za przeproszeniem w cztery litery.....chcesz znowu cierpieć??? no to zostań jego znajomą....nigdy sobie życia nie ułożysz z kimś wartościowym, kto jest godny Ciebie tylko zniszczysz sobie życie....a życie masz tylko jedno.
Sens zycia zalezy od punktu w ktorym sie jest.
Ktos madry napisal,ktos inny zaspiewal "...nie pytaj swiata dokad zmierza bo nie daj Boze prawde powie...."
Nie skazuj sie na szukanie odpowiedzi bo to bedzie dluzej trwalo.
Dziś po sześciu dniach od rozstania myślę inaczej. Fakt jeszcze jakaś tęsknota jest, ale robię wszystko by o nim nie myśleć. Wczoraj pierwszy raz byłam na terapii i nie żałuję. Kiedyś jeszcze mu podziękuję za to, że zwrócił mi wolność. Wczoraj rozpoczęłam nowy rozdział życia od terapii, a dziś idę do nowej pracy. Nikt nie jest wart naszych łez, naszego zdrowia i nikt nam go nie wróci. Uśmiechu życzę wszystkim i radości dnia powszedniego
))))
Dziś po sześciu dniach od rozstania myślę inaczej. Fakt jeszcze jakaś tęsknota jest, ale robię wszystko by o nim nie myśleć. Wczoraj pierwszy raz byłam na terapii i nie żałuję. Kiedyś jeszcze mu podziękuję za to, że zwrócił mi wolność. Wczoraj rozpoczęłam nowy rozdział życia od terapii, a dziś idę do nowej pracy. Nikt nie jest wart naszych łez, naszego zdrowia i nikt nam go nie wróci. Uśmiechu życzę wszystkim i radości dnia powszedniego
))))
Terapię zaczęłaś u psychologa? i naprawdę dużo Ci ona daje? bo ja ciągle się zastanawiam czy iść na taką terapię możliwe że i mi by się przydała tylko nie wiem czy terapie są faktycznie skuteczne....?
Bardzo dużo mi dała i naprawdę bardzo dobrze się czuje. Nie poszłam tam, po to że nie chce mi się żyć, tylko po to że chcę coś w sobie zmienić i zobaczyć czemu popełniam takie błędy. Teraz gdy wypełniam kwestionariusz historii życia zaczynam rozumieć dlaczego ten facet wydawał mi się być taki wspaniały. Naprawdę polecam, każdemu kto nie wie co chce dalej robić w życiu lub gdy czujesz się zaplątana we własne myśli . Stawia na nogi. Zauważyłam też bardzo ważną rzecz, że tak naprawdę wszystko robię dla innych a nic dla siebie.
kochana lilie;Bóg nie tylko nie zapomniał o Tobie on niesie cię na swych ramionach,zwróć uwagę uwolnił Cię od kłamcy z którym Ty chciałaś zostać do końca swoich dni.Dziś jest trudno bo okłamał RAZ,myślę że mogło być tego dużo więcej w przyszłości.wiem co mówię bo sama jestem w związku z kłamcą to koszmar dla mnie i mojej rodziny.
Nadziejo masz rację Bóg uwolnił mnie od niego i teraz tak bardzo to doceniam. Nie powiem czasami tęsknię za jego obecnością, ale tak się dzieje, bo po prostu się przyzwyczaiłam do jego obecności. Pomimo to, uwolniłam się od niego, czuję się wolna i już nie czekam czy zadzwoni itd. Raz tylko zadzwonił po rozstaniu, chyba żeby sprawdzić czy nic sobie nie zrobiłam, nie dałam mu jednak tej satysfakcji, bo chociaż wtedy jeszcze bolało rozmawiałam z nim spokojnie i byłam zadowolona. Dziś już nie dzwoni, a ja cieszę się swobodą jaką mam. Najbardziej jednak cieszę się z tego, że tak krótko z nim byłam i że tak to się skończyło, bo mogło być znacznie gorzej i trudniej gdybym z nim była dłużej. 19 maja mu podziękuję za to, że zwrócił mi wolność.
Wiecie czasami się zastanawiam jak to jest. Myślałam, że szybko się uporałam z tym problemem, a dziś mam jakąś dziwną tęsknotę tylko za kim? Za człowiekiem, który mnie oszukiwał? Sama siebie nie rozumiem
((
Witajcie, sporo czasu się nie odzywałam, ale chyba właśnie tego mi potrzeba było. Dla niektórych to długo, dla nie których nie, a czy dla mnie ??? sama nie wiem. Czuję się już znacznie lepiej, chociaż czasami myśli jeszcze różne powracają. Chcę Wam wszystkim jednak powiedzieć, żeby walczyć o siebie, o swoje wartości i przekonania "te zdrowe". Gdy mi mówiliście niecałe 4 m-ce temu, że czas leczy rany nie wierzyłam. To było takie trudne do pojęcia, dziś wiem,że to naprawdę działa i nie ma żadnego lekarstwa "cud", które działa od razu. Jest to w pewnym rodzaju uzależnienie od drugiej osoby i trzeba terapii
)Ale warto poświęcić odrobinę wysiłku, dla siebie... A co do mojego wątku, spotkałam się z nim tydzień temu, co czułam ? nie wiem, chyba pustkę, nie potrafiłam nawet z nim rozmawiać... Żal pozostał, ale nie zamierzam tracić czasu na rozmyślenia o tym co było i o człowieku, który nie jest wart sekundy poświęconej w moim życiu. Życzę i Wam wszystkim prawdziwej i szczęśliwej miłości, bo każde cierpienie zostanie wynagrodzone
))) mam taką nadzieję :***