Można z kimś być 10 lat i poznać go dopiero gdy się z nim zamieszka. Moja mama zawsze mówiła, że jak się chce kogoś dobrze poznać to należy z nim zamieszkać i chęć Autorki do mieszkania z chłopakiem, abstrahując miłość, jest logiczna. Logiczna tez jest chęć akceptacji przez rodziców, tylko teraz problem jak to wszystko pogodzić.
Podobne tematy
67 2012-04-17 17:23:52 Ostatnio edytowany przez Krzysztof1988 (2012-04-17 17:25:58)
Oczywiście, że miłość jest fundamentem związku, bez uczucia ciężko jest coś zbudować, ale sama miłość nie wystarczy żeby przejść ze sobą całe życie.
Tu się zgadzam w 100%. Sama nie wystarczy. Ale bez niej też się nie da przejść życie.
O miłość trzeba dbać, trzeba ją pielęgnować
Zgadzam się.
które się nie dopasują pomimo szczerych chęci. Po prostu.
Bym coś napisał ale znów mnie zlinczujecie. Więc sobie daruje.
Wszystko ma wpływ na związek i na miłość, która w końcu może się skończyć
Moim zdaniem przestać kochać nie można. Jedynie można przestać być zauroczonym. A zauroczonym można być wiele lat. I mylić zauroczenie z zakochaniem się. I gdy przychodzą pierwsze problemy to wychodzi czy to zauroczenie czy miłość.
Ale i tak pewnie mnie zlinczujecie za taki pogląd. Trudno.
Dla mnie jest jednym z najważniejszych elementów związku.
Spoko. Jak masz takie zdanie. Szanuje je. Lecz ja ogół uważam że nie mieści się w grupie najważniejszych elementów. A raczej w grupie ważnych.
Nie wyobrażam sobie związku z kimś, kto nie odczuwa potrzeby bliskości, która wyraża się po prostu uprawianiem seksu
Ale potrzebe bliskości nie trzeba okazywać przez seks. Są inne rzeczy. Np. sam fakt przebywania ze sobą itp.
Nie byłabym w stanie zrezygnować z seksu dla partnera. I nie mów mi tutaj o możliwościach hamowania libido.
ok. Spoko. Masz takie prawo. Ja sobie wyobrażam. Ale jeśli nie chodzi o hamowanie libido to o co?
I jak moderator napisał nie obrażajmy się nawzajem. Nie o to tu chodzi.
Rozumiem potrzebe zamieszkania z druga polowka przed slubem.
Bo dziei bogu ze sie na to zdecydowalam wlasnie z tym facetem od chrapania. Powaznie, staralam sie ale nie dalo sie wytrzymac. Rozstalismy sie. I do dzisiaj wlos mi sie na glowie jezy jak pomysle ze moglabym za niego wyjsc, dopiero potem zamieszkac razem i juz do smierci mojej czy jego sie nie wyspac..
Wiec popieram twoj pomysl o wspolnym zamieszkaniu. Jednoczesnie musze zgodzic sie z faktem ze o wiele latwiej bedzie ci to wprowadzic w zycie bedac niezalezna finansowo.
Po tej "dyskusji" tutaj widząc jacy ludzie są też jestem za tym by zamieszkać ze sobą przed ślubem.
Kochana,
jak sie chce byc doroslym ze wszystkimi przyjemnosciami i konsekwencjami to sie najpierw mowi A potem B itd.
Jak juz sie wyprowadzisz z domu to chyba nie po to zeby wrocic jesli cos nie wyjdzie.
Studia w niczym nie przeszkadzaja zeby pracowac.Ludzie koncza Akademie Medyczne i dorabiaja maja praktyki.
Brak Ci samodzielnosci dlatego rodzice tak Cie trzymaja.
Kochana,
jak sie chce byc doroslym ze wszystkimi przyjemnosciami i konsekwencjami to sie najpierw mowi A potem B itd.
Jak juz sie wyprowadzisz z domu to chyba nie po to zeby wrocic jesli cos nie wyjdzie.
No moment, to gdzie ma wracać jak jej nie wyjdzie? Czy to nie do młodych należy doświadczanie i uczenie się na błędach? I czy to właśnie nie dom rodzinny powinien być miejscem, do którego wracamy, gdy nam się w życiu noga powinie? Oczywiście mówię tu o normalnych, rodzinnych relacjach.
Kochana,
jak sie chce byc doroslym ze wszystkimi przyjemnosciami i konsekwencjami to sie najpierw mowi A potem B itd.
Jak juz sie wyprowadzisz z domu to chyba nie po to zeby wrocic jesli cos nie wyjdzie.
Studia w niczym nie przeszkadzaja zeby pracowac.Ludzie koncza Akademie Medyczne i dorabiaja maja praktyki.
Brak Ci samodzielnosci dlatego rodzice tak Cie trzymaja.
Ej no zaraz. Przeciez wspolne mieszkanie nie musi byc dobre dla obu stron juz za pierwszym razem. Czasem to wychodzi a czasem nie i co wtedy? Ma dziewczyna isc do hotelu bo "nie po to sie wyprowadzila z domu zeby do niego wracac"?
Ja wrocilam do domu bo to byl wlasnie moj dom. Z definicji miejsce do ktorego moglam zawsze wrocic.
Co do pracy i studiow to roznie bywa. Nie zawsze tak sie da zrobic.
Dobra40 napisał/a:Kochana,
jak sie chce byc doroslym ze wszystkimi przyjemnosciami i konsekwencjami to sie najpierw mowi A potem B itd.
Jak juz sie wyprowadzisz z domu to chyba nie po to zeby wrocic jesli cos nie wyjdzie.
Studia w niczym nie przeszkadzaja zeby pracowac.Ludzie koncza Akademie Medyczne i dorabiaja maja praktyki.
Brak Ci samodzielnosci dlatego rodzice tak Cie trzymaja.Ej no zaraz. Przeciez wspolne mieszkanie nie musi byc dobre dla obu stron juz za pierwszym razem. Czasem to wychodzi a czasem nie i co wtedy? Ma dziewczyna isc do hotelu bo "nie po to sie wyprowadzila z domu zeby do niego wracac"?
Ja wrocilam do domu bo to byl wlasnie moj dom. Z definicji miejsce do ktorego moglam zawsze wrocic.
Co do pracy i studiow to roznie bywa. Nie zawsze tak sie da zrobic.
Da sie,da sie.
Nie ma dziewczynka isc do hotelu tylko brac odpowiedzialnosc za swoje zycie.Dom rodzinny wiadomo ze zawsze ma sie pomoc.
Tylko..... jak sie ma juz 22 lata to trzeba uczyc sie zyc a nie przy kazdej porazce wracac,potem znowu zaczynac i tak mozna do 40stki.A potem co?Jak przyjdzie rachunki zaplacic do rodzicow poleci?Bo tak sie nauczy?
Powinna juz myslec o powazniejszych rzeczach a nie o tym jak powiedziec matce ze nie jest juz dziewica.
Wcale nie zastanawiam się nad tym, jak powiedzieć mamie, że dziewicą już nie jestem. To Wy uczepiłyście się tego, że współżyję z chłopakiem. Ja z tym nie mam problemu.
Nie zamierzam też wracać do domu. Tzn owszem zamierzam - ale w odwiedziny. Bo jak już wyżej pisałam, chcę być z mym lubym już na zawsze, nawet jak będzie źle, to wcale nie zamierzam powiedzieć 'pa' tylko walczyć, by było dobrze. Ale pisałam już o tym wcześniej, więc nie będę się powtarzać.
Pisałam także o tym, że teraz tylko śpię u chłopaka na weekendach i czasem na tygodniu, a przeprowadzić do niego chcę się jak już znajdę prace i przepiszę się na zaoczne studia. Więc nie wiem po kiego piszecie mi, że nie jestem niezależna. Teraz nie jestem, bo rodzice mnie utrzymują, ale wyprowadzić się chcę, gdy już będę miała pracę i własne pieniądze. Bo odwrotnie to niby jak? Nie róbcie ze mnie idiotki, proszę.
Oprócz tego, wątek zszedł na całkiem inny temat, na który zresztą chyba każdy z nas mógłby napisać doktorat, bo temat miłości, jakże religii i polityki - są nieskończone. Także jeśli ktoś chce mi jeszcze udowodnić, że miłość jeśli jest prawdziwa, to coś tam coś tam, albo że ja jestem niedojrzała, bo chce się wyprowadzić z domu i być na utrzymaniu rodziców, to ja dziękuję bardzo.
Chcę się wyprowadzić z domu (napiszę po raz kolejny, bo niektórzy nie rozumieją: JAK JUŻ BĘDĘ NIEZALEŻNA FINANSOWO) i zamieszkać z moim chłopakiem, z którym nie zamierzam się "sprawdzić czy jest nam dobrze czy źle", tylko być już na zawsze! (ale to też nie jest głównym tematem wątku), ale moi rodzice są bardzo konserwatywni i nie dopuszczają do siebie takiej myśli. Moje pytanie brzmi: Jak ich do tego przekonać? koniec kropka.
Wiele osób już mi tu pomogło i napisało co na moim miejscu by zrobiły, za to serdecznie dziękuję.
Moje pytanie brzmi: Jak ich do tego przekonać? koniec kropka.
Jeśli są konserwatywni to nie łudź się że zmienią zdanie. Nie zdołasz ich przekonać żadnymi argumentami. Po prostu się wyprowadź i licz na to że nie będą zbyt mocno wkurzeni.
Wcale nie zastanawiam się nad tym, jak powiedzieć mamie, że dziewicą już nie jestem. To Wy uczepiłyście się tego, że współżyję z chłopakiem. Ja z tym nie mam problemu.
Nie zamierzam też wracać do domu. Tzn owszem zamierzam - ale w odwiedziny. Bo jak już wyżej pisałam, chcę być z mym lubym już na zawsze, nawet jak będzie źle, to wcale nie zamierzam powiedzieć 'pa' tylko walczyć, by było dobrze. Ale pisałam już o tym wcześniej, więc nie będę się powtarzać.
Pisałam także o tym, że teraz tylko śpię u chłopaka na weekendach i czasem na tygodniu, a przeprowadzić do niego chcę się jak już znajdę prace i przepiszę się na zaoczne studia. Więc nie wiem po kiego piszecie mi, że nie jestem niezależna. Teraz nie jestem, bo rodzice mnie utrzymują, ale wyprowadzić się chcę, gdy już będę miała pracę i własne pieniądze. Bo odwrotnie to niby jak? Nie róbcie ze mnie idiotki, proszę.
Oprócz tego, wątek zszedł na całkiem inny temat, na który zresztą chyba każdy z nas mógłby napisać doktorat, bo temat miłości, jakże religii i polityki - są nieskończone. Także jeśli ktoś chce mi jeszcze udowodnić, że miłość jeśli jest prawdziwa, to coś tam coś tam, albo że ja jestem niedojrzała, bo chce się wyprowadzić z domu i być na utrzymaniu rodziców, to ja dziękuję bardzo.
Chcę się wyprowadzić z domu (napiszę po raz kolejny, bo niektórzy nie rozumieją: JAK JUŻ BĘDĘ NIEZALEŻNA FINANSOWO) i zamieszkać z moim chłopakiem, z którym nie zamierzam się "sprawdzić czy jest nam dobrze czy źle", tylko być już na zawsze! (ale to też nie jest głównym tematem wątku), ale moi rodzice są bardzo konserwatywni i nie dopuszczają do siebie takiej myśli. Moje pytanie brzmi: Jak ich do tego przekonać? koniec kropka.
Wiele osób już mi tu pomogło i napisało co na moim miejscu by zrobiły, za to serdecznie dziękuję.
Oj tam sie nie ma co unosic.
Po prostu sie wyprowadz jesli uznasz ze juz jestes niezalezna bo taka jest kolei zycia.Dzieci dorastaja wyprowadzaja sie a czasy sa takie ze slub nie wyrocznia.Moze nie wszyscy rodzice to rozumieja ale jesli nie chca zrozumiec to po prostu musza.
Oj, nie tup nozka, nie burmusz sie, bo na nic to. Jesli jestes taka samodzielna i dorosla, to sie wyprowadz - po prostu. A wczesniej odpowiedz sobie na pytanie - po co Ci akceptacja rodzicow na kazdy Twoj czyn?
Jak swiat swiatem, tak rodzice nie beda przyklaskiwac wszystkim decyzjom swoich dzieci. Ale decyzje podjete przez samodzielne, dorosle dzieci musza uszanowac. I tak to dziala. Ty masz prawo isc za glosem serca (z pelnym poniesieniem konsekwencji ewentualnego bledu), oni maja prawo uwazac, ze nie postepujesz madrze. Nie oczekuj wychowasz sobie rodzicow.
(...)Chcę się wyprowadzić z domu (napiszę po raz kolejny, bo niektórzy nie rozumieją: JAK JUŻ BĘDĘ NIEZALEŻNA FINANSOWO) i zamieszkać z moim chłopakiem, z którym nie zamierzam się "sprawdzić czy jest nam dobrze czy źle", tylko być już na zawsze! (ale to też nie jest głównym tematem wątku), ale moi rodzice są bardzo konserwatywni i nie dopuszczają do siebie takiej myśli. Moje pytanie brzmi: Jak ich do tego przekonać? (...)
Temat mieszkanie dwojga osób ze sobą bez ślubu zahacza o wyznawane wartości.
Dla Twych rodziców WARTOŚCIĄ jest rozpoczęcie współżycia i zamieszkanie młodych ludzi po ślubie. Wartości są sprawą NIENEGOCJOWALNĄ. Chcesz przekonać swych rodziców, że to w co od wielu lat wierzą, co jest filarem ich filozofii życiowej, jest niesłuszne? Chcesz, by zaprzeczyli sobie?
Przykro mi, ale moim zdaniem, oczekujesz niemożliwego.
Możesz zrobić jedno: podjąć decyzję bez ich zgody.
A więc słuchaj mam 21 lat jestem chłopakiem i mimo że mieszkam z rodzicami nie pozwalam im na kontrolowanie siebie na to żeby mną dyrygowali oni nie są konserwatywni a nawet jeśli by byli to wiedzą że nic by nie zdziałali znaczy z mamą dokładnie mieszkam moi rodzice są po rozwodzie moja matka ma 55 lat a jej partner 60 lat od 3 lat mieszkają bez ślubu więc wiedzą co i jak. Ja na twoim miejscu bym się wkur.... i to na maksa nie mają prawa decydować o swoim życiu jeżeli masz szanse zamieszkać z chłopakiem to skorzystaj z niej i olej rodziców na siłe cię nie zatrzymają w domu. facet ma prace ty też z czasem być coś znalazła. Jeżeli by się twoja matka ciebie wyrzekła to wybacz ale to jest zwykła szmata a nie matka a ojciec to zwykły śmieć jeżeli tak podchodzą do sprawy. Powinnać powiedzieć ostro " Mamo to moje życie jestem już dorosła i mogę robić to co chce jeżeli ci się to nie podoba to twoja sprawa ja mam inne poglądy jeżeli masz mnie się wyrzec z tego powodu to jesteś zwykłą szmatą i jak masz mi robić afery to nie zawracaj mi głowy wypier.... z mojego życia w takim razie nie potrzebuje takiej matki i takiego ojca śmiecia i nie wpierd... się do mojego życia bo h.. was to obchodzi co ja robie" Wiem że brutalnie ale niestery LIFE IS BRUTAL!!!!!
A więc słuchaj mam 21 lat jestem chłopakiem i mimo że mieszkam z rodzicami nie pozwalam im na kontrolowanie siebie na to żeby mną dyrygowali oni nie są konserwatywni a nawet jeśli by byli to wiedzą że nic by nie zdziałali znaczy z mamą dokładnie mieszkam moi rodzice są po rozwodzie moja matka ma 55 lat a jej partner 60 lat od 3 lat mieszkają bez ślubu więc wiedzą co i jak. Ja na twoim miejscu bym się wkur.... i to na maksa nie mają prawa decydować o swoim życiu jeżeli masz szanse zamieszkać z chłopakiem to skorzystaj z niej i olej rodziców na siłe cię nie zatrzymają w domu. facet ma prace ty też z czasem być coś znalazła. Jeżeli by się twoja matka ciebie wyrzekła to wybacz ale to jest zwykła szmata a nie matka a ojciec to zwykły śmieć jeżeli tak podchodzą do sprawy. Powinnać powiedzieć ostro " Mamo to moje życie jestem już dorosła i mogę robić to co chce jeżeli ci się to nie podoba to twoja sprawa ja mam inne poglądy jeżeli masz mnie się wyrzec z tego powodu to jesteś zwykłą szmatą i jak masz mi robić afery to nie zawracaj mi głowy wypier.... z mojego życia w takim razie nie potrzebuje takiej matki i takiego ojca śmiecia i nie wpierd... się do mojego życia bo h.. was to obchodzi co ja robie" Wiem że brutalnie ale niestery LIFE IS BRUTAL!!!!!
Po pierwsze, piszesz prawie rok po założeniu tematu (10 miesięcy) i sprawa dawno się wyjaśniła...
Po drugie, chłopakom jakoś zawsze jest lepiej, z tego co zauważyłam (wśród moich znajomych), to rodzice zawsze bardziej martwią się o swoje córki (swoją drogą, ciekawe dlaczego?)
Po trzecie, Twoi rodzice się rozwiedli, mieszkają z partnerami bez ślubu (przynajmniej matka), więc nie będą Ciebie umoralniać, skoro sami dają Ci taki przykład. To byłoby dopiero irytujące, gdyby matka Tobie zabraniała tego, co sama robi. U mnie jest zupełnie inaczej.
Po czwarte, rodzice nigdy by się mnie nie wyrzekli. Mogliby być na mnie źli, nie tolerować tego co robię, ale nigdy by się mnie nie wyrzekli.
Po piąte, nigdy nie nazwałabym tak swojej matki ani ojca, ani nawet nie mogłabym tak o nich pomyśleć.
I w końcu po szóste, nie wiem skąd u ludzi tyle nienawiści. Ja wolę załatwiać sprawy polubownie, zamiast się kłócić, wyzywać i palić za sobą mosty...
Dziękuję, można zamknąć ten wątek, bo jest już nieaktualny.
A tam zaraz zamknąć ![]()
Napisz lepiej jak sobie w końcu poradziłaś z rodzicami.
kkkkk napisał/a:A więc słuchaj mam 21 lat jestem chłopakiem i mimo że mieszkam z rodzicami nie pozwalam im na kontrolowanie siebie na to żeby mną dyrygowali oni nie są konserwatywni a nawet jeśli by byli to wiedzą że nic by nie zdziałali znaczy z mamą dokładnie mieszkam moi rodzice są po rozwodzie moja matka ma 55 lat a jej partner 60 lat od 3 lat mieszkają bez ślubu więc wiedzą co i jak. Ja na twoim miejscu bym się wkur.... i to na maksa nie mają prawa decydować o swoim życiu jeżeli masz szanse zamieszkać z chłopakiem to skorzystaj z niej i olej rodziców na siłe cię nie zatrzymają w domu. facet ma prace ty też z czasem być coś znalazła. Jeżeli by się twoja matka ciebie wyrzekła to wybacz ale to jest zwykła szmata a nie matka a ojciec to zwykły śmieć jeżeli tak podchodzą do sprawy. Powinnać powiedzieć ostro " Mamo to moje życie jestem już dorosła i mogę robić to co chce jeżeli ci się to nie podoba to twoja sprawa ja mam inne poglądy jeżeli masz mnie się wyrzec z tego powodu to jesteś zwykłą szmatą i jak masz mi robić afery to nie zawracaj mi głowy wypier.... z mojego życia w takim razie nie potrzebuje takiej matki i takiego ojca śmiecia i nie wpierd... się do mojego życia bo h.. was to obchodzi co ja robie" Wiem że brutalnie ale niestery LIFE IS BRUTAL!!!!!
Po pierwsze, piszesz prawie rok po założeniu tematu (10 miesięcy) i sprawa dawno się wyjaśniła...
Po drugie, chłopakom jakoś zawsze jest lepiej, z tego co zauważyłam (wśród moich znajomych), to rodzice zawsze bardziej martwią się o swoje córki (swoją drogą, ciekawe dlaczego?)
Po trzecie, Twoi rodzice się rozwiedli, mieszkają z partnerami bez ślubu (przynajmniej matka), więc nie będą Ciebie umoralniać, skoro sami dają Ci taki przykład. To byłoby dopiero irytujące, gdyby matka Tobie zabraniała tego, co sama robi. U mnie jest zupełnie inaczej.
Po czwarte, rodzice nigdy by się mnie nie wyrzekli. Mogliby być na mnie źli, nie tolerować tego co robię, ale nigdy by się mnie nie wyrzekli.
Po piąte, nigdy nie nazwałabym tak swojej matki ani ojca, ani nawet nie mogłabym tak o nich pomyśleć.
I w końcu po szóste, nie wiem skąd u ludzi tyle nienawiści. Ja wolę załatwiać sprawy polubownie, zamiast się kłócić, wyzywać i palić za sobą mosty...Dziękuję, można zamknąć ten wątek, bo jest już nieaktualny.
Wiem że piszę rok po założeniu tematu ale znalazłem go i miałem nadzieje że odpiszesz. Tak w ogóle to jak sprawa się wyjaśniła ? Zamieszkałaś z chłopakiem ? Gdybym znalazł wcześniej temat to bym napisał wcześniej. Wiem że to co napisałem jest brutalne to nie jest tak że nie kocham swoich rodziców itd. bo ich kocham ale dyrygować bym sobą nie pozwolił rozumiesz ? Są rodzice którzy po pewnych sprawach które im się nie podobają wyrzekają się swoich dzieci m.in. mieszkanie bez ślubu fajnie że w twoim przypadku tak nie jest ale przepraszam jeżeli mają ci robić awantury ciągle i mieć pretensje to trzeba dać ostro do zrozumienia że nie zmienisz zdania może trochę przesadziłem ale skoro mają robić ci afere cały czas to trzeba ostrzej zareagować.
83 2013-03-13 11:51:17 Ostatnio edytowany przez vinnga (2013-06-05 10:54:02)
Nie chciałam pisać, jak wyjaśniła się sprawa, bo to dosyć osobiste, ale widzę, że jesteście bardzo ciekawi. Nie zdążyłam nic zrobić w tym kierunku, samo się zrobiło. Zachorowałam dosyć poważnie i od tego czasu mój luby zamieszkał u mnie. Wynikło to z tego, że nie potrafiłam nic samodzielnie zrobić (nie mogłam chodzić przez jakiś czas) i bardzo dużo mi pomagał. Żeby być cały czas przy mnie, po prostu codziennie u mnie spał (wtedy już rodzice nic nie mówili) i tak już zostało. Teraz czuję się już lepiej, mogę sama robić podstawowe rzeczy, by o siebie zadbać, ale nie nadaję się jeszcze do pracy. Mimo to, powoli planujemy przeprowadzić się do lubego, ale jeszcze nie teraz.
Nie czytalam calego watku ale popieram pierwsza wypowiedz Wielokropka.
Completed duuuużo zdrowia życzę i szczęścia z chłopakiem.
Completed duuuużo zdrowia życzę i szczęścia z chłopakiem.
Dziękuję serdecznie
Anik38 napisał/a:Completed duuuużo zdrowia życzę i szczęścia z chłopakiem.
Dziękuję serdecznie
O cholera współczuje takich problemów masakra jakaś po prostu mam nadzieje że wszystko z twoim zdrowiem będzie w porządku.
Fajnie że twoi rodzice w końcu jakoś to wszystko zaakceptowali ale najważniejsze żebyś była zdrowa.
Życzę dużo zdrowia i szczęścia z chłopakiem.