netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

87 odpowiedzi26 576 wyświetleńzałożony przez completed, 12.04.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 88 ]

1 Ostatnio edytowany przez vinnga (2013-06-05 10:52:09)

Temat: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Jeśli nie chce Ci się czytać całości, to w skrócie: Mam 22 lata, mój chłopak 29. Bardzo się kochamy i chcemy być ze sobą już zawsze. Planujemy pobrać się na następnych wakacjach, ale chcemy wcześniej zamieszkać razem i trochę się sprawdzić i nauczyć ze sobą żyć. Do tej pory czasem sypiam u chłopaka na weekendach i rzadziej na tygodniu, ale za każdym razem, gdy wracam do domu na drugi dzień, rodzice prawią mi kazanie. Jak przekonać ich do tego, by mi nie zabraniali sypiać, tudzież w przyszłości mieszkać u chłopaka?

Moi rodzice nie pozwalają mi u niego 'pomieszkiwać', a co dopiero całkiem zamieszkać. Mówią 'Mieszkanie razem to po ślubie. Przed ślubem to niemoralne. Co ludzie powiedzą? My się na to nie zgadzamy, żebyś Ty u niego sypiała, nie tak Cię wychowaliśmy. Kościół na to nie zezwala'. itd...

Pomóżcie kochane, jak mam przekonać rodziców? Nie chcę wszczynać kłótni i wyprowadzać się w gniewie... Moje dotychczas wymyślone argumenty to:
-oboje jesteśmy dorośli (Moja mama: 'To że masz 22 lata, to nie znaczy, że...')
-nie obchodzi mnie zdanie innych ludzi (Mama: 'Ale mnie obchodzi!)
-teraz mieszkanie razem przed ślubem jest bardziej popularne niż kiedyś i ludzie już tego nie uważają za taką sensację i zło (Mama: 'Ale ja uważam!)
-bardziej się poznamy, sprawdzimy się w różnych sytuacjach, przetestujemy się, nauczymy się zawierać kompromisy, akceptować swoje wady, być lepszymi partnerami (Mama: 'Ja z tatą nie mieszkałam przed ślubem i też się tego wszystkiego nauczyliśmy)

i jeszcze jeden, którego boję się powiedzieć, bo moi rodzice wciąż myślą, że jestem dziewicą smile :
-jeśli myślicie się, że nie zachowamy czystości, to chcę wam powiedzieć, że jeśli będziemy chcieli się kochać, to nie potrzeba do tego wspólnego mieszkania...

oraz te, które przyjdą, gdy już będę miała pracę:
-jestem samodzielna, nie musicie dawać mi pieniędzy
-nauczymy się życia, wspólnie gospodarować pieniędzmi, dzielić obowiązkami...

2

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Myślę, że jedyny problem obecnie to ten, że rodzice Cię utrzymują i musisz się nieco do nich nadal dostosowywać. Jak już będziesz finansowo niezależna, to możesz robić co chcesz i sama o sobie decydować. Rozumiem Twój problem, bo sama bym chyba zwariowała z takimi rodzicami, na szczęście moi są bardziej "do przodu" i nie mają nic przeciwko, że mieszkam razem z moim chłopakiem wink Ja bym spróbowała z mamą jeszcze raz porozmawiać. No i wiesz co, naprawdę aż ciężko uwierzyć, że Twoi rodzice nadal wierzą, że w wieku 22 lat jesteś dziewicą... Ja bym im powiedziała prawdę, może wtedy by im się oczy otworzyły. I co z tego, że Cię wychowywali po katolicku, ja potrafię na palcach jednej ręki wymienić katolików i katoliczki, które faktycznie z seksem do ślubu czekały... Więc najwyraźniej ta zasada w praktyce nie obowiązuje, skoro 90% wyznawców jej nie przestrzega. No i kolejna rzecz: rozumiem, że mama boi się opinii innych ludzi, ale... kto jej każe wszystkim sąsiadkom rozpowiadać, że właśnie wyprowadziłaś się do chłopaka, choć nie macie jeszcze ślubu? Czy może aż tak wredne sąsiadki macie, że codziennie czyhają na Ciebie w oknie, żeby Cię przyłapać, że nie wróciłaś na noc do domu? No i to, że masz 22 lata znaczy, że prawnie jesteś osobą dorosłą i możesz robić co Ci się podoba. I jeszcze jedna kwestia: Twoja mama najpierw mówi, że obchodzi ją, co inni ludzie powiedzą, a potem na Twój argument, że ludzie się już takimi rzeczami nie przejmują, bo to się stało normalne stwierdza, że ona się przejmuje i... co z tego, że ludzie tak nie uważają... No to albo się przejmuje zdaniem innych albo nie, z jednego z tych punktów musi zrezygnować wink

3

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Jeżeli w wieku 22 lat do podjęcia decyzji potrzebna jest Ci zgoda Twych rodziców, to... poczekaj trochę i stań się osobą dojrzałą.
Osoba dojrzała samodzielnie podejmuje i ponosi jej konsekwencje.

Póki jesteś na utrzymaniu rodziców, pod ich dachem, musisz pogodzić się z ich wymaganiami. Chcesz mieszkać ze swym chłopakiem, to wyprowadź się. Ale za tą decyzją idą konsekwencje: prawdopodobne niezadowolenie rodziców i "odcięcie" od ich kasy.

4

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
kaisa_malene napisał/a:

jedyny problem obecnie to ten, że rodzice Cię utrzymują i musisz się nieco do nich nadal dostosowywać.

Dlatego też czekam tylko aż skończy się rok szkolny i będę mogła zacząć szukać pracy. Niestety obawiam się, że jeśli będę już miała pracę, rodzice nadal zostaną przy swoim...

kaisa_malene napisał/a:

naprawdę aż ciężko uwierzyć, że Twoi rodzice nadal wierzą, że w wieku 22 lat jesteś dziewicą... Ja bym im powiedziała prawdę, może wtedy by im się oczy otworzyły)

Mimo tego, że jestem z mamą bardzo blisko, to wstydzę się powiedzieć jej tak po prostu "Mamo, nie jestem już dziewicą" - chyba dostałaby zawału.

kaisa_malene napisał/a:

kto jej każe wszystkim sąsiadkom rozpowiadać, że właśnie wyprowadziłaś się do chłopaka, choć nie macie jeszcze ślubu?)

Dziś powiedziała mi, że jak ją koleżanki w pracy pytają, czy mam chłopaka i z nim śpię, to musi kłamać, że z nim nie śpię, bo się za mnie wstydzi...

kaisa_malene napisał/a:

Twoja mama najpierw mówi, że obchodzi ją, co inni ludzie powiedzą, a potem na Twój argument, że ludzie się już takimi rzeczami nie przejmują, bo to się stało normalne stwierdza, że ona się przejmuje i... co z tego, że ludzie tak nie uważają... No to albo się przejmuje zdaniem innych albo nie, z jednego z tych punktów musi zrezygnować wink

O tym też już z nią rozmawiałam... na najprostszym przykładzie ze szkoły:
[M: Dostałaś jedynkę! - J: Ale Ania też dostała.. - M: Nie interesuje mnie Anią!]
lub [J: Dostałam jedynkę. - M: A Ania co dostała? - J: Piątkę. - M: Dlaczego Ania może dostać piątkę, a Ty nie?! - J: Zawsze mówisz, że Ania Cię nie interesuje. - M: Wolę Cię porównywać do lepszych, niż do gorszych..]
o i o, tak to jest... sad

Wielokropek napisał/a:

Jeżeli w wieku 22 lat do podjęcia decyzji potrzebna jest Ci zgoda Twych rodziców, to... poczekaj trochę i stań się osobą dojrzałą.
Osoba dojrzała samodzielnie podejmuje i ponosi jej konsekwencje.

Gdybym była niedojrzała, to właśnie nie przejmując się i nie licząc ze zdaniem rodziców, spakowałabym się i wyprowadziła. A ja chcę to zrobić nie kłócąc się z nimi, bo rodzina jest dla mnie bardzo ważna.

Wielokropek napisał/a:

Póki jesteś na utrzymaniu rodziców, pod ich dachem, musisz pogodzić się z ich wymaganiami. Chcesz mieszkać ze swym chłopakiem, to wyprowadź się. Ale za tą decyzją idą konsekwencje: prawdopodobne niezadowolenie rodziców i "odcięcie" od ich kasy.

Sama chcę się odciąć od ich kasy - zamierzam zacząć szukać pracy od lipca!
'Ale za tą decyzją idą konsekwencje: prawdopodobne niezadowolenie rodziców' - no co Ty nie powiesz? A jak myślisz, po co założyłam ten wątek?

5

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Jeśli nie jesteś osobą pokroju tych którzy przejmują się opinią rodziców. To po prostu rób swoje. A jak będą gadać to jednym uchem wpuść drugim wypuść.

No chyba że liczysz się z opinią rodziców. To jak mam być szczery. Nie przekonywuj. I tak nie zmienią zdania.

completed napisał/a:

Mimo tego, że jestem z mamą bardzo blisko, to wstydzę się powiedzieć jej tak po prostu "Mamo, nie jestem już dziewicą" - chyba dostałaby zawału.

Dziś powiedziała mi, że jak ją koleżanki w pracy pytają, czy mam chłopaka i z nim śpię, to musi kłamać, że z nim nie śpię, bo się za mnie wstydzi...

Znam ten ból. Jak by moja mama dowiedziała że nie jestem prawiczkiem, to tak samo zawału by dostała. Lepiej mam z Tatą. Bo on o większość moich "grzesznych" rzeczy wie.

Tyle że ja robię swoje i opinie mamy na te tematy wpadają mi jednym, a wypadają drugim uchem. Zaś z opinią taty bardziej się liczę.

6

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
completed napisał/a:

Dlatego też czekam tylko aż skończy się rok szkolny i będę mogła zacząć szukać pracy. Niestety obawiam się, że jeśli będę już miała pracę, rodzice nadal zostaną przy swoim...

Może i rodzice zostaną przy swoim, ale wtedy będziesz niezależna finansowo i będziesz mogła się wyprowadzić. Rodzice będą musieli się z tym pogodzić, że mają już dorosłą córkę. To Ty powinnaś decydować o swoim życiu - nie oni, od nich możesz zbierać tylko rady. Kiedyś trzeba odciąć pępowinę, często jest to trudne dla obu stron.

Mimo tego, że jestem z mamą bardzo blisko, to wstydzę się powiedzieć jej tak po prostu "Mamo, nie jestem już dziewicą" - chyba dostałaby zawału.

Ja też mam bardzo dobre relacje z moją mamą, ale nie widzę powodu, żeby z nią rozmawiać na tematy intymne. Gdyby mnie zapytała sama, pewnie bym jej powiedziała co i jak, ale tak to po co to poruszać? Jeżeli nie czujesz takiej potrzeby nie musisz nic mówić.

Dziś powiedziała mi, że jak ją koleżanki w pracy pytają, czy mam chłopaka i z nim śpię, to musi kłamać, że z nim nie śpię, bo się za mnie wstydzi...

To już przesada, niech koleżanki pozaglądają do łóżek swoich dzieci, wiesz co moja mama pewnie by takie znajome szybko zgasiła znając ją smile już więcej by o takie rzeczy nie pytały tongue



Krótko podsumowując, musisz podjąć konkretną decyzję, będziesz miała pracę, czujesz się dojrzała - wyprowadź się. Dwoje ludzi tak naprawdę poznaje się, wtedy kiedy razem zamieszka (dużo może się odmienić!), Wy nie macie długiego stażu w związku, chcecie się pobrać, tak więc wspólne mieszkanie to dobre rozwiązanie. Rodzice z czasem pogodzą się z tym i zapewne to zaakceptują, im jest po prostu ciężko przyjąć do wiadomości, że ich dziecko dorasta i staje się niezależne.

7

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
Krzysztof1988 napisał/a:

No chyba że liczysz się z opinią rodziców. To jak mam być szczery. Nie przekonywuj. I tak nie zmienią zdania.

Nie pocieszyłeś mnie sad

sweil napisał/a:

Kiedyś trzeba odciąć pępowinę, często jest to trudne dla obu stron.

Tu chyba nie tylko o pępowinę chodzi. Mama mówi "Po ślubie idź mieszkaj z nim, wtedy Cię nie będę trzymać. Ale przed ślubem ja nie będę tego tolerować. Tylko żebyś nie myślała, że ja Cię do ślubu popycham..." - także tu chodzi raczej tylko o moralne zasady i żeby było po Bożemu...

sweil napisał/a:

Gdyby mnie zapytała sama, pewnie bym jej powiedziała co i jak, ale tak to po co to poruszać? Jeżeli nie czujesz takiej potrzeby nie musisz nic mówić.

Masz rację. Sama wstydzę się o tym mówić. Ale gdyby zapytała to też bym jej powiedziała smile

sweil napisał/a:

Rodzice z czasem pogodzą się z tym i zapewne to zaakceptują

Dzięki za wsparcie smile

8

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
completed napisał/a:

Tu chyba nie tylko o pępowinę chodzi. Mama mówi "Po ślubie idź mieszkaj z nim, wtedy Cię nie będę trzymać. Ale przed ślubem ja nie będę tego tolerować. Tylko żebyś nie myślała, że ja Cię do ślubu popycham..." - także tu chodzi raczej tylko o moralne zasady i żeby było po Bożemu...

Nie ma co się oszukiwać mało kto dzisiaj żyje moralnie, wiele par mieszka bez ślubu i mają się dobrze.
Miałam w liceum koleżankę, która wzięła ślub w klasie maturalnej, tylko dlatego żeby zamieszkać ze swoim chłopakiem. Bardzo jej na tym zależało. Rodzice nie pozwalali jej  nawet zostawać u niego na noc, ojciec też twierdził, że jej do ślubu nie popycha - ale bardziej świadomie, bądź też nie to robił. Każdy był zdziwiony, że tak szybko się pobierają, ale cóż innego wyjścia nie mieli chcieli być razem, nie było mowy o wspólnym mieszkaniu przed. Ostatnio ją spotkałam po paru latach i wygląda na szczęśliwą, chociaż sama przyznaje, że jakby jej rodzice nie byli tacy stanowczy w tej kwestii to pewnie by do dzisiaj nie była żoną.

Rozumiem Cię doskonale, chciałabyś mieszkać ze swoim chłopakiem, ale także żyć w zgodzie z rodzicami, tylko, że to całkowicie się kłóci z ich przekonaniami.
Musisz być konkretna, powiedz im, że szanujesz ich zdanie, jednak Twoje jest całkowicie odmienne w tej kwestii, poproś, aby chociaż starali się to zaakceptować, nic więcej nie możesz zrobić. Jesteś dorosła, masz prawo wyboru i podejmowania samodzielnych decyzji.
Twoja mama nie powinna się oglądać na to co mówią inny ludzie, jak oni będą chcieli Cię obsmarować to znajdą ku temu niejeden powód.

9 Ostatnio edytowany przez Krzysztof1988 (2012-04-12 16:06:05)

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Wiem że cię nie pocieszyłem. Ale nie chodziło ci o to bym cię pocieszał ale odpowiedział szczerą prawdę.

10

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
sweil napisał/a:

Musisz być konkretna, powiedz im, że szanujesz ich zdanie, jednak Twoje jest całkowicie odmienne w tej kwestii, poproś, aby chociaż starali się to zaakceptować, nic więcej nie możesz zrobić. Jesteś dorosła, masz prawo wyboru i podejmowania samodzielnych decyzji.

Chyba masz rację. Nie mam innego wyjścia...

Krzysztof1988 napisał/a:

Ale nie chodziło ci o to bym cię pocieszał ale odpowiedział szczerą prawdę.

Wiem, stwierdziłam jedynie fakt. Nie mam żadnych pretensji smile jestem wdzięczna, że w ogóle ktoś mi coś doradza.

11

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

nie zmienisz zdania rodzicow ani ich nie przekonasz, co najwyzej nie beda sie sie odzywac gdy zobacza ze i tak nie maja wpływu na twoje decyzje ale jesli sa uparci moga byc ciagle kłotnie. Coz jako dorosli musimy sie uczyc na swoich błedach. A tak moim zdaniem to do czego sie tak spieszyc, teraz nie mozecie bez siebie zyc ale gdy ta cała chemia opadnie wtedy sie dopiero okaze czy to co was łaczyło to cos prawdziwego i trwałego.

12

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Completed, jesteś osobą dorosłą, więc masz prawo decydować o swoim życiu. To, czy uprawiasz seks czy nie jest Twoją sprawą a nie rodziców - tym bardziej nie jest sprawą sąsiadów i koleżanek Twojej mamy. Jedyny "mocny" argument Twoich rodziców to to, że wciąż jesteś na ich utrzymaniu. Na Twoim miejscu wyprowadziłabym się do faceta jak tylko zaczęłabym zarabiać. Rodzice się pozłoszczą, ale w końcu im przejdzie. Muszą zrozumieć, że nie jesteś już ich małą córeczką i masz własne życie.

13

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
cafelate napisał/a:

A tak moim zdaniem to do czego sie tak spieszyc, teraz nie mozecie bez siebie zyc ale gdy ta cała chemia opadnie wtedy sie dopiero okaze czy to co was łaczyło to cos prawdziwego i trwałego.

Wiem, że nie zawsze jest kolorowo, ale dużo rozmawiamy o Nas i myślę, że ciągle staramy się udoskonalać, żeby żyło nam się lepiej. Nie rozumiem, dlaczego zawsze musi opaść chemia i okazać się, że to nie jest to? Ja jestem pewna, jak nigdy niczego w życiu, że to właśnie TO!

Uwielbiam kłaść się spać obok mojego lubego, wiedząc, że jest przy mnie i gdy tylko w nocy się przebudzę, lub już całkiem rano, otworzę oczy, to on jest pierwszym co widzę smile Później nie możemy wyjść z łóżka, bo się wciąż przytulamy. Uwielbiam robić nam śniadanie, patrzeć na jego uśmiech i słyszeć "jesteś kochana". Uwielbiam zmywać naczynia, ścierać kurze, czytać na głos książkę, uwielbiam wszystko co robię, gdy jestem z nim! Uwielbiam gotować z nim obiad i jak przypali się kotlet, bo właśnie zaczęliśmy się całować i nie przewróciłam go na drugą stronę.

Nie lubię za to, gdy odwozi mnie do domu i wracam do rodziców.. gdzie już w drzwiach słyszę, że im się to nie podoba, że nie wróciłam na noc do domu.

To chyba normalne, że chcemy być razem, bo się kochamy. Najchętniej spędzalibyśmy razem każdą chwilę. Nie ma dnia, żebyśmy się nie widzieli.

MagdaEM. napisał/a:

Rodzice się pozłoszczą, ale w końcu im przejdzie.

Gdybym tylko miała pewność, że im przejdzie... sad

14

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

To, że chemia kiedyś opadnie, to chyba jednak pewne wink W pewnym momencie kończy się etap zakochania, tych "motylków w brzuchu" a zaczyna się coś głębszego i lepszego, ale mniej spektakularnego. Zapewniam Cię, że po jakimś czasie, pewnie niedługim, nie będziesz tak ochoczo rwała się do ścierania kurzy i zmywania wink tylko dlatego, że on jest przy Tobie.

15

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Rozumiem, że opadnie chemia, ale nie rozumiem, dlaczego z tego powodu ma się od razu okazać, że się np wcale tak bardzo nie kochamy...

16

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Nie o to mi chodziło... Wiem, że wcale nie musi się okazać, że to nie to. Mi też wszyscy dookoła powtarzali, że jestem tylko zauroczona, że się rozczaruję, że za szybko itd. Ja trwałam przy swoim i nie żałuję, bo jest nam razem naprawdę dobrze, kochamy się, chociaż trudne chwile też były. Nie zawsze jest różowo, wiadomo.

17

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

W sumie nie chodziło mi o Ciebie, bo Ty nic złego nie napisałaś smile tylko cafelate napisała, że jak cała chemia opadnie, to się dopiero okaże... hmm

18

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
completed napisał/a:
Wielokropek napisał/a:

Jeżeli w wieku 22 lat do podjęcia decyzji potrzebna jest Ci zgoda Twych rodziców, to... poczekaj trochę i stań się osobą dojrzałą.
Osoba dojrzała samodzielnie podejmuje i ponosi jej konsekwencje.

Gdybym była niedojrzała, to właśnie nie przejmując się i nie licząc ze zdaniem rodziców, spakowałabym się i wyprowadziła. A ja chcę to zrobić nie kłócąc się z nimi, bo rodzina jest dla mnie bardzo ważna.

Zmartwie Cie. Tak, doroslosc to, w tej stuacji, spakowanie sie i wyprowadzenie. Dojrzalosc jest tez umiejetnoscia podejmowania decyzji i dzialan, czesto wbrew opinii innych, w przekonaniu slusznosci wlasnego zdania i przy pelnym ponoszeniu konsekwencji swojego "uporu". Oczywiscie, ze przed podjeciem decyzji rozsadny czlowiek rozwaza rozne opcje, czesto bierze pod uwage zdanie innych ludzi, radzi sie madrzejszych od siebie itp. ale decyzje podejmuje SAMODZIELNIE. I dla mnie to jest slowo klucz: SAMODZIELNOSC. Na te chwile, w moich oczach nie jestes samodzielna pod zadnym wzgledem: ani finansowo, ani mentalnie, ani spolecznie. Obecnie rodzice nie traktuja Cie jak doroslej, bo nie jestes jeszcze dorosla.  Dlatego nic na sile. Przyjdzie moment kiedy odetniesz pepowine i powiesz: dziekuje, ze sie o mnie troszczycie, rozwazylam wasze rady, za ktore dziekuje, ale podjelam taka a nie inna decyzje.

19

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Zgadzam się z nocnalampką. Jeśli jesteś dorosła to spakuj się i wyprowadź.
Ty natomiast chciałabyś, żeby rodzice zmienili swoje poglądy i zasady i dali Ci błogosławieństwo na drogę. Po co Ci to? Żebyś się lepiej czuła? Potrzebujesz akceptacji rodziców przy kazdym swoim kroku? Jesli tak, to nie świadczy o dorosłości.
Zajmowanie się tutaj tym, co mama powinna albo nie powinna, jest zbędne. Rodzice są jacy są. Mają konserwatywne poglądy i nie nadążają za "nowoczesnością", której wyrazem jest powszechne dzisiaj zamieszkiwanie mlodych ludzi pod wspólnym dachem, ale bez zobowiązywania się ślubem. Nie akceptują tego, ale mają do tego prawo. Tak jak i Ty masz prawo mieć inne poglądy, za które bierzesz odpowiedzialność.
Nie zmienisz zdania rodziców, możesz zmienić tylko swój stosunek do tego.

20

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Wcale nie uważam, żebyście miały rację. Nie zamierzam się wyprowadzić w niezgodzie. To bardzo zabolałoby moich rodziców, szczególnie mamę, pewnie by się rozchorowała. A ja nie zamierzam pół roku po wyprowadzce iść na jej pogrzeb! Albo jesteście niemądre, albo nie zdajecie sobie sprawy z tego, co to znaczy dla rodzica (przynajmniej moich), jak dziecko mu po prostu ucieka z domu. Bo taka wyprowadzka to zwykła ucieczka, bo się nie potrafi dojść do porozumienia.

21

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

O BOŻE. Nie chcesz postawić na swoim, to czekaj do ślubu i tyle. Nie ma innego wyjścia- albo stawiasz na swoim i się wyprowadzasz, albo zostajesz u rodziców. Z resztą, dopóki rodzice Cię utrzymują to i tak niewiele masz do powiedzenia. Moi rodzice nie uznawali mojej dorosłości do momentu w którym zaczęłam życie na własną rękę i za swoje pieniądze.

22

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

uważasz,że jak czysto hipotetycznie, za pół roku zaczniesz pracować i powiesz " mamo,tato wyprowadzam się do chłopaka" to pogłaszczą Cię po główce i poposzą żebyś klęknęła aby dać Ci błogosławieństwo???  jeśli teraz są temu przeciwni to za te pół roku zdania tak diametralnie nie zmienią. nie licz na to że wyprowadzisz się z domu bez żadnych tzw. fochów. no chyba że grzecznie wezmiecie ślub w przyszłym miesiącu.

23

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Niemądrą osobą nie jestem.
Twoich rodziców, faktycznie, nie znam. Nie wiem, co dla nich znaczy opuszczenie rodzinnego domu przez metrykalnie dorosłą córkę.
Dla mnie to, że dorosłe moje dzieci chcą mieszkać osobno, bez tatusia i mamusi, było i jest rzeczą oczywistą i naturalną. To była decyzja podjęta przez nich, ich dotycząca, na jej realizację nie potrzebowali mojej zgody, bo dawno temu przeszliśmy z relacji opiekuńczo-wychowawczej na partnerską. Stąd taka, a nie inna, treść mojego pierwszego postu w Twoim wątku.

Rozumiem, że chcesz liczyć się ze zdaniem swoich rodziców. Jesteś jednak w tym osobą niekonsekwentną.
Czemu, tak bardzo szanując zdanie rodziców i nie chcąc ich narażać na utratę życia i zdrowia, podjęłaś współżycie? Odpowiedź, jakakolwiek by ona była, jest istotną dla Ciebie.

24

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

No I znow mnie krew zalewa. kolezanko completed dziewczyny maja tu 100% racji a Wielokropek szczegolnie. Niestety masz troche konserwatywnych I zacofanych rodzicow ( wybacz ze uzywam tego slowa, nie chce tu nikogo obrazac). po pierwszee kto dzisiaj bierze slub bez mieszkania razem?? Tylko wtedy mozna sie najlepiej poznac. Tez mam 22 lata, dom opuscilam jak mialam 18  , wyjechalam za granice I od tego czasu utrzymuje sie sama. Tak sie sklada ze tez poznalam faceta w lipcu ubieglego roku a w listopadzie zamieszkalismy razem. Mama nie miala nic do gadania, to moje zycie, moje decyzje I jestem dorosla. A kogo obchodzi opinia innych ludzi a szczegolnie jakichs moherowych beretow. Powiem Ci tak, mieszkanie z facetem jest najlepsza droga aby sie dobrze poznac . Mowie to po swoim przykladzie choc sama moze za szybko zamieszkalam ze swoim facetemMoim zdaniem masz dwa wyjscia, albo wyprowadzic sie I wytlumaczyc rodzicom ze to Twoje zycie I Twoje decyzje albo zyc razem z nimi w konserwatyzmie . Swoja droga nie rozumiem jak mozna brac slub nie mieszkajac razem, przeciez  to jest obowiazkowe. A co jak wzielabys slub jako dziewica bez mieszkania razem a potem okazalo sie ze seks jest beznadziejny a w mieszkaniu razem sie nie dogadujecie?  No I potem albo mizerne zycie albo rozwod. I czy to jest lepsze I katolickie niz zamieszkanie razem przed???

25

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
Iwonap89 napisał/a:

Swoja droga nie rozumiem jak mozna brac slub nie mieszkajac razem, przeciez  to jest obowiazkowe. A co jak wzielabys slub jako dziewica bez mieszkania razem a potem okazalo sie ze seks jest beznadziejny a w mieszkaniu razem sie nie dogadujecie?  No I potem albo mizerne zycie albo rozwod. I czy to jest lepsze I katolickie niz zamieszkanie razem przed???

1. Co tu jest nie do rozumienia nie mieszkać razem ze sobą przed ślubem.
2. Seks nie jest najważniejszy. Ale jak jest beznadziejny to kwestia czasu, dopasowania i będzie jak w niebie.
3. Zawsze można się dogadać w mieszkaniu. Wystarczą chęci.

26

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
Krzysztof1988 napisał/a:

Seks nie jest najważniejszy. Ale jak jest beznadziejny to kwestia czasu, dopasowania i będzie jak w niebie.

Nie byłabym taka pewna, nie zawsze można się tak po prostu dopasować. Są ludzie, którzy pod tym względem kompletnie do siebie nie pasują (inne potrzeby, temperamenty itp.) i czas niczego tutaj nie zmieni.

27

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Sweil mam odmienne zdanie. Każdy z każdym prędzej czy później się dopasuje.

28

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Dobrze rozumiem Twoje rozterki. Widać, że masz silną więź z rodzicami - to się ceni - i na pewno bardzo Ci zależy na ich opinii. Gdyby nie ich zdanie, na pewno z radością byś czekała, aż plany zaczną zmieniać się w czyny. Cokolwiek by nie było, to jest Twoje życie i zrobisz z nim to, co Tobie się podoba, a nie sąsiadkom czy koleżankom mamy. Bo według mnie jeśli ktoś żyje życiem i innych to znaczy, że jego własne jest nudne i nijakie. Myślę, że nadszedł też czas, by odciąć się od rodzicielskiej pępowiny - dla dobra Ciebie i rodziców, którzy chyba nadal jeszcze uważają Cię za nastolatkę, która jest zbyt nieodpowiedzialna by mogła kierować swoimi decyzjami. Nie da się ukryć, że masz mega konserwatywnych rodziców i nic na to nie poradzisz. Tak, jak radzą inni powyżej - najpierw znajdź pracę. Potem weź rodziców na rozmowę i uświadom, że właśnie rozpoczynasz nowy etap swojego życia i pora na wylot z matczynego gniazda. Powiedz im, że powinni to zaakceptować jako decyzję dorosłej osoby. nie mogą dłużej narzucać swojej woli i przeżywać Twojego życia zamiast Ciebie. Możesz wspomnieć, że każdy najlepiej uczy się na własnych błędach, więc nawet jeśli takowy właśnie popełniasz, to poczujesz konsekwencje na własnym tyłku i lekcję zapamiętasz. Postaw na szczerość: przyznaj im, że obawiasz się ich negatywnej reakcji, ale dlatego właśnie zaprosiłaś ich do rozmowy, żeby nie rozstawać się w atmosferze niedomówień.

A tak poza tym, osobiście uważam, że nikt nie kupuje auta bez jazdy próbnej smile  jak miałam 21 lat, postanowiłam zamieszkać z chłopakiem (z którym byłam wtedy od 5 lat). I do dziś dziękuję losowi (i mojej mamie, że wspierała psychicznie i materialnie) - dopiero wtedy przekonałam się, że ten człowiek to skończony palant i egoista.
Moi dziadkowie zachowują się zupełnie jak Twoi rodzice, więc przez pierwsze kilka miesięcy musieliśmy im ściemniać, że nadal mieszkam u rodziców. A jak się wydało to babcia zaraz zaczęła lamentować co inne sąsiadki z kółka różańcowego powiedzą.... Ale mnie od początku te sąsiadki obchodziły tyle, co zeszłoroczny śnieg. I chyba wyszłam na tym całkiem nieźle smile

29

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
Lidka_87 napisał/a:

A tak poza tym, osobiście uważam, że nikt nie kupuje auta bez jazdy próbnej smile  jak miałam 21 lat, postanowiłam zamieszkać z chłopakiem (z którym byłam wtedy od 5 lat). I do dziś dziękuję losowi (i mojej mamie, że wspierała psychicznie i materialnie) - dopiero wtedy przekonałam się, że ten człowiek to skończony palant i egoista.

Nie chcę mi się wierzyć że przez 5lat nie zauważyłaś nic z jego egoizmu i "palanctwa" Nawet jak się spotkaliście od czasu do czasu.

Można nie zauważyć pewnych drobnych denerwujących spraw. Ale takich poważnych zarzutów jak ty wymieniłaś to już tak. Zauważysz bez mieszkania ze sobą.

Zresztą zasada numer 1. Nie ukrywać swoich wad. Nawet tych poważnych. Bo prędzej czy później wyjdą na jaw.

30

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
Krzysztof1988 napisał/a:

Sweil mam odmienne zdanie. Każdy z każdym prędzej czy później się dopasuje.

Pod warunkiem, że oboje będą wystarczająco mądrzy, równie mocno będą tego chcieli i jeszcze po drodze schowają dumę do kieszeni. Gdyby było jak piszesz, nie byłoby tylu konfliktów, zdrad i rozwodów, życie jednak pokazuje, że to co w teorii wygląda na proste, w praktyce niestety nie zawsze i nie wszystkim wychodzi.

31 Ostatnio edytowany przez sweil (2012-04-13 21:58:22)

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
Krzysztof1988 napisał/a:

Sweil mam odmienne zdanie. Każdy z każdym prędzej czy później się dopasuje.

Masz prawo do odmiennego zdania, nie chcę go negować, ale muszę napisać co ja o tym sądzę, bo nie wytrzymam wink A zresztą co tutaj dużo pisać ... wystarczy poczytać co drugi wątek na tym forum, jakie ludzie mają problemy i czy oby zawsze potrafią się dopasować? Rozstania, rozwody skąd się biorą?

Dlatego zgadzam się w dużym stopniu z Iwonap89, przed ślubem trzeba się sprawdzić pod każdym możliwym względem, także tym najbardziej intymnym, żeby później nie było płaczu i zgrzytania zębami. Jeżeli coś nie gra od początku i nie zanosi się na poprawę, to nie tkwi się w takim związku, bo nie ma co liczyć na cuda.

Jeszcze jedno, do autorki wątku completed każdy Ci tutaj radzi według siebie, pisząc na forum musisz się liczyć z tym, że nie wszystkie opinie będą takie jakich byś oczekiwała, dlatego daruj sobie wstawki typu: "Albo jesteście niemądre" i podobnego pokroju, bo to, aż razi w oczy, zanim coś napiszesz spójrz w lewo i popatrz na wiek kobiet, które się wypowiadają - pewnie nie jedna z nich mogłaby być Twoją matką, trochę szacunku. Miałam tego nie pisać, ale musiałam!

32

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

wystarczy poczytać co drugi wątek na tym forum, jakie ludzie mają problemy i czy oby zawsze potrafią się dopasować? Rozstania, rozwody skąd się biorą?

Może nie tyle że nie potrafią ale nie chcą. Wolą znaleźć kogoś innego z którym będzie miała tak mówiąc na "gotowo"

33

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Od razu mogę Ci powiedzieć, że ich nie przekonasz wink Moi rodzice są tacy sami, z tymże ja się z nimi zgadzam, tak mnie wychowali. smile Więc masz właściwie 3 opcje:
1. Znaleźć pracę, spakować manatki i wyjść, a tym samym postawić na swoim wiedząc, że rodzice tego nie zaakceptują.
2. Spierać się z nimi i nie zgadzać aż do ślubu, po którym się wyprowadzisz. Będzie to też o tyle dotkliwe, że rodzice w głębi serca będą mieć żal sami do siebie, że nie przekazali Ci w jakiś inny sposób zasad, które sami uznają.
3. Przyznać im rację, że nie jest to dobre wyjście i poczekać te 1,5 roku.

Moim zdaniem nie ma życia ,,na próbę''. Bo to jest trochę taki układ- pomieszkajmy sobie razem, ale jak coś będzie nie tak to sobie pójdzie każde w swoją stronę.

Jednakże, zrobisz jak zechcesz, gratuluję udanego związku smile

34

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
Krzysztof1988 napisał/a:

wystarczy poczytać co drugi wątek na tym forum, jakie ludzie mają problemy i czy oby zawsze potrafią się dopasować? Rozstania, rozwody skąd się biorą?

Może nie tyle że nie potrafią ale nie chcą. Wolą znaleźć kogoś innego z którym będzie miała tak mówiąc na "gotowo"

Dla Ciebie wszystko jest takie proste, że aż jestem pełna podziwu.

Niestety zmartwię Cię, chcieć to nie wszystko, czasami nawet jeżeli bardzo chcemy i tak nic z tego nie wychodzi. To wcale nie chodzi o to, żeby odejść i tym samym pójść na łatwiznę, absolutnie nie!

35

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Krzysztofie jezeli Ty masz takie zdanie bo akurat tak bylo w Twoim przypadku to bardzo dobrze I ja to szanuje ale ja uwazam ze niestety nie zawsze mozna sie z wszystkim dopasowac , takie jest moje zdanie. Seks nie jest najwazniejszy ale wazne I przepraszam ale nie przedluzysz facetowi siusiaka I nazwiesz tego dopasowaniem ( nie dyskryminujac malych susiakow oczywiscie). Wiem ze to nienajlepszy przyklad ale nie zawsze mozna sie we wszystkich dopasowac I tak jak powiedziala kolezanka nie kupuje sie auta bez jazdy probnej. A rozwody to nie tylko ludzie ktorzy sie poddali albo cos w tym stylu ale ludzie ktorzy sie nie dopasowali albo nie poznali wystarczajaco bo np nie spedzili tyle czasu ze soba a nie spedzili go bo nigdy ze soba nie mieszkali.

36

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
completed napisał/a:

W sumie nie chodziło mi o Ciebie, bo Ty nic złego nie napisałaś smile tylko cafelate napisała, że jak cała chemia opadnie, to się dopiero okaże... hmm

Bo to prawda że się okaże czy dalej tak was do siebie ciągnie
Miłośc to nie uczucie to coś wiecej wg mnie miłość znakomicie opisuje cytat
"Zakochanie się jest jak szaleństwo. Wybucha jak wulkan, a potem się uspokaja. Wtedy jest czas, by pomyśleć. Czy wasze korzenie tak się już splotły, że nie da się was rozdzielić. Bo... na tym polega miłość. Miłość to nie brak tchu, ciągłe podniecenie, chęć kochania się w każdej sekundzie. Nie bezsenna noc pełna marzeń, że on całuje całe Twoje ciało. To tylko oznacza 'zakochać się'. A to każdy z nas może sobie wmówić. Miłość to jest to, co zostaje, gdy 'zakochanie się' kończy."

37

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
Iwonap89 napisał/a:

Krzysztofie jezeli Ty masz takie zdanie bo akurat tak bylo w Twoim przypadku to bardzo dobrze I ja to szanuje ale ja uwazam ze niestety nie zawsze mozna sie z wszystkim dopasowac , takie jest moje zdanie. Seks nie jest najwazniejszy ale wazne I przepraszam ale nie przedluzysz facetowi siusiaka I nazwiesz tego dopasowaniem ( nie dyskryminujac malych susiakow oczywiscie). Wiem ze to nienajlepszy przyklad ale nie zawsze mozna sie we wszystkich dopasowac I tak jak powiedziala kolezanka nie kupuje sie auta bez jazdy probnej. A rozwody to nie tylko ludzie ktorzy sie poddali albo cos w tym stylu ale ludzie ktorzy sie nie dopasowali albo nie poznali wystarczajaco bo np nie spedzili tyle czasu ze soba a nie spedzili go bo nigdy ze soba nie mieszkali.

Tylko z tym małym penisem to taka skrajność. Ale i tu jak kogoś się kocha możne z tym sobie poradzić. Kochający kogoś może też w imię miłości zrezygnować całkiem z seksu. Albo ograniczyć do miłości francuskiej itp.

Ale wiem że większość nie dopasowań to po prostu brak chęci by się dopasować.

38

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Krzysztofie to w takim razie ja jestem skrajnym wyjatkiem I z seksu bym nie zrezygnowala.  A poza tym z mezczyzna z ktorym jestem mam wspaniale zycie intymne kiedy z reszta bylo do dupy. Nie wierze ze to dopasowanie . Po prostu trafilo maslo na chleb big_smile

39

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Jeśli chodzi o autorkę wątku i dopasowanie w sferze seksualnej, to autorka próby sprawdzenia siebie i narzeczonego pod tym względem podjęła już jakiś czas temu. smile
Rzecz chodzi jedynie o wspólne zamieszkanie przed ślubem. A raczej o nakłonienie rodziców autorki do zmiany wyznawanych przez nich zasad i wyrażenie zgody na jej wyprowadzkę z domu rodzinnego.

40

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Życie wymaga poświęceń.

41

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Dziękuję Wam wszystkim za wypowiedzi, na weekendzie nie miałam czasu tu wejść, za to dziś miałam co poczytać smile

Wielokropek napisał/a:

Czemu, tak bardzo szanując zdanie rodziców i nie chcąc ich narażać na utratę życia i zdrowia, podjęłaś współżycie?

To nie ma nic do rzeczy, poza tym moi rodzice nawet o tym nie wiedzą.

Iwonap89 napisał/a:

po pierwszee kto dzisiaj bierze slub bez mieszkania razem??

To samo mówię moim rodzicom, niestety z żadnym skutkiem.

Krzysztof1988 napisał/a:

2. Seks nie jest najważniejszy. Ale jak jest beznadziejny to kwestia czasu, dopasowania i będzie jak w niebie.
3. Zawsze można się dogadać w mieszkaniu. Wystarczą chęci.

Ad. 2: Owszem, nie jest najważniejszy, ale jest bardzo ważny. I jak dwie osoby nie mogą się dogadać, to nie mogą i już. Mogą próbować, ale nie zawsze jest to kwestia czasu, tak jak Ty piszesz. Czasem po prostu się nie da i tyle.
Ad. 3: Tutaj podobnie jak wyżej. A jeśli on jest bałaganiarzem, a ona pedantką? I żadne z nich nie spuści z tonu, bo nie ona nie potrafi żyć w bałaganie, a dla niego sprzątanie to najgorsze katorgi? Przecież ona nie wyrobi wszystkiego po nim sprzątać i jeszcze patrzeć jak on w między czasie syfi i nic sobie z tego nie robi - prędzej czy później trafi ją szlag smile

sweil napisał/a:

Są ludzie, którzy pod tym względem kompletnie do siebie nie pasują (inne potrzeby, temperamenty itp.) i czas niczego tutaj nie zmieni.

Zgadzam się w zupełności. Bo jeśli ona chce uprawiać seks codziennie, a jemu wystarczy raz w miesiącu, albo w ogóle jest aseksualny? To ona ma się powstrzymywać, czy on zmuszać? Nie ma wyjścia, trzeba się dopasować i koniec.

Lidka_87 napisał/a:

Dobrze rozumiem Twoje rozterki. Widać, że masz silną więź z rodzicami - to się ceni - i na pewno bardzo Ci zależy na ich opinii. Gdyby nie ich zdanie, na pewno z radością byś czekała, aż plany zaczną zmieniać się w czyny. [...] weź rodziców na rozmowę i uświadom, że właśnie rozpoczynasz nowy etap swojego życia i pora na wylot z matczynego gniazda. Powiedz im, że powinni to zaakceptować jako decyzję dorosłej osoby. [...] przyznaj im, że obawiasz się ich negatywnej reakcji, ale dlatego właśnie zaprosiłaś ich do rozmowy, żeby nie rozstawać się w atmosferze niedomówień.

Miło, że chociaż Ty doceniasz moją więź z rodzicami i to, że zależy mi na ich dobrej opinii, i że nie uważasz mnie przez to za niedojrzałą. Pewnie zrobię tak jak piszesz - bo innego wyjścia nie widzę.

Krzysztof1988 napisał/a:

Nie chcę mi się wierzyć że przez 5lat nie zauważyłaś nic z jego egoizmu i "palanctwa" Nawet jak się spotkaliście od czasu do czasu.

Można nie zauważyć pewnych drobnych denerwujących spraw. Ale takich poważnych zarzutów jak ty wymieniłaś to już tak. Zauważysz bez mieszkania ze sobą.

Zresztą zasada numer 1. Nie ukrywać swoich wad. Nawet tych poważnych. Bo prędzej czy później wyjdą na jaw.

Może on nie uznaje Twojej zasady wink mógł przecież bardzo skrzętnie ukrywać swój egoizm, a podczas wspólnego mieszkania razem nie było mu już tak łatwo, no i się wydało...

allegra90 napisał/a:

Moim zdaniem nie ma życia ,,na próbę''. Bo to jest trochę taki układ- pomieszkajmy sobie razem, ale jak coś będzie nie tak to sobie pójdzie każde w swoją stronę.

Jednakże, zrobisz jak zechcesz, gratuluję udanego związku smile

Dziękuję smile Ale ja nie chcę nic próbować, tzn, mam nadzieję, że już zawsze będę z Nim. Chcemy razem zamieszkać, by jak najwięcej czasu spędzać razem i po prostu nauczyć się ze sobą żyć na co dzień. Nie chodzi o to, że zaczną mi przeszkadzać jego skarpetki i wyprowadzę się mówiąc: "Dobrze, że przed ślubem razem zamieszkaliśmy i nie musimy się rozwodzić". Chodzi o to, żeby albo mi te skarpetki przestały przeszkadzać, albo żeby on zaczął je wrzucać do kosza na brudną bieliznę, zamiast koło łóżka smile Generalnie kompromis! Ale wiem, że zdarzają się związki, gdzie np. tylko jedna osoba potrafi na ten kompromis pójść i wiecznie ustępuje tej drugiej. O ile taki układ obojga pasuje, to jest dobrze, gorzej, jeśli ta osoba, która musi wciąż ustępować, w końcu pęknie. Albo jeśli obydwie strony nie potrafią się dogadać no i choćby bardzo chciały, to nie da rady i już. To mają się męczyć? W moim związku akurat już teraz zaczyna być widać, że jakoś to wszystko RAZEM zniesiemy wink byleby razem! I dlatego właśnie tak bardzo chcemy razem zamieszkać.

42 Ostatnio edytowany przez Krzysztof1988 (2012-04-17 14:24:47)

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Ad. 2: Owszem, nie jest najważniejszy, ale jest bardzo ważny. I jak dwie osoby nie mogą się dogadać, to nie mogą i już. Mogą próbować, ale nie zawsze jest to kwestia czasu, tak jak Ty piszesz. Czasem po prostu się nie da i tyle.
Ad. 3: Tutaj podobnie jak wyżej. A jeśli on jest bałaganiarzem, a ona pedantką? I żadne z nich nie spuści z tonu, bo nie ona nie potrafi żyć w bałaganie, a dla niego sprzątanie to najgorsze katorgi? Przecież ona nie wyrobi wszystkiego po nim sprzątać i jeszcze patrzeć jak on w między czasie syfi i nic sobie z tego nie robi - prędzej czy później trafi ją szlag smile

Odp. Ad.2: Właśnie nie jest bardzo ważny. Jest dodatkiem do życia. Przyjemnością. Osoba naprawdę kochająca w  ekstremalnych sytuacjach by potrafiła zrezygnować całkiem z seksu. Takie jest moje zdanie.
Odp. Ad.3:Ale to że ktoś jest bałaganiarzem i odwrotnie można zauważyć na etapie gdzie jeszcze nie mieszka się ze sobą.  Osoba naprawdę kochająca wiedząc że jego partner jest bałaganiarzem czy odwrotnie pedantem będzie robić wszystko by dogadać się z nim. Takie jest moje zdanie.

Jednym słowem dogadać zawsze się można. Wystarcz tylko chęci. Bez chęci się nie dogadają. Osoba naprawdę kochająca te chęci ma zawsze.

43

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
completed napisał/a:

(...)

Wielokropek napisał/a:

Czemu, tak bardzo szanując zdanie rodziców i nie chcąc ich narażać na utratę życia i zdrowia, podjęłaś współżycie?

To nie ma nic do rzeczy, poza tym moi rodzice nawet o tym nie wiedzą.(...)

Mam inne zdanie. Moim zdaniem, te dwa tematy są ze sobą powiązane dość mocno, ale nie musisz się z tym zgadzać.

Rozumiem, że seks jest tematem tabu w Twej rodzinie.
Naprawdę uważasz, że Twoi rodzice się nie domyślają prawdy? Mimo Twego nocowania u niego?

44

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
Krzysztof1988 napisał/a:

Odp. Ad.2: Właśnie nie jest bardzo ważny. Jest dodatkiem do życia. Przyjemnością. Osoba naprawdę kochająca w  ekstremalnych sytuacjach by potrafiła zrezygnować całkiem z seksu. Takie jest moje zdanie.
Odp. Ad.3:Ale to że ktoś jest bałaganiarzem i odwrotnie można zauważyć na etapie gdzie jeszcze nie mieszka się ze sobą.  Osoba naprawdę kochająca wiedząc że jego partner jest bałaganiarzem czy odwrotnie pedantem będzie robić wszystko by dogadać się z nim. Takie jest moje zdanie.

Jednym słowem dogadać zawsze się można. Wystarcz tylko chęci. Bez chęci się nie dogadają. Osoba naprawdę kochająca te chęci ma zawsze.

Nie wiem skąd w Tobie tyle naiwności i tej wielkiej wiary. Nie znam takich przypadków, gdzie osoba potrafi całkiem zrezygnować z seksu. Co ma zrobić ze swoim libido? Ma się sam/sama zadowalać?
A jeżeli chodzi o to przykładowe bałaganiarstwo, to nie koniecznie można to zauważyć spotykając się. Bo może chłopak przez kilka lat jeździł do dziewczyny i u niej zawsze był porządek, a on też nie mógł się ujawnić, że jest bałaganiarzem, bo jak? U niej nie bałaganił, bo nie miał takiej okazji. Poza tym jak jedziesz do kogoś w gości i np zamawiacie pizzę i trochę nakruszycie to idziesz zaraz po odkurzacz? Nie. No właśnie.
Ty masz inne zdanie, ja mam inne. I choćbyśmy sobie nie wiadomo jak tłumaczyli i podawali nie wiadomo jakie przykłady z kosmosu, to nie dojdziemy do kompromisu. Widzisz? Nie dogadamy się. Chociaż bardzo tego oboje chcemy smile

Wielokropek napisał/a:

Mam inne zdanie. Moim zdaniem, te dwa tematy są ze sobą powiązane dość mocno, ale nie musisz się z tym zgadzać.

Rozumiem, że seks jest tematem tabu w Twej rodzinie.
Naprawdę uważasz, że Twoi rodzice się nie domyślają prawdy? Mimo Twego nocowania u niego?

Mama mi kiedyś powiedziała "Nie wiem czy Wy tam coś robicie czy nie, ale nawet chyba nie chcę wiedzieć" - dała mi tym do zrozumienia, że domyśla się, że możemy TO robić, ale jeśli nawet tak jest, to ona i tak woli żyć w świadomości, że jednak tego nie robimy. Więc nie widzę potrzeby mówienia jej o tym, że jednak tak, robimy to... Ale jak nietrudno chyba udowodnić, nie potrzeba wspólnego mieszkania, by uprawiać seks. Można to robić nie mieszkając ze sobą, w dzień, w hotelu. Dla chcącego nic trudnego. Więc nie rozumiem dlaczego moje podjęcie współżycia ma być niby oznaką braku szacunku dla zdania rodziców...

45 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-04-17 15:39:01)

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Proste.
Albo liczę się ze zdaniem rodziców i wówczas nie podejmuję współżycia, i nie wyprowadzam się z domu przed ślubem.
Albo udaję, że się liczę ze zdaniem rodziców i rozpoczynam współżycie (rodzice udają, że o tym nie wiedzą), czego udowodnić mi nie są w stanie (nie zaciągną mnie do ginekologa), i robię podchody, by zmienili swe poglądy w kwestii wspólnego mieszkania.

Powodzenia smile

46

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
completed napisał/a:

nie rozumiem dlaczego moje podjęcie współżycia ma być niby oznaką braku szacunku dla zdania rodziców...

Pomysl troszeczke.
Jesli za brak szacunku i zarzewie konfliktu uwaza sie naturalny proces dojrzewania i rozpoczecia zycia na wlasny rachunek, to tymbardziej dotyczy to lamania zasad wyznawanych przez rodzicow. Nie wydaje Ci sie?
Doroslosc to nie radosne uprawianie seksu, ale przede wszystkim dorosniecie do tego aby podziekowac rodzicom za wychowanie i troske i "wyfrunac z gniazda" aby zyc zgodnie z wlasnymi zasadami.

47 Ostatnio edytowany przez Krzysztof1988 (2012-04-17 15:41:48)

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
completed napisał/a:

Nie wiem skąd w Tobie tyle naiwności i tej wielkiej wiary. Nie znam takich przypadków, gdzie osoba potrafi całkiem zrezygnować z seksu. Co ma zrobić ze swoim libido? Ma się sam/sama zadowalać?
A jeżeli chodzi o to przykładowe bałaganiarstwo, to nie koniecznie można to zauważyć spotykając się. Bo może chłopak przez kilka lat jeździł do dziewczyny i u niej zawsze był porządek, a on też nie mógł się ujawnić, że jest bałaganiarzem, bo jak? U niej nie bałaganił, bo nie miał takiej okazji. Poza tym jak jedziesz do kogoś w gości i np zamawiacie pizzę i trochę nakruszycie to idziesz zaraz po odkurzacz? Nie. No właśnie.
Ty masz inne zdanie, ja mam inne. I choćbyśmy sobie nie wiadomo jak tłumaczyli i podawali nie wiadomo jakie przykłady z kosmosu, to nie dojdziemy do kompromisu. Widzisz? Nie dogadamy się. Chociaż bardzo tego oboje chcemy smile

Nie wiem skąd w tobie tyle niewiary. A libido można hamować. Miłość w tym dużo pomaga. Trochę z innych sfer. Księza przez całe życie nie uprawiają seksu. I co oni robią z swoim libido?

A jeśli chodzi o bałaganiarstwo. Jeśli ktoś planuje swoje życie z kimś do końca życia to siłą rzeczy jak druga połówka sama nie dopatruje się wad to trzeba jej o tych swoich wadach powiedzieć.

Ja nie ukrywałem przed swoją K że jestem Bałaganiarzem (bo jestem) powiedziałem jej zanim sama się zorientowała. Oczywiście wiele innych swoich wad nie ukrywałem. Bo bezsensu to ukrywać skoro i tak prędzej czy później to wyjdzie na jaw.

48

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Krzysztofie! Twoja dziecinna wiara, że Wielka Miłość Wszystko Przetrwa jest aż śmieszna. Życie nie polega tylko na miłości. W miłość się nie ubierzesz, nie najesz, miłość nie da Ci dachu nad głową ani nie ubierze Twoich dzieci. Kiedy miłość się kończy, a w pewnym momencie się na pewno skończy to zostaje przyjaźń, przywiązanie, DOPASOWANIE i dogadanie się aby radzić sobie z trudnościami dnia codziennego. Nie można w imię miłości rezygnować z siebie tylko dlatego, że drugiemu coś się w nas nie podoba. Nie zrezygnuję z seksu bo mój partner nie go nie lubi, jeżeli nie uda mi się go przekonać to się z nim rozstanę. Proste.

49

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
completed napisał/a:

Dziękuję Wam wszystkim za wypowiedzi, na weekendzie nie miałam czasu tu wejść, za to dziś miałam co poczytać smile

Wielokropek napisał/a:

Czemu, tak bardzo szanując zdanie rodziców i nie chcąc ich narażać na utratę życia i zdrowia, podjęłaś współżycie?

To nie ma nic do rzeczy, poza tym moi rodzice nawet o tym nie wiedzą.

Ależ ma do rzeczy, bo rozpoczynając współżycie postąpiłaś wbrew woli rodziców i zasadom, które usiłowali Ci wpoić. To, że są tego nieświadomi nie zmienia postaci rzeczy, można nawet powiedzieć, że zataiłaś przed nimi prawdę. Przykład może trochę niefortunny, ale dobrze obrazujący problem - czy uważasz, że zdrada, która się nie wydała nie jest zdradą?

50 Ostatnio edytowany przez Sadie (2012-04-17 16:22:07)

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Krzysztof  ....jeden...
Milosc ci wszystko przezwyciezy tak? Mialam kiedys faceta ktory chrapal na potege tak ze nawet w drugim pokoju nie dalo sie spac bo i tak syszalam. I nie to ze lekko spie bo calkiem mocny sen mam. Plastry naklejane na nos nie dzialaly, do lekarza one nie pojdzie bo "nie ma czasu" lub "bo to nie chorba zeby sie z tym do lekarza wybierac". Wytrzymalam 2 tygodnie podczas ktorych spalam po 3-4 godziny na dobe. Nie ciagle ale polaczone tu 20 minut, tam 5 minut, pol godz pozniej 15 minut. Potem sie wszystko walnelo. Moje zycie zawodowe padlo niemalze (bo ilez mozna chodzic nie wyspanym?), nasze zycie seksualne (bo mi sie wiecznie oczy kleily i zasypialam byle gdzie), moja kariera sportowa bo nie umialam sie niczego nauczyc ani dac z siebie 110%. Jaaasne w imie milosci mam sie dopasowac...problem w tym ze niewiele jest osob co umie zyc bez snu. Wiec z calym szacunkiem ale nie wciskaj farmazonow o tej Wielkiej Milosci bo potem przychodzi Jeszcze Wieksza Proza Zycia i juz nie jest ulgowo.
Wspolczucia dla twojej kobiety. Bardzo wielkie...chociaz z drugiej strony widzialy galy co braly...

51

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
Teo napisał/a:

Krzysztofie! Twoja dziecinna wiara, że Wielka Miłość Wszystko Przetrwa jest aż śmieszna. Życie nie polega tylko na miłości. W miłość się nie ubierzesz, nie najesz, miłość nie da Ci dachu nad głową ani nie ubierze Twoich dzieci. Kiedy miłość się kończy, a w pewnym momencie się na pewno skończy to zostaje przyjaźń, przywiązanie, DOPASOWANIE i dogadanie się aby radzić sobie z trudnościami dnia codziennego. Nie można w imię miłości rezygnować z siebie tylko dlatego, że drugiemu coś się w nas nie podoba. Nie zrezygnuję z seksu bo mój partner nie go nie lubi, jeżeli nie uda mi się go przekonać to się z nim rozstanę. Proste.

Dobre sobie. Miłość nigdy się nie kończy. Lecz nie przejawia się w tak intensywnie jak na początku. Wiem że życie nie polega tylko na miłości. Nie da dachu nad głową, jedzenia. Ale życie razem na miłości się opiera. Jeśli ty po jakimś czasie przestajesz kochać to pozbawiasz związku fundamentów. A ściany bez fundamentów nie mogą stać. Bez miłości samo dopasowanie nie wystarczy.

Ty za to jesteś dziwna że jeśli twój partner nie może cię zaspokoić seksualnie to z nim się rozstajesz. Może jesteś nie wyżyta seksualnie. To idź do męskiego burdelu. Śmieszna jesteś.

Po drugie nie znam takich osób które nie lubiły seksu. A jak są to nieliczni. Ja lubię, nawet bardzo.

Ps. Nie chciałem wypowiadać się tak "ostro" ale nie dam się poniżać.

52 Ostatnio edytowany przez Krzysztof1988 (2012-04-17 16:26:53)

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Mialam kiedys faceta ktory chrapal na potege tak ze nawet w drugim pokoju nie dalo sie spac bo i tak syszalam.

A ja znam takie małżeństwo gdzie facet tak chrapie. I są już wiele lat ze sobą. I żyją. Da się żyć tak da.

Zresztą wiedzę że nie do końca mnie zakukaliście i wyolbrzymiacie moje pojęcie miłości.

Współczucia dla twojej kobiety. Bardzo wielkie.

Ja współczuje tobie. I to bardzo.

53

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
Krzysztof1988 napisał/a:

Ty za to jesteś dziwna że jeśli twój partner nie może cię zaspokoić seksualnie to z nim się rozstajesz. Może jesteś nie wyżyta seksualnie. To idź do męskiego burdelu. Śmieszna jesteś.

Po drugie nie znam takich osób które nie lubiły seksu. A jak są to nieliczni. Ja lubię, nawet bardzo.

Ps. Nie chciałem wypowiadać się tak "ostro" ale nie dam się poniżać.

Po pierwsze primo nie jestem dziwna, a zupełnie normalna i jeżeli facet nie jest w stanie zaspokoić mnie seksualnie to znaczy, ze jest kiepski, a ja nie mam zamiaru z kiepskimi się zadawać. A Twoje ataki świadczą jedynie o tym, ze pewnie sam nie jesteś za dobry w "te klocki" więc się tak usprawiedliwiasz, że "miłośc wszystko wybaczy" i "w imię miłości poświęcić się całkiem można". Tłumacz sobie to tak tlumacz, ale Twojej przyszłej żonie współczuję.

I nie poniżałam Cię wcześnie, aż do teraz.

54

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

A Twoje ataki świadczą jedynie o tym, ze pewnie sam nie jesteś za dobry w "te klocki" więc się tak usprawiedliwiasz, że "miłośc wszystko wybaczy" i "w imię miłości poświęcić się całkiem można". Tłumacz sobie to tak tlumacz, ale Twojej przyszłej żonie współczuję.

Moja K jest bardzo zadowolona. Zresztą sama niech się wypowie jak będzie chciała.

Ja za to współczuję twojemu przyszłemu mężowi. Że jak cię nie zadowoli to kopniesz go w dupę. Szkoda mi go. Dziwna jesteś i to bardzo.

I już się nie wypowiadaj się bo wywołujże kłótnie zamiast dyskusji.

55 Ostatnio edytowany przez Teo (2012-04-17 16:40:46)

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
Krzysztof1988 napisał/a:

A Twoje ataki świadczą jedynie o tym, ze pewnie sam nie jesteś za dobry w "te klocki" więc się tak usprawiedliwiasz, że "miłośc wszystko wybaczy" i "w imię miłości poświęcić się całkiem można". Tłumacz sobie to tak tlumacz, ale Twojej przyszłej żonie współczuję.

Moja K jest bardzo zadowolona. Zresztą sama niech się wypowie jak będzie chciała.

Ja za to współczuję twojemu przyszłemu mężowi. Że jak cię nie zadowoli to kopniesz go w dupę. Szkoda mi go. Dziwna jesteś i to bardzo.

I już się nie wypowiadaj się bo wywołujże kłótnie zamiast dyskusji.

Będę się wypowiadać bo mi wolno. To raz, dwa mój przyszły mąż jest cudownym kochankiem i nie mam zamiaru go w nic kopać, bo poza tym jest cudownym człowiekiem, a ja nie biorę co mi w ręce w padnie, a potem 100 lat się staram dopasowywać tylko wybieram co mi pasuje od razu, a dziwny to jesteś Ty.

56

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
Krzysztof1988 napisał/a:

Mialam kiedys faceta ktory chrapal na potege tak ze nawet w drugim pokoju nie dalo sie spac bo i tak syszalam.

A ja znam takie małżeństwo gdzie facet tak chrapie. I są już wiele lat ze sobą. I żyją. Da się żyć tak da.

Zresztą wiedzę że nie do końca mnie zakukaliście i wyolbrzymiacie moje pojęcie miłości.

Współczucia dla twojej kobiety. Bardzo wielkie.

Ja współczuje tobie. I to bardzo.

Tylko kto w takich zwiazkach bierze cale wyrzeczenia na swoja glowe? Ten facet czy jego kobieta? Podejrzewam ze kobieta.
Twoje wsoplczucie mi nie potrzebne bo za cienki w uszach jestes zeby to mialo znaczenie dla mnie smile
A juz ci mowie czemu wspolczucia dla kobity
1. Bo laskawie oswieciles ja ze jestes balaganiarzem a w nastepnym watku piszesz ze kobieta jest od sprzatanie. Wiec po prostu wziales sobie sluzaca uzywajac sloganu "Wielkiej milosci".
2. Nie masz matury bo ci do niczego nie potrzebna. Moze i jest niepotrzebna ale straasznie ulatwia zycie.
3. Na wszystko "szkoda ci kasy" czy to slub czyobraczka. Biedna dziewczyna nawet muzyki w tle nie bedzie miala.
4. Twierdzisz ze rozwodnicy sa gorsi moralnie.

I to taki w skrocie twoj obraz smile

57 Ostatnio edytowany przez Krzysztof1988 (2012-04-17 16:42:53)

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Teo. Dobra nie mam zamiaru dyskutować z tobą jak nie umiesz prowadzić kulturalnej dyskusji. Skończyłem z tobą polemikę.

58 Ostatnio edytowany przez Krzysztof1988 (2012-04-17 16:46:31)

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
Sadie napisał/a:
Krzysztof1988 napisał/a:

Mialam kiedys faceta ktory chrapal na potege tak ze nawet w drugim pokoju nie dalo sie spac bo i tak syszalam.

A ja znam takie małżeństwo gdzie facet tak chrapie. I są już wiele lat ze sobą. I żyją. Da się żyć tak da.

Zresztą wiedzę że nie do końca mnie zakukaliście i wyolbrzymiacie moje pojęcie miłości.

Współczucia dla twojej kobiety. Bardzo wielkie.

Ja współczuje tobie. I to bardzo.

Tylko kto w takich zwiazkach bierze cale wyrzeczenia na swoja glowe? Ten facet czy jego kobieta? Podejrzewam ze kobieta.
Twoje wsoplczucie mi nie potrzebne bo za cienki w uszach jestes zeby to mialo znaczenie dla mnie smile
A juz ci mowie czemu wspolczucia dla kobity
1. Bo laskawie oswieciles ja ze jestes balaganiarzem a w nastepnym watku piszesz ze kobieta jest od sprzatanie. Wiec po prostu wziales sobie sluzaca uzywajac sloganu "Wielkiej milosci".
2. Nie masz matury bo ci do niczego nie potrzebna. Moze i jest niepotrzebna ale straasznie ulatwia zycie.
3. Na wszystko "szkoda ci kasy" czy to slub czyobraczka. Biedna dziewczyna nawet muzyki w tle nie bedzie miala.
4. Twierdzisz ze rozwodnicy sa gorsi moralnie.

I to taki w skrocie twoj obraz smile

A ty nie umiesz go uszanować. Przykro mi.

A kto wyrzeczenia na swoja głowę. Zależy od sytuacji albo jeden albo drugi.

59

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
Krzysztof1988 napisał/a:

Teo. Dobra nie mam zamiaru dyskutować z tobą jak nie umiesz prowadzić kulturalnej dyskusji. Skończyłem z tobą polemikę.

Wybacz, ale nie pójdę się popłakać. Ale chciałam powiedzieć, ze to Ty kulturalnej dyskusji prowadzić nie umiesz, bo to Ty zacząłeś z "burdelami" i prywatnymi wycieczkami, a każdy sensowny argument kwitowałeś tym, że jestem dziwna.

60

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
Krzysztof1988 napisał/a:
Sadie napisał/a:
Krzysztof1988 napisał/a:

Mialam kiedys faceta ktory chrapal na potege tak ze nawet w drugim pokoju nie dalo sie spac bo i tak syszalam.

A ja znam takie małżeństwo gdzie facet tak chrapie. I są już wiele lat ze sobą. I żyją. Da się żyć tak da.

Zresztą wiedzę że nie do końca mnie zakukaliście i wyolbrzymiacie moje pojęcie miłości.

Ja współczuje tobie. I to bardzo.

Tylko kto w takich zwiazkach bierze cale wyrzeczenia na swoja glowe? Ten facet czy jego kobieta? Podejrzewam ze kobieta.
Twoje wsoplczucie mi nie potrzebne bo za cienki w uszach jestes zeby to mialo znaczenie dla mnie smile
A juz ci mowie czemu wspolczucia dla kobity
1. Bo laskawie oswieciles ja ze jestes balaganiarzem a w nastepnym watku piszesz ze kobieta jest od sprzatanie. Wiec po prostu wziales sobie sluzaca uzywajac sloganu "Wielkiej milosci".
2. Nie masz matury bo ci do niczego nie potrzebna. Moze i jest niepotrzebna ale straasznie ulatwia zycie.
3. Na wszystko "szkoda ci kasy" czy to slub czyobraczka. Biedna dziewczyna nawet muzyki w tle nie bedzie miala.
4. Twierdzisz ze rozwodnicy sa gorsi moralnie.

I to taki w skrocie twoj obraz smile

A ty nie umiesz go uszanować. Przykro mi.

A czemu mamy szanować kogoś kto nas nie szanuje? Nie rozumiem...

61

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

a każdy sensowny argument kwitowałeś tym, że jestem dziwna

Jak na razie napisałem to tylko w tym temacie i w kilku postach. A to tylko dlatego bo sama się o to prosiłaś.

A czemu mamy szanować kogoś kto nas nie szanuje? Nie rozumiem...

Ja szanuję wszystkie opinie. Nie nazywam nikogo dziecinnym, dziwakiem i od różnych nie wyzywam poza wyjątkiem tutaj który padł z powodu że sama mnie "wyzwała".

62

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?
Krzysztof1988 napisał/a:

a każdy sensowny argument kwitowałeś tym, że jestem dziwna

Jak na razie napisałem to tylko w tym temacie i w kilku postach. A to tylko dlatego bo sama się o to prosiłaś.

A czemu mamy szanować kogoś kto nas nie szanuje? Nie rozumiem...

Ja szanuję wszystkie opinie. Nie nazywam nikogo dziecinnym, dziwakiem i od różnych nie wyzywam poza wyjątkiem tutaj który padł z powodu że sama mnie "wyzwała".

A gdzież to wyzwisko padło?

63

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Nie nie umiem uszanowac faktu ze wkladasz ludzi do workow z metkami "gorszy" "lepszy" tylko dlatego ze sie np rozwiedli. Nie rozumiem czemu z racj bycia kobieta spychasz nas do fonkcji sprzatania w domu Twierdzac na dokladke ze faceci sa lepszymi kucharzami. Nie rozumiem czemu wszystko ma sie krecic wokol ciebie (ja sie ne czuje urazony, mnie jest dobrze, ja nie widze sensu) no to skoro tak to u mnie sie kreci wokol mnie. Ja nie umiem cie uszanowac bo ty nie szanujesz nikogo. Boli i nie pasuje jak sie dostaje to samo co sie samemu robi? Ano to dobrze smile

64

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Krzysztof - zadziwiasz mnie coraz bardziej... Masz strasznie wyidealizowany obraz miłości jak na swój wiek. O miłości myślałam tak jak byłam nastolatką. Oczywiście, że miłość jest fundamentem związku, bez uczucia ciężko jest coś zbudować, ale sama miłość nie wystarczy żeby przejść ze sobą całe życie. Kiedy byłam na etapie zakochania wszystko wydawało mi się proste i piękne. Wydawało mi się, że problemy będą rozwiązywały się same - bo przecież się kochamy. Z biegiem czasu moje podejście się zmieniło. O miłość trzeba dbać, trzeba ją pielęgnować, ale trzeba się też dopasowywać do siebie nawzajem. Nam akurat się to udaje, ale są pary, które się nie dopasują pomimo szczerych chęci. Po prostu.

Inaczej wygląda związek kiedy każdy mieszka u rodziców, spotkania nawet częste to nie to samo co mieszkanie pod jednym dachem. Podział obowiązków, zwykłe zmęczenie, rutyna... Wszystko ma wpływ na związek i na miłość, która w końcu może się skończyć. Poza tym uważam, że mieszkanie ze sobą przed ślubem jest ważnym elementem związku. Można sprawdzić, czy ten układ w ogóle "działa".

Jeśli chodzi natomiast o seks. Nie jest on może najważniejszy, ale jest bardzo ważny. Dla mnie jest jednym z najważniejszych elementów związku. Bo seks to nie tylko czysta fizyczność - to też okazywanie uczuć, budowanie bliskości, poczucia bezpieczeństwa itd. Nie wyobrażam sobie związku z kimś, kto nie odczuwa potrzeby bliskości, która wyraża się po prostu uprawianiem seksu. Nie byłabym w stanie zrezygnować z seksu dla partnera. I nie mów mi tutaj o możliwościach hamowania libido.

65

Odp: Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Bardzo proszę o kulturalną wymianę zdań, nie musicie się ze sobą zgadzać, ale wyrażajcie swoje poglądy w sposób, który nie będzie nikogo obrażał. Proszę też, abyście trzymali się głównego tematu wątku, bez osobistych wycieczek i dygresji.

Krzysztofie, nie pisz posta pod postem, bo jest to sprzeczne z naszym regulaminem, a jeśli chcesz coś dopisać użyj opcji ,,edytuj". Inne osoby proszę zresztą o to samo.

Dziękuję za dostosowanie się i pozdrawiam, Olinka

Posty [ 1 do 65 z 88 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Jak przekonać rodziców do wspólnego mieszkania przed ślubem?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026