Dziękuję Wam wszystkim za wypowiedzi, na weekendzie nie miałam czasu tu wejść, za to dziś miałam co poczytać 
Wielokropek napisał/a:Czemu, tak bardzo szanując zdanie rodziców i nie chcąc ich narażać na utratę życia i zdrowia, podjęłaś współżycie?
To nie ma nic do rzeczy, poza tym moi rodzice nawet o tym nie wiedzą.
Iwonap89 napisał/a:po pierwszee kto dzisiaj bierze slub bez mieszkania razem??
To samo mówię moim rodzicom, niestety z żadnym skutkiem.
Krzysztof1988 napisał/a:2. Seks nie jest najważniejszy. Ale jak jest beznadziejny to kwestia czasu, dopasowania i będzie jak w niebie.
3. Zawsze można się dogadać w mieszkaniu. Wystarczą chęci.
Ad. 2: Owszem, nie jest najważniejszy, ale jest bardzo ważny. I jak dwie osoby nie mogą się dogadać, to nie mogą i już. Mogą próbować, ale nie zawsze jest to kwestia czasu, tak jak Ty piszesz. Czasem po prostu się nie da i tyle.
Ad. 3: Tutaj podobnie jak wyżej. A jeśli on jest bałaganiarzem, a ona pedantką? I żadne z nich nie spuści z tonu, bo nie ona nie potrafi żyć w bałaganie, a dla niego sprzątanie to najgorsze katorgi? Przecież ona nie wyrobi wszystkiego po nim sprzątać i jeszcze patrzeć jak on w między czasie syfi i nic sobie z tego nie robi - prędzej czy później trafi ją szlag 
sweil napisał/a:Są ludzie, którzy pod tym względem kompletnie do siebie nie pasują (inne potrzeby, temperamenty itp.) i czas niczego tutaj nie zmieni.
Zgadzam się w zupełności. Bo jeśli ona chce uprawiać seks codziennie, a jemu wystarczy raz w miesiącu, albo w ogóle jest aseksualny? To ona ma się powstrzymywać, czy on zmuszać? Nie ma wyjścia, trzeba się dopasować i koniec.
Lidka_87 napisał/a:Dobrze rozumiem Twoje rozterki. Widać, że masz silną więź z rodzicami - to się ceni - i na pewno bardzo Ci zależy na ich opinii. Gdyby nie ich zdanie, na pewno z radością byś czekała, aż plany zaczną zmieniać się w czyny. [...] weź rodziców na rozmowę i uświadom, że właśnie rozpoczynasz nowy etap swojego życia i pora na wylot z matczynego gniazda. Powiedz im, że powinni to zaakceptować jako decyzję dorosłej osoby. [...] przyznaj im, że obawiasz się ich negatywnej reakcji, ale dlatego właśnie zaprosiłaś ich do rozmowy, żeby nie rozstawać się w atmosferze niedomówień.
Miło, że chociaż Ty doceniasz moją więź z rodzicami i to, że zależy mi na ich dobrej opinii, i że nie uważasz mnie przez to za niedojrzałą. Pewnie zrobię tak jak piszesz - bo innego wyjścia nie widzę.
Krzysztof1988 napisał/a:Nie chcę mi się wierzyć że przez 5lat nie zauważyłaś nic z jego egoizmu i "palanctwa" Nawet jak się spotkaliście od czasu do czasu.
Można nie zauważyć pewnych drobnych denerwujących spraw. Ale takich poważnych zarzutów jak ty wymieniłaś to już tak. Zauważysz bez mieszkania ze sobą.
Zresztą zasada numer 1. Nie ukrywać swoich wad. Nawet tych poważnych. Bo prędzej czy później wyjdą na jaw.
Może on nie uznaje Twojej zasady
mógł przecież bardzo skrzętnie ukrywać swój egoizm, a podczas wspólnego mieszkania razem nie było mu już tak łatwo, no i się wydało...
allegra90 napisał/a:Moim zdaniem nie ma życia ,,na próbę''. Bo to jest trochę taki układ- pomieszkajmy sobie razem, ale jak coś będzie nie tak to sobie pójdzie każde w swoją stronę.
Jednakże, zrobisz jak zechcesz, gratuluję udanego związku 
Dziękuję
Ale ja nie chcę nic próbować, tzn, mam nadzieję, że już zawsze będę z Nim. Chcemy razem zamieszkać, by jak najwięcej czasu spędzać razem i po prostu nauczyć się ze sobą żyć na co dzień. Nie chodzi o to, że zaczną mi przeszkadzać jego skarpetki i wyprowadzę się mówiąc: "Dobrze, że przed ślubem razem zamieszkaliśmy i nie musimy się rozwodzić". Chodzi o to, żeby albo mi te skarpetki przestały przeszkadzać, albo żeby on zaczął je wrzucać do kosza na brudną bieliznę, zamiast koło łóżka
Generalnie kompromis! Ale wiem, że zdarzają się związki, gdzie np. tylko jedna osoba potrafi na ten kompromis pójść i wiecznie ustępuje tej drugiej. O ile taki układ obojga pasuje, to jest dobrze, gorzej, jeśli ta osoba, która musi wciąż ustępować, w końcu pęknie. Albo jeśli obydwie strony nie potrafią się dogadać no i choćby bardzo chciały, to nie da rady i już. To mają się męczyć? W moim związku akurat już teraz zaczyna być widać, że jakoś to wszystko RAZEM zniesiemy
byleby razem! I dlatego właśnie tak bardzo chcemy razem zamieszkać.