Nie stosuję jakieś tam bardzo surowej diety po prostu zastąpiłam pieczywo białe pełnoziarnistym nie jem po 18 odstałam słodycze i pie codziennie wieczorem zieloną herbatę mimo tego zamiast schudnąć przytyłam 2 kg waga ciągle mi się waha przez co wychodzą mi rozstępy raz mam 50 kg raz 56 niedawno zaczęłam w miarę możliwości uprawiać sport (mam dziecko i nie zawsze mogę je z kimś zostawić) jeździłam na rowerze chodziłam z kijkami i robiłam tak przez 3 tygodnie schudłam do 47 kg niestety po tygodniu znów ważę 55 kg czemu moja waga ciągle się tak zmienia?macie jakieś sposoby na utrzymanie wagi??? Może jakieś zioła na poprawę przemiany materii?
Zrób badanie na hormony tarczycy. Tycie bez wyraźnej przyczyny (a jeśli faktycznie odżywiasz się tak jak piszesz i nie przesadzasz z ilością spożywanych pokarmów, to nie masz prawa tyć jeśli jesteś zdrowa) może być oznaką niedoczynności tarczycy. Idź do lekarza pierwszego kontaktu i opowiedz o objawach, powinien dać skierowanie (lub podpowiedzieć inne możliwe przyczyny tycia).
schudłam do 47 kg niestety po tygodniu znów ważę 55 kg
8 kg w tydzien?? To dosc radykalna zmiana. Czy nie masz zaburzen hormonalnych? Chociaz i tak nie wyjasnialaoby to az takiego przyrostu wagi w ciagu tygodnia. I zakladam, ze zawsze wazysz sie na tej samej wadze i o tej samej porze dnia? 2-3 kg wahniecia to normalka (plyny, miesiaczka, gorsze trawienie) ale 8kg to sporo.
Czy 47kg to jednak nie za malo jak na dorosla kobiete?
chcę być bardzo chuda po rozstaniu z facetem poprawia mi to nastrój przynajmniej nikt nie może mi wtedy dogryzać z powodu wagi niestety co schudnę tyję.Jeszcze jakby to była różnica 1-2 kg to okej ale 8 kg to przesada!!Całe uda mam w rozstępach po ciąży miałam ich mało a teraz jest gorzej
Nie mam żadnej mani odchudzania jak twierdzą moi znajomi przecież to chyba nic złego ważyć 45 kg? Tak postanowiłam lecz niestety ciągle wracam do dawnej wagi
Kiedyś na jednym kursie miałam zajęcia z kucharzem.
Poruszane były różne tematy,również diet.
I powiedział,że jak ktoś nagle zacznie mniej jeść to organizm zaczyna robić "zapasy" w ten sposób można przytyć zamiast chudnąć.
te zapasy to rzeczywiście prawda. A próbowałaś jakoś oszukać organizm np. wypełniaczami?
Nie stosuję jakieś tam bardzo surowej diety po prostu zastąpiłam pieczywo białe pełnoziarnistym nie jem po 18 odstałam słodycze i pie codziennie wieczorem zieloną herbatę mimo tego zamiast schudnąć przytyłam 2 kg waga ciągle mi się waha przez co wychodzą mi rozstępy raz mam 50 kg raz 56 niedawno zaczęłam w miarę możliwości uprawiać sport (mam dziecko i nie zawsze mogę je z kimś zostawić) jeździłam na rowerze chodziłam z kijkami i robiłam tak przez 3 tygodnie schudłam do 47 kg niestety po tygodniu znów ważę 55 kg czemu moja waga ciągle się tak zmienia?macie jakieś sposoby na utrzymanie wagi??? Może jakieś zioła na poprawę przemiany materii?
jesli porzy takich nawykach tyjesz to znaczy, ze masz jakies porblemy wewnatrz organizmu, np. wlasnie hormony.
te zapasy to rzeczywiście prawda. A próbowałaś jakoś oszukać organizm np. wypełniaczami?
chodzi ci o jakies srodki zmniejszajace apetyt?
tak, sumpelemty, są np. takie saszetki do rozpuszczania w wodzie. Zmniejszają apetyt mniej jesz i nie masz ochoty na słodycze.
Ja mam podobnie, ograniczyłam jedzenie do minimum swojego a waga ani drgnie
A kiedyś po samym odstawieniu słodyczy i minimalnym ruchu chudłam od razu... Nie wiem co się dzieje, a badania na tarczycę robiłam i wszystko w normie ![]()
zmniejsza się metabolizm, po prostu. organizm się starzeje i się przyzwyczaja do ciągłych diet. coraz ciężej się odchudzić. spróbuj np tych saszetek ja brałam Slimitin Auqa, a do tego ćwiczenia
Wypróbowałam na sobie już różne diety i ich wpływ na organizm i muszę Wam powiedzieć,że jedyna dobra opcja to zmiana żywienia na stałe.Proponuje jesc 5 posiłków co 3-4h nawet jak nie bardzo nam się chce jesc to jemy bo jak pominiemy jakis posilek to nasz organizm właczy tryb 'oszędzania' i nasz metabolizm radykalnie zacznie zwalniać.Ja nie nawidzę chodzić głodna dlatego każda dieta typu 1000kcal nie wchodzi w grę.Jem dużo ale wiekszosc to warzywa,owoce,białko i produkty pełnoziarniste.
Jesli ktos chce mogę pomoc konkretnymi radami ale musialabym znać przynajmniej 1 dzień zywienia,godziny i wtedy moglabym zaproponować zmiany.Duzo czytam na temat żywienia,do tego 13lat trenuje,uprawiam różne sporty,dotatkowo kształcę sie na akademii wychowania fizycznego.Nie mam obsesji na temat jedzenia ale nie ukrywam,że zawsze wymagano ode mnie odpowiedniej wagi/sylwetki i nie zawsze potrafiłam sprostać tym wymaganiom.Dlatego wiem ile wysiłku kosztuje droga do wymażonej sylwetki.
Piszcie na maila albo na forum postaram się pomoc.
też myślę, że chodzi o utrzymanie metabolizmu na najwyższym poziomie, ale z tym jedz mimo, że nie jesteś głodna to przesada.
nie chodziło mi o jedzenie na siłe,tylko jezeli np mamy zaplanowany posiłek na 7 a nastepny na 11 to nie pomijać go.Chodzi mi o to,żeby nie dopuszczać do ssania w żołądku.
zmniejsza się metabolizm, po prostu. organizm się starzeje i się przyzwyczaja do ciągłych diet. coraz ciężej się odchudzić. spróbuj np tych saszetek ja brałam Slimitin Auqa, a do tego ćwiczenia
a mozesz jakos opisac skutecznosc tego srodka?
probowalas z innymi, jak wypadaja w porownaniu do siebie?
Kiedyś na jednym kursie miałam zajęcia z kucharzem.
Poruszane były różne tematy,również diet.
I powiedział,że jak ktoś nagle zacznie mniej jeść to organizm zaczyna robić "zapasy" w ten sposób można przytyć zamiast chudnąć.
to jest jak najbardziej prawda, dlatego dieta czy nie, ale trzeba jesc regularnie, nawet mniejsze porcje, ale co pare godzin,
jeden wielki posilek dziennie to przegrana sprawa
no ale ważna tez jest sprawa apetytu, jak ktoś nie umie się zahamować to jest to problem...
Najtrudniejsze jest przyzwyczajenie organizmu do nowych posiłków, tzn. do śniadania, obiadu i kolacji i jakiś małych posiłków pomiędzy
Potem już z górki i organizm sam zaczyna spalać.
no ale ważna tez jest sprawa apetytu, jak ktoś nie umie się zahamować to jest to problem...
bedzie to bardzo glupie porownanie, ale to jak z rzucaniem palenia, wszystko to kwestia silnej woli, charakteru, okreslenia celow, i z czasem kazdy jest w stanie sobie z tym poradzic
Najtrudniejsze jest przyzwyczajenie organizmu do nowych posiłków, tzn. do śniadania, obiadu i kolacji i jakiś małych posiłków pomiędzy
Potem już z górki i organizm sam zaczyna spalać.
calkowita racja, ja mialam bardzo zly nawyk nie jedzenia sniadan, dopiero kolo 12, albo nawet jako pierwszy posilek jadalam obiad, to bylo bardzo glupie
dlugo mi zajelo zeby nauczuc sie jesc sniadania, i ciagle czasem nie chce mi sie ich jesc,
no to może być problem, ja zauważyłam, że im później jem tym głodniejsza się budzę rano...
no to może być problem, ja zauważyłam, że im później jem tym głodniejsza się budzę rano...
na prawde ciekawe ![]()
ja w zasadzie budzę się rano niegłodna, niezależnie jak wyglądal wieczór, dopiero głodnieje ok paru godzin po wstaniu
z jednej strony fajnie bo nie rzucasz się na jedzenie, tak jak ja
, ale powinnaś nad tym popracować, bo to najważniejszy posiłek dnia!
tak, sumpelemty, są np. takie saszetki do rozpuszczania w wodzie. Zmniejszają apetyt mniej jesz i nie masz ochoty na słodycze.
a po jakim czasie widac efekt zmniejszenia apetytu?
nie chodziło mi o jedzenie na siłe,tylko jezeli np mamy zaplanowany posiłek na 7 a nastepny na 11 to nie pomijać go.Chodzi mi o to,żeby nie dopuszczać do ssania w żołądku.
tez slyszlaam, ze takie mocne glodzenie ma zgubne skutki bo potem latwiej o "rzucanie sie" na jedzenie.
Margotka05 napisał/a:no to może być problem, ja zauważyłam, że im później jem tym głodniejsza się budzę rano...
na prawde ciekawe
ja w zasadzie budzę się rano niegłodna, niezależnie jak wyglądal wieczór, dopiero głodnieje ok paru godzin po wstaniu
trudno zmienic nawyki i jesc sniadanie, ale na prawde polecam bo calkowicie zmienia to nasz dzien i mozemy polozyc sie bez kolacji nawet wtedy ![]()
Przede wszystkim należy zdać sobie sprawę, że istnieje coś takiego jak biologicznie (w genach) zaprogramowana waga ciała. Jeśli jemy normalnie, dieta jest urozmaicona, zgodna z zapotrzebowaniem kalorycznym, to bmi może być różne u różnych ludzi. Jedna osoba przy wzroście 170cm będzie ważyć 60kg druga nawet 80 kg (tutaj akurat bazuję na płci męskiej). W jednym przypadku lekka niedowaga, w drugim - nadwaga. Ale wynika to jedynie z naturalnych różnic w budowach ciał i w różnych szybkościach metabolizmu.
Ciągłe odchudzania, diety, trwające tydzień-dwa, a potem kilka dni obżarstwa to dla naszych organizmów istna masakra. Zmienia się drastycznie metabolizm i tyle co możne odkładane jest wtedy w tłuszcz. Najlepiej jest wprowadzić ok 5-6 niewielkich posiłków dziennie (mając na uwadze, aby ich kaloryczność nie przekraczała naszego zapotrzebowania) i trzymać się tego przez kilka tygodni - minimum ok 4-6 tygodni (ja mam dość szybki metabolizm, małe różnice w diecie, ale utrwalenie zmian mniej więcej tyle zajmuje mojemu organizmowi). Tym dłużej to będzie trwało im dłużej katowaliśmy się dietami przerywanymi spontanicznym, kompulsywnym obżarstwem.
Poza tym, z tego co czytam na różnych forach, ludzie notorycznie pomijają negatywne skutki nadmiernej ilości kawy czy herbaty czy rezygnacji z określonych rzeczy (np rezygnacja z tłuszczy lub cukrów czy chleba). No i kolejna sprawa - wypróżnianie się. Dużo ludzi ma z tym problemy - zwłaszcza w szkołach, miejscach publicznych czy w pracy. Regularne wstrzymywanie jest niezdrowe i prowadzi do zaburzeń. Może to śmieszne, ale kupa jest najlepszym wskaźnikiem jakości naszego odżywiania się....
28 2012-04-26 00:38:17 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-04-26 00:51:07)
no to może być problem, ja zauważyłam, że im później jem tym głodniejsza się budzę rano...
Nieźle
Ja dla odmiany późno chodzę spać i nie dałabym rady z głodu jakbym np wcześnie jadła kolację. Dlatego mimo diety, jem kolację przed 21, wtedy jem dietetyczną sałatkę i kanapkę z razowego chleba np z wędliną
. Do tego ogólnie małe posiłki, częściej. No i chudnę
. Ja mam też do tego leki, ale to inna sprawa. Nie budzę się taka głodna. Tak mi pasuje, choć kryzysy były i tak.
No, ale oczywiście, wszystko zależy od organizmu, mi to służy, innej osobie mogło by nie służyć i np negatywnie wpływać na proces chudnięcia czy zdrowie. Dla mnie OK.
Oszukana, skoro waga tak bardzo Ci sie waha, mimo diety, to polecałabym odwiedzić lekarza. Może coś tam można ulepszyć w tym co robisz, może np niejedzenie po 18 nie jest dla Ciebie
. No, ja naprawdę podziwiam. No, ale jak mówiłam, każdy ma inny organizm, ciężko gdybać.
Czasem takie wahania wagi wynikają np z zaburzeń hormonalnych. U mnie tak było, choć oczywiście nie tylko, bo obżarstwo też (potrafiłam np cały bochenek zjeść na noc dużego, zwykłego, jasnego chleba). Dostałam leki i jest lepiej, choć i czasem tęskni się za tym i owym. Jeżeli Ty masz też coś z hormonami, to moze być też tak, że bez leków się nie obejdzie. Może po ciąży coś się rozregulowało tam?
Zadbaj też jak pisano o wypróżnianie jest ważne. Ja tam z 2-3 razy na tym drugim jestem w toalecie i czuję, że wszystko jest dobrze. Jako błonnik dużo warzyw i owoców mam i np do śniadania płatki owsiane, Tobie też polecam.
Zgadzam się, że herbata czy kawa w nadmiarze nie są dobre, ale do chudnięcia niewiele mają, o ile są wypijane bez cukru przy diecie. Ja na diecie piję herbatę, ale mniej. Więcej piję wody. Staram się wypijać nawet 2 litry, choć różnie wychodzi. Kiedyś piłam np pół litra bez diety i dużo jadłam, a to dobre nie było. Przy diecie najlepsza herbata to zielona i czerwona, ale w sumie każda ma dobre właściwości, w umiarkowanych ilościach
. No i jak jesz, to staraj się powoli , bez pośpiechu i nie pić w czasie posiłku. Ja czasem przed tym się wyłamuję, ale podobno nie jest to dobre.
ja też wypijam ogromne ilości wody, z tymi saszetkami to chyba nawet ze 3 litry dziennie i jestem z tego zadowolona, nie czuję się taka sucha ![]()
Margotka05 napisał/a:tak, sumpelemty, są np. takie saszetki do rozpuszczania w wodzie. Zmniejszają apetyt mniej jesz i nie masz ochoty na słodycze.
a po jakim czasie widac efekt zmniejszenia apetytu?
bardzo szybko ja praktycznie po każdym łyku już czułam się mniej głodna, 2-3 dni i wszytko się pozmieniało. Dużo mniej jadłam.
Margotka, to dobrze
. Co do saszetek, ja nie jestem specjalnie przekonana do suplementów, kiedyś zastosowałam z ciekawości jakiś czas aqua slim i o zgrozo, apetyt był jeszcze większy, na dietę wtedy nie przeszłam
. No, ale zdaję sobie sprawę, że każdy organizm jest inny i czasem warto spróbować. Tylko może wtedy, gdy organizm sam nie radzi sobie z chudnięciem, bo jeżeli ktoś może schudnąć bez tego, to moim zdaniem, można wtedy na to pieniędzy nie wydawać.
tak, ale przyznaj, że z tą wytrwałością to jest trudno
znam parę sztuczek jak oszukać głód, ale przy moim wielbieniu jedzenia i całego procesu gotowania, nie było to łatwe. Tak mi jest łatwiej i wygodniej ![]()
33 2012-05-01 17:35:07 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-05-01 17:37:27)
No ,trudno. Ja ponad 2 miesiące na diecie, a mimo że kolację jem przed tą 21 i staram się najeść, to i tak czasem po 2 godzinkach miałabym na coś ochotę czy lekko burczy w brzuszku
. Wtedy sięgam po wodę i jest trochę lepiej, no ale łatwo nie jest, przyznaję. Może też dlatego, że ostatnio miałam problemy ze snem, a to usypiałam nad ranem, a to mało spałam, to wtedy też organizm tak zmęczony, że by dużo zjadł
. No ale i tak trzeba być twardym.
Z drugiej strony niektórzy mają problem w drugą stronę - z tyciem. Ja na ten przykład bardzo szybko chudnę, a tyję bardzo, bardzo powoli. Z powodu stresu w ostatnich dniach (trochę ponad 4 doby) schudłem już niecałe 6kg. I bynajmniej - wcale nie jem mniej, a piję dużo, żeby się nie odwodnić. Po prostu w stresie przyspiesza mój metabolizm.....
Najlepszą metodą na chudnięcie (i tycie, bo różnica tylko w ilości kalorii) to mniejsze, ale częstsze posiłki (nawet 5 dziennie) i sporo wody i/lub soków, aby jednak nie pozbawić organizmu witamin i minerałów.
no to rzeczywiście może być problem dla kogoś kto nie chce chudnąć, ale osobiście przyznam, że żadnej takiej dziewczyny nie znam
dlatego ja staram się, żeby zbyt dużo czystej wody nie pić, 1,5 l to woda z dodatkiem saszetki, a około 0,5 l czysta, staram się też pić soki, ale tylko te 100%.
sok, ale taki prawdziwy, najlepiej wypić po jakimś wysiłku fizycznym. A dla zdrowia, powinno się pić 4 litry niegazowanej wody dziennie.
Jeszcze zależy jak sprawa wygląda u Ciebie z posiłkami. Musisz jeść małe porcje co 2-3 godziny. Do każdego posiłku jakieś warzywo, jeśli jesz ryby to max 2 razy w tygodniu, pamiętaj o śniadaniu bo to najważniejszy posiłek. Jeśli chodzi o owoce to też nie jedz dużo, raz dziennie. Wieczorem unikaj węglowodanów (np. banana). No i oczywiście zero słodyczy, chipsów, gazowanych napoi. Spróbuj trzymać się tego przez ok. 2 tyg, jeśli dalej będziesz wg. Ciebie za dużo ważyła, to wyeliminuj jeden posiłek węglowodanowy, a jeśli będziesz za mało ważyła to analogicznie dodaj jeden posiłek węglowodanowy więcej. Jak to mówią - coś za coś, niektórym osobom bardzo ciężko utrzymać wagę taką, jaką sobie wymarzyliśmy, dlatego posiłki musisz jeść ciągle o tych samych porach. Jeszcze poleciłbym Ci jakiś trening aerobowy (bieganie, rowerek, orbitrek) nawet 5 razy w tygodniu zaczynając od 30 minut.
Rady całkiem dobre, choć każdy i tak musi znaleźć coś dla siebie. Np u mnie, na kolację są węglowodany, a kilogramy lecą, spodnie już mogę nosić takie, których nie mogłam nosić długi czas i nie mam już otyłości, lecz nadwagę. No, ale wiadomo, komuś łatwiej kilogramy spadają, innej osobie trudniej. Jedzenie często, jak najbardziej, ja jem co 3 godziny.
Dokładnie
Dlatego napisałem, że jeżeli ktoś chce wprowadzić dietę to najlepiej ja stosować przez jakiś krotki okres np dwa tygodnie i obserwować organizm. Jeśli coś jest nie tak to trzeba skorygować i dalej próbować, aż trafimy na taką, którą z dobrymi skutkami przyjmie nasz organizm. Warto też uważać, aby nie za szybko przejść z posiłków które często jemy na takie, których wgl nie ruszaliśmy, bo wtedy mogą pojawiać się różne zjawiska na skórze typu rozstępy. Dlatego przed dietą dobrze wprowadzić taką fazę podczas której przyzwyczaimy nasz organizm do danych potraw.
40 2012-05-03 20:04:21 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-05-03 20:05:25)
Dokładnie
. Ja np wczoraj przekonałam się, że nie bardzo mogę jeść dużo sałaty, bo zawsze jem sałatkę na wieczór i kanapkę , gdzie jest też mix sałat. Wczoraj wzięłam wyjątkowo dużo sałaty, a mniej warzyw (głupota), a potem miałam zaparcia i źle się czułam. Juz nie będę tak cudować.
Po tym jak się wczoraj czułam, to niemalże dziś cały dzień o tym pamiętam i czuję obrzydzenie do jedzenia. Przejdzie wiem, ale niemiłe doświadczenie.
A dużo jesz tych warzyw? ![]()
Teraz tak, przed dietą niewiele. Na diecie jestem ponad 2 miesiące. No ale wiesz wczoraj więcej było tej sałaty niż warzyw, mimo że nie mam problemów z żołądkiem, to widocznie to mojemu organizmowi nie podpasowało, dlatego na razie przerwa od tej sałaty
bo teraz nawet spojrzeć na to nie mogę. Zastąpiłam to serkiem wiejskim
.
Przejdzie:) A jakąś konkretną diete stosujesz? I jak efekty?
44 2012-05-03 21:35:28 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-05-03 21:36:06)
No nic konkretnego. Jem po prostu mniej węglowodanów, przynajmniej staram się, a jak je jem, to np makaron razowy, ryż brązowy. Z chleba jem purpmeminkiel albo razowy pełnoziarnisty albo ostatnio wyhaczyłam taki chleb z siemieniem lnianym. Staram się pić dużo, ale wychodzi różnie. Oczywiście woda, ewentualnie herbaty zwykłe czy czerwone czy owocowe(to najbardziej jak jest kryzys i chce mi się herbaty i słodkiego zarazem [jednym słowem słodkiej herbaty], owocowa jest, to brak cukru mniej przeszkadza). Nie liczę dokładnie kalorii, ale mieszczę się tak raczej w 1200-1400 kalorii, coś takiego. Na śniadanie np zazwyczaj jem jogurt naturalny i dorzucam np sobie śliwek suszonych,otrębów owsianych. Na podwieczorek jakieś owoce np 2 kiwi dzisiaj i trochę orzechów
. Na kolację to już pisałam. Ogólnie te rzeczy, które jem mają też raczej niski indeks glikemiczny, ewentualnie średni, bo przez aż 4-5 razy wyższą insulinę niż jest prawidłowa muszę wiadomo unikać np białego ryżu itp, bo tu jest wysoki indeks.. ale generalnie każdy, który jest na diecie powinien unikać białego chleba, białego ryżu itp. Oprócz tego biorę leki, na tę insulinę, no i też pomagają w odchudzaniu. Wstyd się przyznać, ale ruchu wiele na razie nie było, często było tak, że cały dzień i prawie nic ruchu, może tyle co po bułki do sklepu
. No, ale teraz już tak nie folguję
. . Dlatego to co zgubiłam to głównie dzięki diecie i lekom, bo jak mówię ćwiczeń było tyle co kot napłakał. Na razie, przez ponad 2 miesiące poszło prawie 10 kg, więc myślę, że to ładny wynik i cieszę się, ale teraz idzie oporniej, więc już tak łatwo nie będzie. Dlatego ćwiczenia są nieodzowne, może na początku leci i bez nich, ale ładniejsza sylwetka i łatwiej z nimi :0. Najgorzej mi leci z brzucha, niestety, taką mam figurę, co trochę peszkiem jest, bo to też sprzyja chorobom..
I właśnie o to chodzi, żeby każdy sobie indywidualnie znalazl diete dla siebie
Fajnie fajnie, życzę powodzenia
I koniec offtopa ;p
zmniejsza się metabolizm, po prostu. organizm się starzeje i się przyzwyczaja do ciągłych diet. coraz ciężej się odchudzić. spróbuj np tych saszetek ja brałam Slimitin Auqa, a do tego ćwiczenia
w ogole to ostatnio je kupilam bo amm zaplanowane niedlugo wczasy i musze powiedziec, ze dzialaja. odpowiada mi forma przyjmowanie- napoj.
Ja mam podobnie, ograniczyłam jedzenie do minimum swojego a waga ani drgnie
![]()
A kiedyś po samym odstawieniu słodyczy i minimalnym ruchu chudłam od razu... Nie wiem co się dzieje, a badania na tarczycę robiłam i wszystko w normie
a bierzesz moze hormony?
Margotka05 napisał/a:no ale ważna tez jest sprawa apetytu, jak ktoś nie umie się zahamować to jest to problem...
bedzie to bardzo glupie porownanie, ale to jak z rzucaniem palenia, wszystko to kwestia silnej woli, charakteru, okreslenia celow, i z czasem kazdy jest w stanie sobie z tym poradzic
oczywiscie, ze tak, ale niekotrzy maja slabsza wole, a wiec wtedy moga sie wspomoc np. takim slimitin aqua itd.
jeżeli ktoś chce wprowadzić dietę to najlepiej ja stosować przez jakiś krotki okres np dwa tygodnie
Nie mogę się zgodzić. 2 tygodnie to zbyt mało jeśli ktoś ma rozchwiany organizm ciągłymi, przerywanymi dietami i nieregularnymi posiłkami. 4-6-8 tygodni to najlepszy okres, aby organizm się dostosował i ustabilizował w jednym rytmie i aby móc określić trwałe efekty, a nie chwilowe (które mogą być spowodowane utratą wody lub jej wstrzymywaniem przez organizm, odkładaniem się złogów w jelitach lub ich poruszeniem itp). Oczywiście dietę trzeba modyfikować względem potrzeb i upodobań oraz ewentualnych efektów ubocznych (zaparcia/biegunki/zawroty głowy itp), ale jakiekolwiek inne efekty niż odwodnienie/ruszenie złogów to będą widoczne dopiero po ok 4 tygodniach. Pierwszy tydzień - dwa organizm może się bronić - zwłaszcza jeśli wcześniej stosowało się różne diety i je szybko przerywało (niezależnie od przyczyn). Dlatego jakiekolwiek diety trzeba zaczynać od oczyszczenia organizmu (5-10 dni) i dopiero potem zacząć właściwą dietę. Inaczej to nie ma sensu, bo uwolnione toksyny i inne naleciałości (i przyzwyczajenie organizmu) mogą powodować wstrzymywanie wody w organizmie lub jej nadmierne tracenie, co zaowocuje albo brakiem spadku masy, albo różnymi dolegliwościami jak skurcze, bóle i zawroty głowy, osłabienie. Efekt może się nałożyć z ruszeniem złogów w jelitach. Wtedy jest "o super schudłam 5kg", a wystarczą 2-3 dni i waga wróci do pierwotnego stanu, bo ani tłuszczu się nie spaliło, ani nie przestawiło metabolizmu.
W okresie dwóch tygodni następują już widoczne zmiany w organizmie (oczywiście jeżeli ktoś trzymał się diety, jadł ciągle o tych samych porach itd.) A jak ktoś kombinował z dietami, jakieś nieregularne posiłki itd to masz rację, wtedy ten okres przygotowawczy może trwać dłużej. A tłuszczu nie spali się samą dietą.
51 2012-05-04 11:12:06 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-05-04 11:36:51)
I tu się mylisz. Odpowiednią dietą (czyli nie tylko sami posiłkami, ale również tym co i jak jemy oraz jak często i o jakich porach) możemy przestawić nasz organizm, aby zaczął wykorzystywać energię z bieżących posiłków w pierwszej kolejności zamiast odkładać ją w tłuszcz, wspomagając się zapasami zgromadzonego tłuszczu - a nie odwrotnie (bo odwrotna kolejność powoduje tycie). Dzieje się tak dlatego, że organizm przyzwyczajony do regularnych posiłków chętnie sięga po zgromadzone tłuszcze, gdyż wie, że swoją porcję energii i tak dostanie i nie musi jej magazynować. Natomiast organizm przyzwyczajony do okresów głodu i okresowego obżarstwa najpierw odkłada energię w tłuszcz, a dopiero potem to co zostanie to wykorzystuje do bieżącej działalności, gdyż musi najpierw zmagazynować energię na później.
Ćwiczenia są tutaj jedynie wspomaganiem, mającym zwiększyć zapotrzebowanie kaloryczne organizmu, ale to właśnie sposób i ilość spożywanego jedzenie odpowiada za efekt chudnięcia czy tycia.
-edit- Taki prosty przykład. Jeśli się odchudzasz i ćwiczysz, to najlepiej zjeść lekki posiłek mniej więcej godzinę przed treningiem, a przez ok 1-2h po treningu w grę wchodzi jedynie woda. Jeśli ćwiczysz masowo, to robisz zupełnie odwrotnie. Jesz ok 1-2h przed treningiem i zaraz po. Dzięki tej różnicy w pierwszym wypadku organizm wykorzysta dość szybko to co się zjadło i uzupełni braki tłuszczami, które będzie zużywał jeszcze przez tą godzinę do dwóch po treningu. W drugim zacznie w pierwszej kolejności wykorzystywać zapasy energii zgromadzonej raptem w glikogenie w mięśniach (nie ruszając tłuszczu), a do odbudowy i regeneracji organizm użyje energii z pokarmu nie ruszając zapasów własnych.
sok, ale taki prawdziwy, najlepiej wypić po jakimś wysiłku fizycznym. A dla zdrowia, powinno się pić 4 litry niegazowanej wody dziennie.
4 litry to chyba za dużo. Wszystkie witaminy i mikroelementy się wypłuczą.
Szarżowanie z dietami, co chwilę przechodzenie na inną rozregulowuje organizm. Trzeba sobie wybrać jedną i pociągnąć ją do końca, bo potem żadna dieta już nie zadziała a metabolizm będzie bardzo spowolniony.
Zależy od diety i aktywności fizycznej.
Kuba93 napisał/a:sok, ale taki prawdziwy, najlepiej wypić po jakimś wysiłku fizycznym. A dla zdrowia, powinno się pić 4 litry niegazowanej wody dziennie.
4 litry to chyba za dużo. Wszystkie witaminy i mikroelementy się wypłuczą.
tez slyszalam o tym, ze za duzo plynow tez nie jest dobre dla naszego organizmu. 4 litry to chyba w jakis ekstremalnych przypadkach, sportowcy przy upale.
2 litry to chyba dobra ilosc.
56 2012-05-04 14:19:33 Ostatnio edytowany przez Kuba93 (2012-05-04 14:23:18)
Jeśli chodzi o wodę to mówię tu o osobie dążącej do fajnej sportowej sylwetki która także ma wysoką aktywność fizyczną.
Samą dietą spalimy tłuszcz ? Sorki, ale w takie coś nie wierzę. Tak samo nie wierzę w to, że samymi ćwiczeniami, bez diety, spalimy dużą część tłuszczu.
Regularne posiłki - zależy jakie są. Jak dieta jest dobrze ułożona to nie ma czegoś takiego jak 'nabieranie tłuszczu'. I nie mówię tu o masowym obżarstwie, tylko lekkich posiłkach co 2-3 h.
Po treningu pozostaje tylko woda? I tu się myślisz, po treningu wskazane jest zjedzenie węglowodanów (np banana) aby uzupełnić zapasy energii.
EDIT: dla zdrowego, dorosłego człowieka WSKAZANE jest pić 3-4 l wody dziennie.
niestety znowu nie masz racji, banana jemy przed treningiem, aby mieć siłę trenować, bo to szybka duża dawka energii.
58 2012-05-04 16:39:22 Ostatnio edytowany przez Kuba93 (2012-05-04 16:46:46)
...która dostarcza dużo węgli potrzebnych PO treningu...
EDIT: Chodzi o to, aby natychmiast po treningu uzupełnić węglowodany proste, które szybko dostarczą energii. Taka jest rola banana po treningu ![]()
Kuba93 jak mówiłem to zależy od rodzaju treningu. Inaczej ćwiczysz i inaczej się odżywiasz przy treningu masowym, inaczej siłowym, inaczej wytrzymałościowym. Ten ostatni jest na wyrzeźbienie sylwetki również. Przy tym rodzaju treningu nie jesz bezpośrednio po treningu.
Wierzyć nie musisz, że sama dieta wystarczy. Ale to właśnie na niej układasz sobie dobowy bilans kaloryczny. Wystarczy, że masz ujemny i zaczynasz spalać tłuszcz. Wystarczy, że masz dodatni i zaczynasz rosnąć w szerz (w tłuszcz jeśli nie ćwiczysz i w mięśnie i tłuszcz jeśli ćwiczysz). Ćwiczenia są tylko pomocą, ale to właśnie od diety zależy czy będziesz chudł, czy tył.
Dla zdrowego, dorosłego człowieka prowadzącego umiarkowany tryb życia wskazane jest ok. 2 litry płynów. 3-4 litry to dla osoby aktywnej fizycznie.
bedica - te 4 litry to wcale ekstremum nie jest. Zdarzały mi się sytuacje, w których wypijałem i 5-6 litrów na dobę....wcale przy tym nie sikając - wszystko się wypacało.
Mam trochę podobny problem jak autorka - dieta (urozmaicona, 4-5 posiłków dziennie, sporo wody) + ćwiczenia wytrzymałościowe (od jakiegoś miesiąca jakoś 2 godz 5 razy w tygodniu), z centymetrów schodzę, ale waga jak zaczarowana. Nie chcę dużo zrzucić, jakoś 3-5 kg, wymiary mam takie jak wtedy, gdy ważyłam jakieś 8 kg mniej (wtedy też ćwiczyłam, trochę mniej, ale mimo wszystko ciężko mi to na mięśnie zrzucić) i nie wiem gdzie jest problem. Może powinnam olać sprawę skoro mi moje wymiary odpowiadają? Ale trochę mnie ten zastój na wadze zastanawia.
Zamieniłaś tłuszcz w mięśnie. Mięśnie mają większą gęstość i ważą więcej. Może ci się wydawać to mało prawdopodobne, bo wymiary się nie zmieniły, ale zapewniam ci, że gęstość mięśni wzrosła. Spokojnie wystarczyłyby 3-4 treningi w tygodniu po 2h. Możesz też spróbować jeść minimalnie mniej (200-300 kalorii mniej) a zwiększyć ilość płynów. Głównie wody, bo soki owocowe, nektary i soki wyciskane również mają kalorie. Ewentualnie suplementacja w postaci L-karnityny lub innych "fatburnerów" (spalaczy tłuszczu).
Pytanie tylko czy warto tak się katować (skoro wymiary ci odpowiadają), bo może odbić się to negatywnie na zdrowiu.
Wiem, że jestem facetem i u mnie jest trochę inaczej, ale u mnie różnica w wadze 10kg (przy zachowaniu treningu) nie powoduje praktycznie wcale zmiany wymiarów lub są to zmiany minimalne. A mam wzrostu raptem 170cm, więc różnicę powinno być ładnie widać.
zastanów się czy tego chcesz, bo skoro jesteś zadowolona, a nie chcesz rozbudowywać masy mięśniowej to po co się męczyć
a może bierzesz hormony?
@yoghurt007 no tak, z tym to się zgodzę
każda dieta jest inna jeśli chodzi o to kto sobie wyznaczył dany cel. Ja mam dietę masową + stopniową redukcję tkanki tłuszczowej - i tutaj bezpośrednio po treningu mam zjeść banana + po godzinie posiłek potreningowy (zwykle kasza + pierś z kurczaka + warzywa). Z wodą również się zgodzę, ale tak jak pisałem jeśli ktoś dąży do fajnej sportowej sylwetki to pewnie jest osobą aktywną fizycznie i te 3-4 l wody należało by wypić dziennie.
Jeśli ktoś ma problem z tłuszczem to jak najbardziej polecam l-karnitynę, sam stosowałem i jestem zadowolony. Tylko podczas brania tego suplementu ćwiczenia muszą być odpowiednio dobrane aby były odpowiednie efekty, dieta oczywiście też.
64 2012-05-05 11:12:02 Ostatnio edytowany przez mata hari (2012-05-05 11:17:30)
Chętnie zmienię trochę tłuszczu w mięśnie (bez przesady oczywiście)
Trochę mnie dziwi, że zawsze uprawiałam sport, ale ważyłam mniej. Piję dużo wody (ok 3 litrów), bo przy ćwiczeniach ciężko inaczej. Dietę stosuję, myślę że rozsądną, rano węglowodany, na obiad zupa i sałatka z rybą, na kolację twarożek, no i jakiś banan po drodze.
Co do hormonów - brałam tabletki antykoncepcyjne przez jakieś 2,5 roku i akurat moja waga trochę wzrosła, później zmieniłam tabletki, ale efektów nie widziałam. Od miesiąca nie biorę.
Trochę mnie to zastanawia, ale chcę się sobie, a nie wadze podobać ![]()
65 2012-05-05 12:14:47 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-05-05 12:15:39)
No widzicie, różnie to bywa. A hormony to też nie zawsze oznacza tycie. Ja teraz biorę, ale wierzę., że będę zrzucać kg. Choć wiadomo, teraz potrzeba więcej samozaparcia.
Mata hari, może Twój organizm ma wagę w normie i broni się przed schudnięciem? Chyba nie tak rzadko się tak zdarza. Mnie tak trudno do tej pory nie było, bo organizm ma co zrzucać.