Mam pewnien kłopot - mój facet jest fanatykiem odchudzania. Próbowalismy wielu metod, ale są skuteczne na krótka metę i na dodatek trudno o spektakularne efekty. warto nadmienić, że w grę wchodzi zrzucenie około 20 kg. No i słysze, ze odkrył nowa dietę - opartą na koktajlach i zupach. Je sie je przez 3 tygodnie, a potem włacza stopniowo inne produkty. Kłopot w tym, że trzy tygodnie tylko rozpuszcza się jakieś produkty z torebek i nic więcej. dieta podobno sprawdzona (od 20 lat w krajach skandynawskich), do tego mozna kupić produkty tylko w aptekach. Ale ja jestem troche sceptyczna. Jestem fanem gotowania (także dietetycznego) w domu i mierzi mnie odżywianie się w ten sposób. Macie jakies opinie w tym temacie? Dieta niestety mało znana, wiec trudno w internecie coś znaleźć.
Podobne tematy
Jakoś nie przemawia do mnie ta dieta - produkty z torebek, co to ma być. Może lepiej namów go na racjonalne odżywianie (skoro lubisz gotować to możesz mu bardzo dużo zdrowych i smacznych posiłków szykować) i ruch. Może na efekty będzie trzeba dłużej poczekać, ale na pewno będzie to zdrowsze dla organizmu.
Taka dieta z torebek obawiam się, że skończy się pięknym efektem jojo.
3 2012-03-31 17:42:22 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-03-31 17:43:02)
Jestem tego samego zdania co Lena. Ja też mam do zrzucenia ok 20 kg, a na razie ok miesiąca diety i poszło 5 kg. Odżywiam się bez żadnej konkretnej diety, tylko racjonalniej: 5 posiłków, mniej jem (nie liczę dokładnie kalorii, ale sądzę, że do 1300 kalorii, ale oczywiście jak będzie więcej, to też nic, ważne, by było mniej niż zawsze i zdrowiej ). itp. No i do tego jak najwięcej ruchu, jakiegokolwiek:). Takim odżywianiem więcej sobie zaszkodzi niż pomoże. Może właśnie nie ma dotąd większych efektów, bo stosował te niby "diety cud" i jak widać nie są one dobre na dłuższą metę.
Tylko chłopski upór jest chyba niezwyciężony. Słysze tylko, że trzeba spróbować bo on musi schudnąć tu i teraz. I nie ma na to pięciu lat. Dodam, że niestety zaletą tego jest skuteczne tłumienie poczucia głodu. Przy diecie 1000 kalorii (nawet zwiększanej do 1500) chodził godny i zły. Na innych zniechęcaliśmy się po miesiącu, dwóch. Ze swojej strony miałam nadzieje, ze jak przyjdzie wiosna, pojawią się warzywa - będzie nam łatwiej. a tu taka torpeda. Uparł sie i koniec. Moje argumenty nie działają, dlatego miałam nadzieje, że ktos się z tym zetknął i ma jakies doświadczenia. Bo moje podejście zdroworozsądkowe nie działa
To może wyślij chłopa do dietetyka? Będzie chodził najedzony, bo dietetyk tak zbilansuje dietę, żeby mógł jeść dużo i niskokalorycznie i co ważne... zdrowo! Diety z proszku brzmią dla mnie dość makabrycznie.
6 2012-04-01 20:05:43 Ostatnio edytowany przez pasikonik (2012-04-01 22:39:05)
Przerabialismy dietetyka. Także diety dowożone przez catering. Dietę 1000 kalorii. Ale chciałam diety z ludzką twarzą. Mój pomysł to było 5 posiłków dziennie, w miare niskokalorycznych. Bez makaronu, ziemniaków i ryżu. Do tego ruc. Ale efekt był powolny. I stąd te torebki. Tu chudnie i nie czuje się głodny. Udało mi się go przekonać do śniadań normalnych jak na razie. Poczytałam ulotki dołączone - dieta obliczona na około 800 kcal dziennie bez poczucia głodu. Złoty środek kurde, tylko komu wystarczy 800 kalorii? Chyba zaproponuję połączenie tej diety z normalnymi posiłkami. Bo moje sprzeciwy stanowcze nie przynosza skutku.
Zakładam, że dieta, którą chciałby stosować Twój mężczyzna, to dieta Cambridge, oparta o gotowe produkty (choć może to inny wynalazek). Jeśli chodzi o tę dietę, to jest jedną z niewielu, która ma pozytywne badania kliniczne i jest kierowana do OSÓB Z OTYŁOŚCIĄ OLBRZYMIĄ!!! A przynajmniej tak było w zamyśle. Producenci zwietrzyli zyski i stosować może ją każdy. Generalnie na tej diecie przyjmuje się ok. 400-500kcal dziennie. Daje niesamowite efekty, bez dwóch zdań, ale ma to swoją cenę. Taka ilość energii pozwoli na osiągnięcie szybkiego efektu, jeśli jednak ktoś (np. dietetyk) nie pomoże chłopakowi z niej "wyjść", to GWARANTUJE, że przybierze na masie ciała z pięknym efektem jo-jo. Porozmawiaj z nim szczerze i dosadnie i powiedz, że gdyby przelał swoją energię z szukania co róż nowych diet na jedną, dobrze zbilansowaną, to w końcu schudłby te 20kg. Dziwie się, że wytrwał u dietetyka. Może go źle motywował. Proponuje poszukać gabinetu dietetycznego, w którym będzie także psycholog. Jego rola jest nieoceniona w procesie redukcji masy ciała. Nie polega to na terapii, tylko na motywowaniu i przegadaniu pewnych sytuacji. Nie wiem z jakiego jesteś miasta, ale wiem, że w Poznaniu w najbliższym czasie otwiera się poradnia dietetyczna, która na stałe współpracuje z psychologiem. Wiem, też że taka poradnia jest we Wrocławiu. Poszukaj, może znajdziesz w swoim mieście.
Podsumowując, efekt diety będzie, ale na krótki czas, jeśli ktoś nie pomoże "wyjść" z tej diety. Powinno się stopniowo zwiększać ilość energii (o ok. 200kcal/ na tydzień). Poszukaj gabinetu dietetyka, który współpracuje z psychologiem. To może być rozwiązanie.
dieta podobno sprawdzona (od 20 lat w krajach skandynawskich)
Jako osoba mieszkajaca od ponad 10 lat w Skandynawii uprzejmie informuje Cie, ze nie znam tu nikogo kto by taka diete stosowal badz polecal.
Zwlaszcza, ze tu malo co kupuje sie z torebek.
Nie wiem kto taka "madra" diete wymyslil, ale zapewniam, ze nie tubylcy. Kojarzy mi sie raczej z czasami WWII i obozami dla wiezniow.
Oprocz diety to niech Twoj partner zwiekszy ilosc ruchu, wiosna tez temu sprzyja. Bo jak na hura 20 kilo schudnie to bedzie worek skory na brzuchu jak kobze nosil.
A jak jako osoba mieszkająca 10 lat w Skandynawii powiem, że dieta jest znana i dość popularna, produkty dostępne są w większości sklepów spożywczych i sklepach ze zdrową żywnością.
Rezulalty podobno są, ale na własnej skórze nie próbowałam.
A jak jako osoba mieszkająca 10 lat w Skandynawii powiem, że dieta jest znana i dość popularna, produkty dostępne są w większości sklepów spożywczych i sklepach ze zdrową żywnością.
Rezulalty podobno są, ale na własnej skórze nie próbowałam.
Jesli masz na mysli suplementy w proszku to u nas NA PEWNO nie kupisz ich w zadnym sklepie spozywczym. Tylko w aptece badz sklepach specjalistycznych. Sa bardzo drogie i na pewno nie polecane przez tutejszych lekarzy. Wiec widocznie mieszkamy w innej Skandynawii. I cos wiem o dietach tu stosowanych, bo czesto z synem u dietetykow bywalam. Nikt takiej glodowki nie polecal.
W zamian propaguje sie jedzenie niskotluszczowe i malocukrowe, minimum 5 posilkow dziennie plus duzo duzo ruchu. Z czego akurat Skandynawowie slyna.
Akurat to, że mieszkamy w innej Skandynawii się zgadza Mussuka, nawet nie za bardzo po sąsiedzku ;-)
Co kraj to obyczaj ...
12 2012-04-02 18:54:26 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2012-04-02 18:55:11)
Hmm, no faktycznie jak facet się na coś uprze, to ciężko. Powiem to na przykładzie swojego, codziennie pije colę, litrami!!
I też nie jestem w stanie jemu przetłumaczyć. Choć przyznam, że moje odżywianie przed dietą nie było lepsze od jego stylu, to po prostu ta cola mnie martwi, tyle się mówi jaka niezdrowa.. no i w tylu ilościach.. fakt faktem, że np jak ja już jadłam chipsy, to nie codziennie.. a u niego to jest regularnie więc.. wiesz
mimo wszystko, nie wiem, staraj się mu podsyłać jakieś artykuły o zdrowym stylu życia, sama dawaj dobry przykład, zawsze warto spróbować
choć u mnie pozytywnego efektu niestety to nie ma, bo czasem mój kochany na złość namawia, żebym zjadła coś czego nie mogę
i odchudzanie u mnie tez jest dla zdrowia.
Ja np ostatnio mu pokazałam w gazecie jak mogą wyglądać kiedyś jego kości jak nadal będzie pił tyle coli./ Czy to dotrze to nie wiem...W końcu jest dorosłym człowiekiem, do niczego go nie zmuszę, z jednej strony czysto teoretycznie nie przeszkadza mi, ale z drugiej martwię się o jego zdrowie.
Akurat staram się nadążać z dietami: nie gotować kuszących rzeczy, nie przynosić słodyczy, robić dobre i zdrowe posiłki. Ostatnio nawet gotuję na parze, unikam rzeczy smażonych czy mącznych (wiadomo, że najgorzej mieć schomikowane jakieś rzeczy). Ale takie odżywianie wiąże się z poczuciem głodu - organizm nie dostaje tyle pozywienia, co wczesniej, więc reaguje głodem, zmęczeniem itd. Znacie jakieś sposoby na stłumienie głodu?
Wprawdzie ja na parze potraw nie przyrządzam, lecz gotuje.. ale jakie sposoby? Chodzi o to, przy odchudzaniu, gdy jest zmniejszona ilość kalorii? No na początku też często czułam głód czy chęć na to, teraz jest lepiej. Najważniejsza jest motywacja. A potem, gdy dojdzie się do wymarzonej wagi, to powoli można zwiększać ilość kalorii, ale oczywiście nadal starać się jeść zdrowo, by waga się utrzymała. Ja piję dużo wody, to też trochę pomaga.
No fakt - nawet w tej diecie trzeba wypijać około 1,5l wody. Na pewno troche pomaga to wypełnić żołądek (woda chyba też jest przydatna w spalaniu tłuszczu i oczyszczaniu organizmu). Z drugiej strony zaraz będa święta. Wątpię, żeby dało sie wytrzymać na jedzeniu z saszetki podczas, gdy wszyscy krewni i znajomi Królika zastawią stoły nieprzyzwoitymi ilosciami jedzenia. A juz od wtorku znowu się zaczną dramatyczne powroty na dietę.
Na diecie ważne jest, żeby dostarczać organizmowi wszystkich składników odżywczych, w tym też tłuszczów. Jeśli jakiegoś składnika brakuje to organizm odczytuje to jako niedobór i co za tym idzie - głód. Więc nie zapomnij dodać np. do sałatki 2 łyżek oleju rzepakowego (to najzdrowszy z tłuszczy i od takiej ilości na pewno nie przytyjecie
)
Zdecydowałam, że na chwilę spróbuję. Że będę jeść dwa normalne posiłki i trzy z saszetek. Zobaczę, jak to jest. Po 5 dniach miałam odruch wymiotny na sam widok tych saszetek. Tak więc nie wiem, czy działa czy nie działa. Nie schudłam nawet pół kilo. Więc zdecydowaliśmy, ze się wycofujemy z pomysłu. Zacznę gotować w miare niskokalorycznie, a do tego spacery i basen (czasem jakaś siłownia). I dużo wody. Żeby być na tej diecie należałoby chyba udać się w miejsce odosobnienia i nie miec innego wyjścia niż mieszanie proszku z wodą