netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Porzucony...

212 odpowiedzi27 808 wyświetleńzałożony przez MichałS., 19.03.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 131 do 195 z 213 ]

131

Odp: Porzucony...

Już jest lepiej odkąd wszystko co mogło mi ja przypominać i cały kontakt, zdjęcia itp wykasowałem.
Lilusiaaa masz racje że "Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal" to naprawdę pomaga : )
No nic trzeba żyć dalej i starać się być szczęśliwym

132

Odp: Porzucony...

w końcu wink

tylko trzymaj się tego i nie szukaj kontaktu...

133

Odp: Porzucony...

Na pewno nie będę. Zajmuje się wszystkim czym mogę gram na pc oglądam tV wychodzę z domu kiedy tylko mogę czytam rozmawiam ze znajomymi itp. byle tylko nie myśleć a jak już wspomnienia powracają to na siłę myślę o czymś innym o byle pierdołach. Najtrudniejsze są początki ale z czasem będzie lepiej. Może nic sie nie dzieje bez przyczyny skoro z nią mi nie wyszło to może znaczy że nieługo (mam nadzieje) znajdę lepsza...albo ona mnie znajdzie

134

Odp: Porzucony...

Musimy dać rade ... innej opcji nie ma wink na pewno trafisz na wartościową kobietę,która doceni to jaki jesteś ... powodzenia

135

Odp: Porzucony...

Michał widzę że jesteś facetem mojego pokroju, jak się w coś angażujesz to nie na żarty jak się oddajesz drugiej osobie to w całości. Jak widzę świat nie do końca zszedł na psy ale że schodzi wiadomo nie od dawna. Niestety są jeszcze ludzie którzy nie przejmują się innymi i myślą tylko o sobie, doświadczyłeś tego empirycznie. Nie ma sensu marnować życia dla kogoś kto na to nie zasługuje. Wiem co mówię sam o mały włos nie przeleciałem się ze studiów ale na życie bym się nie targnął. Nie wiem wzbudź w sobie złość na przekór jej żyj i baw się dobrze. Ja zerwałem z moją ex końcem lipca 2011 r. i muszę przyznać że dalej wegetuje, przez prawie miesiąc nie trzeźwiałem nie wiedziałem co z sobą zrobić, chodziłem smutny i rozbity. Wsparcia od znajomych nie było dochodziły tylko coraz gorsze nowiny że ona to już od dłuższego czasu z tym gościem za moimi plecami, musiałem przez to przejść sam. Żyj baw się dobrze, jeśli nie możesz to przynajmniej z szyderczym uśmiechem stwarzaj pozory na złość wszystkim którzy cię potraktowali jak potraktowali. A ona potraktowała Cię jak zużytą zabawkę, wazon który jak się znudzi i nie jest potrzebny to można go na półkę odstawić niech sobie czeka na inna okazję. Ale dlaczego Ty miałbyś czekać ? Podjąłeś właściwą decyzję zakończyłeś coś co dla mnie i tak było już zakończone. Jak dla mnie to ona zakończyła ten związek rezygnując z Ciebie dla "przyjaciół", księżniczka miała zachciankę i proszę nie licząc się z innymi robi co chce i myśli że zawsze tak będzie. Niestety najgorsze przed Tobą, trzeba jakoś dać sobie rade z tą pustką. Bądź twardy szkoda życia

136

Odp: Porzucony...
G13 napisał/a:

Niestety są jeszcze ludzie którzy nie przejmują się innymi i myślą tylko o sobie, doświadczyłeś tego empirycznie.

Chyba właśnie każdy powinien myśleć o sobie, o sowim szczęściu, o swoim życiu. Lepiej byłoby żeby dziewczyna była z nim mimo , że  nic do niego nie czuje? Lepiej żeby się dusiła tym związkiem żeby tylko go nie skrzywdzić? Chyba żart.

137

Odp: Porzucony...

Źle mnie rozumiesz, jeżeli już zdecydowała się na zakończenie tego związku mogła to zrobić w inny sposób, jest tez wysoce prawdopodobne że za jakiś czas będzie chciała wrócić i dlatego nie określa się jednoznacznie by nie palić wszystkich mostów za sobą.

138

Odp: Porzucony...

Jeśli by chciała wrócić w co wątpię, to nie wiem czy bym tego chciał po tym wszystkim...czuje sie przez nią oszukany i wykorzystany. straciła moje zaufanie a to ciężko u mnie odzyskać ponownie...

139 Ostatnio edytowany przez Marti83 (2012-04-14 08:58:00)

Odp: Porzucony...

G13, w swoim poście opisałeś sytuację tak jakby każdy w związku, który otrzymuje miłość, musiał tę miłość koniecznie odwzajemnić. W innym przypadku ta osoba "myśli tylko o sobie..., jest księżniczką..., odkłada wazon na półkę...". Tak zrozumiałam... Tymczasem tak nie jest. Nie przyszło Ci do głowy, że druga osoba może zrozumiała, że nie kocha tak bardzo, że może kochała tylko na początku a potem to minęło, że nie chce budować związku tylko dlatego, że sama jest kochana. Może taka osoba odchodząc podejmuje odpowiedzialną decyzję. Pozdrawiam wink

140

Odp: Porzucony...

Najgorsze są wspomnienia które męczą aż za często jak na mój gust. Do tego strasznie często mi się ona śni...tak jak dzisiaj.
Pomimo tego że wiem że źle ona zrobiła,że zachowała się jak księżniczka itp. To jednak strasznie cierpię raz mniej raz więcej (dziś więcej) Jestem ciekaw czy ona też cierpi choć trochę...pewnie nie... Na szczęście usunołem jej gg i FB więc nie mam jak jej sprawdzać a to w jakimś stopniu pomaga.

141

Odp: Porzucony...
MichałS. napisał/a:

Najgorsze są wspomnienia które męczą aż za często jak na mój gust. Do tego strasznie często mi się ona śni...tak jak dzisiaj.
Pomimo tego że wiem że źle ona zrobiła,że zachowała się jak księżniczka itp. To jednak strasznie cierpię raz mniej raz więcej (dziś więcej) Jestem ciekaw czy ona też cierpi choć trochę...pewnie nie... Na szczęście usunołem jej gg i FB więc nie mam jak jej sprawdzać a to w jakimś stopniu pomaga.

Michał.. a jakie to ma znaczenie czy ona cierpi choć trochę? Rozumiem, że w jakimś sensie mogłoby być Ci lżej, ale to niczego nie zmienia. Im szybciej się z niej "oczyścisz", tym lepiej dla Ciebie chłopie. Co do tego, że Ci się śni.. nic dziwnego, mimo tej całej sytuacji, to jest to osoba, którą kiedyś darzyłeś uczuciem, zraniła i spieprzyła sprawę (z takich czy innych powodów), no cóż.. tak się ułożyło, nic z tym nie zrobisz. Zwróć uwagę, że dajesz radę - wystarczy, że prześledzisz od początku ten wątek - więc idź konsekwentnie przed siebie i nie oglądaj się za siebie. Powodzenia!

142

Odp: Porzucony...

Nadal mi się śni i to wcale mi nie pomaga wręcz przeciwnie sad Wczoraj nasza wspólna znajoma która mieszka niedaleko jej usunęła mnie z FB bo stwierdziła że zapewne nie będzie już miała kontaktu ze mną. Zabolało mnie to bo lubiłem ją eh...
A jutro mieliśmy jechać na wesele razem (jej rodziny) nawet mi koszule do Garniaka kupiła jak jeszcze byliśmy razem...

Do tego założyłem ostatnio konto na portalu randkowym żeby nie myśleć i może poznać kogoś ciekawego tylko że...
Za każdym razem jak napisze do jakiejś dziewczyny to mi nawet nie dopisują (a widzę że wiadomość przeczytana bo pokazuje) a już o wejściu na mój profil nie wspominając. Co ja jakiś trędowaty jestem abo mam na czole napisane nieudacznik? Nie wiem co ja mam robić każdy w końcu mam mnie dość...każdy. Nawet osoby które lubię lub kocham... nie wiem co ja mam robić już sad

143

Odp: Porzucony...

Michał,

Nie możesz myśleć w ten sposób! To, że nie udało się z jedną kobietą, która nie odwzajemniła Twojej miłości tak jakbyś tego oczekiwał to nie oznacza, że jesteś skazany na jakąś przegraną. Po co rozkminiasz, że ktoś Cię usunął z FB... Usunął, to usunął, jego wola... Będą jeszcze takie osoby, które z ogromną chęcią Cię dopiszą do grona znajomych. A to, że ktoś Ci nie odpisał na wiadomość - trudno, nie odpisze ta, odpisze następna. Wszystko ma swoją przyczynę, nic nie dzieje się na darmo. Nie jesteś żadnym nieudacznikiem!!! Poprostu ta chwilowa samotność, która nas teraz dotknęła (mnie zostawił chłopak po 3 latach) jest nam najwyraźniej do czegoś potrzebna, może musimy coś zrozumieć, nie wiem, ale wiem, że tak ma być i przyjdzie lepsze wink

144

Odp: Porzucony...

Dzień mija za dniem...A mi jest tak samo ciężko jak wcześniej...Cały czas o niej myślę chociaż staram się tego nie robić...
Ma ciągle sny o tym że ona płacze że chce wrócić do mnie i że mnie kocha itp. Nawet miałem ostatnio sen na jawie...taki realistyczny...była u mnie w pokoju i przepraszała mnie za wszystko, mówiła że to jej wina i że naprawdę mnie kocha i chciała by wrócić do mnie...Nie wiem mam przeczucie że właśnie tak jest ale nie wie jak to naprawić wszystko i co mi powiedzieć albo jest zbyt uparta by się odezwać...wiem że mi się zdaje że nie warto ale mnie to bardzo męczy...

Niby spotkałem się innymi, pisze też z jeszcze innymi ale ja nie wyobrażam sobie żadnej na miejscu mojej byłej...w żadnym innym aspekcie niż przyjaciółki...nawet w łóżku nie wiem czy bym dał rade z inną...dla mnie to wszystko jest psychiczne i tragiczne...

145

Odp: Porzucony...

mam podobnie ... puki co nie wyobrażam sobie innej osoby na jego miejscu sad nawet nie daje szansy innym facetom ,ale to przecież nie może trwać wiecznie ... i wierze mocno ,że w końcu to minie.
U mnie mija kolejny miesiąc , raz jest lepszy dzień ,a raz gorszy...i dalej zdarzają się łzy hmm czasami do mnie pisze sms ,twierdzi że kocha ale ja wiem że to na chwile. Co by się nie działo wiem jedno ,że nigdy już z nim nie będę .. zepsuł coś czego już się nie da poskładać i tak naprawdę z tym mi się najgorzej pogodzić sad

146 Ostatnio edytowany przez MichałS. (2012-04-28 12:06:16)

Odp: Porzucony...

No tak jak u mnie raz gorzej raz lepiej. Przez długi czas też sie nie zdarzały łzy tylko po tym śnie na jawie cały dzień popsuty i pod koniec nie wytrzymałem i poleciały...
U mnie o tyle lepiej że nie pisze itp chyba że w snach.
Zdaje sobie sprawę z tego że już nigdy nie będziemy razem, chociaż bardzo mym tego chciał już nic się nie da zrobić.
Po tym wszystkim nie ma już szans...po tym co ona zrobiła po tym co ja narobiłem (z tym że chciałem ze sobą skończyć i ona o tym wie).Tak najgorzej się z tym pogodzić tylko że Mózg się już z tym pogodził ale serce jakoś nie może niestety...

Zawsze jak wracam z pracy i przechodzę przy stacji PKP to mam nadzieję że ją zobaczę że będzie chciała pogadać i przeprosić itp. No ale cóż...
Gdybym mógł cofnąć czas od razu bym jej powiedział że nie chce by z nim pisała itp i wiem że wtedy wszystko by było dobrze między nami i było by lepiej... Niestety nic nie da się zrobić... A miłość nie umiera tak po prostu...

147

Odp: Porzucony...

Ostatnia próba odzyskania jej...przyśniło mi się to więc może to coś znaczy...jakaś podpowiedz od losu.
Ona kocha koty i marzy o tym żeby mieć małego kotka...ja jej to przed rozstaniem obiecałem. Mam zamiar jej go sprezentować.
To jest jedyna rzecz która może nas połączyć z powrotem... Prawdopodobnie zrobię to w środę bo możliwe że będę miał kociaka.
Tylko nie wiem jak to zrobić... Czy normalnie jej go dać i przeprosić za wszystko co było złe itp. Ugadać się z jej mamą że to ona przekaże jej kotka razem z listem (zawsze mnie bardzo lubiła i  miałem z nią świetny kontakt.) przepraszającym za wszystko (żadnych błagań o powrót) życzący jej szczęścia tłumaczący dlaczego chciałem ze sobą skończyć itp przepraszający ją za to że nie chciałem się na niej odegrać tylko po prostu byłem załamany i nie wiem dlaczego powiedziałem jej wtedy o tym... Coś że wiem że jest szczęśliwa i nie chce jej się mieszać do tego szczęścia a ten kotek to rekompensata...żeby go nie traktowała za próbę przekupstwa itp (nawet jeśli tak jest) że nie liczę na to że się odezwie do mnie podziękuje lub będzie chciała się spotkać itp że byłem z nią szczęśliwy i ona też była no ale niestety wyszła jak wyszło... wiem że ona nie chce mnie widzieć i znać i że nie będzie chciała nigdy do mnie wrócić bo nie warto bo jestem nikim. że życzę jej wszystkiego najlepszego i żeby poznała kogoś kto ja pokocha tak jak ja i którego ona pokocha bo mnie nie może jak widać...Coś że ten związek był szczęśliwy tylko pod koniec się zaczęło psuć...szkoda bo można to jeszcze naprawić ale nie moge cię zmusić do niczego. Opiekuj się tym "Małym mrill" (tak nazywaliśmy kotki) kochaj go tak jak i ona będzie ciebie kochał. Na zawsze kochający, twój były...Michał

Jakieś rady co mógłbym jeszcze zrobić a czego nie? tylko nie odradzajcie mi tego wszystkiego bo to już postanowione chce tylko rad co jeszcze mógłbym ew. napisać żeby to lepiej zabrzmiało i żeby dało jej do myślenia. Wiem że ona coś do mnie jeszcze czuje bo po co by trzymała numer do mojej mamy, nie usuwała wtedy z fb lajkowala posty itp.Po za tym rozstalismy się wtedy w zgodzie itp... normalnie swojego byłego to by usunęła wszystko,znienawidziła itp. ostatniego próbowała nawet zaczarować itp Muszę spróbować jeśli to nie wypali to już nic nie poradzę...

148

Odp: Porzucony...
MichałS. napisał/a:

Ostatnia próba odzyskania jej...przyśniło mi się to więc może to coś znaczy...jakaś podpowiedz od losu.
Ona kocha koty i marzy o tym żeby mieć małego kotka...ja jej to przed rozstaniem obiecałem. Mam zamiar jej go sprezentować.
To jest jedyna rzecz która może nas połączyć z powrotem... Prawdopodobnie zrobię to w środę bo możliwe że będę miał kociaka.
Tylko nie wiem jak to zrobić... Czy normalnie jej go dać i przeprosić za wszystko co było złe itp. Ugadać się z jej mamą że to ona przekaże jej kotka razem z listem (zawsze mnie bardzo lubiła i  miałem z nią świetny kontakt.) przepraszającym za wszystko (żadnych błagań o powrót) życzący jej szczęścia tłumaczący dlaczego chciałem ze sobą skończyć itp przepraszający ją za to że nie chciałem się na niej odegrać tylko po prostu byłem załamany i nie wiem dlaczego powiedziałem jej wtedy o tym... Coś że wiem że jest szczęśliwa i nie chce jej się mieszać do tego szczęścia a ten kotek to rekompensata...żeby go nie traktowała za próbę przekupstwa itp (nawet jeśli tak jest) że nie liczę na to że się odezwie do mnie podziękuje lub będzie chciała się spotkać itp że byłem z nią szczęśliwy i ona też była no ale niestety wyszła jak wyszło... wiem że ona nie chce mnie widzieć i znać i że nie będzie chciała nigdy do mnie wrócić bo nie warto bo jestem nikim. że życzę jej wszystkiego najlepszego i żeby poznała kogoś kto ja pokocha tak jak ja i którego ona pokocha bo mnie nie może jak widać...Coś że ten związek był szczęśliwy tylko pod koniec się zaczęło psuć...szkoda bo można to jeszcze naprawić ale nie moge cię zmusić do niczego. Opiekuj się tym "Małym mrill" (tak nazywaliśmy kotki) kochaj go tak jak i ona będzie ciebie kochał. Na zawsze kochający, twój były...Michał

Jakieś rady co mógłbym jeszcze zrobić a czego nie? tylko nie odradzajcie mi tego wszystkiego bo to już postanowione chce tylko rad co jeszcze mógłbym ew. napisać żeby to lepiej zabrzmiało i żeby dało jej do myślenia. Wiem że ona coś do mnie jeszcze czuje bo po co by trzymała numer do mojej mamy, nie usuwała wtedy z fb lajkowala posty itp.Po za tym rozstalismy się wtedy w zgodzie itp... normalnie swojego byłego to by usunęła wszystko,znienawidziła itp. ostatniego próbowała nawet zaczarować itp Muszę spróbować jeśli to nie wypali to już nic nie poradzę...

Michał. Szczerze to myśle, że ty nadal się łudzisz że coś z tego będzie. Nadal tkwisz w "fazie zaprzeczenia". Ja Cię rozumiem bo sam przechodzę przez to, ale radzę Ci żebyś zapomniał i nie silił się na żadne prezenty. Uzależniłeś się od niej tak jak ja od mojej, ale zamiast niej, możesz wygrać siebie. Wiem że to nie jest łatwe, ale wszyscy tutaj wierzą że możesz to zrobić. Ty też uwierz. Więc, żadnych prezentów, kotków, pierdół, poprostu odpuść.
Jak Cię gryzie to pisz, ale spróboj skupić się na sobie!

149

Odp: Porzucony...

Michał
też tak myślę, odpuść.. przynajmniej na jakiś dłuższy czas. Będziesz dużo spokojniejszy mając szacunek do siebie smile
Pozdrawiam

150

Odp: Porzucony...

A ja myślę, że ten kot to znakomity pomysł. Ale nie mów jej nic, nie tłumacz się, nie przepraszaj. Po prostu jej go daj ze słowami, że dotrzymujesz obietnic ludziom dla ciebie ważnym. I tyle.

151 Ostatnio edytowany przez fuorviato (2012-04-30 17:05:38)

Odp: Porzucony...

Yoghurt007. Cenie sobie Twoje posty, ale tym razem nie zgodzę się z Tobą.
Ona go zostawiła, więc niech odpuści. Nie rozumiesz, że jak jej go da to znowu zatli się w nim iskierka jakiejś nadziei i chwila euforii, czekanie a póżniej ból na nowo. Nie lepiej przecierpieć raz ale do końca?

152

Odp: Porzucony...

W sumie też racja....

153

Odp: Porzucony...
yoghurt007 napisał/a:

W sumie też racja....

dopiero spojrzałam na cytat w Twojej stopce.. jakie prawdziwe! czyje to?

154

Odp: Porzucony...

Jaques Deval, ale prawdę mówiąc trafiłem na to z przypadku. A że mi się spodobało, to sobie ustawiłem.

155

Odp: Porzucony...

już postanowiłem że to zrobie. trudno jestem masochistą widać...

Napisałem już list i prawdopodobnie będę miał kotka.

Droga Beato.

Przed tym jak mnie zostawiłaś obiecałem ci kotka i słowa mego dotrzymuje.
Nie traktuj tego jako formy przekupstwa bo nią nie jest. Poprostu dotrzymuje słowa danego ci... Chciałem ci zadość uczynić tamte ostatnie nasze wydarzenie.
Nie chciałem sie na tobie odegrać tylko naprawde było ze mną źle i naprawdę chciałem ze sobą skończyć.Nie wiem dlaczego ci wtedy to powiedziałem o tym...może to desperacja że cię utraciłem na zawsze
Na zawsze wspomnienia zostaną w mej głowie. Struga,Glinki,Złote tarasy,Pałac kultury i ten mandat z menelem, tamto osiedle, Łazienki, Wołomim
Lasek,Pieniek ,Tsa , Bemowo i wiele innych miejsc i wydarzeń i co najważniejsze miejsce w którym oboje byliśmy jak w niebie Sopot <3
Żałuje że tak to się wszystko skończyło bo mozna byłoby to jeszcze naprawić ale jestem pewien że nie chciałabyś znowu się związać z kimś takim jak ja.
Bo jestem nikim i każdy jest ode mnie lepszy.Nic nie warty i skazany na cierpienie przez to że swój ideał stracił...bo nim jesteś. Moim ideałem kobiety o
którym marzyłem od zawsze. Silna jak acerola, uczuciowa, piekna, inteligentna. Pomimo twych wad bo każdy je ma to i tak mam cię za ideał i napradę kocham.
Zawsze będę pamiętał jak cie pierwszy raz zobaczyłem...nie mówiłem ci ale zakochałem się od pierwszego dojrzenia i gdyby nie ten mandat wstydziłbym się zrobić
pierwszy krok z obawy że mnie źle zrozumiesz i odstrasze cię... Ucieszyłem się jak wszystko dobrze poszło i jak mi powiedziałaś że sie zakochałaś we mnie tamtego dnia.
Zawsze będę pamiętał twoje wspaniałe słowa że jestem twoim ideałem mężczyzny, że mnie kochasz nad zycie, że kotuś sam nie rozumie dlaczego jest żoną misia,
Że chcesz ze mną spędzić reszte zycia ,że chcesz urodzić mi dzieci albo żebysmy razem je adoptowali.Naprawdę chciałem zamieszkać z tobą w domu z bali.
I to że nigdy mnie nie zostawisz...szkoda że jednak to zrobiłaś ale rozumiem cię...wiem jaki jestem.Szkoda że nie okazałem się twoim ideałem.

Mam nadzieję że jesteś szczęśliwa w końcu bo widać ze mną nie byłaś przynajmniej przez ostatnie pare miesięcy, przez nasze problemy.Moje liczniejsze i twoje
praktyki itp.Gdybyśmy mieli szanse napewno byśmy wszystko narpawili i byłoby lepiej niż wcześniej ale wiem że nie będziesz chciała tego bo juz jesteś szczęśliwa.
Cieszę się że chociaż ty jesteś bo ja nie moge być kiedy nie jesteśmy razem. Bądź szczęsliwa zycze ci tego z całego serca. Mam nadzieje że znajdziesz mężczyznę
który pokocha cie tak jak ja i którego ty będziesz w stanie kochać. Mam nadzieję że tak będzie. Choć prawdę mówiać większą mam nadzieje że zejdziemy się ale
to nie realne bo mnie nie kochasz już i nie tęsknisz za mną... Niestety mnie męczą wspomnienia tylko i cały czas mi się śnisz...
Domyślam się że mnie nienawidzisz i postrzegasz jak Pawła lub innych twoich byłych ale ja ci życzę wszystkiego dobrego.

Opiekuj się tym Małym mrill. Kochaj go bo i on już cie kocha tylko spójrz na niego. Żałuje że nie wychowamy go razem ale cóż nie można mieć wszystkiego.
Cieszę się że cię uszczęśliwiłem bo tak jest. Zawsze marzyłaś o kotusiu. Duży kotuś marzy o małym kotusiu smile
Dbaj o niego tak jak i ja dbam o papuga. On też tęskni za tobą i się rozbestwił od kąd już cie nie widuje...
nie licze na to że mi podziękujesz, odezwiesz się lub spotkasz się albo będziesz chciała wrócić do mnie bo nie jestem ciebie wart...
Choc bardzo bym tego pragnoł...

Dbaj o siebie i małego mrill i bądz szczęśliwa.

Na zawsze kochający. Michał Szymczak.

P.S nie pozwól wywieść go na wieś!



Co usunąć co może dodać?

156

Odp: Porzucony...

Tak usunąć całość. Jest żałosny. Chcesz jej dać kota? Po prostu jej daj. Niczego nie tłumacz, nie wyjaśniaj. To zbędne.

157

Odp: Porzucony...

A sam kotek jest lepszy? myślisz że zrobi lepszy efekt niż z listem?

158 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-04-30 17:22:41)

Odp: Porzucony...

Jak już się tak zaparłeś na tego kota to tak. Lepszy sam kot. Ale po zagłębieniu się w temat to raczej wątpię, aby odniosło to jakikolwiek efekt.

159

Odp: Porzucony...

Nie zaszkodzi spróbować chyba...i tak nie mam nic do stracenia...

160

Odp: Porzucony...

Nie dawaj Michał. Zaprzyj się chłopie. Niech sama wie co straciła. Czemu masz jej to udowadniać?
Zastanów się.

161

Odp: Porzucony...

Zdaje się, że już próbowałeś, prawda? To było tylko półtora roku, a nie kilka lat. Jeśli po tak krótkim czasie dziewczyna wywija ci taki numer i rzuca takimi tekstami, to nie masz się co łudzić.

162

Odp: Porzucony...

Michał opanuj się. Czyż nie więcej wskórasz odzyskując siebie? Jeśli już chcesz jej dać tego kota tak bardzo, to ok, ale zachęcam Cię do pewnego ćwiczenia: Odczekaj jeszcze chwilkę i zastanów się czy robiąc to nie będziesz miał nadziei, że zmieni zdanie. Jeśli możesz w zgodzie ze sobą dać jej go bez żadnych oczekiwań, zrób to, ale tylko wtedy kiedy będziesz gotowy. W przeciwnym razie, narazisz się na ból, powtarzam.
Nie podejmuj tej decyzji pochopnie. Zastanów się na spokojnie. Zrób coś tak żeby na chwilę przestać o tym mysleć, daj sobie chwile.
Sam będziesz wiedział kiedy będziesz gotowy. Wg mnie, nie jesteś jeszcze.

163

Odp: Porzucony...

gdybym dostała taki list to poczułabym się jeszcze gorzej. Ty się w nim użalasz... i to niemało...
nie dawaj jej tego listu, bo weźmie Cię za desperata.
to widać na odległość, że liczysz, że tym listem wzbudzisz w niej poczucie winy, jaka to ona jest, że Cię zostawiła i w ogóle. a kota bym najwyżej podrzuciła pod drzwi mieszkania, niech nie wie, że to od Ciebie. może się domyśli, może nie.
chcesz jej sprawić przyjemność, to zrób to anonimowo.

164

Odp: Porzucony...

Tak ten list odpada ale kotek nie. Wywiedziałem się od jej mamy że znowu siedzi praktycznie cały czas w domu. A do tego neta nie ma wiec cholernie się nudzi. To tylko działa na moją korzyść. A ten kotek to dobry pomysł według niej. Ona marzy o takim kotku i może jej coś da do myślenia i serce jej coś podpowie... Jeśli to nie zadziała to już nic nie zadziała. nic nie stracę a mogę zyskać. Gorzej nie będzie a może być lepiej.

165

Odp: Porzucony...

Nigdy nie jest tak źle, aby gorzej być nie mogło. Nie masz się co łudzić, że cokolwiek w niej się zmieni.

166 Ostatnio edytowany przez empti (2012-05-01 12:26:46)

Odp: Porzucony...

Jezeli chcesz ja odzyskac, najpierw musisz odzyskac siebie. A poki co tylko i wylacznie sie pograzasz.

Zajmij sie czyms, zajmij mysli czyms innym niz mysleniem o niej. Nie odzywaj sie do niej, nie spotykaj sie z nia do momentu az bedziesz gotowy.

Nie mow, ze nie potrafisz, bo sam sobie to wmawiasz. Potrafisz, ale tego nie chcesz! A musisz chciec, zeby cos z tego wyszlo. Zrob sobie od niej przerwe, minimum 2miesieczna. Znajdz sobie inne zajecie niz uzalanie sie nad soba i nad tym jak to Cie los potraktowal. Ciesz sie zyciem! Wyciagnij pozytywy z waszego rozstania. Na pewno jakies sa, bo nikt nie jest idealem. Nabierz dystansu do siebie i do niej. Do was!

Mysl pozytywnie. Zle mysli zamieniaj w dobre. Jak przypomni Ci sie ona, to, ze nie jestesci juz razem, pomysl o... o czymkolwiek innym, co przyniesie Ci szczescie. Radosc. Na pewno jest cos takiego. Np. przypomnij sobie tekst piosenki ktora lubisz, przypomnij sobie jakies smieszne sytuacje z dziecinstwa. Cokolwiek, co pomoze Ci przestac o niej myslec i jednoczesnie poprawi Twoj nastruj.

Tak samo, jezeli z rana sobie o niej przypomnisz i od tego momentu bedziesz zly, smutny, przygnebiony caly dzien, to caly Twoj dzien bedzie klapa - prawo przyciagania, ktore dziala.

Mysl o czyms pozytywnym, a jak obudzisz sie z mysla "nie! Czemu musze wstac tak wczesnie?!", powiedz sobie "oo, fajnie. Nowy dzien, ciekawe co ciekawego mnie dzisiaj spotka.". Nie skupiaj sie wcale na tych negatywnych myslach.

To Ci pomoze i zapomniec o niej na jakis czas i pomoze Ci odnalezc siebie. Ty nie mozesz o nia zebrac, blagac, prosic o powrot. Ona nie wroci do slabeusza. A aktualnie nim jestes. Musisz stac sie osoba, w ktorej ona zakocha sie jeszcze raz, na nowo. Twoim celem nie ma byc "odzyskac Beate", a celem ma byc "stac sie kims, kogo Beata pokochalaby NA NOWO" - wazne. Jezeli chcesz zwiazku z nia, musisz odpuscic poprzedni zwiazek. Jakby go nie bylo. Musicie zaczac od zera. Dlatego musisz poswiecic na to troche czasu.


I nie pieprz mi tu glupot, ze latwo sie mowi, a trudniej robi. Bo dla chcacego nic trudnego. Sam to teraz stosuje i odkad sie dowiedzialem o prawie przyciagania i odkad je stosuje, jestem kims innym. Nie skupiam sie na niczym co mogloby mi popsuc nastruj, a na czyms co mi tylko pomoze go poprawic. A bylem bardziej zdesperowany niz Ty, uwierz.

Zadne kotki nie wchodza w gre. Zniknij z jej zycia na jakis czas!

A jezeli to zrobisz, to najlepiej zniknij z tego forum, bo na nic sa nasze rady skoro ich nie sluchasz.

Moze i mocno, ale inaczej nie rozumiesz.

167

Odp: Porzucony...

Bardzo dobrze napisane empti

168

Odp: Porzucony...

po pierwsze pomyśl o sobie.mi ktoś 4 lata temu powiedział że nie kocha i przez te 4 lata jak nie milczalam to byłam jego kumpelą,potem dziewczyna od nie zobowiązujacych numerków a na końcu go olałam.Zadna z tych sytuacji nie sprawila że mnie pokochał.A wiesz w czym problem?ty i ja mamy małe poczucie własnej wartości.tkwi się w takim stanie a latka leca.nie warto,więc może pomyśl by walczyc o siebie?nie o nia.zadbaj o siebie,poczuj się ze sobą dobrze.nie zapomnisz ale będzie mniej boleć.a potem walniesz sobie klina w postaci następnej partnerki.

169

Odp: Porzucony...

Tak jak mówiłem to ostania rzecz jaka mogę zrobić...jeśli to nic nie zdziała to już nic nie da rady...jeśli się nie uda wtedy będę myślał o sobie.... Nie chce żałować że nie spróbowałem ostatni raz...

170

Odp: Porzucony...
MichałS. napisał/a:

byłem wczoraj u niej z kwiatami i ze łzami w oczach przysiągłem jej ze nie będę już zazdrosny i się zmienię.

Żeby nie zaśmiecać nowym tematem...

Drogie Panie czy takie zachowanie mogłoby wywołać u Was pozytywną reakcję, czy jednak facet który płacze "dla was" i chce się diametralnie zmieniać jest od razu spalony jako mężczyzna?

171

Odp: Porzucony...

Cisza mówi sama za siebie...

172

Odp: Porzucony...

Nie jest spalony, jako mężczyzna. Dlaczego miałby być. Każdy ma prawo do wyrażania swoich emocji, bez względu na to, czy jest facetem, czy kobietą. My kobiety, nie uważamy mężczyzn za mięczaków, bo to, że się popłakał, nie oznacza, że nim nie jest. To raczej dla was, facetów, hańbą jest szczere wyrażanie uczuć, bo uważacie to za mało męskie.

173

Odp: Porzucony...

zależy jaka by to była sytuacja. gdyby to były żale takie już długodystansowe i nie dające mi spokojnie nic zrobić to miałabym dosyć. jednorazowy taki 'wyskok' nie byłby aż tak źle zrozumiany. natręctwo w tej postaci może być straszne.

174

Odp: Porzucony...
tentypej napisał/a:
MichałS. napisał/a:

byłem wczoraj u niej z kwiatami i ze łzami w oczach przysiągłem jej ze nie będę już zazdrosny i się zmienię.

Żeby nie zaśmiecać nowym tematem...

Drogie Panie czy takie zachowanie mogłoby wywołać u Was pozytywną reakcję, czy jednak facet który płacze "dla was" i chce się diametralnie zmieniać jest od razu spalony jako mężczyzna?

Możemy się tu wypowiedzieć, jednak najważniejsze co zrobiła ONA. Jej czyny świadczą za jej uczuciami lub ich brakiem.

Osobiście mam miękkie serce na każdy płacz.
Natręctwa jednak ucinam w zarodku wink

175

Odp: Porzucony...
MichałS. napisał/a:

Tak ten list odpada ale kotek nie. Wywiedziałem się od jej mamy że znowu siedzi praktycznie cały czas w domu. A do tego neta nie ma wiec cholernie się nudzi. To tylko działa na moją korzyść. A ten kotek to dobry pomysł według niej. Ona marzy o takim kotku i może jej coś da do myślenia i serce jej coś podpowie... Jeśli to nie zadziała to już nic nie zadziała. nic nie stracę a mogę zyskać. Gorzej nie będzie a może być lepiej.

Strasznie poniżający ten list z poprzedniej strony. Oby go faktycznie nie ujrzała.
Przyznajesz się do winy, jednocześnie dalej stawiasz  ją "ponad", usprawiedliwiając jeszcze. Mogłaby dojść do wniosku, że postępuje z Tobą słusznie.
Kot lub inny podarunek to też nie jest dobry pomysł. Dlaczego masz jej sprawiać przyjemność, skoro na to nie zasługuje. Zakpiła sobie z Ciebie. Też byłem taki sweet'aśny, za czasów debiutanta. To błąd.
Wiem co czujesz, żal mi Cię.
Z czasem będziesz się z tego śmiał jak znajdziesz w sobie siłę, bo po każdym ciosie jesteś bardziej odporny na ból.

176

Odp: Porzucony...

MichałS. i jak tam z Tobą? jak to wszystko się dalej potoczyło?

177

Odp: Porzucony...

Wszedłem tu bo mam kolejny problem i to poważny...
Ale najpierw o kotku. No cóż dałem jej go bardzo się ucieszyła ale mnie nie kocha...darowałem sobie i po krótkiej rozmowie poszedłem ale zostawiłem go jej. Nie mam z nią kontaktu itp.

Mam problem...Dziś spotkałem się z pewną dziewczyną...było fajnie itp a potem poszliśmy do niej...wiecie po co...
I tu problem...nie stanąłem na wysokości zadania...najpierw nie miałem erekcji a jak już udało się to nie mogłem dojść i mi sflaczał...taki wstyd i zażenowanie...wiecie jak ja się czuję? Jak marna namiastka mężczyzny...myśli samobójcze powróciły...
Nigdy mi się to wcześniej nie zdarzyło...Nie rozumiem dlaczego tak się stało...

178

Odp: Porzucony...

a czy z tą dziewczyną było coś więcej? czy czysty seks?
może chodzi o to, że nic do niej nie czułeś? i to było takie, byle było?
jeśli coś nie tam wywnioskowałam to wytłumacz smile
i nie martw się. każdemu może się zdarzyć, to nie powód do wstydu

179

Odp: Porzucony...

No właśnie czysty seks...Tak nie czuje do niej nic i może to przez to...boje się że po prostu nie mogę z nikim innym niż z moją byłą...już nigdy...
Może po prostu mój organizm broni się przed tym bo ją nadal kocham i to tak jakby zdrada... Albo bez miłości nie mogę...albo z nikim innym nie mogę...

180

Odp: Porzucony...

albo po prostu musisz się zakochać ponownie. i wtedy próbować.
skoro widzisz, że seks bez zobowiązań nie jest dla Ciebie to szukaj miłości,a  nie seksu

181

Odp: Porzucony...

Nie wiem...może po prostu za wcześnie jest...dopiero półtora miesiąca prawie 2 mija...
Szukam miłości ale nie mogę znaleźć i pewnie długo nie znajdę o ile znajdę...chyba że coś se zrobię w końcu...coraz gorzej mi jest...coraz więcej porażek...straciłem wszystko przez nią...znajomi i przyjaciele,chęć życia,własna samoocena,wiara w ludzi i świat,zaufanie do ludzi a teraz "męstwo"...

182

Odp: Porzucony...

wierz mi, ja tez po rozstaniu byłam wrakiem człowieka, ale powiedziałam sobie raz DOŚĆ i poszło smile
i też zostałam z tym wszystkim sama, bez znajomych, bo przez niego ich straciłam...
także wierz mi, jeszcze się wszystko ułoży smile

183

Odp: Porzucony...

No ja też sobie powiedziałem DOŚĆ ale w dość drastycznej sytuacji no ale mniejsza w jakiej tongue
Nareszcie do mnie ostatecznie dotarło że to nie ona zrobiła mnie krzywdę tylko ona sobie tak naprawdę. Znam ją dobrze i wiem że prędzej czy później znowu zostanie sama jak palec bo ma strasznie ciężki charakter i inne wady fizyczne.Ci jej nowi "przyjaciele" prędzej czy później i tak będą mieli jej dosyć zresztą jak każdy do tej pory...nawet jej rodzina. Tylko ja nie miałem jej dosyć. Kiedyś to samo zrobiła ze swoją najlepszą przyjaciółką że wybrała kogoś innego i ją olała a później żałowała...do tej pory ona żałuje tego. Myślę że tak samo będzie i ze mną. Pewnego dnia sobie o mnie przypomni i pomyśli "Boże co ja zrobiłam" ale już będzie za późno żeby to naprawić.

A ja teraz zamierzam brać z życia ile się da! Koniec użalania się nad sobą i rozpaczania za nią.

184

Odp: Porzucony...

Jeszcze przyleci do Ciebie. Może skończ z nią definitywnie jak sytuacja się powtórzy, po co znów denerwować się.
Powodzenia.

185

Odp: Porzucony...

No nie wiem...Chyba jest zbyt dumna żeby się przyznać do błędu. Chociaż jeśli by żałowała...ale jakoś w to nie wierze żeby to się stało. Po za tym nie wiem w ogóle czy bym tego chciał. Łatwo zyskać moje zaufanie ale trudniej odzyskać a ona je straciła przez to. Sam nie wiem czy jeśli byłaby taka sytuacja czy chciałbym się jeszcze raz w to pakować...Ale z drugiej strony nie wiem jak bym się zachował jeśli by naprawdę chciała wrócić, nie wiem czy bym jej potrafił odmówić. Ah to gdybanie...

186

Odp: Porzucony...

Czytam Twoją historię jak swoją, ja miałem podobnie z różnicą że po 8 latach. Też mnie tak czarowała a ja robiłem z siebie idiotę, prosiłem, błagałem a Ona była już z innym. Straszny ból...

187

Odp: Porzucony...

Dziś mi się śniła znowu ale jeszcze czegoś takiego nie miałem. Śniło mi się że czytałem jej opowiadanie chyba na FB czy jakimś blogu. I to opowiadanie dotyczyło naszego pierwszego spotkania które było nawiasem mówiąc najszczęśliwszym dniem w moim życiu... wszystkie te uczucia które odsunąłem na bok wróciły nagle sad Gdyby nie to że wiem że nic nie mogę sobie zrobić bo brak mi odwagi to był by dobry moment... Jestem ciekaw czy i ona ma lub będzie przeżywała coś takiego jak ja

188

Odp: Porzucony...
MichałS. napisał/a:

No nie wiem...Chyba jest zbyt dumna żeby się przyznać do błędu. Chociaż jeśli by żałowała...ale jakoś w to nie wierze żeby to się stało. Po za tym nie wiem w ogóle czy bym tego chciał. Łatwo zyskać moje zaufanie ale trudniej odzyskać a ona je straciła przez to. Sam nie wiem czy jeśli byłaby taka sytuacja czy chciałbym się jeszcze raz w to pakować...Ale z drugiej strony nie wiem jak bym się zachował jeśli by naprawdę chciała wrócić, nie wiem czy bym jej potrafił odmówić. Ah to gdybanie...

Zrozumie co straciła to pewnie złamie się, a jeżeli nie to przynajmniej zacznie zadawać sobie setki pytań a takie zamartwianie jest jeszcze gorsze. Możesz jej w tym pomóc, ograniczając kontakty do 0, nie myśląc o niej, żyjąc pełnią szczęścia bez niej - zauważy to.
Przyjęła od Ciebie prezent, jeszcze lepiej. Będzie on gwarancją, że o Tobie myśli.
Oczywiście, zakładając wariant że nikt inny w oko jej nie wpadnie w ogóle/na dłużej w najbliższym czasie.
Dobrze zrobisz jak nie wpakujesz się w to ponownie. Być może dziewczynce odwidzi się i znów dół.
Tak mi się to mniej więcej widzi wink

189 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2012-05-22 23:08:23)

Odp: Porzucony...
MichałS. napisał/a:

(...) jakiś koleś do niej zaczął pisać na FB i nie była chętna zbytnio ale z drugiej strony ona nie ma żadnych przyjaciół więc ją namówiłem do tego żeby się z nim zaprzyjaźniła

Niech nikt się na mnie nie obrazi, ale kiedy czytam lub słyszę coś takiego, mam ochotę powiedzieć tylko jedno:
Moje serdeczne gratulacje!

I chyba nic więcej nie trzeba dodawać.

Kiedyś, na forum biegowym przeczytałem entuzjastyczną wypowiedź pewnej biegającej dziewczyny, brzmiało to mniej więcej tak: "... dzięki temu ja wieczorami mogę spokojnie biegać, a mój chłopak siedzi w domu z moją najlepszą przyjaciółką...". Tej Pani również składam serdeczne gratulacje i pozostawiam Państwu temat do przemyślenia.

Nie ma to jak walnąć się młotkiem w głowę a potem narzekać, że boli. A tak zachowuje się większość klientów psychologa/psychoterapeuty.


"Bo dno każdej tragedii to głupota" powiedział pewien pijak w książce T. Dołęgi - Mostowicza "Znachor" - serdecznie polecam.

190

Odp: Porzucony...

Potwierdzam: strzał w stopę.
Z drugiej strony może to i lepiej, że sam "przyspieszył" ten proces,
jakby poznała kogoś bez jego udziału, pewnie tak samo by się to skończyło.

191

Odp: Porzucony...

Nie mam z nią żadnego kontaktu i dopóki ona się nie odezwie (jeśli kiedykolwiek się odezwie) to takowego kontaktu nie będzie już.
Tak wiem że popełniłem straszny błąd z tym że ją do tego namówiłem...nigdy sobie tego nie wybaczę że byłem tak naiwny...gdybym mógł zmienić czas to bym nigdy nie dopuścił do czegoś takiego... byłem głupi i naiwny i teraz płace za to wysoką cenę... trzeba coś stracić żeby to docenić. Jeśli będzie żałowała to też ona to zrozumie.
Ja nie mogę nic innego zrobić jak żyć najlepiej jak się da. Nie mogę już nic zrobić żeby do mnie wróciła bo to już by było prześladowanie itp. Po zostaje żyć najlepiej jak się da i nie mieć nadziei. A może mnie kiedyś zaskoczy...

192 Ostatnio edytowany przez Wojciech Imielski (2012-05-23 14:26:40)

Odp: Porzucony...

Albo raczej życie Pana zaskoczy, i to w ten sposób, że będzie Pan kiedyś szczęśliwy, że tak to się właśnie skończyło.
Wspomni Pan moje słowa. Takich sytuacji znam przynajmniej dziesiątki (szczerze przyznam, że nawet, kurczę, również z własnego doświadczenia...) i zawsze scenariusz jest taki sam - od rozpaczy do wielkiego szczęścia. Ale trzeba wiele czasu, by spojrzeć na to z dystansem.

Czasem życie biegnie tak, jakby wiedziało, co robi. Sam tego nie rozumiem.

FrankHorrigan napisał/a:

Z drugiej strony może to i lepiej, że sam "przyspieszył" ten proces,
jakby poznała kogoś bez jego udziału, pewnie tak samo by się to skończyło.

Też mi się tak wydaje.

Tak czy inaczej proszę więcej nie zachęcać swoich dziewczyn do zaprzyjaźniania się z kimkolwiek, ok? wink wink wink

Swoją drogą ciekaw jestem, ile Pan ma lat. Jeśli ta informacja jest gdzieś w tym wątku, to proszę wybaczyć, nie zauważyłem.
Z Pańskiego profilu wynika tylko, że jest Pan "Tajemniczą Lady" smile smile smile - zwróciłbym się do Moderacji o zmianę na "Netfacet" smile

193

Odp: Porzucony...

Mam 21lat. Nie no nigdy więcej nie będę zachęcał już...o ile będę miał jeszcze kiedyś inną. W tej chwili nie wyobrażam sobie innej na jej miejscu... Tak tajemnicza lady mi też jakoś nie odpowiada tongue
Znów mi się śniła. To takie męczące...Serce mi wali jak młot od wczoraj praktycznie cały czas. muszę wziąć jakiegoś proszka na uspokojenie. Może faktycznie do jakiegoś psychologa powinienem się udać...

194

Odp: Porzucony...
MichałS. napisał/a:

Mam 21lat. Nie no nigdy więcej nie będę zachęcał już...o ile będę miał jeszcze kiedyś inną. W tej chwili nie wyobrażam sobie innej na jej miejscu... Tak tajemnicza lady mi też jakoś nie odpowiada tongue
Znów mi się śniła. To takie męczące...Serce mi wali jak młot od wczoraj praktycznie cały czas. muszę wziąć jakiegoś proszka na uspokojenie. Może faktycznie do jakiegoś psychologa powinienem się udać...

Na to są sposoby nie inne jak te, które już wymieniliśmy.
Zajmij się swoim hobby, poszukaj szczęścia gdzieś indziej - wspomnień nie wymaże lecz ograniczy i pozwoli spojrzeć na to, ze zdrowym rozsądkiem z czasem.
Spotkałem trochę przesądnych osób, które twierdzą że tęskni się za osobą, która się śni. Być może coś w tym jest.
Dlatego cieszy mnie fakt, że nie mam snów w ogóle wink

195

Odp: Porzucony...
Frank Horrigan napisał/a:

Spotkałem trochę przesądnych osób, które twierdzą że tęskni się za osobą, która się śni. Być może coś w tym jest.

No jasne że tęsknie za nią...nadal ją kocham pomimo wszystkiego. Czy może ci chodziło że jak się śni osoba to ona tęskni...ja kiedyś coś takiego słyszałem też.

Dziś jak byłem w pracy na nocy to jedna rzecz mnie zastanowiła. Mianowicie dlaczego zachowała numer do mojej mamy i najprawdopodobniej do mnie też. Czemu nie usunęła mnie z FB nie zablokowała na gg itp. Swoich byłych tak traktowała,życzyła im śmierci nawet a mnie nie...czym to jest kierowane...

Posty [ 131 do 195 z 213 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026