netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

69 odpowiedzi9 696 wyświetleńzałożony przez kiv, 03.02.2015

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 70 ]

1

Temat: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Z gory przepraszam za dlugi post - mam nadzieje ze ktos przebrnie - moze powie co mam myslec o zachowaniu mojej narzeczonej.
Ja juz raczej nie mam nadzieji na uratowanie tego zwiazku. Ale martwie sie o nia.

Kilka miesiecy temu rzucila mnie narzeczona. Zwiazek trwal 13 lat - 9 lat razem mieszkalismy. Oboje jestesmy po 30stce. I jak to w zwiazku byly gorki i dolki, ale (moim zdaniem) byl udany, zgodny, szczesliwy (jak sie okazuje nie) pasowalismy do siebie. Mielismy wspolne plany na zycie, wyznawalismy podobne wartosci.

Wszystko wydarzylo sie w bardzo trudnym dla mnie momencie - wyjechalem do pracy za granice. Decyzja, ze jade byla wspolna - od dawna planowalismy wspolny wyjazd ale czekalismy az ona skonczy studia i specjalizacje (lekarz). Teraz trafila sie okazja zebym ja pojechal sam i przez kilka miesiecy zanim ona bedzie ?wolna? przygotuje grunt - zeby ona przyjechala ?na gotowe? i bylo latwiej.

Po jakims miesiacu mojego pobytu tutaj ona mnie rzucila - przez whatsapp i skype - z tym, ze nawet na skype nie chciala wiecej rozmawiac.. Do tego momentu wszystko zdawalo sie ok - tydzien przed moim wyjazdem bylismy na wspolnych wakacjach - wszystko bylo dobrze, przegladalem zdjecia - wygladala na szczesliwa.

Przez miesiac mojego pobytu za granica mielismy staly kontakt - na skype albo whatsapp - rozmowy byly jak zwykle - mile, rozmawialismy o intymnych rzeczach, planowalismy co zrobi jak przyjedzie mnie odwiedzic, mowila ze chce sie przytulic jak miala akurat gorszy humor czy problemy w pracy.
Pozniej pojechala na ok. 2 tygodnie do siostry, ktora jest w Portugalii na wymianie studenckiej. Tam trafila akurat na zla pogode wiec tez sie zalila a ja ja pocieszalem zeby sie na tym tak nie skupiala.
Pod koniec tego wyjazdu zrobila sobie - sama - wycieczke na poludnie - tam juz lepsza pogoda lepszy nastroj.. Po powrocie do Polski dziwnie nie miala dla mnie czasu tak jakby unikala kontaktu, w ogole nie tesknila - i tak przez kilka dni az w koncu udalo sie z nia skontaktowac. Skonczylo sie mala sprzeczka po czym przyznala sie ze poznala kogos na tym wyjezdzie i ?sie zakochala? (czyt. przespala).
Do tego wszytkiego dodala ze ona do mnie juz nic nie czuje, wypalilo sie i ze juz od jakiegos czasu tak czula ale nie wiedziala jak to powiedziec jak to przyjme.. I ze to co zrobila to byl impuls do tego zeby nasz zwiazek zakonczyc i nie uwaza tego za zdrade i to jej prywatna sprawa..

Oczywiscie teksty typu, ze sie dusila w zwiazku (nie bylem typem zazdrosnika, wychodzila z kolezankami/ktorych ma niewiele, dopingowalem ja zeby znalazla sobie hobby poza praca), ze chce przerwy, zeby dac czasu ?na poukladanie? i zebym ja tez sprobowal sobie ukladac zycie tutaj..

Znam ja 13 lat i to jest dla mnie szok - nigdy bym nie pomyslal ze moglaby cos takiego zrobic, ufalem jej calkowicie, bylismy sobie najblizszymi osobami. Bylem jej pierwszym ?powaznym? facetem (ona moja dziewczyna), mielismy podobny system wartosci, podobne podejscie do zdrady. Do dzis nie jestem w stanie pojac jak mogla mnie tak potraktowac. To wydawalo sie absurdalne.

Podobnie zareagowali jej rodzice, byli za mna, ona z nikim nie chciala o tym rozmawiac, powiedziala ze wie co czuje i koniec. Nie chciala zebym przylecial porozmawiac, zupelnie sie zamknela i nie chciala zebysmy sie kontaktowali.

To wydarzylo sie kilka miesiecy temu, ja zostalem tutaj sam, nie mam zadnych znajomych w okolicy, swieta i sylwestra spedzilem zupelnie sam, nie dostalem od niej nawet grzecznosciowych zyczen. Stracilem wszystko - narzeczona, psa (wspolnego, ktorego kocham a teraz wlasciwie tylko odwiedzam co kilka miesiecy), dom (mieszkalismy w mieszkaniu od jej rodzicow).
Do tego dochodzi moja depresja - lecze sie od ok. 2 lat. Wydawalo mi sie po Nowym Roku, ze zaczyna byc lepiej, ale jednak nie. Nie moge sie podniesc, nie widze zadnej przyszlosci, wracaja mysli samobojcze - ale mam jescze rodzicow, mame dla ktorej musze walczyc.

Poczatkowo myslalem ze to jest jakies jej zalamanie nerwowe, kryzys - przez to, ze zostala sama, moze jakies zwatpienie, stres w pracy. Ona bardzo duzo pracuje i miala wtedy troche stresow zwiazanych ze zmiana oddzialu w szpitalu - nieciekawa atmosfera bardzo stresujacy ludzie itd. Ja zawsze ja wspieralem - przez cale studia i wysluchiwalem kiedy sie zalila jaka atmosfera jest w pracy. Bardzo chcialem to wszytko odkrecic, bylbym w stanie zrozumiec i wybaczyc te zdrade.

Niestety mijaja miesiace a ona nadal jest przekonana do swojej decyzji. Przepraszala, przykro jej i zaluje ze tak to wszystko wyszlo. Ale nadal twierdzi, ze nic do mnie juz nie czuje i nie chce byc razem. I ze jest w ?nowym zwiazku? - z tym portugalczykiem (na odleglosc przez skype..) i ze on ma wobec niej ?powazne plany".. Probowalem jej wytlumaczyc - ze spedzila z nim kilka dni (4?), nie zna go i jego przeszlosci. Facet ma 9 letnia corke, firme tam na miejscu - a ona tam kariery nie zrobi jako lekarz wiec na co liczy, jakie plany... Nic do niej nie trafia. No i fakt, ze poznala go na tej swojej wycieczce i byla u niego na CouchSurfing - ciekawe ilu naiwnym laskom go odwiedzajacym wciskal ten sam kit.

Ona zawsze byla madra i rozsadna kobieta, nie wiem co sie z nia stalo. Czy to jest jakis problem psychologiczny (podobno byla tez u psychologa no ale nie wiem co z tego wyniklo)? Naprawde nie moge sobie wytlumaczyc jej zachowania w tej chwili, to jest absurdalne.. Martwie sie o nia i to mnie tez dodatkowo ciagnie w dol.

Jej mama wpadla w depresje, podobno bylo z nia bardzo zle, nie wiem co sie dzieje teraz bo nie kontaktuje sie z nimi - tesc mnie o to prosil zeby nie denerwowac zony.

A ja tutaj wegetuje i mysle czy wracac czy probowac sie wygrzebac tu na miejscu - sam, bez zadnego bliskiego wsparcia. Chociaz wracac wlasciwie nie mam do czego, bede tylko blisko niej i moze to bedzie bardziej bolesne.

Minely 4 miesiace a ja nadal czuje pustke i ciezar na sercu. Nie moge sie pogodzic z tym jak sie ze mna obeszla i jakby nigdy nic jest sobie "w zwiazku" z kims z kim spedzila kilka dni a teraz utrzymuje ten "zwiazek" na odleglosc.

Jesli ktos to przeczyta - jak odczytujecie jej zachowanie i decyzje?

2

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Ktos tu pisal Erasmus = Orgasmus. A tak wogole, to czemu po tylu latach nie sfromalizowaliscie związku? 13 lat razem? To dziwne. Z reguly takie związki się rozpadają. Wczesniej nastepuje kryzys ale w malzenstwie trudniej o zdrade, pracuje się nad tym. Gdyby wszystkie związki były "wolne" to rozstan byłoby o wiele więcej. Pierwsze również nie sa trwale. Poza tym jesteście razem i sami spędzacie czas oddzielnie, Ty wyjezdzasz gdzies, ona tez gdzies. Oddzielnie, nie razem i tak zamierzaliście zyc do 40stki?, 50tki? Nie dziwie ze się rodzice martwią. W końcu to nie jest zachowanie poważne (dziewczyny). Ale wasze zachowanie (twoje i dziewczyny) wcześniej tez nie było poważne. Moim zdaniem nie stało się zupełnie nic dziwnego. Sami sobie ten los zgotowaliscie (nie myl tego z wina). Po prostu pewne rzeczy maj swoje konsekwnecje.

Teraz musisz się zajac swoim życiem. W końcu potrafiles wyjechać sam. Ja się powiedziało A trzeba powiedzieć B.

3

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Miałeś pecha bo na jej drodze stanął portugalczyk i pojawiły się u niej motylki i pozamiatane.
A tak na marginesie to odpowiedz sobie jak wartościowa jest dziewczyna która będąc w 13-to letnim zaiązku tak szybko idzie do łóżka z obcym facetem.
Gościu znalazł sobie głupią polkę do bzykania.
Dlaczego miał nie skorzystać z nadarzającej się okazji.
Ale nie ma tego co by na dobre nie wyszło.
Lepiej, że stał się to teraz a nie poślubie.
Ona w 100%, ba w 200% Ciebie nie kochała.
Teraz zajmij się sobą.
Natomiast takie związki nie wytrzymują odległości, więc jeszcze jej woda w uszy się naleje.

4 Ostatnio edytowany przez zrozumieckobiety (2015-02-03 20:14:23)

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

kolejny przyklad gdzie kobieta potrafi cale zycie zucic dla kogos nowego kto wydaje (motylki) sie lepszy ciekawszy pzzystojniejszy ittp
odchodzi gdy jest zle a nie powie co naprawic tylko czeka mimo ze sie wypaliło dawno temu (co? niewiadomo)
nie ma czego zalowac, zrozumiesz za jakis czas, zajmij sie zyciem by byc sie poczuc dobrze sam ze soba
taki sposob odejscia jest standardowy, tzw do kogoś z gałęzi na gałąąź

5

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
maniek_z_maniek napisał/a:

czemu po tylu latach nie sfromalizowaliscie związku? 13 lat razem? To dziwne. Z reguly takie związki się rozpadają. Wczesniej nastepuje kryzys ale w malzenstwie trudniej o zdrade, pracuje się nad tym

Ja się z tym stwierdzeniem nie zgadzam. Ile małżeństw rozpada się wcześniej niż po 13 latach? Ilu w małżeństwach się zdradza.
My jakoś nie potrzebowaliśmy papierka. Chociaż zastanawialiśmy się kiedyś nad ślubem ale ponieważ nie mamy dużych rodzin ani wielu znajomych to myśleliśmy raczej o czymś skromnym - może zaprosić rodziców razem na wakacje i gdzieś w jakiejś ładnej scenerii. No w każdym razie do tego nie doszło, ale ona wiedziała, że to jest do uzgodnienia - ja się nie zapieram.

W tym momencie jednak cieszę się, że nie jesteśmy po ślubie ani nie mamy dzieci..

maniek_z_maniek napisał/a:

Poza tym jesteście razem i sami spędzacie czas oddzielnie, Ty wyjezdzasz gdzies, ona tez gdzies.

O nie nie, absolutnie nie tak. Wakacje spedzalismy razem, w domu razem. Najdłuższa rozłąka to był miesiąc 10 lat temu. To oczywiste, że czasem trzeba robić coś osobno to chyba zdrowe. Ja jej nie trzymałem w klatce. W ogóle to myśle, że za dużo czasu spędzaliśmy razem, nie było kiedy się stęsknić - myślałem, że ta rozłąka jeszcze nas podkręci. W tym roku byliśmy razem 2 razy na wyjazdach - drugi raz wakacje tuż przed moim wylotem. Do Portugalii pojechała skorzystać z tego, że jej siostra tam jest na Orgasmusie (sami to tak nazywaliśmy). Nigdy nie byliśmy w Portugalii, a lubimy podróżować.

maniek_z_maniek napisał/a:

Teraz musisz się zajac swoim życiem. W końcu potrafiles wyjechać sam. Ja się powiedziało A trzeba powiedzieć B.

To była wspólna decyzja a nie fanaberia, było/jest mi tu bardzo ciężko i nasze kontakty na skype były dla mnie wsparciem, wiedziałem, że czekam na nią i muszę się tu ogarnąć do jej przyjazdu i to mnie pchało. Wszystko szło dobrze - zawodowo, językowo..


Lexpar napisał/a:

Miałeś pecha bo na jej drodze stanął portugalczyk i pojawiły się u niej motylki i pozamiatane.
A tak na marginesie to odpowiedz sobie jak wartościowa jest dziewczyna która będąc w 13-to letnim zaiązku tak szybko idzie do łóżka z obcym facetem.

No właśnie to mnie zszokowało bo to do niej zupełnie nie pasuje. Dlatego myślę, że musiało coś stać się w jej psychice. Zmieniła się i to wcale nie na lepsze. Jej ojciec do dziś nie przyjmuje tego do wiadomości bo twierdzi, że "ona nie jest puszczalska". Wiele razy "śmialiśmy" się z takich historii. Mieliśmy podobne spojrzenie na życie i podobne wartości wyznawaliśmy.

Lexpar napisał/a:

Ona w 100%, ba w 200% Ciebie nie kochała.

W momencie jak to się stało to na pewno - sama tłumaczyła, że ona już wcześniej postanowiła to skończyć bo "się wypaliło".
Ale do cholery przecież tak się nie robi, nie w ten sposób!
Nawet jeśli mnie nie kochała to przecież chyba jest jeszcze szacunek dla kogoś z kim tyle się przeżyło. Co ona wtedy myślała? Próbuję postawić się w jej sytuacji ale ja nie byłbym w stanie sprawić jej takiego cierpienia.

Lexpar napisał/a:

Teraz zajmij się sobą.
Natomiast takie związki nie wytrzymują odległości, więc jeszcze jej woda w uszy się naleje.

Tak i to mnie dodatkowo dobija, że ona nadal upiera się, że się zakochała i twierdzi, że on ma poważne zamiary. Początkowo myślałem, że to jej mechanizm obronny, że sama przed sobą się tłumaczy, że się puściła. Niestety myślę, że on ją skrzywdzi (właściwie sama siebie krzywdzi).
Wszyscy mi mówią (rodzice, znajomi którzy ją też znają) żebym odpuścił, żeby ją skreślić, że ona nie jest tego warta. Ale nie potrafię, cały czas mam dysonans między tym co przeżyliśmy razem a tym co ona zrobiła. To jest jak jakiś zły sen.

Staram się pozbierać, ale to, że od kilku lat leczę się na depresję nie pomaga. Ona musiała się spodziewać jaki to będzie dla mnie cios a jednak jej to nie powstrzymało przed takim rozwiązaniem.

zrozumieckobiety napisał/a:

kolejny przyklad gdzie kobieta potrafi cale zycie zucic dla kogos nowego kto wydaje (motylki) sie lepszy ciekawszy pzzystojniejszy ittp
odchodzi gdy jest zle a nie powie co naprawic tylko czeka mimo ze sie wypaliło dawno temu (co? niewiadomo)
nie ma czego zalowac, zrozumiesz za jakis czas, zajmij sie zyciem by byc sie poczuc dobrze sam ze soba
taki sposob odejscia jest standardowy, tzw do kogoś z gałęzi na gałąąź

Nie chcę generalizować, ja zawsze miałem/mam szacunek dla kobiet i ją traktowałem z szacunkiem i po partnersku. Ale po tym co się stało i czytając wiele takich historii to po prostu nie mogę uwierzyć jaki schemat się z tego wyłania.

Facet nie jest przystojny! Widziałem jego zdjęcie na plaży - otłuszczony, z zarośniętym fajfusem. Naprawdę ostatnia osoba z jaką bym się spodziewał, że mogłaby się puścić. Widocznie ma dobrą gadkę - chociaż ona nigdy nie była na to podatna, wie jacy potrafią być czasem faceci - ona musi mieć ze sobą jakiś problem. Tylko dlaczego nikogo nie chce do siebie dopuścić- nawet swoich rodziców.

Ja nie twierdzę, że byłem idealny - nie ma ideałów. Ale poświęcałem jej czas, nie "odpuściłem sobie", kwiaty bez okazji ot tak dla poprawy humoru po pracy. Starałem się jej ułatwiać bo wiedziałem, że dużo pracuje. Zakupy, obiady, kolacje.
Jej przeszkadzało to, że choruję na depresję i często mam doły i prowadzę mało aktywny tryb życia przez to (to jest dyskusyjne, ok nie jestem super aktywny ale też nie jestem couch potatoe).

Drugą sprawą były moje problemy finansowe, w które wpadłem przez mojego ojca - chciałem pomóc moim rodzicom i przez to się w to wplątałem. Ale to tylko kwestia czasu i to tylko pieniądze - zresztą teraz to się już skończyło i wychodzę na prostą mówiłem jej o tym.
Moje problemy finansowe nie powodowały żebyśmy nie mogli jeździć na wakacje kilka razy w roku. Żyć na dobrym poziomie (każdy miał swoje dochody).

Tłumaczyła mi, że od jakiegoś czasu już myślami była gdzieś indziej, że się oddalała. Nie widziałem tego sad Naprawdę chciałem żeby była szczęśliwa. Teraz już nie wiem co mam o niej myśleć. To co zrobiła bardzo boli, ale ja nawet nie mogę być na nią wściekły. Jestem pusty i zrezygnowany. Rozczarowany. Jak mam teraz zaufać jeszcze komuś?

6

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
kiv napisał/a:

ona nadal upiera się, że się zakochała i twierdzi, że on ma poważne zamiary. Początkowo myślałem, że to jej mechanizm obronny, że sama przed sobą się tłumaczy, że się puściła. Niestety myślę, że on ją skrzywdzi (właściwie sama siebie krzywdzi).


Ona musiała się spodziewać jaki to będzie dla mnie cios a jednak jej to nie powstrzymało przed takim rozwiązaniem.

Tłumaczyła mi, że od jakiegoś czasu już myślami była gdzieś indziej, że się oddalała. Nie widziałem tego sad Naprawdę chciałem żeby była szczęśliwa. Teraz już nie wiem co mam o niej myśleć. To co zrobiła bardzo boli, ale ja nawet nie mogę być na nią wściekły. Jestem pusty i zrezygnowany. Rozczarowany. Jak mam teraz zaufać jeszcze komuś?

Kiv ale ona jest podłą, zakłamaną i fałszywą osobą.
Wciskała Tobie ciemnotę, że już od dłuższego czasu oddalała się od Ciebie i myślami była gdzieś indziej. Jak sobie kojarzę ten długi czas dla niej to miesiąc Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
Tak się postępuje po 13-tu latach związku Obrazek dodany przez użytkowniczkę.
W takich przypadkach to się rozmawia, to się mówi, że coś jest nie tak, że źle się dzieje w związku.
Ona po prostu zauroczyła się i poczuła motylki.
Musiał jej czymś zaimponować.
Dlatego Tobie to zrobiła.
Z Tobą to była już dla niej tylko rutyna, nuda.
A portugalczyk wykorzysta ją i puści kantem, bo nie wierzę żeby miał w stosunku do niej uczciwe zamiary.
To tylko kwestia czasu.
Przykre to, niestety.
Czy będziesz miał z tego powodu satysfakcję, że zostanie skrzywdzona ?
Ja osobiście wątpie.
Ty teraz musisz się ogarnąć i zacząć porządkować swoje życie.
Jesteś jeszcze młody i dasz radę.
Powinieneś cieszyć się z tego, że nie czeka na Ciebie sprawa rozwodowa, że żadne alimenty nie wchodzą w grę, że będziesz miał czyste papiery no i, że cały czas jesteś kawalerem a nie kawalerem z odzysku.
Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Pamiętaj o tym.
Życzę powodzenia i trzymam qciuki.

7

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Kiv,jestem tam gdzie Ty,tylko minął dopiero miesiąc. Możesz przeczytać mój watek,jest tyle podobieństw. Straciłam nie tylko narzeczonsgo,ale cała wizję przyszłości, plany,dom,zwierzeta.Nie wiem czy mam siłę zaczynać od nowa.Jest tyle rad,zeby od razu dać sobie spokoj,zapomniec,zajac się soba.Stosuje się tylko do jednej.Zajelam się soba.Praca,duzo ruchu,jak najmniej okazji do siedzenia i myslenia.Nie odzywam się ani słowem do niego.Strasznie trudne,ale to chyba najlepsze rozwiazanie.Niech ona tez przestanie czuc,ze skaczesz kolo niej,ze może Cię mieć na każde skinienie.Moze wtedy coś jej się w głowie przestawi.Mnie tez się po prostu w głowie nie miesci,ze można skreślić kilkanaście lat życia razem z najbliższym człowiekiem dla cholernych motylkow.Bo się wypalilo.A przyjaźń, zrozumienie,wspólne poglądy, pasje?poniewaz sama jestem w jakimś amoku to specjalnie do udzielania rad się nie nadaje.Ale żeby ruszyć z miejsca,po prostu ruszyć,musiałam to sobie jakoś poukładać w glowie.Czyli zaczynam powoli układać sobie swoje sprawy,organizowac życie.Tak czy inaczej trzeba to zrobic.A co bedzie,to zobaczymy.Nie potrafię zamknąć furtki tak definitywnie.ale na razie skupiam się na sobie,robie co musze.Nie możemy tak po prostu czekac,az się nasze kochane drugie poloweczki wyszaleja i później łaskawie wrócą.A jeśli ma być jakiś powrót to niech zastana lepsze,silniejsze osoby,ktore poradzily sobie same a nie zaplakane wraki.A może wtedy będziemy na tyle silni żeby odmówić. Moze jest to
niepotrzebne przedłużanie złudzeń,ale mnie pomaga zacząć w ogóle coś zmieniać.
Przepraszam za literowki,ale pisze z telefonu i ciężko mi to idzie

8 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2015-02-04 00:47:49)

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
kiv napisał/a:

Staram się pozbierać, ale to, że od kilku lat leczę się na depresję nie pomaga. Ona musiała się spodziewać jaki to będzie dla mnie cios a jednak jej to nie powstrzymało przed takim rozwiązaniem.

Nie chcę generalizować, ja zawsze miałem/mam szacunek dla kobiet i ją traktowałem z szacunkiem i po partnersku. Ale po tym co się stało i czytając wiele takich historii to po prostu nie mogę uwierzyć jaki schemat się z tego wyłania.

Ja nie twierdzę, że byłem idealny - nie ma ideałów. Ale poświęcałem jej czas, nie "odpuściłem sobie", kwiaty bez okazji ot tak dla poprawy humoru po pracy. Starałem się jej ułatwiać bo wiedziałem, że dużo pracuje. Zakupy, obiady, kolacje.
Jej przeszkadzało to, że choruję na depresję i często mam doły i prowadzę mało aktywny tryb życia przez to (to jest dyskusyjne, ok nie jestem super aktywny ale też nie jestem couch potatoe).

Drugą sprawą były moje problemy finansowe, w które wpadłem przez mojego ojca - chciałem pomóc moim rodzicom i przez to się w to wplątałem. Ale to tylko kwestia czasu i to tylko pieniądze - zresztą teraz to się już skończyło i wychodzę na prostą mówiłem jej o tym.
Moje problemy finansowe nie powodowały żebyśmy nie mogli jeździć na wakacje kilka razy w roku. Żyć na dobrym poziomie (każdy miał swoje dochody).

Tłumaczyła mi, że od jakiegoś czasu już myślami była gdzieś indziej, że się oddalała. Nie widziałem tego sad Naprawdę chciałem żeby była szczęśliwa. Teraz już nie wiem co mam o niej myśleć. To co zrobiła bardzo boli, ale ja nawet nie mogę być na nią wściekły. Jestem pusty i zrezygnowany. Rozczarowany. Jak mam teraz zaufać jeszcze komuś?

A ja jakoś się nie dziwie,że Cię zostawiła. Choć przyznam, że forma była nieelegancka i mało delikatna. Powinna była wykazać się większą klasą.
Ewidentnie od dłuższego czasu miała Cię po dziurki w nosie. Stąd jej reakcja.
Podsumujmy: ona jest inteligentną , ambitna kobietą, która się realizuje. A ty jesteś mało aktywnym marudą z dołami  i problemami finansowymi, który przez 9 lat wspólnego mieszkania się z kobietą nie ożenił.
Cóż.... Nie wiem na co liczyłeś w tej sytuacji.

W każdym razie ten etap powinieneś zamknąć i skupić się na sobie i swoich najbliższych planach.
Rozstania są bolesne, ale po czasie człowiek dochodzi do siebie i życie toczy się dalej.

9

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
Lexpar napisał/a:

Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło.
Pamiętaj o tym.
Życzę powodzenia i trzymam qciuki.

Dzięki Lexpar.
Oddalała się niby trochę dłużej ale to nie zmienia faktu że "się rozmawia".
Podła, zakłamana... no tak ale taka nigdy nie była - nie byłbym z taką osobą 13 lat.
Jest lekarzem.. i ma bardzo dobre opinie u pacjentek - że miła, ciepła, zaangażowana, empatyczna... Jackyll i Hyde.

To, że ktoś ją skrzywdzi - tak jak pisałem jestem na etapie, że martwię się o nią i nie chcę, żeby ktoś ją skrzywdził - byłem przy niej 13 lat, zawsze mogła na mnie liczyć. Nie życzę jej źle. Myślę, że ta cała sytuacja to absurd i to wcześniej czy później pryśnie i ona prawdopodobnie wróci do rzeczywistości - ale tego co zostało zniszczone już się nie odbuduje.

fluoxetyna napisał/a:

Kiv,jestem tam gdzie Ty,tylko minął dopiero miesiąc. Możesz przeczytać mój watek,jest tyle podobieństw.

Tak czytałem Twój wątek, właśnie chciałem tam napisać, że mam podobną sytuację i podobny staż.
U mnie to już prawie 4 miesiące. Na początku stycznia przez jakieś 2 tygodnie było ze mną lepiej ale niestety to wróciło i znowu jestem na dnie.
Pierwsze miesiące to był w ogóle koszmar - ja byłem daleko, przez skype dostałem jakieś ogólne informacje i tłumaczenia, później w ogóle nie chciała rozmawiać. Jej rodzice nic nie wiedzieli i nie mogli się z nią dogadać. Dopiero po miesiącu przyleciałem (prosiła o czas "na poukładanie sobie") ale to właściwie wziąć swoje rzeczy z mieszkania bo wtedy było już jasne co zrobiła i że nie żałuje i nie chce nic naprawiać. Od tamtej pory prawie nie mamy kontaktu - tylko kilka wiadomości dotyczących wspólnego psa. No i podczas mojej niedawnej wizyty (miałem bilety kupione dużo wcześniej - chciałem być przy niej w jej urodziny..) chwilę się widzieliśmy "przez psa" - chociaż nie chciałem - na co ona się dziwiła że jestem taki zły na nią że się nie chciałem zobaczyć w ogóle... Tak jakby do niej nie docierało co się wydarzyło i jak mnie zraniła.

W każdym razie to fakt, że trzeba się odciąć i pracować nad swoim życiem. Z tego co czytałem dobrze sobie z tym radzisz, gratuluję i życzę wytrwałości i nie oglądania się za siebie.

10

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Podsumujmy: ona jest inteligentną , ambitna kobietą, która się realizuje. A ty jesteś mało aktywnym marudą z dołami  i problemami finansowymi, który przez 9 lat wspólnego mieszkania się z kobietą nie ożenił.

Dlaczego podsumowałaś na moją niekorzyść?
Nie będę się licytował kto ma więcej zalet a kto wad bo nie o to chodzi. Byliśmy razem wiele lat, byliśmy szczęśliwi, zgodni, to działało. Jak coś zaczyna kuleć to trzeba to zniszczyć, wyrzucić? Nie warto się starać? Naprawić, żeby było lepiej? Dziwne podejście.

I jeszcze to Twoje pytanie:

Szarlotkanagorąco napisał/a:

Cóż.... Nie wiem na co liczyłeś w tej sytuacji.

Yyy... na szacunek dla osoby, która była jej najbliższa (wg jej słów), którą kochała (wg jej słów), empatię dla człowieka w ogóle..
Ręce opadają.

11

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
kiv napisał/a:
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Podsumujmy: ona jest inteligentną , ambitna kobietą, która się realizuje. A ty jesteś mało aktywnym marudą z dołami  i problemami finansowymi, który przez 9 lat wspólnego mieszkania się z kobietą nie ożenił.

Dlaczego podsumowałaś na moją niekorzyść?
Nie będę się licytował kto ma więcej zalet a kto wad bo nie o to chodzi. Byliśmy razem wiele lat, byliśmy szczęśliwi, zgodni, to działało. Jak coś zaczyna kuleć to trzeba to zniszczyć, wyrzucić? Nie warto się starać? Naprawić, żeby było lepiej? Dziwne podejście.

I jeszcze to Twoje pytanie:

Szarlotkanagorąco napisał/a:

Cóż.... Nie wiem na co liczyłeś w tej sytuacji.

Yyy... na szacunek dla osoby, która była jej najbliższa (wg jej słów), którą kochała (wg jej słów), empatię dla człowieka w ogóle..
Ręce opadają.

Kiv zgadzam się z Tobą w całości.
Właśnie gdzie tu jest szacunek po 13-tu latach związku.
Potraktowala Ciebie jak śmiecia i wyrzuciła z życia.
Ja rozumiem jak w małżeństwie/partnerstwie źle się dzieje i obie strony chcą to ratować, to rozmawiają ze sobą, walczą o związek bo im zależy etc.
A tu nagle ni z gruchy ni z pietruchy KONIEC.
Z uporem maniaka będę twierdził, że ona go wcale nie kochała.
Może to było tylko przyzwyczajenie.
Jak można się w ciągu 2 tygodni odkochać.
Ja nie jestem w stanie tego zrozumieć.
Musiało się w tej Portugali coś wydarzyć, ale co, to nikt się tego nie dowie.
Może i lepiej?

12 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-02-04 13:22:45)

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
kiv napisał/a:
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Podsumujmy: ona jest inteligentną , ambitna kobietą, która się realizuje. A ty jesteś mało aktywnym marudą z dołami  i problemami finansowymi, który przez 9 lat wspólnego mieszkania się z kobietą nie ożenił.

Dlaczego podsumowałaś na moją niekorzyść?
Nie będę się licytował kto ma więcej zalet a kto wad bo nie o to chodzi. Byliśmy razem wiele lat, byliśmy szczęśliwi, zgodni, to działało. Jak coś zaczyna kuleć to trzeba to zniszczyć, wyrzucić? Nie warto się starać? Naprawić, żeby było lepiej? Dziwne podejście.

Autorze jesteś kolejna osoba która nie rozumie ze milosci nie można kupic wdziecznoscia za bycie razem, wykonywaniem obowiazkow czy utrzymaniem, opieka. Milosc to związek miedzy dwojgiem ludzi, którzy utrzymują wiez przez spędzanie razem czasu, wspólne rozmowy, zaagnazowanie na siebie.

Dlatego tez wylania mi się tutaj obraz sprzeczny. Bo z jednej strony piszesz o tych postepowaniach, które utrzymują wiez, ale jednocześnie piszesz ze "byliśmy razem wiele lat, byliśmy szczęśliwi, zgodni, to działało" ale jeśli to było w sensie wdziecznosci co piszesz, ze "Jak coś zaczyna kuleć to trzeba to zniszczyć, wyrzucić?".

No wlasnie. Były wiec konkretne przyczyny, o których nie piszesz. Zrozum, w relacjach miedzy ludzmi nie ma czegos takiego jak bycie z kims z wdziecznosci za choćby lata, jest natomiast ciagla praca nad związkiem, ciagle staranie się. Za sytuacje która powstala przed zdrada odpowiadacie wiec oboje, za sama "zdrade" już tylko jedna osoba.

Dla mnie np. dziwne jest to ze osobno spędzacie czas, czego dowodzi wyjazd dziewczyny do siostry. W żaden sposób mnie nie przekonasz ze to jest normalne w zwiaku jeśli to nie był wyjazd sluzbowy związany z praca. Chcieliscie tworzyć wolny związek bez zobowiazan, to macie tego tego skutki. Gdybys bowiem znal podobne przypadki innych osob, to one się koncza dokładnie tak samo. To klasyka tego przypadku (jeden taki znam z mojego otoczenia). To ze ludzie zyja w tzw. "wolnym" związku bez zobowiazan ponad 7 lat to najczęściej dowodzi tego ze nie chcą go ze sobą formalizować. Cos podświadomie im mowi, ze to jednak nie to, ale nie chcą lub nie maja innej alternatywy. Wlasciwie to powinieneś podziekowac dziewczynie, ze podjela meska decyzje w waszym związku. Nie oceniam go zle, tylko powtorze to co sam napisales, "byliśmy szczęśliwi, zgodni, to działało. Jak coś zaczyna kuleć" nie swiadczy o tym ze było ok, a te wyjazdy tylko to potwierdzają. Możesz się z tym spierać, mieć myslenie zyczeniowe jak powinno być, ale jest dokładnie tak jak być powinno. Z własnego doświadczenia życiowego i obserwacji mogę obrazowo powiedzieć (obrazowo znaczy tylko jako takie symboliczne porównanie) ze w 80% przypadkow tak się to wlasnie dokładnie konczy. Nie wiem czy sa dostępne opracowania na temat trwalosci konkubinatow, wpływu formalizacji na chec pracy w związku ale może przy okazji poszukam bo temat jest ciekawy.

13

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
maniek_z_maniek napisał/a:

Autorze jesteś kolejna osoba która nie rozumie ze milosci nie można kupic wdziecznoscia za bycie razem, wykonywaniem obowiazkow czy utrzymaniem, opieka. Milosc to związek miedzy dwojgiem ludzi, którzy utrzymują wiez przez spędzanie razem czasu, wspólne rozmowy, zaagnazowanie na siebie.

Dlatego tez wylania mi się tutaj obraz sprzeczny. Bo z jednej strony piszesz o tych postepowaniach, które utrzymują wiez, ale jednocześnie piszesz ze "byliśmy razem wiele lat, byliśmy szczęśliwi, zgodni, to działało" ale jeśli to było w sensie wdziecznosci co piszesz, ze "Jak coś zaczyna kuleć to trzeba to zniszczyć, wyrzucić?".

Nie rozumiem co jest tutaj sprzeczne? Napisalem ze bylismy szczesliwi, zgodni, spedzalismy razem czas, rozmawialismy i rozumielismy sie bez slow. Napisalem to zeby ktos sie nie zastanawial czy moze ja ja bilem, zdradzalem, chlalem, ona sie puszczala caly czas, wszczynala awantury albo bila mnie. Napisalem tez, ze ja sobie nie odpuscilem jak to czasem po latach sie dzieje - i caly czas okazywalem jej zainteresowanie. Chcialem tylko w skrocie napisac, ze zwiazek byl zgodny i udany (dotad). I nadal uwazam, ze jak cos sie przestaje ukladac to powinno sie o tym rozmawiac i probowac naprawic - no chyba ze nam nie zalezy.. Nie widzialem zadnych sygnalow zeby planowala cos takiego - stad moj totalny szok.

Wlasciwie nie napisalem tutaj, zeby dowiedziec sie od forumowiczow dlaczego mnie zostawila. Napisalem bo moze ktos pomoze zrozumiec to JAK to zrobila i co sie stalo z osoba, z ktora bylem 13 lat, ktora powtarzala mi, ze jestem jej najblizsza osoba, ze jest szczesliwa, ze jestesmy razem... Nie chciala rozmawiac na ten temat, dac nam szansy. Poczulem sie tak jakbym to ja tutaj balowal i sie puszczal po katach.

maniek_z_maniek napisał/a:

To klasyka tego przypadku (jeden taki znam z mojego otoczenia). To ze ludzie zyja w tzw. "wolnym" związku bez zobowiazan ponad 7 lat to najczęściej dowodzi tego ze nie chcą go ze sobą formalizować.

To Twoje zdanie, ja znam wiele przykladow na to ze zwiazki bez podpisu trwaja i sa zgodne a te z podpisem rozwodza sie po kilku latach, czesto majac tez dzieci.
Pisalem juz wczesniej ze sprawa slubu byla przez nas dyskutowana i wspolna decyzja byla taka ze pozostajemy narzeczenstwem.
Ona nie jest typem kobiety, dla ktorej celem zycia jest zlapanie meza i urodzenie dzieci.

14

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Witaj kiv. Nie będę starała się pisać jakiś mądrości ludowych. Widzę, że trudno Ci uwierzyć w to, co się stało. Ale to się stało.
Jak to zrobiła? Bez mrugnięcia okiem. Osobie, która już nie kocha jest łatwiej. Nie widzi w Tobie tego samego człowieka, widzi przeszkodę, widzi trudność, widzi swój wyrzut sumienia. I to jest szok, jeśli nic tego nie zapowiadało. Jednak ona przełożyła Cię z szafki nocnej do rupieciarni na strychu? Jak długo to zajmuje? Niedługo.

15

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
maniek_z_maniek napisał/a:

Autorze jesteś kolejna osoba która nie rozumie ze milosci nie można kupic wdziecznoscia za bycie razem, wykonywaniem obowiazkow czy utrzymaniem, opieka. Milosc to związek miedzy dwojgiem ludzi, którzy utrzymują wiez przez spędzanie razem czasu, wspólne rozmowy, zaagnazowanie na siebie.

Chcieliscie tworzyć wolny związek bez zobowiazan, to macie tego tego skutki. Gdybys bowiem znal podobne przypadki innych osob, to one się koncza dokładnie tak samo. To klasyka tego przypadku (jeden taki znam z mojego otoczenia). To ze ludzie zyja w tzw. "wolnym" związku bez zobowiazan ponad 7 lat to najczęściej dowodzi tego ze nie chcą go ze sobą formalizować. Cos podświadomie im mowi, ze to jednak nie to, ale nie chcą lub nie maja innej alternatywy. Wlasciwie to powinieneś podziekowac dziewczynie, ze podjela meska decyzje w waszym związku.

Bardzo dobrze napisane.
Zdecydowaliście się na życie w wolnym związku, a związek taki z definicji nie jest gwarantem stałości.Więc nie wiem skąd to zaskoczenie. W takim układzie każdy osoba,może zabrać manatki i bez żalu się z niego wypisać. Jest to zaleta i wada jednocześnie związku niesformalizowanego. I w tym kontekście twoje żale są nieuzasadnione.

I też warto żebyś sobie uświadomił, że kobieta w okolicach 30 ma potrzebę sformalizowania związku, a jeśli nie ma takiego potrzeby, to znaczy, że wie, że nie spotkała jeszcze właściwej osoby, tkwi z kimś w związku na mocy inercji i liczy, że pojawi się ciekawsza opcja.
Nie zdziwiłabym się jakby w ciągu najbliższych dwóch lat wyszła za mąż.


A wracając do mojego podsumowania, opartego na tym co sam napisałeś, to wydaje mi się, że jesteś kolejnym przykładem mężczyzny, który nie rozumie, że jak ma u boku ambitną kobietą, radzącą sobie w życiu,to musi dotrzymać jej kroku.Nie rokujesz jako partner zapewniający poczucie emocjonalnej i życiowej stabilizacji, to nie dziw się , że dorosła kobieta nie widzi z Tobą wspólnej przyszłości.

16

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

"ja znam wiele przykladow na to ze zwiazki bez podpisu trwaja i sa zgodne a te z podpisem rozwodza sie po kilku latach, czesto majac tez dzieci.
Pisalem juz wczesniej ze sprawa slubu byla przez nas dyskutowana i wspolna decyzja byla taka ze pozostajemy narzeczenstwem.
Ona nie jest typem kobiety, dla ktorej celem zycia jest zlapanie meza i urodzenie dzieci."

Po pierwsze statystyki dotyczące rozwodow i zwiazkow malzenskich sa znane ale nijak się maja do Twojej sytuacji. Same powody zawierania malzenstw sa zupełnie inne niż pozostawanie w wolnym związku.

"znam wiele przykladow na to ze zwiazki bez podpisu trwaja i sa zgodne" - warto podac te liczbe, tzn, skonkretyzować oraz ile lat trwaja i w jakim wieku sa tam ludzie

"Ona nie jest typem kobiety, dla ktorej celem zycia jest zlapanie meza i urodzenie dzieci."

skoro celem waszego zycia nie była rodzina i posiadanie dzieci, to co nim było?

17

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Uważam, że nie powinno się zawierać małżeństw przed trzydziestką, bo wtedy wszystko się zmienia, a kobiety najbardziej.
Rod Stewart

zmieniła się i tyle

18 Ostatnio edytowany przez maniek_z_maniek (2015-02-04 16:58:17)

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
śliczna nielogiczna napisał/a:

Uważam, że nie powinno się zawierać małżeństw przed trzydziestką, bo wtedy wszystko się zmienia, a kobiety najbardziej.
Rod Stewart

zmieniła się i tyle

Ten wiek to raczej 26-27 lat a u kobiet nieco wcześniej. To po prostu wiek osiągniecia dojrzalosci społecznej. Np. po studiach zmieniają się piorytety i to akurat przypada na ten wiek. Jest tez aspekt plodnosci kobiety. Ta spada już po 26 roku zycia.

19 Ostatnio edytowany przez śliczna nielogiczna (2015-02-04 17:15:21)

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Autor wątku nie zawarł małżeństwa.
Przez ponad 10 lat nawet przez chwilę nie zapragnął, żeby ta dziewczyna była tylko jego.
No to nie była. Nie musiała być.
Bez poważnych zobowiązań tak bywa. Odwidziało się kobietce, bo ktoś inny obiecał jej, że chce ją mieć na wyłączność (pomijam to czy to prawda czy nie).
Może sama nie zdawała sobie sprawy z tego jak bardzo chce do kogoś należeć tak naprawdę.
To mówiłam ja zagorzała przeciwniczka małżeństwa, bo nie chodzi o to czy ja chcę, chodzi o to, że on ma pragnąć mieć mnie na własność.

ps. osobiście na podstawie doświadczeń odradzam legalizację smile, ale niech on chce big_smile

20

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
śliczna nielogiczna napisał/a:

Autor wątku nie zawarł małżeństwa.
Przez ponad 10 lat nawet przez chwilę nie zapragnął, żeby ta dziewczyna była tylko jego.
No to nie była. Nie musiała być.
Bez poważnych zobowiązań tak bywa. Odwidziało się kobietce, bo ktoś inny obiecał jej, że chce ją mieć na wyłączność (pomijam to czy to prawda czy nie).
Może sama nie zdawała sobie sprawy z tego jak bardzo chce do kogoś należeć tak naprawdę.
To mówiłam ja zagorzała przeciwniczka małżeństwa, bo nie chodzi o to czy ja chcę, chodzi o to, że on ma pragnąć mieć mnie na własność.

Dokładnie tak myslą i "czują" kobiety. Nie jest to kwestia tego dlaczego tak jest, czy tak powinno być, ale faktu ze tak prostu jest. Zgoda wiec na wolny związek oznacza brak szacunku kobiety wobec siebie. Skoro wiec tego szacunku nie ma to nie powinny dziwic rozne "niezrozumiale" zachowania.

21

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

OK, rozumiem ze niektorzy/niektore z forumowiczek czuja sie pewniej majac podpisana umowe malzenska i jest to ich celem zyciowym - moim zdaniem to zludne ale to i prosze uwierzcie, ze sa ludzie (kobiety i mezczyzni) ktorzy do tego nie daza i nie widza potrzeby spisywania kontraktu. I jesli mowicie, ze latwiej sie rozstac bez kontraktu - oczywiscie i ja ciesze sie ze nie mamy zadnych formalnosci do odbebnienia teraz - ale co to za zwiazek/malzenstwo - ktore trzyma ze soba tylko umowa malzenska? No blagam...

Szarlotkanagorąco napisał/a:

wydaje mi się, że jesteś kolejnym przykładem mężczyzny, który nie rozumie, że jak ma u boku ambitną kobietą,

Masz racje. Wydaje Ci sie.
Podsumowalas sytuacje znajac tylko ogoly wiec nie czuje sie urazony bo nie ma o co - dziwie sie tylko ze jestes tak stronnicza.
Nawet jej matka (ktora zna ja i mnie troche lepiej niz Ty z tego wpisu) twierdzi, ze ona jest w stosunku do mnie niesprawiedliwa w ocenie.
Oczywicie, ze rozumiem ze mialem ambitna, pracowita kobiete - przez cale studia i caly poczatek kariery zawodowej ja wspieralem, pomagalem i bylem dumny z tego co osiagnela. Ja sam rozwijalem swoja kariere i poza tym z czasem to ja praktycznie sam zajmowalem sie obowiazkami domowymi, psem i pomagalem jej z czym tylko nie mogla sie wyrobic. Zawsze wydawalo mi sie, ze tak powinno byc - ze ludzie w zwiazku dbaja o siebie wzajemnie. Teraz mam nauczke ze nie mozna stac sie misiem na posylki.

Dla Ciebie Szarlotko praca i brak czasu na zycie, dom, hobby to oznaka zdrowej ambicji i radzenia sobie w zyciu (teraz pozbyla sie "ciezaru" i sobie juz nie radzi..).
Ja tak nie uwazam.

Dla Ciebie Szarlotko ktos, komu powinela sie noga, nie dlatego ze poszedl do stripclubu i go okradli, nie dlatego, ze przegral kase w ruletke, tylko dlatego, ze chcial pomoc rodzicom - bo tylko jego maja - przez co wpadl w klopoty finansowe (ktore wlasnie sie skonczyly i wyszedlem na prosta) i depresje (bywaly lepsze i gorsze okresy, ostatnio bylo ok, zreszta nie moglo byc zle skoro podjalem wyzwanie i wyjechalem za granice "wic dla nas gniazdko", hm?) - jest skreslony i nic nie warty - mozna go wyrzucic jak smiecia. OK, nie bede Cie ocenial. Ale ja wyznaje inne wartosci i mam inne podejscie do zycia i ludzi - podobnie jak moja byla (przynajmniej dotad).

Szarlotkanagorąco napisał/a:

Nie zdziwiłabym się jakby w ciągu najbliższych dwóch lat wyszła za mąż.

No oczywiscie. Dlatego puscila sie z facetem, ktorego znala kilka dni (lowelas z Couchsurfing). Potem wrocila do domu i twierdzi, ze jej skypowy zwiazek kwitnie i ten "normalny czlowiek" ma wobec niej powazne plany. Zapewnie wkrotce slub i "zyli dlugo i szczesliwie".

maniek_z_maniek napisał/a:

skoro celem waszego zycia nie była rodzina i posiadanie dzieci, to co nim było?

Napisalem, ze malzenstwo i dziecie nie sa najwyzszym dla nas cele w zyciu. Ostatecznie chcielismy miec dzieci i prowadzic ten wspolny dom (o zgrozo, bez slubu!).
Na razie skupialismy sie na sobie nawzajem, na spedzaniu razem czasu, na podrozach, na pracy (w jej zawodzie dosc dlugo trwa caly proces "szkolenia" i w ogole srodowisko jest "trudne")

Moj post nie mial na celu szukania powodow dlaczego ona postanowila zniszczyc to co miedzy na mi bylo.
Bardziej chodzilo mi o wytlumaczenie co z nia stalo, ze tak to wszytko rozegrala.
Bez mrugniecia okiem, egoistycznie, bez dania szansy, bez rozmowy.
Jak bardzo mogla sie zmienic i jak bezwzglednie postapic.
Czy to problem psychiczny, czy standardowe zachowanie u kobiet?

Jak teraz komus jeszcze zaufac, jak nie zmienic w sobie stosunku do kobiet?

22

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
śliczna nielogiczna napisał/a:

Autor wątku nie zawarł małżeństwa.
Przez ponad 10 lat nawet przez chwilę nie zapragnął, żeby ta dziewczyna była tylko jego.
No to nie była. Nie musiała być.

Skad wniosek ze nie pragnal? Ze o tym nie rozmawiali? Uznalismy, ze wystarczajacym dowodem beda symboliczne zareczyny.
Rozumiem, ze dla Ciebie jesli nie ma podpisanego kontraktu to zwiazek automatycznie jest "otwarty" i mozna korzystac?

My mielismy inne zapatrywania na ten temat.
Oczywiscie nie musiala byc. Ludzie sa wolni, przeciez nikt nikogo na sile nie trzyma (gorzej jak sie ma podpisany papier to trzeba do USC biegac czy tam do sadu).

Chodzi mi o to jak sie czlowiek zmienil. Ale jak to piszecie - no zmienila sie!
Czyli to standard a nie problem psychologiczny wymagajacy pomocy.
W sumie to troche ulga.
Mysle ze to zamyka temat.

Po prostu mialem zbyt idealistyczne wyobraznie o zwiazku dwojga ludzi.
Musze je zmienic i w przyszlosci jesli z tego wyjde i z kims jeszcze bede.
Trzeba byc cynicznym i bezwzglednym, dbac tylko o wlasna dupe - bo widze ze to chyba na tym polega prawdziwy zwiazek z kobieta.

Czy tak ?

Aha i koniecznie umowa.
Wtedy sie nie zdradzamy i kochamy "az smierc nas nie rozlaczy w chorobie i zdrowiu (szczegolnie w chorobie)".

23

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

maniek_z_maniek napisał:

skoro celem waszego zycia nie była rodzina i posiadanie dzieci, to co nim było?

Napisalem, ze malzenstwo i dziecie nie sa najwyzszym dla nas cele w zyciu. Ostatecznie chcielismy miec dzieci i prowadzic ten wspolny dom (o zgrozo, bez slubu!).
Na razie skupialismy sie na sobie nawzajem, na spedzaniu razem czasu, na podrozach, na pracy (w jej zawodzie dosc dlugo trwa caly proces "szkolenia" i w ogole srodowisko jest "trudne")


Mysle ze autorze popadasz tutaj w sytuacje samooszukiwania się. Pisalem o tym kedys na forum. W zyciu sa rzeczy ważne i ważniejsze. Te ważniejsze zawsze przewazaja nad tymi ważnymi, które sa mniej ważne od tych ważniejszych. Nie moglo być jednocześnie tak samo ważne "skupialismy sie na sobie nawzajem..." oraz "Ostatecznie chcielismy miec dzieci i prowadzic ten wspolny dom ..." co zreszta potwierdzasz piszac "malzenstwo i dziecie nie sa najwyzszym dla nas cele w zyciu".

W zyciu bowiem zawsze ale to zawsze to co jest najważniejsze w ostateczności przewaza. Skoro wiec wazniejsza była praca, podroze to mniej ważna od tego była rodzina, wspólny dom i dzieci. To chyba jest oczywiste. Z reguly oczywiste jest również to ze dla kobiety jednak to jest ostatecznie ważniejsze. Albo wiec kobieta w końcu się "zbuntowala" przed sposobem zycia, którego wewnętrznie nie akceptowala (nie musi sobie tego uswiadamiac) albo realizowala to co było najważniejsze, czyli praca, podroze.

24

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
kiv napisał/a:
śliczna nielogiczna napisał/a:

Autor wątku nie zawarł małżeństwa.
Przez ponad 10 lat nawet przez chwilę nie zapragnął, żeby ta dziewczyna była tylko jego.
No to nie była. Nie musiała być.

Skad wniosek ze nie pragnal? Ze o tym nie rozmawiali? Uznalismy, ze wystarczajacym dowodem beda symboliczne zareczyny.
Rozumiem, ze dla Ciebie jesli nie ma podpisanego kontraktu to zwiazek automatycznie jest "otwarty" i mozna korzystac?

My mielismy inne zapatrywania na ten temat.
Oczywiscie nie musiala byc. Ludzie sa wolni, przeciez nikt nikogo na sile nie trzyma (gorzej jak sie ma podpisany papier to trzeba do USC biegac czy tam do sadu).

Chodzi mi o to jak sie czlowiek zmienil. Ale jak to piszecie - no zmienila sie!
Czyli to standard a nie problem psychologiczny wymagajacy pomocy.
W sumie to troche ulga.
Mysle ze to zamyka temat.

Po prostu mialem zbyt idealistyczne wyobraznie o zwiazku dwojga ludzi.
Musze je zmienic i w przyszlosci jesli z tego wyjde i z kims jeszcze bede.
Trzeba byc cynicznym i bezwzglednym, dbac tylko o wlasna dupe - bo widze ze to chyba na tym polega prawdziwy zwiazek z kobieta.

Czy tak ?

Aha i koniecznie umowa.
Wtedy sie nie zdradzamy i kochamy "az smierc nas nie rozlaczy w chorobie i zdrowiu (szczegolnie w chorobie)".

Człowieku, nie bądź cyniczny, bo ja w końcu zacznę wątpić w to, że napisałeś całą prawdę. Ty nie dajesz sobie nic powiedzieć, zakodowałeś sobie pewną teorię i jak papuga powtarzasz w kółko to samo. Jeżeli do Ciebie nie dociera to co piszą tutaj do Ciebie ludzie patrzący na wszystko z boku, a więc bezstronnie. Skoro uważasz że zjadłeś wszystkie rozumy i wiesz najlepiej co masz zrobić, to po co zwracałeś się tutaj o poradę. Mnie się wydaje że Ty napisałeś to co Tobie jest wygodnie, a prawda może leżeć całkowicie gdzie indziej. Obawiam się że to nie jest problem w Twojej partnerce, a problem właśnie tkwi w Tobie. Ona tylko wreszcie to dostrzegła i podjęła męską decyzję. Skoro i w domu byłeś taki zapatrzony w siebie i swoje racje, to teraz ja jej zaczynam współczuć, że tak długo wytrzymała z Tobą.

25 Ostatnio edytowany przez Szarlotkanagorąco (2015-02-04 18:21:52)

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Dlaczego jestem stronnicza? Bo też jestem po trzydziestce i mam alergię, na facetów, którzy unikają poważnych zobowiązań,mają ogólny rozgardiasz życiowy i są bardzo skupieni na swojej perspektywie i potrzebach. Nie twierdzę, że Ty taki jesteś, ale tak to na pierwszy rzut oka wygląda.

Oczywiści mam świadomość,że w małżeństwie przychodzą gorsze chwile, ktoś może mieć poważne problemy i wtedy należy zewrzeć szeregi i się na wzajem wspierać. A jak jest kryzys to należy szukać rozwiązania dopóki jest nadzieja na jego pokonanie.
Ale wolny związek, to dla mnie inna historia. Jest mi dobrze, jestem z Tobą, nie jest mi dobrze, rozstajemy się. Ja to tak widzę.

Żyjąc w wolnym związku na pewno bym nie miała pretensji, że ktoś postanawia odejść.Choć oczywiście to bardzo przykre. Ale jeśli nie było żadnych zobowiązujących deklaracji dotyczących przyszłości, to nie powinno to też tak bardzo dziwić.
Nie wahałabym się również odejść, gdyby mi się zmieniły zapatrywania.

Ja nie uważam,że małżeństwo to cel sam w sobie. Ale wiem też jak jest. Wszystkie moje koleżanki, które byłe szczęśliwe  związkach najpóźniej w okolicach 30 chciały te związki sformalizować.  Nie chciały tylko te, które liczyły na to, że partner się zmieni, albo, że zmienią partnera.

Wolny związek jest pewnym etapem, z którego jak się nie wejdzie na wyższy poziom, to zwykle się to ta kończy jak u Ciebie.
Wszystkie znane mi konkubinaty się rozpadły. Niektóre po 20 latach, ale jednak.

maniek_z_maniek napisał/a:

skoro celem waszego zycia nie była rodzina i posiadanie dzieci, to co nim było?
W zyciu bowiem zawsze ale to zawsze to co jest najważniejsze w ostateczności przewaza. Skoro wiec wazniejsza była praca, podroze to mniej ważna od tego była rodzina, wspólny dom i dzieci. To chyba jest oczywiste. Z reguly oczywiste jest również to ze dla kobiety jednak to jest ostatecznie ważniejsze. Albo wiec kobieta w końcu się "zbuntowala" przed sposobem zycia, którego wewnętrznie nie akceptowala (nie musi sobie tego uswiadamiac) albo realizowala to co było najważniejsze, czyli praca, podroze.

A może i akceptowała. Ale do czasu. Może właśnie poczuła, że kończy swoje kształcenie i zmieniły jej się priorytety.
I partner, który pasował do etapu w życiu, gdy praca była najważniejsza,przestał przystawać do nowych zamierzeń.


Na ten moment nie pozostaje Ci nic innego jak zamknąć ten rozdział i przestać się interesować jej życiem.
Jak minie więcej czasu i się bardziej zdystansujesz, to samodzielnie wyciągniesz wnioski co do przyszłych relacji.

26

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Ze ślubem czy bez - odeszłaby. Myśmy ślub mieli. Nie chcę być cyniczna ale różnica jest taka, że się płaci 600 PLN i idzie do sądu. Życzę Ci byś jakoś to poukładał w głowie, nie szukał na siłę odpowiedzi, nie tracił czasu. I żebyś nie był zgorzkniały przez tę historię.

PS> jest tam jakiś Pan, kobiety nie odchodzą w pustkę w 99%. To trudne bo "everybody needs somebody to love":)

27

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
Po przejściach 48 napisał/a:

Skoro i w domu byłeś taki zapatrzony w siebie i swoje racje, to teraz ja jej zaczynam współczuć, że tak długo wytrzymała z Tobą.

Odpowiadam na pytania/watpliwosci forumowiczow - poniewaz trudno strescic caly zwiazek w jedym poscie i przez niedopowiedzenia ktos wysnuwa bledne wnioski.

Tak, biedna sie meczyla 13 lat z takim padalcem. W sumie to teraz jej tez wspolczuje.
Chociaz dobrze, ze sobie uklada zycie z prawdziwym mezczyzna, ktoremu na niej zalezy i zaraz sie zapewne pobiora.

Przepraszam ale tylko tyle moge odpowiedziec na Twoj niemadry post.

Mysle, ze napisalem jakie mam wady i co nie gralo w naszym zwiazku.
Na pewno nie byla to kwestia umowy cywino-prawnej jak tu niektorzy w to wierza.

Zreszta nie o to chodzi - pytalem co myslicie o tym w jaki sposob moze zachowac sie ktos, z ktora zylo sie w zgodnym zwiazku, bylo sie najblizsza jej osoba.
To jak sie zachowala mnie zniszczylo - a jej to zdaje sie nie obchodzic. Ja jeszcze do niedawna bylem w stanie jej wybaczyc i martwilem sie o nia - bo myslalem, ze sama potrzebuje pomocy, ze to jest jakis kryzys psychiczny. Niestety nikt, nawet jej matka nie moga do niej dotrzec.

Szarlotkanagorąco napisał/a:

Dlaczego jestem stronnicza? Bo też jestem po trzydziestce i mam alergię, na facetów, którzy unikają poważnych zobowiązań,mają ogólny rozgardiasz życiowy i są bardzo skupieni na swojej perspektywie i potrzebach. Nie twierdzę, że Ty taki jesteś, ale tak to na pierwszy rzut oka wygląda.

Rozumiem. Musisz mi uwierzyc na slowo, ze jestem czlowiekiem powaznie traktujacym zycie i ludzi i widzialem swoja przyszlosc tylko z nia - z papierkiem czy bez - i wierzylem, ze zawsze bedziemy razem. Wiec zarzut o unikanie zobowiazan do mnie nie pasuje.
Tak jak mowilem trudno tu w poscie opisywac wszystko dokladnie wiec na pewno trudno jednoznacznie kogos oceniac i ja to rozumiem.

Chodzilo mi o przestawienie jej zachowania na koncu zwiazku i sposobu w jaki go zerwala bo nie moge zrozumiec jak mozna tak postapic (tzn. zakladajac ze "troche" ja poznalem przez te kilka lat i wiem jaka jest osoba).

Szarotka ok, a co powiesz tym, ktorym malzenstwa (czyli ten "wyzszy poziom") sie rozpadaja - nawet po krotszym czasie trwania?
Wiesz ja bym nie chcial w tym tkwic tylko z powodu tego ze laczy nasz slub, kredyt itd. I nie chce nikogo na sile przy sobie trzymac.
Chce tylko zrozumiec to zachowanie.

28

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
Szarlotkanagorąco napisał/a:

Może właśnie poczuła, że kończy swoje kształcenie i zmieniły jej się priorytety.
I partner, który pasował do etapu w życiu, gdy praca była najważniejsza,przestał przystawać do nowych zamierzeń.

Rzecz w tym, ze mielismy plany na nasze wspolne zycie po tym jak skonczy ksztalcenie. Do ostatniej chwili bylem w tym utrzymywany - przeciez dlatego tu jestem (za granica).

Jesli chodzi o prace to uwazam, ze przegina - i tak samo jej rodzice, siostra - probowalismy ja przekonac zeby zwolnila bo zycie to nie tylko praca. Wiem, ze teraz nadal duzo pracuje - nie ma czasu zajac sie mieszkaniem, psem.


marmolada1984 napisał/a:

Życzę Ci byś jakoś to poukładał w głowie, nie szukał na siłę odpowiedzi, nie tracił czasu. I żebyś nie był zgorzkniały przez tę historię.

Dzieki. Staram sie podniesc, minelo kilka miesiecy i nie jest latwiej.
Mam nadzieje, ze cos dobrego w przyszlosci mnie czeka i ze to co sie stalo nie zmieni mojego stosunku do kobiet i zwiazkow.

29

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Wiem,że to nie jest celem postu autora wątku,ale szlag mnie trafia gdy czytam te uogólnienia odnośnie wolnych związków i ślubów.Ja jestem kobieta po 30(tuż) i czy to znaczy,że muszę natychmiast zalegalizować związek,zostać szlachetną żoną,a nie konkubiną(od razu skojarzenie z jakąś patologią;)).Czy ustalenie wspólnych planów,priorytetów w tzw.narzeczeństwie jest mniej istotne niż w małżeństwie?
Dla mnie to nie był jakiś cel,który muszę osiągnąć koniecznie ani warunek do wspólnego życia.Najpierw budowa solidnych podstaw,a póżniej myslenie o założeniu rodziny.A może rozsądniej jest odbębnić ślub po 20-stce,po bożemu zamieszkać ze sobą,rozmnożyć się,a następnie się martwić jak to wszystko ogarnąć?Nie wszyscy naprawdę muszą żyć według tego schematu.To tak z mojego punktu widzenia.Nie wszystkie kobiety spieprzają,gdy nie mają obrączki na palcu do 30-stki i myślę,że w tym przypadku też to nie miało nic do rzeczy.
Różnica by była taka,że wątek miałby tytuł "rozwód po 13 latach".I nikt by nie pisał,że sam jesteś sobie winien i nie ma co się dziwić.

30

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

maniek_z_maniek jestem ciekawy Twojego zdania w tym watku: http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=2357350#p2357350

31

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Tak szczerze to ja ją rozumiem smile Też bym kopnęła w doope faceta, który przez 13 lat się ze mną nie ożenił. Szkoda tylko że tak długo zwlekała, powinna cię już dawno zostawić. Poza tym mężem jej nie byłeś więc żadna zdrada, nie przysięgała ci wierności.

Mam nadzieję, że nowy facet ją doceni i się z nią szybko ożeni.

32

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Czy to nie Ty pisalas o facecie, ktory posuwa inna - bedac w zwiazku z dziewczyna - ze jest zerem, bo sie co kilka lat nudzi coraz to kolejna laska i ciagle zdradza..
Heh przeciez nie sa malzenstwem wiec nic nie obiecywal, jak sie nie ma podpianego dokumentu to w czym problem smile

Czytalas w ogole o ja pisalem w tym watku? Bo chyba nie, lub nie zrozumialas co pisalem/odpowiadalem na pytania powyzej.

milosniczka.kawy napisał/a:

Tak szczerze to ja ją rozumiem smile

Ciesze sie ze masz sie z kim identyfikowac i masz komu wykazac zrozumienie.

Ja w kontaktach z nia tez nadal wykazuje zdaje sie wiecej zrozumienia i szacunku niz zasluguje po tym jak sie zachowala.
Wszyscy w kolo sie pukaja w glowe, ale no inaczej sie zachowac nie potrafie.

milosniczka.kawy napisał/a:

Szkoda tylko że tak długo zwlekała, powinna cię już dawno zostawić.

Dlaczego tak twierdzisz?

milosniczka.kawy napisał/a:

Poza tym mężem jej nie byłeś więc żadna zdrada, nie przysięgała ci wierności.

Jesuu jak najdalej od ludzi o takich pogladach jak Twoje.

W moim poscie powyzej masz linka do historii faceta, ktoremu zona przysiegala.
Innych historii osob z podpisanym dokumentem nie chce mi sie wklejac bo miejsca na to nie ma.
Zreszta nie to bylo celem/pytaniem tego watku.

milosniczka.kawy napisał/a:

Mam nadzieję, że nowy facet ją doceni i się z nią szybko ożeni.

Tak, tak - juz pisalem - i beda zyli dlugo i szczesliwie wink W malzenstwie korespondencyjnym smile
Jak widac jest wspaniala osoba wiec na to w pelni zasluguje...
roll

33 Ostatnio edytowany przez Po przejściach 48 (2015-02-09 15:46:38)

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

A może ona chciała normalnego zalegalizowanego życia, mieć dzieci ale w normalnym a nie wolnym związku? Nie mając zalegalizowanego życia zdawała sobie sprawę z tego, że w każdej chwili możecie sobie powiedzieć żegnaj. A ona by została na lodzie. Czy nie pomyślałeś w ten sposób, że kobiety pragną potomstwa i chcą być zarówno żoną jak i matką. To że jest wiele związków bez papierka i żyją zgodnie długie lata to prawda. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Popatrz może na to właśnie ze strony normalnej rodziny, a nie tylko związku biologicznego, bez zobowiązań?
Ty jej dawałeś seks i nic poza tym. Nie budowałeś z nią rodziny.

34

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Kolejny zdziwiony, który pyta się jak to możliwe? A no możliwe. Kobiety oczekują konkretów. Partnerstwa, współdziałania. Jestem przekonana, że przez te wszystkie lata sugerowała ci, że chce czegoś więcej, chce związek przesuwać na kolejne etapy. I tu nie chodzi jedynie o sam ślub i założenie rodziny (mężczyźni to tak zawsze prosto widzą) - tu chodzi o to, że każdego dnia ona czuje, że ją kochasz, starasz się dla niej, dla was, wie, że gdzieś razem zmierzacie (to jest najważniejsze!), masz wobec niej plany, rozmawiasz z nią co by chciała, realizuje cie krok po kroczku wasze cele. A oświadczyny, ślub, to taka wisienka na torcie. Jak są, to pięknie, ale to nie jest cel sam w sobie (wielu mężczyzn tak myśli).

35

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
Po przejściach 48 napisał/a:

A może ona chciała normalnego zalegalizowanego życia, mieć dzieci ale w normalnym a nie wolnym związku? Nie mając zalegalizowanego życia zdawała sobie sprawę z tego, że w każdej chwili możecie sobie powiedzieć żegnaj. A ona by została na lodzie. Czy nie pomyślałeś w ten sposób, że kobiety pragną potomstwa i chcą być zarówno żoną jak i matką. To że jest wiele związków bez papierka i żyją zgodnie długie lata to prawda. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Popatrz może na to właśnie ze strony normalnej rodziny, a nie tylko związku biologicznego, bez zobowiązań?
Ty jej dawałeś seks i nic poza tym. Nie budowałeś z nią rodziny.

Czy Ty czytalas/czytales co pisalem o naszym WSPOLNYM podejsciu do tego tematu? ROZMAWIALISMY o tym, planowalismy zycie WSPOLNIE.

Po przejściach 48 napisał/a:

Ty jej dawałeś seks i nic poza tym. Nie budowałeś z nią rodziny.

Dlaczego twierdzisz, ze nie budowalismy rodziny?? Prowadzilismy wspolne "gospodarstwo domowe", dawalem jej wszystko to co w "normalnej" (cudzyslow dla tych, ktorzy nie uznaja konkubinatow za normalne rodziny) rodzinie - troske, zainteresowanie, pomoc, wsparcie. I dzialalo to w dwie strony. Chociaz jak teraz sie zastanawiam to - chociaz caly czas dziala u mnie w jakims stopniu "idealizowanie ex" - wydaje mi sie, ze dawalem wiecej niz dostawalem hmm..
W kazdym razie bylismy blisko i ona i ja sie w tym upewnialismy - jestesmy sobie najblizszymi osobami - do konca (przynajmniej tak perfidnie grala).

Ludzie czy Wy czytacie co ja pisze? Zreszta zaraz mi zarzucicie, ze sobie wymyslam i sie wybielam. Napisalem tez jakie mialem problemy i co jej sie nie podobalo.
Celem tego watku nie bylo pytanie o to dlaczego postanowila zniszczyc/zakonczy ten zwiazek - moze mnie nie kochala i to bylo tylko przyzwyczajenie, nie wazne juz - tylko chcialem poznac opinie n/t w jaki sposob to zrobila. Zreszta to wszystko juz nie wazne, zrobila co zrobila i musze jakos zyc dalej.

Naczytalem sie na tym foru tylu roznych historii, to wszystko jest tak przygnebiajace:(
Wydaje sie jakby zwiazek to byly jakies gry, podchody. Zawsze myslalem, ze wystarczy szczerosc i rozmowa z drugim czlowiekiem - wydawalo mi sie, ze to mielismy.

36 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-02-09 16:12:47)

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
kiv napisał/a:

Czy to nie Ty pisalas o facecie, ktory posuwa inna - bedac w zwiazku z dziewczyna - ze jest zerem, bo sie co kilka lat nudzi coraz to kolejna laska i ciagle zdradza..
Heh przeciez nie sa malzenstwem wiec nic nie obiecywal, jak sie nie ma podpianego dokumentu to w czym problem smile

Czytalas w ogole o ja pisalem w tym watku? Bo chyba nie, lub nie zrozumialas co pisalem/odpowiadalem na pytania powyzej.

milosniczka.kawy napisał/a:

Tak szczerze to ja ją rozumiem smile

Ciesze sie ze masz sie z kim identyfikowac i masz komu wykazac zrozumienie.

Ja w kontaktach z nia tez nadal wykazuje zdaje sie wiecej zrozumienia i szacunku niz zasluguje po tym jak sie zachowala.
Wszyscy w kolo sie pukaja w glowe, ale no inaczej sie zachowac nie potrafie.

milosniczka.kawy napisał/a:

Szkoda tylko że tak długo zwlekała, powinna cię już dawno zostawić.

Dlaczego tak twierdzisz?

milosniczka.kawy napisał/a:

Poza tym mężem jej nie byłeś więc żadna zdrada, nie przysięgała ci wierności.

Jesuu jak najdalej od ludzi o takich pogladach jak Twoje.

W moim poscie powyzej masz linka do historii faceta, ktoremu zona przysiegala.
Innych historii osob z podpisanym dokumentem nie chce mi sie wklejac bo miejsca na to nie ma.
Zreszta nie to bylo celem/pytaniem tego watku.

milosniczka.kawy napisał/a:

Mam nadzieję, że nowy facet ją doceni i się z nią szybko ożeni.

Tak, tak - juz pisalem - i beda zyli dlugo i szczesliwie wink W malzenstwie korespondencyjnym smile
Jak widac jest wspaniala osoba wiec na to w pelni zasluguje...
roll

no powściekaj sie jeszcze troszeczke na nią,moze nieudolnie,mało precyzyjnie,używając infantylnych argumentow ale dziewczyna napisała ci prawdę,nie ona pierwsza zresztą,kilkoro użytkowników,obojga płci zresztą napisało z jakiego powodu twoja,,ukochana,,dała noge z tego twojego raju(mam na myśli ten wasz związek zwany konkubinatem????
mozesz sobie do woli tupać nozka i krytykować zdanie innych ale za kilka miesięcy twoja 13letnia konkubina będzie mężatką a ty bedziesz rozkładał na czynniki pierwsze powody jej decyzji,podtrzymując sie na duchu tym,ze moze miała problemy psychiczne ,albo tamto albo sramto...
najjaśniej ci to wyluszczyła szarlotkanagorąco...mi sie powtarzac nie chce ......bo i po co ty wiesz i tak swoje...

37

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
lifrinat napisał/a:

Kobiety oczekują konkretów. Partnerstwa, współdziałania.
I tu nie chodzi jedynie o sam ślub i założenie rodziny (mężczyźni to tak zawsze prosto widzą) - tu chodzi o to, że każdego dnia ona czuje, że ją kochasz, starasz się dla niej, dla was, wie, że gdzieś razem zmierzacie (to jest najważniejsze!), masz wobec niej plany, rozmawiasz z nią co by chciała, realizuje cie krok po kroczku wasze cele.

No rece mi opadaja.
Po co wlasciwie pisac jak nikt tego nie czyta...

Dziekuje w kazdym razie za wklad w dyskusje.

Przeczytanie wielu historii na tym forum i niektorych odpowiedzi dalo mi wiele do myslenia - no obraz jest raczej przygnebiajacy.

38

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
kiv napisał/a:

No rece mi opadaja.
Po co wlasciwie pisac jak nikt tego nie czyta...

Dziekuje w kazdym razie za wklad w dyskusje.

Przeczytanie wielu historii na tym forum i niektorych odpowiedzi dalo mi wiele do myslenia - no obraz jest raczej przygnebiajacy.

Te kobiety mają mało wspólnego z inteligencją. Nie ma co dyskutować,bo wiedzą lepiej co robiła, czego oczekiwała twoja kobieta. Wiedzą też co ty robiłeś i czego nie robiłeś, a powinieneś. Gdybyś zrobił to byście zyli długo i szczęśliwie, a to jest przepis na miłość, którego nikt jeszcze nie wymyślił. Pamiętaj, zawsze to ty jesteś winny wg kobiet czy byłeś dobry czy zły, bo zawsze można być za dobrym, lub doczepić się do wszystkiego byle pokazać że to nie miłość i mieć możliwość odejść bez problemu, wyrzutów sumienia. W małżenstwie za to mogłaby zdradzić, nawet jeśli ona go nie chciała. Może nie chciała akurat go z tobą, bo 13 lat oszukiwała cie co do miłości. Tego nikt nie wie, ale inteligentne panie z forum wiedzą i plują jadem. Zaraz dojdzie, że masz kompleksy, jesteś niedojrzały, niczego nie rozumiesz i inne epitety, bo ma być tak jak one chcą. Skrzywdzone panienki włóczące się na forach zamiast dogadzać mężowi/swojemu facetowi. Bo po co? To on ma to robić...

39 Ostatnio edytowany przez LUSILJU (2015-02-09 16:29:06)

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
kiv napisał/a:
lifrinat napisał/a:

Kobiety oczekują konkretów. Partnerstwa, współdziałania.
I tu nie chodzi jedynie o sam ślub i założenie rodziny (mężczyźni to tak zawsze prosto widzą) - tu chodzi o to, że każdego dnia ona czuje, że ją kochasz, starasz się dla niej, dla was, wie, że gdzieś razem zmierzacie (to jest najważniejsze!), masz wobec niej plany, rozmawiasz z nią co by chciała, realizuje cie krok po kroczku wasze cele.

No rece mi opadaja.
Po co wlasciwie pisac jak nikt tego nie czyta...

Dziekuje w kazdym razie za wklad w dyskusje.

Przeczytanie wielu historii na tym forum i niektorych odpowiedzi dalo mi wiele do myslenia - no obraz jest raczej przygnebiajacy.

i czemu sie ciskasz ,bo nie przytakujemy ci jak twoja była,my nie musimy????

popatrz ,chciales WOLNEGO zwiazku,w takim zwiazku jak widzisz juz sam bierze sie torebunie i idzie do innego Pana,BEZ ZOBOWIAZAN,bo nie potrzeba rozwodu i nic nikomu za to nie ,,grozi,,

13lat żyć w zawieszeniu,to dla kobiety dlugo,za dlugo......moze ona tych waszych dzieci nie chciala mieć w takim zwiazku,środowisko lekarzy wbrew pozorom jest bardzo konserwatywne,hmmm nieślubne dzieci jeszcze wiele osób nazywa.......wiesz sam jak ,cóż moze i mamy 21 wiek ,ale instytucja malzenstwa nadal funkcjonuje i zmartwię cię większości kobiet,zdecydowanej większości jednak odpowiada,a te co mówią inaczej pewnie tkwiac w tym swoim konkubinacie nie powiedzialy jeszcze ostatniego slowa i gdy zjawia sie ten właściwy nie potrzebuja 13lat tylko 13 miesięcy by do tego ołtarza lub USC pobiec w te pedy

40

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
danzelwashin napisał/a:

Te kobiety mają mało wspólnego z inteligencją. Nie ma co dyskutować,bo wiedzą lepiej co robiła, czego oczekiwała twoja kobieta.

Denzel spoko, pare dni tu poczytalem i wiem mniej wiecej, kogo warto a kogo... nie warto poczytac smile
Najzabawniejsze jest to, ze moja narzeczona nie znalazla zrozumienia dla swojego postepowania u zadnej z osob "w realu" - nawet u swojej matki (z ktora sie lubilismy i bylismy w dobrych stosunkach - pomimo tego, ze robilem "ten moj raj" - jak to ta osoba powyzej pisze -  jej corce wink) ktora trafil szlag gdy uslyszala te "prawdy" i leczy sie teraz z zalamania nerwowego.
Widze ze jej zachowanie znajduje tylko poklask u niektorych indywiduow na forum internetowym..

LUSILJU napisał/a:

środowisko lekarzy wbrew pozorom jest bardzo konserwatywne,hmmm nieślubne dzieci jeszcze wiele osób nazywa.......wiesz sam jak

Danzel mysle, ze ten cytat mowi sam za siebie:)

Nadal obraz jaki z tego forum wynosze (mowie o historiach innych ludzi) jest strasznie depresyjny.

41

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Słuchaj, a przyjrzałeś się tak sobie po tym zerwaniu? Stanąłeś oko w oko z prawdą o sobie? Jaki byłeś, co dawałeś? Rozumiem twój ból, smutek, ale w tym wątku pokazujesz, że szukasz głaskania siebie po główce, innych co to powiedzą jaka ona była i jak cie nie kochała. A ty? Prawda o tobie? Na forum jej nie znajdziesz. Dziewczyna mogła odejść, podjęła decyzję, że nie będzie z tobą i w tym związku trwała. Uważasz, że nie miała takiego prawa? Może się sparzy z tamtym facetem, ale odjeść prawo miała, jak ją tu nic nie trzymało, nie było jej wystarczająco dobrze, miała inne plany na życie. Kiedyś to zrozumiesz i nawet jej przebaczysz.

42 Ostatnio edytowany przez Po przejściach 48 (2015-02-09 17:10:35)

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
kiv napisał/a:
lifrinat napisał/a:

Kobiety oczekują konkretów. Partnerstwa, współdziałania.
I tu nie chodzi jedynie o sam ślub i założenie rodziny (mężczyźni to tak zawsze prosto widzą) - tu chodzi o to, że każdego dnia ona czuje, że ją kochasz, starasz się dla niej, dla was, wie, że gdzieś razem zmierzacie (to jest najważniejsze!), masz wobec niej plany, rozmawiasz z nią co by chciała, realizuje cie krok po kroczku wasze cele.

No rece mi opadaja.
Po co wlasciwie pisac jak nikt tego nie czyta...

Dziekuje w kazdym razie za wklad w dyskusje.

Przeczytanie wielu historii na tym forum i niektorych odpowiedzi dalo mi wiele do myslenia - no obraz jest raczej przygnebiajacy.

To chyba Twoje zdanie i ustalenia. Ja nie wierzę, żebyście planowali być do końca życia bez dzieci. Kobiety marzą o macierzyństwie.
Piszesz tutaj o Waszych planach, a gdzie są plany o jakikolwiek potomstwie. Wygodniś.

43

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Świetne są kobiety, które uważają że wiedzą jak żyć i że wszystkie potrzebują tego samego. Każda chce mieć dzieci, a jak nie chce to wiedźma pewnie...

44

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
danzelwashin napisał/a:

Świetne są kobiety, które uważają że wiedzą jak żyć i że wszystkie potrzebują tego samego. Każda chce mieć dzieci, a jak nie chce to wiedźma pewnie...

Widać, że na ten temat człowieku mało wiesz, albo nie chcesz wiedzieć. Potrafisz tylko opl;uwać kobiety? A mężczyźni są cacy? Dlaczego z Twoich ust idzie tyle jadu na kobiety?

45

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Kiv,to może ja jestem nienormalna.Albo potrafię czytać ze zrozumieniem..
Zastanawiam się właśnie jak kierować się radami miłych forumowiczek..skoro chyba nie rozumieją o co chodzi w ogóle.Rzucają tymi banałami o braku zobowiązań w wolnym(??)związku,o zawieszeniu.Jakim zawieszeniu?

46

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
lifrinat napisał/a:

Słuchaj, a przyjrzałeś się tak sobie po tym zerwaniu? Stanąłeś oko w oko z prawdą o sobie? Jaki byłeś, co dawałeś? Rozumiem twój ból, smutek, ale w tym wątku pokazujesz, że szukasz głaskania siebie po główce, innych co to powiedzą jaka ona była i jak cie nie kochała. A ty? Prawda o tobie? Na forum jej nie znajdziesz. Dziewczyna mogła odejść, podjęła decyzję, że nie będzie z tobą i w tym związku trwała. Uważasz, że nie miała takiego prawa? Może się sparzy z tamtym facetem, ale odjeść prawo miała, jak ją tu nic nie trzymało, nie było jej wystarczająco dobrze, miała inne plany na życie. Kiedyś to zrozumiesz i nawet jej przebaczysz.

Jeszcze chcialem dodac, ze zgadzam sie z tym co napisalas o zwiazku - czym jest zwiazek i co powinno sie sobie nawzajem dawac. A slub to wisienka na torcie - mzoe byc ale nie musi - zaleznie od pogladow osob zaangazowanych. I patrzac wstecz wydawalo mi sie, ze nasz zwiazek dziala.

Nie nie szukam glaskania, wlasciwie nie wiem czego tu szukalem bo widze, ze styl w jakim moja byla "mi podziekowala" znajduje tu u niektorych uznanie. No coz.
Glaskanie mialem juz od naszych znajomych - ktorzy tez ja znaja od lat i sa w szoku jak sie zachowala, mowia ze to ja skresla, ze mam sie kims takim nie przejmowac itd itd.
No ale latwo powiedziec po tym co razem przezylismy przez te lata - co chwile wyplywaja wspomnienia.

Pisalem juz w ktoryms poscie wczesniej, ze oczywiscie ze mogla odejsc bo jest wolnym czlowiekiem - i nie chcialbym nikogo trzymac na sile. Uwazam tylko, ze warto bylo o tym porozmawiac, moze probowac cos naprawic jesli nie dzialalo jak trzeba wg niej - a nie przekreslac wszytko i poinformowac o tym na whatsappie..

I tak, przygladalem sie sobie, myslalem 100 razy nad tym jak wygladal nasz zwiazek, szczegolnie w ostatnim roku. I tak jak wczesniej napisalem doszedlem do wniosku, ze dawalem wiecej niz otrzymywalem (zaraz ktoras z kobiet pewnie skomentuje, ze "z cala pewnoscia nie), ale ona duzo pracowala, ja mialem wiecej wolnego czasu, staralem sie jej ulatwiac jak moglem i poswiecalem jej uwage - myslalem ze na tym to polega. Teraz czytam "tu i tam", ze mozliwe ze stalem sie ci..ka, miekki, na kazde zawolanie. I to boli bo przekonany bylem, ze w zwiazku nie licza sie gierki i podchody a szczerosc i porozumienie..

Nie chce glaskania - to juz chyba nie ten etap wink
Po prostu jestem rozczarowany i pusty w srodku.

PS. Czy ktokolwiek przeczytal chociaz tytul tego watku?

47

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
Po przejściach 48 napisał/a:

To chyba Twoje zdanie i ustalenia. Ja nie wierzę, żebyście planowali być do końca życia bez dzieci. Kobiety marzą o macierzyństwie.
Piszesz tutaj o Waszych planach, a gdzie są plany o jakikolwiek potomstwie. Wygodniś.

Rece mi opadly, teraz cycyki...

Prosze jak ktos chce dopisac swoj komentarz zeby przeczytal najpierw watek a nie wymyslal - bo juz zaczynam myslec ze niektore komentarze pisza boty.
No dorosla kobieta niby a ...
ehh nie chce mi sie juz

48

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
kiv napisał/a:
lifrinat napisał/a:

Słuchaj, a przyjrzałeś się tak sobie po tym zerwaniu? Stanąłeś oko w oko z prawdą o sobie? Jaki byłeś, co dawałeś? Rozumiem twój ból, smutek, ale w tym wątku pokazujesz, że szukasz głaskania siebie po główce, innych co to powiedzą jaka ona była i jak cie nie kochała. A ty? Prawda o tobie? Na forum jej nie znajdziesz. Dziewczyna mogła odejść, podjęła decyzję, że nie będzie z tobą i w tym związku trwała. Uważasz, że nie miała takiego prawa? Może się sparzy z tamtym facetem, ale odjeść prawo miała, jak ją tu nic nie trzymało, nie było jej wystarczająco dobrze, miała inne plany na życie. Kiedyś to zrozumiesz i nawet jej przebaczysz.

PS. Czy ktokolwiek przeczytal chociaz tytul tego watku?

Sposób nie ma tutaj nic do rzeczy, trzeba zrozumieć dlaczego a nie w jaki sposób. Może nie miała śmiałości do bezpośredniej rozmowy i tak było jej łatwiej.

49

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Słuchaj, rozumiem cie. Naprawdę. Sposób w jaki cie rzuciła - bez dwóch zdań można określić jednym słowem. Rozumiem też co piszesz, że starałeś się więcej przez ostatni rok, dużo mniej wyciągając z tej skarbonki. To jest znak, że już wtedy się od ciebie dystansowała. Wiesz, byliście razem 13 lat! Człowiek całe życie się zmienia, co 5 lat są znaczące zmiany w postawach i priorytetach. Przy tak długo trwającym związku, po prostu musiało się coś rypnąć, że tak powiem. 13 lat, zobacz przez jakie fale, przypływy i odpływy przechodzi przeciętne małżeństwo.

Powiem ci jeszcze jedno, jak już się wyliżesz, to staniesz na nogi i zrozumiesz, że tak musiało być. W życiu nie ma gwarancji na to, że ktoś z nami będzie do śmierci, nie opuści nas, nie zdradzi. Może ty kiedyś odejdziesz od swojej następnej dziewczyny, ba - może i nawet przyszłej żony. One tak samo. Z tego co piszesz, ona po prostu szukała już dawno wyjścia z tego, nie wiedziała jak, na pewno biła się z myślami o was, o tobie, uczuciami do ciebie, ale wybrała. Wybrała inne życie. Sama nie wie jak to będzie.

Jeśli zaakceptujesz to, że nic nie ma stałego (są tylko pewne okresy w życiu względnie poukładane i ludzie na dłużej) to będzie ci łatwiej.

Za jakiś czas, jak emocje opadną, zapytaj jej się dlaczego odeszła w taki słaby sposób. Tylko ona to wie.

50

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
fluoxetyna napisał/a:

Rzucają tymi banałami o braku zobowiązań w wolnym(??)związku,o zawieszeniu.Jakim zawieszeniu?

Mysle, ze dyskusja o slubach i ze wolne zwiazki to nie rodziny i inne banaly to jest dyskusja swiatopogladowa i w ogole bez sensu sie do tego odnosic.
Podalem pierwszy z brzegu link do historii faceta, ktorego zona zachowuje sie bardzo podobnie i nie przeszkodzilo jej nawet ze ma dziecko.
I dalej leca banaly. Ale nie bronie nikomu prawa do wlasnych przekonan - tylko ze one tu sa bez znaczenia nie wazne jak beda sie te osoby "ciskaly". My mielismy inna wizje tego (tak tak ja wiem ze niektore osoby tu znaja ja lepiej itd itd).

51

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
kiv napisał/a:
danzelwashin napisał/a:

Te kobiety mają mało wspólnego z inteligencją. Nie ma co dyskutować,bo wiedzą lepiej co robiła, czego oczekiwała twoja kobieta.

Denzel spoko, pare dni tu poczytalem i wiem mniej wiecej, kogo warto a kogo... nie warto poczytac smile
Najzabawniejsze jest to, ze moja narzeczona nie znalazla zrozumienia dla swojego postepowania u zadnej z osob "w realu" - nawet u swojej matki (z ktora sie lubilismy i bylismy w dobrych stosunkach - pomimo tego, ze robilem "ten moj raj" - jak to ta osoba powyzej pisze -  jej corce wink) ktora trafil szlag gdy uslyszala te "prawdy" i leczy sie teraz z zalamania nerwowego.
Widze ze jej zachowanie znajduje tylko poklask u niektorych indywiduow na forum internetowym..

LUSILJU napisał/a:

środowisko lekarzy wbrew pozorom jest bardzo konserwatywne,hmmm nieślubne dzieci jeszcze wiele osób nazywa.......wiesz sam jak

Danzel mysle, ze ten cytat mowi sam za siebie:)

Nadal obraz jaki z tego forum wynosze (mowie o historiach innych ludzi) jest strasznie depresyjny.

cytat mówi sam za siebie........ale to ty jeczysz na kobiecym forum,to ty wypluwasz,swoje gorzkie żale,
jak to cię matka twojej ex konkubiny rozumie,jak ja corka zalamala,ale za kilka miesięcy będzie tanczyla na jej wrselu,chyba ,ze sadzisz ze będzie sie z tobą solidaryzowac i jej tam nie bedzie

52

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
lifrinat napisał/a:

Rozumiem też co piszesz, że starałeś się więcej przez ostatni rok, dużo mniej wyciągając z tej skarbonki. To jest znak, że już wtedy się od ciebie dystansowała.

Tez to zrozumialem - po czasie - i rozumiem, ze w momencie jak juz nastapil koniec ona byla juz "w innym miejscu".

lifrinat napisał/a:

Jeśli zaakceptujesz to, że nic nie ma stałego (są tylko pewne okresy w życiu względnie poukładane i ludzie na dłużej) to będzie ci łatwiej.

Mysle, ze fakt, ze to moj (i jej) pierwszy powazny zwiazek tez troche tlumaczy - ze tak ciezko mi sie z tego wygrzebac. Mialem jakas idealistyczne wizje, z ktorych trzeba sie chyba wyleczyc.

lifrinat napisał/a:

Z tego co piszesz, ona po prostu szukała już dawno wyjścia z tego, nie wiedziała jak, na pewno biła się z myślami o was, o tobie, uczuciami do ciebie, ale wybrała. Wybrała inne życie. Sama nie wie jak to będzie.

Tak, rozmawialem z nia o tym po fakcie i wiem, ze wlasnie tak bylo. Zaluje tylko, ze nie porozmawiala ze mna o tym wtedy.

I nadal nie wiem co myslec o czyms takim jak "wypalenie uczuc". Bylem przekonany, ze pierwsze zauroczenie, "zakochanie" mija po jakims czasie i pozniej w zaleznosci czy udalo sie zbudowac jakies podstawy - przyjazn, partnerstwo, zrozumienie, bliskosc  - to sie przeradza w staly zwiazek. Nie wiem jak do tego ma sie koncepcja "wypalenia uczuc" np. po kilkunastu latach?

W kazdym razie, w tym wszystkim najbardziej boli to w jaki sposob to rozwiazala i nie okazala odrobiny szacunku. Jak obca osoba.

53

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

,,Jak obca osoba,,


przecież to jest obca osoba ,wedle zyczenia twojego zreszta

54

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
kiv napisał/a:
lifrinat napisał/a:

Rozumiem też co piszesz, że starałeś się więcej przez ostatni rok, dużo mniej wyciągając z tej skarbonki. To jest znak, że już wtedy się od ciebie dystansowała.

Tez to zrozumialem - po czasie - i rozumiem, ze w momencie jak juz nastapil koniec ona byla juz "w innym miejscu".

lifrinat napisał/a:

Jeśli zaakceptujesz to, że nic nie ma stałego (są tylko pewne okresy w życiu względnie poukładane i ludzie na dłużej) to będzie ci łatwiej.

Mysle, ze fakt, ze to moj (i jej) pierwszy powazny zwiazek tez troche tlumaczy - ze tak ciezko mi sie z tego wygrzebac. Mialem jakas idealistyczne wizje, z ktorych trzeba sie chyba wyleczyc.

lifrinat napisał/a:

Z tego co piszesz, ona po prostu szukała już dawno wyjścia z tego, nie wiedziała jak, na pewno biła się z myślami o was, o tobie, uczuciami do ciebie, ale wybrała. Wybrała inne życie. Sama nie wie jak to będzie.

Tak, rozmawialem z nia o tym po fakcie i wiem, ze wlasnie tak bylo. Zaluje tylko, ze nie porozmawiala ze mna o tym wtedy.

I nadal nie wiem co myslec o czyms takim jak "wypalenie uczuc". Bylem przekonany, ze pierwsze zauroczenie, "zakochanie" mija po jakims czasie i pozniej w zaleznosci czy udalo sie zbudowac jakies podstawy - przyjazn, partnerstwo, zrozumienie, bliskosc  - to sie przeradza w staly zwiazek. Nie wiem jak do tego ma sie koncepcja "wypalenia uczuc" np. po kilkunastu latach?

W kazdym razie, w tym wszystkim najbardziej boli to w jaki sposob to rozwiazala i nie okazala odrobiny szacunku. Jak obca osoba.

Też nie wiem jak to jest wypalić się z uczuć. Ale jest coś takiego. A wyobraź sobie, że są dwie osoby, które się wciąż kochają (pomimo rozstania), ale żyć ze sobą nie potrafią (bo nie umieją, bo czegoś im brakuje do stworzenia partnerskiego związku).

Zobacz ile jest konfiguracji. Nie ty jeden. Wyleczysz się. Czas upłynie i staniesz na nogi. Zapomnisz o tym rozstaniu, choć dziś wydaje ci się to niemożliwe.

55 Ostatnio edytowany przez Mrok (2015-02-09 18:26:35)

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

@kiv
Posłuchaj, problem w dużej mierze leży w Tobie, przez te 13 - lat żyłeś we własnym świecie - być może kiedyś był czas - że ten świat - dzieliliście razem. Z jednej strony pomagałeś jej w wielu rzeczach - więc dawałeś jej wsparcie - do póki tego potrzebowała, byleś jej potrzebny. Z drugiej strony - gdy uczucia się wypaliły, a wsparcie przestało być konieczne - ten związek robił się problematyczny. Oczywiście - gdy nie wiemy jak problemu rozwiązać lub boimy się działać - to przeważnie jesteśmy bezczynni. I tak ty miałeś swój świat, ona nie wiedziała jak z tego wybrnąć i strzeliło 13 lat - ot życie smile Wspólna decyzja o Twoim wyjeździe - wierz mi jej było to bardzo na rękę, jeśli nie przymieraliście głodem albo nie byliście przyparci do muru - tym wyjazdem to sam pomyśl nad tym tematem - już wtedy powinna zapalić Ci się lampka.
Twoja była - tak na prawdę czekała już tylko na pewien bodziec do dalszych kroków - ten bodziec przytrafił się na wyjeździe i potoczyło sie tak jak się potoczyło. Pisanie że po 13 latach - ktoś oczekiwał na sformalizowanie związku, to dla mnie strzelanie ślepakami, bo nie każda kobieta oczekuje formalnego związku, białej sukni, czerwonego dywanu, domu, psa, ogródka i dzieci. Na czas obecny przestałeś być potrzebny - wypaliło się, być może za mało się starałeś - zbyt mało podsycałeś uczucie miedzy wami.
To jak to się zakończyło - no cóż zostawia wiele do życzenia. Masz prawo być rozgoryczony, masz prawo wymagać szacunku do siebie. Może teraz staniesz nieco z boku i zobaczysz z kim przez te 13 lat byłeś i nie mam zamiaru tutaj topić w łyżce wody Twojej byłej - tylko chce Ci uświadomić, że ludzie nie do końca są tacy jakimi ich postrzegamy.

Mam przyjaciółkę - ostatnio przy butelce wina zwierzyła mi się, że nie czuje tego co czuła wcześniej do swojego partnera (a nie tak dawno mówił, że gdyby wręczył jej pierścionek - to by się zgodziła), mimo wszystko nie odeszła od niego - bo jak twierdzi ma przystojnego dobrego faceta, lecz mało ambitnego i obawia się, że nie trafi jej się lepszy. Oczywiście wiadomo, że jak trafi się ten lepszy (pojawi się nowy bodziec) to Ona od niego odejdzie.
Tak funkcjonuje w dużej mierze świat (nie tylko u kobiet ale i u mężczyzn) to czy się z tym zgadzasz czy nie to osobny temat, jednak musisz mieć tego świadomość.

56

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Dziekuje Mrok, mysle, ze madrze napisane i sytuacja prawidlowo oceniona - niestety.

Z tym wyjazdem to bylo tak, ze oboje planowalismy wyjechac - czekalismy tylko az zakonczy ostatecznie swoja specjalizacje itd. Nie przymieralismy glodem, to nie to.
No i trafila sie ta okazja, razem ustalilismy, ze pojade przygotuje grunt a ona za kilka miesiecy dolaczy.. Wtedy nic tego nie zapowiadalo dlatego zadna lampka mi sie nie zapalila - cieszylem sie ze zrealizujemy nasze plany i tyle. Pozniej - jej wyjazd, bodziec i ostateczna decyzja - masz racje.

Poczatkowo bardzo zalowalem, ze wyjechalem - ze gdyby nie to to wszystko byloby ok. Ale mysle, ze nie / zrozumialem, ze na pewno nie.
Prosila zebym zaakceptowal jej decyzje jesli ja kocham i sie z tym pogodzil, mimo duzych emocji rozeszlismy sie w pokoju - chociaz sam nie wiem co powinienem w stosunku do niej teraz czuc.

57

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Co powinieneś do niej czuć? Związek nie wypalił, nie jesteś pierwszym tego typu przypadkiem i nie ostatnim (podobnie jak i ja), po opisie wnioskuję, ze zdecydowana większość tego czasu - była dla Ciebie szczęśliwa - pomimo tego, że wyszło jak wyszło starałbym się zachować te wszystkie dobre wspomnienia i nie karmiłbym negatywnymi emocjami jeśli tylko byłbym w stanie.
Życia całego Ci nie zmarnowała, a skoro nie wypaliło, rozstaliście się to z logicznego punktu widzenia lepiej teraz, niż jakbyście mieli mieć wspólne dzieci a może i kredyt na głowie. Natomiast od momentu gdy ONA już wiedziała, miała wątpliwości co do waszego związku, a mimo to trwała w nim - to za ten czas uważam, że masz prawo mieć w stosunku do niej wyrzuty, żal, bo człowiek odpowiedzialny i szanujący drugą osobę, nie wodziłbym swojego partnera za nos.

58

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Ja się dołączam do grupy nienormalnych, względnie czytających ze zrozumieniem. Sama zostałam porzucona przez mojego jeszcze męża po siedmiu  latach a przysięgał przed ołtarzem, że dopóki nas śmierć nie rozłäczy, na dobre i na złe itp. Itd...Można? Więc nie piszcie dziewczyny głupot.
Co do autora wątku to ja właśnie zamierzam pogłaskać po głowie, bo wiem jak to okropnie boli. Żyjesz z kimś przez szmat czasu, ufasz, kochasz i nagle tego nie ma. Zostajesz wykreślony z życia ukochanej osoby. I niestety tracisz nie tylko tą osobę, tracisz wiarę w ludzi, zaufanie, nadzieję, że jeszcze będzie dobrze i wiarę w swoje ideały, wyznawane wartości.  To okropnie boli, to musi boleć każdego Człowieka, który ma ludzkie uczucia. W moim przypadku ból nieco zelżał, ale blizna w postaci braku zaufania do mężczyzn została.
Pozdrawiam autora wątku i wszystkich porzuconych, którzy wiedzą o czym piszę.

59

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
pelagia2707 napisał/a:

I niestety tracisz nie tylko tą osobę, tracisz wiarę w ludzi, zaufanie, nadzieję, że jeszcze będzie dobrze i wiarę w swoje ideały, wyznawane wartości.  To okropnie boli, to musi boleć każdego Człowieka, który ma ludzkie uczucia. W moim przypadku ból nieco zelżał, ale blizna w postaci braku zaufania do mężczyzn została.

To jest całe sedno wszystkich osob w takiej sytuacji jak kiv, ja czy pelagia2707. Nie jest najwiekszym problemem to, ze tych osob juz nie ma, tylko to jakie zmiany spowodowaly swoim zachowaniem w zyciu i mysleniu czlowieka, z ktorym byly te osoby najblizej przez x czasu.

60

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Wlasnie, myslisz sobie, ze jezeli TA OSOBA postapila w taki sposob i tak cie potraktowana - no to juz po prostu w nic nie wierzysz i myslisz, ze nikomu nie zaufasz..
Moze to minie - musi minac. Ja w tej chwili tez nie mam ochoty na poznawanie dziewczyn, na razie nie wyobrazam sobie angazowania z kims.

pelagia2707 chcialem Cie o cos zapytac - nie wiem czy na forum czy lepiej na priv (jesli odblokujesz mozliwosc wysylania Ci wiadomosci).

61

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Możesz pisać na priv,  wydaje mi się, że mam odblokowaną opcję odbierania wiadomości priv.

62

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Wow, kiv, dopiero przeczytałem Twój wątek i... kurde, zdołować się można. Takiego traktowania nic nie usprawiedliwia. Przerażające jest tylko to, jak można nie znać tej drugiej osoby. Generalnie jak czyta się wątki na tym forum, to można zauważyć kilka prawidłowości:
1. nigdy nie możesz być pewny jaką osobą okaże się Twoja druga połówka
2. chęć samotnego wyjazdu do innego miasta/za granicę, nawet jeśli motywowana szlachetnymi pobudkami, typu studia, zawsze jest oznaką poważnych problemów - i tak naprawdę końca związku bo czy puścisz czy nie puścisz tę drugą osobę, to wiadomo jak to się skończy
3. rozstanie bez podawania żadnych powodów, ew. "bo się wypaliło" przy pierwszym lepszym kryzysie, jest najpopularniejszym rozwiązaniem u większości ludzi - co niewątpliwie świadczy o nich
4. w 9/10 przypadków, jak pojawiają się kłopoty i rozstanie, to gdzieś tam w tle działa ta 3 osoba...
u mnie jak wiesz było podobnie, po znacznie krótszym stażu jednak, ale nie masz czego tutaj analizować już. dlaczego w ten sposób? bo tak. lepszej odpowiedzi nie dostaniesz.

63

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
dantezg napisał/a:

To jest całe sedno wszystkich osob w takiej sytuacji jak kiv, ja czy pelagia2707. Nie jest najwiekszym problemem to, ze tych osob juz nie ma, tylko to jakie zmiany spowodowaly swoim zachowaniem w zyciu i mysleniu czlowieka, z ktorym byly te osoby najblizej przez x czasu.

Każdy przechodzi to rozczarowanie, ale im szybciej zdasz sobie sprawę z tego, tym szybciej przejdziesz etap żałoby, staniesz na nogi i za jakiś czas będziesz mógł otworzyć się na kogoś innego. Życia nie można w pełni zaplanować, nie można naiwnie liczyć, że nikt nas nie oszuka, zostawi (nawet najbliżsi). Najgorsze co można zrobić po rozstaniu, to po pierwsze trwać miesiącami w przekonaniu, że jest się ofiarą, że życie nas skrzywdziło, że już nigdy nikomu nie zaufamy i to wszytko jest takie ble, a po drugie, że nie dorastamy do tego, że życie też niesie nam ból, rozczarowanie, smutek i łzy.

Wasze emocje i uczucia są na ten moment zrozumiałe. Ja też przez to przechodziłam, ale nauczyłam się mieć do życia i ludzi więcej dystansu, nie oczekiwać już naiwnie, że mnie złe rzeczy nie spotkają. Wciąż tak samo mam wiarę w ludzi, zaufanie (choć z przymrużeniem oka). Z każdego rozstania wyciągam nauczkę, czegoś się uczę (przeważnie o sobie) i tyle. Nie ma co się obrażać, kiedy wam ktoś z boku mówi, jak historia może się dalej potoczyć i jakie można mieć nastawienie (np. oprócz cierpiętnictwa, co przez jakiś czas jest zrozumiałe).

64

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?
pelagia2707 napisał/a:

Możesz pisać na priv,  wydaje mi się, że mam odblokowaną opcję odbierania wiadomości priv.

Probowalem ale jest komunikat, ze masz opcje zablokowana (w ustawieniach profilu).

65

Odp: porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Faktycznie. .. zablokowane było. A spróbuj teraz.

Posty [ 1 do 65 z 70 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » porzucony po 13letnim zwiazku - dlaczego w ten sposob?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026