Witam.
Spotykaliśmy się z chłopakiem przez 5 lat. W trakcie moich studiów dostałam możliwość, żeby kontynuować naukę za granicą i wyjechałam, a chłopak do mnie dołączył po miesiącu. Mieliśmy prawie roczne rozstanie podczas całego związku. Tuż po moim wyjeździe na studia, dosłownie 10 dni wyczułam w jego głosie, że inaczej ze mną rozmawia. Weszłam mu na pocztę i na facebooka o czym mu powiedziałam i dowiedziałam się, że chciał się umówić z kimś na sex... Nie zrobił tego. Nie odzywałam się parę dni, po czym nie wytrzymałam i wsiadłam w samolot i przyleciałam na parę dni do Polski, gdzie w międzyczasie zasypywał mnie telefonami i smsami a ja się nie odzywałam. ZAskoczyłam go swoją osobą kiedy skończył pracę, dostał kilka razy w twarz a potem mnie przepraszał i przepraszał. Płakał, klęczał i obiecywał, że już więcej nie zgubi rozumu.To był początek złej passy.
Przyjechał do mnie i zamieszkaliśmy razem. Kolejna sytuacja... mieliśmy przedłużyć umowę na mieszkanie, a on zaczął się migać i mówić, że może zamieszkamy osobno na chwilę itd... ale nadal będziemy w związku. Powidziałam, że wykluczone. Wtedy przyznał mi rację i wyglądało na to, że będzie dobrze... jednak następnego dnia rano obudziłam się a częsci jego rzeczy nie było... ZAmurowało mnie, tak jkabym dostała zapaści. Nie ma tutaj znajomych, więc zadzowniłam do jego dwóch znajomych w Polsce, gdzie byli w cięzkim szoku i nie wiedzieli co może się z nim dziać. Wtedy zadzowniłam do jego rodziców, bo pomyślałam, że może coś się stało w domu... Okazało się, że wrócił do domu a powiedział mi, że nie może być ze mną, bo lubi rzeczy których mu nie wolno, czyli przygodny sex... Byłam okropnie zła, czułam się wykorzystana... ale on zreflektował się i przeprosił i następnego dnia rano byłjuż z powrotem.
Niedawno dowiedziałam się, że około rok temu mnie zdradził. W sumie nie zrobiło to na mnie większego wrażenia, bo po jego ucieczce i czacie założyłam, że coś takiego może się wydarzyć...
Teraz w grudniu pojechaliśmy razem do naszych rodziców, on na 2 tygodnie, ja na miesiąc. W tym czasie umarł m pies, którego miałam od dzieciństwa i bardzo to przeżyłam. Był cały czas ze mną, jeździliśmy razem do weterynarza, gdzie pies był pod kroplowką kilka godzin dziennie. On zrezygnował ze wszystkich spotkań, mimo że jeździ do domu rzadko a to były jego ostatnie dni w kraju. Bylam mu ogromnie wdzięczna. Kiedy wrócił za granicę zadzownił do mnie nast dnia i powiedział, że się wyprowadza, że to koniec i że on chce się wyszaleć, którko mówiąc- chce zaliczać panienki 'na raz'.
Mówi, że to nie moja wina, że nasz seks był w porządku, nigdy nie odmawiałam i że między nami też wszystko ok i że mieszkało się razem dobrze. On po prostu ma takie MARZENIA. Rozmawialiśmy o tym i powiedział mi, ze od dwóch lat żył marzeniami jak to będzie kiedy się rozstaniemy, ale bił się z myślami. Budził się i zasypial myśląc o innych. Wyprowadził się w styczniu. Mija już kolejny miesiąc, a on bez przerwy do mnie przychodzi, oglądamy razem filmy, przytula, głaszcze...
Wiem, że ogląda dużo porno. Pod koniec naszego związku nie chciał uprawiać seksu, kiedy zaczynałam jakąś akcję słyszałam 'i tak nic z tego nie będzie' i ciągle tylko porno i porno. Coś mu zawróciło w głowie. Skąd takie pomylone priorytety?
Dodam tylko, że w związku czułam się naporawdę kochana, dbał o mnie, ma ciekawe pomysły i wiem, że jestem dla niego bardzo ważna. Teraz mi powtarza, że nie znałam go od takiej strony, ale on naprawdę pragnie tego przygodnego seksu. A ja wiem, że on po rpostu się zagubił... Że chce się dowartościować.
On pochodzi z rodziny z problemami- matka choleryczka wyrzuciła go z domu, jest bardzo zamknięty w sobie i przejmuje się zdaniem innych. Ma tylko mnie, z rodziną rozmawia przez telefon raz na miesiąc, a kontakt utrzymuje z jedna osobą z Polski i to jeszcze nie cały czas. Poza mną nie m anikogo. Mówi mi, że znajdzie sobie znajomych, zacznie chodzić na imprezy i jakoś się poukłada i to mu zastąpi mnie. Ale jest tutaj od póltora roku i znajomych nie znalazł. Parę dni temu przeczytałam o seksoholiźmie i może to jest jego problem- obsesyjne myślenie o innych kobietach i ciągle porno porno i porno.
Wiem, że będzie tego żałował i wiem, że pewnie nie powinnam z nim utrzymywac relacji.
Co się z nim stało? Skąd takie nastawienie? Czy ktoś był w takiej sytuacji?
Dla mnie ta cała gadka o seksie bez zobowiązań jest jednym wielkim dnem, rezygnować z długiego związku, z różnymi przejściami, ale jednak szczęśliwego związku na rzecz czegoś tak płytkiego?
A może to po rpostu jego niedojrzałość?
Jeśli ktoś ma pytania, to piszcie. Może pominęłam coś, co jest kluczowe da sprawy. Panów też zaprasza do podzielenia się opinią.