Umówiliśmy się, że musimy porozmawiać o wszystkim,przy najbliższej okazji. co będzie?- jak to się zakończy? ;(
A jakie zakończenia przewidujesz? /to wyżej tyczy się, ma się rozumieć, rozmowy ze szwagrem?/
Czy Ty dalej do niego wzdychasz?
Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Umówiliśmy się, że musimy porozmawiać o wszystkim,przy najbliższej okazji. co będzie?- jak to się zakończy? ;(
A jakie zakończenia przewidujesz? /to wyżej tyczy się, ma się rozumieć, rozmowy ze szwagrem?/
Czy Ty dalej do niego wzdychasz?
Podobne tematy
Mnie to słowo "kocham" w odniesieniu do męża Autorki wątku również razi... Mam wrażenie, że mylisz, Autorko, miłość z chęcią posiadania. Ty chcesz być z mężem, chcesz go mieć, chcesz żeby on był Twój. Na miłość się oczywiście to wszystko składa, ale mnie brakuje tego kluczowego elementu - szacunku. Szacunek oznacza, że nie czyni się z drugiego człowieka przedmiotu swych wewnętrznych przepychanek. Nie odbiera się mu prawa do decyzji. I co najważniejsze - nie wbija się mu noża w plecy. Z pewnością wiele osób w trakcie małżeństwa czy związku może poczuć jakąś miętę do innej osoby. Wejście w związek nie oznacza przecież, że przestaje się zauważać całą resztę populacji. Ale wówczas do głosu dochodzi właśnie ten szacunek - do partnera jako człowieka, do wspólnych lat, do rodziny, którą się założyło oraz zastanowienie się nad konsekwencjami. U Ciebie szacunek do narzeczonego nie doszedł do głosu...bo po prostu go do niego nie żywisz. Dlaczego - to już materiał na osobny obszerny temat.
Ja nadal obstaję przy tym, że mąż Autorki ma prawo wiedzieć z kim się ożenił. I że to pokrzywdzony ma podjąć decyzję, nie zdrajca.
Mnie to słowo "kocham" w odniesieniu do męża Autorki wątku również razi... Mam wrażenie, że mylisz, Autorko, miłość z chęcią posiadania. Ty chcesz być z mężem, chcesz go mieć, chcesz żeby on był Twój. Na miłość się oczywiście to wszystko składa, ale mnie brakuje tego kluczowego elementu - szacunku. Szacunek oznacza, że nie czyni się z drugiego człowieka przedmiotu swych wewnętrznych przepychanek. Nie odbiera się mu prawa do decyzji. I co najważniejsze - nie wbija się mu noża w plecy. Z pewnością wiele osób w trakcie małżeństwa czy związku może poczuć jakąś miętę do innej osoby. Wejście w związek nie oznacza przecież, że przestaje się zauważać całą resztę populacji. Ale wówczas do głosu dochodzi właśnie ten szacunek - do partnera jako człowieka, do wspólnych lat, do rodziny, którą się założyło oraz zastanowienie się nad konsekwencjami. U Ciebie szacunek do narzeczonego nie doszedł do głosu...bo po prostu go do niego nie żywisz. Dlaczego - to już materiał na osobny obszerny temat.
Ja nadal obstaję przy tym, że mąż Autorki ma prawo wiedzieć z kim się ożenił. I że to pokrzywdzony ma podjąć decyzję, nie zdrajca.
O właśnie...brak szacunku...tego mi właśnie tutaj brakowało.
I tak myślę sobie, że faktycznie KOCHAM to za dużo powiedziane.
Autorka miała poukładane życie do tej pory, wszystko wyklarowane, narzeczony, dziecko...cud miód.
A teraz niestety zachwiało się to wszystko i może przepaść... łącznie z poszanowaniem rodziny.
Okropne to jest... znowu czuję ten niesmak...
I tak. Mąż autorki powinien widzieć z kim żyje pod jednym dachem i komu ufa.
Niesamowicie mi go szkoda...
Ja nie moge takich rzeczy czytać że kocham męza to z nim chce sie zestarzeć normalnie mnie to rozp.....a .......szwagierek-kochaś pewnie był swiadkiem na waszym ślubie.
Mylisz się!! jak to napisałeś: szwagierek-kochaś - nie był świadkiem na naszym ślubie!
A jakie zakończenia przewidujesz? /to wyżej tyczy się, ma się rozumieć, rozmowy ze szwagrem?/
Czy Ty dalej do niego wzdychasz?
Jakie zakończenie? - nie wiem, ciężko mi powiedzieć, ale wydaje mi się, ze szwagier będzie milczeć i chyba już tak zostanie! Czy wzdycham? - ciężkie pytanie, ale czuję, że to było zauroczenie, które mija.. myślę o nim nadal, ale już nie tak często i nie w taki sposób jak wtedy, kiedy wydawało mi się, że coś do niego czuję!Teraz raczej myśle "O NAS" O TYM CO SIĘ WYDARZYŁO I JAK TO SIĘ POTOCZY!
Mnie to słowo "kocham" w odniesieniu do męża Autorki wątku również razi... Mam wrażenie, że mylisz, Autorko, miłość z chęcią posiadania. Ty chcesz być z mężem, chcesz go mieć, chcesz żeby on był Twój. Na miłość się oczywiście to wszystko składa, ale mnie brakuje tego kluczowego elementu - szacunku. Szacunek oznacza, że nie czyni się z drugiego człowieka przedmiotu swych wewnętrznych przepychanek.
Może gdzieś po części masz racje.. ale nie zgadzam się w tym wszystkim do końca.. każdy ma prawo do własnego zdania i do opinii, ale to co czuję ja w środku, w głębi serca nie wie nikt!! i nie ma prawa mówić mi, że nie kocham męża!! oddałabym wszystko by cofnąć czas, by nie dopuścić nawet do myśli swojego szwagra, by nigdy nie spojrzeć na niego jak na obiekt westchnień!!! Nazywać możecie to jak chcecie, ale wiem co czuję do mężczyzny z którym żyje!
Miałaś czas....bardzo dużo czasu...
Mylisz się!! jak to napisałeś: szwagierek-kochaś - nie był świadkiem na naszym ślubie!
To chyba jedyna pozytywna rzecz z tej patologii.
Miałaś czas....bardzo dużo czasu...
tak miałam i cholernie tego wszystkiego żałuje.
Nigdy sobie tego nie wybaczę!!
...
Co do własnych uczuć i swojej sytuacji przeważnie nie jest się obiektywnym. Dlatego warto wziąć pod uwagę coś, co mówi osoba patrząca z boku. Dla mnie miłość bez szacunku nie istnieje. A szacunek kłóci się ze zdradą. Z tego wysnułam prosty i logiczny wniosek o braku miłości. Nazwałabym to własnie chęcią posiadania, wygodą, przywiązaniem, pożądaniem...Ale ponadto nie ma nic. Dbasz tylko o swoje szczęście, jego nie. Ale oczywiście nie musisz się ze mną zgadzać ![]()
Zastanawiam się, czy idąc swoim tokiem pojmowania miłości, mentalnie zezwalasz swojemu mężowi na identyczne postępowanie - możesz mnie zdradzić, tylko nigdy mi o tym nie mów. To, że mnie zdradzisz i oszukasz nie będzie znaczyło, że mnie nie kochasz. Czy tak?
Na egoizm i brak empatii nie ma lekarstwa.
Co do własnych uczuć i swojej sytuacji przeważnie nie jest się obiektywnym. Dlatego warto wziąć pod uwagę coś, co mówi osoba patrząca z boku. Dla mnie miłość bez szacunku nie istnieje. A szacunek kłóci się ze zdradą. Z tego wysnułam prosty i logiczny wniosek o braku miłości. Nazwałabym to własnie chęcią posiadania, wygodą, przywiązaniem, pożądaniem...Ale ponadto nie ma nic. Dbasz tylko o swoje szczęście, jego nie. Ale oczywiście nie musisz się ze mną zgadzać
Zastanawiam się, czy idąc swoim tokiem pojmowania miłości, mentalnie zezwalasz swojemu mężowi na identyczne postępowanie - możesz mnie zdradzić, tylko nigdy mi o tym nie mów. To, że mnie zdradzisz i oszukasz nie będzie znaczyło, że mnie nie kochasz. Czy tak?
Nie chciałabym by mąż mnie zdradzał.. nie wybaczyłabym mu tego - i dlatego, wiem, że i on by mi nie wybaczył;( (mimo wszystko jeśli już by to zrobił osobiście wolałabym żyć w niewiedzy)
Gdzieś w tym wszystkim masz rację - nie mówię, że nie... ale moje uczucia są co do niego szczere...to nie jest tak, że ja muszę go (męża) mieć i już bo mi tak wygodnie!! wcale tak nie jest! Nasz związek nie jest idealny, jak żadnej tak na prawdę, są sprzeczki, kłótnie, wzloty i upadki!! -nie raz dochodziło do tego, że pakowałam się i miałam odejść, zostawić go bo było źle, ale mimo wszystko pragnę być z nim i mówić mu KOCHAM CIE!! Wiele razem przeszliśmy.. gorszych i tych lepszych chwil! a to co zaszło z jego bratem nie powinno mieć miejsca... zauroczył mnie swoim stylem bycia, pociąga mnie jako facet! - nie będę nagle mówić, że tak nie jest!-bo bym skłamała!
Chciałam żeby każdy co doradzi mi w tej sprawie był obiektywny dla mojej sytuacji.. a co nie którzy po prostu zostali zranieni w życiu i dlatego potępiają innych nie potrafiąc wyrazić się w tej sytuacji!! Rozumiem, że nie którzy z własnego doświadczenia chcą mi radzić "dobrze", ale nie chciałabym żeby ktoś mnie obrażał i wysypywał swoją złość za swoje zszargane uczucia!!!
no nie mogę. przeczytałam cały wątek i trzęsę się cała.
pamiętaj- całe zło do Ciebie kiedyś wróci
Mój mąż mnie zostawił- oddaj mi może swojego, bo Ciebie nie jest wart. Ja nie będę piep**** się z jego bratem- obiecuję.
Tak w hu** robić kogoś i wziąć ślub.
Nie będę więcej czytała tego wątku, bo mam ochotę wejść w komputer i cię powiesić- sory za słownictwo.
no nie mogę. przeczytałam cały wątek i trzęsę się cała.
pamiętaj- całe zło do Ciebie kiedyś wróci
Mój mąż mnie zostawił- oddaj mi może swojego, bo Ciebie nie jest wart. Ja nie będę piep**** się z jego bratem- obiecuję.
Tak w hu** robić kogoś i wziąć ślub.
Nie będę więcej czytała tego wątku, bo mam ochotę wejść w komputer i cię powiesić- sory za słownictwo.
Rozumiem Twoje rozgoryczenie, pewnie sama czytając to z boku i nie będąc w to zamieszana zareagowałabym podobnie!
Nie przepraszaj za słowa, należą mi się!! i pewnie masz rację, że wszystko kiedyś się odwróci przeciwko mnie!:( jestem świadoma tego...
Nie chcę się tłumaczyć ani też w żaden sposób usprawiedliwiać.. uważacie, ze ja jestem zła, a wczoraj przeczytałam tu tyle wątków o zdradzie gdzie połowa kobiet zrobiła gorsze świństwo jak ja! zdradzają nadal swoich mężów i połowa nawet tego nie żałuje tylko uważa, że to "fajna zabawa" wrrrr...
Ja owszem zrobiłam świństwo i to podwójne bo przespałam się( zdardziłam)i to z bratem męża, ale jest mi cholernie głupio, źle i żałuje tego jak niczego innego w życiu!
Anaterka spokojnie, wiele osób tak jak ty jest zbulwersowanych ślepota autorki.
Wiesz co ja też czytam od poczatku i powiem szczerze moim zdaniem autorka się sama oszukuje.
Zakochała się w bracie męża ale woli sprowadzać to pod nazwą pożądania. Bo jest jej łatwiej przyznac poszłam sie piep...yć z pożądania niż z zakochania.
Ona tygodniami opisywała jak to i czeka i nie czeka na jego przyjazd, jak drży na chwile samotności.
Prawda jest taka ze już na początku wpadła po uszy , zabujała się w gnidzie i już. Gdyby nie było tam uczuć to nie było by pożądania i takich emocji.
Taka jest prawda autorko, prawdziwie kochająca kobieta nie odczuwa pożądania do innego osobnika, chyba ze znajdzie lukę dla nowej fascynującej miłości. Wstyd przyznać ale nie kochasz męża tak 100 procentowo.
Ja tak jak inni tez nie mogę zrozumieć jak możesz tłumaczyć zdradę pożądaniem... Toba kieruje twoja piczka??? Przy bracie męża tak cie bolała ze Musiałaś po prostu Musiała bo ona chciała????
Dziewczyno okłamujesz sama siebie, to ty kierujesz swoją seksualnością. Zdradziłaś świadomie i dlatego bo tak naprawdę kochasz tego debila. mówi o tym np zazdrość o niego i jego potencjalne następne .
Wiesz co powinien zrobić twój mąż gdy to się wyda. Zaciągnąć ciebie do sądu i swojego brata też. Wykazać co z ciebie za kobieta zasądzić rozpad z twojej winy, alimenty na córkę i zabrać ci dziecko bo niczego dobrego go nie nauczysz.
Nie masz kręgosłupa moralnego i tego możesz nauczyć córkę ,wiec mąż powinien ci ją zabrać takie jest moje zdanie.
No i oczywiście bez problemu powinien dostać rozwód kościelny bo zawierałaś go w kłamstwie.
Chciałam żeby każdy co doradzi mi w tej sprawie był obiektywny dla mojej sytuacji..
Bardzo mi przykro ale ja nie będę. Naprawdę Ci kibicowałam od samego początku. Wydawałaś się być świadoma i rozsądna walcząc ze słabością do szwagra. DWA razy przegrałaś. Ja rozumiem, ze człowiek popełnia błędy, podejmuje złe decyzje.
Jednak nie wtedy kiedy świadomie, z premedytacją rani innego człowieka. Wiążąc się z kimś każdy przyjmuje nieformalne "zasady" /chyba, ze partnerzy godzą się na luźne związki/, reguły w związku. Na zdradę nie ma usprawiedliwienia, dyspensy. Jeżeli ktoś "ma ochotę" na skok w bok, bądź romansik to niech wpierw powie o tym partnerowi o swoich zamiarach, i wtedy albo rozstanie albo wyrażenie zgody
Brzmi to śmiesznie ale jest uczciwe i daje szanse wyboru. Nie można decydować i kierować życiem innych, a zwłaszcza wtedy kiedy to zycie to jedno wielkie kłamstwo.
..a co nie którzy po prostu zostali zranieni w życiu i dlatego potępiają innych nie potrafiąc wyrazić się w tej sytuacji!!
"JESZCZE" nie zostałam zraniona ale wszystko przede mną i kto wie...? Nie umiem postawić się w Twojej sytuacji bo jest ona dla mnie wprost nierealna. Mam niesamowita wyobraźnię ale coś takiego jest niestety poza moim "zasięgiem".
Rozumiem, że nie którzy z własnego doświadczenia chcą mi radzić "dobrze", ale nie chciałabym żeby ktoś mnie obrażał i wysypywał swoją złość za swoje zszargane uczucia!!!
Tak "powinien" czuć się Twój mąż a Ty mu na to nie zezwalasz bo tak łatwiej, nie dajesz mu zdecydować co dalej...
Obrażają Cię tutaj, wysypują złość nie dlatego , że może znają to z autopsji /zdradę/ ale tez dlatego, że Ty nieustannie bronisz tylko swojego "tyłka"/przepraszam za wyrażenie
/. To znowu ciągle Ty decydujesz jakie życie powinien mieć twój mąż, sterujesz tym życiem jak chcesz a on nadal pogrążony jest w nieświadomości.
Wiesz dlaczego niektórzy "plują jadem"?
Dlatego, że KILKA MIESIĘCY PRZED ŚLUBEM ZACZĘŁAŚ WZDYCHAĆ DO SZWAGRA. KILKA POCAŁUNKÓW, PRZYTULANIE W POKOJU GDZIE OBOK SPAŁ TWÓJ NARZECZONY, A JEGO BRAT BLIŹNIAK. PO KILKU MIESIĄCACH, PO WIECZORZE PANIEŃSKIM ZDRADZIŁAŚ SWOJEGO JESZCZE NARZECZONEGO Z JEGO BRATEM /PO ALKOHOLU/. ALE JESZCZE BYŁO MAŁO WIĘC POSTANOWILIŚCIE KOLEJNY RAZ ZABAWIĆ SIĘ ALE JUŻ NA TRZEŹWO. ZWIEŃCZENIEM CAŁEJ TEJ NIEMORALNEJ BAJKI BYŁ ŚLUB SZCZĘŚLIWEGO MAŁŻONKA, KTÓRY W NIEŚWIADOMOŚCI POJĄŁ ZA ŻONĘ KOBIETĘ, KTÓRA KRÓTKO PRZED ŚLUBEM ZDRADZIŁA GO Z JEGO WŁASNYM BRATEM BLIŹNIAKIEM...
Ja wiem, że masz okropne wyrzuty sumienia, że żałujesz.
Ale szkopuł w tym, że Ty byłaś świadoma tego wszystkiego.
Świadomie w to kroczyłaś.
I mnie osobiście to najbardziej zdumiewa...
Wiesz co ja też czytam od poczatku i powiem szczerze moim zdaniem autorka się sama oszukuje.
Zakochała się w bracie męża ale woli sprowadzać to pod nazwą pożądania. Bo jest jej łatwiej przyznac poszłam sie piep...yć z pożądania niż z zakochania.Ona tygodniami opisywała jak to i czeka i nie czeka na jego przyjazd, jak drży na chwile samotności.
Prawda jest taka ze już na początku wpadła po uszy , zabujała się w gnidzie i już. Gdyby nie było tam uczuć to nie było by pożądania i takich emocji.
Hmmmm...a moze i faktycznie jest tak jak piszesz?
Może autorko faktycznie sama boisz się przed soba do tego przyznać?
Czytam i nie wieżę... Po co był ten ślub, po co to wszystko Ci było Ona24? Wyrzuty sumienia Cię zjedzą, Ciebie i szwagra. Kiedy ktoś prawdziwie kocha to nie ma mowy o zdradzie. A ty zdradziłaś. W głowie mi się nie mieści ta sytuacja. ![]()
Anaterka spokojnie, wiele osób tak jak ty jest zbulwersowanych ślepota autorki.
Wiesz co ja też czytam od poczatku i powiem szczerze moim zdaniem autorka się sama oszukuje.
Zakochała się w bracie męża ale woli sprowadzać to pod nazwą pożądania. Bo jest jej łatwiej przyznac poszłam sie piep...yć z pożądania niż z zakochania.Ona tygodniami opisywała jak to i czeka i nie czeka na jego przyjazd, jak drży na chwile samotności.
Prawda jest taka ze już na początku wpadła po uszy , zabujała się w gnidzie i już. Gdyby nie było tam uczuć to nie było by pożądania i takich emocji.Taka jest prawda autorko, prawdziwie kochająca kobieta nie odczuwa pożądania do innego osobnika, chyba ze znajdzie lukę dla nowej fascynującej miłości. Wstyd przyznać ale nie kochasz męża tak 100 procentowo.
Ja tak jak inni tez nie mogę zrozumieć jak możesz tłumaczyć zdradę pożądaniem... Toba kieruje twoja piczka??? Przy bracie męża tak cie bolała ze Musiałaś po prostu Musiała bo ona chciała????
Dziewczyno okłamujesz sama siebie, to ty kierujesz swoją seksualnością. Zdradziłaś świadomie i dlatego bo tak naprawdę kochasz tego debila. mówi o tym np zazdrość o niego i jego potencjalne następne .
Wiesz co powinien zrobić twój mąż gdy to się wyda. Zaciągnąć ciebie do sądu i swojego brata też. Wykazać co z ciebie za kobieta zasądzić rozpad z twojej winy, alimenty na córkę i zabrać ci dziecko bo niczego dobrego go nie nauczysz.
Nie masz kręgosłupa moralnego i tego możesz nauczyć córkę ,wiec mąż powinien ci ją zabrać takie jest moje zdanie.No i oczywiście bez problemu powinien dostać rozwód kościelny bo zawierałaś go w kłamstwie.
Dziękuje za to, że wyraziłaś swoje zdanie!!
Uważam, że to, że zdradziłam męża nie ma nic do wychowania dziecka!!
Nie wiesz jaką jestem matką, bo wydaje mi się, że bardzo dobrą, zresztą każdy powtarza mi na każdym kroku, że podziwia mnie za miłość jaką obdarzam swoje dziecko, za troskę jaką jej daje, za czas dla niej i za to, że ze wszystkim daje rade sobie sama!! za cierpliwość, którą wiele kobiet nie ma! za to, że po prostu jestem moja córka kocha mnie nad życie! Zresztą tak jak i ja, tak i ona nie wyobraża sobie życia beze mnie!
Uważasz, że ja po prostu kocham szwagra! - ja nie powiem, że nie, ale też nie powiem Tak! Ja nie wiem co do niego czuję;( nie wiem po prostu czy to miłość, czy pożądanie, czy zauroczenie! - nie potrafię tego nazwać po imieniu!;(
Masz rację zdradziłam ze świadomością, bo kiedy był blisko pragnęłam tego, ale z drugie strony odpychałam go i broniłam się przed tym.. co było silniejsze? czy miłość, czy pożądanie? - nie wiem;( po prostu ta chwila była i się wydarzyła!
Twierdzisz, że nie kocham męża.. tylko teraz podam dwa przykłady:
1. mąż- kiedy jest blisko, czuję się szczęśliwa, spokojna, tęsknie kiedy jest w pracy... kiedy wyjeżdżam, w łóżku jest nam dobrze, dogadujemy się chociaż nie zawsze jest kolorowo, mimo to jestem przy nim bezpieczna i chcę z nim być.
2. szwagier- kiedy jest blisko czuję, że potrzebuję jego bliskości, słów, dotyku.. zapachu! ale to tyle. Nie tęsknię za nim tak jak za mężem. brakuje mi jego poczucia humoru, ale nie jego jako osoby!
Nie wiem co sprawiło, że przespałam się ze szwagrem;( co on ma w sobie, że aż tak byłam głupia i dałam się ponieść chwili!!
I może masz rację, że jeśli się to wyda powinien złożyć wniosek o rozwód z mojej winy... nie będę się tego wypierać...;( mimo wszystko mam nadzieje, że zakończenie będzie inne, że jednak to się nigdy nie wyda. Na szczęście po za mną i szwagrem nie wie o tym nikt.. nikt kto mógłby nas wydać! Wydaję mi się, ze żadne z nas nic nie powie!
Ja też bardzo kibicowałam ci autorko czytając pierwsze strony wątku, bo ok- można coś poczuć, to niezależne od Ciebie, ale żeby tak z premedytacją brnąć w to dalej.. i śmieszne są te słowa kocham, och jak ty kochasz swojego męża, a robisz mu takie coś. On śpi obok, a ty całujesz się z jego bratem(!!!), a potem idziesz z nim do łóżka. I jeszcze w Kościele przed Bogiem przysięgasz mu miłość i wierność i że go nie opuścisz aż do śmierci.. To taka obłuda i zakłamanie. Serca człowiek nie pohamuje wiem, ale przed rozłożeniem nóg też nie mogłaś się powstrzymać?
Pisałaś tutaj szukając ratunku, co ty masz robić zakochujesz się, każdy ci radził starał się pomóc, po co to czytałaś? Nic nie docierało? A mówią, że to faceci myślą tylko huj*m. Jak widać nie tylko.
A swoją drogą niezły gagatek z braciszka. Przelecieć narzeczoną brata, dziewczynę siostrzeńca i jeszcze przyjaciela, ja pierdzielę. Jego to chyba kręci. Ale on kiedyś też zapłaci za to.
Dobrze, że chociaż żałujesz. Szkoda tylko, że "cierpiałaś" od początku i wiedziałaś jak to może się skończyć, a i tak w to brnęłaś. Czuj czuj wyrzuty sumienia, to może jedyna kara.
Biedny mąż. Takiego rogacza zrobiła z niego ukochana i braciszek. Pewnie dwie najbliższe osoby. Tak go w hu*a walili. I tak go podobno kochasz. Wymiotować się chce. Sory.
I może masz rację, że jeśli się to wyda powinien złożyć wniosek o rozwód z mojej winy... nie będę się tego wypierać...;( mimo wszystko mam nadzieje, że zakończenie będzie inne, że jednak to się nigdy nie wyda. Na szczęście po za mną i szwagrem nie wie o tym nikt.. nikt kto mógłby nas wydać! Wydaję mi się, ze żadne z nas nic nie powie!
Oj żebyś się kiedyś nie zdziwiła, jak wiele osób może o tym wiedzieć. Wystarczy że wkurwisz szwagra, albo mąż wkurwi brata i w agresji może się posypać.
ona24 napisał/a:Chciałam żeby każdy co doradzi mi w tej sprawie był obiektywny dla mojej sytuacji..
Bardzo mi przykro ale ja nie będę. Naprawdę Ci kibicowałam od samego początku. Wydawałaś się być świadoma i rozsądna walcząc ze słabością do szwagra. DWA razy przegrałaś. Ja rozumiem, ze człowiek popełnia błędy, podejmuje złe decyzje.
Jednak nie wtedy kiedy świadomie, z premedytacją rani innego człowieka. Wiążąc się z kimś każdy przyjmuje nieformalne "zasady" /chyba, ze partnerzy godzą się na luźne związki/, reguły w związku. Na zdradę nie ma usprawiedliwienia, dyspensy. Jeżeli ktoś "ma ochotę" na skok w bok, bądź romansik to niech wpierw powie o tym partnerowi o swoich zamiarach, i wtedy albo rozstanie albo wyrażenie zgodyBrzmi to śmiesznie ale jest uczciwe i daje szanse wyboru. Nie można decydować i kierować życiem innych, a zwłaszcza wtedy kiedy to zycie to jedno wielkie kłamstwo.
ona24 napisał/a:..a co nie którzy po prostu zostali zranieni w życiu i dlatego potępiają innych nie potrafiąc wyrazić się w tej sytuacji!!
"JESZCZE" nie zostałam zraniona ale wszystko przede mną i kto wie...? Nie umiem postawić się w Twojej sytuacji bo jest ona dla mnie wprost nierealna. Mam niesamowita wyobraźnię ale coś takiego jest niestety poza moim "zasięgiem".
ona24 napisał/a:Rozumiem, że nie którzy z własnego doświadczenia chcą mi radzić "dobrze", ale nie chciałabym żeby ktoś mnie obrażał i wysypywał swoją złość za swoje zszargane uczucia!!!
Tak "powinien" czuć się Twój mąż a Ty mu na to nie zezwalasz bo tak łatwiej, nie dajesz mu zdecydować co dalej...
Obrażają Cię tutaj, wysypują złość nie dlatego , że może znają to z autopsji /zdradę/ ale tez dlatego, że Ty nieustannie bronisz tylko swojego "tyłka"/przepraszam za wyrażenie
/. To znowu ciągle Ty decydujesz jakie życie powinien mieć twój mąż, sterujesz tym życiem jak chcesz a on nadal pogrążony jest w nieświadomości.
Wiesz dlaczego niektórzy "plują jadem"?
Dlatego, że KILKA MIESIĘCY PRZED ŚLUBEM ZACZĘŁAŚ WZDYCHAĆ DO SZWAGRA. KILKA POCAŁUNKÓW, PRZYTULANIE W POKOJU GDZIE OBOK SPAŁ TWÓJ NARZECZONY, A JEGO BRAT BLIŹNIAK. PO KILKU MIESIĄCACH, PO WIECZORZE PANIEŃSKIM ZDRADZIŁAŚ SWOJEGO JESZCZE NARZECZONEGO Z JEGO BRATEM /PO ALKOHOLU/. ALE JESZCZE BYŁO MAŁO WIĘC POSTANOWILIŚCIE KOLEJNY RAZ ZABAWIĆ SIĘ ALE JUŻ NA TRZEŹWO. ZWIEŃCZENIEM CAŁEJ TEJ NIEMORALNEJ BAJKI BYŁ ŚLUB SZCZĘŚLIWEGO MAŁŻONKA, KTÓRY W NIEŚWIADOMOŚCI POJĄŁ ZA ŻONĘ KOBIETĘ, KTÓRA KRÓTKO PRZED ŚLUBEM ZDRADZIŁA GO Z JEGO WŁASNYM BRATEM BLIŹNIAKIEM...
Ja wiem, że masz okropne wyrzuty sumienia, że żałujesz.
Ale szkopuł w tym, że Ty byłaś świadoma tego wszystkiego.
Świadomie w to kroczyłaś.
I mnie osobiście to najbardziej zdumiewa...
CO NAPISAĆ? nie wiem;(
kiedy przeczytała Twoje słowa te w przedostatnim akapicie.. wszystko nagle wróciło.. jak bumerang... czułam od kilku dni, że to po prostu zanika gdzieś we mnie i nie myślałam o tamtych chwilach.. a teraz coś mnie zakuło i znów wszystko boli tak jak wcześniej;(
Dziś w nocy śnił mi się szwagier;( to był taki głupi sen.. taki hm.. jakby przestroga, że sumienie nigdy nie pozwoli mi zapomnieć!! (szwagier chciał unikać zbliżeń ze mną, ale to ja jednak go pocałowałam pierwsza...i się zaczęło... jemu się to podobało, że to ja chcę.... całowaliśmy się długo, pragnęliśmy się...) - i wtedy się obudziłam.. cała zdruzgotana, na szczęście mąż był juz w pracy i nie musiał pytać co się dzieje;(
Mam ogromne wyrzuty sumienia i nie wiem co to będzie za kilka dni, miesięcy...;( nie chcę nawet myśleć, że będę tak żyć:(!
Nie wiem czy go kocham, czy można kochać dwóch mężczyzn? - każdego z nich na swój sposób?
Ona wydaje ci się bardzo ci się wydaje....twój szwagier ma cie za powiedzmy szmatę, zgodziłaś się na jego amory i pokazałaś jak to zależy ci na jego bracie.
Wiesz jak się będzie z ciebie lał w duchu i nie tylko gdy przy nim powiesz mężowi jak to go kochasz?
Myślisz że stanie po twojej stronie gdy wyda się wszystko? Nie powie że sama mu właziłaś na kolana i zostaniesz wiadomo kim, dla męża dla teściów dla własnych bliskich.
Nie umiesz nazwać uczuć to tez świadczy że wpadłaś bardzo głęboko. Tęsknic jak tęsknisz za mężem można i za przyjacielem,nie ma różnicy.
Jesli idzie to jaka jesteś dla córki, możesz być i najwspanialsza jednak obowiązkiem rodzica jest wykształcić w dziecku kręgosłup moralny by mogło na nim opierać życie i decyzje. Żeby wiedziało że kraść ,kłamać i być podłym nie wolno.
Skoro taka jest rola rodzica to powiedz mi jak masz tego nauczyć córkę gdy sama nie stosujesz się do tych zasad bo masz je w ddddd. Dlatego powinno się izolować ciebie byś nie skrzywiła dziecku fundamentów na jakich powstaje.
Twój szwagier nachla się kiedyś i wszystko powie mężowi, bo wyrzuty sumienia w końcu go dopadną.Złamiesz niewinnemu człowiekowi życie wiesz?
Po coś ty brała ten ślub? Bo tak wypadało? Przecież to powinna być przysięga na całe życie. Nie wiesz, że jeśli ma się wątpliwości to trzeba to przemyśleć? Przecież to się zaczęło tyle miesięcy przed ślubem. Mama nie uczyła, że takie decyzje podejmuje się świadomie i trzeba być pewnym?
BTW- Ale we mnie dużo jadu. A dopiero zarejestrowałam się na forum. Aż wstyd tak zaczynać.
Wiec sie nie usprawiedliwiaj i nie tlumacz, skoro tego podobno nie chcesz. NIC CIE NIE USPRAWIEDLIWIA. I zmierz sie z tym wreszcie. Przestan zaslaniac sie "bo za gorsi", tym, ze zalujesz, wiec to czyni Cie krysztalowa i inne bzdury. Skoro taka jestes niewinna, to czemu nie porozmawiasz o tym z mezem? Czemu boisz sie, ze prawda wyjdzie na jaw? Czyzby jednak zdrada byla czyms zlym?
Też jestem tego zdania, że to się kiedyś wyda. To tylko moja opinia ale chyba nikomu nie udało się ukryć czegoś tak wielkiego co aż tak niszczy psychikę i życie.
A nie przyszło Ci do głowy żeby się przyznać mężowi?
Dalej masz ochotę na flirty ze szwagrem czy to już przeszłość?
Ja też bardzo kibicowałam ci autorko czytając pierwsze strony wątku, bo ok- można coś poczuć, to niezależne od Ciebie, ale żeby tak z premedytacją brnąć w to dalej.. i śmieszne są te słowa kocham, och jak ty kochasz swojego męża, a robisz mu takie coś. On śpi obok, a ty całujesz się z jego bratem(!!!), a potem idziesz z nim do łóżka. I jeszcze w Kościele przed Bogiem przysięgasz mu miłość i wierność i że go nie opuścisz aż do śmierci.. To taka obłuda i zakłamanie. Serca człowiek nie pohamuje wiem, ale przed rozłożeniem nóg też nie mogłaś się powstrzymać?
Pisałaś tutaj szukając ratunku, co ty masz robić zakochujesz się, każdy ci radził starał się pomóc, po co to czytałaś? Nic nie docierało? A mówią, że to faceci myślą tylko huj*m. Jak widać nie tylko.
A swoją drogą niezły gagatek z braciszka. Przelecieć narzeczoną brata, dziewczynę siostrzeńca i jeszcze przyjaciela, ja pierdzielę. Jego to chyba kręci. Ale on kiedyś też zapłaci za to.
Dobrze, że chociaż żałujesz. Szkoda tylko, że "cierpiałaś" od początku i wiedziałaś jak to może się skończyć, a i tak w to brnęłaś. Czuj czuj wyrzuty sumienia, to może jedyna kara.
Biedny mąż. Takiego rogacza zrobiła z niego ukochana i braciszek. Pewnie dwie najbliższe osoby. Tak go w hu*a walili. I tak go podobno kochasz. Wymiotować się chce. Sory.
;(:( nie sądziła, że obcych ludzi słowa będą tak boleć!!
Twoje słowa właśnie zabolały i to bardzo!! - nie wiem czasami już co pisać.. nie chcę się bronić bo nie ma to sensu! Czuję teraz że zawiodłam wiele osób, które były za mną i wierzyły, że zakończę to wszystko i będę miała na tyle siły by kopnąć szwagra w dupę!
Nie udało się;( wszystko tak jakby we mnie było silniejsze:( .. i stało się przespałam się z nim i to nie raz!!! a dwa z pełną świadomością:( ehhh;( mam ochotę zniknąć z tego świata by nie ranić już nikogo więcej!!
Fakt szwagier to nie zły gagatek... owija sobie cudze baby w okół palca, a potem po wszystkim szuka nowych przygód... chciałabym stanąć przed nim, spojrzeć mu w oczy wypowiedzieć mu wszystkie jego słowa, które skierował do mnie i nastrzelać mu w twarz! i zapytać czy świetnie się bawił... czy zdaję sobie sprawę z tego, że zniszczył mi życie... ale nie będę obwiniać tylko jego, po części sama sobie je zniszczyłam:(
chciałabym stanąć przed nim, spojrzeć mu w oczy wypowiedzieć mu wszystkie jego słowa, które skierował do mnie i nastrzelać mu w twarz! i zapytać czy świetnie się bawił... czy zdaję sobie sprawę z tego, że zniszczył mi życie... ale nie będę obwiniać tylko jego, po części sama sobie je zniszczyłam:(
I tu masz rację. On się zabawił a ty zniszczyłaś sobie małżeństwo, stanęłaś przed ołtarzem mimo, że wiedziałaś co narobiliście oboje. Zrobiłaś to po to żeby nie ranić męża tak? Tak więc powiem szczerze, że właśnie TYM zraniłaś go najmocniej.
Też jestem tego zdania, że to się kiedyś wyda. To tylko moja opinia ale chyba nikomu nie udało się ukryć czegoś tak wielkiego co aż tak niszczy psychikę i życie.
A nie przyszło Ci do głowy żeby się przyznać mężowi?
Dalej masz ochotę na flirty ze szwagrem czy to już przeszłość?
Wiem, że to się może kiedyś wydać i jestem tego cholernie świadoma! - Wtedy zrozumiem zachowanie męża... i po prostu odejdę!
Uwierz, że nie raz myślałam by mu o tym powiedzieć i nawet ostatnio o tym myślałam i już byłam gotowa zacząć rozmowę.. chciałam zapytać go co by się stało jakby wiedział, że kiedyś go zdradziłam, czy by był w stanie wybaczyć, czy kazałby mi odejść i zażądał rozwodu... chciałam zacząć tak małymi krokami by mu powiedzieć, ale niestety coś było silniejsze ode mnie i mnie powstrzymało!:((
Chyba chciałabym najpierw o tym wszystkim porozmawiać szczerze ze szwagrem... zapytać go co myśli o tym by wyjawić prawdę, by powiedzieć głośno co zrobiliśmy...
Jak to się zakończy nie wiem: nie wiem, czy będziemy milczeć, czy zdecydujemy się na wyjawienie prawdy!
Pytasz czy dalej mam ochotę na flirt ze szwagrem: otóż NIE! i piszę to z pełną świadomością!! Nie mamy kontaktu od ponad miesiąca i wcale mi tego nie brakuje!!!!
Więc teraz widzisz, że te chwile uniesienia nikomu nie była potrzebna. Powinnaś porozmawiać ze szwagrem, powiedzieć mu, że byłaś o krok od przyznania się mężowi bo tak dłużej nie możesz. Będziesz widziała jego reakcje. Teraz jedynie możesz zastanawiać się i robić coś żeby ratować małżeństwo. Najlepiej będzie jeśli mąż dowie się od Ciebie bo jeśli dowie się od kogoś obcego to raczej nie będzie szansy na powrót.
Porozmawiam z nim na pewno, ale kiedy to nie wiem!!
Wiecie jaki on jest żałosny? - zadzwonił do mojego męża i zapytał go jakich ja używam perfum bo on chcę kupić mojej kuzynce i nie wie jaki!!
Dzwonił właśnie mąż i pytał czy dzwonił szwagier! bo kazał mu dzwonić do mnie! hm... ciekawe czy będzie miał na tyle odwagi by zadzwonić, czy to był po prostu taki żart by mnie wkurzyć...
"szkoda" tylko,że nie zapytał o to w inny sposób: np. jakich Twoja żonka używa perfum bo jak się z nią bzykałem to pięknie pachniała... wrrr po co on wogle dzwoni do niego i pyta o mnie!!
Nie udało się;( wszystko tak jakby we mnie było silniejsze:( .. i stało się przespałam się z nim i to nie raz!!! a dwa z pełną świadomością:( ehhh;( mam ochotę zniknąć z tego świata by nie ranić już nikogo więcej!!
Osz ku**a mać to było więcej niż jeden raz? Może ty więcej nie pisz już nic, bo z każdym postem coraz gorzej.
Tylko pytanie, po co tutaj weszłaś i po co szukałaś wsparcia, porady skoro i tak zrobiłaś swoje?
Nie wiem już co napisać.
Szwagier pobawił się i tyle. A ty do końca życia będziesz przez to cierpieć. Na swoje życzenie i z pełną świadomością.
Ja widze dwa wyjścia:
1. Powiedzieć mężowi- w ten sposób on dowie się prawdy, nie będzie już oszukiwany, ty oczyscisz swoje sumienie i przestaniesz dusić to w sobie, ALE! zawsze jest jakieś ale: tym samym złamiesz temu człowiekowi życie, straci żonę, straci brata, rozbijesz rodzinę już do końca, poprostu ty się oczyścisz, a złamiesz temu niewinnemu kochającemu człowiekowi życie
2. Drugie wyjście: nie mówić nic nikomu, mąż dalej będzie żył w nieświadomości, będzie zasypiał i budził się przy osobie którą kocha pewnie ponad życie i nawet do głowy mu nie przychodzi, że ta osoba zrobiła z niego rogacza, będzie miał wspaniałego brata, ktory zawsze mu pomoże, który będzie go wspierał, ale kiedyś bzykał jego żonę, twój mąz straci też ciepełko rodzinne, zapewne rozstaniecie się i dziecko będzie cierpieć. No i w tej opcji ty do końca życia będziesz się bać i mieć poczucie winy.
Tak źle i tak źle.
Wiem, że cofnęłabyś pewnie czas, ale nie da się.
Sytuacja tragiczna, dramatyczna.
Porozmawiam z nim na pewno, ale kiedy to nie wiem!!
Wiecie jaki on jest żałosny? - zadzwonił do mojego męża i zapytał go jakich ja używam perfum bo on chcę kupić mojej kuzynce i nie wie jaki!!
Dzwonił właśnie mąż i pytał czy dzwonił szwagier! bo kazał mu dzwonić do mnie! hm... ciekawe czy będzie miał na tyle odwagi by zadzwonić, czy to był po prostu taki żart by mnie wkurzyć..."szkoda" tylko,że nie zapytał o to w inny sposób: np. jakich Twoja żonka używa perfum bo jak się z nią bzykałem to pięknie pachniała... wrrr po co on wogle dzwoni do niego i pyta o mnie!!
On jest żałosny?
Dziewczyno sama w to wlazłaś to teraz ponoś tego konsekwencje!
I masz jak w banku, że szwagier któregos pięknego dnia po wypiciu np. kilku kieliszków za dużo zwierzy się bratu, że z Toba sypiał....jestem tego pewna.....
ona24 napisał/a:Nie udało się;( wszystko tak jakby we mnie było silniejsze:( .. i stało się przespałam się z nim i to nie raz!!! a dwa z pełną świadomością:( ehhh;( mam ochotę zniknąć z tego świata by nie ranić już nikogo więcej!!
Osz ku**a mać to było więcej niż jeden raz? Może ty więcej nie pisz już nic, bo z każdym postem coraz gorzej.
.......Tak źle i tak źle.
Wiem, że cofnęłabyś pewnie czas, ale nie da się.
Sytuacja tragiczna, dramatyczna.
Tak przespałam się z nim dwa razy ;( raz po alkoholu po moim wieczorze panieńskim...;( a drugi raz kilka dni później..;(
Masz rację cofnęłabym ten cholerny czas!!! cofnęłabym... i masz rację NIESTETY NIE DA SIĘ!!!;(
On jest żałosny?
Dziewczyno sama w to wlazłaś to teraz ponoś tego konsekwencje!
I masz jak w banku, że szwagier któregos pięknego dnia po wypiciu np. kilku kieliszków za dużo zwierzy się bratu, że z Toba sypiał....jestem tego pewna.....
Ponoszę i to nawet nie zdajesz sobie jak bardzo boli to, że mam to wszystko w głowie, w myślach...
Mam nadzieję jednak, że nie będzie tak jak mówisz i szwagier nigdy się nie wyda! On tak samo jak ja ma zbyt wiele do stracenia!
co nowego u Ciebie? przeczytałam cały Twój wątek i mam mieszane uczucia. albo bym Ci współczuła albo zganiła... różne emocje mną rządziły, gdy to czytałam. mam nadzieje, że zauroczenie szwagrem minęło ![]()
Taak...Ty i szwagier macie bardzo wiele do stracenia i to jest najważniejsze. Co tam Twój mąż, on tylko właśnie traci swoją niepowtarzalną szansę na normalne życie w prawdzie, u boku wiernej, uczciwej, lojalnej, prawdziwie kochającej kobiety.
Upierasz się, że go kochasz, ale o miłości świadczą czyny. Które Twoje czyny o tym świadczą? Zdrada? Oszustwo? Małżeństwo kłamstwem stojące? Decydowanie o życiu męża za niego? Kiedy wreszcie pomyślisz przede wszystkim O NIM?
Taak...Ty i szwagier macie bardzo wiele do stracenia i to jest najważniejsze. Co tam Twój mąż, on tylko właśnie traci swoją niepowtarzalną szansę na normalne życie w prawdzie, u boku wiernej, uczciwej, lojalnej, prawdziwie kochającej kobiety.
Upierasz się, że go kochasz, ale o miłości świadczą czyny. Które Twoje czyny o tym świadczą? Zdrada? Oszustwo? Małżeństwo kłamstwem stojące? Decydowanie o życiu męża za niego? Kiedy wreszcie pomyślisz przede wszystkim O NIM?
To nie jest tak, że myślę tylko o sobie!!!To nie prawda - nie masz (macie) pojęcia co czuje i przechodzę. Myślałam o tym by powiedzieć prawdę!! i nie zdecydowałam już ostatecznie, że będę milczeć!!!
Mówicie, że nie daję mu szansy na bycie szczęśliwym u boku kobiety która kocha itd. itp.
.. ale dlaczego? - dlaczego mam mu z drugiej strony niszczyć to co ma? osobę którą kocha, która go wspiera i rozumie? dlaczego przez jeden mój błąd mam mu zniszczyć cały świat, odejść? - znienawidzi mnie i brata, ale straci też to co do tej pory budował i przy czym czuł, że ma sens!!
dlaczego też nie spojrzycie na to z tej strony, że może po tym jak będzie znał prawdę już nigdy nie będzie szczęśliwy, nawet z inną kobietą? dlaczego tego tak nie zostawić i nie tylko z wygody dla mnie? Bo jeśli o mnie chodzi to nie wiem czy będę potrafiła tak życ czy będę wolała odejść bez słowa!
co nowego u Ciebie? przeczytałam cały Twój wątek i mam mieszane uczucia. albo bym Ci współczuła albo zganiła... różne emocje mną rządziły, gdy to czytałam. mam nadzieje, że zauroczenie szwagrem minęło smile
co nowego? - na tą chwilę nic nowego! Mąż dziś rozmawiał z bratem na Skype kiedy wróciłam ze sklepu... miałam ochotę wyjść z domu kiedy usłyszałam, ze to on.. miał włączoną kamerę... w pierwszej chwili nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, błądziłam po mieszkaniu. Siadłam w końcu w sofie by mąż nie wyczuł zdenerwowania. Rozmawiali jeszcze chwilą, kiedy nagle szwagier zadał mi pytanie - a ja po prostu otępiałam! serce zadrżało... jakby na chwile przestało bić... ale musiałam być silna i odpowiedzieć normalnie! najgorsze to udawanie:( Nie wiem czy potrafię być na tyle silną!!
Czy zauroczenie minęło? - ciężko powiedzieć, że tak bo nie do końca tak jest! Wiem jedno. Nigdy więcej nie pozwoliłabym się mu uwieść!!
Nie wiem czy potrafię być na tyle silną!!
No właśnie...
Dasz radę?
ona24 napisał/a:Nie wiem czy potrafię być na tyle silną!!
No właśnie...
Dasz radę?
Nie mam pojęcia! - ja już mam dość;(
Leila01 napisał/a:ona24 napisał/a:Nie wiem czy potrafię być na tyle silną!!
No właśnie...
Dasz radę?Nie mam pojęcia! - ja już mam dość;(
Nie wchodź przez jakiś czas tutaj.
Wycisz się i zastanów nad wszystkim.
Bo tutaj nie damy Ci życ ![]()
To nie jest normalne Ona, ty ewidentnie palasz uczuciem do szwagra, najpierw bronilas sie przed pozadaniem, szukalas porady na forum, kazdy ci mowil co masz robic, odseparowac sie i tyle. Brnelas dalej, zdradzilas meza, raz (to wiedzialam), pozniej drugi! Kobieta zdradza nie po to, zeby poczuc cos fizycznego moim zdaniem (chyba, ze mam obnizone libido), tylko po to, zeby poczuc emocje i przywiazanie innego czlowieka, zeby poczuc wiez emocjonalna. Facet dziala "malym" ale kobieta ma chyba wszystko pomiedzy uszami. Nie wiem, nie wypowiadam sie w kwestii zdrady bo nigdy nikogo nie zdradzilam ale wydaje mi sie, ze zdradzasz meza bardziej emocjonalnie niz fizycznie.
Myslisz o szwagrze, pragniesz go, a ktora powiedz mi, kobieta, chce kogos miec dla satysfakcji seksualnej?
Zal mi twojego meza i zal mi ciebie, w pewien sposob, spierdzielilas sobie zycie i nie tylko sobie.
Radzilam tobie nie mowic nic mezowi ale zmienilam zdanie, powinnas jemu o wszystkim powiedziec i zaplacic za swoje grzechy.
Nie tlumacz nam jaka jestes dobra matka i kazdy cie podziwia, pomysl o tym, jak twoja corka bedzie sie czuc wiedzac, ze mamusia sypiala z bratem blizniakiem tatusia. Hmmmm, nie chcialabym byc na jej miejscu i sluchac komentarzy dzieci czy mlodziezy w szkole, wiesz jakie dzieci potrafia byc okrutne.
Nie pisze tego zeby cie upodlic czy zdolowac, pisze dlatego, ze jest mi ciebie w pewnym sensie zal i chce ci otworzyc oczy na wszystko, zalujesz ale nie robisz nic w tej sprawie, malo tego, dalej zdradzasz meza (bylam w szoku jak sie dowiedzialam o drugiej "sprawie").
Sadem Najwyzszym bedzie twoje sumienie i stygma z ktora bedziesz musiala zyc, to bedzie gorsze od przyznania sie mezowi, wierz mi. Po jakims czasie nie wytrzymasz i wszystko wyznasz poniewaz z tego co "widze". nie jestes osoba. ktora moze zyc z taka tajemnica.
Czytałam od pierwszego wpisu,liczyłam na silną wolę(Twoją). Stało się ,tak jak się stało.Nie piszę tego,żeby Ci dokopać-naprawdę.Jeżeli liczysz ,że się nie wyda to możesz być baaaardzo zaskoczona.
W moim przypadku podobna sprawa zakończyła się skandalem.Są święta siedzimy przy stole,cała rodzina męża i moja .Moja rodzona siostra czepia się co chwila mojego starszego(wtedy 8 letniego) syna,że się garbi ,żeby wyprostował plecy i tak co chwila-w pewnej chwili synek wrzeszczy-ciocia ty się odczep,czy gdy mama była w szpitalu i się nami niby opiekowałaś a jeździłaś w nocy na moim tacie to ja przeszkadzałem i kazałem plecy trzymać prosto?Tak,mój mąż sypiał z moją siostrą.Żadne z nich nie miało w planach ujawniania sekretu.Sama możesz się domyślać jak to wyznanie dziecka zmieniło życie całej rodziny.
Nie sugeruj się jednak tym,że szwagier będzie na uszach stawał,aby się nie wydało,bo boi się nienawiści brata.Z rodzeństwem bywa różnie-ale to rodzeństwo. Ja nie przebaczyłam mężowi i małżeństwo się rozpadło,nie miał znaczenia dla mnie fakt czy to było raz czy 10 razy ,czy mnie kocha i to była pomyłka czy też postanowił pod moją nieobecność się pocieszyć w ramionach młodszej siostry,ale po jakimś czasie przebaczyłam siostrze.To mąż ślubował mi wierność i uczciwość małżeńską a nie siostra.Mężów można mieć kilku-czasem takie jest życie,ale rodzeństwem tak jak rodzicami jest się już zawsze.Nie twierdzę ,że nie czuję bólu i jej ufam-ale ją kocham i zawsze jej pomogę i stanę za nią murem.
W Twoim przypadku może być podobnie -szwagier był wolny,mógł robić co chce,trafił na nielojalną wobec narzeczonego dziewczynę-skorzystał.Obraził się- no cóż, może w skrycie myślał,że nie odważysz się stanąć przed ołtarzem.Zobaczył ,że mimo tego co łączyło was to bez problemu potrafisz udawać szczerą lojalną kochającą żonkę.Czy myśli o Tobie źle? Jasne że tak,jak ma myśleć skoro jego bratowa zdradziła brata z nim to równie dobrze może to robić z innymi.Mąż poczuje poza bólem obrzydzenie do Ciebie,bo dojdzie do podobnych wniosków.
Ja także wyszłam z podobnego założenia-skoro w naszym domu z moją siostrą to co robi poza domem i z innymi.
Nie mam pojęcia co powinnaś zrobić.Nie wmawiaj sobie i innym,że lepiej dla niego,aby nie wiedział-bo to bzdura.Teoretycznie niby Ty też wolałabyś nie wiedzieć-teoretycznie.Ba,są kobiety doskonale wiedzące,że są zdradzane i znajdują 1000 powodów,aby nie kończyć związku.Jednak uwierz,to nieliczne przypadki.Chociaż wyskok męża błyskawicznie zakończył nasze małżeństwo to ani przez chwilę nie żałowałam swojej decyzji.Nie umiem sobie wyobrazić sytuacji,gdy coś podejrzewam ,coś przeczuwam,mam jakieś ślady lub nawet wiedzę i nic z tym nie robię-albo przytulam się do człowieka patrzę na niego z ufnością,małżeństwo trwa w najlepsze,cieszę się że mam tak szczęśliwą rodzinę a tak naprawdę to fikcja.
Ona24, takie głupie sytuacje jak ta z perfumami mogą doprowadzić do tego, że Twój mąż zorientuje się, że coś jest nie tak nim sama zdążysz mu o tym powiedzieć a chyba tego nie chcesz? Zbierz się na odwagę i porozmawiaj ze szwagrem a potem z mężem bo zeżrą Cię wyrzuty sumienia. Żyjesz w jakiejś strasznej pomyłce.
kjersti napisał/a:Taak...Ty i szwagier macie bardzo wiele do stracenia i to jest najważniejsze. Co tam Twój mąż, on tylko właśnie traci swoją niepowtarzalną szansę na normalne życie w prawdzie, u boku wiernej, uczciwej, lojalnej, prawdziwie kochającej kobiety.
Upierasz się, że go kochasz, ale o miłości świadczą czyny. Które Twoje czyny o tym świadczą? Zdrada? Oszustwo? Małżeństwo kłamstwem stojące? Decydowanie o życiu męża za niego? Kiedy wreszcie pomyślisz przede wszystkim O NIM?To nie jest tak, że myślę tylko o sobie!!!To nie prawda - nie masz (macie) pojęcia co czuje i przechodzę. Myślałam o tym by powiedzieć prawdę!! i nie zdecydowałam już ostatecznie, że będę milczeć!!!
Mówicie, że nie daję mu szansy na bycie szczęśliwym u boku kobiety która kocha itd. itp.
.. ale dlaczego? - dlaczego mam mu z drugiej strony niszczyć to co ma? osobę którą kocha, która go wspiera i rozumie? dlaczego przez jeden mój błąd mam mu zniszczyć cały świat, odejść? - znienawidzi mnie i brata, ale straci też to co do tej pory budował i przy czym czuł, że ma sens!!dlaczego też nie spojrzycie na to z tej strony, że może po tym jak będzie znał prawdę już nigdy nie będzie szczęśliwy, nawet z inną kobietą? dlaczego tego tak nie zostawić i nie tylko z wygody dla mnie? Bo jeśli o mnie chodzi to nie wiem czy będę potrafiła tak życ czy będę wolała odejść bez słowa!
ma réalité napisał/a:co nowego u Ciebie? przeczytałam cały Twój wątek i mam mieszane uczucia. albo bym Ci współczuła albo zganiła... różne emocje mną rządziły, gdy to czytałam. mam nadzieje, że zauroczenie szwagrem minęło smile
co nowego? - na tą chwilę nic nowego! Mąż dziś rozmawiał z bratem na Skype kiedy wróciłam ze sklepu... miałam ochotę wyjść z domu kiedy usłyszałam, ze to on.. miał włączoną kamerę... w pierwszej chwili nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, błądziłam po mieszkaniu. Siadłam w końcu w sofie by mąż nie wyczuł zdenerwowania. Rozmawiali jeszcze chwilą, kiedy nagle szwagier zadał mi pytanie - a ja po prostu otępiałam! serce zadrżało... jakby na chwile przestało bić... ale musiałam być silna i odpowiedzieć normalnie! najgorsze to udawanie:( Nie wiem czy potrafię być na tyle silną!!
Czy zauroczenie minęło? - ciężko powiedzieć, że tak bo nie do końca tak jest! Wiem jedno. Nigdy więcej nie pozwoliłabym się mu uwieść!!
Ona, ale to wszystko, co Twój mąż "ma" z Tobą to fikcja! Z wyjątkiem córki. Wszystko zbudowane jest na fałszu, na obrzydliwym sekrecie. Nie potrafię pojąć jak można kochanego człowieka robić w ten sposób w "wała" - przytulać się do niego, kochać się z nim, zapewniać o miłości wiedząc, że za Twoją sprawą jest on nieświadomy strasznej prawdy.
Przysięgałaś UCZCIWOŚĆ MAŁŻEŃSKĄ trwając w oszustwie. Nic tu nie jest prawdziwe - ani ten ślub, ani Twoja miłość. Mąż jest przekonany, że poślubił oddaną tylko sobie, uczciwą kobietę. A Ty jesteś kimś zupełnie innym.
Miałaś wybór - przyznać się od razu i odpowiadać przed mężem za zdradę. Jak to się wyda (wyda się na pewno) odpowiesz za zdradę, oszustwo i decydowanie za niego, zrobienie z niego przedmiotu pozbawionego prawa wyboru. Podjęłaś w ten sposób świadomą decyzję (kolejną) by skrzywdzić męża jeszcze bardziej. Ponawiam pytanie - które Twoje czyny świadczą o miłości do niego? Miłości dojrzałej rozumianej jako partnerstwo i pragnienie szczęścia nie tylko dla siebie, ale też dla drugiej osoby.
Nazywasz to, co zrobiłaś błędem. Błędem może było pofolgowanie uczuciom do szwagra i pierwsza chwila słabości. Ale każdy Twój następny krok w ten romans połączony z oszukiwaniem męża to już nie jest błąd, ale rozmyślne działanie, decyzja. Decyzja o krzywdzeniu. Postawienie igraszek ze szwagrem ponad mężem, córką, rodziną. Naprawdę uważasz, że mąż chciałby być z osobą, dla której przypadkowy seks stał się ważniejszy niż trwałość rodziny? Zapytaj go.
Ja tez uważam, że zakochałaś się w bracie męża. Nie mówię tu o miłości, a właśnie o zakochaniu, silnej fascynacji. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że Twoja zdrada jest nie tylko fizyczna, ale też emocjonalna.
Te zagrywki szwagra z perfumami już są moim zdaniem próbą ugrania czegoś na waszym sekrecie. Zrobił to rozmysłem, żeby Cię wystraszyć, rozdrażnić, żebyś...była zazdrosna?
Zgadzam się z metkig_1, że Ty masz do stracenia znacznie więcej niż szwagier. Mąż w końcu mu wybaczy, bo brata sobie nie wybiera. Ale żonę ma sobie prawo wybrać zawsze. Ty mu to prawo odbierasz. Do czasu.
E tam, z bratem i to jeszcze bliźniakiem?? To prawie jak z męzem! Zawsze może powiedzieć, że się pomyliła ![]()
E tam, z bratem i to jeszcze bliźniakiem?? To prawie jak z męzem! Zawsze może powiedzieć, że się pomyliła
No właśnie nie, bo oni ponoć w ogóle niepodobni są ![]()
A... Oj dobra tam! Mała szkodliwość czynu i tak zostaje w rodzinie ^^
Tak czy inaczej sytuacja jest nieciekawa i powoduje u mnie mieszane uczucia co do autorki, pogubila sie dziewczyna i nie wie co do kogo czuje, nie wierze, ze kieruje sie popedem czysto seksualnym bo tylko niektore kobiety zdradzaja z czysto fizycznych pobudek.
Moze zaprzecze samej sobie poniewaz dla mnie zdrada (tym bardziej z bratem) jest czynem bynajmniej niemoralnym, wstretnym i okrutnym ale czytajac posty autorki doszlam do wniosku, ze juz pokutuje za to, co zrobila. Nawet jezeli prawda nie wyjdzie na jaw to bedzie to ja gryzlo do konca zycia. Nie chce jej straszyc ale moim zdaniem to sie wyda i bedzie musiala zyc z etykietka ladacznicy i kur...wiatka, popsuje sobie opinie i nikt juz nigdy nie wezmie na powaznie tego co mowi. Nie wspomne, ze nawet gdyby zdecydowala sie o tym powiedziec i maz ja zostawi to kolejny partner zyciowy, dowiadujac sie prawdy, tez nie bedzie miec do niej zaufania.
A... Oj dobra tam! Mała szkodliwość czynu i tak zostaje w rodzinie ^^
Moda na sukces odcinek 94575
Te zagrywki szwagra z perfumami już są moim zdaniem próbą ugrania czegoś na waszym sekrecie. Zrobił to rozmysłem, żeby Cię wystraszyć, rozdrażnić, żebyś...była zazdrosna?
Ja wiem czy to jakaś gra z jego strony?
On prawdopodobnie ma mniejsze wyrzuty sumienia bo nie ma styczności z bratem na co dzień. On nie przyrzekał przed Bogiem uczciwości.
Poza tym moralnością nie grzeszy więc takie pytanie było zwykłym pytaniem kretyna.
Sytuacja autorki niestety z tygodnia na tydzień będzie coraz gorsza.
Ona chciałam zapytać czy mówisz przez sen? Bo mój mąż mówi i mój brat też. Zwłaszcza jak jest w stresie.
Drugie pytanie Ona powiedz co by się stało, gdyby okazało się ze jesteś w ciąży? Wiesz po pijaku mogła wam się trafić niespodzianka.
Piszesz że więcej byś skrzywdziła męża gdyby poznał prawdę, bo zabrała byś mu siebie a on bez ciebie nie może żyć.
Zrozum on już nie ma ciebie, twoje serce należy już do innego po części.
Gdy dowie się za kilka lat to spojrzy do tyłu i powie moje szczęście było oszukane jak chińska podróbka. Dopiero wtedy wszystko runie.
Twoje życie żyj jak chcesz z mężem ale no skoro się na to decydujesz odcinaj szwagra jak nożem. Zero rozmów, zero kontaktów bez męża.
Wiesz co zrobi i już robi twój szwagier? Delikatni ci przypomina jak to było z nim. aluzje dla perfum to początek. On używa tej kuzynki jak podtekstu tylko czekaj jak zapyta twojego męża jaką nosisz bieliznę bo on by pannie kupił.
Będzie się bawił przypominaniem ci jaka z ciebie oszustka, bo wie że jemu brat wybaczy gdy powie że sama na niego napalałaś się.
Zobacz sama telefon szwagra do męża a tobie już serce szybko puka, powiedz przecież chciałas go usłyszeć, chciałaś by ciebie o coś zapytał. I ten ból jak igła że jednak tym razem nie rozmawialiście choćby o bzdurach.
Kochasz tego dekla, niestety i on twoim uczuciem buty wytrze bo wie że sikasz w majtki za nim, wie że ma władze. Będzie ci to udowadniał ocierając się o nogę pod stołem w wigilie.
Powiedz mężowi że nie lubisz jego brata i nie życzysz sobie z nim kontaktów, skup się na własnej rodzinie a fantazjowanie zakończ.
Mówicie, że nie daję mu szansy na bycie szczęśliwym u boku kobiety która kocha itd. itp.
.. ale dlaczego? - dlaczego mam mu z drugiej strony niszczyć to co ma? osobę którą kocha, która go wspiera i rozumie? dlaczego przez jeden mój błąd mam mu zniszczyć cały świat, odejść? - znienawidzi mnie i brata, ale straci też to co do tej pory budował i przy czym czuł, że ma sens!!
Ona24 już Ci kiedyś pisałem, że Twój wierny mąż kocha nie Ciebie, ale wyobrażenie o Tobie!!! Czemu tego nie rozumiesz??!! Twój mąż żyje w błogiej nieświadomości, myśli, że ma wierną żonę... chciałabyś tak żyć... w iluzji!?, w zakłamaniu?!
A skąd masz pewność, czy przez to co zrobiłaś nie zniszczyłaś mu już świata?!
dlaczego też nie spojrzycie na to z tej strony, że może po tym jak będzie znał prawdę już nigdy nie będzie szczęśliwy, nawet z inną kobietą? dlaczego tego tak nie zostawić i nie tylko z wygody dla mnie? Bo jeśli o mnie chodzi to nie wiem czy będę potrafiła tak życ czy będę wolała odejść bez słowa!
Ona24 wydaje mi się, że w Twoim konkretnym przypadku nie masz prawa decydować o szczęściu męża za niego!!!
Tylko tchórze odchodzą bez słowa. IMHO powinnaś stawić temu czoła sama, bo na szwagra to raczej nie licz... zresztą co on miałby powiedzieć... że chciał Cię "przetestować" nim staniesz na ślubnym kobiercu i potem będziesz "zakazanym owocem"??!! Nie sądzę ![]()
Zastanawia mnie jeszcze, gdyby jednak po rozmowie ze szwagrem na jakiś czas zapanowała pozorna sielanka, a po np. 3 latach szwagier zacząłby CIę szantażować, że jak mu nie dasz, przysłowiowej doopy, to wyjawi wszystko!! Myślałaś co wtedy zrobisz!?!?!
Pozdrawiam
K.
Posłuchaj dziewczyn, one naprawdę mądrze piszą, szczególnie kjersti:)
O matko... to parcie do wyjawiania prawdy... nie chce niech nie mówi.
O matko... to parcie do wyjawiania prawdy... nie chce niech nie mówi.
No pewnie, przecież to jej decyzja i ona z nią będzie żyć. Gorzej, że będzie tez z tym żyć jej mąż nie wiedząc o tym.
To wszystko stało się w takich okolicznościach, że moim zdaniem, nie ma szans by się mleko prędzej czy później nie wylało. Dlatego uważam, że im wcześniej sama się przyzna tym mniej cierpienia jej męża, którego podobno kocha.
Wychodzę z założenia, że mąż ma prawo wiedzieć z kim się związał. W tym momencie ten związek to fikcja.
Ale to Ona zdecyduje i poniesie tego konsekwencje.
W moim przypadku podobna sprawa zakończyła się skandalem.Są święta siedzimy przy stole,cała rodzina męża i moja .Moja rodzona siostra czepia się co chwila mojego starszego(wtedy 8 letniego) syna,że się garbi ,żeby wyprostował plecy i tak co chwila-w pewnej chwili synek wrzeszczy-ciocia ty się odczep,czy gdy mama była w szpitalu i się nami niby opiekowałaś a jeździłaś w nocy na moim tacie to ja przeszkadzałem i kazałem plecy trzymać prosto?
Ja pierdziele. Umarłabym chyba tam na Twoim miejscu. I co Twój synek musiał cały czas czuć, wiedząc o tym i widząc to...
Podziwiam Cię, ze wybaczyłaś siostrze- ja nie wiem, czy bym potrafiła.
Ona24, wiesz ze tak sie nie da zyc? Wiesz ze to sie wyda. Ty zalujesz a on czerpie przyjemnosc z tego co sie stalo i z tego ze cie dreczy. Duzo sily zycze i madrych decyzji. Czasami lepiej nie mowic. I mimo ze patrze z perspektywy zdradzanej ... wolalabym nie wiedziec. Ale tylko pod warunkiem, ze nigdy przenigdy nic podobnego by sie nie powtorzylo. Jednak w Twoim przypadku nie do konca jestem pewna czy to mozliwe. Zakochalas sie w nim... niestety... emocjonalna zdrada nie dowybaczenia.
Niezależnie od rozwiązania jakie wybierzesz musisz przygotować sobie plan na to co potem.
Jeżeli zamierzasz liczyć na szczęście w ukryciu swojej zdrady i milczeć mimo wszystko, musisz sobie jasno określić co zrobisz gdy już się wyda - u mnie synek trzymał to w sekrecie 3 lata!!! Właśnie dlatego,że macie dziecko teraz musisz przemyśleć wiele spraw, aby Twoje zakłamanie nie zrujnowało do końca jej życia-bo to że zmieni w koszmar to jest pewne.Inna sytuacja jest,gdy zdradza się z obcym a inna,gdy dziecko jest spokrewnione mniej lub bardziej z obiema stronami tej zabawy dorosłych.
U mnie nie przebiegło to idealnie,syn nie chce mieć nic wspólnego ani z ciocią ani z tatusiem.
Jeżeli podejmiesz decyzję o wzięciu tego na przysłowiową klatę i przyznać się sama to także musisz mieć plan jak uchronić przed koszmarem małą.Dlaczego piszę tyle o dziecku? Bo jesteście dorośli,sama w tej całej dorosłości i miłości jeszcze przed startem zadbałaś o zupełne rozwalenie małżeństwa. Mąż boleśnie to odczuje,ale albo tak jak ja wyleczy się błyskawicznie z uczuć wyższych do płci przeciwnej ,albo po otrząśnięciu znajdzie kogoś naprawdę lojalnego ,wiernego i kochającego.
Wydaje mi się,że trochę demonizujesz obecne postępowanie szwagra.Wyrzuty sumienia robią swoje i choćby jego pytanie było najbardziej niewinne doszukujesz się w nim podtekstów,bo tak naprawdę pragniesz,żeby pytania nie były niewinne.Wmawiasz sobie,że on to robi celowo bo dotknął Cię fakt,że może tak nie być i on zupełnie ale to zupełnie nie przywiązuje wagi do waszej zdrady jak i do Ciebie.Boli Cię,że on żyje jakby nigdy nic a wolałabyś żeby się zadręczał i myślał o Tobie. Z autopsji mojego przypadku wiem,że fakt iż moja siostra jakby nigdy nic usiłowała ułożyć sobie życie błyskawicznie po tym,aby trzymać się od nas z daleka najbardziej zabolał mojego męża. Ciebie też boli ,bo kochasz i taka jest prawda.
Dużo siły życzę.Mimo wszystko chciałabym ,aby świat Twojej córki nie rozpadł się zupełnie.Was mi nie szkoda zupełnie.
W moim przypadku podobna sprawa zakończyła się skandalem.Są święta siedzimy przy stole,cała rodzina męża i moja .Moja rodzona siostra czepia się co chwila mojego starszego(wtedy 8 letniego) syna,że się garbi ,żeby wyprostował plecy i tak co chwila-w pewnej chwili synek wrzeszczy-ciocia ty się odczep,czy gdy mama była w szpitalu i się nami niby opiekowałaś a jeździłaś w nocy na moim tacie to ja przeszkadzałem i kazałem plecy trzymać prosto?
BUAHAHAHAHAHAHAHA umarłam !
Masz strasznie bystrego i mądrego syna
Jak ja bym coś takiego usłyszała przy wigilii to umarłabym ze śmiechu pod stołem ![]()
metkig_1 napisał/a:W moim przypadku podobna sprawa zakończyła się skandalem.Są święta siedzimy przy stole,cała rodzina męża i moja .Moja rodzona siostra czepia się co chwila mojego starszego(wtedy 8 letniego) syna,że się garbi ,żeby wyprostował plecy i tak co chwila-w pewnej chwili synek wrzeszczy-ciocia ty się odczep,czy gdy mama była w szpitalu i się nami niby opiekowałaś a jeździłaś w nocy na moim tacie to ja przeszkadzałem i kazałem plecy trzymać prosto?
BUAHAHAHAHAHAHAHA umarłam !
Masz strasznie bystrego i mądrego syna
Jak ja bym coś takiego usłyszała przy wigilii to umarłabym ze śmiechu pod stołem
Teo czy ty byłas ironiczna?
Teo napisał/a:metkig_1 napisał/a:W moim przypadku podobna sprawa zakończyła się skandalem.Są święta siedzimy przy stole,cała rodzina męża i moja .Moja rodzona siostra czepia się co chwila mojego starszego(wtedy 8 letniego) syna,że się garbi ,żeby wyprostował plecy i tak co chwila-w pewnej chwili synek wrzeszczy-ciocia ty się odczep,czy gdy mama była w szpitalu i się nami niby opiekowałaś a jeździłaś w nocy na moim tacie to ja przeszkadzałem i kazałem plecy trzymać prosto?
BUAHAHAHAHAHAHAHA umarłam !
Masz strasznie bystrego i mądrego syna
Jak ja bym coś takiego usłyszała przy wigilii to umarłabym ze śmiechu pod stołem
Teo czy ty byłas ironiczna?
Wiesz co... ja wiem, że dla głównej zainteresowanej to nie była przyjemna wiadomość, ale sytuacja sama w sobie jest przekomiczna
![]()
anaterka napisał/a:Teo napisał/a:BUAHAHAHAHAHAHAHA umarłam !
Masz strasznie bystrego i mądrego syna
Jak ja bym coś takiego usłyszała przy wigilii to umarłabym ze śmiechu pod stołem
Teo czy ty byłas ironiczna?
Wiesz co... ja wiem, że dla głównej zainteresowanej to nie była przyjemna wiadomość, ale sytuacja sama w sobie jest przekomiczna
![]()
![]()
Spokojnie.W chwili obecnej samą mnie to śmieszy.Śmieszy mnie moja głupota i zaślepienie.
Tak naprawdę w takich sytuacjach nic nie jest pewne-chodzi mi o reakcję na zdradę i kwestię przebaczenia.Najgorsze co się może zdarzyć później to przerzucanie odpowiedzialności z jednego na drugie.Jeśli Ona zacznie ściemniać jaki to szwagier zły i podstępny a ona taka biedna i zagubiona to wyjdzie na tym tragicznie.Mimo,że sprawa dotyczy na dobrą sprawę "trójkąta" zainteresowanych w wymierzanie kar włączy się cała rodzina.
U mnie był problem poważniejszy ,bo obie z siostrą byłyśmy w zaawansowanej ciąży a ona tuż po zaręczynach.Po skandalu jej związek się rozpadł i mimo,że po testach okazało się że dziecko jest jej narzeczonego ,a cała sprawa wydarzyła się 3 lata wcześniej to nie miało znaczenia-no bo skąd pewność.I tak przez nocne harce ona została sama z dzieckiem a ja sama z 3 dzieci. Rodzina męża winiła mnie,bo po co ją ściągnęłam do opieki nad małym;moja zaś rodzina winiła mojego syna,bo wydaniem tajemnicy zniszczył związek siostry.Tylko nikt kurcze nie przyczepił się do zachowania zdradzających.
Ona -gdy mąż dowie się o zdradzie też nie będzie miało znaczenia czy tylko wtedy czy też cały czas.
Dlatego też uważam,że bracia się pogodzą.Ty zostaniesz z niczym.
O kurcze metkig, podziwiam cie, ze potrafilas to siostrze wybaczyc, nie bylam w takiej sytuacji ale chyba nie potrafilabym tego zrobic....
Co do Ona, nie popieram zdrady ale jest mi jej zal, ze wyladowala w takiej sytuacji, serce nie sluga a Ona ewidentnie czuje do szwagra wiecej niz tylko pociag.
Przeczytałam Wszystkie ostatnie posty..
gdzieś jest ziarenko prawdy w tym co przeczytałam... ale nie do końca tak uważam!
Na tą chwilę postanowiłam, że do póki nie porozmawiam ze szwagrem i nie wyjaśnimy sobie wielu rzeczy, będę milczeć.
za jakieś 2-3miesiące będziemy się widzieć, lecimy do nich na urlop... ja nie wiem jak to zniosę, ale mąż już zdecydował! Próbowałam wybrać i na mówić, na inne miejsce.. ale stwierdził, że tam będzie czuł się najlepiej!;(
Wczoraj chwilę pisałam, ze szwagrem.. powiedziałam mu o tym, ze dostałam surowy materiał z naszego wesela (czyli taką nie zmontowany film wszystko i nic!) na jednej z płyt jest jak szwagier mnie pocałował w tańcu i to ewidentnie nie był pocałunek w policzek.. Musiałam mu o tym napisać bo ja tego nie pamiętam!!! Był w szoku tak jak i ja, pierwsze co to zapytał czy jego brat to widział.. oczywiście nie widział i nie będzie widział... całe szczęście mąż obejrzał raz Oryginał z wesela i nie chce więcej oglądać;) Szwagier zapytał czy zniszczyłabym tą płytę.. po tym wiem, że on sam nie chcę żeby cokolwiek się wydało. Z tego co wiem to dość poważnie podchodzi do mojej kuzynki... wiec ma do stracenia: relacje z bratem( powiedziałabym, że nawet brata) i dziewczynę na której mu zależy!! Znam ją doskonale i wiem, że od razu by go kopnęła w tyłek jakby dowiedziała się o tym wszystkim!!
Więc na razie decyzja jest, że milczymy.. co będzie dalej? co będzie po rozmowie ze szwagrem czy wyjawimy prawdę? nie wiem!
ciężko mi się z tym wszystkim żyje! Szwagier nie opuszcza moich myśli, ciągle wracają wszystkie chwile, ostatnio mąż ciągle mi coś o nim opowiada.. a ja niestety muszę tego słuchać i udawać, że jest jak kiedyś czyli obojętny..;/ Nie znoszę tego, że musi tak być!!
ktoś zaproponował w postach żeby powiedzieć mężowi, że nie lubię jego brata i nie chce o nim słyszeć: jej to dopiero na brałby podejrzeń, że coś się wydarzyło i zaczęły by się pytania: mój mąż wie, że zawsze dobrze dogadywałam się z jego bratem i lubiłam go zawsze najbardziej ze wszystkich!
Zastanawia mnie jeszcze, gdyby jednak po rozmowie ze szwagrem na jakiś czas zapanowała pozorna sielanka, a po np. 3 latach szwagier zacząłby CIę szantażować, że jak mu nie dasz, przysłowiowej doopy, to wyjawi wszystko!! Myślałaś co wtedy zrobisz!?!?!
Nie wydaję mi się, że szwagier byłby aż taką świnią by to zrobić! NIE, nie zrobiłby tego! A jeśli już, jeśli powiedziałby mi coś takiego? to zrobiłabym to za niego... powiedziałabym sama prawdę i jeszcze zrobiła bym gorszą "awanturę" mówiąc, że chciał mnie tym szantażować.. tym, że jeśli nie będę z nim sypiać powie, że kiedyś się przespaliśmy!!
O matko... to parcie do wyjawiania prawdy... nie chce niech nie mówi.
Dzięki!!! Nie lubię jak ktoś próbuje mnie do czegoś zmusić! to nie jest tak o, że pstryknę palcami i nagle powiem oki powiem mu, że przespałam się z jego bratem!! Nie! - do tego trzeba czasu, muszę wszystko przemyśleć, jeśli już podejmę taką decyzję to uprzedzić najpierw szwagra, że chcę to zrobić.. po prostu potrzebuje na to czasu!!!!
Sytuacja autorki niestety z tygodnia na tydzień będzie coraz gorsza.
Ona chciałam zapytać czy mówisz przez sen? Bo mój mąż mówi i mój brat też. Zwłaszcza jak jest w stresie.
Drugie pytanie Ona powiedz co by się stało, gdyby okazało się ze jesteś w ciąży? Wiesz po pijaku mogła wam się trafić niespodzianka.
Piszesz że więcej byś skrzywdziła męża gdyby poznał prawdę, bo zabrała byś mu siebie a on bez ciebie nie może żyć.
Zrozum on już nie ma ciebie, twoje serce należy już do innego po części.Gdy dowie się za kilka lat to spojrzy do tyłu i powie moje szczęście było oszukane jak chińska podróbka. Dopiero wtedy wszystko runie.
Twoje życie żyj jak chcesz z mężem ale no skoro się na to decydujesz odcinaj szwagra jak nożem. Zero rozmów, zero kontaktów bez męża.
Wiesz co zrobi i już robi twój szwagier? Delikatni ci przypomina jak to było z nim. aluzje dla perfum to początek. On używa tej kuzynki jak podtekstu tylko czekaj jak zapyta twojego męża jaką nosisz bieliznę bo on by pannie kupił.
Będzie się bawił przypominaniem ci jaka z ciebie oszustka, bo wie że jemu brat wybaczy gdy powie że sama na niego napalałaś się.
Zobacz sama telefon szwagra do męża a tobie już serce szybko puka, powiedz przecież chciałas go usłyszeć, chciałaś by ciebie o coś zapytał. I ten ból jak igła że jednak tym razem nie rozmawialiście choćby o bzdurach.
Kochasz tego dekla, niestety i on twoim uczuciem buty wytrze bo wie że sikasz w majtki za nim, wie że ma władze. Będzie ci to udowadniał ocierając się o nogę pod stołem w wigilie.
Powiedz mężowi że nie lubisz jego brata i nie życzysz sobie z nim kontaktów, skup się na własnej rodzinie a fantazjowanie zakończ.
Po pierwsze - nie mówię przez sen. Ja nie, ale za to Szwagier podobno mówi zwłaszcza jak jest pijany! i nawet kiedyś o tym mówiliśmy - stwierdził, że jakoś się z tego wyplączę jakby ktoś coś usłyszał!!
Po drugie - Nawet nie wiesz jak się bałam, że jestem!! Miałam wtedy dni płodne, a on pod wpływem chwili skończył we mnie... wiedział doskonale, że mogłam zajść! pytał o to już po wszystkim...pytał co my wtedy zrobimy jak okaże się, że to jego dziecko! Co bym zrobiła? - Urodziłabym to dziecko i jakbym wiedziała, że to szwagra nigdy bym tego nie powiedziała jemu- nigdy bym nie wyjawiła. Ojcem byłby mój mąż!!
Bardzo bym chciała odciąć szwagra.. tak jak piszesz zero kontaktów...chciałabym, ale ciężko bo to nie jest obcy człowiek!;(
Nie wiem czy ja kocham szwagra... wydaję mi się, że nie! że to tylko fascynacja jego osobą, że po prostu mnie pociąga. To nie jest miłość!- taka jaką darze męża. to zupełnie co innego! mam nadzieje, że kiedyś się od tego uwolnie!!!
Co bym zrobiła? - Urodziłabym to dziecko i jakbym wiedziała, że to szwagra nigdy bym tego nie powiedziała jemu- nigdy bym nie wyjawiła. Ojcem byłby mój mąż!!
Skąd biorą się tacy ludzie?!! Brak mi słów. Już mi Cie nie szkoda. Wyrachowana, zakłamana, fałszywa taka jesteś. Mam nadzieję, że to kłamstwo szybko wyjdzie co by chłopak jeszcze znalazł sobie kogoś i ułożył życie. Obrzydzenie mnie bierze. Dosłownie.
Mój pierwszy post w innym temacie,niż mój :D
Tak sobie czytałam i czytałam, dojechałam do 7str, potem poskakałam wybiórczo po postach i uważam tak:
Ona24, moim zdaniem tylko i wyłącznie TY jesteś wszystkiemu winna! Bratu przybiłabym piątkę za to,że ukazał przede wszystkim Tobie, kim i jaka tak naprawdę jesteś. Podczas waszej rozmowy na skype powiedział,że on nie robił na początku tego świadomie i specjalnie (no ale to normalne,skoro jak sama pisałaś taka jego natura),a że ty (głupia) odwzajemniłaś flirt,to się potoczyło.
Po drugie gdzieś na początku tematu ktoś napisał,że chyba nie pracujesz,że masz na to wszystko czas,czy coś w ten deseń. Moja droga, jestem pewna,że jesteś kimś w stylu typowej karierowiczki. Taka Jola R. czy Mandaryna. Zrobiłaś to by czuć się jak w filmie,by zabić nudę, by być w centrum zainteresowania. To biło od samego początku z każdego Twojego postu. Ty jawnie pisałaś coś, byle uciągnąć konwersacje, co rozmowa przygasała,lub odpowiedzi forumowiczów były zbyt monotonne,pojawiało się coś nowego, nowe wątpliwości, nowe myśli. DŻIZAS ty celowo w to poszłaś i nie uwierzę, że było inaczej.
Wydaje mi się, że jesteś w moim wieku,lub o rok młodsza,a zachowujesz się jak nastolatka w gimnazjum. Sama mam teraz problemy z facetem,też wina była po mojej stronie i też szukałam tutaj pomocy. Znalazłam,dowiedziałam się czego chciałam i jak będę wiedzieć czy to pomogło dam znać,natomiast ty sprawiasz wrażenie,jakbyś tym żyła. Opiniami tutaj. Przecież od dłuższego czasu ty się nikogo o nic nie radzisz,zresztą i tak z rad tych nie chcesz korzystać. Ciebie po prostu kręci rozmowa o tym,opowiadanie. Na litość Boską,ty to najzwyczajniej w świecie lubisz, lubisz żyć na krawędzi, potrzebujesz adrenaliny.
Dodam tylko,że właśnie przez takie samolubne księżniczki jak ty, my kobiety mamy taką, a nie inną opinię. Dlatego te gardzę takimi ludźmi, tobą również. Bo gdybyś zdradziła raz po pijaku,naćpana czy w inny sposób nieświadoma tego czynu,a później żałowała, mogłabym Ci współczuć, przymknąć nieco oko, ale ty zrobiłaś to świadomie na raty. Moim zdaniem puściłaś się nie raz, robiłaś to za każdym razem gdy temat szedł do przodu,a wasz numerek (bo pominęłam ten post,a podobno był) to tylko formalność,zwykła kropka na końcu zdania
PRZEPRASZAM ZA TWARDE SŁOWA,moim zdaniem się należą dużo gorsze,
Pozdrawiam
ona24 napisał/a:Co bym zrobiła? - Urodziłabym to dziecko i jakbym wiedziała, że to szwagra nigdy bym tego nie powiedziała jemu- nigdy bym nie wyjawiła. Ojcem byłby mój mąż!!
Skąd biorą się tacy ludzie?!! Brak mi słów. Już mi Cie nie szkoda. Wyrachowana, zakłamana, fałszywa taka jesteś. Mam nadzieję, że to kłamstwo szybko wyjdzie co by chłopak jeszcze znalazł sobie kogoś i ułożył życie. Obrzydzenie mnie bierze. Dosłownie.
sory, ale co mam napisać? przyznałabym się szwagrowi i co płaciłby mi alimenty? a mąż znienawidził? Wolałabym żyć w tym kłamstwie, że dziecko jest męża i przynajmniej żaden z nich by nie wiedział kto jest prawdziwym ojcem!!
Po za tym nie ma takiej sytuacji na szczęście więc nie muszę się o to martwić i myśleć co mam zrobić.
Po drugie gdzieś na początku tematu ktoś napisał,że chyba nie pracujesz,że masz na to wszystko czas,czy coś w ten deseń. Moja droga, jestem pewna,że jesteś kimś w stylu typowej karierowiczki. Taka Jola R. czy Mandaryna. Zrobiłaś to by czuć się jak w filmie,by zabić nudę, by być w centrum zainteresowania. To biło od samego początku z każdego Twojego postu. Ty jawnie pisałaś coś, byle uciągnąć konwersacje, co rozmowa przygasała,lub odpowiedzi forumowiczów były zbyt monotonne,pojawiało się coś nowego, nowe wątpliwości, nowe myśli. DŻIZAS ty celowo w to poszłaś i nie uwierzę, że było inaczej.
Bo gdybyś zdradziła raz po pijaku,naćpana czy w inny sposób nieświadoma tego czynu,a później żałowała, mogłabym Ci współczuć, przymknąć nieco oko, ale ty zrobiłaś to świadomie na raty. Moim zdaniem puściłaś się nie raz, robiłaś to za każdym razem gdy temat szedł do przodu,a wasz numerek (bo pominęłam ten post,a podobno był) to tylko formalność,zwykła kropka na końcu zdania
PRZEPRASZAM ZA TWARDE SŁOWA,moim zdaniem się należą dużo gorsze,
Mylisz się i to bardzo. Nie długo po dodaniu tu postu, zaczęłam pracować, nie bawią mnie takie rzeczy jak opisałaś? typu żeby sobie tylko poklikać i mieć z tego frajdę. PO CO MIAŁABYM TO ROBIĆ KOBIETO? JEJ ŚMIESZNY TEN Twój akapit!! Napisałam tu żeby się poradzić i wysłuchać innych: wiele zrobiłam jak ludzie mi kazali..unikałam szwagra rozmów z nim, nie odpisywałam na jego wiadomości, nie odbierałam Skype kiedy dzwonił, a byłam sama w domu! ale to co wydarzyło sie później, po prostu się stało:( może i byłam tego świadoma, ale cholernie tego żałuje i jakbym miała 1życzenie od losu zrobiłabym wszystko by cofnąć czas!!! Nie chcesz nie musisz wierzyć, każdy ma prawo do własnej opinii na każdy temat!
Wiesz chyba mamy całkiem różne zdania - bo ja uważam, że nawet nie tłumaczyłby mnie alkohol i inne środki odurzające!! Nicc nie powinno nikogo tłumaczyć!! I dlatego każdą pogardę przyjmuje na swoje serce mimo, że wiele słów boli, nawet od obcych ludzi:( I jeszcze jedno jak Ty to nazwałaś "pościłam " się dwa razy i tylko ze szwagrem. żeby była jasność nigdy w życiu nie zdradziłam żadnego innego mężczyzny ani też męża przez cały nasz związek!! Szwagier był jedynym mężczyzną któremu uległam!:( ŻAŁUJE TEGO JAK CHOLERA I NIKT NIE JEST W STANIE UWIERZYĆ CO CZUJE ANI W JAKI SPOSÓB TO PRZECHODZĘ!
może i byłam tego świadoma, ale cholernie tego żałuje i jakbym miała 1życzenie od losu zrobiłabym wszystko by cofnąć czas!!! Nie chcesz nie musisz wierzyć, każdy ma prawo do własnej opinii na każdy temat!
Powtarzam się ale miałaś tych szans od stycznia MNÓÓÓÓÓÓÓÓÓÓSTWO...
ŻAŁUJE TEGO JAK CHOLERA I NIKT NIE JEST W STANIE UWIERZYĆ CO CZUJE ANI W JAKI SPOSÓB TO PRZECHODZĘ!
Wierzę Ci i mogę sobie tylko wyobrazić jaki to "koszmar" dla duszy...
Strony Poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 Następna
Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź
Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
Warto przeczytać w tym dziale
Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności
© www.netkobiety.pl 2007-2026