No własnie stało się... długo się przed tym broniłam a jednak.
Czy to normalne ? nie? czy to ma sens? nie... więc dlaczego nie potrafię zapanować nad swoimi uczuciami
spróbuje nakreślic sytuację... otóż jestem ze swom chłopakiem ponad trzy lata, może to juz nie jest to co na początku ale dobrze się dogadyjemu itd. No własnie ale od roku zastanawiam się czy o jest to... nagle pojawił się jego brat, tzn.zaczal mnie pociagać interesowac i fascynowac. dosc dużo czasu spedzaliśmy ze sobą, gdy przyjezdzalam do swojego chłopaka. lubił mnie i zaczelam lubic te nasze coraz dłuższe rozmowy itd. gdy chcial sobie coś kupic prosil mnie o radę, wspólne zakupy, pizza, wspolne ogladanie filmów gdy moj chlopak nie mial dla mnie czasu. i nagle moja przyjażń do niego przerodzila sie w cos wiecej....
ale to przeciez nie moze sie udac...
Podjęłam decyzje... jednak odpuszczam, staram sieniemysleć o tym co sie stało i nie dopuscić aby po raz kolejny zdarzy,ło sie cos podobnego, to i tak nie mogło sie udać, a takie stapanie po swego rodzaju kruchym lodzie mogło przynieść naprawde dramatyczne skutki. zapewne dlugo zajmie mi usuwanie z pamieci wspomnien, ktore tak uporczywie w sobie ozywiałam. Staram się posklejać na nowo to co pokruszyło się w moim związku i nigdy nie wracać do momentu mojej słabości. To dość trudne bo niestety bardzo często widuje brata mojego chlopaka.
mam w sobie cos z psa ogrodnika, sam nie zjei dugiemu nie da... nie moge sobie wyobrazic sobie abym zaakceptowala dziewczyne swojego szwagra, ale moze to z czasem jakos minie albo przynajmniejstanie sie mniej dokuczliwe. W życiu nie mozna miec wszystkiego i tysiaca adorujacych meżczyzn...
Czas... przecież tak wiele potrafi...
czasem wydaje i sie jakby misie to wszystko snilo, może to jakiś sposob...
Pozrawiam wszystkich cieplutko;)