Chyba już go nie kocham... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chyba już go nie kocham...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 48 ]

1 Ostatnio edytowany przez vee_123 (2021-12-14 23:09:08)

Temat: Chyba już go nie kocham...

Cześć dziewczyny.

Jestem z obecnym partnerem od prawie 5 lat, mieszkamy razem od 4 lat. Zawsze byliśmy udaną parą, dobrze się dogadywaliśmy, nie mieliśmy większych kłótni itp itd. Niestety od jakiegoś czasu (ponad roku) czuję że moje uczucie wygasa. Jestem nim coraz bardziej znudzona, nie mam ochoty na zbliżenia, myślę o tym jakby to bylo być samej. Być moze to przez pandemię (oboje pracujemy zdalnie z domu już prawie 2 lata) i ciągłe bycie razem. Nie wiem co zrobić, coraz częściej myślę o rozstaniu ale z drugiej strony nie mam najmniejszej ochoty na ponowne randkowanie, budowanie wszystkiego od nowa... Szczególnie że tak jak wspomnialam dobrze się dogadujemy, szanujemy się i nie kłócimy.

Jestem pewna, że on czuje podobnie ale tak jak mi jest mu zbyt wygodnie w obecnej sytuacji żeby cokolwiek zmienić mimo tego, ze nasze stosunki są o wiele bardziej koleżenskie niż romantyczne. Czy któraś z Was była w podobnej sytuacji? Czy jest sens się łudzić ze uczucie samo wróci? A nawet jeśli nie wróci, większosc facetów jest beznadziejna więc może lepiej zostać z kimś kto mnie szanuje, sprząta, gotuje, i pomijajac fakt że chyba nie jestem już w nim zakochana jest naprawdę fajnym facetem?

Dzięki za rady.

EDIT: Muszę jednak dodać kilka rzeczy po przeczytaniu pierwszych odpowiedzi na mój post. Pisząc, że jestem pewna że on czuje podobnie - nie przesadzałam, ale podam Wam kilka przykładów jego zachowania które o tym świadczą, żeby pokazać że nie jestem tylko "znudzoną księżniczką" która szuka dziury w całym. 1) Na randce nie byliśmy od nie pamiętam kiedy. Niespodzianka, prezent, kwiaty - nie pamiętam kiedy ostatnio od niego dostałam. Rozmawialiśmy o tym ale on twierdzi że po tak długim czasie razem to normalne. 2) Nawet nie chce mu się mi kupować prezentów na większe okazje - urodziny, rocznice, Święta. Ja sama muszę sobie wybrać prezent i tylko użyć jego karty do zapłaty. 3) Czas wolny w coraz większym stopniu spędzamy osobno. Jak on gra w gry komputerowe, siedzi na internecie, czas się dla niego zatrzymuje. Nawet ostatnio jak byliśmy za granicą na urlopie to on przeleżał całe dnie na basenie lub w pokoju hotelowym i nie miał ochoty na żadne wspólne zajęcia. Więc nasz urlop wyglądał tak, że ja samotnie uczestniczyłam w różnych zajęciach organizowanych przez hotel, a on leżał sam (wcześniej zawsze mi towarzyszył). 4) Mieliśmy kilka rozmów na temat naszego związku i za każdym razem jego odpowiedź jest taka sama - żebym zastanowiła się czego chce i dała mu znać. Nie wykazał minimum zainteresowania rozmową o tym, co moglibyśmy zrobić żeby nasz związek naprawić.

Dodam jeszcze jedno - jego rodzice są w takim niby związku. Mieszkają w tym samym domu ale w osobnych pokojach, nigdy razem nigdzie nie wychodzą, mają osobnych znajomych, osobne życie, nigdy razem nie wyjeżdżają na wakacje. Obawiam się, że dla niego taki związek gdzie "każdy sobie rzepkę skrobie" jest normalny, skoro w takiej rodzinie się wychował. Nigdy nie był specjalnie romantyczny ani nie wychodził z inicjatywą, ale przez pierwsze lata związku ja planowałam 100% rzeczy i mi to nie przeszkadzało. Ale w ciągu ostatniego roku/dwóch lat przez moje problemy rodzinne, stres związany z pandemią i kilka innych osobistych spraw poprostu zabrakło mi energii na pielęgnowanie tego związku. I w momencie gdy ja przestałam planować, organizować, on oczywiście niczego nie zmienił i od tej pory od siebie coraz bardziej się oddalamy...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez paslawek (2021-12-14 22:22:17)

Odp: Chyba już go nie kocham...

Znudził się ojej.
Rączki urąbało księżniczce ,tylko uroszczenia w główce ,co Ty sama z siebie robisz dla niego,
czemu jesteś nudna,nieciekawa,przywiązał Ciebie ktoś do jednego miejsca co robisz oprócz sekowania partnera wynajdywania durnot i sztucznych problemów jojczysz i stękasz za chwilę będziesz się użalać nad sobą
i uwiesiłaś się na nim, czekasz i czekasz i tylko oceniasz .
Zostaw chłopaka w spokoju odejdź,inna może go uszanuje i doceni ,poboli go ale minie, a Ty pobądź sama, niczego nie naprawisz,bo Ci się nie chce ,on ma zachcieć za Ciebie, i nie wiesz co on czuje i ma w głowie to projekcje i Twoje wygodne Tobie myślenie życzeniowe z oczekiwaniami jakichś cudów niewidów od niego,wymówki i lenistwo ,możesz też czekać na katalizatora co cię uwolni i wyzwoli z tego "więzienia" .Rusz się królewno ,daj coś z siebie i zrób coś dla siebie ,nie masz swojej przestrzeni widocznie.

3

Odp: Chyba już go nie kocham...
vee_123 napisał/a:

Cześć dziewczyny.

Jestem z obecnym partnerem od prawie 5 lat, mieszkamy razem od 4 lat. Zawsze byliśmy udaną parą, dobrze się dogadywaliśmy, nie mieliśmy większych kłótni itp itd. Niestety od jakiegoś czasu (ponad roku) czuję że moje uczucie wygasa. Jestem nim coraz bardziej znudzona, nie mam ochoty na zbliżenia, myślę o tym jakby to bylo być samej. Być moze to przez pandemię (oboje pracujemy zdalnie z domu już prawie 2 lata) i ciągłe bycie razem. Nie wiem co zrobić, coraz częściej myślę o rozstaniu ale z drugiej strony nie mam najmniejszej ochoty na ponowne randkowanie, budowanie wszystkiego od nowa... Szczególnie że tak jak wspomnialam dobrze się dogadujemy, szanujemy się i nie kłócimy.

Jestem pewna, że on czuje podobnie ale tak jak mi jest mu zbyt wygodnie w obecnej sytuacji żeby cokolwiek zmienić mimo tego, ze nasze stosunki są o wiele bardziej koleżenskie niż romantyczne. Czy któraś z Was była w podobnej sytuacji? Czy jest sens się łudzić ze uczucie samo wróci? A nawet jeśli nie wróci, większosc facetów jest beznadziejna więc może lepiej zostać z kimś kto mnie szanuje, sprząta, gotuje, i pomijajac fakt że chyba nie jestem już w nim zakochana jest naprawdę fajnym facetem?

Dzięki za rady.

Chyba żartujesz? Ty czujesz że rozdajesz karty w tej grze? Wmawiasz sobie, że on też czuje to samo co ty i jest mu wygodnie?

Otóż oświadczam ci, że już nie jedna się na takim przeświadczeniu nieźle przejechała. Nie zdziw się, gdy twojego faceta sprzątnie ci sprzed nosa inna pani. I wtedy okaże się, że ani on taki znudzony seksem, ani ty taka w uczuciach wygasła. Dopiero się wpieklisz smile

Moja rada?
Zrób coś z tym. Jeśli nie da się nic zrobić, to się rozstańcie.

4

Odp: Chyba już go nie kocham...
vee_123 napisał/a:

Cześć dziewczyny.

Jestem z obecnym partnerem od prawie 5 lat, mieszkamy razem od 4 lat. Zawsze byliśmy udaną parą, dobrze się dogadywaliśmy, nie mieliśmy większych kłótni itp itd. Niestety od jakiegoś czasu (ponad roku) czuję że moje uczucie wygasa. Jestem nim coraz bardziej znudzona, nie mam ochoty na zbliżenia, myślę o tym jakby to bylo być samej. Być moze to przez pandemię (oboje pracujemy zdalnie z domu już prawie 2 lata) i ciągłe bycie razem. Nie wiem co zrobić, coraz częściej myślę o rozstaniu ale z drugiej strony nie mam najmniejszej ochoty na ponowne randkowanie, budowanie wszystkiego od nowa... Szczególnie że tak jak wspomnialam dobrze się dogadujemy, szanujemy się i nie kłócimy.

Jestem pewna, że on czuje podobnie ale tak jak mi jest mu zbyt wygodnie w obecnej sytuacji żeby cokolwiek zmienić mimo tego, ze nasze stosunki są o wiele bardziej koleżenskie niż romantyczne. Czy któraś z Was była w podobnej sytuacji? Czy jest sens się łudzić ze uczucie samo wróci? A nawet jeśli nie wróci, większosc facetów jest beznadziejna więc może lepiej zostać z kimś kto mnie szanuje, sprząta, gotuje, i pomijajac fakt że chyba nie jestem już w nim zakochana jest naprawdę fajnym facetem?

Dzięki za rady.

W każdym związku nadchodzi taki moment, kiedy motylki umierają. Zostaje to, co się wypracowało poza motylkami. Co wypracowaliście?
Jeżeli Ty nie masz ochoty w żaden sposób tego zmieniać, to nic się nie zmieni.

No i mamy idealny przykład przechodzonego związku. Jak się związek nie rozwija, to się rozwala. Wy macie stagnację. Skoro od 4 lat razem mieszkacie, oboje pracujecie, to czemu nie było przez ten czas pomyślenia o jakimś rozwoju związku? Ślubie? Osiedliście na jednym poziomie, a tak się nie da na dłuższą metę.

Przed napisaniem odpowiedzi skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą.

5

Odp: Chyba już go nie kocham...

Zastanów się czy uczucie wygasło, czy pociąg seksualny wyhamował... I kto zaciągnął hamulec.

6

Odp: Chyba już go nie kocham...
paslawek napisał/a:

Znudził się ojej.
Rączki urąbało księżniczce ,tylko uroszczenia w główce ,co Ty sama z siebie robisz dla niego,
czemu jesteś nudna,nieciekawa,przywiązał Ciebie ktoś do jednego miejsca co robisz oprócz sekowania partnera wynajdywania durnot i sztucznych problemów jojczysz i stękasz za chwilę będziesz się użalać nad sobą
i uwiesiłaś się na nim, czekasz i czekasz i tylko oceniasz .
Zostaw chłopaka w spokoju odejdź,inna może go uszanuje i doceni ,poboli go ale minie, a Ty pobądź sama, niczego nie naprawisz,bo Ci się nie chce ,on ma zachcieć za Ciebie, i nie wiesz co on czuje i ma w głowie to projekcje i Twoje wygodne Tobie myślenie życzeniowe z oczekiwaniami jakichś cudów niewidów od niego,wymówki i lenistwo ,możesz też czekać na katalizatora co cię uwolni i wyzwoli z tego "więzienia" .Rusz się królewno ,daj coś z siebie i zrób coś dla siebie ,nie masz swojej przestrzeni widocznie.

Muszę jednak dodać kilka rzeczy po przeczytaniu pierwszych odpowiedzi na mój post. Pisząc, że jestem pewna że on czuje podobnie - nie przesadzałam, ale podam Wam kilka przykładów jego zachowania które o tym świadczą, żeby pokazać że nie jestem tylko "znudzoną księżniczką" która szuka dziury w całym. 1) Na randce nie byliśmy od nie pamiętam kiedy. Niespodzianka, prezent, kwiaty - nie pamiętam kiedy ostatnio od niego dostałam. Rozmawialiśmy o tym ale on twierdzi że po tak długim czasie razem to normalne. 2) Nawet nie chce mu się mi kupować prezentów na większe okazje - urodziny, rocznice, Święta. Ja sama muszę sobie wybrać prezent i tylko użyć jego karty do zapłaty. 3) Czas wolny w coraz większym stopniu spędzamy osobno. Jak on gra w gry komputerowe, siedzi na internecie, czas się dla niego zatrzymuje. Nawet ostatnio jak byliśmy za granicą na urlopie to on przeleżał całe dnie na basenie lub w pokoju hotelowym i nie miał ochoty na żadne wspólne zajęcia. Więc nasz urlop wyglądał tak, że ja samotnie uczestniczyłam w różnych zajęciach organizowanych przez hotel, a on leżał sam (wcześniej zawsze mi towarzyszył). 4) Mieliśmy kilka rozmów na temat naszego związku i za każdym razem jego odpowiedź jest taka sama - żebym zastanowiła się czego chce i dała mu znać. Nie wykazał minimum zainteresowania rozmową o tym, co moglibyśmy zrobić żeby nasz związek naprawić.

Dodam jeszcze jedno - jego rodzice są w takim niby związku. Mieszkają w tym samym domu ale w osobnych pokojach, nigdy razem nigdzie nie wychodzą, mają osobnych znajomych, osobne życie, nigdy razem nie wyjeżdżają na wakacje. Obawiam się, że dla niego taki związek gdzie "każdy sobie rzepkę skrobie" jest normalny, skoro w takiej rodzinie się wychował. Nigdy nie był specjalnie romantyczny ani nie wychodził z inicjatywą, ale przez pierwsze lata związku ja planowałam 100% rzeczy i mi to nie przeszkadzało. Ale w ciągu ostatniego roku/dwóch lat przez moje problemy rodzinne, stres związany z pandemią i kilka innych osobistych spraw poprostu zabrakło mi energii na pielęgnowanie tego związku. I w momencie gdy ja przestałam planować, organizować, on oczywiście niczego nie zmienił i od tej pory od siebie coraz bardziej się oddalamy...

7

Odp: Chyba już go nie kocham...

Gdybym znowu miała być w związku też bym chciała mieć własny osobisty pokój. Jeśli zainteresowania byłyby różne to też by się spędzało sporo czasu osobno. Ale prezenty to bym sama wybierała, a żeby je wybrać to trzeba znać człowieka, zatem czy on Cię zna dobrze czy tak sobie? Wygląda, że ma jajca wywalone. Aczkolwiek gotujący, sprzątający, szanujący, nie sikający do zlewu pan brzmi bardzo (oj, baaardzo!) dorzecznie. Z tymże chemii jak nie ma to też tak hmm… bez iskry. No, dylemat. Jak nie macie dzieci to dylemat mniejszy. Ja bym odeszła jakbym bardzo tego chciała.

I am red hot kitchen and I am cool...

When you hear a profound teaching, do not follow it; treat it as a fresh breeze that brushes past your ears but is gone in the blink of an eye.
https://m.youtube.com/watch?v=8tA7qsQYGBs

8

Odp: Chyba już go nie kocham...

Skoro przestał Ci odpowiadać, to nie ma sensu tego ciągnąć.

9 Ostatnio edytowany przez 123qwerty123 (2021-12-14 23:40:29)

Odp: Chyba już go nie kocham...

A Ty kiedy ostatnio zaprosilas go na randke albo zrobilas niespodzianke?

Jak Ci z nim zle to z nim o tym porozmawiaj i powiedz czego ci brakuje zamiast pisac do ludzi na forum bo nikt z nas nie wie co on sobie mysli co czuje. Byc moze nawet nie jest swiadomy ze czegos  ci brakuje bo tego nie komunikujesz.

Nie wiem czego oczekujesz od nas. Zgody na zerwanie z nim? Przyklepania ze tak masz racje on sie nie stara zaslugujesz na kogos lepszego? W ogole co to za czepianie ze ktos lubi spedzac czas na basenie we wakacje. Mam wrazenie ze on bylby dla Ciebie dobry jesli by robil to na co Ty masz ochote. Zwiazek powinien byc oparty na komunikacji i wzajemnych staraniach i ustepstwach a nie na oczekiwaniach ze to facet bedzie skakal wokol pani zeby miala cale zycie motylki w brzuszku

10

Odp: Chyba już go nie kocham...

Mieszkają w tym samym domu ale w osobnych pokojach, nigdy razem nigdzie nie wychodzą, mają osobnych znajomych, osobne życie, nigdy razem nie wyjeżdżają na wakacje. Obawiam się, że dla niego taki związek gdzie "każdy sobie rzepkę skrobie" jest normalny, skoro w takiej rodzinie się wychował.

Jakkolwiek nie wierzę w to przenoszenie wzorców ze związku swoich rodziców do związku własnego...
To twój chłopak taki model związku przyjął.

Innymi słowy, jeśli nie odpowiada Ci związek "w osobnych pokojach... osobne życie", to
"się zastanów i powiedz mu, że..."   ... że to koniec.

Tracisz przy nim czas.

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

11 Ostatnio edytowany przez Kleoma (2021-12-14 23:47:38)

Odp: Chyba już go nie kocham...

Facet marzenie.
Nie kłoci się, szanuje, daje kasę na dowolne prezenty, domator.
Też takiego mam i po około 30 latach małżeństwa jestem bardzo zadowolona.
Zanim odejdziesz przemyśl to gruntownie.
Drugi raz może taki się nie trafić.

" Kto dzieckiem w kolebce łeb urwał ...lalce "

12

Odp: Chyba już go nie kocham...

Gary to forum to Twoje całe życie. Twój pokarm i Twój tlen. Myślałeś, co się stanie z Tobą gdy tego forum zabraknie? Albo "padnie" internet? Potrzebujesz kontaktu ze specjalistą. Nie zwlekaj z tym.

13

Odp: Chyba już go nie kocham...
Gentelman Jack napisał/a:

Albo "padnie" internet?

Myślę, że powstały by masowe protesty, histeria i armagedon.

I am red hot kitchen and I am cool...

When you hear a profound teaching, do not follow it; treat it as a fresh breeze that brushes past your ears but is gone in the blink of an eye.
https://m.youtube.com/watch?v=8tA7qsQYGBs

14

Odp: Chyba już go nie kocham...
DeepAndBlue napisał/a:

nie sikający do zlewu pan brzmi bardzo (oj, baaardzo!) dorzecznie.

Drogie Panie, czy to sikanie do zlewu to naprawdę dla Was taki problem?
BTW Deep a jak u Ciebie z myciem? Dalej masz wywalone czy coś się zmieniło?

15 Ostatnio edytowany przez DeepAndBlue (2021-12-15 02:39:40)

Odp: Chyba już go nie kocham...
Gentelman Jack napisał/a:
DeepAndBlue napisał/a:

nie sikający do zlewu pan brzmi bardzo (oj, baaardzo!) dorzecznie.

Drogie Panie, czy to sikanie do zlewu to naprawdę dla Was taki problem?
BTW Deep a jak u Ciebie z myciem? Dalej masz wywalone czy coś się zmieniło?

Nie, możesz się tam nawet zesrać, o ile mieszkasz sam.

Czytałeś mój stary temat? To miło. Ale po co Ci ta wiedza? Wywalone to źle użyty przysłówek. Nazwijmy to hobby. Jak mogę to korzystam. Jak nie mogę to nie.

I am red hot kitchen and I am cool...

When you hear a profound teaching, do not follow it; treat it as a fresh breeze that brushes past your ears but is gone in the blink of an eye.
https://m.youtube.com/watch?v=8tA7qsQYGBs

16 Ostatnio edytowany przez Gary (2021-12-15 12:19:55)

Odp: Chyba już go nie kocham...
Gentelman Jack napisał/a:

Gary to forum to Twoje całe życie. Twój pokarm i Twój tlen. Myślałeś, co się stanie z Tobą gdy tego forum zabraknie? Albo "padnie" internet? Potrzebujesz kontaktu ze specjalistą. Nie zwlekaj z tym.

A jakie było twoje poprzednie konto tutaj? Bo nie kojarzę...

Mniejszą zdradą jest chwila seksu z nieznajomym niż wiele lat życia razem bez miłości. Życie bywa kolorowe, ale w większości jest szare i właśnie w tych odcieniach szarości powinnaś odnajdować szczęście. "Chciałabym to znowu poczuć... to antidotum na śmierć duchową, znowu czuć że żyję...".

17

Odp: Chyba już go nie kocham...

To moje pierwsze konto na tym portalu.

18

Odp: Chyba już go nie kocham...

z twojego opisu wynika, ze zayebisty chlopak. daj mi jego numer, z mila checia uwolnie cie od niego smile

19

Odp: Chyba już go nie kocham...

Widzisz, a ja z kolei wszystkie Twoje wymagania tak jakby spełniam i spełniałem i... żona i tak mnie puściła bokiem, a uwiódł ją gołodupiec pomiędzy tymi prezentami, randkami, jakimiś wyjazdami.
Nie wymusisz na siłę - spróbuj, rozmawiaj, ale czasem nie kochaj i nie staraj się za dwóch, to nic nie da na dłuższą metę. Związek to kompromis, pamiętaj - tym bardziej póki nie macie dzieci i nie jesteście małżeństwem.

20

Odp: Chyba już go nie kocham...
blueangel napisał/a:

z twojego opisu wynika, ze zayebisty chlopak. daj mi jego numer, z mila checia uwolnie cie od niego smile

I co ciekawe - jak faceci sami tu piszą, to prędzej siebie trochę wybielają (nawet jeśli nieświadomie). Jak pisze dziewczyna, która być może potrzebuje poparcia dla zakończenia związku to pokaże bardziej wady partnera niż zalety.
A tak naprawdę dla większości ludzi tylko (albo aż) parę procent osób płci przeciwnej nadaje na tych samych falach na tyle wielowymiarowo, że rokuje dla jakiejkolwiek relacji.

21

Odp: Chyba już go nie kocham...

Kiedyś na innym forum ktoś stworzył listę zarzutów żon dla mężów usprawiedliwiającą zdradę / romans. Mniej więcej brzmiała ona tak częściowo :
1) nie interesuje się moimi sprawami olewając mnie całkowicie = ciągle wypytuje mnie o wszystko i chce wiedziać co gdzie kiedy dlaczego 2) ciągle pracuje od rana do wieczora widząc tylko kasę = jest leniwy ma jedną pracę nic nie dorabiając jakby pieniądze nie były ważne 3) siedzimy cały czas w domu tylko na spacery wychodzimy = bez przerwy ciągnie mnie po wycieczkach i nie ma tygodnia bez wytchnienia ......... i ta lista miała kilkadziesiąt takich punktów. Z tego co ty piszesz i inny widzą po prostu jesteś znudzona własnym życiem i oczekujesz aż ktoś Ciebie ogarnie. Tobie nie jest potrzebny idealny mąż lecz brutal, cham, lekkoduch dostarczający skrajnych emocji w stylu. Rozejdz się z nim bo nie spełnia twoich priorytetów i znajdz innego. Na pewno będziesz zadowolona bo takiego już nigdy nie trafisz a powrót będzie niemożliwy bo go natychmiast uwiedzie i rozkocha jakaś cwaniara co wie na czym polega związek i małżeństwo.

22

Odp: Chyba już go nie kocham...
Kleoma napisał/a:

Facet marzenie.
Nie kłoci się, szanuje, daje kasę na dowolne prezenty, domator.
Też takiego mam i po około 30 latach małżeństwa jestem bardzo zadowolona.
Zanim odejdziesz przemyśl to gruntownie.
Drugi raz może taki się nie trafić.

I właśnie o to mi chodzi. Jak patrzę na związki w moim otoczeniu, to praktycznie każdy narzeka - z tym, że większość osób ma ku temu powody (np. partner pije, imprezuje, jest zazdrosny, nie pracuje, nie pomaga w domu, miał romans, itp itd...). Im więcej o tym myślę, tym bardziej dochodzę do wniosku że najlepiej porzucić wyobrażenia o romantycznej, gorącej miłości i cieszyć się spokojem i przestrzenią jaką mam w moim obecnym związku. Będąc ze sobą wiele lat uczucie pewnie w większości przypadków i tak wygasa, więc poprostu trzeba wybrać na partnera kogoś, kogo da się znieść przez resztę życia.

Gdyby nie ta presja na związki i postrzeganie singielek jako "gorszy sort" (gorszy od nieszczęśliwych, sfrustrowanych a nawet zdradzanych mężatek) to chyba jednak wybrałabym bycie singielką. Nie mam najmniejszej ochoty na budowanie kolejnego związku od nowa.

23

Odp: Chyba już go nie kocham...

Zostaw go i zostań singielką. Zrobisz sobie i jemu przysługę. Patrząc na to jak teraz się czujesz to za kilka lat też będziesz nieszczęśliwa i sfrustrowana. Wtedy wystarczy, że jakiś typ z pracy spojrzy na Ciebie przenikliwym wzrokiem i juz będziesz cała w skowronkach. Zacznie Ci dostarczać emocji, których Ci brakuje w Twoim związku i zdradzisz. Podejrzewam,  ze jeśli Ci brakuje romantyzmu i motylków w brzuchu to serio wystarczy, że ktoś Ci to będzie chciał zaoferować i odejdziesz.

Jesteś z nim ale go nie kochasz. Robisz mu krzywdę, bo on mogły poznac kogos kto go prawdziwie doceni. Wazniejsze są dla Ciebie jakies glupie spostrzezenia, ze singielki to gorszy sort, niz szczescie Twoje i rownież tej drugiej osoby? Chcesz byc sama to bądz a nie kieruj sie tym co ludzie twierdzą, bo to chore.

24 Ostatnio edytowany przez JedynyRealista (2022-01-13 20:43:54)

Odp: Chyba już go nie kocham...

.

25

Odp: Chyba już go nie kocham...
vee_123 napisał/a:

Jak patrzę na związki w moim otoczeniu, to praktycznie każdy narzeka - z tym, że większość osób ma ku temu powody (np. partner pije, imprezuje, jest zazdrosny, nie pracuje, nie pomaga w domu, miał romans, itp itd...).

Ale dają emocje. Twój nie daje. Dlatego najczęściej są zdradzani tacy jak twój mąż, bo kobiety przy nich się najzwyczajniej w świecie nudzą.

26

Odp: Chyba już go nie kocham...
Legat napisał/a:

Ale dają emocje. Twój nie daje. Dlatego najczęściej są zdradzani tacy jak twój mąż, bo kobiety przy nich się najzwyczajniej w świecie nudzą.

Ona jeszcze tego nie wie ale wkrotce sie dowie. Te fragmenty listy pare postow wyzej ktore podal normalnyjestem to jest ze tak zajade niemal profesorsko - fakt empiryczny
Koles ja zaniedbuje i zamiast podkrecac gasnace w niej potrzeby emocjonalne typu przytulenie, dotyk, cos sponatnicznego on popelnia podstawowe bledy bawiac sie w zdobywanie stopni, mocy, sily czy innych podobnych nierealnych bzdur na nierealnych levelach w nierealnej rzeczywistosci.
Natura jet brutalna
Dobre przeczucie ma ta dziewczyna formulujac tak tytul swojego watku

27

Odp: Chyba już go nie kocham...

Związek się wypalił i tyle. Ty masz prawo nie kochać już swojego faceta a on ciebie. To nic nienormalnego. Wiadomo, że w związku przychodzi czas na rutynę, ale jeżeli facet spędza urlop w pokoju, nie ma się ochoty na zbliżebia to juz jest mega słabo. Widać że obydwoje się męczycie, ale żadne z was nie ma tak naprawdę odwagi odejść. I albo będzie dalej tak nijak, albo któreś z was spotka kogoś i samo się rozwiąże.

28

Odp: Chyba już go nie kocham...

Trudny czas dla wszystkich wokół, dla związków też.
Wypalenie?... a może znudzenie?
Żyjemy w strachu, o zdrowie, o życie, o najbliższych.
I nic już nie będzie takie samo jak przed Cowidem.
Większość z nas żyje obecnie w odosobnieniu, pracuje zdalnie, zdalnie kupuje.
To nie jest to prawdziwe życie jakiego zaznaliśmy, a nie możemy go kontynuować.
Brak towarzystwa, wyjść swobodnych, brak bezpieczeństwa sprawia, że stajemy
się ponurzy, zmęczeni, zestresowani i nie jest to dobry czas na dobre relacje.
Przeczekaj może ten trudny okres, bo facet z tego co wyczytałam, wydaje się być
w porządku.
Poobserwuj, wyciągnij bez pośpiechu wnioski i podejmij decyzje, w która stronę
chcesz iść, czy osobno, czy nadal razem, akceptując wady partnera, którymi nie
warto się przejmować, a też przyjrzyj się sobie, co możesz zmienić i zmieniaj.
Powodzenia smile

29

Odp: Chyba już go nie kocham...

Cisza to ja - nie pomyliłaś wątków? Facet wydaje się być ok? Hahahaha... Ma w d...e kobiete, ma gdzieś to co ona mówi i jedyne co to potrafi odburknąć (by zwalić winę na kobiete) to to żeby się zastanowiła czego chce? współczuję ludziom, dla których wystarczy że facet nie pije, nie bije i nie zdradza.

30

Odp: Chyba już go nie kocham...
vee_123 napisał/a:

Cześć dziewczyny.

Jestem z obecnym partnerem od prawie 5 lat, mieszkamy razem od 4 lat. Zawsze byliśmy udaną parą (...)

Jestem pewna, że on czuje(...)

Dzięki za rady.

(...)on oczywiście niczego nie zmienił i od tej pory od siebie coraz bardziej się oddalamy...

No to mamy problem. "on czuje", pies też czuje. Człowiek nie ma czuć, ma decydować. "Zawsze udana para" - nie ma czegoś takiego. "Jestem pewna" - niby czego? "On niczego nie" - no chyba to w takim razie oczywiste. Jeden wół ciągnie wóz, cała reszta sobie na wozie siedzi??? Nie ma opcji, wół padnie.

Polecam się zastanowić nad tym czym Miłość nie jest?

31

Odp: Chyba już go nie kocham...

Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Te Święta po raz pierwszy od 5 lat spędziliśmy osobno. Pochodzimy z dwóch różnych części Polski, do tej pory co roku wyjeżdżaliśmy razem w ciepłe kraje na Święta/Nowy Rok. W tym roku powiedziałam mu, że jeżeli ma ochotę gdzieś pojechać, to żeby tym razem on zaplanował. Oczywiście skończyło się na tym, że nie pojechaliśmy nigdzie i poprostu rozjechaliśmy się do swoich domów rodzinnych. Nie zaprosił mnie do siebie a ja też tego nie proponowałam, bo chciałam od niego odpocząć. Spędziliśmy ponad trzy tygodnie osobno - myślałam, że podczas rozłąki za sobą zatęsknimy i ten czas spędzony osobno wyjdzie nam na dobre, ale tak się nie stało. Wogóle za nim nie tęskniłam, nawet nie chciało mi się do niego dzwonić w tym czasie więc prawie wogóle nie rozmawialiśmy. Jak go zobaczyłam po powrocie, nie poczułam zupełnie nic. Wiem, że powinnam to zakończyć ale mi się poprostu nie chce. Jest mi wygodnie tak jak jest, nie mam najmniejszej ochoty na randkowanie i zaczynanie od zera kolejnego związku.. Zabrzmi to głupio ale chciałabym, żeby mnie zdradził, wtedy może wreszcie dostałabym motywacji żeby od niego odejść. Chociaż tak się pewnie nie stanie bo nawet na zdradę jest za leniwy i bierny.

32 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-01-16 20:43:58)

Odp: Chyba już go nie kocham...

Dlaczego czekasz, aż on sam zrezygnuje z tej relacji, a nie Ty? Skoro praktycznie nic was nie łączy, jak ktoś napisał wręcz męczysz się w tym związku...Niby nie jesteś sama, ale samotna, jaki sens?
Co Ci po takiej wygodzie, jakbyś co najmniej była na emeryturze...

33

Odp: Chyba już go nie kocham...

Jasne, lepiej trwać w takiej relacji i czekać na przysłowiową gałąź aż sama się znajdzie. Wtedy pojawi się dreszczyk emocji i tych pozytywnych i tych negatywnych. Poczujesz znowu, że żyjesz. Tylko ile to straconego czasu dla Ciebie i dla niego oraz ile przyniesie bólu i cierpienia tego nie bierzesz pod uwagę

34 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-01-16 21:44:56)

Odp: Chyba już go nie kocham...

Wydaje się, żę niby nie ma tu nic, do czego można się przyczepić..Ale właśnie od takich kobiet wolę trzymać się jak najdalej, bo nawet jako znajome czy przyjaciółki bywają meczące. Nie ogarniam do końca, jak można oczekiwać od dorosłego życia we dwoje, że wszystko będzie się opierać na romantycznym uniesieniu, skowronkach i tym podobnych pierdołach. Nie mówię tu o normalnej potrzebie bliskości, ale z wypowiedzi Autorki wynika, że ona oczekuje ciągłego i nieustającego rollercoastera emocjonalnego, jakby spokój i zwykła codzienność miałby być czymś odpychającym. Życie ciągłym dreszczykiem emocji i z nutką adrenaliny - sorry, ale to raczej tylko iluzja.

"Będziesz stale cierpiał, jeśli będziesz reagował emocjonalnie na wszystko(...), prawdziwa siła zawiera się w obserwowaniu wszystkiego z boku, ze spokojem i logiką" - Bruce Lee

35 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-01-16 22:14:32)

Odp: Chyba już go nie kocham...

Raczej bardziej rozmijają się w oczekiwaniach, nie mają wspólnych zainteresowań, każdy sobie rzepkę skrobie...

W zwiazku z tym żadnych planów na przyszłość, jednym słowem wegetacja.

36 Ostatnio edytowany przez uczenczarnoksieznika (2022-01-16 22:43:11)

Odp: Chyba już go nie kocham...

Nikt tutaj chyba nie ponosi winy. Jesteście różnymi osobami, lubicie co innego. Nie kochacie się. A przede wszystkim nie lubicie siebie. Lubienie się w związku jest bardzo ważne. Pomyśl, że miała być żyć w takim związku jeszcze kilkanaście, kilkadziesiąt lat. To naprawdę strata czasu. Nic nie czujesz i nic już nie poczujesz. Okres rozłąki to brutalnie zweryfikował. Powiedz mu to wprost i zakończcie te wzajemnie męczarnie.

37

Odp: Chyba już go nie kocham...
vee_123 napisał/a:

Czy jest sens się łudzić ze uczucie samo wróci? A nawet jeśli nie wróci, większosc facetów jest beznadziejna więc może lepiej zostać z kimś kto mnie szanuje, sprząta, gotuje, i pomijajac fakt że chyba nie jestem już w nim zakochana jest naprawdę fajnym facetem?

Wystarczy, że powiesz mu to, co napisałaś w powyższym fragmencie.
Jeśli ma choć pięć neuronów na krzyż i poczucie wartości choćby o dwa centymetry wyższe niż listwa podłogowa, to jutro, zanim zapadnie zmierzch już powinno go w tym domu nie być.

Życzę mu rekordu życiowego w biegu "Byle dalej"...

38

Odp: Chyba już go nie kocham...

Vee, a ja Cię rozumiem, bo miałam tak jak Ty, obojętność, a z pozoru wszystko dobrze. Prosiłam, złościłam się, ale nie działało nic, słyszałam tylko: rób jak chcesz, wymyślasz, wszystko jest ok. A jak organizowałam np. wyjazd, to jemu albo sie nie chciało, albo był obecny tylko fizycznie.
Koleżanki, mama mówili, że to tak jest, ze on taki dobry, ze przecież jest dobrze, a ja byłam tak okropnie samotna we dwoje. Ale odpuściłam, pogodziłam się pozornie z sytuacją, przestałam zabiegać, zajęłam się sobą, a  wtedy mąż który ze mna nie chciał bliskości, zaczął być blisko z koleżanką z pracy.
Dlatego Vee, nie uważam że wydziwiasz, skoro sama czujesz, że nie jesteś już dla niego ważna, ani on dla Ciebie, bo tak po prostu jest.
Ja bym z nim porozmawiała, może poszła na terapię dla par, niech facet się otrząśnie, bo to nie idzie w dobrym kierunku.
W końcu któreś z Was kogoś spotka i wtedy będzie ból zdradzonego, wierz mi, ze okropny.
Jak mój mąż był taki obcy, jak mnie odtrącał emocjonalnie, ale w domu sprzątał i po prostu był, to myślałam czasami w złości, a niech idzie w diabły i niech to się skończy,
ale jak to się stało w końcu i on poczuł emocje i popłynął, to ból był tak silny, że mnie pokonał i złamał.
Dlatego Vee weź ster w swoje ręce, albo to uczucie odżyje, albo się rozstaniecie. Wiadomo, to jest życie i zawsze motylków nie bedzie, ale jeżeli już teraz czujesz to co czujesz, a on nie robi nic, to nie jest dobrze.

39 Ostatnio edytowany przez cisza to ja (2022-01-17 05:55:12)

Odp: Chyba już go nie kocham...
Bubcia85 napisał/a:

Cisza to ja - nie pomyliłaś wątków? Facet wydaje się być ok? Hahahaha... Ma w d...e kobiete, ma gdzieś to co ona mówi i jedyne co to potrafi odburknąć (by zwalić winę na kobiete) to to żeby się zastanowiła czego chce? współczuję ludziom, dla których wystarczy że facet nie pije, nie bije i nie zdradza.

Nie  Bubciu, nie pomyliłam wątków.
Czytałam post bezpośrednio po napisaniu przez autorkę,  a to, co przeczytałam,
dało mi prawo myśleć tak, jak napisałam.
Nie pisałam natychmiast, bo było to bardzo późną porą.
Swój post napisałam następnego dnia, nie wracając już do postu autorki.
Dopiero teraz, po przeczytaniu Twojego postu do mnie, ponownie przeczytałam
post pierwszy i stwierdziłam, że autorka edytowała swój post, dopisując znaczną
i ważną część, której nie czytałam wcześniej.
Ot i tyle.
.............................
Cytat:

Cześć dziewczyny.

Jestem z obecnym partnerem od prawie 5 lat, mieszkamy razem od 4 lat. Zawsze byliśmy udaną parą, dobrze się dogadywaliśmy, nie mieliśmy większych kłótni itp itd. Niestety od jakiegoś czasu (ponad roku) czuję że moje uczucie wygasa. Jestem nim coraz bardziej znudzona, nie mam ochoty na zbliżenia, myślę o tym jakby to bylo być samej. Być moze to przez pandemię (oboje pracujemy zdalnie z domu już prawie 2 lata) i ciągłe bycie razem. Nie wiem co zrobić, coraz częściej myślę o rozstaniu ale z drugiej strony nie mam najmniejszej ochoty na ponowne randkowanie, budowanie wszystkiego od nowa... Szczególnie że tak jak wspomnialam dobrze się dogadujemy, szanujemy się i nie kłócimy.

Jestem pewna, że on czuje podobnie ale tak jak mi jest mu zbyt wygodnie w obecnej sytuacji żeby cokolwiek zmienić mimo tego, ze nasze stosunki są o wiele bardziej koleżenskie niż romantyczne. Czy któraś z Was była w podobnej sytuacji? Czy jest sens się łudzić ze uczucie samo wróci? A nawet jeśli nie wróci, większosc facetów jest beznadziejna więc może lepiej zostać z kimś kto mnie szanuje, sprząta, gotuje, i pomijajac fakt że chyba nie jestem już w nim zakochana jest naprawdę fajnym facetem?

Dzięki za rady.
...........................

I to mnie zwiodło.

40

Odp: Chyba już go nie kocham...
Bubcia85 napisał/a:

ale jeżeli facet spędza urlop w pokoju, nie ma się ochoty na zbliżebia to juz jest mega słabo

Zawsze można się zastanowić dlaczego tak się dzieje. Klasyk mówi, bo do tanga trzeba dwojga, zgodnych ciał i chętnych serc. Co się stało, że kilka lat było dobrze i przestało być dobrze. Jedna ważna uwaga jeszcze. Facet się nie zmienił, zmieniło się podejście autorki. Dla jasności cytat:

vee_123 napisał/a:

Nigdy nie był specjalnie romantyczny ani nie wychodził z inicjatywą, ale przez pierwsze lata związku ja planowałam 100% rzeczy i mi to nie przeszkadzało. Ale w ciągu ostatniego roku/dwóch lat przez moje problemy rodzinne, stres związany z pandemią i kilka innych osobistych spraw poprostu zabrakło mi energii na pielęgnowanie tego związku.

41 Ostatnio edytowany przez Ania2019 (2022-01-17 18:21:10)

Odp: Chyba już go nie kocham...
Legat napisał/a:
Bubcia85 napisał/a:

ale jeżeli facet spędza urlop w pokoju, nie ma się ochoty na zbliżebia to juz jest mega słabo

Zawsze można się zastanowić dlaczego tak się dzieje. Klasyk mówi, bo do tanga trzeba dwojga, zgodnych ciał i chętnych serc. Co się stało, że kilka lat było dobrze i przestało być dobrze. Jedna ważna uwaga jeszcze. Facet się nie zmienił, zmieniło się podejście autorki. Dla jasności cytat:

vee_123 napisał/a:

Nigdy nie był specjalnie romantyczny ani nie wychodził z inicjatywą, ale przez pierwsze lata związku ja planowałam 100% rzeczy i mi to nie przeszkadzało. Ale w ciągu ostatniego roku/dwóch lat przez moje problemy rodzinne, stres związany z pandemią i kilka innych osobistych spraw poprostu zabrakło mi energii na pielęgnowanie tego związku.

Jedna osoba jako motor, skąd ja to znam smile
Dobrze Vee, że widzisz jak działa Wasz związek i dobrze, że widzisz to teraz.
Jak się dużo z siebie daje i to wszystko działa, czuje się wsparcie i miłość, to ok,
ale jak nagle zaczyna do nas docierać, że jednak coś tu nie gra, druga strona ma wszystko gdzieś, tylko bierze, to po prostu trzeba się nad tym pochylić i zadziałać.

42

Odp: Chyba już go nie kocham...

Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Zdecydowałam, że dam sobie kilka miesięcy na przeczekanie, nie będę się starać, planować randek, urlopów itd i zobaczę, czy on wykaże jakiekolwiek zainteresowanie wspólnym spędzaniem czasu i cokolwiek się zmieni. Mam wystarczająco swoich zajęć i zainteresowań, że nudzić w tym czasie się nie będę. Jak na razie zeszły weekend okazał się klapą - mimo tego, że był to pierwszy wspólny weekend po ponad 3 tygodniach rozłąki. W związku z tym, że nic nie zaproponowałam, spędziliśmy sobotę i niedzielę w osobnych pokojach (oczywiście on cały czas na kompie), spotykając się tylko przy spożywaniu posiłków (podczas których oglądaliśmy TV..). Liczę na to, że po pewnym czasie nawet taki nudziarz jak on się znudzi i coś postanowi zmienić, chociaż może to złudne nadzieje. A jeżeli się nie doczekam, za kilka miesięcy oficjalnie to zakończę (no chyba że on wyjdzie z tą inicjatywą wcześniej, chociaż znając jego charakter pewnie to się nie stanie, bo przejmowanie jakiejkolwiek inicjatywy nie jest jego mocną stroną).

43 Ostatnio edytowany przez Ewe131 (2022-01-18 11:20:49)

Odp: Chyba już go nie kocham...

Z ciekawości - sypiacie ze sobą, przygotowujesz dla Was posiłki, sprzątasz, pierzesz jego rzeczy również, dokładasz się do rachunków i wydatków na życie?
Jeśli tak - to Jemu może być po prostu wygodnie hehe:)
I nie licz na jakieś super zmiany, chyba ze na jego horyzoncie pojawi się kobieta, która się zainteresuje to może Cię wtedy pogoni:)

44

Odp: Chyba już go nie kocham...

Pewnie czeka, aż Ty podejmiesz decyzję o rozstaniu.
Dlaczego z nim nie porozmawiasz jak i czy, on widzi waszą przyszłość...Bo Ty się nie widzisz w takiej lokatorskiej relacji. Z takiej oczyszczającej rozmowy powinno wyniknąć czy i co was łączy, oprócz bycia mieszkania razem, ale osobno.

45

Odp: Chyba już go nie kocham...
vee_123 napisał/a:

jeżeli się nie doczekam, za kilka miesięcy oficjalnie to zakończę (no chyba że on wyjdzie z tą inicjatywą wcześniej, chociaż znając jego charakter pewnie to się nie stanie, bo przejmowanie jakiejkolwiek inicjatywy nie jest jego mocną stroną).

Wiadomo jak z nim było. Jak jest i jak będzie. A jednak ty dalej chcesz z nim być i odwlekasz decyzje na święty nigdy. Nie przychodzi mi nic innego do głowy, jak tylko to, że facet ma wysoki status materialny i żyje ci się z nim po prostu wygodnie. Nie chcesz wychodzić ze strefy komfortu, tylko ot tak przyszłaś sobie pogadać jak to ci w tym źle. Na decyzję o odejściu cię nie stać, na kochanka jak na razie też. No to zostaje jak jest i się zobaczy.

46

Odp: Chyba już go nie kocham...

Vee, czekanie na jego ruch moim zdaniem nie ma sensu, bo jeśli jemu tak jest wygodnie, to nie zrobi nic. Albo wzbudzicie uczucia do siebie (a to bedzie praca), albo wzbudzi je ktoś inny.

47 Ostatnio edytowany przez mmJUTnetPL (2022-01-18 21:14:54)

Odp: Chyba już go nie kocham...
vee_123 napisał/a:

Dzięki za wszystkie odpowiedzi. Zdecydowałam, że dam sobie kilka miesięcy(...)

(...)Liczę na to, że po pewnym czasie nawet taki nudziarz jak on się znudzi i coś postanowi zmienić, chociaż może to złudne nadzieje. A jeżeli się nie doczekam, za kilka miesięcy oficjalnie to zakończę (no chyba że on wyjdzie z tą inicjatywą wcześniej, chociaż znając jego charakter pewnie to się nie stanie, bo przejmowanie jakiejkolwiek inicjatywy nie jest jego mocną stroną).

Ja bym uważał z tymi oskarżeniami w kierunku onego, bo każdy kij ma dwa końce. Możesz czekać (źle) i możesz też rezygnować (źle). Ja odradzam, chyba, że nie masz wyjścia. Jak to tak wygląda, to najlepiej od razu jakaś terapia wspólna, jak nie - no z tego co mówisz, nie bardzo widzę to wasze rozstanie. Nie widzę w tobie determinacji na tyle, że zdołasz odejść. Mogą być potem nieoczekiwane trudności. To się wydaje łatwe, ale nie jest. Do odejścia trzeba mieć naprawdę solidne podstawy. Pamiętaj - nie jesteś ideałem. Każdy ma wady.

Z drugiej strony, po rozstaniu czasem zaczyna się o wiele ciekawszy wspólny rozdział, ale to pewnie nie są liczne przypadki. Decyzja jakaś i tak pewnie zapadnie.

48

Odp: Chyba już go nie kocham...

Chociaż facet wydaje sie byc faktycznie slaby - to podejscie Autorki jest równie do doopy. Pelna pretensji, nic sie nie podoba a sama nic z tym nie zrobi ani nie wykaże inicjatywy. Gotowy materiał na zdradzaczke ktora poszla w bok bo partner taki straszny był

Posty [ 48 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chyba już go nie kocham...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2021