netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

492 odpowiedzi93 473 wyświetleniazałożony przez ona24, 24.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 66 do 130 z 493 ]

66

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
mplewaniuk napisał/a:

lecz się kobieto... kiego kija zawracasz gitarę. temu swojemu psełdo mężowi.skoro teraz bujasz sie w jego bracie ti ci bedzie później?

"Pseudo":) Buja sie?:) No tak....jestes jeszcze na etapie "zabujania", a nie prawdziwej milosci ekspercie:)

67

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
mplewaniuk napisał/a:

lecz się kobieto... kiego kija zawracasz gitarę. temu swojemu psełdo mężowi.skoro teraz bujasz sie w jego bracie ti ci bedzie później?

Jak widać są jeszcze ludzie którzy mnie potępiają za moje myśli...
Mam się leczyć?? - tylko dlaczego przecież mi nic nie dolega?!
Wydaję mi się, że to tylko chwilowe zauroczenie, które mam nadzieje nie długo minie! Moja narzeczony raczej nie jest pseudo mężem tylko przyszłym:):) - a w moją miłość do PRZYSZŁEGO MĘŻA nigdy nie zwątpiłam!!

Jak już wspomniałam we wcześniejszych postach zauroczenie do szwagra mam zamiar zamienić w kontakt zwykło - rodzinny! wierzę, że to mi się uda!! Po prostu potrzebuję czasu.

Szwagier dalej unika kontaktu ze mną, ale chyba mnie to zaczęło cieszyć:) Mam nadzieję, że zrozumiał:)

68

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
ona24 napisał/a:

Szwagier dalej unika kontaktu ze mną, ale chyba mnie to zaczęło cieszyć:) Mam nadzieję, że zrozumiał:)

Jeszcze troche i zapomnisz o nim.Pozniej bedziesz sie smiac z tego, ze tak Cie swoja osoba zauroczyl smile

69

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Mam nadzieje, na prawdę, myśli o nim zaczynają mnie trochę przytłaczać, zwłaszcza w sytuacjach kiedy nie powinnam zaprzątać sobie głowy niczym:(!

Dziś rozmawialiśmy z przyszłym mężem o podróży po ślubnej;) i to co od niego usłyszałam, a raczej co za planował wstrząsnęło mną troszkę..;/ - mianowicie chodzi o to, że planowaliśmy już dość dawno wyjazd w ciepłe kraje.. oczywiście z córeczką, nie wyobrażam żeby się świetnie bawić bez niej!! - no i narzeczony za proponował byśmy złożyli propozycję jego bliźniakowi by pojechał z nami i kiedy będziemy chcieli być sami.. został z naszą córką w hotelu, nad morzem itp... (bo w końcu jest chrzestnym i czasami jego pomoc się przyda), a po za tym sam sie zrelaksuje bo ciężko pracuje!! oczywiście udawałam, że wszystko Oki, że możemy o tym jeszcze innym razem pogadać, przemyśleć itp., ale byłam jednocześnie w amoku!! - ja chcę się pozbyć myśli o nim, jego obecności itd., a tu nagle on ma z nami wyjechać na nasz wspólne wakacje, kiedy powinnam się - nie wiem cieszyć moim szczęściem z mężem będę przytłoczona obecnością szwagra!:( - nie wiem jak mogłabym delikatnie wybić ten pomysł narzeczonemu nie dając mu nic do zrozumienia!!??? -POMÓŻCIE!

Oby narzeczony zmienił zdanie i nie naciskał by rozmawiać z jego bratem! ;(

70

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Powiedz narzeczonemu, że nie są to zwykłe wakacje, tylko podróż poślubna i chcesz być tylko z tymi których kochasz najbardziej na świecie:)) Na wakacje zabierzecie szwagra za rok.
Wiesz dziwny ten Twój szwagier, uważaj na Niego i nie wierz, że się zakochał:( Dla mnie to wymyślił coś szybciutko  żeby jeszcze bardziej Ciebie podkręcić. Teraz się nie odzywa i pewnie zdaje sobie sprawę, że Ty jeszcze więcej myślisz, jest zły, obraził się, zrozumiał?
Flirtować z narzeczoną brata?! No trzeba mieć niezły charakterek.
Trzymam za Ciebie, Twojego męża i córeczkę kciuki, żebyście stworzyli szczęśliwą, cudowną rodzinkę bez osób trzecich (chociażby w myślach:)). Powodzenia

71

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
ona24 napisał/a:

Mam nadzieje, na prawdę, myśli o nim zaczynają mnie trochę przytłaczać, zwłaszcza w sytuacjach kiedy nie powinnam zaprzątać sobie głowy niczym:(!

Dziś rozmawialiśmy z przyszłym mężem o podróży po ślubnej;) i to co od niego usłyszałam, a raczej co za planował wstrząsnęło mną troszkę..;/ - mianowicie chodzi o to, że planowaliśmy już dość dawno wyjazd w ciepłe kraje.. oczywiście z córeczką, nie wyobrażam żeby się świetnie bawić bez niej!! - no i narzeczony za proponował byśmy złożyli propozycję jego bliźniakowi by pojechał z nami i kiedy będziemy chcieli być sami.. został z naszą córką w hotelu, nad morzem itp... (bo w końcu jest chrzestnym i czasami jego pomoc się przyda), a po za tym sam sie zrelaksuje bo ciężko pracuje!! oczywiście udawałam, że wszystko Oki, że możemy o tym jeszcze innym razem pogadać, przemyśleć itp., ale byłam jednocześnie w amoku!! - ja chcę się pozbyć myśli o nim, jego obecności itd., a tu nagle on ma z nami wyjechać na nasz wspólne wakacje, kiedy powinnam się - nie wiem cieszyć moim szczęściem z mężem będę przytłoczona obecnością szwagra!:( - nie wiem jak mogłabym delikatnie wybić ten pomysł narzeczonemu nie dając mu nic do zrozumienia!!??? -POMÓŻCIE!

Oby narzeczony zmienił zdanie i nie naciskał by rozmawiać z jego bratem! ;(

No chyba nieźle to sobie wymyślił (oczywiście szwagier),bo nie sądzę,żeby to był wyłącznie pomysł twojego męża.
Pod żadnym pozorem nie daj się w to "wkręcić"....to jest zbyt niebezpieczne przy takim twoim stanie psychicznym.
Powiedz rzeczywiście mężowi,że to jest podróż "uczuciowa" tylko wszej trójki,.....a co sie tyczy opieki nad córcią to w wielu hotelach są specjalne opiekunki,które pozwalają rodzicom na "chwile samotności".
A nawet bez tego jakoś sobie poradzicie...przecież nie jesteście ani pierwszymi ani ostatnimi w takiej sytuacji i nikt z tego powodu jeszcze nie umarł.:)
Oczywiście zrób to w miarę delikatnie...mówiąc,ze przecież szwagier moze pojechać sobie sam lub ze znajomymi,bo taka forma jest odpowiednia a wyjazd jako "ciotka przyzwoitka" w podróż poślubną razem z bratem to nie jest normalne.....nawet jak to są bliźniacy.

72

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Szwagier w podrozy poslubnej???

Pewnie sie dobra duszyczka zaoferowala nad opieka chrzesnicy...:)

Rozwiazania podane powyzej, uwazam za rozsadne.

73

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Ja pitole, a ten co na zaczepke?
Jakis sprytny jego plan.

74

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć, - uważacie, że to może być pomysł szwagra?!
Jeśli tak to ja już nie wiem co mam robić, myśleć sad Czego on ode mnie chcę?

Musze koniecznie wybić to z głowy narzeczonemu i to jak najszybciej bo ślub za pasem i urlop za raz po !!
Dlaczego ten szwagier uczepił się właśnie mnie?! (Ma jeszcze inne bratowe ;p) - nie no to żart! Niech nie tyka "cudzych" kobiet!!

Co raz bardziej mam ochotę dociec dlaczego szwagier chcę wtargnąć bliźniakowi w związek! - czy jest coś o czym nie wiem, a może powinnam?

Ciesze się, że tak wiele osób na forum życzy mi szczęścia to na prawdę bardzo miło z Waszej strony!;) Chciałabym być szczęśliwa i wierzę, że nam się uda, a Szwagier znajdzie sobie inny obiekt za interesowań, a ja chętnie mu pomogę by tylko znikł z mich myśli!!!!

75

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

No kochana:)
Rzucilas mu wyzwanie odtracajac go, a przy okazji ujawniajac fakt, ze na Ciebie w jakis sposob dziala.
A jego, prawdopodobnie, sie nie rzuca:)

I tak szczerze powiedziawszy.....nie mialabym ochoty nawet poznawac takiego czlowieka.
Juz sam fakt, ze krazy jak sep wokol wlasnej szwagierki.
I ta podroz..........:)
Pomysl BOMBA:)

76

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
Leila01 napisał/a:

No kochana:)
Rzucilas mu wyzwanie odtracajac go, a przy okazji ujawniajac fakt, ze na Ciebie w jakis sposob dziala.
A jego, prawdopodobnie, sie nie rzuca:)

I tak szczerze powiedziawszy.....nie mialabym ochoty nawet poznawac takiego czlowieka.
Juz sam fakt, ze krazy jak sep wokol wlasnej szwagierki.
I ta podroz..........:)
Pomysl BOMBA:)

Jej sama nie wiem co o tym myśleć - pewnie macie rację, a ja wierzę, że to pomysł narzeczonego!? - dziś znów o tym rozmawialiśmy i tu nagle... dzwoni Skype! - szwagier! Jezu czuje jakby mnie prześladował!- jakby wiedział, że rozmowa będzie o nim..!!!

I wiecie co? - chyba przez to, że opowiedziałam tu swoją historie zaczynam czuć do szwagra raczej nie chęć - tzn. zaczynam go nie znosić jako faceta!! - ale myśli nadal są ;( np. dziś brałam kąpiel i wyobrażałam sobie, ze tuż obok mnie jest szwagier, robi mi masaż, pieści, całuje...-aż tu nagle wielki huk -córcia wywaliła drewniane klocki na panele! i chyba całe szczęście!

Lubiłam go zawsze, szczery, uśmiechnięty z poczuciem humoru.. itp., ale przez to, że krążą mi po głowie myśli o nim zaczynam go "nie lubić" - sama nie wiem czy to dobrze?! Zawsze dogadywaliśmy się ze szwagrem! we wszystkim, zawsze stawał po mojej stronie kiedy sprzeczałam się z narzeczonym itp...

Wiem natomiast jedno za 3miesiące o tej porze, będę już szczęśliwą zoną i mam nadzieję zakochaną po uszy tylko w mężu, a szwagier pójdzie w nie pamięć!!

77

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Kilka dni tu nie zaglądałam i nie pisałam!! - chciałam przestać w jaki kolwiek sposób unikać myśli o nim!!

Nie wiem dlaczego, ale im bardziej unikam tego tematu tym bardziej się nakręcam i myśli o nim są nie do zniesienia!
Ciągle coś mi się wydaję, ciągle coś czuję, ciągle te myśli...o nim o szwagrze! - o osobie która tak na prawdę jest mi w pewien sposób zakazana!!

Już nie wiem dlaczego tak się dzieje!Na prawdę unikam kontaktu ze szwagrem - co dla nie których stało się wielkim znakiem zapytania, czy się pokłóciliśmy czy co?... jej co mam im wszystkim mówić? co robić!!?? chce o nim za pomnieć!!!!!!!!!!!

78

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Wiesz co czujesz do swojego przyszłego szwagra?  Pożądanie. Ulegniesz, a do końca życia będziesz żałować tej decyzji. Uważaj bo stąpasz po cienkim lodzie, to może odbić się na Twoim związku.

79

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
Inkes napisał/a:

Wiesz co czujesz do swojego przyszłego szwagra?  Pożądanie. Ulegniesz, a do końca życia będziesz żałować tej decyzji. Uważaj bo stąpasz po cienkim lodzie, to może odbić się na Twoim związku.

Pewnie masz racje!! Uciekam od tego jak tylko mogę, unikam go, nie długo wyjeżdżam nie będę mieć kontaktu z nim przez miesiąc - czy uda mi się wtedy to pokonać? To co się ze mną dzieje jest po prostu już męczące...
Przy rozmowach z koleżankami... nie mogę się skupić, ciągle błądzę gdzieś myślami, chciałabym się zwierzyć komuś bliskiemu... ale wtedy przegram wszystko!!! - TO CO KOCHAM!

Dlaczego to wszystko jest takie głupie!?

80

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Miałam nadzieję,że już się trochę "wyleczyłaś",bo tu nie zaglądałaś.
A ty biedaczko dalej walczysz......tylko pamietaj: tę walkę musisz wygrać,bo masz do stracenia największy skarb...rodzinę,którą przecież kochasz.
Ten wyjazd na miesiąc rzeczywiście będzie dla ciebie "jak sanatorium"...jednak musisz się całkowicie odciąć od niego i niech się wszyscy pytają dlaczego a ty odpowiadaj,że masz czas tylko dla córci i męża i do tego żyjesz swoim ślubem,który jest tuż,tuż......
Nie ulegaj jego fałszywej miłości,bo to nie jest warte ani jednej twojej łzy.
Trzymaj się cieplutko

81

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
dor57 napisał/a:

Miałam nadzieję,że już się trochę "wyleczyłaś",bo tu nie zaglądałaś.
A ty biedaczko dalej walczysz......tylko pamietaj: tę walkę musisz wygrać,bo masz do stracenia największy skarb...rodzinę,którą przecież kochasz.
Ten wyjazd na miesiąc rzeczywiście będzie dla ciebie "jak sanatorium"...jednak musisz się całkowicie odciąć od niego i niech się wszyscy pytają dlaczego a ty odpowiadaj,że masz czas tylko dla córci i męża i do tego żyjesz swoim ślubem,który jest tuż,tuż......
Nie ulegaj jego fałszywej miłości,bo to nie jest warte ani jednej twojej łzy.
Trzymaj się cieplutko

Dziękuje bardzo za słowa otuchy, cieszę się, że ktoś potrafił mnie zrozumieć i nie potępia mnie za moje myśli..;) Mam nadzieje, ze będzie jak napisałaś, że ten miesiąc będzie kuracją i wyleczy mnie z tego "zauroczenia, pożądania, zabujania"- sama już nie wiem jak mam na to mówić!!
Jak wszyscy dobrze wiemy, niebawem są święta i tego czasu boje się najbardziej!! - Raz mam wrażenie, że jestem twarda, że nic się nie wydarzy, ale znów innym razem w snach, myślach - ulegam mu;(((

Zorbie wszystko by nic się nie wydarzyło, postaram się nie dać mu okazji by myślał, że na coś "mam ochotę" postaram się być zimna i stanowcza! - to chyba będzie najlepsze!!
Kocham to co mam i nie chce nic stracić.
Miesiąc który spędza tylko z córcia, na pewno rozwiąże mój problem!! - wierze w to, że na tym urlopie nie będę miała nawet chwili na myślenie o czym nie powinnam!!

82

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Kobiety ratujcie!!!!

To co dziś usłyszałam z ust narzeczonego zwaliło mnie z nóg...!!! Proszę dajcie pomysły jak wybić to z głowy narzeczonemu i nie dać mu nic do zrozumienia!!!??
Mianowicie chodzi o to, że on chcę ściągnąć do nas swojego brata bliźniaka.. bo ma dla niego stałą pracę! żeby z nami zamieszkał!!?? - co ja mam robić? nie zniosę codzienności ze szwagrem!!
Boje się, że będzie próbował zniszczyć nasz związek, podrywając mnie.. flirtując itp.. jak mogę wyperswadować ten pomysł narzeczonemu? raz, a skutecznie?!

Nie mogę pozwolić na to.. to zbyt szybko by on pojawił się na co dzień w moim życiu, zbyt często pojawia się nadal w moich myślach!

83

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
ona24 napisał/a:

Kobiety ratujcie!!!!

To co dziś usłyszałam z ust narzeczonego zwaliło mnie z nóg...!!! Proszę dajcie pomysły jak wybić to z głowy narzeczonemu i nie dać mu nic do zrozumienia!!!??
Mianowicie chodzi o to, że on chcę ściągnąć do nas swojego brata bliźniaka.. bo ma dla niego stałą pracę! żeby z nami zamieszkał!!?? - co ja mam robić? nie zniosę codzienności ze szwagrem!!
Boje się, że będzie próbował zniszczyć nasz związek, podrywając mnie.. flirtując itp.. jak mogę wyperswadować ten pomysł narzeczonemu? raz, a skutecznie?!

Nie mogę pozwolić na to.. to zbyt szybko by on pojawił się na co dzień w moim życiu, zbyt często pojawia się nadal w moich myślach!

No więc nie było mnie tu jakiś czas... oczywiście celowo by nie myśleć o tym temacie, by nie wciągać sie w to dalej... Czy mi sie udało?? Juz prawie... gdyby nie moja głupota dziś!! słuchając sobie muzyki w internecie napotkałam sobie na piosenkę! - piosenkę przy której tak świetnie kiedyś bawiłam sie ze szwagrem!! - i wszystko wróciło:(:( cały dzień znów myśli były o nim:(!!

Zastanawiam się czy to kiedyś minie? - czy za każdym razem, kiedy coś będzie związane z nim będzie mi przypominało, ze coś tam mnie do niego ciągnie?! za kilka dni szwagier przyjeżdża...:( tak dziwne mi,.. im bliżej tym bardziej sie denerwuje:(
co mam robić?? do wyjazdu jeszcze miesiąc.. czy oczyszczę się z tego przed ślubem?? CHCĘ TEGO BARDZO!!!

84

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Albo Twój narzeczony jest tak naiwny,albo ślepo Tobie ufa.Ja na Twoim miejscu powiedziałabym narzeczonemu,żeby tę decyzję jednak przemyślał,że to nie jest Twoim zdaniem najlepszy pomysł.Ja wiem,że to jego brat,ale jednak ryzyko i zagrożenie istnieje bardzo duże.Coś mi się zdaje,że jeśli Twój szwagier jednak u Was zamieszka z Twojego małżeństwa z narzeczonym wyjdą nici.Porozmawiaj z narzeczonym,czy dla niego ważniejszy jest brat czy Ty?

85 Ostatnio edytowany przez nikandra (2012-03-28 11:31:21)

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Wiesz co Ona??
tak sobie czytam te Twoje wypowiedzi i czytam ...i albo Ty sobie jaja robisz z forumowiczów tą głupią historyjką albo... z Tobą samą i rodziną Twojego męża coś nie gra do końca?
Kto normalny mając rodzinę dziecko planując ślub we wszystkie te plany ściśle  wdraża swojego brata?? Choćby nawet bliźniaka.
Wspólna podróż poślubna a teraz już nawet wspólne zamieszkanie hahahaha jaj sobie nie rób kobieto big_smile big_smile
W tym świetle jak to opisujesz Twój przyszły mąż wybacz ale wychodzi na totalnego ...brak słów!!
Trzy strony wątku a Ty wciąż jak chorągiewka na wietrze...chce ,nie chce ,chce a może nie chcę...pożądam nie pożądam big_smile ale ślub już tuż tuż...narzeczonego kocham a jakże ...tylko dooopa się pali do szwagra wink big_smile

86

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

W tej sytuacji jest jedno stwierdzenie, któremu myślę nikt nie zaprzeczy... albo w jedną stronę albo w drugą. Bez względu którą opcję wybierzesz, zawsze jest to leprze od niedokonywania wyboru. Dlaczego? Już mówię:

Opcja nr 1: Ogarniasz się, i stanowczo będziesz walczyć z tym "zauroczeniem" choćby się paliło. W tedy (zakładamy) zauroczenie mija, a Ty dalej prowadzisz sobie szczęśliwe życie u boku męża. Córka ma ojca i "niepatologiczną" rodzinę.

Opcja nr 2: Odwołujesz ślub i zbliżasz się w stronę szwagra. No i jak szczęście Cię nie opuści, to szwagier nawet nie weźmie Cię na 1 bądź 2 noce i będzie z Tobą. No oczywiście będziesz stygmatyzowana w rodzinie, a ex narzeczony będzie Ciebie nienawidzić. No ale za to będziesz z facetem który Cię pociąga itd.

Opcja 3: Nic nie robisz, i czekasz aż samo się rozwiąże. A w tedy nie trzeba długo czekać aż potkniesz się a w tedy nie masz nic... oprócz problemów oczywiście, deprechy i poczucia winy

Myślę że powyższe możliwe sytuację są w miarę dobrym odzwierciedleniem tego co może być (możesz zrobić sobie sama coś takiego). Więc doradzam Tobie abyś coś wybrała... i DEFINITYWNE SIĘ TEGO TRZYMAŁA BEZ WĄTPLIWOŚCI

87

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
nikandra napisał/a:

Wiesz co Ona??
tak sobie czytam te Twoje wypowiedzi i czytam ...i albo Ty sobie jaja robisz z forumowiczów tą głupią historyjką albo... z Tobą samą i rodziną Twojego męża coś nie gra do końca?
Kto normalny mając rodzinę dziecko planując ślub we wszystkie te plany ściśle  wdraża swojego brata?? Choćby nawet bliźniaka.
Wspólna podróż poślubna a teraz już nawet wspólne zamieszkanie hahahaha jaj sobie nie rób kobieto big_smile big_smile
W tym świetle jak to opisujesz Twój przyszły mąż wybacz ale wychodzi na totalnego ...brak słów!!
Trzy strony wątku a Ty wciąż jak chorągiewka na wietrze...chce ,nie chce ,chce a może nie chcę...pożądam nie pożądam big_smile ale ślub już tuż tuż...narzeczonego kocham a jakże ...tylko dooopa się pali do szwagra wink big_smile

HALO NIKANDRA
dziwne jest przynajmniej to co piszesz Ty? - sory, ale nie mam 16 lat by bawić sie w opisywanie sytuacji, która nie istnieje!!! Moze Ty tak robisz, albo robiłaś i Ci się nagle przypomniało!!

Nigdy nie podobał Ci sie inny facet? nigdy nie spotkałaś sie z sytuacja, ze ktos kocha jedną osobę, ale podoba mu sie tez inna?? jeśli tak to w jakim Ty świecie żyjesz? Bo na co dzień się słyszy, widzi sytuacje, gdzie czasami ktoś pada na jakiś czas pod zauroczenie innej osoby, a to nie mija z dnia na dzień;) - chyba, że Ty jesteś osobą, która pokochała bez graniczenie jednego faceta i nie widzi świata po za nim - fajnie juz Ci zazdroszczę jeśli tak masz!!


Ja jednak mam taką sytuacje,a nie inną, może jestem osobą uległą, na która działa podryw i flirt przyszłego szwagra!! I nie potrafię sobie sama z Tym poradzić i potrzebuje porady!!!

"Podróż Poślubna" - w prawdziwą podróż poślubną nie zabiera sie dzieci, a że my je mamy, chcieliśmy zabrać kogoś by pomógł nam przy dziecku - sory, ale nie moja wina, ze narzeczony zaproponował brata, z którym najbardziej się dogaduje.. tą sprawę mamy już rozwiązaną, nie jedziemy w podróż jedziemy w sierpniu do Polski;)

Wspólne zamieszkanie? - jak mieszka się za granicą i ma się dla kogoś stałą prace to oczywiście oferuję się ją komuś kto jej potrzebuje i nie poślesz później tego kogoś w diabli tylko proponujesz mu by zamieszkał z Tobą - chyba ze NIKANDRA jesteś tak mało myślna i od razu puszczasz kogoś na głęboką wodę - ten temat dalej jest pod znakiem za pytania!!

Mój narzeczony raczej nie jest ślepy, ani ..... |(nie wiem co miałaś) na myśli, ja mu po prostu nigdy przy nim nie dałam powodów by był zazdrosny o swojego brata. Dlatego tak obawiam się tych świąt, że w końcu coś sie wyda, a może już będzie inaczej, może szwagier sie opamiętał - bo od jakiegoś czasu zaczął normalnie mnie traktować, nie flirtuje...
Ja natomiast nadal czasami o nim myślę, ale nie tak jak wcześniej... ślub za pasem i przygotowania zaczynają mnie pochłaniać wink

Wierze, ze wszystko sie ułoży ja podejmę odpowiednią decyzje, a szwagier się opamięta!!

88

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

HALLO ONA big_smile
nie ma nic dziwnego w tym co piszę...dziwne jest to o czym opowiada przyszła żona swojego narzeczonego w niedługim czasie, jak i dorosła osoba która na krótko przed ślubem ma wątpliwości co do swych intencji względem szwagra no i rzecz jasna przy okazji swego narzeczonego.
Mnie się nic nie przypomniało, bo nie ma co przypominać ,takiej farsy nie przeżyłam i broń boże uchowaj przed takowym przypadkiem.
Za to Tobie chyba zbyt często się zapomina z kim tak naprawdę chcesz związać swe plany na przyszłość smile

Życzę konsekwencji i opamiętania, nie tylko samemu szwagrowi ale i Tobie smile
Niech ślub pochłonie Cię bez reszty a miłość do przyszłego męża wzmocni w dwójnasób.

pozdrawiam
Nika wink

89

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Witam

I jak tam święta minęły?

Pozdrawiam serdecznie:)

90

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Witajcie po długim czasie!!

Wiem, ze pewnie po tym co tu przeczytacie, padnie wiele nie miłych słów, zrozumiem i przyjmę je sobie do serca!!

Po świętach ogólnie znośnie.. był szwagier.. był!! - wiele się wydarzyło, ale chyba jednak potrafię się pohamować i po części jestem z siebie dumna!
Pierwszego dnia siedziałam długo z szwagrem do późnej nocy - kiedy narzeczony już spał, rozmawialiśmy o wielu sprawach (popijając drinka) - zwłaszcza o tym co dzieje się między nami! - powiedziałam mu co czuję : a mianowicie, że pociąga mnie bardzo, że podoba mi się jak mnie traktuje, że cieszy mnie to, że jako mężczyzna lubi na mnie patrzeć, że czuję się przy nim dowartościowaną kobietą, ale nie czuje do niego nic więcej po za pożądaniem! ŻE KOCHAM TYLKO I WYŁĄCZNIE JEGO BRATA I TO Z NIM WIDZĘ SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ!!  - odpowiedź szwagra była zaskakująca !!;(( Po pierwsze pocałował mnie tak namiętnie i tak przytrzymał blisko siebie, że nie mogłam się odepchnąć a o krzyczeniu nie było mowy (za drzwiami spał mój narzeczony).! Może to głupie wymówki, ale w pierwszej chwili na prawdę pragnęłam wydostać się z jego obiec!! Niestety z każdą chwilą miałam ochotę na więcej! ;( - wiem głupia jestem jak but!!!!! (nie wiem czy to alkohol dał nam tyle odwagi czy tak miało być?!)
Jednak szybko się opamiętałam i uciekłam do narzeczonego spać!!

Na drugi dzień rano, kiedy mój narzeczony był już w pracy, szwagier przeprosił mnie za to co się wydarzyło! Przeprosił i obiecał, że to się więcej nie powtórzy. Niestety nie dotrzymał słowa! Kolejnego wieczoru, znów to zrobił... a ja  znów nic z tym nie zrobiłam! - poniosło nas i padły słowa, których chyba żałujmy oboje: szwagier wyznał mi miłość, a ja powiedziałam, że też coś czuje... ale ja nie mogę zranić mojego narzeczonego za nie całe dwa miesiące wychodzę za niego za mąż!! - nie mogłabym mu tego zrobić- mamy dziecko, ona potrzebuje ojca!!

Kiedy szwagier usłyszał te słowa- chyba w amoku powiedział: "...zastąpię jej ojca, przecież wiesz, że kocham ją jak własną córkę, tylko ucieknij ze mną, ucieknijmy daleko.." - TE SŁOWA ZWALIŁY MNIE Z NÓG. w pierwszym momencie nie wiedziałam co się ze mną dzieje!!!- takich słów nie słyszy się codziennie, siedziałam w milczeniu chyba z 20min. w końcu powiedziałam ze łzami w oczach co czuję, co muszę zrobić: czyli wyjść za mąż za faceta z którym mam dziecko, z którym jestem szczęśliwa i którego kocham!!! ta rozmowa się skończyła i nie wracaliśmy do niej przez kilka dni.

Wszystko było Oki- oboje udawaliśmy!! czułam się z tym okropnie, ale musiałam to znieść!! - OSTATNIEGO WIECZORU ZNÓW ZOSTALIŚMY ZE SZWAGREM SAMI!! ZNÓW MNIE POCAŁOWAŁ A NA KONIEC POWIEDZIAŁ: TO OSTATNI NASZ POCAŁUNEK BĘDĘ GO PAMIĘTAŁ NA ZAWSZĘ! Kocham Cie i zabieram tą miłość ze sobą, bądź szczęśliwa, a to co czuję zabiorę ze sobą, TAJEMNICA AŻ PO GRÓB!! popłakałam się jak dziecko!! nie wiedziałam co się dzieje, co sprawiło, że ON mnie pokochał facet, który zabawiał się wszystkimi kobietami, zakochał się właśnie we mnie??


Wyjechał przedwczoraj! - ulżyło mi, dziś rozmawialiśmy na Skype, zachowywał się jakby nigdy nic!! jakbyśmy po prostu byl tylko rodziną?!! Czy zrozumiał? że kocham jego brata? że nie może mnie ranić!!? Man nadzieję, że tak, że zapomnimy oboje o wszystkim i będzie każdy z nas żył własnym życiem!!!

Wiem głupia jestem, że pozwoliłam na pocałunki, na słowa, które nie powinny paść, ale wierzę, że ta tajemnica zostanie zabrana do Grobu, na szczęście nic więcej się nie wydarzyło!! Nic co mogłoby zniszczyć wszystko!!!!
Teraz  już wiem JA NAPRAWDE KOCHAM MOJEGO NARZECZONEGO I NAWET POŻĄDANIE INNEGO FACETA TEGO NIE ZMIENI!! Wierze w NASZĄ WIELKĄ PRAWDZIWĄ MIŁOŚĆ!!!

91

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Ciut nie film:)

Stało się i nie ma odwrotu.
Skoro możesz "swobodnie oddychać" to bardzo dobrze.
Oby tylko w przyszłości nie powtórzyły się podobne sytuacje:)

Z jednej strony to dobrze, że wszystko zostało "wyjaśnione" bo inaczej cała sytuacja ciągnęłaby się w nieskończoność...

teraz trzeba tylko patrzeć do przodu.\

Powodzenia:)

92

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Widzisz - ona - dobrze,że to tak się skończyło,bo zawsze mogło być gorzej.Dobrze,że to on zrozumiał coś i dał sobie spokój.Jednak brat to brat,wiedział pewnie,że byłby nie w porządku przynajmniej w stosunku do niego.A Wam teraz życzę wszystkiego co najlepsze,drugi raz chyba się w coś podobnego nie wpakujesz?. Pozdrawiam.

93

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Mam taką wielką nadzieje, że Szwagier zapomni o mnie, o tym wszystkim co się wydarzyło!! No i ja- muszę usunąć te wszystkie wspomnienia i myśli ze swojej głowy!!

Wierzę, że mi się uda, mam wspaniałego mężczyznę obok, córkę którą kocham nad życie no i ślub za pasem, na którym będziemy sie wszyscy wspaniale bawić~!!! Ja, narzeczony, szwagier i reszta rodziny i przyjaciół;))

Jeśli chodzi o Szwagra, życzę mu wszystkiego dobrego z całego serca i wierzę, że znajdzie kobietę, która kiedyś po kocha i wtedy będzie śmiał się z tego co czuł do mnie!!

Dziękuje Wszystkim za słowa otuchy i wsparcia, a także tez te krytyczne, które na pewno wzięłam sobie do serca!! Mam nadzieję, że już nie będę musiała nic więcej dodawać ani za miesiąc, a ni za rok!!

94

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Ach te temperamenty kobiece! No tak, to bardzo poruszajace, romantczne, pluf, i co? zamiast narzeczonego, jego brat? Historia sie ponawia od wiekow, czyli watek Odypa, niezle, w szukaniu namietnosci, gdy kosci zosatle rzucone.... wiec kogo, ta kobieta, ktora szuka przezyc serca, a  z rozumem materialnym, ma sie podziac? Wiec prawda sie powtarza przez wieki, serce ma swoje przyczyny, ktorych rozum nie moze poznac?
Sytuacja bez wyjscia? och!, nie, na razie jest ich duzo, tyle tylko, ze mam wrazenie, ze dziewczyna, ktora szuka odpowiedzi na dylemat prosty, broni sie przez przemijaniem czasu, przed codzinnoscia, chce przedluzyc to cos co przezyla juz, czyli, namietne slowa, "och! jaka ty jestes ektra, a jaka piekna, jak mi jest z toba dobrze, jestes wyjatkowa bez aktu milosci, bez seksu, no tak jakie to jest piekne...
a raz juz przezyte szuka sie nowego, tego samego, ale nowego  i nie wychodzi sie z okregu rodzinnego partnera?
No dobrze, rozumiem kobiete, a co z przyszlym mezem, idzie w odstawke, tym bardziej ze to brat tego namietnego, dwuznacznego, wspanialaego i tajemniczego, tego kto wlasciwie ma dobre miejsce z dystansu?

Nic nie jest proste, wszystko do ulozenia, a rozum chyba jest najlepszy, gdy serce juz raz powiedzialo tak. wiec niech zostanie prawdziwe.
Z pozdrowieniami dla mlodosci niewinnej.
LESZCZYNEK

95

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

ona24;

przeczytaj to co ja napisałam "Zdradziłam męża z jego bratem". może to da Ci do myślenia.
Ja nie mogę sie pozbierać 3lata i ciągle o nim myślę.
..... .

96

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Wiesz Ona co jest najzabawniejsze przeczytałam to wszystko i jestem pełna podziwu dla Twojej bezbronnosci,niedojrzałości az strach pomyśleć co bedzie dalej -
Jedno jest pewne zdrada to nie tylko akt seksualny -napewno się ze mna nie zgodzisz ale nie wiesz jeszcze co to miłość-szkoda ale może wreszcie zaczniesz myśleć .
Nie zazdroszczę mężowi,dziecku i Tobie -szwagra osobowośc znasz wiec jego bym usprawiediwiła .W końcu sam nie ciągnął tej emocjonującej gierki.

97

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

to jest wlasnie patologia brak slow:)))

98

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

myślałam, że spadnę z krzesła jak to przeczytałam big_smile No Boże drogi, kobieta jest trochę znudzona obecnym partnerem i szuka odskoczni. Marzy się wielki romans i takie rzeczy tu opisuje, romans tkliwy, niespełniony pełen wzlotów i upadków... Czy to prawda czy nie- nie ważne. Czy Ty kobieto nie pracujesz mając czas na takie romanse? smile

99

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Wiele mozna mówić, potepiać i udzielać dobrych rad... gdy sie nigdy nie było w takiej sytuacji. Ja wiem coś więcej... co czuje kobieta która nie może opędzić się od mysli o swoich szwagrze (u mni jest identyczna sytuacja, tylko z moim narzeczonym nie mamy dziecka, jak autorka tego postu) I nie jest wcale tak latwo o tym wszystkim zapomniec biorąc pod uwage że brata swojego chlopaka/narzeczonego widuje się przecież dosyc czesto... z racji bycia rodziną. I powiem jedno... nigdy się nie da patrzeć obojętnie na (szwagra) jesli wie się jaki smak mają jego usta... to zawsze wraca... i to nie jest zwykle zauroczenie... wiem co mowie... od dwoch lat widze jego twarz nad moją twarzą, zapach jego skóry, smak ust... pomimo tego że oboje udajemy że to się nigdy nie wydarzyło... to znaczy On może nie pamieta... ale ja tak...

100

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Zresztą opisałam swój wątek więc jeśli ktoś jest zainteresowany zapraszam... opisałam go dosyc dawno... ale sprawa jest nadal aktualna...

101

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Jak może ktoś pisać PATOLOGIA!!?? - SKORO CHYBA NIE ZN ZNACZENIA TEGO SŁOWA!!!

Dziękuje wszystkim za posty! dały mi one wiele do myślenia, do zrozumienia i uwierzcie mi osoby, które na prawdę nigdy nie były w takiej sytuacji nie powinny mnie obrażać , rozumiem krytykę i biorę sobie ją do serca!!

Dziękuje tez tym, którzy mnie w końcu zrozumieli!!- widzę, że są tez osoby, które przeżyły to co ja!!
to prawda nie da się zapomnieć czyjegoś zapachu skóry, dotyku, smaku ust! zwłaszcza jeśli ta osoba nie zniknie nigdy z czyjegoś życia bo będzie się rodziną!!
Lubie na prawdę szwagra to wspaniały facet, kolega..., ale między nami wszystko skończone!! Oboje zrozumieliśmy, że dla naszego dobra tak będzie lepiej! Rozmawiałam z nim wiele razy od świąt wielkanocnych, wspominaliśmy nawet wczoraj to co się wtedy wydarzyło... i nie jest łatwo zapomnieć, ale taka jest nasza decyzja. Oboje musimy zapomnieć i udawać, że nigdy nic nie było!!

Ktoś napisał, że zdrada to nie tylko sex... ja to wiem i czuję się winna, że na tyle pozwoliłam sobie i szwagrowi!! mimo to mam nadzieję, że to na zawsze zostanie naszą tajemnicą!! Nie powiem, że nie myślę o szwagrze i że w tak szybkim czasie wymazałam go z pamięci bo bym skłamała...ale uwierzcie mi, że staram się by nie spieprzyć sobie i jemu życia!!

Za kilka tygodniu wychodzę za mąż - przygotowania pochłonęły mnie pełną parą.. cieszę się , że jestem z dala od szwagra i mam czas tylko dla siebie! Czas by zregenerować siły i całą swoją miłość i uczucie przelać na przyszłego męża i córkę:)

102

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
ona24 napisał/a:

Ktoś napisał, że zdrada to nie tylko sex... ja to wiem i czuję się winna, że na tyle pozwoliłam sobie i szwagrowi!! mimo to mam nadzieję, że to na zawsze zostanie naszą tajemnicą!! Nie powiem, że nie myślę o szwagrze i że w tak szybkim czasie wymazałam go z pamięci bo bym skłamała...ale uwierzcie mi, że staram się by nie spieprzyć sobie i jemu życia!!

Za kilka tygodniu wychodzę za mąż - przygotowania pochłonęły mnie pełną parą.. cieszę się , że jestem z dala od szwagra i mam czas tylko dla siebie! Czas by zregenerować siły i całą swoją miłość i uczucie przelać na przyszłego męża i córkę:)

Starasz się nie spieprzyć sobie i szwagrowi życia...Szkoda, że nie pomyślałaś odpowiednio wcześniej by przypadkiem nie skrzywdzić swojego narzeczonego. Chcesz, aby Twoja zdrada pozostała tajemnicą. A czy Twój narzeczony chciałby być okłamywany? Gdzie w Twoim myśleniu miejsce na jego dobro? Podobno, gdy się kocha, chce się dla drugiej osoby jak najlepiej, a z Twoich postów przebrzmiewa "ja, ja, ja...". Nie uważasz, że ma on prawo sam podjąć decyzję, czy chce się ożenić z osobą, która go zdradziła z jego bratem i nadal coś do niego czuje? Dlaczego odbierasz mu podmiotowość w tej sytuacji, decydujesz za niego?

103

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

A dla mnie autorka postu to fantastka.. wyolbrzymia, kręci i nakreca.. ot.. nudzi sie chwilami dziewcze a to ją z lekka rajcuje.. bezsensu moja droga.. ja wiem,że zycie pisze rózne scenariusze.. ale Ty moja droga coś tu mocno kręcisz.. głownie nami... tu na forum..

104

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
Malwina69 napisał/a:

A dla mnie autorka postu to fantastka.. wyolbrzymia, kręci i nakreca.. ot.. nudzi sie chwilami dziewcze a to ją z lekka rajcuje.. bezsensu moja droga.. ja wiem,że zycie pisze rózne scenariusze.. ale Ty moja droga coś tu mocno kręcisz.. głownie nami... tu na forum..

Hm... wiesz nie wiem dlaczego mnie tak oceniasz skoro nie znasz mnie, ani mojej sytuacji - nie mam czasu na to by siadać do komputera i robić sobie z ludzi pośmiewisko, zwłaszcza z tych których nie znam!! nie rajcują mnie takie rzeczy i uwierz, że nie miałabym celu opowiadać nie stworzonych historii gdzieś w internecie!
Jeśli takie masz zdanie to setki ludzi opowiada tu bajki- a Ty je czytasz!! po co?!
Nie którzy nie maja co zrobić ze swoimi myślami, przeżyciami i chcą się komuś wyżalić po ta istnieją takie portale jak ten!!

KJERSTI - nigdy nie myślałam o tym co na pisałaś!
Nie wiem czy znalazłabym tyle odwagi w sobie by opowiedzieć o tym narzeczonemu? czy miałabym na tyle odwagi by spieprzyć mu życie!! ?? By pozwolić na to by mnie przekreślił ze swojego zycia?! by jego wieź z bratem bliźniakiem, z którym jest najbliżej przestała istnieć? - nie chyba nie potrafiłabym im tego zrobić. KOCHAM NARZECZONEGO, ale nie wiem czy byłby wstanie mi to wszystko wybaczyć. Wiem, że okłamuje go i to nie jest najlepsze wyjście, ale nie potrafiłabym na kilka tygodni przed ślubem spieprzyć nam wszystkim życia!!

105

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
ona24 napisał/a:

KJERSTI - nigdy nie myślałam o tym co na pisałaś!
Nie wiem czy znalazłabym tyle odwagi w sobie by opowiedzieć o tym narzeczonemu? czy miałabym na tyle odwagi by spieprzyć mu życie!! ?? By pozwolić na to by mnie przekreślił ze swojego zycia?! by jego wieź z bratem bliźniakiem, z którym jest najbliżej przestała istnieć? - nie chyba nie potrafiłabym im tego zrobić. KOCHAM NARZECZONEGO, ale nie wiem czy byłby wstanie mi to wszystko wybaczyć. Wiem, że okłamuje go i to nie jest najlepsze wyjście, ale nie potrafiłabym na kilka tygodni przed ślubem spieprzyć nam wszystkim życia!!

No i właśnie to mnie martwi, że nie pomyślałaś...Nie pomyślałaś w tym wszystkim o dobru narzeczonego. A to powinno być dla Ciebie ważne, jeśli jak twierdzisz kochasz go.
Nie potrafiłabyś spieprzyć życia...Kochana, Ty "spieprzyłaś" już. Już popełniłaś piramidalną zbrodnię na swoim związku - zdradziłaś, zachowałaś się nielojalnie. Jak Twój szwagier ma uwierzyć w to, że faktycznie kochasz narzeczonego, skoro to swój tyłek i szwagra chronisz kosztem dobra ukochanego właśnie. To już się stało. A teraz pytanie czy potrafisz wyciągnąć wnioski z nieuczciwości i od teraz zachowywać się uczciwie, czyli między innymi przyznać się. Miałaś na tyle odwagi by zdradzić. Miej, by dać szansę zdradzonemu na podjęcie decyzji. Nie uważasz, że to osoba pokrzywdzona powinna decydować co dalej z relacją, a nie ta krzywdząca? Obecnie krzywdzisz dalej, gdyż odbierasz mu szansę na w pełni świadome zdecydowanie, z kim chce spędzić życie. Skąd wiesz, że np. rezygnacja z małżeństwa z Tobą byłaby zniszczeniem mu życia? Może właśnie tym będzie małżeństwo zbudowane na kłamstwie?

Spróbuj odwrócić sytuację, wyobraź to sobie. Narzeczony zdradza Cię, powiedzmy, z Twoją przyjaciółką. Coś czują do siebie, całują się, prowadzą intymne rozmowy pod Twoim nosem. A on jak by nigdy nic planuje ślub i nie zamierza Ci o niczym mówić. Co czujesz, kiedy to sobie wyobrażasz? Złość, bunt? Sprzeciw wobec tego, że zdrajcy próbują ustawiać Twoje życie za pomocą wprowadzania Cię w błąd? Naprawdę wolałabyś nie wiedzieć i wyjść za zdrajcę?
Zresztą, jeśli nawet Ty tak byś wolała, to Twój narzeczony jest odrębną jednostką i ma prawo mieć inne zdanie na ten temat. Nie myślisz o tym, co byłoby dobre dla niego, sprowadzasz go do poziomu przedmiotu w grze między Tobą a jego bratem. A siebie i szwagra chronisz. O czym to świadczy? O miłości? Pomyśl i sama sobie odpowiedz.

Ponadto, warto też zastanowić się nad sobą. Skoro tak łatwo uległaś "chemii" ze szwagrem, może to znaczy, że Twój związek nie jest tym, czym chciałabyś, żeby był? Miłość to nie tylko chęć bycia z kimś (wybacz moralizatorski ton), ale też ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Odpowiedzialność za swoje zachowanie i tym samym za uczucia tej drugiej połówki, którą naszym zachowaniem możemy zranić. Ty test z odpowiedzialności oblałaś jeszcze przed ślubem.
Jesteście długo razem, macie dziecko, dobrze się czujecie w swoim towarzystwie. Ale może dla Ciebie to za mało? Czego szukałaś u szwagra? Przemyśl to wszystko jeszcze raz, zanim bardziej skrzywdzisz narzeczonego, a i siebie również.

106

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
kjersti napisał/a:
ona24 napisał/a:

KJERSTI - nigdy nie myślałam o tym co na pisałaś!
Nie wiem czy znalazłabym tyle odwagi w sobie by opowiedzieć o tym narzeczonemu? czy miałabym na tyle odwagi by spieprzyć mu życie!! ?? By pozwolić na to by mnie przekreślił ze swojego zycia?! by jego wieź z bratem bliźniakiem, z którym jest najbliżej przestała istnieć? - nie chyba nie potrafiłabym im tego zrobić. KOCHAM NARZECZONEGO, ale nie wiem czy byłby wstanie mi to wszystko wybaczyć. Wiem, że okłamuje go i to nie jest najlepsze wyjście, ale nie potrafiłabym na kilka tygodni przed ślubem spieprzyć nam wszystkim życia!!

No i właśnie to mnie martwi, że nie pomyślałaś...Nie pomyślałaś w tym wszystkim o dobru narzeczonego. A to powinno być dla Ciebie ważne, jeśli jak twierdzisz kochasz go.
Nie potrafiłabyś spieprzyć życia...Kochana, Ty "spieprzyłaś" już. Już popełniłaś piramidalną zbrodnię na swoim związku - zdradziłaś, zachowałaś się nielojalnie. Jak Twój szwagier ma uwierzyć w to, że faktycznie kochasz narzeczonego, skoro to swój tyłek i szwagra chronisz kosztem dobra ukochanego właśnie. To już się stało. A teraz pytanie czy potrafisz wyciągnąć wnioski z nieuczciwości i od teraz zachowywać się uczciwie, czyli między innymi przyznać się. Miałaś na tyle odwagi by zdradzić. Miej, by dać szansę zdradzonemu na podjęcie decyzji. Nie uważasz, że to osoba pokrzywdzona powinna decydować co dalej z relacją, a nie ta krzywdząca? Obecnie krzywdzisz dalej, gdyż odbierasz mu szansę na w pełni świadome zdecydowanie, z kim chce spędzić życie. Skąd wiesz, że np. rezygnacja z małżeństwa z Tobą byłaby zniszczeniem mu życia? Może właśnie tym będzie małżeństwo zbudowane na kłamstwie?

Spróbuj odwrócić sytuację, wyobraź to sobie. Narzeczony zdradza Cię, powiedzmy, z Twoją przyjaciółką. Coś czują do siebie, całują się, prowadzą intymne rozmowy pod Twoim nosem. A on jak by nigdy nic planuje ślub i nie zamierza Ci o niczym mówić. Co czujesz, kiedy to sobie wyobrażasz? Złość, bunt? Sprzeciw wobec tego, że zdrajcy próbują ustawiać Twoje życie za pomocą wprowadzania Cię w błąd? Naprawdę wolałabyś nie wiedzieć i wyjść za zdrajcę?
Zresztą, jeśli nawet Ty tak byś wolała, to Twój narzeczony jest odrębną jednostką i ma prawo mieć inne zdanie na ten temat. Nie myślisz o tym, co byłoby dobre dla niego, sprowadzasz go do poziomu przedmiotu w grze między Tobą a jego bratem. A siebie i szwagra chronisz. O czym to świadczy? O miłości? Pomyśl i sama sobie odpowiedz.

Ponadto, warto też zastanowić się nad sobą. Skoro tak łatwo uległaś "chemii" ze szwagrem, może to znaczy, że Twój związek nie jest tym, czym chciałabyś, żeby był? Miłość to nie tylko chęć bycia z kimś (wybacz moralizatorski ton), ale też ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Odpowiedzialność za swoje zachowanie i tym samym za uczucia tej drugiej połówki, którą naszym zachowaniem możemy zranić. Ty test z odpowiedzialności oblałaś jeszcze przed ślubem.
Jesteście długo razem, macie dziecko, dobrze się czujecie w swoim towarzystwie. Ale może dla Ciebie to za mało? Czego szukałaś u szwagra? Przemyśl to wszystko jeszcze raz, zanim bardziej skrzywdzisz narzeczonego, a i siebie również.

Jej teraz mi wjechałaś na psyche (przeprasza za wyrażenie).

najpierw odpowiem czego "niby szukałam" u brata mojego narzeczonego otóż chyba niczego... po prostu to się wydarzyło tak nagle, za każdym razem kiedy rozmowa zaczynała się od podstawowych pytań co u Was itp.. kończyła się na flircie... takim hm.. nie zobowiązującym.. chociaż czułam się potem z tym potwornie!! - nic nie zrobiłam nie zakończyłam tego już dawno!!! 

Mój narzeczony i jego brat różnią się wieloma rzeczami... są bliźniakami, ale ani z wyglądu ani z charakteru nie przypominają braci... mimo to uzupełniają się w pewien sposób!
Mój narzeczony jest wspaniały na prawdę!!, ale czasami zapomina zadbać o nas! - obdarzyć miłością i uczuciem nie tylko czynami!! brakuje mi jego ciepła, słów... które zastąpił mi szwagier... potrafił przez cały pobyt i przez cały czas od kiedy zaczęliśmy flirt! obdarzyć mnie takim ciepłem i uczuciem, a także moją córkę a jego chrześnice, że po prostu mnie tym uwiódł, ja wiem, ze to nie wiele ... i powiecie, ze jestem głupia i naiwna!..., że dałam się omamić, ale jeśli facet na prawdę się stara i okazuję to uczucie to czasami wystarcza by po pełnić kilka błędów, które mogą przekreślić całe życie, kilku osobom!!!
Narzeczony jest dla mnie całym życiem moją pierwszą miłością - taką prawdziwą!! to z nim poczęłam owoc miłości i to z nim pragnę spędzić swoje życie, a jego brat to - to zauroczenie, które mam nadzieje prędko minie?! Jest wspaniałym facetem, uczuciowym, delikatnym a zarazem ma charakter, który na prawdę spodoba się nie jednej kobiecie! - życzę mu prosto z serca by pokochał kogo innego, a jeśli jego słowa, które wypowiedział w święta były prawdziwe...niech wygasną!! Nie mogłabym zranić ich obu!!

Czy podołam i zdobędę na tyle odwagi by wyznać narzeczonemu prawdę jeszcze przed ślubem?? - czy zdołam kiedykolwiek?? - nie wiem.. do NAJPIĘKNIEJSZEGO DNIA W ŻYCIU POZOSTAŁO NA PRAWDĘ NIE WIELE!! - nie mam żadnych wątpliwości by powiedzieć: TAK, ale boje się tego dnia cholernie!! boje się, że jeśli ja nie powiem prawdy przed to zrobi to szwagier w dniu ślubu!!?:(

WIEM, ŻE NIE JEDNA OSOBA MNIE SKRYTYKUJĘ I UBLIŻY, ALE JA NA PRAWDĘ CHCĘ DOBRZE, A NAD SWOIMI UCZUCIAMI NIE POTRAFIŁAM ZA PANOWAĆ WTEDY KIEDY POWINNAM!!

107

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

A już myślałam,że wszystko jakoś się poukładało i wreszcie zapanował względny spokój emocjonalny.....a tu na forum wrze smile
Zastanawia mnie jedno....czy Twój szwagier,który "podobno" darzy Ciebie prawdziwym uczuciem może tak spieprzyć(sorry) Wasze wesele? Bo skoro tak Ci się wydaje to sprawdziło się to co pisałam Ci wcześniej...on Ciebie nie kochał tylko chciał zdobyć mimo wszystko.
Nie zazdroszczę Ci "tej burzy sumienia"....,ale jeżeli chcesz gdzieś "tam w środku" przed slubem powiedzieć narzeczonemu prawdę to weź również pod uwagę Wasze dziecko.
Na pewno z tej rozmowy wyniknie "potworny zamęt"...i musisz być przygotowana na potępienie zarówno przez Twoją rodzinę jak i przede wszystkim przez rodzinę bliźniaków.....i jak w tym wszystkim ma się odnaleźć Wasza córeczka?
Nie popieram życia w kłamstwie(szczególnie takim),ale tu "prawda może zabić" coś co ma pewną szansę na normalność.

108

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

DOR57:- Wiesz własnie to co napisałaś przeszło mi jako pierwsze przez myśl - dobro mojej, naszej córeczki!! Nie potrafiłabym jej zabrać tak szczęśliwego dzieciństwa jakie ma do tej pory!! Oboje ją strasznie kochamy - zresztą ona jest oczkiem w głowie w naszych rodzinach... Nie chciałabym zniszczyć tego co było budowane przez tyle lat...!!

Mam jednak nadzieję, że szwagier opamięta się i pozwoli mi i jego bratu być szczęśliwą rodzina.. i że będzie tak jak mi obiecał... jakby nigdy nic się nie wydarzyło!! Nasze rodziny bardzo się lubią, znają się dość dobrze, jestem bardzo lubiana w rodzinie bliźniaków- każdy powtarza i udowadnia mi na każdym kroku! nie chciałabym zniszczyć tej więzi - chociaż wiem, że ja sama od jakiegoś czasu nie czuje się fer wobec wszystkich!

Wiem, że gdzieś w głębi duszy będę bardzo cierpieć, będzie minie to wszystko dręczyć, ale mam taka złudna nadzieję, że wszystko się ułoży, ze będę szczęśliwą żoną bliźniaka, którego pokochałam jako pierwszego, z którym mam to co najważniejsze: miłość, szczęście i córkę!!

109

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Cześć ona wink
śledzę Twój wątek od jakiegoś czasu. Przeczytałem kilka, może kilkanaście pierwszych postów oraz te z ostatniej jak do tej pory strony 4-tej smile Z góry przepraszam za tą wybiórczość. Niemniej jednak do rzeczy...

ona24 napisał/a:

Nie wiem czy znalazłabym tyle odwagi w sobie by opowiedzieć o tym narzeczonemu? czy miałabym na tyle odwagi by spieprzyć mu życie!! ?? By pozwolić na to by mnie przekreślił ze swojego zycia?! by jego wieź z bratem bliźniakiem, z którym jest najbliżej przestała istnieć? - nie chyba nie potrafiłabym im tego zrobić. KOCHAM NARZECZONEGO, ale nie wiem czy byłby wstanie mi to wszystko wybaczyć. Wiem, że okłamuje go i to nie jest najlepsze wyjście, ale nie potrafiłabym na kilka tygodni przed ślubem spieprzyć nam wszystkim życia!!

Piszesz powyżej, czy znalazłabyś odwagę, żeby opowiedzieć o tym narzeczonemu/ czy miałabyś tyle odwagi, żeby spieprzyć mu życie. Sorki, ale Ty już to zrobiłaś... i nie tylko jemu, ale również sobie!! Czemu tak bardzo boisz się odtrącenia... zrobiłaś coś co jest karygodne, godne potępienia. Czy jak flirtowałaś z bratem nie brałaś pod uwagę konsekwencji...?!
Piszesz dalej KOCHAM NARZECZONEGO. Nie chce tutaj pisać żadnych mądrych frazesów, ale jakbyś naprawdę kochała swojego narzeczonego nigdy nie zrobiłabyś tego co zrobiłaś
Wiem, że okłamuje go i to nie jest najlepsze wyjście, ale nie potrafiłabym na kilka tygodni przed ślubem spieprzyć nam wszystkim życia!! Doszłąś do sedna sprawy, ślub, szczególnie ten kościelny. Napisz nam proszę, czy stać Cię na KRZYWOPRZYSIĘSTWO??!!!!!! To jest sakrament, gdzie Ty i Twój narzeczony w obecności Boga przyrzekacie sobie miłość wierność i uczciwość małżeńską... póki śmierć was nie rozdzieli!!!
Napiszę krótko, jeśli nie powiesz o swojej zdradzie narzeczonemu to on będzie miał pewne prawo starać się o Kościelne Stwierdzenie Nieważności Małżeństwa i dostanie je bez problemów!!!


ona24 napisał/a:

Czy podołam i zdobędę na tyle odwagi by wyznać narzeczonemu prawdę jeszcze przed ślubem?? - czy zdołam kiedykolwiek?? - nie wiem.. do NAJPIĘKNIEJSZEGO DNIA W ŻYCIU POZOSTAŁO NA PRAWDĘ NIE WIELE!! - nie mam żadnych wątpliwości by powiedzieć: TAK, ale boje się tego dnia cholernie!! boje się, że jeśli ja nie powiem prawdy przed to zrobi to szwagier w dniu ślubu!!?

Oj nie, ten dzień nie będzie najpiękniejszym dla Twojego narzeczonego... będzie przysięgał MIŁOŚĆ osobie, która go bardzo mocno oszukała i okłamała!! Powiem więcej... będzie przysięgał miłość nie będąc świadomy tego co mu zrobiłaś!!
Pomyśl nad ślubem cywilnym... tzn. tylko ślubem cywilnym!! Rozwieść się można szybko i bezboleśnie!!! W przypadku Kościoła nie jest to jednak już takie proste!! Poza tym to SAKRAMENT!! Nie wiem na ile dla was ślub w Kościele jest ważny, może to tylko szopka, może to magia białej sukni, gości, którzy będą wpatrzeni w Ciebie (ewentualnie was) jak w obrazek
Piszę to wszystko, gdyż tak właśnie było w przypadku moim i byłej już żony. Dla mnie najważniejsze spośród całego dnia było 45 minut w Kościele i SAKRAMENT, a dla byłej już żony biała suknia i zabawa weselna... Nie chcę CIę moralizować, bo sam krystalicznie czysty nie jestem, ale w moim przypadku po ślubie pojawiły się cięzkie słowa (z mojej strony), a żona poszła w tany z kolegą z pracy... mając w doopie słowa przysięgi małżeńskiej.
Nie o mnie tu jednak, a o Tobie. Tak jak napisała kjersti spróbuj spojrzeć na całą sytuację oczami Twojego męża i mając swoją wiedzę i uczucia odpowiedz sobie na pytanie... czy z kimś takim chce spędzić resztę swojego życia?? Jeśli odpowiedź brzmi nie... to powinnaś coś z tym zrobić...


ona24 napisał/a:

Wiem, że gdzieś w głębi duszy będę bardzo cierpieć, będzie minie to wszystko dręczyć, ale mam taka złudna nadzieję, że wszystko się ułoży, ze będę szczęśliwą żoną bliźniaka, którego pokochałam jako pierwszego, z którym mam to co najważniejsze: miłość, szczęście i córkę!!

Samo się nie ułoży... tego możesz być pewna!! A skoro masz wyrzuty sumienia i wydaje mi się wciąż jesteś zauroczona przyszłym szwagrem, z którym będziesz obcowała często i z którym masz takie gorące wspomnienia, to powinnaś coś z tym fantem zrobić. Świadomie brnęłaś w romans, czy zauroczenie... wtedy nie myślałaś o konsekwencjach, teraz wypierasz od siebie tą myśl... tak się nie da. Dobrze wiesz, że kobiety są dużo bardziej emocjonalne od mężczyzn i nie zapominają tak szybko!!

Mógłbym tu jeszcze długo pisać, ale nie o to chodzi

Pamiętaj tylko o jednym - Ślub Kościelny to SAKRAMENT i wchodząc w ten sakrament, będziesz kłamała!!

Pozdrawiam i mądrych decyzji życzę....:)
PS. Jeśli w jakikolwiek sposób uraziłem to przepraszam, ale tak właśnie tak to postrzegam

3maj się ciepło!!

110 Ostatnio edytowany przez dor57 (2012-05-12 17:18:11)

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

K-82 ...fakt to jest bardzo ważny sakrament i podejrzewam,że ona zdaje sobie z tego doskonale sprawę,ale.....no, właśnie jest to ale....nie nam ją potępiać...przecież od tego jest spowiedź i ta tu prawdopodobnie będzie za nas rozwiązywać ten problem.

111

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Ja, na miejscu tego narzeczonego jak bym się dowiedziała o zdradzie - odeszłabym bez mrugnięcia okiem. Straszne świństwo zrobiłaś Ona24 i tego już nie odwrócisz.

Ślub nie zagwarantuje Ci życia razem do grobowej deski - zawsze są jeszcze rozwody. Najlepsze wyjście to opowiedzieć przed ślubem wszystko narzeczonemu - zanim zrobi to jego brat (a zrobi to na 100%).

112 Ostatnio edytowany przez kjersti (2012-05-12 17:57:06)

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Ona, nadal piszesz tylko o sobie, o swoich uczuciach, o tym, co Ty byś chciała. Ponawiam pytanie - jak myślisz, czego chciałby Twój narzeczony? Być oszukiwanym? Żyć z osobą, która go zdradziła? Jak na osobę kochającą zaskakująco mało myślisz o dobru ukochanego, a wyjątkowo dużo o swoim własnym.
O swojej córeczce jakoś też nie myślałaś będąc w ramionach szwagra. To wtedy zaryzykowałaś jej szczęśliwe dzieciństwo i pełną rodzinę. POTRAFIŁAŚ to zrobić, bo to się stało. On ma prawo wiedzieć i zdecydować. Zabierając mu tę szansę decydujesz za niego o jego życiu. Nikt nie ma takiego prawa wobec innej dorosłej osoby, chyba że jest to podyktowane przymusem państwowym.
To, co się stało będzie pomiędzy Waszą trójką już zawsze. Nie myśl, że nie będzie miało wpływu na Twoje małżeństwo. Słusznie powyżej zauważono, że ślub nie daje Ci żadnej gwarancji. Ja radziłabym powiedzieć prawdę narzeczonemu póki czas. Żeby Twoją winą była "tylko" zdrada, a nie zdrada, kłamstwo, oszustwo, manipulacja i decydowanie za kogoś. To wszystko łącznie będzie Twojemu narzeczonemu znacznie trudniej wybaczyć jeśli dowie się po czasie. A, że dowie się...ja też uważam, że to nieuniknione. "Szwagier obiecał..." - pamiętaj, że wierzysz człowiekowi, który zdradził własnego brata. I który będzie z Wami spędzał sporo czasu. Nie sądzę by w tej sytuacji chemia do Ciebie szybko mu przeszła. Wystarczy kłótnia braci, czy inna iskra zapalna...chcesz się bać całe życie? Zresztą...czy w ogóle potrafiłabyś sobie patrzeć w oczy na co dzień wiedząc, że narzeczony poślubił wyobrażenie o Tobie, a nie prawdziwą Ciebie?

W jaki sposób spowiedź miałaby rozwiązać problem?

113

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Nie chodziło mi o"załatwienie" sprawy poprzez spowiedź......
Wiem co to są sakramenty i nigdy bym się nie odważyła nimi "handlować".
Chodziło mi o to,że K-82 od razu założył, iż ona.. bedzie podchodziła do sakramentu małżeństwa w kłamstwie.......a tak nie musi być...bo właśnie spowiedź może ją w pewnym sensie wyzwolić.

114 Ostatnio edytowany przez kjersti (2012-05-12 18:32:19)

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
dor57 napisał/a:

Nie chodziło mi o"załatwienie" sprawy poprzez spowiedź......
Wiem co to są sakramenty i nigdy bym się nie odważyła nimi "handlować".
Chodziło mi o to,że K-82 od razu założył, iż ona.. bedzie podchodziła do sakramentu małżeństwa w kłamstwie.......a tak nie musi być...bo właśnie spowiedź może ją w pewnym sensie wyzwolić.

Może tak być, aczkolwiek mam poważne wątpliwości, czy Ona traktuje w ogóle instytucję małżeństwa z należytą powagą...W końcu ma zamiar oszukiwać męża całe życie (nieważne, że być może "tylko" w tej jednej sprawie, oszustwo to oszustwo). Wyraża nadzieję, że szwagier nie powie bratu, że będą się zachowywać jak by nic się nie stało. Niestety nic nie wskazuje na to, by spowiedź czy przysięga w kościele mogła zmienić jej nastawienie...Zwłaszcza, że w ogóle nie wspomina jak ma zamiar "przepchnąć" swoją zdradę i oszustwo przez ten cały święty rytuał...

P.S. Właśnie to mnie w tym wszystkim najbardziej przeraża...Ona zachowuje się jak by naprawdę nie bardzo zdawała sobie sprawę jak wielka jest jej wina wobec narzeczonego. Jego brata również, ale to o niej tu rozmawiamy. I dodatkowo, że póki narzeczony o niczym się nie dowie, to tej zdrady jakby nie ma. Ale przecież TO SIĘ STAŁO. Miała miejsce zdrada, a teraz dodatkowo oszukiwanie. To nie zniknie przez to, że będziesz udawała, iż tego nie było. Już krzywdzisz narzeczonego, mimo, że jest tego jak na razie nieświadomy. Ale żyje i planuje ślub z osobą, która zdolna jest do zdrady, kłamstwa i manipulacji. W imię tylko SWOJEGO dobra. Wybaczcie, ale dla mnie to jest nie do zaakceptowania.

115

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
dor57 napisał/a:

....nie nam ją potępiać...przecież od tego jest spowiedź i ta tu prawdopodobnie będzie za nas rozwiązywać ten problem.

Nie chcę potępiać autorki wątku. Jeśli taki wydźwięk miał mój post to przepraszam!! Wybaczcie!!
A co do spowiedzi... cieszę się, że to poruszyłaś... spowiedź nie rozwiązuje tutaj absolutnie NIC!!! Już wyjaśniam dlaczego... otóż każda spowiedź wiąże się z chęcią postanowienia poprawy, natomiast w przypadku autorki wątku nie będzie chęci postanowienia poprawy!!! Ona dalej w tym kłamstwie będzie żyła... będzie kłamała każdego dnia...
Żeby bardziej uzmysłowić o co mi chodzi posłużę się pewnym innym przykładem... dlaczego osoby, które żyją ze sobą razem w jakiejś formie konkubinatu (wspólnie mieszkają i uprawiają sex) nie otrzymują rozgrzeszenia podczas sakramentu spowiedzi... otóż dlatego, że nie ma w nich chęci poprawy... te osoby dalej będą grzeszyły!!!

alfaalfa napisał/a:

Ślub nie zagwarantuje Ci życia razem do grobowej deski

Bardzo, ale to bardzo mądre słowa!!!!!  Wydrukować i przykleić na ścianie w widocznym miejscu!!!  ... w moim przypadku tak właśnie było... myślałem, że małżeństwo to gwarant życia z drugą osobą do końca... myliłem się!!! ale to hasło daje mi teraz siłę, mimo, że jestem już bez żony, do tego bym nieustannie stawał się lepszym człowiekiem dla innych ludzi!!

dor57 napisał/a:

Chodziło mi o to,że K-82 od razu założył, iż ona.. bedzie podchodziła do sakramentu małżeństwa w kłamstwie.......a tak nie musi być...bo właśnie spowiedź może ją w pewnym sensie wyzwolić.

Dor57 tak jak pisałem już powyżej... sakrament spowiedzi nie powinien być uznany, gdyż nie ma w nim chęci postanowienia poprawy, a przyszły małżonek będzie oszukiwany permanentnie do końca życia!!! (jak się tylko da oczywiście:) Nie jestem jednak księdzem... nie jestem świętszym od papieża katolikiem... niemniej jednak sakramenty są bardzo ważne, a szczególnie ten małżeństwa!!!

116

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
K.82 napisał/a:
dor57 napisał/a:

....nie nam ją potępiać...przecież od tego jest spowiedź i ta tu prawdopodobnie będzie za nas rozwiązywać ten problem.

Nie chcę potępiać autorki wątku. Jeśli taki wydźwięk miał mój post to przepraszam!! Wybaczcie!!
A co do spowiedzi... cieszę się, że to poruszyłaś... spowiedź nie rozwiązuje tutaj absolutnie NIC!!! Już wyjaśniam dlaczego... otóż każda spowiedź wiąże się z chęcią postanowienia poprawy, natomiast w przypadku autorki wątku nie będzie chęci postanowienia poprawy!!! Ona dalej w tym kłamstwie będzie żyła... będzie kłamała każdego dnia...
Żeby bardziej uzmysłowić o co mi chodzi posłużę się pewnym innym przykładem... dlaczego osoby, które żyją ze sobą razem w jakiejś formie konkubinatu (wspólnie mieszkają i uprawiają sex) nie otrzymują rozgrzeszenia podczas sakramentu spowiedzi... otóż dlatego, że nie ma w nich chęci poprawy... te osoby dalej będą grzeszyły!!!

alfaalfa napisał/a:

Ślub nie zagwarantuje Ci życia razem do grobowej deski

Bardzo, ale to bardzo mądre słowa!!!!!  Wydrukować i przykleić na ścianie w widocznym miejscu!!!  ... w moim przypadku tak właśnie było... myślałem, że małżeństwo to gwarant życia z drugą osobą do końca... myliłem się!!! ale to hasło daje mi teraz siłę, mimo, że jestem już bez żony, do tego bym nieustannie stawał się lepszym człowiekiem dla innych ludzi!!

dor57 napisał/a:

Chodziło mi o to,że K-82 od razu założył, iż ona.. bedzie podchodziła do sakramentu małżeństwa w kłamstwie.......a tak nie musi być...bo właśnie spowiedź może ją w pewnym sensie wyzwolić.

Dor57 tak jak pisałem już powyżej... sakrament spowiedzi nie powinien być uznany, gdyż nie ma w nim chęci postanowienia poprawy, a przyszły małżonek będzie oszukiwany permanentnie do końca życia!!! (jak się tylko da oczywiście:) Nie jestem jednak księdzem... nie jestem świętszym od papieża katolikiem... niemniej jednak sakramenty są bardzo ważne, a szczególnie ten małżeństwa!!!

Ja też jestem ofiarą "....do grobowej deski...." tylko "trochę" dłużej niż Ty w to wierzyłam....wierzyłam i cierpiałam i nie z powodu zdrady czy alkoholizmu......
Jeszcze tylko troszkę co do sakramentu pokuty....ja to rozumiem tak: jest spowiedź,na której wyjawia się zdradę ....i czy ksiądz  jako warunek rozgrzeszenia da konieczność wyjawienia wszystkiego narzeczonemu czy nie to już od nas nie jest zależne.Istnieje taka możliwość,że ona obiecując,że już nigdy nie zdradzi męża otrzyma rozgrzeszenie...i to może się stać jej jakimś tam "uspokojeniem sumienia".,,,ale to są tylko moje "gdybania"....,bo też nie chcę  być katolikiem świętszym od papieża...a rzeczywistość jest jaka jest,....czyż nie tak?

117 Ostatnio edytowany przez K.82 (2012-05-13 15:45:40)

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
dor57 napisał/a:

Ja też jestem ofiarą "....do grobowej deski...." tylko "trochę" dłużej niż Ty w to wierzyłam....wierzyłam i cierpiałam i nie z powodu zdrady czy alkoholizmu......
Jeszcze tylko troszkę co do sakramentu pokuty....ja to rozumiem tak: jest spowiedź,na której wyjawia się zdradę ....i czy ksiądz  jako warunek rozgrzeszenia da konieczność wyjawienia wszystkiego narzeczonemu czy nie to już od nas nie jest zależne.Istnieje taka możliwość,że ona obiecując,że już nigdy nie zdradzi męża otrzyma rozgrzeszenie...i to może się stać jej jakimś tam "uspokojeniem sumienia".,,,ale to są tylko moje "gdybania"....,bo też nie chcę  być katolikiem świętszym od papieża...a rzeczywistość jest jaka jest,....czyż nie tak?

Droga Dor57

żeby było krótko zwięźle i na temat smile Napiszę to w kontekście ewentualnego wyjścia na jaw prawdy po ślubie ... aktualny narzeczony bez trudu unieważni to małżeństwo, gdyż został zatajony przed nim fakt zdrady. Pięknie to ujęła kjersti...

kjersti napisał/a:

...narzeczony poślubił wyobrażenie o Tobie, a nie prawdziwą Ciebie...

A co do spowiedzi to wiesz jak jest... jedni księża robią to z automatu, np podczas spowiedzi przedświatecznej, gdzie mają dziesiątki, czy nawet setki penitentów, inni natomiast starają się pomóc i porozmawiać. Sam brałem udział, jeszcze jak byłem w Anglii, w spowiedzi, która trwała 1:15!! big_smile

118

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Jej grzechem jest nie tylko zdrada, ale i obecne oszustwo. Nie można się wyspowiadać z grzechu, w którym się trwa. Ona trwa w oszustwie i ma zamiar trwać dalej, po spowiedzi, po ślubie i dalej. Z tego wynika, że nie dostanie rozgrzeszenia dopóki nie powie narzeczonemu prawdy. Słusznie wyżej porównano to do konkubinatu - nie dostanie się rozgrzeszenia za pożycie przedmałżeńskie dopóki w tym pożyciu się trwa. Ponieważ nie ma tu wtedy mocnego postanowienia poprawy, który jest warunkiem dobrej spowiedzi. A dodatkowo w założeniu należy za grzech zadośćuczynić, czyli np. oddać skradzioną rzecz lub, jak tu, przyznać się do zdrady.
Oczywiście można grzech zataić smile Wówczas, zgodnie z doktryną katolicką popełnia się kolejny grzech ciężki. Ale skoro dla autorki permanentne oszukiwanie kogoś, kogo się podobno kocha nie jest tak wielkim problemem...to i pewnie nieważna spowiedź nie będzie.

119

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Czytałam i czytałam tak te Wasze ostatnie posty i trochę mnie to zszokowało ponieważ nie wiem dlaczego zrobiliście z tego taką aferę religijną!! - 
nie po to Tu pisałam, żeby dostawać od obcych ludzi rozgrzeszenie!!
Jaki grzech mam to ja doskonale rozumiem!! - ale bez przesady nie zabiłam człowieka, pocałowałam innego i go pożądałam!!
Nie zdradziłam narzeczonego aż tak by teraz przekreślić nasz cały związek!! Dla każdego zdrada wygląda inaczej, dla jednego to sex z innym, dla kolejnych flirt to już zdrada, a jeszcze dla innych spojrzenie na inną osobę lub myślenie o innym..,

Nie chce się usprawiedliwiać ani oczyszczać przed Wami bo uważam, ze popełniłam wielki błąd flirtując ze szwagrem, pozwalając mu na pocałunki a co gorsza odwzajemniać mu je! - boli mnie to bardzo i wiem, że będzie mi ciężko składać przysięgę małżeńską narzeczonemu, kiedy w głowie będę mieć to co się wydarzyło i kiedy będę wiedzieć, że tego co mowie słuch mój szwagier!! Na sama myśl czuję się jak oszustka i osoba która zdradziła!!

Czy powiem i kiedy o wszystkim narzeczonemu?? - nie wiem, nie wiem na prawdę!! na ta chwile nie mam tyle odwagi!! Wiem, że on sam nie chciałby o tym usłyszeć, wiem, że nie chciałby o tym wiedzieć!! - MÓWIĄC MU O TYM ZNISZCZYŁABYM WSZYSTKO !! WIEŹ Z BRATEM, JEGO MIŁOŚĆ DO MNIE I JEGO SAMEGO!!

Możecie mnie wszyscy potępiać, oskarżać, ale póki nikt nie przeżyje tego co ja, tego jak człowiek potrafi w jednej chwili zapomnieć o całym świecie o swoich problemach, rozterkach. W ramionach kogoś innego... kogoś kto jest dla Ciebie obcy, zakazany a jednak taki czuły i bliski sercu!!
Myślcie co chcecie, ale na prawdę człowiek nie potrafi zapanować czasami nad sobą w różnych chwilach, sytuacjach, momentach!!!

Kochać druga osobę to także nie pozwolić jej cierpieć...!! - nie pozwolę narzeczonemu by żył ze świadomością, z kobieta która kocha pożądała jego brata- bo jeśli nawet mi to wybaczy - wiem jak będzie wyglądać nasza przyszłość.. - ciągłe kontrole, ciągłe pytania, brak zaufania co bardzo szybko może doprowadzić do rozwodu... nie chcę żyć i myśleć o tym czy w kolejnej kłótni wypomni mi brata...
w takiej sytuacji po prostu powinnam odejść bez słowa, zostawić wszystko za sobą i odejść - a ja tak nie potrafię!! Nie potrafię zniszczyć miłości

120

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

No z tymi grzechami to taka nasza polska rzeczywistość smile Jak kochasz narzeczonego skończ ze szwagrem - zapomnij. Lepiej nic nie mów narzeczonemu bo będzie dokładnie tak jak napisałaś. Rozgrzeszenia tutaj nie zaznasz. Wiadro zimnej wody na głowę i pożądanie minie. Jak nie minie to lepiej odejdź od narzeczonego.

121

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
ona24 napisał/a:

Czytałam i czytałam tak te Wasze ostatnie posty i trochę mnie to zszokowało ponieważ nie wiem dlaczego zrobiliście z tego taką aferę religijną!! -

Ponieważ zamierzasz wziąć ślub kanoniczny, a więc jak mniemamy, jesteś katoliczką, a sprawy wiary mają dla Ciebie znaczenie.

ona24 napisał/a:

nie po to Tu pisałam, żeby dostawać od obcych ludzi rozgrzeszenie!!
Jaki grzech mam to ja doskonale rozumiem!! - ale bez przesady nie zabiłam człowieka, pocałowałam innego i go pożądałam!!
Nie zdradziłam narzeczonego aż tak by teraz przekreślić nasz cały związek!! Dla każdego zdrada wygląda inaczej, dla jednego to sex z innym, dla kolejnych flirt to już zdrada, a jeszcze dla innych spojrzenie na inną osobę lub myślenie o innym..,

Dokładnie. A więc pozwól narzeczonemu określić, co według niego jest zdradą i czy jego zdaniem zdradziłaś. Bo to on został zdradzony, nie Ty. Liczy się więc jego zdanie, nie Twoje.

ona24 napisał/a:

Czy powiem i kiedy o wszystkim narzeczonemu?? - nie wiem, nie wiem na prawdę!! na ta chwile nie mam tyle odwagi!! Wiem, że on sam nie chciałby o tym usłyszeć, wiem, że nie chciałby o tym wiedzieć!! - MÓWIĄC MU O TYM ZNISZCZYŁABYM WSZYSTKO !! WIEŹ Z BRATEM, JEGO MIŁOŚĆ DO MNIE I JEGO SAMEGO!!

Skąd pewność, że nie chciałby wiedzieć, że jego narzeczona zdradziła i go oszukuje? Zaryzykowałaś to wszystko zdradzając. Taką podjęłaś decyzję. Czas ponieść konsekwencje. Na tym polega dojrzałość.

ona24 napisał/a:

Możecie mnie wszyscy potępiać, oskarżać, ale póki nikt nie przeżyje tego co ja, tego jak człowiek potrafi w jednej chwili zapomnieć o całym świecie o swoich problemach, rozterkach. W ramionach kogoś innego... kogoś kto jest dla Ciebie obcy, zakazany a jednak taki czuły i bliski sercu!!
Myślcie co chcecie, ale na prawdę człowiek nie potrafi zapanować czasami nad sobą w różnych chwilach, sytuacjach, momentach!!!

Nie trzeba być złodziejem by potępiać kradzież. A człowiek jest w stanie zawsze zapanować nad swoim zachowaniem, jeśli jest zdrowy na umyśle. Twoje postępowanie było skutkiem decyzji i chęci.

ona24 napisał/a:

Kochać druga osobę to także nie pozwolić jej cierpieć...!! - nie pozwolę narzeczonemu by żył ze świadomością, z kobieta która kocha pożądała jego brata- bo jeśli nawet mi to wybaczy - wiem jak będzie wyglądać nasza przyszłość.. - ciągłe kontrole, ciągłe pytania, brak zaufania co bardzo szybko może doprowadzić do rozwodu... nie chcę żyć i myśleć o tym czy w kolejnej kłótni wypomni mi brata...
w takiej sytuacji po prostu powinnam odejść bez słowa, zostawić wszystko za sobą i odejść - a ja tak nie potrafię!! Nie potrafię zniszczyć miłości

Czy kochać drugą osobę to dawać jej świadomie powody do cierpienia? Czy kochać drugą osobę to znaczy oszukiwać? Ostatni cytat znowu wskazuje na Twój egoizm. Ty nie chcesz, Ty się boisz konsekwencji. A Twój narzeczony? Ponawiam pytanie, czy on CHCE być oszukiwany?
Widzę, że podjęłaś decyzję by budować małżeństwo na kłamstwie. Życzę powodzenia. Nikt z nas nie może Twojego postanowienia zmienić. Żal mi Twojego przyszłego męża. Nie ma to jak być robionym we frajera przez dwie najbliższe osoby. I jeszcze te osoby uzurpują sobie prawo do decydowania o "frajera" życiu. Mam nadzieję, że żaden oszust i zdrajca nigdy nie zdecyduje o Twoim. Bo podejrzewam, że byś tego nie chciała, choć życzysz tego swemu ukochanemu. Nie jestem wierząca, ale taki rodzaj "katolickiego podejścia" mnie przeraża. Pozdrawiam.

122

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
cronos_pl napisał/a:

No z tymi grzechami to taka nasza polska rzeczywistość smile Jak kochasz narzeczonego skończ ze szwagrem - zapomnij. Lepiej nic nie mów narzeczonemu bo będzie dokładnie tak jak napisałaś. Rozgrzeszenia tutaj nie zaznasz. Wiadro zimnej wody na głowę i pożądanie minie. Jak nie minie to lepiej odejdź od narzeczonego.

Dzięki- myślę, że bez wiadra wody się obejdzie:) Staram się zapomnieć o tym co się wydarzyło, zajmuję się wszystkim... byle nie myśleć i chyba wydaję mi się, ze idę w dobrą stronę:)
Kocham Narzeczonego - powtórzę po raz kolejny, nie wyobrażam sobie życia bez niego!

123

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Nie zapomnij też wylać wiadro zimnej wody na szwagra - tylko w taki sposób, żeby ze złości nie wygadywał głupot bratu. Faceci to świnie - nie zapominaj.

124

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
kjersti napisał/a:
ona24 napisał/a:

Czytałam i czytałam tak te Wasze ostatnie posty i trochę mnie to zszokowało ponieważ nie wiem dlaczego zrobiliście z tego taką aferę religijną!! -

Ponieważ zamierzasz wziąć ślub kanoniczny, a więc jak mniemamy, jesteś katoliczką, a sprawy wiary mają dla Ciebie znaczenie.

ona24 napisał/a:

nie po to Tu pisałam, żeby dostawać od obcych ludzi rozgrzeszenie!!
Jaki grzech mam to ja doskonale rozumiem!! - ale bez przesady nie zabiłam człowieka, pocałowałam innego i go pożądałam!!
Nie zdradziłam narzeczonego aż tak by teraz przekreślić nasz cały związek!! Dla każdego zdrada wygląda inaczej, dla jednego to sex z innym, dla kolejnych flirt to już zdrada, a jeszcze dla innych spojrzenie na inną osobę lub myślenie o innym..,

Dokładnie. A więc pozwól narzeczonemu określić, co według niego jest zdradą i czy jego zdaniem zdradziłaś. Bo to on został zdradzony, nie Ty. Liczy się więc jego zdanie, nie Twoje.

ona24 napisał/a:

Czy powiem i kiedy o wszystkim narzeczonemu?? - nie wiem, nie wiem na prawdę!! na ta chwile nie mam tyle odwagi!! Wiem, że on sam nie chciałby o tym usłyszeć, wiem, że nie chciałby o tym wiedzieć!! - MÓWIĄC MU O TYM ZNISZCZYŁABYM WSZYSTKO !! WIEŹ Z BRATEM, JEGO MIŁOŚĆ DO MNIE I JEGO SAMEGO!!

Skąd pewność, że nie chciałby wiedzieć, że jego narzeczona zdradziła i go oszukuje? Zaryzykowałaś to wszystko zdradzając. Taką podjęłaś decyzję. Czas ponieść konsekwencje. Na tym polega dojrzałość.

ona24 napisał/a:

Możecie mnie wszyscy potępiać, oskarżać, ale póki nikt nie przeżyje tego co ja, tego jak człowiek potrafi w jednej chwili zapomnieć o całym świecie o swoich problemach, rozterkach. W ramionach kogoś innego... kogoś kto jest dla Ciebie obcy, zakazany a jednak taki czuły i bliski sercu!!
Myślcie co chcecie, ale na prawdę człowiek nie potrafi zapanować czasami nad sobą w różnych chwilach, sytuacjach, momentach!!!

Nie trzeba być złodziejem by potępiać kradzież. A człowiek jest w stanie zawsze zapanować nad swoim zachowaniem, jeśli jest zdrowy na umyśle. Twoje postępowanie było skutkiem decyzji i chęci.

ona24 napisał/a:

Kochać druga osobę to także nie pozwolić jej cierpieć...!! - nie pozwolę narzeczonemu by żył ze świadomością, z kobieta która kocha pożądała jego brata- bo jeśli nawet mi to wybaczy - wiem jak będzie wyglądać nasza przyszłość.. - ciągłe kontrole, ciągłe pytania, brak zaufania co bardzo szybko może doprowadzić do rozwodu... nie chcę żyć i myśleć o tym czy w kolejnej kłótni wypomni mi brata...
w takiej sytuacji po prostu powinnam odejść bez słowa, zostawić wszystko za sobą i odejść - a ja tak nie potrafię!! Nie potrafię zniszczyć miłości

Czy kochać drugą osobę to dawać jej świadomie powody do cierpienia? Czy kochać drugą osobę to znaczy oszukiwać? Ostatni cytat znowu wskazuje na Twój egoizm. Ty nie chcesz, Ty się boisz konsekwencji. A Twój narzeczony? Ponawiam pytanie, czy on CHCE być oszukiwany?
Widzę, że podjęłaś decyzję by budować małżeństwo na kłamstwie. Życzę powodzenia. Nikt z nas nie może Twojego postanowienia zmienić. Żal mi Twojego przyszłego męża. Nie ma to jak być robionym we frajera przez dwie najbliższe osoby. I jeszcze te osoby uzurpują sobie prawo do decydowania o "frajera" życiu. Mam nadzieję, że żaden oszust i zdrajca nigdy nie zdecyduje o Twoim. Bo podejrzewam, że byś tego nie chciała, choć życzysz tego swemu ukochanemu. Nie jestem wierząca, ale taki rodzaj "katolickiego podejścia" mnie przeraża. Pozdrawiam.

Dziękuje za Twoje zdanie!! Jednak na dal uważam, że mam prawo sama decydować o swoim losie!!
Trochę z tym :frajerem: to nie tak do końca!! - znam zdanie narzeczonego na temat zdrady... i wiem, że dla niego pocałunek to nie koniec świata!!- ale zabolałoby go chyba to, że to był jego brat!! to, że zainteresowałam się w jakiś sposób jego bratem Bliźniakiem.

Jeśli chodzi o ślub,przysięgę małżeńską i sprawy religijne to nie chciałabym żeby wypowiadał się na ten temat ktoś kto nie wierzy!!! - bo po co?

125

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Hmmm a to bracia bliźniacy ? Mogło się Tobie pomylić wink

126

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
cronos_pl napisał/a:

Hmmm a to bracia bliźniacy ? Mogło się Tobie pomylić wink

Heh tak bliźniacy - całkiem inni, inni wewnętrznie, zewnętrznie! Nikt nigdy nie uwierzyłby, że to bracia bliźniacy!! Cieszę się, że jeszcze ktoś potrafi moją stacje obrócić w żart - chociaż nie ma z czego się śmiać!

127

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
ona24 napisał/a:

Dziękuje za Twoje zdanie!! Jednak na dal uważam, że mam prawo sama decydować o swoim losie!!

Ależ, naturalnie. Tylko dlaczego decydujesz też o losie narzeczonego?

ona24 napisał/a:

Trochę z tym :frajerem: to nie tak do końca!! - znam zdanie narzeczonego na temat zdrady... i wiem, że dla niego pocałunek to nie koniec świata!!- ale zabolałoby go chyba to, że to był jego brat!! to, że zainteresowałam się w jakiś sposób jego bratem Bliźniakiem.

I o tym właśnie powinien zdecydować pokrzywdzony, a nie krzywdząca.

ona24 napisał/a:

Jeśli chodzi o ślub,przysięgę małżeńską i sprawy religijne to nie chciałabym żeby wypowiadał się na ten temat ktoś kto nie wierzy!!! - bo po co?

A to niby dlaczego? smile Czy cokolwiek co napisałam wyżej na temat religii katolickiej mija się z prawdą? Mam takie samo prawo wypowiadać się na ten temat jak wszyscy. A po co? Ponieważ mam na ten temat wiedzę i chciałam się do problemu odnieść smile Powtarzam, nie trzeba być złodziejem by rozmawiać o kradzieży. Ponadto, to inni forumowicze poruszali tu szeroko problem Twojego grzechu, a Ty się do tego nie doniosłaś.

128

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
kjersti napisał/a:
ona24 napisał/a:

Dziękuje za Twoje zdanie!! Jednak na dal uważam, że mam prawo sama decydować o swoim losie!!

Ależ, naturalnie. Tylko dlaczego decydujesz też o losie narzeczonego?

ona24 napisał/a:

Trochę z tym :frajerem: to nie tak do końca!! - znam zdanie narzeczonego na temat zdrady... i wiem, że dla niego pocałunek to nie koniec świata!!- ale zabolałoby go chyba to, że to był jego brat!! to, że zainteresowałam się w jakiś sposób jego bratem Bliźniakiem.

I o tym właśnie powinien zdecydować pokrzywdzony, a nie krzywdząca.

ona24 napisał/a:

Jeśli chodzi o ślub,przysięgę małżeńską i sprawy religijne to nie chciałabym żeby wypowiadał się na ten temat ktoś kto nie wierzy!!! - bo po co?

A to niby dlaczego? smile Czy cokolwiek co napisałam wyżej na temat religii katolickiej mija się z prawdą? Mam takie samo prawo wypowiadać się na ten temat jak wszyscy. A po co? Ponieważ mam na ten temat wiedzę i chciałam się do problemu odnieść smile Powtarzam, nie trzeba być złodziejem by rozmawiać o kradzieży. Ponadto, to inni forumowicze poruszali tu szeroko problem Twojego grzechu, a Ty się do tego nie doniosłaś.

Kjersti Zapomniałaś chyba o jednym.....ona nie decyduje o losie narzeczonego....ona decyduje o losie rodziny,którą już mają i mimo wszystko to jest chyba ważna sprawa.Nikt z nas nie jest w stanie wytłumaczyć małemu dziecku dlaczego? i chyba nie miało by sensu ze względu na inne pojmowanie wartości rodziny w oczach małego dziecka.

Ona......ja zabrałam głos w tej dyskusji religijnej tylko po to żeby uświadomić innym,że ślub kościelny i wszystko co jest z nim związane od strony wiary to Twoja wyłącznie sprawa.Możemy (według mnie) doradzać Ci,krytykować lub nie...ale sprawy sumienia powinniśmy zostawić Tobie. Chyba najlepiej zastosować tu przypowieść "o grzechu i rzucaniu kamieniami......".

129

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(
dor57 napisał/a:

ślub kościelny i wszystko co jest z nim związane od strony wiary to Twoja wyłącznie sprawa...

No właśnie problem polega na tym, że to nie tylko jej sprawa... to sprawa ICH... To nie jest małżeństwo jednej osoby, ale dwóch!!! Przykre to wszystko!!! Nie będę moralizował autorki, bo nie ma sesnu... wszystko co najważniejsze zostało już powiedziane!!!

Przykro jednak patrzeć jak ludzie tacy jak Ona24 budują zamki..., szkoda tylko, że na piasku...

Powodzenia ona24!!

130

Odp: Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Ona, zakladam, choc to trudne, ze ta historia jest prawdziwa i wszystkie te dramatyczne zwroty akcji i absurdalne epizody wydarzyly sie naprawde. Po przeczytaniu calosci jedna mysl mnie nurtuje - czy nie przeszlo Ci przez mysl, ze cala ta historia jest prostym skutkiem tego, ze Twoj zwiazek nie jest taki jakiego bys oczekiwala? I ani to wina Twoja, ani narzeczonego, czasem tak jest, ze ludzie sa naprawde swietni, ale "nie sa dla siebie". Wprawdzie bycie w zwiazku nie pozbawia zdolnosci myslenia, wiec czlowieka nachodza czasem roznego typu watpliwosci, rozwazania. Ale czym innym sa watpliwosci, czy stres przedslubny, a czym innym zauroczenie i dazenie do kontaktow erotycznych z kims "trzecim"! Na to akurat nie ma miejsca w zwiazku ktory jest tym czego pragiesz. Przemysl sobie na chlodno tak - a jesli to nie bylby brat, ale ktos kogo Twoj narzeczony nie zna. Czy cos by Cie powstrzymalo? Ja widze w Twoich postach wieksze przerazenie tym, ze moze sie wydac, niz faktem zdrady. Wiec idac dalej - skoro jeszcze przed slubem jest w Tobie z jakiegos powodu otwartosc na to zeby czy to zdradzic, czy rozpoczac inny zwiazek niz obecny, to moze decyzja o slubie byla co najmniej pochopna? Kolejny pan moze byc rownie uroczy i szalowy jak szwagier. I co wtedy?
Kolejna sprawa wczesniej juz poruszona - tez podzielam zdanie, ze Twoj przyszly maz powinien znac sytuacje. Pomijam to, ze Tobie oszczedzi to zycia przez lata w leku, ze kiedys, moze za wiele lat na jakiejs imprezie rodzinnej podpity szwagier rzuci: a wiesz brat, ze kiedys to prawie Ci zonke przelecialem?, a moze stanie sie to w innych okolicznosciach i bardziej stosownych slowach, ale ze sie stanie to niemal pewne - takie rzeczy zawsze wychodza. Ale tu chodzi o te "uczciwosc malzenska", ktora masz slubowac. Moim zdaniem jestes zobowiazana, oboje jestescie zobowiazani!, do tejze uczciwosci nie od momentu przysiegi,ale od momentu, kiedy postanowiliscie byc razem. Gdzies wspomnialas, ze uwazasz, ze z calej sytuacji Twoj narzeczony nie robily wielkiego halo, to czemu bronisz sie przed powiedzeniem mu prawdy? JEsli faktycznie tak sie kochacie, jak mowisz, to to doswiadczenie powinno was wzmocnic. Ale daj jemu prawo do zadecydowania jak on chce interpretowac Wasz zwiazek. W tym momencie, moim zdaniem, zatajasz fragment swoich przezyc i czynow rownie istotny jak  wiedza o genetycznej chorobie, czy ogromnych dlugach. Bo jest to rzecz, ktora predzej czy pozniej Was dopadnie, nie wiadomo w jakiej formie, ale to wroci.
Przemysl sobie wszystko jeszcze raz i nie zrob gorszego zla niz juz zrobilas.

PS. A co do Twojego oburzenia na okreslenie "patologia" - sprawdz w slowniku co ono oznacza i akurat do Twojej sytuacji, niestety pasuje jak ulal. No, chyba, ze Twoim zdaniem to co sie wydarzylo w Twoim zyciu jest sluszne, wlasciwe, zgodne z normami spolecznymi i zasadami moralnymi - w takim wypadku faktycznie nie ma to znamion patologii.

Posty [ 66 do 130 z 493 ]

Strony Poprzednia 1 2 3 4 … 8 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pomocy ja chyba Kocham przyszlego szwagra! ;(

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026