netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Miłość trwa

1 596 odpowiedzi264 263 wyświetleniazałożony przez bet, 13.02.2012

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 25 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 456 do 520 z 1 597 ]

456

Odp: Miłość trwa

Gisia, powolutku.
To czy zaniszczył rodzinę  to się ejszcze okaże.
Może on się boi roli ojca. Sam nei wie, czego chce.
Kobieta w ciąży się zmienia, potem poród, połog...  ale to mija.

Faceci różnie reagują. Twój się raczej nie sprawdza, ale to jeszcze nie przesądza wszyskiego.
Sama widzisz, że on ma większe huśtawki niz kobieta w ciąży.

457

Odp: Miłość trwa

Nie porównuj się Bet z tą siksą. To tylko Cię dołuje. Jest młodsza, może ładna/rzecz gustu/, ale na pewno łatwa i to nie tylko dla twego małża. Ona jest dla każdego i gdy pojawi się hojniejszy gostek, pannica straci zainteresowanie panem.
Zobacz, co to za kobieta, nie ma żadnych oporów ciągać się ze starzejącym się i poczwórnie dzieciatym typem.
Lepsza? w czym? Przecież to uwłacza każdej kobiecie, poniża, że zadaje się z takim dupkiem i jeszcze chce się z nim rozmnażać.
To zwykły pustak i kompletna idiotka, a ta jej uroda starczy jedynie na sekszenie się, bo na dłużej to trzeba coś sobą reprezentować. I sądzę, że twój małż ma przesyt już tą gwiazdą, to ładne opakowanie już się opatrzyło, jej pustota wylazła i uwiera, dlatego małż miota się, bo wie że to nie to. Chłoptaś zabawił się w mini burdelik i dostrzega, że nie da rady dłużej w tym siedziec, bo panna nie rokuje, a lat nie ubywa.
Trzyma Ciebie, więc na tej emocjonalnej smyczy, bo będzie chciał powrócic do znanego ciepłego świata, do Ciebie Bet.
Straszne jest jednak to, że nie zrobi tego z miłości do Ciebie. Acz pan Piotruś nie kocha nikogo, ani tej gwiazdy, ani Ciebie.
Wiem, że trudno Ci uwolnić się od bólu tej twojej niepotrzebnej miłości, rozum szybko i sprawnie pozbędzie się tych ciążących uczuć, a serce nie może za tym rozumem nadążyć. Banalne, ale trzeba temu sercu dać czas. Każdy przechodzi to w swoim tempie, acz psychologowie twierdzą że ta żałoba trwa do 2 lat.
Ja chorowałam dwa razy dłużej. Bolało, z czasem coraz rzadziej.

458

Odp: Miłość trwa

Terese, nie miłąś pwnie takiego zamiaru, ni ejest to tez twoj wina. Po prostu piszesz prawdę.
A on ajest dla mnie oktutnie bolesna....!!!!
Słowa, on Ci eni ekocga, ranią...
Kurczę się...
Chciałabym zniknąć
Boje się, że nie przetrzymam, że się cłąkiem załąmię.
A tego nie chcę, bronię się przed tym.
Bycie użalającą się nad sobą kobitką mi nie pasuje.
Byliśmy razem prawie 20 lat.
Ale nie staż jest najważniejszy.
Mąż się tłumaczył, że on przecież nigdy wcześniej mnie nie zdardził. To tez nie ma znaczenia.

Załamałam się.
Jechałam samochodem i ryczałam, muzyka na full a ja ryk, płacz. Taki z rozpaczy.
" on Cie nie kocha"

Dlaczego nie umiem się z tym pogodzić, mam gdzieś tam cień nadziei, że ta miłość jeszcze żyje,
Że jeszcze tli się jakaś iskierka.
To nie jest tak, że wciąż go kochałam. Moje uczucie w pewnym momencie przygasło.
Właściwie to nie wiem jak to się dzieje, że coś się jeszcze pojawiło.

Uczucia są wbrew logice.
Nie jestem zdesperowana, żeby do mnie mąż wrócił. Właśnie nie.
Ale może chiałąbym aby zawalczył. Może poczułąbym się lepiej. Mogłabym się łudzić, że jednak coś do mnie czuł.

Jak to łatwo, jak to prosto, aby całe życie się poprzestwiało. A najsmutniejsze jest to , że ulatuje uczucie.
Z każdym spojrzeniem na kochankę, z każdą nocą z nią spędzoną ulatnia się.

Mam tak wiele obowiązków. Wicąż pranei, jakieś prasowanie, kąpiel dzieci, przewijanie, to znowu karmienie. Nie mam z czym pojechać na zakupy. Nie mam dla dzieci rzeczy na zimę.
A co on robi. Co on robi przez całe dnie, weekendy - no jasne, wiadomo co.

Żeby nie mieć przez tydzień nawet godziny dla dzieci, nawet 20 minut.

A ja, dzielnie znoszę te zniewagi, wybaczam. I cierpliwa, cierpliwa.

459

Odp: Miłość trwa

przepłakałam prawie całą noc. Od 3 nei spałam. Jestem załamana.
Z wnioskiem prawdopodobnie zawale, jest beznadziejnie. Nie umiem sie skupic, mysleć.
Myślę jedynie , ze jestem beznadziejna. Za głupia, za stara, za brzydka. Tak jak mąż powiedział: wredna, mściwa, fałszywa, złośliwa, głupia, kredynka poje.....

Zawiodłam siebie, nie starczy mi już sił aby dalej o siebie walczyc. Nie mam ich już. Jestem za głupia i za słaba.
Życie tak bardz mi się odmieniło. Nie dam rady udzwigąć ciężaru takiej rodziny.
Nie jestem już osoba zaradną.  Straciłam wiare w siebie.
Jakby celowo zawalam. Jkabym chiala sobei udowodnic- nie poradzisz sobie.

Już nie wierze, ze przetrwam, ze dam radę.

460

Odp: Miłość trwa

Dziewczyno,

co Ty piszesz. Poradzisz sobie. Już to pokazałaś. Jesteś silna. Co może nie pójść nie tak? Masz wspaniałe dzieci. Jesteś samowystarczalna. Pomyśl może jak się wyrwać z tego miejsca, gdzie mieszkasz.

Syn nie musi chodzić do prywatnej szkoły - to jest cena jaką zapłaci za błędy swojego taty. Może przy okazji coś jego to nauczy.

Macie wspólny majątek z mężem - spotkaj się z nim. I powiedz wprost, że masz już tego dosyć. Sprzedajcie i podzielcie się - nie pół na pół - Ty zostajesz z dziećmi. Bądź stanowcza. Zabawa się skończyła. Musisz zrobić coś ze swoim życiem. Nie czekaj na jego decyzję. Ty jesteś kowalem swojego losu. Nie on.

461

Odp: Miłość trwa

Wlaśnie miłam napisać, ze już mi trochę lepiej.

Mąż wiedził, że to jest ostania szansa. Sam tak pisał.
Jeśli się nei udało, to widocznei tak miałoo być.
Miałam sie przekonać. Nie mam namacalnych dowodów, ale tak jak chciał - przekonał mnie.
Cały ten tydzień mi coś nie grał.
Niby ok, zaprzecza temu, ze sa razem. Ale to juz jego problem.
Jeśli zalęży mu żebym uwierzyła, to on ma mnie przekonać.
Wczoraj napisał synowi, ze byli ogladac mieszkanie.
Powiedział, ze za tydzien sie przeprowadza.

Za późno. Nie wierze mu , ze jest sam.
Powiedziałam, ze chcę znać prawdę.
Jesli on zwyczajnie mnie nie kocha, to nie ma sensu.
Jesli nie stac go nawet na prawdę...

Nie zdecyduje się teraz na rozwód. Jeszcze nie mogę
Ale to jest kwestia wyjscia do prawnika. Wystarczy jeden ruch.

462

Odp: Miłość trwa

Bet, proszę trzymaj się , tylko dla Ciebie tu zaglądam.
Dasz radę, już dajesz, dzieci dorosną.
Mnie mąż, nawet pijany, nigdy nie powiedział :wredna, mściwa, fałszywa, złośliwa, głupia, kredynka poje....
on się nie zmieni
przytulam Cię mocno

463 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2012-10-08 09:12:18)

Odp: Miłość trwa

"Myślę jedynie , ze jestem beznadziejna. Za głupia, za stara, za brzydka. Tak jak mąż powiedział: wredna, mściwa, fałszywa, złośliwa, głupia, kredynka poje....."

Tak napisałaś o sobie i tak Cię określił Twój mąż.
A przepraszam bardzo:
   masz siedzieć cichutko na dupie i czekać grzecznie i cierpliwie aż pan hujozo się wybawi, wykurwi i wróci łaskawie do domu?
Nie masz prawa być wredna, mściwa, fałszywa, złośliwa, głupia, kredynka poje.....? Dlaczego nie? Bo jemu to nie odpowiada? Bo to nie po jego myśli? Bo zobaczył, że masz swoje zdanie, że masz uczucia? Że Tobie taki stan rzeczy nie odpowiada? Tak, psychopata w takich chwilach(gdy próbujemy się bronić) zakrzyczy, zniszczy, zmiażdży, przeleje na nas poczucie winy. Dziwne jeszcze, że nie usłyszałaś od niego, że ten romans to Twoja wina. A może usłyszałaś?

Wybacz Bet, wiesz, że mam cięty język
ale on znów zamieszał w Twojej głowie, zrobił gnój z tego spokoju, który już osiągałaś, zmiażdżył, przygniótł do podłogi nadzieją o naprawie małżeństwa, Twoje poczucie wartości pikuje do stanu depresji na Żuławach.
   Ja bym go rozniosła, panience zrobiłabym Sajgon z życia prywatnego i zawodowego. Miałabym w dupie poczucie godności i klasę  w tej chwili. Tu chodzi o mnie i moje uczucia. Oni mają w dupie co Ty czujesz i przeżywasz. Aż mnie nosi w środku jak czytam Twoje posty.
A Ty naiwnie znów czekasz cierpliwie jak żona Odysa. Znów mu się poddałaś. Osiągnął co chciał. Znów Cię ma w garści, na skinienie.

Ja nie czekałam cierpliwie, spokojnie chociaż tego oczekiwał, żądał.
I dlatego jestem tu gdzie jestem  i mam to co mam.

Kur...wa mać,   masz czworo dzieci a piekarnika nawet nie masz!!! Kuchni nawet nie masz!!!
To pokazuje jak on dbał o rodzinę.

464

Odp: Miłość trwa
twardogłowa napisał/a:

"Myślę jedynie , ze jestem beznadziejna. Za głupia, za stara, za brzydka. Tak jak mąż powiedział: wredna, mściwa, fałszywa, złośliwa, głupia, kredynka poje....."

Tak napisałaś o sobie i tak Cię określił Twój mąż.
A przepraszam bardzo:
   masz siedzieć cichutko na dupie i czekać grzecznie i cierpliwie aż pan hujozo się wybawi, wykurwi i wróci łaskawie do domu?
Nie masz prawa być wredna, mściwa, fałszywa, złośliwa, głupia, kredynka poje.....? Dlaczego nie? Bo jemu to nie odpowiada? Bo to nie po jego myśli? Bo zobaczył, że masz swoje zdanie, że masz uczucia? Że Tobie taki stan rzeczy nie odpowiada? Tak, psychopata w takich chwilach(gdy próbujemy się bronić) zakrzyczy, zniszczy, zmiażdży, przeleje na nas poczucie winy. Dziwne jeszcze, że nie usłyszałaś od niego, że ten romans to Twoja wina. A może usłyszałaś?

Wybacz Bet, wiesz, że mam cięty język
ale on znów zamieszał w Twojej głowie, zrobił gnój z tego spokoju, który już osiągałaś, zmiażdżył, przygniótł do podłogi nadzieją o naprawie małżeństwa, Twoje poczucie wartości pikuje do stanu depresji na Żuławach.
   Ja bym go rozniosła, panience zrobiłabym Sajgon z życia prywatnego i zawodowego. Miałabym w dupie poczucie godności i klasę  w tej chwili. Tu chodzi o mnie i moje uczucia. Oni mają w dupie co Ty czujesz i przeżywasz. Aż mnie nosi w środku jak czytam Twoje posty.
A Ty naiwnie znów czekasz cierpliwie jak żona Odysa. Znów mu się poddałaś. Osiągnął co chciał. Znów Cię ma w garści, na skinienie.

Ja nie czekałam cierpliwie, spokojnie chociaż tego oczekiwał, żądał.
I dlatego jestem tu gdzie jestem  i mam to co mam.

Kur...wa mać,   masz czworo dzieci a piekarnika nawet nie masz!!! Kuchni nawet nie masz!!!
To pokazuje jak on dbał o rodzinę.

hej
twardogłowa, napisałam ci mailika:)

465 Ostatnio edytowany przez HeiligeTerese (2012-10-09 07:51:00)

Odp: Miłość trwa

Tak właśnie Bet musisz zrobić. Rozpiżyć ten cały syf, walnąć w ten zadowolony ryj zdrajcy i tak jak Twardogłowa /brawa, za posta/ pisze, panienkę w smole i pierzu wytytłać i przez wieś puścić.
Nie patrz na nic, idź jak powódź. Masz prawo do wściekłości, masz prawo uderzyć, gdy krzywda Ci się dzieje i twej rodzinie.
Koniec ze słodycza, wścieknij się.

I jeszcze jedno. Bet, idź do teścia i powiedz mu to co nam tutaj. Nie dajesz rady sama, nie masz już sił walczyć o każdą złotówkę na dzieciaki i jeśli Ci nie pomoże to pękniesz i nie wiesz co zrobisz.
Wpłyń na teścia, przecież wszystko stoi na niego i on może zakrecić kurek z kasą i zabawa łajzy się skończy. Nie chowaj się ze swoją krzywdą, niech wreszcie ludzie wiedzą jaka podłość Cię spotyka, niech i ten teść się zawstydzi, że patrzy ze spokojem na tą ohydę robioną przez synusia.

466 Ostatnio edytowany przez zagubiona_i_co_dalej (2012-10-09 15:47:51)

Odp: Miłość trwa

Cześć Bet, część dziewczyny.

Z góry przepraszam, że w Twoim poście. Może mi coś poradzicie. Czuję się bezradna, mam obrzydzenie w stosunku do mego jm. Przez jego zachowanie, czoraz częściej zastanawiam jak mu dokopać sensownie. Moje samopoczucie dotyczy alimentów.

Jak juz wspominałam wygrałam sprawę alimentacyjną. Nie zapłacił mi zabezpieczenia powództwa. Poszłam mu na rękę. Płacze, prosi, tłumaczy, że nie ma. ja mu tłumaczę, że to jego problem. Mimo tego, próbuje się z nim dogadać. Mówię, że jeżeli nie da mi choć (konkretna kwota), to zmusi mnie do pójścia do komornika, w celu, abym dostała za 2 m-ce z funduszu aliemntacyjnego. Robi się wtesy bardzo nie przyjemny, chamski i opryskliwy. Straszy mnie:
- że pójdzie do sądu o obniżenie alimentów - to ja na to to idź.
- że komornik narobi tylko problemów, bo będą koszty sądowe, a ja i tak niczego nie uzyskam, bo on nie da mu
- że narobi mi w zyciu jeszcze problemów
- że wskaże komornikowi samochód, którym ja jeżdże jako jego własność i mi go zabiorą (czy mogą to zrobić, jako żona chyba jestem współwłaścicielką - był kupiony przed rozdzielnością majątkową)
Próbuje mu wytłumaczyć, że chcę się dogadać, a on nie chce w żaden sposób, jak będę miał to Ci dam, na razie nie mam. Słyszę to od kilku miesięcy. Poprostu mam juz dosyć. Jestem zdesperowana pod tym względem. Powiedziałam mu nawet (wykrzyczałam), że przez takie zachowanie pokazuje tylko brak szacunku w stosunku do mnie i do dzieci.  On na to, że nie ma ochoty juz ze mną rozmawiać, temat jest skończony. I coś w rodzaju rzucenia słuchawką. Ja go rozumiem, że on nie ma ( = "nasz problem", ale ja także nie (= mój problem).


Bet, co wogóle u Ciebie? jak się czujesz? Rozmawiałaś z mężem? Postanowiłaś coś?

467 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2012-10-10 10:09:21)

Odp: Miłość trwa

Zagubiona

a nie daj Ty się zastraszyć temu bęcwałowi.
Wiesz co możesz mu odpowiedzieć?
Zimno i spokojnie powiedz:

  Że komornik nie odbierze auta za alimenty bo jest w połowie Twoje a w ostateczności możesz złożyć pozew o alimenty od jego rodziców lub siostry jeżeli on nie będzie płacił, tak, tak. Rodzinka szybko pogoni go do zapłaty bo dlaczego dziadkowie mają płacić za tego pateflona? Bo jemu dupczyć się zachciało?
    Takie straszydło działa na nich jak pręgierz big_smile
      I to jest prawda, bo masz prawo zażądać alimentów od jego rodziny jeżeli on nie płaci. Fundusz Ci nie wypłaci alimentów jeżeli Twój dochód przekracza jakąś tam ustaloną kwotę, nie pamiętam jaką.
A o obniżenie alimentów to niech składa a Ty wtedy do sądu z pozwem o kasę od jego rodziców lol

Bądź sprytniejsza i spokojniejsza.

Ma na dupę to niech i na dziecko wytrzepie.  lol

468

Odp: Miłość trwa

Chwilę mnie nie było...
Przez przypadek się wylogowałam.
Ale może i dobrze. Przez ostatnie kilka dni spałam po kilk agodzin. Jaj juz szłam spać o 2, 3 w nocy to ze zmęczenia i tak nie mogłam zasnąć. Siedziałam nad wnoskiem, psypały mi sie tabele itd.
No, ale wczoraj oddałm. Kobiety poszły mi bardzo na rękę. wydrukowałam to u nich na miejscu.
Zostały 2 godziny dłużej. Głupio mi strasznie...
Ale w sumie im tez zależy, bo to wizytówka ich firmy.

Bedzi jak będzie. Jeszcze klienci wysyłali mi umowy przedwstępne.
Tak sobie myslę, że kurcze tyle osób mi pomaga właściwie bezinteresownie.
Syn najstarszy tez pomógł mi baaaardzo. Bez jego pomocy nie wyrobiłąbym się w czasie.
Wklepywał jakies dane. Potem leciał po literówkach, sumował zestawienia, wpisywał opisy sprzętu. No po prosu super. Obojetne teraz czy dostanę ta kasę czy nie, syn pokazał się z najlepszej strony.
Wysciskałam go . Powiedziałąm , zę warto było te pampersy zmieniać wsawać po nocach.
Kiedy był w podstawówce musiał oddawać projekty na angielski i przyrodę.
Kompletnie mu nie szło. Siedziałam czesm do 1 w nocy i mu ozdabiałam te projekty.

No, a teraz syn siedział po nocach i pomagał mamie...:)

A z mężem. Nie miałam czasu o tym mysleć.
Ale chyb az nia nei jest. Rozmawiałąm z nim, na poczatku zeszlego tygodnia.
Powiedziałąm wprost, że potrzebuję wiećej pieniędzy na dzieci , że nei mam dla nich rzeczy na jesień/ zimę, że nie mnie przekonał, że nic się nie zmienilo.
Nie są razem. Tak myslę. To co mówi mąż nie ma znaczenia. cały czas twierdzi ,że z nią nie jest. Ma wycieczki, przychodza oglądać mieszkanie ktore wynajmuje. Facet poszedł mu na rekę, że może wyprowadzić się wcześniej ( chodzi o kasę) jeśli znajdzie kogoś na swoje.
Twierdził, że jak kroś się znajdzie od raza się wyprowadza, że szuka mieszkania i w ten weekend powinien się przrpeowadzić.

Zapytał, po co miałby mnie teraz oszukiwać że z nia nie jest i klamać.
Odpowiedziałam z tchórzostwa.

Ale czuję, że mówi prawdę. Nie byłby w stanie mieszkać z dziewczyną i palnowac przeprowadzkę, wpuszczać ludzi, żeby oglądali mieszkanie. To byłoby bez sensu.

Zreszta wczoraj się widzieliśmy. Wyglądał innaczej. Podejrzewam, że pije.

Co jest lepsze, seks z kicią, czy popijanie?
Przecież jeśli ktoś chce to może wyjść z uzależnienia. On nie był chyba jeszcze aż takim pijakiem. Wile osób popija. On za dużo, w pewnym momenci ewymknęło się to spod kontroli.
Wieci ejak to jest. Za bobrze znam swojego męża. Wiem jak wygląda po wczorajszym piciu.

Syn młodszy jak jechał z nim na tenis zauważył prawie 50% alkohol ( chyba że coś pomylił).
Meldował starszemu bratu.

Ale to co mąz robi ze swoim życiem zależy od niego. To on musi mieć silny charakter.
Dobrze, że nie mam tego w domu.
Jestem jednak stuknieta. Normalnie martwię się o niego. Szkoda mi go.
Z wesołego  chłopaka w którym byłam zakochana zroił się facet który pogonił za blichtrem.
Zgubił jakby jakiś sens. Picie, awantury, agresja słowana i nie tylko.
Moze to jest psychopata.
Ale ja tego człowiekak pokochałam. Nie wiem dlaczego. Nie wiem dlaczego właśnie jego.
A teraz martwię sie o niego jak o własne dziecko.

Znałam go może za dobrze, albo tylko tak mi się wydaje.

Wziął wczoraj na chwilę małego na ręce. Jakoś tak innaczej. Widziałam ojca z synem.
Wreszcie jakby zauważył że ma syna. A nie trzyma jakiegoś tłuściutkiego obslinionego pluszaka.
To jednak jeszcze o niczym nie śiwadczy.
Zreszta musze sie postarac ,żeby bardziej dbał o dzieci, żeby im się lepiej żyło.
Jak tylko powiem ,że potrzebuję to zostawia mi pieniądze. Ale za mało. A wtedy wstydze się pwiedziećn że to nie mi nie wystarczy.
Nie jest źle. Po prostu tak przyzwycziłam się, że musiałam się o nie wykłócać, że on cięgle nie mam, nie mam.
To co mi teraz zostawił to na ciuchy i buty dla małej może nie starczyć.
Problem w tym, ze ja zrobiłam sie za miękka. On chodzi odstawiony, zyje chyba na luzie.
A dzieci mają potrzeby, może jemu trzeba powiedzieć wprost, potrzebuje tyle i tyle.

Nie jest źle. Po tym koszmarze, który miałam jest wręcz super. Ale różnica polega gównie na sposobie, że to teraz on przychodzi i wrecza mi kasę a nie ja wyciagam mu ją z  du...
Załatwił synowi halę na zimę do gry w tenisa, treningi. Zobowiązał się,że będzie go woził.
Wczęśniej ja woziłam i płaciłam. Nakupował mu tenisowych ciuchów. Kupił na urodziny komputer.
Chce kupić dzieciom nowe narty i żeby kontynuowałi jazdę w klubie.
W poniedziałąek ma wypłaty, powiedział, że postara się zostawić więcej.
No i przekonuje mnie ,że sama zobaczę jak się zmieni jak już się przeprowadzi, bo zarzuciłam mu że może dla niego się bardzo pozmieniało, ale i tak nie ma czasu na dzieci.

Dla mnie chyb aważne jest też to, że oddaje mi moje zlecenia. Przejął je, ale teraz napisał żebym zrobiła listę klientów do której ktoś z kim współpracuje nie będzie wysyłał oferty.
To dośc skomplikowane, nie będę wchodzić w szczegóły ale dla mnie istotne.

Może to banały, ale moja rodzina jest jak firma. Dobrze kiedy o dzieci dba obydwoje rodziców.

Zagubiona, jęsli chodzi o finanse to byłabym nieugięta. Ty dasz sobie radę. Ale mu nie popuść.
To normalne, że on nie ma. Jak jest inna, to chce się popisać przed nią. Niektórzy już tak mają...

469

Odp: Miłość trwa

W sobotę, lekko sie wkurzyłam i zasmuciłam.
A taki szczegół, banał ale bolesny.
Syn spotkał na imrezie dziewczynę, która zatrudnia kicie. Dziewczyna ma agencję modelek i m.in. załatwia dziewczyny właśnie w centum handlowym do pokazów i rozdawania ulotek.
Kicie zna, powiedziała, że z nią to było dziwnie. Bo zgłosił się do niej klient, któremu jakis facet z którym tamten współpracuje polecił włąśnie ta modelkę.
Wiem  chyba nawet z jaiego salonu. To musiało być w wakacje, keidy dl atego samego klienta przygotował kalendarz z kicia. Zrobiła wtedy afere.
No i proszę jak ją pieknie ustawił, a teraz już się wklręciła i sama sobie załatwia.

Najapierw się wkurzyłam.
Napisałam do męża , że wiem ja załatwia jej robotę, że dzwoniło do mni ez salonu ( tego do którego ją wkręcił),  - bo dzwonili.
Że mam już tego dosyć, bo nawet palcem nie kiwnę, a wciąż dowiaduję się noych faktów.
Że mogłabym i może powinnam otworzyć im oczy z kim współpracują i czy chwalił się w tych salonach, że ta modelka to dziwczyna z która sypia.
Nazwałam go sponsorem promotorem itd.

Potem trochę wyluzowałam.
Napisałm,że niepotrzebnie się zdenerwowałam, bo sam może kiedyś tego żałować.

On ją wprowadził w inne środowisko, nasze środowisko.
Ale na[isałam mu później , że niech sobi erobi co chce, że to nic że się na nim ustawiła , bylebym tylko ja nie miła z nią do czynienia.

No i spytałam jak to jest, że o mni enigdy tak się nie troszczył.
Czy to dlatego, że zona, dzieci są, a  kochankę trzeba zdobyć, a o kochankę zabiegać, starać się.
Że to w takim razie lepiej jest być kochanką. A może po prostu mnie tak nie kochał.
Napisałm mu jeszcze, że jest mi przykro.

A on mi na to , że będzie dobrze, mam tyle o tym nie mysleć i że znalazł mieszkanie.

No właśnie kochanki i żony są na różnych prawach. Dla kochanek faceci wariują, stroja się w piórka, zabiegają o nie jak o królewny, rozpieszczają. Starają się tak, że aż trudno uwierzyć że to ten sam facet.
A żyny, no coż. Żona , rodzina, to wówczas raczej utrudnienie, zbędny balast.
Tylko kiedy kochanka się znudzi, albo wychodzi na to, że nie chce już byc kochanką, ale żona.
Kochankę można szybciutko spławić. Koniec. Wracam do rodziny.
Zabawiłem się, wyszalałem, doceniłem rodzinę, żonę to co miałem i nie chcę tego stracić.
Najlepiej jakby tak wrócić do tego co było. Zapomniec o wszystkim.
Ale tego co było już nie ma. Nie ma...!!!
Ani z jednej ani z drugiej strony. Zdrada pozostaje. I dl aniego wspomnienie kochanki i dla zonu wspomnienie że kochał się z inną i z inna planował przyszłość.

470 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2012-10-15 10:57:47)

Odp: Miłość trwa

Bet
ja to myślę tak:

z żoną to na pełnym luzie,rozluźnione poślady na maksa,
mężuś może i podłubać w nosie, pierdzieć na legalu w domu, zostawić skarpetki pod stołem, pełen luz, bezpieczne ciepło, swój znany kąt,

a z kochanką?

poślady spięte na maksa, zawsze zapięty na ostatni guzik pod szyją, naprężony jak struna, stroi się i dwoi aby zatrzymać kochankę i ukryć upływający czas, koniecznie nowe slipy i siłownia, czasem wyrywanie siwych włosów lub farbowanie.

    Według mnie to nie aż tak, że wszystko dla kochanki, to raczej oni walczą z upływającym czasem, ze starością, chcą widzieć zachwyt w oczach młodej dziewczyny, szukają potwierdzenia swojej atrakcyjności w oczach młódki.


   Z czasem osiadają, nie dają rady na dłuższą metę jechać na takim dupościsku i wracają do bezpiecznego domku, do żony, którą zawsze kochali tylko czasem niezaspokojone ego pogoniło ich szukać eliksiru młodości, dreszczy na kręgosłupie.I rozluźniają poślady.
Okazuje się, że to prawdziwa miłość, zawsze była, wsparcie, rodzina, dzieci, opiekuńcza żona -  dreszcze związane z kochanką to tylko mżonka nie warta utraty rodziny.

Nie bronię ich, doświadczenie mi to pokazało.
A o kici to on za jakiś czas nie będzie chciał myśleć, rozmawiać, będzie się cholernie wstydził, czasu potrzeba.

471

Odp: Miłość trwa

Tylko mnie jest przykro, że on tak dbał o jej przyszłość. Wkręcał ja bezmyslnie.
Ok, dobra, niech sobie robi karire. O to chyb ana poczatku chodziło. Wybiła się.
Tylko ja to miałam być do pracy na dom, na męża firmę. Dbał, żebym ni eczuła się zbyt pewna. Tak jakby się bał ,żebym nie odeszła.
Fakt, też kupował narty , drogie kremy ( za 500zł), perfumy.
No może przesadzam, dbał o mnie. Kupił samochód.
Jeszcze na 39 urodziny. Jakies ciuszki. wydał w sumie chyba z 3 tyś. A już się znali.
I zastanawiam się cz jeszcze keidyś będzie o mnie dbał.
Teraz sama zaspokajam swoje potrzeby. Ale mnie to zabolało.
Ok, to może przeszłość.
Ale mógłby pomysleć o nowym samochodzie dla mnie albo o nartach.
Może jeszcze nie teraz.
Kurcze, no dbał o nia jak o żonę!!!

472 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2012-10-15 11:56:35)

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Tylko mnie jest przykro, że on tak dbał o jej przyszłość. Wkręcał ja bezmyslnie.
Ok, dobra, niech sobie robi karire. O to chyb ana poczatku chodziło. Wybiła się.
Tylko ja to miałam być do pracy na dom, na męża firmę. Dbał, żebym ni eczuła się zbyt pewna. Tak jakby się bał ,żebym nie odeszła.
Fakt, też kupował narty , drogie kremy ( za 500zł), perfumy.
No może przesadzam, dbał o mnie. Kupił samochód.
Jeszcze na 39 urodziny. Jakies ciuszki. wydał w sumie chyba z 3 tyś. A już się znali.
I zastanawiam się cz jeszcze keidyś będzie o mnie dbał.
Teraz sama zaspokajam swoje potrzeby. Ale mnie to zabolało.
Ok, to może przeszłość.
Ale mógłby pomysleć o nowym samochodzie dla mnie albo o nartach.
Może jeszcze nie teraz.
Kurcze, no dbał o nia jak o żonę!!!

Czy będzie jak kiedyś? Nie
Czy będzie dbał? Możliwe.
Mój o mnie dba, o mnie i o moje potrzeby. Bardziej niż kiedyś, bardziej świadomie, pyta co ja chcę ale niespodzianki też robi.
We wtorek  rano przyniósł mi kwiaty do łóżka, w sobotę bukiecik zielonego koperku, kupił mi auto jakie ja chciałam, ale to tylko dobra materialne.

Bet
U Ciebie emocje już powinny opaść, według mnie tu trzeba spokoju, spokoju i jeszcze raz spokoju i...  zimnej kalkulacji.

   Dbał o Ciebie jak potrafił najlepiej, miej na uwadze, że wychował się bez matki, ojciec nie wpoił mu tak pewnych rzeczy jak matka.
Nowe auto, narty, ciuchy to rzeczy materialne, najpierw trzeba ożywić uczucia, odbudować związek. Na prezenty przyjdzie czas.
    I nieprawda, nie dbał o kochankę jak o żonę!!!  Zabiegał o kochankę, nie o przyszłą żonę. 
Gdyby traktował ją jak żonę rozwiódłby się od razu a nie zrobił tego, nie dbał o jej uczucia tylko bzykał ją sobie ile chciał nawijając jej makaron na uszy wiedząc, że ona to produkt tymczasowy, tak, produktem dla niego była, stworzył ją, wylansował ale uczeń przerósł mistrza i poleciał w siną dal. Sama mówiłaś, że ona chciała aby się rozwiódł ale on nie chciał, jak myślisz, dlaczego???
Elu, Ty wiesz dlaczego  wink

Kocha Cię. Musicie się odnaleźć. Daj mu czas, emocje na wodzy.

473

Odp: Miłość trwa

Dzisiaj nawet do mnie dzwonił.
Hm, może wyczytał o tym samochodzie...
Tłumaczył się, że tylko raz jej złatwił pracę. Cos tam tłumaczył, powiedziłam że nieważne.
No i rozmawialiśmy o samochodzie dla mnie.
Oczywiście powiedziłąm mu wprost, że powinien się tego swojego "burdel auta " pozbyć.
Dobre, pytał się mnie jaki Mercedes GLK mi się bardziej podoba, biały czy czarny?
A ja myslę, że mi wszytko jedno. I chyba mu powiem, że jak będzie chciał to mi kupi i z pewnością będzie wiedział jaki do mnie pasuje.
To sa faktycznie tylko dobra materialne. Zreszta troche ponad stan, ale szczerze to wolę żeby wydawał na mnie niż na jakąś kiciunie. Mnie trzeba czegoś więcej niż samochodu. Chciaż nie mam nic przeciwko. Mówił cos o dwuletnim. Wolę nowy:)
Chyba chciał mnie przekonać, że o mnie dbał najbardziej, albo że dba.

Pojechał właśnie po syna na tenis.

Zagubiona, jak tam... Co u Ciebie?
Ciekawe kiedy twojemu mężowi zacznie mijać faza wzlotu..

474

Odp: Miłość trwa

Cześć Bet,

fajnie, że u Ciebie się układa. Z tego co piszesz, to powoli zaczynasz się dogadywać z mężem:) Pamiętaj jednak, że Ty dla siebie powinnaś być najważniejsza, jesteś bardzo silną kobietą. 

U mnie zasadniczo nic nie wiadomo. Żyję sobie swoim życiem. Szukam dodatkowej pracy, aby mieć jeszcze trochę na głowie - jakbym miała mało smile  Ale chcę zmienić swoje życie. Być sama ze sobą szczęśliwa. Nawet ostatnio odkryłam, że ja z dzieciakami mamy swoje miejsce, gdzie nie myśli się o tacie. Pierwszy raz poszłam tam, 3 dni po rozstaniu. Powinno mi się kojarzyć smutno, a tak nie jest.  To jest tylko nasze miejsce i to mnie cieszy.

Mój mąż od jakiegoś czasu się zmienił - oczywiście nie wspomnę o kwestii pieniędzy. Cały czas tłumaczy mi, że ich nie ma. Jak się wkurzyłam, to zadzwoniłam do teścia i zakomunikowałam, że potrzebuję - nie było problemu wciągu kilku dni miałam chociaż część na koncie. A co do dziwności mego męża. Zachowuje się tak jakby szukał kontaktu ze mną, prosi mnie o różne przysługi, coraz częściej używa zwrotu "nasze" (do tej pory było moje, chyba, że w kilku kwestiach takich jak dzieci mówił inaczej), często tłumaczy mi się, tak jak dzisiaj, że nie może wziąć 2 naraz, bo brat złamał po raz 3 rękę i może nie podołać, bo w każdej chwili może musieć jechać do szpitala, jego nie przyjście na urodziny dziecka spowodowane było wstydem przed moją rodziną (jakiś czas temu twierdził, że nie zależy mu na relacjach pomiędzy nim, a moim tatą, jak trzeba to nawet nawsadza - wiem infantylne).  Chce zabierać dzieci do siebie. Co mnie zdziwiło przestał się liczyć pod tym względem ze swoją matką, która zabroniła mu przywożenia do domu 2. Co do jego dziuni, to nie wiem jak jest - i w dużej mierze mnie to już nie interesuje. Ostatnio jak wziął małą, to jej nie było - córa od razu powiedziała z dumą, że spała z tatą - oczywiście dopytał o flądrę, ale zaprzeczyła, że byli razem w łóżku - w zasadzie o to mi chodziło, czy nie pojawił się etap - tata + córa + dziunia = śpią w jednym łóżku - to by było ostatnie jego spotkanie z dzieckiem. Nawet teść zaczął ponownie ode mnie wymagać zwrotu tata jak mówię do niego. Od kiedy się rozstaliśmy mówiłam na Ty, ale nie używałam tego słowa, jakoś przez gardło mi nie przechodziło.

Jednak pamiętam, że jego zmiana rozpoczęła się kilka tygodni przez rozprawą o alimenty - ściśle wiąże to wszystko z tym faktem. Jeszcze jest jeden powód. Ostatnio spotykam się z kolegą (po przyjacielsku), chodzimy z dzieciakami (moimi i jego) na różne spacery. Córa często powtarza wujek Darek. Pewnie do niego też doszło smile

Jak tam rolki? Pogoda jeszcze dopisuję, bo u nas od kilku dni jest pięknie - prawie 20 stopni wciągu dnia.

475

Odp: Miłość trwa

Zagubiona, tak jak piszesz to przychodzą mi do głowy dwie opcje.
Zawsze albo jemu sie tam nie układa i to był etap przejściowy, ale jeszcze tego nie zakończył.
Czego rezultatem jest brak pieniędzy na dzieci ( chyba normalny stan - jak jest kochanka).
Albo jeszcze sma nie wie, ale może mysli że jak się będzie z tobą dogadywał to dasz mu spokój z kasą.
Nie, no ja ich nie rozumiem!!!!
A może jedno i drugie po trochu.
Ty trzeba eksperta czyli Twarodgłowę smile
Jedno mi się wydaje, że on jakoś nie traktuje poważnie tego swojego romansu.
Ale z kolei nie jest mu tak źle. Ma dzieci, ma kochankę, kombinuje z kasą.
Tym czy jest z nia dalej to nie musisz się przejmować.
To widać. Zaczynają sobie przypominać o dzieciach, o tym że dzieci mają potrzeby.
Tak jak pisałam , u mnie nie tyle zmieniły się jakoś drastycznie kwoty co sposób.
Wystarczy, że powiem że potrzebuję. a wczesniej trzeb abyło wyrywać tak jak u Ciebie.

A że było mu wstyd z urodzinami to wierzę, tylko szkoda że nie przed córką.

476 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2012-10-16 09:50:38)

Odp: Miłość trwa

Bet
to jaki? Biały czy czarny? lol
Teraz  biały jest na topie  big_smile

Nosy do góry,

czyż nie twierdziłam, że idzie dobre?
Bo idzie lol

Której herbatki angielskiej przywieźć?

Gdzie to Karolkę wywiało?
wykasowałam gg bo mi lapka zamulał.

477

Odp: Miłość trwa

bet - poczytałam troszkę, ale przyznam, że nie wszystkie posty,a z tych które przeczytałam wywnioskowałam jedno - mając czwórkę dzieci, staraj się myśleć o nich, tylko o nich i ich potrzebach, nie o zdrajcy mężu. Jeśli nawet w tej chwili nie ma kochanki, wróci do Ciebie, "ogrzeje" się, ewentualnie będziesz miała kolejne dziecko,a on znajdzie sobie kolejną "pocieszycielkę". Będzie się pewnie tłumaczył,że płacz dziecka nie pozwala mu zasnąć (matce,to nie przeszkadza), że brak mu cierpliwości (matka musi mieć). Zawsze będzie jakaś wymówka. On się raczej nie zmieni. Lepiej mieć 4 dzieci i mieć względny spokój, niż marnotrawnego męża, który wraca do domu, kiedy mu pasuje. A to co on robi,pije, czy nie - niech Ciebie nie bierze na litość, on ma się tylko wywiązywać z płacenia alimentów na dzieci. Jest dorosły i wie, czy robi dobrze,czy źle. Jeśli nie pasuje mu życie w rodzinie, niech Ciebie nie prześladuje i bzdur nie opowiada.Ale jak każda kobieta, matka dzieciom, pewnie i Ty będziesz mu okazywać za każdym razem zrozumienie i przyjmować pod swój dach. Obyś się tylko nie przejechała na tej swojej dobroci. Walczyć o małżeństwo muszą dwie strony,a nie tylko jedna.

478

Odp: Miłość trwa
twardogłowa napisał/a:

Bet
to jaki? Biały czy czarny? lol
Teraz  biały jest na topie  big_smile

Nosy do góry,

czyż nie twierdziłam, że idzie dobre?
Bo idzie lol

Której herbatki angielskiej przywieźć?

Gdzie to Karolkę wywiało?
wykasowałam gg bo mi lapka zamulał.

ja poprosze dobrą herbatę;)0
i twój mocny twardy łeb trawdogłowa na dokłądkę;)))

479 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2012-10-17 09:29:44)

Odp: Miłość trwa

Endi

dziś mam ciężki łeb nie twardy.
Żołądkowa gorzka zrobiła wczoraj swoje  lol
Robiłam smalczyk ze skwarkami dla koleżanki z Londynu i w ramach umilenia wieczoru popijałam sobie między mieszaniem smalcu a słuchaniem Pavarottiego  a dziś...
lepiej nie mówić.
Wyłączam się do poniedziałku.
Kuźwa jak tu piękna pogoda to ja wyjazd a tam ulewy  hmm

Poważnie rozważam założenie bloga z historią mojego życia, moje przemyślenia i tego typu pierdoły...

Baj dziewczynki  tongue

Trochę wesołości wtłoczcie w ten temat i swoje życie!!!

480

Odp: Miłość trwa

Twardoglowa, znowu ryczalm. Jestem zaryczana.
Pokłóciłam sie z nim wczoraj, wywalilam z siebie z mailu chyba za duzo. I ma w sobie zlosc i gorycz.
Mam ochote oskubac go do zera.
Oczywiscei odkrylam zdjeci aapartamentu ktory wynajmuje.
Ten luksus mnie dobil. Takie designerskie odpicowane mieszkanko, ze głowa boli.
A na dzieci nie bylo.
Obkradal moje dzieci. to j acholera niema w domu piekarnika.
No nie wyraże tego jak tam odstawione a jak my zyjemy. Tego sie ni eda porównac.
Oczywiscie robil jej zdjecia i potem dawal grafikom do retuszu. W reczniczkach Hugo Boss i Carlo Bruni. Ta lazienka, ta podloga, to łózko. Ten tupet.
Graficy mnie znaja , widuja, mieszkam nad firma. Znaja dzieci. I musza obrabiac jego kochanke.
Kzałam mu wypie..... z domu.
A on na mnie obrazony. Powiedzial, że to bez sensu, bo ja zawsze bede mu wypominac.
A ja mu to co mam siedziec cicho i tlumic wsztsko w sobie, udawac ze nie widze.
Bo mowilas ze wybaczasz. Ale to o czym wtedy wiedzialm.
Co innego domyslac sie ze wygodnie mieszkal, a co innego zobaczyc to na wlasne oczy.
A to co zobaczyalm przeroslo moje wyobrazenia.
Troche pogadalismy, oczywiscei z miojej inicjatywy.
On sie spieszyl. Odczuwam wprost, ze ma mnie w du...
Npisalam mu maila o tym co czuje. Ze mam gdzies co sobie pomysli.
Ze wisze głowa w dol i mam byc cierpilwa, ze dlugo tak nie wytrzymam, a w zyciu bedzie mi brakowalo milosci i uczucia.

481

Odp: Miłość trwa

I znowu sie rozkleiłam. Czy dam radę. Czy słusznie sie tak męczę.
On mi nie pomaga, ni epomaga sie z tym uporac, a ja nie mam odwagi go o to prosić.
Bo czuję sie odtrącona, bo chyba nie powinnam.
A tak potrzeba mi , zeby to on wyciągnął do mnie teraz rękę. Powiedzial będzie dobrze, ale będzie dobrze tobie i dzieciom. Ja sie bede staral.
A jego na to nie stać, nie jest gotowy.
A mnie jest tak ciężko. Nie ma ani jednego ciepłęgo gestu z jego strony.
Ok, może za wczsnie, może ja też nei jestem gotowa. Ale ja chciałąbym żeby mnie przytulił.
Tak jak kiedyś.
Rozmawialiśmy jak obcy ludzie. Koło siebie a bardzo daleko.
Moze przegięłam , może przekreśliłam to co było, na co była jakaś szansa.
Trudno.
Oczekuję czegoś więcej, czego on najwyraźniej nie jest w stanie mi dać i nie chce.
I to co do mnie trafia. I to co słyszę. On się nie zmieni, to zawsze między wami będzie. Nie dasz rady. Odetnij sie od tego. Zrób nieczuła. Nie angażuj.
Wiecie jakie to trudne i fałszywe. To nieuczciwe.
Jak mój mąż wyobraża sobie dalszą przyszłość.

482

Odp: Miłość trwa

Bet
w porównaniu z Toba ja mam lekko
]jedna zdrada, trzy spotkanka, jak sie dowiedziałam definitywnie zakończył to gooofno i od trzech lat jest przykładem tegho - o czym wy tutaj marzycie, jak powinien zachowywac się mąż zdrajca, który chce odbudowac związek.
od trzech lat walczy o mnie, o moja miłośc, przyjmuje wszystko na klatę, nie tylko deklaruje, ale tez faktycznie pomaga mi przejśc przez wszystkie emocje i uczucia

a mimo to - to jest bardzo trudne
bo nadszarpnięte zaufanie
bo wiem, że zapomniał o mnie
bo nie byłam wazna
bo się nie liczy łam
bo krzywdził
z premedytacją i świadomie
i ciężko sie otworzyć
cięzko kochać.. własnego oprawcę

nie czuję się wygrana tym, że jesteśmy razem
wiem, że wybrałam najtrudniejszą drogę - pokochać kogoś, kto zadał nam tyle bólu, w kogo przestaliśmy wierzyć, kto nas zranił, kogo musielismy nauczyc się nienawidzieć?/
zdrada budzi nienawiść, nie mówicie że nie
budzi mysli w rodzaju, jak mogłeś, dlaczego mi to zrobiłes...
twój mąz ustawia się w pozycji

ja szanowny mąż bet jestem skupiony na rozpoznawaniu moich potrzeb
ja szanowny mąz bet teraz potrzebuję kochanki
ja szanowny mąz bet teraz mam swoje potrzeby finansowe - bo ja chcę od zycia wszystko i ja jestem najważniejszy
ja szanowny mąz bet teraz uznaję, że jednak potrzebuje jej, mojej zony i chcę wróci,ć

ja szanowny mąz bet, nie rozumiem, o co jej chodzi - przecież ja - szanowny mąz bet wybrałem ostatecznie ją - a to juz jest ogromna moja zasługa - a dla niej zaszczyt i wyróznienie

i ona nie powinna mi tego utrudniać, bo ja, szanowny mąz bet, mogę uznać, że to dla mnie za trudne jest...

a wtedy wybuore to, co dla mnie najlepsze jest.. oczywiśta!


i ty nie dasz rady zamknąć w niepamięci tego, że syn musiał zrezygnować z tenisa
że z pozycji bezpiecznego i dobrego zycia weszłaś na pozycję kobiety żebrzącej o kasę na podstawowe potrzeby
a wiesz, że w tym czasie małżonek dbał o potrzeby swoje i kochanki

wiesz, że w czasie, gdy nie był lojalny wobec ciebie i waszych dzieci był lojalny wobec niej
wiesz, że sie nią opiekował i dalej jest wobec niej lojalny

i to nie jest tak, że przestanie boleć
to nie jest tak, że za[pomnisz
a jak on nie zaakceptuje twpoich uczuć, twojego sposobu radzenia sobie z bólem
to nic z tego nie będzie

jesli ty nie zaakceptujesz, że przeżyłaś kryzys i traumę i masz prawo do swoich uczuć- to tez nic z tego nie będzie bet...

tak ja sądze

ale może ja sie mylę, bo ja nie jestem ta szczęsliwa i wygrana po zdradzie

ja jestem ta wciąż i wciąż na zakręęcie...

483

Odp: Miłość trwa

End_aluzja masz rację. To trudna droga. I właśnei tak odczuwam, że mąż się poświęca, a ja mam uważać żeby się nie rozmyślił. On mnie prosi o pomoc a ja też potrzebuję pomocy.
Ja potrzebuję, żeby on pwrzestał wreszcie skupiać się tylko na sobie i podał mi rękę.
JEśli tego nie umie, to nie wiem ile ja zdołąm to jeszcze ciągnąć.
Trochę dałąm mu to do zrozumienia.
Napisałąm, że powiszę jeszcze trochę n atym sznurku.
Prosiło cierpliowść. To się będę starać, bo jemu jest przecież tak strasznie ciężko po rozstaniu.
I napisałam mu właśnie przed chwilą, że ja nie wiem ile jeszcze, ile jeszcze mam wytrzymać i czy warto, czy powinnam i czy mam tyle sił?
Zadzwoniłam tez i zapytałam czy zostawi pieniądze na zakupy dla małej i że chcę kupić dla nas nową pościel.
Mam przyjść.

End_aluzja co ja mam robić?
Pisze mu wprost, ze czuje znowu gorycz, dostaję nowe ciosy.
To sa stare sprawy, ale tego jest tak wiele. Przechodzę to na bieżaco. Co się z jednym uporam, trafia nastepny.
Mąz mówi, że to potrwa. Że tak będzie. Ale ile jeszcze?
Zapytałam się go , kto ma mni pomóc.
On mnie zostawia z tym samą. Wie, że chociażby z ambicji będę chciała sobie dac z tym radę.

A wyślę parę maili , zrobie kilka telefonów ( praca) i zabieram małą na spacer, na zakupy.
I nie będę na niej oszczedzać. Kupię jej najładniejsze buciki, najładniejsza kurteczkę albo  płaszczyk, pościel. Co będzie chciala. Pozbieramy liście, będzie super.
Spędzimy super popołudnie:)
Zabiorę ją na pizzę

484

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

E
Prosił o cierpliowść. To się będę starać, bo jemu jest przecież tak strasznie ciężko po rozstaniu.

jemu jest cięzko po rozstaniu??
z kim??
z kochanką?
czy cięzko po rozstaniu z tobą?

bet...
egoizm az bije w dzwony

czemy TY masz sobie dac z tym radę?
z czym?/
z JEGO zdradą?
bet, jesteś heroską
wiesz co to oznacza
że stać cię na słabość
największa odwaga to przyznać sobie samej prawo do słabości

największa odwaga, to odrzucić wyuczone hasło - dam sobie z tym radę...

nie dasz bet
bo to nie twoja sprawa

to jego sprawa
twój ból i cierpienie, twój żal - to dzisiaj jego sprawa
częśc jego powrotu

485

Odp: Miłość trwa
twardogłowa napisał/a:

Endi

dziś mam ciężki łeb nie twardy.
Żołądkowa gorzka zrobiła wczoraj swoje  lol
Robiłam smalczyk ze skwarkami dla koleżanki z Londynu i w ramach umilenia wieczoru popijałam sobie między mieszaniem smalcu a słuchaniem Pavarottiego  a dziś...
lepiej nie mówić.
Wyłączam się do poniedziałku.
Kuźwa jak tu piękna pogoda to ja wyjazd a tam ulewy  hmm

Poważnie rozważam założenie bloga z historią mojego życia, moje przemyślenia i tego typu pierdoły...

Baj dziewczynki  tongue

Trochę wesołości wtłoczcie w ten temat i swoje życie!!!

hej Kochane kobietki!

Ostatnio faktycznie mało pisałam, ale to chyba dlatego że miałam mętlik w głowie, dalej mam, ale jest dobrze, nie rewelacyjnie, ale dobrze. Jm jest fajny(na tyle na ile w takiej sytuacji można), miły, zabawny itp itp. W domu u nas codziennie, nie wiem co się dzieje że taka nagła zmiana?? Szczerze powiem że mi to odpowiada, dziecku również, ale co z sucz??? tzn mam w dOOpce co ona sobie myśli, ale tak tylko z czystej, babskiej ciekawości :>
twardoglowa, kto Cie męczył? szkoda że Cie nie ma na gg sad A tego bloga pisz kobieto, jest o czym ;-)
bet...przytulam...

486

Odp: Miłość trwa

no to karolina, jak juz triumfujesz, że mąz się opamiętał, to zacznij analizowac swoje uczucia

jak bys się czuła z tym,, że teraz by wrócił?
czy pozostanie w tobie żal?
brak zaufania?
czy będziesz bała sie przyszłości i powtórki z rozrywki?
czy będziesz porównywac się z kochanką?
czy jak zamknie oczy kochając się z tobą będziesz się zastanawiać, czy czasem nie mysli o tamtej?
czy jak mu nie stanie, co się zmartwisz, że go nie podniecasz, a ona go na pewno podniecała?

karolina - po burzy zostaje troche połamanych drzew.. i piotunów kulistych w ziemii.., odnajdz sswoje i wylecz - zanim z nim odbudujesz cokolwiek wartościowego

487

Odp: Miłość trwa
End_aluzja napisał/a:

no to karolina, jak juz triumfujesz, że mąz się opamiętał, to zacznij analizowac swoje uczucia

jak bys się czuła z tym,, że teraz by wrócił?
czy pozostanie w tobie żal?
brak zaufania?
czy będziesz bała sie przyszłości i powtórki z rozrywki?
czy będziesz porównywac się z kochanką?
czy jak zamknie oczy kochając się z tobą będziesz się zastanawiać, czy czasem nie mysli o tamtej?
czy jak mu nie stanie, co się zmartwisz, że go nie podniecasz, a ona go na pewno podniecała?

karolina - po burzy zostaje troche połamanych drzew.. i piotunów kulistych w ziemii.., odnajdz sswoje i wylecz - zanim z nim odbudujesz cokolwiek wartościowego

Nie kochana, nie sądzę żeby się opamiętał, to chyba coś innego, nie mam zielonego pojęcia co.
Nie wiem co nim kieruje, wyrzuty sumienia? Tęsknota? fakt, że "wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej"??? Nie mam pojęcia, ale chęci powrotu raczej nie ma...
Lubie jego obecność w domu, nasze rozmowy, żarty. Myślałam, że już nigdy nie będziemy potrafili się śmiać razem, a jednak...

Nie wiem jak bym się czuła, szczęśliwa, pewnie tak,
Żal, oczywiście
Może zaufanie można "odbudować"?
Do kochanki nie będę się porównywać, znam ją, nic specjalnego...
Sex, sex, sex...ehhh tu może być ciężko sad

Dlaczego aj Go wciąż kocham?

488

Odp: Miłość trwa

bo go nie masz na co dzień
bo nie myslisz o tym, że cię tak potraktował i tak zranił
bo jest teraz trochę "zakazanym, niedostepnym " owocem
'bo chciałabys zatriumfować, że ty wygrałaś z suczą
bo pamiętasz jak było, a jak juz nie będzie

bo nie wiesz, jak to jest, gdy ktos mówi kocha.. a ty myslisz, wtedy tez tak mówił, a się z nią spotykał wtedy...

489

Odp: Miłość trwa
End_aluzja napisał/a:

bo go nie masz na co dzień
bo nie myslisz o tym, że cię tak potraktował i tak zranił
bo jest teraz trochę "zakazanym, niedostepnym " owocem
'bo chciałabys zatriumfować, że ty wygrałaś z suczą
bo pamiętasz jak było, a jak juz nie będzie

bo nie wiesz, jak to jest, gdy ktos mówi kocha.. a ty myslisz, wtedy tez tak mówił, a się z nią spotykał wtedy...

Pewnie że bym chciała zatriumfować, a która z nas by nie chciała?

zobaczymy jak dziś będzie, nie wiem co mam w nim obserwować, na co zwracać uwagę w jego zachowaniu jak jest u nas... Może coś podpowiesz? ;-)

490

Odp: Miłość trwa

ja? ja karolina postanpowiłam ratowac związek po zdradzie, pomna wspólnej przeszłości i tego, co kiedys nas łączyło
więc dzisiaj wiem, że wybrałam najtrudniejszą drogę, bo ciągle stoję w miejscu.,..

491

Odp: Miłość trwa
End_aluzja napisał/a:

ja? ja karolina postanpowiłam ratowac związek po zdradzie, pomna wspólnej przeszłości i tego, co kiedys nas łączyło
więc dzisiaj wiem, że wybrałam najtrudniejszą drogę, bo ciągle stoję w miejscu.,..

A jak się z tym czujesz??? jak to się stało że wrócił? Walczyłaś?

492

Odp: Miłość trwa

czy walczyłam??
w zyciu!!!!!

on walczył i walczy nadal

nie odszedł
zerwał kontakt gdy sie dowiedziałam
ale to nie ma znaczenia
bo zerwał, bo ja się dowiedziałam
bo mnie to boli'bo mnie zdradził
bo nie był lojalny wobec mnie
bo nie pomyslał o mnie

postanowiłam ratować, to znaczy powiedziałam - daję ci szanse i daję nam, bo spędzilismy razem wiele lqat i to może byc kapitał na początek

ale on się wyczerpał karolina' nie da się stara miłością kochać nowego, nieznanego nam faceta, który w imie własnych potrzeb zaprzedał ciebie.. zapomniał, odrzucił, zdradził

więc ja wiem, że jestes w MANI
że chcesz walczyć za wszelką cenę
ale poczytaj wątki operacji, ewki123, moje
spójrz na to trzeżwym okiem
spójrz na niego trzeżwym okiem
kim jest ten facet, który przyjdzie do ciebie wieczorem?
czy wiesz co mysli? wiesz co czuuje? wiesz czego cche? wiesz, czego się po nim  spodziewać? możesz mu zaufać? możesz uwierzyć, że mówi prawdę? wiesz, kiedy kłamie? wiesz, kiedy jest szczery? znasz go??
kto to jest karolina??
co ma wspólnego z twoim mężem?
czy twój mąz zdradzałby ciebie? kłamał? oszukiał? odszedł? zostawił? czy twój mąz, ten którego znałaś i któremu ufałas zrobiłby to wszystko?
więc kim jest ten facet??
NIEZNAJOMYM....

493

Odp: Miłość trwa
End_aluzja napisał/a:

kto to jest karolina??
co ma wspólnego z twoim mężem?
czy twój mąz zdradzałby ciebie? kłamał? oszukiał? odszedł? zostawił? czy twój mąz, ten którego znałaś i któremu ufałas zrobiłby to wszystko?
więc kim jest ten facet??
NIEZNAJOMYM....

Boże ;(((

Nie, nie, nie, nie, nie...
RATUNKU!!!!

494

Odp: Miłość trwa

U mnie tak samo. RATUNKU!!!
Kolejna afera. Byłam pod blokiem gdzie mieszka.
Sieło mnie. Nrmalnie nawet nie wiedziałm , ze u nas jest tak luksusowo.
Budynek jest tak strzezony , z parkingami podziemnymi, ze głowa boli.
Rozmawiałm z takim dziadkeim co wyszedł z pieskiem.  Na miesiac nei ma szans zeby nie było grubo ponad 2 tys za wynajem.
Njapierw szlaban na karte do garażu, potem taka zarabista brama, która się sama otwiera.
Budynek klikanascie pieter. Super, designerski. To jest luskus w Kato.
Byc moze najlepsza lokalizacja.
Byłam w sklepie z rzeczami w jakich mężuś robił jej zdjęcia. Szlafrok Hugo Boss prawie 800 zł, ręczniki Hugo Boss, Carlo Brunni.
A ja z dziećmi... inny śiwat.
Niedobrze mi.
Laska stoi tam w sc przy Audi.
Zaraz dowiem sie pewnie czemu nie sa razem.
A prawdopodobnie poszło o rozwód i ślub no i ona chce mieć z nim dzieci.
Nie ma się jej co dziwić. Życie jak z bajki.

Olać to , ale nie dałam rady nie wkurzyć się.
Dobrze, że ni edostałam zawału. wiedziałam , ze bedzie luksus, ale w ne aż taki.
Mąż zaszalał. No naprawde gościu ma gest. Potrafo zadbać o kobiete, co prawda odbierając dzieciom, ale coś... one przestają się liczyc.
I wiecie co, przy tym wszystkim zdrada, to jest już szczegół.
I bardzo dobrze, bo miłośc nei potrzebuje pieknego wnętrza, odjechanego łożka, apartamentu.
Może nawet taki luksus ją zagłusza. Widać pustkę.
Wskoczył na wyższy poziom. Wreszcie mieszkał tak jak marzył.
Jak mi niedobrze, ciężko.
Ok, to było. Ale ze mnie się smiał.
Oczywiście pisze jakies pierdoły ,że to była sesja, ze on te rzeczy wypożyczył.
Jasne, mieszkanie też. Wczasy też.
I to boli, bo w domu jest czwórka dzieci.
Zobaczę co będzie dalej. Została mi jeszcze sprawa rozstania i tego co cały czas robi ( po pracy).
Mam rachunki za przejazd autostradą. Godziny w weekendy itd.
To wyjdzie. Wszystko wychodzi. Kwestia czasu.

Takze Karolina, ty tez dowiesz się co sie dzieje. Spokojnie, po prostu to wyjdzie.
Ale zazdroszczę Ci, ze umiecie sobie pożartować.
Kiedy mój mąż z nią był nie umiałam z nim rozmawiać. Odrzucało mnie. Żarty, nic z tego.
Może się próbowałam pośmiać, ale raczej mnie skręcało.
A może Karolina, on już z nią nie jest.
Jak sobie pomyślałam, ze tu ze mną gada, a za chwilę jedzie i żyje z inna - to mnie odpychało.
Jesteś niesamowita.

495

Odp: Miłość trwa

Chyba chcę zobaczyć to mieszkanie w środku, chcę tam pójść.
Domyślam się, że on nie będzie chciał.
W weekend twierdzi, że się przeprowadza.
Może to niepotrzebne...
Ale chyba tego chcę. Zobaczyć tą ekskluzywną windę, salon, kuchnię, łazienkę.
Zobaczyc jak odmieniłs woje życie robiąć długi i oszczędności na dzieciach.
Przynajmniej 3 razy w tym roku zablokował mu konto urząd skarbowy.
Zobowiązań ma full.
To teraz mi powiedział,zebym się wzięła do roboty, bo sam sprzęt narciarski dla chłopców będzie kosztował jakieś 5 tyś i wyliczal mi tam jeszcze inne... ale i tak nie słuchałam.

Jak on strasznie starał się jej zaimponować, zatrzymać ją przy sobie jak najdłużej. Dawał, dawał ponad stan. Bawił się, szalał i byleby jeszcze, jeszcze trochę.

To jest takie prymitywne, takei desperackie.
Jaką silę ma młode ładne ciało. Jak on musiał być zakochany.
Cholerka, to on ją tak bardzo kochał, albo kocha...
Albo facetom tak odwala jak się zauroczą. Swiata ne widzą.
Przede mną jeszcze info dlaczego nie są razem.
Boję się, że to będzie taki szok, że już się nie wyzbieram.

Co ten facet nawyprawiał. Co się z nim w ogóle dzieje. Przecież to aż się prosi o jakąś karę dla niego.

496

Odp: Miłość trwa

A na razie ty sie karzesz bet...
Nie on

On łaskawca swoją obecnością cie uszczesliwi.

Bet. Ty go nie karaj.
On sam sie ukara. Ukarał. Zobaczysz.
Ty go odstaw.
To trucizna jest.

497

Odp: Miłość trwa

E tam, bez przesady. Znowu tak bardzo się nie karzę. Znam swoje słabości. Wiem, że nie jestem dyplomatką.
Mąż włąśnei o to ma do mnie pretensje, że ciągle się czepiam. A on pragnei spokoju.
To tak jak ja. Njachetniej to wsiadły w samochód i wyjechał, odciął się do wszystkiego.
To tak jak ja.
Tylko on nie widzi, że innym też jest ciężko.

Trochę dzisiaj pogadaliśmy.
No bo zrobiłam aferę. No i mówię mu, że została mie jeszcze kolejna. Jk ato było z rozsataniem. Czy to ona postawiła warunek?

A on mi tak w skrócie powiedział, że on acały czas czeka, że to była jego decyzja.
No i to mnie dobiło co tez mu wprost powiedziałam, że nie może mnie tak trzymać, bo raz już tak było.
Umówiliśmy się na rozmowe.

Ma do mnie pretensje że robię mu awantury, wymówki.
Bo on jesttaki szczęsliwy kiedy moze przyjsc do dzieci. Ma spokój.
Że ona codziennie nalegała n arozwód, ale on nie chce z nią być. Odpiwada mu pod pewnymi względami , ale nie chce. To nie jest to.

On ajest trzaśnięta. Ma 22 lata i mu sprząta, pierze, gotuje. Deklaruje miłość do końca życia,że chce się z nim zestarzeć, mieć dzieci.
Teraz podobno to samo. Nie daje spokoju. Chce płacić za wynajem po połowie itd.

Ta laska bawi się w żonę. To ja o niego tak nie dbałam.
W zasadzie nigdy nawet ni edeklarowałam miłości. Nie powiedziłam, że chcę się z nim zestarzeć czy coś wtym stylu.
Ona go bierze na litość. Ma z nią być,  bo ona go tak kocha.

Dobrze, ze sobie tak trochę porozmawialiśmy.
Wiadomo o co chodzi. Nie mogę żyć na sznurku w nerwach, że jak nei będę grzeczna to oni do siebie wrócą. Powiedział, że nie. Podjął decyzję i nie wie co musiałoby się wydarzyć żeby tak się stało.
Nie chce z nią być.

Kiedy był taki trudny moment rozmowy, nie wytrzymałam i zapytałm czy może mnie przytulić.
Czuję, że wraca.
Bałam się, że odmówi. Ale było dobrze.
Chciałby kiedyś z nami zamieszkać. Powidziłam , że to za wcześnie.
Tak właśnie doradził mu prawnik. Żeby najpierw wynajął sobie mieszkanie,ze potrzeba czasu.
Problemy finansowe są. Możliwe,ze znowu zablokują mu konto.

Wyjdzie z tego jak się z tej laski wyleczy.

jest dziwny. Oddaliliśmy się strasznie, ale coś pozostało:)
Dobrze, że ma poczucie ,że źle zrobił.
Przesadzam z tymi aferami, no ale nie mogę. Najpierw wybucham, potem płacze a na końcu się zbieram.
Ale myślę, że jest dobrze. cholera, czułam taką energię kiedy mnie przytulił. Może on tez ją poczuł. Raczej tak, powiedział, będzie dobrze. Ale poczułam, że chce żeby było dobrze.

No i teraz razem boimy się, zeby ona nie była w ciąży. Bajka....

498

Odp: Miłość trwa

Brawo,

nie licząc ostatniej linijki, to zazdroszczę Ci szczęścia - nawet tak pogmatwanego. Jestem zazdrosna, ale nie zawistna.

Niech Wam się uda:)

499 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2012-10-18 19:18:31)

Odp: Miłość trwa

bet kochana

jak dla mnie wpadasz znowu jak sliwka

ja nie uważam, że twój mąz ma złe nastawienie, albo nie wierzy w to co mówi..
ale bet,,, był taki moment, kiedy ty stanowiłaś o sobie, swoich potrzebach uczuciach
ty sama stałas na ziemi a wokól ciebie kręcił się cały świat
twój mąz tez tam był, ale przez moment to ty decydowałaś o sobie
a teraz znowu włazisz w relacje uczuć, hustawek, zalezności, zycia wszystkim i wokół wszystkiego, co dotyczy twojego męża
jego panjienka
jego mieszkanie
jego długi
jego potrzeby
jego uczucia


bet.. od jakiegoś czasu piszesz tak samo... jak na samym początku - zauważyłaś???
on on z nim o nim wokól niego

bet... to nie znaczy, że uważam, że on nie powinien do ciebie wracac ani nic takiego

niech wraca, zacznijcie jeszcze raz.. nie od poczatku, bo się nie da, ale od nowa...

ale nie zabieraj sobie wolności emocjonalnej, którą z takim trudem wypracowałaś
zauważaj siebie...

ale bet -nie wracaj do tego co było
bo bet to siłaczka

a teraz nie ma bet..,..
jest on, jego emocje, a twój świat kurczy się do emocji związanych z nim, o nim, przez niego.... dla niego ..

bet...

500

Odp: Miłość trwa

Jestem skupiona przede wszystkim n aratowaniu siebie, żebym sie nie pogubiła.
Pisząc o nim  bardziej relacjonuję wydarzenia, przebieg rozmowy.
Piszę, że nie jeste, w stanie spełnić jego oczekiwań.
Ja się włąśnie przyznaję do słabości. Nie dam rady udźwignąć jego problemów, bo sam apotrzebuję pomocy, jestem wykończona.
I tak myślę, że może to zrozumiał, bo doszliśmy do wniosku, że obydwoje jedziemy na resztkach.
Ja z jego powodu, ale nie ma sensu licytowanie się. Ja walczę o siebie, a że myślałam że odfrunę ze złości jak zobaczyłam gdzie i jak mieszka to trudno. Wywaliłam to z siebie.
Ja takie rzeczy przeżywam.

Preszkód będzie wiele. End_aluzja trochę mnie przerażasz tym rozpamiętywaniem.
End _aluzja, a może warto pomysleć, że zdrada jest teraz powszechna, że to taka choroba cywilizacyjna. Oni są czasem tacy durni. Boli strasznie, sama widzę jak to męczy i że to jest bardzo trudna droga. Ale z drugiej strony wydaje mi się, że zdrada tak zmienia życie, że już każda droga jest trudna.
Za małao może muślisz o innych wyjściach. Ja miałam czas zobaczyć te plusy i minusy.
Ludzie potrzbują bliskości. Wydaje się nam , że spotkamy kogoś odpowiedniego , bo ten nas zawiódł.
A to nie takie proste. Rozwódek jest masa, a i facetów kórzy zdradzili.
W pewnym wieku porządny mężczyzna jest z reguły zajęty.
Nie ważne, Endaluzja ciesz się z tego co masz.
Facet zabiega, stara się, świetnie sobie radzicie. A tobie wciąż mało.
End aluzja , jesteś szczęsciara. Chciałabyś przechodzić takei cyrki jak ja.
Masz to za sobą. A w tobie jest takak melancholia.
Napisz, że wracają czasem zmory, przygnębienie. Ale jest cudownie.

Mój mąż mi dzisiaj powiedział, na moje wątpliwości, że już nie jestem ta najważniejsza, jedyna.
Krótko i tak jak logicznie. Przecież jesteś, wybrałem Ciebie.
Czego mi tylko brakuje najbardziej co tez powiedziłam , że ona zabrała nam część miłości.
Może to wróći. To zależy od niego.

Wiem,że to głupie, ale przez moment poczułam się szczęsliwa. Bardzo tego potrzebowałm.
Chyba powariowałam. Zwykłe przytulenie, a mnie dało tak wiele. Chciałabym, żeby jemu też.

Zagubiona, wiesz jakie u mnie to wsztsko pogmatwane i jak jeszcze wszystko daleko.
Wiem co masz na myśli z tą zazdrością. Kurcze, no ja też się cieszę.
Na prawdę, wiem , ze wszytsko jest kicha. Ale te chwile były cudowne.

A z tą ciążą to dlatego, że nigdy nie wiadomo. Jesli już się zdecydował, ja też jestem gotowa jakos dać nam szansę to wiadomo, że to byłby problem.
Zagubiona, wiesz jak to jest. To jest najgorsza wiadomość.

Lepiej o tym nie mysleć. Ale jeszcze przez jakis czas będzie stres.

Zagubiona , a jak u Ciebie. Tak bym chciala żebyś była szczęśliwa. Z nim lub bez niego, albo z innym.
Ja tez bardzo chiałabym być szczesliwa.
Nie oszukujmy się. Dzieci dają szczęście, ale czegoś brakuje.

A dowiedziam się jak to prawnik namawiał go, żeby był ze mną. Ma dać mu znać, jak mu idzie.
Powiedział, jak to ja go do reszty znienawidze, znienawidza dzieci - jesli będzie rozwód. Predstawił wizje, ,jak to wygląda kiedy już zdecyduje się na powrót, zeby nie liczył na to że wróci do domu.
Ja też trafiłam na w porządku prawnika.

Wiem, że nie ma co wymachiwac rozwodem kiedy nie jesteśmy pewni.
Oni zazwyczaj chcą powrotu. Nie wracają, kiedy ni ema już do czego.
Stałymi wymówkami też można spieprzyć. Faceci nie lubią chyba żyć w poczuciu winy. Nie za długo.

501

Odp: Miłość trwa

Dzięki bet. Za twoje słowa.
Nie za to ze to choroba cywilizacyjna:))
Ale za to co napisalas o każdej z dróg.
Ze tak naprawdę zdrada zmienia tak wiele. Ze już każda droga jest trudna.
To smutne.
Ale prawdziwe.
Bo zdrada zmienia wszystko...
Ale moze właśnie dlatego moja droga jest trudna. Ale nie jest samotna?
Moze chce za dużo. Bo chce życia sprzed zdrady. A przecież... Go już nie będę miała.
Więc moze to moje życie po zdradzie wcale nie jest takie złe??
Dziękuje bet.
A ty dbaj o siebie.

502

Odp: Miłość trwa

End_Akuzja, trochę się mrtwiłąm czy Cię nie urażę.
Masz wszystko. Masz miłość i starającego się męża. Ptrzysz czego nie masz.
Dobrz ewiem o co chodzi, gdybym też mogła cofnąć czas, wymazać to co złe.
Ale dobrze wiemy , że się nie da. Jeśli się wtym nie odnajdziemy, nie zauważymy dobrych stron to i ja będę się karac ale ty też.
Co prawda u mnie to jeszcze daleka, przynajmneij do grudnia będzie stres.
No i obawiam się, czy wróci miłość. Czy mąż wróci do mnie sercem.

End_Aluzja ty to masz.
Pomyśl ile jest małżeństw matwych. Nie am zdrady, ale nie ma uczucia. To są trupy, to jest strata życia.
Zdrada może ożywić związek, umocnić.
Wasza miłośc tą probę przeszła. Obroniła się.
Masz problem, żeby zbudować szczęście na włąsnej krzywdzie.
Weźmy przykład z kochanek. One nie patrzą na to, że on je zdradza z żoną.
Idą w to. Nie patrzą na innych, na to co powiedzą ludzie.
Myslą o włąsnych potrzebach, o włąsnych uczuciach i biorą to czego chcą.

A my...?
End_Aluzja, ty masz się cieszyć. Masz wielkie szczęście. Ty się raduj swoją miłością,, miłością twojego męża.
Sama piszesz, że to jest budowanie od nowa.
Co masz od nowa. Związek marzenie, a wracasz do przeszłości.
Przecież ja wiem jak to wszystko tkwi, boli.

Ale trzymaj się tego, że on wie że źle zrobił. Żałuje tego i wybrał Ciebie.
Ile jest udanych prawdziwych małżeństw.
Ocknijmy się. Twoje End_Aluzja jest wyjątkowe!!! Jest najpiękniejsze, ono prztrwało i ciesz sie nim, pielęgnuj je.

I żeby nie było. Radziłąm siobie. Prztwałam z trudem , ale jednak tridne chwile.
I zamierzm dalej być silna.
Jeszcze się obawiam ( ta c...), obawiam pelnego zaangażowania.
Ale jesli nie będzie tej przszkody, to zamierzam pokonać to brzemię.
To nie ja dźwigam brzemię, to mąż dziwga brzemię zdrady.
Ja chcę być silna i będę się starać, żeby wykorzystać szansę.
Szansę na swoją miłość i na czym mi najbardziej teraz zależy to na wzajemności.
Szacunku można się nauczyć, pewnych zachowań również, ale niczym nie da się zastąpić uczucia.
I nie mam wątpliwości, że robię to dla siebie. To ja tego chcę.
A po drodze jest cały czas niezależność.

End_Aluzja, zazdrościmy Ci tu chyba wszystkie, nie pieprz sobie sama tego szczęścia wracając do starych śmieci.
Napisz nam jaka jesteś szczesliwa, jak jest cudownie.
Dodaj otuchy...:)

503

Odp: Miłość trwa

dzieki bet;)
wywołaąs wielki usmiech na mojej twarzy i wlałas mase pogody w moje serce

to ja poszukam w sobie radości i napisze wam po weekendzie - że jestem szczęsliwa;)
ale nie teraz, bo męża nie ma
musi do mnie wrócić;)

504

Odp: Miłość trwa

No, nareszcie, czekamy:)

505

Odp: Miłość trwa

Bet

Od jakiegoś czasu czytam Twój wątek ale dzisiaj nie wytrzymałam i postanowiłam dodać posta.

Cały czas Cię podziwiałam za siłę, to że się nie poddawałaś, próbowałaś ułożyć sobie życie sama ale od jakiegoś czasu nie mogę czytać tego co piszesz. Stałaś się marionetką w rekach swojego męża, czekająca aż wreszcie się zdecyduje, rozważająca czy z nią jest czy nie jest. Cofnęłaś się do początku. Wszystko co sobie wypracowałaś legło w gruzach. Możesz pisać, ze skupiasz się na sobie itd ale ja Ci nie wierzę. Nie wierze dlatego, ze jesteś taka jak ja. Z jednej strony silna, niezależna osoba a z drugiej to on dla Ciebie jest najważniejszy, dla niego zrobisz wszystko (nawet wtedy kiedy się do tego nie przyznajesz). I nawet to, że na wszystko reagujesz tak bardzo emocjonalnie to jest dokładnie moje zachowanie. Ja już wiem jaka będzie Twoja przyszłość. On do Ciebie wróci (przecież założyłaś już jakiś termin, pewnie święta albo inna ważna data), będzie bajecznie przez jakiś czas a potem znowu znajdzie sobie jakąś lalunie na boku a Ty pewnie wtedy będziesz miała 5 dziecko. Pewnie też Mercedesa ale ani piekarnika, ani kuchni ani bezpiecznej przystani.

Przepraszam jeżeli zaboli Cię to co Ci piszę ale naprawdę ja to wszystko przerabiałam. Wielokrotnie zdradzona, wybaczająca. Ciągle jesteśmy razem ale ja nie jestem szczęśliwa. Chociaż chyba nie mam się do czego teraz tak naprawdę przyczepić to nie jest to życie na jakie zasłużyłam, brak zaufania zabija uczucia. Nie chce opisywać tu swojej historii. Znajdziesz ją.

Rozwalił mnie ten tekst o ciąży. To Twój mąż z nią nie jest ale ciągle z nią sypia! I razem się o to martwicie! Przytulił Cię, jak miło!! Boże, gdybym mogła to bym Tobą potrząsnęła!! On Tobą manipuluje!! Prawnik mu poradził, żeby sam pomieszkał. Oczywiście, nie będzie podstaw do orzeczenia o jego winie. Dziewczyno błagam Cię opamiętaj się!! Tak bardzo mnie wkurza ta sytuacja, ze nie mogę sklecić sensownych myśli. Tak dużo chcę Ci powiedzieć, ostrzec ale wiem, że to na nic. Wiem, że masz tu na forum bliskie znajome ale jeżeli chcesz pogadać ze mną napisz maila.

Bądź silna i przede wszystkim szczęśliwa. Jeżeli takie życie to jest Twoje szczęście. Go for it!

506

Odp: Miłość trwa

Kochamkonwalie, dowaliłaś mi.
Też się tego boję.
O ciążę boję się, bo przecież z nią sypiał. Może przyjśc za miesiąc i powiedzieć , że jest w trzecim.
Ale mniejsza o to. Co będzie to będzie.  Czy mnie ponownie zdradzi.
Nie myślę o tym. Przez 20 lat znajomości wierny. Niekoniecznie skreślam go po d tym względem.
Boję się, że ona w naszym życiu będzie. Kiedy będzie źle, boję się że łatwo mu będzie wrócić.
Kiedy jej się nie będzie ukłądało będzie się kontaktować.
Nie można żyć z kimś kiedy jest takie awaryjne wyjście w postaci czekjącej zakochanej kochanki.
To od niego zależy.
Zresztą nei wiem jak to będzie.
To prawda, że się nie słucha rad. Robi się swoje, ale chcetnie z tobą porozmawiam.
Bardzo chętnie, bo warto zanć zagrożenia.
Tak, było mi dobrze kiedy się do niego przytuliłam. Nic na to nie poradzę.
Co piwnnam zrobić nie wiem.
Ale instynkt mi podpowiada - spróbuj.
Mam maleńkie dziecko. Mam uczucia. Ryzyko jest w każdą stronę.
Nie wiesz tez jak potoczyło by się twoje życie gdybyś pojęła inną decyzję.
Wychodzę z założenia, że każda decyzja którą podejmę zgodnie ze sobą będzie dobra.
Właściwie to mogłabym żałować, że kiedyś zostałm jego żoną. Ale kto wie, jak wygłądałoby moje życie.
Przecież ja z nim nie mieszkam. chociaż chciałby, ale powiedziałam, że na razie to niemożliwe.
Po prostu nie mówię, że nie ma szans. To zalezy do niego. I od tego czy poczuję, że mnie kocha.
Dla mnie to proste. Niestety mu ufam. Jeszcze nie do końca.
Tylko, że kłąmstwa szybko wychodzą na jaw.
Jeśli zamieszka w wynajętym mieszkaniu, to to w żaden sposób nie wpływa na rozwód.
Mam profesjonalnie zebrane takei dowody jeszcze z czasów kiedy byłam w ciązy, tyl enagrań, smsów, nagraną rozmowę z nią itd, full rachunków, maili.
Nie nie ma szans. Te dowody będą już zawsze, dobrze ukryte, poza domem.
Tak jestem naiwna, może i marionetka w jego rękach.
Ale właściwie to co ja takiego zrobiłam, że nagle jestem marinetką.
O pieniądze się staram. Żyję tak jak żyłam. Ani z nim nie mieszkam , ani nie sypiam.
Ani dowdów zdrady nie spaliłam na jego oczach.
Może ilepsze jest samotne życie.
Prezent dla męża i jego kochanki w postaci rozwodu. Podział majątku, wiązanei końca z końcem i samodzielne wychowywanie dzieci, bez ojca.
Bo będąc z nią, kontaktu z dziećmi nie będzie.

No, ale miałabym dumę, ze nie jestem marionetką.
I pewnie te maluchy podziękowałyby mi  kiedyś,  że są szczęsliwe, bo mamusia uniosła się honorem i kiedy tata chciał wrócić, chciał być z nimi to powiedziała: nie, kocham go , ale nie, bo może mnie kiedyś zdradzić, bo jestem tak zakochana że łatwo mną manipulować.
Za dwa lata to mogę być nawet wdową, albo on wdowcem.
Zreszta sadzę, że minie okk roku zanim będzie szansa, żebyśmy razem zamieszkali.
Lepiej żebym sama siebie skrzywdziła tak na wszelki wypadek.
Dla mnei 2 lata, to dużo. Będę miła wtedy 19 letniego syna, 15 letneigo, 6 letnia córke i prawie 3 letniego syna.

507

Odp: Miłość trwa

Kochamkonwalie, wysłałam Ci maila

508

Odp: Miłość trwa

Bet. Mam chwile. Ale cos napisze. Dzisiaj wrócił mój mąż. Powiedział ze Musial zmienić dźwięk esemesow bo jak mu wieczorem wysyłam serie to go ten dźwięk denerwował. Ale oczywiście bardzo sie cieszy ze ja pisze.

I teraz ci wytlumacze na czym polega moja totalna bezradność która robi ze mnie melancholiczke. Ja po prostu nie wiem. Patrzę na niego i nie wiem czy kłamie czy mówi prawdę... Patrzę na niego o jestem bezradna. Myśle- pewnie ma dosyć mnie już. Myśle- już odpuścił już mu sie nie będę zabiegać o moje uczucia o moje dobre samopoczucie. Myśle- limit dobra sie wyczerpał teraz chce mieć święty spokój. Myśle- on przecież żartuje. Myśle- przecież to nic nie znaczy. Myśle- pewnie wieczorem z kimś sie spotyka i jak napisze mi esemesa dobranoc to znaczy ze jest zajęty czymś innym. Myśle- to nie ma sensu. Myśle- o co mu chodzi. Nie mam pojęcia co sie za tym kryje.

To bezradność bet.
Jest obcy.
Nieznany mi.
Nieprzewidywalny.
Groźny.

509

Odp: Miłość trwa

To niedobrze. Mnie to z boku wygłada tak, że nie wierzysz w siebie.
Do końca nie będziesz nigdy kogoś pewna, bo jęsli nawet jest super to a chcwilę to się może zmienić. No i w odwrotnym kieruknu również.
A czy rozamawiałaś o tym kiedyś z mężem. Może spróbuj mu o swoich obawach powiedzieć.
Przecież ty chcesz to zamknąć.
Często tak jest, że nas coś męczy nie bez przyczyny. My po prostu wyczuwamy kiedy nie jest tak jak powinno. I żadne zapewnienia faceta nas nie uspokoją.
Nie wymyslę nic odkrywczego, ale zauwazyłam jak faceci sa za ukrywaniem zdrady.
Uważaja, że zdradę trzeba ukrywać, bo kiedy się wyda to lepiej jak najszybciej zerwać zanajomość.
W ogóle nas nie zanają. Po pierwsze chyba każda zdrada z czasem wychodzi, a zwyczajnie czuje się że cos jest nie tak. Po drugie tracimy zaufanie.
I nie dość, że mamy do przepracowania zdradę to jeszcze stracone zaufanie.

Nie będę tłumaczyć kochanki męża, ale nie dziwię się jej, że sprawdzała mu telefon co godzinę.
Chociaż niesłusznie. Nasze kontakty ograniczały się do awantur. Waliło mrozem, odpychało mnie od niego i to samo czułam z jego strony.
Jej obawy były bezpodstwane, był jej całkowicie wierny.
Teraz ja również mu nie ufam i hamuję się.
Nie można chyba mieć w kólko pretensji, trzeba mówić czasem o swoich obawach, uczuciach, problemach. W taki sposób , żeby on nie czuł się oskarżany, winny tylko żeby Cie lepiej poznał.
Jego żart mógł o czyms świadczyć. Chyba super by było gdyby i on otworzył się przed tobą, powiedział jak się czuje, o swoich uczuciach, obawach o tym co go męczy.

510

Odp: Miłość trwa

Jest źle, mąż zrobił jakieś tam zakupy w makro.
Przyszedł za chwilę i powiedział, że właśnie przeczytał pismo z banku i wypowiedzieli umowe kredytową na dom.
Mamy miesiąc czasu, żęby spłacić 280 kilka tysięcy.
I jeszcze jedna super wiadomość. Miał od dzisiaj mieszkać bliżej nas. Pojechał spisywać umowę a babka powiedziała , że już to mieszkanie komuś wynajęła. Do wtorku ma opuścić ten lux apartament.
No więc się sputałam czy on dalej z nią mieszka.
Nie, ale on ama tam jeszcze jakieś swoje rzeczy. To musi po nie przyjść.
A taki piękny dzisiaj dzień.
Powiem , że ja juz nawet chyba nie jestem zła, jestem załamana!!!

511

Odp: Miłość trwa

End_aluzja

Piszę tu do Ciebie jako osoba samotna. Nie martwię się czy Cię nie urażę, bo jestem Ci obca, pewnie dlatego łatwiej mi się pisze.

Od pewnego czasu trochę przyglądam się Twojej historii.........i stwierdzam...........
Twój los jest bardzo dla Ciebie łaskawy, ale jego cierpliwość może się kiedyś skończyć.
Bo ile czasu jeszcze będzie musiał czekać trzy, cztery lata? Ile?
Ile jeszcze potrzeba czasu abyś w swoje SZCZĘŚCIE uwierzyła?
Ile czasu będziesz jeszcze bezradna?
Ile?

A jeżeli Twojemu losowi skończy się kiedyś cierpliwość i zabierze Ci Twojego męża już na zawsze,
bo dłużnej już nie będzie czekać...........
Wtedy może będziesz szczęśliwa, staniesz przy jego grobie i powiesz: ty chujopląsie już więcej mnie nie zdradzisz.
Tragiczne, ale czy niemożliwe?

Prosisz się o to już dwa lata się prosisz. Ile jeszcze?

Wcześniej pisałaś, że wybrałaś najtrudniejszą z dróg, potem, że obie drogi są trudne.
Ale czy znasz te druga drogę? Choćbyś nie wiem jak wysilała swoją wyobraźnię, to jej nie poznasz. Bo go masz. Masz męża.
Znasz tylko teorię, praktyki nie znasz.

Zrób wszystko, aby poznać tę drugą drogę, zanim Twój los zdecyduje o trzeciej drodze.
Musisz być szybsza.
Poproś męża, aby na jakiś czas zniknął z Twojego życia i poznawaj tę druga drogę...........drogę samotności.

Nie usłyszysz dzień dobry kochanie.
Nic nie usłyszysz.
No może usłyszysz - ciszę.
Nie poczujesz dotyku jego rąk.
Nie poczujesz jego zapachu.
Nic nie poczujesz.
Nie usłyszysz kocham cię.
Nie odpisze na esemesa.
Nie odpowie na maila.
Nic nie odpowie.
Nie będziesz miała się do kogo przytulić.
No może do poduszki.
W końcu nie będziesz bezgłośnie płakać w nocy.
Nie zobaczysz jego uśmiechu.
Nikogo nie zobaczysz.
Nic już nie podzielisz na pół żadnego smutku ani radości.
Nie będziesz się martwić, że jest obcy.
Nie będziesz się martwić, że jest nieprzewidywalny.
Nie będziesz się martwić, że jest groźny.
I w końcu nie będziesz musiała się martwić, że Cię zdradzi.
Bo go przy Tobie nie będzie.

To będzie początek Twojej drugiej drogi.........a potem.........

A potem jak dalej będziesz nieszczęśliwa to porozmawiaj z kobietą przykutą do łóżka, z matką dziecka chorego na raka, wdową, która straciła męża w wypadku. Porozmawiaj z nimi o swojej bezradności.
A może tu na forum poszukaj wątku o kobietach cierpiących, bo mąż odszedł na zawsze.
Tam napisz, opowiedz o swojej bezradności.

Nie wiem dlaczego zabrano Ci to życie przed zdradą.
Ale Ty wiesz. Gdy spojrzysz w głąb siebie, tam gdzie już Twoja bezradność nie sięga to znajdziesz odpowiedź.
Tu na forum, przez ten czas, który tu jesteś nie zrobiłaś nic ani dla siebie ani dla innych.
Post 1=post 1900
Bo jak może komuś pomóc kobieta, która nie wierzy w swoje SCZĘŚCIE.

A szkoda, bo może za kilka lat, dostałabyś kartkę od najmłodszego syna bet, który by napisał:
"Dziękuję Pani, że pomogła Pani mojej mamie, bo dziś mam kochającego tatę a mama kochającego męża.Bardzo dziękuję"
Ale nie dostaniesz, bo jesteś bezradna...........
Przepraszam Cię synku bet i nie płacz więcej, ale Pani And_aluzja Ci nie pomoże, bo jest bezradna........
A szkoda, bo kartek mogło by być więcej, bo kobiet zdradzonych wiele, bardzo wiele........

Ale Ty dziś nie umiesz im pomóc, straciłaś dwa lata...........bo jesteś tak bardzo bezradna, że nie wierzysz w swoje SZCZĘŚCIE.

Więc zrób wszystko, aby uwierzyć w to ze jesteś SZCZĘŚLIWĄ kobietą, bo nikt tego za Ciebie nie zrobi.
A gdy już uwierzysz to wróć tu i napisz:
Przeżyłam zdradę, nie było lekko, trochę to trwało, ale nie żałuję bo........................

A tego "bo" potrzebują cierpiące matki, cierpiące żony, cierpiące dzieci.........
Tyle osób czeka na Twoje "bo"..................

Pozdrawiam

512

Odp: Miłość trwa

Jjoanna, to nie było do mnie, ale przeszły mnie dreszcze i oczywiście prawie się popłakałam ( chyb ataki objaw kobiet w moim stanie).
Też uważam End_aluzja, że powinnas wreszcie sie cieszyć. Cieszyć, cieszyć i korzystac ze swojego szczęscia pełna gębą. I nie myśl tyle , że to się może powtórzyć. Jak się powtórzy to trudno.

To jest największy błąd żon po zdradzie, do których wracają mężowie. Brak zaufania i dźwiganie ciężaru.
Babranie się w tej naszej krzywdzie.
Ale to było.
End_ aluzja czerp ze swojego szcześcia kiedy jej masz.
Pamietaj, po weekendzie zdajesz nam relacje, jak to jest dobrze i że się da.
I nie ma się czego wstydzić, że się wybaczyło, zapomniało.

Może mnie tu ktoś zbeszta, ale wczoraj jak się o tym,  że właściwie jesteśmy z dziećmi bezdomni dowiedziałam to wstapiła we mnie taka wola ratowanie tego co zostało, że aż się sobie dziwię.
Jakieś miszkanie od kumpla do konca miesiaca mąz sobie załatwił.
Z tym domem to przeprosił i napisał, ze z tego wyjdzie ( rewelacja!!!) i że czasem to mu juz brakuje tego jego głupiego optymizmu.
A ja mu na to, że to nie optymizm tylko wariactwo i obłęd, ale da się z tego wyjść.
Że wpakował nas w straszne tarapaty, ale dla mnie najwazniejsze jest , żeby się wreszcie opamiętał i zaczął realnie oceniac sytuację. Że narobił strat i ma wreszcie naprawić swoje zycie, póki nie wszystko stracone.
Napisałam mu, że jestem z nim...
Trochę wyrzuciłam, że cenę za to płacą dzieci i ja.
Że nie uwierzyłabym jakby mi ktos kiedyś pokazał jej ładną buzię, że tyle złego zaznamy z jej powodu ( chociaż to bardziej wina męża, ale po co mu to dalej wypominać). Pytałam co jej zawiniły nasze dzieci, co ja jej zawiniłam.
A zakończyłam, że pozbieramy się z tego.

I wiecie co, cieszę się że mąż chce to zakończyć. Chce wrócić kiedyś do domu, chce odbudować to co było.
Dla mnie to bardzo dużo. I chcę mu w tym pomóc.
Przede mną ciężkie zadanie. On mnie olewa, nadal olewa rodzinę.
Niby nie tak całkiem, ale nie jest tak jakbym tego chciała.
Dawałam sobie radę, teraz też mam zamiar przez to przejść. Wyjdzie to dobrze, nie uda się to trudno.
Ale spróbuję. Choćbym miała mieć te kilka chwil kiedy się rozpływam. Choćby ludzie mieli mnie wytykać palcami, że to ta co wybaczyła takie straszne rzeczy. Dołożę wszelkich starań żeby to poczucie krzywdy nie zniszczyło mojego życia, żeby wywalić z siebie ten smutek i żal, nie obarczać nim męża, nie zatruwać sobie życia.
Tak, mogę być tą naiwną , silną, poświęcającą się i trzymającą rozbrykanego męża za rękę.
Ale dla mnie rodzina jest bardzo ważna. Szczęsliwa rodzina.
Co więcej, wierzę, że ludzie mogą się zmienić. Wierzę, że może się poukładać, że mogę jeszcze być z nim szczęsliwa, brać to czego mi potrzeba.

513

Odp: Miłość trwa

bet

Jesteś bardzo silną kobietą. Godną podziwu.
I choć jesteś dopiero na początku swojej drogi i gdy tak czytam co piszesz, to jestem pewna, że uda Ci się. I pewnego dnia powiesz: udało mi się, mam szczęśliwą rodzinę.

I choć chciałabym zacytować Twoje słowa, które o tym świadczą to ciężko mi wybrać, bo wszystkie są ważne.

I już nie mogłam stać tylko z boku i się przyglądać, bo coraz bardziej nie rozumiem.
Nie rozumiem tego, że jak piszesz "tak było mi dobrze kiedy się do niego przytuliłam", czemu to jest złe?
Przecież to najwspanialsza chwila w Twoim nowym życiu. Bo potem będzie 1 minuta, 5 minut, 10 minut, godzina, dzień.............
Nie rozumiem słów "wpadłaś jak śliwka w kompot"?
Gdzie tu śliwka? Gdzie tu kompot?
Przecież nie napisałaś "przytuliłam się do niego i nic nie poczułam".
Skoro tamto złe to to dobre?
Nie rozumiem słów "stałaś się marionetką w rekach swojego męża".
To żona która próbuje odbudować swoje małżeństwo to marionetka?
Bo dla mnie to kochająca żona, która przysięgała "będę z tobą na dobre i na złe".
Ktoś próbuje odbudować swoje małżeństwo wiele razy, a ty nie masz prawa zrobić to raz?
Co to za rada "zostań samotna, bo ja samotna być nie potrafię?
Gdzie tu sens? Gdzie logika?

Pokazujesz bet, że Ci dobrze a dookoła "to nie siła, to słabość, to jest złe?"
Co to za rady?

Z postu na post robisz krok do przodu, mocny krok ale zawsze znajdzie się ktoś, kto cofnie Cię o krok do tyłu. A ty jesteś tak silna nawet tu, bo robisz dwa kroki do przodu.

TY jesteś tu przykładem i wzorem do naśladowania w każdym wyrazie............

I jeszcze Twoje słowa w ostatnim wątku "może mnie ktoś zbeszta".
Za co ma Cię besztać, za to że próbujesz odbudować swoja rodzinę, szczęśliwą rodzinę.........

Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

"Narzekałem, że nie mam butów, aż spotkałem kogoś kto nie ma nóg"
I wszyscy o tym pamiętajmy.............

514 Ostatnio edytowany przez operacja (2012-10-21 15:08:45)

Odp: Miłość trwa

Witam serdecznie.
Wlasnie przeczytalam post skierowany do End_aluzji. Nasze historie sa podobne i wstyd przyznac,ze ja radze sobie jeszcze gorzej.
Jjoanna Twoje slowa sa ostre,ale do bolu prawdziwe. Codziennie,kiedy rano sie obudze,powinnam sobie przeczytac ten post,by mnie otrzezwil. Bardzo dziekuje ze taki kubel zimnej wody. Brakuje mi slow.
Musze jednak stanac w obronie End_aluzji. Wielokrotnie mi pomogla,ma w sobie duza dawke optymizmu,dawala dobre rady,by podnosi  sie z dolka pozostajac z mezem.

515 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-10-21 17:33:24)

Odp: Miłość trwa

Nie mówcie End_aluzji co powinna.

Nie straszcie.

Nie ponaglajcie.

Nie chodzi o to, by stłumić coś, co jest gdzieś na dnie, gdzieś w środku, głęboko i kłuje.

Chodzi o to, żeby wyjąć kolec z rany, żeby nie urażał.

Tłumienie uczuć nie ma sensu.

Krytykowanie uczuć nie ma sensu.

Krytykowanie osoby za to, że ma takie, a nie inne uczucia, nie ma sensu i w dodatku jest okrutne.

Wszystko co złe może się rozpuścić, napięcia mogą ustąpić. Ale raczej nie pod wpływem ataków i krytyki. Raczej pomoże miłość, akceptacja, łagodność, zrozumienie.

Jeśli kto stracił oparcie, szuka następnego. A jeśli stracił podłogę? Jeśli znikły podstawy, fundamenty? Wszystko się rozsypuje i trzeba zbudować on nowa. I zacząć od fundamentów. Nie da się przeskoczyć tego etapu.

Proszę, nie ferujcie wyroków.
Nie męczcie.
Nie naciskajcie.
Dajcie luz.
Żeby nie trzeba się było bronić i okopywać na swoich pozycjach.
Żeby można się było otworzyć na szczęście.

516

Odp: Miłość trwa

Artemida

Napisałam swojego posta pod wpływem takiej mniej więcej rozmowy:

bet: End_Aluzja, zazdrościmy Ci tu chyba wszystkie, nie pieprz sobie sama tego szczęścia wracając do starych śmieci.
Napisz nam jaka jesteś szczesliwa, jak jest cudownie.
Dodaj otuchy..
End_aluzja: dzieki bet;)
wywołaąs wielki usmiech na mojej twarzy i wlałas mase pogody w moje serce
to ja poszukam w sobie radości i napisze wam po weekendzie - że jestem szczęsliwa;)
bet: No, nareszcie, czekamy:)
End_aluzja: To bezradność bet.
Jest obcy.
Nieznany mi.
Nieprzewidywalny.
Groźny.

I ja poprzez swój post chcę usłyszeć to: "jestem szczęśliwa", bo przecież obiecała ale słowa póki co nie dotrzymała.

Ale jeżeli poczuje się tym postem urażona to oczywiście ją przeproszę.

Przecież nie chcę źle, chcę tylko, aby była szczęśliwą kobietą bo na to zasługuje.......

ps. przepraszam End_aluzja i bet, że to tak za waszymi placami o Was

517 Ostatnio edytowany przez jjoanna (2012-10-21 18:42:07)

Odp: Miłość trwa
operacja napisał/a:

Musze jednak stanac w obronie End_aluzji. Wielokrotnie mi pomogla,ma w sobie duza dawke optymizmu,dawala dobre rady,by podnosi  sie z dolka pozostajac z mezem.

Masz rację. Przesadziłam.
To było bardzo trudne do napisania. Bardzo długo się wahałam czy "potwierdź".

Ale im bardziej pisałam tym większa była moja złość, no bo jak to, żeby kobieta, która ma tak wspaniałego męża była nieszczęśliwa.

I pewnie ta złość mnie zaślepiła i napisałam "nikomu nie pomogłaś".
A to nie do końca prawda. bo na etapie wywalania z siebie złości, gdy chcemy wyrzucić swoje złe emocje to na pewno pomogła.
Za bardzo sugerowałam się tym wątkiem, a tu już jest odbudowywanie związku na nowo.

Na tym etapie ta jej pomoc jest na zasadzie "tak powinno być".
Nie można napisać o swoim szczęściu w swoim nowym życiu jeśli się w nie nie wierzy.

Chociaż z drugiej strony.............
Na forum wchodzi kobieta X "przed chwilą zdradzona" w tym momencie podaje jej rękę End_aluzja, pomaga jej. kobieta jej wierzy, ufa uchwyci się jej jak ostatniej deski ratunku, chwyci ja mocno za rękę prosząc :proszę poprowadź mnie dalej przez tą drogę. I jak kobieta X dojdzie do końca drogi to co zobaczy: nie jestem szczęśliwa bo brakuje mi tego starego życia.

Czy to dobra droga?

ps. i znowu przepraszam Ciebie End_aluzja że o Tobie bez Ciebie

518

Odp: Miłość trwa

Dajmy już spokój.
End_aluzja ja Cię doskonale rozumiem.
W ogóle dziewczyny, to właśnie tu pisałam jak wszedłdo mieszkania mąż.
Ja w szlafroku przy kompie. Myślałam, że zemdleję.
Mąż jakiś taki przytłoczony. Rozamawialiśmy ponad godzine na dworze.
Rozamwialiśmy chwilę o niej. O mnie. Pytał sie mnei czy się z kimś spotykam, bo codziennie wyjeżdzam.
Ale jestem durna, powiedziałam ,że jeżdże na rolki.
Powiedziałm mu , że podobam się facetom.
Stwierdził, że takich kobiet jak ja już chyba nie ma, jest niewiele, że zdaje sobie sprawę że jestem marzeniem mężczyzn.
Wiecie co, ja go pocieszałam, że z tego wyjdziemy, że będzie dobrze, że te prolemy finansowe są do rozwiązania.
Musiałam go jakoś podtrzymać na duchu, żeby go to nie przerosło i nie spieprzył do kici.
Nie czułąm bliskości, wcale. On o niej jeszcze myśli. Jeszcze mu jej w jakiś sposób brakuje. On abyła dl aniego dobra, okazywała mu uczucia.
Trochę to przedyskutowalismy. Podobno mu to pomogło.
Cholerka, ona nas jeszcze dzieli. Był taki sponiewierany. We wtorek mają się spotkać i zdać klucze.
On boi się, że nie starczy mu życia żeby odbudować to co zniszczył.

519 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2012-10-22 09:28:55)

Odp: Miłość trwa
bet napisał/a:

Dajmy już spokój.
End_aluzja ja Cię doskonale rozumiem.
W ogóle dziewczyny, to właśnie tu pisałam jak wszedłdo mieszkania mąż.
Ja w szlafroku przy kompie. Myślałam, że zemdleję.
Mąż jakiś taki przytłoczony. Rozamawialiśmy ponad godzine na dworze.
Rozamwialiśmy chwilę o niej. O mnie. Pytał sie mnei czy się z kimś spotykam, bo codziennie wyjeżdzam.
Ale jestem durna, powiedziałam ,że jeżdże na rolki.
Powiedziałm mu , że podobam się facetom.
Stwierdził, że takich kobiet jak ja już chyba nie ma, jest niewiele, że zdaje sobie sprawę że jestem marzeniem mężczyzn.
Wiecie co, ja go pocieszałam, że z tego wyjdziemy, że będzie dobrze, że te prolemy finansowe są do rozwiązania.
Musiałam go jakoś podtrzymać na duchu, żeby go to nie przerosło i nie spieprzył do kici.
Nie czułąm bliskości, wcale. On o niej jeszcze myśli. Jeszcze mu jej w jakiś sposób brakuje. On abyła dl aniego dobra, okazywała mu uczucia.
Trochę to przedyskutowalismy. Podobno mu to pomogło.
Cholerka, ona nas jeszcze dzieli. Był taki sponiewierany. We wtorek mają się spotkać i zdać klucze.
On boi się, że nie starczy mu życia żeby odbudować to co zniszczył.

Coś Ci powiem BET

przed zdradą mojego męża ja byłam chodzącą depresją, gniazdem strachu i bezradności,
jestem dorosłym dzieckiem alkoholika a cechy powyżej to właśnie cechy tej bardzo uciążliwej dysfunkcji, komplikują, utrudniają życie w każdym calu. Mąż przed zdradą trzymał mnie za rączkę i zawsze pocieszał, miał wewnętrzny optymizm. Wracałam  po pracy do domu i nie widziałam jego uśmiechu, całe życie czegoś się bałam.
    Teraz to ja jestem źródłem optymizmu, jestem jego oparciem, pocieszeniem, to do mnie pierwszej dzwoni jak coś się nie uda lub bardzo uda, to ze mną dzieli się swoimi radościami i smutkami, kiedyś tak nie było. Budzi się rano i patrzy w moje duże niebieskie śmiejące się gały i pyta: to co? strzelimy kawusię? i do kuchni zapitala.
To u mnie szuka słów podtrzymujących na duchu, to ja mu mówię każdego dnia:
spokojnie, uda się na pewno bo złego otrzymaliśmy już w nadmiarze, dziś jest źle ale jutro będzie wspaniale.
    Mówi mi, że jestem jego niewyczerpaną siła optymizmu, to ja jestem jego motorem.  To do mnie szedł po pocieszenie i przytulenie po rozstaniu z kochanką i otrzymał je ode mnie. Powinnam się wstydzić? Nie sądzę.  Wiele razy pokazuje mi jak jestem ważna dla niego, czasem aż mnie to samą zaskakuje:lol:
  Ja nie zmuszam się do takiego optymizmu, to wychodzi samo ze mnie. Szkoda każdego dnia przeżytego z wyrzutami, smutkiem. Zbyt wiele dni straconych a nie wiemy ile nam ich pozostało.
To samo jest teraz u Ciebie.
Pocieszaj go jak się da i kiedy się da, Uśmiechaj się do niego jak najczęściej. Ale mniej wypominaj to co zrobił. Mniej awantur, dużo jeszcze się dowiesz co on z nią robił, ile kasy wydawał. Za każdą taką rzecz będziesz robić wyrzuty, awantury? Czy warto? Czy ona jest warta twoich nerwów? Czy nie za dużo już było?
Jeżeli trzeba to go głaszcz, przytulaj, pocieszaj jak możesz bo to zbliża, nie zbliża nowy mercedes, kuchnia, czy ręcznik od Dolce Gabana czy inny piorun.


Big Ben Cię pozdrawia lol

520

Odp: Miłość trwa

A ja opadam z sił, już nie daje rady. Pogubiłam się w tym wszystkim. Rozum chce w prawo, serce w lewo, a ja???? A ja przestaje oddychać...:(

Posty [ 456 do 520 z 1 597 ]

Strony Poprzednia 1 … 6 7 8 9 10 … 25 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026