mnie to zlosci. Mozna komus zrobic krzywde wypisujac takie bzdury. Druga sprawa to to, ze osoby w takiej sytuacji nie sa w najlepszej kondycji psychicznej - zeby nie powiedziec, ze czesto sa w depresji. Sam wiem, bo mam podobnie.
Kopac i dokladac do pieca w takiej sytuacji jest prostu nieetyczne! Kazda opinie mozna wyrazic w cywilizowany sposob, przeciez nikt tu nie twierdzi, ze trzeba miec takie same zdanie i sie zgadzac.
Ale zarzucac, ze ktos stacil rozum, albo go wcale nie ma?
Cholera, po prostu zalewa mnie zlosc!
1 106 2013-03-01 09:48:39
Podobne tematy
1 107 2013-03-01 09:48:44
Basiula,
Mysle, ze nie zauwazylas istoty sprawy. Ja chce zupelnie szczerze pomoc Bet, wrecz sie martwie o Bet i bym za uszy wytargala jej meza...
I poniewaz chce by jej sie ulozylo, nie slodze jej ... to prawda, ale Bet naprawde potrzebuje sie zmienic...
Czy ja krytykuje, ze ona chce dac szanse mezowi ???? to ze jej radze flirt na boku, to dla jej podniesienia samooceny.
Czytam teksty Bet od poczatku... i jest mi jej szkoda, bo inne osoby na forum choc troche sie zmieniaja i ich partnerzy czesto wracaja na kolanach
Fundamentalna zasada psychologii to jak '' oczekujesz zmiany u kogos to zmien siebie ''
I nie mam na mysli ze Bet jest zla, bo jest fajna kobieta wychowuje kilkoro dziecie, dba o siebie, widac, ze jest intelektualnie na wysokim poziomie, tylko pozwala robic z siebie przystan dla znudzonego, sfrustrowanego meza...
I przepraszam Bet jesli mnie ponislo, bo serio nie chcialam Cie obrazic.
1 108 2013-03-01 09:56:00
Majusia napisałaś:
i bym za uszy wytargala jej meza...
Wyobraź sobie, że ja wytargałam za uszy swojego męża i kochance dowaliłam słono, napisałam tu o tym i...
zostałam zakrzyczana, poniżona i zbanowana.
Wiele jest dróg, metod odbudowy, my znamy swoje połówki i wiemy na ile możemy sobie pozwolić w określonej sytuacji, wiemy na ile nas stać aby coś postanowić, zdziałać. Na to wszystko potrzeba czasu. Optymizm w moich postach drażnił tu wiele bo przecież powinnam płakać nieustanie bo zdradził, okłamał...
Bet jest bardzo mądrą dziewczyną, wesołą, optymistycznie nastawioną do świata a pójście do psychologa to bardzo duży juz krok :-)
1 109 2013-03-01 09:57:38
Bet,
jeszcze tak moze dodam cos od siebie prywatnie.
ja kiedys myslalam, postepowalam bardzo podobnie do ciebie... w koncu poszlam do psychologa...
I kobieta psycholog powiedziala mi dosadnie, ze zyje jakas fantazja o milosci... ze idealizuje zycie i ludzi
mam wrazenie, ze z toba jest podobne, dlatego od dawna radzilam ci wizyte u psychologa.
Psycholodzy, znaja mechanizmy ludzkiego postepowania...
i dobry psycholog powinien, jest szansa przybajmniej poradzic ci jak radzic sobie z emocjami i jak interpretowac / korygowac zachowania twojego meza.
1 110 2013-03-01 12:47:47
Spoko dziewczyny, nikt mnie nie uraził.
Nie wiem, ale już chyba do takich rzeczy przywykłam , że jak was czytam to się uśmiecham.
Żyję trochę taką miłością wyidealizowaną.
No niestety, życie juz mi pokazało, że tak pieknie nie jest.
Psycholog pomaga. Dowiaduję się ciekawych rzeczy o ludzkiej naturze.
Ale dziewczyny, może nie jestem aż tak zakopleksiona , żebym musiała się dowartościowywać flirtem.
Pewnie udany flirt by mi pomógł. Ale jakoś nie wydaje mi się to dobry pomysł.
Owszem , jakaś adoracja męska poprawia mi humor. Myślę, ze każda z nas lubi się podobać.
Cholera, no kocham jakąś taką miłością.
Normalnie sama siebie nie poznaję, jakby mnie ktoś zaczarował.
Powinnam go nienawidzieć.
Ale ja piszę o tym wam. Przed nim się tak nie odkrywam.
Chciałabym, aby mnie zdobywał i poza tym nie trzeba wiedzieć wszystkiego.
Dzisiaj idę do psycholog.
On mi się spodobał jak go pierwszy raz zobaczyłam. To znaczy zwrócił moją uwagę.
Potem był cały czas gdzieś w tle, ale był.
Miałam 16 lat!
Ale bez przesady, nikt mi tu nie wmówi kompleksów i zerowego poczucia wartości.
Znam swoją wartość. Mam czasem doły , wątpliwości - chybaj jak wiele osób.
Raczej bardziej bym się obawaiała, że mogę być lekko zarozumiała.
Kto nie ma wad. Ja właśnie w takie ideały nie wierzę.
Może mąż czuł się przy mnie gorszy, może w jakiś sposób dałam mu to odzuć i chciał się właśnie flirtem dowartościować. A wyszedł gorzej niż romans. Nie chciał zotać sam.
Nie chce ochłapów. Byłoby mi miło gdyby mąż kochał mnie bardzo mocno.
I właśnie on. Nie inny.
Może jest beznadziejny, ale mnie on odpowiada.
Od dawna, właściwie od poczatku wiele osób dziwiło się, że z nim jestem.
Przestrzegali mnie, odradzali mi go.
Nie potrafiłam posłuchać. Była ślepa miłość. Chociaż wszystko co mówili było prawdą.
Właściwie nie było chyba nikogo kto by mi powiedział, że on jest super. Fajny chłopak.
Nie umiem tego wytłumaczyć.
Teraz jest tak samo. Wiem jaki jest.
Wiem, nie chcę tu wymieniać wszystkich jego wad. Wiem co zrobił.
I znowu nikogo nie słucham, jestem głucha i ślepa.
Jest wielu fajnych wartościowych mężczyzn.
Nie umiem tego wytłumaczyć, ale z nim czuję się dobrze. Wkurza mnie często, ale mimo to czuję bliskość. Coś mnie ciągnie.
Ktoś inny pojawia się czasem w moich myślach.
Nie chę tego, nie dopuszczę do tego.
A winię za to po częsci męża. Gdyby więcej o mnie dbał, nie byłoby na to miejsca.
Kwiatki od niego zaniosę chyba na cmentarz. Jak mi się będzie chciało.
Tak właściwie to czytając niektórych posty i biorąc do siebie opis mojej osoby to chyba nie wyszłabym spod kołdry.
A mam na dzisiaj plany.
Krytyka innych jest podobno po to, aby się samemu lepiej poczuć.
Tak więc, nie dołujmy się, nie dowalajmy sobie.
Nasze problemy to życie. Nie jest tak źle.
Optymizmu, uśmiechu i wiary w siebie wam życzę.
Przynajmniej mamy barwne życie:)
1 111 2013-03-01 21:22:37
Wróciłam od psychologa.
Za duzo ja przegadałam, za mało wyciągnęłam.
Ale jest ok.
Trochę mnie pdobudowała.
Ogłądała zdjęcia tamtej. Opowiedziałam jej jak ona wygłąda.
Podobno dokałdnie tak ją sobie wyobrażała po mich opowieściach.
Podobno szczerze, jestem łądniejsza. To znaczy ona jest młoda, owszem, łądna, ale ma w sobie coś ordynarnego. Ja mam podobno subtelnośc, kobiecość, klasę.
I oczywiście zaraz zacznę poddawać w wątpliwość słowa psychologa, bo pewnei chciała mnei podnieść na duchu.
Ale może to niskromne, zgadzam się z nią.
Zapomniałam trochę co to jest wykorzystywanie , podkreślanie kobiecości.
Byłam kiedyś w miarę ładna, a nie nosiłam dekoldów, krótkich spódnić, obcasów. To znaczy to było wyważone, bardzo dyskretne. A mogłam sobie pozwolić na więcej.
Zmarnowałam kupę lat.
Dobrze, że przynajmniej wybudziłam się z tego letargu.
Mam się tak nie przejmowac tymi ochłapami. Tym, ze nei jest tak jak bym chciała.
To wymaga czasu. Nie powinnam oczekiwać za wiele, żądać zbyt wiele. Stopniowo.
Jest podobno coraz lepiej.
No i mam problem z wyrażaniem swoich potrzeb. Chciałabym być z mężem częściej.
Co ma też swoje dobre strony ( jak się zmęczy z żoną - to już nie bedzie miał siły na boku).
Ha, ha ... dobre. Nieskomplikowani.
Ale super.
Czemu ja tak komplikuję...
Nie potrafię powiedzieć czego chcę.
Szukam jakiejś bardziej wyrafinowanej sugestii.
Jak mam się przełamać...
Przed chwilą rozmawialiśmy i ja nic. No to część.
Fu.., nie umiem mężowi dać do zrozumienia, że mam ochotę na czułość czy seks.
I chrzanię w tej chwili to co było.
Już tego nie zmienię.
Mam wpływ na to co teraz i co będzie.
A ja...
Ale się na siebie wkurzam. Brakuje mi odwagi.
A podobno mam nie czekać na jego inicjatywę.
1 112 2013-03-03 12:26:12
Zamaist miłego wieczoru, była nieprzyjemna rozmowa.
To znaczy rozmawialiśmy o niej.
O tym jak ją kiedyś spotkała i z nią rozmawiałam.
Mąż nie umie mi tego darować.
I chodzi o to, ze tamta mnie wyśmiała.
Specjalnie chciała mu mnie w jego oczach obrzydzić.
Jednak kobiety potrafią być perfidne.
O ile to jest w ogóle kobieta.
Mąż chciałby, żebym się na niej zemściła.
Dokopała jej. Utarła jej nosa.
Coś w rodzaju jak zrobiła to Headstrong.
Sądziłam, ze on może chcieć tamtą w jakiś sposób chronić.
A nie ma nic przeciwko, żeby się z tamtą rozprawić. Uważa, że się jej należy.
Mówił o niej źle, ale mnie się to i tak nie podobało.
Jeszcze czasem pisze.
No pięknie.
A dla niego mam propozycję.
Może jej "dosrać" ode mnie i za mnie.
Zresztą co ja takiego mogłabym jej zrobić, żeby popamiętała.
Jednego się od niej uczę.
Tej umiejetności oderwania się do rzczywistości. Życia tym co jest, chwilą.
Bez rozdrapywania przeszłości.
Ludzie młodzi mają tę łatwość.
1 113 2013-03-03 12:39:36 Ostatnio edytowany przez majusia (2013-03-03 12:44:13)
Maly czlowkiek z twojego meza, malutki, zero klasy...
no zaluz jeszcze zbroje rycerska i idz jej dokopac, zenujace
zzuca swoja wine na ta kobiete, dla niej jestes obca osaba, to twoj maz jest winny
1 114 2013-03-03 14:09:44
Majusia, jemu nie o to chodziło.
Tamta ma mnie za taką, której można było bezkarnie ukraść męża.
Która sobie na to pozwoliła.
Ona o niego walczy.
Ja jej go oddałam.
Zabrała męża, przechulała kasę i jest bez konsekwencji.
Powinnam jej dokopać. Pokazać, że mnie się nie zachodzi za skórę.
Samo to, że może nam się poukłada to mało.
Faceci lubią kobiety z jajami.
On mnie docenia za to, że zamiast ryczeć byłam twarda.
Wydzierałam każdy grosz.
Ma trochę racji.
Tylko, że jak już coś robić to z klasą i tak żeby popamietała.
Nie umiem się mścić.
To co zrobiła to szczyt chamstwa , bezczelności.
Męża oceniać nie będę. On jest mi bliski.
To ja pozwoliłam dać sobie pstryczek w nos.
Powinna mi oddać te iPhony i inne rzeczy, które jej kupił.
Są moje. Poszły ze wspólnej kasy.
Powinna jeszcze oddać całą kasę, którą przpieprzyła z nim po hotelach.
On jest moim mężem. Ona złodziejką.
Zaprosicie złodzieja do domu. Bedzięcie z nim rozmawiać.
Powiecie: pa, trzymajaj się.
Pogłupiałam.
Byłam tak na niego zła. Było mi jej szkoda.
Jako kobiety. A ona to wykorzystała.
Ma poniekąd rację.
To nie jest w moim stylu. Ale mnie to też chodzi po głowie.
1 115 2013-03-03 15:44:44
Bet!! Na rany boskie co Ty Kobieto wypisujesz !!!
Jakie ukradła męża?? A co on bezwolna kukła dmuchana ,którą można wziąć w każdej chwili ,wydmuchać i odstawić do następnego razu?! Biedaczysko którego wykorzystała kto??? Małolata ,gówniara !
Sama doskonale wiesz na co poleciał Twój mąż "cudowny" na młode ciałko, na niewinne spojrzenia ,na zachęty wszelakie pod postacią skąpych i wyuzdanych ubrań na ten, jak to określiła Pani psycholog ...wulgaryzm.
To ja pozwoliłam dać sobie pstryczek w nos.
Powinna mi oddać te iPhony i inne rzeczy, które jej kupił.
Są moje. Poszły ze wspólnej kasy.
Powinna jeszcze oddać całą kasę, którą przpieprzyła z nim po hotelach.
taaa,pewnie i co jeszcze ??
Może osobiście ci to wszystko dostarczyć?
Młoda laska kosztuje- jej pieprzenie jeszcze więcej.Twój mąż o tym nie wiedział??? Gdy wdał się z nią w romans do tego dziewczyna z ykhmm aspiracjami kariera modelki,udział w clipie znanego piosenkarza i tym podobne pierdulety ![]()
Co Twój mąż sobie wyobrażał ,że ona tak z dobroci serca przyjaźnić się z nim będzie ?
Zagięła zwyczajnie parol na starszawego faceta przy kasie z czystym zamiarem go wykorzystania ot i tyle!
To Twój mąż pozwolił sobie dać pstryczka w NOS!!! Po całości!
Niech więc on sam teraz pokaże ile Ty jesteś warta przy takiej pustej lali ...a nie ewidentnie namawia i prowokuje do zemsty Ciebie ,za jego nie trzymanie interesu w rozporze !
Powinnaś to właśnie mu uświadomić a nie jeszcze głaskać po główce.
On jest moim mężem. Ona złodziejką.
Jest Twoim mężem ale na czas obecny jest przede wszystkim mężem który zdradził,poniżył,ubliżył nie raz,skrzywdził rodzinę dzieci a nawet uciekł się do przemocy a to wszystko zrobił w imię swego romansu z małolatą dla tych wszystkich chwil które z nią spędził o których jak widać do dzisiaj zapomnieć nie może
W dodatku teraz próbuje manipulować Tobą w obrzyyyyydliwy sposób !
Ona nie jest złodziejką, to Twój mąż na tamten czas był frajerem.
Obierz inną taktykę bo tracisz tym, co robisz do tej pory.
Jak na razie przypominasz chorągiewkę na wietrze,Twój mąż to wie i widzi jak sądzisz czy to sprawia ,że chciałby wrócić do osoby którą zawsze kiedy chce manipuluje?
I jeszcze jedno,po tym co opisujesz ,chodzi mi o zachowanie Twego męża- wnioskuję,że ta małolata siedzi mu nadal w głowie,nadal do niej wzdycha co mu oczywiście wcale nie przeszkadza w kontaktach z Tobą. Są mu nawet wygodne,wtedy kiedy ma czas i ochotę.
1 116 2013-03-03 17:40:15
Bet - Nikandra napisala chyba wszystko, co mi latalo po glowie czytajac Twoj ostatni post.
Dodam tylko jedno - rozmawiajac i analizujac zachowania panienki - ublizasz sobie.
Po jaka cholere Twoj maz Ci opowiada co ona mowi na Twoj temat - zwariowal,- malo masz dolow, zeby jeszcze wiedziec co jakas pinda tworzy na Twoj temat.
Bet - wiem jedno ( z autopsji) im mniej wiedzialam o pindzie, tym bylo mi lzej. Nie mialam potrzeby porownan, zastanawiania sie w czym jestem lepsza, w czym gorsza..................
Wszystko co chcesz zrobic - to sparawa miedzy Toba i Twoim mezem.
Z pinda niech on sie sam rozlicza ostatecznie - to jego problem, on to ma zalatwic i to tak, zeby to dla Ciebie bylo jak najmniej bolesne!
1 117 2013-03-03 17:40:17 Ostatnio edytowany przez majusia (2013-03-03 17:46:04)
Bet
cos sie czepila tej kobiety, nie ta to inna by sie znalazla. Twoj maz moglby byc jej ojcem. to co piszesz, jest zenujace
Po tym co ci wmawia maz i jaki jest bezczelny to bania mala, dupek i smiec.
sory za szczerosc, ale on widac bawi sie najlepiej.... i zrobil ci wode z mozu
dla tej kobiety jestes obca kobieta, sory co ja ty obchodzisz ???? nic i niby czemu mialabys??? TWOJ MAZ JEST WINNY, to on ci przysiegal wiernosc a nie obca baba...
nie ta to inna...
po tym jak sie zachowuje twoj maz to wcale bym sie nie zdziwila jakby mial na boku inne romanse...
nie widze w nim ani zalu, ani milosci do ciebie, sory za szczerosc.
Gdyby cie kochal nigdy by nie gadal takich bzdur
przeczytaj dokladnie co napisalas, i przemysl...
1 118 2013-03-03 20:44:22
Bet, jesteś strasznie emocjonalnie uzależniona od męża- jak narkoman od heroiny.
Możesz się wypierać, ale tak, zadowalasz się ochłapami. Po pierwszym Twoim poście niemalże się popłakałam, tak mi było przykro, że są na świecie takie gnoje... A wchodzę na ostatnią stronę i widzę, jak próbujesz pisać: Nie, w sumie nie zachował się tak najgorzej. Są gorsze rzeczy. Każdy ma prawo do błędu.
Na litość Boską, nikt Ci nie każe od razu szukać sobie chłopa. Ja sama na zapomnienie o jednym chłopaku, z którym byłam krótko potrzebowałam kilka lat. Ale miej szacunek dla siebie i nie pokazuj gnojowi, że może wracać kiedy mu się zachce.
1 119 2013-03-04 11:45:31
Uważajcie, dziewczyny, bo zaraz was tu zjadą da narzucanie siłą własnych poglądów i "plucie jadem" ![]()
Niestety ja również mam podobny pogląd na sytuację bet- uzależnienie emocjonalne od męża, zadowalanie się ochłapami i zwalanie winy za romans na kochankę. Z tego, co napisałaś, bet, rysuje się niezbyt pozytywny obraz, ale nie kochanki, a twojego męża. Nie jest to facet z klasą, za grosz godności, zero jaj, za przeproszeniem. Polecałabym ci też zmianę psychologa, bo jeśli obecna nie widzi twojej emocjonalnej zależności od niego, to chyba nie do końca ma pojęcie. A może taki obraz się tylko wyłania z twoich wypowiedzi, a rzeczywistość jest inna? Trudno oceniać, nie znając opinii wszystkich zainteresowanych stron. Ja wiem jedno, człowiek, który kocha, jeśli nawet popełni błąd i zdradzi, potem robi wszystko, aby ukochanej osobie to wynagrodzić. Jeśli jest inaczej- wnioski nasuwają się same- nie kocha, tylko jest tchórzem i nie potrafi podjąć męskiej decyzji. To wszystko jest bardzo proste i nie ma co sobie dorabiać ideologii, sorry.
1 120 2013-03-04 12:27:05
Nie chce mi się z tamtą kontakotować.
Ale zdania nie zmienię. Jest złodziejką.
Że on jej du... dał i nie tylko, to inna sprawa.
Wczoraj się znowu mega pokłóciliśmy.
Był podpity, ja też napiłam się z nim piwa.
Robił zdjęcia.
Bez sensu. Wkurzył się, bo nie umiał doliczyć do 13. Zachowywał się po chamsku, oschle i ozięble.
Najpierw opowiadał jak to sprzedamy dom, wyremontujemy mieszkanie nad firmą.
Zrobimy dzieciom ogródek... Super opowieści.
I się zaczęło, bo powiedziałm mu , że do końca nie jestem przekonana czy chcę tamten dom sprzedawać.
Po prostu nie jestem pewna.
Zgodzę się i co .
Nie ufam mu na tyle. Nie wiem jak będzie mnie traktował. Nie jest dla mnie dobry.
Bywa, ale strzela fochy, ma humory. Pije.
Tłumaczę to sobie, że wiadomo alkohol zmienia itd.
Ale czy ja dam radę coś takiego uciągnąć.
Cholera, kocham go, ale co z tego.
Lubi dopiec, dowalić, zemścić się. Jak sobie z czymś nie radzi to odbija to sobie na otoczeniu.
Wkurza się na mnie. Robi tak jak kiedyś.
Najpierw się angażuję, jest czuły i w ogóle ok, a potem oschły , obcy.
Jakbym nie istniała.
Po tym jego zachowaniu, wkurzyłam się. Wstałam, przewróciłam z impetem krzesło, które było po drodze i wyszłam.
Pisał wściekły jakieś smsy.
Żałuje , ze podpisał mi dotację, nie potrzebuje mojego komputera , nie chce mieć nic wspólnego z moim interesem.
Odpisałam, ze mam to gdzieś.
Napisałam potem, że fajnie, że myśli o dzieciach, próbuje się do nich zbliżyć, że go lubię, ale nie chcę być tarktowana ozięble, po chamsku.
Przedstawiłam mu tę jego wizję ślicznego domku, dzieci z nim na placu zabaw, dzieci w ogródku i nas.
Albo zadowolonych razem , bliskich na ławeczce w ogródku, albo jego gdzieś pijącego a mnie samej płaczącej w pokoju.
Przyznałam, ze nie jestem przekonana czy chcę z nim budować coś wspólnego.
Czy dam radę udawać, że jest ok. i robić coś wbrew sobie.
Zna moje uczucia, ale dla mnie to za mało.
Alkohol da się ograniczyć.
Patrzyłam wczoraj kogoś jakby obcego.
To co najlepsze mają dzieci, to oczywiście po nim.
Czy to był mój mąż. Kiedyś przed zdradą, byłoby mi przykro.
Teraz myślałam co ja robię, z kim jestem.
Ciężko mi. Mogę tak żyć w oddaleniu, własnym życiem.
Ale przecież potrzebujemy bliskości. On też jej chyba potrzebuje.
Takie życie jest bez sensu, jest wegetacją, męczarnią.
Na co mi ładne ściany, kiedy w sercu jest pustka, smutek.
Dla dzieci. Poświęcić swoje życie.
A mże lepsza pustka w łądnym otoczeniu.
Albo skromnie, ale spokojnie.
Wieci on nawet przychodzi do domu, pokręci się. Wyda jakieś polecenia i kiedy wychodzi to do mnie nic. Ani cześć, ani dowidzenia.
Schodzi sobie po schodach. Ot tak, ignorując mnie totalnie.
Za mało dobrego.
1 121 2013-03-04 12:42:12 Ostatnio edytowany przez headstrong (2013-03-04 13:12:12)
Bet
nie zrozum mnie źle, ale ta wypowiedź mną wstrząsnęła:
"Mąż chciałby, żebym się na niej zemściła.
Dokopała jej. Utarła jej nosa. "
Gdy ja dobrałam się do kochanki mojego męża on to wiedział bo ona poskarżyła mu się, w początkowym okresie nie chciał abym się z nią kontaktowała, później olał to zupełnie.
Ona później wysyłała do mnie emaile z pogróżkami, obelgami, szpiegowała, latała po forach, oczerniała, groziła podsyłaniem moich wypowiedzi mężowi, podesłała mojej szwagierce oczywiście przedstawiając swoja osobę jako skrzywdzoną dziewicę orleańską.
Dla mnie jako zdradzonej żonie i tej, która dopiekła prostytutce oburzające a nawet gorszące jet to, że Twój mąż chce abyś Ty zajęła się gonieniem jego utrzymanki bo tak to wygląda. Ty masz gonić jego pannicę bo on sam nie może dać sobie rady?
Poniżyła Cię ale on to spowodował.
Jeżeli chcesz jej dokopać to nie za jego sugestią, namową. Ty sama musisz to rozsądzić, on nie ma prawa chcieć zemsty z Twojej strony na jego pannie. To świadczy o nim, jaki jest dziecinny, nieodpowiedzialny, chowa głowę w piasek i nie wiem co jeszcze, nie przejmuje odpowiedzialności za swoje uczynki.
Mnie też okradła z kasy, sprzętów RTV, mojej biżuterii, czasu zabranego mojemu dziecku i umierającej teściowej, wina również niepodważalna jego, w upojeniu alkoholowym kierował się chucią nie rozsądkiem.
Ale dokopałam jej bo chciałam ja, miałam solidne powody, Ty również masz ale nie na jego zawołanie.
Sugerowałam Ci pogonienie jej kilka miesięcy temu, nie chciałaś bo źle by to widział, a teraz myślisz o tym bo mąż Ci zasugerował?
Ostatnia jestem od krytykowania Ciebie.
Ja nie dałabym rady znosić tego co Ty znosisz dlatego od razu jak tylko nadarzyła się okazja zrobiłam porządek z nim i pannicą , teraz mam spokój.
Mój mąż zajmuje się mną, dzieckiem, rodziną bo wie, że ja sobie w kaszę nie dam dmuchać a rozkazywać to może w b...u.
1 122 2013-03-04 13:25:51
Nie, nie zamierzam jej gonić.
Nie chcę mieć z nią nic wspólnego.
To znaczy, że mąż nie umie sobie z nią poradzić.
A może go to denerwuje, że ona za bardzo dla mnie nie istnieje.
Specjalnie mi o niej opdowiada, żeby mnie zdenerwować. Podkopać moją samoocenę.
Ok, jest pogubiony. Ale obawaim się, że jest zdolny aby wybrzebywać się po trupach.
Ma takiego pracownika, którego ja bardzo cenię.
Jest starszy o prawie 10 lat. Bardzo zdolny człowiek. Cenię go.
Wczoraj powiedział o nim, że jest zjeb i w ogóle źle się wyrażał.
Takie ostre słowa, bo coś zawalił w pracy.
To takie niesprawiedliwe. Oceniać innych surowo, być w siebie zapatrzonym, a samemu dawać taki przykład.
Człowiek , który nie ceni innych, czepia się ich za byłe co nie wróży dobrze. Brak szacunku do innych.
Ma zalety, ale nie ma szans, żeby ktoś taki dobrze mnie traktował.
Ojca źle, mnie źle.
Chciałabym, aby to nie była prawda, aby to było uleczalne.
1 123 2013-03-04 13:35:17 Ostatnio edytowany przez headstrong (2013-03-04 14:08:25)
To jest uleczalne,
ale jeżeli on sam tego chce, widzi i do tego dąży.
Twój mąż tego nie widzi a dodatkowo chce aby dziewczyny o niego walczyły, żona i kochanka: która wygra-będzie jego.
Żenujące, tak to odbieram. Kogut i kury walczące o miejsce na grzędzie obok niego.
Twój mąż ma już problemy z alkoholem, zmienia mu się świadomość, to już nie jest piwko wieczorem, to już poważny problem.
Można pić raz w roku, miesiącu, tygodniu i być alkoholikiem.
Proszę zajrzyj:
http://www.alkoholizm.jawnet.pl/viewtopic.php?f=5&t=5242
http://www.alkoholizm.jawnet.pl/viewtopic.php?f=5&t=5165
http://www.alkoholizm.jawnet.pl/viewtopic.php?f=5&t=5341
1 124 2013-03-04 14:55:30
A szkoda już na niego czasu.
Potrzebuję się zastanowić, czasu, co dalej.
Chyba wie, ze tamta jest beznadziejna.
Miał chyba inne intencje.
Chodzi bardziej o to, że pozwalam sobie na złe traktowanie.
A mnie nie chodzi o zemstę.
Po prostu wierzę w jakąś sprawiedliwość. W sprawy typu zło , dobro.
Może to naiwne, mam czasem zwątpienia.
Nie jestem od karania. Ona nie nachodzi mnie, nie napastuje mnie. Nie pisze do mnie.
To męża sprawa jak dba on o sprawy rodziny.
Mówi mi rzeczy sprzeczne.
Ale to nie jest istotne. Ważne jak ja go wówczas postrzegam.
To nie ma już większego znaczenia jak jest. Tylko kim on jest.
Kim ja jestem.
Jego osobowość. Po prostu już go nie znam.
Tamta przyznał, że ma problem z narkotykami.
Kto wie, z czym on.
Psycholog podała mi nazwę pewnych zmian psychicznych, które podjerzewa, że ma ta dziewczyna.
A ja jak sobie o tym poczytałam to zaczęłam się zastanawiać czy też tego nie mam.
To znaczy teraz się u mnie nie ujawniło, nasiliło.
Ona została porzucona w dzieciństwie i ja w sumie też. Potem jako dziecko straciłam ojca.
Borderline.
Porozamawiam o tym z psychologiem.
1 125 2013-03-04 16:52:36
Bet,
Serio czemu chcesz analizowac zycie tej dziwczyny? Co to ma za znaczenie????
Wiesz co mysle, ze ona go pewnie nie chciala, i po tym co ci powiedzial twoj maz to na 99% jestem pewna ze chcial bys sie na niej dlatego mscila
normalnie chlop jak zostawia kochanke to nie chce by sie zona na niej mscila
a tu widze wyraznie, ze cos go boli ma zal do tej kobiety... o cos??? pytanie o co?
jest mloda, ladna, moze miec kazdego pewnie i to go boli...
cos twoj maz grubo kreci
zamiast rozmyslac o tej babie przenalizuj osobowosc meza, bo ma niezle zachwiania
1 126 2013-03-04 18:59:53
Nie, po mailach które odkryłam wczśniej, to jedynie jest pewne, że ona chciała z nim być.
Nadal się kontaktuje.
Co z tego, że ładna. Coś z nią nie tak.
To nie ja na to wpadłam, to była sugestia psycholog.
Ma to pewne znaczenie, bo ta dziewczyna nie odpuszcza.
To jest maniakalne, idealizowanie.
On nie wie o co chodzi. Przecież to przyjemne jak ktoś jest w nas tak zapatrzony.
Sam mi mówil, że może zrobić wszystko, wygłądać obojętne jak - ona wszystko akceptuje.
A że sugeruje mi zemstę, bo pewnie sam by tak zrobił na moim miejscu.
Może nie mięści się w głowie, że można mieć to gdzieś. Nie chcieć kogoś znać, ogłądać.
Nie interesuje mnie jej życie.
Nie zerknę na jej strony. Odizolować się od tego.
Naprawiał dzwonek, otwarłam drzwi.
Zapytałam czego chce.
Nie chcę z nim rozmawiać.
Według niego nic się nie stało. Trzeba mniej pić.
Pełno długów, a mąż wracając z synem z nart oczywiście pojechał na obiadek do restauracji.
120 zł za 2 osoby.
A w domu gotowy obiad.
Nie liczy tych wydatków.
Zresztą, to analizowanie jego zachowania i tak jest chyba do kitu.
To niech mniej pije. Muszę uważać, żebym jeszcze ja nie wpadła w nałóg.
Bywąło już, że sporo z nim popijałam.
Ale się powstrzymałam.
No i nie zdarza mi się wypić chociaż łyczek alkoholu samej. Dla relaksu.
Oj, nie podoba mi się to.
BARDZO
Było mi łatwiej. Ciąże , karmienia, opieka nad dziećmi.
I może jakaś większa dyscyplina, determinacja.
Jak karmiłam małą, często mi zarzucał, że nie można się ze mną nawet napić ( tuż przed kochanką).
Wypiłam wczoraj 3 piwa. Cały dzień mam z głowy. W dodatku mam straszny apetyt.
No w ogóle fatalnie.
Ten ma wprawę. Może się też wyspać. A ja marzę, żeby ten dzień się już skończył.
Powinnam się bardziej pilnować.
1 127 2013-03-04 19:20:01
A szkoda już na niego czasu.
Potrzebuję się zastanowić, czasu, co dalej.
No, Gott sei Dank!! ![]()
Zastanawiaj się i układaj tak aby Tobie i dzieciom było dobrze.
Tylko cobyś znowu zamiaru nie zmieniła!
Nie stawaj się ponownie chorągiewką !
Chyba wie, ze tamta jest beznadziejna.
a co Cię Bet obchodzi z czego on sobie zdał sprawę?!
w tyłku z nim i w tyłku z jego zdawaniem sobie sprawy! w temacie larwy.
Chodzi bardziej o to, że pozwalam sobie na złe traktowanie.
właśnie o to chodzi!!
Chcesz z jego strony reakcji??
Zmień swoje dotychczasowe zachowanie.
Nie pozwalaj na takie traktowanie swojej osoby przez niego.
Ty, jako jego żona -matka jego dzieci zasługujesz na szacunek i tego się domagaj na każdym kroku!
A mnie nie chodzi o zemstę.
Po prostu wierzę w jakąś sprawiedliwość. W sprawy typu zło , dobro.
przyjdzie i na to czas ![]()
Tamta przyznał, że ma problem z narkotykami.
zbyt dużo o niej opowiada,zbyt wiele mówi,zbyt często myśli....gdy jeszcze raz wspomni o niej ,Ty zacznij od szacunku do siebie....powiedz mu iż dla Ciebie to nikt na tyle ważny aby chcieć słuchać o niej,
Powiedz mu wprost iż nie życzysz sobie wysłuchiwania historii jej życia.
Interesuje Cię Twoje życie i Twoich dzieci...ewentualnie jego, ale to tylko wtedy gdy on zechce postarać się je zmienić!
Porozamawiam o tym z psychologiem.
porozmawiaj ![]()
1 128 2013-03-05 13:07:36
Nie jestem zadowolona.
Jestem wściekła na siebie. Na to co się ze mną dzieje.
Rozłażę się.
Mam doła. Nie mam mobilizacji. Marnuję czas. chodzi też o forum.
Za bardzo mnie to pisanie wciągnęło. Jest jak ploteczki z kumpelą.
Piękna pogoda.
Postanowienie. Nie zaglądam tu dzisiaj:)
1 129 2013-03-06 15:04:52
I co dalej zamierzasz z tym wszystkim zrobić?
Jak tą złość spróbujesz spożytkować?
1 130 2013-03-07 22:47:25
Postanowienie. Nie zaglądam tu dzisiaj:)
Bet minęło "dzisiaj", minęło wczoraj, jest dziś a tu cisza. Co się dzieje?
Jeśli ta przerwa jest Ci potrzebna to ok ![]()
1 131 2013-03-08 15:10:46
Nie ma o czym pisać.
W nocy przyszedł, przytulił mnie, powiedziłał, ze kocha.
Chcę, żeby się zdecydował.
Ja albo tamta.
Koniec jakichkowiek kontaktów.
Tak się nie da.
Szkoda, że on jeszcze chyba tego nie zrozumiał.
Pije codziennie. Piwa, whisky.
O 11 miał spotkanie. Jeszcze nie wstał.
Średnio się czuję. Jakby zmęczona.
Aplikuję sobie sporo sportu. Mam też spory apetyt ( oby nie ciąża).
Nie ważne. Lepiej się nie zamartwiać na zapas. A jednak...
Ufam sobie. Nie wierzę w jego słowa.
Zresztą nawet się nie zastanawiam nad nimi.
Pytam tylko co dalej.
Napisałam, czy skończy to dzisiaj.
Koniec, definitywny.
Telefonów, spotkań,smsów, numerków, zdjęć, tapet w tel. maili...
Nie trzeba wiele.
Kiedy mnie w nocy przytulił, poczułam " the smell of sex".
No chyba, że był sam ze sobą.
Nic nie powiedziałam.
To wystarczy.
Właściwie niewiadomo co zrobić.
Jeśli on nie chce tej sytuacji zmienić, jestem bezsilna.
Udawać, że nie wiem , nie potrafię.
Usunąć się, też nie bardzo.
Chociaż najprościej.
Jakbym stała na krawędzi i zastanawiała się w którą stronę skoczyć.
Ile się tak jeszcze utrzymam.
1 132 2013-03-08 21:12:30
Ufam sobie. Nie wierzę w jego słowa.
Zresztą nawet się nie zastanawiam nad nimi.
Pytam tylko co dalej.
Napisałam, czy skończy to dzisiaj.
Koniec, definitywny.
Telefonów, spotkań,smsów, numerków, zdjęć, tapet w tel. maili...
Stoisz dalej w tym samym miejscu Bet
Twój mąż nic nie robi aby to zmienić. Spróbuj nie pisać do niego w tak ważnych sprawach czy z nią zerwie. O to musisz zapytać patrząc mu prosto w oczy. Wtedy zobaczysz czy kręci. Ty piszesz, on coś tam odpowie i dalej nic nie wynika. Boję się, że to wasze przytulanie skończy się kolejną ciążą
a to nie jest dobry moment na dziecko, już raz zostawił Cię w stanie błogosławionym, chyba tego nie zapomniałaś to dla niego nic nie znaczyło. Nie popełniaj takiego samego kolejnego błędu. Nie daj się nabierać na słodkie słówka i wieczory jak nastolatka.
Wszystkiego dobrego Bet, powiedz stop wtedy kiedy trzeba, jak przyjdzie aby pomóc Ci przy dzieciach to ok, ale nie nadskakuj nad nim, to on ma to robić.
1 133 2013-03-09 00:17:01
Twój mąż Cię zwyczajnie wykorzystuje Beatko.
A Ty chyboczesz się na skraju przepaści....
Jeśli zrozumiesz,dasz radę.
1 134 2013-03-09 14:31:18
Bet,
ostatnio jakby wiecej wymagasz dla siebie i dobrze. Musisz sie ogarnac, bo czasem "pogubienie" (mam na mysli Twojego meza) trwa naprawde dlugo. Albo wcale nie przechodzi.
A poza tym mozna chciec dwoch rzeczy na raz: Madonny i dziwki. Kazda kusi.
1 135 2013-03-09 19:46:11
Bet,
ostatnio jakby wiecej wymagasz dla siebie i dobrze. Musisz sie ogarnac, bo czasem "pogubienie" (mam na mysli Twojego meza) trwa naprawde dlugo. Albo wcale nie przechodzi.
A poza tym mozna chciec dwoch rzeczy na raz: Madonny i dziwki. Kazda kusi.
Chcieć można, kusić może, ale to nie znaczy, że tak ma być. A tu za przyzwoleniem żony jaśnie panisko ma wszystko, dlaczego więc ma rezygnować z takiego życia? dobrze mu. Potłumaczy się trochę, przeprosi i żona chwilowo daje spokój. Nie ma tu stanowczości Bet. Tak to będzie się Twoje życie toczyć latami, aż ktoś nie powie pas. Wygląda jednak na to, że wszystkim dorosłym jakoś nie zależy, a dzieci rosną, widzą i kiedyś same wystawią cenzurkę rodzicom, nie będzie ona dobra ![]()
1 136 2013-03-10 08:46:32
Bet - czytam twoje posty ale nie doradzam, jako ze to jest twoje zycie i ty dojrzejesz w swoim czasie do tego by je zmienic. Natomiast jedno jest pewne - rozmowami, placzem, krzykiem meza nie zmienisz - on sie zmieni tylko wtedy, jesli zmiana nastapi w tobie.
Oboje pochodzicie z dysfunkcyjnych rodzin; oboje jestescie dysfunkcyjni. Zasada jest, ze dzieci z dysfunkcyjnych rodzin sa ZAWSZE dysfunkcyjne. Wydaje nam sie ze znamy bledy naszych rodzicow i nigdy ich nie powtorzymy - no coz, nawet jak nie zrobimy identycznych bledow to zrobimy inne.
Wasza wielka "milosc" (nie pomniejszam jej znaczenia, gdyz dla ciebie jest to wielkie uczucie)- jest zwiazkiem dwoch ludzi, ktorzy odnalezli brakujaca czesc - ty szukalas namiastki ojca, on szukal namiastki matki. Takie zwiazki sa bardzo glebokie i prawie niemozliwe jest by z nich wyjsc, ten bol ktory przezylas byl duzo wiekszy niz reakcja na to, ze twoj partner zaczal sypiac z inna kobieta. Ty nawet jako dobra i wyrozumiala "mamuska" mu ta zdrade wybaczylas, wspolnie z nim martwiac sie czy ona nie jest w ciazy itp...
Niestety takie sytuacje beda sie zdarzaly dopoki sami sie nie zmienimy i potrafimy "zatkac" w sobie ta emocjonalna dziure w duszy bez pomocy partnera. Wtedy otworzymy sie na inny zwiazek - zwiazek z osoba, ktora tez jest caloscia i nie ma emocjonalnych "dziur". Jestes mloda kobieta i kiedys dojrzejesz do tego.
Sytuacja, w ktorej jestes w chwili obecnej wyczerpuje cie psychicznie i nadwereza twoje sily witalne; jesli bedzie sie za dlugo ciagnac moze skonczyc sie choroba. Masz czworke dzieci, ktore na tobie polegaja, musisz je wychowac, pomysl o tym.
Chodzisz do psychologa, omawiasz swoje problemy, ale tak naprawde nie robisz zadnej terapii; moze jest gdzies blisko ciebie prawdziwy terapeuta z ktorym bedziesz mogla przerobic problemy z dziecinstwa, ktore wplywaja na twoja terazniejszosc i na twoje zachowanie.
Jestes silna, inteligentna kobieta, natomiast czesc twojej osobowosci jest bardzo ograniczona poprzez wydarzenia z twojego dziecinstwa. Przemysl to.
1 137 2013-03-10 12:55:45
Jestem w złym stanie. Całą noc płakałam i placzę nadal.
Jest z nia w Brennej.
Odkryłam biling za jego telefon.
Kontakty regularne. Po kilka, klikanaście razy dziennie.
Wszystko jasne.
On oczywiiscei zdążył napaisac, ze nic z tych rzeczy.
Łże prosto w oczy.
Ojciec wywala go z domu.
Ja jestem załamana. Już nie daję rady.
To było niepotrzebne.
Przyszło mi tylk do głowy, że to nie jest dobry człoiwek.
Bardzo brzydko po tym wszystkim co przeszłam, co się wydarzyło zaczynać od nowa w ten sposób.
Mieszkał z nią wcześniej, po co opowiadał mi te bajery.
Nie musiał z nią zrywać.
Zastanawiam sie co mam traz zrobić.
Co moge zrobić.
Rozwód jest najwiekszą głupotą. Chyba, że o niego wystapi.
Teraz mam ochotę upomnieć się o swoje.
Ale jak?!!!!
Mam w du.., że ją też oszukuje. Na pewno nie wie, że zabawialiśmy się razem.
Żałuję tylko, że nie widziała jak mieszkamy.
Co mogę zrozbić?!!!
1 138 2013-03-10 14:09:45 Ostatnio edytowany przez kochamkonwalie (2013-03-10 14:13:24)
Bet
Przytulam Cię mocno bo dobrze wiem co czujesz. Współczuje Ci bardzo bo jak wiesz przeżywam to samo. Najgorsze jest to, że jak wroci to mimo całej złości do niego będziesz się cieszyła tymi krótki chwilami "szczęści" razem z nim. To jest chore ale wiele z nas zgadza się na tą sytuację. Znowu zburzył Twój spokój, dał nadzieję, zaczęłaś podświadomie planować wspólną przyszłość.
Jakie to jest beznadziejne.
Rozumiem też Twoją złość, która wynika z bezsilności i braku kontroli nad życiem.
Bet nawet jeżeli kusi Cię to, żeby poinformować ją o waszym wspólnym "życiu" to odpuść to sobie, to nic nie da.
Nie będę pisała banałów żebyś zajęła się sobą bo wiem, że to robisz. Miejmy nadzieję, że przyjdzie taki dzień kiedy będziemy na tyle silne, żeby kompletnie ich olać i zacząć żyć wyłącznie swoim życiem.
1 139 2013-03-10 14:53:01
cześć,
co myślę?
- ten człowiek Cię gwałci, gwałci Cię emocjonalnie, jest kłamcą, oszustem, nie szanuje Ciebie, nie szanuje Twoich dzieci, nie szanuje rodziny. A Ty mu na to wszystko pozwalasz. Chroń swoje uczucia, bo będziesz tak gwałcona w nieskończoność. Jedyne co mogę teraz podsunąć to - odetnij się od niego. Totalnie odizoluj się. Nie mogłabym tak żyć. Brzydzę się Twoim mężem. On nie jest zagubiony, to nie jest małe bobo, to dorosły facet który świadomie dokonuje wyborów. W tej chwili gnoi swoją rodzinę - Ciebie i dzieci.
1 140 2013-03-10 15:09:26
Nie musisz od razu się rozwodzić.
Wystąp o separację,ustal konkretną kwotę alimentów na dzieci i siebie.
Wymagaj aby te, były regularnie i o czasie Tobie płacone.
Przede wszystkim Bet,odetnij się od niego,nie rozmawiaj na tematy osobiste a jedynie ogranicz do rozmów w temacie dzieci i obowiązków ,żadnego słuchania jego wynurzeń !
Jak tego nie zrobisz, dalej będzie Cię oszukiwał ,kłamał prosto w oczy,wykorzystywał kiedy chce,robił co chce.
Do tej pory pozwalasz mu na to.
Czas to zmienić Bet.
Kawał gnoja z Twojego męża i obrzydliwe jest to co robi.
1 141 2013-03-10 15:48:31
Boli mnie to, co zrobił.
Prosiłam go o szczerość. Od września.
Alimenty , separacja - to wszytsko jest do du...
Nie chodzi nawet o zdradę.
O oszustwo, kłamstwo.
Do niej się nei odezwę.
A on. Znowu to samo.
Miałam nadzieję. Nie potrafi kłamać, ale bajerować, manipulować.
A ja tego potrzebowałam.
Bardzo mi ciężko.
Cięzko oddychać. Oczy mam spuchniete.
Przyszła mama i zaraz chyba ją uduszę. Odstawia teatr, bo jestem słaba.
Zaraz zwariuję.
1 142 2013-03-10 15:53:31
Bet - rozwodu nie bierz - po co mu ulatwiac cokolwiek. Poki sie wywiazuje finansowo - zgarniaj dla dzieci i siebie jak najwiecej Jak nie bedzie dawal dbrowolnie, zloz o alimenty , jak taki "honorowy" - przyniesie w zebach.
Nade wszystko jednak - przestan sie zajmowac jego sprawami - olej.
Facet nie tylko cham, ale sadysta. To co on Ci robi to juz zakrawa na sadyzm w czystej postaci. Nie pozwalaj mu wiecej na lekcewazenie Ciebie, dzieci, przezytych lat, dawnej milosci.
Czlowiek, ktorego kochasz nie zyje. To jest juz inny twor - egoistyczna menda, wampir emocjonalny. Zobacz z ilu radosci Cie okradl, w co zamienil Twoje zycie - nie pozwol mu wiecej na to.
Jezeli by kiedykolwiek chcial sie do Ciebie zblizyc - ma byc innym czlowiekiem.
Bet musisz jednak czasami robic cos wbrew sobie - swoja ufnoscia w naprawe malzenstwa - hodujesz nieodpowiedzialna kreature.
On za nic nie ponosi konsekwencji - w razie czego uratujesz go Ty, albo ojciec.
Tak nie moze byc.
Kazdy terapeuta od uzaleznien powie - zeby cos zaczac ze soba robic, trzeba najpierw p...c na lbem o glebe. Jak sa podstawiane poduszki, to jest szansa, ze nie zrozumie nigdy.
Zachciewajki jego fiuta nie moga kierowac zyciem Twoim i dzieci.
Bet musisz cos zmienic - dotychczasowe postepowanie nie przynioslo nic,
Jest Twoja udreka, jego oszustwo. Jest kij i marchewka.
Sprobuj mu pokazac inna siebie - nawet wbrew sobie.
Wspolczuje Ci bardzo.
Trzymaj sie mimo wszystko!
1 143 2013-03-10 17:14:42
Bet. Cipa z niego jest. To fakt.
Mówił ci takie rzeczy. Mówił będzie dobrze. A cały czas utrzymywał kontakt z tamta.
Myśle ze wszedł na wyższy poziom oczekiwań. Kiedy był z nią brakowało mu ciebie. Twojej przeszłości wspólnej zrozumienia dojrzałości. Nie zawsze chce sie wobec mlodki stawać na wysokości zadania. Dostarczać wrażeń. Tym bardziej ze jak mówisz. On lubi wypić.
I potem pomyślał ze przecież moze mieć wszystko. I ja i ciebie.
Ona za nim gania a ty ufasz w to co mówi...
Ma teraz dwie. Ma stare życie. Na jego warunkach. Tyle ile z niego chce.
I ma to nowe.
Tylko od ciebie zależy co mu dasz...
1 144 2013-03-10 18:02:30 Ostatnio edytowany przez Maja66 (2013-03-10 18:03:29)
Bet współczuję
Weź pod uwagę wszystko to co napisały dziewczyny. Musisz być stanowcza w rozmowach z nim. Koniec zwierzeń, przytulanek na każde jego zawołanie. Mówisz od dzisiaj stop, koniec, teraz rozmawiaj tylko o dzieciach, zabezpieczeniu Was innej opcji póki co nie ma. Musi wiedzieć, że jego kłamstwa ujrzały światło dzienne, a Ty nie będziesz już tą Bet którą mógł manipulować i oszukiwać. Ty będziesz nową twardą Bet, którą on sam tak naprawdę stworzył. Nie rozklejaj się przy nim, bądź stanowcza. Czas pokaże co on dalej zrobi. Miał szansę na powrót i to nie jedną, nie wykorzystał jej, za jakiś czas może tak być, że będzie chciał wrócić, ale Ty-Nowa-silna już na to nie pozwolisz. Pamiętaj nie jesteś sama, masz dzieci, które chcą radosnej mamy, pokaż, że taką kiedyś będziesz, nie dziś , nie jutro, ale za jakiś czas na pewno. Trzymaj się.
1 145 2013-03-10 21:11:34
Dziewczyny, ja wam bardzo dziękuję, bo cholernie potrzebuję wsparcia i otuchy.
Wiem, co jest moją słabością. Wiem , że popełniam błedy.
Wiecie pomyślałam sobie, że moze nie byłam "dobrą żoną".
Stało się.
Byłam w stanei wybacyzć mu ten rozmans i inne przykre rzeczy.
Na prawdę jakoś nie trudno mi to przyszło.
Ale uzanałam, że nawet jeśli nie byłam doskonała czy wystarczająco kochająca to jesteśmy kwita.
Teraz zdarzały się awantury , ale zasłużone.
Nie da się wciąż udawać, że jest ok jak nie jest.
Ale ogólnie uważam , że byłam teraz dla niego dobra.
Nie ma usprawiedliwienia dla tego co zrobił.
Wysłałam zrozpaczona do niego strasznei dużo smsow.
Już trudno. Lepiej, że do niego niż tamtej.
Pisałam tylko to co czuję.
Nie ochrzaniałam go nawet.
W tym ostatnim napisałam jak mi ciężko.
Jak czuję jakbym nie miała noża w sercu , ale ten nóż on we mnie wbijał na oślep patrząc mi w oczy.
Jak mam ściśniete gardło, jakie męczarnie przeżywam, że jest to ból duszy.
Wie co czuję i tego chciał.
Tym razem chcę mu ten ból przybliżyć.
Chcę żeby miał świadomość, że mnie krzywdzi, że to co zrobił nie jest mi obojętne.
Olej eto lub nie. Byłam z nim blisko i mam prawo napisać mu co czuję.
Nie bedę pisać, że go kocham czy tym podobnych.
Uważam , że krzywdzi mnie i dzieci.
Szkoda mi tych maluchów okrutnie.
Mam zniszczone życie.
Nie wiem czy jestem w stanie emocjonalnie się z tego wygrzebać.
Dzisiaj pozwalam sobie na wyryczenie tego całego bólu.
Już momentami robi mi się lepiej. Ale jeszcze potrzebuję płaczu. Trochę popławić się w rozpaczy.
Nie tylko moje poczynania nie przyniosły efektu. Teścia również.
Powiedział, że go wyrzuca, nie bedzie więcej mu pomagał.
Mówił do mnie .... tko.
Myślę co zrobić.
Chciałabym uniknąć awantury. Dać tylko jasno do zrozumienia, że albo będzie zostawiał kasę i reszta mnie nie isnteresuje, albo zrobimy mu z życia piekło.
Awantury na każdym kroku.
To jest racja, że on leceważy i niszczy doszczętnie to co było między nami dobre.
Nie liczę na teścia, to w końcu jego syn.
To teraz bez znaczenia.
Mąż ma wszystko gdzieś. Napisał tylko, że nic z tych rzczy i ma dalej wyłaczony tel.
A po co sie denerwować.
Teść go świetnie zna. Mówi mi, jak jest z tobą to nei odbiera do niej połączeń. A jak z nią to od Ciebie, żeby się nie dowiedziała.
Dla mnie to żadna pociecha.
Syn najstarszy mnie pociesza. On cały czas mnie "nawracał".
Chyba chłopak rozumie o co chodzi.
Prosi mnie tylko, zebym nie wylciała z jakimiś alimentami czy rozwodem.
Ma go wciąż w telefonie pod: krzesło
I mówi o nim: Z ( znaczy zjeb).
Jak mówiłam, mówię tata to mnie porawia.
Jest prawie dorosły. Nie podoba mi się, że nie umie mężowi wybaczyć.
Chciałam, zeby się poukładało.
Ale mąż źle się o nim wyraża. Ma go za głupka.
Jest jakaś rywalizacja. Jakby się bał, że syn może być lepszy do niego.
Chciałam pomóc.
W tej sytuacji raczej sobie odpuszczę.
Wiem, że moje dziecińswo się za mną ciągnie. Niby było ok.
U męża podobnie.
Nie dam rady dalej pisać. Wiecie jest mi tak niewyobrażalnie źle.
On dalej poza zasięgiem.
To jest dla mnie bardzo przykre.
Chciałabym, aby to wszystko było snem. Boję się, że dzisiaj w nocy znowu nei zasnę ani na chwilę.
Nie jestem w stanie tego wytrzymać, a też nie potrafię sobie pomóc.
W mieszkaniu totalny bajzel. Dzieci powyrzucały ubrania z szafek, garnki.
Jestem nie sobą. Z obskubanymi paznokciami, nieumutą głową, z naczyniami w zlewie.
Dla mnie się jakby zawalił świat. Jakbym nie żyła.
Ale jestem, nie ma ucieczki.
Ten cios powalił mnie z nóg.
Nie ufałam do końca, chociaż bardzo się starałam.
Intuicji nie da się oszukać, a może ewidentnych faktów.
Najgorsze, ze ta cała sytuacja przypomina mi tą z 2011.
Jak się wydało nie dałam szansy. Wyprowadził się.
Ale teraz nie ma do czego wracać.
Nie ma szans na odbudowę, jeśli jest tak częsty intymny kontakt.
Zresztą wygłada to jakby poszedł na całość.
Takiego wyjazdu nie było od kilku miesiecy. A wiedział, ze jak nie wróci to ma wylot.
Boję się. Czuję stratę, porażkę. Czuję się taka mała i bardzo nieszczęśliwa.
Miejmy nadzieję, że kiedyś będzie lepiej.
Dzisiaj jestem w zapaści.
1 146 2013-03-10 21:28:11
Trzymam kciuki bet. Jestem z tobą.
Nie powiem ci ze dasz rade i masz sile... Bo to ci teraz niepotrzebne.... Takie truizmy
Ale jeśli potrzebne ci troche mojej siły to bierz.
1 147 2013-03-10 21:42:17
Dla mnie się jakby zawalił świat. Jakbym nie żyła.
Ale jestem, nie ma ucieczki.
Ten cios powalił mnie z nóg.
Nie ufałam do końca, chociaż bardzo się starałam.
Intuicji nie da się oszukać, a może ewidentnych faktów.
Bet wyrycz się dzisiaj to pomaga.
Zrozumiałaś, że nie da się tak dalej tego ciągnąć.
Nie w pojedynkę.
On już odpuścił. No chyba, że liczy, że znowu wybaczysz, ale nie rób tego.
Dzisiaj wierzę, że czujesz się jak zbity pies, rozczarował Cię.
Musisz się odciąć, syn inaczej to widzi. Widzi fakty jak na dłoni, że Cię ta cała sytuacja przerosła.
Wyobraź sobie Bet, że te wpisy nie są Twoje, tylko bliskiej sercu Ci osoby, prosi Cię o radę, co jej byś doradziła w tej sytuacji?
Dojdziesz do podobnych wniosków co Twój syn, on naprawdę chce dla Ciebie, dla Was dobrze.
1 148 2013-03-10 22:20:54
Bet - bardzo mi przykro, ze jest dla ciebie takim szokiem odkrycie prawdy; ja tez tak bardzo cierpialam, kiedy podobne wydarzenia nastapily w moim zyciu - ja kochanke bylego meza tolerowalam duzo dluzej niz ty; mialam podobne poglady....I to ja zarabialam na niego i wydatki z kochanka...
Pamietaj tylko, ze Bog nam daje tylko to cierpienie jakie jestesmy w stanie zniesc.
To co sie stalo w sumie wyjdzie ci na dobre - madrze ci tu radza - odetnij sie od niego emocjonalnie, wyciagnij co sie da dla siebie i dzieci. Wzmocnisz sie, odnajdziesz siebie - madra i wspaniala Bet a on znowu jak pies z podkulonym ogonem bedzie probowal wrocic i wtedy to juz od ciebie bedzie zalezalo czy mu dasz kolejna szanse na twoich warunkach.
Powiem ci cos jeszcze - za 10 lat popatrzysz w przeszlosc i podziekujsz za to doswiadczenie, dlatego ze teraz bedziesz musiala sie zmienic i wierze ze znajdziesz sile i wewnetrzna motywacje potrzebna do zmiany.
To jest bol ktorym placisz za powstanie nowej i wspanialej kobiety, ktora tak naprawde jestes. Za kilka lat zobaczysz swoje malzenstwo jako wiezienie, ktore nie dawalo co mozliwiosci rozwoju.
Masz oparcie w dzieciach, placz, krzycz, pisz tutaj, pisz pamietnik - wyrzucaj ten bol z siebie....juz teraz bedzie tylko lepiej.
Ja bylam w twoim wieku jak przechodzilam podobne "historie" z moim mezem...... musialam sie zmienic; teraz z perspektywy czasu jestem wdzieczna, ze pokazal wtedy swoje prawdziwe oblicze - ja tez to przezylam, rozumiem cie.
1 149 2013-03-10 22:40:42
Im wiecej pisyesy o mezu i o waszej sytuacji tym gorzej sie pokazuje jego osoba..
i do tego marnym ojcem...
nie wmawiaj dziecku jak ma oceniac rodzica, ma swoj rozum, widac na nic wiecej twoj maz nie zasluguje
1 150 2013-03-10 22:50:40
Bet, doskonale rozumiem co przezywasz. Ta bezsilnosc, paralizujący bol w sercu...i to okrutne rozczarowanie jakie teraz Ci towarzyszy.
Walczylas o Waszą rodzinę, ale jak sie okazuje tylko Ty walczylas, a on olal to wszystko co zbudowaliscie razem.
Bet! Wyplacz sie, to przynosi choc chwilowe ukojenie...
W tej chwiki wydaje Ci sie, ze świat się skończył, ze nie dasz rady.
Ale uwierz mi,dasz radę. Dzieci będą dla Ciebie wsparciem. Masz dla kogo wstac, ubrac sie, pracowac.
I nie mysl o tym co będzie za tydzien,miesiąc, rok. Rob swoje, wyznaczaj sobie male cele, proste zadania.
Daj czasowi czas....
Cos sie skonczylo, cos nowego sie zaczyna...
Pozdrawiam Cie cieplutko!
1 151 2013-03-10 23:07:04
Każdą siłę i dobrą energię potrzebuję baaaaardzo.
Razsypuję się na kawałki.
Kiedy jestem zła, to mam ochotę wytrzepać z niego ostatnią złotówkę.
Rety czemu ja mu np nie odgryzłam...
Teraz to jest niesmaczne.
Zaczynam być nabuzowana. To też nie dobrze.
Syn ma rację, kasa, sprawdzanie.
Jak nie odbierze tel, to dzwonić i pisać co minutę. A potem zaraz awanturka, włacznie z demolką.
Hmm. dobrze się pisze. Trochę to ryzykowne.
Ale ja jestem z nim szczera, a tu potrzebna jest gra. Takie zdezorientowanie go, żeby nie wiedział o co chodzi.
Pograć tak jak on grał ze mną.
Tylko jemu mniej zależy. Ale zależy mu na spokoju.
Nie wiadomo co wykombinuje.
W jego sytuacji może albo dążyć do rozdzielności majatkowej albo do sprzedaży nieruchomości lub w ostatecznosci rozwodu.
Chociaż moze to olać i czekac na mój ruch.
Zobaczymy jak wróci.
Na razie wariactwo.
Ale super, wybyć i nie odbierać tel.
Wiecie mam ochotę zrobić tak samo.
Zwabić go jakoś do dzieci i zniknąć na 2 dni, albo i dłużej.
Ale jestem cykor i boję się ewentualnej sprawy w sądzie.
W sumie to co mi mogą zrobić.
I tak jest bezprawie i okradanie dzieci.
W sumie to tak pisze, a potem i tak się odkrywam i wierzę w uczciwość.
1 152 2013-03-10 23:46:25
Jak nie odbierze tel, to dzwonić i pisać co minutę. A potem zaraz awanturka, włacznie z demolką.
Hmm. dobrze się pisze. Trochę to ryzykowne.
Ale ja jestem z nim szczera, a tu potrzebna jest gra. Takie zdezorientowanie go, żeby nie wiedział o co chodzi.
Ale po co znowu się nakręcać Bet, właśnie zrobiłabym odwrotnie. Zero kontaktu, nie dawaj mu satysfakcji, jak to Ci bardzo na nim jeszcze zależy po takich numerach jakie wywinął.
Musicie się spotkać i porozmawiać o zabezpieczeniu finansowym rodziny.
Myślę, że jak wycofasz się z kontaktów z nim, będzie z czasem Ci lżej. Po co Ci jego zwierzenia, po co słowa, które i tak okażą się kłamstwem, po co Ci nadzieja. To wszystko i tak nie będzie szczere. Takie typy tak mają. Wiem, że chciałaś inaczej, ale to było Twoje chcenie, jego jak widać było inne. Masz dzieci, a on nie pozwolą Ci na totalne rozklejenie, musisz choćby przed nimi być twarda, mimo, że serce krwawi. Rozumiem i wyobrażam sobie co czujesz.
Najbliżsi na pewno pomogą Ci przejść przez ten trudny czas, słuchaj ich, oni patrzą na to z boku nie chcą Twojego cierpienia. Spokojnej nocy.
1 153 2013-03-11 09:44:54 Ostatnio edytowany przez headstrong (2013-03-11 09:49:22)
Bet
skąd masz pewność, że jest z nią?
Pytam bo nie napisałaś skąd wiesz. Domysły?
Aby uniknąć takich sytuacji dlatego właśnie już na początku zrobiłam porządek z "kochanką prostytutką" gdy tylko zobaczyłam u niego chęć odbudowy związku, dlatego wygrałam: przekonał się, że nie dam sobie w kaszę dmuchać, że potrafię zawalczyć i nie będę udawała, że nie wiem o jego dwulicowości i zakłamaniu a cizia zobaczyła z kim zadarła.
Co zyskałam? Udany związek i jego miłość, wielki szacunek. Opłaciło się.
W nosie mam przekonania, że to poniżej godności i nie w stylu kobiety z klasą. Z flamami trzeba walczyć twardo, ich narzędziami.
Teraz to powinnaś zastanowić się nad wniesieniem pozwu do sądu o rozdzielczość majątkową z datą wsteczną, powody to alkoholizm męża i marnotrawienie majątku na kochanki. Wybacz ale nie sądzę, aby wygrzebał się kłopotów finansowych, pogrąża się a Wy razem z nim toniecie. Pamiętaj, że Ty też odpowiadasz za jego zobowiązania, czyli płacisz za jego wojaże z kochanką. Intercyza to nie alimenty czy rozwód. Komornika nie będzie obchodziło kto ma dług, ile masz dzieci i jak je wykarmisz, on ma ściągnąć należności i tyle, czyli on się bawił, Ty zapłacisz.
On żyje urojeniami, mrzonkami o świetlanej przyszłości, nawija Ci makaron na uszy jakie to on nie ma zlecenia, kontrakty, mówi co chcesz słyszeć, dostanie co chce i leci dalej, widziałam ten stan u swojego męża. Powiedziałam stanowczo DOŚĆ.
Ty nie walczysz, ty tkwisz obok niego i czekasz. On to doskonale wie, pokrzyczysz, tatuś po raz kolejny przyjmie pod dach jak zobaczy kolejna skruchę. I piękne życie w urojeniu toczy się nadal.
Znasz do niej numer, skąd wiesz co on jej mówi na Twój temat? Może również ją okłamuje, że nie jest z Tobą.
Poczuła by się głupio wiedząc, że jedna noc z Tobą, kolejna z nią i Bóg wie z kim jeszcze.
1 154 2013-03-11 10:06:46
Bet - jezeli moge doradzic , zadnych awantur. Atak wywoluje kontre. Twoje placze, tez nie na wiele sie zdadza. Sprobuj zdobyc sie na chlod. Jak nie mozesz w chwili obecnej - nie podejmuj kontaktu. Moze cos na uspokojenie przez pare dni.
Wiem Bet po sobie, ze jak prowokowalam rozmowy, zazwyczaj puszczaly mi nerwy, konczylo sie placzem i awantura, ja zostawalam rozedrgana, a "maz" z poczuciem wyzszosci, litosciwym wspolczuciem znikal z "pola razenia".
Dopiero efekt chlodu i obojetnosci(mocno wymuszonej) z mojej strony powodowal, ze to on zaczynal reagowac niepokojem i proba kontaktu.
Szczerosc i otwartosc nie poplaca w ukladzie z czlowiekiem, ktory nie potrafi Ci tym samym odwdzieczyc.
Wiem, ze na poczatku trudno sie na to zdobyc, jak w srodku tornado, ale trzeba. Z czasem staje sie to naturalne.
Nie przywiazuj sie do myslenia "co byc moglo, a nie bedzie" - to jest droga do nikad.
Lepiej jest byc w pogodzeniu ze stanem rzeczy niz walka z wiatrakami.
Byc moze kiedys zrozumie, byc moze nigdy - lepiej stanac oko w oko z prawda niz budowac w sobie nadzieje na podstawie gestow niewiele znaczacych dla niego, a dla Ciebie duzo.
Nie przekladaj swojego myslenia o milosci, rodzinie, dzieciach, na to co on mysli - on to wszystko widzi inaczej. I nic poki co na to nie poradzisz.
Nie drecz sie analizami - czy bylas dobra zona, ze niepotrzebnie sie unioslas, czy zrobilas cos nie tak.
On nie z tych powodow poszedl do tamtej - mial po prostu takie zapotrzebowanie. Nie umial sobie odmowic, bo jest egoista, bo mu sie nalezy......
Bylby z aniolem i tez by to zrobil.
Nie pozwol mu na myslenie - "jak dostane kopa, albo jak mi sie znudzi mam zawsze drzwi otwarte".
Nie stawiaj sie w sytuacji alternatywy dla jego ewentualnych niepowodzen.
Chce byc wolnym - to niech pamieta wolnosc KOSZTUJE.
Kosztuje utrata rodziny, utrata kochajacej kobiety, utrata milosci dzieci.
Bet - to banal, wiem, ale zajmij sie soba.
Olej wszystko, co tyczy jego -jego problemow finansowych, klopotow w firmie, wojazy z panienka,wynajmu mieszkania.............
Twoje relacje z nim ogranicz do finansow i ewentualnie opieki nad dziecmi.
Sadze, ze powinnas dac sobie troche urlopu - od wszystkiego - od niego, dzieci, klopotow, chociaz pare dni.
I chocby nie wiem jak kusilo - zero telefonow, zero kontaktu. Kontakty tylko ze wzgledow "technicznych", zadnych wynurzen,tlumaczen itp.
Bet, czytajac Twoj watek caly czas mi lata po glowie - ile ta dziewczyna jest w stanie jeszcze zniesc, ile wybaczyc, ile obudzic w sobie nadziei, ile znalzc usprawiedliwien......
Nic nie zmieniajac Bet, bedziemy sie zastanawiac przez jeszcze dlugi czas.... ile jeszcze wytrzymasz.
Rzeczywistosci nie da sie zaczarowac.
Zycze spokoju, pozdrawiam serdecznie.
I nie odbieraj prosze niczego jako krytyki - to raczej suma wlasnych doswiadczen i proby pomocy...
1 155 2013-03-11 10:23:59
Aby uniknąć takich sytuacji dlatego właśnie już na początku zrobiłam porządek z "kochanką prostytutką" gdy tylko zobaczyłam u niego chęć odbudowy związku, dlatego wygrałam: przekonał się, że nie dam sobie w kaszę dmuchać, że potrafię zawalczyć i nie będę udawała, że nie wiem o jego dwulicowości i zakłamaniu a cizia zobaczyła z kim zadarła.
Co zyskałam? Udany związek i jego miłość, wielki szacunek. Opłaciło się.
W nosie mam przekonania, że to poniżej godności i nie w stylu kobiety z klasą. Z flamami trzeba walczyć twardo, ich narzędziami.
Pytam z autentycznej ciekawości: jak to zrobiłaś?
Tzn. jak walczyłaś z tą babą?
1 156 2013-03-11 10:28:47
headstrong napisał/a:Aby uniknąć takich sytuacji dlatego właśnie już na początku zrobiłam porządek z "kochanką prostytutką" gdy tylko zobaczyłam u niego chęć odbudowy związku, dlatego wygrałam: przekonał się, że nie dam sobie w kaszę dmuchać, że potrafię zawalczyć i nie będę udawała, że nie wiem o jego dwulicowości i zakłamaniu a cizia zobaczyła z kim zadarła.
Co zyskałam? Udany związek i jego miłość, wielki szacunek. Opłaciło się.
W nosie mam przekonania, że to poniżej godności i nie w stylu kobiety z klasą. Z flamami trzeba walczyć twardo, ich narzędziami.Pytam z autentycznej ciekawości: jak to zrobiłaś?
Tzn. jak walczyłaś z tą babą?
Wybacz ale nie odpowiem jak, dla mnie ważne, że skutecznie i na amen. Bet również ma takie narzędzia.
Nie odpowiem, gdy odpowiedziałam tu na forum, rozpętała się wojna, a mnie potraktowano gorzej niż sprawcę i sprawczynię tego romansowania. Dwulicowość i zakłamanie.
1 157 2013-03-11 10:36:15 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-03-11 10:36:36)
Bet!
Teraz przede wszystkim musisz pomyśleć o zabezpieczeniu Twoim i dzieci.
To, że Twój mąz Cie oszukuje i okłamuje było czuć w każdym Twoim poście.
Walka z kochanką nie ma sensu, bo jak nie ta, to będzie inna. W końcu nikt go nie przykuł łańcuchem i nie zmuszał do seksu.
SAM CHCIAŁ!!!
To Twojemu mężowi powinno zależeć na Waszej rodzinie i zerwaniu z przeszłością. Nie upilnujesz go, nie jestes w stanie go kontrolować 24 h. Z resztą nie o to chodzi w związku.
Zacznij myśleć wreszcie o sobie!
1 158 2013-03-11 10:43:55 Ostatnio edytowany przez headstrong (2013-03-11 10:47:27)
To nie chodzi o pilnowanie męża i rozganianie wszelkiej maści kochanek, rozumiesz?
Gdy ja posunęłam się do ingerencji w życie tego babska pokazałam jej, że jestem realna, istnieję i nie może sobie ot tak wleźć w moje życie ośmielona bajkami mojego męża, wziąć co nie jej, zabawić się i nie ponosząc konsekwencji iść dalej, rozumiesz? Nigdy nie pilnowałam, nie szpiegowałam męża ale tej nie odpuściłam, bawiła się moim mężem sama posiadając swojego, dziecko w wieku mojego dziecka a duże pieniądze z mojego małżeństwa transferowała do swojego, próby manipulacji moim życiem po przez niego i za jej namową, próba kształtowania przyszłości mojego dziecka, odpuściłabyś takiej złodziejce, oszustce?
Myślisz, że niunia męża Bet jest lepsza?
Nie, jest dokładnie taka sama, tyle że ładniejsza i młodsza od tej wrony z wielkim nosem z pod Wrocka, motywy mają tak same: kasa a kasa to największy afrodyzjak.
1 159 2013-03-11 10:49:04
Ja myslę, że kochanka męza Bet doskonale zdaje sobie sprawę, że on ma rodzinę, zonę...ale jak większośc kochanek ma to gdzieś!
Dlatego Bet nie o nią powinna sie martwić, a o to, by jej mąż nie wpędził ją w tarapaty finansowe i inne.
Separacja, rozdzielność majątkowa, ustalenie alimentów to na początek.
A potem, jeśli będzie chciała dać mu kolejną szansę to da...ale juz na zupełnie innych warunkach.
To on wreszcie powinien pokazać, że mu zalezy....inaczej nie ma szans na normalność!
1 160 2013-03-11 10:58:06
Monia, zgadzam się po części z Tobą, intercyza tak ale na wieść o alimentach to jemu by się czapa uśmiechnęła tylko, znam sądy polskie, otrzymałaby o wiele mniej niż teraz ma. Awantury o kasę też nic nie dadzą tylko on przyjmie postawę obronną i będzie miał wytłumaczenie dla siebie co do wizyt u kochanki: bo żona zła.
Smsy z wynurzeniami i oskarżeniami też na nic nie warte, faceci tego nie rozumieją a wręcz irytują ich takie wiadomości, wynurzenia, oskarżenia, nie ma co uzewnętrzniać się przez komórkę, to bez sensu dla Bet a pocisk dla niego.
Tu trzeba być teraz takim jak on i ona: trzeba być bezwględnym i podstępnym.
1 161 2013-03-11 11:09:38
Headstrong - przeciez lalunia meza Bet doskonale wie, ze facet obciazony rodzina, czworo dzieci, co za rewelacje Bet jej moze dostarczyc.
Nie sadze, zeby wiadomosc, ze on czasami sypial z Bet, mogla nia wstrzasnac. Pewnie on sie wylga jakims klamstwem i tyle tego.......
Jedyny bol jaki moze ten uklad rozpieprzyc, to forsa.... Poki facet jakos przedzie, to panienka korzysta. Nie wiadomo, co sie zadzieje jak forsa sie skonczy. Byc moze panienka zdeterminowana i zostanie, byc moze za czas jakis da sobie siana.
Kompromitowanie jej moze tylko obrocic sie przeciwko Bet. Jezeli facet ma zacme, to widzi w niej aniola, a Bet moze wyjsc na ta zla.
Wiesz, poza tym nie kazdy ma Twoj "power".
W stanie w jakim teraz jest Bet, chyba by nie dala sobie rady na takie jazdy, jakie Ty zapewnilas "swojej" larwie.
Na pewno masz 100% racji w kwestiach finansow i zabetzpieczen.
Tu juz niestety, nie mozna pozwolic sobie na gdybanie - to wymaga bezwzglednej stanowczosci.
I na tym, poki co nalezaloby sie skupic najbedziej............
1 162 2013-03-11 11:22:17 Ostatnio edytowany przez headstrong (2013-03-11 11:23:05)
Betina, ja nie twierdzę, że w sytuacji Bet należy zrobić z kochance z życia rozpierdziel,
wiesz w ilu kwestiach i ja i kochanka byłyśmy okłamywane przez mojego męża? To nie do ogarnięcia dopóki się tego nie dowie i nie porówna faktów z niunią na spokojnie. Ja też na początku spokojnie sobie z nią pogadałam, i jej i mnie wyszły oczy z orbit jak dowiedziałyśmy się ciekawych faktów, dopiero później pokazałam pazury gdy nie chciała odpuścić.
Nie jestem hetera ale postawić się umiem jeżeli uznam, że należy.
Mąż Bet w kochance nie widzi anioła ale rozrywkę, dobre ciało, naiwną niunię i ewentualna alternatywę jeżeli Bet pogoni go na amen.
Krzykami męża przy ewentualnej konfrontacji z kochanicą też bym się nie przejmowała wogóle, do przeżycia, zapewniam, zastraszanie, krzyki, groźby i zniknięcie też po tym fakcie przeżyłam.
Facet nie przędzie dobrze finansowo, debet na koncie się powiększa, każda suma wydana na kochankę to kradzież.
Bet zrobi co uważa za stosowne ale...
najprawdopodobniej nic nie zrobi, pozłości się i tyle.
1 163 2013-03-11 11:49:57
Ano wlasnie pozlosci sie, wyplacze, znowu cos wymierzy przeciwko sobie..............
Najbardziej wkurza, ze ten palant, tak na dobra sprawe tylko portkami trzesie, zeby mu forsy starczylo na ekstrawagancje z panienka.....
I to,chyba jedyny problem, ktory go gryzie.
A Bet uspokoi w razie czego metna obietnica i gestem, ktory go nic nie kosztuje........
1 164 2013-03-11 12:34:27
Betina
nie zauważyłam aby Bet wymierzyła coś przeciwko sobie, kieruje się sercem a więc zgodnie ze swoimi przekonaniami i nie przyniosło to narazie efektu.
Może warto coś zmienić?
Spróbować inaczej?
1 165 2013-03-11 12:42:05
Moze zle sie wyrazilam - chodzilo mi o jej analizy swojego postepowania, doszukiwania, gdzie popelnila blad, pozwalania na zbytnia szczerosc, co skutkuje jeszcze wiekszym cierpieniem i bolem.
To wyglada tak, ze on uzbrojony po zeby w swoj cynizm, egoizm i dobrotliwa litosc, a ona bezbronna, oferujaca uczucie, pelna nadziei......
1 166 2013-03-11 12:46:16
Betina
nie zauważyłam aby Bet wymierzyła coś przeciwko sobie, kieruje się sercem a więc zgodnie ze swoimi przekonaniami i nie przyniosło to narazie efektu.
Może warto coś zmienić?
Spróbować inaczej?
Dokladnie, Chyba najwyzszy czas przestac sie kierowac sercem...
Bet maz sie kieruje sercem i do czego to doprowadzilo...
1 167 2013-03-11 16:38:14
Źle ze mną, całą noc nie spałam.
Udało mi się umówić na dzisiaj wizytę u psychologa.
Ten poszedł na całość.
Nie odbierał ode mnie tel.
Czym doprowadza mnie do szału.
Cały czas wyłączony.
2 razy na moment włączył i dzwonił do firmy. Moje połączenia odrzucał i zaraz wyłączał komórkę.
Ignorancja, albo też strch, że wejdzie kicia i się kapnie, że ja dzwonię.
W końcu jak mu napisałam, że przecież i tak się spotkamy to napisał.
Może pakował rzeczy...:)
Cytuję:
Ty się nie tłumaczysz z każdego wyjścia i kiedy wracasz!
Nikt nie kopie w Twoich rzeczach!!!!!!!!!!
Nie przesadzaj!!!!
Nie zmieniłem zadania ani trochę!!!!!!
Nic!!!!! po prostu miałem tego dosyć!!!!
Jestem kontrolowany na każdym kroku i podejrzewany o wszystko.
Ja:
Nie, ty kłamiesz
Ja żyję uczciwie
On: Chcę żeby było dobrze i będzie!
inaczej być nie może q rozumiesz.
Wiem co myslisz i czujesz i strasznie mi ciebie szkoda ale to niepotrzebne!!!
Ja mu jeszcze, że mówiłam, że spradzę. Prosiłam o prawdę. Czułam to. co pisałam w piatek...
Widziałeś jak jest
On: przestań!!!
Przpomniałam mu, jak spał w domu i wypadł mu z kieszeni tel. Mogłam czytać, przeglądać zdjęcia.
Nie tknęłam go.
Teraz sprawdziłam tylko biling tel, i wyciąg z karty.
Takich rzeczy jak nie ma się nic do ukrycia to się nie chowa.
On ma wykaz wszystkich moich połączeń. Czemu zamawia biling na mój numer?!
Nie mam nic do ukrycia.
Dalej jego:
Będzie dobrze tak chcę!
Ja: (mniej więcej)
co to konkretnie znaczy?!!!
Albo ja i dzieci i idziesz na całość, albo innaczej się nie da
Q ja do kontroli się nie nadaję.
Albo ktoś jest ze mną uczciwy albo mnie wykańcza.
Daję max kredyt zaufania, ale q niestety wszystko czuję
Jego:
I będzie:)!
Potem jakieś: nie matrw się.
To wszystko się ułoży wg mnie idzie w dobrym kierunku
ja: skończ q pierdo...!
Konktery q!!!
Wpieprza mnie ta manipulacja.
Atak.
Co ja go kontrolowałam. Jak się kłamie, a ja to czuję to szukam potwierdzenia swoich podejrzeń.
Co na to poradzę.
Wiem , że nie sprawdziłabym bez tego wewnetrznego niepokoju, bez tych ewidentnych faktów.
Brzydzę się tym, ale jeszcze bardziej kłamstwem.
Mogłabym co najwyżej odejść bez dowodów.
Próbowałam tego uniknąć. Ostrzegałam go. Pytałam nawet czy powie mi prawdę, czy mam wynajmować detektywa, żeby go sprawdzić.
Mówiłam, pisałam - robił swoje i kłamał.
W piątek, napisałam czy skończy to dzisiaj.
Co z tego, że wychodzę.
Na ok 10 połaczeń z nią dziennie jest ok 1 na kilka dni ze mną.
Widział mnie jak wychodziłam w piętek, ale on nie chciał iśc ze mną.
Taka prosta zagrywka: najlepszą obroną atak.
I co to za teksty , bedzie dobrze , bo tak chcę.
Już mi pokazał co to znaczy dla niego dobrze.
Układ żona i dzieci plus zabawa z Dz.
Czekam na kasę od niego. Jeszcze go nie ma.
Co on chce mi wmówić.
Nic nie zmienia, nie robi. Ja mam zaufanie teraz równe zero.
Bzyka się z inną i będzie pisał : miałem dosyć.
To ja powinnam chyba dawać każdemu. A co tam, dopiero mam dosyć.
Jadę z nadzieją do tej psycholog.
Może nie zasnę za kierownicą.
Albo dalej z nią, albo narada z kumplem.
Czuję wobec niego teraz złość, niechęć. Nie ufam. Bardzo stracił w moich oczach.
Na tyle, ze bałabym się mu już zaufać. Zaryzykować.
Ciekawe co powie mi psycholog.
1 168 2013-03-11 20:18:14
I jak bet?
Telefon do ciebie. Dziesięć do niej. Pewnie im bliżej był jej. Tym odwazniwjszy był wobec ciebie. Tym wiecej deklarował.
Tak sadze. I pewnie robił to tez dlatego bo czuł sie bezpiecznie... Wiedział ze gdy go odrzucisz. Powiesz dość. Ma jesCze ja. I dlatego był odważny. I dlatego ryzykowal odrzucenie... Przez ciebie.sprawdzil na ile moze sobie pozwolić. Czy Czekasz. Czy w razie czego będzie miał gdzie wracać. Przetestowal..
1 169 2013-03-11 20:35:38
bet
Ty sobie nim d.. nie zawracaj, tylko skup się na sobie. Zobacz co się z Tobą dzieje. Nie widzisz tego. Odetnij się od niego. Zajmij sobą , domem dziećmi. A od niego kasa. I szlus.
1 170 2013-03-11 20:45:10
Jeezuu!
Bet , slowo zaufanie - to juz czysta abstrakcja w Waszym zwiazku. Co Ty masz kilka workow zaufania w piwnicy?
Ufam wilkowi, ze owieczki nie tknie.......