Adel, masz rację. To są posty.
W życiu, ja widzę zmiany.
Nie jest tak jakbym tego chciała. Nie do końca i może nawet już nigdy nie będzie.
Jest innaczej.
Rodzina zaczyna się liczyć. Ja chyba też.
Sory, nie mam wprawy w pisaniu.
Piszę, na biżaco. jest mi wszytsko jedno. Che czasem coś z siebie wyrzucić.
Tak w sumie, to jak dl amnie wiele brakuje, ale zupełnie innaczej.
To są niuanse.
Despota nie chce być już despotą.
Chce dokładnei wiedzieć co mi wcześniej nie odpowiadało.
Za to c się stało chce w przyszłości przeprosić jak należy ( tak mi powiedział, bo zwykłe przepraszam nei wystarczy). Chciaż też już było i odsyć szczere.
Nie jest łatwo. Ja nawet czasem zapominam, ale przypomina mi otoczenie.
Właśnie padają słowa: a pamietasz jak zrobil Ci to i to...
Pamietam i nei pamiętam.
Był czas, ze mu to wypominałam. Piasałam jaką wyrządził mi krzywdę. Kim jest taki człowiek.
Oj, nie szczedziłąm go.
Był wtedy z nią.
Były kłotnie , awantury, była obcość , wrogość.
Był po przeciwnej stronie.
A ja jestem taka typowa matka "walczyć o potomstwo".
Dzieciom działa się krzywda. Kombinował strasznie, żeby jak najwięcej było na jego lekkie i przyjemne życie.
Prawie 2 lata.
Przeszłam wiele. Może w pewnym stopniu już ten żał przpracowałam.
Działał tak jakby chciał żebym zniknęłą. To było jak czysta nienawiść.
Byłam przeszkodą stojącą mu na drodze.
Już o tym kiedyś rozmawialismy. Rozmawiałam też z psychologiem.
Wsadziłam go na izbę wytrzeźwień a potem do aresztu.
Mam obdukcje ze szpitala oraz lekarza sądowego.
Urocża dokumentacje jego lekkiego życia.
Wolałabym jednak, żeby to wszystko leżało sobie spokojnie i nigdy nei musiało zostać wykorzystane.
Byłoby mi dużo łatwiej pójść do przodu gdybym wciąż włąśnie nie słyszała co mi zrobił.
Tak jak pisze Twardogłowa, ja czasem czuję jakby presję otoczenia.
Jak to, wybaczysz mu. Jak to, żyć z kimś takim.
On nigdy sie nei zmieni.
Jak to, on Cię zdradził, żył tyle czasu z inną.
Tak jakby to było coś niemoralnego, społecznei potępianego.
Ukrywam przed otoczeniem swoje uczucia.
Czuję prsję, ze powinnam się ich wstydzić.
I porównuję to do podejścia kochanek.
One mają w d... co powiedza inni.
Żyją tak jak chcą. Nie ogładają się na otoczenie.
A ja.
Nikogo nie krzywdzę. Chcę zgidzc się na szansę dla uczucia.
Bo rodzina jest potem.
Najpierw jestem ja. Nie chcę być z nim dla dzieci, bo wtedy nie będzie dobrze.
Wybaczyłąm, a teraz się z tego np tu na forum tłumaczę.
To absurd.
Może End_aluzja dawno zapomniałaby o zdradzie gdyby nie to, że jak to przecież on Cię zdradził, był z inną.
Nie ywpada przebaczac, zapominać. Chrzanić to co było, patrzec w przyszłość.
Należy rozdrapywać rany, katować się myslami.
Wiecie mi się czasem udaje zapomnieć.
Ale wchodzę tu na forum i znowu mam watpliwosci.
Cofasz się, giniesz, gdzie szacunek do siebie, godność, przykład jak nie nalezy żyć itd.
Co ja do hcolery kradnę komus męża, rozbijam rodzinę czy po prostu chcę postępowac tak jak mam ochcotę. Serce chce, ale nie wypada, bo mnie zdradziłi zrobił to i tamto.
Mąż ma to z drugiej strony: daj osbie z nią spokój, znajdziesz inną, ona będzie Ci wypominac, nigdy nie zapomni itd...
To jest przystojny, obrotny i opiekuńczy facet. Potrafi być czuły i troskliwy. Potrafi max dbać o tych na których mu zależy. Potrafi zachwycać się kobietą. W dodatku uważam ,ze jest wierny.
Nie ma tendencji do zdrad.
Potrafi mnie rozbawić.
A te gorsze cechy, myslę że on już zdaje sobie z nich sprawę, nie chce popełnić tych samych błedów.