Dziewczyny, spokojnie.
Napisałam tylko jak to wygłada.
W żadnym wypadku nie pozbędę się domu. Nie w takiej sytuacji.
Zresztą jesli już zdecyduję się na jakiś krok to tylko po konsultacji z parwnikiem. Musiałabym wiedzieć co jest dla mnie najlepszem zabezpieczeniem.
Podchodze do tego spokojnie.
Zresztą powiedziałam mężowi, tak nawet na wesoło, że sprzedamy dom i pieniędze pójdą na spłatę długów a z resztą zniknie żeby zacząc nowe życie...
A o tej szubienicy to mu napisałam i o tym, że już kiedyś pożyczyłam na sesję swoje okulary, a teraz dom?
Odpisał, że rozumie, że się nie pali, ze można z tym poczekać.
To w sumie mnie doskwiera jak mieszkam. On płaci ratę, a ja mieszkam w fatalnych warunkach.
Znaleźć dobre rozwiązanie tez jest dla mnie istotne.
Jeszcze przezimuję, ale potem bardzo chciałabym pomysleć o zmianie warunków lokalowych.
Jest fatalnie.
Tylko , że czas pokarze. Nawet nie umawiam się jeszcze do prawnika.
Jeśli się przekonam , że faktycznie z nią nie jest - na razie to są tylko jego zapewnienia - i jeśli będzie dalej opowiadał o chęci powrotu itd to przyjdzie czas żeby pójść do prawnika.
Dom i tak jest wystawiony do sprzedaży, tylko nie ma zainteresowania.
Bez mojej zgody go nie sprzeda.
A wizję przyszłości, dziewczyny on mi opowiada o takiej sprzedazy jaką ja robiłam sama zajmując się dziećmi.
Od razu umiem sobie wyliczyć, ze tego jest za mało.
Odwykł od ciężkiej pracy.
Opowiada jak to sie musi kazdym tematem zająć sam, a ma jeszcze dziewczynę na recepcji.
Siostra zajmuje się sparwami pracowniczymi (listy płac itd), sekretarka, recepcjonistka.
Powiedziłam mu tylko , że wiem ile to jest pracy.
Twardogłowa, nie wezmę go za łeb i nie usiądę z teściem.
Teść będzie zawsze ciągnał na nich ( wyaznanie), a mąż kiedyś lojalny jest nieobliczalny.
To co mogę to robić swoje.
Co pisza kochanki to ich sprawa.
Ja żyję swoim życiem, nie aby kochankom cokolwiek udowadniać.
Nie mnie oceniać kochanki. Niech żyją jak chcą. Każdy szuka własnego szczęścia. Ja chiałabym żyć przed wszystkim w zgodzie z własnym sumieniem.
Mogą mną targać różne emocje, mogę mieć różne nastroje, ale odczucie spokoju w środku jest bardzo cenne.
I kiedy patrze n asibie w lustrze, to się sobei podobam. Widze osobę bardzo niedoskonałą, ale taką która stara się być coraz ładniejsza.
Mnie spokojne załatwienie sprawy z mężem sprawia satysfakcję.
A z tą kuchtą...
Prała, sprzątała , gotowała. Kto wie, czy nie wyrywała mu siwych włosów - kochankak męża.
Bawiła się w żonę, rozpieprzała nie swoją kasę. Okradała dzieci swojego faceta
Nie wszystko jest w rekach kochanki. Na rozwód tez mąż się nie zdecydował.
Kochanka stała się dziwką, sprzątaczką, gosposią, ale taką bez praw.
Taką której w każdej chwili bez onsekwencji można powiedzieć, nie będę z tobą.
I jeszcze zeby było ciekawiej dziewczyna zainwestowała swój czas w podobnego do jej ojca. Takiego który zostawił kobietę w ciąży.
Mój mąż nie może być z nią szczęsliwy.
Wyłaczy na chwilę sumienie, ale ono powróci.
Na dłuższą metę taki układ wyniszcza. Seks powszednieje, ten piękny tyłek już się opatrzy. Można jeszcze bardziej usługiwać, jeszcze bardziej deklarowac miłość, prosić, poniżać się - ale samo udawanie żony nie czyni jej żoną.
Jestem naiwana, bo wierze w swojego męża.
Dla kogoś może to niepojęte. Ale dbam o dom. Dbam o interesy dzieci.
Myślę, że gdyby między nami była wojna i tak więcej bym nie zyskała.
Był mi bliski i w jakiś sposób jest nadal. Nie zmienią tego tabuny kochanek.
Mogę życ bez niego , ale to nie znaczy że wymazuję go z zycia i udaję że nie istnieje.
A i związku z inną nie uznaję.
Stracone pieniądze, owszem szkoda ich.
Ale bez przesady, ja już swoje miałam i może będę miała. Pod względem materialnym żyło mi się dobrze.
Mąż potrafił mieć gest. Kupić bez okazji krem za 500 zł, czy ulubione perfumy. Lubił wybrać ze mną bielizne ( bez wzgledu na cenę), kupić markowy ciuszek.Wydac na mnie jednego dnia i kilka tysiecy zł. Dysponowałam karta, którą uzupełniał, dawał mi kartę firmową z pinem.
Nigdy nie wiedział ile ma w portfelu. Jak i ile zostawił na zycie.
Dbał żebym miała jak najlepszy sprzęt narciarski. Jak zmienił sprzęt to kupował też dla mnie.
Dobry laptop itd.
I robił to od siebie. Nie żebym musiała mu mówić,a może kupisz mi nowego laptopa.
Po prostu, pewnego dnia przyszedł i pokazł mi laptopa.
Jak potrzebowałam to jechałam do sklepu i wydawałam kilka tysiecy na rzeczy dla dzieci, np kiedy były obniżki.
Dzieciom żyło się chyba bardzo dobrze.
W parcy się starałm, bo bałam się że popija dlatego ze sobie nie radzi.
Chciałam go odciążyć, pomóc.
On, ja, dzieci to było dla mnie jedno.
Stąd też to, że nie dostwałam pieniędzy za swoją pracę nie było dla mnie jakimś wielkim wyrzeczeniem.
Po prostu nie zawsze jest komfortowo przychodzić po pieniadze na typowo babskie drobiazgi.
Budżet był wspólny. 100% zaufania.
Tak więc te chwilowe straty z powodu kochanki są do strawienia.
Mnie nie żyje się gorzej.
Dzieci mają mniej zajęc, ale to chyba nie tylko mnie powinno boleć.
Ja na siebie mam swoje pieniędze. To co zarobię w tej chciwli staram się wydawać głownie na siebie.
Tylko cześć przeznaczam na dom.
Nie chciałabym zamienić się z kochanką.
Owszem ona się wybiła. Ale to nie jest w życiu wszystko.
Najlepsze ciało,seks na mrugnięcie okiem, wystawiona jak na talerzu, koszule poprasowane, majtusie wyprane, obiadek podany, mieszkanie wypucowane - co jeszcze moze zrobić. Dziewczyna 22 lata, facet 40 lat i czworka dzieci.
A proponuje że będzie sie dokładać do mieszkania.
Żona idealna - odgrywana.
Udawanie zony nie czyni ją żoną.
I nie rozumie dziewczyna, że oni większość rzeczy robią dla siebie.
Wyjazdy - są super, bo może się z nią nudzi, tez chce coś zobaczyć.
Zabiegać trzeba, bo to wstyd żeby laska zostawiła. Super mieszkanie też dla siebie.
Dobre wspomnienie zostawić i owszem.
Nie życzy jej źle, może ona liczyć na jego pomoc.
Czasem łatwiej jest utrzymać kochankę i próbowac się dowartościować niż utrzymywać rodzinę wielodzietną.
Mąż się na nią zdecydował kiedy sprawa się rypła. Wiedział, że to koniec, że z nim nie będę.
Nie dałam mu szansy.
Ale wtedy tak było.
Minęło trochę czasu, ochłonęłam.
Zresztą oszukiwał i ją. Sypiała z facetem który przyznał się jej do dwójki dzieci. Ukrył przed nią moją ciąże i syna.
Dla mnie to bez znaczenia.
Mąż twierdzi , że wiele się nauczył.
Ja chyba też.
Wiem juz, że to nei chcodzi tylko o seks.
Mężczyzna poterzebuje czuć się dowartosciowany.
Trzeb amu to okazywac.
Być niezależną, mieć swoje pasje, ale mimo wszystko żeby czuł, że my jesteśmy uległe i w niego zapatrzone, ze jest najwspanialszy.
To dają kochanki. Ale dają chcwilowo, bo one nie dają tego szczerze.
Czego potrzebuej teraz mój mąż. Kobiety silnej , stanowaczej ale łagodnej.
Łogodoność, docenienie ich - to to czego mężczyzna potrzebuje.
Żony przestają być czujne, życie nas przerasta.