ja i mój narzeczony znaliśmy się 3 miesiące. .
23 grudnia całowaliśmy się i od tego dnia byliśmy razem . .
20 lutego kochaliśmy się pierwszy raz
A 10 września mi się oświadczył ;D
(może troszke wydawać się szalone, też tak myślam, gdy zobaczyłam pierścionek i miałam mętlik w głowie: odmówić czy nie, ale gdy powiedzial swój monolog zaczęłam płakać i przez łzy powiedziałam cichutkie tak!)
Teraz jesteśmy ponad rok razem i planujemy ślub za 2-3 latka :* :* :*
Pozdrawiam M :*
Podobne tematy
Inny przykłąd- moja siostra poznała swojego obecnego męża w autobusie, po prostu zagadał, najpierw chciała go spłąwić, ale sie nie dał. Tego samego dnia byli na pierwszej randce i wróciła już jako jego dziewczyna. Po niecałych 7 miesiącach zaręczyny, ślub miał być w okolicach ich rocznicy, ostatecznie został przesuniety o 3 miesiące, na weselu była w 1 miesiacu ciązy, teraz córeczka ma już 8 miesięcy
dodam tylko że siostra nigdy wczesniej nikogo nie miała, to był jej pierwszy facet... właściwie to nawet pierwsza randka! ![]()
68 2012-01-05 19:58:14 Ostatnio edytowany przez Suahili (2012-01-05 19:58:52)
Mi się chce śmiać, że ktoś kogoś spotkał no w autobusie
Ja uważam, że bardziej prawdopodobne jest to, że Marsjanie wylądują na naszej planecie i ją zniszczą niż to, że ja tak z bomby kogoś spotkam w busie czy na przejściu dla pieszych czy w kolejce w sklepie ![]()
Kurde ale to musi być fajne tak kogoś poznać w takich okolicznościach.
Suahili - od jutra rozglądasz się w autobusach!
Mnie również nie raz zaczepiali w autobusach, nie zawsze kulturalnie, ale najczęściej zniechęcali się moim wiekiem- wyglądam bardzo poważnie, mam taki lekko elegancki styl, a w rozmowie nie przejawiam zainteresowań jak typowa nastolatka. W wieku 18 lat gdy poszłam do swojej siostry na uczelnie (3 lata starszej) wszyscy myśleli, że ja już po studiach jestem
Ostatecznie i tak jestem z 5 lat starszym facetem i dogadujemy sie jak rówieśnicy ![]()
A ja poznałam się ze swoim facetem przez internet. Jakieś dwa lata temu. On - całkowicie anty nastawiony do dziewczyn. Powoli zaczęliśmy siebie zauważać, dobrych kilka miesięcy pisaliśmy ze sobą przez internet. Nie wiem dokładnie, chyba było ich 7. Zdecydowaliśmy się spotkać, więc się tam (bo dzielą nas 130km) udałam. Spotkanie było udane. Po jakimś miesiącu M. pojawił się u mnie, i wtedy wyznał mi swą miłość. Nie nie, ja wtedy nie powiedziałam "Ja Ciebie też", ale od tamtego dnia jesteśmy ze sobą. Zaczynamy myśleć nad wspólnym mieszkaniem, gdyż tak na odległość... to jednak wielki wysiłek. Najśmieszniejsze jest jednak to, że nasza pierwsza rozmowa w zasadzie była o jego ścianie, więc gdyby nie miał jej tak specyficznej... to nie mam pojęcia, co by było dalej... hah.
semiramida napisał/a:3 z przodu, nie chce być inaczej
A ja zawsze myślałem, że Ty wczesna 20 jesteś
tylko z wyglądu ![]()
Suahili napisał/a:semiramida napisał/a:3 z przodu, nie chce być inaczej
A ja zawsze myślałem, że Ty wczesna 20 jesteś
tylko z wyglądu
No to ja muszę brać bardziej do serca jakieś Twoje rady
W końcu to zawsze więcej życiowego doświadczenia niż ja ![]()
Ja z moim mężczyzną poznaliśmy się w pubie
Ja- zwiałam z zajęć, on- oblewał z kolegami jakieś wydarzenie
Czystym przypadkiem okazało się, ze mamy wspólnego znajomego, przysiadł się do nas a ja normalnie odpłynęłam. Ej no jak on wyglądał!
Od razu poznałam, ze słucha rocka! Ten zarost! Te włosy! Normalnie nic, tylko go bzyknąć!
Oczywiście, zachowywałam się normalnie, w sumie to poza wyglądem,to mi był trochę obojętny, bo co ja mogę powiedzieć o facecie poznanym 5 minut temu?
Później zdobył mój numer, docieraliśmy się ze 2 miesiące,takie tam, niezobowiązujące rozmowy, raz często spotykaliśmy się w gronie naszych znajomych, ale ostatecznie zaczęliśmy się regularnie spotykać w 3 miesiącu znajomości. Po prostu zadzwonił i zaczęliśmy rozmawiać... zeszło nam na samej rozmowie z 4 godziny, nie pamiętam, o czym, ale od tego się zaczęło.
Później okazało się,ze nie dość, ze rock, to jeszcze kucharz- odwalił mi taki deser pewnego razu, że prawie zemdlałam
Ale te najważniejsze słowa padły po pół roku spotkań- ale padły tak już szczerze
Wtedy poczułam, że naprawdę do siebie pasujemy, że może się udać...no i co, teraz chodzę z brzucholem i spieramy się o imię dla córeczki ![]()
Austerlitz, nie jeżdżę autobusami
tzn baaaaaaardzo mało
Mnie co chwilę ktoś zaczepia, na portalach typu fb ciągle ktoś coś pisze... Trochę to wkurzające, takie opędzanie się. Na jednym portalu dla pasjonatów nie ma miesiąca, żebym nie dostawała dziwnych wiadomości od facetów, którzy wcale nie koniecznie chcą poznać towarzyszkę na chodzenie po górach. I najdziwniejsze, że tych młodszych ode mnie nie zniechęca fakt, że jestem starsza, a wszystkich, że mam faceta - to akurat widać na zdjęciach. A nikogo nie szukam przecież. Naprawdę dziwię się tym facetom, ja mam już 31 lat, może młodo wyglądam, ale wiek wszędzie jest wpisany, mam ustalone priorytety życiowe i nie mam zamiaru zmieniać partnera. A ci mimo to piszą i piszą... Wrrrrr...
Ja mojego przypadkiem w pubie poznałam. Byłam już na etapie "mam dość szukania i tak nikogo nie znajdę, idę na piwo"
Umówiłam się z koleżanką, ona przyprowadziła znajomych, a znajomi znajomych. Przypadkiem mój obecny chłopak usiadł koło mnie i cały wieczór przegadaliśmy. Przy następnym spotkaniu już się pocałowaliśmy, choć początkowo oboje nie byliśmy zainteresowani sobą jako ewentualną drugą połówkę, oboje byliśmy zdania, że "miła/miły, ale nie w moim typie". Więc nieoczekiwanie niczego chyba jest najlepszym wyjściem ![]()
hm, a najlepsze sa proste rozwiazania:) ja poznalam chlopaka i po tygodniu zapytal czy ZOSTANE JEGO DZIEWCZYNA:) -mile bardzoo:) hm, czy bedziemy zyli dlugo i szczesliwie?-okaze sie, ale wiem ze mam chlopaka:) i od kiedy;)
Emilia, dużo młodych facetów uwielbia gorące 30 ![]()
Emilia, dużo młodych facetów uwielbia gorące 30
dobre.
Ja sam jestem tego przykładem
Takie gorące 30-35 . . . . mmmmm ![]()
heheh, no lubia:D ale my tez lubimy gorrrracych facetow ok. 30r.ż.
moj ma 29-jestem mlodsza;p
No ale gorąca 20 też by wywołała radość na mojej twarzy
My mężczyźni mamy chyba większą "amplitudę" wiekową u kobiet ![]()
Hej
a u mnie było tak, że poznaliśmy sie przez internet on wrócił z zagranicy na stale do Polski po 1 miesiacu pisania i od tamtej pory jestesmy razem juz 2 miesiace mineły a my juz myslimy o dziecku
bardzo oboje go pragniemy ale ja sie jeszcze troszke zastanawiam nad tym czy jest jeszcze odpowiedni czas na to chociarz z drugiej strony nie ma takiego czegos jak odpowiedni czas na dziecko
ja juz od samego pisania z nim na fb i rozmów na skype wiedzialam ze to bedzie ten jedyny. i naprawde jest miedzy nami super.
) aha a sex był odrazu na pierwszym spotkaniu bo jakos sie nie umielismy powstrzymac chociarz nie ukrywam jakos probowalismy
pozdrawiam ![]()
Ja swojego poznalam zalewajac mu mieszkanie. W jego kuchni moja rura zrobila mu calkiem romantyczna Niagare. Pan sie okazal fair i wyslal do mnie hydraulika od siebie, zeby mi pomogl. No i potem, jakis rok od poznania usilowal cos wiecej, ale zupelnie bez polotu. To znaczy zabral sie od razu za calowanie na pierwszej kolacji, na ktora mnie do siebie poprosil (zapraszal wczesniej, ale go olewalam). Zostal wiec ozieble pozegnany i ..sie zaczelo. Czekoladki, kwiatki itp. W koncu sie zaprzyjaznilismy, razem zwierzajac sie sobie z wlasnych problemow (samotnie wychowywalam dziecko), on rozwod z zona i kolejny nieudany zwiazek. Zaczelam czasem zabierac go do swoich znajomych jako kumpla. Az pewnego dnia przypadkiem spotkalam u niego (bylismy sasiadami) pania, z ktora byl na randce i cos mnie ukulo. On to zauwazyl, te nasze kobiece, dyskretne dogryzania
i zaczal czesciej mnie zapraszac, byl opiekunczy i tak pewnego dnia sie pocalowalismy w bardzo romantycznej atmosferze. Do lozka poszlismy za jakies pare dni....:) A potem mielismy troche docierania sie, jakis rok. Bo on byl po rozwodzie, ja tez. Ciezko bylo sobie wzajemnie zaufac. Po moich przejsciach z facetami bylam tak poblokowana, ze ciezko mi bylo wyrazic swoje uczucia itp. Tak naprawde poczulam sie pewnie w tym zwiazku po jakims poltora roku. Mysle, ze wspolne mieszkanie nam bardzo pomoglo. Zobaczylam, ze nie walczymy ze soba, ze mieszkanie razem daje nam duzo radosci pomimo drobnych roznic (ja pedantka, on balaganiarz - mozna naprawde dojc do kompromisu ![]()
Witam!!! Jestem nowa i jeszcze nie bardzo "ogarniam" to forum:-)
zostaliśmy parą po 2 tygodniach od poznania i tak leci Nam 4 roczek:-)
No to widzę, że nie ma jakiejś jednej recepty. Ile par tyle zdań.
Wydaje mi sie, ze nie ma jakiejs granicy kiedy trzeba sobie juz powiedziec 'jestesmy' para. Uczucie potrzebuje czasu zeby sie zrodzic. Mysle, ze po wspolnych spedzonych razem chwilach mozna stwierdzic czy to cos wisi w powietrzu. Ja przyznam, ze moj zwiazek to wogole zaczal sie w bardzo szalony sposob, bo poznalam go przypadkiem, kompletnie nie planujac sie z kims wiazac, wrecz przeciwnie chcialam sie swietnie bawic jako singielka:D. Ale jakos tak wyszlo, ze zaczelismy sie umawiac, a kiedy chwycil mnie za reke zrozumialam, ze cos sie swieci, po kilku randkach nastapil nasz pierwszy pocalunek i byl juz to pewien rodzaj zwiazku, ale wydaje mi sie, ze dopiero po kilku miesiacach bycia razem w tych lepszych i gorszych chwilach poczulam, ze to zauroczenie to juz cos wiecej. Ale nigdy nie bylo granicy, ze juz teraz mowimy o osobie para. Z drugiej strony wedlug mnie koledzy sie nie caluja, ani nie chodza ze soba do lozka, chyba, ze zawieraja taki uklad, ale mi to raczej jest obce:D
ja wiem jedno
"Wszystko ma swój czas i jest wyznaczona godzina na wszystkie sprawy pod niebem.
Jest czas miłości i czas nienawiści, czas rodzenia i czas umierania.
Jest czas pieszczot cielesnych i czas wstrzymywania się od nich" Koh 3, 1-17
umówmy się, jeśli jest chęć na to żeby się kochać na pierwszej randce to to róbmy, ludzie...
a bycie parą przyjdzie samo...albo nie ![]()
domcia_1983 masz racje
ja w moim przypadku jak pisałam juz na naszym pierwszym spotkaniu ,, na żywo'' już sie z nim kochałam bo juz nie moglismy wytrzymać
tak oboje sie pragnelismy, że masakra
generalnie na skypie juz wystarczająco sie na siebie napatrzelismy
jak ja to teraz wspominam mam mega usmiech na twarzy ![]()
Z moim chłopakiem poznaliśmy się na dyskotece w klubie. Zaczęliśmy ze sobą tańczyć, jak wychodziłam wziął ode mnie numer telefonu. Po dwóch dniach umówiliśmy się na kolację. Kolejne spotkanie było po tygodniu a potem codziennie przez tydzień. Datę od której znajomość przeszła w fazę związku uważamy dzień naszego pierwszego pocałunku, 12 dni od poznania. Słowa "kocham Cie" jeszcze nie padły. Za kilka dni mija druga rocznica związku, jest nam ze sobą bardzo dobrze i planujemy wspólną przyszłość ![]()
Suahili myślę, że nie ma na to reguły. Pomiędzy mną a moim mężem nie było w ogóle takiej rozmowy czy spotykamy się bo się spotykamy czy nam zależy na sobie. Ot po prostu lubiliśmy swoje towarzystwo, długie spacery, rozmowy i jakoś to samo wyszło. Po jakimś 1,5 miesiąca wiadomo jak to facet
próbował zaciągnąć mnie do łóżka, ale odmówiłam. Nie zostawił mnie, nie obraził się, poczekał. Po 8 miesiącach się zaręczyliśmy, a po roku od zaręczyn wzięliśmy ślub. I tak tkwimy w tym naszym związku 9 lat odkąd się poznaliśmy i 7 po ślubie. Dorobiliśmy się syna, psa, kota, królika, a za jakiś miesiąc znów powiększy się nam rodzina o kolejne dziecko
Mamy wspólne rachunki, kredyty, nie ma sytuacji, że ja czy on ma problem - to jest nasz problem. I wiesz co? Nie zamieniłabym go na żadnego innego ![]()
A mój kolega poznał swoją dziewczynę w kolejce do toi toi;) jej zatrzasnęły się drzwi i nie mogła się wydostać, spotkali się następnego dnia na mieście przypadkiem, poszli na kawę i tak zaczeli się spotykać codziennie;)
Witam. Moja historia zaczęła sie 11 lat temu. Zacząłem moja pierwszą pracę, w firmie gdzie większość stanowiły piękne, młode dziewczyny, a w śród nich ta jedna, jak sie później okazało jedyna. Nasza znajomość rozpoczęła sie od swobodnych rozmów w czasie przerw, wspólnych wyjść na papierosa ( ach te nałogi, szkodliwe ale gdyby nie one ). Jakoś po miesiącu była firmowa impreza, usiedliśmy obok siebie i już nas nic więcej nie interesowało. Były pierwsze pocałunki, przytulania i taniec. Byliśmy tylko my i nic wokół nie miało nam prawa przeszkadzać. Pierwszy sex po tygodniu od imprezy, mało romantyczny na tylnym siedzeniu mojego auta ( dobrze, że było duże i wygodne, chociaż my na to uwagi nie zwracaliśmy ). Dla mnie to był mój pierwszy raz, wiedziałem, że to jest kobieta mojego życia. Po kolejnych 6 tygodniach oświdczyłem się. Pół roku od zawarcia znajomości byliśmy małżeństwem, jesteśmy do dziś i mam nadzieję oraz wiarę, że będziemy już na wieczność. Mamy dwóch wspaniałych synów i ciepły rodzinny dom. Osobiście uważam, że nie ma reguły kiedy należy mówić tej drugiej osobie, iż się ją kocha. Trzeba słuchać własnego serca i uczuć. U nas poszło to bardzo szybko i z dobrym skutkiem, ale znam przypadki gdy ludzie zwlekali z tym zbyt długo i nie kończyło sie to szczęsliwie. Pozdrawiam wszystkich i życzę samych trafnych decyzji.
po miesiacu spotykania
a po pol roku bycia soba zaliczylismy lozko noi ciagnie sie to juz 3 lata i 3msc.
Znaliśmy się półtora roku, parą byliśmy 3 lata : )
Po 47 dniach.
Z ostatnim eksem - na drugim spotkaniu dowiedziałam się, że jesteśmy już razem :> Piorun istny ![]()
ja poznałam ex na imprezie, kazałam mu się posunąć bo nie miałyśmy z koleżankami miejsca do tańczenia ;D na drugi dzień napisał, jakoś po miesiącu byliśmy już parą, tydzień poźniej pierwszy raz u niego nocowałam (sylwester), a jeszcze tydzień potem zaliczyliśmy pierwszy raz
wszystko trwało jakieś 1,5 roku i niedawno się rozleciało. po części też przez to, że wszystko za szybko się potoczyło.
poznanie jakies 6 lat przed...
Aktualny facet- kilka tygodni...