Teo napisał/a:Vuk, a TY jesteś facetem Bridget? Bo to, że zachowałbyś się podobnie to jeszcze o niczym nie świadczy. Moje dywagacje są równe Twoim, kazdy ma własne zdanie, więc bez takich, proszę.
Chodziło mi o to, że Ty byś przeprowadziła w takiej sytuacji rozmowę na drugi dzień. No dobrze, napisałas to już kilka razy, ale jak to ma się do historii Bridget? Jej facet zerwał, nie chce jej znać, więc to co byś Ty zrobiła na nic przydatne tu nie jest.
Jeszcze napisałaś, że przecież nie napluła na jego rodziców czy coś. Tylko ta impreza była u jego znajomych, jest bardzo prawdopodobne, że jego rodzice o jej zachowaniu się dowiedzą, o ile już nie wiedzą.
I to samo do Sadie: Ty byś wybaczyła, on nie. Każdy ma gdzieś własne granice tego co jest w stanie wybaczyć. To czy to się zdarzyło pierwszy raz, czy przeprosiła, czy po alkoholu nie ma najmniejszego znaczenia - przekroczyła granice tego, co dla niego jest wybaczalne i tyle. Ja też bym nie wybaczył, a na pewno nie następnego dnia.
I mała strata Sadie, jak widać, jest dla Ciebie, a nie dla Bridget. A tu nie o Twoim facecie i Twoim zachowaniu wątek...
Teo napisał/a:Nie próbuje wyciagnąc fragmentów, cała opowieść to fragment i tak, próbuję ją rozgrzeszyć, bo bez przesady, są gorsze rzeczy na świecie niż upita panna na imprezie i to PIERWSZY raz.
Oczywiście, że ta, jak i każda, historia składa się z fragmentów, ale nie można na podstawie fragmentu oceniać całości.
Teraz co do przeproszenia. Moim zdaniem źle to załatwiła. Tak, było przeprosić następnego dnia i się na jakiś czas od niego odizolować. Poczekać aż mu najgorsza złość minie. Dać czas, żeby zatęsknił. I dopiero wtedy próbować sklejać. A odzywając się Bridget w tej chwili tylko go nakręca.