Witam wszystkich!
Bardzo proszę o pomoc bo mam ogromny problem z ojcem mojej 5 letniej córki. Otóż od 4, 5 roku nie jesteśmy razem, i tyle samo czasu ojciec nie ma z nią wiekszego kontaktu, nie interesuje sie nią , za to bardzo interesuje sie moim życiem. W maju 2008 roku wzielismy rozwod bez orzekania o winie, oboje mamy prawa a stale miejsce dziecka jest przy mnie. Podczas trwania związku małżenskiego dochodzilo do tego ze byl na tyle agresywny iz potrzebna była interwencja policji. Wydaje mi się że wykorzystuje to że mamy razem dziecko aby móc mścić się na mnie, i tylko po to jest mu potrzebna córka. Przez pewien czas córka mieszkala z moimi dziadkami a on przychodzac nie zwracal na nia uwagi, tylko dreczyl mnie wyzywajac i grożąc. Sytuacja zmusila mnie ze musialam wyjechac i zostawic dziecko pod opieką dziadkow, regularnie odwiedzajac ja i zabierajac. Od tamtej pory przestal tam przychodzić, jedyny kontakt ktory mogl miec to w momecie kiedy dziadkowie wozili ja do jego mamy, ale zadko go tam widzieli, a gdy dziecko podroslo samo mowilo ze go tam nie bylo. Od czerwca 2010 roku jestem w stalym związku, a w sierpniu 2011 roku wprowadzilismy sie do swojego wlasnego mieszkania i mieszkamy razem z córką w Warszawie. Tutaj dziecko chodzi do przedszkola, a my pracujemy. Od tego czasu ojciec wogle nie interesuje sie jej losem, za to potrafil zadzwonic odgrazac sie zabraniem jej, jak rowniez oczekuje ze mu pozwole zabrac ja za granice, co jest nie mozliwe bo dziecko nie chce i protestuje. Nie dzwoni i nie pyta o nia ,nie interesuje się czy jest zdrowa, jak sobie radzi w przedszkolu, co lubi czego by chciałą. Uwaza sie za dobrego ojca chociaz nie wie o niej podstawowych rzeczy, a dziecko nie toleruje go jako ojca, bo pokochalo i przywiazalo sie do mojego obecnego partnera, ktory poswieca jej duzo uwagi i daje duzo milosci. Ona reaguje wrecz histerycznie kiedy wmawia jej sie ze to nie jej tata. Dla niej nie ma innego taty. Jedyna osobą ktora interesuje sie dzieckiem jest jego matka. Regularnie dzwoni zabiega o kontakt z nia i przelewa mi alimenty. Dziecko wyraznie sie go boi, nie ma z nim żadnej więzi, i nie sadze zeby to sie zmienilo. Po grozbach jakie uslyszala boi sie ze "Michal" bo tak nazywa biologicznego ojca wywiezie ja i ze nie wroci juz do domu. Bedąc w domu babci byla swiadkiem wybijania szyb przez niego, i kłotni które wszczynal, jak rowniez na oczach dziecka grozil i mi. Ja natomiast nigdy nie dojde z nim do porozumienia, i nie chce utrzymywac z nim kontaktu, i z cala pewnoscia nie zostawie z nim samej corki, bo boie sie o nia, a ona na pewno sama nie pojdzie nigdzie pod jego opieką. Pozatym nie wierzę żeby odwiedzal ja w jej domu bo dzieli nas 270 km, pozatym on sam nawet nie ma na to ochoty bo dla niego wazniejsze jest wypic z kolegami niz pobyc z dzieckiem ktore uwaza za corke, ale nie utrzymuje z nia kontaktu. Ponadtto nie chce aby znal moj adres bo to jest nie poczytalny i agresywny czlowiek. W miarę możliwosci przyjezdzamy do rodzinnego miasta i staram sie aby miala kontakt z jego rodzicami. Mam nagranie w ktorym wyraznie jest pod wplywem alkocholu odgraza sie , i lekcewaząco podchodzi do dziecka a nawet nie potrafi z nia rozmawiac, a ona sama wyraznie sie go boi. Chcemy ulożyć sobie życie na nowo, a córka potrzebuje stabilizacji i spokoju, oraz urwania całkowicie kontaktow ktorych tak naprawde nie ma, ale za to sa problemy prawne. Czy mam jakies podstawy zeby odebrac mu wladzę rodzicielską ktorej i tak wykonuje, a jedynie robi mi na zlosc.
Podobne tematy
Dlaczego nie złożysz wniosku w sądzie o pozbawienie lub ograniczenie praw?
bo nie wiem czy mam szanse, jak taki wniosek wyglada, i czy ktoś weżmie pod uwagę to co mówi moja córka, wiem że jeżeli jej ojciec stawi sie na sprawie sadowej, bedzie staral sie zrobic ze mnie wyrodną matkę która nastawia dziecko przeciwko niemu, ale mi na prawdę na tym nie zalezy. Zalezy mi na niej i na jej szczęściu, i chcę ja bronić przed czlowiekiem którego tak naprawde nigdy nie interesowala i nigdy nie okazal jej uczucia.
4 2012-01-02 00:02:44 Ostatnio edytowany przez SadCryingWoman (2012-01-02 00:04:56)
No jasne ze masz szanse! Wniosek piszesz sama, we wniosku napisz wszystko to co napisałaś tutaj. Jesteście po rozwodzie więc samo to już mówi że coś było nie tak. Poczytaj Ustawę z dnia 25 lutego 1964 roku Kodeks Rodzinny i opiekuńczy. Piszesz że Twoja była teściowa jest za Tobą, nie mogłaby być świadkiem w sądzie? Jesteś zestresowana, zalękniona, ale głowa do góry (DZIECKO JEST NAJWAŻNIEJSZE) musisz się ogarnąć, złóż ten wniosek i do dzieła. A w sądzie niczego się nie bój tylko mów wszystko co chciałabyś powiedzieć. Taty tatusiowie to dla mnie ostatnie mendy społeczne, spierniczona karykatura człowieka. On się z Tobą nie pieści pokazuje siebie, więc i Ty bądź sobą i walcz bo szanse masz! A co z Twoim partnerem? Nie może z nim jak chłop z chłopem pogadać, żeby dał Ci spokój bo w morde mu zaje***ie? Przeciez ten Twój były to jakaś ciota totalna ![]()
Aha... i powiem Ci jeszcze,że nikt nie będzie Twojego dziecka przesłuchiwał tylko po to by stwierdzić czy Twój mąż jest dobrym ojcem. Wystarczy że zapytają Ciebie jaką ojciec pełni rolę w życiu waszego dziecka.
Aha... i powiem Ci jeszcze,że nikt nie będzie Twojego dziecka przesłuchiwał tylko po to by stwierdzić czy Twój mąż jest dobrym ojcem. Wystarczy że zapytają Ciebie jaką ojciec pełni rolę w życiu waszego dziecka.
Dziecko zostanie poddane badaniu przez RODK.
O pozbawieniu władzy rodzicielskiej poczytaj tutaj:
http://www.rpo.gov.pl/index.php?md=1018
Zawsze przy ograniczeniu praw robią to badanie? ![]()
Jego mama jezeli komuś pomoże to mu, ślepo kocha syna który i do niej nie raz na moich oczach wyciągał do niej rece. Ona uwaza ze nie ma nerki i trzeba sie nad nim litowac, a ze pije i zachowuje sie jak bydle, to nie wazne. Ona wszytko robi po to żeby mieć z wnuczką kontakt, i ja to rozumiem, nie rozumiem tylko po co czasami klamie. Nie zawsze ale zdarza sie ze slyszymy jak odbieramy córkę, że "tata" byl z nią u kolegi albo ze się z nią bawił, czy tez byl gdzies z nia, niestety córka na pytanie co robiła wspomina tylko o babci, lub dziadku, zaprzecza zeby z nim gdziekolwiek byla, i twierdzi ze go nie widziała. Pozatym nawet jak ja zawozimy do babci to ta wielokrotnie mówi że tatuś wyjechal.
Ja bym złozyła najpierw wniosek o ograniczenie praw rodzicierlskich ( leczenie, paszport, kształcenie) a potem po uprawomocnieniu wyroku jeżeli dalej postepowanie ojca sie nie zmieni o ograniczenie praw. To ważne bo będąc pozbawionym praw nie będzie mógł w przyszłości domagać się alimentów od dziecka. Jednak pozbawienie praw wcale nie oznacza,że ojciec nie może kontaktować się z dzieckiem, sposób kontaktu wyzbaczy Sąd.
Intreresuje mnie jakie podstawy sa do pozbawienia go praw rodzicielskich. Co decyduje o takiej decyzji sądu. Czym sie kierowac. Co do ograniczenia to nie ma sensu, bo on i tak nie bedzie sie z nia widywal, wiec nie rozumiem po co taki czlowiek ma miano jej ojca. Nie zasluzyl na to by byc jej ojcem, to powinien byc dla niego zaszczyt miec tak fantastyczna corkę ale on jej nie zna
z tym paszportem to lipa... skoro nie ma kontaktu z ojcem dziecka, albo są one trudne, to właśnie paszport czy kształcenie są najbardziej drażliwe i często tutaj "tatusiowie" pokazują swoja władzę...
chcesz jechać z dzieckiem na wakacje i jeżeli nie dostaniesz zgody od "tatusia" bo mu się nie chce do urzędu ruszyć, to wakacje możesz sobie darować? ile czeka się na orzeczenie przez sąd? a do tego przy małych dzieciach paszport jest wydawany na rok... wtedy co rok karuzela?
Intreresuje mnie jakie podstawy sa do pozbawienia go praw rodzicielskich. Co decyduje o takiej decyzji sądu. Czym sie kierowac. Co do ograniczenia to nie ma sensu, bo on i tak nie bedzie sie z nia widywal, wiec nie rozumiem po co taki czlowiek ma miano jej ojca. Nie zasluzyl na to by byc jej ojcem, to powinien byc dla niego zaszczyt miec tak fantastyczna corkę ale on jej nie zna
To może na początek złóż wniosek o ustalenie kontaktów. Później zobaczysz jak on się do tego stosuje, jeśli oleje widzenia z dzieckiem to wtedy złożysz następny wniosek o ograniczenie praw. Nie sądzę aby chciało mu się jeździć 270 km żeby zobaczyć się z dzieckiem. A w sądzie żądać by widzenia były w Twoim domu. (Mi się tak udało). Po jakimś czasie jeśli się u dziecka nie pojawi to składaj o ograniczenie. A co z Twoim partnerem? Jak on patrzy na ta sprawę?
Intreresuje mnie jakie podstawy sa do pozbawienia go praw rodzicielskich. Co decyduje o takiej decyzji sądu. Czym sie kierowac. Co do ograniczenia to nie ma sensu, bo on i tak nie bedzie sie z nia widywal, wiec nie rozumiem po co taki czlowiek ma miano jej ojca. Nie zasluzyl na to by byc jej ojcem, to powinien byc dla niego zaszczyt miec tak fantastyczna corkę ale on jej nie zna
Sama jestem ciekawa czy są jakieś podstawy prawne by pozbawić takiego oszołoma praw do dziecka.
Przyznam się, że mam podobnie do Sweeatheart. Jak czytałam Twój post to częściowo jakbym widziała siebie i moją i córeczki sytuację tyle tylko, że u nas do wielkich rękoczynów z udziałem policji nie było (w sumie to moja głupota bo wydawało mi się wtedy, że poszturchiwanie itp. nie są czynami, którymi zainteresowałaby się policja) no i alkoholu też nie było. Do tego, babcia a mamusia tatusia już od ponad dwóch lat nie widziała swojej jedynej wnuczki i nic się na to tez nie zapowiada.
Dodatkowo jestem w trakcie rozwodu. Rok już minął a za mną jedna rozprawa - następna w lutym. W pozwie określiłam moje stanowisko co do ograniczenia praw rodzicielskich, na oczywiście dostałam kontrę jaki to z niego "wspaniały" tatuś. Na mediacjach sam się wkopał mówiąc, że nieterminowe wpłacanie alimentów itp zachowania mają na celu zrobić mi na złość, ale pokazał też mediatorce, że jego niby miłość do córeczki jest chora i uzależniona od wielu czynników.
Poza tym miał wtedy ustalone i terminy telefonów i widzeń, a od września nie było ani telefonów, ani widzeń, bo on uważa, że to ja powinnam o nie zadbać, mnie powinno interesować czy córeczka ma kontakty z tatusiem.
Mnie się wydaje, że ustalenie kontaktów na niewiele się tu przyda, zwłaszcza, że się od tego wymiguje. Chyba, że za tymi kontaktami pójdą świadkowie i dowody na kompletny brak zainteresowania ze strony ojca. Jakieś nagrania czy zeznania świadków, bo w naszym państwie paradoksalnie tylko złodzieje i politycy nie muszą udowadniać, że nie jest się wielbłądem i na wszystko potrzebne są dowody. Gdy się je ma można wyruszać na wojnę.
Ja niestety nie mam ich zbyt wielu bo mieszkaliśmy sami, ze sporadycznym jedynie kontaktem z rodziną, o znajomych nie wspomnę. Wszystko działo się w czterech ścianach.
W kwestii badań z RODK to sama się zastanawiam, jak będą wyglądać, ponieważ jego pełnomocnik wyszedł z roszczeniem przeprowadzenia na córce takich badań.
Czy jest tu ktoś na forum kto umiał by coś poradzić w tej sprawie?
I czy znalazł by się ktoś kto powie jak ma taki wniosek wygladac i jakie argumenty są najlepsze
Na tym forum najlepiej na takich sprawach znają się dayzi i kjersti - tylko, że one nie siedzą na forum non stop, czekając na wywołanie.
Ponadto są już podobne wątki gdzie temat przesłanek do ograniczenia i pozbawienia praw rodzicielskich był już szeroko omawiamy.
Można zadać sobie nieco trudu - poszukać i poczytać ![]()
Na tym forum najlepiej na takich sprawach znają się dayzi i kjersti - tylko, że one nie siedzą na forum non stop, czekając na wywołanie.
Ponadto są już podobne wątki gdzie temat przesłanek do ograniczenia i pozbawienia praw rodzicielskich był już szeroko omawiamy.
Można zadać sobie nieco trudu - poszukać i poczytać
Anhedoniu - posłuchałam i zaczęłam tu szukać. Wsparcia jest dużo, ale takich konkretnych informacji, gdzie co i jak jest bardzo malutko.
Narazie znalazłam tyle, ale wszystkiego nie przeszukałam jeszcze:
kjersti napisał:
Tak zwane "prawa" czyli władza rodzicielska nad dzieckiem przysługuje tylko i wyłącznie rodzicom, lub innym ustanowionym przez sąd opiekunom prawnym. Jest to prawo do decydowania o dziecku. Rodzic pozbawiony tej władzy tarci prawo do decydowana o dziecku, ale nie przestaje być rodzicem, oraz zachowuje pełne prawo do kontaktów z dzieckiem. Podobnie jest z dziadkami. Oni nie przestają być krewnymi dziecka i mają prawo do spotkań z nim. Zachodzą również nadal prawne zależności alimentacyjne i spadkowe.
Ograniczenie władzy rodzicielskiej
Ograniczenie władzy rodzicielskiej polega na uszczupleniu (zmniejszeniu) określonych przez sąd opiekuńczy obowiązków i uprawnień przysługujących rodzicom w stosunku do dziecka/dzieci.
Kodeks rodzinny i opiekuńczy przewiduje taką sytuację, w przypadku gdy władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom nie będącym ze sobą w związku małżeńskim.
Sąd może powierzyć wykonywanie władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców, ograniczając władzę rodzicielską drugiego z nich do określonych obowiązków i uprawnień w stosunku do osoby dziecka.
Ograniczenie to musi być sformułowane w sposób konkretny, z dokładnym określeniem rodzaju uprawnień i obowiązków przyznanych drugiemu z rodziców. W takim przypadku rozstrzygnięcie sądu nie może dotyczyć zarządu majątkiem dziecka, ponieważ uprawnienie to przysługuje rodzicowi posiadającemu pełnię władzy rodzicielskiej. Treść obowiązków i uprawnień rodzica, któremu sąd nie powierzył wykonywania władzy rodzicielskiej może dotyczyć podejmowania decyzji o wyborze szkoły, sposobie leczenia, zasadach wykształcenia oraz kierunku kształcenia itp.
Jeśli pozwolisz to ja sama swoimi drogami będę starała się dojść jakiejś konkretnej pomocy prawnej, żeby wygrać z sądami, choć przyznam się, że przydałaby się też wiedza i doświadczenie tych Pań/Panów, którzy mają już to za sobą, wiedzą gdzie się skierować po pomoc, jaki wniosek stworzyć, wydrukować, wypełnić.
To nie jest inwalidztwo umysłowe, ale zdaję sobie sprawę jak niejednokrotnie emocje, które targają nami w takich kwestiach jak "uczestnictwo" dziecka w trakcie rozwodu, mogą w sposób znaczny zaćmić normalne logiczne działanie i wtedy takie punkty krok po kroku gdzie co i jak bardzo się przydają i są niesamowita pomocą.